Testowanie sprzętu firmy BOSH!

http://wizaz.pl/akcje/bosch/klub-recenzentki/
Coś dla amatorów koni!-Katalog z niespodzianką

http://www.konskiswiat.pl/katalogi-producentow.html

http://wizaz.pl/akcje/bosch/klub-recenzentki/
Coś dla amatorów koni!-Katalog z niespodzianką
http://www.konskiswiat.pl/katalogi-producentow.html
31.01.2012 o godz. 17:42
komentuj (0)
Siemson. Dodaje wuama dla najbardziej nieogarniętej osoby jaką znam <3
Dziękuje Ci , za wszystko < 33 . Tak , za wszystko. Za dużo do wymieniania, więc podziękuje ogólnie, bo chcę podziękować za wszystko, nie zapominając o najmniej ważnych sprawach.
Uwielbiam się z Tb śmiać, uwielbiam z Tb rozmawiać, uwielbiam z Tb płakać, uwielbiam z Tb śpiewać, uwielbiam z Tb tańczyć, uwielbiam z Tb denerwować mojego brata .. < 3
Podsumowując : Uwieeelbiaaam Cię <3 .
i kochaam bardzo mocno ;* .
Nawet nie wiesz jak przez te 2 tygodnie mi cię brakowało :*.
Brakowało mi rozmów z Tb .. Naprawdę <3 .
Mam nadzieję, że to wszystko tylko wzmocni naszą przyjaźń :).
Mysieek < 3 . - Mam nadzieję , że nasze wszystkie plany wypalą.
aa, i gamoń każe cię pozdrowić i przytuuliić < 3 .
Ahaa , i uwielbiam też się z tb przytulać < 33 .
Db , spadam do Łukasza <3 .
Sijo bejbe < 3 .
Dziękuje Ci , za wszystko < 33 . Tak , za wszystko. Za dużo do wymieniania, więc podziękuje ogólnie, bo chcę podziękować za wszystko, nie zapominając o najmniej ważnych sprawach.
Uwielbiam się z Tb śmiać, uwielbiam z Tb rozmawiać, uwielbiam z Tb płakać, uwielbiam z Tb śpiewać, uwielbiam z Tb tańczyć, uwielbiam z Tb denerwować mojego brata .. < 3
Podsumowując : Uwieeelbiaaam Cię <3 .
i kochaam bardzo mocno ;* .
Nawet nie wiesz jak przez te 2 tygodnie mi cię brakowało :*.
Brakowało mi rozmów z Tb .. Naprawdę <3 .
Mam nadzieję, że to wszystko tylko wzmocni naszą przyjaźń :).
Mysieek < 3 . - Mam nadzieję , że nasze wszystkie plany wypalą.
aa, i gamoń każe cię pozdrowić i przytuuliić < 3 .
Ahaa , i uwielbiam też się z tb przytulać < 33 .
Kocham Cię Gamoniu mój <3 .
Nie kłóćmy się już więcej ! ;*
Nie kłóćmy się już więcej ! ;*
Db , spadam do Łukasza <3 .
Sijo bejbe < 3 .
Jest coraz zimniej,dziś podobno jest międzynarodowy dzień przytulania więc znjadzcie kogś do kogo możecie się przytulić.
Poradnik bobovita!
Mamo!,zarejestruj się i otrzymaj zestaw BoboVita a w nim:
- Wyjątkowe poradniki o żywieniu dziecka
- Próbki produktów BoboVita
- Newsletter z przydatnymi wskazówkami
http://www.bobovita.pl/poradnik
Poradnik bobovita!
Mamo!,zarejestruj się i otrzymaj zestaw BoboVita a w nim:
- Wyjątkowe poradniki o żywieniu dziecka
- Próbki produktów BoboVita
- Newsletter z przydatnymi wskazówkami
http://www.bobovita.pl/poradnik
.. nie tylko wśród producentów, reżyserów i aktorów, ale także stylistów. To oni maja ręce pełne roboty, dla niektórych to być, albo nie być. Od ocen krytykow mody zalezy czy utrzymaja pracę czy przepadną z kretesem. Stylista Vanity Fair zdał egzamin. Co roku magazyn wypuszcza tak zwany Hollywood Issue, czyli wydanie poświęcone wchodzącym gwiazdom. Wśród nich jest nominowana do Oskara Rooney Mara. Ciekawa jestem jak aktorka zaprezentuje sie na oskarowej gali.
Zdjecia w magazynie są zawodowe...sami zobaczcie...
Zdjecia w magazynie są zawodowe...sami zobaczcie...
Hej misieek <3.
Dziękuje Ci :
- za wszystkie wspólne chwile, które razem spędziłyśmy <3
- za najlepszą końcówkę wakacji pod słońcem <3
- za wszystkie szczere rozmowy <3
- za pocieszanie <3
- za wyzywanie, gdy trzeba <3
- za pomoc <3
- za poznanie z Łukaszem, Michałem i innymi gamoniami ;D
- za wyśmiewanie się z Łukasza i Michała ;D
- za taaaańcoooowanieeee na rynku <3
- za wszystkie prześpiewane wspólnie piosenki <3
- zagranie na gitarach <3
- za wszystkie nasze nocne rozmowy <3
- za to, że odbierasz i odpisujesz, wtedy gdy cię potrzebuje <3
- za wsparcie z twojej strony, które jest naprawde ważne <3
- za ,, nie ma opierdalania, idziemy na deptak ! '' <3
- za koncerty <3
- za nieprzemyślane pomysły <3
- za nocki <3
- za wszystkie odchyły, których było sporo <3
- za obgadywanie Michała w jego pokoju <3
- za szukanie ,rt' <3
- za robienie tych wszystkich mega rzeczy <3
Wiem, że to co teraz się wydarzyło wpłynęło na nasze relacje, ale mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej.. <3
Bo przecież nikt nie jest idealny, a człowiek uczy się na własnych błędach .
i nasza piosenka :
Dziękuje Ci :
- za wszystkie wspólne chwile, które razem spędziłyśmy <3
- za najlepszą końcówkę wakacji pod słońcem <3
- za wszystkie szczere rozmowy <3
- za pocieszanie <3
- za wyzywanie, gdy trzeba <3
- za pomoc <3
- za poznanie z Łukaszem, Michałem i innymi gamoniami ;D
- za wyśmiewanie się z Łukasza i Michała ;D
- za taaaańcoooowanieeee na rynku <3
- za wszystkie prześpiewane wspólnie piosenki <3
- zagranie na gitarach <3
- za wszystkie nasze nocne rozmowy <3
- za to, że odbierasz i odpisujesz, wtedy gdy cię potrzebuje <3
- za wsparcie z twojej strony, które jest naprawde ważne <3
- za ,, nie ma opierdalania, idziemy na deptak ! '' <3
- za koncerty <3
- za nieprzemyślane pomysły <3
- za nocki <3
- za wszystkie odchyły, których było sporo <3
- za obgadywanie Michała w jego pokoju <3
- za szukanie ,rt' <3
- za robienie tych wszystkich mega rzeczy <3
A szczególnie, dziękuje Ci za to, że jesteś przy mnie i mnie nie opuścisz <3 .
Wiem, że to co teraz się wydarzyło wpłynęło na nasze relacje, ale mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej.. <3
Bo przecież nikt nie jest idealny, a człowiek uczy się na własnych błędach .
Uwielbiaam Cię < 33 !
i nasza piosenka :
Prolog
'bo wszystko kończy się kiedyś śmiercią'.
Cześć, Nazywam się Selena Braun. Mam szesnaście lat, zielone oczy i długie, brązowe włosy. Nie mam znajomych, bo moja klasa składa się z samym debili i plasticzków, oraz dziwek. Jestem fanką Eminema i zazwyczaj noszę dresy.
Co do mojego życia-mieszkam a właściwie mieszkałam z matką, ponieważ mój ojciec, Scooter Braun zostawił nas gdy miałam zaledwie pięć lat. Tydzień temu moja kochana mamuśka, która miała mnie gdzieś, przedawkowała sobie narkotyki. Nie daje mi dobrego przykładu, to prawda. Ale odziedziczyłam po niej mocną głowę, więc nie uzależniłam się od niczego, choć często bywam w klubach i borę to czy tamto.
Z racji tego, że mojej mamuśki już tutaj nie ma, jestem tymczasowo u babci. Ale to się zmieni, ponieważ przeprowadzam się do ojca. Podobno jest bogaty. Nie dziwię się, skoro jest czyimś managerem. W sumie nie jestem tego pewna, bo nie obchodzi mnie ten cały szołbiznes. Dobrze, że umiem mówić po angielsku, choć przez te lata byłam w Polsce. Czeka mnie nowe i zapewne straszne życie.!
'bo wszystko kończy się kiedyś śmiercią'.
Cześć, Nazywam się Selena Braun. Mam szesnaście lat, zielone oczy i długie, brązowe włosy. Nie mam znajomych, bo moja klasa składa się z samym debili i plasticzków, oraz dziwek. Jestem fanką Eminema i zazwyczaj noszę dresy.
Co do mojego życia-mieszkam a właściwie mieszkałam z matką, ponieważ mój ojciec, Scooter Braun zostawił nas gdy miałam zaledwie pięć lat. Tydzień temu moja kochana mamuśka, która miała mnie gdzieś, przedawkowała sobie narkotyki. Nie daje mi dobrego przykładu, to prawda. Ale odziedziczyłam po niej mocną głowę, więc nie uzależniłam się od niczego, choć często bywam w klubach i borę to czy tamto.
Z racji tego, że mojej mamuśki już tutaj nie ma, jestem tymczasowo u babci. Ale to się zmieni, ponieważ przeprowadzam się do ojca. Podobno jest bogaty. Nie dziwię się, skoro jest czyimś managerem. W sumie nie jestem tego pewna, bo nie obchodzi mnie ten cały szołbiznes. Dobrze, że umiem mówić po angielsku, choć przez te lata byłam w Polsce. Czeka mnie nowe i zapewne straszne życie.!
wstalam dzisiaj po 12 hehehe ale sie wyspalam! :D:D
potem poszlam do mamy na dol, juz obiad gotowala a na sniadanie nie zostawila mi zadnej kanapki. Trudno, zjadlam sobie parowke na zimno :D potem wlaczylam kompa, poczytalam sobie nowinki muzyczne i klikalam na gaduu :D:D Hehe, mowie Wam! Moja przyjaciolka to jest debest. :D:D:D
mialam zrobic porzadek w pokoju, ale mi sie nie chceeeeeeeeee. I wyciagnelam stare brawo i czytam. :D Wlasnie czytam o pierwszy razie.. ]:->
potem poszlam do mamy na dol, juz obiad gotowala a na sniadanie nie zostawila mi zadnej kanapki. Trudno, zjadlam sobie parowke na zimno :D potem wlaczylam kompa, poczytalam sobie nowinki muzyczne i klikalam na gaduu :D:D Hehe, mowie Wam! Moja przyjaciolka to jest debest. :D:D:D
mialam zrobic porzadek w pokoju, ale mi sie nie chceeeeeeeeee. I wyciagnelam stare brawo i czytam. :D Wlasnie czytam o pierwszy razie.. ]:->
Wczoraj niestety znów miałam zły dzień.
Caly dzień w łóżku, pełno chusteczek i łzy, które musiały jakoś znikać, gdy mama musiała wejść do pokoju.
Dzisiaj mi się znów śniłeś wiesz ?
I to był najcudowniejszy sen w moim życiu.
Taki, że gdy się obudziłam moja poduszka była na pół mokra, a na policzkach miałam łzy..
..
Caly dzień w łóżku, pełno chusteczek i łzy, które musiały jakoś znikać, gdy mama musiała wejść do pokoju.
Dzisiaj mi się znów śniłeś wiesz ?
I to był najcudowniejszy sen w moim życiu.
Taki, że gdy się obudziłam moja poduszka była na pół mokra, a na policzkach miałam łzy..
..
siemaanooooo!
Mam feeerieeeeee! Straszliwie sie z nich ciesze. Co wy robicie w ferie? Ja zamierzam spac do oporu, leniuchowac i nic nie robic. Trzeba przeciez odpoczac od nauki, nie? :D
o mnie: mam nascie lat, mieszkam sobie w duuzym miescie, z rodzicami i starsza siostra. Chodze do szkoly, po szkole gram w siatke (uwielbiam bartka kurka! <3 cudny jest! <3333 ) i uwielbiam sluchac boskiego glosu billiego joe z green daya :P
w ogole to siedze sobie teraz przy biurku, przegladam jakis numer bravo (tam gdzie ruhana na okladce :P) i czytam wywiad z jakims wokalista, ktory ma fajne wlosy! Cale blond, a na glowie tylko czerwony irokezik. Wyobrazacie sobie srastinka sriberka w takich wlosach? o lololololo :D:D:D:D nie na widze go juz.
komentujcieee! Komentujcieeeeeee!
kochaaam was :*
Mam feeerieeeeee! Straszliwie sie z nich ciesze. Co wy robicie w ferie? Ja zamierzam spac do oporu, leniuchowac i nic nie robic. Trzeba przeciez odpoczac od nauki, nie? :D
o mnie: mam nascie lat, mieszkam sobie w duuzym miescie, z rodzicami i starsza siostra. Chodze do szkoly, po szkole gram w siatke (uwielbiam bartka kurka! <3 cudny jest! <3333 ) i uwielbiam sluchac boskiego glosu billiego joe z green daya :P
w ogole to siedze sobie teraz przy biurku, przegladam jakis numer bravo (tam gdzie ruhana na okladce :P) i czytam wywiad z jakims wokalista, ktory ma fajne wlosy! Cale blond, a na glowie tylko czerwony irokezik. Wyobrazacie sobie srastinka sriberka w takich wlosach? o lololololo :D:D:D:D nie na widze go juz.
komentujcieee! Komentujcieeeeeee!
kochaaam was :*
Przeglądając stylizacje SPRING 2012 COUTURE nie mogłam od niektórych oderwać wzroku. Niewatpliwym zwycięzcom jest dla mnie Elie Saab, prawie kazda jego suknia jest dla mnie małym dziełem sztuki. Nie wiem którą wybrać? Wszystkie są zachwycające...
Obudziłam się w dobrym chumoże...śnił mi się....no właśnie kto?????jakiś chłopak którego imienia nie znam miał na sobie kaptór i okulary więc nie widziałam jego twarzy...
wstałam i leniwym krokiem podeszłam do szafy z ubraniami wyciągnełam to:http://www.photoblog.pl/maszgusst/113658685
poszłam do łazienki i spojżałam w lustro...moje włosy były stanowczo za długie...zaczynają mi powoli przeszkadzać...chwyciłam za nożyczki i zaczełam je ścinać.kiedyś miałam koleżankę która chciała zostać fryzjerką nauczyła mnie jak się ścina włosy.Zajeło mi to pół godziny ale efekt mi się podobał: http://data.whicdn.com/images/16906915/tumblr_lsvq71seX71qk8rfao1_500_large.png
zajebiście!!!Po chwili wykonałam reszte potrzebnych żeczy.Wyszłam ubrana po czym się zapakowałam do szkoły nowłaśnie dzisiaj pierwszy dzień szkoły.Wcale się nie denerwuje bo przeżywałam go już tysiąc razy a to napewno nie będzie ostatni...
zeszłam na dół do kuchni gdzie była mama.
-dzień dobry-powiedziałam i dałam jej buzi w policzek po czym usiadłam i zjadłam płatki po chwili zeszedł Matt i zrobił to samo.
-Hej rudzielcu...ściałaś włosy???-spytała się...nienawidze kiedy nazywa mnie rudzielcem.
-osz ty!-powiedziałam powiedziałam po czym mama podała spagetti na stół a ja się zaśmiałam i żuciałam garstką spagetti w Matta oczywiście oddał mi spowritem...
-Hej!!!przestańcie!!-powiedziała moja rodzicielka a raczej się wydarła.-natychmiast do łazienek.-jak powiedziała tak zrobiliśmy i się umyliśmy od spagetti.i zeszliśmy na dół
-dobra Matt wychodzimy bo się do szkoły spuznimy.-powiedziałam a matt szybko dokonczył swoje pltki i poszliśmy
-wiesz że wczoraj do mnie dzwonił chris???-powiedział
-nie a co?-spytałam
-bo chodzi o tego chłopaka co chris wczoraj z nim gadał w skejt parku,to on się nazywa Justin i się o cb pytał...
-ahhaaa....-powiedziałam ciekawsko.
-nic takiego spytał się tylko kim jesteś a chris normalnie otpowiedział że moją siorą.
-i po co ty mi to mówisz?jesteś prawie.....miły.-powiedziałam i zaczeliśmy się śmiać.Reszte drogi rozmawialiśmy.Nareszcie jesteśmy w szkole.
-o mamo.....-powiedziałam ledwo słyszanym szeptem gdy zobaczyłam szkołe czym prędzej do niej z mattem pobiegliśmy weszliśmy i nas zamurowało....w pewnym momęcie poczułam że musze do kibla ale nie wiem gdzie jest.
-musze do kibla!-wydarłam się i pobiegłam nawet nie wiem gdzie w poszukiwaniu drogocennego napisu WC zajeło mi to 10 min ale nadal go nie znalazłam ledwo co trzymałam...stanełam w miejscu opierając się jedną ręką o ściane a drugą trzymałam na brzuchu.w końcu podeszła do mnie jakaś dziewczyna:
http://img256.imageshack.us/img256/5254/jesien2bykluuuseq.jpg
-cześć jesteś nowa?-spytała a ja tylko pokiwałam głową.
-jestem Melisa a ty?-spytała
-ja Anika...i wiesz mogłabyś mi łaskawie powiedzieć gdzie jest ubikacja dla dziewczyn bo długo tu niewytrzymam....-powiedziałam a Melisa zaczeła się śmiać.
-co w tym takiego śmiesznego?-spytałam
-nie nic.biegnij prosto i na lewo.-powiedziała wskazując drogę.
-dzięki!powiedziałam i odrazu poiegłam w wskazaną droge.Otworzyłam drzwi i SZOK...łazienka jest większa od sali gimnastycznej....ale nie poto tu jestem poszłam do jednej z kabin i załatwiłam potrzebe wyszłam z ubikacji i poszłam pod wskazaną na kartce papieru sale.
-dzień dobry..-powiedziałam otwierając drzwi i tu fszystkie oczy na mnie.
-dzień dobry typewnie jesteś Anika.- powiedziała jakaś pani po trzydziestce.-prosze usiądz tam pokazała mi ławke a ja na niej usiadłam.w pewnym momęcie poczułam jak ktoś na mnie patrzy odwróciłam się i bam nasze spojżenia się spotkały.zobaczyłam tego samego chłopaka co w skejtparku....no tak.on się nazywa Justin.pomyślałam i cały czas się dziwnie na siebie patrzeliśmy ze zdziwieniem.Nareszcie Koniec Lekcji!!!!wyszlam z klasy i już miałam wychodzić gdy nagle ktośmnie złapał za nadgarstek odwróciłam się i zobaczyłam....Justina.
-co ty tu robisz?-spytał ze zdziwieniem.
-a co ty tu robisz?ja teraz będe chodzić do tej szkoły.-powiedziałam
-no ja już do niej chodze.-powiedział i nagle podeszła do nas jakaś dziewczyna sądzącpo wyglądzie i po metrowych tipsach to jakiś plastik:
https://lh4.googleusercontent.com/-h3yZ07apKLw/Tee3R5PtWgI/AAAAAAAAARc/OC-SxsCxTag/s511/blondynqq%252527i%252520%2525282%252529.jpg
-Jastinku...po co tracisz czas na tą czerwoną szmate???-powiedziała i wzieła go za ręke i już chciała odejść.
-co prosze?!słuchaj to że nie nosze rużowej bluzeczki z napisem aniołek i nie jestem blond barbie to nie znaczy że jestem od ciebie gorsza ok?!-powiedziałam jej prosto w twarz i poszłam w drugą strone...Wkurwiają mnie takie laski które uwarzają się za niewiem co...poszłam do domu usiadłam na kanapie.i znowu mnie wzieło na piosenkę poszłam na gure zejżałam do szfy a tam nic...gdzie jest mój zeszyt zaczełam przeczesywać cały pokój kiedy zmarnowana usiadłam na łużku i patrze w bok a tam mój zeszyt na półce...no tak ale ja mam zryty łeb wczoraj nie odłożyłam go na miejsce...
zaczełam pisać bo nie miałam nicwięcej do robooty...w kącu przyszedła Matt weszedł do mojego pokoju z jakimiś dwoma chłopakami po chwili rozpoznałam Chrisa i Justina czym prędzej schowałam za siebie zeszyt.
-hej...co tam ukrywasz siostrzyczko???-spytał
-nic wydaje ci się...nie umiesz pukać?- powiedziałam i po chwili on do mnie podszedł i wyrwał mi z ręki zeszyt po czym ja mu go spowrotem wyrwałam wziełam schoałam do szafy po czym ją zakluczyłam.
-oj tam daj jej spokuj powiedział Chris.-a ja tylko wytknełam język do Matta
-ha!widzisz chociaż jeden mądry chłop w tym pomieszczeniu...-powiedziałam-a co was do mnie sprowadza?-dodałam prubując zmienić temat.
-chcieliśmy się spytać czy nie poszła byś z nami do skejtparku.-powiedział mój brat
-znowu?...ja się dziwie że wtedy mnie spytałeś a jęśli robisz to drugi raz to znaczy że cos knujesz...co kąbinujesz???-spytałam
-nic.chciałem być dobrym bratem ale jak nie to nie...-powiedział i już chciał wychodzić.
-oj no dobra.-powiedziałam i chwyciłam za deske...
--------------------------------------------------------
jednak bede dodawać rozdziały codziennie ale teraz zrobie mały szntaż:2 Komętarze=NN
wstałam i leniwym krokiem podeszłam do szafy z ubraniami wyciągnełam to:http://www.photoblog.pl/maszgusst/113658685
poszłam do łazienki i spojżałam w lustro...moje włosy były stanowczo za długie...zaczynają mi powoli przeszkadzać...chwyciłam za nożyczki i zaczełam je ścinać.kiedyś miałam koleżankę która chciała zostać fryzjerką nauczyła mnie jak się ścina włosy.Zajeło mi to pół godziny ale efekt mi się podobał: http://data.whicdn.com/images/16906915/tumblr_lsvq71seX71qk8rfao1_500_large.png
zajebiście!!!Po chwili wykonałam reszte potrzebnych żeczy.Wyszłam ubrana po czym się zapakowałam do szkoły nowłaśnie dzisiaj pierwszy dzień szkoły.Wcale się nie denerwuje bo przeżywałam go już tysiąc razy a to napewno nie będzie ostatni...
zeszłam na dół do kuchni gdzie była mama.
-dzień dobry-powiedziałam i dałam jej buzi w policzek po czym usiadłam i zjadłam płatki po chwili zeszedł Matt i zrobił to samo.
-Hej rudzielcu...ściałaś włosy???-spytała się...nienawidze kiedy nazywa mnie rudzielcem.
-osz ty!-powiedziałam powiedziałam po czym mama podała spagetti na stół a ja się zaśmiałam i żuciałam garstką spagetti w Matta oczywiście oddał mi spowritem...
-Hej!!!przestańcie!!-powiedziała moja rodzicielka a raczej się wydarła.-natychmiast do łazienek.-jak powiedziała tak zrobiliśmy i się umyliśmy od spagetti.i zeszliśmy na dół
-dobra Matt wychodzimy bo się do szkoły spuznimy.-powiedziałam a matt szybko dokonczył swoje pltki i poszliśmy
-wiesz że wczoraj do mnie dzwonił chris???-powiedział
-nie a co?-spytałam
-bo chodzi o tego chłopaka co chris wczoraj z nim gadał w skejt parku,to on się nazywa Justin i się o cb pytał...
-ahhaaa....-powiedziałam ciekawsko.
-nic takiego spytał się tylko kim jesteś a chris normalnie otpowiedział że moją siorą.
-i po co ty mi to mówisz?jesteś prawie.....miły.-powiedziałam i zaczeliśmy się śmiać.Reszte drogi rozmawialiśmy.Nareszcie jesteśmy w szkole.
-o mamo.....-powiedziałam ledwo słyszanym szeptem gdy zobaczyłam szkołe czym prędzej do niej z mattem pobiegliśmy weszliśmy i nas zamurowało....w pewnym momęcie poczułam że musze do kibla ale nie wiem gdzie jest.
-musze do kibla!-wydarłam się i pobiegłam nawet nie wiem gdzie w poszukiwaniu drogocennego napisu WC zajeło mi to 10 min ale nadal go nie znalazłam ledwo co trzymałam...stanełam w miejscu opierając się jedną ręką o ściane a drugą trzymałam na brzuchu.w końcu podeszła do mnie jakaś dziewczyna:
http://img256.imageshack.us/img256/5254/jesien2bykluuuseq.jpg
-cześć jesteś nowa?-spytała a ja tylko pokiwałam głową.
-jestem Melisa a ty?-spytała
-ja Anika...i wiesz mogłabyś mi łaskawie powiedzieć gdzie jest ubikacja dla dziewczyn bo długo tu niewytrzymam....-powiedziałam a Melisa zaczeła się śmiać.
-co w tym takiego śmiesznego?-spytałam
-nie nic.biegnij prosto i na lewo.-powiedziała wskazując drogę.
-dzięki!powiedziałam i odrazu poiegłam w wskazaną droge.Otworzyłam drzwi i SZOK...łazienka jest większa od sali gimnastycznej....ale nie poto tu jestem poszłam do jednej z kabin i załatwiłam potrzebe wyszłam z ubikacji i poszłam pod wskazaną na kartce papieru sale.
-dzień dobry..-powiedziałam otwierając drzwi i tu fszystkie oczy na mnie.
-dzień dobry typewnie jesteś Anika.- powiedziała jakaś pani po trzydziestce.-prosze usiądz tam pokazała mi ławke a ja na niej usiadłam.w pewnym momęcie poczułam jak ktoś na mnie patrzy odwróciłam się i bam nasze spojżenia się spotkały.zobaczyłam tego samego chłopaka co w skejtparku....no tak.on się nazywa Justin.pomyślałam i cały czas się dziwnie na siebie patrzeliśmy ze zdziwieniem.Nareszcie Koniec Lekcji!!!!wyszlam z klasy i już miałam wychodzić gdy nagle ktośmnie złapał za nadgarstek odwróciłam się i zobaczyłam....Justina.
-co ty tu robisz?-spytał ze zdziwieniem.
-a co ty tu robisz?ja teraz będe chodzić do tej szkoły.-powiedziałam
-no ja już do niej chodze.-powiedział i nagle podeszła do nas jakaś dziewczyna sądzącpo wyglądzie i po metrowych tipsach to jakiś plastik:
https://lh4.googleusercontent.com/-h3yZ07apKLw/Tee3R5PtWgI/AAAAAAAAARc/OC-SxsCxTag/s511/blondynqq%252527i%252520%2525282%252529.jpg
-Jastinku...po co tracisz czas na tą czerwoną szmate???-powiedziała i wzieła go za ręke i już chciała odejść.
-co prosze?!słuchaj to że nie nosze rużowej bluzeczki z napisem aniołek i nie jestem blond barbie to nie znaczy że jestem od ciebie gorsza ok?!-powiedziałam jej prosto w twarz i poszłam w drugą strone...Wkurwiają mnie takie laski które uwarzają się za niewiem co...poszłam do domu usiadłam na kanapie.i znowu mnie wzieło na piosenkę poszłam na gure zejżałam do szfy a tam nic...gdzie jest mój zeszyt zaczełam przeczesywać cały pokój kiedy zmarnowana usiadłam na łużku i patrze w bok a tam mój zeszyt na półce...no tak ale ja mam zryty łeb wczoraj nie odłożyłam go na miejsce...
zaczełam pisać bo nie miałam nicwięcej do robooty...w kącu przyszedła Matt weszedł do mojego pokoju z jakimiś dwoma chłopakami po chwili rozpoznałam Chrisa i Justina czym prędzej schowałam za siebie zeszyt.
-hej...co tam ukrywasz siostrzyczko???-spytał
-nic wydaje ci się...nie umiesz pukać?- powiedziałam i po chwili on do mnie podszedł i wyrwał mi z ręki zeszyt po czym ja mu go spowrotem wyrwałam wziełam schoałam do szafy po czym ją zakluczyłam.
-oj tam daj jej spokuj powiedział Chris.-a ja tylko wytknełam język do Matta
-ha!widzisz chociaż jeden mądry chłop w tym pomieszczeniu...-powiedziałam-a co was do mnie sprowadza?-dodałam prubując zmienić temat.
-chcieliśmy się spytać czy nie poszła byś z nami do skejtparku.-powiedział mój brat
-znowu?...ja się dziwie że wtedy mnie spytałeś a jęśli robisz to drugi raz to znaczy że cos knujesz...co kąbinujesz???-spytałam
-nic.chciałem być dobrym bratem ale jak nie to nie...-powiedział i już chciał wychodzić.
-oj no dobra.-powiedziałam i chwyciłam za deske...
--------------------------------------------------------
jednak bede dodawać rozdziały codziennie ale teraz zrobie mały szntaż:2 Komętarze=NN
16. „Nie kocham cię.”
Spojrzałam na mojego ojca. Przypominałam go w każdym calu. Miałam takie same oczy i włosy, nawet podobny drobny nos. Był raczej opalony i wysportowany. Na pewno wyglądał na młodszego niż w rzeczywistości był. Co chwila przeczesywał swoje gęste włosy, modnie postawione i rozwichrzone na głowie. Miał lekki, jednodniowy zarost i małą bliznę na prawym policzku. Lustrowałam go wzrokiem od chwili kiedy tylko przekroczył próg mojego salonu. A siedział tu już dwie godziny.
Oboje staraliśmy się lepiej poznać, co było trudne po tylu latach nieobecności. Nie próbowałam chować do niego urazy, nie zapomniałam o tym, że kiedyś nas zostawił. A on nie próbował przekupić mnie jakimiś tanimi bajeczkami, był realistą. Oboje byliśmy, patrząc sobie wyzywająco w takie same, brązowe oczy. Uzgodniliśmy już, gdzie będę chodzić do szkoły i wybraliśmy prywatne liceum muzyczne. Potem rozmawialiśmy o mojej i jego przeszłości. Opowiedziałam mu w skrócie czym zajmowałam się w ciągu ostatnich kilku lat. On również powiedział mi dużo o sobie. Okazało się, że był menadżerem gwiazd i często się z nimi spotykał. Dowiedziałam się też, że gdybym chciała, mógłby mnie wypromować. W końcu, miałam tylko szesnaście lat i talent, o czym przekonał się, kiedy mu coś zaśpiewałam.
W pewnym momencie zadał mi pytanie, dlaczego nagle chcę się przeprowadzić. Potrafiłam mu tylko powiedzieć, że są to sprawy osobiste i nie mogę dłużej mieszkać w mieście, gdzie żyła mama. Nie wspominałam o Justinie. Nie chciałam tego roztrząsać.
- Kiedy możemy wyjechać? I gdzie?- spytałam, a on wzruszył ramionami, uśmiechając się szeroko.
- Obecnie mieszkam w Paryżu. Jak się spakujesz…
- Daj mi trzy godziny.- powiedziałam, a on zaśmiał się krótko.- Idź na miasto, pozwiedzaj i wróć tu za jakiś czas.- poleciłam mu i wstałam.
On tez wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie mocno do siebie.
- Ten chłopak musiał cię naprawdę mocno zranić.- wyszeptał mi do ucha.
Odsunęłam się od niego, posłałam mu nieśmiały uśmiech i pobiegłam na górę. Zamknęłam drzwi od mojego pokoju i poszłam do garderoby. Wyciągnęłam z niej trzy olbrzymie torby na kółkach i zaczęłam układać w nich ubrania. Grunt, że nie rozpakowałam jeszcze wszystkiego, dzięki czemu miałam mniej do roboty. Słyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Nie przerywając pakowania, wyjrzałam przez drzwi. W sypialni był Benjamin i Sarah.
- Jestem w garderobie!- krzyknęłam im.
Po chwili, w pomieszczeniu pojawili się moi przyjaciele. Sarah stanęła obok lustra, a Benj oparł się o framugę drzwi. Patrzyli na mnie lekko zakłopotani, jakby nie wiedzieli co powiedzieć. Odsunęłam się od toreb, podeszłam do nich i zrobiliśmy grupowy uścisk.
- Och, będę za wami tęsknić, kochani.- powiedziałam cicho.
- Czyli to tak na serio?- spytał Benjamin, odsuwając się ode mnie.
- Myślę, że tak. Przeprowadzam się do taty, który mieszka w Paryżu. Będę chodziła do elitarnego liceum muzycznego, więc może być ciekawie. Poznam wielu ludzi.- spojrzałam na nich.- Ale nikt nie zastąpi mi was.- wyznałam, jeszcze raz ich do siebie przytulając.
Odeszłam od nich kilka kroków i wzięłam do ręki całą stertę bluzek. Wsadziłam ją do torby, która była już wypełniona po brzegi. Zapięłam zamek i spojrzałam na moich przyjaciół.
- Pomożecie mi? Nie mam wiele czasu.- poprosiłam.
Oni uśmiechnęli się i zaczęli składać moje ubrania i wkładać je do toreb. Oczywiście, Benj trochę się ociągał. Nie uśmiechało mu się pakowanie damskich ciuszków. Mieliśmy przy tym wszystkim trochę śmiechu. Rzucaliśmy się moimi bluzkami i butami. Kilka rzeczy oddałam Sarze, bo i tak w nich nigdy nie byłam. Dziewczyna najbardziej cieszyła się z jasnoróżowej sukienki do kolan i od razu ja przymierzyła. Benj był zachwycony i z tego wszystkiego, pocałował ją mocno w usta. Patrzyłam na nich i na to jacy byli szczęśliwi. Też taka byłam, jeszcze dwa dni temu.
Po dwóch godzinach, zamknęliśmy ostatnią torbę. Uśmiechnięta, razem z przyjaciółmi wyprowadziłam ją do przedpokoju. Mojego taty jeszcze nie było, a do minięcia trzech godzin zostało trzydzieści minut. Krótko po tym, jak przytargaliśmy ostatnią torbę, przyszła Lea i Francisco.
( tu macie songa ważne, żebyście go odsłuchali, na serio pomaga)
Wszyscy w piątkę zasiedliśmy w salonie, po raz ostatni razem śmiejąc się i żartując. Powiedziałam szatynowi, że zamieszkam w Paryżu. Chłopak i jego dziewczyna byli wniebowzięci i zadeklarowali się, że będziemy się bezustannie spotykać. Ta wizja spowodowała uśmiech na mojej twarzy. Po upływie paru minut, niespokojnie zerknęłam na zegarek. Dziesięć minut. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć i okazało się, że mój czas już się skończył i tato był już z powrotem. Chrisi pomogła mi z bagażem podręcznym, który też do lekkich nie należał. Potem wytargaliśmy torby przed dom. Tato wraz z chłopcami zaczął je ładować do czarnego range rovera. Spojrzałam na okolicę i po raz ostatni, na dom mojego byłego.
Zaczęłam się ze wszystkimi żegnać. Przytulaliśmy się, całowaliśmy po policzkach. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju.
- Zaraz będziemy mogli jechać. Tylko coś jeszcze załatwię.- powiedziałam i skierowałam się w stronę jego domu.
Podeszłam do jego drzwi. Spojrzałam na wiszący na nich numerek. Wciąż był lekko przekrzywiony. Dotknęłam mosiężnej kołatki. Pamiętam jak razem z Banjaminem się z niej śmialiśmy. Zastukałam dwa razy. Chwilę czekałam, po czym w drzwiach ukazała mi się miłość mojego życia i jedyny jego sens.
Spojrzałam w jego brązowe oczy. Był taki wesoły, że mnie widzi. Nie chciałam mu tego odbierać, ale patrząc w nieodległą przeszłość, musiałam. Justin popatrzył na mnie i westchnął z wyczuwalną ulgą. Przytulił mnie mocno do siebie. Ja stałam nieugięta i twarda na jego dotyk, jak skała czy lud. Chłopak odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie, doszukując się w wyrazie mojej twarzy, jakiegokolwiek wyjaśniania. Nie odszukał go. Starałam się być obojętna na jego wdzięk i wspomnienia, które we mnie wywoływał. Starałam się nie myśleć o uczuciu, które wypełniało mnie gdy mnie całował albo przytulał do siebie. Musiałam cały czas przywoływać do siebie wspomnienie brunetki i tego co się wydarzyło na imprezie.
- Brit, ja tak bardzo przepraszam. Muszę ci to wszystko wytłumaczyć…- szeptał, patrząc na mnie z troską.
- Justin, to koniec.- powiedziałam, przybierając najbardziej srogi wyraz twarzy, na jaki było mnie stać. Ale łzy same cisnęły mi się do oczu. Nie mogłam myśleć, że to koniec czegoś co miało szansę rozkwitnąć i dać mi szczęście.
Chłopak stał wpatrzony we mnie, a jego wyraz twarzy uległ zmianie. Oczy przestały błyszczeć z podniecenia, a zaczęły z nadmiaru łez.
- Nie kocham cię.- dodałam po chwili. Spojrzałam na jego usta. Dolna warga zaczęła mu drgać. Cały zaczął się trząść. Jego oczy zaszkliły się jeszcze bardziej.
- Nie wierzę ci.- wyszeptał, przysuwając się do mnie.- Nie wierzę.- powtórzył, po czym złożył na moich ustach pocałunek. Starałam się jak mogłam, by go nie odwzajemniać. Od razu, odsunęłam go od siebie. Spłynęła mu jedna łza po policzku. Nie mogłam patrzeć jak płacze, bo mi samej robiło się jeszcze smutniej.
- Brit, proszę cię.- szeptał, starając się przyciągnąć mnie do siebie.- Popełniłem błąd, każdy ma do niego prawo. Daj mi jeszcze jedną szansę, błagam cię.
Spojrzałam na niego, nie wytrzymując już dłużej. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Przepraszam.- powiedziałam cicho, po czym odwróciłam się na pięcie.
Wsiadłam do samochodu, zatrzaskując za sobą głośno drzwi. Zapięłam pas, czując jak serce co raz bardziej mnie boli. Tato odpalił silnik, a Chrisi zamknęła drzwi po swojej stronie. Spojrzałam w okno, na moich przyjaciół. Wszyscy mi machali, a niektórzy nawet płakali. Spojrzałam na Justina. Wybiegł ze swojego domu i dobiegł do samochodu. Stanął przy moim oknie. Musiałam jeszcze raz usłyszeć jego głos. Otworzyłam lekko okno.
- Proszę, nie jedź.- powiedział zachrypniętym głosem.- Daj nam szansę. Wiem, jestem kretynem, ale proszę. Nie, ja cię błagam.
- Justin…- wychlipałam, biorąc jego twarz w dłonie.
- Kocham cię, Brit. Proszę, wybacz mi.- łzy spływały mu po policzkach.
- Nie mogę.- wyszeptałam.- Żegnaj.
Zamknęłam okno i oparłam się o siedzenie. Justin odszedł od samochodu, pozwalając mu odjechać. Ruszyliśmy szybko.
Zostawiłam za sobą moje życie. Moje szczęście, radość. Innymi słowy, wszystko. Przeszłość postanowiłam zostawić za sobą i tak też zrobiłam. Nie mogłam myśleć, „co by było gdyby…” bo nie było „gdyby”. Była szara rzeczywistość, która z każdym kilometrem dalej od jego domu, dawała mi co raz bardziej w kość…cdn.
Spojrzałam na mojego ojca. Przypominałam go w każdym calu. Miałam takie same oczy i włosy, nawet podobny drobny nos. Był raczej opalony i wysportowany. Na pewno wyglądał na młodszego niż w rzeczywistości był. Co chwila przeczesywał swoje gęste włosy, modnie postawione i rozwichrzone na głowie. Miał lekki, jednodniowy zarost i małą bliznę na prawym policzku. Lustrowałam go wzrokiem od chwili kiedy tylko przekroczył próg mojego salonu. A siedział tu już dwie godziny.
Oboje staraliśmy się lepiej poznać, co było trudne po tylu latach nieobecności. Nie próbowałam chować do niego urazy, nie zapomniałam o tym, że kiedyś nas zostawił. A on nie próbował przekupić mnie jakimiś tanimi bajeczkami, był realistą. Oboje byliśmy, patrząc sobie wyzywająco w takie same, brązowe oczy. Uzgodniliśmy już, gdzie będę chodzić do szkoły i wybraliśmy prywatne liceum muzyczne. Potem rozmawialiśmy o mojej i jego przeszłości. Opowiedziałam mu w skrócie czym zajmowałam się w ciągu ostatnich kilku lat. On również powiedział mi dużo o sobie. Okazało się, że był menadżerem gwiazd i często się z nimi spotykał. Dowiedziałam się też, że gdybym chciała, mógłby mnie wypromować. W końcu, miałam tylko szesnaście lat i talent, o czym przekonał się, kiedy mu coś zaśpiewałam.
W pewnym momencie zadał mi pytanie, dlaczego nagle chcę się przeprowadzić. Potrafiłam mu tylko powiedzieć, że są to sprawy osobiste i nie mogę dłużej mieszkać w mieście, gdzie żyła mama. Nie wspominałam o Justinie. Nie chciałam tego roztrząsać.
- Kiedy możemy wyjechać? I gdzie?- spytałam, a on wzruszył ramionami, uśmiechając się szeroko.
- Obecnie mieszkam w Paryżu. Jak się spakujesz…
- Daj mi trzy godziny.- powiedziałam, a on zaśmiał się krótko.- Idź na miasto, pozwiedzaj i wróć tu za jakiś czas.- poleciłam mu i wstałam.
On tez wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie mocno do siebie.
- Ten chłopak musiał cię naprawdę mocno zranić.- wyszeptał mi do ucha.
Odsunęłam się od niego, posłałam mu nieśmiały uśmiech i pobiegłam na górę. Zamknęłam drzwi od mojego pokoju i poszłam do garderoby. Wyciągnęłam z niej trzy olbrzymie torby na kółkach i zaczęłam układać w nich ubrania. Grunt, że nie rozpakowałam jeszcze wszystkiego, dzięki czemu miałam mniej do roboty. Słyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Nie przerywając pakowania, wyjrzałam przez drzwi. W sypialni był Benjamin i Sarah.
- Jestem w garderobie!- krzyknęłam im.
Po chwili, w pomieszczeniu pojawili się moi przyjaciele. Sarah stanęła obok lustra, a Benj oparł się o framugę drzwi. Patrzyli na mnie lekko zakłopotani, jakby nie wiedzieli co powiedzieć. Odsunęłam się od toreb, podeszłam do nich i zrobiliśmy grupowy uścisk.
- Och, będę za wami tęsknić, kochani.- powiedziałam cicho.
- Czyli to tak na serio?- spytał Benjamin, odsuwając się ode mnie.
- Myślę, że tak. Przeprowadzam się do taty, który mieszka w Paryżu. Będę chodziła do elitarnego liceum muzycznego, więc może być ciekawie. Poznam wielu ludzi.- spojrzałam na nich.- Ale nikt nie zastąpi mi was.- wyznałam, jeszcze raz ich do siebie przytulając.
Odeszłam od nich kilka kroków i wzięłam do ręki całą stertę bluzek. Wsadziłam ją do torby, która była już wypełniona po brzegi. Zapięłam zamek i spojrzałam na moich przyjaciół.
- Pomożecie mi? Nie mam wiele czasu.- poprosiłam.
Oni uśmiechnęli się i zaczęli składać moje ubrania i wkładać je do toreb. Oczywiście, Benj trochę się ociągał. Nie uśmiechało mu się pakowanie damskich ciuszków. Mieliśmy przy tym wszystkim trochę śmiechu. Rzucaliśmy się moimi bluzkami i butami. Kilka rzeczy oddałam Sarze, bo i tak w nich nigdy nie byłam. Dziewczyna najbardziej cieszyła się z jasnoróżowej sukienki do kolan i od razu ja przymierzyła. Benj był zachwycony i z tego wszystkiego, pocałował ją mocno w usta. Patrzyłam na nich i na to jacy byli szczęśliwi. Też taka byłam, jeszcze dwa dni temu.
Po dwóch godzinach, zamknęliśmy ostatnią torbę. Uśmiechnięta, razem z przyjaciółmi wyprowadziłam ją do przedpokoju. Mojego taty jeszcze nie było, a do minięcia trzech godzin zostało trzydzieści minut. Krótko po tym, jak przytargaliśmy ostatnią torbę, przyszła Lea i Francisco.
( tu macie songa ważne, żebyście go odsłuchali, na serio pomaga)
Wszyscy w piątkę zasiedliśmy w salonie, po raz ostatni razem śmiejąc się i żartując. Powiedziałam szatynowi, że zamieszkam w Paryżu. Chłopak i jego dziewczyna byli wniebowzięci i zadeklarowali się, że będziemy się bezustannie spotykać. Ta wizja spowodowała uśmiech na mojej twarzy. Po upływie paru minut, niespokojnie zerknęłam na zegarek. Dziesięć minut. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Pobiegłam je otworzyć i okazało się, że mój czas już się skończył i tato był już z powrotem. Chrisi pomogła mi z bagażem podręcznym, który też do lekkich nie należał. Potem wytargaliśmy torby przed dom. Tato wraz z chłopcami zaczął je ładować do czarnego range rovera. Spojrzałam na okolicę i po raz ostatni, na dom mojego byłego.
Zaczęłam się ze wszystkimi żegnać. Przytulaliśmy się, całowaliśmy po policzkach. Jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju.
- Zaraz będziemy mogli jechać. Tylko coś jeszcze załatwię.- powiedziałam i skierowałam się w stronę jego domu.
Podeszłam do jego drzwi. Spojrzałam na wiszący na nich numerek. Wciąż był lekko przekrzywiony. Dotknęłam mosiężnej kołatki. Pamiętam jak razem z Banjaminem się z niej śmialiśmy. Zastukałam dwa razy. Chwilę czekałam, po czym w drzwiach ukazała mi się miłość mojego życia i jedyny jego sens.
Spojrzałam w jego brązowe oczy. Był taki wesoły, że mnie widzi. Nie chciałam mu tego odbierać, ale patrząc w nieodległą przeszłość, musiałam. Justin popatrzył na mnie i westchnął z wyczuwalną ulgą. Przytulił mnie mocno do siebie. Ja stałam nieugięta i twarda na jego dotyk, jak skała czy lud. Chłopak odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie, doszukując się w wyrazie mojej twarzy, jakiegokolwiek wyjaśniania. Nie odszukał go. Starałam się być obojętna na jego wdzięk i wspomnienia, które we mnie wywoływał. Starałam się nie myśleć o uczuciu, które wypełniało mnie gdy mnie całował albo przytulał do siebie. Musiałam cały czas przywoływać do siebie wspomnienie brunetki i tego co się wydarzyło na imprezie.
- Brit, ja tak bardzo przepraszam. Muszę ci to wszystko wytłumaczyć…- szeptał, patrząc na mnie z troską.
- Justin, to koniec.- powiedziałam, przybierając najbardziej srogi wyraz twarzy, na jaki było mnie stać. Ale łzy same cisnęły mi się do oczu. Nie mogłam myśleć, że to koniec czegoś co miało szansę rozkwitnąć i dać mi szczęście.
Chłopak stał wpatrzony we mnie, a jego wyraz twarzy uległ zmianie. Oczy przestały błyszczeć z podniecenia, a zaczęły z nadmiaru łez.
- Nie kocham cię.- dodałam po chwili. Spojrzałam na jego usta. Dolna warga zaczęła mu drgać. Cały zaczął się trząść. Jego oczy zaszkliły się jeszcze bardziej.
- Nie wierzę ci.- wyszeptał, przysuwając się do mnie.- Nie wierzę.- powtórzył, po czym złożył na moich ustach pocałunek. Starałam się jak mogłam, by go nie odwzajemniać. Od razu, odsunęłam go od siebie. Spłynęła mu jedna łza po policzku. Nie mogłam patrzeć jak płacze, bo mi samej robiło się jeszcze smutniej.
- Brit, proszę cię.- szeptał, starając się przyciągnąć mnie do siebie.- Popełniłem błąd, każdy ma do niego prawo. Daj mi jeszcze jedną szansę, błagam cię.
Spojrzałam na niego, nie wytrzymując już dłużej. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Przepraszam.- powiedziałam cicho, po czym odwróciłam się na pięcie.
Wsiadłam do samochodu, zatrzaskując za sobą głośno drzwi. Zapięłam pas, czując jak serce co raz bardziej mnie boli. Tato odpalił silnik, a Chrisi zamknęła drzwi po swojej stronie. Spojrzałam w okno, na moich przyjaciół. Wszyscy mi machali, a niektórzy nawet płakali. Spojrzałam na Justina. Wybiegł ze swojego domu i dobiegł do samochodu. Stanął przy moim oknie. Musiałam jeszcze raz usłyszeć jego głos. Otworzyłam lekko okno.
- Proszę, nie jedź.- powiedział zachrypniętym głosem.- Daj nam szansę. Wiem, jestem kretynem, ale proszę. Nie, ja cię błagam.
- Justin…- wychlipałam, biorąc jego twarz w dłonie.
- Kocham cię, Brit. Proszę, wybacz mi.- łzy spływały mu po policzkach.
- Nie mogę.- wyszeptałam.- Żegnaj.
Zamknęłam okno i oparłam się o siedzenie. Justin odszedł od samochodu, pozwalając mu odjechać. Ruszyliśmy szybko.
Zostawiłam za sobą moje życie. Moje szczęście, radość. Innymi słowy, wszystko. Przeszłość postanowiłam zostawić za sobą i tak też zrobiłam. Nie mogłam myśleć, „co by było gdyby…” bo nie było „gdyby”. Była szara rzeczywistość, która z każdym kilometrem dalej od jego domu, dawała mi co raz bardziej w kość…cdn.
♥♥♥
Szczerze? Płakałam, jak to pisałam. Nie wiem dlaczego, ale strasznie mi było smutno, jak ona powiedziała "Nie mogę". Koszmar, zaczęła się szkoła. I znów te same problemy.
13komentarzy=NN
PS. I znów mam 30 komentarzy. Przyznać się, kto przestał mnie obserwować:(
Siemanko. tryrtryrrtryyrtryrryrrtry
właśnie ogarniam (próbuję) GWO ;> Dzisiaj porodówka na Historii ;D;D oj Ala,Ala <3 Daria,Daria<3 Łukaszek się narodził ! ;) eueue ;>
Jutro Wos, następne Dziecko ! :D
-Ala! Wychodzi !
-Gdzie?! aa
-Jankes zostałeś tatą Łukaszka :D <33
Nie wiem co bym bez was zrobiła :D zzz. o Ala, Łukaszek zdechnie ;) nie no pozdro. Piątek, nadchodź no dalej ,no! Śpiesz się! <3
trymtymtymtymtym<3
właśnie ogarniam (próbuję) GWO ;> Dzisiaj porodówka na Historii ;D;D oj Ala,Ala <3 Daria,Daria<3 Łukaszek się narodził ! ;) eueue ;>
Jutro Wos, następne Dziecko ! :D
-Ala! Wychodzi !
-Gdzie?! aa
-Jankes zostałeś tatą Łukaszka :D <33
Nie wiem co bym bez was zrobiła :D zzz. o Ala, Łukaszek zdechnie ;) nie no pozdro. Piątek, nadchodź no dalej ,no! Śpiesz się! <3
trymtymtymtymtym<3
Rozdział 9 "New Song" cz.1
Obudziłam się usiadłam i spojrzałam w bok zobaczyłam Justina od razu na jego widok przpomniał mi się wczorajszy wieczór był super Impreza Rihanny....Śpiewanie mego utworu na scenie....No i oczywiście pocałunek z Jusem;)
Był super!!!!!
Po chwili wyszłam z łóżka tak by nie obudzić mego "chłopaka" wziełam zestaw http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/113562977 i poszlam do łazienki gdzie wykąpałam się po kąpieli ubrałam wcześniejn wybrany zestaw lekko się umalowałam i wyszłam z łaienki...
Justin jeszcze słodko spał więc postanowiłam zrobić nam śniadanie.
Zeszłam na dół kuchnia była pusta więc Chris i Jasmine też jeszcze śpią...
Musze zrobić coś pysznego uuuuuuuuuu... rozmyślałam chyba 5-6 minut i wpałdam na pomysł szukałam składników skończyłam http://www.google.pl/imgres?q=%C5%9Bniadanie&um=1&hl=pl&biw=1280&bih=763&tbm=isch&tbnid=F3DcxwdarfFgHM:&imgrefurl=http://pl.wikipedia.org/wiki/%25C5%259Aniadanie&docid=Ig8GtTiI-XDkQM&imgurl=http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/94/Salad_platter.jpg/250px-Salad_platter.jpg&w=250&h=167&ei=cAwoT_utLojcsgbJhoGrAQ&zoom=1&iact=hc&vpx=1012&vpy=371&dur=1404&hovh=133&hovw=200&tx=146&ty=75&sig=109564547074694881363&page=1&tbnh=133&tbnw=200&start=0&ndsp=13&ved=1t:429,r:8,s:0 wiem postanowiłam zrobić to jeszcze raz bo jest pyszne mmmniam...
Wziełam sztucće i jedzenie połozyłam na stołach i zrobiłam picie ciepłe aby się troche rozgrzali gdy skończyłam akurat zeszła cała trójka ...Od razu jak zobaczyli jedzenie rzucili się jak by to skarb był jakiś czy coś;)
No więc obok mnie usiadł Jus:* to było wiadome a po drugiej stronie Jass i Chrisiak.
Jedliśmy ,jedliśmy nikt się nie odzywał no bo po co?
Po skonczonemu posiłku włożyłam naczynia do zmywarki a następnie usiadłam w salonie na kanapie Justin usiadł koło mnie
- Czemu mi uciekłaś dzisiaj?- spytał
- YYYY...Bo bo... Po co miałam leżeć jak mogłam zrobić śniadanie co nie? - powiedziałam
- Dobra bez komentarza - powiedział
Po chwili całowaliśmy się był taki namiętny gdy skończyliśmy nasze miźianie
- Kochanie musze lecieć przyjde później ok? - ppowiedział Jus
- ok - powiedziałam
dałam mu buziaka i wyszedł Chris poszedł z nim poszłam do Jass
- Hejołł co porabiasz?- powiedziałam
- yyy...siedze- powiedziała
-aha - powiedziałam
- a ty jesteś z Justinem ? - spytała
- Takkk - powiedziałam szczęśliwa
- to super - powiedziala przyjaciółka
- a ty jesteś z Chrisem? - spytałam
- nie jeszcze nie ale chce mnie wziąść jutro na 18 gdzieś - powiedziała
- oby wam wyszło - powiedziałam
- dzięki - powiedziała
po naszej rozmowie poszłam poszłam na dół....
----------------------------------------------------------
Sorka że krótki ale dużo zadań:)
no więc przepraszam za wypociny i kocham was
:* Ewelina
Obudziłam się usiadłam i spojrzałam w bok zobaczyłam Justina od razu na jego widok przpomniał mi się wczorajszy wieczór był super Impreza Rihanny....Śpiewanie mego utworu na scenie....No i oczywiście pocałunek z Jusem;)
Był super!!!!!
Po chwili wyszłam z łóżka tak by nie obudzić mego "chłopaka" wziełam zestaw http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/113562977 i poszlam do łazienki gdzie wykąpałam się po kąpieli ubrałam wcześniejn wybrany zestaw lekko się umalowałam i wyszłam z łaienki...
Justin jeszcze słodko spał więc postanowiłam zrobić nam śniadanie.
Zeszłam na dół kuchnia była pusta więc Chris i Jasmine też jeszcze śpią...
Musze zrobić coś pysznego uuuuuuuuuu... rozmyślałam chyba 5-6 minut i wpałdam na pomysł szukałam składników skończyłam http://www.google.pl/imgres?q=%C5%9Bniadanie&um=1&hl=pl&biw=1280&bih=763&tbm=isch&tbnid=F3DcxwdarfFgHM:&imgrefurl=http://pl.wikipedia.org/wiki/%25C5%259Aniadanie&docid=Ig8GtTiI-XDkQM&imgurl=http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/94/Salad_platter.jpg/250px-Salad_platter.jpg&w=250&h=167&ei=cAwoT_utLojcsgbJhoGrAQ&zoom=1&iact=hc&vpx=1012&vpy=371&dur=1404&hovh=133&hovw=200&tx=146&ty=75&sig=109564547074694881363&page=1&tbnh=133&tbnw=200&start=0&ndsp=13&ved=1t:429,r:8,s:0 wiem postanowiłam zrobić to jeszcze raz bo jest pyszne mmmniam...
Wziełam sztucće i jedzenie połozyłam na stołach i zrobiłam picie ciepłe aby się troche rozgrzali gdy skończyłam akurat zeszła cała trójka ...Od razu jak zobaczyli jedzenie rzucili się jak by to skarb był jakiś czy coś;)
No więc obok mnie usiadł Jus:* to było wiadome a po drugiej stronie Jass i Chrisiak.
Jedliśmy ,jedliśmy nikt się nie odzywał no bo po co?
Po skonczonemu posiłku włożyłam naczynia do zmywarki a następnie usiadłam w salonie na kanapie Justin usiadł koło mnie
- Czemu mi uciekłaś dzisiaj?- spytał
- YYYY...Bo bo... Po co miałam leżeć jak mogłam zrobić śniadanie co nie? - powiedziałam
- Dobra bez komentarza - powiedział
Po chwili całowaliśmy się był taki namiętny gdy skończyliśmy nasze miźianie
- Kochanie musze lecieć przyjde później ok? - ppowiedział Jus
- ok - powiedziałam
dałam mu buziaka i wyszedł Chris poszedł z nim poszłam do Jass
- Hejołł co porabiasz?- powiedziałam
- yyy...siedze- powiedziała
-aha - powiedziałam
- a ty jesteś z Justinem ? - spytała
- Takkk - powiedziałam szczęśliwa
- to super - powiedziala przyjaciółka
- a ty jesteś z Chrisem? - spytałam
- nie jeszcze nie ale chce mnie wziąść jutro na 18 gdzieś - powiedziała
- oby wam wyszło - powiedziałam
- dzięki - powiedziała
po naszej rozmowie poszłam poszłam na dół....
----------------------------------------------------------
Sorka że krótki ale dużo zadań:)
no więc przepraszam za wypociny i kocham was
:* Ewelina
Jest źle, ale od jutra będzie lepiej. Głos w głowie trochę osłabł, ale nie łudzę się, że Ona zniknęła naprawdę. Już dawno przekonałam się, że Ona nigdy nie zniknie. Jesteśmy ze sobą nierozerwalnie połączone, nie wiem, czemu akurat ja musiałam Ją spotkac, ale jest we mnie i opuści mnie dopiero wtedy, gdy umrę. Albo gdy wreszcie będę Perfekcyjna. Co w sumie na jedno wychodzi.
Zeby nie myślec o tym wszystkim, zagłuszyc natłok myśli oglądałam "Przeminęło z wiatrem", najlepszy film świata z najlepszą aktorką wszechczasów. Pomógł mi, bo przynajmniej przez 4 godziny nie myślałam o tym wszystkim.
Niedługo ma do mnie przyjechac O., moja przyjaciółka, ale szczerze mówiąc, nie czuję się na siłach żeby z kimś rozmawiac, a co dopiero spędzac cały dzień i noc. Albo będę musiała jeśc, albo będę musiała jej o wszystkim powiedziec. Nie wiem co gorsze.
Zeby nie myślec o tym wszystkim, zagłuszyc natłok myśli oglądałam "Przeminęło z wiatrem", najlepszy film świata z najlepszą aktorką wszechczasów. Pomógł mi, bo przynajmniej przez 4 godziny nie myślałam o tym wszystkim.
Niedługo ma do mnie przyjechac O., moja przyjaciółka, ale szczerze mówiąc, nie czuję się na siłach żeby z kimś rozmawiac, a co dopiero spędzac cały dzień i noc. Albo będę musiała jeśc, albo będę musiała jej o wszystkim powiedziec. Nie wiem co gorsze.
siema. Zaczynam prowadzić tego bloga : > to już nie pierwszy mój blog huehue , było ich z 10 a może więcej : D komentarze miło widziane :*
173. Imprezową sztuczką Harrego mogłoby być żonglowanie lub rozbieranie
174. H:"Na trzecie urodziny dostałem rower" Louis:"Jakie to słodkie" H:"Było ciężko nauczyć się jeździć, ale jestem Harry Styles"
175. Liam powiedział, że prawdopodobnym lekiem na One Direction Infection jest pocałowanie Harrego
176."Kiedy jestem smutny idę do łóżka Harry`ego. Jest jak chusteczka na łzy, kiedy bawisz się jego lokami od razu czujesz się lepiej"-Louis.
177.Harry chciałby mieć młodszą dziewczynę, żeby mógł jej pokazać "tajniki życia"
178. Romantyczną randką byłaby dla Harrego przejażdżka na rowerach
179.Harry musi gotować Lou serowy makaron.
180. Louis:"Harry był cudownym dzieckiem, był blondynem i ciągle miał czerwone policzki" H:"Ale teraz jestem seksowny"
181.Harry:"Kiedy dowiedziałem się, że Lou i Eleanor są ze sobą zabrałem mu wszystkie marchewki i kazałem spać na kanapie"
182. Zayn kiedyś powiedział hej do fanki przez okno samochodu, dziewczyna z wrażenia zemdlała.
183.Wszyscy chłopcy, którzy zostawiają nasze Directioners są tak głupi, oni nigdy nie znajdą tak pięknych i gorących dziewczyn na świecie. - Niall Horan
184. Dziennikarz : Czy umówiłbyś się z fanką? Niall : Tak, oczywiście, że tak! Mamy tak wiele pięknych fanek.
185. Ulubionym żelkiem lou jest czerwony Haribo.
186. Jeśli Harry czuje, że dziewczyna, którą lubi, również go lubi, to zaprasza ją na randkę/spotkanie.
187.Dz: Niall, jak często się masturbujesz? Nial: *śmiech* Dz: Musimy wiedzieć. Niall: *śmiech* nie.
188. Zaynowi śniło się kiedyś, że gonią go Power Rangers.
189. Gdyby nie X-Factor Zayn byłby nauczycielem angielskiego. Myślał też nad pracą w studio tatuaży.
190. Podczas rozmów z fankami Niall uwielbia zadawać pytania dotyczące jego samego.
191. W wieku 5 lat Niall ożenił się z koleżanką na boisku, a koledzy zrobili im specjalną ceremonię.

174. H:"Na trzecie urodziny dostałem rower" Louis:"Jakie to słodkie" H:"Było ciężko nauczyć się jeździć, ale jestem Harry Styles"
175. Liam powiedział, że prawdopodobnym lekiem na One Direction Infection jest pocałowanie Harrego
176."Kiedy jestem smutny idę do łóżka Harry`ego. Jest jak chusteczka na łzy, kiedy bawisz się jego lokami od razu czujesz się lepiej"-Louis.
177.Harry chciałby mieć młodszą dziewczynę, żeby mógł jej pokazać "tajniki życia"
178. Romantyczną randką byłaby dla Harrego przejażdżka na rowerach
179.Harry musi gotować Lou serowy makaron.
180. Louis:"Harry był cudownym dzieckiem, był blondynem i ciągle miał czerwone policzki" H:"Ale teraz jestem seksowny"
181.Harry:"Kiedy dowiedziałem się, że Lou i Eleanor są ze sobą zabrałem mu wszystkie marchewki i kazałem spać na kanapie"
182. Zayn kiedyś powiedział hej do fanki przez okno samochodu, dziewczyna z wrażenia zemdlała.
183.Wszyscy chłopcy, którzy zostawiają nasze Directioners są tak głupi, oni nigdy nie znajdą tak pięknych i gorących dziewczyn na świecie. - Niall Horan
184. Dziennikarz : Czy umówiłbyś się z fanką? Niall : Tak, oczywiście, że tak! Mamy tak wiele pięknych fanek.
185. Ulubionym żelkiem lou jest czerwony Haribo.
186. Jeśli Harry czuje, że dziewczyna, którą lubi, również go lubi, to zaprasza ją na randkę/spotkanie.
187.Dz: Niall, jak często się masturbujesz? Nial: *śmiech* Dz: Musimy wiedzieć. Niall: *śmiech* nie.
188. Zaynowi śniło się kiedyś, że gonią go Power Rangers.
189. Gdyby nie X-Factor Zayn byłby nauczycielem angielskiego. Myślał też nad pracą w studio tatuaży.
190. Podczas rozmów z fankami Niall uwielbia zadawać pytania dotyczące jego samego.
191. W wieku 5 lat Niall ożenił się z koleżanką na boisku, a koledzy zrobili im specjalną ceremonię.






