Zbliżają się walentynki i zaczynam myśleć o miłości. Kiedyś koleżanka mi powiedziała, że czytała w jakiejś książce, że jak spada gwiazda to rozpada się na dwie części i ląduje w dwóch osobach, co tworzy je dwiema połówkami jabłka. Spodobało mi się to. Wydaje się takie oczywiste. Teoretycznie każdy ma gdzieś swoją drugą połówkę. Mnie się jeszcze nie udało jej znaleźć, w tym roku spędzę walentynki sama w domu, przed telewizorem. Nie żałuję tego, wręcz przeciwnie. Chyba pierwszy raz mi to nie przeszkadza. Wolę spędzać je sama niż z jakimiś idiotą, który by mnie tylko denerwował.
A tak poza tym to jestem w klasie maturalnej, trochę przeraża mnie to, że to jest ostatni rok mojego beztroskiego życia. Rok, który dobiega końca. Kompletnie nie wiem co będę robić w życiu. Zrobię sobie rok przerwy, pójdę do pracy i się spokojnie zastanowię co chcę studiować i czym się zajmować w życiu.
Moja mała kochana siostrzyczka, która uwielbia ciągnąć mnie za włosy skończyła już 9 miesięcy. Taki mały skarbek z niej, że wybaczam jej to, że wyrwała mi jakąś "połowę" moich włosów. :)
O czym tu jeszcze mogę napisać? Hmm... mam zamiar w sobie trochę rzeczy zmienić, także zobaczymy czy mi się to uda. Aha no i prawie już rzuciłam palenie, więc jestem z siebie dumna z tego powodu. :)
tak na koniec fragment piosenki, której teraz słucham i kojarzy mi się z pewną osobą:
"I'm here without you baby
But you're still on my lonely mind
I think about you baby
And I dream about you all the time.
I'm here without you baby
But you're still with me in my dreams
And tonight it's only you and me.
Yeaaahhhh."
3 doors down - Here without you
A tak poza tym to jestem w klasie maturalnej, trochę przeraża mnie to, że to jest ostatni rok mojego beztroskiego życia. Rok, który dobiega końca. Kompletnie nie wiem co będę robić w życiu. Zrobię sobie rok przerwy, pójdę do pracy i się spokojnie zastanowię co chcę studiować i czym się zajmować w życiu.
Moja mała kochana siostrzyczka, która uwielbia ciągnąć mnie za włosy skończyła już 9 miesięcy. Taki mały skarbek z niej, że wybaczam jej to, że wyrwała mi jakąś "połowę" moich włosów. :)
O czym tu jeszcze mogę napisać? Hmm... mam zamiar w sobie trochę rzeczy zmienić, także zobaczymy czy mi się to uda. Aha no i prawie już rzuciłam palenie, więc jestem z siebie dumna z tego powodu. :)
tak na koniec fragment piosenki, której teraz słucham i kojarzy mi się z pewną osobą:
"I'm here without you baby
But you're still on my lonely mind
I think about you baby
And I dream about you all the time.
I'm here without you baby
But you're still with me in my dreams
And tonight it's only you and me.
Yeaaahhhh."
3 doors down - Here without you
11.02.2012 o godz. 02:01
komentuj (0)
You're never gonna be cool, so stop trying.
NIENAWIDZĘ MATMY! Wyprowadza mnie z równowagi i psuje mi życie. Z aktwności i zadań domowych dostaje PIĄTKI bo to UMIEM! A na sprawdzianach walą takie przykłady, że w domu mój taty siedział ponad dwie godziny, aż w końcy stwierdził, że ma wynik, ale w chuj się tego nie da zapisać układem równań.
Słońce jest zielone, Kasia nazwa się Andrzej, ile waży grzejnik?
Człowiek który stwierdził, że wszystko wychodzi lepiej gdy się AŻ tak bardzo nie starasz miał rację. Mam w tym wypadku na myśli właściciela wściekle błękitnych oczów... Wszystkie dziewczyny latają w koło niego jak w koło suki z cieczką, a ja tylko jestem. Nawet dziewczyny, którą są już sparowane się do niego zalecają- np. córka przyjaciółki mojej mamy zaczęła nosić trampki, żeby mu się przypodobać (chociaż moim zdaniem one wyglądają jak jakieś rolnicze kalosze, z całym szacunkiem). W każdym razie on ma to wszystko w głębokim poważaniu i zdaje się nie zauważać stada rozbieganych dziewoi u swego boku.
Dzisiaj na przerwie wpadło mi do głowy jakieś zdanie pasujące do mojego opowiadania (a teraz każde zdanie jest nie lada wyczynem, bo się totalnie jakoś zablokowałam), więc uradowana zapisałam ja w zeszycie z opowiadaniem (który noszę ze sobą praktycznie wszędzie). No i tak patrzałam w ten notatnik, i on wtedy podszedł, i zapytał co piszę. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, a on spytał, czy będzie mógł je kiedyś przeczytać. No więc- jak powiedzieć "nie", tak żeby nie zabrzmieć nieprzyjaźnie. A odpowiedź "nie" jest dosyć oczywista biorąc pod uwagę fakt, że piszę mn. o gejach...odpowiedziałam, że teoretycznie tak, a potem przyszedł nauczyciel... Później jeszcze zagadałam do mnie po kolejnej lekcji o kostce... I na matmie paczał... Ugh, albo mi się zdaję albo znowu popadam w jakąś paranoje/manie/ inną chorobę psychiczną. W każdym razie- nie obchodzi mnie to, puki jest dobrze, to jest dobrze (ależ wyfilozofowałam).
Nuta: MCR- Mama
ostatnio otrzymałem kilka wiadomości,postaram się na nie odpowiedzieć.
tak jestem gejem.
nie niestety nie podam swojego numeru gg,zdjecia itp.
po prostu walczę z wszeogarniajacym debilizmem.
to na tyle.
tak jestem gejem.
nie niestety nie podam swojego numeru gg,zdjecia itp.
po prostu walczę z wszeogarniajacym debilizmem.
to na tyle.
Rozdział 10 [Cześć1]
-A na co ty masz ochote.Będzie co będzi.Dam rade!
-Na to !Zayn pocałowął mnie i zaczoł gilgotać po brzuchu.Rzucąlam sie po cąlym łóżku.Zayn przegrał.Ale i tak dostał buziaka.
-Myślałam że coś innego Ci w głowie.Odgarnełam włosy z jego czoła i pocalowałam go.
-Nie che cie do niczego zmuszać, a pozatym nie che żeby to dzialo sie za szybko.Zayn polożył mi rękę na policzku.
-Kocham cie.
-Ja ciebie też.Ale może się juz polożymy.Zayn przyciągnoł mnie do siebie.
-Dobrze.Przytuliłam sie do niego.Nie mogłam zasnąc.Myślałam jak o tym powiem Maxowi, cioci i chłopcą.Zayn znowy zadał to samo pytanie.
-Kochanie śpisz ?
-Nie moge zasnać.Zayn przylożył mi usta do ucza i zaczoł śpierać piosenke Taken.Kochałam jego głos.Czułam sie dobrze gdy był przy mnie.Nie wiem nawet kiedy zasnełam .
<<Oczami Zayna>>
Śpiewałem jej Taken a ona bardzo szybko zasneła.Chciałem być przy niej cały czas.Nie dawała mi spokoju myśl że jej ojciec ją bił.Nie potrafił bym na nią podnieść ręki.Była tak cudowna.Che mieć pewnośc ze w Londynie będzie moja.Że nikt mi jej nie zabieże. Wszystkie te myśli sprawily że zasnełem.
<<Oczami Smile>>
Jestem na polanie z Zaynem.Nagle na polane wbiega Liam.Zaczynamy uciekać przez las.Nagle Zayn upada.Liam idze z pistoletem.Chce krzyczeć ale nie moge.Sroje nad Zaynem i nic nie moge zrobić.Zaczynam płakać.Liam zabiera mnie od Zayna i popycha na ziemie.Siada mi na brzuchu i zaczyna rozbierać.Wiedze na twarzy Zayna łzy, widze jak umiera.Nie potrafie sie bronić przed Liamem jest za silny.
<<Oczami Zayna>>
Obudził mniepisk Smile siedziła na łóżku i płakała.Była zmęczona.Prztuliłem ją i położyłem sie z nią na łóżku.
-Już to tylko był sne,to tylko zły sen.Wszystko jest w dobrze.Leżałem z ną dopuki sie nie uspokoiła.Postanowiłem z nią o tym porozmawiać.Bylem strasznie szczęśliwy ze tak sie przejeła gdy w jej śnie umarlem.Zaczeła płakać.Bała sie.Rozmawialiśmy dość długo ale zasnela.Leżała przy mnie i wtedy wiedziałem że tak budzić mógłbym sie codziennie.Po chwili ja też zasnełem...
<<Oczami Liama>>
Leżałem teraz w łóżku i znowu myślałem o tej dziewczynie.Myślałem o nie czy coś będzie między naim, ale cały czas przez moją glowe przeczodziły głupie myśli z nią i Malikem. Musiałem sie przyłożyć do tego by była moja.Dzisaj spotkałem sie z byłą dziewczyną Zayna ona mi pomoże.Będzie dobrze.Postanowilem sie położyć.Czekałem na jutrzejszy wywiad we Francuskim radiu tam ona miała wszystko zepsuć...
Mam nagły przypływ weny więc pisze ale następne rozdziałyy dodam wieczorem !Dzięki że jesteście !<3
-A na co ty masz ochote.Będzie co będzi.Dam rade!
-Na to !Zayn pocałowął mnie i zaczoł gilgotać po brzuchu.Rzucąlam sie po cąlym łóżku.Zayn przegrał.Ale i tak dostał buziaka.
-Myślałam że coś innego Ci w głowie.Odgarnełam włosy z jego czoła i pocalowałam go.
-Nie che cie do niczego zmuszać, a pozatym nie che żeby to dzialo sie za szybko.Zayn polożył mi rękę na policzku.
-Kocham cie.
-Ja ciebie też.Ale może się juz polożymy.Zayn przyciągnoł mnie do siebie.
-Dobrze.Przytuliłam sie do niego.Nie mogłam zasnąc.Myślałam jak o tym powiem Maxowi, cioci i chłopcą.Zayn znowy zadał to samo pytanie.
-Kochanie śpisz ?
-Nie moge zasnać.Zayn przylożył mi usta do ucza i zaczoł śpierać piosenke Taken.Kochałam jego głos.Czułam sie dobrze gdy był przy mnie.Nie wiem nawet kiedy zasnełam .
<<Oczami Zayna>>
Śpiewałem jej Taken a ona bardzo szybko zasneła.Chciałem być przy niej cały czas.Nie dawała mi spokoju myśl że jej ojciec ją bił.Nie potrafił bym na nią podnieść ręki.Była tak cudowna.Che mieć pewnośc ze w Londynie będzie moja.Że nikt mi jej nie zabieże. Wszystkie te myśli sprawily że zasnełem.
<<Oczami Smile>>
Jestem na polanie z Zaynem.Nagle na polane wbiega Liam.Zaczynamy uciekać przez las.Nagle Zayn upada.Liam idze z pistoletem.Chce krzyczeć ale nie moge.Sroje nad Zaynem i nic nie moge zrobić.Zaczynam płakać.Liam zabiera mnie od Zayna i popycha na ziemie.Siada mi na brzuchu i zaczyna rozbierać.Wiedze na twarzy Zayna łzy, widze jak umiera.Nie potrafie sie bronić przed Liamem jest za silny.
<<Oczami Zayna>>
Obudził mniepisk Smile siedziła na łóżku i płakała.Była zmęczona.Prztuliłem ją i położyłem sie z nią na łóżku.
-Już to tylko był sne,to tylko zły sen.Wszystko jest w dobrze.Leżałem z ną dopuki sie nie uspokoiła.Postanowiłem z nią o tym porozmawiać.Bylem strasznie szczęśliwy ze tak sie przejeła gdy w jej śnie umarlem.Zaczeła płakać.Bała sie.Rozmawialiśmy dość długo ale zasnela.Leżała przy mnie i wtedy wiedziałem że tak budzić mógłbym sie codziennie.Po chwili ja też zasnełem...
<<Oczami Liama>>
Leżałem teraz w łóżku i znowu myślałem o tej dziewczynie.Myślałem o nie czy coś będzie między naim, ale cały czas przez moją glowe przeczodziły głupie myśli z nią i Malikem. Musiałem sie przyłożyć do tego by była moja.Dzisaj spotkałem sie z byłą dziewczyną Zayna ona mi pomoże.Będzie dobrze.Postanowilem sie położyć.Czekałem na jutrzejszy wywiad we Francuskim radiu tam ona miała wszystko zepsuć...
Mam nagły przypływ weny więc pisze ale następne rozdziałyy dodam wieczorem !Dzięki że jesteście !<3
Tak na Dobranoc :D
Zajebisty dzień z Lolą ...kochani życzę Wam abyście mieli takiego przyjaciela,który sprawi że pomimo niewielkiego doła macie wielki zaciech !!!
Dlaczego niektóre żarty nie są śmieszne???
"Jeśli masz tak żartować i ranić ludzi to lepiej nie żartuj sobie.... bo ktoś kiedyś zażartuje z Ciebie"
Zajebisty dzień z Lolą ...kochani życzę Wam abyście mieli takiego przyjaciela,który sprawi że pomimo niewielkiego doła macie wielki zaciech !!!
Dlaczego niektóre żarty nie są śmieszne???
"Jeśli masz tak żartować i ranić ludzi to lepiej nie żartuj sobie.... bo ktoś kiedyś zażartuje z Ciebie"
Wstałam przed siódmą. Z Bobkiem i Darią szliśmy naszym tępem do szkoły. Zaszliśmy do Lidla, jeszcze przed nim zauważyliśmy, że Daria ma szron na włosach o_o . Kiedy wyszliśmy udałam się na niemiecki, który minął dość gładko. Potem moja zmora - Geografia. Nie uwierzycie - jako jedyna z klasy z kart. mam 5- :O XD . Jaram się tym i będę XD . Mieliśmy jeszcze kartkówkę , która zapewne nie poszła mi tak gładko jak poprzednia. Potem dwa polskie. NUDY :O Nie miałam w-f , więc szybko wróciłam do domu z Wiwą. Żegnałyśmy się z Zuzą i Domą , bo tylko tyle dziewczyn było. Niedługo potem byłyśmy na miejscu. Potem wyszłam z Paulą na dwór. Szedł Dawid , tylko ' cześć ' . No i spoko. Mógł mi nie mówić , że mnie ' loffcia ' <lol2> . Popisywał się , bo on skacze przez/z wysokie/ich obiekty/ów. :D . Kiedy odwróciłyśmy się do nich dupami , to nie skakali, tylko gadali. Chyba Eryk { z mojej klasy } miał racje , że Dawid skacze tylko dla dziewczyn. Trudno, ja mam w dupie jego skoczki :D . Wróciłyśmy do domów. Pisałam z Tatianą. Jak wczoraj - o niczym :D . Mam nadzieję na to spotkanie w pon. Potem pojechałam do domu , do rodziców :D . Jutro jadę do Berlina, odwieźć moją koleżankę, Dagmarę na autobus , bo jedzie do siostry, więc pojechała z nami. Potem zadzwoniła Paula , gadałyśmy 1,5 h. Większość była o DURNYM DAWIDZIE :D . Spoko , jutro też zadzwoni. To tyle . :D
DOBRANOC , POZDRAWIAM ; *
DOBRANOC , POZDRAWIAM ; *
Wczoraj tak się bawiłyśmy ; )
Uwielbiam to co rodzi się czasem w naszych głowach,
a raczej zawsze kiedy spędzamy ze sobą więcej czasu.
Przygotowanko do jutrzejszego wieczoru.
Malinowe włosy nie wyszły malinowo, ale i tak jest naj!
Kocham mojego K i czekam aż skończymy tą cholerną szkołę i całe nasze życie będzie tylko i wyłącznie w naszych rękach <3
Uwielbiam to co rodzi się czasem w naszych głowach,
a raczej zawsze kiedy spędzamy ze sobą więcej czasu.
Przygotowanko do jutrzejszego wieczoru.
Malinowe włosy nie wyszły malinowo, ale i tak jest naj!
Kocham mojego K i czekam aż skończymy tą cholerną szkołę i całe nasze życie będzie tylko i wyłącznie w naszych rękach <3
Pousuwałam 6 poprzednich wpisów, ponieważ... po prostu mi się nie podobały. Były słabe i niegodne publikowania.
Zastanawiam się, po co to robię. Bo uczestniczę w jakimś cholernym maratonie, na którym z każdą chwilą trzeba zwiększać prędkość. Przeciwnicy? Nie widzę nikogo, może są gdzieś za zakrętem, ale na razie biegnę sama.
A jak się zatrzymam ? Tak jak w 'Wielkim marszu' Kinga - 3 ostrzeżenia i nie ma mnie ?
Mam nadzieję, że nie. Aczkolwiek na razie nie planuję przystopować, chyba że mój organizm się zbuntuje.
Ale muszę sobie przypomnieć sobie sens mojego działania, po co to robię i co chcę osiągnąć. Bo już zaczynam zapominać, a zamienianie się w maszynę nie jest dobre. A więc...
Na pierwszym miejscu będzie chyba satysfakcja. Zaszłam daleko i nie chcę zmarnować tej szansy. Przez tyle lat ciężko pracowałam, żeby nie zawalić w takim momencie jak ten. Po prostu. Jestem przeraźliwie ambitna, co daje mi w kość, ale cóż. Muszę dopiąć swego, przynajmniej w tej jednej, jedynej kwestii.
Dwa: egzaminy, oceny, liceum... To jest mi potrzebne, i tyle. Bez tego nie dostanę się do planowanej szkoły (bo nie, nie wiem, czy jest to moja wymarzona).
A inni ludzie? Czy chcę komuś coś udowodnić, mieć swoje 5 minut, zadowolić? Nie. Cały ten wysiłek... Gdybym to robiła, żeby pokazać komuś, iż jestem lepsza od niego, albo żeby rodzice mieli ze mnie powód do dumy, wykitowałabym.

Kolejny 'hardworkowy' weekend czas zacząć. A później 'hardworkowy' tydzień. To już staje się nudne.
Wydaje mi się, że jestem aspołeczna. Nie cierpię materialistów, dwulicowców, plotkarek, puszczalskich i przeklinających na potęgę dziewczyn, hipokrytów i snobów. Czyli 3/4 mojej szkoły. Taak, wszyscy nie lubią takich ludzi. Tyle że ja po prostu nie mogę. Rzygać mi się chce jak patrzę na te 'artystyczne' zdjęcia robione komórką i wstawiane na Fejsa, zbierające po 50 lajków z komentarzami "Bosko :*" (jaki poziom inteligencji trzeba mieć, żeby pisać tak bogate komentarze? od czego jest 'lubię to'?!), chce mi się rzygać gdy słyszę głupkowaty śmiech koleżanki z klasy, która śmieje się z każdego żartu nauczyciela. Nie wiem, może przesadzam. Na pewno. Ale nic na to nie poradzę. Mam wrażenie, że połowa społeczeństwa zdecydowanie pochodzi od małpy. Albo to mnie trzeba wysłać do psychiatryka.
Zastanawiam się, po co to robię. Bo uczestniczę w jakimś cholernym maratonie, na którym z każdą chwilą trzeba zwiększać prędkość. Przeciwnicy? Nie widzę nikogo, może są gdzieś za zakrętem, ale na razie biegnę sama.
A jak się zatrzymam ? Tak jak w 'Wielkim marszu' Kinga - 3 ostrzeżenia i nie ma mnie ?
Mam nadzieję, że nie. Aczkolwiek na razie nie planuję przystopować, chyba że mój organizm się zbuntuje.
Ale muszę sobie przypomnieć sobie sens mojego działania, po co to robię i co chcę osiągnąć. Bo już zaczynam zapominać, a zamienianie się w maszynę nie jest dobre. A więc...
Na pierwszym miejscu będzie chyba satysfakcja. Zaszłam daleko i nie chcę zmarnować tej szansy. Przez tyle lat ciężko pracowałam, żeby nie zawalić w takim momencie jak ten. Po prostu. Jestem przeraźliwie ambitna, co daje mi w kość, ale cóż. Muszę dopiąć swego, przynajmniej w tej jednej, jedynej kwestii.
Dwa: egzaminy, oceny, liceum... To jest mi potrzebne, i tyle. Bez tego nie dostanę się do planowanej szkoły (bo nie, nie wiem, czy jest to moja wymarzona).
A inni ludzie? Czy chcę komuś coś udowodnić, mieć swoje 5 minut, zadowolić? Nie. Cały ten wysiłek... Gdybym to robiła, żeby pokazać komuś, iż jestem lepsza od niego, albo żeby rodzice mieli ze mnie powód do dumy, wykitowałabym.

Kolejny 'hardworkowy' weekend czas zacząć. A później 'hardworkowy' tydzień. To już staje się nudne.
Wydaje mi się, że jestem aspołeczna. Nie cierpię materialistów, dwulicowców, plotkarek, puszczalskich i przeklinających na potęgę dziewczyn, hipokrytów i snobów. Czyli 3/4 mojej szkoły. Taak, wszyscy nie lubią takich ludzi. Tyle że ja po prostu nie mogę. Rzygać mi się chce jak patrzę na te 'artystyczne' zdjęcia robione komórką i wstawiane na Fejsa, zbierające po 50 lajków z komentarzami "Bosko :*" (jaki poziom inteligencji trzeba mieć, żeby pisać tak bogate komentarze? od czego jest 'lubię to'?!), chce mi się rzygać gdy słyszę głupkowaty śmiech koleżanki z klasy, która śmieje się z każdego żartu nauczyciela. Nie wiem, może przesadzam. Na pewno. Ale nic na to nie poradzę. Mam wrażenie, że połowa społeczeństwa zdecydowanie pochodzi od małpy. Albo to mnie trzeba wysłać do psychiatryka.
Otworzyłam oczy o 8.14. Wyciągnełam się jak kot, po czym usiadłam na łóżku włączając telewizję. Leciała bajka pt."Kubuś Puchatek". Kto by tego nie znał. To ona mnie wychowala, oprócz moich rodziców. Wygramoliłam się z łóżka, otworzyłam rolety i popatrzyłam w przestrzeń. Padał śnieg. Ubrałam jasne spodnie, białą koszulkę z piaskowym napisem a do tego również piaskowy sweter (Klik.♥). Wziełam pamiętnik i zaczełam wszystko dokladnie opisywać co do wczorajszego wieczoru. Mimo zajścia z Zaynem chciałabym jeszcze raz tamten wieczór z Harrym. A tak w ogóle to jutro mam urodziny. Odrazu mówiłam ze nie chce mieć ani jednego prezentu postawionego na tej oto podłodze. Hazza z Bellą odrazu się oburzyli, ze i tak mi dadzą. No nic nie mogę zrobić, bo jak będa chcieli to i tak mi to coś dadzą. Właśnie muszę zadzwonić do Belli. Wyjełam telefon i wykręciłam numer. Pierwsza odezwała się Bella.
- Siema.
- Cześć.- Powiedziałam zaskoczona, bo Bella jest bardzo wyrafinowaną osobą i nie używa takich słów.
- Czego chciałaś.?
- Yyyy.. Chciałam tylko spytać czy wychodzimy do biblioteki po twoje książki.
- Kurde, zapomniałam o tobie, sorry. Umówiłam się juz z Amber.
- Aha, okej.. No to do zobaczenia jutro.
- Jutro.? Kurde też jestem juz zajęta.
- Ale przecież jutro sa moje urodziny, jest impreza.
- A to już jutro.?! Haha. Zapomniałam. No może uda się mi wpaść, zobaczę. Musze kończyć. Narka.
Rozłaczyłą sie. Co w nią wstąpiło. Zapomniała o moich urodzinach.. Łzy napłyneły mi do oczu. Nie mogłam uwierzyć w to, że Bella tak sie zachowała. Było mi naprawdę smutno z tego powodu. Nie miałam nic przeciwko by spotykała się z innymi koleżankami ode mnie, ale zapomniała. Nigdy jej się to nie zdarzyło. No ale cóż, wybaczę jej. Zadzwonię do Harrego i zrobi mi się lepiej. Jednak nie odbierał. Zadzwoniłam ponownie.
- Cześć kochanie.
- Nie przeszkadzaj mi teraz. Jak nie odbieram, to nie odbieram tak.?
- Ja przepraszam..
- No nareczka.
- Ale..
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo się rozłączył. Zaczełąm płakać. Czemu.? Co się stało.. Nie mogę tego tak zostawić. Idę do niego. Zeszłam na dół, ubrałam Emu i wyszłam na dwór. Podążałam ścieżką w parku aż doszłam do ich domu. Zapukałam a drzwi otworzyła mi jakaś dziewczyna.
- Cześć, chciałam się tylko dowiedzieć gdzie jest Harry.
- W swoim pokoju.- Odpowiedziała złośliwie. Nagle zza jej pleców wyłonił się ten bydlak, Zayn.
- Czego tu chcesz.?
- Harrego.
- Spadaj stąd.! On już Cię nie chce. Już wie jaka jesteś naprawdę. Opowiedziałem mu całą prawdę, jak zmusiłaś mnie do tego bym odbył z tobą niedoszły stosunek.
- Co?!
- No niestety, Idź sobie i nigdy więcej nie mieszaj nam w głowach. Belli też.
- Jak to.?! To ty chciałeś mnie zgwałcić ty chamie.! Odsuń się.!
- O nie nie nie.! Nigdy więcej sie tu nie pokazuj, Daj telefon.- Wyrwał mi go z ręki, i rzucił nim o schody, który ten rozpadl się na kilka kawałków.- Tak na wszelki wypadek, zebyś do nas nie wydzwaniała.
- A tak w ogóle, to Hazza jest niezly w łóżku.- Mrugneła do mnie dziewczyna obok Zayna.
I zamknęła mi drzwi przed nosem. Upadłam. Nie umiałam się podnieść. Złapałam się za serce. Nie zwracałam uwagi na łzy które leciały stróżkami. Nagle się podniosłam, podeszłam do ławki, usiadłam. Pomyślałam o tym, o czym zawsze marzyłam. Dostałam odwagę od Boga. Teraz. w tej chwili. Rodziców nie było w domu, wstałam i ruszyłam w stronę Happines St. Zrobię to. Szłam tak 15 minut. Doszłam do mojego domu, otworzyłam drzwi. Z powrotem zamknełam je na 2 razy. Weszłam po schodach na górę, weszłam do pokoju. Po długim wpatrywaniu się w szafkę, wyjełam z niej kartkę i długopis, pod nimi znajdowała się szkatułka. Właśnie z niej wyciągnełam to czeo potrzebowałam najbardziej. Poszłam do łazienki, napuściłam wody. "Będę za tym tęsknić" - Pomyślałam. Gdy w końcu wanna była pełna, rozebrałam się i weszłam do wrzącej wody. Myślałam o dziewczynie, którą spotkałam w drzwiach. Myślałam o Belli, o rodzicach, o Harrym. Myślałam o Londynie, Zaynie, Louisie.. Spokojnie nigdy w życiu nie będę im już przeszkadzać. Na kartce napisałam kilka słów. Po czym odczytałam je na głos.
- "Dla Ciebie żyję, i umrę dla Ciebie Harry."
Pierwsza łza spłyneła po policzku, następnie druga..Trzecia.. W końcu wziełam żyletkę i wykonałam jeden ruch.
- Siema.
- Cześć.- Powiedziałam zaskoczona, bo Bella jest bardzo wyrafinowaną osobą i nie używa takich słów.
- Czego chciałaś.?
- Yyyy.. Chciałam tylko spytać czy wychodzimy do biblioteki po twoje książki.
- Kurde, zapomniałam o tobie, sorry. Umówiłam się juz z Amber.
- Aha, okej.. No to do zobaczenia jutro.
- Jutro.? Kurde też jestem juz zajęta.
- Ale przecież jutro sa moje urodziny, jest impreza.
- A to już jutro.?! Haha. Zapomniałam. No może uda się mi wpaść, zobaczę. Musze kończyć. Narka.
Rozłaczyłą sie. Co w nią wstąpiło. Zapomniała o moich urodzinach.. Łzy napłyneły mi do oczu. Nie mogłam uwierzyć w to, że Bella tak sie zachowała. Było mi naprawdę smutno z tego powodu. Nie miałam nic przeciwko by spotykała się z innymi koleżankami ode mnie, ale zapomniała. Nigdy jej się to nie zdarzyło. No ale cóż, wybaczę jej. Zadzwonię do Harrego i zrobi mi się lepiej. Jednak nie odbierał. Zadzwoniłam ponownie.
- Cześć kochanie.
- Nie przeszkadzaj mi teraz. Jak nie odbieram, to nie odbieram tak.?
- Ja przepraszam..
- No nareczka.
- Ale..
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo się rozłączył. Zaczełąm płakać. Czemu.? Co się stało.. Nie mogę tego tak zostawić. Idę do niego. Zeszłam na dół, ubrałam Emu i wyszłam na dwór. Podążałam ścieżką w parku aż doszłam do ich domu. Zapukałam a drzwi otworzyła mi jakaś dziewczyna.
- Cześć, chciałam się tylko dowiedzieć gdzie jest Harry.
- W swoim pokoju.- Odpowiedziała złośliwie. Nagle zza jej pleców wyłonił się ten bydlak, Zayn.
- Czego tu chcesz.?
- Harrego.
- Spadaj stąd.! On już Cię nie chce. Już wie jaka jesteś naprawdę. Opowiedziałem mu całą prawdę, jak zmusiłaś mnie do tego bym odbył z tobą niedoszły stosunek.
- Co?!
- No niestety, Idź sobie i nigdy więcej nie mieszaj nam w głowach. Belli też.
- Jak to.?! To ty chciałeś mnie zgwałcić ty chamie.! Odsuń się.!
- O nie nie nie.! Nigdy więcej sie tu nie pokazuj, Daj telefon.- Wyrwał mi go z ręki, i rzucił nim o schody, który ten rozpadl się na kilka kawałków.- Tak na wszelki wypadek, zebyś do nas nie wydzwaniała.
- A tak w ogóle, to Hazza jest niezly w łóżku.- Mrugneła do mnie dziewczyna obok Zayna.
I zamknęła mi drzwi przed nosem. Upadłam. Nie umiałam się podnieść. Złapałam się za serce. Nie zwracałam uwagi na łzy które leciały stróżkami. Nagle się podniosłam, podeszłam do ławki, usiadłam. Pomyślałam o tym, o czym zawsze marzyłam. Dostałam odwagę od Boga. Teraz. w tej chwili. Rodziców nie było w domu, wstałam i ruszyłam w stronę Happines St. Zrobię to. Szłam tak 15 minut. Doszłam do mojego domu, otworzyłam drzwi. Z powrotem zamknełam je na 2 razy. Weszłam po schodach na górę, weszłam do pokoju. Po długim wpatrywaniu się w szafkę, wyjełam z niej kartkę i długopis, pod nimi znajdowała się szkatułka. Właśnie z niej wyciągnełam to czeo potrzebowałam najbardziej. Poszłam do łazienki, napuściłam wody. "Będę za tym tęsknić" - Pomyślałam. Gdy w końcu wanna była pełna, rozebrałam się i weszłam do wrzącej wody. Myślałam o dziewczynie, którą spotkałam w drzwiach. Myślałam o Belli, o rodzicach, o Harrym. Myślałam o Londynie, Zaynie, Louisie.. Spokojnie nigdy w życiu nie będę im już przeszkadzać. Na kartce napisałam kilka słów. Po czym odczytałam je na głos.
- "Dla Ciebie żyję, i umrę dla Ciebie Harry."
Pierwsza łza spłyneła po policzku, następnie druga..Trzecia.. W końcu wziełam żyletkę i wykonałam jeden ruch.
Rozdział 9
Staliśmy na polanie.Dookoła nie było nic oprucz drzew .Polana była zarośnięta kwiatami, na środku był wielki staw a z drugiej strony stał dość duży dom.Wszysto było tak magiczne.Nie wiedziłam że Zayn zna takie miejsca.Było Cudownie.Idealnie.Stalismy tak przytuleni.Było tu tak cicho i spokojnie.Motyle latały dookoła.Było magicznie.Nie mogłam nic powiedzieć.
-Podoba Ci sie tu ?Zayn był zachwycony tym miejscem.
-Jest idealnie.Delikatnie musnelam jego usta a on odwzajemnił pocałunek.Mogłam zostać tu z nim na zawsze.Tu i teraz.Nie myślałam o tym co będze jak wrucimy do Londynu.
-Choć wrucimy do auta i pojedziemy do domu.
-Ale mieliśmy tu zostać na noc ?Sama nie wiedzialam o co chodzi.
-Tak dzisaj nasz dom jest z drugiej strony jeziora.Widzisz?Wskazał palcem na dom z wielkim oknem w sypialni.
-Tak.Byłam strasznie zastrasowana tym wszystkim.Wruciliśmy auta i pojechaliśmy w kierunku domu.Cała droge sie śmiałiśmy ale w środku byłam kłębkiem nerwów.Dom był ogromny !Z daleka wydawał sie normalny ale z bliska miał około 3 piętra i na dachu basen!Był wspaniały. Była ciekawa co Zayn zaplanował na dzisaj.Było około 19.Gdy weszliśmy do domu i cały zwiedziliśmy zdziwiło mnie że jest w nim tylko jedna sypialna.Nasza sypialnia.Ciakawa byłam z kąd znał to miejsce.
-Co będziemy dzisaj robić?Spytałam go bo nie mogłam wytrzymać.
-No mam dla ciebie kolejną niespodzianke.Ale to dopiero jak sie trochce zrelaksujesz a ja ci w tym pomoge co .Zayn wzioł mnie na ręcie i zaczoł bardzo namiętnie całować...
<<Tym czasem w Londynie>>
-Czemu Malik nie odbiera!Max chodził po pokoju i bawił sie telefonem.
-Wyluzuj !Zayn nie jest dzieckiem wie co robi !A nawet jeśli są razem to w najgorszym wypadku zostaniesz wujkiem!Harry był rozbawiony cała tą sytułacją.
-Harry!Odpuść sobie.Normalnie chociaż by napisał.Liam był zdererwowany i jakiś inny.
-Mam pomysł.Zadzwon do Smile i niech ona zadzwoni do Zayna!Nill przestal jeść.
-Nill! Co sie z tobą dzieje !Masz takie zajebiste pomysły.Max chwycił telefon ni wybrał jeszcze raz numer Zayna.-Może sie uda!
<<Tym czasem u Smile i Zayna>>
-Zayn odbierz ten telefon !Nie odpuszczą.Zayn posadził mnie za stole w kuchni po czym chcwycił telefon i usiadł koło mnie.Czułam że nie moge złapać odechu, on też miał zadyszke.
-Halo?
-Zayn co sie z toba dzieje?Gdzie ty jesteś ?
-Jestem u kolegi w Hiszpani a co ?Zayn uśmiechnoł się do mnie i jedną ręką mnie objoł.
-To dobrze a kiedy wracasz?Wszystko dobrze szłyszałam więc też byłam tego ciekawa .
-Za 2 tygodnie a co ?Zayn zostanie ze mną na dwa tygodnie we Francii !Bylam wniebowzięta ale szkoda że zostaniemy tu tylko do jutra.Mogła bym tu zamieszkać.
-Nie to super a jesteś teraz zajęty ?
-Tak więc kończe bo zostałem z małą siostrą kolegi i musze sie nią zająć.Pa!Zayn sie rozłoczył po czym zeskoczył ze stołu i wzoł mnie na ręce.-To na czym skonczyliśmy?Malik puścił mi oczko.Zaczoł mnie całować po szyji.Powoli niusł mnie w straone schodów.
<<Tym czasem w Londynie>>
-I co ?
-Zayn jest w Hiszpani i wraca za 2 tygodnie.Max cały szczęśliwy usiadł na ziemi.
-Zayn cie okłamał.Jest w Paryżu.Wiem to .Liam zaczol nieprzyjemny temat.
-A ty z kąd taki pewny siebie.Lou był zdziwiony zachowaniem Liama.
-Widziałem jak przez facebooka wstawiał post i był wstawiony z telefonu a w Hiszpani Franz ma internet a Kevin w Paryżu nie ma więc pomyście.Mała siostra czy twoja Smile?Zajęty to on byl zaliczaniem kolejnej panny!A najprawdopodobniej twojej kuzynki !
-Liam!Zayn nie jest taki!Lou był zdenerwowany tą całą szopką Liama.
-Zobaczymy jak to sie rozwine.
<<Oczami Zayna>>
Musiałem troche zwolnić.Byłem zły na siebie za to że może ja ją zmuszam do tego.Musiałem szybko coś wymyślić.Trzymałem ją na rękach i całowałem.Była taka niewinna, tak bezbronna.Wiem jak to rozegrać by wszystko było perfekcyjnie.Zaniosłem ją na balkon i posadziłem sobie na kolanach.Przestałem ją całować chociaż tak bardzo tego nie chciałem.
-Chodz na dach.Tam jest kolejna niespodzianka.
-Co ty masz z tymi dacham?Złapałem ją za ręke i zabrałem na dach był nanim basen i stolik z kolacją.Zaprowadziłem ją do stolika i odsunełem krzesło.Było magiczne.Cały czas rozmawialiśmy o naszej prrzeszłości i terazniejszości.Wiedziałem że sie bala reakci chłopaków ale damy sobie rade.Zobaczylem że jest jej zimno.Sciągnelem swoją bejsbolówke i założyłem na nią.Widzałemjak sie rumirni.Była taka piękna.Pocałowałem ją w polczek.Złapałem ją za rękę.
-Zatańczysz ze mną?Czekałem na jej reakcje.
-Tak ale nie mam muzyki.Musiałem stanąć na wysokości zadani.Zaczełem śpiewać Moments.Po czym pociągnełem ją w góre.Tańczyliśmy dość długo.było wspaniale.
-Dziękuje.Pocałowała mnie a ja odwzajemniłem jej pocałunek.
-Kocham cie maleństwo.Powiedziałem jej co czuje.Boje sie jej reakci...
<<Oczami Smile >>
Powiedzieł że mnie kocha.Byłam tak głupia że przetrzymałam go w tej chwili.
-Też cie kocham.Pocałowała go.Cały wiczór całowaliśmy sie i przytulaliśmy.Postanowilśmy że musimy sie polożyć.Poszłam do łazienki i miałam dylemat czy Zayn ma coś konkretnego w planach bo bardzo sie bałam.Byłam dziewicą i bałam sie mu o tym powiedzieć.Postanowiłam że zrobie to sposobem ubrałam bielize a na to koszulke Zayna.Nie było źle.Poszłam do sypialni.Zayn leżał na łóżku i czekał na mnie.Położyłlam sie koło niego a on mnie przytulił.Światło zgasło.Leżeliśmy tak jakąś godzine ale nagle Zayn zapytał
-Śpisz ?
-Nie.
-A masz na coś ochote...No to już była pewna tego co sie stanie....
Dodałam rozdział z którego jestem zadowolona !Jutro napisze kolejny bo mam przypływ weny !Kochani dzięki za komętarze i za odwiedziny !Pozdrawiam was wszystkich !<3
Staliśmy na polanie.Dookoła nie było nic oprucz drzew .Polana była zarośnięta kwiatami, na środku był wielki staw a z drugiej strony stał dość duży dom.Wszysto było tak magiczne.Nie wiedziłam że Zayn zna takie miejsca.Było Cudownie.Idealnie.Stalismy tak przytuleni.Było tu tak cicho i spokojnie.Motyle latały dookoła.Było magicznie.Nie mogłam nic powiedzieć.
-Podoba Ci sie tu ?Zayn był zachwycony tym miejscem.
-Jest idealnie.Delikatnie musnelam jego usta a on odwzajemnił pocałunek.Mogłam zostać tu z nim na zawsze.Tu i teraz.Nie myślałam o tym co będze jak wrucimy do Londynu.
-Choć wrucimy do auta i pojedziemy do domu.
-Ale mieliśmy tu zostać na noc ?Sama nie wiedzialam o co chodzi.
-Tak dzisaj nasz dom jest z drugiej strony jeziora.Widzisz?Wskazał palcem na dom z wielkim oknem w sypialni.
-Tak.Byłam strasznie zastrasowana tym wszystkim.Wruciliśmy auta i pojechaliśmy w kierunku domu.Cała droge sie śmiałiśmy ale w środku byłam kłębkiem nerwów.Dom był ogromny !Z daleka wydawał sie normalny ale z bliska miał około 3 piętra i na dachu basen!Był wspaniały. Była ciekawa co Zayn zaplanował na dzisaj.Było około 19.Gdy weszliśmy do domu i cały zwiedziliśmy zdziwiło mnie że jest w nim tylko jedna sypialna.Nasza sypialnia.Ciakawa byłam z kąd znał to miejsce.
-Co będziemy dzisaj robić?Spytałam go bo nie mogłam wytrzymać.
-No mam dla ciebie kolejną niespodzianke.Ale to dopiero jak sie trochce zrelaksujesz a ja ci w tym pomoge co .Zayn wzioł mnie na ręcie i zaczoł bardzo namiętnie całować...
<<Tym czasem w Londynie>>
-Czemu Malik nie odbiera!Max chodził po pokoju i bawił sie telefonem.
-Wyluzuj !Zayn nie jest dzieckiem wie co robi !A nawet jeśli są razem to w najgorszym wypadku zostaniesz wujkiem!Harry był rozbawiony cała tą sytułacją.
-Harry!Odpuść sobie.Normalnie chociaż by napisał.Liam był zdererwowany i jakiś inny.
-Mam pomysł.Zadzwon do Smile i niech ona zadzwoni do Zayna!Nill przestal jeść.
-Nill! Co sie z tobą dzieje !Masz takie zajebiste pomysły.Max chwycił telefon ni wybrał jeszcze raz numer Zayna.-Może sie uda!
<<Tym czasem u Smile i Zayna>>
-Zayn odbierz ten telefon !Nie odpuszczą.Zayn posadził mnie za stole w kuchni po czym chcwycił telefon i usiadł koło mnie.Czułam że nie moge złapać odechu, on też miał zadyszke.
-Halo?
-Zayn co sie z toba dzieje?Gdzie ty jesteś ?
-Jestem u kolegi w Hiszpani a co ?Zayn uśmiechnoł się do mnie i jedną ręką mnie objoł.
-To dobrze a kiedy wracasz?Wszystko dobrze szłyszałam więc też byłam tego ciekawa .
-Za 2 tygodnie a co ?Zayn zostanie ze mną na dwa tygodnie we Francii !Bylam wniebowzięta ale szkoda że zostaniemy tu tylko do jutra.Mogła bym tu zamieszkać.
-Nie to super a jesteś teraz zajęty ?
-Tak więc kończe bo zostałem z małą siostrą kolegi i musze sie nią zająć.Pa!Zayn sie rozłoczył po czym zeskoczył ze stołu i wzoł mnie na ręce.-To na czym skonczyliśmy?Malik puścił mi oczko.Zaczoł mnie całować po szyji.Powoli niusł mnie w straone schodów.
<<Tym czasem w Londynie>>
-I co ?
-Zayn jest w Hiszpani i wraca za 2 tygodnie.Max cały szczęśliwy usiadł na ziemi.
-Zayn cie okłamał.Jest w Paryżu.Wiem to .Liam zaczol nieprzyjemny temat.
-A ty z kąd taki pewny siebie.Lou był zdziwiony zachowaniem Liama.
-Widziałem jak przez facebooka wstawiał post i był wstawiony z telefonu a w Hiszpani Franz ma internet a Kevin w Paryżu nie ma więc pomyście.Mała siostra czy twoja Smile?Zajęty to on byl zaliczaniem kolejnej panny!A najprawdopodobniej twojej kuzynki !
-Liam!Zayn nie jest taki!Lou był zdenerwowany tą całą szopką Liama.
-Zobaczymy jak to sie rozwine.
<<Oczami Zayna>>
Musiałem troche zwolnić.Byłem zły na siebie za to że może ja ją zmuszam do tego.Musiałem szybko coś wymyślić.Trzymałem ją na rękach i całowałem.Była taka niewinna, tak bezbronna.Wiem jak to rozegrać by wszystko było perfekcyjnie.Zaniosłem ją na balkon i posadziłem sobie na kolanach.Przestałem ją całować chociaż tak bardzo tego nie chciałem.
-Chodz na dach.Tam jest kolejna niespodzianka.
-Co ty masz z tymi dacham?Złapałem ją za ręke i zabrałem na dach był nanim basen i stolik z kolacją.Zaprowadziłem ją do stolika i odsunełem krzesło.Było magiczne.Cały czas rozmawialiśmy o naszej prrzeszłości i terazniejszości.Wiedziałem że sie bala reakci chłopaków ale damy sobie rade.Zobaczylem że jest jej zimno.Sciągnelem swoją bejsbolówke i założyłem na nią.Widzałemjak sie rumirni.Była taka piękna.Pocałowałem ją w polczek.Złapałem ją za rękę.
-Zatańczysz ze mną?Czekałem na jej reakcje.
-Tak ale nie mam muzyki.Musiałem stanąć na wysokości zadani.Zaczełem śpiewać Moments.Po czym pociągnełem ją w góre.Tańczyliśmy dość długo.było wspaniale.
-Dziękuje.Pocałowała mnie a ja odwzajemniłem jej pocałunek.
-Kocham cie maleństwo.Powiedziałem jej co czuje.Boje sie jej reakci...
<<Oczami Smile >>
Powiedzieł że mnie kocha.Byłam tak głupia że przetrzymałam go w tej chwili.
-Też cie kocham.Pocałowała go.Cały wiczór całowaliśmy sie i przytulaliśmy.Postanowilśmy że musimy sie polożyć.Poszłam do łazienki i miałam dylemat czy Zayn ma coś konkretnego w planach bo bardzo sie bałam.Byłam dziewicą i bałam sie mu o tym powiedzieć.Postanowiłam że zrobie to sposobem ubrałam bielize a na to koszulke Zayna.Nie było źle.Poszłam do sypialni.Zayn leżał na łóżku i czekał na mnie.Położyłlam sie koło niego a on mnie przytulił.Światło zgasło.Leżeliśmy tak jakąś godzine ale nagle Zayn zapytał
-Śpisz ?
-Nie.
-A masz na coś ochote...No to już była pewna tego co sie stanie....
Dodałam rozdział z którego jestem zadowolona !Jutro napisze kolejny bo mam przypływ weny !Kochani dzięki za komętarze i za odwiedziny !Pozdrawiam was wszystkich !<3
~ Brαk Podmiotu Lirycznego ~
Kiedy Tiffαny i Dαnielle żegnαły się z Louisem gdy ten jechαł do Londynu Tiff zdαłα sobie sprαwę ,że nie wytrzymα tyle czαsu bez brαtα. Chłopαk postαnowił ,że wrαz z przyjαcielem Hαrry'm przeprowαdzą się do Londynu. Powiedziαł ,że będzie odwiedzαł siostrę lecz nie wie kiedy.
- Doncαster bez Louisα to już nie będzie to sαmo. - Stwierdziłα niebieskookα. - Louis będzie moją wieczną miłością mimo iż jest moim brαtem. - Powiedziαłα mαchαjąc do odjeżdżαjącego sαmochodu. W jej głosie dαło się słyszeć smutek.
- Tiffαny... - Zαczęłα jej przyjαciółkα. Dziewczynα zerknęłα nα przyjαciółkę. - Myślę ,że Louis zrobił to tylko dlα tego by łαtwiej było im się spotykαć.
- Dαni , wiem o tym. Ale zrozum. Mój brαt .. to..to mój brαt. Terαz to tu nudno będzie. - Stwierdziłα Tiffαny. - Wiesz co..mαm pomysł..
- Mαm się bαć? - Spytαłα brązowookα po czym zαśmiαłα się.
- Dαnielle..Jedziemy do Londynu! - Powiedziαłα biorąc przyjαciółkę zα rękę i biegnąc w stronę domu. - Ciociα! - Krzyknęłα. - Oficjαlnie obwieszczαm ,że przeprowαdzαm się do Londynu! - Ponownie krzyknęłα.
- Co !? - Zdziwiłα sie Johαnnαh. - Zα Co !?
- Ciociu ,zrozum..nie wytrzymαm w Doncαster bez Louisα! - Krzyknęłα. - A Zα Co..To Nie Wiem. Zαmieszkαm w hotelu cioci Kαthy. Poproszę ją o to. Powiem ,że mogę prαcowαć żeby zαrobić nα mieszkαnie.
- A jα jej pomogę. - Dopowiedziαłα Dαnielle.
- Eh..Chybα nic Cię nie powstrzymα. No dobrze. - Odpowiedziαłα Jαy. Tiff αutomαtycznie rzuciłα się nα ciotkę.
- Dziękuję ! Kochαm Cię! - Krzyknęłα ,α po chwili byłα już nα górze i zαczęłα pαkowαnie.
~ Oczαmi Tiffαny ~
Po tym jak moja ciocia zgodziła się bym przeprowadziła się do Londynu jestem bardzo szczęśliwa. Wraz z Danielle mamy załatwione lokum w hotelu mojej ciotki - Katherine. Oczywiście by opłacić pokój będziemy tam pracować ale mnie to nie obchodzi. Ważne bym była w Londynie! Oczywiście nic nie powiedziałam Louis'owi. Zrobię mu niespodziankę. Po około 2h byłam gotowa. Pojechałam samochodem Louisa do Danielle. Miałam takie szczęście ,że jechał jakimś innym samochodem. Oddam mu go później. Ale mniejsza o to. Gdy byłam pod domem Danielle zatrąbiłam z dwa razy aż wreszcie Dani wyszła po czym wsiadła do samochodu.
- Jedziemy! - Krzyknęłam. - Aa! - "Podnieciłam" się po czym ruszyłam. Po jakimś czasie (aut.nigdzie nie mogłam znaleźć ile jedzie się z Doncaster do Londynu) dojechałyśmy. Gdy jechałyśmy po Londynie otworzyłam dach i wraz z Danielle zaczęłyśmy krzyczeć
- Woooohooo ! - Krzyknęłyśmy równo. Kiedy zaczęłam piszczeć zauważyłam ,że przejeżdżamy obok Louisa , Harry'ego i reszty chłopaków.
~ Oczαmi Louisα ~
Szliśmy z chłopakami po ulicach Londynu kiedy nagle usłyszeliśmy krzyk..dziewczęcy krzyk.
- Stary , czy to nie Twoja siostra w Twoim samochodzie? - Spytał Zayn kiedy samochód przejeżdżał. Faktycznie..samochód wyglądał tak jak mój a dziewczyna w nim wyglądała znaczy miała głos jak moja siostra.
- Taa...no trochę tak wyglądała. Ale co moja siostra mogłaby robić w Londynie? - Zdziwiłem się.
- Pewnie się za mną stęskniła. - Stwierdził Harry po czym wybuchnął śmiechem.
- Prędzej za Louisem. Wpatrzona jest w niego..jak w obrazek. - Powiedział Liam ,na co zaczerwieniłem się. To trochę dziwne, że SIOSTRA traktuje mnie aż tak "poważnie".
- Ta. Oczywiście.. - Odpowiedziałem i zamyśliłem się. Po około 5 minutach z mojego myślenia wyrwał mnie Niall.
- E..Louis , żyjesz? - Spytał.
- Co? A Tak..tak. Zamyśliłem się po prostu. Muszę zadzwonić do Tiffany. - Powiedziałem wyjmując telefon z kieszeni. Wybrałem numer do Tiff i czekałem aż odbierze.
~ Oczαmi Tiffαny ~
W czasie gdy rozpakowywałyśmy swoje rzeczy i pogrążone byłyśmy w rozmowie zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni i zerknęłam na ekran.
- Louis. Czyżby tak szybko się stęsknił? - Zaśmiałam się po czym odebrałam.
*Rozmowa telefoniczna*
T: Halo?
L: Cześć Tiff..gdzie ty jesteś?
T: No w Doncaster a gdzie mam być?
L: Serio!? Jak to w Doncaster!? Dosłownie 15 minut temu zdawało mi się ,że jedziesz moim samochodem z otwartym dachem krzycząc , po Londynie.
T: A co ja bym miała robić w Londynie? Zastanawiałeś się gdzie bym mieszkała?
L: Aha , spoko. Bo wiesz myślałem..
T: Myślenie zostaw Liam'owi. - Zaśmiałam się w słuchawkę.
L: Okej. To dzięki. Cześć.
T: Cześć.
*Koniec Rozmowy*
- Co chciał? - Spytała Danielle.
- Chciał się dowiedzieć gdzie jestem bo zdawało mu się ,że widział mnie jadącą jego samochodem. - Zaśmiałam się.
- Aha. - Odpowiedziała po czym zaśmiała się. Obie wróciłyśmy do rozpakowywania.
Około godziny 19:00 byłyśmy rozpakowane. Wyszłyśmy więc na miasto coś zjeść. Doszłyśmy do jakiegoś baru. Zamówiłyśmy cokolwiek i wyszłyśmy wraz z naszymi zamówieniami. Poszłyśmy prosto do domu chłopaków.
***
Kiedy stanęłyśmy przed drzwiami po prostu nie mogłyśmy opanować śmiechu,ale w końcu się udało. Spokojnie zapukałam do drzwi. Po chwili w drzwiach ukazała się postać Nialla.
- Hej Niall. - Powiedziałyśmy razem.
- Hej dziewczyny. - Odpowiedział. Po chwili jego mina była zdziwiona. - DZIEWCZYNY!? - Krzyknął na co chłopaki wyjrzeli zza ściany i od razu podbiegli. Znaczy nie wszyscy bo Zayn się wywalił na dywaniku.
- Co wy tu robicie? - Powiedział Louis wypychając Nialla z drzwi.
- No ładne powitanie. - Odpowiedziała Danielle.
- Okej , cześć. Ale co wy tu robicie?
- No przyjechałyśmy bo stwierdziłam ,że w Doncaster będę się nudzić.
- Dziewczyno ty masz szkołę! - Krzyknął mi w twarz trzymając mnie za ramiona. - Tak się cieszę ,że jesteś. - Przytulił mnie. Moja reakcja była jednoznaczna "WTF!?".
- Ale to słodkie. - Powiedziała Danielle.
- Takie słodkie jak ja. - Dopowiedział Harry. Louis dalej przytulając mnie kopnął Harry'ego w nogę. - AU! A to za co?
- Za nic. - Lou odpowiedział odklejają się ode mnie. - Wchodźcie. - Powiedział a my weszłyśmy. - Poczekaj , czyli to jednak byłaś Ty tak?
- No brawo! - Zaśmiałam się. Wszyscy razem poszliśmy do salonu. Chłopcy porozsiadali się na sofie i fotelach więc ja kulturalnie usiadłam na podłokietniku obok Louisa ,on za to od razu przycisnął mnie do siebie. Nigdy nie wiedziałam,że on potrafi tak się za mną stęsknić. A nie widzieliśmy się może 4/5 godzin.
Zaczęliśmy rozmawiać i tak zleciał nam wieczór. Danielle ewidentnie flirtowała z Louisem. Nie powiem ,pasowali by do siebie.
- Okej ,my będziemy się zbierać. - Powiedziałam. Musimy jeszcze ustalić grafik.
- Ehh..ale jutro macie przyjść. - Powiedział Harry.
- Okej ,okej. - Uśmiechnęłyśmy się i poszłyśmy do hotelu.
***
Od razu po wejściu skierowałyśmy się do mojej cioci. Ustaliłyśmy grafik naszych zajęć i poszłyśmy do pokoju.
Tam odbyłyśmy wszystkie czynności i położyłyśmy się spać.
---
Pierwszy rozdział ! :D
Mam nadzieję ,że się podoba.
W następnych rozdziałach zadzieje się flirt między Harry'm a Tiffany i Louisem i Danielle.
Mam nadzieję ,że ktoś to przeczyta , bo namęczyłam się. Pisałam to pół dnia!
Wena przybyła dzięki - Geronimo ♥
xxx Beautiful
-Stary nie byłem aż tak pijany.
-STARY! Położyłeś się na podłodze i muwiłeś:To chyba dobry czas by umrzeć mój synu
-STARY! Położyłeś się na podłodze i muwiłeś:To chyba dobry czas by umrzeć mój synu
вуωαм..... ¢zαѕєм иιєzиσśиα...
A tak po zatym to נєѕтєм.... ѕσвą...
A tak po zatym to נєѕтєм.... ѕσвą...
AKTUALNIE JEST TRAGICZNIE. JESTEM WYKOŃCZONA PSYCHICZNIE. NIE MA MNIE DLA LUDZI. I NIE MA MNIE DLA MNIE SAMEJ. PRAWDOPODOBNIE TA NOTKA JEST OSTATNIĄ. BO NIE OGARNIAM PSYCHICZNIE. MAM NADZIEJE ŻE BLOG SIĘ PODOBAŁ. DO ZOBACZENIA... NIGDY.
- Wiesz co , może teraz pójdziemy na gorącą czekoladę - spytał Matt , kiedy wychodziliśmy z lasu . wczoraj zaproponował mi ,abyśmy dzisiaj razem wybrali się na sanki . Zgodziłam się bo i tak nie mam co robić , a dziś sobota, w pracy mam wolne , ale niestety jutro muszę iść ,a Justin ma jakieś trzy koncerty i jeden wywiad i wyjechał , ale wraca w poniedziałek .
- Ok , możemy iść - posłałam mu uśmiech i ruszyliśmy w stronę , cukierni .
- Ślicznie wyglądasz - popatrzył na mnie i na jego twarzy pojawił , się wielki i ładny uśmiech .
- O dziękuję , Ty też nawet - razem się zaśmialiśmy .
- A mam pytanie .
- Słucham ? - popatrzył na mnie .
- Dlaczego ostatnio nie było cię w szkole .? - spojrzałam na niego ciekawa .
- Aaa , bo byłemu mojej babci i jej musiałem pomóc .
- Aha - uśmiechnełam się , ale tak na serio to w to nie wierzyłam ,że pomagał swojej babci .- o fajnie ...
- Poprosimy dwie czekolady - uśmiechnełam się do pani i wyjęłam pieniądze z kieszeni . Na szczęście wzięłam coś ze sobą , zapłaciłam pani wzięłam dwa kubeczki i podeszłam do stolika gdzie siedział Matt .
- proszę - podałam mu kubeczek z gorącą czekoladą i siadłam z drugiej strony stolika .
Przystawiłam przedmiot z napojem do ust i napiłam się jednego łyka.
- Smakuje .?- zapytał się Matt
- tak , pyszne a tobie smakuje .- zapytałam na niego , jak tez odstawiał Kubek .
- Tak , bardzo - posłał mi uśmiech .
*****
Siadłam sobie na łóżku i popatrzyłam na moją półkę ,leżał tam mój telefon . Została mi na nim ostatnia złotówka kasy ,a dawno nie widziałam się z Sell . Może do niej zadzwonię , tęsknie za nią to moja najbliższa przyjaciółka .
Sięgnęłam po przedmiot i wybrał numer do Seleny , po pary sygnałach w końcu odebrała .
- Halo.?- spytała cichym głosem .
- Hej Sell , to Ja Alice .
- Aa hej. - nadal tak mówiła.
- Czy coś się stało ?- zapytałam zaniepokojona .
- Nie nic , ale musiałam odwołać wszystkie najbliższe koncert Bo chora jestem .- powiedziała już trochę głośniej .
- Aha , no , a jesteś tu w Kanadzie ? - zapytałam .
- Tak , a co ?
- Przyjdę do ciebie i ci pomogę.
- nie , nie trzeba
- Trzeba i tak nie mam co robić . To pa , zaraz będę .
Sell , nie zdążyła nawet odpowiedzieć , a ja się rozłączyłam . Sięgnęłam po torbę i wrzuciłam do niej komórkę i zeszłam szybko na dół , po czym się ubrałam.
Zamknęłam drzwi na klucz i szłam w stronę domu Seleny .
- Zrobię ci herbatę - powiedziałam jej i udałam się do jej kuchni , otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej pudełko z herbatą , wsypałam trochę do szklanki i gdy woda się już zagotowała , zalałam ją .
Wzięłam herbatę i zaniosłam mojej przyjaciółce do pokoju .
- Proszę - Selena wzięła ode mnie Kubek i podziękowała siadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmawiać . Ona oczywiście cały czas wypytywała mnie o Justina , jak to jest z nim chodzić i takie tam , tylko , że ja jakoś dziwnie się czuje w tym związku . Wiem ,ze Justin ma karierę , ale teraz to ja nawet więcej czasu spędzam z Mattem , a nie Justinem .
- wiesz jakoś tak dziwnie z nami jest , coraz częściej czuje , ze on nie ma dla mnie czasu .
- No ale wiesz , on jest sławny i tak jest - powiedziała .
- No tak wiem ja go Kocham dziwi mnie , ze on pokochał mnie , ale na prawdę czasami to mnie boli , Tak jak teraz wyjechał i nawet nie dzwoni.
- Nie martwy się może teraz nie ma czasu , ale nie długo wszystko się ułoży i będzie dobrze .
- No mam taką nadzieje - uśmiechnełam się do niej .
- Lepiej się już czujesz ?- zapytałam patrząc na zegarek .
- Tak lepiej , jak jesteś z kimś omówiona to idź .
- nie , ja posiedzę z tobą , Hmmm Co byśmy mogły tu porobić .
- Wiesz zdaje mi się , ze nic - zaśmiałyśmy się .
- A może obejrzymy twoje zdjęcia ?- popatrzyłam na nią
- Ok ............................
- To ja już idę , no to pa - dałam jej całusa w policzek i wyszłam z jej domu. Szłam powoli , patrząc się prosto przed siebie , cały czas myślę o Matt'u .Bardzo go polubiłam , jest inny od wszystkich . Rozumie mnie , pomaga mi w problemach w szkole i zawsze ma dla mnie czas co mnie najbardziej dziwi. On jako jedyny w szkole mnie lubi , myślałam , ze Christian i chłopaki mnie lubią , ale się myliłam , cały czas mnie obrażają , a ostatnio to nawet Cetlin chciała mnie pobić, ale Matt mi pomógł . Jestem na prawdę mu bardzo za ro wdzięczna , zawsze mi pomaga.
Stanęłam przed domem i popatrzył na niego w moim pokoju paliło się światło zdziwiłam się trochę .
Skierowałam się powoli do drzwi, otworzyłam je i zdjęłam kurtkę i buty .
Weszłam na gore i otworzyłam drzwi od mojego pokoju , a tam było wszystko powywalane ,a na środku pokoju stał ojciec . Popatrzyłam an niego przestraszona , widać , ze jest pijany .
- Gdzieś ty Była, ostatnio prawie wcale cię nie ma w domu ! - zaczął na mnie wrzeszczeć - masz tu siedzieć ,a nie .- Wziął moje obrazy które malowałam i zaczął je rwać , popatrzył na szafkę ,a tam leżał portret Justina , podszedł do niego i popatrzył na to .- Kto to jest ?!
- yyy - Nie wiedziałam co mam powiedzieć , zacięło mnie .
- No mów ! - rozkazał , podchodząc do mnie .
- Mój ....mój - ojciec złapał mnie bardzo mocno za nadgarstki i przycisną do ściany .Syknęłam z bólu i pieczenia które czułam an rękach , plecami nadziałam się na klamkę , co tez spowodowało ból .
- gadaj ! - krzyknął jeszcze głośniej ,
- Przyjaciel - powiedziałam cicho .
- przyjaciel ? ! , Kurwa masz zakaz wychodzenia z domu , tylko do szkoły lub pracy i Dawaj mi natychmiast pieniądze tam zarobione . ! - Puścił mnie i patrzył na mnie , podeszłam do szafki i wyjęłam z niej sto złotych.
Podeszłam do neigo i drżącą ręką podałam mu pieniądze , nie wzięłam wszystkiego , bo wiem , ze wszystko by przepił .
On popatrzył się na mnie złowrogim spojrzeniem i wyrwał pieniądze z mojej reki , popchną mnie drugą ręka tak , że upadłam , na podłogę i walnęłam się głową o ścianę . Złapał się szybko ręką i powoli wstałam , łzy zaczęły mi lecieć po policzku . Koszmar znów się zaczyna . Rozpłakałam się , a on spojrzał na mnie , an po chwili otworzył szafkę i wyjął z niej resztę pieniędzy . - Miałaś dać mi wszystko idiotko ! - krzykną i schował pieniądze do kieszeni . - Pożałujesz tego , ze mnie okłamujesz - podszedł do mnie i walną mnie w twarz , ponownie syknęłam z bólu i zakryłam twarz rękami. - Zostaw mnie - zaczęłam jeszcze bardziej płakać , a mój telefon zaczął dzwonić , odkryłam ręce i chciałam go wyjąć z torebki , ale ojciec wyrwał mi ją i wziął telefon - Justin kurwa , jakiś Justin - zaczął wrzeszczeć i rzucił telefonem o ścianę ,a on się rozwalił - masz szlaban , na wszystko- popatrzył się na mnie i się uśmiechną zadziornie , a po chwili popchną mnie na łózko ,a sam siadł na mnie ....
resztę co czułam to tylko okropny ból strach , w tej chwili chciałam umrzeć .......
--------
Heii , jest kolejny
Przepraszam za błędy hehe . Dziękuje Bardzo love040497
hehe , za komentarze <33
- Ok , możemy iść - posłałam mu uśmiech i ruszyliśmy w stronę , cukierni .
- Ślicznie wyglądasz - popatrzył na mnie i na jego twarzy pojawił , się wielki i ładny uśmiech .
- O dziękuję , Ty też nawet - razem się zaśmialiśmy .
- A mam pytanie .
- Słucham ? - popatrzył na mnie .
- Dlaczego ostatnio nie było cię w szkole .? - spojrzałam na niego ciekawa .
- Aaa , bo byłemu mojej babci i jej musiałem pomóc .
- Aha - uśmiechnełam się , ale tak na serio to w to nie wierzyłam ,że pomagał swojej babci .- o fajnie ...
- Poprosimy dwie czekolady - uśmiechnełam się do pani i wyjęłam pieniądze z kieszeni . Na szczęście wzięłam coś ze sobą , zapłaciłam pani wzięłam dwa kubeczki i podeszłam do stolika gdzie siedział Matt .
- proszę - podałam mu kubeczek z gorącą czekoladą i siadłam z drugiej strony stolika .
Przystawiłam przedmiot z napojem do ust i napiłam się jednego łyka.
- Smakuje .?- zapytał się Matt
- tak , pyszne a tobie smakuje .- zapytałam na niego , jak tez odstawiał Kubek .
- Tak , bardzo - posłał mi uśmiech .
*****
Siadłam sobie na łóżku i popatrzyłam na moją półkę ,leżał tam mój telefon . Została mi na nim ostatnia złotówka kasy ,a dawno nie widziałam się z Sell . Może do niej zadzwonię , tęsknie za nią to moja najbliższa przyjaciółka .
Sięgnęłam po przedmiot i wybrał numer do Seleny , po pary sygnałach w końcu odebrała .
- Halo.?- spytała cichym głosem .
- Hej Sell , to Ja Alice .
- Aa hej. - nadal tak mówiła.
- Czy coś się stało ?- zapytałam zaniepokojona .
- Nie nic , ale musiałam odwołać wszystkie najbliższe koncert Bo chora jestem .- powiedziała już trochę głośniej .
- Aha , no , a jesteś tu w Kanadzie ? - zapytałam .
- Tak , a co ?
- Przyjdę do ciebie i ci pomogę.
- nie , nie trzeba
- Trzeba i tak nie mam co robić . To pa , zaraz będę .
Sell , nie zdążyła nawet odpowiedzieć , a ja się rozłączyłam . Sięgnęłam po torbę i wrzuciłam do niej komórkę i zeszłam szybko na dół , po czym się ubrałam.
Zamknęłam drzwi na klucz i szłam w stronę domu Seleny .
- Zrobię ci herbatę - powiedziałam jej i udałam się do jej kuchni , otworzyłam szafkę i wyjęłam z niej pudełko z herbatą , wsypałam trochę do szklanki i gdy woda się już zagotowała , zalałam ją .
Wzięłam herbatę i zaniosłam mojej przyjaciółce do pokoju .
- Proszę - Selena wzięła ode mnie Kubek i podziękowała siadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmawiać . Ona oczywiście cały czas wypytywała mnie o Justina , jak to jest z nim chodzić i takie tam , tylko , że ja jakoś dziwnie się czuje w tym związku . Wiem ,ze Justin ma karierę , ale teraz to ja nawet więcej czasu spędzam z Mattem , a nie Justinem .
- wiesz jakoś tak dziwnie z nami jest , coraz częściej czuje , ze on nie ma dla mnie czasu .
- No ale wiesz , on jest sławny i tak jest - powiedziała .
- No tak wiem ja go Kocham dziwi mnie , ze on pokochał mnie , ale na prawdę czasami to mnie boli , Tak jak teraz wyjechał i nawet nie dzwoni.
- Nie martwy się może teraz nie ma czasu , ale nie długo wszystko się ułoży i będzie dobrze .
- No mam taką nadzieje - uśmiechnełam się do niej .
- Lepiej się już czujesz ?- zapytałam patrząc na zegarek .
- Tak lepiej , jak jesteś z kimś omówiona to idź .
- nie , ja posiedzę z tobą , Hmmm Co byśmy mogły tu porobić .
- Wiesz zdaje mi się , ze nic - zaśmiałyśmy się .
- A może obejrzymy twoje zdjęcia ?- popatrzyłam na nią
- Ok ............................
- To ja już idę , no to pa - dałam jej całusa w policzek i wyszłam z jej domu. Szłam powoli , patrząc się prosto przed siebie , cały czas myślę o Matt'u .Bardzo go polubiłam , jest inny od wszystkich . Rozumie mnie , pomaga mi w problemach w szkole i zawsze ma dla mnie czas co mnie najbardziej dziwi. On jako jedyny w szkole mnie lubi , myślałam , ze Christian i chłopaki mnie lubią , ale się myliłam , cały czas mnie obrażają , a ostatnio to nawet Cetlin chciała mnie pobić, ale Matt mi pomógł . Jestem na prawdę mu bardzo za ro wdzięczna , zawsze mi pomaga.
Stanęłam przed domem i popatrzył na niego w moim pokoju paliło się światło zdziwiłam się trochę .
Skierowałam się powoli do drzwi, otworzyłam je i zdjęłam kurtkę i buty .
Weszłam na gore i otworzyłam drzwi od mojego pokoju , a tam było wszystko powywalane ,a na środku pokoju stał ojciec . Popatrzyłam an niego przestraszona , widać , ze jest pijany .
- Gdzieś ty Była, ostatnio prawie wcale cię nie ma w domu ! - zaczął na mnie wrzeszczeć - masz tu siedzieć ,a nie .- Wziął moje obrazy które malowałam i zaczął je rwać , popatrzył na szafkę ,a tam leżał portret Justina , podszedł do niego i popatrzył na to .- Kto to jest ?!
- yyy - Nie wiedziałam co mam powiedzieć , zacięło mnie .
- No mów ! - rozkazał , podchodząc do mnie .
- Mój ....mój - ojciec złapał mnie bardzo mocno za nadgarstki i przycisną do ściany .Syknęłam z bólu i pieczenia które czułam an rękach , plecami nadziałam się na klamkę , co tez spowodowało ból .
- gadaj ! - krzyknął jeszcze głośniej ,
- Przyjaciel - powiedziałam cicho .
- przyjaciel ? ! , Kurwa masz zakaz wychodzenia z domu , tylko do szkoły lub pracy i Dawaj mi natychmiast pieniądze tam zarobione . ! - Puścił mnie i patrzył na mnie , podeszłam do szafki i wyjęłam z niej sto złotych.
Podeszłam do neigo i drżącą ręką podałam mu pieniądze , nie wzięłam wszystkiego , bo wiem , ze wszystko by przepił .
On popatrzył się na mnie złowrogim spojrzeniem i wyrwał pieniądze z mojej reki , popchną mnie drugą ręka tak , że upadłam , na podłogę i walnęłam się głową o ścianę . Złapał się szybko ręką i powoli wstałam , łzy zaczęły mi lecieć po policzku . Koszmar znów się zaczyna . Rozpłakałam się , a on spojrzał na mnie , an po chwili otworzył szafkę i wyjął z niej resztę pieniędzy . - Miałaś dać mi wszystko idiotko ! - krzykną i schował pieniądze do kieszeni . - Pożałujesz tego , ze mnie okłamujesz - podszedł do mnie i walną mnie w twarz , ponownie syknęłam z bólu i zakryłam twarz rękami. - Zostaw mnie - zaczęłam jeszcze bardziej płakać , a mój telefon zaczął dzwonić , odkryłam ręce i chciałam go wyjąć z torebki , ale ojciec wyrwał mi ją i wziął telefon - Justin kurwa , jakiś Justin - zaczął wrzeszczeć i rzucił telefonem o ścianę ,a on się rozwalił - masz szlaban , na wszystko- popatrzył się na mnie i się uśmiechną zadziornie , a po chwili popchną mnie na łózko ,a sam siadł na mnie ....
resztę co czułam to tylko okropny ból strach , w tej chwili chciałam umrzeć .......
--------
Heii , jest kolejny
Przepraszam za błędy hehe . Dziękuje Bardzo love040497
hehe , za komentarze <33
Sorry, że moje opowiadania są krótkie, ale za to codziennie będzie nowy obiecuje. Bo lepiej napisać tak i codziennie dalej dodawać niż taki długi a następny za miesiąc :)
_____________________________________________________________
Zapraszam do czytania. Będzie się działo...
_____________________________________________________________
Zapraszam do czytania. Będzie się działo...
Rano wstałam i ubrałam tohttp://www.ubiore.pl/style/57683/?action=save. Zrobiłam sobie jeszcze lekki makijaż. Potem poszłam do kuchni bo byłam strasznie głodna. Wyciągnełam miskę z płatkami i nalałam mleka. Zjedzeniem poszłam do sypialni aby rożłozyć się i obejrzeć telewizję. Na kanale XDV akurat leciała gala Awalnas. Nagle pojawił się Justin Bieber i Selena Gomez. Paparazzi zaczeli zadawać mnustwo pytan na temat ich związku, jednak oni ciągle odpowiadali, że to są ich prywatne sprawy. Ale każdy widział jacy ze sobą są szczęśliwi. Nagle zadzwonił telefon. To była moja najlepsza przyjacióka Jasmine :
- Cześć i jak tam u cb ? Zaczęła rozmowe
- A dobrze właśnie trafiłam na kanał gdzie odbywa się gala Awalans. Odp.
- O, a jeszcze leci ? Zapytała z ciekawością
- Tak, ale nie powiesz mi że chcesz to oglądać ? Zapytałam podpuszczając bo wiedziałam, że ona uwielbia gale, czerwone dywany, mode i oczywiście gwiazdy
- Yyyyy... nie ?
- he he włącz sobie leci na kanale XDV.
- Dzięki
- A tak wogule to masz do mnie jakąś sprawe ?
- Tak, to znaczy mam dobrą wiadomość. Moi rodzice pozwolili mi do Ciebie przyjechać na całe wakacje.
- AAaaaa... Obie krzyknęłyśmy z radości.
- Super już nie moge się doczekać kiedy wpadniesz . Zteskniłam się za toba wiesz
- Tak ja za tobą też. Wiesz co musze kończyć zadzwonie do Ciebie jeszcze póżniej pa pa. Powiedziała odkładając słuchawkę.
Byłam taka ucieszona, że przyjedzie do mnie. I to jeszcze na całe wakacje. Dziwie się, ze ją na tak długo rodzice puścili bo przecież to kawał drogi. Zadowolona wybrałam się na zakupy. Chodziłam 3 godziny po sklepach bo nie wiedziałam co wybrać. W końcu mam to jest tohttp://www.ubiore.pl/style/57679/?action=save.(torebkę miałam swoją). Zadowolona Z zakupów poszłam do kawiarni na bananowego szejka - mojego ulubionego. Nagle zobaczyłam Selene Gomez z jakimś bardzo przystojnym chłopakiem. Nic dziwnego by w tym nie było gdyby nie Selena pocałowała go w policzek. Dobra nie mieszam się. To są ich sprawy uznałam i udałam się do domu. Gdy stałam przy drzwiach mieszkania zdziwiłam bo klucz jakby nie pasował,. Przestraszona złapałam za klamkę i... Zobaczyłam Jasmine. Byłam taka szcześliwa. Zapomniałam, że jej kiedyś dałam klucze zapasowe. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Co ty tu robisz ? Zapytałam, że zdziwieniem
- Mówiłam, że przyjadę Odp.
Rzuciłam się jej na szyje i jak nigdy nie mogłyśmy się od siebie odkleić. Pomyślałam, że taki piękny dzień nie będziemy siedzieć w domu i zaproponowałam plaże bo obie kochałyśmy się opalać i kapać. Jsmine bez zastanowienia się zgodziła. I zaczęły się....
- Cześć i jak tam u cb ? Zaczęła rozmowe
- A dobrze właśnie trafiłam na kanał gdzie odbywa się gala Awalans. Odp.
- O, a jeszcze leci ? Zapytała z ciekawością
- Tak, ale nie powiesz mi że chcesz to oglądać ? Zapytałam podpuszczając bo wiedziałam, że ona uwielbia gale, czerwone dywany, mode i oczywiście gwiazdy
- Yyyyy... nie ?
- he he włącz sobie leci na kanale XDV.
- Dzięki
- A tak wogule to masz do mnie jakąś sprawe ?
- Tak, to znaczy mam dobrą wiadomość. Moi rodzice pozwolili mi do Ciebie przyjechać na całe wakacje.
- AAaaaa... Obie krzyknęłyśmy z radości.
- Super już nie moge się doczekać kiedy wpadniesz . Zteskniłam się za toba wiesz
- Tak ja za tobą też. Wiesz co musze kończyć zadzwonie do Ciebie jeszcze póżniej pa pa. Powiedziała odkładając słuchawkę.
Byłam taka ucieszona, że przyjedzie do mnie. I to jeszcze na całe wakacje. Dziwie się, ze ją na tak długo rodzice puścili bo przecież to kawał drogi. Zadowolona wybrałam się na zakupy. Chodziłam 3 godziny po sklepach bo nie wiedziałam co wybrać. W końcu mam to jest tohttp://www.ubiore.pl/style/57679/?action=save.(torebkę miałam swoją). Zadowolona Z zakupów poszłam do kawiarni na bananowego szejka - mojego ulubionego. Nagle zobaczyłam Selene Gomez z jakimś bardzo przystojnym chłopakiem. Nic dziwnego by w tym nie było gdyby nie Selena pocałowała go w policzek. Dobra nie mieszam się. To są ich sprawy uznałam i udałam się do domu. Gdy stałam przy drzwiach mieszkania zdziwiłam bo klucz jakby nie pasował,. Przestraszona złapałam za klamkę i... Zobaczyłam Jasmine. Byłam taka szcześliwa. Zapomniałam, że jej kiedyś dałam klucze zapasowe. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Co ty tu robisz ? Zapytałam, że zdziwieniem
- Mówiłam, że przyjadę Odp.
Rzuciłam się jej na szyje i jak nigdy nie mogłyśmy się od siebie odkleić. Pomyślałam, że taki piękny dzień nie będziemy siedzieć w domu i zaproponowałam plaże bo obie kochałyśmy się opalać i kapać. Jsmine bez zastanowienia się zgodziła. I zaczęły się....





