Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Wiem, że to trochę stare, ale chcę na nowo pobudzić do dyskusji :)

"Zbigniew Hołdys, były lider Perfectu, uważany za jedną z najbardziej wpływowych i znaczących postaci polskiego rocka, w wywiadzie dla dziennika Rzeczpospolita skrytykował zespół Feel słowami:

'Obejrzałem ich podczas koncertu, na którym wręczałem jakąś nagrodę i byłem zasmucony. Gdybym tak źle grał na instrumentach, nie założyłbym zespołu. Niestety chęć zarobienia pieniędzy spowodowała, że nieudacznicy sami komponują i piszą teksty, a dyrektorzy muzycznych stacji radiowych, którzy nadają ton polskiej muzyce, są ludźmi wyzbytymi dobrego smaku. To oni dokonują wyboru, który polega na tym, że na antenę trafia chłopak uczesany na żel, ale tylko pod warunkiem, że komuś naubliżał.'

Chwali natomiast braci Waglewskich, Kazika Staszewskiego, Raz Dwa Trzy i Kasię Nosowską.
Trudno się z nim nie zgodzić."

Ja się zgadzam w 100% :P A wy?
03.12.2008 o godz. 16:56

mała Ewa?
03.12.2008 o godz. 16:24

Początek życia i życia kres,
kosztuje najwięcej,
lecz kochać i kochanym być,
to jedyne szczęcie,
dla którego warto żyć.

03.12.2008 o godz. 14:17
Laptop wrócił z reklamacji! Hurra! Okazało się że procek nawalił... W życiu bym się nie kapnął :D Zdrowia szczęścia pomyślności :D

Efekt Jesieni - Środa. Enjoy :D
03.12.2008 o godz. 13:21

Dziś podobno miało nie być kilku pierwszych lekcji, mnie to pasowało, wreszcie się wyspałem. Pojechałem do szkoły na ostatnie dwie, ale na miejscu wyszło na to, że nie poszedłem wcale. Wróciłem wcześniej do domu i zanim zdążyłem cokolwiek zrobić usiadłem na kompie. Zobaczyłem, że przed dwiema minutami dostałem buźkę pod profilem na n-k w ramach podziękowania za komentarz od dziewczyny, na którą natknąłem się kiedyś szukając znajomych. Urzekło mnie jej zdjęcie ze swoim pieskiem. Jestem osoba która ma fioła na punkcie psów (jestem szczęśliwym posiadaczem najpiękniejszego labradora na świecie) i od razu zauważyłem, że to nie jest zwyczajna pusta poza do zdjęcia. Ona patrzyła na tego psiaka z taką niemal promieniującą miłością do zwierząt. Napisałem do niej wiadomości od tamtej pory piszemy ze sobą trochę na n-k, a trochę na gg. Dzisiaj nastąpił przełom, zaproponowałem jej randkę, a ona się zgodziła. Najgorsze jest to, że cholernie boję się tego spotkania. Mimo to nie poddam się, będę próbował swoich sił i mam nadzieję, że tym razem wszystko się uda. Przeraża mnie tylko wizja tego, że ja chyba tak na prawdę już nie pamiętam jak rozmawiać z kobietami(to wcale nie jest śmieszne), nie żebym tego nie robił, ale wszystkie dziewczyny wokół których sie obracam traktuje po przyjacielsku i relacje jakie istnieją między nimi a mną można prędzej nazwać pajacowaniem, a nie rozmawianiem. A ja nie chcę wyjść na pajaca, tylko na prawdziwego stuprocentowego mężczyznę. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale będę dobrej myśli, bo przecież wszystko zależy od nastawienia;)
03.12.2008 o godz. 12:35

moj kochany misio
03.12.2008 o godz. 12:07
Najmniejszy palec w mojej lewej dłoni zaczyna cierpieć i to dosłownie. Cierpnie mi strasznie i czuję, że chyba magnezu mam za mało.

Tak kocham poranną kawkę, że nie jestem raczej w stanie z niej zrezygnować. No nic najwyżej zostanę bez tego jednego palca...
03.12.2008 o godz. 09:20

Kazdy ma zle dni i te lepsze takze...Jestem malo wyrozumiala...Bo sie boje?? Nie wiem postaram sie poprawic... Boje sie panicznie...to juz prawie jak paranoja! Nie wyobrazam sobie zycia bez D. kazda klutnia mnie dobija...Zle mi ztym. Mam juz dosc tych kryzysow.Jak je ominąc???
03.12.2008 o godz. 01:07

Tego bloga traktuje jak wyzalanie sie do mojej najlepszej przyjaciólki....Cos w ramach mojego PAMIETNIKA. I od nastepnego wpisu zaczyna sie wszystko na bierzaco.... Dzis 03.12.2008 OBIECUJE ZE: WRZUCAM NA LUZ!!!!
03.12.2008 o godz. 00:58

Sorki pisalam dosc szybko i zjadlam kilka literek....:)
03.12.2008 o godz. 00:56

Na chwile obecna nadszedl czas kryzysu w naszym zwiazku. Klucimy sie....On jest uparty ja tez...Nikt nie popusci! Rani mnie jego bezmyslnosc w niektorych sytuacjach, szczegolnie to jak palnie cos czego nie przemysli ajest to ostra krytyka pod moim adresem. Jestm bardzo wrazliwa osoba, uczuciowa....Jak kogos kochamto calym sercem i cala dusza! Oddaje siebie w calosci tej drugiej osobie... Moze to za malo??? Nie jestm doswiadczona w zwiazkach, zawsze to byly jakies porazki totalne.Mialam jednego faceta przed D. przeciez to nie moja wina...wrecz przeciwnie, dobrze swiadczy o mnie! tak wychowali mnie rodzice...nie wstydze sie tego!
Mowi ze koch mnie bardzo, zapewnia caly czas....A ja sie boje ze go strace, ze to zemsta za tamto co mu zrobilam...powiedzial ze wybaczyl mi, ze zlosc mu przeszla, ze rozumie.... jest ciezkim czlowiekiem ja tez nie ukrywam...Walcze ze soba i sa efekty. przyjaciele mi mowi ze spokojna i bardziej opanowana jestem, ze waze slowa, licze sie z nim. A kiedys tego nie umialam.Bo nigdy wczesiej nie bylam zakochana. Kocham go bardzo....
03.12.2008 o godz. 00:53

Wiec zaczelo sie niewinnie, przez moja przyjacolke, jego kolezanke. Randka w ciemno! Tak poprostu....Bylismy razem po raz pierwszy. Cos sie stalo - moja choroba, nie umialam D. tego powiedziec (D. przyjmijmy ze tak sie nazywa osoba o ktorej i do ktorej chce pisac). Moze bardziej sie balam ze odtraci mnie dlatego ze chorowalam....Skonczylam z nim jak tchorz! Bylam po przejsciach lecz to mnie nie tlumaczy...Dalm mu takiego kopniaka.... Az serce mnie boli jak to wspominam....
Minol czas dosc dlugi to bylo w lutym....Przeszlam chorobe, operacje i kliniki. doszlam do siebie...Zmenilam poglad na swiat.. Na slynnym portalu NK znalazlam jego profil okolo wrzesnia...i czasem tam zagladalam. Tesknilam za nim bardzo. Cos kazalo mi myslec o nim jakas nieprzyzwoicie mocna sila! I dokladnie 21.wrzesnia 2008 weszlam na swoj profil i zobaczylam zaproszenie od D. przyjelam je i dodalam komentarz: "no, no witam i pozdrawiam...." . Na drugi dzien dostalam odpowiedz w komenarzu rowniez: " nie moglem sie doczekac Twojej galerii zdjec.." To byl poczatek naszego zejscia. Po pieciu dniach przez ktore pisalismy co dzien po dziesiatki sms-ow, wkoncu spotkalismy sie.... Bylo ekstra! Czekalam na to, na niego!!! Przeciez go kocham... dziekuje bogu ze skrzyzowal nasze drogi ponownie... to wspanialy czlowiek choc bardzo uparty! Zaluje tego co zrobilam...tak bardzo.
Dzis jest 2 miesiace i tydzien jak znow jestesmy razem....Nie sadzilam ze mozna tak bardzo kogos kochac! Ze ktos moze byc tak wazny! Ze sama sobie bym serce wydrala gdyby on tego potrzebowal! Ze mozna dla kogos wszystko poswiecic! Ze kazda chwila bez niego to koszmar ciagnacy sie wiecznosc!!!
03.12.2008 o godz. 00:40
Szlag by go trafił, wąsy mi ukradł.
Nie - cofam, nie szlag. SZLAM! Niech go szlam trafi.

A teraz już bardziej poważnie, to Brad Pitt wygląda prawie jak stateczny tatuś szóstki dzieci. Albo jak aktor porno z lat 70. (wzór: patrz awatar po lewej).

Co do Angie, to ona już na mnie nie robi wrażenia, nawet jak całuśnik umaluje. Jej czerwone usta to silny sygnał: wagina w złym miejscu! Wagina w złym miejscu! Piiiik! Piiiik! Uwaga!
03.12.2008 o godz. 00:23
Szok, zaskoczenie, boleść i łzy - bo Bee, TA BEE też ma owłosienie, które rośnie tam, gdzie rosnąć nie powinno, a przynajmniej nie u divy. Divy z akcentem na "i" i skrzywieniem a la wujek, co to innych wujków lubi.
03.12.2008 o godz. 00:19
Nie ma to jak hartować swoje serce i samemu sobie powodować krzywdę. Masochizm uczuciowy:/ No ale "od bólu się nie ucieka"..

Tak w ogóle to nudno jakoś jest..nic sie nie dzieje, Za oknem jakoś szaro i zimno. może to rutyna pracy zżera człowieka..

No więc hartuję się dalej słuchając muzyki. Nie chodzi tu tyle o ich słowa(chociaż ich słowa też są "hartujące") ale o to z czym się te piosenki kojarzą i jak wiele przypominają..


No, nie ma jak sobie popłakać..
02.12.2008 o godz. 22:20
Borzuś jest powściągliwy w wyrażaniu uczuć, więc nie wiem czy mu się podobało :( W każdym razie wyglądało mniej-więcej tak:

Kartka A3 i najważniejsze dla nas rzeczy na niej ;)

Byłyśmy na kiermaszu i w sumie fajnie bo brakuje mi jeszcze tylko 7 prezentów. 18 już mam ;)

I zrobiłam takie boskie zdjęcia kościoła Mariackiego na konkurs. Niby banalne ale słońce tak pięknie padało że fotka wyszła naprawdę dobrze. Mam jeszcze kilka innych i zestaw na konkurs gotowy :) Co prawda, jeszcze nigdy żadnego nie wygrałam ale uwielbiam szukać miejsc, wybierać światło... Wszyscy amatorzy fotografii mnie chyba zrozumieją :)

Trochę się martwię o tatę (chciałam napisać ojca, bo nie wiem czy na więcej zasługuje, ale to brzmi tak... chłodno). Nie przyszedł dzisiaj, nie odbiera telefonów. Zawsze jest taki zorganizowany, wątpię żeby był na jakiejś konferencji bo by powiedział :(

A jutrzejszy dzień... hm - Swedish boys?! ;))

P.S. - Czy ktoś wie może przypadkiem, jaki wpływ na to, jak widzą ludzie w Australii na północy i południu słońce (w górowaniu), ma fakt że przez kontynent przebiega zwrotnik koziorożca? Pytanie dokładne brzmi: pozorna dobowa wędrówka słońca. Jeden widzi przez cały rok słońce górujące po północnej stronie nieba (Melbourne) a drugi z Darwin na przełomie wiosny i lata (grudzień/styczeń) widzi że słońce wznosi się nad południową część widnokręgu a przez resztę roku góruje na północy ;)
02.12.2008 o godz. 20:15

Witam,
dziś zacznę pisać swojego bloga, spowodowane jest to tym że mam kiepski nastrój, masę problemów i nie mam komu się wyżalić
02.12.2008 o godz. 18:32

" Miłość "

Miłość nie jedno ma imię
Każdy to przyzna ,gdy miłuje
Czy kobieta ,czy mężczyzna
Prawda ,że kochać to coś pięknego.

Otwórz Swe serce kochaj i kochaj
Gdy spotkasz Swego ukochanego
Szanuj i miłuj bo to tylko
Właśnie na zawsze,na zawsze Twój.

Jedyny !





02.12.2008 o godz. 16:46

Witam, proponuje wam że wyśle wam surki za doładowanie do plusa, na 16 świecie piszcie na gg to się dogadamy :6756111
02.12.2008 o godz. 16:08

Mam 19 lat i tak właściwie nie wiem od czego mam zacząć. Na początku zaświtał mi w głowie genialny pomysł, by zacząć pisać pamiętnik, ale kiedy chciałem wyłowić wszystkie najważniejsze informacje z minionego dnia, wychodziło tego zbyt wiele, a ja z natury jestem leniem. Tak więc doszedłem do wniosku, że w ten sposób po prostu pozbędę się wszystkich śmieci, które kłębią się w mojej pokręconej głowie i nie pozwalają mi spokojnie przespać nocy. A te kawałki szkła i plastiku z magicznymi przyciskami i wszystkimi tymi wnętrznościami pozwolą mi przenieś się w świat, w którym będę mógł poskładać i posegregować wszystkie te wspomniane wcześniej śmieci i być może dostrzegę rzeczy, które umykały mi przez szczeliny miedzy palcami.

Takim wiodącym wątkiem, który chyba najbardziej miesza mi w życiu jest wątek, który posiada własne imiona i niestety są to imiona kobiece. Dla czego niestety? A to właśnie dla tego, że choć może zabrzmieć to banalnie, nie mam szczęścia do kobiet. Nie wiem czy to dla tego, że mam po prostu pecha, czy dla tego, że szukam wśród nieodpowiednich kandydatek. Ale wiem jedno, nie mam już siły biegać i oglądać się za dziewczynami. Chociaż może tak naprawdę to się po prostu boję. Tak boje się. Czego? Tego, że to będzie kolejny wielki niewypał. A chyba nikt nie lubi wysłuchiwać pretensji i płaczów podczas rozstania. Nie wiem jak wy, ale kiedy ktoś wylewa łzy przeze mnie, czuję się jak największe ścierwo.

Taki największy zarys na tafli mojego życia zostawiły po sobie trzy dziewczyny, kolejno Magda, Patrycja i Kaśka. To właśnie o nich mysle najczęściej i ciągle kombinuje co by było gdyby...

Magda była moja trzecią dziewczyną i to właśnie z nią byłem najdłużej. Była wszystkim czego można chcieć. Tylko, że ja byłem wtedy jeszcze młodym idiotą, który nie dorósł do poważnego związku na stałe. Ciągle czegoś mi brakowało, szukałem przygód, kiedy to najwspanialszą przygodę życia miałem tuż pod nosem. Czułem, że ona mnie rozumiała, zawsze wiedziała czego mi potrzeba. Znała mnie na wylot i wiedziała o mnie wszystko, a mimo to akceptowała mnie takiego jakim byłem. Nie podobało mi się jedynie to, że trzymała mnie tak krótko. Tak naprawdę nikt nigdy się mną nie interesował i byłem przyzwyczajony do tego, że żyłem własnym życiem i robiłem co chciałem. Nie żałuje tego bo nauczyłem się, jak sobie radzić i osiągać wybrane cele bez niczyjej pomocy. Teraz jestem z siebie dumny bo sam zapracowałem na wszystko co posiadam. Ale w każdym razie nie przywykłem do tego, żeby ktoś miał nade mną jakąkolwiek kontrolę. Teraz dopiero zrozumiałem, że dzięki temu stawałem się lepszym człowiekiem i gdybym nadal z Nią był nie popełnił bym wielu błędów.

Po rozstaniu z Magdą zachowywałem się jak pies zerwany z łańcucha który nie może nawierzyć się wolnością. Popełniłem wtedy wiele głupot których żałuję do dzisiaj, ale co się stało to się nie odstanie. Przynajmniej nauczyłem się wtedy co to znaczy prawdziwa przyjaźń. Przeżyłem też wiele ciekawych przygód, które są warte tego, by opowiadać o nich wnukom, jeśli się ich dorobię. Podczas jednej z takich przygód, kiedy wprosiliśmy się na studniówkę do mojej szkoły zahipnotyzował mnie wzrok Patrycji. Znałem ją już wcześniej na zajęciach z tańca, ale niestety wypisałem się po trzech miesiącach(mój słomiany zapał) i nasz kontakt się urwał. Kiedy poczułem na sobie jej wzrok i spojrzałem jej głęboko w oczy, przeszyły mnie dreszcze. W mgnieniu oka znaleźliśmy się na parkiecie. Nasze kroki były tak zgrane, a ona poruszała się tak lekko, że tego nie można było nazwać tańcem, my płynęliśmy. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego, tak wiele emocji podczas zwykłego tańca. Jednak czar szybko prysł. W ciągu kilku tygodni z anioła przeobraziła się w diablicę. Nie mówię już o papierosach i alkoholu bo ja sam nie byłem święty, ale na dodatek okazało się, że jest biseksualna, a ja z reguły nie lubię się dzielić tym co mam. Kiedy z nią zrywałem powiedziała mi, że mnie zdradziła, ale żebym się nie gniewał bo ona tak na prawdę nie miała by nic przeciwko gdybym ja zrobił to samo i zdradziła mnie tylko dwa razy. Kilka dni później dowiedziałem się, że to ona zerwała ze mną bo podobno miałem swój czas.

Patrycja nie była jedyna dziewczyną która mnie zdradziła, ale tak naprawdę sam sobie na to zasłużyłem, ja sam nie byłem w porządku co do kilku dziewczyn więc dostałem nauczkę. Po Patrycji spotykałem się jeszcze przez jakiś czas z Natalią, która zrobiła mi to samo. Od tamtej pory minęło już prawie pół roku i nadal jestem sam. Zacząłem się bać związków i pewnie dla tego związek z Kaśką pozostał w sferze marzeń. Poznałem Ją kilka lat temu kiedy była jeszcze młodą pełną życia dziewczynką, ale już wtedy wiedziałem, że kiedy wydorośleje będzie po prostu piękna. I miałem rację, gdy zobaczyłem Ją po raz pierwszy w naszej szkole skamieniałem. Może i nie była taka wspaniała jak mi się wydawało, ale podświadomie Ją tak wyidealizowałem, że kiedy o niej myślałem uśmiech sam malował mi się na twarzy. I chociaż nasze kontakty ograniczały się jedynie do gg, uwielbiałem Ją. Może się to wydawać dziwne i pokręcone, ale kochając Ją… Może nie tak, bo to raczej było coś w rodzaju obsesji na jej punkcie. W każdym razie czując do Niej to co czułem nie chciałem z Nią być. Niezły paradoks co? Po prostu nie chciałem się zawieść, bo wiedziałem że nawet gdyby cudem udało mi się z nią być, potrwało by to góra dwa- trzy tygodnie. W głębi duszy znałem jej trudny charakter i to było do przewidzenia, że na dłuższą metę bym z nią nie wytrzymał. A tak przynajmniej mogłem sobie pomarzyć.

To takie główne wątki, ale jest ich o wiele więcej. Niektóre bardziej, a inne mniej ciekawe, za to wszystkie tak samo pokręcone. Być może wkrótce je poznacie. Póki co piszcie co myślicie o tym wyżej.
02.12.2008 o godz. 16:03