Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Łosoś faszerowany rybą białą,szparagami i surimi na postumencie.

Łosoś ok.3kg wypatroszony
Surimi ok 200g
Szparagi ok 300g
Jaja 4 szt.
Natka zielonej pietruszki - 1 pęczek

Całkowity brak ości, soczyste mięso,zalany auszpikiem. Około 20-25 porcji. Podany udekorowany, na szybie. 40pln.
30.01.2012 o godz. 22:18

1. Las – zesrani ze strachu.
Diana i Kate postanowiły iść do lasu, pooglądać przyrodę. Były zachwycone ptakami, roślinami itp. Była godzina 16:00, A jak to w lecie dzień przedłuża się. Dziewczyny poszły w głąb lasu. Ściemniało się powoli. Diana i Kate usłyszały krzyk.
-Diana. Słyszałaś?!
-Tak Kate. To brzmiało jak dziewczynka, która została złapana przez jakiegoś pedofila.
-Diana, boję Się.
-Nie tylko ty, spierdzielamy?
-Ddddddiaaaaa naaa , zzz aaa tobą!
-Aaaaa. Pedofilu odwal się aaa!
Po chwili Diana usłyszała śmiech. Obróciła się i zobaczyła Brayana.
-Brayan! Jesteś psychicznie chory? Lecz się!!!
-Haha, Ty głupia jesteś! Haha.
-Chodźmy bo jest już strasznie ciemno. – westchnęła Kate.
Szli przez 20 minut. Kate szła z przodu. Usłyszeli dźwięk piły maszynowej. Brayan poszedł na przód. Ujrzeli wysokiego faceta bez oka. W ogóle to był jakiś psychol. Podszedł do nich i wziął piłe i podszedł do Diany i zapytał:
-Masz drewno?
-Ty mi tu pieprzysz o drewnie?! A co ja kurde, tartak?
-Hmm. No dobra to Ciebie się ładnie potnie.
Diana zaczęła wrzeszczeć i uciekać. Doszła pod duży dąb. Schowała się za drzewem. Brayan i Kate dogonili ją. Na szczęście uciekli. Wróclili szczęśliwie do domu Kate. Brayan położył się z dziewczynami i zasnęli.

30.01.2012 o godz. 22:15
Zalecam przeczytanie pierwszej części przed czytaniem tej :D

Tak więc stoję w tej bramie, naprzeciw taksówkarza, który chciał mi pomóc za życia i nie wiem co dalej miała bym powiedzieć. Czując niemiły chłód na z tyłu i kojące ciepło z przodu po dłuższej chwili pytam:
Czy mogę przejść dalej, czy mogę przekroczyć drzwi prowadzące do czyśćca dusz?
On z neutralną miną opowiada mi o tym co mnie czeka za drzwiami, o tym że zostanę osądzona w chwili przekroczenia tego progu oraz o tym, że jeśli mi się nie powiedzie trafię na powrót do piekła, ale bez ponownej szansy na podniesienie się z grzechów. Powiedział, a ja myślę o grzechach jakie popełniłam, ale nic przerażającego nie przychodzi mi na myśl. Kiwam głową na tak i robię krok w przód, a ku mojemu zdziwieniu on robi krok w stronę piekła. Stoję na progu i już chwila dzieli mnie od przejścia, lecz zatrzymuje się i odwracam. On stoi smutny i widać jak co chwila czarne kłęby dymu i ognia na przemian z mroźnym wiatrem unoszącym coś na kształt lodowych sztyletów przebijają jego na pół materialne ciało.
Zapytałam Nie rozumiem, dlaczego tutaj wszedłeś?
Odpowiada mi, a w jego głosie słychać ból i cierpienie
Świat jest kapryśny, a moją ostatnią próbą było uratowanie ciebie, ale jak widać nie potrafiłem odkupić swojej duszy.
Odwróciłam się i przekroczyłam próg. Poczułam ciepło na całym ciele, przed oczyma przeleciało mi całe życie patrząc od końca do samego początku i nagle znalazłem się w jakimś pokoju. Miałam na sobie ubranie, które pamiętam z czasów studiów. Po chwili jakby z nikąd pojawiła się przede mną kartka i upadła na podłogę. Nachyliłam się i podniosłam nieoczekiwaną rzecz. Zaczęłam czytać
Grzechów : 2
Morderstwo
Kłamstwo

Ledwo skończyłam czytać i poczułam dwa ukłucia na sercu. Przymknęłam z bólu oczy i po otworzeniu na kartce widniały napisy:
Córki
Matka

Upuściłam kartkę i poczułam jak przez moją głowę przewija się czas do pewnego momentu. Do pokoju nagle weszła jakaś kobieta ubrana zupełnie jak ja w obecnej chwili. Gdy zobaczyłam w półmroku jej twarz przeraziłam się. To byłam ja sama dokładnie wtedy gdy popełniłam pierwszy grzech z listy. Byłam wtedy w ciąży i tylko ja o tym wiedziałam. Nawet nie pamiętałam kto był ojcem, a przez prawie dwa miesiące widywałam się tylko z dwoma przyjaciółkami z studiów. Zrozumiałam, że to tego wieczoru zrobię coś czego nie żałowałam do końca swojego życia. Patrzę na siebie samą jak wbijałam igłę z strzykawka wprost w miejsce dziecka, które nosiłam. Nawet nie pamiętam co wstrzykiwałam, ale jak widzę tamta młoda ja zabija właśnie swoje dziecko. Obie upadamy na podłogę, tyle że tylko ja ją widzę. Patrzę na to jak po chwili jej sukienka zalewa się krwią, a z moich oczu wypływa łza. Krzyczę: Boże!
Zniknęłam z tamtego miejsca i pojawiam się w innym czasie i w innym miejscu. Tym razem widzę jak moja matka siedzi na małym taboreciku na ganku naszego domu i czyści buty. To było jakieś cztery lata zanim umarła. Za progu wychodzę ja z tamtego czasu. Jednocześnie było to prawie dwa lata po tym jak zabiłam swoje dziecko. Słucham rozmowy i widzę uśmiechnięte twarze obu tych kobiet. Nic nie wydaje się być nie tak. Pamiętam, to był czas w którym zaczynałam pisać moją pierwszą książkę o bogu. Widzę jak siadam na schodek, ale nie udaje mi się i upadam na bok trzymając się za podbrzusze. No tak, znów byłam w ciąży. Matka pomaga mi siąść i podtrzymuje mnie za ramie.
Pytała mnie wtedy: Co ci jest? A może ty jesteś w ciąży?
Tak, teraz rozumiem. Okłamałam ją wtedy, z zimną krwią okłamałam własną matkę. Zaczęłam wymyślać, że byłam u lekarza i zapisał mi tabletki na żołądek, a matka wierzyła mi wszystko co powiedziałam. Poczułam się lekka i znów czas przewinął się przed moimi oczyma. Zatrzymał się tylko na parę sekund w momencie gdy pod pretekstem nowej pracy wylatywałam do innego miasta, a matka wtedy żegnała mnie na lotnisku. Było mi smutno ale nie płakałam. Przewijał się dalej, aż do chwili gdy ujrzałam siebie samą wyłącznie w koszuli nocnej. To było około dnia po porodzie. Sama urodziłam, leżąc w kuchni wynajętego mieszkania na przedmieściach. Wszędzie wciąż były ślady zaschniętej krwi, resztka pępowiny oraz nagie dziecko leżące na podłodze. Obok stałam ja, całkowicie bez sumienia. Poszłam się umyć, przebrałam i płacąc z góry za cały rok powiadomiłam człowieka, od którego wynajęłam te mieszkanie, że wrócę tu za rok i chciała bym aby wszystko pozostało nie ruszone. Tak patrzałam rzeczywista ja, na siebie samą odjeżdżającą autobusem do domu. Wiedziałam że już nigdy tam nie wróciłam. Pozostawiłam tam to dziecko, leżące na zimnej posadzce. Niezdolne do samodzielnego życia. Zrozumiałam teraz, że wtedy byłam kimś okrutnym, kimś kto nie mieścił się w jakiejkolwiek skali bezduszności. Przekroczyłam piekło, aby zobaczyć dlaczego tam trafiłam. Zaczynałam rozumieć i cieszyć się, że mam jeszcze szansę. Tylko jaką?

Nagle nie widziałam nic i nie wiedziałam co się dzieje. Usłyszałam w wnętrzu własnej głowy
Odpokutuj grzechy!

Obraz zaczął nabierać kształtów i kolorów. Czułam wszystko wokoło i znów oddychałam powietrzem. Leżałam w mieszkaniu, które jeszcze ostatnio do mnie należało. W pokoju wszystko było ułożone identycznie jak w chwili gdy poleciałam na premierę. Wtedy mnie zabili, a teraz jestem tu na powrót. Z trudem wstałam i poczułam okropny głód. Doczłapałam się do lodówki i zjadłam kilka jogurtów oraz odsmażyłam sobie kurczaka, który miał czekać na mój powrót. Gdy trzeci raz zamykałam lodówkę zauważyłam, że wisi na niej jedna fotografia więcej. Przedstawiała ona młodą dziewczynę na tle kościoła. Była to kobieta, która najprawdopodobniej złapała bukiet rzucany przez pannę młodą przed odjazdem na wesele. Na drugiej stronie widniał adres i przypis pokuta. Nie mam pojęcia co jest grane, ale pewnie muszę znaleźć tę dziewczynę i porozmawiać z nią. Chciałam się położyć i odpocząć, bo poczułam się zmęczona, ale do mojej głowy wdarła się myśl Nie wiesz ile masz czasu. Poczułam się zmuszona do poszukania tego adresu. Siadłam do komputera i wyszukiwałam na podstawie adresu zamieszkania jakichś informacji o tej dziewczynie. Znalazłam parę obrazów z ślubu na którym musiała mieć zrobione tę fotografię oraz inne oznaczenia miejsc gdzie w pobliżu bywała z znajomymi. To jest miasteczko oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy. Zdecydowałam się jednak przespać przed tak długą podróżą, a że żadna dodatkowa myśl na zawitała do mojej głowy, to i zasnęłam szybko po położeniu się.

Obudził mnie dzwoniący telefon. Spojrzałam, ale numer był niedostępny, a po odebraniu ktoś od razu się rozłączył. Była sobota. Wydawało mi się, że jestem wyspana, mimo krótkiego czasu snu. Było ledwo po szóstej rano, ale zdecydowałam że im szybciej wyruszę tym szybciej dowiem się co jest moją pokutą. Ubrałam luźne ciuchy oraz zdarte trampki, bo w tym najwygodniej mi się chodzi. Zabrałam trochę gotówki, jaką chowałam na czarną godzinę i parasol na wszelki wypadek. Dotarłam do dworca i po odczekaniu na pociąg pojechałam. Dostałam się do miasta – celu wyprawy. Była już ósma. Kupiłam sobie kanapki i jedząc patrzałam na plan miasta stojący przed dworcem kolejowym. Wyszukałam połączenie autobusowe, bo nie chciałam już ryzykować jazdy taksówką po ostatnim razie. Po niedługim czasie stałam przed wskazanym adresem. Był to piętrowy dom o płaskim dachu oraz sporym ogrodzie. Nie widząc dzwonka przy furtce wkroczyłam na podwórze. Przywitał mnie mały zabawny piesek, który szczekał i skakał mi na spodnie. Zauważyłam, że na parterze ktoś patrzy przez szybę i nagle znika pozostawiając pogniecioną firanę. Drzwi otworzyły się zanim zdążyłam zapukać. Stał tam facet, może o kilka lat starszy ode mnie i zapytał o co chodzi. Podeszłam na schodek i pokazując fotografię, zapytałam czy ktoś taki tutaj mieszka. On spojrzał na mnie, prosto w moje oczy i powiedział
Tak, proszę wejść. Jeszcze śpi. Zaraz ją obudzę.
Facet zaproponował mi abym usiadła na przedpokoju i poczekała. Po prawie dziesięciu minutach słyszałam jak ktoś z trudem schodzi po schodach i już widziałam młodą dziewczynę ze zdjęcia. Obie spojrzałyśmy sobie w oczy i nie zdążyłam wypowiedzieć słowa a ona powiedziała
Ja cię skądś znam! No tak, to ty jesteś autorką tych książek anty-teologicznych.
Bałam się, że może ona jest jakąś fanatyczką, ale uśmiechnęła się i podała mi rękę na powitanie. Wyraźnie było widać, że jest zadowolona z mojej wizyty. Zaczęła opowiadać o tym, że czytała wszystkie moje książki, i tak bardzo się rozgadała, że pozwoliłam jej skończyć. Na szczęście nie trwało do bardzo długo. Pokazałam jej fotografię, ale napis który widniał z tyłu znikł. Powiedziałam jej, że znalazłam ją i cieszę się, że się poznaliśmy. Na koniec powiedziałam jej, że potrzebowała bym dowiedzieć się coś o jej życiu. Zaprosiła mnie do swojego pokoju. Byłam zachwycona jej pokojem, bo miała bardzo estetycznie poukładane rzeczy i ogólny porządek, o którym ja zawsze marzyłam. Zniknęła na chwilę i wniosła czajniczek z herbatą. Nalała nam obu i wyjęła z szafki parę teczek. Na szerokiej niebieskiej półce widniały wszystkie moje książki ułożone chronologicznie. I gdyby nie kilka żywych plakatów na ścianach, był by to mój wymarzony pokój. Była tak podniecona, że opowiadała mi o swoich pracach teologicznych i badaniach, które właśnie prowadzi na drugim roku studiów jakby otwierała przede mną całe swoje życie. Pomogłam jej trzymać teczkę, gdy ona otwierała inną i wyjmowała z zachwytem prace pisemne oraz wykresy. Opowiadała bez końca. Odwracając się potrąciła mnie niechcący i aby nie wylać herbaty przytrzymałam stolik, a teczka którą trzymałam na kolanach spadła i wszystko co w niej było wysypało się. Ona się roześmiała, i zaproponowała, że zacznie od początku. Siadając zauważyłam kilka zdjęć oraz rysunków z jej dzieciństwa oraz ładnie powycinanych kawałków z gazet. Odstawiałam herbatę i w tym momencie rzucił mi się w oczy wycinek z gazety z zagłówkiem „Cudem uratowane dziecko pozostawione przez szaloną matkę”. Złapałam to w rękę, aby przeczytać. Ona z lekko krzywą miną zauważyła to i zaczęła mówić
No widzi pani, tak to jest w życiu. Z tego co opowiadała mi macocha – jeszcze przed jej śmiercią, to znalazła mnie jako niemowlę, gdy sprzątała mieszkania do wynajęcia. Teraz żyje już tylko z ojczymem. Nigdy nie znałam swojej matki, a zresztą po tym co zrobiła, chyba nie chciała bym jej znać.

Powiedziałam
To ja jestem twoją matką
Rozpłakałam się..

c.d.n. (ciąg dalszy nastąpi)
30.01.2012 o godz. 22:07
Siemaa , siemaaa ziomkii ; > Dzisiejszy dzien jak najbardziej na Taaak ; pp Szkoła - luznoo , niee pisalam kartkówki z fizyy jeje , podpowiadałam Gosiaczkowii ; 3 Koncert - Grał na perkusji taki małyyy cholopczyk 6-letni 'wymiatał ' ; >> Inne zespołyy tez Fajnieee; pp wróciłam do domuu kołoo 8 , Wiec jest dobrzee Madziaa i Gosia przyszły mnie odwiedzic jejej; ppp Ale Gosiak musiał wczesniej wyjsc; // ; >> Rozmawiałam na ts z Adrianeemm < lubieee go wkrecaccc ; 3 > , alee poszedl i jest naszczecie przyy tel ; > Rozmawiam własnie na ts z Aaviqiemmm ; ppp Nieee noo mamy tyle tematów ze masakraa hueheuhe; ppp Jutrooo szkoła nasza organizuje 'dzien babci i dzidka' No wiec jestem do pomocyy czyli nie maaaa lekcjiii <jejje > .. Jutroo o 18 spotkanie z Jarkiem Hampleeem < 3 3 Czekałam na too bardzooo długooo ; >> Jadee oczywisciee z Gosiaaa; ]] ; * wiec na dzis too chyba tyleeee ; > Leceee trzymajciee sieeee ; 3 !
30.01.2012 o godz. 21:58

No tak tak jak się czegoś chcę ode mnie to potrafi się być miłym. Nie wiem czy ja tym razem powinnam być miła i uprzejma, mam okazję odegrać się mwahahahhaha. nie no, nie jestem tak bezwzględna i mściwa chyba. Czas spać, szkoła, szkoła , szkoła. Z niecierpliwością czekam na wakacje! Nie mam głowy i czasu skrobnąć tutaj coś więcej. Zrobię sobie gorące kakao i pójdę spać. Dobranoc okrutny świecie.
30.01.2012 o godz. 21:58

Rozdział 21
Tańczyliśmy wolno, do wolnej muzyki patrząc sobie głęboko w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nasze usta dzieliły milimetry i...zadzwonił telefon Jusa. Wkurzony spojrzał na wyświetlacz. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem i odszedł do innego pokoju.
*Oczami Jusa*
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, prawie się pocałowaliśmy, lecz głupi ja nie wyłączyłem telefonu, ktoś ma świetne wyczucie czasu. Odeszliśmy od siebie na krok, spojrzałem na wyświetlacz - Scooter - Czego chce?! Spojrzałem przepraszająco na Miley i odszedłem do innego pokoju. Odebrałem.
- CZEGO?! - krzyknąłem szeptem
- Chciałem ci powiedzieć że jutro na 9 masz być na planie i załatwiłem ci na 19 wywiad jutro ok?
- Super, przerwałeś taką chwile przypominając mi o jakimś głupim filmie?! No a nie mogłeś mi o wywiadzie powiedzieć jutro?! - zdenerwowałem się.
- Oj, sorki to pa - powiedział i się rozłączył. Wkurzony wyszedłem z pokoju i zobaczyłem Miley siedzącą przy stole. Jaka ona jest idealna. Podszedłem do stolika i usiadłem naprzeciwko niej. Ona się tylko lekko uśmiechnęła patrząc na mnie.
- Miley, jutro będę miał wywiad przyjdziesz ze mną?
- Jasne. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Wracamy? - spytałem.
- Okej - odpowiedziała Miley. Zebraliśmy rzeczy i wyszliśmy. Wszystko zostało zapłacone wczoraj. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy do hotelu. Dojechaliśmy po 3 godzinach, ponieważ były korki. Wysiedliśmy z limuzyny i poszliśmy do pokoju. Miley poszła do łazienki się umyć. Spojrzałem na telefon i zobaczyłem że jest godzina 17. Wziąłem laptopa i spojrzałem na twittera.
*Oczami Miley*
Wzięłam rzeczy z walizki i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny wody i zrobiłam piane. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Siedziałam w niej jakieś 30 minut i woda zrobiła się zimna, więc wyszłam. Otuliłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Ułożyłam włosy i wyszłam. Justin siedział na łóżku z laptopem na kolanach.
- Justin ja pójdę się przejść ok?
- Spoko, mogę iść z tobą?
- Jak chcesz. - powiedziałam z uśmiechem. Justin spojrzał na mnie i zerwał się do łazienki. Po 5 minutach wyszedł w ręczniku na biodrach. Zerwałabym z niego ten ręcznik. Spuściłam wzrok żeby go nie widzieć. Poszedł do garderoby i po 2 minutach wyszedł z niej ubrany. Podszedł do mnie i dał mi całusa, oczywiście odwzajemniłam. Wyszliśmy z hotelu w czapkach i okularach. Zwiedzaliśmy miasto jakieś 3 godziny. Dawno jest już ciemno, raczej było już ciemno jak wyszliśmy. Właśnie dochodzimy z Jusem do hotelu. Spojrzałam na wejście, gdzie było pełno fotoreporterów. Wiedziałam że mogą się skapnąć że to my, więc wzięłam Jusa za rękę i wprowadziłam w jakąś uliczkę. Wzięłam z torby szalik i go owinęłam. Siebie również owinęłam szalikiem. Nałożyłam okulary i kapelusze.
- Po co to? - spytał rozbawiony Jus.
- Żeby nas nie rozpoznali. - powiedziałam na co Jus się zaśmiał. Weszliśmy do hotelu i nikt nas nie poznał. Juhu! Mądra ja . Weszliśmy do naszego pokoju. Odrazu pobiegłam do łazienki po drodze zgarniając piżamkę. Umyłam się i przebrałam w piżamkę. Zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki. Jus leżał na łóżku z głową w dół.
- Jaka ty ładna - powiedział i odwrócił głowę.
- No a teraz ładniejsza - powiedział na co zaśmiałam się. Położyłam się do łóżka a Jus poszedł do łazienki. Po chwili wyszedł z niej i położył się obok mnie. Patrzyłam mu w oczy a on mi. Zbiliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. Pocałunki przerodziły się w bardziej namiętne. W końcu usiadł na mnie nie przestając mnie całować.
****************************************
Byłby dłuuższy i byłby wczoraj ale nie miałam czasu... Dziś mam dużo nauki jeszcze musze matmy się uczyć yyych! Dobra mam nadzieje że się nie gniewacie?? .
30.01.2012 o godz. 21:57

; ]] Siema. Nazywam się Wera i dopiero założyłam bloga. Nie będę zamieszczać tutaj zdjęć bohaterów opowiadania. Chcę żebyście użyli wyobraźni. Jeszcze nie wiem o czym będę pisać, ale mam nadzieje, że wam się spodoba.
BRYAN – 16 lat, wysoki blondyn, pije alkohol, brat Kate.
KATE - 15 lat, niska brunetka, gra w siatkówkę, siostra Bryana.
DIANA – 15 lat, niska szatynka, gra w siatkówkę, najlepsza przyjaciółka Kate.
ANDY – 16 lat, wysoki brunet, maniak komputerowy, przyjaciel Bryana.
DAVE – 16 lat, wysoki brunet , gra na gitarze, samotnik.
MIKE – 16 lat, wysoki szatyn, kocha muzykę metalową.


30.01.2012 o godz. 21:54
cz.2
-ciociu uciekamy-zawołała Niki zbiegając zemną po schodach.
-gdzie?-zapytała zaalarmowana kobieta.
-do znajomych-odparła dziewczyna nakładając buty razem zemną.
-kiedy wrócicie??-uprzejmie zapytała przychodzą za nami do korytarza.
-nie wiem-przyznała szczerze Niki-jak coś to zadzwonię-dodała całując ciocię w policzek na pożegnanie
po czym wyszłyśmy z domu.
* * * * * * * * * * * * * * *
-cześć- przywitał się z uśmiechem Liam wpuszczając nas do domu.
- cześć-odparłam stając na palcach by pocałować go w policzek- gdzie Harry- zapytałam zaglądając za chłopaka.
-yyy.. w kuchni- wyznał Payne nie wiedząc co ma o tym pomyśleć.
-Liam poznaj Nicol, Nicol to Liam- przedstawiłam zdejmując buty w chwili witania się znajomych.
-wszystko gotowe- wtrącił stojący za Liam'em Lou chcąc zwrócić na siebie uwagę.
-Louis to Nicol, Nicol to Louis-powtórzyłam regułkę zmieniając jedynie imię chłopaka.
-cześć-odparła dziewczyna podając rękę chłopakowi.
-cześć, mów mi Lou-poprawił Lou ściskając jej dłoń-chodź przedstawię ci resztę-dodał porywając dziewczynę do salonu.
-to co oglądamy??-zapytałam cie kawsko.
-no cóż chłopaki upierali się nad horror'em, Leti z poparciem Zayn'a na romans
i tak wyszło że sagę zmierzch-wyjaśnił chłopak uśmiechają się wariacko jednocześnie przyciągając mnie do siebie.
-świetnie, nie ma to jak nie realne uczycie wampira i człowieka w realnym świecie-rzuciłam pozwalając trzymać cię w objęciach Liam'a
-oglądałaś-spytał lekko zaskoczony Payne patrząc mi w oczy
- nie, czytałam-wyjaśniłam z zawstydzonym uśmiechem.
-Harry-zawołałam po chwili widząc jak chłopak wychodzi z kuchni z pełną misą jedzenia po czym ruszyłam w jego stronę wyswobadzając się z objęć Liam'a.
-co ona tu robi?-zapytał poirytowany chłopak odstawiając misę na zastawiony stół.
-yyy... to on nie wiedział-zapytała zdezorientowana dziewczyna spoglądając przelotnie po naszych twarzach.
-Harry...-zaczął nie pewnie Lou
-pytam się do cholery!-przerwał mu zezłoszczony chłopak.
-lepiej będzie jak pójdę-stwierdziła smutna dziewczyna po chwili kierując się w stronę do wyjścia.
-nie zaczekaj-zawołałam idąc za nią.
-powaliło cię- upominania chłopaków zakłóciły ciszę w salonie do którego byłam odwrócona plecami.
-po co?-zapytała dziewczyna z złością w głosie- żeby znów mnie upokorzył?-dodała pytając wkładając buty.
-przepraszam-wtrącił się Harry skruszonym tonem.-nie powinienem-dodał pochodząc bliżej.
-masz rację że nie powinieneś-przyznała dziewczyna-prostując się-i to ja przepraszam że przyszłam-dodała po chwili sarkastycznie wychodząc z domu a Harry za nią w skarpetkach.

***oczami Nicol***
-ale ty jesteś uparta i samolubna!-rzucił Style’s łapiąc mnie za ramie przed domem.
-i kto to mówi-zapytałam odwracając się do chłopaka przodem-wielki gwiazdor, trosze
Smoothie na koszuli a piszczy jak mała dziewczynka-dodałam złośliwie.
-miałem występ-wyjaśnił obronnie chłopak
- i to powód by wydzierać się na mnie na ulicy za własne ślamazarstwo- przyznałam sarkastycznie.
-ej .. to ty na mnie wpadłaś-oskarżył Style’s z uśmiechem co przemilczałam i ruszyłam
przed siebie wyrywając swoją rękę z jego uścisku.
-okej, okej mój błąd przepraszam-poddał się chłopak zabiegając mi drogę- chodź zemną teraz do domu
dodał kładąc mi obie dłonie na ramionach.
- nie!-zaprzeczyłam próbując mu się wyrwać
-zrób to dla Jenn-poprosił chłopak pochylając się nade mną.
- w innym przypadku zaniosę cię do domu-ostrzegł z uśmiechem.
- ty mnie??-zapytałam kpiarsko patrząc na jego białe skarpetki
w skarpetkach-dodałam spostrzegawczo.
-myślisz że nie dam rady-zapytał ale zignorowałam do i wydostając się z pod jego dłoń
ruszyłam by sprawdzić czy chłopak mówi serio po czym poczułam lekkie szarpnięcie.
-puszczaj Style’s-zawołałam lądując na jego rękach.
-o znasz moje nazwisko to fajnie-odparł uśmiechnięty niosą mnie w stronę wejścia.
- puszczaj-rozkazałam
- nie wierzyłaś, nie?- zapytał ignorując moje rozkazy.
-masz mnie natychmiast puszczać Harry-rozkazałam ponownie.
- o znasz i imię jeszcze lepiej-skomentował Harry z rozbawieniem przenosząc mnie przez próg.
-puszczaj!- rzuciłam zawstydzona spojrzeniami znajomych
-jesteś pewna??-zapytał zatrzymując się przy kanapie
- tak!-odparłam zadowolona że wreszcie dotarło do niego.
-okej!-odparł obojętnym tonem za który krył się spisek, i nie myliłam się opuścił mnie
na wolną kanapę- pozwolisz?- zapytał przedrzeźniająco Style’s zdejmując mi moje buty po czym poszedł z nimi
na korytarz z którego wrócił po krótkiej chwili po czym zaczęliśmy wspólny posiłek.
***oczami Jenn***
-świetne -wskazując widelcem na lazanie- kto ją przygotował?-zapytała Niki spoglądając po nas przelotnie.
-Harry-przyznała Leti przez co Niki lekko się zakrztusiła kawałkiem
właśnie spożywanego posiłku na co wszyscy wybuchli śmiechem
-dzięki-odparł Harry dumny że nawet Niki to przyznała.
-szybciej Naill-pośpieszył Zayn po kilkunastu minutach kończącego jedzenie chłopaka jednocześnie zanosząc razem z Leti ostatnie talerze po kolacji do kuchni podczas gdy reszta chłopaków główkowali jak podłączyć DVD do telewizora.
- już- zawołał z pełną buzią Horan zrywając się od stołu by ruszyć za Zayn'em.
-dajcie mi-wtrąciła się niecierpliwa Niki zabierając szary kabel wygłupiającemu się Harry'em i Lou.
-pozwolisz Jenn-dodała po chwili zaglądania za DVD w przysiadzie- włóż to z tamtej strony -poleciła po chwili wskazując
na telewizor znajdując się nieco wysoko.
-okej-odparłam po chwili z nie śmiałym uśmiechem po tym jak Liam zabrał mi kabel i sam włożył go w właściwie miejsce
przy czym nie powstrzymał się od położenia swojej prawej dłoni delikatnie na moim biodrze
-gotowe -odparła z dumną przyjaciółka biorąc do ręki pilot po czym podążyłam na kanapę a my za nią.
Oczywiście Harry obok Niki a ja pomiędzy nią o Liam'em zajmując nasze specjalne pozycje do oglądania filmów czyli z nogami zgiętymi na kanapie.
-ej spadaj-zawołał Zayn wchodząc razem z dziewczyną do salonu z popcornem i marchewkami-to nasze miejsce-oświadczył chłopak uśmiechając się przelotnie do zawstydzonej dziewczyny jednocześnie podając mu misę z marchewkami.
-ojej-zamruczał smutny chłopak zabierając z sobą jedną poduszkę z którą usiadł
na podłodze opierając się o nogi Harry'ego. Po wygodnym rozsierdzeniu się na miejscach nie podziewanie zgasło światło, ukazując postać Irańczyka zajadającego jakąś kanapkę.
- żarłok-rzucił Lou ściskając poduszkę jedną ręką a w drugiej trzymając nadgryzioną marchewkę.
- kto to mówi-odparł Naill patrząc na przeżuwającego marchewkę Tomlinson'a który przemilczał sprawę.
-cii!-ucieszyła chłopaków Leti siedząc na kolanach radosnego Malik'a po czym zabraliśmy się do oglądania
pierwszej części filmu. Po 122 minutach nie zakłóconego oglądania filmu przyszedł czas na przerwę po której
wspaniałomyślny Naill przyniósł parę koców którymi owinęliśmy parami. Ja z Liam'em jednym, Niki mimowolnie
podzieliła się z Harrym drugim, a trzecim Leti z Zayn'em. Oczywiście Naill nie miał ochoty dzielić się z Lou
który kocem z początkiem drugiej części. Chłopak rozkręcił się udając Edwarda Cullen'a troszczącego się
o swoją ukochaną Beli, rola której przypadła rozbawionemu Neillowi. Po jakiś dwudziestu paru minutach oglądania filmu w rozproszeniu dzięki Lou który praktycznie powtarzał każdą kwestię Edwarda do Naill przyszedł czas na mimo wolny sen
w ramionach Liam'a który razem z Zayn'em i Harry'm zasnęli już na kilku pierwszych scenach filmu.
Jedynie Nicol razem z Leti przymały się dzielnie oglądając film nie zważając na chłopaków.
30.01.2012 o godz. 21:43

koniec ferii. pierwszy dzień w szkole. chójnia. chociaaaarz ;) mniejsza o to . taak , dość długi odpoczynek od bloblo. ale nadrobi się. niebylo kiedy skorzystac z neta , brak czasuu. właściwie obiecałam sobie że przez ferie wszystko ogarne. lecz nie wyszło. burdel w głowie coraz większy. trzeba go ogarnąć bo zalengną się dziwkii. oj a tego bym nie chciałaa. starczą mi te w mojej szkole ;) wypad na ferie zaliczam do udanych , jednakzee nowo poznane osoby dość namieszaly mi w głowie. dzisiejszy dzień chyba szczególnie.. znów zrobiłam coś czego bd załować. tak jak wczesniej. jednakze nie żałuje.
30.01.2012 o godz. 21:36
Jeszcze przez jakiś czas siedziałam z Justinem, ale przez cały czas zastanawiałam się nad tym, do czego jeszcze zdolny był Zack. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo mnie jeszcze skrzywdzi...
** Parę miesięcy później**
Za jakiś miesiąc będę rodzić i mam dość duży brzuszek. Justin czuje się dobrze i ciągle wokół mnie skacze jak bym miała umrzeć xD. Z drugiej strony to słodkie że tak się o mnie troszczy, ale denerwuje mnie to że co tydzień wysyła mnie na kontrole do lekarza ;P.
Siedzę właśnie z Cait i Seleną u mnie w pokoju, a Justin w salonie ze swoimi kolegami.
- To wiecie już jakiej płci jest dziecko?- zapytała podekscytowana Cait.
- Tak, będziemy mieli córeczkę.- Odpowiedziałam rozpromieniona na pytanie mojej przyjaciółki.
- Ooo Jak słodko! A wiecie już jak ją nazwiecie ?- zapytała Selena.
- Nie, nie możemy się zdecydować.
- A jakie imiona ci się podobają?- zapytały obie na raz.
- Nie wiem, ale nasza córeczka będzie miała wyjątkowe imię.- uśmiechnęłam się do przyjaciółek, po czym zaczęłyśmy wybierać sukienki w jakich pójdziemy na następną galę.
- Pokażcie cycki !!- Zaczął drzeć się Chris, wbiegając do mojego pokoju.
- Odwala?- zapytałam Kryśkę, po czym zaczęłam się śmiać.- Weź wgl wyjdź.- wskazałam w stronę drzwi.
- Niee ! Chcę tu zostać!- Krzyczał Chrisiak.
- Skoro nie...- powiedziałam po czym popatrzyłam jednoznacznie na dziewczyny a one wiedziały o co mi chodzi i wszystkie złapałyśmy Chrisa.
- To co najpierw Kryśka ? Manicure, Pedicure czy może makijaż ?- zapytałam z uśmiechem a Chris zrobił się czerwony.
- Wiecie, może ja jednak pójdę ?- powiedział i próbował wyrwać się z naszych objęć chłopak.
- Nic z tego! Dziewczyny, na fotel z nim !!-powiedziałam, po czym zaczęłam zabawę.
W rezultacie Chris wyglądał dość dziwnie. Miał czerwoną szminkę na ustach, doklejane rzęsy, troche złotego cieniu na powiekach i różowe tipsy. Dla wykończenia dodałam blond perukę, Jakąś miniówkę, rajstopy i oczywiście szpili. Musiałam oczywiście zrobić mu fotkę, którą potem wrzuciłam na Twittera. Miałyśmy z niego z dziewczynami niezły ubaw. Kiedy powoli się uspokoiłyśmy do pokoju wpadli chłopcy, kiedy zobaczyli kolegę zaczęli tarzać się po podłodze. Myślałam że nie wyrobię.
- No no Chris, muszę przyznać że w tych szpilkach masz całkiem zgrabne nogi.- Powiedział Justin, a Chris zaczął robić w nich rundki po pokoju, kręcąc przy tym tyłkiem.
- No, dobrze ci w czerwonym.- powiedział Ryan a Chris zaczął się do niego zbliżać.
- No chodź tu do mnie kochanie.- Powiedział Chris i zaczął wystawiać usta w stronę Ryana, zeby go pocałować, ale przerażony Ryan, próbując się wycofać napotkał szafę i do niej wpadł.
- O Kurwa! Narnia!!- zaczął drzeć się Ryan, a wszyscy wpadli w śmiech.
Przez resztę wieczoru nabijaliśmy się z Chrisa i postanowiliśmy że nasi znajomi będą u nas dzisiaj spali.
Kiedy rano wstałam pomaszerowałam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia.
- Hej - powiedział wchodzący do kuchni Chris.
- Hej. Chcesz coś do jedzenia?- zapytałam nie patrząc na chłopaka.
- Nie dzięki.- powiedział i usiadł na krześle obok. Dopiero teraz uniosłam głowę. To co zobaczyłam nie było dość codziennym widokiem. Mianowicie, zobaczyłam Chrisa z rozmazanym tuszem pod oczami i roztartą szminką. No tak, geniusz położył sie z makijażem spać.- pomyślałam, po czym zrobiłam Facepalm'a.
- No co?- zapytał zdziwiony chłopak a ja się tylko zaśmiałam.
Po południu postanowiłam przejść się z Justinem na spacer. Chodziliśmy jakiś czas po parku, aż w pewnym momencie dopadło nas stado fotoreporterów. Starałam się ich ominąć, ale Paparazzi byli wszędzie. Zaczęłam dość szybko iść a Jus próbował mnie osłaniać. W pewnym momencie, wśród tłumu ujrzałam Zacka. Byłam tak przestraszona że nie zauważyłam ławki stojącej przede mną i się o nią potknęłam. Na moje nieszczęście upadłam prosto na brzuch. Justin czym prędzej zadzwonił po pogotowie a ja zwijałam sie z bólu. Paparazzi nic sobie z tego nie robili i zaczęli robić mi zdjęcia. Strasznie bałam się o to czy nic nie stało się dziecku. Po paru minutach nadjechała karetka i mnie zabrała. W szpitalu zrobili mi mnóstwo badań, po czym kazali mi leżeć i czekać na wyniki. Kiedy po jakimś czasie do sali wszedł lekarz Justin szybko do niego podbiegł.
- Jak z dzieckiem?- zapytał przestraszony Biebs.
- Proszę pana.. jest źle.- Powiedział lekarz a nas zamurowało.- Grozi pani poronienie- zwrócił się do mnie lekarz, a mnie do oczu napłynęły łzy, ale lekarz ciągnął dalej.- Musimy zrobić cesarskie cięcie, albo wywołać poród, żeby wszystko było dobrze, ale w przypadku tego drugiego istnieje ryzyko że dziecko nie urodzi się żywe.- Skończył wreszcie, a ja nie mogłam nic z siebie wydusić, nie wierzyłam że mogę stracić dziecko!
- Niech mnie pan tnie!- powiedziałam po chwili. Nie mogłam pozwolić żeby moje maleństwo umarło. Justin tylko mocno złapał mnie za rękę. Po chwili byłam wieziona na porodówkę i modliłam sie tylko żeby wszystko poszło dobrze...
_________________________________
Dodałam ! Już myślałam że nie napiszę ;) Tak się zastanawiam czy ktokolwiek wgl czyta moje wypociny xD
Komentujcie!! <33
30.01.2012 o godz. 21:32
cz.1

Następny dzień 11:00 (przed knajpą "Rosen" obok ulubionego parku bohaterki)
-już myślałam że mnie olejesz-wyznała z ulga Nicol na mój widok.
-ja ciebie, nigdy-odparłam siadając na przeciwko niej przy prostokątnym stoliku- co zamówiłaś?- zapytałam wieszając czarną torbę na oparciu fotelu.
- jeszcze nic, czekałam na was-wyjaśniła dziewczyna wachlując sobie twarz menu.
- na was?-powtórzyłam pytająco- jeszcze ktoś będzie?-dodałam
-zaprosiłam, Dominika i Adama-odparła zaglądając za mnie zaalarmowana czyimś głośnym śmiechem- i o wilku mowa-dodała spostrzegają rozbawionego Dominika opowieściami
Adama kroczących w nasza stronę.
-nie!- zawołałam cicho zdesperowana do kumpeli na co ona tylko się uśmiechnęła.
-cześć dziewczyny-przywitał się Dominik razem z Adamem siadając obok nas.
- Hej-odparłyśmy niemal jednocześnie z Niki.
- to co zamawiacie-zapytał Adam otwierając menu.
-ja poproszę...-zaczęła Niki- coś zimnego- dodała po chwili obojętnym tonem.
-ja cole-rzucił Dominik
-a ja mrożoną herbatę-dodałam po chwili zaalarmowana sygnałem sms'a w moim telefonie którego
od razu wyjęłam z torby.
-kto to?-zapytał ciekawski Adam wstając od stolika
- z pracy-wyznałam czytając wiadomość od Sandry.
- poczekaj i de z tobą- zwróciła się Nicol do odchodzącego Adama wstając od stołu po czym poszła
razem z nim na róg ulicy by kupić najlepszą w okolicy "Smoothic wieloowocową" z kawałkami lodu za którą tak oboje przepadali.
-i jak tam w pracy??-rzucił się chłopak z uprzejmym uśmiechem dzięki któremu
wiedziałam do czego zmierza.
-dobrze, ostatnio mam jej trochę więcej-odparłam odpisując na sms'a.
-na tyle więcej by niemu dz się zemną spotkać dziś wieczorem??-zapytał pochylając się nad moim telefonem.
-niestety tak- odparłam z przykrością w głosie chodź tak na prawdę cieszyłam się że mogę wykorzystać pracę jako
wymówkę. Dominik jest świetnym chłopakiem do którego nic nie mam i w tym cały problem. Chce on czegoś więcej, czegoś czego
nie mogłam mu dać z prostego powodu, którym jest uczucie a właściwie brak jego odwzajemnienia. Ale jak mogę
mu to powiedzieć skoro on ignoruje wszystkie moje sygnały. Nie wiem co mam zrobić, prze ciesz nie mogę ignorować
go w nieskończoność.
-jaki burak!-syknęła rozwścieczona Nicol siadając na swoim starym miejscu z połową swojego drinku
- prze ciesz nie oblałam bym go celowo nie?!-skierowała się do mnie pytająco.
-nie-wtrącił zaprzeczając chłopak podając mi moją mrożoną herbatę
zapytała duszącego śmiech w sobie Adama.
- co się stało?-zapytał Dominik z wyraźnie nie zadowoloną mina że mu przerwano.
-co się stało!?-zapytała podniesionym głosem zirytowana dziewczyna-ten ślepy
idiota....- zaczęła dziewczyna gniewnym głosem
-sorry muszę lecieć do chłopaków-przerwałam dziewczynie widząc że zapowiada się nie złe kazanie.
-ej nic nie mówiłaś-zawołała oskarżycielsko dziewczyna.
-teraz mówię -odparłam zabierając swoje rzeczy-dziki potem oddam ci kasę- dodałam do Adama odchodząc
-spoko, nie musisz-zapewnił chłopak
-cześć wam-pożegnałam odchodząc- potem pogadamy-zawołałam do dziewczyny kierując się w
stronę z której przed chwilą wrócili znajomi.
-Jenn!-zawołał mnie znajomy głos po kilku minutach.
-Naill? co ty tu robisz?-zapytałam zaskoczona irlańdczyka idącego z dwoma napojami w moją stronę.
-właśnie idę do chłopaków, a ty?-odparł stając o bok mnie.
-zamierzałam iść do szkoły sprawdzić czy wszystko gotowe- wyznałam
-chodź pojedziesz z nami- zaproponował wskazując napojem samochód Lou kilka metrów od nas
-chodź pomożesz nam przy okazji-ponaglił chłopak widząc że nie chcę się narzucać
-coś się stało??-spytałam zmartwiona ruszając za chłopakiem
-sama zobaczysz- odparł tajemniczo chłopak zadowolony tonem.
-cześć -zawołam uprzejmie podchodząc bliżej hihoczacych chłopaków o taczających zbulwersowanego
Harry'go siedzącego na tylnym siedzeniu samochodu z wystawionymi nogami na chodnik.
-cześć- zawołali zaskoczeni moją osobą niemal że jednocześnie, odwracając się do mnie przodem.
-co tam??- rzuciłam pytająco
- jakaś kretynka oblała mnie sokiem-burkną Harry wycierając swoją koszulę z znajomego mi soku chusteczkami .
- po pierwsze to nie zejdzie, po drugie ta kretynka jak się nie mylę ma na imię Nicol- odparłam zakładając ręce
-a po trzecie nie martw się -dodałam wciskając numer Sandry.
- łatwo mówić...-zaczął bez darnie Harry
- Sandra, mogła byś wysłać kogoś z garderobą do szkoły?-przerwałam chłopakowi,
zwracając się do siostry- Harry miał mały wypadek- wyjaśniłam zaciekawionej dziewczynie- ok dzięki-
podziękowałam po czym szybko się rozłączyłam.
-łoł dzięki-podziękował Harry z wyraźnie lepszym humorem.
-spoko, to jedziemy?-rzuciłam rozglądając się po chłopakach którzy przytakując
zaczęli zajmować miejsca w aucie.
- dzięki-szepną mi do ucha mruczącym głosem Liam zachodząc mnie od tyłu po czym zamkną za mną drzwi
by później zając miejsce obok Louis'a.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
-jesteśmy-zawołał Lou parkując na parkingu szkolnym, gdzie czekały już fanki po czym zaczęliśmy kolejno wysiadać. Gdy wszyscy znaleźliśmy się na zewnątrz,
ruszyłam z Harry'm do budynku wykorzystując zamieszanie wytworzone wokół reszty chłopaków. Oczywiście nie daliśmy rady przejść nie zauważeni zwłaszcza Harry ale po 15 minutach zaprowadziłam Harry'ego do tym czasowej garderoby gdzie bez problemów się przebrał podczas gdy ja siedziałam na korytarzowym parapecie pilnując by nikt nie wszedł.
-i jak wyglądam- zapytał Harry wariacko wychodząc z garderoby w nowym stroju.
-świetnie!-przyznałam podekscytowana dzisiejszym wydarzeniem które odbędzie się już za kilka chwil.
-jak ty to robisz?-zapytałam zafascynowana spokojem i opanowaniem chłopaka.
-co?-zapytał nie wiedząc o co chodzi
-jak zachowujesz spokój?- poprawiłam pytanie.
-a to..-zaczął chłopak opierając się o parapet-no cóż praktyka czyni mistrza-wyjaśnił udając aktora ćwiczącego mimikę twarzy,
-z bijasz się-wyznałam oskarżycielskim tonem lekko popychając chłopaka o ramię
przez co wybuchliśmy kontrolowanym śmiechem
-okej, jestem troch stremowany- przyznał nie chętnie Harry.
- a co tak cie tremuje?-spytałam robiąc miejsce chłopakowi obok siebie
-że się pomylę, powiem coś nie tak, zacznę fałszować i takie tam- wyznał nie
śmiało.
- Harry Styles obawia się takich błahostek?-zapytałam sarkastycznie- kto by pomyślał-dodałam
patrząc z uśmiechem
-błahostki? a co twoim zdaniem jest godnego obawy?-spytał przysuwając
swoją dłoń do mojej zaciśniętej na krawędzi parapetu.
- no nie wiem-zaczęłam wciągając głęboko powietrze jednocześnie zabierając dłoń
by poprawić włosy- może tym że zrobisz taką furorę że każda zechce autograf w intymnym miejscy-dodałam dusząc śmiech
- oo nie słyszałaś o tym-stwierdził zawstydzony chłopak przypominając sobie incydent z przed jakiegoś czasu.
- no nie ukrywaliście tego jakoś specjalnie-przypomniałam
-to przez Lou on wszystko wygada-poskarżył się cicho po czym zaczęliśmy się śmiać.
- co już ja?-zawołał Lou z końca korytarza idąc w towarzystwie reszty-zastawić cie na chwilę a ty już obgadujesz-dodał obrażonym tonem
-będę musiał się zastanowić nad...-zagroził Lou stając obok
- nie, wybacz mi!-krzykną Harry rzucając się na Lou z uściskami i pocałunkami w policzek.
-dobra przekonałeś mnie- przyznał po chwili Lou ledwo łapiąc oddech ciśnięty przez Harry'ego.
-okej nie wnikam-stwierdziłam cicho z szeroko otwartymi oczami zeskakując z parapetu.
-dobrze że jesteście, zaraz zaczynamy- zawołała zdenerwowana dyrektorka ledwo stojąc na nogach na drugim krańcu korytarzu.
-spokojnie wszystko będzie dobrze-zapewniali Naill z Zayn'em podchodząc do kobiety.
-damy czadu!-zawołał Lou idąc z Harrym pod ręką.
-oni się tak wygłupiają odkąd Harry oświadczył że dopóki nie znajdzie idealnej dziewczyny ma Louis'a-wyjaśnił Liam wykorzystując chwile
samotności zemną.
-a to Louis robi za dziewczynę, wiedziałam że coś jest z nim nie tak-zażartowałam po czym zaczęliśmy się śmiać.
-gotowi-rzuciła radośnie blondynka z aparatem na szyi dołączając do nas z pudłem wypełnionym mikrofonami i słuchawkami
-prawie- odparł uprzejmie Liam ciesząc się na widok dziewczyny piorąc po jednej
rzeczy z pudełka.
- cześć Leti- przestawiła się dziewczyna podczas gdy Liam poszedł wołać resztę- ty musisz być Danielle??-
dodał dziewczyna próbując podać mi rękę
-Danielle?- powtórzyłam pytająco
-dziewczyna Liam'a-wyjaśniła- oh ty nie...-zaczęła Leti.
nie...-zaprzeczyłam wiedząc do czego zmierza- mów mi Jenn-dodałam uściskując dłoń dziewczyny.
- pracuję z nimi-wyjaśniłam
- oh, już koja że Zayn mi pisał-wyznała dziewczyna przypominając sobie- przepraszam po prostu tu tak
wyglądałaś z nim...- nie dokończyła widząc zbliżającego się Zayn'a i zanim pozostałych.
-jak?-zapytałam z nadzieją że się dowiem, myliłam się było za późno.
Więc on ma dziewczynę, pięknie spodobał mi się chłopak z laską no lepiej byś nie mogło.
- coś się stało?- spytał zmartwionym głosem Payne podając mi mikrofon by założyć słuchawki pod koszulą.
-nic, wszystko okej-skłamałam zwieszając głowę powoli idąc w stronę wyjścia na halę szkoły gdzie czekali fani chłopaków.
-a jednak- stwierdził nie ufnie chłopak wyprzedzając mnie by stanąć mi na drodze
-powodzenia Liam-szepnęłam widząc mijających mnie chłopaków
-dzięki-podziękował z tłumioną radością w oczach po czym ruszył na scenę za zespołem.
Występ był niesamowity nawet gdy oglądało się go na końcu sali gimnastycznej. Zresztą jak zawsze zrobili wielkie szoł śpiewając "what Makes You Beautiful", "Gotta Be You"
czy "Anther World". W trakcie wszystkich tych piosenek miałam wrażenie że Liam patrzył się na minie w każdej wolnej chwili.
Nie myliłam się podczas solówki w "One Thing" poczułam jak uginają się pod ciężarem spojrzeń widowni oraz niesamowitego głosu chłopaka. Owszem wszyscy byli wspaniali ale podczas kawałka Louis'a z cichym podkładem Liam'a (One Thing) wymiękłam. Przyznaje się bez bicia bo wiem że długo jeszcze tego nie przyznam. Chodź pewnie
nie będę musiała przez to że uśmiechałam się z każdym razem gdy któryś z nich popatrzał się na mnie.
Ich radość niesiona piosenka potrafiła uszczęśliwić wszystkich na sali chodź by na te parę niesamowitych minut, ale nawet to nie mogło wiecznie trwać. W końcu występ się skończył zabierając ze sobą wszelką radość zastępując do smutkiem. Nie taki dosłowny ale i tak było mi przykro z powodu tego czego się dowiedziałam od Leti, no cóż przynajmniej ona była szczera.
- jak podobało ci się?- zawołał podekscytowany Liam zbliżając się do mnie gdy wyszłam z sali na korytarz.
-świetnie wam poszło-przyznałam spuszczając wzrok.
-a... mi?-zapytał nie śmiało Liam próbując spojrzeć mi w oczy.
-znakomicie, masz ogromny talent-wyznałam- tak jak reszta-dodałam podnosząc głowę-jak reszta
-ale jednak jest coś nie tak-oznajmił zmartwiony.
-sorry Liam jestem spóźniona-skłamałam połowicznie przypominając sobie obietnice daną Nicol dzisiejszego dnia.
-zaczekaj odwieziemy cię-zaproponował chłopak.
-nie dzięki, pewnie zostaniecie jeszcze podpisywać autografy-odparłam uprzejmie kierując się do wyjścia jednocześnie żegnając się spojeniem z zresztą.
*** oczami Liam'a***
-co już zrobiłeś-rzucił Lou podchodząc bliżej mnie.
-to chyba ja-wtrąciła nie pewnie Leti pochodząc-wspomniałam o Danielle-dodała skrzywiona.
-cholera!-syknąłem nie zadowolony ruszając za Jenn.
-gdzie idziesz- zawołali wszyscy niemal jednocześnie.-jeszcze nie skończyliśmy-wyrwał się głos Zayn'a.
-zaraz wracam-zawołałem znikając za drzwiami.
*** oczami Jenn***
-Jenn! zaczekaj!-krzykną zdyszany Payne wybiegając za mną na dwór.-to nie tak-rzucił opierając się dłońmi o kolana.
-Liam, co się dzieje?-zapytałam zaniepokojona jego stanem
- to nic takiego-zbagatelizował Liam swój stan-to nie tak, ja już nie jestem z Danielle- wyjaśnił zmieniając temat.
-ale Leti...- zaczęłam z ulgą pochylając się nad chłopakiem.
-ona o niczym nie wiedziała-przerwał chłopak wyprostowując się z głębokim oddechem.
- co ci jest?- wtrąciłam wracając do poprzedniego temat widząc jak chłopaka krzywi się lekko z bólu.
-nic, zaraz mi przejdzie-zaprzeczył udając że wszystko jest dobrze by mnie nie martwić.
-powiedź-nalegałam.
-mam tylko jedną nerkę i nie mogę się zbytnio przemęczać-wyjaśnił cicho chłopak z ulgą w głosie.
-Liam!-wypowiedziałam jego imię bezradnie, nie wiedząc co mam mu powiedzieć. To było takie miłe że chłopak się narażał by wyjaśnić jedno małe nieporozumienie.
-to wszystko okej?-zapytał z nadzieją czy przestałam się złościć że nie powiedział mi tego od razu.
-okej-odparłam z lekkim uśmiechem zadowolona że liczy się dla niego moje zdanie.
-to do jutra-pożegnał się chłopak widząc zaparkowaną taksówkę po czym powolnym krokiem skierował się w stronę szkoły.
- po czekaj idę z tobą-zawołałam jednocześnie idąc w jego stronę widząc nie pewne kroki chłopaka.
-mówiłaś że jesteś spóźniona- zatrzymał odwracając się do mnie przodem przypominając mi moje kłamstewko.
-parę minut minut Nicol nie zbawi-odparłam zakładając sobie rękę chłopaka na ramiona by chodź trochę mu pomóc
po czym wruciliśmy do reszty czekającej w tym samym miejscu gdzie przedtem.
Po kilku minutach stania na uboczu wpatrzona na siedzących chłopaków podpisujących autografy oraz robiącej im zdjęcia Leti poczułam
wibracje w telefonie którego jednym ruchem wyjęłam z kieszeni niebieskich rurek.
Na ekranie wyświetlił się dzwoniącej do mnie Nicol.
-Hej co porabiasz?- zapytał radosny głos dziewczyny przyłożyłam komórkę do ucha.
-jestem jeszcze w szkole-wyjaśniłam zatykając lekko lewe ucho dwoma palcami by lepiej słyszeć przyjaciółkę.
-a ty?-dodałam pytająco.
-czekam na ciebie w domu-wyjaśniła- mamy do pogadania-dodała oskarżycielsko
-okej, to zaraz przyjadę-uprzedziłam dochodząc do wniosku że dalsza moja obecność nie jest już konieczna.
-spoko nie śpiesz się-oznajmiła kumpela rozłączając się bez nie potrzebnego zegnania, skoro miałam się jeszcze z nią widzieć. Gdy chowałam telefon powrotem do kieszeni obrzuciłam przelotnym spojrzenie zebranych na sali zatrzymując się na patrzącego pytająco Naill'a
po czym wytłumaczyłam mu na migi że muszę już spadać co później uczyniłam.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
- wchodź-poleciła przyjaciółka otwierając mi drzwi do domu.
- jesteś sama?-spytana słysząc jedynie grający w salonie telewizor na jakimś kanale muzycznym.
-ciocia gdzieś pojechała z Julką- wyznała dziewczyna czekając kiedy zdejmę buty- napijesz się czegoś?-
zapytała wchodząc przede mną do salonu.
-cokolwiek-wyznałam siadając przed telewizorem na kanapie-nie masz pojęcia jak dużo mam ci do powiedzenia-dodałam chcąc zaciekawić.
-to na co czekasz? podając mi zimną cole z lodem- jacy oni są??-dodała cie kawsko rozkładając się obok mnie z sokiem pomarańczowym.
-no cóż-zaczęłam nie wiedząc od czego zacząć- Louis jest zabawny, radosny, miły, zwariowany, towarzyski, odważny-dodałam uśmiechnięta do wspomnień.-
Naill, jest z pozoru cichy i spokojny, ale tak naprawdę nieźle odwala z Louis'em i również jak on jest miły, towarzyski.-kontynuowałam-Zayn
reguły jest tajemniczy i trochę zamknięty w sobie-dodałam upijając łyk zimnego napoju- a Harry... Harry jest stu procentowym casanową-stwierdziłam po chwili przypominają
sobie dzisiejszą jego zagrywkę.
-a Liam?-zapytała uśmiechając się tajemniczo.
-Liam jest nie samowi ty-odparłam entuzjastycznie pochylając się nad szklanką-miły, wrażliwy, opiekuńczy,
inteligentny, pomocny, szczery, i nie zwykle przystojny-dodałam podnosząc wzrok na zszokowaną przyjaciółkę.
-ty chyba nie...-zaczęła po chwili
-nie!- podniosłam głos w sprzeciwie.
na pewno?-dopytywała się
na pewno- powtórzyłam przenosząc zawstydzony wzrok na telewizor- ooo.... i nasz Harry'ego-zmieniłam temat widząc powtórkę z wywiadu chłopaków.
-co?!-zawołała krztusząca się dziewczyna- to... to.. to... ten idiota!-burknęła zszokowana dziewczyna.
po czym zaczęło się kilkunastu minutowe kazanie na temat jaki to nie wychowany burak i cham z Harry'ego.
-cześć Jenn-zawołała ciocia dziewczyny wpadając z dziesięcioletnia dziewczynką która od razu podbiegła z zdjęciem do Nicol chcąc się jej pochwalić nowym nabytkiem.
-co!- wrzasnęła dziewczyna wyrywając jej zdjęcie roztwierając szerzej oczy- byłyście w szkole?-zawołała pytająco do cioci.
-prze ciesz mówiłam ci że się tam wybieramy-odparła kobieta idąc do kuchni z trzema kudełkami pizzy. Dziewczyna przemilczała podając mi zdjęcie na którym zobaczyłam piątkę uśmiechniętych jak zawsze chłopaków.
-kolacja-zawołała uprzejmie kobieta niosącą talerze c pizzą
-to ja już pójdę-odparłam wstając
-zostań zjesz z nami-zaproponowała kobieta.
- nie chcę przeszkadzać-wyjaśniłam-a po za tym muszę sprawdzić czy wszystko gotowe na jutrzejsze spotkanie w radiu-dodałam myśląc o jutrzejszym dniu.
-jedziesz do radia-zapytała Nikol
- nie, ja tylko tylko zespół-wyjaśniłam pokazując jej zdjęcie-muszę jeszcze dziś sprawdzić czy wszystko gotowe,by jutro nie zawracać sobie tym głowy-dodałam czując po chwili
wibrację w telefonie.
-kto to?-spytała dziewczyna odprowadzając mnie do drzwi.
-zaraz się dowiem-oznajmiłam odbierając połączenie.
-Hej Jenn?-zapytał pytającym głosem chłopak
-Liam?-zapytałam zaskoczona patrząc na Nicol która podekscytowana przyłożyła ucho do telefonu by podsłuchać chodź trochę.
-tak, chciałem zapytać czy miałabyś ochotę wpaść do nas na kolacje zaproponował nie śmiało.
-no nie wiem, nie chce przeszkadzać-odparłam skrzywiona
-nie będziesz-zapewnił-obejrzymy jakiś film-dodał kosząc- Leti też będzie-zawołał czyjś głos w tle.
-okej-pękłam- pod warunkiem że będę mogło kogoś przyprowadzić-dodałam patrząc z pod oka na Nicol, która odskoczyła ode mnie jak oparzona grożąc bym nie ważyła wspomnieć o niej.
-spoko-stwierdził Payne -to za pół godziny u nas-dodał chłopak rozłączając się.
-zbieraj się mamy pół godzinny-zwróciłam się do dziewczyny.
- pół godziny?-powróżyła bezradnym tonem.
-chodź na pewno coś znajdziesz-zapieniłam prowadząc ją w kierunku jej pokoju.
30.01.2012 o godz. 21:32
cz.2
Gdy wybiła 20:00 właśnie weszłam na salę ku boku Kristofer'a który zaczekał na mnie na dworze przed restauracją. Będąc na sali sama nie wiedziałam czego się spodziewać oprócz pięcioosobowego zespołu o którym nic nie słyszałam oraz jakiegoś starszego gościa z którym mój ojciec robił obecnie interesy. Więc po głowie zaczełpo krążyć wiele spekulacji ale nawet te najśmielsze oraz nie sięgały do rzeczywistości, którą okazała się również pięcioosobowa grupa obdarzoną nie zwykłą urodą, również przybywający z nimi mężczyzna był niczego sobie lecz nie w moim typie. Gdy tylko zatrzymaliśmy się przy stoliku, cała gromada przystojniaków (ulubione określenie bohaterki przystojnych facetów.) powstała z miejsc zdradzając tym dobre wychowanie.
-miło mi poznać panno Parker-przywitał się wesoło menedżer , zemną jako pierwszy podając mi dłoń.
-również mi miło -odparłam zawstydzona czując na sobie zdziwione spojenia chłopaków.
-dobry wieczór panie Parker, jak tam rodzina-zapytał uprzejmie mężczyzna zwracając się do mego towarzysza ustępując miejsce wysokiemu chłopakowi o ciemnej karnacji.
-cześć jestem Zayn-przywitał radośnie chłopak przytulając się do mnie na powitanie, co mnie troszeczkę skrepowało gdyż nie byłam przyzwyczajona do takiego sposobu witania obcych ludzi. Lecz czułam że przyzwyczaję się do tego. I tak się stało gdy kolejno przywitałam się w ten sposób z Naill'em,
Louis'em.
-jestem Harry- przestawił się uwodzicielskim uśmiechem chłopak, który również nie odpuścił przytulania. I w tedy mnie zamurowało gdy za jego plecami zobaczyłam obiekt swoich dzisiejszych rozmyśleń.
-jestem Jennifer- przestawiłam się brązowookiemu przystojniakowi chcąc uniknąć niezręcznej sytuacji, gdy tylko Harry zeszedł mam z pola widzenia.
-witaj-zamruczał nie wyobrażalnie fantastycznym głębokim głosem podczas uścisku który różnił się od tych, których doznałam od jego kumpli.
Gdy skończyliśmy uprzejmości chłopaki zastawili mi miejsce
między Harry'm i Liam'em mimo że Louis był dziwnie marudny w tej kwestii, gdy zajmował miejsce między Zayn'em a mym ojcem. Woglę jego postawa wydawała się optymistycznie zwariowana i nie dojrzała, co zarazem sprawiało największy jego atut. Kolacja trwała w wesołej atmosferze dzięki Louis'owi opowiadającego najśmieszniejsze historie z ich wspólnego życia. Oczywiście nasi starsi towarzysze nie zwracali na nas uwagi omawiając jakieś szczegóły.
- wybaczcie ale muszę już uciekać- oświadczył tata zwracając na siebie naszą uwagę jednocześnie rozłączając się telefonicznie z jakąś osobą po drugiej stroni
-jeszcze nie-zaprotestowali chłopaki niemal że jednocześnie
-czy coś się stało?- zapytałam zaniepokojona ignorując protesty chłopaków
-mały problem z dokumentami no jutrzejsze spotkanie-wyjaśnił Kristofer wstając
- jak chcesz możesz zostać-zaproponował mężczyzna widząc zawiedzione miny chłopaków
-nie, jadę z tobą - powiedziałam wstając razem z Kristofer'em co uczynili po mnie reszta mężczyzn.
-ale jest jeszcze wcześnie- oświadczył Louis.
-no właśnie- poparła go reszta chłopaków
-ja też muszę już wracać-wtrącił się menedżer- ciężki dzień-dodał tłumacząc się zmęczeniem.
-więc, zapraszamy do nas- zaproponował Harry z nadzieją że nie odmówię
- do dobry pomysł lepiej się poznacie-zauważył tata i właśnie w tedy poczułam
się jak bym usłyszała " po raz trzeci sprzedane, na rzecz One Direction w celu lepszej współpracy"
- więc jak- zwrócił się Liam patrząc na mnie pytająco wraz z resztą chłopaków.
-okej-zrodziłam się wciąż zaskoczona decyzją taty. Końcu pierwszy raz nagną jedną z wielu zasad których ja razem z siostrą miałam przestrzegać. A spotkania w prywatnym domu ledwie poznanego chłopaka były zakazane.
-to świetnie-zgodził się Naill, za którym ruszyliśmy w stronę wyjścia gdzie pożegnaliśmy się
z naszymi starszymi towarzyszami po czym udałam się z chłopakami do ich ciemno granatowego samochodu
w którym było trochę ciasno z wiadomych przyczyn.
Gdy weszliśmy do przestronnego mieszkania na parterze w jednym z ekskluzywnych budynków Zone of Stars*.
w salonie nasze drogi się rozeszły. Zayn wraz z Naill'em i Harry'm podążyli w stronę tarasu.
Louis podążył na piętro do pokoju bez wyjaśnień a Liam poszedł do kuchni zostawiając mnie samą by po chwili
przynieść mi zimną pepsi w szklance bym chodź trochę mogła się ochłodzić dzisiejszego dusznego wieczoru.
-dzięki- wyznałam z ulgą, dodając mu szklankę
- spoko- odparł odstawiając szklankę na bladzie szklanego stoliku po czym poprowadził
mnie w stronę tarasu. Znajdując się na zewnątrz mieszkania moją uwagę przyciągnęła trójka chłopaków
którzy wybrali inny sposób chłodzenia, którym okazał się basen.
- nie za zimna-zapytałam stając na drewnianym obrzezując basenu obok porozrzucanych dookoła częściach ich dzisiejszej garderoby.
- basen jest lekko podgrzewany- wyjaśnił Liam jednocześnie rozbierając się do bielizny.
-auu! -zawołał Liam po tym jak wylądował na równych nogach w basenie jednocześnie odwracając się
do mnie twarzą, po tym jak Louis wepchną go do wody pokazując się znikąd. Na co zaczęłam z Lou chichotać widząc bezcenna minę zaskoczonego chłopaka.
- teraz ty- zwrócił się Lou do mnie z chytrym uśmiechem po czym kierował się w stronę mieszkania.
-lepiej nie-zaprzeczyłam odwracając się z powrotem do reszty-nie- powtórzyłam odskakując od krawędzi
widząc że Harry zaczną wyciągać ręce do moich nóg.
- czemu??-zapytał chłopak udając zawiedzionego że jego plan nie wypalił-nie mów że się wstydzisz-dodał z kpiarskim uśmiechem.
-nie-zaprzeczyłam-nie potrafię pływać-wyjaśniłam zawstydzona
-Lou nie!!!!-wrzasnęli niespodziewanie wszyscy jednocześnie, ale było już za późno.
Poczułam silne dłonie na plecach popychające mnie do przodu. Tracąc równowagę wpadłam
zanurkowałam w wodzie między Harry'm i stojącym o bok Liam'ie.
Po paru sekundach spędzonych podwodą poczułam jak któryś z chłopaków przyciągną mnie go siebie jednocześnie
pozwalając mi złamać równowagę.
-ty idioto- usłyszałam poirytowany głos mojego wybawcy, którym okazał się Liam.
-zgłupiałeś?-wybił się głos Zayn'a ponad resztę słów krytyki wymierzone w stronę Lou.
-nic się nie stało??-zawołałam uśmiechając chcąc ich uspokoić, jednocześnie ocierając twarz dłońmi.
- na pewno?- zapytał Naill zbliżając się bliżej
-na pewno- powtórzyłam upewniając resztę wyswobadzając się z objęć Liam'a by wyjść z basenu.
Co nie było takie proste gdyż sięgała mi ponad biodra.
- pomogę-zapewnił łagodnie znów łapiąc mnie w objęcia widząc jak o mało znów nie wpadłam do wody
- dzięki- podziękowałam z uśmiechem gdy wysadził mnie na krawędź basenu.
-nic ci nie jest?-zapytał zmartwiony chłopak zbliżając się najbliżej jak tylko mógł.
-wszystko okej- zapewniłam pochylając się nad nim zarazem odgartując mokre włosy do tyłu jednocześnie zaczynając chichotać do swoich myśli.
-pewnie wyglądałam żałośnie-dodałam po chwili widząc trochę zdziwionych chłopaków.
Zamiast odpowiedzi usłyszałam coraz głośniejsze śmiechy które z czasem przerodziły się w głośny śmiech wyjaśniające wszystko.
-wracajmy- za komentował do mnie Liam wskakując obok mnie. W odpowiedzi przytaknęłam wstając razem z nim ruszyłam w stronę domu obok stery czystych ręczników z skąd Payne wziął największy z możliwych by zarzucił go mi na ramiona.
- nie mogę tak wejść- zaprotestowałam w na werandzie zwracając uwagę na ciekającą wodę z sukienki
-musisz-wyznał Liam bezradnym głosem- przeczesz cię tu nie zostawię-dodał
stanowczym głosem
- nie musisz -zapewniłam suwając ręcznik z ramion, również kierując wzrok na zajętych sobą chłopaków-rozsuń-
poleciłam wskazując na suwak błyskawiczny na plecach. Na chłopak nie pewnie
posłuchał plecenia po czym znów owinęłam plecy ręcznikiem.
uuuu!!- rozważały pełne zachwytu okrzyki obserwatorów na widok spadającej sukienki spod ręcznika.
- przepraszam za nich- szepną mi do ucha Liam stojąc za mną podczas gdy otwierałam drzwi do salonu.
-nie ma za co- odparłam przekraczając próg
-jest- zapewnił Liam lekko kładąc mi dłonie na biodrach nakierowując mnie na schody prowadzące na piętro gdzie podążyliśmy.
-proszę- wyznał po chwili zapraszając mnie do swojego pokoju- tam jest łazienka-pokazał mi dłonią białe drzwi po prawej- a w to możesz się ubrać-dodał podając mi
czarną długą koszulkę- to ja pójdę po sukienkę i zaraz wracam - uprzedził zostawiając mnie samą.
Po wyjściu z łazienki jedynie w koszuli Liam'a zobaczyłam jak leżący na łóżku chłopak w czerwono-białych spodenkach był w trakcie czytania jakiegoś artykułu w jednej z kolorowych trzech gazet które go otaczały.
-to co robimy?- zapytał odkładając gazetę
- a co proponujesz?- odparłam pytaniem na pytanie siadając obok niego na łóżku.
-dołączenie do nas-zaproponował Harry wpadając do pokoju z Naill'em ubranych również jedynie w spodenki.
-tak?- zapytałam zakłopotana Liam'a chcąc zwrócić jego uwagę na jego koszulkę
sięgająca mi do połowy uda.
-a czemu nie?- wtrącił Harry wiedząc o co mi chodzi-to nie pierwszy raz, co nie Liam-
dodał uśmiechając się złośliwie do Kumpla.
-nie pierwszy?- powtórzyłam pytająco patrząc na poddenerwowanego Payne'a.
- to co idziemy?- rzucił chłopak chcąc zmienić temat, co rozbawiło chłopaków.
-okej- zgodziłam się wstając po czym ruszyłam w stronę śmiejących się chłopaków.
-oj coś czuje ze będzie to ulubiona koszulka Liam'a-wyznał Lou obserwując z kanapy
jak z chodzę po schodach z trójką towarzyszy.
-nie pozwalaj sobie-ostrzegł po chwili Liam siadając o bok jedzącego marchewkę Lou.
- co robisz ?-zapytałam Zayn'a zajętego ciągłym naciskaniem elementów klawiatury swojego czarnego telefonu.
-za pewne dręczy swoją dziewczynę miłosnymi sms-mi.-wyjaśnił Harry siadając po mojej lewej stronie.
- ona nie jest moją dziewczyną-burkną chłopak nie przerywając pisania.
-oh jest tylko ona o tym jeszcze nie wie-zapewnił Harry nabijając się Zayn'a
-a jak ma na imię??-kontynuowałam pytania ignorując zaczepki Harry'ego
-Leti-odparł Zayn chowając jednocześnie telefon do kieszenie spodenek
-dwadzieścia pytań?-rzucił Naill-w końcu mamy się poznać co nie-dodał rozsiadając się dobrze na fotelu
-ja zaczynam-zawołał Harry widząc ze każdy się zgada na propozycję irlańczyka- więc powiec mi czy czy wielu miałaś chłopaków-zapytał mnie
z uśmiechem zakładając że mam kogoś
-wielu kręci się w moim życiu-wyznałam spokojnie-jeszcze nie trafiłam na tego jedynego??-odparłam głosem nie poprawnej romantyczki.
-dlaczego?-zapytał zdziwiony Louis ciągle siedząc na kamapie na przeciwko
-bo liczę na coś więcej niż wypchany portwel -wyjaśniłam wspominając tych wszystkich cwaniaków.
-a sława??-dodał pytająco Harry .
-moja siostra załatwia mi jej w nadmiarze- wyznałam uśmiechając się do wspomnień kiedy wybuchały różnorodne skandale z jej udziałem.
- jest z niej nie zła skandalistka-dodałam wyjaśniając przyczynę mojego uśmiech.
Po godzinie czasu ciągłego wypytywania się o przeszłość nadrobiliśmy szesnaście lat nie znajomości, ale niestety naszedł czas rozstania.
Gdy znów przebrałam się w wysuszoną sukienkę wyszłam z chłopakami na parking z którego wyjechałam z Louis'em
w podróż powrotną do domu. Oczywiście nie obeszło się bez teatrzyku odegranego przez Harry'ego udającego załamanie z powodu porzucenia z strony Louis'a.
* * * * * * * * * * * * * * *
-to tutaj-oznajmiłam pokazując biały dwupiętrowy dom z ogródkiem-dzięki- dodałam otwierając drzwi auta.
-Jenn-zawołał Lou przypominając sobie coś.
-tak-powiedziałam zatrzymując się.
-przepraszam za dziś-wyznał zakłopotany chłopak.
-spoko nic się nie stało-zapewniłam uśmiechając się do niego -teraz wracaj do Harry'ego bo się chłopak załamie - dodałam
- nie martw się pewnie już znalazł pocieszenie u Naill'a-oparł chłopak śmiejąc się po czym zamknęłam drzwi by po chwili machając chłopakowi na pożegnanie jednocześnie starając się wyjąc telefon z małej czarnej torebki którą zapomniałam zabrać z samochodu Louisa.
-Niki-rzuciłam do zaspanej dziewczyny- nie uwierzysz-dodałam zabierając się do opowiadania przyjaciółce
dzisiejszą historię równocześnie zmierzając w stronę domu.
----------------------------------------------------------
Jenn ubrana na kolacji była w
( Zone of Stars (ZOS)- strefa gwiazd, jest to pewna forma osiedla wybudowanego w celu zapewnienia
spokoju i bezpieczeństwa popularnym ludziom przed fankami)

MSP- firma taty głównej bohaterki.
a wiersz jest z internetu=] pozdro dla autora=]
30.01.2012 o godz. 21:11

Rozdział 5 "Justin powiedział,że świetnie całuję"

Z głośnym płaczem wyszłam na podwórko. Usiadłam na bujanej huśtawce. Po momencie wyszły Cat i Alice.
-Tori,wszystko w porządku?-zapytała niepewnie Cat
-Nie-powiedziałam zapłakana
Justinowi jakoś nie spieszyło się,żeby mi wytłumaczyć. To pewne ZDRADZA MNIE!
-Co się stało?-zapytała Alice
-Zapytajcie się Justina i Triny-powiedziałam
-A to podły cham,jeszcze w twoje urodziny!-krzyknęła wkurzona Alice
Weszłyśmy razem do domu. Za kilka godzin muszę wyglądać olśniewająco. Dostałam SMS-a od Logana:
Cześć,nie przeszkadza ci,że na twoje urodziny przyjdzie cała grupa BTR-u?

Odpisałam:
Oczywiście,że nie. Niech wpadną :)

Przedwczoraj dowiedziałam się,że mój były gra w zespole już sporo czasu :P Pojebana ja :P Trochę poprawił mi się humor. Weszłyśmy do mojego pokoju,gdzie plotkowała Trina.
-Justin powiedział,że świetnie całuję-powiedziała z uśmiechem na twarzy
-Mam ochotę przyjebać jej w mordę-wyszeptałam do dziewczyn
-My też-odpowiedziały
kiedy skończyła zapytała się:
-Siemka,o co chodzi?-zapytała
-Ukradłaś mi chłopaka!-krzyknęłam na nią
-Hahahaha,nie pasował do ciebie,nic a nic-powiedziała i wstała
-Tak cię to śmieszy? To to też cię rozbawi-powiedziałam
Zaczęła się brechtać na cały dom.
-WYPIERDALAJ KURWA Z TEGO MIESZKANIA!!!!-CAŁY DOM CHYBA USŁYSZAŁ
-Dobra,ale Bieber idzie ze mną-powiedziała,zabrała swoje rzeczy i wyszła
Rzuciłam się z płaczem na łóżko.
Nagle wszystko zaczęło rozmazywać mi się przed oczami. Okazało się,że ja tylko spałam :P
-Nigdy więcej horrorów-powiedziałam sama do siebie
Wszyscy jeszcze smacznie spali. Nie dziwię się,dopiero 7.00. Cmoknęłam Justina w policzek,wtuliłam się w jego tors i ponownie zasnęłam.
___________________________RANO_____________________________
Tym razem wstałam ostatnia. Kiedy tylko otworzyłam oczy wszyscy krzyknęli WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Poszłam się umyć i przebrałam się w to http://stylistki.pl/blueeee-150382/ Zbiegłam na dół do reszty,gdzie na stole w jadalni stało przepyszne śniadanko. Rodziców i Ryana nie było. Nie dziwi mnie to,bo pojechali do Night Clubu przygotować moją zabawę urodzinową.
Przed samą imprezą urodzinową...
Stałam przed lustrem ubrana tak http://stylistki.pl/bez-nazwy-150402/
-No mała,twoja chwila-motywowała mnie Cat
-Pamiętaj,że przed północą śpiewasz piosenkę-przypominała mi Trina
Zrobiły mi świetny makijaż http://szafiarenka.pl/file.php?3,file=13722 i fryzurę http://img163.imageshack.us/img163/323/45465612.png tylko,że ja mam kolorowe pasemka :)
-To idziemy-powiedziałam i zeszłyśmy powoli na dół
-Skarbie,wyglądasz ślicznie-powiedział Justin http://gwiazdunie.pl/wp-content/uploads/2012/01/justin-bieber-wlosy3.jpg
-Ty też-powiedziałam
-lepiej chodźmy,limuzyna czeka-powiedział Dylan
Rodzice zamówili mi limuzynę,a ponieważ moi przyjaciele i chłopak są ze mną to jedziemy razem. Dziewczyny ciągle o czymś dyskutowały przez telefon i z Justinem i swoimi chłopakami.
-Jesteśmy!-krzyknęłam i cmoknęłam Justina w policzek
Jako,że to moje party z limuzyny wyszłam pierwsza :P Weszliśmy po czerwonym dywanie do środka. Dla wszystkich moich znajomych był to szok,że ja jestem z Bieberem. Jeszcze na dworze trochę dyskutowaliśmy. Zrobili nam mnóstwo fotek i powysyłali na TT. Najlepsze było widzieć górę prezentów!!! Zaśpiewali mi Happy Birthday i na salę wjechał ogromniasty tort.
O 24.00...
Byłam w garderobie. Musiałam przebrać się na występ. Alice przygotowała mi te ubrania http://stylistki.pl/bez-nazwy-150404/ Włożyłam je szybko. Justin rozmawiał na zewnątrz przez telefon. ON COŚ KNUJE! A nich tam se knuje. Za 30 minut wchodzę na scenę.
Zdenerwowana chodziłam po całym korytarzu.
-Kotku spokojnie-mówił Jus
-Spokojnie??? jak mam być spokojna,skoro dawno nie śpiewałam-powiedziałam przejęta
Justin zaczął mnie namiętnie całować,a za naszymi plecami Ryan bił brawo.
-Odwal się!-krzyknęłam i zaczęłam go gonić
Po chwili wróciłam do Justina.
-To na czym skończyliśmy?-zapytałam i zbliżyłam swoje wargi do jego
-Tori za pięć minut wchodzisz na scenę-powiedziała Cat
-Jasne,już idę-powiedziałam
Jeszcze raz pocałowałam Justina i musiałam iść.
-Powodzenia Tori-powiedział JB i poszedł
O Jezu. Zapowiadają mnie.
-A teraz nasza solenizantka zaśpiewa piosenkę Can't be Tamed
Wyszłam na scenę i zaczęła lecieć muzyka http://w427.wrzuta.pl/audio/4GU1Vldv4NM/miley_cyrus_cant_be_tamed_-_official_premiere Ktoś stał przy Justinie,nie wiedziałam kto to dokładnie. Jakiś facio. Skończyłam śpiewać i Justin przebiegł przez scenę,łapiąc mnie przy tym za rękę.
-Wszyscy chodźcie na dwór!!!-krzyknął i wybiegliśmy razem przed Club
Stali tam chłopaki z BTR-u i menager Jusa...
-O co chodzi???-zapytałam zdziwiona
-Tori,zagrasz w serialu Big Time Rush na Nickelodeon iiii...-nie skończyli
-...zrobisz świetną karierę jako piosenkarka,jeśli oczywiście się zgodzisz-dokończył Scoot
-Ja.....


____________________________________________________________
Mam do was pytanie:
JB na serio ma być 27 marca w Bydgoszczy??
Piszcie,czekam na odpowiedzi i oczywiście miłe komentarze względem tego gówna :P
30.01.2012 o godz. 21:10

Hejj ;*
Dziś byłam na dworzu z Nicą W. i Mikim , a potem z Mikim i Agą ; ** . Byłaa bekaa . Żócaliśmy Agi czapką , potem te lodowisko ... i Agi domeek i mój tata mn. ochszanił . Aga ... mam zrąbane urodzinki (którem mam dziś <jupii> już mam 13 . ) Przez Gillową i Grabowską ... Głupie nauczycielki ... Ale i tak WAS kocham ; **
Paaa <333 ;*
30.01.2012 o godz. 21:07
Wszelkie wiersze umieszczone w opowiadaniu są z neta, więc nie przypisuje sobie czyjejś pracy, jedynie zapożyczam się bezczelnie bez pytania i pozdrawiam autora!;]
30.01.2012 o godz. 21:04
cieszę się , że daliście sobie radę z komentarzami.


~Oczami Natalii~
Weszliśmy do środka.
- Pokażesz mi swój pokój ? - mruknął.
- Jasne.
~Oczami Justina~
Weszliśmy do dużego , ciemnego pokoju. Podobał mi się, ale najpiękniejsze w tym pokoju było okno. Wielkie okno, które zajmowało całą ścianę. Za oknem widać było całe LA. Do okna dołączone było siedzenie. Chyba wiecie o czym mówię.
- Idę się wykąpać. Rozgość się. - Natalia wyszła do łazienki.
~Oczami Natalii~
Weszłam do wanny, napełnionej gorącą wodą. Znów pachniała czekoladą. Słyszałam , jak Justin chodzi po pokoju i całym domu. Po pół godzinie postanowiłam wyjść. Owinęłam się szlafrokiem , wyszłam i to co zobaczyłam było niesamowite. Cały pokój obsypany był płatkami róż, udekorowany zapachowymi świecami. Usiadłam na łóżku i czekałam, aż przyjdzie Justin. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się waniliowym zapachem przeplatanym różami. Usłyszałam zamykanie drzwi.
- Już wyszłaś ? - spytał rozczarowany.
- Ile można siedzieć w wannie ? - popatrzałam na niego.
- Dobra , cicho.
Usiadł naprzeciw mnie i chwycił za ręce. Miał iskierki w oczach, co szło bardzo szybko zauważyć. Nawet nie wiem kiedy zbliżył się do mnie, znów poczułam jego przyśpieszony oddech na swojej szyi, delikatnie musnął moje usta. Nie mogłam wytrzymać. Wplotłam palce w jego włosy, zaczęłam namiętnie całować. Wsunął swój język do moich ust. Całowaliśmy się aż do braku tchu.
- Co to miało znaczyć ? - spojrzałam w jego czekoladowe oczy.

________________

Przepraszam, że taki krótki, ale ostatnio nie mam czasu. Odcieli mi neta w środę , ale powróciłam. Mam teraz mase problemów i sprawdzianów do zaliczenia, byłam chora.

Postaram się w miare często dodawać nn.

Pozdrawiam ; *
30.01.2012 o godz. 21:02
cz.1
**oczami Jennifer**
pokój bohaterki (7:30 rano)
Drogi Pamiętniku!
Rutyna! ona mnie zabija! Ciągle to samo praca dom, praca dom. Mam nadzieje że wkrótce się to zmieni. Aaa!! mam niespodziankę napisałam to dosłownie
kilka chwil temu jako dzisiejszy wpis:
Świt
Gdy słońce wstanie o brzasku,
Świtem swym powita nowy dzień,
Wybije godzina , miłości śmierć,
Kat dokona kresu snów,
Pogrzebie ją w śród stosu słów,
Nienawiści mur odgrodzi nas,
Popłynie wielka smutku łza,
Zapanuje chaos w sercu mym,
Zastanę ciemność martwe sny.

Wiem, wiem, nic specjalnego ale tak jakoś mnie naszło zresztą coraz częściej mnie nachodzi;]
-Jennifer! spóźnisz się-usłyszałam donośny głos Samanty do chodzący z salonu
-cholera!- mruknęłam zamykają szybko pamiętnik jednocześnie zrywając się w pośpiechu z łóżka- zaraz zejdę-od krzyknęłam mamie łapiąc pokrowiec z ciuchami przywiezionymi wczoraj z sklepu. Po czym pobiegłam szybko do łazienki gdzie spędziłam 20min przygotowując się w pośpiechu. Gdy wyszłam z łazienki chwyciłam szybko pamiętnik wraz z czarną torbą zastawioną przed dzień na krześle. Zbiegając po schodach wpadłam do salonu gdzie czekała już mama.
-ślicznie wyglądasz-wyznała z uśmiechem zwracając uwagę na mój ubiór (zdj. pod rozdziałem)
- proszę, tata zostawił dla ciebie dziś -dodała podając mi gruby czarny notes z czarnym panger'em (czyt. pejdzerem)
- dzięki-podziękowałam z uśmiechem na tworzy, po czym mama przytuliła mnie dodając mi otuchy
- samochód czeka- poinformowała nas Sandra podchodząc do nas z wyciągając ku mnie lewą
dłonią z telefonem który zastawiłam wczoraj wieczorem w salonie
-dzięki-odparłam wyswobadzając się z objęć by odebrać swoją własność od siostry
-a ty? czemu nie gotowa- zapytałam wskazując wzrokiem na jej jedwabną kremowa piżamę
- wole -odparła znudzonym głosem, jednocześnie upijając mały łyczek pomarańczowego soku z trzymanej w prawej dłoni szklance. Opuszczając towarzystwo bliskich wyszłam z domu ruszając w kierunku czarnego firmowego mercedes'a przy którym stał trzydziesto paro letni szofer w czarnym garniturze
- dzień dobry pani - przywitał się z uśmiechem mężczyzna otwierając mi drzwi
-dzień dobry - odparłam odwzajemniając uśmiech jednocześnie wsiadając go samochodu
- to dokąd jedziemy- zapytał opierając się o drzwi mężczyzna
- do firmy- odparłam przyglądając się mężczyźnie no co szofer przytaknął zamykając drzwi
by potem zająć miejsce za kierownicą po czym odjechaliśmy.
* * * * * * * * * * * * * * *
Gdy samochód zatrzymał się przed budynkiem firmy ogarnęły mnie mieszane uczucia na widok setek rozwrzeszczanych dziewczyn z tysiącami kolorowych kartonów różnych rozmiarów i kolorów na których były wklejone cudze zdjęcia i wypisane jakieś kolorowe teksty. Po krótkiej pogawędce z kierowcą na temat cudzych fanek, zostałam sama na schodach budynku korzystając z okazji by lepiej przyjrzeć się ręcznie robionym plakatom jednocześnie próbując sobie przypomnieć skąd kojarzę idoli rozwrzeszczanego tłumu.
- Jenn szybko!-dobiegł mnie ponaglający głos Bell, długonogiej blog piękność - twój tata czeka w sali konferencyjnej - dodała podekscytowana kobieta za którą po chwili weszłam do dużego jak lotnisko holu wypełnionym po brzegi tłumem niczym się nie różniącym od tego z przed firmy. Gdy tylko dostałam się do windy od razu moje uszy odczuły ulgę.
- skąd ich się tyle wzięło- zapytałam liczą że usłyszę odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.
- chyba nie mojego powodu- dodałam żartując - nie- odparła kobieta lekko rozbawiona- twój ojciec podpisuje ważne papiery z zespołem-dodała kobieta przybliżając mnie do odpowiedzi na moje nie wypowiedziane pytanie
- jak spotkanie dojdzie do skutku, będziemy pomagać przy wydaniu ich płyty
-wyjaśniła kobieta po chwili.
- to świetnie-odparłam entuzjastycznie- a jaki
to...
- za twoim ojcem też uganiały się tłumy- wyznała kobieta zmieniając temat-och to były
czasy-dodała wracając wspomnieniami do przeszłości o której tato nie chętnie opowiadał.
-opowiadał??- zapytałam ostatecznie sama zmieniając nie do końca świadoma temat.
- mi??- zapytała z śmiechem Bell- nie musiał byłam jego większą fanką-wyznała nieśmiało- miał wielki talent-wyznała wzdychają do swoich wspomnień kobieta
- nadal ma- poprawiłam sięgając do wspomnień w których ojciec rozweselał nas swoimi największymi
wokalnymi hitami
- naturalnie-zgodziła się kobieta po czym otworzyły się drzwi windy- do końca korytarza i w lewo
wyjaśniła kobieta dając do zrozumienia że tu nasze drogi się rozchodzą. Po wyjściu z windy energicznie odwróciłam się licząc że zdążę jeszcze zapytać jaki to zespół ale myliłam się. Jedyną rzeczą znajdującą się przede mną były zamknięte drzwi windy. Nie czekając dłużej skierowałam się szybszym krokiem w stronę sali konferencyjnej do puki nie poczułam w kieszeni spodni wibracji w telefonie. Zwinnym ruchem wyjęłam telefon na ekranie którego wyświetliła się wiadomość od Nicoli. Hej. Jak tam??- przeczytałam w myślach wiadomość
następnie zabierając się do szybkiego odpisywania. Do puki znikąd nie pojawił się wysoki, przystojny młodzieniec na którego wpadłam z taką siłą że aż się chłopak cofną jednocześnie trzymając swoje ciepłe silne dłonie nad moimi biodrami.
- przepraszam- rzucił lekko zdezorientowany brązowooki chłopak puszczając mnie po paru sekundach wpatrywania się
w moją zmieszaną twarz
- nie to moja wina-zaprzeczyłam jednocześnie poprawiając lekko swój wygląd zawstydzona.
- Jestem Liam- przestawił się lekko zawstydzony chłopak wyciągając do mnie dłoń.
-miło mi, mam na imię....-zaczęłam ściskając mu delikatnie dłoń. Nagle za pleców chłopaka usłyszeliśmy donośne wołanie mojego Ojca stojącego przy uchylonych drzwi sali konferencyjnej z której dochodziły głośne rozmowy.
- wybacz, ale muszę już iść-dodałam, jednocześnie mijając Liam'a, na widok poważnego wyrazu twarzy taty.
-ale jak masz na imię- zawołał za mną licząc że usłyszy odpowiedź, mylił się. Nie miałam odwagi zwrócić się do niego, gdy nie daleko stał zdenerwowany Kristofer. Jednak zanim zdążyłam dojść do niego, wyszedł z sali tłum ludzi z którymi żegnał się tak że zdążyłam bym zamienić słowo z nim. Ale on znikną tak szybko jak się pojawił uznałam gdy odwróciłam głowę za siebie podczas mijania się
z tłumem.
- proszę- zaprosił mnie Kristofer przepuszczając przy wejściu do sali ogromnej w której dominowały granatowoczarnej barwy. Na samym środku stał ok piętnastu metrowy stół z szklanego badu przy którym zajęłam miejsce po prawej stronie miejsca centralnego (dyrektora) w czarnym skórzanym fotelu, identycznego jak pozostałe
fotele otaczające stół- więc nie śpieszyło ci się na pierwsze poważne spotkanie w karierze- zaczął ojciec siadając na swoim centralnym miejscu, zaczynając temat który wywoływał u nas spięcia.
-tato, to tylko praca wakacyjna-uprzedziłam, wciąż upierając się że prowadzenie firmy nie jest
moim życiowym planem.
- Jeszcze, zobaczymy- urwał podając mi plik białych zapisanych czarnym drukiem kartek- to twoje zadanie na najbliższy czas- wyjaśnił widząc moje zaciekawienie- zaczynasz od jutra-dodał szukając jeszcze czegoś w niebieskiej teczce lezącej na stole- możesz podać to Bell jak będziesz wychodzić- zapytał po paru minutach wyjmując drugi plik papierów tym razem koloru kremowego.
właśnie na takich kartkach drukowano umowy i inne ważne dokumenty- jesteś wolna - wyznał mężczyzna gdy wzięłam od niego dokumenty.
-Aaa! bądź gotowa o 20:00 mamy kolację biznesową- zawołał mężczyzna gdy
prawie przekroczyłam próg sali na co pokiwałam głowa na zgodę i ruszyłam przed siebie.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
15:00 (dom chłopaków)
**oczami Naill'a**
- a temu co??- zapytał Harry stając obok kanapy na której siedział zamyślony
Liam'a podpierającego się prawym łokciem o oparcie kanapy wpatrzony w przestrzeń przed sobą
- zapytaj pięknej nie znajomej z MSP*- zaproponował Zayn siadając z pilotem na wolnym fotelu obok stojącego Harry'ego następnie sprowadzając kolejno kanały muzyczne.
-kolejna lalunia wczuła okazje?-zapytał ironicznie Harry zwracając się do Zayn'a
-ona ma imię- poprawił go poważnym głosem Liam ciągle myśląc o dziewczynie trzymając zaciśnięta pieść przy ustach.
-a mogę wiedzieć jakie?-zapytał chłopak siadając na oparciu kanapy
- nie wiem-przyznał bezradny Liam opuszczając rękę na kolano
- właśnie Liam-zawołał Harry przyznając rację kumplowi- daruj sobie ją, bo będziesz żałował jak ostatnio-dodał wyjaśniając kładąc lewa dłoń koledze na prawym ramieniu chcąc go pocieszyć.
-ona nie jest taka-zaprotestował w obronie Liam
-Liam wszystkie nie są takie na początku- stwierdził- do puki nie zaczną się okazję do drogich prezentów - dodał przypominając postępowanie ex Liam'a
-nie znasz jej- przypomniał Liam
- ty też nie-skomentował Louis zachodząc gadających chłopaków z marchewką która obecnie spożywał- nie chcę się wtrącać ale Harry ma rację, lepiej nie ryzykować
- a po za tym nie wiadomo czy ją jeszcze spotka-stwierdził trafnie Zayn wciąż szukając jakieś fajnej nuty.
-dokładnie- wtrąciłem popierając ciągle zajętego telewizją chłopaka
-jak mam wam udowodnić że nie wygląda na taką-zapytał zirytowany chłopak, zwracając się do Harry'ego i Louis'a.
- sprawdzimy ją-zaproponował Zayn przenosząc wzrok na chłopaków
- jak?- zapytali zaskoczeni pomysłem jednocześnie
-to proste, jeśli ją spotkamy będziemy ją podrywał jeśli złapie przynętę będzie wiadomo jaka jest
-dobre-przyznał Louis gryząc marchewkę
-nie do końca-wtrąciłem widząc nie doskonałość planu- będzie lepiej jak jeden z nas, bo może się domyśleć w co gramy-wyjaśniłem uważnie patrząc na twarze chłopaków.
-racja-przyznał Zayn-to który?-dodał skierowując wzrok na Harry'go razem z pozostałymi.
-wszytko dla ciebie-wyznał teatralnie Harry do Liam'a wiedząc o co chodzi jednocześnie rzucając się na chłopaka z uściskami po czym dołączył zazdrosny Lou.
____________________________________________________
ubranie Jenn
30.01.2012 o godz. 21:00
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki