Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

~ cześć! Wczorajsza impreza świetna!(Pozdrawiam Kochaną Karolkę - imprezowiczkę ;) Nogi tak cholernie mnie bolą, że to jest jakaś porażka. Wczoraj myślałam, że przekręcę się z bólu. Ale było wspaniale i ani troszeczkę nie żałuję, że tam byłam! Przed wyjściem sie minimalnie (trochę więcej, niż minimlanie) wkurzyłam. Bo ileż można chodzić w tą i w tą po całym klubie, a ludzie się patrzą jak na wariatów? Nie skomentuje.

~ Chyba mam nerwice. Dzień bez nerwów, dniem straconym!

Byłoby źle, gdyby ktoś nie miał w swoim życiu okresu, kiedy mu się wydaje, że Werter został napisany tylko dla niego.
— Johann Wolfgang Goethe


tak, tak. Wertera to ja Kocham! <3
19.08.2010 o godz. 15:26
Skończyła mi się rezerwa łez na dziś... Nie mam już siły. W pracy mówili do mnie szeptem bo spojrzenie musiałem mieć naprawdę straszne. Sam się siebie zaczynam bać. Nie wiem co dalej mam zrobić ze swoim życiem... Życiem? Nazywajcie to jak chcecie, ale jeśli coś nie ma sensu, to nie ma prawa istnieć...

Możecie pytać czemu... Powiem tylko, że Adrian stracił nadzieję...



Błagam...
19.08.2010 o godz. 15:14

Zostałam znowu bez pracy ;(...
W domu awantury na każdym kroku...
Coraz gorzej jest ze mną...
Psychika na wykończeniu...
Już nie wytrzymuje tego wszystkiego...
Ile można razy powtarzać ten sam scenariusz, no ile?...
Nie mam wsparcia w nikim....

Zostałam sama samotna...
19.08.2010 o godz. 14:49

Przychodzi deszcz
Zmywa wszystkie moje winy
Przychodzi deszcz
Ale jakie to ma znaczenie?

Nigdy nie poddawałem się dennym prawom, obyczajom czy sytuacją które mi się nie podobały. Nigdy nie nosiłem oryginalnego mundurka w szkole, nie chodziłem w szmacianych trampkach czy klapkach.
Nie poddawałem się, a mimo to zawsze był ktoś kto chciał mnie zgnoić.
Zawsze można przestać być aroganckim dupkiem, i stać się jednym z znienawidzonego tłumu. Tylko czy warto?

Chce cukierka. Teraz już natychmiast. Tylko nie te kurwa energetyczne, nie chce znowu spędzić połowy dnia na kiblu

to głupie. Wiarołomstwo,
Przestaje wierzyć w to co jest.
Uciec z tąd. W góry, nad morze. Gdziekolwiek, gdzie nie będzie problemów.
19.08.2010 o godz. 14:33

Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości
19.08.2010 o godz. 14:18

5.

To Emmet miał za zadanie opiekować się Aleksynem w pierwszych dniach jego edukacji z tej oczywistej przyczyny, że odtąd mieli uczęszczać do tej samej klasy. Nie wiedzieć jednak czemu, wysiadając ze swojej alfy romeo do razu przyczepił się do Jaspera. Mimo interwencji Carlisle uparł się, że nie będzie z nikim dzielił wozu – i tak za sukces można było uznać przekonanie go, iż zwykli uczniowie nie dojeżdżają do szkoły Maybachami i nie mają osobistych szoferów (Ale jak to? zapytał skrzywdzonym tonem dziecka, któremu odmówiono należnej porcji deseru).
Jaspera drażniła jego paniczykowatość, przejawiająca się w zblazowanym manifestowaniu własnego statusu. Sam nie odczuwał takiej potrzeby – wiedział, że stać go na wiele rzeczy i świadomość tego w pełni go satysfakcjonowała. I tak wystarczająco odstawali od pozostałych mieszkańców – urażone spojrzenia były często zbyt wymowne.
A temu półgłówkowi zachciało się kreować się na syna arabskiego szejka, akurat wtedy, kiedy on nie chciał się wyróżniać.
Jego szlaban obejmował także wyjazdy do miasteczka, z tego powodu nie miał okazji przyjrzeć się bliżej tajemniczej dziewczynie. Wiedział tylko, że była przysposobionym dzieckiem pani Marsh – kobiety, o której wiedział tylko tyle, że wyglądała jak pan Marsh i pracowała kiedyś w szkolnej kuchni dopóki nie wyrzucono jej za podkradanie żywności. Podświadomie czuł, że to nie dobrocią kierowała się przy wyborze opieki nad obcą nastolatką, ale czterdziestoma dolarami tygodniowo jakie opieka społeczna była zobowiązywana wypłacać.
Zauważył, że ludzie oglądają się na nich z zaciekawieniem. Dwójka chłopców przyglądała się z bezpiecznej odległości nowemu autu na parkingu, jakaś rudowłosa dziewczyna szeptała coś do swojej koleżanki, zerkając na nich spoza jej ramienia. Jasper rozpoznał w niej Hathie Williams, tą samą, która w zeszłym roku napastowała go dziwnymi kartkami miłosnymi. Nie był zainteresowany wizją dozgonnej miłości z osobą, której jedynym motywem była chęć zaimponowania znajomym i dopieczenia reszcie przyjaciółek. Od tamtej pory Hathie żywiła do niego nieco odmienne uczucia, czemu się specjalnie nie dziwił. Prościej rzecz ujmując, miała go za zadufanego w sobie palanta.
Spójrz tylko na nich! Cullen przyprowadził nowego!
Mam nadzieję, że nie okaże się takim dupkiem, jak nasz J a s p e r...

Zaklął w duchu. W tym roku obchodził swoje sto sześćdziesiąte szóste urodziny, a szesnastoletnia dziewczyna nazywała go dupkiem.
Oczywiście, nie umknęło im spektakularne pojawienie się nowego ucznia, Aleksyn o to zadbał. Rozglądał się teraz ciekawie po boisku, wysoki, ubrany w nieskazitelnie skrojony płaszcz i z idealnie ułożonymi płowymi włosami. Jasper niemal czuł, jak ten upaja się wywołanym zamieszaniem.
Rozległ się ryk, jakby rozwścieczony drapieżnik wydostał się z klatki, i dwa ciężkie motory wjechały na teren szkoły. Jeden z kierowców zahamował gwałtownie. Zatrzymał się w biegu w kałuży, wzniecając tym fontannę brudnej wody, która ochlapałaby jego towarzysza od kół motoru po samą głowę, gdyby ten nie uchylił zgrabnie maszyny i niemal poziomo nie prześlizgnął się po asfalcie. Zataczając idealny półokrąg, zatrzymał się z piskiem opon na miejscu parkingowym. Zdjął kask.
- Ty wariacie! – spod nakrycia wyjrzała uśmiechnięta, na przekór obraźliwym słowom twarz i kruczoczarna fala włosów opadła a ramiona. Jasper zamarł. – Naucz się jeździć!
To była Jerico, ale jakże odmieniona w swojej wesołości. Na twarz nie zostało śladu po siniaku i miała na sobie coś atrakcyjniejszego od nieforemnej bluzy z kapturem, w jakiej widział ją po raz pierwszy. Jej kompan, (który okazał się być mizerakiem w roboczym kombinezonie, jak czujnie zarejestrowały jego oczy), zawtórował jej śmiechem.
- I kto to mówi? Nie pouczaj pierwszego rajdowca w Michigan! – poklepał teatralnym gestem kupę złomu, którą właśnie postawił na stopce. Jego twarz wydawała się Jasperowi znajoma, ale nie mógł jej umiejscowić we własnych wspomnieniach.
Jerico zeskoczyła z siedzenia. Powiedziała coś do swojego kompana, na co on znowu się roześmiał, ale czego nie dosłyszał, bo przeszła przed nim grupka rozgadanych pierwszoroczniaków. W końcu przeszli, poganiani przez niego w myślach i zobaczył, jak tłumaczy coś, żywo gestykulując.
- …no i wtedy go wykręciłam i okazało się, że fakt, gaźnik cały zapchany!
Skierowali się w stronę prawego skrzydła szkolnego budynku, bez reszty pogrążeni w rozmowie, niezwracający uwagi na rozstępujący się przed nimi tłum.
Nagle drgnęła, jakby wyczuwając spojrzenie wypalające jej dziurę w plecach i odwróciła się w jego stronę.
Odruchowo spuścił wzrok, zupełnie jak dziecko przyłapane na kradzieży ciastka z kredensu, ale zaraz go podniósł.
Stała tam nieruchomo, niemal na drugim końcu boiska i wpatrywała się w niego, a ludzie przepływali między nimi, jak ruchomi statyści w jakimś niszowym przedstawieniu. Dla zwykłego człowieka jej oczy z daleka wyglądałyby jak zielone plamki na owalu białej twarzy, ale on widział je wyraźnie. Dwie szmaragdowe mozaiki na tle różu policzków.
Tęsknił za nią. Nie miał pojęcia skąd wzięło się w nim to doznanie, ale miło było na nią patrzeć.
Ktoś go pociągnął go za przegub ręki i zobaczył przy sobie Aleksyna.
- Czego chcesz? – warknął. Jerico i jej towarzysz zdążyli zniknąć we wnętrzu szkoły.
- To była ona? – wyszczerzył zęby w paskudnym uśmiechu. Ten grymas nie pasował do eleganckiej fryzury i skórzanej teczki. Przywodził na myśl przepitego hazardzistę, któremu zbyt długo dopisuje dobra passa i którego bawi rosnące zdenerwowanie zawodników przy stole. Jednym słowem, był to wkurzający uśmiech – ta czarnulka?
Wyrwał rękę z jego uścisku.
- Trzymaj się ode mnie z daleka – wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Co jest, chłopcy? – nie wiedzieć skąd pojawiła się przy nich Alice. Pytanie było czysto retoryczne, bowiem swoim darem zwęszyła konflikt jeszcze przed wyjazdem z domu, jednak zachowała w tej sprawie uprzejme milczenie. Zapoznała się z ostatnimi wydarzeniami i całą sobą popierała Jaspera, który był jej najbliższy z całej rodziny. – Aleksyn, zbieraj się, czas przywitać się z matematyką.
Kiedy Emmet jowialnym gestem objął Aleksyna ramieniem i niemal siłą pociągnął do klasy, Alice zbliżyła się do Jaspera. Zaraz usłyszał w swojej głowie pytanie.
To była ona?
W odpowiedzi skinął głową.
Szeroko się uśmiechnęła.
Weszli do budynku i Jasper minął w drzwiach chłopaka z miotłą, kompana Jerico. Ich spojrzenia skrzyżowały się przez ułamek sekundy i natychmiast go rozpoznał.
To był Naćpany Tony.
19.08.2010 o godz. 13:52
Spróbuję Was dzisiaj nakłonić do tego, abyście w sposób regularny odwiedzali różnorodnej maści sauny. Przeanalizujcie to i odpowiedzcie sobie na pytanie czy dobrym byłoby to pomysłem. Ja myślę, że bardzo szczególnie z racji tego, że sauna poprawi Wasze krążenie z którym zapewne wielu z Was ma problemy. Niestety coraz to młodsze pokolenia mają coraz to większy problem ze zdrowiem i tak na dobrą sprawę ciężko będzie się w stanie doprowadzić do zadowalającego stanu pod względem zdrowotnym, ale mimo wszystko uważam, że warto robić coś co stan owego zdrowia po prostu poprawi.
Wiem, że saunysą płatne, ale patrząc przez pryzmat minuty to są przysłowiowe grosze. Zważając na to, że w saunie spędza się od dziesięciu do piętnastu minut często wydatek na saunę jednorazowo nie przekracza dziesięciu złotych. Chyba nie muszę mówić, że jest to cena śmiesznie tania i co najważniejsze, że jest to cena, która powinna każdego z Was we własnym zakresie zachęcić do podjęcia się takich działań. Warto być może samodzielnie się wyposażyć we własną saunę i stwierdzić, że rzeczywiście będzie ona zjawiskiem dla nas jak najbardziej przystępnym i odpowiednim wówczas, kiedy będziemy mieli do niej regularny dostęp. Być może to powinno stać się dla Państwa wyznacznikiem korzystania z sauny?
19.08.2010 o godz. 13:49
Hej!Wiecie wczoraj moja kotka w Petz5 urodziła 2 chłopce i 1 dziewczynkę.Ale dzisiaj zepsuło mi się Petz5.Coś mi nie chce działać i nie wiem czemu.Bardzo chcę se pograć w Petz5.I już wyłończyłam i włończyłam laptopa i dalej nie działa.Więc weszłam na Secret Builders (Taka gra) Nikt nie chciał się do mnie odezwać....Weszłam na MM (Moshi Monsters) Nuda....Weszłam na CP (Club Penguin) Nudaaaa.....Weszłam na PND(Pandanda) najbardziej NUDNO.....Weszłam na pf (Panfu) Nudaa jak zwyklę....same nudy.Weszłam też na więcej gierek.I Została mi jedyna gra.Woogi World.Wejdę a jak mi się będzie nudzić wejdę na CP i coś wymyślę....To lece Papatkii!!
NoKiA1
19.08.2010 o godz. 13:48
hej ;d .
żesz cudem świętym wczoraj kompa posmakowałam do 23:20 . a to tylko dlatego, że mojej starszyzny w domu nie było . xd jupi .
mogłam jak próżniak siedzieć na gg .
ale bajka musiała prysnąć i te w pół do 12 musiałam zmykać .
umyłam się potem no i chciałam coś w tv pooglądać .
no ale lipa, nic ciekawego .
to niby poszłam spać, ale tak na prawdę słuchałam hh do 1:50 .
w sumie to rzeczywiście spałam hehe . i tak sb muza leciała mi w uszach specjalnie przyciszona .
w końcu ją wyłączyłam i poszłam lulu .

i oczywiście jakieś sny . ale takiego się nie spodziewałam .
a więc:
'mój były obiekt uczuć' był u mnie w domu . ja aktualnie stałam w kuchni i jak zobaczyłam go na korytarzu, szybko zamknęłam drzwi, ale wystawiłam za nie rękę . i on ją złapał . otworzył te drzwi . spojrzał mi w oczy, a mi zachciało się płakać i spytałam go co teraz będzie . on nic nie odpowiedział, tylko mocno się do mnie przytulił . a potem pocałował w policzek i wyszedł .
i teraz nie wiem co mam myśleć .
to tylko sen ?
mam cieszyć się, że to rzeczywiście tylko sen, czy być zła, że to nie było na prawdę ?
może to jakiś znak ?
że nie powinnam do tego wszystkiego wracać już .
że minęło .
a to, że on nie odpowiedział na moje pytanie, znaczy właśnie, iż 'nic nie będzie' .
kur*a! ale ten sen był taki realistyczny i poczułam, że go kocham tak jak kochałam na prawdę . ;(.
nie no, nie mogę się roztkliwiać . co było, minęło, nie wróci! :)

ostatnimi czasy wrócił mi obojętny humor .
jak ja się cieszę . xd
wiecie, że ja miałam jakąś mini depresję i ciągle tylko powtarzałam, że mi smutno .
głupia ja! ;d
czemu mi było smutno ? chyba wiem . powód jest prosty . po prostu przyspieszałam na siłę wszystkie sprawy, przyspieszałam całe swoje życie, chciałam mieć wszystko szybciej niż mogłam mieć i przez to, że nie udawało mi się nigdy byłam nieszczęśliwa . teraz kurde wiem jak dobrymi rzeczami są dystans i cierpliwość . uff. ;d

dzisiaj mam wyjebane w Majkę ;d
znaczy się nie że na zawsze, ale po prostu dzisiaj nie mam ochoty nigdzie się z nią włóczyć .
teraz to ja mam inne zajęcie xd.
pamiętacie te moje szycie flag ? już zrezygnowałam xd . miała być flaga Islandii, a będzie tymczasem koszulka xxl z naszytą flagą . ;p no i to może ładniej tak, będzie hmm pożyteczne też . mogę to sobie wziąć jako koszulę nocną ;p .

13 dni do szkoły . xd
narazie, miłego dnia . ;*
19.08.2010 o godz. 13:39
co to był za dzień .
zimny , taki jak lubię .
nie wiem właściwie dlaczego , ale lubię marznąć .;x

poszłyśmy posiedzieć z chłopakami na budowie .
a Ci oczywiście musieli mówić o T i jego urodzinach .
stawiał .
wszystko jasne .
miałam nadzieję , że przyjedzie jeszcze jak będziemy , ale nie .
stojąc przy ciemnej rozjebanej wręcz uliczce prowadzonej do mego osiedla stałam sobie z Z i Ko, kiedy nagle T przejeżdżał z kumplami .
nawet nie liczyłam , że się zatrzyma .
a jednak zawrócil .
zaprosił nas na imprezę i takie tam .
i ten jego uśmiech . :x
wrr .
a miałam dać sobie z tym spokój .
a tu kij .
Z twierdzi , że się zabujałam .
by nie powiedzieć 'zakochałam' , bo tego słowa nie uznaję.
no tak , miałam dać sobie spokój , choć wiem , że to na nic to jeszcze miałam taki sen !
oczywiście z Nim w roli głównej .
aż szkoda , że się obudziłam .
zresztą to był chyba jeden z najnormalniejszych snów jakie miałam .
choć może nie ?
bo nie było to zbyt realne jak na ten czas .
a szkoda ..

Z jutro wylatuje do Belgii .
czyli spędze samotne dni w domu .
siądzie mi ta psycha niedługo .
już nawet rodzice widzą , że coś jest ze mną nie tak .
cóż , zdarza się ..

xoxo .

19.08.2010 o godz. 13:39
Mogłabym jej słuchać i słuchać. Wisiałam dziś na parapetach i szorując okna wyobrażałam sobie, że pode mną stoją tłumy ludzi i podziwiają jak się wydurniam ze szmatą w ręku.


Echoes
from the otherworld turn horizons into endless ever present
Echoes
Many otherworlds true horizon start to turn
Numberless names withe the force of the ninth wave


Wypatrzyłam chłopaków na MTV2 - jak widać, serwują nie tylko miałki kał - singiel z płyty surfing the void.

Prywatnie nieziemsko. Jadę na szarym i zachowałam się jak sucz w stosunku do pewnej osoby. Klasyka. Pewna dziewczyna chce się ze mną spotkać, taka Kaśka, w typie bardzo chłopięcym, a ja wymiękam przy takich laskach. Z facetami jasno określam granice, ale w stosunku do kobiet mi odbija. Palę i zgrywam się na femme fatale. Nie wiem, o co chodzi, na facetach nie robię takiego wrażenia, jak działam na pewne kobiety. Przed nimi mam ochotę się popisywac z gitarą, i tak dalej, zachowuję się jak jakiś chuj. Karmią egoistycznego narcyza we mnie.

Przydałby sie psycholog?


Muszę się ogarnąć. Bo znowu ocknę się na zabłoconym betonie. Sama.

Jakież to dramatyczne.

Echoes
from the otherworld...



Na zdjęciu moja mała kochana kosmata. Bo siłą rzeczy, dwie suki z nas, z których jedna bardziej puchata :). Nie ma co żałować gitary przy niej, bo to ta rozwalona. Kocham tego psa.


19.08.2010 o godz. 13:32
Malutkie klipsy wykonane z oponek szlachetnego peridotu [12x5mm], oponek kamienia słonecznego [8x4mm] oraz perełki w kolorze beżowym [3mm]. Całość oprawiona w mosiądz. Długość nieco ponad 3,5cm. Jedyna para.

Dostępne w sklepie.
19.08.2010 o godz. 13:20
Klipsy o intensywnie żółtym kolorze, wykonane z nieregularnej masy perłowej [ok. 20x18mm]. Zawieszone na elementach posrebrzanych. Długość 4,5cm.

Dostępne w sklepie.
19.08.2010 o godz. 13:16
Orientalne kolczyki, wykonane z szarobłękitnego awenturynu [12mm], przekładek z czarnymi cyrkoniami, elementów Bali i czarnego szkła [5mm]. Średnio ciężkie. Długość 6,5cm. Niebanalne, polecam!

Dostępne w sklepie.
19.08.2010 o godz. 13:12
Mam dziś jakiś taki dzień na wspomnienia. Czytam sobie mojego dawnego bloga (tak tutaj na bloblo, bo gdzieżby indziej? ;]), oglądam filmiki powstałe w bursie nr 1 (Gdyby to kiedyś wypłynęło to R. i E. by mnie chyba zamordowały ;D). I tak sobie kontempluję rzeczywistość. Wczoraj nie napisałam, bo przyjechał Mój i miałam za mało czasu, żeby myśli zebrać.

Pogoda nadal wietrzna, na wyjście nie ma więc szans. Egzystencjalny nihilizm do mnie powraca. Na szczęście nie włączył się jeszcze u mnie gruczoł kury domowej i jak na razie siedzę sobie wygodnie, i zamiast biegać po domu ze środkami czystości, staram się zrozumieć coś z tego, co Marcel Proust pisze. Staram się - to dobre słowo. Może zacytować wam moje ulubione zdanie? Ulubione, bo czytałam je już ze 3 razy. ;P


Tak, ten fizyczny cios w serce wymierzony w nas przez takie rozstanie i (dzięki nieograniczonym możliwościom, jakie ciało posiada w zakresie rejestrowania wrażeń) czyniący z bólu coś współczesnego wszystkim okresom, w którym cierpieliśmy, tak, ten cios w serce, może zadany trochę z umysłu - do tego stopnia bowiem nie przejmujemy się cierpieniami naszych bliźnich - przez te, która stara się, aby żal osiągnął najwyższy stopień intensywności, czy to dlatego że tylko udając odejście kobieta pragnie uzyskać lepsze warunki i nic więcej, czy też, odchodząc na zawsze - na zawsze! – chce zranić, albo przez zemstę, albo w tym celu, by nadal być kochaną, albo (w trosce o jakość wspomnienia, które zostawi po sobie) po to, by gwałtownie rozerwać tę utkną ze zmęczenia i obojętności sieć, której stopniowe powstawanie czuła – tak ten cios w serce miał być uniknięty, przyrzekaliśmy to sobie, mówiliśmy, że rozstaniemy się w zgodzie.


To teraz wyobraźcie sobie, że na maturze macie określić, jaki to jest rodzaj zdania. Ja mimo rozszerzonego polskiego bym poległa chyba. ;P
19.08.2010 o godz. 13:12
Masywniejsza bransoletka, wykonana na bazie mosiądzu i akrylu metalizowanego, z olbrzymimi kulami onyksów [20mm!]. Podstawę tworzy czekoladowy sznurek jubilerski. Długość 18-22cm (regulacja). Unikalny egzemplarz.

Dostępna w sklepie.
19.08.2010 o godz. 13:07
Orientalny komplet wykonany w mosiądzu, z beczułkami naturalnego, surowego turkusu afrykańskiego [20x12mm] i drewnem jarzębinowym [4x3mm]. Kolczyki są średnio ciężkie - długość 8cm, bransoletka asymetryczna, długość 20cm (na nadgarstek ok. 15,5-16,5cm). Jedyny taki komplet.

Dostępny w sklepie.
19.08.2010 o godz. 12:56

w sklepach sieci biedronka można już kupić zeszyty 60 kartkowe.

co to ma wspólnego z simsami?
jeden wzór wykląda jak okładka dodadtku do the sims 3

kosztuje jedynie 1.89
zamieszczam zdjęcie zeszytu, bo go kupiłem
19.08.2010 o godz. 12:51
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki