Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Hej
Moze moj wpis wyda wam sie drastyczny....zrozumie to. Jednak chce sie gdzies wygadac, bo nie mam juz sil.
Tak na poczatek mam 20 lat i zawalil mi sie swiat.
Od konca listopada zeszlego roku bylam (jestem, juz sama nie wiem) z pewnym chlopakiem. Los chcial ze zaszlam z nim w ciąze, uzywalismy zabezpieczeń tylko pech chcial tak ze cos poszlo nie tak. Kiedy zrobilam test ciazowy, wyszedl pozytywny zalamalam sie, ale mialam nadzieje ze sie pomylil, mialam nadzieje ze u lekarza okaze sie cos innego. Po tygodniu poszlam do ginekologa okazalo sie ze bylam w 6 tygodniu, ale byla ciaza tylko ze bez zarodka. Znowu rozczarowanie, a jednak nadal mialam nadzieje ze zarodek sie nie pojawi. Po dwoch tygodniach znowu udalam sie do lakarza z nadzieja, ze wysle mnie na zabieg usuwania pustego jajeczka, niestety zarodek sie pokazal, nawet juz mu serduszko bilo. Czy wtedy sie cieszylam? tak, wtedy sie cieszylam, jak uslyszalam jego bicie. Wszystko byloby ok. Ale od kiedy dowiedzialam sie o ciazy nie widze przyszlosci z ojcem tego dziecka, nie kocham go i nie czuje sie z nim szczesliwa. Nie widzielismy sie juz jakis czas.
Nie potrafie na niego patrzec, mam do niego niechec.
Teraz to wszytsko uwazam za koniec mojego świata. Nie radze sobie z tym. Tesknie za tym co bylo kiedys, wolnosc....inne zycie. Nie chcialam zmieniac mojego zycia, podobalo mi sie. MIalam inne plany....chcialam skonczyc studia, chcialam jeszcze poszalec, chcialam znalezc dobra prace. Teraz tylko sie zamartwiam.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze mam nadzieje, ze nie urodze...ze w ktoryms momencie poronie.:( Takich mysli nie powinna miec przyszla matka!! Przez to co mam w glowie nienawidze siebie i mam zal do ojca dziecka.
BYwaja tez glupie mysli....moze powinnam odejsc. Jesli urodze to dziecko nie wiem czy bede w stanie mu dac tyle milosci co powinna dac mu matka... Boje sie..:( Nie wiem co mam robic;(
Przepraszam jezeli kogos urazilam tym wpisem...
31.01.2012 o godz. 23:36
Jutro jadę do Krakowa!! Jupi!
Cieszę się jak głupia już z pół dnia ;DD
No bo wkońcu przydałoby mi się kilka nowych ciuszków z galerii ;33
Jadę na kilka dni, więc nie wiem czy notki przez ten czas będą :)

Dobranoc ^^
31.01.2012 o godz. 23:35

Me.

Postanowiłam, że będę tu czasem dodawać swoje zdjęcia ;) Jednak jeśli będę zrażać was swoim 'wyglądem' ^^ to informujcie mnie o tym :D Dzisiejszy dzień minął tak jak poprzednie czyli 'leniwie'. Jutro popołudniu kolejna wizyta u lekarza - love that -,-
Tymczasem ja idę po herbatę i idę oglądać 'Potyczki Jerry'ego Springera' xd. Dobranoc ! :)
yum ! ♥
31.01.2012 o godz. 23:07
W więc dziś nie działo się nic ciekawego z powodu takiego że jestem hora . ;-/ i cały dzień siedzę w domu ale naszcęście Milena mn uratowała bo przyszła do mn . Fajnie było . Tańczyłyśmy właściwie to uczyłyśmy się bo chcemy się nauczyc układu shinee-repley wiecie jak już dużo kroków umiem ;] . No dobra i jak Milena u mn była to sb tańczyłyśmy gadałyśmy i wg . Potem Milena posła to ja tańczyłam chwile sama ale potem już zaczeli mn napistowac na nk i na gg co chcwilke ktoś do mn pisał i nie ogrniałam co do kogo pisać . A teraz siedze sb na youtube.pl i ogl filmiki i shinee . Fajne są te filmiki tylko szkoda że nie po polsku ale kit z tym ważne że o nich .

No dobra to na dziś to koniec bo nic się nie działo jutro też pewnie nudy bo też nie ide do sql < Masakra > . Dobrze to jutro wejdę . Paa .x33
31.01.2012 o godz. 22:53

to teraz bd buśka paa. <3
jednakszeee , musze się pochwalić ze jutro wracam do blonduuu ! ;d ajj , ale jutro nie tylko to bd tak zajebistee. ahh . On ;d ;*


___________
można się kochać i pieprzyć. można tesz pieprzyć ze się kocha.

31.01.2012 o godz. 22:53
mijają mi chujowo.. znaczy wczoraj cały dzień z Siwą <# .. a dzisiaj .. chujnia siedzę w domu ;/. ale 2 ... właściwie t o3 następne dni mam już zaplanowane więc świetnie ;3

przeglądam sobie tak to allegro i przeglądam.. i znalazłam zajebisty zestaw ;33 10 ciuszków <# takie lekko emowate ale są boskie.. oczywiście nie podam wam linka bo jeszcze komuś się spodoba tak jak mi .. a wtedy będę bardzo złaaa , że ktoś chce mi zajebać... ^ ^

ale za to..

polecam wam stronki ;
Glovestar.pl
kinkykiki.pl


zajebiste ciuchy.. dla Emo , Punk, Goth <3
zaglądnijcie.. mają dość tanie rzeczy wiec warto na prawdę.. lepsze od Allegro ...

a teraz mykam.. jutro nie będzie mnie przez cały dzień jadę na wieś mhm ... więc dodam coś pod wieczór ... no chyba, że uda mi się w dzień zanim pojadę ale wątpię...

Dobranoc. <#

31.01.2012 o godz. 22:40

"ktoś już nie chce być miłością a ktoś inny nią się staje"

jest tak, że się chce. Prowadzi się monologi. Nie z lustrem, nie z winem. w sobie spokój i w świecie. człowiek mi jak krem na spierzchnięte usta :*
31.01.2012 o godz. 22:34

mimmi !


Jeżeli to przeczytasz to zdejmij to hasło jak możesz czy mi je podaj, no whatever, bo genio nie wie co u Ciebie. !

dziękuję dobranoc. ;d
31.01.2012 o godz. 22:33
Witaaam ; ppp Czarnyy sport rządzii <33 Bylam dzisiaj na spotkaniuu z Jatosławem Hampleeeem ; ** Poprostuu byłoo ZAJEBISCIEEE oczywiscie siedziałam w 1 rzędzie ; ppp Noo i zrobiłam 280 zdj ; pp Uff dobtrzee ze mamy lustrzankee < 3 Mam autografyy i nawet na bluzce mi sie podpisał jejje; pp Mam zdj z nim i jeszcze z motorem < 3 Brakowałoo mi Gosii ; c
Własniee nagrywam na płyte zdj bo chciał Łukasz i Maciejj ; pp Wiec musze im nagrac; pp bo nie chce mi sie przesyłas na mejlaa; // za długoo by to wszytsko musiała robic; pp Jestem strasznie zmeczonaa ; c nie mam siły nawet dzisiaj głowy umyc ; / Ide sie wykompac i ideee spacc ; > O prawie bym zapomniela bylam dzisiaj na zakpach i sb kupilamm bluzkee i spodniee <jeje > ; >>> ! Wiec idee spacc ; >Dobranoc; ] ; * jesli zrobilam jakies błedy to tylko z przemeczenia zgóry przepraszam ; ]]
31.01.2012 o godz. 22:33

Niesamowite, moje życie zmieniło się o 360 stopni. Aktualnie w chwili obecnej jest cudownie w moim życiu, ale pewnie się spieprzy, a wtedy znowu napiszę i się wyżalę, śmiałam się z poprzedniej notki. Żałosne jakie miałam przedtem problemy, błagam! Bez porównania, bo przeżyłam w ostatnim miesiącu wszystko co mogłabym na lajcie przeżyć przez dobre parę lat. Poczynając od początku. Zaczęłam znowu wagarować, znowu wdałam się w te pro złe towarzystwo, oraz dzięki panu dyrektorowi poznałam nowe słowo "demoralizacja", nie no miło. Ogólnie, przez jedne wagary, przez jedną wódkę stało się tak wiele, że nie mogłam ogarnąć tego aż do dzisiejszego dnia. No nic, zawsze marzyłam o byciu niegrzeczną dziewczynką i zastanawiałam się na początku roku jak to jest mieć zachowanie naganne, no i się Incia dowiedziała. Tak, pewien kumpel sprzedał nas wszystkim, to wyszło do szkoły, na policję i wszystko się namieszało. Dokładnie dostałam naganne dyrektora szkoły oraz prośbę o przeniesienie papierów do innej szkoły, bo mnie nie chcą z powodu iż mogę rozwalić i zdemoralizować z Beatą resztę klasy. Nie no podziwiam genialnego pomysłu, raz mi się zdarzyło zgrzeszyć, a już takie mega problemy, ale i tak wyszło nawet całkiem przyzwoicie. Przez tą całą "sytuację" poprawiły się moje kontakty z mamą, ale spieprzyły kontakty z rodzicami mojego chłopaka. No tak, od półtora miesiąca jestem z Damianem, niesamowite. Jest to jedna z osób, która wytrzymuję ze mną w związku od dłuższego czasu. Ogólnie w zeszłym tygodniu skończyły się ferie zimowe, na których byłam na obozie zimowym w górach, było mega, bo zatańczyłam swojego pierwszego wolnego z Rudym przy piosence "Akon-Lonely". Ogólnie całe dnie spędzam z moim kochaniem, jest cudownie i w sumie mega! Nie do opisania, szkoda tylko, że trzeba wrócić do szkoły. Ale dam radę! Przeżyliśmy w sumie ponad połowę tego roku szkolnego, więc teraz będzie z górki! Do końca damy radę i wakacje!
31.01.2012 o godz. 22:27

Nie wiem jak wy ale ja to ubóstwiam!! !:D




Dzięki za 2116 wyświetleń i 6 obserwujących :D
31.01.2012 o godz. 22:16

jakos dlugo go konczylem.. pomysl byl tylko czasem sie zacinalem.. ale skonczony..
31.01.2012 o godz. 22:06

obijam się i odbijam, bardzo słodko :) ruszam palcem, merdam nogą.

czasem gadam bzdury, które dla mnie są jak Kosmos i wierzę w ich świętą prawie moc. Dobrze że jest cytoplazma w której można się zatopić z drugim człowiekiem niekoniecznie znając jego przestrzeni.

9 dzień bez kawy. Paranoja. Napisz mi siostro jak Ty sobie radzisz bez naszych smaków, bo ja gdzie nie położę głowy to zasypiam. niczym odwyk, jestem trzeźwa.

Rzeczywistość jest tylko zbiorem opowiadań, gadanin ludzi o własnych światach i opowieść o tym jak powinno się tu funkcjonować według ich osobistych kryterii. To co rzeczywiste jest realne. Wszystko przecież można. eh.

może jestem puchem marnym. Ulotnym i nieuchwytnym. jeśli krzywdzę to dla Twojego dobra
31.01.2012 o godz. 22:03

2.

LoL .

Moje życie jest takie beznadziejne, że o ja pierdole. O co chodzi. Masz wszystkich, a następnego dnia nie masz nikogo? Coś chyba nie tak. Zawsze czułam sie samotna, no ale zawsze były jakies osoby z ktorymi mozna było pogadac.. K. i A. nie oddzywają sie całkiej. Ja pierdole. Z. i E. sie odezwą, ale sa takie chamskie! Rany boskie. Co to ma byc. Mam tego dosc! Tak naprawdę mam tylko ją jedną najlepszą D. <3 Ciesze sie z tego jak tylko moge! Ale to tak dziwnie, ze jednego dnia masz wszystkich.. a drugiego zostali tylko Ci prawdziwi .. :<
31.01.2012 o godz. 21:59
Ten rozdział pokazuje na czym opierać się będzie fabuła. :) Zapraszam.


Zanim to przeczytacie, chciałabym się z Wami przywitać. :) Mam nadzieję, że nie gniewacie się, że długo nie dodawałam rozdziałów. Ale wracam w długaśnym . ;D Przynajmniej tak mi się wydaje, że jest długi, ale to już sami oceńcie. Nie będę się rozpisywać, ale jeszcze raz bardzo chciałam Wam podziękować! Bo ilość odwiedzin przeszła 1000 ! Kocham Was ! <3 Dziękuję wszystkim :** I miłego czytania.:)

_________________________________________________

-Marcus… - powiedziała rozmarzonym tonem.
To imię odbiło się echem w mojej podświadomości. Potrzebowałam kilku minut, żeby wrócić do świata żywych.
-C… - wyszeptałam.
Nie mogłam z siebie nic wykrztusić. Oddychałam nienaturalnie szybko. Po chwili odzyskałam mowę.
-Co?! – tym razem krzyknęłam.


Rose wpatrywała się we mnie wielkimi brązowymi oczami.
-O co ci chodzi?
Tętno trochę mi zwolniło. Przynajmniej do tego stopnia, żeby móc udawać spokojną.
-O nic. O prostu… ma fajne imię – uśmiechnęłam się nerwowo.
Przez chwilę patrzyła na mnie podejrzanie, ale zaraz się rozluźniła.
-Nie łódź się – wzruszyła ramionami- Jest dla ciebie za stary.
-Ile ma lat?
-Trzydzieści jeden.
-Jest jakieś pięć lat starszy od ciebie.
-W miłości wiek się nie liczy.
-Miłości?
-Tak.
-Znacie się jakieś dwie godziny.
-To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Westchnęłam nerwowo. Nadal byłam przerażona tym, że ciotka spotyka się z niebezpiecznym chłopakiem, a raczej mężczyzną. Ma w końcu trzydzieści jeden lat. W lesie wyglądał tak młodo… Odepchnęłam od siebie tą myśl. Nie mogłam pozwolić sobie na to. Byłam pewna, że spanikuję. Nagle w mojej kieszeni zaczął wibrować telefon.
-Tak?
-Nathalie? Cześć, tu Elizabeth. Masz może ochotę na… spotkanie? Wiem, że mówiłaś, że nie, ale pomyślałam, że może chcesz się rozerwać, albo…
-Jakie spotkanie? – przerwałam jej.
-Victor organizuje grilla i wszystkich zaprosił.
-Victor?
-No wiesz, chłopak Margaret.
-Tak…
-Więc jak? – zapytała z nadzieją.
-Ni mam teraz na nic ochoty, ani nastroju. Przykro mi. Bawcie się dobrze. Pa.
-Pa… - westchnęła.
Rozłączyłam się i wstałam.
-Idę do siebie.
-Już? Myślałam, że obejrzymy jakiś film…
-Muszę rano wstać. – przerwałam jej – Dobranoc.
-Dobranoc.
Poszłam na górę, od razu do łazienki. Podeszłam do umywalki i obmyłam twarz. Wyprostowałam się i mimowolnie krzyknęłam. Czułam się jak w lesie, a może nawet gorzej. Za mną stał wysoki mężczyzna, ale to nie był Marcus. Ten miał dłuższe włosy. Sięgały mu d0o końca ucha, a kolorem przypominały mleczną czekoladę. Odwróciłam się, ale nikt za mną nie stał. Usłyszałam pukanie i aż podskoczyłam.
-Kto tam? – zapytałam przerażona.
Zauważyłam otwarte okno, które wcześniej było zamknięte i powiewającą przed nim firankę.
-To ja, Finn. Wszystko w porządku?
Słysząc znajomy głos trochę się uspokoiłam.
-Tak – otworzyłam mu drzwi – zobaczyłam… pająka.
-Pewnie wszedł przez otarte okno – podszedł i je zamknął.
-Dzięki.
-Nie ma za co, tylko się pospiesz.
-Ok.
Wyszedł i zamknął za sobą drzwi. Podeszłam do lustra i westchnęłam. Pochyliłam się nad umywalką i wpatrywałam się w nią, licząc na to, że biały kolor mnie uspokoi. Przypomniałam sobie co się przed chwilą stało i szybko podniosłam wzrok. Na szczęście nikogo za mną nie było. Odetchnęłam z ulgą. Wzięłam prysznic i umyłam ręce. Wytarłam je ręcznikiem i spojrzałam w lustro. Krzyknęłabym, ale nie pozwalała mi na to ręka zaciśnięta na moich ustach. Druga natomiast uniemożliwiała jakikolwiek ruch trzymając mnie w talii. Za mną znowu stał mężczyzna. Ten sam, co piętnaście minut temu. Wpatrywałam się w jego odbicie w lustrze. Moją uwagę przykuły wielkie, niebieskie oczy. Jednak unikałam kontaktu wzrokowego. Wiedziałam, że mógłby próbować takich samych sztuczek, co Marcus.
-Lepiej będzie, jeśli nie będziesz krzyczeć – powiedział cicho i spokojnie.
Zdjął rękę z mojej twarzy. Posłuchałam go, bo byłam sparaliżowana strachem. Narastał we mnie, ale tylko dodał mi odwagi.
-Czego ode mnie chcesz? – zapytałam pogardliwie i zaczęłam się wiercić, ale jego dłoń zaciśnięta w mojej talii nie pozwalała mi się ruszyć nawet o milimetr.
-Spokojnie – wyszeptał mi do ucha – przybywam w pokoju, więc nie jestem twoim wrogiem. Jesteś taka, jak ja, dlatego do ciebie przyszedłem. Po ciebie – poprawił się i uśmiechnął łobuzersko – Chodź ze mną. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.
-Tak. Już to gdzieś słyszałam – wykrztusiłam ze złością.
-Co?! – zapytał z wyraźnym niezadowoleniem.
-Zaraz dasz mi wizytówkę i powiesz „Przemyśl to”, prawda? – zapytałam z udawaną radością.
-Czyli ktoś już u ciebie był…
-Tak, Marcus.
Poczułam, że nie powinnam była tego mówić. Cały aż pozieleniał ze złości. Sięgnął d o kieszeni kurtki.
-Taką wizytówkę?
-Tak, ale imię się nie zgadza. Na tej jest napisane Victor…
Już wiedziałam skąd go znam! Margaret go opisywała.
-…Zaraz. Czy to nie ty jesteś chłopakiem Margaret?!
-We własnej osobie – wyraźnie cieszył się, że złoszczę się na niego, bo spróbował się uśmiechnąć, ale przez jego własne zdenerwowanie wyszedł mu grymas.
-Ty bydlaku! Jak mogłeś? Wykorzystałeś ją, żeby mnie dopaść?!
-W pewnym sensie… tak.
-I tak nigdzie z tobą nie pójdę – syknęłam.
M Znowu zaczęłam się wiercić, chociaż wiedziałam, że to zbyteczne.
-Twoja strata. Będzie za późno jak przyjdę inni.
-Jacy inni? – byłam zdezorientowana i przestałam się wiercić.
-Czarnoksiężnik i człowiek.
-Co?! – nie wierzyłam własnym uszom.
-Są cztery rasy, które walczą ze sobą od tysięcy lat: wilkołaki, wampiry, czarnoksiężnicy i ludzie. Przyjdą po ciebie. Jak nie dziś, to jutro.
-Po co?
-Żebyś wybrała.
-Co wybrała? – nic już nie rozumiałam.
-Kim chcesz być.
-Jak to? Chcę być człowiekiem! Jestem nim!
-I w tym problem.
-Jaki problem?
-Jeśli wybierzesz człowieka, umrzesz.
-Ale ja jestem człowiekiem! Po co miałabym wybierać? Nie muszę. I tak wybrałabym człowieka. To przecież logiczne. Nie będę nic wybierać pozostanę człowiekiem.
-To tak nie działa.
-A niby jak?
-I tak umrzesz za tydzień. Przeznaczenie daje ci prawo wyboru. Podczas najbliższej pełni po siedemnastych urodzinach, ludzie posiadający właściwy gen przechodzą przemianę. Siedem dni przed pełnią odczuwają to, co będzie towarzyszyło wam podczas przemiany, ale w bardzo małym stopniu.
-Czyli to dlatego miałam te bóle głowy? To przez to?
-Najprawdopodobniej tak.
-Co to za odpowiedni gen?
-Jest przekazywany genetycznie. Można go dostać przez rodziców, czy dziadków. Więź między takimi dziećmi, a ich rodzicami jest jeszcze silniejsza. Niż w zwykłej rodzinie.
-Czyli za tydzień jest pełnia?
-Tak.
-Wtedy jest też „Noc pełni”.
-Co to takiego?
-Impreza organizowana co miesiąc. Bardzo tam wszystko skomplikowane.
-A. No tak, zapomniałem. Zawsze co miesiąc organizowana jest impreza, żeby zagłuszyć… niektóre odgłosy.
-Jakie odgłosy? – przeraziłam się.
-Różne. Nieważne, wrócimy do tego później.
-Ale to bezsensu. Zero korzyści.
-Są korzyści. Same korzyści, jeśli tylko wybierzesz wampiryzm.
-Dlaczego? A… inni?
-W przypadku wilkołaka, bolesne przemiany, i całe życie, jeśli można to tak nazwać, spędzone w lesie. Jeśli wybrałabyś czarnoksiężnika, byłabyś więźniem króla i musiała ciągle się ukrywać. A człowiek równa się śmierć.
Głośno przełknęłam ślinę.
-Dlatego teraz pójdziesz ze mną, bo to dla ciebie najlepsze rozwiązanie.
-Nie! Nigdzie z tobą nie pójdę!
-Przemyśl to – powiedział i wsunął mi do kieszeni coś małego.
Zniknął, z firanka znowu powiewała na wietrze. Stałam przed otwartym oknem i cisnęłam jego wizytówkę na ziemię.
-W wsadźcie sobie te wszystkie wizytówki! – krzyknęłam i zacisnęłam ręce w pięści.
Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Jeszcze chwilę temu byłam wkurzona, ale teraz jestem przerażona. Powoli docierało do mnie, co się dzieje. Długo nie mogłam zasnąć, spałam dwie, trzy godziny.
Kiedy się obudziłam była piąta trzydzieści. Akurat przed budzikiem. Wyłączyłam go, żeby nie obudził ciotki. Czułam się jeszcze gorzej, niż wczoraj. Usiadłam i zaczęłam głęboko oddychać. Wstałam i podeszłam do okna, żeby je otworzyć. Nagle w mojej głowie ukazały się obrazy z wczorajszego dnia i od razu przystanęłam. Zrezygnowałam z wpuszczenia Świerzego powietrza. Aby byś pewną, że tego nie zrobię, cofnęłam się o kilka kroków. Tętno znowu mi przyspieszyło, ale nie ze strachu, lecz bardziej ze złości, na samą myśl, że zaraz miałby wejść, wlecieć, czy w jakiś inny sposób się tu pojawić, mężczyzna, niekoniecznie żywy i wciskać mi głupie wizytówki! Krzyczałam do siebie w myślach. Postanowiłam iść do łazienki. Byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam otworzyć drzwi. Zwinęłam ręce w pięści i starałam się uspokoić. Znów zacisnęłam dłoń na klamce. Nareszcie wyszłam na korytarz. Przeszłam obok pokoju Finna i weszłam do łazienki. Umyłam się w ogóle nie patrząc w lustro. Wróciłam do pokoju, żeby się ubrać. Później zeszłam do kuchni i wstawiłam wodę na herbatę. Przygotowałam kanapki i wróciłam do pokoju po torbę. Zeszłam z powrotem do kuchni i zalałam szklankę wrzątkiem. Nie miałam na nic ochoty. Wątpiłam, czy w ogóle uda mi się cokolwiek przełknąć. Stawiając szklankę na stole zauważyłam listę zakupów. Rose chodziła po zakupy co trzy dni. Teraz miała pretekst, żeby chodzić tam codziennie. Zaraz… Jak mogłam choć przez chwilę myśleć o Marcusie jako o czymś dobrym? Przecież to…
-Wilkołak… - wyszeptałam.
Muszę coś zrobić, żeby uchronić przed nim ciotkę. Nie pozwolę jej zranić. Spojrzałam na zegarek. Było późno, więc wyszłam z domu, żeby się nie spóźnić. Stanęłam przed nim na chwilę myśląc. Po chwili zdecydowałam, że pójdę bardziej zaludnioną drogą. Nie chciałam znowu paść ofiarą głupich wizytówek. Pomimo tego, że po obu stronach drogi stały domy, wszędzie było cicho i pustko. Przyspieszyłam kroku. Przed wejściem do szkoły spotkałam Elizabeth z jakimś blondynem. Otaczała ich grupka znajomych, którzy mieli zdziwione, podekscytowane i zachwycone wyrazy twarzy. Przecisnęłam się do przyjaciółki i odciągnęłam ją na bok, daleko od nich wszystkich.
-Kto to jest? – zapytałam wskazując na blondyna.
-Mój nowy chłopak – powiedziała z dumą.
-Jak to? Wczoraj go jeszcze nie miałaś…
-No wiem, tak jakoś wyszło…
-Jakoś?
-Poznałam go wczoraj u Victora.
Nie zdążyłam o nic więcej zapytać, bo blondyn podszedł do nas.
-Cześć, jestem Olivier – wyciągnął do mnie prawą dłoń.
-Nathalie – uścisnęłam ją.
-No powiedz jej – zachęcała go Elizabeth.
-Co? – zapytał z udawanym zdezorientowaniem.
-Przecież wiesz co. Nie bądź taki skromny. Olivier umie czarować – oznajmiła z zachwytem Elizabeth.
-Co?! Znaczy, naprawdę? – poprawiłam się szybko i spoglądałam to na nią, to na niego.
-Tak, naprawdę. Pokaż jej – zachęcała Elizabeth.
Blondyn westchnął i sięgnął rękę za plecy, a gdy wysunął ją z powrotem, trzymał w niej piękną, czerwoną różę. Była żywa, a jej intensywny zapach dotarł od razu do moich nozdrzy.
-Ha! – wyrwało mi się ciche westchnienie.
Nagle wszystko zaczęło układać się w mojej głowie.
-Zaraz wracam – oznajmiła Elizabeth i oddaliła się, bo ktoś ją wołał. Kiedy była na tyle daleko, żeby nie móc usłyszeć naszej rozmowy, Oliver stał się poważny.

____________________________________
Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że się podobał. Proszę - zostawiajcie wszystkie swoje odczucia w komentazrach. To dla mnie bardzo ważne.
Dziękuję i pozdrawiam.

just-love-me
31.01.2012 o godz. 21:53
Zakończenie roku szkolnego, na którym jak zwykle nie było mojego brata i Cheta- nie ma to jak waksy w zakończenie roku. No cóż to najgorszy dzień jaki może być ! Razem z Sophią stałyśmy z tyłu rozmawiając o planach na wakacje.
- I co jedziesz na obóz tańca ?- zapytała mnie Sophia. Kocham taniec, ale nie korzystam z żadnych zajęć z powodu popularności, jest denerwująca.
-Nie, chcę ale nie.- odpowiedziałam załamana.
-Ale ty to kochasz !!
-To co ? Dam radę, tańczę raz w tygodniu kiedy Justin idzie na nagrania, a babcia do lekarza.
-Ale to nie wystarczy, musisz to rozwijać!
-Oj, dobra. Koniec.- zakończyłam tą rozmowę, która prawie doprowadziła mnie do łez.
Co dziwne zaczęłam słuchać dyrektora i te jego nudne przemówienia. Następnie zaczęli wyczytywać świadectwa specjalnie wywyższone:
-Marie Smith,Terry Wilkox, Natalie Sorth, Stephenie Loster, Agnes Bynee, Marie Sue, Tisha Seenby. Zapraszam na środek.- dyrektor wywołam tych 7 uczniów po czym wywołał mnie i mojego brata- A teraz zapraszam na środek przewodniczących szkoły Justina i Chris Bieber, a przy okazji proszę o wyjście uczniów którzy mieli średnią powyżej 5.5. Chris Bieber, Sophia Leander.- O dziwo tylko my dwie mamy tak wysokie średnie.
-Dziękuje- podziękowałam za dyplom od dyrekcji, a następnie to samo zrobiłą Spohia.
-A gdzie bart ?- dopytywał dyrektor
-Yy..- nie wiedziałam czy go bronić, ale to brat, więc obroniłam go.- chory.
-Ach, to pozdrów go i daj mu dyplom.
-Uhum- przytaknęłam i doszłam szybko to Spohni.
Zakończenie skończyło się. " Nareszcie "- pomyśłam i poszłam wraz z całą klasą do naszej sali aby nauczyciel rozdał resztę świadectw.
- Na koniec chciałbym...- zaczęło się przemiówienie wychowawcy o tym jakie to wspaniałe jest rodzeństwo Woodland ( Jest to Angelina i Brenda Woodland, moje najwieksze rywalki, przewodniczące klasy, Justin chodził z Angeliną ale zerwali gdyż ta kazała mu się wyprowadzić ode mnie i babci. )- ... podziękować Angelinie i Brendzie za tak wspaniały rok szkolny. W przyszłym roku mam nadzieje także zostaniecie przewodniczącymi.
-Oczywiście- podlizały się nauczycielowi.
-A więc, do zobaczenia po wakacjach kochani. Możecie się rozejść.- po tych słowach, każdy szybko wybiegł z klasy.
W drodze do domu spotkałam Justina i Cheta.
-Hej kochanie- przywitał się Chet.
-Hej ?- zaskoczyło mnie jego ciepłe powitanie.
-Coś nie tak ?- nie skąd, przegapiłeś tylko zakończenie roku, ale tak to ok.
-Oj, wiem, że nie nie lubisz, że chodzę na waksy, ale no po co miałem iść ?
-Po świadectwo ! Ale koniec tematu.
-A mnie wydałaś ?- dopytał się bart. Dzień wcześniej posprzeczaliśmy się, więc nawet się nie przywitał.
-Nie ! Mam coś dla Ciebie- wręczyłam mu dyplom i świadectwo.
-Dzięki. Przepraszam za wczoraj.
-Uhyum.
Zakończyliśmy rozmowę.
Po długiem spacerze do domu Chet przyszedł do nas na obiad.Doszliśmy do domu. Przed wejściem stał bukiet róż z karteczką zaadresowaną do mnie. Chet zdenerwowany, podniósł kartkę i odczytał:
-" Kocham Cię ! Musimy się spotkać dziś o 14:30 w Hamburger Cafe. Będę czekał. Nieznajomy."- Chet wkurzył się i podarł tą kartke, a nastepnie rzucił na mnie.- Co to kurwa jest !! Jaki nie znajomy? Zdradzasz mnie, tak ?!
- No tak, od zawsze ! Oszalałeś ! Czy ja wyglądam na taką dziwkę ?!- wkurwiłam się wzięłam róże w rękę i weszłam do domu.
- Teraz to przegiąłeś !- powiedział mu Justin.- Lepiej dziś nie przychodź. Na razie.
-Jak chcesz ! Tylko nie zapomnij powiedzieć "nieznajomemu", ze go znajdę !- odpowiedział przyjacielowi i zniknął za rogiem...
____________________________________________________

I co jak podoba wam się pierwszy rozdział ? Może nie zaciekaw, ale to mój pierwszy blog. Mam dużo wizji na akcję w opowiadaniu, lecz brak mi czasu by je wpisywać, więc notki będę rzadko wpisywane. Liczę na waszą opinię w komentarzach.


A oto Angelina i Brenda:




31.01.2012 o godz. 21:51
Jakoś pod koniec października przeprowadziłam się z Warszawy do małego miasteczka w Niemczech, najpierw nie chciałam, ale w końcu się zgodziłam. Nauka nowego języka jest trudna, ale trzeba dać radę. Nowi znajomi, nowy dom, nowa szkoła, nowe życie. To tak jak bym narodziła się na nowo. Dziwne uczucie. W szkole ze mną jest 4 polaków razem ze mną: Janek, Daniel, Karolina, Ja. Janek: chłopak który jest ze mną w klasie, z Poznania. Daniel: urodził się w Niemczech, jego mama jest polką, spoko, dobra dupa z niego ^^ Karolina: zgermanizowana dziewczyna która już prawie nic nie umie po polsku. Ja: mała,skromna Alex. Wszyscy niby płakali jak odjeżdżałam, mam tych wszystkich udawanych przyjaciół z gim. daleko w odbycie. Tu jest o wiele lepiej, jestem w 7aH. To tak jak 1 gim. Jest 10 klas.Skąd to H? H to oznacza Hauptschule- niski poziom. Kolega który się we mnie zakochał (np, jeszcze będzie o nim pisane, duużo.) jest w 7aR. R oznacza Realschule- wyższy poziom. Jestem w niskim tylko dlatego że nie umiem języka, chore. To co oni mają teraz, ja miałam w 4,5 klasie podst. Porąbane. Dobra nie ważne. Trochę się boję co będzie dalej. Hym? // xoxo Alex. ♥

+ Cytacik.
" Życie zawsze zaskakuję. Czasami przyprawia ci uśmiech na twarzy, a czasami ma Cię totalnie w dupie. " Created by Alex. | Wszystkie prawa zastrzeżone. ©
31.01.2012 o godz. 21:44
tak sie teraaz zastanawiaaam. i dochodze do wniosku , ze hyba nie potrafie kochać tak by za kogoś umrzeć. nie potrafie sę tego wyobrazić. gdyby przyszła taka chwilaa , gdzie trzeba wybrać . Ja albo On. i co teraz ? skoczyć za niego , dla niego ? a jesli on okaze się zwykłym dupkiem. a ty stracisz , to co w życiu najcenniejsze. życie ? przemyśl czy warto.ogarnij.

31.01.2012 o godz. 21:39
Obudziłam się pierwsza. Nie budziłam Harrego bo po co . Zeszłam na dół , zrobiłam śniadanie . Doszła do mnie Olivia . Porozmawiałam z nią na temat Reya . Ona oznajmiła mi , że jej się podoba Rey . Powiedziałam ,z ę z nim pogadam na ten temat . Po chwili dołączył do nas Rey . Ja poszłam na górę obudzić Harrego bo była już 12. Wchodzę do pokoju a Harry tam w samych bokserkach . NO nie powiem , ze widok zły czy coś . Bo on jest niczego sobie . Ale nie dla mnie bo on mi się nie podoba . Nie ma tego czegoś co u mnie chłopcy powinni mieć , ale jednak się z nim bardzo dobrze dogaduje . Zeszliśmy razem na dół i zjedliśmy śniadanie . Mianowali mnie świnką peppą . Harry to był Josch czyli brat świnki peppy a Olivia to była mama świnka , Rey tata świnka . Wygłupialiśmy się jeszcze jakiś czas . Nakręciliśmy kilka filmików . Potem rozeszli się do domów . Ja ogarnęłam trochę dom i poszłam na zakupy . Kupiłam sobie bluzę , dwie koszulki , koszule , spodnie i buty . Wróciłam do domu. Miałam zamiar zrobić sobie obiad , ale zadzwoniła do mnie Olivia .
-Idziemy dzisiaj na pizze ?
-No spoko o której ?
-To o 17 ?
-No spoko .
-To zadzwoń jeszcze do Harrego .
-Dobra to do zobaczenia .
Rozłączyłam się i wybrałam numer Harrego . On się zgodził . Powiedziałam , że spodkamy się po drodze . Czekałam tylko do wyjścia . Czyli nudziłam się przez półtorej godziny . Jeszcze trochę i umarłabym z nudów . W końcu wyszłam . Szłam w stronę naszej ulubionej restauracji . Po drodze był dom Harrego . Widziałam jak wychodził z niego . Oczywiście jakby inaczej . Rozmawiał przez telefon . Słyszałam tylko .
-No ona jest bardzo fajna i ładna , ale do ciebie pasuje bardziej niż do mnie .
Wtedy mnie zauważył .
-Dobra pogadamy później .
Nie żebym podsłuchiwała czy co . Ja tylko to słyszałam : ) . Wybraliśmy się na miejsce . Usiedliśmy przy stoliku . Siedział już tam Rey . Poczekaliśmy na Olivię . Ta jak zwykle się spóźnia . W końcu przyszła . Zamówiliśmy pizze . Bardzo lubię z nimi spędzać czas . Dzisiaj postanowiłam , że zaproszę na noc tylko Olivię . Po pizzy poszłyśmy do niej po jej rzeczy . Udałyśmy się do mnie . Przez prawię całą noc rozmawiałyśmy . Potem bawiłyśmy się w wybieranie przypadkowych numerów i dzwonienie do nich . Trafiłyśmy na jakiegoś chłopaka . Był miły . Rozmawiałyśmy z nim dopóki kasa na kącie mi się nie skończyła. Śmiałyśmy się do upadłego . Dopóki same nie padłyśmy . Ja nawet nie wiem kiedy odpłynęłam . Ale obudziłam się na ziemi . Obok mnie na poduszce spała Olivia . Szturchnęłam ją i obie z bólem pleców zeszłyśmy na dół . Na dole był Rey i Harry . Zdziwiona byłam bo zamykałam drzwi na klucz . Ciekawe jak oni się dostali . No , ale dobrze ze to oni a nie jacyś nam nie znajomi .
-Klucz pod wycieraczką ? Bardzo mądre .
-Haha. To moja mam pewnie zapomniała , bo zawsze tam klucz zastawia dla mnie .
Przywitałam się z nim buziakiem w policzek . Siedzieliśmy o rozmawialiśmy . Ja poszłam się wykąpać . Oczywiście jak to ja zapomniałam ciuchów z pokoju . Obwinęłam się w szlafrok i poszłam do pokoju . Był tam Harry znowu rozmawiał przez telefon . Ja nie wiem czy on bez telefonu się nigdzie się nie rusza ? . No ja też , ale nie gadam cały czas .
-To ty za ile przyjeżdżasz ?
-Za 4 dni to fajnie . dawno się nie widzieliśmy .
Wtedy on odwrócił się do mnie . Nie przerywał rozmowy . Ja szybko poszłam po ciuchy i ponowie udałam się do łazienki by je na siebie ubrać . Zeszłam na dół Harry już tam był . Olivia poszła teraz po mnie się wykąpać . Harry powiedział .
-W tym szlafroku ci do twarzy .
-No super .
Uderzyłam go .
-Uuuu.. To ja nie wnikam co się tam działo . –Powiedział Rey .
-No lepiej żebyś nie wnikał – zaśmiał się Harry .
-No tak co jeszcze - Powiedziałam .
Oczywiście gadka się ciągnęła . Harry przerwał ją pytaniem czy pójdziemy z nim na skateprak . Zgodziliśmy się . Rey jeździ na deskorolce Harry na BMX’sie . Obaj wymiatają . Ja z Olivią na ławkach . Robiłyśmy im zdjęcia i nagrałyśmy parę filmików . Ja od razu wrzuciłam jeden na twittera
~Dzień z moimi wariatami . <filmik>
Czyli dzień można zaliczyć do udanych . Oby każdy był taki w moim życiu

------------------------------------------------------------
Mam nadzieję , że się podoba . : ))
Dziękuje za komentarze , dzięki wam mam wenę , na inne . : )
3mać się !
#OneThing
31.01.2012 o godz. 21:37

Przepraszam , że nie pisałam ale nie miałam czasu ,
żeby pisać .
No a teraz mały wpis o muzyce , a raczej TOP 5 mojej listy .
1. international love - Pitbull + Chris Brown
2. Sabotaż - Honey
3. foster the people pumped up kicks
4.Electric bass - Marina
5. lady gaga marry the night

31.01.2012 o godz. 21:35
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki