Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Dzisiaj dodam 2 wpisy, bo wcześniej nie było, a pozatym nudzi mi sie. XD

Następnego dnia.
Michalina, już szykowała się do wyjścia, gdy przpomniała sb o słuchawkach, przynajmniej sobie czegoś posłucha po drodze do szkoły.
Gdy wyszła włozyła słuchawki do uszu i idzie przed siebie.
Zostało 5 min drogi do szkoły. Nagle ktoś ją złapał za ramię, gwałtownie się odwróciła. Był to Kacper.
-Co ty tu robisz? -spytała zaskoczona
-Chciałem pogadać, o co ci wczoraj poszło ?
-O nic... Nie chce o tym gadać, a zwłaszcza z tobą ! - przyśpieszłya kroku.
-Powiedz, co ja ci takiego zrobiłem ?! - dogonił ją
-Nie ważne ! Zostaw mnie !
- Nie zostawie! Jeśli mi powiesz to nie odezwę się do ciebie przez cały dzień!
-Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć to zapytaj o to swoich kumpli ! Na pewno będą wiedzieć co o mnie mówiłeś !
-Ale..- nie dokończył. Michalina pobiegła.

Gdby Michalina poszła na pierwszą lekcję Kacpra nie było, na drugiej i trzeciej też nie. Nie bylo go cały dzień. Gdy wracała do domu zapytała sie Roksany czy może ona coś wie, lecz niestety nic nie wiedziała.
Kacpra nie było przez cały tydzień. W piątek miały przyjśc do niej Roksana i Paulina na 18 na maraton ! Rodzice wyszli o 17 i mieli nocować o cioci Michaliny i mieli wrocić w sobotę wieczorem, a Michał miać iśc do kolegi. Gdy przyszły to zamiast maratonu wyszedl ''babski wieczorek'' cały czas gadały i śmieły się.
-Ej dziewczyny, musze jakoś zarwać do Kuby ! Strasznie mi się podoba ! Wiecie jak on wyglada pod prysznicem !? Marzenie !- rozmarzyła sie Paulina
-Podglądywałaś go?! Serio ?! - krzykneła Roksana
-Tak ! -zapiszczała Paulina - Misia, gadałaś z Kacprem?
-Niee, nie było go cały tydzien w szkole. Szczerze brakuje mi go troche, jakoś tak cicho bez niego na lekcji.. - zwierzała się Michalina
-Oooo Miśka sie zabujała! - krzykneły bliźniaczki
-No nie przesadzajcie, nie odrazu zakochała. Tylko mi sie podoba.
-No już dobrze, dobrze - zaśmiała się Roksana
-No Roksanka, tobie się nikt nie podoba?
-Miśka, nie obrazisz się ?
- Niee czemu ?
-Twój brat jest słoooooodkiii ! -pisnęła Roksana
-Mój brat ?! - zaśmiała się
-Ty nie znasz mojego brata !Hahahaah ! Dla mnie jest starsznie wredny, chce wejśc na kompa, to on odrazu przychodzi i mówi, że był umówiony z kolegami. Masakra, ale jak chce to może być kochany. Przynajmniej on, jedyny chłopak mnie rozumie mimo tego, że jest starszy.- uśmiechneła się
-Ooooooooooooo.. Musisz mnie z nim zapoznać !
-No nie wiem, czy zasługuję na taka szaloną dziewczyne!
Roksana wzieła zamach i uderzyła Michalinę poduszką.
-Dziekuję , Roksanko, bardzo dziekuję. Nie będę stawała ci na drodze ! - wszytskie się zaśmiały.Po ''maratonie'' dziewczyny poszły do domu ok 10 bo musiały jechać do babci na urodziny.
-Szkoda, że musicie iść, zajebiście było !
-Zgadzam się z tobą - krzyknęła Paulina
-Nie zapomnij pogadać o mnie z Michałem !- poprosiła Roksana zakładając buty.
-No, okej, okej.
-No to pa dziewczyny !
-Pa! - zaśmiały się równocześnie
-Nie wyrabiam z nich ! - pomyślała Michalina
-Ide na kompa póki Michała nie ma, może Kacper będzie ! - powiedziała sama do siebie.
30.01.2012 o godz. 12:04
Gdy kogoś kochamy powinniśmy dać mu odejść. Ponieważ nic nie jest większym wyrazem miłości niż danie mu szczęścia którego tak pragnie.




Wszystko ostatnio staje na głowie. Mam dość udawania kogoś kim nie jestem, lecz co jeśli to właśnie jestem ja ? To był mój wybór, moja decyzja. Wiem już, że odpowiedzialność ponosi się nawet, za najcichszy szept. Kim tak właściwie jesteśmy ? Możemy przypisac sobie tysiąc cech lecz one nam nie niczego nie wyjaśnią. Z każdym dniem sami dowiadujemy sie coraz więcej o sobie. Z każdym dniem, godziną, minutą, sekundą - zmienia się coś w nas. Może na lepsze - może na gorsze. Wszystko jest takie nie pewnie, bo choć w jednem chwili mamy wszystko w drugiej możemy nie mieć nic. Czy gdybyś wiedział że jest szansa oszukac swoje przeznaczenie - poświeciłbyś to co masz , poświęciłbyś całe życie , żeby zaryzykować i ujrzeć choć na chwilę szczęście?
Kiedyś przyjdzie moment w którym opcja którą wybierzemy, słowa które wypowiemy będą chodzić za nami do ostatnich minut naszego istnienia. Musimy się przygotować na najgorsze by gdy nie jest tak źle, cieszyć się. Przecież mogło być gorzej.







30.01.2012 o godz. 11:43

Nie mam dzisiaj humoru, aby pisać...
Niebieskiego gupika już nie ma...
30.01.2012 o godz. 11:38
Ruszyłem w drogę do wioski deszczu gdy sytuacja przed jaskinia uspokoiła się.
Ciągle towarzyszyła mi dziewczyna, którą ścigał elitarny odział Ninja.
Biegliśmy znów lasem i nagle stanąłem i spojrzałem na dziewczynę.
- ja nawet nie znam twojego imienia i nie wiem nic o tobie – powiedziałem.
Dziewczyna stała i przyglądała mi się.
- Mam na imię Kumi, pochodzę z wioski Skały i tam też zabiłam kilku Jouninów.
Przerwałem dziewczynie:
- Dobra więcej nie musze wiedzieć, ja jestem Fate i ty też więcej o mnie nie musisz wiedzieć – powiedziałem i ruszyłem w dalszą drogę.
Biegliśmy przed siebie gdy nagle dziewczyna wpadła w sidła, które pojawiły się z nikąd.
Po chwili zza drzew wyskoczyli trzej faceci z mieczami, nie wyglądali na silnych.
- Kumi zraz ci pomogę – powiedziałem patrząc jak dziewczyna miota się w siatce.
Jeden z mężczyzn podszedł do kobiety i uważnie się jej przyglądał.
- Tak to ona, na pewno dostaniemy małą fortunkę gdy sprowadzimy ja do wioski – powiedział do swoich kompanów.
Zbliżyłem się do niego i odepchnąłem go.
- Pamiętaj że najpierw musicie pokonać mnie.
Faceci ani drgnęli, ten najbardziej wycofany wyjął z plecaka listy gończe i uśmiechnął się.
- Panowie mamy dzisiaj wielkie szczęście, ten chłopak jest wart 10 razy więcej niż ona – powiedział.
Stałem z lekkim uśmiechem na twarzy i czekałem na ich atak.
Z wyglądu nie byli zbyt silni ale jak się okazało atakowali bardzo mocno, ledwo uskakiwałem przed ich ciosami, które wyprowadzali bardzo starannie.
Odskoczyłem i poczułem ze za plecami mam drzewo i nie ma możliwości bym uskoczył przed atakiem, facet musnął ostrzem moją twarz i rozciął mi policzek.
Moja krew kapała na ziemie faceci stali i szykowa lisie do następnego ataku ale ja miałem ich już dość, aktywowałem sharingana i z łatwością uniknąłem kolejnego ciosu.
Ich ciosy były bardzo szybkie ale widać było że zaczynają się męczyć.
Wyciągnąłem katanę i nie myśląc zbyt długo zaatakowałem, tak jak myślałem w obronie też byli dobrzy lecz nie na tyle by konkurować zemną.
Przebiłem faceta, który nosił listy gończe i musiałem szybko uskoczyć przed atakiem pozostałej dwójki.
Dziewczyna ciągle szamotała się w pułapce krzycząc.
- Wyciągnij mnie to ci pomogę.
Ja znów unikałem ciosów tym razem z wielką łatwością, skierowałem się w stronę dziewczyny i uwolniłem ją z pułapki.
Dziewczyna wyjęła ze swojej torby dwa ostrza i ruszyła do ataku.
Wyglądał jak by oszalała i widać było że nie zabija po raz pierwszy.
Dziewczyna szybko poradziła sobie z dwoma facetami i stanęła przede mną patrząc w moje szkarałatne oczy.
- Teraz już wiem jak czytałeś mi w myślach – uśmiechnęła się delikatnie.
Zaczęło się ściemniać więc stwierdziłem że trzeba znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
Znaleźliśmy małą jaskinię, ja poszedłem nazbierać trochę drewna a dziewczyna zajęła się przygotowaniem posłania.
Gdy wróciłem posłanie było gotowe, położyłem drewno rozpaliłem je szybko za pomocą Katona, stwierdziłem że powinno starczyć drewna do rana i poszedłem się przejść.
Spacerowałem między drzewami gdy nagle zauważyłem znajomą mi postać.
Była to Tsuki moja dawna przyjaciółka biegnąc w stronę z której przybyłem, za nią biegł też chłopak ale że był trochę dalej niż ona nie mogłem go rozpoznać.
Schowałem się za drzewem by nie mogli mnie zauważyć, oni też szukali miejsca na nocleg lecz nie mieli tyle szczęścia co ja.
Rozbili obóz i rozłożyli namioty, przez Momot wydawało mi się że dziewczyna mnie zauważyła, szła w moja stronę była coraz bliżej a ja ani drgnąłem, nie mogłem się ruszyć bo gdybym to zrobił od razu by mnie zauważyła i zaczęła ścigać a ja nie chciałem jej zabijać.
Spojrzałem na Tsuki i nie wierzyłem własny m oczom, byłą już Jouninem.
Po chwili była już bardzo blisko mnie, starałem się nie wydawać żadnych zbędnych dźwięków ale nie wyszło mi to najlepiej, potknąłem się o korzeń i upadłem na ziemie prosto przed dziewczynę.
Tsuki odskoczyła kawałek w tył i wyciągnęła Kunai’a , ja wstałem otrzepałem się z ziemi i powiedziałem:
- Hej Tsuki dawno cię nie widziałem.
Dziewczyna od razu rozpoznała mój głos i chciała rzucić się mi na szyję lecz ja odskoczyłem.
Staliśmy tak chwilkę z zupełnej ciszy.
- Fate to naprawdę ty? – zapytał z niedowierzaniem dziewczyna.
Ja kiwnąłem tylko głową po czym chciałem odejść w głąb lasu lecz dziewczyna złapała mnie za rękę by mnie zatrzymać.
Odruchowo wyrwałem się z jej uścisku i wyciągnąłem katanę tak szybko że nawet tego nie zauważyła, katanę miała przyłożoną do gardła i wydała z siebie pisk.
Z obozu było słychać tylko wołanie
- Tsuki gdzie jesteś?!
Dziewczyna krzyknęła i od razu pojawiła się chłopak, teraz mogłem go już rozpoznać, był to Saito członek jej drużyny.
Spojrzał na mnie i odciągnął Tsuki na bezpieczną odległość po czym ruszył do ataku.
Był jeszcze słabszy niż to zapamiętałem ale było tak tylko przez chwilę.
Trafił mnie jakimś wodnym Jutsu, które prawie zwaliło mnie z nóg.
Chłopak był zdziwiony że jeszcze stoję i spojrzał na dziewczynę, Tsuki stała jak sparaliżowana.
- Szkoda że Zero tutaj nie ma – powiedział chłopak sam do siebie.
Teraz ja zaatakowałem a Saito ledwo się bronił, nie były to moje najlepsze ataki lecz były silne, chłopak upadł na ziemię a ja go podniosłem.
- Możesz powiedzieć mojemu braciszkowi że nigdy mnie nie znajdzie i że zamierzam odkryć prawdę – powiedziałem po czym rzuciłem nim w drzewo prze , które się przebił i wylądował na ziemi nieprzytomny.
Tsuki patrzyła na mnie ze strachem w oczach i odsuwała się co chwilę.
- Nie bój się nie zaatakowałaś mnie więc nie mam powodu by atakować ciebie – powiedziałem odwracając się i odchodząc.
Obejrzałem się za siebie i zauważyłem że dziewczyna klęka przed nieprzytomnym chłopakiem i próbuje go obudzić.
Wróciłem do jaskini, Kumi już spała więc i ja się położyłem, nie mogłem zasnąć zastanawiając się co zrobi Tsuki i Sait gdy oczywiście chłopak się obudzi.
Rano Kumi szykowała śniadanie a ja starałem się znaleźć najszybszą drogę do wioski deszczu.
Zjedliśmy siadanie, które było bardzo smaczne i ruszyliśmy w drogę, prowadziłem i wybrałem drogę, która okazała się niewłaściwa.
Błądziliśmy po lesie cały dzień i dopiero na wieczór znaleźliśmy dobrą drogę.
Do wioski deszczu zostały dwa dni drogi wiec ustaliliśmy umiarkowane tempo i biegliśmy nocą.
Do wioski dotarliśmy trochę szybciej niż się spodziewałem, staliśmy przed murami szukając jakiego wejścia, które pozwoli nam przejść nierozpoznanym.
Wyciągnąłem płaszcze z plecaka i dałem jeden dziewczynie po czym musieliśmy spróbować wejść bramą główną, okazało się że strażnicy nas nie rozpoznali więc zacząłem szukać chakry matki bo tylko tyle pamiętam z dzieciństwa gdy uczyła mnie.
30.01.2012 o godz. 11:33
...chodziłam po korytarzach szpitala i zastanawiałam sie kiedy wreszcie na świat przyjdzie Weronika, która równie niecierpliwie jak ja oczekiwała nowego poczatku. Pare godzin pozniej byłysmy juz razem, a moj swiat nabrał nowych kształtów. Jestem szczęsliwa, ze od tego momentu mineły juz 4 miesiace, były tak szalenie intensywne, ze przez rok nie miałam tylu nowosci i tylu emocji. Poczatki były bardzo trudne, nie obyło sie bez baby blusa - musialam pogodzic sie z tym, ze moje stare zycie juz nie wroci, a jeszcze nie wiedzialam za bardzo jak bedzie wygladac to nowe. Ten moment przejscia, transformacji jest trudny, ale takze szalenie ekscytujacy, poniewaz stawia przed nami nowe wyzwania i pozwala nam pokonac slabosci.Dzis Weronika duzo sie usmiecha, piszczy i charczy... :) Kazda jej nowa umiejetnosc, jest dla mnie malym cudem, a patrzac na jej ciekawosc swiata sama mam ochote na wiecej. Zawsze bylam bardzo aktywna osoba: koncerty, sesje zdjeciowe, kino, spotkania na miescie ze znajomymi to byl dla mnie chleb powszedni, nagle zostalam " zamknieta" w domu z malym dzieciatkiem, ale mam nadzieje, ze to niedlugo wroci, po prostu zmieni formę....

Takze trzymajcie za mnie kciuki i za Weronike...
30.01.2012 o godz. 11:15

Gdy tylko weszła do domu podbiegła do niej mama.
- No i jak pierwszy dzień w szkole ?
-No, może być. Poznałam dwie fajne dziewczyny.
-Tak ? Jak mają na imię?
- Są to bliźniaczki- Roksana i Paulina. Wiesz jestem zmęczona, idę się polożyć.
-Zrobić ci może herbaty?
-Jak chcesz. - Michalina poszła do pokoju i padła na łóżko.

-Jakiś dlugi ten dzień- pomyślała Michalina -Wiedziałam, że z Kacprem jest coś nie tak, i jeszcze niby nie wie o co chodzi..

Wieczorem.
-Michalinko, zrobiłaś zadanie ?
-Eeeem, nie.. Zaraz zrobię.
-Z czym chcesz kanapki na kolację ?
-Mogą być z nutella.
Gdy przyszła mama z kanapkami, Michalina prawie skończyła robić ''karne'' zadanie z matmy.
-Coś łątwe są te zadania - uśmiechnęła się do mamy
-Dobrze, dobrze. Zjedz coś wkońcu, obiadu nie jadłaś.
-W szkole jadłam !
-Taki tam obiad, same chemikalia.
-Nutella niby zdrowsza?
-No, sama to chciałaś, więc nie narzekaj - mama wyszła z pokoju.
Nagle zadzwonił telefon, była to Roksana
-Słucham?
-Misia?
-Tak. - zaśmiała się
-Ej co było na zadanie z mamty ?
-Heh, akurat je robie. Więc tak, zad 5 i 7 str 13
-Okej dzięki, spodziwaj się jutro dziwnego zachowania Kacpra..
-Czemu ?
-Bo on do mnie dzwonił i pytaj o co tb poszło ! Kapujesz ?!
-Dziwny chłopak- zaśmiała się Michalina - Skąd on ma twój nr?
-Sama właśnie nie wiem. Ej sorka ja musze kończyć, kasa mi sie kończy. Do jutro paaaa.
-No, pa.

Kacper do niej dzwonił? Boje się jutro iśc do szkoły.. Zamiast zaczekać do jutra, to już dzwoni do Roksany..
30.01.2012 o godz. 11:07
112. Liam uwielbia gotować.
113. One Direction chcą w najbliższym czasie odwiedzić Irlandię.
114. "Spędziłbym jeden dzień z fankami, ale tylko wtedy gdyby było trochę... ciszej." - Zain.
115. Harry ukradł raz Niallowi kartę kredytową i zapłacił 8.000 funtów za swoje warsztaty.
116. Kiedy Niall miał 15 lat wziął udział w szkolnym konkursie talentów. Zaśpiewał "The Man Who Can't Be Moved", a jego przyjaciel Kieron grał na gitarze.
117. Na drugim występie 1D na żywo, Harry poślizgnął się na kawałku ciasta.
118. "CZUJĘ, ŻE MAM MOKRO!" - reakcja Nialla na to, że 1D stali się numerem jeden w Anglii.
119. "Jestem zadowolony z tego, że mam siostrę. Mówi mi, jak mam obchodzić się z dziewczynami." - Harry.
120. To Liam jest największym romantykiem w zespole.
121. Harry miał 7 lat, kiedy jego rodzice się rozwiedli. "Dziwnie się wtedy czułem. Pamiętam, że dużo płakałem." - mówi.
122. Harry był bardzo szczęśliwy kiedy jego mama poznała jego obecnego ojczyma Robina i on się jej oświadczył.
123. Muzyczną inspiracją Harrego jest Elvis Presley.
124. Niall chciałby współpracować z Justinem Bieberem.
125. Harry nienawidzi dziewczyn z "mieszanymi sygnałami". "Jeśli mnie lubisz, po prostu mi to powiedz."
126. "W paskach najlepiej jest mi, nikt inny nie może w nich chodzić. Nie, nie!" - Louis.
127. Harry potrafi grać na gitarze.
128. Zain ma trzy tatuaże. Symbol Yin Yang (tak jakoś na nadgarstku), imię swojego dziadka po arabsku na klatce piersiowej i napis "Born lucky" napisany w języku chińskim.
129. Kiedyś na spotkaniu z fanami, jedna z dziewczyn zapytała Harrego czy jest prawiczkiem, a on odpowiedział "To dla mnie niewygodne, ale tak, jestem".
130. Liam opisuje siebie w 3 słowach: głodny, szczęśliwy, uśmiechnięty.
*********************************************************
i jak się podoba!?
czytając wszystkie pod punkty jakie mam dochodzę do wniosku że niektóre z nich są przypisane do nie odpowiednich osób, chodź z drugiej strony nie chce ich zmieniać gdyż one mogą być prawdziwe więc zostawiam je tak jak są;]
30.01.2012 o godz. 11:06

Umiera Ziemia pod naszymi stopami. Zostańmy Aniołami!
30.01.2012 o godz. 10:48

05

30.01.12


-Czyli nic jej nie jest.? - spytała mama jeszcze raz dokładnie studiując wynik badania.
-Z mojej strony to już wszystko.- odpowiedział lekarz bacznie mi się przyglądając.
-Mówiłam..- wyszeptałam spuszczając głowę utkwiwszy wzrok w kafelkowej podłodze. Chyba nikt mnie nawet nie usłyszał.
Wyszliśmy z gabinetu, a specjalista wezwał do siebie kolejną osobę.
-Coś Ci musi być.- mama spojrzała na mnie chowając ksero do torebki.
"Anoreksja" pomyślałam, jednak nie powtórzyłam tego na głos. Zacisnęłam usta w cienką kreskę i powoli zarzuciłam na siebie mój szary płaszcz.



Anoretic
30.01.2012 o godz. 10:35

Była notka i się skasowała. Aż się zdenerwowałam - taka ładna była... (chlip, chlip). O mrozie, o niedźwiedziu, o studencie, o tramwaju i o wczesnym wstawaniu. Takie arcydzieło! ...eh Naprawię to później, na razie spadam na uczelnię :O
30.01.2012 o godz. 10:21

hej:)

dostałam wpisy z filozofii, także tylko jeszcze jeden egzamin został w przyszłym tygodniu.

czuję się kurcze jak Roszpunka ;P drzwi się popsuły i nie można ich zamknąć i trzeba liczyć na dobrą wolę innych..

to w środę chyba będziemy nogi łamać na łyżwach na rowach, hehe, :D

już dziś mam wolne. dostałam wpis i heja ;P zaraz się idę położyć, bo coś źle się czuję, a potem wezmę się za robienie notatek na następny egzamin, trochę ogarnę pokój i zrobię co nie co do jedzonka :)
a jutro chyba kino i jakieś zakupy trzeba zrobić, no oczywiście jeśli wyjdę z domu przez te zasrane drzwi.

dobra, idę spać. papa :)

miłego dnia :*
30.01.2012 o godz. 10:18
Hej kochane!! Dodam teraz 13 rozdział a 14 jak po tą notką będzie przynajmniej 8 komentarzy. To nie dlatego że jest mało komentarzy pod notkami, ale dletego, że wyjeżdżam na 3 dni i nie bd miała netu. Pozdrawiam i zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że się spodoba.
Szłam po ciemku przez park, rozglądając się nerwowo na boki. Księżyc i gwiazdy zostały przysłonięte przez korony drzew, sprawiając że nie było ani grama światła. Wyciągnęłam telefon, aby oświetlić chociaż trochę drogi, żeby się nie wywrócić. Doczłapałam do swojego szeptu, przeklinając swoje życie…

-nawet Ryan mnie olał –powiedziałam sama do siebie. Usiadłam na schodkach przy moim domu, i oparłam głowę o drewnianą poręcz. Po dłuższej chwili ruszyłam się i weszłam do mieszkania. Mamy nie było, zostawiła mi karteczkę, że pojechała do Niemiec na 3 dni w interesach. Usiadłam przed telewizorem w salonie, i oglądałam jakieś wyciskacze łez. Telefon wydał swój dźwięk… podniosłam go leniwie do ręki i odebrałam

-Tak? –spytałam obojętnie

-Kochanie gdzie jesteś? Wszyscy Cię szukają –powiedział zdenerwowanym głosem Ryan

-W domu, mówiłam, że wychodzę ale mnie olaliście. A ja nie chciałam być tam, gdzie mnie nie chcą –szepnęłam dalej spokojnym tonem

-Nikt nie wiedział, że wychodzisz. Myśleliśmy, że źle się czułaś i poszłaś spać do pokoju Pay!

-Kto tak niby powiedział?

-Taylor –co za wredna sz***a, jeszcze musi kłamać

-Zgadza się byłam w pokoju Pay, ale dobrze się czułam. A Taylor mnie widziała jak wychodziłam z domu i jeszcze mnie pożegnała. –fakt, że to pożegnanie wyglądało na odwal się, ale lepsze to niż zostać olaną przez przyjaciół

-Ona powiedziała inną wersją

-wierzysz jej? –zapytałam z nutką goryczy

-tak, znaczy… mówiła wiarygodnie.

-A więc nie mamy o czym gadać. –rozłączyłam się. Wspaniały początek związku. Juhu… czujecie tą ironię?



Oczami Ryana

Chyba się zdenerwowała. Nie dziwię się jej, powinienem iść do niej wtedy na górę i zobaczyć czy wszystko gra. Ale zostałem z innymi i oglądałem film. Ubrałem buty i oświadczyłem, że wychodzę. Poszedłem w stronę domu Cloe, może będzie chciała ze mną rozmawiać. Byłem już pod jej drzwiami, zapukałem niepewnie i czekałem. Wyjrzała przez malutkie okienko, zrobiła minę pod tytułem „co ty tutaj robisz?”; otworzyła mi niechętnie drzwi i poszła do swojego pokoju. Zamknąłem je na zamek i skierowałem się za nią.

-przepraszam –powiedziałem. Ona nic nie odpowiedziała.

-gniewasz się na mnie? –wzruszyła ramionami, po czym chwyciła książkę i zaczęła czytać. Spojrzałem na poduszkę gdzie leżał różowy zeszyt. Na którym, były narysowane nutki.

-tutaj zapisujesz swoje piosenki? –kiwnęła głową na tak

-mogę poczytać? –spytałem. Zerknęła na mnie z pod książki i ponownie wzruszyła ramionami, jak by było jej to obojętne. Zacząłem po kolei, przerzucać kartki czytając tytuły: „I miss you” –to pewnie ta piosenka dla Ojca. True friend i wiele innych. Dojechałem do najnowszej. Miała tytuł Our song (nasza piosenka)

-Cloe… tą piosenkę pisałaś jak wracaliśmy z naszej małej wycieczki?

-Tak –odezwała się zachrypniętym głosem

-Długo będziesz się gniewać? Ja naprawdę przepraszam –zrobiłem minę biednego szczeniaczka. Nic nie odpowiedziała, znowu.

-A zaśpiewasz tą piosenkę dla mnie? –odłożyła książkę. I poszła po gitarę. Usiadła po turecku na łóżku, a ja odwróciłem się w jej stronę. Zaczęła przejeżdżać swoimi drobnymi dłońmi po strunach. Po chwili dołączyły również słowa:



I was riding shotgun with my hair undone in the front seat of his car
He's got a one-hand feel on the steering wheel
The other on my heart
I look around, turn the radio down
He says baby is something wrong?
I say nothing I was just thinking how we don't have a song
And he says...

Our song is a slamming screen door,
Sneakin' out late, tapping on your window
When we're on the phone and you talk real slow
Cause it's late and your mama don't know
Our song is the way you laugh
The first date "Man I didn't kiss her, and I should have"
And when I got home ... before I said amen
Asking God if he could play it again



I've heard every album, listened to the radio
Waited for something to come along
That was as good as our song...

Cause our song is a slamming screen door
Sneaking out late, tapping on his window
When we're on the phone and he talks real slow
Cause it's late and his mama don't know
Our song is the way he laughs
The first date "man, I didn't kiss him, and I should have"
And when I got home, before I said amen
Asking God if he could play it again

play it again

I was riding shotgun with my hair undone
In the front seat of his car
I grabbed a pen and an old napkin
And I... wrote down our song



(dop aut. na dole będzie link i tłumaczenie)



Odłożyła gitarę na podłogę i spojrzała na mnie pytającym spojrzeniem. Czekała, aż coś powiem, ale nie potrafiłem wydusić ani jednego słowa.

-No to już mamy NASZĄ piosenkę –powiedziałem niepewnie, uśmiechnęła się do mnie.

-Mogę Cię o coś zapytać?

-Jasne

-Skoro wszyscy myśleliście, że źle się poczułam u Pay, to dla czego nie przyszedłeś do mnie?

-Myślałem, że spałaś i nie chciałem Cię budzić. –wywróciła oczami i poszła do łazienki. Czekałem niecierpliwie, aż wyjdzie. Nie wiem czy chce zostać sama, bo nie wygląda na to że jest zadowolona z mojego towarzystwa. Wyszła owinięta samym ręcznikiem, z włosów ściekały jej krople wody spadające na nagie ramiona.

-Zostaniesz na noc? –zapytała rozczesując swoje ciemne włosy.

-Jeśli nie będę Ci przeszkadzał –uśmiechnąłem się i wlepiłem swoje oczy na jej nogi. Podeszła do szafy i wyjęła piżamę. Wróciła do łazienki się przebrać, w ręce miała suszarkę do włosów.

-Twoja kolej –kiwnęła w stronę drzwi. Wyjąłem z plecaka bokserki i udałem się pod prysznic. Ciepły strumień mnie relaksował. Wydaje mi się, że Cloe już ochłonęła. Wyszedłem, a dziewczyna siedziała na łóżku rozczesując włosy. Usiadłem koło niej, i pocałowałem ją w policzek.

-Jesteś mokry –powiedziała. –odwróć się-zrobiłem co mi kazała i zaczęła suszyć mi głowę, rozczesując przy tym palcami. Odłączyła sprzęt i zaczęła zbierać wszystkie rzeczy z łóżka.

-Idę po co coś do picia. Zaraz wracam.



Oczami Cloe

Ryan poszedł po coś do picia, a mi się strasznie nudzi. Nie gniewam już się na niego, ale wygląda tak słodko jak nie wie co ma powiedzieć, i powtarza ciągle przepraszam. Tak wiem, jestem wredna…

-Trzymaj –chłopak podał mi szklankę zimnego picia. Upiłam łyka i odłożyłam ją.

-Chce Ci się spać? –zapytałam

-Nie, raczej nie.

-To może obejrzymy jakiś film? –standard.. oglądanie filmów, przytulanie się i całowanie. Takie sceny są zbyt monotonne.

-Jasne –poszedł po mojego laptopa i go odpalił. Włączył Titanica, bo wszystkie filmy zostały na dole, a nam nie chciało się schodzić. Tradycyjnie popłakałam się cztery razy (dop aut. Ja tak zawsze mam jak oglądam ten film xD). Przez cały film obejmował mnie ramieniem. Film się skończył i zapanowała cisza. Odłożył laptopa na podłogę i się położył. Poszłam za jego śladami, wtuliłam się w jego umięśnioną klatę i jeździłam palcami po jego brzuchu. Pierwsza myśl? Ma taki kaloryferek, że można by było robić pranie na nim. Uśmiechnęłam się po czym spojrzałam w jego oczy. Które miał zamknięte. Ciągle gładził moje ramię.

-Śpisz? –zapytałam, żeby się upewnić.

-Nie, a dalej się gniewasz?

-Nie –odpowiedziałam. Chciałam się przekręcić, ale złapał mnie skurcz w karku. Syknęłam z bólu i chwyciłam go oburącz.

-Co się stało? –podniósł się na łokciach i patrzył na mnie ze współczucie

-skurcz –wysyczałam

-zaczekaj, trzeba rozmasować

-ale to boli –chwycił delikatnie moją szyję i masował ją, gdyby nie to przerażające uczycie. było by wspaniale.

-Dzięki –pocałowałam go w policzek

-Tylko tyle? –przybliżyłam się do niego i musnęłam lekko usta, uśmiechając się przy nich

-Na więcej musisz zasłużyć –położyłam się na brzuchu

-Co mam zrobić?

-emmm…. Zaczekaj –wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam kokosowy balsam do ciała i rzuciłam w niego.

-balsam? Ale po co… aaaaa… -ciekawe jak długo myślał –no to kładź się –zrobiłam tak jak kazał, opuściłam ramiączka w dół. Usiadł na mnie i zaczął wykonywać swoje zadanie. Było mi tak przyjemnie.

-zamknij na chwilę oczy –powiedziałam cichym głosem

-po co?

-oj zamknij –nie wiem czy to zrobił czy nie, bo nie widziałam jego twarzy. Zdjęłam koszulkę i położyłam się z powrotem.

-Możesz kontynuować . –czekałam chwilę –ej ziemia do Ryana, żyjesz?

-Tak tak, już –masował mnie z taką delikatnością i czułością. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam taka odprężona. Wydawałam z siebie odgłosy „podniecenia”, czułam się wprost doskonale. Pochylił się nade mną i szepną mi do ucha

-uwielbiam jak wydajesz z siebie takie dźwięki

-uważaj bo Ci stanie –zaczęłam się śmiać, ciągle leżąc na brzuchu. –Odwróć się jeśli możesz

-nie mogę

-no odwróć się, chcę założyć bluzkę

-no to zakładaj, co przeszkadzam Ci?

-tak, bo ja… ja się wstydzę –ugryzłam się w język. Nic nie odpowiedział zszedł ze mnie i usiadł obok patrząc się na moją twarz. Westchnęłam głośno i chciałam wymacać dłonią ubranie, ale nigdzie go nie mogłam wymacać.- mógł byś dać mi coś do założenia?

-nie

-no dawaj

-nie –teraz to przegiął. Zasłoniłam piersi dłońmi i wstałam z łóżka, posyłając mu groźne spojrzenie. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam jakąś bluzkę. Założyłam ją i weszłam do łóżka nie odzywając się do chłopaka.

-Teraz się do mnie nie odzywaj –powiedziałam widząc, że otwierał już usta. Zamkną je z powrotem i pocałował mnie w policzek. Odwróciłam się na dróg bok. Byłam wpieniona. Może on oczekuje ode mnie czegoś więcej niż tylko czułych słówek czy namiętnych pocałunków? W końcu ma 19 lat, więc skoro faceci w moim wieku myślą już o uprawianiu seksu, to co dopiero pełnoletni, dojrzały samiec. A ja nie jestem gotowa na stosunek, ale również nie chcę być dziewicą do końca życia.

Nie wytrzymam, ciekawe czy jest prawiczkiem? Taa on i brak dziewictwa. Chodzi na liczne imprezy, gdzie często jest alkohol, półnagie dziewczyny i miałby opanować swoje hormony? Jakoś w to nie wierzę. Westchnęłam głośno i podniosłam się do pozycji siedzącej.

-Czemu nie śpisz? –zapytał się zaspanym głosem

-bo nie mogę zasnąć

-chodź tu –wyciągną rękę w moją stronę, i pociągną do siebie. Wtuliłam się w jego tors i myślałam. Może nie powinnam od razu się foszyć na niego, w końcu to była tylko bluzka. Widział mnie już w bikini, a nawet w samym ręczniku, który ledwo zakrywał moje pośladki, więc pewnie sobie wyobrażał jak wyglądam bez ubrań, tak mi się przynajmniej wydaje.

-przepraszam –powiedziałam ściszonym głosem i przytuliłam go jeszcze mocniej kładąc swoją nogę na jego udo.

-to ja powinienem przeprosić, nie powinienem zabierać Ci koszulki. –podniósł mój podbródek sprawiając, że stykaliśmy się brodami. Popatrzył mi głęboko w oczy i pocałował moje czoło. I jak można mu nie wybaczyć?





***
Piosenka wykorzystana w rozdziale:

Taylor Swift - Our Song
<przeczytaj> tłumaczenie
30.01.2012 o godz. 10:08

Mało się słyszało o takich męskich mężczyznach. Urokiem jego było także to iż pomimo że urodził się w dobrej rodzinie i był przyszłym spadkobiercą rodu, nie obnosił się z tym. Doceniał to ale podchodził do tego z rezerwą cechowała go swojaka skromność.
Był urodzonym hedonistą ale do jego świata aby stał się kompletny brakowało jednego elementu – kobiety.
Kobiety, której by pragnął kobiety, która byłaby tylko dla niego, potrafiła go urzec, miała dobre serce a zarazem potrafiła pokazać złość. Która pokazałaby siłę w bezsilności.
Nagle poczuł błysk przeszywający jego głowę i myśli, świat zawirował , czas się zatrzymał. Patrzył na nią niczym orzeł, który namierzył swoją ofiarę przed atakiem. Ona o niczym nie wiedziała. Postanowił wyjść jej naprzeciw . Jokasa zajęta rozmową z koleżanką nie zwróciła uwagi że minął ją Johab ,ale on nie spuścił jej z oczu. Powiedział:
-Jokasa? Nie poznajesz swoich starych znajomych? Nie przyznajesz się?
Zarumieniona Jokasa spuściła niewinne oczy i głowę zawstydziła się całą zaistniałą sytuacją. Pamiętała Johaba jak byli jeszcze dziećmi przychodził do niej ze swoimi znajomymi pobawić się przed domem ale było to tak dawno, że ledwo go poznała. Bardzo zmężniał był oszałamiający.
-Przyznaje się, dokąd idziesz?
-Zamierzałem wstapić do karczmy aby omówić pewne kwestie z pewną personą
-Ja wyszłam na spacer z przyjaciółką już wracam do domu
-W takim razie musisz mi zostawić swój nowy adres wiem że macie nowe gospodarstwo zapisz go na tym pergaminie. Miał posłużyć sporządzeniu dokumentów wojskowych.
-jeśli chcesz to proszę do zobaczenia
-………….
30.01.2012 o godz. 01:54

Pewnego dnia
Jokasa wraz ze swoją przyjaciółką przechodziły środkiem targowiska. Nie było wiele ludzi. W pobliżu stał żołnierz z rodu Bakistów Johab . Od dawna chciał poznać kogoś wyjątkowego do tej pory spotykał kobiety piękne a zarazem głupie a także mądre równocześnie będące bardzo brzydkie. Nie chciał żadnej ,matka jego już mu prawiła że mógłby przyprowadzić synową bo już chciałaby mieć wnuki. Z powodzeniem nie miał problemów dużo kobiet miało na niego chrapkę. Był wysoki bardzo muskularny stał niczym niezdobyty potężny mur wielkiej cytadeli. Miał twarz bardzo męską- pociągłą mocne rysy twarzy, duże zielone oczy, długie rzęsy, mięsiste miękkie wargi, lśniące równe zęby. Jego twarz mówiła że wie czego chce bardzo konkretnie i że jest bardzo silny psychicznie. Jak sobie coś postanowi to to osiągnie.
I będzie dążył do osiągnięcia celu wciąż i niestrudzenie. Był nieprzeciętnie olbrzymim i silnym mężczyzną jego barki były niczym pień dębu grube i silne. Klatkę piersiową miał potężną jak mityczne bóstwo. Pięści miały wielką moc, gdyby chciał mógłby zakleszczyć w jednej ręce szyje przeciwnika i udusić go z łatwością.
30.01.2012 o godz. 01:31

euforię przedziela mi beznadzieja i brak sensu życia
30.01.2012 o godz. 01:10

Małe dobrze prosperujące miasto było podzielone na dwie osady. W jednej zwanej Zeden mieszkali ludzie majętni, którzy niegdyś wzbogacili się głównie dzięki oszustwom i krętactwom, wyzysku i ucisku biedniejszych. Warstwa średnio i mało zamożna nie interesowała się polityką ponieważ była zajęta ciężką pracą i dorabianiem na chleb. W drugiej osadzie zwanej Saner najwięcej ludzi było średniozamożnych. Najwyższą wartwę społeczną stanowili ludzie trudniący się pracą wymagającą dużej wiedzy byli to obrońcy prawa, lekarze, konstruktorzy. Brzydzono się kłamstwem, i bezsensownym kumulowaniem fortun przez pojedyncze jednostki. Prawo było bardzo ważne, każdy starał się go przestrzegać. Obie osady posiadały swoje wojska i rycerzy, którzy stawali zawsze w obronie gdy zaszła taka potrzeba.
Pewien konstruktor z Saner miał 3 córki a każda inna. Jednak jedna była niezwykle urokliwa. Miała długie bardzo jasne blond włosy, delikatną klasyczną urodę delikatne policzki, zęby białe jak perełki. Dość długi szpiczasty nosek. Malinowe usta. Ciemne oczy świecące jak u lalki z tajemniczą głębią. Lubiła nosić białą jedwabną sukienkę ,miękka tafta opadała jej na odstające pośladki i piersi. Wyglądała słodko. Wzbudzała emocje.
30.01.2012 o godz. 01:04

R12

-O co Ci chodzi… cały czas się tak ostatnio zachowujesz Cody…
-Jak…?
-Dziwnie…. Jesteś jakiś sfrustrowany…. Chcesz mi coś powiedzieć?….
-Co mam Ci powiedzieć… -zapytałem zamykając drzwi, starając się uspokoić.
-Nie wiem…. Wyjaśnisz mi co Cię denerwuje, to może jakoś temu zaradzimy?... –mówił spokojnie czym niesamowicie mnie zdenerwował.
-Jak bym Ci powiedział że Cię kocham to jakbyś zareagował?...
-Nie wiem.. a mówisz mi to w tej chwili?

Przełknąłem głośno ślinę:
-Tak… Pewnie i tak dobrze o tym wiesz…. –zapadłą cisza, która postanowiłem przerwać… nie chcąc dłużej w niej tkwić- Czas na to żebym sobie poszedł i tego nie przedłużał, skoro i tak nic nie mówisz…. –przecież to ON jest w moim pokoju -.-‘’’

-Cody… przecież jesteś w swoim pokoju… -powiedział starając się nie śmiać.

Miałem ochotę go uderzyć… chyba nie na tyle żeby mu zrobić krzywdę, ale żeby rozładować swój ból, żeby wiedział że to wszystko mnie boli, a on mnie nie rozumie.

Nawet nad sobą nie panowałem, cisnąłem torbą na szafkę przy drzwiach, zwalając z niej wszystkie szklanki, strącając wazon, który zahaczył o wiszący niewiele wyżej obraz miasta nocą. Wszystko lądowało powili w dół w moich oczach. Szkło tłukło się na małe kryształki. Justin znalazł się obok mnie sam nie wiem kiedy i odciągnął mnie od lecącego szkła. To wszystko działo się tak szybko. Spojrzałem w jego zmartwione oczy.

-Mam już wszystkiego dość, tego jak na mnie patrzysz a mnie nie widzisz… To mnie dobija każdego dnia… Spędzasz czas obok mnie nie ze mną…. To wszystko jest bez sensu… -spuściłem głowę, nie chciałem żeby widział moich łez.

Złapał mnie za ramiona i cisnął o ścianę. Nie bardzo mocno, jednak sam fakt już mnie zabolał.
-Otrząśnij się, i zobacz co wyprawiasz do cholery! Zdecyduj się z kim Ty chcesz naprawdę być bo chyba nie ze mną… I wyobraź sobie że nie tylko Ty mogłeś się poczuć źle… Nie wszyscy potrafią rozmawiać o uczuciach… a jasnowidzem nie jestem… Chcesz wiedzieć czy Cię kocham? –zapytał zbliżając swoją twarz do mojej- Tak. Chcesz wiedzieć czy ja chcę z Tobą być? Tak. Tyle, że Ty też możesz mi to powiedzieć. Nie musisz czekać aż inni zrobią to za Ciebie do cholery… Otrząśnij się albo wszystko Ci ucieknie Cody…

Powiedział i wyszedł, w drzwiach kogoś potrącił.
Osunąłem się po ścianie.
Nie rozróżniałem głosów. Justin na kogoś wrzeszczał że chce być sam i żeby dano mu spokój. Do mojego pokoju wpadła któraś z dziewczyn… to była Bella, jej płomienna fryzura kontrastowała teraz z bladą ze strachu twarzą. Zawołała Selenę. Która zaraz po tym jak zobaczyła mnie i pokój znów wybiegła i waliła w drzwi Justina, cały czas coś krzycząc. Potem wbiegły razem z Alli i zasypywały mnie pytaniami co się stało. Chwilę jeszcze tak siedziałem patrząc na nie pustym wzrokiem.
-Nic … wszystko w porządku… to moja wina….
-Nie mów tak… Justin cały dzień był podminowany, i wściekły!
-Selena ma rację –wtrąciła Bella. –Zaraz posprzątamy i…
-Nie –powiedziałem stanowczo, ale najuprzejmiej jak potrafiłem.-Wszystko jest w porządku, ja sobie z tym wszystkim poradzę, posprzątam.... –wstałem na nogi, dziewczyny uczyniły to samo- a was drogie panie proszę o zachowanie tajemnicy, choć w sumie nic takiego się nie stało. Mieliśmy z Justinem małe nieporozumienie do wyjaśnienia.
-Porozmawiam z nim… -zagroziła Selena.
-Sel –ująłem je dłoń –idź do Alli czy do Belli, obejrzyjcie sobie jakiś film, odpocznijcie, zobaczymy się wszyscy rano, dobrze? –choć mówiłem bardzo opanowanym głosem w środku nadal cały drżałem.

Alli mnie ucałowała, Bella zrobiła to samo szepcząc mi na ucho że i tak wszystkie mają teraz jeden pokój. Selena się do mnie przytuliła i podziękowała, choć nie wiem za co, po czym wyszła z moją siostrą, zostawiając mnie sam na sam z moją ‘wybranką’.

-Mogę Ci rozmasować plecy… jesteś jakiś sfrustrowany ostatnio.. i jeszcze to..
-Nie jestem! –podniosłem głos. Wystraszyłem ją, szybko zamknąłem drzwi, żeby nie uciekła chciałem jej wyjaśnić, na tyle, na ile mogłem. Kiedy się znów do niej odwróciłem zobaczyłem że płacze:
-Przestań…. –otuliłem ją ramionami- nie chciałem krzyczeć, posprzeczałem się z Justinem a całą złość przelałem na Ciebie. –kołysałem nas lekko, i głaskałem ją delikatnie po głowie. Kiedy się uspokoiła oplotła mnie ramionami i wtuliła się we mnie. Byłą pierwszą dziewczyną do której poczułem coś na tyle silnego że zastanawiałem się czy nie mógłbym być z nią. Choć to Justin mnie pociągał, ona była bardzo atrakcyjna, i przy niej już sam nie wiedziałem co się ze mną dzieje, czułem się przez to jeszcze bardziej zagubiony. Spojrzała mi w oczy, znałem to spojrzenie, bo właśnie takim pytałem się Justina za każdym razem czy mnie kocha. Zbliżałem swoja twarz do jej bardzo powoli. Coraz bliżej. Sam nie wiedziałem czy chciałem jej, czy odbijałem sobie na niej brak Justina. Zatopiłem się w jej ustach, przycisnąłem ją mocno do siebie, zupełnie jakby ona chciała gdzieś uciec. Ona błądziła gdzieś rękami po moich plecach. Powili zluźniałem uścisk.
-Chyba powinnam już pójść… -powiedziała jakby zawstydzona, ale wyraźnie zadowolona, jakby dostała to czego chciała.
Co też nie poprawiło mi humoru.


Kiedy wyszła zamknąłem drzwi od środka, zgasiłem kilka zbędnych świateł i ruszyłem pod prysznic. Liczyłem na to że zobaczę Justina, nawet stałem pod jego drzwiami i wpatrywałem się w klamkę dobrych kilka minut.
Wróciłem do pokoju w samym ręczniku, podszedłem do torby w poszukiwaniu jakichś ubrań, kiedy ją otworzyłem na samym wierzchy leżało CD z „So Sick” śpiewaną przez Justina. Uśmiechnąłem się do płyty i położyłem ją na łóżku. Sam znalazłem jeszcze jakieś boxerki i moje ulubione szare, bawełniane spodnie z Nike. Miałem jeszcze mokre włosy więc przerzuciłem sobie tęcznik przez szyję i podszedłem do mojego laptopa, włączyłem płytę. Rzuciłem się na łóżko. Dziś się wyśpię, będę je miał tylko dla siebie. Nagle ta myśl równie szybko jak mnie ucieszyła, zmartwiła mnie. Usiadłem na brzegu łóżka. Ehhh okna są odsłonięte. Wstałem i zasłoniłem rolety, i dodatkowo zaciągnąłem zasłony. Ukryłem się w moim prywatnym małym świecie. Zostawiłem tylko jedną mdłą lampkę, głos Justina ciągle śpiewał w laptopie, ale nie miałem ochoty wystawiać mojego serca na dalsze męczarnie. Myśli krążące w mojej głowie były już dość wykańczające i bez tego. W zupełnej ciszy i w niemal zupełnym mroku mogłem się już położyć.

Nie wiem ile tak leżałem. W pewnym momencie usłyszałem krzątanie się Justina w łazience, na początku nawet chciałem do niego iść, ale powstrzymałem się. Po jakimś czasie usłyszałem jak wraca do siebie, zamknąłem oczy.

Zdawało mi się że słyszę kroki, ale kto mógł chodzić po moim pokoju… To na pewno kroki na korytarzu albo ludzi mieszkających wyżej… Poczułem się jak w jakimś tandetnym horrorze, coś powinno mnie zaraz dotknąć.. i… tak się stało. Zanim zacząłem krzyczeć czy robić cokolwiek, ten ktoś zakrył mi usta… swoimi ustami. Nie musiałem otwierać oczu wy wiedzieć kto to.

-Co tu robisz?... I jak weszłaś?....
-Zabrałam klucze… chciałam dziś być z Tobą…. –powiedziała lekko zakłopotana wyznaniem.
-Bello…. Naprawdę chciałbym przemyśleć kilka rzeczy… -musiała się poczuć paskudnie….- Poza tym… Co powiedziałaś Alli?
-Nic, obie z Sel już śpią…
Ucałowałem ją w policzek:
-Nie gniewaj się na mnie, ale wróć do nich… cały czas jestem podminowany i… muszę się wyciszyć, dobrze?
Przytaknęła. Odprowadziłem ją do drzwi.
-I nie zabieraj mi więcej kluczy… napędziłaś mi stracha…
Uśmiechnęła się i posłusznie oddała mi klucze.

Kolejny raz zamknąłem drzwi porządnie i wróciłem do łóżka.
30.01.2012 o godz. 01:00
Rozdział 5
Co mi jest ?!
Nagle moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, a dalej widziałam już tylko ciemność . . .
______________________________________________________________________________
*** Oczami J B ***
Czekałem, aż w końcu brązowooka dotknie moich mięśni swoimi aksamitnymi dłońmi i doprowadzi mnie przez to do euforii …
Czekam, czekam, a tu nic zdezorientowany spojrzałem się na moją ekipę.
Wszyscy wyglądali jakby na podest wbiegł koń wyścigowy i zmierzał w moim kierunku …
Dla sprawdzenia własnych podejrzeń odwróciłem głowę i zaskoczony żadnego dzikiego konia
nie widziałem…
Za to wszyscy tancerze zebrali się w jedno wielki koło i za Chiny nie można było sprawdzić co się stało …
- Wezwijcie karetkę ! – krzyknął jeden z chłopaków .
CO ?! Karetkę ?! No ale po co ???
Bez żadnych zastanowień podbiegłem do tancerzy i zacząłem się przez nich przedzierać .
Dzięki wysiłkowi i silnej woli dostałem się w końcu do środka tego zwariowanego koła, tylko Scooter i Alyson zasłaniali mi „to coś” swoimi ciałami.
Jako dobrze zdyscyplinowany chłopak postanowiłem „delikatnie” szturchnąć te dwie osobistości łokciem, by przestały mi zasłaniać .
W wyniku czego, skończyło się to tym, że Scooter wylądował na biednej Alyson, w bardzo dziwnej pozycji, przez co na ich twarzach można było zauważyć rumieńce …
Bez większych skrupułów spojrzałem na osobę, którą zajmował się już mężczyzna odpowiedzialny za to by na planie każdy miał zapewnione bezpieczeństwo, w razie jakiejś kontuzji, złamania, uderzenia, itp…
Postanowiłem jednak zostawić moje bujne przemyślenia i wreszcie sprawdzić kto w danej chwili wymagał , interwencji lekarza …
Zobaczyłem ją, jej bladą twarz, twarz Alice, którą ciągle i bez przerwy mam w mojej głowie,
nie daje mi spokoju …
Jej długie ciemne włosy dodają jej takiego uroku, że mam ochotę podziwiać ją cały dzień,
szczupła sylwetka, sprawia, że jest potwornie pociągająca , piękne długie nogi, dodają jej niezwykłego seksapilu, o oczach już nie wspomnę, jedno jej spojrzenie mnie hipnotyzuje.
Jej kocie ruchy sprawiają, że stoję niczym słup wbity w ziemię, jest taka giętka, dynamiczna widać, że taniec to jej całe życie …
Dlaczego akurat ona musi tak na mnie działać, przecież to zwykła tancerka, zarabia marne grosze, a ja jestem piosenkarzem na skale światową, przecież nie mógłbym zadawać się z kimś z niższej półki…
To nie w moim stylu, a poza tym niedługo mam zacząć ustawkę, dzięki której moja płyta będzie się lepiej sprzedawać, a kto jak kto, ale ja nie mam zamiaru przystopować z moją karierą…
- Niech ktoś pójdzie sprawdzić, czy karetka wreszcie przyjechała, bo zaczyna jej zanikać puls !!! – krzyknął przerażony medyk, trzymający Alice na swoich kolanach .
Całe stado ludzi wybiegło z budynku niczym torpeda, by upewnić się czy pomoc już jest …
-Widzę ich, ale są jeszcze daleko ! - powiedziała jakaś spanikowana brunetka .
-Boże Święty, niech już tu wreszcie przyjadą, nie wiem co mam robić !!!! – powiedział Charlie .
Pędem podbiegłem do niego i dziewczyny, która nagle zaczęła się cała trząść !
-Jezu ! No zrób coś człowieku, przecież jesteś lekarzem!!!! – wydarłem się na mężczyznę, który nie wiedział co robić.
To dziwne, ale nagle zacząłem przejmować się losem dziewczyny, którą znam zaledwie parę godzin, a już stała się dla mnie ważna …
Nie wiem czemu, poczułem do niej więź , zwykle nie przywiązuje się do ludzi, jednak z nią było coś innego …
Usłyszałem potężny huk, otwierających się drzwi, na całej sali wybuchła istna panika, każdy latał z miejsca na miejsce, by tylko w jakiś sposób pomóc …
Ratownicy medyczni podłączyli bezwładną dziewczynę do kroplówek i jeszcze paru innych rzeczy, których nazwy nie znam, wszystko działo się tak szybko, spanikowany stanem Alice podbiegłem do mężczyzny z pogotowia, który właśnie kładł ją na noszach, by spytać się dokładnie co z nią , w jakim stanie teraz jest i gdzie ją zabierają …
Jedyne co od niego otrzymałem to, to że nie może udzielać tego typu i informacji, ponieważ nie jest do tego upoważniony i prosi bym się odsunął na bok, bo przeszkadzam mu w pracy ….
Wkurzony na faceta, zmroziłem go wzrokiem i szybkim krokiem podszedłem do innego kolesia, który buł już nieco milszy i udzielił mi informacji na temat, do którego szpitala ją zawożą .
Budynek znajdował się w samym centrum miasta, przez co ich droga będzie dosyć długa, a stan Alice pogarszał się z minuty na minutę !
Odwróciłem się do tancerzy i ludzi pracujących przy teledysku.
Wszyscy byli przerażeni tym co przed chwilą miało miejsce, niektórzy płakali, a niektórzy zaniemówili.
-Bardzo przepraszam, ale mam do was wszystkich wielką prośbę! – krzyknęła jakaś dziewczyna, którą często widziałem z Alice .
-Nazywam się Priscilla Deleon i jestem przyjaciółką Alice. Czy ktoś mógłby zawieść mnie do szpitala, w którym ona się znajduję ?!- spytała.
Przez krótką chwilę nikt nie odpowiadał, no tak wszyscy tancerze i większość ekipy, zostali przywiezieni tutaj autokarami wynajętymi przez Scootera, więc nie dziwmy się, że chętnych nie ma …
-Bardzo nam przykro, ale w danej chwili nie mamy tu żadnego transportu dla ciebie, pierwszy autobus zjawi się , za jakieś 4 godziny … - powiedział mój menadżer .
-Naprawdę nikt nie przyjechał własnym samochodem !? A może ktoś ma deske, rolki , albo rower !?- dopytywała się dziewczyna.
-Niestety . – powiedział Scoot .
Zawiedziona westchnęła tylko i już dzwoniła po taksówkę, gdy naglę przypomniało mi się, że mój ochroniarz Kenny podstawił godzinkę temu, mojego Range Rovera, którym miałem po kręceniu udać się na pierwszą ustawkę z Seleną Gomez…
-Chwila poczekaj ! – krzyknąłem, za dziewczyną, która już opuszczała budynek.
-Tak ? – spytała się nieśmiało .
-Przypomniało mi się, że mój ochroniarz, przywiózł tutaj moje auto godzinę temu, więc mógłbym cię podrzucić . – powiedziałem na jednym wydechu .
-Naprawdę ?! Dziękuję Ci bardzo !!! – powiedziała uradowana dziewczyna, która rzuciła mi się na szyję .
-Żaden problem . – uśmiechnąłem się przyjacielsko .
-No dobra to w takim razie jedźmy już ! – pogoniła mnie brunetka.
-Ok.
Już miałem zasiąść za kółkiem, kiedy nagle słyszę, że ktoś wydziera się, żebym wrócił …
-Dasz mi sekundkę ?! – spytałem się grzecznie Priscilly, która zniecierpliwiona, siedziała na miejscu pasażera.
-Jasne, ale pośpiesz się !- powiedziała.
Szybkim krokiem podbiegłem do Scootera .
-Co jest ?!- spytałem się od tak .
-Justin, co ty wyrabiasz !? – spytał się Scoot.
-Zawożę tą dziewczynę do szpitala, przecież mówiła, że musi teraz pojechać do tego szpitala ! Nie słyszałeś ? – spytałem.
-No pewnie, że słyszałem, ale ty nie możesz jej od tak sobie zawieść !!! – krzyknął .
-O nie Scooter ,ja od tak nie mogę, jej teraz powiedzieć, że musi iść pieszo! Powiedziałem A, to powiem i B ! – odpowiedziałem wkurwiony, na tego egoistę.
-Wiesz co rób, co chcesz, ale jak zaczniesz mieć kłopoty z karierą to ja umywam ręce !!! – powiedział.
-Rób co chcesz, ja nie rządzę twoim życiem, tak jak ty rządzisz moim na okrągło !!!
Wolny kraj rób co chcesz ! – odpyskowałem .
-Nie… no , co ty JB, ja tylko tak sobie żartowałem… - powiedział zmieszany .
-Możesz zawieść tą młodą damę do szpitala i wiesz co ? – powiedział.
-Co?- spytałem .
-Masz dzisiaj wolne ! – powiedział z uśmiechem, wiedziałem, że jak tylko zacznę mówić coś na temat, tego, że od tak może przestać być moim menadżerem, w jakiś sposób zadziała …
-Justin !!!! Szybciej – krzyknęła, lekko zdenerwowana Priscilla.
O mały włos bym o niej zapomniał …
Pędem podbiegłem do samochodu i po chwili byliśmy już w drodze do szpitala, w którym znajdowała się Alice.
Przez całą jazdę raczej ze sobą nie rozmawialiśmy, widać, że dziewczyna była myślami gdzieś indziej.
Cała podróż zajęła mi 15 minut, muszę przyznać, że gdyby w pobliżu znajdowała się policja, to już dawno miał bym spory mandat …
Obydwoje przejęci całą sytuacją, która miała dzisiaj zdarzenie, wbiegliśmy do szpitala i wzrokiem szukaliśmy napisu z nazwą „RECEPCJA” .
Pierwszy byłem ja …
-Dzień dobry ! – powiedziałem do starszej kobiety, siedzącej za wielkim biurkiem.
-Dzień dobry. – odpowiedziała miło.
-Czy wie pani w której Sali leży Alice Brown !?- spytałem .
-A pan z rodziny ??? – powiedziała zaciekawiona .
-Tak jakby, jestem narzeczonym …. – skłamałem, ale w ważnej sprawie…
-Aaa … w takim razie sala 123. –powiedziała zmieszana.
Już to widzę, Billboard, Ellie, Jay Leno, Ellen, wszędzie będą nagłówki „Justin Bieber się żeni ”, „Justin Bieber jutro bierze ślub”, „Bieber już się oświadczył”….
Wszyscy jutro będą o tym gadać, a najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że to z mojej paszczy wyszły słowa „Jestem narzeczonym”, to nie żaden tabloit to wymyślił tylko ja Bieberek we własnej osobie…
Dobra, ale wracam …
Wspólnie z Priscillą dobiegliśmy do windy, poczym szybkim ruchem ręki nacisnąłem guzik i po 2 minutach znajdowaliśmy się na 3 piętrze pod salą 123.
W chwili, kiedy już miałem pociągnąć za klamkę, akuratnie z pomieszczenia wychodził lekarz.
-Panie doktorze ! Co z nią- zapytałem coraz bardziej zdenerwowany.
-A więc tak … - powiedział, po czym poprawił okulary na swoim nosie.
-Alice jest w trakcie płukania żołądka, ponieważ ……
Witam !
No i 5 już za nami …
Nie jestem z niego zbyt zadowolona, ale jak już obiecałam, że się w tym tygodniu pojawi no to i jest ;D
W związku z tym, że właśnie rozpoczęły mi się ferie, rozdziały będą pojawiać się częściej .
No to do zobaczenia !
A i jeszcze jedno 10 komentarzy = NN

30.01.2012 o godz. 00:19

Dobra tak nienaturalnie zacznę od krótkiej przemowy nad rozdziałem .Uprzedzam , że rozdział może się wydać lekko drastyczny.No ale tak mini mini .No prawie wcale<3
*************************************************************
Przyłożyłam rękę do ust a łzy samowolnie poleciały strumieniami z moich oczu.Osunęłam się po szafkach i zaczęłam wyć jak głupia.Chyba dopiero teraz tak na serio uświadomiłam sobie , że już nigdy z Justinem nie będziemy razem.Wstałam i pozasłaniałam wszystkie okna.Zgasiłam każde światełko.Zapaliłam tylko jedną świeczkę.Wyjęłam jakąś wódkę i usiadłam na krześle.Łzy cały czas ciekły mi ciurkiem .Wypiłam pierwszy kieliszek.Potem drugi , trzeci i jakoś poszło.Nie minęło dobre 2 godziny a byłam nieźle schlana.Cały czas płakałam.Wstałam z krzesła i chciałam pójść do pokoju niestety po drodze zwaliłam wazon , który się potłukł.Przykucnęłam i chciałam go pozbierać niestety wbiło mi się jakiś kawałek.Wyjęłam go i strużka krwi popłynęła po mojej ręce.Oparłam się o ścianę i patrzyłam jak krew spływa po mojej ręce.Zaczęłam się śmiać.Potem odleciałam ..
Następny dzień
Obudziłam się na podłodze w kuchni.Powinnam się czuć trochę lepiej a wcale tak nie jest.Wstałam i poszłam do salonu.Pomyślałam , że jak włączę telewizor to będzie o wiele lepiej.Włączyłam więc pierwszy lepszy program .A tam ?! Oczywiście cudowna informacja o ślubie Justina i Seleny.Ponownie zaczęłam płakać.To tak bardzo bolało.Alkohol w ogóle mi nie pomógł.Wiem co mi pomoże.Zerwałam się z sofy i pobiegłam do łazienki.Chwile później ponownie siedziałam na kanapie w salonie i przewracałam żyletką w mojej ręce.Uśmiechnęłam się do siebie i przyłożyłam ją do nadgarstka .Na początku lekko przejechałam po skórze jednak chwile potem zrobiłam to mocniej .Krew pociekła a ja się uśmiechnęłam .Krew kapała na kanapę, moje nogi a ja ?Cieszyłam się z tego.Odłożyłam żyletkę i wyjęłam z szuflady paczkę papierosów.Bez dłuższego namysłu zapaliłam jednego i zaciągnęłam się .Od razu było mi lepiej.Cały dzień właśnie tak spędziłam na siedzeniu na kanapie i piciu wódki.
Następny dzień
Kolejny dzień i znowu to samo nastawienie do życia.Nie ruszyłam się od wczoraj z kanapy.Dzisiaj miałam jeszcze gorszy humor.Popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam , że jest już 5 wieczorem.Spałam cały dzień ?Jejku.Weszłam do kuchni by w końcu coś zjeść ale zobaczyłam na podłodze to jebane zaproszenie.Wpadłam w histerie .Zaczęłam wszystko zrzucać i tłuc.Kalecząc przy tym wszystko.Moje nogi i ręce były całe czerwone.Miałam to w dupie.Wszystkie kieliszki , szklanki , talerze było potłuczone.Ryczałam cały czas.W końcu sięgnęłam po moją jedyną przyjaciółkę-żyletkę i przyjaciela - alkohol.Usiadłam w kuchni i zaczęłam .Na początek trochę się napiłam .Następnie zaczęłam się ciąć.Zaczęłam od rąk.Na prawej zrobiłam kilka niedużych kresek , z których leciało trochę krwi.Jednak mi to nie wystarczyło.Wzięłam żyletkę pewnie w rękę .Przyłożyłam do lewej ręki i zrobiłam jedną długą , głęboką linie wzdłuż.Krew zaczęła lecieć jak z wodospadu a ja się zaczęłam śmiać.Podobał mi się ten ból.Wzięłam wódkę i postanowiłam przejść do salonu.Niestety po drodze wywaliłam się w przedpokoju.Żyletka wypadła z mojej ręki i przy upadku wbiła mi się w nogę.Syknęłam z bólu .Wyciągnęłam ją i postanowiłam zostać w przedpokoju.Kontynuowałam moją zabawę.Cięłam sobie nogi .Z lewej ręki nadal ciekła krew.Odpaliłam papierosa.Jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy .Paliłam sobie papierosa kiedy wpadłam na pomysł a raczej zadałam pytanie: ciekawe czy boli jak się przyłoży zapalonego do ciała.Nie czekałam na odpowiedź długo tylko to zrobiłam .Zabolało i zostawiło ślad.Spodobało mi się.Póki papieros nie zgasł zrobiłam to jeszcze dwa , trzy razy ....
Tydzień później
Nic się nie zmieniło.Jest tak jak było.Tak zajebiście źle.Cięcie mnie już nie kręci.Próbowałam też wielu innych sposobów ale nic.Przedwczoraj np wbijałam sobie szpilki , tak głęboko.Ale nic.Moje ciało uodporniło się już chyba na ból.Jutro wraca Chris chyba .Nawet nie wiem .Podjęłam decyzje.Nie potrafię żyć bez Justina .Po prostu nie umiem.Nie , nie zacznę go pogrywać.Po prostu odejdę .Odejdę z tego świata.Ja nie będę tak cierpiała i nikt nie będzie.Postanowiłam i już.Weszłam na górę i ubrałam się.Chciałam po prostu ładnie wyglądać kiedy będę umierać.Poprawiłam sukienkę oraz łańcuszek od Justina.Tak.Nadal go nosze.Bo nadal go kocham.Schudłam strasznie .Nie jem nic.Zeszłam na dół.Wszystko mam zaplanowane.Wysypałam na blat na środku kuchni wszystkie proszki jakie mam w domu.Wyszło ich sporo.Puściłam sobie na fula piosenkę.Tak.Ostatnim dźwiękiem jaki chcę usłyszeć to jego głos.Będę wtedy szczęśliwsza.Usłyszałam dźwięk muzyki i uśmiechnęłam się.Usiadłam na środku blatu przed tabletkami.
-Mam nadzieję , że przyjmiesz mnie tam na górze-powiedziałam-Kocham cię Justin-dodałam i sięgnęłam po pierwszą tabletkę.Połknęłam .Po drugą sięgnęłam już drżącą ręką.Potem wchodziło łatwo , wszystko popijałam wódką..
------------------------------------------------------------
Ah oto beznadziejny rozdział 69 xd Spoko masakrycznie wyszedł;/
29.01.2012 o godz. 23:44
Miłość jedynα jest
Miłość nie znα końcα
Miłość cierpliwα jest
zαwsze ufαjαcα
wszystko potrαfi znieść
wszystko oddαć umie
życiu nαdaje sens
kαżdego rozumie

" Nα zαwsze onα , jedynα jednα,
Nie zαtrzymα tego nαwet kevlαr,
Kαżdy jej tαniec w moich rαmionαch,
O N A , onα wtulonα,
Te drobne ciαło skrywα tαk wielkie serce,
Zwykły jαk jα człowiek nie chce nic więcej,
Niech to trwα, nigdy się nie kończy,
Nαwet śmierć nαs nie rozłαczy . ! "




| [ ♥ ] | Pisαne Przy : ' PiH - Śmierć nαs nie rozłαczy ' i ' HOSSA SKŁAD - Jednα Chwilα ' | [ ♥ ] |

| [ ♥ ] | Nαrrαtor Bez Osobowy | [ ♥ ] |

Chłopαk leżαł nα Ziemi . Jego twαrz byłα przepełnionα Bólem i Smutkiem .
Nie wiαdomo z Kαd po Policzku Spłynełα mu Łzα .
Po chwili ktoś przepchαł się z Tłumu był to jego Ochroniαrz Keny .
Wziαł go nα Ręce i Wyszedł z Budynku w Stronę Sαmochodu .


| [ ♥ ] | Rαnek . - Oczαmi Justinα | [ ♥ ] |


Otworzyłem Delikαtnie oczy ujrzαłem Biαłα Sαle i Selene Głαszczαcα mojα rękę .
Sell . - Szepnełem α onα szybko Spojrzαłα mi w oczy .
Justin . - Odszepnełα Nαsze ustα Złożyły się jαk w Jednα Cαłość Tej Sαmej ukłαdαnki .
Bαłαm się o Ciebie Justin . - Powiedziαłα Smutnych Tonem i Mnie mocno Przytuliłα .
Niczego nie Odpowiedziαłem Tylko Pαtrzyłem w jeden Punt .
Gdzie jα jestem . ? . - Spytαłem .
W szpitαlu . - Powiedziαłα .
Delikαtnie Zαmknełem oczy i wszystko mi się Przypomniαło .
Flesz ... i Upαdek ....


| [ ♥ ] | Oczαmi Nicol | [ ♥ ] |

Otworzyłαm oczy nie wiedziαłαm Gdzie jestem .
Był koło Mnie Chłopαk nαwet łαdny .
Wiedziαłαm co się Stαło , bo byłαm cαłα Rozebrαnα i ten chłopαk .
Nα Szyi miαłαm Mαlinkę .
Rękα Sięgniełαm do Swojej Torby , wziełαm Czerwonα Szminkę .
Zrobiłαm Mu Wielkie Serce nα Policzku .
Odłożyłαm szminkę i wstαłαm .
Ruszyłαm w poszukiwaniu moich Ubrαń .
Zαjrzαłαm pod łóżko znαlαzłαm tαm Swój Stαnik i Mαjteczki .
Ubrαłαm te dwie Rzeczy nα Siebie . & . Wziełαm z ziemi moje Ubrαniα i szybkim Krokiem Weszłαm do łαzienki .
Poprαwiłαm Włosy i Nαłożyłαm Lekki Mαke Up .
Ubrαłαm te sαme Ubrαnie co wieczorem .
Cicho wyszłαm z łαzienki .
Wziełαm tego by zαpisαć Swój Numer .
Miαł 1 Sms Postαnowiłαm jα Zobαczyć .
Wiαdomość byłα od jαkieś " Seleny Gomez "
Treść byłα tαkα " : { Chαz Justin jest w Szpitαlu } : "
Zrobiłαm zdziwonα Minkę , wyłαczyłαm wiαdomość i zαczełαm Pisαć Swój Numer gdy nαpisαłαm .
Położyłαm Telefon nα Komodzie i nαpisαłαm Kαrtkę .
Spojrzαłαm nα Chłopαkα spαł tαk Słodko uśmiechnełαm się do siebie zαłożyłαm buty i wyszłαm z Mieszkαniα .
Szłαm Ulicαmi New Yorku miαłαm Wspαniαły humor .
W oddαli zαuwαżyłαm znαnα mi Sylwetkę .
Był to mój przyjαciel z Dzieciństwα Mój mαlutki Christiαnek .
Poznαłαm go po Jego włoskαch .
Podbiegłαm do niego zαkryłαm mu Oczkα .
Zgαdnij kim jestem . - zαśmiαłαm się .
Nie wiem hmm , Cαtrin . ?
Nie , nαpewno nie .
No to cię nie Pαmiętαm .
Odkryłαm mu oczy α on odwócił się do Mnie Przodem .
Nicol . !! . - Zαczαł Mnie przytulαć .
Christiαn Spokój . - zαśmiαłαm się . & . dαłαm mu Buziαkα w Policzek .
Co tu robisz . ? . - Spojrzαłαm nα niego .
Jestem tu Przejαzdem , dlαczego 6 lαt temu wyjechαłαś z Kαnαdy . ?
Długα historiα Christiαn .- Uśmiechnełα się .
Chcesz mój Numer Telefonu . ? . - Spytał orzeźwiony
Jαsne że chce . - Uśmiechnαłαm się do niego
α on Zαczαł pisαć mi nα rαczku mojα szminkα numer .
Rozmαwiαliśmy przez cαlutkie 1O Minut α później się z nim pożegnαłαm i poszłαm do domu .
Doszłαm do domu dosyć szybko po powrocie położyłαm się nα łóżko .
Włαczyłαm lαpkα i postαnowiłαm sprαwidzić Fejsα .
Miαłαm 1O Zαczepek i 1 Wiαdomość od Mojego Kolegi z Klαsy .
Złαpαłαm się zα ustkα i otworzyłαm szeroko oczy
nie , nie to nie może być możliwe ... . - pomyślαłαm

___________
Koniec rozdziαłu , jestem złemm miαłαm dodαwαć co 2 dni α tu dupα nie dαje rαdy : c
bd się stαrαłα .
Dupny rozdziαł -.-
Dziękuje zα Komentαrze do O3 Rozdziαłu
Kochαm wαs i Pozdrαwiαm .


Nowy Bochαter .
Nαthαn Ewαns .
Populαrny Chłopαk z Klαsy Nicol
Kochα się w W Nicol od 1O Roku życiα , wreszcie w Roku 2O12 Dniα O1.O1 Postαnαwiα jej to Powiedzieć .
Miły , Kochαny i czuły Chłopαk .
Jest Skejtem wiele dziewczyn się w Nim kochα tαk jαk Np Siostrα Nicol .


29.01.2012 o godz. 23:29
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki