Witam wszystkich, którzy zawitali na karty mojego bloga, poświęconego wyjątkowemu Przyjacielowi człowieka – psu.
A więc witam:
Ciebie,
Mamy,
Taty;)
Miłośników psów,
Posiadaczy psów,
Marzycieli, którzy chcą mieć psa,
Tych, których pociecha jest za Tęczowym Mostem,
Petsitterów,
Profesjonalnych instruktorów szkolenia psów,
Początkujących równie serdecznie..
Ale przede wszystkim tych ludzi, którzy swoją miłość do psa chcą okazywać na co dzień, tych, którzy pragną zrozumieć swojego czworonoga i pozwolić mu być psem pełną piersią, a sami chcą się stać świadomymi i odpowiedzialnymi przewodnikami dla swojego zwierzaka.
Niech myślą przewodnią w obcowaniu z psiakami (analogicznie także z innymi zwierzętami) będą słowa Edwarda Hoaglanda:
"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem."
Zapraszam do lektury:)
A więc witam:
Ciebie,
Mamy,
Taty;)
Miłośników psów,
Posiadaczy psów,
Marzycieli, którzy chcą mieć psa,
Tych, których pociecha jest za Tęczowym Mostem,
Petsitterów,
Profesjonalnych instruktorów szkolenia psów,
Początkujących równie serdecznie..
Ale przede wszystkim tych ludzi, którzy swoją miłość do psa chcą okazywać na co dzień, tych, którzy pragną zrozumieć swojego czworonoga i pozwolić mu być psem pełną piersią, a sami chcą się stać świadomymi i odpowiedzialnymi przewodnikami dla swojego zwierzaka.
Niech myślą przewodnią w obcowaniu z psiakami (analogicznie także z innymi zwierzętami) będą słowa Edwarda Hoaglanda:
"Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem."
Zapraszam do lektury:)
18.08.2010 o godz. 11:32
komentuj (2)
Dzisiaj makijaż zainspirowany kolczykami, które dostałam na urodziny :)
W tym makijażu użyłam złotego, brązowego, fioletowego i beżowego cienia. Przez nałożeniem cieni użyłam Duraline.
1. Na ok. 1/4 dolnej i 1/3gónej powieki nakładam brązowy cień.
2. Nad załamaniem powieki miękkim pędzlem dodaję ten sam cień.
3. Na resztę górnej powieki i w wewnętrzny kącik nakładam złoty cień.
4. Na dolną powiekę nakładam fiolet.
5. Za pomocą beżowego cienia rozcieram górną granicę.
6. Tuszuję rzęsy, maluję brwi brązową kredką, linię wodną oka podkreślam ciemnofioletową kredką.
Gotowe :)
W tym makijażu użyłam złotego, brązowego, fioletowego i beżowego cienia. Przez nałożeniem cieni użyłam Duraline.
1. Na ok. 1/4 dolnej i 1/3gónej powieki nakładam brązowy cień.
2. Nad załamaniem powieki miękkim pędzlem dodaję ten sam cień.
3. Na resztę górnej powieki i w wewnętrzny kącik nakładam złoty cień.
4. Na dolną powiekę nakładam fiolet.
5. Za pomocą beżowego cienia rozcieram górną granicę.
6. Tuszuję rzęsy, maluję brwi brązową kredką, linię wodną oka podkreślam ciemnofioletową kredką.
Gotowe :)
18.08.2010 o godz. 11:22
Koty to prawdziwe przekleństwo miast. Strasznie ich nie znoszę. Łażą po moim osiedlu w tę i z powrotem. Wydając przy tym nieartykułowane dźwięki. Tym głośniejsze im bardziej pragnę spokoju. Jedyny pożytek z nich to, to że robią jakiś porządek z gołębiami, których oczywiście nie znoszę. Urząd miasta powinien opłacić hycli i rozwiązać problem z całym tym tałatajstwem. Koty wyłapać i uśpić a gołębie wytruć w cholerę!
18.08.2010 o godz. 11:08
18.08.2010 o godz. 11:06
Osiągnięcia i zdobywanie gamerscorów na Xboxie może się wydawać nudne, uciążliwe, głupie. Ale bardzo miłe jest uczucie kiedy pokazuje ci się że zrobiłeś to i to i 20 punktów wpływa na twoje konto. To miłe. Każda gra ma 1000pkt. i powiem że stanowią niezły motywator do gry. czasami to po prostu przejście levelu na odpowiednim poziomie trudności. Ale kiedy indziej trzeba coś zdobyć, zabić pięciu przeciwników z określonej broni, zdobyć odpowiednia ilość punktów, pobić rekord. Możliwości jest wiele, a wszystko zależy od gry. A patrzenie na wykład wszystkich puntów, ich sumę oraz rozkład do odpowiednich gier pozwala przedłużyć żywotność gier. Powiedzmy że wszędzie masz ponad 500 gs a w jednej grze 300. no to można by było poprawić wynik no nie?

Taki achievement też bym chciał xD
I właśnie po to można chociażby odpalić grę którą przeszedłeś już kilka razy. Niektóre wiążą się z rozgrywką w sieci inne przy kampanii inne jeszcze w potyczkach lub innych trybach gry.
Tak szczerze lubię to uczucie gdy masz ich na koncie kilka tysięcy. To umilacz za który lubię Xboxa (oraz PS3 za system trofeów).

Taki achievement też bym chciał xD
I właśnie po to można chociażby odpalić grę którą przeszedłeś już kilka razy. Niektóre wiążą się z rozgrywką w sieci inne przy kampanii inne jeszcze w potyczkach lub innych trybach gry.
Tak szczerze lubię to uczucie gdy masz ich na koncie kilka tysięcy. To umilacz za który lubię Xboxa (oraz PS3 za system trofeów).
18.08.2010 o godz. 11:01
Melancholia minęła wraz z drugim piwem.
Musiałam się napić, żeby przestać myśleć o tym wszystkim.
Wstawiłam się bo od rana nie miałam nic w ustach, w sumie to od wczoraj.
Teraz śniadanie dopiero jem.
Pyzy z cebulką i polędwicą.
Pyszne są.
Chyba na tyle, bo chyba ide obejrzeć coś w tv.
To będzie lepsze niż wgapianie się w monitor.
Musiałam się napić, żeby przestać myśleć o tym wszystkim.
Wstawiłam się bo od rana nie miałam nic w ustach, w sumie to od wczoraj.
Teraz śniadanie dopiero jem.
Pyzy z cebulką i polędwicą.
Pyszne są.
Chyba na tyle, bo chyba ide obejrzeć coś w tv.
To będzie lepsze niż wgapianie się w monitor.
18.08.2010 o godz. 10:39
Leże sobie w łóżeczku, z brakiem chęci na cokolwiek, ktoś się dobija na gg ale jakoś nie mam ochoty z nim pisac ;/
jednak to wolne dobrze na mnie nie działa,nie mam co robić, cały dzień plącze się po domu bez widocznego sensu, w porozciąganej bluzie i spodniach dresowych, nieumalowana bo po co? dla rodzinki, oni i tak tego nie zauważą, jest im wszystko jedno. Może zgrzeszę tym powiedzeniem ale ja chce już do szkoły, przynajmniej mam ustalony cały tydzień a nie jak teraz, dobrze że poszłam do tej pracy, bo z każdym dniem mój humor byłby coraz gorszy...:(
wszyscy pracują, nie mają czasu żeby się ze mną spotkać, najnormalniej w świecie mnie olewają a mój sąsiad już przechodzi samego siebie, mielismy sie spotkac ale jakos od 2 tyg. nie może czasu znaleść, nawet na 15 minut, może po prostu wie co chce mu powiedziec, że z nami koniec, może myśli że po jakimś czasie odwlekania spotkania zapomne i dalej bedziemy to ciągnąć, ale nie ze mną te numery, to już postanowione TO JUŻ KONIEC!!! nie ma odwrotu, bo bedzie mi coraz ciężej, już teraz jest źle, a co bedzie później :(
jednak to wolne dobrze na mnie nie działa,nie mam co robić, cały dzień plącze się po domu bez widocznego sensu, w porozciąganej bluzie i spodniach dresowych, nieumalowana bo po co? dla rodzinki, oni i tak tego nie zauważą, jest im wszystko jedno. Może zgrzeszę tym powiedzeniem ale ja chce już do szkoły, przynajmniej mam ustalony cały tydzień a nie jak teraz, dobrze że poszłam do tej pracy, bo z każdym dniem mój humor byłby coraz gorszy...:(
wszyscy pracują, nie mają czasu żeby się ze mną spotkać, najnormalniej w świecie mnie olewają a mój sąsiad już przechodzi samego siebie, mielismy sie spotkac ale jakos od 2 tyg. nie może czasu znaleść, nawet na 15 minut, może po prostu wie co chce mu powiedziec, że z nami koniec, może myśli że po jakimś czasie odwlekania spotkania zapomne i dalej bedziemy to ciągnąć, ale nie ze mną te numery, to już postanowione TO JUŻ KONIEC!!! nie ma odwrotu, bo bedzie mi coraz ciężej, już teraz jest źle, a co bedzie później :(
18.08.2010 o godz. 10:00
Co za sen, śniło mi się,że weszłam na bloblo, napisałam coś. Weszłam na stronę główną, a tam ktoś buchnął mój awatar i skopiował wszystkie notki, do tego dodawał jakieś krótkie typu "grrrr" masakra. Wszystko miał identyczne, słowo w słowo, ale przecież nikt nie może mieć takiego samego nicka jak ja, dopóki tu jestem. Co za koszmarny sen...
18.08.2010 o godz. 09:56
Ostatnio założyłam nową stronkę, właściwie konkretną, pierwszą. Wgrywam sobie zdjęcia na imageshack, narazie mam do wgrania 1300 x 3 no mam raz 1 aktualnie, bo trzeba zmienić rozmiary. Mnóstwo roboty, ale zrobię chociaż część, do końca tygodnia. Jestem zaskoczona liczbą unikalnych wizyt, w ciągu 4 dni 70, nie no sporo, wiem,że dla kogoś to mało, ale w pierwszych dniach liczba unikalnych wizyt większa od wyświetlanej zwykłej na podrzędnej stronie w npx, jeszcze takiego startu to nie miałam.
18.08.2010 o godz. 09:51
No i znowu piszę.
Jakoś nie mogę oderwać się od BloBlo. Tu społeczność jest jakaś taka milsza, ciepła.Nie to co na onecie czy bloogu. U mnie szaro, czasami słońce na chwilkę zaświeci.I dobrze, bo ja za słońcem nie przepadam.Drożdżówkę z serkiem zjadłam, a co. (Łamię teraz wszystkie zasady, które sobie postanowiłam i coraz bardziej oddalam się od any, choć wcale do niej jeszcze nie doszłam).Dzisiejszy dzień zapowiada się nudno, ale to nic.Ja ze swoją kostką nic nie zrobię.Kiedyś, właściwie niedawno przeczytałam książkę Sarah Dessen - 'Posłuchaj mnie'. Opowiada o przyjaźni, modelingu,gwałcie i muzyce łączącej ludzi. Jest w zupełności warta polecenia. Przy okazji przypomniałam sobie o piosence o której była wzmianka w tej właśnie książce. Piosenka to Led Zeppelin - Thank You. Bardzo przyjemna, oryginalna nuta. Próbowałam posłuchać Pink Floyd, ale ten zespół i ich muzyka jakoś mi nie przypadają do gustu.
A dziś dodam kilka zdjęć mojego własnego skromnego autorstwa :)
Jakoś nie mogę oderwać się od BloBlo. Tu społeczność jest jakaś taka milsza, ciepła.Nie to co na onecie czy bloogu. U mnie szaro, czasami słońce na chwilkę zaświeci.I dobrze, bo ja za słońcem nie przepadam.Drożdżówkę z serkiem zjadłam, a co. (Łamię teraz wszystkie zasady, które sobie postanowiłam i coraz bardziej oddalam się od any, choć wcale do niej jeszcze nie doszłam).Dzisiejszy dzień zapowiada się nudno, ale to nic.Ja ze swoją kostką nic nie zrobię.Kiedyś, właściwie niedawno przeczytałam książkę Sarah Dessen - 'Posłuchaj mnie'. Opowiada o przyjaźni, modelingu,gwałcie i muzyce łączącej ludzi. Jest w zupełności warta polecenia. Przy okazji przypomniałam sobie o piosence o której była wzmianka w tej właśnie książce. Piosenka to Led Zeppelin - Thank You. Bardzo przyjemna, oryginalna nuta. Próbowałam posłuchać Pink Floyd, ale ten zespół i ich muzyka jakoś mi nie przypadają do gustu.
A dziś dodam kilka zdjęć mojego własnego skromnego autorstwa :)
18.08.2010 o godz. 09:46
Było pielsko i pąknie.
A tak serio to było za grubo...
znowu mam wyrzuty sumienia, bo przelizałam się z jakimś 24 latkiem, którego imienia na drugi dzień nawet nie pamiętałam _._
Z jakiego chuja mam te wyrzuty O.O?!
Dobra, nie chcę wiedzieć.
Za ... 10 dni obóz PO, na którym po prostu zginę...
Ale akurat w tym terminie jadą najfajniejsze klasy, więc może nie będzie aż tak źle ;P
poza tym noce u mnie, razem z 3 najbardziej powalonymi laskami świata i wódkąąąąą :D
i rodzicami. eHehe......... <słabnący entuzjazm>.
Nie no, po prostu pójdziemy na działkę się urżnąć xP
Rano jest coraz chłodniej... szybciej się ściemnia.
A dziś będzie padać.
Wczoraj doszłam (już któryś raz) do wniosku, że cholernie trudno mi będzie jak siostra pojedzie na studia... nie wiem co zrobię. NIE WIEM. O.o
Przyjdę do domu ze szkoły (pustego zaznaczmy, pustego) i co? nikt nie będzie mi zajmować kompa? albo opowiadać co znowu odwaliła J.? albo oglądać anime? eeee...... 3 osoby w domu. W 2005 było 6...
Nieważne. Pewnie będę więcej pisać tutaj.
Cholernie żałuję. Że się w ogóle w to wpakowałam.
Gdybym mogła cofnąć czas do marca ...
A tak serio to było za grubo...
znowu mam wyrzuty sumienia, bo przelizałam się z jakimś 24 latkiem, którego imienia na drugi dzień nawet nie pamiętałam _._
Z jakiego chuja mam te wyrzuty O.O?!
Dobra, nie chcę wiedzieć.
Za ... 10 dni obóz PO, na którym po prostu zginę...
Ale akurat w tym terminie jadą najfajniejsze klasy, więc może nie będzie aż tak źle ;P
poza tym noce u mnie, razem z 3 najbardziej powalonymi laskami świata i wódkąąąąą :D
i rodzicami. eHehe......... <słabnący entuzjazm>.
Nie no, po prostu pójdziemy na działkę się urżnąć xP
Rano jest coraz chłodniej... szybciej się ściemnia.
A dziś będzie padać.
Wczoraj doszłam (już któryś raz) do wniosku, że cholernie trudno mi będzie jak siostra pojedzie na studia... nie wiem co zrobię. NIE WIEM. O.o
Przyjdę do domu ze szkoły (pustego zaznaczmy, pustego) i co? nikt nie będzie mi zajmować kompa? albo opowiadać co znowu odwaliła J.? albo oglądać anime? eeee...... 3 osoby w domu. W 2005 było 6...
Nieważne. Pewnie będę więcej pisać tutaj.
Cholernie żałuję. Że się w ogóle w to wpakowałam.
Gdybym mogła cofnąć czas do marca ...
18.08.2010 o godz. 09:24
Jest cudownie! Wręcz niebiańsko zajebiście! W gruncie rzeczy u mnie praktycznie zawsze jest tak, no ale nie do tego stopnia. Wiecie czyja to zasługa ? Jest to zasługa trzech istot. Celowo mówię istot chociaż jedna z nich to rzecz, ale nazywanie tego rzeczą jest wręcz bluźnierstwem pod jej adresem. Ludzcy "winowajcy" to dwie osoby, podzieliłam ich na dwie grupy i osobno opiszę ;)
"Niemożliwe to tylko wielkie słowo rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy zamiast wykrzesać siłę, by ją zmienić.
Niemożliwe to nie fakt, to jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości.
Niemożliwe jest chwilowe. Niemożliwe nie istnieje."
Znacie na pewno moc prawdziwej przyjaźni. Ja poczułam tę siłę kolejny raz wczoraj. To nieprawdopodobne, że ludzie mogą być ze sobą tak zżyci, mogą rozumieć się bez słów, sprawiać samą swoją obecnością że "problemy" stają się niewidoczne bądź też pomagają w rozwiązaniu ich. Taki przyjaciel to prawdziwy skarb. Pisząc to mam świeczki w oczach. Mogłabym rozpłakać się w tej chwili (oczywiście ze szczęścia) ale nie zrobię tego. Rzeczywistość jest obok mnie. Pozostaje mi tylko cieszyć się w duszy albo też skakać ze szczęścia (co zdarzało się nie raz)
Tak czy owak jestem szczęściarą! Ja Wam to mówię! Wiem że mam coś o czym marzy wiele dziewczyn i nie tylko ;) Mogłabym pisać i pisać, ale przecież nie o to chodzi. Długi tekst to przecież wyzwanie dla czytelników, którzy okazują się bardzo często leniami omijając takie próby dla ich oczu i cierpliwości. Tak więc już nie torturuję. Prawie bo jeszcze o czymś chciałam napomnieć ;)
Drugi powód mojego szczęścia i bezgranicznej euforii to (już pewnie się domyślacie) "Pan Motyl" ;) Po całym dniu łażenia po sklepach On okazał się najlepszym lekarstwem na moje obolałe nogi- lecząc je... Sercem! Seria przedługich esemesów, miłe słowa "wyszeptane" do ucha sprawiły że moje szczęście się podwoiło, ba! potroiło :) Sprawę z "Wielkim" o którym pisałam wcześniej totalnie olałam. Postanowiłam zaufać "Motylowi". Być może będę za to płacić strumieniami łez, ale kto nie próbuje ten traci podwójnie. No sami powiedzcie, nie mam racji ? ;>
Teraz siedzę w przeogromnym bałaganie i zastanawiam się które buty założyć ;) Po wczorajszym wypadzie na miasto moje nogi mówią "nie!" tzn stopy, niestety nie mają za dużo do gadania. Dzisiaj robimy powtórkę z rozrywki. Powiększa się tylko grono o Agatę :) Trochę łażenia po sklepach a później seans w kinie :) Opowiedziałabym więcej, ale czas mnie goni ;d i tak pozwoliłam sobie na długą notkę której pewnie połowa z odwiedzających nie przeczyta. To nic ;d Idę suszyć włosy, pociągnę lakierem paznokcie i w drogę. Nie napisałam o 3 przyczynie mojego szczęścia, ale to pozostanie jak na razie tajemnicą i moze zagadką dla Was :)
Tak więc do poczytania! :)
Miłego dnia! ;**
"Niemożliwe to tylko wielkie słowo rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy zamiast wykrzesać siłę, by ją zmienić.
Niemożliwe to nie fakt, to jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości.
Niemożliwe jest chwilowe. Niemożliwe nie istnieje."
Znacie na pewno moc prawdziwej przyjaźni. Ja poczułam tę siłę kolejny raz wczoraj. To nieprawdopodobne, że ludzie mogą być ze sobą tak zżyci, mogą rozumieć się bez słów, sprawiać samą swoją obecnością że "problemy" stają się niewidoczne bądź też pomagają w rozwiązaniu ich. Taki przyjaciel to prawdziwy skarb. Pisząc to mam świeczki w oczach. Mogłabym rozpłakać się w tej chwili (oczywiście ze szczęścia) ale nie zrobię tego. Rzeczywistość jest obok mnie. Pozostaje mi tylko cieszyć się w duszy albo też skakać ze szczęścia (co zdarzało się nie raz)
Tak czy owak jestem szczęściarą! Ja Wam to mówię! Wiem że mam coś o czym marzy wiele dziewczyn i nie tylko ;) Mogłabym pisać i pisać, ale przecież nie o to chodzi. Długi tekst to przecież wyzwanie dla czytelników, którzy okazują się bardzo często leniami omijając takie próby dla ich oczu i cierpliwości. Tak więc już nie torturuję. Prawie bo jeszcze o czymś chciałam napomnieć ;)
Drugi powód mojego szczęścia i bezgranicznej euforii to (już pewnie się domyślacie) "Pan Motyl" ;) Po całym dniu łażenia po sklepach On okazał się najlepszym lekarstwem na moje obolałe nogi- lecząc je... Sercem! Seria przedługich esemesów, miłe słowa "wyszeptane" do ucha sprawiły że moje szczęście się podwoiło, ba! potroiło :) Sprawę z "Wielkim" o którym pisałam wcześniej totalnie olałam. Postanowiłam zaufać "Motylowi". Być może będę za to płacić strumieniami łez, ale kto nie próbuje ten traci podwójnie. No sami powiedzcie, nie mam racji ? ;>
Teraz siedzę w przeogromnym bałaganie i zastanawiam się które buty założyć ;) Po wczorajszym wypadzie na miasto moje nogi mówią "nie!" tzn stopy, niestety nie mają za dużo do gadania. Dzisiaj robimy powtórkę z rozrywki. Powiększa się tylko grono o Agatę :) Trochę łażenia po sklepach a później seans w kinie :) Opowiedziałabym więcej, ale czas mnie goni ;d i tak pozwoliłam sobie na długą notkę której pewnie połowa z odwiedzających nie przeczyta. To nic ;d Idę suszyć włosy, pociągnę lakierem paznokcie i w drogę. Nie napisałam o 3 przyczynie mojego szczęścia, ale to pozostanie jak na razie tajemnicą i moze zagadką dla Was :)
Tak więc do poczytania! :)
Miłego dnia! ;**
18.08.2010 o godz. 09:21
Muszę wywalić wszystko co mi siedzi w głowie.
Nie jest dobrze :(. Dawno tak źle nie było.
Pojechałam do sklepu, wchodzę, a mama zapłakana, myślę sobie ,,co jest'', ,,czy to przeze mnie''?.
Bo wcześniej mama puściła mi sygnał, ja oddzwoniłam, i niepotrzebnie naskoczyłam na nią, ale zawsze mam zły humor, jak wstanę. I byłam pewna, że to przeze mnie, ale jak ludzie wyszli, zostałyśmy same to mama mi mówi :
,,Był Grzesiek rano u mnie i powiedział mi, że Ania nie żyję, że wczoraj przed 20 umarła.''
I znów się rozpłakała. Aż chciałam ją przytulić, ale co to by dało.
Stałam tylko i patrzyłam na nią, jak jej ciałem wstrząsają spazmatyczne dreszcze, a ona płakała.
Zdołałam wykrztusić z siebie tylko tyle :
,,Ale sama wiesz, że to lepiej, że umarła, no wiesz skoro ona się tak męczyła, miała takie bóle.''
Tak, jestem pewna, mama o tym doskonale wie, ale jednak przyjaciółka to była, którą w chorobie mama odwiedzała.
Tak przykro mi się zrobiło, powróciły wspomnienia kiedy umarli wszyscy moi bliscy.
A teraz siedzę, wyrzucam z siebie ten natłok myśli, który siedzi mi w głowie i jest bardzo melancholijnie.
Ciągle o niej myślę. Dlaczego tak wcześnie bóg ją zabrał, dlaczego akurat ją choroba spotkała. Umarła na serce, po prostu jej młode serce nie wytrzymało tych wszystkich leków, chemioterapii, naświetlań i tak ogromnego bólu.
Jak jej mąż poradzi sobie z dziećmi?
G. w sobotę wyjeżdża już, zostaje P. tylko i R., ale R. jedzie we wrześniu do szkoły, daleko.
Jak oni sobie poradzą, skoro to ona wszystkim się zajmowała i wszystko pilnowała i trzymała w ryzach?
To jest bezsensu, ona powinna jeszcze żyć. Była tak młoda. Miała zaledwie 49lat, to co to jest...
Nie jest dobrze :(. Dawno tak źle nie było.
Pojechałam do sklepu, wchodzę, a mama zapłakana, myślę sobie ,,co jest'', ,,czy to przeze mnie''?.
Bo wcześniej mama puściła mi sygnał, ja oddzwoniłam, i niepotrzebnie naskoczyłam na nią, ale zawsze mam zły humor, jak wstanę. I byłam pewna, że to przeze mnie, ale jak ludzie wyszli, zostałyśmy same to mama mi mówi :
,,Był Grzesiek rano u mnie i powiedział mi, że Ania nie żyję, że wczoraj przed 20 umarła.''
I znów się rozpłakała. Aż chciałam ją przytulić, ale co to by dało.
Stałam tylko i patrzyłam na nią, jak jej ciałem wstrząsają spazmatyczne dreszcze, a ona płakała.
Zdołałam wykrztusić z siebie tylko tyle :
,,Ale sama wiesz, że to lepiej, że umarła, no wiesz skoro ona się tak męczyła, miała takie bóle.''
Tak, jestem pewna, mama o tym doskonale wie, ale jednak przyjaciółka to była, którą w chorobie mama odwiedzała.
Tak przykro mi się zrobiło, powróciły wspomnienia kiedy umarli wszyscy moi bliscy.
A teraz siedzę, wyrzucam z siebie ten natłok myśli, który siedzi mi w głowie i jest bardzo melancholijnie.
Ciągle o niej myślę. Dlaczego tak wcześnie bóg ją zabrał, dlaczego akurat ją choroba spotkała. Umarła na serce, po prostu jej młode serce nie wytrzymało tych wszystkich leków, chemioterapii, naświetlań i tak ogromnego bólu.
Jak jej mąż poradzi sobie z dziećmi?
G. w sobotę wyjeżdża już, zostaje P. tylko i R., ale R. jedzie we wrześniu do szkoły, daleko.
Jak oni sobie poradzą, skoro to ona wszystkim się zajmowała i wszystko pilnowała i trzymała w ryzach?
To jest bezsensu, ona powinna jeszcze żyć. Była tak młoda. Miała zaledwie 49lat, to co to jest...
18.08.2010 o godz. 09:08
Nie rozumiem. xD
Głodówka- raczej zero rezultatu, a właściwie to nawet przytyłam.
Jem normalnie, ALE zaczęłam ćwiczyć, 45 minut przed południem i 45 minut przed snem- widać rezultaty.
Jak dla mnie...............
whatever works.
Ale cieszę się, że przełamałam lenistwo i znowu wzięłam się za siebie. Zapomniałam jak bardzo to lubię :)
Co by nie mówić, to idzie szkoła. YEAH!
Przynajmniej jeden plus- nigdy nie jadłam w szkole, a potem miałam już czas tylko na kolacjo-obiad. = 2 posiłki dziennie x)! No bo po 18 nic.
W dodatku mam zamiar zacząć chodzić na... coś.
Może taniec brzucha?
Oj, zaświeciłabym moimi fałdami.
Głodówka- raczej zero rezultatu, a właściwie to nawet przytyłam.
Jem normalnie, ALE zaczęłam ćwiczyć, 45 minut przed południem i 45 minut przed snem- widać rezultaty.
Jak dla mnie...............
whatever works.
Ale cieszę się, że przełamałam lenistwo i znowu wzięłam się za siebie. Zapomniałam jak bardzo to lubię :)
Co by nie mówić, to idzie szkoła. YEAH!
Przynajmniej jeden plus- nigdy nie jadłam w szkole, a potem miałam już czas tylko na kolacjo-obiad. = 2 posiłki dziennie x)! No bo po 18 nic.
W dodatku mam zamiar zacząć chodzić na... coś.
Może taniec brzucha?
Oj, zaświeciłabym moimi fałdami.
18.08.2010 o godz. 08:51
BiałyWilk
-Smok cienia, główny bohater komiksu, na początku historii trafił do świata smoków jako hybryda, lecz za sprawą miłości do Ember, został prawdziwym smokiem. BiałyWilk jest postacią dość skrytą, jest nieśmiały i cichy, uważa się za gorszego od innych, (z powodu tego, że jest mrocznym smokiem), co sprawia, że wpada w wiele kłopotów.
Parametry:
1. (Obrazek I)Hybryda:
HP: 150
Obrażenia: 50
Pancerz: 0
Żywioł: Cień.
2. (Obrazek II)Smok:
HP: 200
Obrażenia: 75
Pancerz: 0
Żywioł: Cień.
3. (Obrazek III)Smok Śmierci:
HP: 600
Obrażenia:275
Pancerz: 30
Żywioł: Śmierć.
-Smok cienia, główny bohater komiksu, na początku historii trafił do świata smoków jako hybryda, lecz za sprawą miłości do Ember, został prawdziwym smokiem. BiałyWilk jest postacią dość skrytą, jest nieśmiały i cichy, uważa się za gorszego od innych, (z powodu tego, że jest mrocznym smokiem), co sprawia, że wpada w wiele kłopotów.
Parametry:
1. (Obrazek I)Hybryda:
HP: 150
Obrażenia: 50
Pancerz: 0
Żywioł: Cień.
2. (Obrazek II)Smok:
HP: 200
Obrażenia: 75
Pancerz: 0
Żywioł: Cień.
3. (Obrazek III)Smok Śmierci:
HP: 600
Obrażenia:275
Pancerz: 30
Żywioł: Śmierć.
18.08.2010 o godz. 08:10
Hejka mam dla was trochę piosenek:
Dobra tyle piosenek.
NarQ
Film został usunięty.
Dobra tyle piosenek.
NarQ
18.08.2010 o godz. 07:49
czy wierzycie że to są lesbijki na you tube widać jak sie całują podeszłam bliżej monitora to zobaczyłam że z języczkiem
18.08.2010 o godz. 07:45
Ludzie masakra. Ale mój kumpel miał dzisiaj motyw. Opowiedział mi wszystko przed chwilą na gg. Mianowicie Jarek (ten mój kumpel) pracuje w firmie informatycznej gdzie tworzy strony. Miał właśnie na ukończeniu pewien jak mówił duży projekt, za który miał dostać trochę kasy (nie chciał zdradzić ile;) no, ale gdy kończył ten projekt coś zgrzytnęło w komputerze i w pewnym momencie siadł. Próbował włączyć, ale komputer nic nie reagował. Okazało się, że ma problem z dyskiem i stracił większość danych. Masakra, na szczęście projekt dało się uratować. Dało mi to do myślenia i od razu wygooglowałem jakiś poradnik komputerowy, gdzie jest artykuł jak uchronić się przed utratą danych. Masakra. To może naprawdę być nieprzyjemne uczucie. Lepiej się zabezpieczyć przed czymś takim.
18.08.2010 o godz. 02:10









