chwila napierdalania w woreek , szlugaa a potem wieś. emocje wyładowane , rak nakarmionyy , i ta pieprzona zeczywistosc. chwilee smutku , łzy. głucha ciemnośc w pokojuu , i te słowaa dędniąe w uszach i głowie.
Popatrz w koło co się teraz dzieje następne wiadomości kolejne tragedie.14 lat to chyba za mało, by opuszczac świat, co było karą?Niewinny człowiek staje się ofiarą w znajomych oknach to jest pogardą.Idziesz do szkoły tam tracisz nadzieje jej piękne życie zamieniasz w tragedię.Jak mogłeś tak upokorzyć niewinną dziewczyne, której życia suma nadchodzi.Tak w jednej chwili zmieniłes jej świat,świat pełen nadzieji i pięknych barw.Tu chciała spełniać najskrytsze marzenia,tak miało być a teraz wspomnienia.Zostały w naszych sercach.Przybyła tu,jak anioł odeszła.Nie mogę zrozumieć dlaczego w tym kraju co raz więcej brutalalnych maolatów.Są całkiem bezkarni i czują się wolni,kolejne przykłady,codziennie ktoś nowy.Co teraz będzie jak Ania odeszła to dla was przykład czy następna lekcja.Rodzice otwórzcie na swoje dzieci oczy,zanim następny tak brutalnie skończy.Ta fala agresji z dnia na dzień rośnie,choć jesteś w tłumie nikt Ci nie pomoże.Bo każdy się boi do szkoły wrócić.Bezbronne dziewczyny jest łatwo poniżyć.
Tydzień temu w piątek na lekcji języka polskiego Mateusz,Dawid,Michał i Adrian wyciągneli 14-sto letnią Anie z ławki pod tablicę,zaczęli ją molestować.Cała sytuacje filmował piaty chłopak,nauczycielki nie było wtedy w klasie.Tego dnia w klasie było 26 uczniów.20 to publiczność makabrycznego przedstawienia.Nikt nie zareagował...
Trzeci tydzień października to własnie wtedy się tragedia wydarzyła.Czemu pięciu typa chciało by się stała komuś ludzka krzywda.Młoda dziewczyna niczemu niewinna,miała tylko 14 lat,a zaznała gorzki smak upokorzenia.Godnośc tego juz nie ma.Uciekła z lekcji bo nie chciała dłuzej czekać,wraca do domu idzie do swego pokoju.Myśli samobojcze i juz koniec.Wkrótce wita się z Bogiem,niestety jakim kosztem.Rano w jej pokoju otwarte drzwi matki,ojca łzy.No i szok dopiero pozniej wiedzieli oni jak to się stało.Tydzień pozniej jej pogrzeb.Teraz ja od siebie na koniec coś dołożę: Proszę Ciebie Boże,aby ona w niebie była.Obiecuje Tobie Aniu,ze w naszej pamieci zawsze bedziesz żyła,zawsze bedziesz zyła,zawsze bedziesz zyła...
W piątek cała Polska żegnała Anię,oprócz rodziny na pogrzeb przybyli niemal wszyscy uczniowie Gdańskiego gimnzajum także Ci koledzy i kolezanki z klasy Ani,którzy bezczynnie przyglądali się jak oprawcy hanbią dziewczynę...
"Pomódlmy się w intencji Polskiej młodzieży..."
Popatrz w koło co się teraz dzieje następne wiadomości kolejne tragedie.14 lat to chyba za mało, by opuszczac świat, co było karą?Niewinny człowiek staje się ofiarą w znajomych oknach to jest pogardą.Idziesz do szkoły tam tracisz nadzieje jej piękne życie zamieniasz w tragedię.Jak mogłeś tak upokorzyć niewinną dziewczyne, której życia suma nadchodzi.Tak w jednej chwili zmieniłes jej świat,świat pełen nadzieji i pięknych barw.Tu chciała spełniać najskrytsze marzenia,tak miało być a teraz wspomnienia.Zostały w naszych sercach.Przybyła tu,jak anioł odeszła.Nie mogę zrozumieć dlaczego w tym kraju co raz więcej brutalalnych maolatów.Są całkiem bezkarni i czują się wolni,kolejne przykłady,codziennie ktoś nowy.Co teraz będzie jak Ania odeszła to dla was przykład czy następna lekcja.Rodzice otwórzcie na swoje dzieci oczy,zanim następny tak brutalnie skończy.Ta fala agresji z dnia na dzień rośnie,choć jesteś w tłumie nikt Ci nie pomoże.Bo każdy się boi do szkoły wrócić.Bezbronne dziewczyny jest łatwo poniżyć.
Tydzień temu w piątek na lekcji języka polskiego Mateusz,Dawid,Michał i Adrian wyciągneli 14-sto letnią Anie z ławki pod tablicę,zaczęli ją molestować.Cała sytuacje filmował piaty chłopak,nauczycielki nie było wtedy w klasie.Tego dnia w klasie było 26 uczniów.20 to publiczność makabrycznego przedstawienia.Nikt nie zareagował...
Trzeci tydzień października to własnie wtedy się tragedia wydarzyła.Czemu pięciu typa chciało by się stała komuś ludzka krzywda.Młoda dziewczyna niczemu niewinna,miała tylko 14 lat,a zaznała gorzki smak upokorzenia.Godnośc tego juz nie ma.Uciekła z lekcji bo nie chciała dłuzej czekać,wraca do domu idzie do swego pokoju.Myśli samobojcze i juz koniec.Wkrótce wita się z Bogiem,niestety jakim kosztem.Rano w jej pokoju otwarte drzwi matki,ojca łzy.No i szok dopiero pozniej wiedzieli oni jak to się stało.Tydzień pozniej jej pogrzeb.Teraz ja od siebie na koniec coś dołożę: Proszę Ciebie Boże,aby ona w niebie była.Obiecuje Tobie Aniu,ze w naszej pamieci zawsze bedziesz żyła,zawsze bedziesz zyła,zawsze bedziesz zyła...
W piątek cała Polska żegnała Anię,oprócz rodziny na pogrzeb przybyli niemal wszyscy uczniowie Gdańskiego gimnzajum także Ci koledzy i kolezanki z klasy Ani,którzy bezczynnie przyglądali się jak oprawcy hanbią dziewczynę...
"Pomódlmy się w intencji Polskiej młodzieży..."
Poniedziałek CARDIO
Wtorek FITNESS
Środa CARDIO
Czwartek FITNESS
Piątek CARDIO
Sobota FITNESS
Niedziela CARDIO
Już 2kg poszłoooooo!! ;D
I love it! <3
Wtorek FITNESS
Środa CARDIO
Czwartek FITNESS
Piątek CARDIO
Sobota FITNESS
Niedziela CARDIO
Już 2kg poszłoooooo!! ;D
I love it! <3
Elegancka dla gości
Cieszysz się, że urządzasz w domu przyjęcie świąteczne, ale i stresujesz. Pewności siebie doda ci wygodny a, także błyskotliwy strój.
Z przygotowaniem zestawu ubrań botki na przyjęcie gości jest tak jak z składaniem kwiatów w wazonie na świąteczny stolik - musimy zadbać o harmonię. Każdy czynnik stroju jest tak samo znaczący i winien utworzyć piękną całość z pozostałymi. Dlatego jeśli do szykownego stroju źle dobierzesz obuwie czy też pozostaniesz w domowych klapkach, nie osiągniesz pożądanego efektu. Warto też pamiętać, że najodpowiedniejszym strojem jest ten przyporządkowany do okazji. Jeżeli więc, w charakterze gospodyni wielkanocnego przyjęcia, będziesz podawać posiłki, zrezygnuj ze zbytnio długich jak i również szerokich rękawów, mankietów z falbaną i ciężkiej biżuterii na rękach.
Otulona soczystą zielenią.
Prosta satynowa kiecka w powiązaniu z miękkim sweterkiem to wspaniały wybór, tak aby olśnić gości. Taki strój dodaje wdzięku jak i również obuwie damskie kobiecego uroku. Dodatkowo wygodne buty.
Szykowna pantera.
Połyskująca kamizelka wraz z szyfonową bluzką stanowi ciekawe a, także wygodne połączenie. Jeśli zamienisz bermudy na prostą spódnicę, dodasz zestawowi powabu
Cieszysz się, że urządzasz w domu przyjęcie świąteczne, ale i stresujesz. Pewności siebie doda ci wygodny a, także błyskotliwy strój.
Z przygotowaniem zestawu ubrań botki na przyjęcie gości jest tak jak z składaniem kwiatów w wazonie na świąteczny stolik - musimy zadbać o harmonię. Każdy czynnik stroju jest tak samo znaczący i winien utworzyć piękną całość z pozostałymi. Dlatego jeśli do szykownego stroju źle dobierzesz obuwie czy też pozostaniesz w domowych klapkach, nie osiągniesz pożądanego efektu. Warto też pamiętać, że najodpowiedniejszym strojem jest ten przyporządkowany do okazji. Jeżeli więc, w charakterze gospodyni wielkanocnego przyjęcia, będziesz podawać posiłki, zrezygnuj ze zbytnio długich jak i również szerokich rękawów, mankietów z falbaną i ciężkiej biżuterii na rękach.
Otulona soczystą zielenią.
Prosta satynowa kiecka w powiązaniu z miękkim sweterkiem to wspaniały wybór, tak aby olśnić gości. Taki strój dodaje wdzięku jak i również obuwie damskie kobiecego uroku. Dodatkowo wygodne buty.
Szykowna pantera.
Połyskująca kamizelka wraz z szyfonową bluzką stanowi ciekawe a, także wygodne połączenie. Jeśli zamienisz bermudy na prostą spódnicę, dodasz zestawowi powabu
Elegancka dla gości
Cieszysz się, iż urządzasz w domu przyjęcie świąteczne, jednak i stresujesz. Pewności siebie przysporzy ci wygodny i olśniewający strój.
W ważnych chwilach, kiedy przyjmujesz u siebie najbliższych, pragniesz wyglądać niebywale. Twoją elegancję podkreślą ubrania w subtelnych beżach oraz statycznych brązach, ożywione mocniejszym, popularnym kolorem. Najwygodniejsze będą dzianinowe, cienkie blezerki, eleganckie bliźniaki lub pulowery. W nich bielizna erotyczna poczujesz się komfortowo, podejmując gości. O ile lubisz zwiewne szyfony czy tkaniny z domieszką lycry - nie rezygnuj z nich. Wybieraj bluzki z rękawami krótkimi czy do łokcia. Dobre są wszelkie fasony, jakie nie krępują ruchów.
Czy wiesz, że. . .
Coco Chanel, która dbała o elegancję kobiet oraz o ich wygodę, zaczęła szyć ubrania z bawełnianego dżerseju, poprzednio wykorzystywanego seksowna bielizna tylko przy produkcji bielizny.
Skromna, dopasowana sukienka bez rękawów pojawiła się w 1918 r. W latach 90. XX w. krój ten uwielbiała księżna Diana
Cieszysz się, iż urządzasz w domu przyjęcie świąteczne, jednak i stresujesz. Pewności siebie przysporzy ci wygodny i olśniewający strój.
W ważnych chwilach, kiedy przyjmujesz u siebie najbliższych, pragniesz wyglądać niebywale. Twoją elegancję podkreślą ubrania w subtelnych beżach oraz statycznych brązach, ożywione mocniejszym, popularnym kolorem. Najwygodniejsze będą dzianinowe, cienkie blezerki, eleganckie bliźniaki lub pulowery. W nich bielizna erotyczna poczujesz się komfortowo, podejmując gości. O ile lubisz zwiewne szyfony czy tkaniny z domieszką lycry - nie rezygnuj z nich. Wybieraj bluzki z rękawami krótkimi czy do łokcia. Dobre są wszelkie fasony, jakie nie krępują ruchów.
Czy wiesz, że. . .
Coco Chanel, która dbała o elegancję kobiet oraz o ich wygodę, zaczęła szyć ubrania z bawełnianego dżerseju, poprzednio wykorzystywanego seksowna bielizna tylko przy produkcji bielizny.
Skromna, dopasowana sukienka bez rękawów pojawiła się w 1918 r. W latach 90. XX w. krój ten uwielbiała księżna Diana
Te dwa rożdziały dodałam tak szybko ponieważ miałam je na kompie i tylko je skopiowałam ,ale nie wiem czy wstawię dzisiaj jeszcze 3. Siemka raffaello
Jak się przyodziać, tak aby podczas upałów czuć się świeżo jak i również komfortowo, nie uchybiając w dodatku biurowej etykiecie? Wybierz stroje klasyczne w kroju, ale uszyte z przewiewnych a, także niegniotących się tkanin. Wobec tego chociażby w niesłychanie ciepły dzień będziesz wyglądać świeżej daty.
Harmonijna całość:
Najmodniejsze stroje do pracy utrzymane są w tzw. kolorystyce ścian biura, to znaczy chłodnych beżach, błękitach, bielach, różach i szarościach. W tej tonacji może być np. skromna kiecka japan style z strojnymi przeszyciami albo ciągliwy golf bez rękawów, połączony ze spódniczką wykończoną falbanką. Należałoby pamiętać, że chociaż latem w biurze możliwe są już odsłonięte ramiona, sandałki, a także nogi bez rajstop, to takie odsłanianie wiąże do coraz większej dbałości o ciało - np. nogi powinny być naprawdę starannie wypielęgnowane, jakby zwyczajnie w rajstopach były.
Przewrotna kobiecość:
W chłodniejszy dzień do klasycznego garnituru w wysmuklające paski, w zamian klasycznej koszuli, dodaj portfelową bluzkę - jednakowo elegancką, ale bardziej kokieteryjną. Znakomitym pomysłem jest również dwukolorowa koszula z wiązaniem japan style podkreślającym talię. Wystarczy wzbogacić ją czarnymi spodniami i stylowy strój gotowy!
Harmonijna całość:
Najmodniejsze stroje do pracy utrzymane są w tzw. kolorystyce ścian biura, to znaczy chłodnych beżach, błękitach, bielach, różach i szarościach. W tej tonacji może być np. skromna kiecka japan style z strojnymi przeszyciami albo ciągliwy golf bez rękawów, połączony ze spódniczką wykończoną falbanką. Należałoby pamiętać, że chociaż latem w biurze możliwe są już odsłonięte ramiona, sandałki, a także nogi bez rajstop, to takie odsłanianie wiąże do coraz większej dbałości o ciało - np. nogi powinny być naprawdę starannie wypielęgnowane, jakby zwyczajnie w rajstopach były.
Przewrotna kobiecość:
W chłodniejszy dzień do klasycznego garnituru w wysmuklające paski, w zamian klasycznej koszuli, dodaj portfelową bluzkę - jednakowo elegancką, ale bardziej kokieteryjną. Znakomitym pomysłem jest również dwukolorowa koszula z wiązaniem japan style podkreślającym talię. Wystarczy wzbogacić ją czarnymi spodniami i stylowy strój gotowy!
Przepraszam was , że blog był na chwilę zablokowany hasłem , ale to przez moich kolegów . Dzisiaj dodam następny rozdział : )
Mam nadzieje , że się spodoba .
3mać się !!
Mam nadzieje , że się spodoba .
3mać się !!
W jaki sposób się ubrać, tak aby podczas upałów miewać się świeżo i komfortowo, nie uchybiając przy tym biurowej etykiecie? Wybierz stroje klasyczne w kroju, jednakże uszyte z japan style przewiewnych i niegniotących się tkanin. Wówczas nawet w bardzo gorący dzień będziesz wyglądać świeżej daty.
Sukienki z klasą:
Latem doskonale sprawdzają się princeski z cienkich, lejących się materiałów. Są szykowne, a jednocześnie niezmiernie kobiece. Możesz wybrać tradycyjną "małą czarną" albo w wyższym stopniu fantazyjny prototyp - białą w tenisowe
prążki, ozdobioną u dołu zalotną falbanką. Pamiętaj, że dopuszczalna "biurowa" długość to dziesięć centymetrów przed kolano. Supermini zostaw więc na weekend!
Chłodny umiar:
Elegancka kiecka w neutralnym odcieniu beżu. Odsłonięte ramiona bez zarzutu "równoważy" zabudowany, szalowy golf. Do takiej kreacji pasują buty w tym samym kolorze, na wysokim, natomiast stabilnym obcasie.
Odmłodzona klasyka:
Koszula jak z męskiej szafy, lecz w damskim wydaniu. Ozdabiają ją bowiem malutkie japan style szczypanki jak i również falbanki. Dodatkowo pastelowy błękit jest bardzo twarzowy. Takowa bluzka to wyborna podstawa do tworzenia mnóstwa biurowych kombinacji. Rewelacyjnie albowiem wygląda zarówno ze spodniami lub spódnicą, jak i z garniturem.
Sukienki z klasą:
Latem doskonale sprawdzają się princeski z cienkich, lejących się materiałów. Są szykowne, a jednocześnie niezmiernie kobiece. Możesz wybrać tradycyjną "małą czarną" albo w wyższym stopniu fantazyjny prototyp - białą w tenisowe
prążki, ozdobioną u dołu zalotną falbanką. Pamiętaj, że dopuszczalna "biurowa" długość to dziesięć centymetrów przed kolano. Supermini zostaw więc na weekend!
Chłodny umiar:
Elegancka kiecka w neutralnym odcieniu beżu. Odsłonięte ramiona bez zarzutu "równoważy" zabudowany, szalowy golf. Do takiej kreacji pasują buty w tym samym kolorze, na wysokim, natomiast stabilnym obcasie.
Odmłodzona klasyka:
Koszula jak z męskiej szafy, lecz w damskim wydaniu. Ozdabiają ją bowiem malutkie japan style szczypanki jak i również falbanki. Dodatkowo pastelowy błękit jest bardzo twarzowy. Takowa bluzka to wyborna podstawa do tworzenia mnóstwa biurowych kombinacji. Rewelacyjnie albowiem wygląda zarówno ze spodniami lub spódnicą, jak i z garniturem.
Rozdział 3.
Rozmawialismy tak chyba z półtorej godz?
Czułam jego spojżenie na sobie.Żałuje ze nie moge go zobaczyć.
Wsumie...moge..dotykiem. Ale nie..nie zgodzi się. Nie będe mu przeciez jeździła rękami po twarzy.
Nie cierpie tego zresztą.
Juss pytał mnie od kiedy tancze..zapytał tez kiedy straciłam wzrok i jak to było.. Powiedzialam mu wszystko.
Zaufałam mu..po tak krótkim czasie znajomości..zaufałam mu.
Wydaje sie być bardzo miłym chłopakiem..i ten głos.
Taki..delikatny.Rozmawiał ze mną z takim spokojem..gdyb pytał o mój wzrok itd słyszałam ...czułam ze załamuje mu sie głos..
stawał sie cichszy.Rozumialam go..to ciężki temat.
Żałuje..tak bardzo żałuje ze nie moge mu spojżeć w oczy..
Oczywiście powiedział mi o tym ze widział mnie jak tańcze... spaliłam się rumieńcem..na co on powiedział ze to słodkie.
Dodał ze mam talent. Szczerze..wiem że dobrze tańcze. Ale nie uważam się za najlepszą..co to to nie !!
-Dlaczego ciągle sie upierasz i nie chcesz tanczyc u mnie na warsztatach.-zapytał Justin.
Cały czas namawiał mnie ze powinnam przyjść i tańczyć u niego.
Ale jak? Nie zobacze nawet choreografii! Czym on mysli?! : D
-Powtarzam ci setny raz..NIE! Dlaczego?Znowu ci to powiem..bo będe czuła sie nie swojo ! Jestem ślepa zauważ to?!Jak mam widziec choreografie?!Co kolwiek?!-odparłam lekko zdenerwowana.
Mam dośc juz tego jego ciągłego namawiania mnie...
Jak kobieta mówi nie to znaczy NIE!
-Nie mów tak!Nie używaj słowa 'ślepa'! Nigdy więcej!
-Spoko.Nie będzie nawet juz takiej okazji nie denerwuj się.-odpowiedziałam spokojnie.
No bo co..bo nie będzie.On ma te swoje warsztaty..a ja..nie mam nic.O!
-Dlaczego tak uważasz?-zapytał z troską w głosie.
-Dlatego że..no że nie będzie.-odparłam przeczesując delikatnie dłonią swoje ciemne włosy.
-Wiesz..ja bym bardzo chciał utrzumywać z Tobą kotnakt przez czas mojego pobytu w tym mieście.Jesteś..świetną dziewczyną.-powiedział zakłopotany...
-Jesteś pewny?
-Jak najbardziej.-odparł pewny siebie.
-Dziękuje...-powiedziałam cicho spuszczając głowe.
-Nie ma za co.
Poczułam jak delikatnie dłonią dotyka mojej brody podnosząc tym moją głowe do góry...
-Dlaczego cały czas masz tą opaske na oczach?-zapytał zabierając dłoń.
Własnie opaska..zapomniałam ze ja nadal mam.To nawet lepiej nie wystraszy się.
-Ponieważ ją lubie.I nie chce zebyś zobaczył moich oczu.I prosze..nie pytaj o to już.-odparłam zakłopotana.
Nie chce zeby dociekał o opaske..nie chce zeby prosił zebym ją zdjeła.
Mysle ze mogłabym mu ulec..i to zrobić.A wtedy jestem pewna ze gdyby tak sie stało..przerazilby sie.
Nie jestem pewna czy widział juz u kogos taki kolor oczu.No chyba ze się zmienił..w co wątpie.
-Dobrze.Skoro chcesz.-odparł zrezygnowany.
W tym momencie usłyszałam otwieranie się drzwi.
-Justin tu jesteś czekamy juz 40 min.!-powiedziała jakas dziewczyna piskliwym głosem.
Jej głos drażnił mi bębenki.
-Oh..no tak przepraszam juz do was ide!-odpowiedział po czym usłyszałam zamykające sie drzwi.
-Przepraszam Cię ale całkiem zapomniałem ze mam dzis pierwszą lekcje..miała sie zacząć dokładnie..43 min temu.Przepraszam.
-Nic nie szkodzi..to przezemnie.Leć a ja dokończe to co robiłam.-odparłam ze smutkiem.
Chciałam go ukryć.Smutno mi było że musi isć..dobrze mi się z nim rozmawiało...
-Nie to nie przez Cb mała.Okej lece bo mnie jeszcze zabiją-zachichotał a ja z nim-dziękuje że mogłem cię poznać i..dozobaczenia...uh.przepraszam.-zmieszał się.
Śmieszyły mnie takie sytuacje..gdy ktos powiedział do mnie ''dozobaczenia'' a dopiero potem uszczypnął sie w język.Zabawne.To mnie nigdy nie uraziło.
-Haha.Nic się nie stało.Mhm..pa - odparłam z lekkim rozbawieniem.
Usłyszałam jak wstaje i udaje sie do drzwi.
Może to ostatnia okazja..wkoncu to gwiazda.Wiele takich osób jak on nie dotrzymują słowa....raz kozie smiec!
-Justin!-krzyknęłam.
-tak?-usłyszałam ten spokojny głos.
-Mam proźbe..wiem ze głupią ale..czy mogłabym cie..'zobaczyc' ale własnym sposobem.?-zapytałam denerwujac sie całą sytuacja.
-Pewnie że tak.-odparł radosnym głosem i usłyszałam jego kroki w moją strone.
Dotknął moich dłoni i pociągnął mnie do góry.
Stałam przed nim.Położył moje dłonie na swojej twarzy a ja delikatnie opuszkami badałam jego skóre.
Delikatna skóre.Poczułam jak się uśmiecha chyba mu sie to spodobało.Uśmiechnęłam sie i ja i dalej kontynuowałam swoją czynność.
Dotykałam delikatnie oczu nosa policzek..ust.Musze przyznać miał niesamowite usta.:) Takie miękkie delikatne...
Nabrała mnie chęć pocałowania go...hola!Trzeba się opanować.!
-Dziękuje.-Powiedziałam zabierając ręce .
-Nie ma za co.Ciesze się ze mogłaś mnie w jakiś sposób zobaczyć. Wsumie..musze przynzać to miłe doznanie.-odparł i wziął moją dłoń i pocałował .
Uśmiechnęłam sie zalewajac rumieńcem.
-Dobrze..leć już.-powiedziałam cicho uśmiechając się.
-Okej..to ide.A wiec..dozobacznia?-poczułam niepewność w jego głosie.
-Haha tak spokojnie mozesz to słowo przy mnie mówić.-odparłam rozbawiona.
-ciesze sie.-odpowiedział i usłyszałam zamykające sie drzwi.
Yh... Uczucie jakie własnie mnie ogarnęło to chyba...szczęście?
Tak to one.Poznałam kogoś..kogoś kto sie mnie nie bał kogoś kto normalnie ze mną rozmawiał.
Świetne uczucie.
Juss wydaje mi się być przystojnym chłopakiem.
Wyrwałam się z rozmyślań i włączyłam muzyke i wróciłam do tańca.
Nie myslałam nad propozycją JB.Nie bd tańczyć na jego warsztatach...tego jestem pewna.
*Oczami Justina*
Świetna dziewczyna.Taka..skromna.Do tego śliczna.
Mój mały aniołek.Oczywiście nie powiedziałem jej ze ją tak nazywam.
Może kiedy powiem.
Wszedłem do sali w której mam zacząć swoją lekcje.
Wszystkie oczy skierowały sie na mnie.
Przywykłem do tego uczucia.
Same dziewczyny.... jak zawsze.
No nic..czyli bd tańczył z samymi dziewczynami.
To nawet lepiej..wkoncu musze wybrać tą nalepsza która bd tańczyła ze mną..w trasie.
Oczywiscie zadna z nich o tym nie wie.
Wtedy to by sie zaczęło...
-Przepraszam was za spóźnienie..ale miałem miłą rozmowe i jakos tak wyszło.Sory.-powiedziałem grzecznie.
Zdjąłem swoją kurtke rzuciłem w kąt i podszedłem do wierzy wybierając jakaś płyte.
-Miłą?Romowe z kimś takim nazywasz miłą?Miła by była ze mną...a z nia?!-zapytała dziewczyna o piskliwym głosie.
Już słyszałem ten głos...
-Przepraszam...-odwróciłem sie do dziewczyny..tak to ona.-co masz na myśli?-zapytałem chowając ręce w kieszeni.
-No to że ona nie jest normalna.Jest ślepa.Do tego nie wychowana.-zrobiła głupią mine.
Spojżałem na nią jak na idiotke..zdenerwowało mnie to.
-Wybacz.Ale nie bd tego rodzaju wypowiedzi słuchał .Albo przestaniesz tak na nią mówić albo wyjdź i nie wracaj nie mam zamiaru z kimś takim przebywać w jednej sali.-powiedziałem podnosząc głos na dziewczyne.
Co ona sobie uwazała?Następna królowa sie znalazła.
Denerwują mnie takie dziewczyny.Nie widzą nic po za własnymi paznokciami i blond włosami.
Żenada.
Nic nie odpowiedziała tylko usiadła na swoim miejscu
Do końca zajeć sie nie odzywała tylko świdrowała mnie wzrokiem.
Przygryzając przy tym warge i szepcąc cos do swoich psiapsiół.
Po śkończeniu zajęć podszedłem jeszcze pod sale w której tańczyła Diana..nie zastałem jej więc wróciłem do hotelu.
2 tyg.później.
*Oczami Diany*
Siedziałam własnie na srodku sali zmęczona tańcem i rozmyślałam o wszystkim co wydarzyło sie przez te dwa tygodnie.
Co się wydarzyło?Justin przychodził do mojej sali prawie każdego dnia. nawet wtedy kiedy nie prowadził zajeć.
Rozmawiał ze mną wygłupial sie żartował.
Bardzo go polubiałam..3 razy bylismy na kolacji.Bardzo się ciesze z tego powodu..
On też mnie polubił..tak mi sie wydaje..ciągle mi to powtarza.
Dał mi wiare w siebie..w to ze odzyskam wzrok.
Obiecał mi ze tak sie stanie.Miło z jego strony..
PRzy nim jestem..taka promienna taka szczęsliwa..
Oczywiscie z ojcem mam kłótnie prawie codziennie.
No chyba ze wychodzi z domu albo..poprostu siedzi i o nic sie nie czepia.
Zastanawiam sie...czy kiedy JB wyjedzie czy bd o mnie nadal pamiętał?
Pewnie nie..chociaż on mówi ze nigdy mnie nie zapomnie. I żałuje ze nie mieszkam tam gdzie on..
Też żałuje. Trudno.
Będzie mi bardzo smutno jak wyjdzie.
Wyjeżdża za tydzień.
Cholerne 7 dni i go nie zobacze...nie dotkne jego uśmiechniętej twarzy..ręki. yh.
Mam wrażanie ze poczułąm do niego coś wiecej niz tylko..przyjaźn.
Ale to pewnie tylko moje urojenia.
Moje rozmyślanie przerwał dźwięk drzwi.
-Cześć mała! - uslyszałam rozpromieniony głos Justina.
Podszedł do mnie i wziął za ręce podniósł do góry i przytulił dając siarczystego buziaka w policzek.
-Haha..hej.-odpowiedziałam rozbawiona jego zachowaniem.
Zawsze tak robił jak się witał.Zabawne..i miłe.
-A ty znowu z tą opaską?-Zapytał siadając na podłodze.
Pociągnął mnie za ręke i dosiadłam sie do niego .
-Znowu zaczynasz?Mówilam ci..lubie ją nosić.
-Jak nie okulary to opaska..a ja tak bardzo chce spojżeć w twoje oczy..Diana.-powiedział z troską w głosie.
Co z tego ze chciał..ale ja nie chcialam zeby to zrobil.
A moze chcialam....
-Ale ja tego nie chce! I skończmy ten temat.-poleciłam i opadłam na podłoge.
JB zrobil to samo bo po chwili poczułam ze lezy koło mnie.
-No dobrze jak chcesz.-odparł zrezygnowany.
Nie krępowałam się go..wiele razy przychodził po kryjomu do sali kiedy ja tańczyłam..stawał z boku i mnie oglądał.
Z kąd wiem ze był?Czułam zapach jego perfum.
Za każdym razem.Zawsze mówi ze lubi oglądać mój talent.
Kilka razy chciał mnie namówić zebym z nim zatańczyła..
raz mu sie to udało.Zatańczylam z nim. Jakoś..ale zatańczyłam.
Podobało mi się to..podobało mi sie to ze w trakcie tanca jego ręce spoczywały na moich biodrach..kołysał je w rytm muzyki.
Co jakis czas błądząc nimi po moim brzuchu i wyginaja mnie do tyłu tak że moje głowa spoczywała na jego ramieniu.
Uczucie które wtedy czułam jest nie doopisania.
-Może zatańczysz ze mną?-Po krótkiej ciszy zaproponował.
-Nie Justin..nie zatańcze z Tobą.nie rozumiem po co pytasz..skoro wiesz jaka będzie moja odpowiedź.
-No wiesz..raz mi sie udało.Warto próbować dalej.-zachichotał.
-Tym razem..znowu ci sie nie udało.
Rozmawiałam z nim jeszcze chwile a kiedy poinformowałam go ze wracam do domu postanowił mnie odprowadzic.
Nie protestowałam..
Odprowadził mnie pod samą brame . Na pożegnanie przytulił i dał mi buziaka..o dziwo dość blisko ust.
Będąc w domu bez kłótni z ojcem udałam sie do pokoju.
Wykąpałam sie przebrałam i z słuchawkami w uszach i jego aksamitnym głosem wydobywających sie z nich...usnełam.
Dzień przed wyjazdem Justina.
*Oczami Diany*
No to dziś będe musiała się z nim pożegnać.
Przez ten czas..jestem pewna zakochałam się w nim.
Wiem...dość krótki czas.
Ale tak dawno w nikim nie byłam zakochana.
Co ja gadam..nigdy nie byłam! On jest cudowny...troszczy sie o mnie jak nikt.
Dawno nie czułam takiej troski..boi sie o mnie.Każdego dnia dzwoni..przychodzi na sale wychodzi gdzies ze mną.
Jest kochany.Tak..kocham go jestem tego pewna...i jestem głupia.
Zakochałam sie w kims w kim kochają sie miliony nastolatek... w kims u kogo nie mam żadnych szans.przykro...
Dam sobie rade...napewno.
*Oczami Justina*
-Odwiedzasz dziś Diane?-spytał Kenny przy śniadaniu.
-Pewnie że tak! - odpowiedziałem radośnie.
Jak mógłbym się dziś z nią nie zobaczyc?To nierealne.!
zreszta...w dodatku jutro wyjeżdżam.
-No to świetnie.Pożegnaj się z nią ładnie.-powiedział zawzięcie jedząc płatki.
-Spokojnie zrobie to.-odpowiedziałem nieco smutny.
Własnie..będe musiał się z nią pożegnać...tak tego nie chce.
Przywiązałem się do niej..wspaniale mi się z nią bawi..rozmawia a nawet milczy.
Jest niesamowitą dziewczyną..ma w sobie tyle mocy tyle ciepła.
I nawet mi uległa..pokazała mi swoje oczy.
Moim zdaniem nie są straszne..są niezwykłe.
Widać w nich smutek...rozpacz.Taka głębie.
Zawsze mi powtarza ze nie chce zebym w nie patrzył...
Ale ja lubie to robić..mimo wszystko .
Po skończonym śniadaniu udałem sie do domu kultury.
Jest 10.30.Za 30 min zaczynam zajęcia.
Cassie bo tak ma na imie ta dziewczyna która obrażała Diane..nie tańczy już u mnie.
Wywaliłem ją.Za co? Za to co robiła wczesniej..za obrażanie kogos kogo bardzo lubie i za to ze była zbyt nachalna co do mnie.
A co do dziewczyny która ma tańczyc ze mną w trasie..to juz wybrałem.Diane.
Powiedziałem jej to..nie zgodziła sie..kazała mi wybrać inna.Ale kiedy ja nie chce innej bo żadna inna nie jest tak perfekcyjna jak ona.!
Trudno.. zespół bd bez jednej osoby. Damy rade.
Cieszy mnie jedna rzecz...taka że wiem ze odzyska wzrok.
Jak?Zapłaciłem za operacje..ona o niczym nie wie.
Dowie sie..potem. Nie chciałem jej tego mowic ..bo wiem ze nieźle by się zdenerwowała.
Wszedłem do sali witając sie z dziewczynami i zacząłem lekcje.
Zostały same te najlepsze..ale dla mnie nie az tak najlepsze..nie tak jak ona.
*Oczami Diany*
-Powiem mu..powiem mu to dziś!-mówiłam do siebie idąc do sali.
Wiem że jest w swojej sali..słyszałam muzyke i jego głos.
Co mu powiem? To że go kocham...trudno.
Wyśmieje mnie..ale przynajmniej zdobęde sie na odwage.
Wkońcu.
Weszłam do sali przebrałam sie w szare spodnie od dresu i czarny luźny top załozyłam czarną opaske na oczy i poszłam włączyć muzyke.
Zaczełam tańczyć...wylałam z siebie wszystkie emocje.
Byłam juz zmęczona..ale tańczyłam dalej. Czulam ze to za mało.
Włożyłam to tyle energi ile tylko miałam!Enegrii miłości pasji...
Piosenka sie skonczyla a ja opadłam zmęczona na podłoge cięszko oddychając.
Usłyszałam ze ktos bije mi brawo..
-Jak zawsze najlepsza.-powiedział dobrze znany mi głos.
-Co ty tu robisz?Przeciez masz zajęcia?-zapytałąm podnosząc sie powoli z podłogi.
-Własnie skonczylem.A ty ? Co dzisiaj tak wczesnie ? -zapytał podchodząc do mnie .
-A tak jakos..nie miałam co robić.-odpowiedziałam... sama nie wiem po co tak wczesnie przyszłam.
Chyba tylko po to zeby na niego poczekać i pomyslec nad tym jak mam mu to powiedzieć.
No to pomyślałam....
-A no chyba że tak.Wydaje mi się ze dałaś dzisiaj z siebie więcej niż zawsze..coś sie stało?-zapytał z troską gładząc mnie po ramieniu.
odwróciłam głowe czując ze moje oczy zaczynają sie wypełniać słoną wodą.....łzami.
Nie chciałam płakać..samo z siebie wyszło przyszło..i niech sobie już pójdzie!
-Nie nic..Albo nie...jednak tak stało sie .Justin..chce z tobą porozmawiać.-powiedziałam stanowczo powstrzymując łzy.
-Oh..dobrze o co chodzi?-zapytał.
Usiadłam na podłodze po czym on zrobił to samo po mnie.
No to teraz improwizacja..wszystko co leży ci Diana na sercu..wszystko co do niego czujesz..Teraz..powiedz mu.
-Lubie Cię wiesz to prawda?-zaczęłam...
-Tak wiem ja ciebie przecież też.-odparł ze spokojem.
-I wiesz ze jestem ci wdzięczna za wszystko...za to ze sie w jakiś sposób mną zająłeś ..troszczyłeś sie..pomagałeś wspierałeś..no poprostu byłeś.?
-Wiesz ze to dla mnie przyjemność.Lubie z tobą spędzać czas..ciesze sie ze mogłem ci jakos pomóc.-odparł.
No mów Diana mów.
Poczułam jakby moje usta ktos zaszył..nie mogłam nic powiedziec.
To co własnie chciałam najbardziej z sb wydobyć..nie mogłam.!
Boje sie..tak bardzo się boje.
Zdobyłam sie na odwage..obiecałam mu ze bd silna..a wiec..jestem.
-Justin bo..chce ci powiedzieć ze...-cholera...- że jestem dla mnie kims wiecej niz przyjacielem..jestes..kims wyjątkowym z nikim nie czułam sie tak dobrze jak przy tobie.Chce zebyś wiedzial...
że... jesteś cholernie niesamowity i ..zakochałam sie w Tobie.Ja wiem..wiem...że ty nic...ale musialam to powiedziec przepraszam.-powiedzialam wszystko to co leżało mi na sercu.
Wzdechnęłam głosno i poczułam jak do oczu napływają mi łzy... nie opanowałam ich..same spływały po moich ciepłych policzkach.
A on?Siedział cicho..nie odzywał sie..
Własnie tego sie najbardziej bałam.
_________________________________________
_________________________________________
No i jest 3 :)
nie miałam dziś weny ale pewna osoba sprawiła ze powróciła i jak najszybciej zaczęłam pisać.
Nudny troche ten rodział..
Ale obiecuje ze w nastepnym zacznie sie cos wiecej dziać<3
az sama sie nie moge doczekać haha ;D
DZiękujee za miłe komentarze <3
Jesteście kochani<3
Rozmawialismy tak chyba z półtorej godz?
Czułam jego spojżenie na sobie.Żałuje ze nie moge go zobaczyć.
Wsumie...moge..dotykiem. Ale nie..nie zgodzi się. Nie będe mu przeciez jeździła rękami po twarzy.
Nie cierpie tego zresztą.
Juss pytał mnie od kiedy tancze..zapytał tez kiedy straciłam wzrok i jak to było.. Powiedzialam mu wszystko.
Zaufałam mu..po tak krótkim czasie znajomości..zaufałam mu.
Wydaje sie być bardzo miłym chłopakiem..i ten głos.
Taki..delikatny.Rozmawiał ze mną z takim spokojem..gdyb pytał o mój wzrok itd słyszałam ...czułam ze załamuje mu sie głos..
stawał sie cichszy.Rozumialam go..to ciężki temat.
Żałuje..tak bardzo żałuje ze nie moge mu spojżeć w oczy..
Oczywiście powiedział mi o tym ze widział mnie jak tańcze... spaliłam się rumieńcem..na co on powiedział ze to słodkie.
Dodał ze mam talent. Szczerze..wiem że dobrze tańcze. Ale nie uważam się za najlepszą..co to to nie !!
-Dlaczego ciągle sie upierasz i nie chcesz tanczyc u mnie na warsztatach.-zapytał Justin.
Cały czas namawiał mnie ze powinnam przyjść i tańczyć u niego.
Ale jak? Nie zobacze nawet choreografii! Czym on mysli?! : D
-Powtarzam ci setny raz..NIE! Dlaczego?Znowu ci to powiem..bo będe czuła sie nie swojo ! Jestem ślepa zauważ to?!Jak mam widziec choreografie?!Co kolwiek?!-odparłam lekko zdenerwowana.
Mam dośc juz tego jego ciągłego namawiania mnie...
Jak kobieta mówi nie to znaczy NIE!
-Nie mów tak!Nie używaj słowa 'ślepa'! Nigdy więcej!
-Spoko.Nie będzie nawet juz takiej okazji nie denerwuj się.-odpowiedziałam spokojnie.
No bo co..bo nie będzie.On ma te swoje warsztaty..a ja..nie mam nic.O!
-Dlaczego tak uważasz?-zapytał z troską w głosie.
-Dlatego że..no że nie będzie.-odparłam przeczesując delikatnie dłonią swoje ciemne włosy.
-Wiesz..ja bym bardzo chciał utrzumywać z Tobą kotnakt przez czas mojego pobytu w tym mieście.Jesteś..świetną dziewczyną.-powiedział zakłopotany...
-Jesteś pewny?
-Jak najbardziej.-odparł pewny siebie.
-Dziękuje...-powiedziałam cicho spuszczając głowe.
-Nie ma za co.
Poczułam jak delikatnie dłonią dotyka mojej brody podnosząc tym moją głowe do góry...
-Dlaczego cały czas masz tą opaske na oczach?-zapytał zabierając dłoń.
Własnie opaska..zapomniałam ze ja nadal mam.To nawet lepiej nie wystraszy się.
-Ponieważ ją lubie.I nie chce zebyś zobaczył moich oczu.I prosze..nie pytaj o to już.-odparłam zakłopotana.
Nie chce zeby dociekał o opaske..nie chce zeby prosił zebym ją zdjeła.
Mysle ze mogłabym mu ulec..i to zrobić.A wtedy jestem pewna ze gdyby tak sie stało..przerazilby sie.
Nie jestem pewna czy widział juz u kogos taki kolor oczu.No chyba ze się zmienił..w co wątpie.
-Dobrze.Skoro chcesz.-odparł zrezygnowany.
W tym momencie usłyszałam otwieranie się drzwi.
-Justin tu jesteś czekamy juz 40 min.!-powiedziała jakas dziewczyna piskliwym głosem.
Jej głos drażnił mi bębenki.
-Oh..no tak przepraszam juz do was ide!-odpowiedział po czym usłyszałam zamykające sie drzwi.
-Przepraszam Cię ale całkiem zapomniałem ze mam dzis pierwszą lekcje..miała sie zacząć dokładnie..43 min temu.Przepraszam.
-Nic nie szkodzi..to przezemnie.Leć a ja dokończe to co robiłam.-odparłam ze smutkiem.
Chciałam go ukryć.Smutno mi było że musi isć..dobrze mi się z nim rozmawiało...
-Nie to nie przez Cb mała.Okej lece bo mnie jeszcze zabiją-zachichotał a ja z nim-dziękuje że mogłem cię poznać i..dozobaczenia...uh.przepraszam.-zmieszał się.
Śmieszyły mnie takie sytuacje..gdy ktos powiedział do mnie ''dozobaczenia'' a dopiero potem uszczypnął sie w język.Zabawne.To mnie nigdy nie uraziło.
-Haha.Nic się nie stało.Mhm..pa - odparłam z lekkim rozbawieniem.
Usłyszałam jak wstaje i udaje sie do drzwi.
Może to ostatnia okazja..wkoncu to gwiazda.Wiele takich osób jak on nie dotrzymują słowa....raz kozie smiec!
-Justin!-krzyknęłam.
-tak?-usłyszałam ten spokojny głos.
-Mam proźbe..wiem ze głupią ale..czy mogłabym cie..'zobaczyc' ale własnym sposobem.?-zapytałam denerwujac sie całą sytuacja.
-Pewnie że tak.-odparł radosnym głosem i usłyszałam jego kroki w moją strone.
Dotknął moich dłoni i pociągnął mnie do góry.
Stałam przed nim.Położył moje dłonie na swojej twarzy a ja delikatnie opuszkami badałam jego skóre.
Delikatna skóre.Poczułam jak się uśmiecha chyba mu sie to spodobało.Uśmiechnęłam sie i ja i dalej kontynuowałam swoją czynność.
Dotykałam delikatnie oczu nosa policzek..ust.Musze przyznać miał niesamowite usta.:) Takie miękkie delikatne...
Nabrała mnie chęć pocałowania go...hola!Trzeba się opanować.!
-Dziękuje.-Powiedziałam zabierając ręce .
-Nie ma za co.Ciesze się ze mogłaś mnie w jakiś sposób zobaczyć. Wsumie..musze przynzać to miłe doznanie.-odparł i wziął moją dłoń i pocałował .
Uśmiechnęłam sie zalewajac rumieńcem.
-Dobrze..leć już.-powiedziałam cicho uśmiechając się.
-Okej..to ide.A wiec..dozobacznia?-poczułam niepewność w jego głosie.
-Haha tak spokojnie mozesz to słowo przy mnie mówić.-odparłam rozbawiona.
-ciesze sie.-odpowiedział i usłyszałam zamykające sie drzwi.
Yh... Uczucie jakie własnie mnie ogarnęło to chyba...szczęście?
Tak to one.Poznałam kogoś..kogoś kto sie mnie nie bał kogoś kto normalnie ze mną rozmawiał.
Świetne uczucie.
Juss wydaje mi się być przystojnym chłopakiem.
Wyrwałam się z rozmyślań i włączyłam muzyke i wróciłam do tańca.
Nie myslałam nad propozycją JB.Nie bd tańczyć na jego warsztatach...tego jestem pewna.
*Oczami Justina*
Świetna dziewczyna.Taka..skromna.Do tego śliczna.
Mój mały aniołek.Oczywiście nie powiedziałem jej ze ją tak nazywam.
Może kiedy powiem.
Wszedłem do sali w której mam zacząć swoją lekcje.
Wszystkie oczy skierowały sie na mnie.
Przywykłem do tego uczucia.
Same dziewczyny.... jak zawsze.
No nic..czyli bd tańczył z samymi dziewczynami.
To nawet lepiej..wkoncu musze wybrać tą nalepsza która bd tańczyła ze mną..w trasie.
Oczywiscie zadna z nich o tym nie wie.
Wtedy to by sie zaczęło...
-Przepraszam was za spóźnienie..ale miałem miłą rozmowe i jakos tak wyszło.Sory.-powiedziałem grzecznie.
Zdjąłem swoją kurtke rzuciłem w kąt i podszedłem do wierzy wybierając jakaś płyte.
-Miłą?Romowe z kimś takim nazywasz miłą?Miła by była ze mną...a z nia?!-zapytała dziewczyna o piskliwym głosie.
Już słyszałem ten głos...
-Przepraszam...-odwróciłem sie do dziewczyny..tak to ona.-co masz na myśli?-zapytałem chowając ręce w kieszeni.
-No to że ona nie jest normalna.Jest ślepa.Do tego nie wychowana.-zrobiła głupią mine.
Spojżałem na nią jak na idiotke..zdenerwowało mnie to.
-Wybacz.Ale nie bd tego rodzaju wypowiedzi słuchał .Albo przestaniesz tak na nią mówić albo wyjdź i nie wracaj nie mam zamiaru z kimś takim przebywać w jednej sali.-powiedziałem podnosząc głos na dziewczyne.
Co ona sobie uwazała?Następna królowa sie znalazła.
Denerwują mnie takie dziewczyny.Nie widzą nic po za własnymi paznokciami i blond włosami.
Żenada.
Nic nie odpowiedziała tylko usiadła na swoim miejscu
Do końca zajeć sie nie odzywała tylko świdrowała mnie wzrokiem.
Przygryzając przy tym warge i szepcąc cos do swoich psiapsiół.
Po śkończeniu zajęć podszedłem jeszcze pod sale w której tańczyła Diana..nie zastałem jej więc wróciłem do hotelu.
2 tyg.później.
*Oczami Diany*
Siedziałam własnie na srodku sali zmęczona tańcem i rozmyślałam o wszystkim co wydarzyło sie przez te dwa tygodnie.
Co się wydarzyło?Justin przychodził do mojej sali prawie każdego dnia. nawet wtedy kiedy nie prowadził zajeć.
Rozmawiał ze mną wygłupial sie żartował.
Bardzo go polubiałam..3 razy bylismy na kolacji.Bardzo się ciesze z tego powodu..
On też mnie polubił..tak mi sie wydaje..ciągle mi to powtarza.
Dał mi wiare w siebie..w to ze odzyskam wzrok.
Obiecał mi ze tak sie stanie.Miło z jego strony..
PRzy nim jestem..taka promienna taka szczęsliwa..
Oczywiscie z ojcem mam kłótnie prawie codziennie.
No chyba ze wychodzi z domu albo..poprostu siedzi i o nic sie nie czepia.
Zastanawiam sie...czy kiedy JB wyjedzie czy bd o mnie nadal pamiętał?
Pewnie nie..chociaż on mówi ze nigdy mnie nie zapomnie. I żałuje ze nie mieszkam tam gdzie on..
Też żałuje. Trudno.
Będzie mi bardzo smutno jak wyjdzie.
Wyjeżdża za tydzień.
Cholerne 7 dni i go nie zobacze...nie dotkne jego uśmiechniętej twarzy..ręki. yh.
Mam wrażanie ze poczułąm do niego coś wiecej niz tylko..przyjaźn.
Ale to pewnie tylko moje urojenia.
Moje rozmyślanie przerwał dźwięk drzwi.
-Cześć mała! - uslyszałam rozpromieniony głos Justina.
Podszedł do mnie i wziął za ręce podniósł do góry i przytulił dając siarczystego buziaka w policzek.
-Haha..hej.-odpowiedziałam rozbawiona jego zachowaniem.
Zawsze tak robił jak się witał.Zabawne..i miłe.
-A ty znowu z tą opaską?-Zapytał siadając na podłodze.
Pociągnął mnie za ręke i dosiadłam sie do niego .
-Znowu zaczynasz?Mówilam ci..lubie ją nosić.
-Jak nie okulary to opaska..a ja tak bardzo chce spojżeć w twoje oczy..Diana.-powiedział z troską w głosie.
Co z tego ze chciał..ale ja nie chcialam zeby to zrobil.
A moze chcialam....
-Ale ja tego nie chce! I skończmy ten temat.-poleciłam i opadłam na podłoge.
JB zrobil to samo bo po chwili poczułam ze lezy koło mnie.
-No dobrze jak chcesz.-odparł zrezygnowany.
Nie krępowałam się go..wiele razy przychodził po kryjomu do sali kiedy ja tańczyłam..stawał z boku i mnie oglądał.
Z kąd wiem ze był?Czułam zapach jego perfum.
Za każdym razem.Zawsze mówi ze lubi oglądać mój talent.
Kilka razy chciał mnie namówić zebym z nim zatańczyła..
raz mu sie to udało.Zatańczylam z nim. Jakoś..ale zatańczyłam.
Podobało mi się to..podobało mi sie to ze w trakcie tanca jego ręce spoczywały na moich biodrach..kołysał je w rytm muzyki.
Co jakis czas błądząc nimi po moim brzuchu i wyginaja mnie do tyłu tak że moje głowa spoczywała na jego ramieniu.
Uczucie które wtedy czułam jest nie doopisania.
-Może zatańczysz ze mną?-Po krótkiej ciszy zaproponował.
-Nie Justin..nie zatańcze z Tobą.nie rozumiem po co pytasz..skoro wiesz jaka będzie moja odpowiedź.
-No wiesz..raz mi sie udało.Warto próbować dalej.-zachichotał.
-Tym razem..znowu ci sie nie udało.
Rozmawiałam z nim jeszcze chwile a kiedy poinformowałam go ze wracam do domu postanowił mnie odprowadzic.
Nie protestowałam..
Odprowadził mnie pod samą brame . Na pożegnanie przytulił i dał mi buziaka..o dziwo dość blisko ust.
Będąc w domu bez kłótni z ojcem udałam sie do pokoju.
Wykąpałam sie przebrałam i z słuchawkami w uszach i jego aksamitnym głosem wydobywających sie z nich...usnełam.
Dzień przed wyjazdem Justina.
*Oczami Diany*
No to dziś będe musiała się z nim pożegnać.
Przez ten czas..jestem pewna zakochałam się w nim.
Wiem...dość krótki czas.
Ale tak dawno w nikim nie byłam zakochana.
Co ja gadam..nigdy nie byłam! On jest cudowny...troszczy sie o mnie jak nikt.
Dawno nie czułam takiej troski..boi sie o mnie.Każdego dnia dzwoni..przychodzi na sale wychodzi gdzies ze mną.
Jest kochany.Tak..kocham go jestem tego pewna...i jestem głupia.
Zakochałam sie w kims w kim kochają sie miliony nastolatek... w kims u kogo nie mam żadnych szans.przykro...
Dam sobie rade...napewno.
*Oczami Justina*
-Odwiedzasz dziś Diane?-spytał Kenny przy śniadaniu.
-Pewnie że tak! - odpowiedziałem radośnie.
Jak mógłbym się dziś z nią nie zobaczyc?To nierealne.!
zreszta...w dodatku jutro wyjeżdżam.
-No to świetnie.Pożegnaj się z nią ładnie.-powiedział zawzięcie jedząc płatki.
-Spokojnie zrobie to.-odpowiedziałem nieco smutny.
Własnie..będe musiał się z nią pożegnać...tak tego nie chce.
Przywiązałem się do niej..wspaniale mi się z nią bawi..rozmawia a nawet milczy.
Jest niesamowitą dziewczyną..ma w sobie tyle mocy tyle ciepła.
I nawet mi uległa..pokazała mi swoje oczy.
Moim zdaniem nie są straszne..są niezwykłe.
Widać w nich smutek...rozpacz.Taka głębie.
Zawsze mi powtarza ze nie chce zebym w nie patrzył...
Ale ja lubie to robić..mimo wszystko .
Po skończonym śniadaniu udałem sie do domu kultury.
Jest 10.30.Za 30 min zaczynam zajęcia.
Cassie bo tak ma na imie ta dziewczyna która obrażała Diane..nie tańczy już u mnie.
Wywaliłem ją.Za co? Za to co robiła wczesniej..za obrażanie kogos kogo bardzo lubie i za to ze była zbyt nachalna co do mnie.
A co do dziewczyny która ma tańczyc ze mną w trasie..to juz wybrałem.Diane.
Powiedziałem jej to..nie zgodziła sie..kazała mi wybrać inna.Ale kiedy ja nie chce innej bo żadna inna nie jest tak perfekcyjna jak ona.!
Trudno.. zespół bd bez jednej osoby. Damy rade.
Cieszy mnie jedna rzecz...taka że wiem ze odzyska wzrok.
Jak?Zapłaciłem za operacje..ona o niczym nie wie.
Dowie sie..potem. Nie chciałem jej tego mowic ..bo wiem ze nieźle by się zdenerwowała.
Wszedłem do sali witając sie z dziewczynami i zacząłem lekcje.
Zostały same te najlepsze..ale dla mnie nie az tak najlepsze..nie tak jak ona.
*Oczami Diany*
-Powiem mu..powiem mu to dziś!-mówiłam do siebie idąc do sali.
Wiem że jest w swojej sali..słyszałam muzyke i jego głos.
Co mu powiem? To że go kocham...trudno.
Wyśmieje mnie..ale przynajmniej zdobęde sie na odwage.
Wkońcu.
Weszłam do sali przebrałam sie w szare spodnie od dresu i czarny luźny top załozyłam czarną opaske na oczy i poszłam włączyć muzyke.
Zaczełam tańczyć...wylałam z siebie wszystkie emocje.
Byłam juz zmęczona..ale tańczyłam dalej. Czulam ze to za mało.
Włożyłam to tyle energi ile tylko miałam!Enegrii miłości pasji...
Piosenka sie skonczyla a ja opadłam zmęczona na podłoge cięszko oddychając.
Usłyszałam ze ktos bije mi brawo..
-Jak zawsze najlepsza.-powiedział dobrze znany mi głos.
-Co ty tu robisz?Przeciez masz zajęcia?-zapytałąm podnosząc sie powoli z podłogi.
-Własnie skonczylem.A ty ? Co dzisiaj tak wczesnie ? -zapytał podchodząc do mnie .
-A tak jakos..nie miałam co robić.-odpowiedziałam... sama nie wiem po co tak wczesnie przyszłam.
Chyba tylko po to zeby na niego poczekać i pomyslec nad tym jak mam mu to powiedzieć.
No to pomyślałam....
-A no chyba że tak.Wydaje mi się ze dałaś dzisiaj z siebie więcej niż zawsze..coś sie stało?-zapytał z troską gładząc mnie po ramieniu.
odwróciłam głowe czując ze moje oczy zaczynają sie wypełniać słoną wodą.....łzami.
Nie chciałam płakać..samo z siebie wyszło przyszło..i niech sobie już pójdzie!
-Nie nic..Albo nie...jednak tak stało sie .Justin..chce z tobą porozmawiać.-powiedziałam stanowczo powstrzymując łzy.
-Oh..dobrze o co chodzi?-zapytał.
Usiadłam na podłodze po czym on zrobił to samo po mnie.
No to teraz improwizacja..wszystko co leży ci Diana na sercu..wszystko co do niego czujesz..Teraz..powiedz mu.
-Lubie Cię wiesz to prawda?-zaczęłam...
-Tak wiem ja ciebie przecież też.-odparł ze spokojem.
-I wiesz ze jestem ci wdzięczna za wszystko...za to ze sie w jakiś sposób mną zająłeś ..troszczyłeś sie..pomagałeś wspierałeś..no poprostu byłeś.?
-Wiesz ze to dla mnie przyjemność.Lubie z tobą spędzać czas..ciesze sie ze mogłem ci jakos pomóc.-odparł.
No mów Diana mów.
Poczułam jakby moje usta ktos zaszył..nie mogłam nic powiedziec.
To co własnie chciałam najbardziej z sb wydobyć..nie mogłam.!
Boje sie..tak bardzo się boje.
Zdobyłam sie na odwage..obiecałam mu ze bd silna..a wiec..jestem.
-Justin bo..chce ci powiedzieć ze...-cholera...- że jestem dla mnie kims wiecej niz przyjacielem..jestes..kims wyjątkowym z nikim nie czułam sie tak dobrze jak przy tobie.Chce zebyś wiedzial...
że... jesteś cholernie niesamowity i ..zakochałam sie w Tobie.Ja wiem..wiem...że ty nic...ale musialam to powiedziec przepraszam.-powiedzialam wszystko to co leżało mi na sercu.
Wzdechnęłam głosno i poczułam jak do oczu napływają mi łzy... nie opanowałam ich..same spływały po moich ciepłych policzkach.
A on?Siedział cicho..nie odzywał sie..
Własnie tego sie najbardziej bałam.
_________________________________________
_________________________________________
No i jest 3 :)
nie miałam dziś weny ale pewna osoba sprawiła ze powróciła i jak najszybciej zaczęłam pisać.
Nudny troche ten rodział..
Ale obiecuje ze w nastepnym zacznie sie cos wiecej dziać<3
az sama sie nie moge doczekać haha ;D
DZiękujee za miłe komentarze <3
Jesteście kochani<3
Rano gry wstałam dostałam sms od Justina ? Chwile przyglądałam się wiadomości , aż w końcu ją otworzyłam. Pisało w niej. " Hej Alex jestem już w mieście, może spotkalibyśmy się? Park pod starym dębem koło jeziora o 15? Czekam Justin." Powiedziałam Jey'owi żeby nigdzie się nie umawiał. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to Zeszłam na duł zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam przed tv. Właśnie na MTV leciały ''Licealne ciąże'' Rany gdybym ja zaszła w tym wieku w ciąże, to bym się załamała. Jak pogodzić rodzicielstwo z edukacją? Nie mam pojęcia? Po jakiejś godzinie przyszła Lily i razem oglądałyśmy ''Życie według Liz'' uwielbiam ,to oglądać. Lil nie miała co robić więc przyszła do Jey'a ale ten cymbał jeszcze śpi. Razem z dziewczyną wpadłyśmy na pomysł ,żeby obudzić go porannym prysznicem. Gdy weszłyśmy do jego pokoju z wiadrem zimnej wody, braciak spał sobie słodko ssając kciuk Lily zrobiła mu parę zdjęć a potem wylałyśmy na niego wiadro wody.
-Alex co ty odpierdzielasz?- spojrzał w moja stronę ,ale jego oczy natychmiast ,zwróciły się ku dziewczynie-Hej skarbie co ty tutaj robisz?- My już leżałyśmy a ziemi ze śmiechu z jego boskiej miny.
-Oj kochanie ,ale słodko wyglądasz jak spisz!-i znowu w brecht.
-Niby jak???-udał poważnego
- Ssałeś kciuka mamy nawet fotkę!!!
-Coo? Ja nie ssam palca
-A chcesz się przekonać że ssasz?-spytałam poważnie
-Tak!!-rzekł stanowczo. Lily podała mu tel. A Jey zrobił wielkie oczy.
-To fotomątarz ja nie ssam kciuka-powróżył stanowczo.
-Oj kochanie nie ma sie czego wstydzić ,że dalej zachowujesz sie jak 2-letnie dziecko to żaden wstyd.Chyba?
-Dobra ja spadam, Jey pamiętaj że o 15 jesteśmy umówieni z Justinem!
-Taa jasne pamiętam sis
Zeszłam na duł umyłam naczynia, i poszłam sie szykować w sumie to byłam już ubrana ,ale jeszcze umyłam moje ząbki spięłam włosy w kitkę i pomalowałam rzęsy tuszem i już byłam gotowa. Na zegarku widniała godzina 14:45. Razem z Jeyem ,Lily, i Arianą puszyliśmy do parku pod dęba. Z daleka ,ujrzałam znaną mi sylwetkę był to Justin. Pędem ruszyłam w jego stronę i rzuciłam ,mu się na szyję.
-Co za miłe powitanie-powiedział tuląc mnie bardziej do siebie
-Tęskniłam!!!
-Ja też mała-powiedział jak za dawnych lat
-Hej już nie taka mała?-oburzyłam się
-Oj tam,oj tam
-Bieber stary nareszcie.-rzucił Jey witając się z Just'em
-Siema Jey brachu co tam?
-JB poznaj to jest moja dziewczyna
-Hej miło poznać
-A to jest Ariana moja przyjaciółka
♥♥♥OCZAMI BEEBS'A♥♥♥
-Siemka- Cieszyłem się że mogę poznac znajomych moich przyjaciół ,szczerze Jeydon ma gust nie powiem. A Alex tak bardzo za nią tęskniłem. Dziadkowie mówili mi że często ich odwiedza i że wypiękniała, ale że aż tak??? Myślę że czuję coś do niej i tak mi się zdaje że to nie przyjaźń.Moje przemyślenia przerwał jej aksamitny głos.
-To co robimy może lody??-spytała rozbawiona
-Mi pasuje -dodałem- a wam?-zwruóiłem się do Jey'a Lily i Ariany
-Jasne- Ruszyliśmy w stronę kawiarni "Canebo" Każdy zamówił sobie kuperek składający się z 6 ulubionych gałek lodów. Gdy jedliśmy lody co chwila zerkałem na Alex. Gdy wzięła za dużo lodów robiła strasznie dziwne miny, a ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę.
♥♥♥MOIMI OCZAMI♥♥♥
Kiedy rozkoszowałam się moimi lodami, Justin cały czas zerkał na mnie ukradkiem, ale jak nasze oczy spotkały się od razu odwracał wzrok. Kiedy widziałam go w necie albo w tv był przystojny, na żywo to CIASTECZKO!! Mam nadzieję ze będzie miedzy nami coś więcej niż przyjaźń...Zobaczymy w swoim czasie...Kiedy zjedliśmy nasze pyszne desery udaliśmy się na stary plac zabaw, na którym bawiliśmy się w dzieciństwie. Bawiliśmy się jak za dawnych lad nie obyło się ber spadania z huśtawki czy zjeżdżalnii. Najlepszy ubaw był na karuzeli bo się złamała ze starości albo z za dużej ilości osób nie wiem mniejsza. Po dniu pełnym wrażen wruciłam do domu zjadłam kolacje, wzięłam odprężający prysznic ,przebrałam się w piżamę i poszłam lulu.
Następnego dnia obudziły mnie hałas dochodzący z dołu spojrzałam się na zegarek 6:21 zabije gnidę chciałam sobie pospać dłużej a tu masz babo placek. Zeszłam na duł do kuchni a tam mój szanowny braciszek z Justinem??? Co on tu robi a z resztą?
-Co wy tu robicie głąby o 6 nad ranem????-wrzasnęłam wkurzona
-Co ty gadasz przecież jest po 9 ślepa jesteś czy coo???
-To raczej ty jesteś ślepy1 Spójrz na zegarek ciołku- obaj popatrzyli na zegarek wiszący na ścianie -No i ,która jest ? 6:27!!!
-Oj Alex...-Przerwałam Justinowi
-Nie tłumaczcie się idę na górę może jeszcze zasnę nara!!!!...
C.D.N.
-Alex co ty odpierdzielasz?- spojrzał w moja stronę ,ale jego oczy natychmiast ,zwróciły się ku dziewczynie-Hej skarbie co ty tutaj robisz?- My już leżałyśmy a ziemi ze śmiechu z jego boskiej miny.
-Oj kochanie ,ale słodko wyglądasz jak spisz!-i znowu w brecht.
-Niby jak???-udał poważnego
- Ssałeś kciuka mamy nawet fotkę!!!
-Coo? Ja nie ssam palca
-A chcesz się przekonać że ssasz?-spytałam poważnie
-Tak!!-rzekł stanowczo. Lily podała mu tel. A Jey zrobił wielkie oczy.
-To fotomątarz ja nie ssam kciuka-powróżył stanowczo.
-Oj kochanie nie ma sie czego wstydzić ,że dalej zachowujesz sie jak 2-letnie dziecko to żaden wstyd.Chyba?
-Dobra ja spadam, Jey pamiętaj że o 15 jesteśmy umówieni z Justinem!
-Taa jasne pamiętam sis
Zeszłam na duł umyłam naczynia, i poszłam sie szykować w sumie to byłam już ubrana ,ale jeszcze umyłam moje ząbki spięłam włosy w kitkę i pomalowałam rzęsy tuszem i już byłam gotowa. Na zegarku widniała godzina 14:45. Razem z Jeyem ,Lily, i Arianą puszyliśmy do parku pod dęba. Z daleka ,ujrzałam znaną mi sylwetkę był to Justin. Pędem ruszyłam w jego stronę i rzuciłam ,mu się na szyję.
-Co za miłe powitanie-powiedział tuląc mnie bardziej do siebie
-Tęskniłam!!!
-Ja też mała-powiedział jak za dawnych lat
-Hej już nie taka mała?-oburzyłam się
-Oj tam,oj tam
-Bieber stary nareszcie.-rzucił Jey witając się z Just'em
-Siema Jey brachu co tam?
-JB poznaj to jest moja dziewczyna
-Hej miło poznać
-A to jest Ariana moja przyjaciółka
♥♥♥OCZAMI BEEBS'A♥♥♥
-Siemka- Cieszyłem się że mogę poznac znajomych moich przyjaciół ,szczerze Jeydon ma gust nie powiem. A Alex tak bardzo za nią tęskniłem. Dziadkowie mówili mi że często ich odwiedza i że wypiękniała, ale że aż tak??? Myślę że czuję coś do niej i tak mi się zdaje że to nie przyjaźń.Moje przemyślenia przerwał jej aksamitny głos.
-To co robimy może lody??-spytała rozbawiona
-Mi pasuje -dodałem- a wam?-zwruóiłem się do Jey'a Lily i Ariany
-Jasne- Ruszyliśmy w stronę kawiarni "Canebo" Każdy zamówił sobie kuperek składający się z 6 ulubionych gałek lodów. Gdy jedliśmy lody co chwila zerkałem na Alex. Gdy wzięła za dużo lodów robiła strasznie dziwne miny, a ludzie patrzyli się na nią jak na wariatkę.
♥♥♥MOIMI OCZAMI♥♥♥
Kiedy rozkoszowałam się moimi lodami, Justin cały czas zerkał na mnie ukradkiem, ale jak nasze oczy spotkały się od razu odwracał wzrok. Kiedy widziałam go w necie albo w tv był przystojny, na żywo to CIASTECZKO!! Mam nadzieję ze będzie miedzy nami coś więcej niż przyjaźń...Zobaczymy w swoim czasie...Kiedy zjedliśmy nasze pyszne desery udaliśmy się na stary plac zabaw, na którym bawiliśmy się w dzieciństwie. Bawiliśmy się jak za dawnych lad nie obyło się ber spadania z huśtawki czy zjeżdżalnii. Najlepszy ubaw był na karuzeli bo się złamała ze starości albo z za dużej ilości osób nie wiem mniejsza. Po dniu pełnym wrażen wruciłam do domu zjadłam kolacje, wzięłam odprężający prysznic ,przebrałam się w piżamę i poszłam lulu.
Następnego dnia obudziły mnie hałas dochodzący z dołu spojrzałam się na zegarek 6:21 zabije gnidę chciałam sobie pospać dłużej a tu masz babo placek. Zeszłam na duł do kuchni a tam mój szanowny braciszek z Justinem??? Co on tu robi a z resztą?
-Co wy tu robicie głąby o 6 nad ranem????-wrzasnęłam wkurzona
-Co ty gadasz przecież jest po 9 ślepa jesteś czy coo???
-To raczej ty jesteś ślepy1 Spójrz na zegarek ciołku- obaj popatrzyli na zegarek wiszący na ścianie -No i ,która jest ? 6:27!!!
-Oj Alex...-Przerwałam Justinowi
-Nie tłumaczcie się idę na górę może jeszcze zasnę nara!!!!...
C.D.N.
Siedziałam w swoim pokoju i słuchałam muzyki, kiedy do pokoju wleciała zdyszana Ariana trzymająca w ręku jakieś czasopisma.
- Zgadnij kto postanowił wrócić do rodzinnego Stratford- krzyknęła na cały dom
- Nie mam pojęcia- Powiedziałam niechętnie patrząc na ścianę
- Justin Bieber nie mogę w to uwierzyć- piszczała
- Żartujesz- spytałam z oczami jak pięciozłotówki
- Nie-e wszystko pisze tutaj- podała mi gazetę w której pisało
" Nastoletni piosenkarz Justin Bieber postanowił wrócić do rodzinnej Kanady i uczyć się w normalnej szkole w Stratford, Ciekawi jesteśmy co go tam tak ciągnie, rodzina może stara miłość "
- Ja nie mogę. Muszę powiedzieć Jey'owi- natychmiast wybiegłam z pokoju do królestwa mojego braciszka. Wpadłam do niego jak burza.
- Coś się stało co straszysz mnie swoją obecnością
- Zgadnij kto wraca do Stratford- pisnęłam jak Ariana wcześniej
- Nie wiem może mnie oświecisz
- Justin wraca!!!!!!!
- Jaja sobie ze mnie robisz?
- Nie naprawdę wraca wszystko pisze tutaj- podałam mu gazetę i wybiegłam z pokoju
Utrzymywałam z nim kontakt cały czas ale nic nie powiedział ze wraca do nas. Weszłam na TT i napisałam mu wiadomość "Hej Justin słyszałam że wracasz do nas dlaczego nic nie powiedziałeś" po chwili odpisał "Przepraszam ale byłem taki zamotany. Jestem właśnie na lotnisku w Atlancie i za niedługo mam samolot do Stratford mam nadzieję że niedługo się spotkamy. xoxoxo "Powiedziałam jeszcze Jey'owi że Justin jest na lotnisku i niedługo do nas przyleci i poszłam do pokoju gdzie siedziała Ariana. Poszłyśmy na zakupy do centrum handlowego. Kupiłam sobie nowe buty firmy SUPRA 2 pary rurek i bluzę z kapturem. Kiedy wróciłam do domu przebrałam się w moje nowe ciuszki i poszłam pojeździć na desce. Razem z Arianą wróciłyśmy do domu i poszłyśmy oglądać jakiś film. Po filmie Ari poszła. Umyłam się i poszłam spać.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorka że taki krótki ale dziś nie miałam czasu. Obiecuję ze kolejny będzie dłuższy całus Piszcie w komentarzach czy się podoba.
- Zgadnij kto postanowił wrócić do rodzinnego Stratford- krzyknęła na cały dom
- Nie mam pojęcia- Powiedziałam niechętnie patrząc na ścianę
- Justin Bieber nie mogę w to uwierzyć- piszczała
- Żartujesz- spytałam z oczami jak pięciozłotówki
- Nie-e wszystko pisze tutaj- podała mi gazetę w której pisało
" Nastoletni piosenkarz Justin Bieber postanowił wrócić do rodzinnej Kanady i uczyć się w normalnej szkole w Stratford, Ciekawi jesteśmy co go tam tak ciągnie, rodzina może stara miłość "
- Ja nie mogę. Muszę powiedzieć Jey'owi- natychmiast wybiegłam z pokoju do królestwa mojego braciszka. Wpadłam do niego jak burza.
- Coś się stało co straszysz mnie swoją obecnością
- Zgadnij kto wraca do Stratford- pisnęłam jak Ariana wcześniej
- Nie wiem może mnie oświecisz
- Justin wraca!!!!!!!
- Jaja sobie ze mnie robisz?
- Nie naprawdę wraca wszystko pisze tutaj- podałam mu gazetę i wybiegłam z pokoju
Utrzymywałam z nim kontakt cały czas ale nic nie powiedział ze wraca do nas. Weszłam na TT i napisałam mu wiadomość "Hej Justin słyszałam że wracasz do nas dlaczego nic nie powiedziałeś" po chwili odpisał "Przepraszam ale byłem taki zamotany. Jestem właśnie na lotnisku w Atlancie i za niedługo mam samolot do Stratford mam nadzieję że niedługo się spotkamy. xoxoxo "Powiedziałam jeszcze Jey'owi że Justin jest na lotnisku i niedługo do nas przyleci i poszłam do pokoju gdzie siedziała Ariana. Poszłyśmy na zakupy do centrum handlowego. Kupiłam sobie nowe buty firmy SUPRA 2 pary rurek i bluzę z kapturem. Kiedy wróciłam do domu przebrałam się w moje nowe ciuszki i poszłam pojeździć na desce. Razem z Arianą wróciłyśmy do domu i poszłyśmy oglądać jakiś film. Po filmie Ari poszła. Umyłam się i poszłam spać.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorka że taki krótki ale dziś nie miałam czasu. Obiecuję ze kolejny będzie dłuższy całus Piszcie w komentarzach czy się podoba.
Znowu dno.
Znowu nie chce mi się żyć..
Moje życie to jedna wielka porażka okryta płaszczem złudnych nadziei rodzicielskich oraz drwiny środowiska.
PS. Właśnie zauważyłam iż mój laczek-żyrafa stracił oczy.. Nie wiem co gorsze: stracić wzrok, czy instynkt samozachowawczy.
Zapomniałabym o tej (delikatnie mówiąc) wkurzającej farsie z "dniem przytulania". Kolejny dzień, w którym człowiek zwraca uwagę na szczęśliwe, zakochane parki emanujące szczęściem. NIENAWIDZĘ WAS.
Znowu nie chce mi się żyć..
Moje życie to jedna wielka porażka okryta płaszczem złudnych nadziei rodzicielskich oraz drwiny środowiska.
PS. Właśnie zauważyłam iż mój laczek-żyrafa stracił oczy.. Nie wiem co gorsze: stracić wzrok, czy instynkt samozachowawczy.
Zapomniałabym o tej (delikatnie mówiąc) wkurzającej farsie z "dniem przytulania". Kolejny dzień, w którym człowiek zwraca uwagę na szczęśliwe, zakochane parki emanujące szczęściem. NIENAWIDZĘ WAS.




























