Nie ma rady, moja laktacja zależy w dużej mierze od tych nocnych karmień. Są karmienia, jest mleko, dużo mleka. Gdybym chciała, mogłabym synka powoli odstawiać, bo podręcznikowo karmię już ponad pół roku, ale skoro zima trzyma, a wokół tyle wirusów... Niech jeszcze wyssie nieco przeciwciał. :)
31.01.2012 o godz. 21:34
komentuj (0)
5. Walnięta lekcja. :D:D
Była lekcja Matematyki wszyscy mieli napisać sprawdzian. Oczywiście Diana i Kate pisały bo chłopcy do innej klasy chodzili. Kate i Diana siadły razem. Babka z maty dała im sprawdzian. Dziewczyny zaczęły rozmawiać, ponieważ Diana gówno umiała.
-Słyszę głosy. –powiedziałą babka z maty
-Ja też, ale ja się leczę. –odparła Diana.
W Sali zapdł śmiech, a nauczycielce zrobiło się głupio. Wpisała uwagę Dianie. Diana odparła że ma to w dupie i że na to sra.
-Dobrze Diano, tylko nie zasraj sprawdzaniu.
-Spoko. –odpowiedziała –Ja nie pani.
-Diana zaraz pójdziesz do dyrektorka.
-Spoko dawno go nie widziałam.
-Jesteś beszczelna!
-Ehem. Większego komplementu nie słyszałam.
Pani nauczycielka się ostro wkurzyła i zadzwoniła po matkę Diany. Mama Diany przyjechała i zabrała Dianę do domu. Przy okazji wzięła ze sobą Kate i Brayana.
-I co Kate zaś dosta łaś pałę?
-No a ty wiesz co to pała?
-NO a ty?
-No to coś czego ty nie masz.
-A ty masz głupią starą!
-Mamy tę samą matkę.
-No to masz tępego brata.
-Z tym się zgadzam.
-Ei! Proszę pani, ona mnie obraża.-krzyknął Brayan do mamy Diany.
-Nie dziwię się. –powiedziała mama Diany.
-Ja wysiadam.
-Idź w cholere –odparła Diana.
Brayan się wkurzyl i kopnął w kamień, duży kamień. Zaczął wrzeszczeć żę go noga boli. Jak smai widzicie jest taki mądry. Chyba dużo się naćpał.
-Siema laska –powiedizał do drzewa. –odpowiedz mi laska. No odpowiedz.
Widzicie jak można gadać do drzewa? Pedał no nie? : ) Poszedł sobie do lasu i położył się na łące z kwiatami. Kwiaty były strasznie wysokie. Zobaczył on jakieś coś czarnego w nich. Podszedł bliżej. Odgarnął kwiaty i zobaczył … SKUNKSA! Wystraszył się go a skunks jeb mu w twarz . Brayan prawie zemdlał z tego smrodu. Fuuj. Poszedł do domu. Właściwie to biegnął do domu z piskiem jak dziewczyna. Wreszcie dotarł.
-Fuj! Idź się umyć śmierdzielu! –krzyknęła Kate.
-Idę, idę. Tobie też by się przydało.
-Przesadziłeś!
Rodzeństwo zaczęło się kłócić i bić. Kate mu podbiła oko ten jej wybił palca. Normalka. Matka miała to w dupie. Kate wreszcie przestała i poszła pisać w pamiętniku:
12 lipiec 2670 rok
‘Kochany Pamiętniku!
Mój debilny brat mi wybił palca. Proszę żeby poszedł mieszkać pod most.
Amen ‘
Potem, zafascynowała się książką. Przeczytała 5 stron i odłożyła. Poszła obejrzeć komedie. I zasnęła.
Była lekcja Matematyki wszyscy mieli napisać sprawdzian. Oczywiście Diana i Kate pisały bo chłopcy do innej klasy chodzili. Kate i Diana siadły razem. Babka z maty dała im sprawdzian. Dziewczyny zaczęły rozmawiać, ponieważ Diana gówno umiała.
-Słyszę głosy. –powiedziałą babka z maty
-Ja też, ale ja się leczę. –odparła Diana.
W Sali zapdł śmiech, a nauczycielce zrobiło się głupio. Wpisała uwagę Dianie. Diana odparła że ma to w dupie i że na to sra.
-Dobrze Diano, tylko nie zasraj sprawdzaniu.
-Spoko. –odpowiedziała –Ja nie pani.
-Diana zaraz pójdziesz do dyrektorka.
-Spoko dawno go nie widziałam.
-Jesteś beszczelna!
-Ehem. Większego komplementu nie słyszałam.
Pani nauczycielka się ostro wkurzyła i zadzwoniła po matkę Diany. Mama Diany przyjechała i zabrała Dianę do domu. Przy okazji wzięła ze sobą Kate i Brayana.
-I co Kate zaś dosta łaś pałę?
-No a ty wiesz co to pała?
-NO a ty?
-No to coś czego ty nie masz.
-A ty masz głupią starą!
-Mamy tę samą matkę.
-No to masz tępego brata.
-Z tym się zgadzam.
-Ei! Proszę pani, ona mnie obraża.-krzyknął Brayan do mamy Diany.
-Nie dziwię się. –powiedziała mama Diany.
-Ja wysiadam.
-Idź w cholere –odparła Diana.
Brayan się wkurzyl i kopnął w kamień, duży kamień. Zaczął wrzeszczeć żę go noga boli. Jak smai widzicie jest taki mądry. Chyba dużo się naćpał.
-Siema laska –powiedizał do drzewa. –odpowiedz mi laska. No odpowiedz.
Widzicie jak można gadać do drzewa? Pedał no nie? : ) Poszedł sobie do lasu i położył się na łące z kwiatami. Kwiaty były strasznie wysokie. Zobaczył on jakieś coś czarnego w nich. Podszedł bliżej. Odgarnął kwiaty i zobaczył … SKUNKSA! Wystraszył się go a skunks jeb mu w twarz . Brayan prawie zemdlał z tego smrodu. Fuuj. Poszedł do domu. Właściwie to biegnął do domu z piskiem jak dziewczyna. Wreszcie dotarł.
-Fuj! Idź się umyć śmierdzielu! –krzyknęła Kate.
-Idę, idę. Tobie też by się przydało.
-Przesadziłeś!
Rodzeństwo zaczęło się kłócić i bić. Kate mu podbiła oko ten jej wybił palca. Normalka. Matka miała to w dupie. Kate wreszcie przestała i poszła pisać w pamiętniku:
12 lipiec 2670 rok
‘Kochany Pamiętniku!
Mój debilny brat mi wybił palca. Proszę żeby poszedł mieszkać pod most.
Amen ‘
Potem, zafascynowała się książką. Przeczytała 5 stron i odłożyła. Poszła obejrzeć komedie. I zasnęła.
Właśnie założyłam bloga, przyjaciółka mnie zainspirowała tak,o. Jestem Alex, i będę pisała zdarzenia które dzieją się w moim dziwnym życiu. Nie dawno też pisałam bloga o jakiś pierdołach ale mi się znudził i mam go w dupie daleko. Co tu jeszcze mówić. + czasami cytaty które piszę w nocy na komie kiedy nie mogę zasnąć, tak wole pisać cytaty niż spać. Nie obrażę się jak ktoś napiszę komentarz lub jakąś dobrą radę na życie. // xoxo Alex. ♥
Premier rozmawiał z byłym ministrem Korneliuszem Knotem o różnych sprawach , w zimny ,letni , lipcowy dzień.Harry spał na parapecie i obudził się widząc Dumbledore'a idącego w stronę domu i drzwi a była prawie 12 w nocy. Szybko się spakował , ale zanim to zrobił usłyszał dzwonek do drzwi. Wybiegł z adidasami w rękach i zobaczył klnącego ze wściekłości wuja Vernona. Dumbledore wszedł i zajął miejsce na fotelu a trzej Dursleyowie , na kanapie jednak Harry też usiadł na fotelu. Dumbledore poczęstował ich whisky ale oni odmówili , a on porozmawiał z Harrym . Potem do końca się Harry spakował i poszedł z Dumbledore'm , który mu powiedział , że deportują się jeszcze od małego miasteczka , bo chce załatwić pewną sprawę.Poszli do domu całkowicie zrujnowanego ale dźgnął fotel końcem różdżki i ten fotel zamienił się w człowieka -Horacego Slughorna.Ciąg dalszy potem
Tak, ten list miał w sobie dużo prawdy. Prawdy o moim życiu, i troche o życiu każdej z nas trzech. Czytając go, normalnie się popłakałam. Czytałam raz drugi, trzeci...no kilka razy. I płakałam. Ale pojęcia nie mam co to były za łzy. Nie wiem, może uświadomiłam sobie jakim jestemm złym człowiekiem i ile zła czynie.? Być może. Ale nikt nie jest idealny. Nie umiem tak szybko wybaczać. Tak, pół roku to sporo czasu, ale jak dla mnie rany wciąż są świeże. A moja nienawiść do NIEJ jest zbyt duża. Zaczęły mnie gnębić jakieś wyrzuty sumienia z tym związane, lecz nie czuje bym była w stanie teraz jej wybaczyć. Nie wiem czym to jest tak naprawdę spowodowane, czy tym że była z NIM czy tym że okazała się być taką WREDNĄ SUKĄ. Tak, włąśnie tak o niej myślę – wredna suka.
Ja naprawdę nie umiem tak szybko wybaczać takich rzeczy. Tym bardziej, że do tego dochodzi fakt, ze nie chodzi tu wyłącznie o mnie ale także o moje przyjaciółki, które są dla mnie BARDZO ale to BARDZO WAŻNE.
Tak wiem, trzeba wybaczać tym bardziej, ze przez te pół roku wyrządzałam jej krzywdy, nie ona mi, ale ten ślad w sercu został. Ślad po ty, jak ona mnie oszukałą. 'FAŁSZYWI PRZYJACIELE' można by rzec, ale to złe określenie. Nie może być fałszywą przyjaciółką, bo przyjaciółką nie była.! Dobrą koleżanką,? I owszem- kiedyś tak, ale na pewno nie przyjaciółką. Czuje, ze ona po prostu nie zasługuje na to miano, bo przyjaźń to coś, co jest trwałe i przede wszystkim prawdziwe.
A może to ja okazałam się być tą fałszywa.? Chociaż w porównaniu z nią to wątpie. Przyjaźń dla mnie to coś ważnego ,to nie zwykłe kumpelstwo.
Kiedyś bardzo jej zaufałam, i to prawdopodobnie był błąd. Ona także zaufała mi, ale ja jej nie oszukałam, nie zdradziłam tak jak ona mnie.! Zawsze byłam z nią szczera – może o kilku rzeczach NIE MÓWIŁAM, ale na pewno nie kłamałam.
Być może ja tą nienawiść do niej traktuję w sposób bardziej osobisty i mocniejszy niż A. i B. bo bardzo dotknęło mnie to, jak mnie oszukała, oraz jak potraktowała JEGO. Oszukała mnie. A ja tego nie cierpie.! Szczególnie w sferze uczuć. I także jeśli chodzi o uczucia trudno jest mi się ich pozbyć, powstrzymać. Zarówno uczucie miłośći jak i nienawiści. Ale to jest tylko połowa tego, dlaczego jej nie znosze.
Dzięki temu listowi, czuję się troche jak jakaś SZMATA, bo zrozumiałam że wina jej jest w tym wszytstkim mniejsza. Mimo łez, kóre nie wiem skad mi się wzięły podczas czytania, nie wyobrażam sobie teraz sie z nią pogodzić. Nie teraz. Może kiedyś, w odległej przyszłości tak, ale teraz czuje jeszcze tą nienawiść do niej tak, jakby to WSZYSTKO dopiero co się stało. W przeciwieństwie do A. nie mam aż tak silnego charakteru, nie umiem być dla wszystkich dobra. Jestem słabym człowiekiem. Emocje, uczucia zawsze brały nade mną góre. I trudno będzie to zmienić. Wiem, ze żeby nasz świat, ten tu wokół nas był lepszy porzeba wybaczać, ale ja nie porafię. Nie teraz. Nie dziś, nie jutro. Może kiedyś...
Ja naprawdę nie umiem tak szybko wybaczać takich rzeczy. Tym bardziej, że do tego dochodzi fakt, ze nie chodzi tu wyłącznie o mnie ale także o moje przyjaciółki, które są dla mnie BARDZO ale to BARDZO WAŻNE.
Tak wiem, trzeba wybaczać tym bardziej, ze przez te pół roku wyrządzałam jej krzywdy, nie ona mi, ale ten ślad w sercu został. Ślad po ty, jak ona mnie oszukałą. 'FAŁSZYWI PRZYJACIELE' można by rzec, ale to złe określenie. Nie może być fałszywą przyjaciółką, bo przyjaciółką nie była.! Dobrą koleżanką,? I owszem- kiedyś tak, ale na pewno nie przyjaciółką. Czuje, ze ona po prostu nie zasługuje na to miano, bo przyjaźń to coś, co jest trwałe i przede wszystkim prawdziwe.
A może to ja okazałam się być tą fałszywa.? Chociaż w porównaniu z nią to wątpie. Przyjaźń dla mnie to coś ważnego ,to nie zwykłe kumpelstwo.
Kiedyś bardzo jej zaufałam, i to prawdopodobnie był błąd. Ona także zaufała mi, ale ja jej nie oszukałam, nie zdradziłam tak jak ona mnie.! Zawsze byłam z nią szczera – może o kilku rzeczach NIE MÓWIŁAM, ale na pewno nie kłamałam.
Być może ja tą nienawiść do niej traktuję w sposób bardziej osobisty i mocniejszy niż A. i B. bo bardzo dotknęło mnie to, jak mnie oszukała, oraz jak potraktowała JEGO. Oszukała mnie. A ja tego nie cierpie.! Szczególnie w sferze uczuć. I także jeśli chodzi o uczucia trudno jest mi się ich pozbyć, powstrzymać. Zarówno uczucie miłośći jak i nienawiści. Ale to jest tylko połowa tego, dlaczego jej nie znosze.
Dzięki temu listowi, czuję się troche jak jakaś SZMATA, bo zrozumiałam że wina jej jest w tym wszytstkim mniejsza. Mimo łez, kóre nie wiem skad mi się wzięły podczas czytania, nie wyobrażam sobie teraz sie z nią pogodzić. Nie teraz. Może kiedyś, w odległej przyszłości tak, ale teraz czuje jeszcze tą nienawiść do niej tak, jakby to WSZYSTKO dopiero co się stało. W przeciwieństwie do A. nie mam aż tak silnego charakteru, nie umiem być dla wszystkich dobra. Jestem słabym człowiekiem. Emocje, uczucia zawsze brały nade mną góre. I trudno będzie to zmienić. Wiem, ze żeby nasz świat, ten tu wokół nas był lepszy porzeba wybaczać, ale ja nie porafię. Nie teraz. Nie dziś, nie jutro. Może kiedyś...
czuje że mi źle.bardzo źle. mam dość tego wieczoru. łzy mi lecą po policzkach i nic nie mogę z tym zrobić. płacze w poduszkę. nie wiem co mam robić. udawać że nic się nie stało? tylko ty tak chłopcze umiesz. ja nie potrafię zapomnieć o wszystkim co się zdarzyło. o naszych wspólnych chwilach. o nocnych rozmowach. o naszych spotkaniach. o tym jak chciałeś mnie podnieść by sprawdzić czy mnie uniesiesz bo ja ci zaciekle mówiłam że jestem gruba a ty zaprzeczałeś bo waga ok 47 kg to mało. o tym jak mogliśmy przegadać pare godzin siedząc na zwykłej ławce w parku . o naszych huśtawkach na placu zabaw. jak się razem huśtaliśmy. jak zjeżdżaliśmy ze zjeżdżalni i jak udawałeś że sie rozbierasz za tablicą. i bałeś się że "coś" zobaczę. o tym jak wspólnie milczeliśmy przez chwilę , spojrzeliśmy na siebie i wybuchaliśmy śmiechem. i wgl o naszym wspólnie spędzonym czasie. zapomniałeś o tym że znaliśmy się półtora roku ? o naszej przyjaźni która miała się przerodzić w miłość? ja się zakochałam , teraz twoja kolej. dlaczego ? dlaczego ? dlaczego mówiłeś że chcesz coś więcej niż przyjaźń żeby potem rozjebać mi tą słodką nadzieję i wszystko zepsuć ?
Ja cie mimo wszystko nadal kocham , zastanawiam sie czemu bo przecież tyle przez ciebie cierpię. chcę pobiegnąć do ciebie i się mocno do ciebie przytulić. o tak. po prostu. potem pocałować cię i powiedzieć że zawsze cie będę kochać i będę czekała z nadzieją że złapiesz mnie za rękę jak będę chciała odejść i powiesz żebym poczekała. weźmiesz moją twarz w swoje dłonie i powiesz te dwa magiczne słowa po których będę chciała dalej żyć , bo teraz chce umrzeć. powiesz : " kocham cię i nigdy nie opuszczę, żałuje że wtedy cię straciłem , ale człowiek uczy się na błędach" i mnie pocałujesz. chyba oglądam za dużo telewizji , w tym komedii romantycznych i czytam za dużo książek. przecież w nich zawsze jest szczęśliwe zakończenie. zawsze "księżniczka" znajdzie swojego "księcia". czemu w życiu tak nie ma ? ehh.. chyba za bardzo go kocham.. chce ułożyć sobie życie z innym chłopakiem ale o nim cały czas myślę. o tym frajerze który złamał mi serce. tak bardzo chce żeby wrócił. i powiedział : "jestem z tobą mała. będzie dobrze". ale wiem że kurwa nie będzie. bo życie jest pojebane. i w chuj mocno jakbyś chciał żeby było dobrze to i tak nie będzie. bo zawsze ci coś przeszkodzi. zawsze. tak jest bynajmniej w moim przypadku.
Boże Boże. jak ja tu sie użalam. jestem żałosna. nawpieprzam się tabletek i bedzie kurwa najlepiej. skończą się moje problemy. ale szkoda mi rezygnować z życia. bo może się jeszcze dużo fajnych rzeczy wydarzyć. kiedyś tam.
nie wiem czy to ostatnia notka opowiadająca o tym frajerze ale cały czas mnie bierze na sentyment do niego . myślę o tym jak tęsknie i ryczę. no i kurwa po co? tylko sama sobie robię źle. on pewnie nawet się teraz nie interesuje co się ze mną dzieje. no i kurwa po co. nawet jakby mnie pociąg przejechał to by go to gówno obchodziło. dobra koniec.
zaczynam od nowa. jak to się mówi od zera.
Ja cie mimo wszystko nadal kocham , zastanawiam sie czemu bo przecież tyle przez ciebie cierpię. chcę pobiegnąć do ciebie i się mocno do ciebie przytulić. o tak. po prostu. potem pocałować cię i powiedzieć że zawsze cie będę kochać i będę czekała z nadzieją że złapiesz mnie za rękę jak będę chciała odejść i powiesz żebym poczekała. weźmiesz moją twarz w swoje dłonie i powiesz te dwa magiczne słowa po których będę chciała dalej żyć , bo teraz chce umrzeć. powiesz : " kocham cię i nigdy nie opuszczę, żałuje że wtedy cię straciłem , ale człowiek uczy się na błędach" i mnie pocałujesz. chyba oglądam za dużo telewizji , w tym komedii romantycznych i czytam za dużo książek. przecież w nich zawsze jest szczęśliwe zakończenie. zawsze "księżniczka" znajdzie swojego "księcia". czemu w życiu tak nie ma ? ehh.. chyba za bardzo go kocham.. chce ułożyć sobie życie z innym chłopakiem ale o nim cały czas myślę. o tym frajerze który złamał mi serce. tak bardzo chce żeby wrócił. i powiedział : "jestem z tobą mała. będzie dobrze". ale wiem że kurwa nie będzie. bo życie jest pojebane. i w chuj mocno jakbyś chciał żeby było dobrze to i tak nie będzie. bo zawsze ci coś przeszkodzi. zawsze. tak jest bynajmniej w moim przypadku.
Boże Boże. jak ja tu sie użalam. jestem żałosna. nawpieprzam się tabletek i bedzie kurwa najlepiej. skończą się moje problemy. ale szkoda mi rezygnować z życia. bo może się jeszcze dużo fajnych rzeczy wydarzyć. kiedyś tam.
nie wiem czy to ostatnia notka opowiadająca o tym frajerze ale cały czas mnie bierze na sentyment do niego . myślę o tym jak tęsknie i ryczę. no i kurwa po co? tylko sama sobie robię źle. on pewnie nawet się teraz nie interesuje co się ze mną dzieje. no i kurwa po co. nawet jakby mnie pociąg przejechał to by go to gówno obchodziło. dobra koniec.
zaczynam od nowa. jak to się mówi od zera.
I'm out of touch, I'm out of love
I'll pick you up when you're getting down
and of all these things I've done I think I love you better now
I'll pick you up when you're getting down
and of all these things I've done I think I love you better now
Jednak nadchodzi moment, kiedy trzeba iść do przodu. pomyśleć czasem o sobie, zrozumieć, że nie wszystko trwa wiecznie.
Tydzień później.
Zapisałam się na jakieś zajęcia taneczne. Poznałam dużo fajnych osób, a trenerka stwierdziła że mam dar do tańca. Z Justinem nie utrzymuję kontaktu a z rodzicami się codziennie kłócę. To wszystko mnie wykańcza już. Przeczytałam że za trzy tygodnie jedzie w trasę. Czasem mam tak ochotę do niego zadzwonić usłyszeć jego głos, powiedzieć jak jest mi źle. Teraz została mi tylko mi Tiffany co ostatnio też się z nią sprzeczam. Znowu zaczyna kręcić z Peterem.
Weszłam do domu i oczywiście się nie obeszło bez uwag.
- Gdzieś ty była tyle czasu ?! - krzyknął ojciec.
- A co Cię to obchodzi ? - warknęłam idąc po schodach nagle poczułam jak ciągnie mnie za rękę i przycisnął mnie do ściany. Wyczułam od niego alkohol a matka była jeszcze w pracy.
- Jesteś moją córką i mam prawo wiedzieć ! - podniósł głos nadal mnie przyciskając do ściany. - A jeśli się dowiem że spotykasz się z tym gówniarzem to..
- O nie jest gówniarzem ! - przerwałam mu krzycząc. - I nie spotykam się z nim ! A uwierz mi bardzo tego chcę. I spi3rdalaj nie jestem twoją córką a ty moim ojcem. - wykrzyczałam mu w twarz czując jak łzy cisną mi do oczu. Poczułam jak dostałam z otwartej dłoni w policzek że aż się zachwiałam. Łzy spłynęły mi po policzkach a ojciec patrzył zszokowany. Bez słowa wybiegłam z domu, biegłam przed siebie wiedząc że dawno jestem daleko od domu. Znalazłam się w pobliskim parku i usiadłam na jednej z ławek. Dotknęłam dłonią swojego policzka który mnie zabolał, poczułam jak ponownie wybucham płaczem. Nigdy bym nie sądziłam że mnie uderzy... nie mam teraz do kogo iść dziś pokłóciłam się z Tiffany więc jedynym wyjściem jest Justin. Wyciągnęłam telefon z kieszeni wybierając numer do niego. Ręce telepały mi się a w oczach ciągle miałam łzy. Po paru sygnałach usłyszałam jego głos.
- Halo ? - zapytał nie pewnie.
- Ju..justin ? - zapytałam jąkjąc się.
- Tak.. Mandy co się dzieje ? - zapytał się troskliwie.
- On..on mnie uderzył.. - jąkałam się czując jak łzy spływają mi po policzkach.
- Kto cię uderzył ?! - zapytał się podenerwowany.
- Ojciec.. - powiedziałam łakając.
- Mandy.. idź do moich dziadków. - powiedział.
- Ja.. ja nie mogę. - powiedziałam.
- Idź dalej postaram się coś wykombinować. Bo to Stanford nie mogę przylecieć bo Scooter mi nawet już nie pozwoli. Zaraz zadzwonię do dziadków i masz do nich iść zrozumiano ? - powiedział stanowczo.
- Tak.. dziękuję kocham cię. - wyznałam a na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech.
- Nie ma za co. Ty jesteś najważniejsza i też Ciebie kocham a teraz idź. - powiedział a ja się rozłączyłam. Ruszyłam w stronę domku dziadków Biebera.
Oczami Justina.
Po tym telefonie mocno się wkurzyłem a przy okazji zmartwiłem. Na bank Scooter nie da mi pojechać do Stanford bo w końcu zaraz ta cała trasa. Wybrałem numer do mojej babci.
- Cześć Justin. - usłyszałem w słuchawce jej głos.
- Cześć babciu jest sprawa. - powiedziałem przechodząc od razu do rzeczy.
- No mów. - pogoniła mnie.
- Mandy mogła by się dzisiaj u was zostać na noc.. obiecuję że do jutra coś wymyślę. - poprosiłem błagalnym tonem.
- Pewnie przecież wiesz że ona jest u nas mile widziana a coś się stało ? - zapytała z niepokoiem.
- Jak będzie chciała to wam opowie dziękuję kocham was. - rozłączyłem się. Chodziłem nerwowo po pokoju. Aż do pokoju weszła Pattie.
- Justin kolacja. - powiedziała na wejściu.
- Nie jestem głodny. - powiedziałem obojętnie nadal chodząc po pokoju nerwowo.
- Coś się stało ? - zapytała się.
- Emm nie.. znaczy tak. - powiedziałem zmieszany a moja rodzicielka weszła do mojego pokoju i usiadła na łóżku a ja obok niej.
- Opowiadaj. - powiedziała a ja jej opowiedziałem to co mi powiedziała Mandy.
- Jezu tak mi przykro a może by na jakiś czas zamieszkała z nami ? - zaproponowała.
- A wiesz że ten pomysł nie jest taki zły ? - zapytałem się jej zadowolony z pomysłu mojej matki. - Jutro jej zaproponuję.
Rano.
Przebudziłem się o ósmej.
Zsunąłem się od razu z łóżka i poszedłem do łazienki w której wziąłem prysznic i się ubrałem ( bez kapelusza ). Od razu po ogarnięciu się wybrałem numer do Mandy która po paru sygnałach odebrała.
- Cześć. - powiedziała swoim aksamitnym ale cichym głosem.
- Hej kochanie, jak się czujesz ? - zapytałem troskliwie.
- Ojciec całą noc do mnie dzwonił, wysyłał różne esemesy że mam wrócić do domu bo inaczej już nigdy się z tobą nie zobaczę. - powiedziała przestraszonym głosem.
- Myszko nie martw się, za tydzień będziesz miała osiemnaście lat a ja mam dla Ciebie propozycję. - powiedziałem.
- Mhm jaką ? - zapytała bez żadnego entuzjazmu.
- Może na jakiś czas przeprowadzisz się do mnie ? Do Los Angeles, pojechałabyś ze mną w trasę. - zaproponowałem a w słuchawce nastała cisza.
- Ja.. Justin to miłe co dla mnie robisz ale ja nie mogę. - powiedziała, spodziewałem się takiej odpowiedzi.
- Mandy, to dla twojego dobra. Tak i tak masz ferie a potem coś się wmyśli co z twoją edukacją. - powiedziałem bo dobrze wiedziałem jak jest.
- W sumie masz rację, ale boję się iść sama do domu. - powiedziała cicho.
- Ja mogę zaraz przylecieć i jeszcze dziś polecimy do Los Angeles. - powiedziałem szczęśliwy że prawdopodobnie zobaczę swoją miłość.
- Dobrze.. będę czekać pa. - rozłączyła się a ja zacząłem odpi3rdalać taniec szczęścia że się zgodziła do pokoju wpadła moja matka nie widząc co się dzieje.
- Zgodziła się ! - krzyknąłem szczęśliwy.
- To się cieszę ! - przytuliła mnie.
- Dobra ja lecę do niej powiedz Scootwi. - powiedziałem chowając portfel i iphona.
Parę godzin później.
Jestem pod domem moich dziadków.
Wszedłem do środka i zobaczyłem moich dziadków z którymi od razu się przywitałem.
- Gdzie Mandy ? - zapytałem się.
- W twoim pokoju. - odparła babcia, a ja bez słowa wszedłem do swojego dawnego pokoju. Zobaczyłem ją. Podbiegłem do niej i przytuliłem ją mocno do siebie czując że mam przy sobie cały mój świat. Po chwili patrzyłem w jej niebieskie oczy po czym zacząłem całować jej usta. Tak bardzo się za nią stęskniłem.
- Idziemy ? - zapytałem gdy się od siebie oderwaliśmy.
- Tak.. - powiedziała i zeszliśmy na dół. Do jej domu szliśmy trzymając się za ręce i rozmawiając. Gdy byliśmy pod jej domu ścisnęła mocno moją dłoń. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy tam pijanego ojca Mandy.
- Ty gdzie ty byłaś całą noc ?! - wydarł się. - A ty gówniarzu co tu robisz ?! - wydarł się podchodząc bliżej. Bez słowa ruszyliśmy w stronę jej pokoju. Wyciągnęliśmy jakąś walizkę i zaczęliśmy razem pakować pierwsze lepsze rzeczy nasz spokój zakłócił rozzłoszczony ojciec Mandy... cdn.
Nie wyszedł rozdział tak jak chciałam ale cóż, wy go oceniacie. I dziękuję za 14 komentarzy pod poprzednim rozdziałem wasze komentarze dają mi moc i motywację dziękuję ! Kocham was <3.
10 komentarzy = NN.
Zapisałam się na jakieś zajęcia taneczne. Poznałam dużo fajnych osób, a trenerka stwierdziła że mam dar do tańca. Z Justinem nie utrzymuję kontaktu a z rodzicami się codziennie kłócę. To wszystko mnie wykańcza już. Przeczytałam że za trzy tygodnie jedzie w trasę. Czasem mam tak ochotę do niego zadzwonić usłyszeć jego głos, powiedzieć jak jest mi źle. Teraz została mi tylko mi Tiffany co ostatnio też się z nią sprzeczam. Znowu zaczyna kręcić z Peterem.
Weszłam do domu i oczywiście się nie obeszło bez uwag.
- Gdzieś ty była tyle czasu ?! - krzyknął ojciec.
- A co Cię to obchodzi ? - warknęłam idąc po schodach nagle poczułam jak ciągnie mnie za rękę i przycisnął mnie do ściany. Wyczułam od niego alkohol a matka była jeszcze w pracy.
- Jesteś moją córką i mam prawo wiedzieć ! - podniósł głos nadal mnie przyciskając do ściany. - A jeśli się dowiem że spotykasz się z tym gówniarzem to..
- O nie jest gówniarzem ! - przerwałam mu krzycząc. - I nie spotykam się z nim ! A uwierz mi bardzo tego chcę. I spi3rdalaj nie jestem twoją córką a ty moim ojcem. - wykrzyczałam mu w twarz czując jak łzy cisną mi do oczu. Poczułam jak dostałam z otwartej dłoni w policzek że aż się zachwiałam. Łzy spłynęły mi po policzkach a ojciec patrzył zszokowany. Bez słowa wybiegłam z domu, biegłam przed siebie wiedząc że dawno jestem daleko od domu. Znalazłam się w pobliskim parku i usiadłam na jednej z ławek. Dotknęłam dłonią swojego policzka który mnie zabolał, poczułam jak ponownie wybucham płaczem. Nigdy bym nie sądziłam że mnie uderzy... nie mam teraz do kogo iść dziś pokłóciłam się z Tiffany więc jedynym wyjściem jest Justin. Wyciągnęłam telefon z kieszeni wybierając numer do niego. Ręce telepały mi się a w oczach ciągle miałam łzy. Po paru sygnałach usłyszałam jego głos.
- Halo ? - zapytał nie pewnie.
- Ju..justin ? - zapytałam jąkjąc się.
- Tak.. Mandy co się dzieje ? - zapytał się troskliwie.
- On..on mnie uderzył.. - jąkałam się czując jak łzy spływają mi po policzkach.
- Kto cię uderzył ?! - zapytał się podenerwowany.
- Ojciec.. - powiedziałam łakając.
- Mandy.. idź do moich dziadków. - powiedział.
- Ja.. ja nie mogę. - powiedziałam.
- Idź dalej postaram się coś wykombinować. Bo to Stanford nie mogę przylecieć bo Scooter mi nawet już nie pozwoli. Zaraz zadzwonię do dziadków i masz do nich iść zrozumiano ? - powiedział stanowczo.
- Tak.. dziękuję kocham cię. - wyznałam a na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech.
- Nie ma za co. Ty jesteś najważniejsza i też Ciebie kocham a teraz idź. - powiedział a ja się rozłączyłam. Ruszyłam w stronę domku dziadków Biebera.
Oczami Justina.
Po tym telefonie mocno się wkurzyłem a przy okazji zmartwiłem. Na bank Scooter nie da mi pojechać do Stanford bo w końcu zaraz ta cała trasa. Wybrałem numer do mojej babci.
- Cześć Justin. - usłyszałem w słuchawce jej głos.
- Cześć babciu jest sprawa. - powiedziałem przechodząc od razu do rzeczy.
- No mów. - pogoniła mnie.
- Mandy mogła by się dzisiaj u was zostać na noc.. obiecuję że do jutra coś wymyślę. - poprosiłem błagalnym tonem.
- Pewnie przecież wiesz że ona jest u nas mile widziana a coś się stało ? - zapytała z niepokoiem.
- Jak będzie chciała to wam opowie dziękuję kocham was. - rozłączyłem się. Chodziłem nerwowo po pokoju. Aż do pokoju weszła Pattie.
- Justin kolacja. - powiedziała na wejściu.
- Nie jestem głodny. - powiedziałem obojętnie nadal chodząc po pokoju nerwowo.
- Coś się stało ? - zapytała się.
- Emm nie.. znaczy tak. - powiedziałem zmieszany a moja rodzicielka weszła do mojego pokoju i usiadła na łóżku a ja obok niej.
- Opowiadaj. - powiedziała a ja jej opowiedziałem to co mi powiedziała Mandy.
- Jezu tak mi przykro a może by na jakiś czas zamieszkała z nami ? - zaproponowała.
- A wiesz że ten pomysł nie jest taki zły ? - zapytałem się jej zadowolony z pomysłu mojej matki. - Jutro jej zaproponuję.
Rano.
Przebudziłem się o ósmej.
Zsunąłem się od razu z łóżka i poszedłem do łazienki w której wziąłem prysznic i się ubrałem ( bez kapelusza ). Od razu po ogarnięciu się wybrałem numer do Mandy która po paru sygnałach odebrała.
- Cześć. - powiedziała swoim aksamitnym ale cichym głosem.
- Hej kochanie, jak się czujesz ? - zapytałem troskliwie.
- Ojciec całą noc do mnie dzwonił, wysyłał różne esemesy że mam wrócić do domu bo inaczej już nigdy się z tobą nie zobaczę. - powiedziała przestraszonym głosem.
- Myszko nie martw się, za tydzień będziesz miała osiemnaście lat a ja mam dla Ciebie propozycję. - powiedziałem.
- Mhm jaką ? - zapytała bez żadnego entuzjazmu.
- Może na jakiś czas przeprowadzisz się do mnie ? Do Los Angeles, pojechałabyś ze mną w trasę. - zaproponowałem a w słuchawce nastała cisza.
- Ja.. Justin to miłe co dla mnie robisz ale ja nie mogę. - powiedziała, spodziewałem się takiej odpowiedzi.
- Mandy, to dla twojego dobra. Tak i tak masz ferie a potem coś się wmyśli co z twoją edukacją. - powiedziałem bo dobrze wiedziałem jak jest.
- W sumie masz rację, ale boję się iść sama do domu. - powiedziała cicho.
- Ja mogę zaraz przylecieć i jeszcze dziś polecimy do Los Angeles. - powiedziałem szczęśliwy że prawdopodobnie zobaczę swoją miłość.
- Dobrze.. będę czekać pa. - rozłączyła się a ja zacząłem odpi3rdalać taniec szczęścia że się zgodziła do pokoju wpadła moja matka nie widząc co się dzieje.
- Zgodziła się ! - krzyknąłem szczęśliwy.
- To się cieszę ! - przytuliła mnie.
- Dobra ja lecę do niej powiedz Scootwi. - powiedziałem chowając portfel i iphona.
Parę godzin później.
Jestem pod domem moich dziadków.
Wszedłem do środka i zobaczyłem moich dziadków z którymi od razu się przywitałem.
- Gdzie Mandy ? - zapytałem się.
- W twoim pokoju. - odparła babcia, a ja bez słowa wszedłem do swojego dawnego pokoju. Zobaczyłem ją. Podbiegłem do niej i przytuliłem ją mocno do siebie czując że mam przy sobie cały mój świat. Po chwili patrzyłem w jej niebieskie oczy po czym zacząłem całować jej usta. Tak bardzo się za nią stęskniłem.
- Idziemy ? - zapytałem gdy się od siebie oderwaliśmy.
- Tak.. - powiedziała i zeszliśmy na dół. Do jej domu szliśmy trzymając się za ręce i rozmawiając. Gdy byliśmy pod jej domu ścisnęła mocno moją dłoń. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy tam pijanego ojca Mandy.
- Ty gdzie ty byłaś całą noc ?! - wydarł się. - A ty gówniarzu co tu robisz ?! - wydarł się podchodząc bliżej. Bez słowa ruszyliśmy w stronę jej pokoju. Wyciągnęliśmy jakąś walizkę i zaczęliśmy razem pakować pierwsze lepsze rzeczy nasz spokój zakłócił rozzłoszczony ojciec Mandy... cdn.
* * *
Nie wyszedł rozdział tak jak chciałam ale cóż, wy go oceniacie. I dziękuję za 14 komentarzy pod poprzednim rozdziałem wasze komentarze dają mi moc i motywację dziękuję ! Kocham was <3.
10 komentarzy = NN.
Choć muzyka nie jest wszystkim to bez muzyki wszystko byłoby niczym.
Jestem jak kropla deszczu .... Żyje chwilą
Jestem jak wiatr .... Tak rtudno mnie złapać
Jestem jak wiatr .... Tak rtudno mnie złapać
suchaj tylko swojego serca, suchaj tylko swojej duszy to dobty głos cię prowadzi, a żadne zło cię nie ruszy.
Usagi to zwyczajna japońska 14-latka,która jest też Czarodziejką z Księżyca i Księżniczką Serenity.
#Megan
Pobiegłam za Chrisem. Złapałam go za rękę i odwróciłam w swoja stronę. Miałam ochotę go pocałować, przekazać tak jak bardzo jest dla mnie ważny, ale zapewne by mnie odepchnął. Ścisnęłam jego rękę.
- Tak, na początku udawałam – przerwałam nie wiedząc jak kontynuować.
Chłopak patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
- No właśnie…
- Udawałam tylko przez pierwsze spotkanie, potem byłam sobą! – wyrzuciłam przerywając mu.
Spuścił wzrok. Patrzył na swoje buty, jednak mojej ręki nie puścił.
- Uwierz mi… Proszę… Naprawdę byłam potem sobą, mówiłam prawdę, polubiłam cię! – łza spłynęła po moim policzku.
Chłopak spojrzał na mnie, gdy zauważył, że płaczę, przytulił mnie czule. Wzięłam głęboki wdech, rozkoszując się zapachem jego perfum.
- Wierzę ci – wyszeptał mi w włosy.
Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, jednak nadal trzymałam jego dłoń. Zauważyłam Justina. Szedł szybkim krokiem, zamyślony.
- Justin! – zawołał go Chris.
Chłopak jakby otrząsnął się ze złego snu. Spojrzał w naszą stronę, podszedł powoli. Pogłaskałam go przyjacielsko po ramieniu, na co uśmiechnął się do mnie blado.
- Może to nie prawda, może pocałowała go, dlatego aby się odczepił od niej? Zapewne żałuje – powiedział łagodnie.
Spojrzałam na niego zdziwiona i wdzięczna za razem. Chris uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Justin patrzył na niego z wdzięcznością.
- Jest dzisiaj dyskoteka u nas, którą ona organizuje, zapewne na niej będzie, więc w tedy w spokoju z nią porozmawiaj – zaproponował.
- Dzięki i życzę wam szczęścia. Pa – pożegnał się.
Uśmiechnęłam się do niego razem z Chrisem. Byłam mu wdzięczna. Pogłaskałam go po policzku i oparłam głowię o jego tors.
- Pójdziesz, ze mną na dyskotekę? – spytał.
- Jasne – odparłam z uśmiechem.
Znów się w niego wtuliłam, a cmoknął mnie w czubek głowy. Nie miałam ochoty teraz się od niego odsuwać.
#Justin
W domu jej nie było. Wszedłem w hałas na sali gimnastycznej i zacząłem szukać jej wzrokiem. Stała przy ścianie i obserwowała ze smutkiem bawiących się. Podszedłem do niej. Spojrzała na mnie z bólem.
- Możemy porozmawiać?! – krzyknąłem jej do ucha próbując przekrzyczeć muzykę.
Kiwnęła głowa, złapała mnie za rękę i wyprowadziła z sali, a potem na koniec korytarza.
- Dlaczego się wtedy z nim całowałaś? – spytałem nie pewnie, patrząc w jej oczy.
Wiedziałem, że odpowiedź może boleć, ale byłem na to przygotowany.
- Wiem, że nie powinnam, ale on cały czas za mną chodził i powiedział, że się odczepi jak go pocałuję, więc go pocałowałam… Proszę uwierz mi i wybacz! – mówiła ze smutkiem.
Jej oczy, były przepełnione łzami, przez co kilka się wydostało i poleciało po policzku. Wytarłem je kciukiem.
- Nie płacz – wyszeptałem.
Otarła łzy. Patrzyła na mnie wyczekująco. Wierzę jej i chcę dalej z nią być. Przytuliłem ją do siebie.
- Będziemy dalej razem? – spytała.
- Oczywiście…
Musnąłem jej wargi, czułem, że przez pocałunek się uśmiecha jak ja. Wróciliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do wolnej muzyki. Dziewczyna trzymała ręce na mojej szyi, a ja swoje na jej tali. Wszystko wróciło do normy.
#Megan
Szliśmy przez park.
- Usiądziemy? – zaproponował.
Kiwnęłam głową i usiedliśmy na jednej z ławek, przyglądałam się zachodowi słońca.
- Megan – powiedział cicho zwracając tym moja uwagę.
Patrzyłam na niego z uśmiechem. Pogładził mój policzek. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce.
- Megan… Podobasz mi się… Kocham cię – wyrzucił z siebie.
Patrzył na mnie, czekając na reakcję. Zdziwiłam się lekko, taki chłopak zakochał się we mnie? Uśmiechnęłam się lekko. Przejechałam palcem po jego dolnej wardze pod koniec dotykając górnej.
- Nie wiem czy to możliwe, ale najwyraźniej tak… Już nie kocham Justina tylko ciebie. Kocham cię Chris – streściłam.
Chłopak uśmiechnął się szeroko. Zbliżył swoje wargi do moich i delikatnie musnął. Odsunęłam się od niego i wstałam z ławki, a on za mną. Chwyciłam go za rękę.
- Będziesz moją dziewczyną? – spytał.
Stanęłam na palcach i go pocałowałam, teraz zdecydowanie dłużej niż wcześniej. Przytuliłam się do niego, oraz wsłuchałam się w przyspieszone bicie serca chłopaka, nie równe oddychanie.
- Tak – wyszeptałam z uśmiechem.
Chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę szkoły. Po drodze do Sali gimnastycznej pokazał mi gdzie mieści się stołówka, jego szafka. Weszliśmy wolno na parkiet. Leciała wolna piosenka. Jedną rękę umieściłam na jego szyi, a drugą gładziłam policzek. On położył dłonie na moich biodrach i lekko nimi kołysał.
Spojrzałam w poszukiwaniu Justina i Sophie. Tańczyli, uśmiechali się do siebie.
Zaczęłam znów wpatrywać się w zielone jak las, oczy mojego chłopaka, a on w moje.
Wszystko, nasze życie (Justina, Sophie, Chrisa, moje) jest wprost perfekcyjne, idealne, bo mamy przy sobie osobę, która nas kocha.
_____________________________________________________________
Mówiłam sobie, że dodam ten rozdział jutro, ale jednak dodałam dziś. Miałam zwolnić z rozdziałami też nic, ah moje postanowienia. Mam nadzieję, że się podoba i dziękuję za liczbę i długość komentarzy pod 19 rozdziałem :D!
Pobiegłam za Chrisem. Złapałam go za rękę i odwróciłam w swoja stronę. Miałam ochotę go pocałować, przekazać tak jak bardzo jest dla mnie ważny, ale zapewne by mnie odepchnął. Ścisnęłam jego rękę.
- Tak, na początku udawałam – przerwałam nie wiedząc jak kontynuować.
Chłopak patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
- No właśnie…
- Udawałam tylko przez pierwsze spotkanie, potem byłam sobą! – wyrzuciłam przerywając mu.
Spuścił wzrok. Patrzył na swoje buty, jednak mojej ręki nie puścił.
- Uwierz mi… Proszę… Naprawdę byłam potem sobą, mówiłam prawdę, polubiłam cię! – łza spłynęła po moim policzku.
Chłopak spojrzał na mnie, gdy zauważył, że płaczę, przytulił mnie czule. Wzięłam głęboki wdech, rozkoszując się zapachem jego perfum.
- Wierzę ci – wyszeptał mi w włosy.
Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, jednak nadal trzymałam jego dłoń. Zauważyłam Justina. Szedł szybkim krokiem, zamyślony.
- Justin! – zawołał go Chris.
Chłopak jakby otrząsnął się ze złego snu. Spojrzał w naszą stronę, podszedł powoli. Pogłaskałam go przyjacielsko po ramieniu, na co uśmiechnął się do mnie blado.
- Może to nie prawda, może pocałowała go, dlatego aby się odczepił od niej? Zapewne żałuje – powiedział łagodnie.
Spojrzałam na niego zdziwiona i wdzięczna za razem. Chris uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Justin patrzył na niego z wdzięcznością.
- Jest dzisiaj dyskoteka u nas, którą ona organizuje, zapewne na niej będzie, więc w tedy w spokoju z nią porozmawiaj – zaproponował.
- Dzięki i życzę wam szczęścia. Pa – pożegnał się.
Uśmiechnęłam się do niego razem z Chrisem. Byłam mu wdzięczna. Pogłaskałam go po policzku i oparłam głowię o jego tors.
- Pójdziesz, ze mną na dyskotekę? – spytał.
- Jasne – odparłam z uśmiechem.
Znów się w niego wtuliłam, a cmoknął mnie w czubek głowy. Nie miałam ochoty teraz się od niego odsuwać.
#Justin
W domu jej nie było. Wszedłem w hałas na sali gimnastycznej i zacząłem szukać jej wzrokiem. Stała przy ścianie i obserwowała ze smutkiem bawiących się. Podszedłem do niej. Spojrzała na mnie z bólem.
- Możemy porozmawiać?! – krzyknąłem jej do ucha próbując przekrzyczeć muzykę.
Kiwnęła głowa, złapała mnie za rękę i wyprowadziła z sali, a potem na koniec korytarza.
- Dlaczego się wtedy z nim całowałaś? – spytałem nie pewnie, patrząc w jej oczy.
Wiedziałem, że odpowiedź może boleć, ale byłem na to przygotowany.
- Wiem, że nie powinnam, ale on cały czas za mną chodził i powiedział, że się odczepi jak go pocałuję, więc go pocałowałam… Proszę uwierz mi i wybacz! – mówiła ze smutkiem.
Jej oczy, były przepełnione łzami, przez co kilka się wydostało i poleciało po policzku. Wytarłem je kciukiem.
- Nie płacz – wyszeptałem.
Otarła łzy. Patrzyła na mnie wyczekująco. Wierzę jej i chcę dalej z nią być. Przytuliłem ją do siebie.
- Będziemy dalej razem? – spytała.
- Oczywiście…
Musnąłem jej wargi, czułem, że przez pocałunek się uśmiecha jak ja. Wróciliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do wolnej muzyki. Dziewczyna trzymała ręce na mojej szyi, a ja swoje na jej tali. Wszystko wróciło do normy.
#Megan
Szliśmy przez park.
- Usiądziemy? – zaproponował.
Kiwnęłam głową i usiedliśmy na jednej z ławek, przyglądałam się zachodowi słońca.
- Megan – powiedział cicho zwracając tym moja uwagę.
Patrzyłam na niego z uśmiechem. Pogładził mój policzek. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce.
- Megan… Podobasz mi się… Kocham cię – wyrzucił z siebie.
Patrzył na mnie, czekając na reakcję. Zdziwiłam się lekko, taki chłopak zakochał się we mnie? Uśmiechnęłam się lekko. Przejechałam palcem po jego dolnej wardze pod koniec dotykając górnej.
- Nie wiem czy to możliwe, ale najwyraźniej tak… Już nie kocham Justina tylko ciebie. Kocham cię Chris – streściłam.
Chłopak uśmiechnął się szeroko. Zbliżył swoje wargi do moich i delikatnie musnął. Odsunęłam się od niego i wstałam z ławki, a on za mną. Chwyciłam go za rękę.
- Będziesz moją dziewczyną? – spytał.
Stanęłam na palcach i go pocałowałam, teraz zdecydowanie dłużej niż wcześniej. Przytuliłam się do niego, oraz wsłuchałam się w przyspieszone bicie serca chłopaka, nie równe oddychanie.
- Tak – wyszeptałam z uśmiechem.
Chwycił mnie za rękę i poprowadził w stronę szkoły. Po drodze do Sali gimnastycznej pokazał mi gdzie mieści się stołówka, jego szafka. Weszliśmy wolno na parkiet. Leciała wolna piosenka. Jedną rękę umieściłam na jego szyi, a drugą gładziłam policzek. On położył dłonie na moich biodrach i lekko nimi kołysał.
Spojrzałam w poszukiwaniu Justina i Sophie. Tańczyli, uśmiechali się do siebie.
Zaczęłam znów wpatrywać się w zielone jak las, oczy mojego chłopaka, a on w moje.
Wszystko, nasze życie (Justina, Sophie, Chrisa, moje) jest wprost perfekcyjne, idealne, bo mamy przy sobie osobę, która nas kocha.
_____________________________________________________________
Mówiłam sobie, że dodam ten rozdział jutro, ale jednak dodałam dziś. Miałam zwolnić z rozdziałami też nic, ah moje postanowienia. Mam nadzieję, że się podoba i dziękuję za liczbę i długość komentarzy pod 19 rozdziałem :D!
Kiedy nadszedł czas przysięgi małżeńskiej złapałam ją mocniej.Ksiądz zaczął wypowiadać słowa kiedy nagle...
Kidy nagle drzwi kościoła się otworzyły i wszedł przez nie przystojny chłopak.Ej !Ja gościa kojarzę.On był tym psem w zmierzchu !Znaczy wróć.Wilkołak , no trochę szacunku .Nikt chyba oprócz mnie nie zwrócił uwagi na spóźnionego gościa.Więc i ja się przestałam interesować.
-Tak.-powiedział Justin i skapnęłam się , że trochę ominęłam.
-Wzięła cię na dziecko?-zaśmiał się Taylor a wszyscy popatrzyli na niego dziwnie.Selena była widocznie zaskoczona jego wizytą.
-Stary ja nie chce ci nic zniszczyć czy coś ale jak żenisz się ją z powodu dziecka to wiedz , że to dziecko nie jest nawet twoje .Tylko moje-powiedział a ludzie byli mocno zszokowani.Justin zbladł.
-To prawda?-spytał się Seleny
-Kurwa po co tu przychodziłeś?Byłabym już jego żoną a nie ty się wpieprzyłeś.Tak Justin to prawda.Ale my się kochamy prawda?-spytała
-Nienawidzę cię !-wydarł się Justin na cały kościół i wybiegł.Nikt nie wiedział co zrobić.Selena zabrała dziecko i Taylora i poszli gdzieś.Swoją drogą mogła coś powiedzieć.Kurwa.Chyba jako jedyna ogarnęłam się i wybiegłam z kościoła.Co w szpilkach nie było łatwe.Wyszłam przed kościół i wzrokiem szukałam Justina.Ujrzałam tylko tył samochodu , którym szybko odjechał.A jak zrobi coś głupiego?Bez dłuższego namysłu ponownie wbiegłam do środka i pobiegłam do Pattie.
-Daj kluczyki-powiedziałam szybko do kobiety , która płakała.Dała mi kluczyki a ja po raz kolejny wybiegłam z kościoła.Odnalazłam samochód i jak najszybciej ruszyłam .Szczerze nie mam pojęcia gdzie mam jechać.On może być wszędzie.Po godzinie bezsensownego kręcenia się po mieście już chciałam się poddać.Robiło się ciemno więc i tak go nie znajdę.Kiedy nagle przejeżdżając koło plaży zauważyłam go wysoko siedzącego na jakiejś skale.Zaparkowałam samochód i zostawiając szpilki w cholerę, pobiegłam do niego.Chwilę mi zajęło zanim wdrapałam się w tej sukience do niego.Pod koniec chyba mnie zauważył ponieważ uśmiechnął się a raczej zaczął się ze mnie śmiać.
-Pomógłbyś-powiedziałam a on wstał i pomógł mi wejść
-Dziękuje-uśmiechnęłam się .On ponownie usiadł na skraju skały i spuścił nogi.Usiadłam obok niego.Siedział ze spuszczoną głową.
-Już nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny-powiedział po chwili ciszy
-Jak Selena ?, proszę cię znajdziesz lepszą-powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Nie , nie jak ona.Nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny jak ty-powiedział a mnie zamurowało.Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Może wrócimy do domu-powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Okej-powiedział niechętnie i wstał.Widziałam że nie był w najlepszym stanie więc kazałam mu pojechać ze mną a po jego samochód wrócę.Wsiadł na miejsce pasażera i oparł głowę o szybę.Ja usiadłam obok niego i odpaliłam silnik.Na początku żadne z nas się nie odzywało.Wiedziałam , że jest załamany i nie ma ochoty na rozmowy.
-Przepraszam-wyszeptał prawie niesłyszalnie.
-za co?-spytałam zdezorientowana.
-Za wszystko , że cię zostawiłem ...-mówiła łamiącym głosem
-Zapomnijmy.Było minęło-powiedziałam szybko.
-Pewnie nigdy mi nie wybaczysz-powiedział
-Już wybaczyłam.Możemy się przyjaźnić-powiedziałam z uśmiechem.
-Jesteś najlepsza-powiedział i dojechaliśmy pod mój dom.
-Idź do mojej sypialni , wiesz gdzie .Powiem im żeby dali ci na razie spokój.-powiedziałam
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnął i wszedł do środka.Ja skierowałam się do kuchni gdzie siedzieli wszyscy i pili?.Okej.
-Znalazłam go .Na razie chce zostać sam -powiedziałam.
-Okej.-powiedziała Pattie a reszta przytaknęła.Do wieczora mało kto co mówił.Nadszedł czas kolacji.Wszyscy zaczęli jeść a ja?Siedziałam znudzona.Pomyślałam o Justinie i postanowiłam mu zanieść coś do jedzenia.Zrobiłam więc sześć porządnych kanapek i postanowiłam zanieść je Justinowi.Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi.Usłyszałam na prawdę ciche proszę.Weszłam więc do pokoju gdzie panował całkowity mrok.Jedynie dzięki wielkiemu oknu dałam radę zauważyć sylwetkę chłopaka.Leżał na łóżku i patrzył się tępo na okno.
-Przyniosłam ci kolacje-powiedziałam i postawiłam talerzyk na nocnej szafce.Już chciałam wyjść kiedy usłyszałam cichy szept.
-Zostań ze mną proszę-powiedział Justin.Bez dłuższego zastanowienie usiadłam obok niego .
-Mogę się do ciebie przytulić?-spytał po chwili
-No jasne -powiedziałam a chłopak od razu odwrócił się w moją stronę i wtulił we mnie.
-To cholernie boli-powiedział załamany
-Wiem Justin ale musisz być silny -powiedziałam i pogłaskałam go po plecach.Po chwili poczułam że oddech chłopaka wyrównał się .Usnął.Lekko wyswobodziłam się z jego objęć i przykryłam go kocem .Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Zeszłam na dół a tam wszyscy w przedpokoju ubrani.
-A wy wszyscy gdzie ?-spytałam szybko
-Ja jadę z Cait i Mitchem na trochę .Nie będziesz zła?-spytał Chris
-No jasne , że nie .Pattie i Usher musieli też już jechać i odwołać mnóstwo koncertów i wywiadów Justina.
-Odwołajcie i moje.Mam pomysł.....
Następny dzień
Wstałam rano.Na serio rano bo o 7 .Zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki.Jak zawsze wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Włosy zostawiłam naturalne.Zeszłam więc na dół i skierowałam się do kuchni.Siedział już w niej załamany Justin.
-Hej -posłałam mu ciepły uśmiech.
-Hej-powiedział bez entuzjazmu.
-Jak tam samopoczucie?-spytałam patrząc na niego
-Jak wczoraj-odpowiedział.
-Dobra zjadaj to śniadanko i jedziemy cię spakować -powiedziałam z uśmiechem
-Po co?-ożywił się
-Pojedziemy sobie na Hawaje , tak na wakacje-uśmiechnęłam się .
-Fajnie a kto z nami jedzie?-spytał już bardziej żywiej .
-Niestety wszyscy mają jakieś zajęcia więc zostałeś skazany na mnie -powiedziałam z uśmiechem
-To nawet lepiej-powiedział pod nosem a ja udałam , że tego nie słyszałam.Zjadłam więc szybko jakąś kanapkę i wyszliśmy.Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy w kierunku jego domu.Miałam spore obawy , że Selena jest tam nadal.Zaparkowałam na podjeździe i wysiadłam z samochodu.Justin nawet nie drgnął.Nadal siedział w tym samym miejscu.Pomachałam mu ręką przed twarzą
-Ty już jesteśmy-powiedziałam
-Nie chce tam wchodzić-powiedział .No tego nie przewidziałam.
-Okej zaczekaj tu.Daj mi godzinę-powiedziałam i weszłam do domu.Skierowałam się do garderoby.Na szczęście w domu nie było Selenki .Zaczęłam pakować jego ciuchy.Ja pierdziele on ma ich na serio dużo.Po półtorej godziny wszystko spakowałam.Zniosłam wielką , ciężką walizkę i wstawiłam ją do samochodu.Wsiadłam za kierownice i ruszyłam.Justin sobie smacznie spał.No cóż.Po drodze postanowiłam zatrzymać się na zakupy.Kupiłam co trzeba i wróciłam do domu.Akurat obudził się Justin.
-Przepraszam , że usnąłem.Miałaś jakieś problemy?-zapytał zaspanym głosem
-Nie , spoko-uśmiechnęłam się i wyszłam z samochodu.Justin pomógł mi wszystko wnieść.
Następny dzień
Justin wstawaj - szturchałam lekko chłopaka.Jednak on nie miał zamiaru wstać.Jak mus to mus.Poszłam do swojej sypialni i wzięłam megafon.Swoją drogą po cholerę mi megafon w domu?Nie ważne.Weszłam do pokoju chłopaka i stanęłam przy jego łóżku.
-Justin wstawaj!-wydarłam się do megafonu a chłopak spadł z łóżka.Załapałam taki brecht , że myślałam że padnę .Justin popatrzył na mnie złowrogim wzrokiem i wszedł do łazienki.Niedługo potem siedzieliśmy już w samolocie.
-Justin obiecaj mi coś-powiedziałam do wiecznie smutnego Bieebsa.
-No?-popatrzył na mnie
-Zapomnij o przeszłości i ciesz się wakacjami ok ?-powiedziałam a on tylko twierdząco pokiwał.
Właśnie jesteśmy pod hotelem.Nie powiem ale hotel zapierał dech w piersiach.Wyglądał na bardzo ekskluzywny.Pattie i Usher się postarali.Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcjonistki.
-Dzień dobry-uśmiechnęła się życzliwie
-Dzień dobry.Moje nazwisko Cyrus ja zamawiałam dwa pokoje jednoosobowe-powiedziałam
-Przepraszam ale chyba zaszła pomyłka.Został nam jeden pokój dwuosobowy , reszta jest zajęta..
-----------------------------------------------------------------------------------
Nom i jest 71 xd Taa nudny jak flaki z olejem ;/ wiem .
Kidy nagle drzwi kościoła się otworzyły i wszedł przez nie przystojny chłopak.Ej !Ja gościa kojarzę.On był tym psem w zmierzchu !Znaczy wróć.Wilkołak , no trochę szacunku .Nikt chyba oprócz mnie nie zwrócił uwagi na spóźnionego gościa.Więc i ja się przestałam interesować.
-Tak.-powiedział Justin i skapnęłam się , że trochę ominęłam.
-Wzięła cię na dziecko?-zaśmiał się Taylor a wszyscy popatrzyli na niego dziwnie.Selena była widocznie zaskoczona jego wizytą.
-Stary ja nie chce ci nic zniszczyć czy coś ale jak żenisz się ją z powodu dziecka to wiedz , że to dziecko nie jest nawet twoje .Tylko moje-powiedział a ludzie byli mocno zszokowani.Justin zbladł.
-To prawda?-spytał się Seleny
-Kurwa po co tu przychodziłeś?Byłabym już jego żoną a nie ty się wpieprzyłeś.Tak Justin to prawda.Ale my się kochamy prawda?-spytała
-Nienawidzę cię !-wydarł się Justin na cały kościół i wybiegł.Nikt nie wiedział co zrobić.Selena zabrała dziecko i Taylora i poszli gdzieś.Swoją drogą mogła coś powiedzieć.Kurwa.Chyba jako jedyna ogarnęłam się i wybiegłam z kościoła.Co w szpilkach nie było łatwe.Wyszłam przed kościół i wzrokiem szukałam Justina.Ujrzałam tylko tył samochodu , którym szybko odjechał.A jak zrobi coś głupiego?Bez dłuższego namysłu ponownie wbiegłam do środka i pobiegłam do Pattie.
-Daj kluczyki-powiedziałam szybko do kobiety , która płakała.Dała mi kluczyki a ja po raz kolejny wybiegłam z kościoła.Odnalazłam samochód i jak najszybciej ruszyłam .Szczerze nie mam pojęcia gdzie mam jechać.On może być wszędzie.Po godzinie bezsensownego kręcenia się po mieście już chciałam się poddać.Robiło się ciemno więc i tak go nie znajdę.Kiedy nagle przejeżdżając koło plaży zauważyłam go wysoko siedzącego na jakiejś skale.Zaparkowałam samochód i zostawiając szpilki w cholerę, pobiegłam do niego.Chwilę mi zajęło zanim wdrapałam się w tej sukience do niego.Pod koniec chyba mnie zauważył ponieważ uśmiechnął się a raczej zaczął się ze mnie śmiać.
-Pomógłbyś-powiedziałam a on wstał i pomógł mi wejść
-Dziękuje-uśmiechnęłam się .On ponownie usiadł na skraju skały i spuścił nogi.Usiadłam obok niego.Siedział ze spuszczoną głową.
-Już nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny-powiedział po chwili ciszy
-Jak Selena ?, proszę cię znajdziesz lepszą-powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Nie , nie jak ona.Nigdy nie znajdę tak świetnej dziewczyny jak ty-powiedział a mnie zamurowało.Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Może wrócimy do domu-powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Okej-powiedział niechętnie i wstał.Widziałam że nie był w najlepszym stanie więc kazałam mu pojechać ze mną a po jego samochód wrócę.Wsiadł na miejsce pasażera i oparł głowę o szybę.Ja usiadłam obok niego i odpaliłam silnik.Na początku żadne z nas się nie odzywało.Wiedziałam , że jest załamany i nie ma ochoty na rozmowy.
-Przepraszam-wyszeptał prawie niesłyszalnie.
-za co?-spytałam zdezorientowana.
-Za wszystko , że cię zostawiłem ...-mówiła łamiącym głosem
-Zapomnijmy.Było minęło-powiedziałam szybko.
-Pewnie nigdy mi nie wybaczysz-powiedział
-Już wybaczyłam.Możemy się przyjaźnić-powiedziałam z uśmiechem.
-Jesteś najlepsza-powiedział i dojechaliśmy pod mój dom.
-Idź do mojej sypialni , wiesz gdzie .Powiem im żeby dali ci na razie spokój.-powiedziałam
-Dzięki-sztucznie się uśmiechnął i wszedł do środka.Ja skierowałam się do kuchni gdzie siedzieli wszyscy i pili?.Okej.
-Znalazłam go .Na razie chce zostać sam -powiedziałam.
-Okej.-powiedziała Pattie a reszta przytaknęła.Do wieczora mało kto co mówił.Nadszedł czas kolacji.Wszyscy zaczęli jeść a ja?Siedziałam znudzona.Pomyślałam o Justinie i postanowiłam mu zanieść coś do jedzenia.Zrobiłam więc sześć porządnych kanapek i postanowiłam zanieść je Justinowi.Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi.Usłyszałam na prawdę ciche proszę.Weszłam więc do pokoju gdzie panował całkowity mrok.Jedynie dzięki wielkiemu oknu dałam radę zauważyć sylwetkę chłopaka.Leżał na łóżku i patrzył się tępo na okno.
-Przyniosłam ci kolacje-powiedziałam i postawiłam talerzyk na nocnej szafce.Już chciałam wyjść kiedy usłyszałam cichy szept.
-Zostań ze mną proszę-powiedział Justin.Bez dłuższego zastanowienie usiadłam obok niego .
-Mogę się do ciebie przytulić?-spytał po chwili
-No jasne -powiedziałam a chłopak od razu odwrócił się w moją stronę i wtulił we mnie.
-To cholernie boli-powiedział załamany
-Wiem Justin ale musisz być silny -powiedziałam i pogłaskałam go po plecach.Po chwili poczułam że oddech chłopaka wyrównał się .Usnął.Lekko wyswobodziłam się z jego objęć i przykryłam go kocem .Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Zeszłam na dół a tam wszyscy w przedpokoju ubrani.
-A wy wszyscy gdzie ?-spytałam szybko
-Ja jadę z Cait i Mitchem na trochę .Nie będziesz zła?-spytał Chris
-No jasne , że nie .Pattie i Usher musieli też już jechać i odwołać mnóstwo koncertów i wywiadów Justina.
-Odwołajcie i moje.Mam pomysł.....
Następny dzień
Wstałam rano.Na serio rano bo o 7 .Zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki.Jak zawsze wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Włosy zostawiłam naturalne.Zeszłam więc na dół i skierowałam się do kuchni.Siedział już w niej załamany Justin.
-Hej -posłałam mu ciepły uśmiech.
-Hej-powiedział bez entuzjazmu.
-Jak tam samopoczucie?-spytałam patrząc na niego
-Jak wczoraj-odpowiedział.
-Dobra zjadaj to śniadanko i jedziemy cię spakować -powiedziałam z uśmiechem
-Po co?-ożywił się
-Pojedziemy sobie na Hawaje , tak na wakacje-uśmiechnęłam się .
-Fajnie a kto z nami jedzie?-spytał już bardziej żywiej .
-Niestety wszyscy mają jakieś zajęcia więc zostałeś skazany na mnie -powiedziałam z uśmiechem
-To nawet lepiej-powiedział pod nosem a ja udałam , że tego nie słyszałam.Zjadłam więc szybko jakąś kanapkę i wyszliśmy.Wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyliśmy w kierunku jego domu.Miałam spore obawy , że Selena jest tam nadal.Zaparkowałam na podjeździe i wysiadłam z samochodu.Justin nawet nie drgnął.Nadal siedział w tym samym miejscu.Pomachałam mu ręką przed twarzą
-Ty już jesteśmy-powiedziałam
-Nie chce tam wchodzić-powiedział .No tego nie przewidziałam.
-Okej zaczekaj tu.Daj mi godzinę-powiedziałam i weszłam do domu.Skierowałam się do garderoby.Na szczęście w domu nie było Selenki .Zaczęłam pakować jego ciuchy.Ja pierdziele on ma ich na serio dużo.Po półtorej godziny wszystko spakowałam.Zniosłam wielką , ciężką walizkę i wstawiłam ją do samochodu.Wsiadłam za kierownice i ruszyłam.Justin sobie smacznie spał.No cóż.Po drodze postanowiłam zatrzymać się na zakupy.Kupiłam co trzeba i wróciłam do domu.Akurat obudził się Justin.
-Przepraszam , że usnąłem.Miałaś jakieś problemy?-zapytał zaspanym głosem
-Nie , spoko-uśmiechnęłam się i wyszłam z samochodu.Justin pomógł mi wszystko wnieść.
Następny dzień
Justin wstawaj - szturchałam lekko chłopaka.Jednak on nie miał zamiaru wstać.Jak mus to mus.Poszłam do swojej sypialni i wzięłam megafon.Swoją drogą po cholerę mi megafon w domu?Nie ważne.Weszłam do pokoju chłopaka i stanęłam przy jego łóżku.
-Justin wstawaj!-wydarłam się do megafonu a chłopak spadł z łóżka.Załapałam taki brecht , że myślałam że padnę .Justin popatrzył na mnie złowrogim wzrokiem i wszedł do łazienki.Niedługo potem siedzieliśmy już w samolocie.
-Justin obiecaj mi coś-powiedziałam do wiecznie smutnego Bieebsa.
-No?-popatrzył na mnie
-Zapomnij o przeszłości i ciesz się wakacjami ok ?-powiedziałam a on tylko twierdząco pokiwał.
Właśnie jesteśmy pod hotelem.Nie powiem ale hotel zapierał dech w piersiach.Wyglądał na bardzo ekskluzywny.Pattie i Usher się postarali.Weszliśmy do środka i podeszliśmy do recepcjonistki.
-Dzień dobry-uśmiechnęła się życzliwie
-Dzień dobry.Moje nazwisko Cyrus ja zamawiałam dwa pokoje jednoosobowe-powiedziałam
-Przepraszam ale chyba zaszła pomyłka.Został nam jeden pokój dwuosobowy , reszta jest zajęta..
-----------------------------------------------------------------------------------
Nom i jest 71 xd Taa nudny jak flaki z olejem ;/ wiem .
Zadzwoniłem do Alex . Głos mi drżał . Nie wiedziałem co jej mam powiedzieć . Starałam się mówić spokojnie , żeby nie poznała po mnie ze się denerwuje . Po rozmowie , gdy wychodziłem z pokoju . Podszedł do mnie Victor w wepchną mnie z powrotem do pokoju . Stałem jak słup nie wiedziałem ci powiedzieć .
-Coś ty zrobił ?! Wiesz , że w tej chwili rozwaliłeś mi związek i sobie ?!
-Tak zdaje sobie z tego sprawę . Ale ja nie byłem świadom co robię ! I tak jak było na nagraniu to nie ja zacząłem . Tam było widać , że ledwo się trzymam .
-Tak , ale to nie zmienia faktu , ze cos między wami się stało !
-Ja tego nie pamiętam . Nie wiem co mi teraz zrobisz , ale ja chce odzyskać Alex .Chociaż jej zeszcze nie straciłem . Tak wiem , że to się stanie .
-Masz pecha bo to już się stało .
Wtedy poczułem , jak oczy mi się zaszkliły . Wypchałem go z pokoju . Usiadłem na łóżku . I zaczęłam płakać jak małe dziecko . Po chwili zadzwonił mi telefon .
-Błagam powiedz mi , że to nieprawda . –Słyszałem , jak jej głos drży .
-Przepraszam .Ale ja …-nie dała mi dokończyć i usłyszałem to
-Nienawidzę cię !
-Ale Alex daj sobie wytłumaczyć !
-Tu nie ma nic do tłumaczenia . Nienawidzę cię !
Rozłączyła się . Świat mi się wali. Nie wiedziałem co mam robić. Ani co mam mówić . Zamknąłem się w pokoju nawet jak wołali dzwonili nie odbierałem . Miałem ich wszystkich dość .
****************Oczami**Alex********************
Nie dość , że Nick w szpitalu . To jeszcze to . Nie wiedziałam , co mam ze sobą zrobić . Płakałam jak małe dziecko , bez końca . Nie potrafiłam się uspokoić . Kocham go , zależy mi na nim a on ! Zdradza mnie z moja przyjaciółką . No pięknie . Pokazałam to nagranie Alice . Ona popatrzyła mi prosto w oczy i powiedziała , że z niego drań , ale że widać jak to Olivia zaczyna . On na początku ja odepchnął i coś mówił . A jednak się dał . To było straszne .! Myślałam , że się zabije .
3 dni później .
Nick dalej się nie wybudził . Justin dzwoni parę razy dziennie , ale nie odbieram . Z Alice byłyśmy na zmianę raz ja u niego byłam raz ona . Lekarze powiedzieli , że będzie pamiętał , ale nie wiadomo czy wszystko . Siedziałam , przy Nicku i mówiłam , co ostatnio u mnie i u Justina co mi zrobił . Płakałam jak to mówiłam ,ale cóż na to porodzę to samo tak z człowiek wychodzi . Zmieniłam się z Alice . Jak szłam domu to po drodze zobaczyłam Justina . Podszedł do mnie .
-Przepraszam . –Powiedział z zaszklonymi oczyma .
-Odsuń się ! Nienawidzę cię za to rozumiesz?
-Daj sobie wytłumaczyć
-Tu nie ma nic do tłumaczenia . mogłeś tka nie robić .
-Błagam cie choć od mnie i ci wszystko wytłumaczę .
-Nie ! –Łzy mi leciały . Biebs chciał mi je wytrzeć , ale odepchnęłam jego rękę . Miałam go dość za to co mi zrobił .
-Posłuchaj . Ja nie chciałem . Proszę cię wybacz mi . Ja bez Ciebie nie daje rady . Kocham cie .
-Daruj sobie . !
-Błagam 5 min tylko chce ci cos pokazać ! Proszę noo !
-Nie chce na nic patrzeć tym bardziej na ciebie . Spierda*laj .
Wtedy pobiegłam w stronę mojego domu . Miałam już gdzieś to co ode mnie chciał . Szybko pobiegłam do pokoju .
****************Oczami**Alice ****************
Justin zadzwonił do mnie , ze jest u siebie i , żebym do niego przyszła . Poszłam chociaż byłam na niego bardzo złą za to co zrobił mojej przyjaciółce . Pokazał mi film . Ten z korytarza co widziałam i z pokoju . Nic między nimi nie było . Bo jak weszli do pokoju to Justin padł . Ona go tylko rozebrała zostawiła swoją bieliznę w pokoju i poszła do siebie . Byłam zdziwiona nie spodziewałam się tego . Szczególnie po niej . Nie rozumiem jej zazdrości Alex , ze tak świetnie jaj się układało z Justinem . Wzięłam to nagranie on Justina i poszłam w tym do Alex , żeby jej pokazać , że nie zaszło miedzy nimi do niczego . Alex nie chciała tego oglądać . Pokazałam jej to . Patrzyła się na mnie dziwnym wzrokiem . Zadzwoniłam po Biebsa , że by przyszedł do niej do domu . Kiedy wszedł do pokoju ja wyszłam nie chciałam się w wtrącać , niech sobie wszystko sami wyjaśnią . Ja Olivie zamorduje , bo nie dość , że Alex przeżywa Nicka wypadek to jeszcze jej to zrobiła . Alex dużo przez życie wycierpiała . Jestem ciekawa co na to Victor . Zadzwoniłam do niego . Był zawiedziony , ale wytrzyma . Coś czuje , że on jej tego nie wybaczy tak i jak my wszyscy . Ale bardzo interesuje mnie to dlaczego to zrobiła , co myślała , ze Justin jej ulegnie . Chyba się myliła . Miejmy taką nadzieje .
*******************Oczami**Justina**********
Gdy sam zobaczyłem , że jednak między nami nic nie było to się ucieszyłem . Chciałem to pokazać Alex , ale ona nie chciała . Przez te 3 dni na niczym innym nie potrafiłem się skupić na niczym . Alice zostawiła nas samych . Podszedłem do Alex . Wytłumaczyłem jej wszystko . Przeprosiłem . Powiedziała , że musi to przemyśleć . Bałem się , że odejdzie ode mnie . Złapałem ja w biodrach i mocno do siebie przytuliłem . Niby minęły 3 dni a ja czułem jakby minęło parę miesięcy . Cieszyło mnie to , że odwzajemniła uścisk . Kocham ja naprawdę . Brakowało mi jej . Zrobił bym dla niej wszystko . Jest dziewczyna pierwsza i ostatnia , dla której zrobię wszystko . Siedzieliśmy tak chwile . Ona była zmęczona . Położyła się na łóżku . Chciałem ją pocałować , ale ona mnie odepchnęła . Czułem się z tym źle , ale wiedziałem , ze mi od razu nie wybaczy wszystkiego . Poszedłem , do szpitala w końcu to mój najlepszy przyjaciel . Usiadłem przy łóżku . I usłyszałem .
-Co ty tu robisz idź do Olivii .
Opowiedziałem mu wszystko . Patrzył na mnie dziwnym wzrokiem . Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas . W drzwiach ujrzałem Alex . Podeszła z jej pięknym uśmiechem na ustach i przytuliła cię do Nicka . Żałowałem , że to ja nie jestem na jego miejscu . Ona wzięła krzesło i usiadła obok mnie . Nie wiedziałem co mam robić . Ja wstałem i poszedłem w stronę wyjścia . Zamknąłem za sobą drzwi . Szedłem powoli w stronę głównego wyjścia . Nagle poczułem jak ktoś łapie mnie za rękę . To była Alex . Bardzo się ucieszyłem .
-Justin ja przepraszam . –Powiedziała
-Nie masz za co przepraszać to ja przepraszam .
-I jak mówiłam , że Ciebie nienawidzę to nie prawda . Ja cie kocham , ale dajnmy sobie trochę czasu .
-Trochę czasu ? Ile to dla Ciebie jest trochę .
-Nie wiem . Muszę wszystko przemyśleć .
-Kocham cie . I mam nadzieję , ze to trochę . Będzie szybko bo ten czas się dla mnie dłuży , bez ciebie może życie nie ma sensu !
Przytuliłem ją do siebie . One lekko musnęła mój policzek . Humor miałem lepszy , ale nie taki dobry ja mógłbym mieć. A może jak bym miał gdyby to się nie stało .
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję ,że się podoba : ))
Zmienia się to . Postaram się poprawić . Piszcie jakies pomysły bo naprawdę mi się juz kończą . Jak już nie będę wiedziała to chyba zawieszę lub usunę bloga . : ((
Dziękuje za komentarze:
@OgarnijLIFE
@OneThing
@OneDirectionoweLove
@Sickofyou
@Maccsa
@nQ
3mać się !! Do NN <333
-Coś ty zrobił ?! Wiesz , że w tej chwili rozwaliłeś mi związek i sobie ?!
-Tak zdaje sobie z tego sprawę . Ale ja nie byłem świadom co robię ! I tak jak było na nagraniu to nie ja zacząłem . Tam było widać , że ledwo się trzymam .
-Tak , ale to nie zmienia faktu , ze cos między wami się stało !
-Ja tego nie pamiętam . Nie wiem co mi teraz zrobisz , ale ja chce odzyskać Alex .Chociaż jej zeszcze nie straciłem . Tak wiem , że to się stanie .
-Masz pecha bo to już się stało .
Wtedy poczułem , jak oczy mi się zaszkliły . Wypchałem go z pokoju . Usiadłem na łóżku . I zaczęłam płakać jak małe dziecko . Po chwili zadzwonił mi telefon .
-Błagam powiedz mi , że to nieprawda . –Słyszałem , jak jej głos drży .
-Przepraszam .Ale ja …-nie dała mi dokończyć i usłyszałem to
-Nienawidzę cię !
-Ale Alex daj sobie wytłumaczyć !
-Tu nie ma nic do tłumaczenia . Nienawidzę cię !
Rozłączyła się . Świat mi się wali. Nie wiedziałem co mam robić. Ani co mam mówić . Zamknąłem się w pokoju nawet jak wołali dzwonili nie odbierałem . Miałem ich wszystkich dość .
****************Oczami**Alex********************
Nie dość , że Nick w szpitalu . To jeszcze to . Nie wiedziałam , co mam ze sobą zrobić . Płakałam jak małe dziecko , bez końca . Nie potrafiłam się uspokoić . Kocham go , zależy mi na nim a on ! Zdradza mnie z moja przyjaciółką . No pięknie . Pokazałam to nagranie Alice . Ona popatrzyła mi prosto w oczy i powiedziała , że z niego drań , ale że widać jak to Olivia zaczyna . On na początku ja odepchnął i coś mówił . A jednak się dał . To było straszne .! Myślałam , że się zabije .
3 dni później .
Nick dalej się nie wybudził . Justin dzwoni parę razy dziennie , ale nie odbieram . Z Alice byłyśmy na zmianę raz ja u niego byłam raz ona . Lekarze powiedzieli , że będzie pamiętał , ale nie wiadomo czy wszystko . Siedziałam , przy Nicku i mówiłam , co ostatnio u mnie i u Justina co mi zrobił . Płakałam jak to mówiłam ,ale cóż na to porodzę to samo tak z człowiek wychodzi . Zmieniłam się z Alice . Jak szłam domu to po drodze zobaczyłam Justina . Podszedł do mnie .
-Przepraszam . –Powiedział z zaszklonymi oczyma .
-Odsuń się ! Nienawidzę cię za to rozumiesz?
-Daj sobie wytłumaczyć
-Tu nie ma nic do tłumaczenia . mogłeś tka nie robić .
-Błagam cie choć od mnie i ci wszystko wytłumaczę .
-Nie ! –Łzy mi leciały . Biebs chciał mi je wytrzeć , ale odepchnęłam jego rękę . Miałam go dość za to co mi zrobił .
-Posłuchaj . Ja nie chciałem . Proszę cię wybacz mi . Ja bez Ciebie nie daje rady . Kocham cie .
-Daruj sobie . !
-Błagam 5 min tylko chce ci cos pokazać ! Proszę noo !
-Nie chce na nic patrzeć tym bardziej na ciebie . Spierda*laj .
Wtedy pobiegłam w stronę mojego domu . Miałam już gdzieś to co ode mnie chciał . Szybko pobiegłam do pokoju .
****************Oczami**Alice ****************
Justin zadzwonił do mnie , ze jest u siebie i , żebym do niego przyszła . Poszłam chociaż byłam na niego bardzo złą za to co zrobił mojej przyjaciółce . Pokazał mi film . Ten z korytarza co widziałam i z pokoju . Nic między nimi nie było . Bo jak weszli do pokoju to Justin padł . Ona go tylko rozebrała zostawiła swoją bieliznę w pokoju i poszła do siebie . Byłam zdziwiona nie spodziewałam się tego . Szczególnie po niej . Nie rozumiem jej zazdrości Alex , ze tak świetnie jaj się układało z Justinem . Wzięłam to nagranie on Justina i poszłam w tym do Alex , żeby jej pokazać , że nie zaszło miedzy nimi do niczego . Alex nie chciała tego oglądać . Pokazałam jej to . Patrzyła się na mnie dziwnym wzrokiem . Zadzwoniłam po Biebsa , że by przyszedł do niej do domu . Kiedy wszedł do pokoju ja wyszłam nie chciałam się w wtrącać , niech sobie wszystko sami wyjaśnią . Ja Olivie zamorduje , bo nie dość , że Alex przeżywa Nicka wypadek to jeszcze jej to zrobiła . Alex dużo przez życie wycierpiała . Jestem ciekawa co na to Victor . Zadzwoniłam do niego . Był zawiedziony , ale wytrzyma . Coś czuje , że on jej tego nie wybaczy tak i jak my wszyscy . Ale bardzo interesuje mnie to dlaczego to zrobiła , co myślała , ze Justin jej ulegnie . Chyba się myliła . Miejmy taką nadzieje .
*******************Oczami**Justina**********
Gdy sam zobaczyłem , że jednak między nami nic nie było to się ucieszyłem . Chciałem to pokazać Alex , ale ona nie chciała . Przez te 3 dni na niczym innym nie potrafiłem się skupić na niczym . Alice zostawiła nas samych . Podszedłem do Alex . Wytłumaczyłem jej wszystko . Przeprosiłem . Powiedziała , że musi to przemyśleć . Bałem się , że odejdzie ode mnie . Złapałem ja w biodrach i mocno do siebie przytuliłem . Niby minęły 3 dni a ja czułem jakby minęło parę miesięcy . Cieszyło mnie to , że odwzajemniła uścisk . Kocham ja naprawdę . Brakowało mi jej . Zrobił bym dla niej wszystko . Jest dziewczyna pierwsza i ostatnia , dla której zrobię wszystko . Siedzieliśmy tak chwile . Ona była zmęczona . Położyła się na łóżku . Chciałem ją pocałować , ale ona mnie odepchnęła . Czułem się z tym źle , ale wiedziałem , ze mi od razu nie wybaczy wszystkiego . Poszedłem , do szpitala w końcu to mój najlepszy przyjaciel . Usiadłem przy łóżku . I usłyszałem .
-Co ty tu robisz idź do Olivii .
Opowiedziałem mu wszystko . Patrzył na mnie dziwnym wzrokiem . Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas . W drzwiach ujrzałem Alex . Podeszła z jej pięknym uśmiechem na ustach i przytuliła cię do Nicka . Żałowałem , że to ja nie jestem na jego miejscu . Ona wzięła krzesło i usiadła obok mnie . Nie wiedziałem co mam robić . Ja wstałem i poszedłem w stronę wyjścia . Zamknąłem za sobą drzwi . Szedłem powoli w stronę głównego wyjścia . Nagle poczułem jak ktoś łapie mnie za rękę . To była Alex . Bardzo się ucieszyłem .
-Justin ja przepraszam . –Powiedziała
-Nie masz za co przepraszać to ja przepraszam .
-I jak mówiłam , że Ciebie nienawidzę to nie prawda . Ja cie kocham , ale dajnmy sobie trochę czasu .
-Trochę czasu ? Ile to dla Ciebie jest trochę .
-Nie wiem . Muszę wszystko przemyśleć .
-Kocham cie . I mam nadzieję , ze to trochę . Będzie szybko bo ten czas się dla mnie dłuży , bez ciebie może życie nie ma sensu !
Przytuliłem ją do siebie . One lekko musnęła mój policzek . Humor miałem lepszy , ale nie taki dobry ja mógłbym mieć. A może jak bym miał gdyby to się nie stało .
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję ,że się podoba : ))
Zmienia się to . Postaram się poprawić . Piszcie jakies pomysły bo naprawdę mi się juz kończą . Jak już nie będę wiedziała to chyba zawieszę lub usunę bloga . : ((
Dziękuje za komentarze:
@OgarnijLIFE
@OneThing
@OneDirectionoweLove
@Sickofyou
@Maccsa
@nQ
3mać się !! Do NN <333
od tamtego tygodnia buszuję po secondhand'ach, lumpeksach i sklepach z odzieżą używaną.
zwał jak zwał, cel ten sam.
powszechnie już wiadomo, że wśród obecnego tam chłamu można znaleźć perełki.
na myśl przychodzi mi jedna z najjaśniejszych rzeczy w całej bezdennej szafie:
płaszcz Burberry, przeterminowany paroma sezonami, kupiony za niecałe sto złotych.
moda nie mija, mijają jedynie trendy.
trencze są jednak nieśmiertelne.
aktualnie, jako jedna z większych lumpeksiar mojego osiedla,
odwiedzam sklepy z ekskluzywną odzieżą używaną poszukując torebki.
oryginalnej.
kopertówki.
w odcieniu pomarańczy gaszonej cytryną.
chcę.
będę miała.
muszę mieć!
zwał jak zwał, cel ten sam.
powszechnie już wiadomo, że wśród obecnego tam chłamu można znaleźć perełki.
na myśl przychodzi mi jedna z najjaśniejszych rzeczy w całej bezdennej szafie:
płaszcz Burberry, przeterminowany paroma sezonami, kupiony za niecałe sto złotych.
moda nie mija, mijają jedynie trendy.
trencze są jednak nieśmiertelne.
aktualnie, jako jedna z większych lumpeksiar mojego osiedla,
odwiedzam sklepy z ekskluzywną odzieżą używaną poszukując torebki.
oryginalnej.
kopertówki.
w odcieniu pomarańczy gaszonej cytryną.
chcę.
będę miała.
muszę mieć!
------------------------------------Oczami Nikoli ---------------------------
Zaczeliśmy się rozbierac .
Justin sciągął mi bluzke a stanik rozepnął zębami , całując z ust przemieszczał się coraz niżej .
Byłam szczęśliwa że zapomniał o Jasmine.
Rozebrałam go , pierw sciągłam mu bluzke , potem podonie a na kąńcu majtki .
Zaczełam jeczec , gdy zaczął lizac mi cipke .
Potem zabrał się za sutki , gryzł je , całował i brał je do buzi .
Byłam szczęśliwa że go mam .
Całowałam go , i przytulałam jak tylko mocno mogłam , ale bałam się że go strace.
Justin stopniowo zaczął we mnię wchodzic , jego ruchy były coraz silniejsze i mocniejsze . Bardzo mi się to podobało .
Wiedziałam że oboje tego chcemy .
Kochałam go tak bardzo , myślałam że będziemy do końca życia razem , WIEŻYŁAM W TO ! i miałam nadzieje że mój Biebs też.
----------------------------- Oczami Justina ---------------------------------------
Zaniosłem ją na góre.
Położyłem na łóżku.
We dwoje zaczeliśmy się rozbierac .
Sciągnełem jej Bluzke a stanik rozpiełem zębami , zaczełem całowac ją pierw usta , szyja , brzuszek a ta kąńcu cipke , była mokra .
Tylko z nią czułem się wyjątkowo.
Teraz Nikola zaczeła mnie rozbierac .
Piszczała z podniecenia gdy lizałem jej cipke .
Potem w kolejii były jej soczyste sutki , gryzłem je , brałem do buzi i całowałem.
Nikola zaczeła mnie całowac i przytuliła mnie tak mocno jak by świat miał się kończyc .
Kocham ją nad wszystko . - Pomyślałem .
Zaczeliśmy się kochac moje ruchy na pączątku były delikatne później coraz mocniejsze , Nikoli jak widac się podobało .
Brakowało mi tego .
Boję się o nią każdego dnia : że moge ją stracic , że ktoś inny mi ją zabierze , że UMRZE . Ta ostatnia myśl wprawiała mnie w ciarki.
Nigdy ale to NIGDY nie chciałem jej stracic.
To nic że jest odemnie młodsza o 2 lata . Kocham ją nic i nikt tego nie zmieni . - wmawiałem sobie.
Wykączeni zasneliśmy .
----------------------------------------- Następnego Dnia ----------------------------------
Ubudziłam się , patrze Jus słodko śpi.
Pomyślałam że wezme prysznic , wstając Justin złapał mnie za ręke i spytał się gdzie ide .
Na to ja odpowiedziałam że pod prysznic i zaproponowałam mu to .
Oczywiście zgodził się .
Poszliśmy razem , pod prysznicem odbyły się wzajemne pieszczoty .
Umyłam Justinowi plecy , on zrobił mi to samo .
Po prysznicu , Justin przyniósł mi jakieś ciuchy które kupił spycjalnie dla mnie.
Kupił mi śliczną bielizne z koronki , i śliczne jeansy , podkoszulek, skurzaną kurtke i Boskie buty.
Ubrałam się w to i zdaniem Justina wyglądałam " Cudownie "
Zaczełam wypytywac Justina o tą niespodzianke .
- Kochanie na ile jedziemy do " NIESPODZIANKI '' ?
- Tylko na dzisiaj , bo jutro mam próbe a po jutrze koncert , pamiętasz . ?
- Ah tak , pamiętam . To mówiłeś o której mamy samolot ?
- tak szczerze mówiąc o której chcemy , teraz jest 10 to może tak o 12 . ?
- No dobrze , mam śliczne ciuchy więc nie musze jechac do domu .
Miałam wyciszony telefon , wiec sprawdziłam czy nikt nie dzownił .
No pięknie 15 razy " Mama " oddzwonie bo pewnie się martwi.
- Halo . ? - powiedziała mama
- No hey mamo przepraszam że nie zadzwoniła ale byłam z Justinem na imprezie i wiesz ..
- A no tak mówiłaś mi że jedziesz na impreze całkiem zapomniałam.
- Ale juz jest wszystko wporządku . ? - zapytałam
- Teraz tak . - powiedziała uspokojona mama.
- To dobrze .
- Jakie masz dzis plany . ?
- O no właśnie o 12 lece z Justinem do " Niespodzianki " - zaśmiałam się.
- ' Niespodzianki ' ? - zapytała mama
- No tak , Justin niechce mi powidziec gdzie mówi że to " niespodzianka "
- Słuchaj kochanie daj mi go do telefonu na chwile .
- Dobrze , mamo.
Justin .! moja mama chce z tobą rozmawiac .
- Słucham . powiedział Justin
- Dzieńdobry Justin , mam do ciebie sprawe .
- Tak . ?
- Powiedz mi co to jest ta niespodzianka , bo wiesz martwię się o moją córeczkę.
- Dobrze , ale proszę żeby pani nie powiedziała nic Nikoli , dobrze . ?
- Jasne Justin.
- Wiec tak o 12 jedziemy do Kanady do moich dziadków .
- Aha , więc wszystko gra , tylko opiekuj się nią . ! zabrzmiało grozą
- Oczywiście Pani Piqe . !
Zaśmiałam się słysząc te ostatnie słowa .
- No i co niebyło tak źle w nocy . ? - zapytał Justin
- Źle . ? Było Okropnie . - odpowiedziałam śmiejąc się
- O żesz ty .! - przytulił mnie z drugiej strony , i zaczął całowac w szyje .
-Dośc . - Krzyknełam
- Justin zadzwoń i powiec że lecimy o 12 . - dodałam
- Tak jest .! - odparł Jus i pocałował mnie w policzek
Ja dokączyłam śniadanie .
- Justin .! - zawołałam
- Już już - Powiedział
-I co lecimy o 12 . ?
- Tak , wszystko załatwione .
-----------------------------------------------------------------------------------
To już 7 Rozdział jestem szczęśliwa że kto kolwiek czyta moje wypociny.
Ten rozdział dedykuje : adusiaczek'owi , za to że dzięki jej zaczełam pisac tego bloga.
Malinka <3
+ Neww fotoo Biebsaa ( nowy kolorek )
Myślicie że Justin wraca do dawnego fryzuu .. ? (:
Zaczeliśmy się rozbierac .
Justin sciągął mi bluzke a stanik rozepnął zębami , całując z ust przemieszczał się coraz niżej .
Byłam szczęśliwa że zapomniał o Jasmine.
Rozebrałam go , pierw sciągłam mu bluzke , potem podonie a na kąńcu majtki .
Zaczełam jeczec , gdy zaczął lizac mi cipke .
Potem zabrał się za sutki , gryzł je , całował i brał je do buzi .
Byłam szczęśliwa że go mam .
Całowałam go , i przytulałam jak tylko mocno mogłam , ale bałam się że go strace.
Justin stopniowo zaczął we mnię wchodzic , jego ruchy były coraz silniejsze i mocniejsze . Bardzo mi się to podobało .
Wiedziałam że oboje tego chcemy .
Kochałam go tak bardzo , myślałam że będziemy do końca życia razem , WIEŻYŁAM W TO ! i miałam nadzieje że mój Biebs też.
----------------------------- Oczami Justina ---------------------------------------
Zaniosłem ją na góre.
Położyłem na łóżku.
We dwoje zaczeliśmy się rozbierac .
Sciągnełem jej Bluzke a stanik rozpiełem zębami , zaczełem całowac ją pierw usta , szyja , brzuszek a ta kąńcu cipke , była mokra .
Tylko z nią czułem się wyjątkowo.
Teraz Nikola zaczeła mnie rozbierac .
Piszczała z podniecenia gdy lizałem jej cipke .
Potem w kolejii były jej soczyste sutki , gryzłem je , brałem do buzi i całowałem.
Nikola zaczeła mnie całowac i przytuliła mnie tak mocno jak by świat miał się kończyc .
Kocham ją nad wszystko . - Pomyślałem .
Zaczeliśmy się kochac moje ruchy na pączątku były delikatne później coraz mocniejsze , Nikoli jak widac się podobało .
Brakowało mi tego .
Boję się o nią każdego dnia : że moge ją stracic , że ktoś inny mi ją zabierze , że UMRZE . Ta ostatnia myśl wprawiała mnie w ciarki.
Nigdy ale to NIGDY nie chciałem jej stracic.
To nic że jest odemnie młodsza o 2 lata . Kocham ją nic i nikt tego nie zmieni . - wmawiałem sobie.
Wykączeni zasneliśmy .
----------------------------------------- Następnego Dnia ----------------------------------
Ubudziłam się , patrze Jus słodko śpi.
Pomyślałam że wezme prysznic , wstając Justin złapał mnie za ręke i spytał się gdzie ide .
Na to ja odpowiedziałam że pod prysznic i zaproponowałam mu to .
Oczywiście zgodził się .
Poszliśmy razem , pod prysznicem odbyły się wzajemne pieszczoty .
Umyłam Justinowi plecy , on zrobił mi to samo .
Po prysznicu , Justin przyniósł mi jakieś ciuchy które kupił spycjalnie dla mnie.
Kupił mi śliczną bielizne z koronki , i śliczne jeansy , podkoszulek, skurzaną kurtke i Boskie buty.
Ubrałam się w to i zdaniem Justina wyglądałam " Cudownie "
Zaczełam wypytywac Justina o tą niespodzianke .
- Kochanie na ile jedziemy do " NIESPODZIANKI '' ?
- Tylko na dzisiaj , bo jutro mam próbe a po jutrze koncert , pamiętasz . ?
- Ah tak , pamiętam . To mówiłeś o której mamy samolot ?
- tak szczerze mówiąc o której chcemy , teraz jest 10 to może tak o 12 . ?
- No dobrze , mam śliczne ciuchy więc nie musze jechac do domu .
Miałam wyciszony telefon , wiec sprawdziłam czy nikt nie dzownił .
No pięknie 15 razy " Mama " oddzwonie bo pewnie się martwi.
- Halo . ? - powiedziała mama
- No hey mamo przepraszam że nie zadzwoniła ale byłam z Justinem na imprezie i wiesz ..
- A no tak mówiłaś mi że jedziesz na impreze całkiem zapomniałam.
- Ale juz jest wszystko wporządku . ? - zapytałam
- Teraz tak . - powiedziała uspokojona mama.
- To dobrze .
- Jakie masz dzis plany . ?
- O no właśnie o 12 lece z Justinem do " Niespodzianki " - zaśmiałam się.
- ' Niespodzianki ' ? - zapytała mama
- No tak , Justin niechce mi powidziec gdzie mówi że to " niespodzianka "
- Słuchaj kochanie daj mi go do telefonu na chwile .
- Dobrze , mamo.
Justin .! moja mama chce z tobą rozmawiac .
- Słucham . powiedział Justin
- Dzieńdobry Justin , mam do ciebie sprawe .
- Tak . ?
- Powiedz mi co to jest ta niespodzianka , bo wiesz martwię się o moją córeczkę.
- Dobrze , ale proszę żeby pani nie powiedziała nic Nikoli , dobrze . ?
- Jasne Justin.
- Wiec tak o 12 jedziemy do Kanady do moich dziadków .
- Aha , więc wszystko gra , tylko opiekuj się nią . ! zabrzmiało grozą
- Oczywiście Pani Piqe . !
Zaśmiałam się słysząc te ostatnie słowa .
- No i co niebyło tak źle w nocy . ? - zapytał Justin
- Źle . ? Było Okropnie . - odpowiedziałam śmiejąc się
- O żesz ty .! - przytulił mnie z drugiej strony , i zaczął całowac w szyje .
-Dośc . - Krzyknełam
- Justin zadzwoń i powiec że lecimy o 12 . - dodałam
- Tak jest .! - odparł Jus i pocałował mnie w policzek
Ja dokączyłam śniadanie .
- Justin .! - zawołałam
- Już już - Powiedział
-I co lecimy o 12 . ?
- Tak , wszystko załatwione .
-----------------------------------------------------------------------------------
To już 7 Rozdział jestem szczęśliwa że kto kolwiek czyta moje wypociny.
Ten rozdział dedykuje : adusiaczek'owi , za to że dzięki jej zaczełam pisac tego bloga.
Malinka <3
+ Neww fotoo Biebsaa ( nowy kolorek )
Myślicie że Justin wraca do dawnego fryzuu .. ? (:
Widzisz, jaka jest różnica między naszymi uczuciami: gdyby on był na moim miejscu, a ja na jego, to choćbym go nienawidził piekielną nienawiścią, nigdy bym na niego nie podniósł ręki. Możesz mi nie wierzyć, jeśli nie chcesz.Dopóki by jej na nim zależało , byłby bezpieczny/ Z chwilą kiedy przestałaby o niego dbać, wydarłbym mu serce i wypił krew! Ale do tego czasu (jeśli mi nie wierzysz, to mnie nie znasz)... do tego czasu wolałbym konać powoli przez lata całe, niż dotknąć jednego włosa na jego głowie.
Wichrowe wzgórza, Ellis Bell (Emily Jane Brontë)
Wichrowe wzgórza, Ellis Bell (Emily Jane Brontë)
Przed życiem można uciekać, ale nie całą wieczność. Życie, choć jest jak loteria, rządzi się takimi prawami, że kiedyś trzeba się z nim zmierzyć.
Lo-teria ,Małgorzata Karolina Piekarska
Lo-teria ,Małgorzata Karolina Piekarska
Był dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. To dlatego nie sposób było mi się z nim rozstać - ponieważ byłam w nim zakochana. Byłam zakochana w nich obu. Kochałam go, kochałam o wiele bardziej, niż powinnam była, a mimo to nadal nie dojść mocno. Byłam w nim zakochana, ale to nie wystarczało, by cokolwiek zmienić- ta miłość mogła nas tylko co najwyżej jeszcze bardziej zranić...
Zaćmienie, Stephanie Meyer
Zaćmienie, Stephanie Meyer





