Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

18.08.2010 o godz. 23:59

Wczoraj była u mnie siostra z matką. Brat opowiadał,że rozmawiały z ojcem na temat ślubu. Doszło do tego ,że moja siostra płakała, bo ten skurwysyn nie chce iść na jej ślub. Dziwie się, bo ja na jej miejscu nawet tego skurwiela bym nie zapraszał. Wręcz przeciwnie, starałbym się odciąć od przeszłości i zacząć nowe życie, bo po co dla niej czy dla mnie ten kutas do szczęścia ?

Za jakiś rok (może) pójdę na swoje. Wynajmę jakąś klitkę i chuj będę tak żył sobie spokojnie. Nie mam zamiaru prosić się kogokolwiek o coś, klękać przed kurwami. Dla bananowych dziwek w wieku 19 lat mamusie kupują ubranka i to co jest im potrzebne, ja wole być samodzielny. Nikt mi nie będzie mówił co mam robić i jak mam to robić. Jak dorobię się swojego domu i ktoś wejdzie na jego teren bez pozwolenia ,to rozpierdolę mu łeb ze strzelby^^

A myśląc mało przyszłościowo na wypłatę kupię sobie nowe glany w doctor martensie!


Kurwa, ostatnio zauważyłem ,że już nie mam cierpliwości do ludzi, nie potrafię z nimi rozmawiać. Wkurwia mnie dosłownie każdy. Dla przykładu. W niedzielę dzwoni ktoś do drzwi. Brat po cichutku podchodzi do judasza i patrzy. Potem na paluszkach wchodzi do mojego pokoju i mówi, że jakaś baba stoi pod drzwiami .Odpowiadam: Co kurwa? (Głośno – Bo nie słyszałem co do mnie pierdoli) Mówi żebym był cicho bo ktoś stoi pod drzwiami. Ja: Płaczka jebana drzwi boi się otworzyć.
Otwieram drzwi, a tam baba. Jakaś cyganka, nie wiem nie przyglądałem się. Z dzieckiem. Powiedziała czy jej pomogę w ciężkiej sytuacji finansowej, czy coś w tym rodzaju. Powiedziałem: Wypierdalaj. I zamknąłem.

W tej robocie też kurwica mnie bierze. Jebane żarciki tych panów mnie wkurwiają.

Takie to życie frustrata.

18.08.2010 o godz. 23:52
18.08.2010 o godz. 23:49

Z MaTTem to koniec jestem dla niego szmatą byłam tylko zabawką...ale są teraz ważniejsze sprawy niż on/!

Damian.? Mój boy...Słodki jest, uwielbiam go ale tylko to nic więcej ;( byłam juz z nim kiedyś. Teraz się zmienił MmRr.! ;*


Fifu.? Kręciłam z nim, ale cos nie wyszło
Po prostu potrzebował czasu a ja mu go nie dałam ;(
Przestał pisać...a jak sie spotkalismy to "Cześć" "Cześć" i nic więcej...
Myślałam że to juz koniec w ogóle nie spotykaliśmy się tak jak wcześniej...tyle czasu mineło i nic
Marta z kolei powiedziała mi że Zdaniem Fifusia jestem dziecinna...ale to że lubie sie wygłupiać to nie moja wina...
Dziś go spotkałam całkiem przypadkiem
Zrozumiałam jak go zobaczyłam ze cholernie mi go brakuje.! ;( bardzoooo ;(
gdy zbliżył się poczułam takie ciepło i bezpieczeństwo...w końcu pocałował mnie...
Nogi miałam jak z waty...tak tego pragnełam
I kurwa wszystko zjebałam.! ;(
Dlaczego.?
Poniewąz jestm z Damianem...a teraz i z Damianem się sypie musze wybrać...
Jak wybiore Damiana moge zjebać to co mogłabym mieć z Fifusiem
Jak wybiore Fifusia moge zjebać to co z Damianem ;(
ehhh nie wiem ;(
Nawet nie mam z kim pogadać ;(
Nie wytrzymuje juz tego.! Nie daje rady ;(
To wszystko mnie przerasta ;(

Nie chce zranic Damiana
A Fifusia już zraniłam
Nawet nie pamietam co powtarzałam po nim jakie słowa byłam w szoku ;(
Czuje jego zapach teraz jest taki piękny ;)
18.08.2010 o godz. 23:42

CZEŚĆ
Teraz tak na prawdę zdałam sobie sprawę że nic nie miałam z wakacji. Fakt dzięki Klaudii i Paulinie nie były najgorsze ale jak człowiek naczyta się notek na pb nie których osób to zazdrość robi swoje:) dzisiaj jest mi dziwnie i chyba nie tylko mi ... Może to stres się odzywa przed nową szkołą? nie mam zielonego pojęcia...
hehe chce mi się śmiać akurat przypomniałam sobie 1 dzień w gimnazjum, ten strach przed ludźmi dosłownie jak dzikusy chodziliśmy po korytarzu wielką grupą a z tyłu jak zawsze Madzia B albo jak zadzwonił dzwonek na lekcje szybko kartki w dłonie i szukaliśmy sali w której miała się odbyć lekcja albo te odzywki chłopaków ze starszych klas - Małpeczko , macioro , kici kici itd żenada - I jak tu być normalnym ?:) teraz śmieję się z tego ale wcześniej nie było mi do śmiechu ...
18.08.2010 o godz. 23:40

Próbuje hakować coraz lepiej mi idzie :)Ale mi brakuje dużo do hakerstwa no cóż niedługo do szkoły.
Niechce mi sie ale jakoś se dam rade chciałbym zobaczyć kolegów. dzisiaj to na tyle bye bye:*
18.08.2010 o godz. 23:24

Pewnego dnia mój kolege wzioł sobie nr gg mojej przyjaciółki może niewzioł lecz spisał. W tedy ona poprosiła mnie abym dała jej tak samo.Wiem oczywiscie bez pozwolenia się nie daje ale jak wzieła jedna osoba to drugiej nie wypada odmówić.Więc jej też dałam a zaraz oni zaczeli ze soba pisać.Lecz musici wiedzieć ,że oni za sobą nieprzpadaja od dziecinństwa.Więc zaraz zaczeły przychodzić wiadomości dlaczego dałaś a ja głupia zaraz odpowiedzieć dlaczego siedziałąm cicho i dla tego mój przyjaciel chciał popełnic samobójstwo dlatego że dałam numer jego gg mojej przyjaciółce.Wieć sprawdzić czy on poda mooje dane obcej osobie.Więc zaraz stworzyłam gg nowe i zaczełam pidsac jako inna osoba lecz mu mogłam zaufać nie wydał mnie i dlatego on oddtej pory powinnien mi juz nie ufać bo jestem taka głupia:(((
18.08.2010 o godz. 23:05
Już miałam nadzieję, że ten dzień okaże się nieco lepszy, bo dostałam esa od mojej Byłej Miłości. Jak ja przez niego wyłam, to były czasy. Ale potem okazało się, że frajer robi mnie w konia i mi się nagle w szarych komórkach rozjaśniło. W każdym razie napisał, zainteresowany dupek co tam u mnie. Oczywiście, jak to ja, odebrałam po 2 h, ale odpisuję. A chwilę potem dzwoni Moja Laska i mi mówi, że Moja Była Miłość do niej pisał, ha a co najlepsze dokładnie tego samiusieńkiego esemesa. Zrobił sobie chuj 'wyślij do kilku' i się cieszy, że sobie z laskami pisze. Pojebaniec. Tak sie wkurwiłam, że prawie klapkę mojej cegle oderwałam. Jakby już dość źle mi nie było, bo mi się radosne dni natury zbliżają.
Eeee tam, chujowo jest ostatnio. Nuda z każdej strony. Niedługo to chyba dla rozrywki zacznę nago po osiedlu latać. Wtedy przynajmniej coś się zacznie dziać. Psy mnie zgarą, to się radjowozem przejadę, potem staych bd wzywać. Luz może nowych ziomków w celi poznam... Chyba to rozważę.

A co poza tym... no nic tak sobie w necie siedzę i nawet odnalazłam swojego starego bloga, jeszcze z Onet. Jakie pierdoły tam pisałam. Nie żeby tutaj było lepiej, no ale...
Dobra sprawdzę poraz 1000 skrzynkę pocztową, może On napisał. Ale chyba sobie odpuszczę, facet w głowie ma... nie wiem co ma, ale napewno nie mnie. A chuj z nim...

Kurwa jak ja kocham te moje zmiany nastroju, zaraz pewnie bedę ryczeć. Jak mi jeszcze dojdzie do tego zatrucie odorem lakieru do paznokci mamy... bo tak się złożyło, że ja w tym domu jestem kosmetyczką, nie bez mojej przyjemności, z resztą... no to lecem tworzyć pejzeże na parurkach mojej karmicieli, rodzicielki ;)
18.08.2010 o godz. 22:59
Nie chcę mieć faceta, ani kobiety, ani psa w JAKIKOLWIEK sposób związanych z branżą muzyczną. To sadyści, zarozumialcy, gnoje, ćpuny i tak dalej. Wiem po sobie. Nie zniosę pod jednym dachem kogoś lepszego ode mnie. Nie będę zastanawiać się, czy mam się zawstydzić przed JEGO umiejętnościami, czy zmarkować i nie manifestować się z własnymi akrobacjami, żeby, broń boże, nie urazić JEGO pieprzonej męskiej dumy. Nie, nie, nie.

Nie.

Dla Ciebie, Sweterku, o Twoim ulubionym wioślarzu - myślę, że niemożność zagrania prostego akordu przez Hammeta poprawi Ci humor :)

Spotkałam się ostatnio ze znajomkami z czasów lo, większość zaćpana. Poczęstowana exclusivem - polecam, nie ma zejścia. O, Młodości... zagrałam im w menelnii master puppets (żaden szpan, byle kindermetal zna taby) - mój brat rozpowiada wszystkim, zem miszczu gitary, inna sprawa, ze wycienia przed ludźmi moją podróbę na 2 tysiące złotych -.- wszyscy i tak byli zajebani równo, gówno słyszeli - akustyka - drzwi wykłądane wytłaczankami od jajek, powalająca... cóż, debiutuję.

O, i prowadziłam 7 tonowego tym razem case'a z 10 tonowym załadunkiem - kiedy na sprzęgle leciał mi do tyłu dowiedziałam się, że wózek nie ma hamulców ;)

nie jestem pewna, czy tO akurat to, ale siedzę u kumpla na kompie, więc wybacz i poszukaj sobie sam, jakby co :D


18.08.2010 o godz. 22:37

Pisałam tu już kiedyś , że nienawidzę mojej siostry ? nie ? to w takim razie NIENAWIDZE JEJ !
1 . najpierw zabrała mi komputer bo to przecież ja siedzę cały dzień a ona nie [bla bla bla] . okej . dałam jej i niech sobie wsadzi w dupę . dostałam go dopiero teraz ^^ co robiłam ? siedziałam na biurku tak długo aż zdrętwiały mi nogi i zjadłam 3/4 duuużego słonecznika .
2 . jak już się 'cieszyłam' że dostanę się w końcu na gadu (na teefonie nie mogę wejść bo nie mam kasy żeby aktywować ^^) bo musiałam sprawdzić czy Urszula napisała mi co z jutrem etc to mooja siostrzyczka nogą wygięła modem że nie chciał działać ! -,- uch ! na szczęścia Radek jest na tyle super ach ech och ! że go naprawił , za co go wielbię . x33
18.08.2010 o godz. 22:34
Witam,
dzisiaj brak makijaży.

ALE chciałabym wszystkich poinformować, że pracuje w Douglasie. Otwiera się nowa filia w Blue City w Warszawie, i będę tam pracować ^^.

ZAPRASZAM wszystkich 3 września na otwarcie ^^.


JESZCZE chciałabym wam polecić bloga, mojej znajomej (pozdrowienia Karo^^) która jest wspaniałą osobą i która kocha psy (i kury xP), tresuje je zgodnie z POZYTYWNĄ tresurą.

Obecnie tresuje od początku moją Tyśkę, (oooo ma 4 msc i jest okropnie kochana ^^). Idzie nam coraz lepiej. Umie już siadać, warować, chodzić na smyczy, bez smyczy, reaguje spokojnie na inne psy, i kocha mnie bardziej od innych.

TUTAJ MACIE JEJ BLOGA
zachęcam do odwiedzin :*



No to to tyle.

PS. Nadużywam ostatnio -> ^^ wybaczcie xP
18.08.2010 o godz. 22:22
Podjęłam męską decyzję, o ile w kobiecych ustach wydaje się to być cholernie zabawne, to jednak prawdziwe.
Przemyślenia dotyczące tej decyzji trwały ponad 2 miesiące, ale już się zakończyły.
Decyzja podjęta ostatecznie :).
Nareszcie.
Właściwie nie powinnam tutaj siedzieć o tej godzinie, ale w konsekwencji mojej decyzji musiałam wejść i spisać dokumenty, jakie będą mi potrzebne, aby się zarejestrować w Urzędzie Pracy.
Potrzeba mi 5 dokumentów, ale dla pewności wezmę ze sobą jeszcze 2 inne dokumenty, które uważam iż mogą mi się przydać, lub być w jakimś stopniu potrzebne.
Przezorny zawsze ubezpieczony, a ja chcę wszystko tam załatwić jednego dnia, a nie jeździć przez 3 dni i dochodzić się o swoje.
No i takim sposobem na początku września jadę do Urzędu Pracy. Wstępnie umówiłam się, a raczej to on się umówił ze mną. Mianowicie jadę tam z Tomkiem. Chciał ze mną pojechać, dotrzymać mi towarzystwa, spotkać się i pogadać.
No a teraz już spadam. Baj....
18.08.2010 o godz. 22:03

style.co.kr
18.08.2010 o godz. 21:59
Autorka Kuroshitsuji Yana Toboso, na swoim blogu zamieściła wpis, w którym nazywa wszystkich nielegalnie czytających/oglądających KS "złodziejami".
Najzabawniejsze jest to, że wpis jest reakcją na maile, które otrzymuje od fanów. Brzmią mniej więcej tak "Ściągnęłam wszystkie odcinki nowego sezonu, są naprawdę zabawne!:)"
XD Hahaha, genialne. Jednak głupota ludzi piszących do autorki, że zamiast kupować - ściągają, poraża mnie.
Z drugiej strony wszystkie książki, filmy itp. są jakby się na to nie patrzeć, jakimiś tam nośnikami kultury, do której (imho) każdy powinien mieć nieodpłatny dostęp. Jednak to są tylko moje antykapitalistyczne zapędy...

Muszę to napisać: nie cierpię ekspansji amerykańskiego kapitalizmu i liberalizmu. Nic dobrego z tego nie wyjdzie!Tylko Ameryka się nachapie, bogaci będą sprawowali władzę, a demokracja będzie nią tylko z nazwy.

Oczywiście obrazek na koniec.
18.08.2010 o godz. 21:36
18.08.2010 o godz. 21:25

2.

Wszyscy wygodnie rozsiedli się na miejscach. Sala rozbrzmiała szmerem zasuwanych krzeseł i wszystkimi tymi odgłosami, jakie zazwyczaj towarzyszą uczniom przy rozpakowywaniu. Jasper Cullen właśnie wyciągał swój podręcznik do literatury, kiedy drzwi ponownie się otworzyły i stanęła w nich nowa dziewczyna, ta sama, którą Rosalie skrytykowała na boisku.
Oczywiście, nie powiedziała tego głośno. Jednak on sam nie zawsze kontrolował własny umysł, a Rosalie (którą nauczyciel usadził na pierwszej ławce, bynajmniej nie ze względów pedagogicznych) niemal krzyczała w myślach nad jej prezencją…
Pan Burnett nie zwrócił uwagi na nowego przybysza, pochylony, bez reszty zagłębiony w lekturze dziennika. Dziewczyna przeszła przez całą klasę, nieznacznie rozglądając się za wolnym miejscem. Na głowie wciąż miała kaptur, teraz pociemniały od deszczu, mokre kosmyki włosów wymykały się spod materiału. Nie znajdując miejsca z przodu, nie pytając o zdanie usiadła na wolnym miejscu w jego ławce. Uniósł brwi, dając tym samym subtelny wyraz dezaprobaty, który, jak miał nadzieję, wywoła poczucie winy w nieokrzesanej dziewczynie, ale ona nie raczyła obdarzyć go spojrzeniem. Rzuciła pełnym niechęci gestem książkę na stół i założyła ręce na piersi.
Był bliski rzucenia jakiejś dyskretnej uwagi na temat jej zachowania, kiedy zsunęła kaptur z głowy. Zmierzwiła palcami ciemne włosy, rozsiewając wokół deszcz kropelek i miłej woni. W nozdrza uderzył go świeży zapach i natychmiast zaniechał kąśliwych komentarzy.
- Ty jesteś tą nową uczennicą? – zagaił ot, tak.
Spojrzała na niego bez słowa i wstrząsnął nim widok jej oczu, szeroko otwartych i zielonych jak młoda trawa. Jednak coś w tej twarzy było nie tak. Potrzebował chwili, żeby zorientować się, co psuło wrażenie – wielka fioletowa plama sińca ze szkarłatnym zadrapaniem w miejscu, w którym prawdopodobnie coś ciężkiego spotkało się z kością policzkową.
Zauważyła jego spojrzenie i natychmiast spuściła wzrok.
- Rozterki wewnętrzne człowieka u szczytu władzy – szum w klasie ustał tak szybko jak się pojawił, gdy rozbrzmiał w niej głos nauczyciela. – Makbet, proszę państwa.
Pan Burnett zadał im do przeczytania fragment aktu i przez chwilę słychać było tylko szelest kartek. Jasper również pochylił się nad swoją lekturą, całkiem zgrabnie udając zainteresowanie – przerabiał ten materiał dziesiątki razy i szczerze rzecz ujmując, zaczynało mu się to przykrzyć. Raczej wyczuł, niż usłyszał nerwowy ruch po swojej lewej stronie. Zerknął dyskretnie w tamtą stronę w sam raz żeby przekonać się, że jego nowa sąsiadka nie ma książki. Patrzyła nerwowo na nauczyciela, który kręcił się po klasie i doglądał pilności w wypełnianiu poleceń.
Jasper delikatnie przesunął książkę w bok, tak, że znajdowała się teraz dokładnie na środku ławki. Nowa podziękowała mu spojrzeniem i ponownie uderzyła go wyrazistość jej oczu.
Ale czy w jej wzroku nie było nic ponad wdzięczność? Czy nie kryło się w nim coś więcej? Coś jakby…
(strach)
niepewność?
- To pani jest naszym nowym przybytkiem, zgadza się?
Drgnęła. Nad ich ławką stał nauczyciel z dziennikiem w ręku i długopisem celował w coś, co prawdopodobnie miało wielkie znaczenie i znajdowało się u dołu strony. Spojrzał wyczekująco na dziewczynę.
- Nazwisko?
Nie wstała, odpowiadając, co w relacji z nauczycielami należało w tej szkole do rzadkości. Uczniowie z ulgą oderwali się od czytania i zwrócili się w ich stronę.
- Jerico Jones, panie profesorze.
Nauczyciel zaznaczył coś w swoim dzienniku, jakby nie dosłyszał ledwo dostrzegalnej nuty ironii w odpowiedzi. Jasper słyszał ją bardzo wyraźnie. Ta osoba nie darzyła pedagogów gorącym uczuciem.
- Skąd do nas przybywasz, Jones?
Potarła palcem grzbiet nosa. Zawahała się.
- Stan Nevada, Las Vegas.
W klasie zaszeleściło. Nieczęsto zdarzało się, żeby osoba z drugiego końca kraju przeprowadzała się do tak małej miejscowości. W dodatku mieszkająca dotychczas w takim miejscu jak rozpustne Las Vegas.
Czyjeś myśli wybiły się ponad inne.
Gdzie ona się uczyła? Na zapleczu klubu ze striptizem?
Jasper przewrócił oczami. Ludzka złośliwość nie ma granic.
Szepty wzrosły na tyle, że pan Burnett uznał za właściwe zareagować:
- Spokój! – Reszta natychmiast pilnie pochyliła się nad ławkami. Zwrócił się ponownie do Jerico – omawialiście już okres renesansu?
- Tak, panie profesorze. Aż po okres pozytywizmu do Faulknera.
Ponownie zakreślił coś w dzienniku. Zwiesił przez chwilę głowę nad świstkiem papieru i uśmiechnął się:
- Masz całkiem dobre recenzje, Jones. Na najbliższych zajęciach możesz się nieco nudzić, ale wzbogacisz swoją wiedzę o kilka faktów, jakie przeoczono w twojej poprzedniej szkole, z powodu różnic programowych – zmierzył wzrokiem Jaspera. Ten wyczytał zadowolenie w jego głowie i spłynęło na niego pewne przeczucie… – Przykładowo, dyskutując z panem Cullenem o wewnętrznym konflikcie Makbeta – …które się spełniło.
Zignorował pełen dezaprobaty wzrok Rosalie i zwrócił się rozpromieniony do Jerico, ale uśmiech spełzł mu z ust, kiedy zobaczył jej wyraz twarzy.
Była przerażona.
Tymczasem Burnett, najwyraźniej zadowolony ze swojego pomysłu, odszedł raźnym krokiem sprawdzić wiedzę pozostałych uczniów.
- Lionel, odłóż to pismo pornograficzne!
Odchrząknął, żeby nieco rozładować atmosferę.
- Więc… co sądzisz o Faulkne… Makbecie?
Powoli oderwała spojrzenie od jego ust i nagle się uśmiechnęła.
- Makbet. Właśnie – potrząsnęła głową. Napięcie znikło z jej twarzy, ale w jej ciele nadal było coś zwartego, jak w zwierzęciu szykującym się do skoku. Jasper nie wiedział skąd się wzięło ani czy nie było jego wymysłem wyobraźni, ale nie podobało mu się ani jedno, ani drugie. – Ty pierwszy.
Właśnie zastanawiał się, jakim cudem jej cera została taka jasna w słońcu Wielkiego Kanionu i nie dosłyszał pytania.
- Hm?
Spojrzała na niego z politowaniem.
- Pierwszy mówisz o Makbecie i tym jego konflikcie coś tam.
- Więc – poprawił się i przysunął swoje krzesło w jej kierunku. Obie dłonie położył na biurku w nieświadomym geście czystych intencji. Spojrzał jej prosto w oczy – panie przodem.
- Więc – przedrzeźniła go i odchyliła się do tyłu na krześle, w skupieniu odrywając nalepkę z kodem kreskowym z ołówka – moim zdaniem facet był idiotą.
Przysunął się jeszcze o kilka centymetrów.
- Tak? A to dlaczego?
Oparł się na łokciu i obserwował jak paznokciem obrywa krawędź papierka.
- Walczył o rzeczy, na których tak naprawdę mu nie zależało – teraz to ona nachyliła się nad blatem – w imię kogoś, w kogo tak naprawdę nie wierzył. – Wzruszyła ramionami. – Dla mnie to wyznacza definicję głupoty. Postępowanie wbrew sobie.
W końcu pozbyła się nalepki i zaczęła zdrapywać lakier. To zaczynało było denerwujące.
- Przestań maltretować ten ołówek – złapał ją za rękę.
Można powiedzieć, że od tego się zaczęło.
Jego dłoń przeszedł prąd, tak mocny, że spodziewał się zobaczyć strzelające iskry w miejscu, w którym zetknęły się ich ciała. Jerico odskoczyła jak oparzona, przyciskając swoją rękę do bluzy, z oczami wyolbrzymionymi przez zdumienie.
W końcu usłyszał bicie jej serca. Dziwił się, jak mógł go wcześniej nie słyszeć, skoro było tak głośne. Pracowało szybko, bez przerw, jak u małego wystraszonego ptaszka. Pasmo jej włosów musnęło wgłębienie w szyi i zapragnął dotknąć gładkiej skóry opuszkami palców, wyczuć pracujące pod nią tętno i przyłożyć tam wargi, żeby je uwolnić i posmakować go.
Nikt nie zwrócił uwagi na dziwną scenę, jakiej byli niemymi świadkami. Wszyscy pracowali w skupieniu nad własnymi tekstami. Pomyślał sobie, że nic się nie stanie, jeśli wyciągnie rękę i zanurzy ją w jej włosach.. tak lśniły te włosy, na pewno były miękkie w dotyku, ona cała musiała być miła w dotyku…
TRZASK.
Żelazne kleszcze zacisnęły się na jego ramionach. Podniósł głowę i zobaczył nad sobą twarz Rosalie. Miała zacięte usta i była bledsza niż zwykle, jeśli to było możliwe.
- Źle się poczułeś.
Rozejrzał się i nie zauważył nigdzie nauczyciela. Cała klasa pracowała z nadzwyczajną gorliwością, nad wyraz skupiona na wersach dramatu i dotarło do niego, że użyła swojego uroku żeby oczyścić im pole ucieczki.
Krzesło przy nim było puste. Uświadomił sobie, do czego omal się nie dopuścił i zdjęło go przerażenie.
- Rose… ja…
Zacisnęła dłonie jeszcze mocniej.
- Idziemy.
18.08.2010 o godz. 21:08
mój ojciec to...to.
Nie potrafie.Staram sie jak mogę,wykonuje swoje obowiązki bo jednak mam co chcę i należy sie moim rodzicom pomoc ale dostaje regulany opieprz za wszystko,kompletnie za wszystko.Pewnego dnia znajdą go z nożem w plecach.Tak,wiem jak to brzmi ale teraz mnie to nie obchodzi.W sumie to mój blog mi moge pisać co mam ochote łącznie z planowaniem zabójstwa ojca.Czy ten facet nie pojmuje tego że jest taki czas-regulanie co miesiąc gdy poprostu sie lepiej do mnie nie zbliżać ale nie zrobi mi tej łaski bo po co...
zaczynam wątpić w ludzi.



18.08.2010 o godz. 21:08
chcę już pojechać do białegostoku na badania, dostać tabletki, i mieć wreszcie normalny humor. mam już dość powtarzania w kółko przez moją matkę że kiedy na mnie patrzy ma wyrzuty sumienia i nie wie co robi źle. czy jest tu ktoś kto ma jakiekolwiek doświadczenie w wizytach u psychiatry i powie mi czego mam się spodziewać? boję się.
18.08.2010 o godz. 21:01
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki