Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Naszyjnik POWIEW ORIENTU
21.08.2010 o godz. 19:33
dzisiejsza wizyta u dziadka-przygnębiająca. jeszcze 2 tygodnie temu chodził, rozmawiał, nawet się śmiał. teraz leży sztywny na łóżku z wzrokiem tępo wbitym w sufit, nie mogąc się podnieść. dobrze że nie doszło jeszcze do karmienia dożylnie. kurwa, nie chcę żeby umarł.
podobał mi się chill u cioci, taki w moim stylu. ma wielki ogród, pełno drzew i krzewów owocowych. wróciłam z całą torbą jabłek, i zeszytem pełnym rysunków. siedząc pod jabłonią miałam przypływ natchnienia.
nie chcę być dziewczyną. proszę, dajcie mi zmienić płeć. moja głowa jest dzisiaj pełna opowiadań yaoi. kocham uke, kocham. właśnie takim chłopcem chciałabym być-wrażliwym, delikatnym, zamkniętym w sobie, ot co.

21.08.2010 o godz. 19:31
Szybko zorientowali się że musimy byc niedaleko. Nie pierdolili się z nami tylko od razu wysłali czołgi. Wiedzieliśmy że próba obrony to samobójstwo i zaczęliśmy uciekać piwnicami do domów na obrzeżach by im zwiać. Skupili się na przeszukiwaniu domów więc mieliśmy dużo czasu by wydostać się z tego gówna. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu gdyż czołgi nie mogły przedostać sie przez gruzowisko i tylko ostrzeliwywały nasza domniemane pozycje ale mogli nas pocałowac bo już wychodziliśmy z ostatniego domu i dlaiśmy nogę gdyż tak mało nas nic nie zdziała. Wróciliśmy po ckm'y ukryte w dole i rozstawiliśmy je wokół jedynej drogi którą musiał iść pościg. Nie myliliśmy się. 20 min później spostrzegliśmy kolumnę 3 czołgów i 2'óch halftrack'ów. Błyskawicznie otworzyliśmy ogień i po desancie z transporterów nie pozostało nic ( przynajmniej żywego). 2 granaty zrobiły swoje. Nagle z euforii zwycięstwa wyrwała ns seia z ckm'u i eksplozja. Momentalnie wraz z Cris'em chwyciliśmy pancerzownice. Cris strzelił... i pocisk rykoszetował. "To to teraz wszsytko w moich rękach" - pomyślałem i wyskoczyłem z krzaków by trafić 2 czołg w dupę. tuż po wystrzale poczuełm przeszywający ból i słony smak krwi w ustach. Tuż nade mną przeleciało ogniwo gąsienicy z 2 ej Pantery i zlecieli sie moi kumple. Szybko zostałem opatrzony przez naszego sanitariusza. Miałem mnóstwo szczęścia... Pocisk przeszedł na wylot.
21.08.2010 o godz. 19:30

w Tv Justin Bieber .
kaja - jak myślisz ile on ma lat ?
mama - z 12 ?
kaja - on ma 16 .
mama - aha , pozdro .
/ lubię jak moja mama mówi 'pozdro' :D
21.08.2010 o godz. 19:09
...kasując różne zatrute rzeczy...

...chociaż i na to nie mam siły... nie ma co, w końcu już niedługo skończy się dobre...


21.08.2010 o godz. 19:07

Mialam isc ale nie ide bo Genio nie moze, Majka nie odbiera, Galos siedzi nad morzem...
Na Brónki mi sie nie chce popylac, na magazynach tez raczej nikogo nie ma no i dupa... Siedze u babci. Oo.
Mialam dzis sciagnac do domu ale jutro pojde... A co...?! Polaze sobie z Gabi i jakos mi czas zleci...

Kurcze, jeszcze tylko 10 dni i do sql... A ja niechce...;/ Znowu bede musiala wstawac o 5.30 zeby zdazyc na autobus, chociaz sa tez dobre strony szkoly ale to juz tajemnica...;d
Koncze bo cos mnie jakos dziwnie glowa boli... Mam nadzieje ze nie bede musiala znowu jechac przez tydzien na prochach...;/
Paaa...;*
21.08.2010 o godz. 19:06

Emo Bunny:)
21.08.2010 o godz. 18:44

Zapowiada się dobre winko :. Aronia plus cierpliwość daje dobry smak.
21.08.2010 o godz. 18:25

,,Gdy rano wstaję,
sama siebie nie poznaję,
jestem inna niż zawsze,
nawet kiedy zasnę .
Wszyscy pytają co się stało ,
a ja nie odpowiadam,bo to co wiem to ciągle mało .
Czy ktoś wie co się ze mną dzieje ?
Czy to ten wiatr który ciągle wieje ?
Tego nikt nie wie,
nikt mi nie powie,
nawet nie opisze tego w jednym słowie ''



,,On

Był jedynym o którym warto było śnić
W jego ramionach pragnęła zawsze być
Od niego uczyła się na nowo życia
By mogła wyjść ze swojego ukrycia
Pewnego dnia nagle coś się rozbiło
Padły ostre słowa i wszystko się skończyło
tyle pięknych chwil razem przeżyli
Wystarczyła sekunda by się rozdzielili
to jest ta chwila gdzie nagle wszystko znika
wtedy dziewczyna kontaktu unika
Pragnie być sama lecz wszyscy się gromadzą
Słyszy w koło siebie jak jej dobrze radzą
Po wszystkim już wie, że źle postąpiła
Lecz jej wielka duma wrócić do niego nie pozwoliła
Miłość jest krucha jak kwiat róży
wystarczy większy podmuch i wszystko w koło burzy
Warto czasami ochłonąć z emocji
Bo taka kłótnia na pewno związek wzmocni
Dlatego często trzeba ustąpić drugiej osobie
By do końca życia nie siedziało to w tobie''


,,Droga

Bo, nie wiem którą drogę wybiorę,
czy w lewo, czy w prawo.
Czy do góry, czy na dół.
Może długą, może krótką,
może poprostu zostanę tu''


21.08.2010 o godz. 17:38

A propo końca odcinków Sonica, wierzę, że będzie jeszcze ich więcej. To był bezsensowny koniec. O.o

Skończyło się na tym, iż EggMan nakłonił Chrisa, aby poleciał do kosmosu pewnym statkiem. Nawet jeden z robociklw EggMana krzyczał do niego:
- Ty idioto!

A potem leciała piosenka Japońska, ale za to nie było zakońvzeni.

Ta piosenka Japońska (oglądam to po Japońsku) jest zawsze na zakończeniu i były obrazki inne, jak to w zakończeniu :D

Ta piosenka mi się tak podoba ^.^
Ale potem biegł Sonic i biegł za Chrisem, ale on odleciał...

I koniec, więc głupie zakonczenie było :D
21.08.2010 o godz. 17:16

W czwartek spotkałam się z koleżanką, z tą o której wcześniej tam pisałam, nawet fajnie było. ;d Bym sobie jeszcze pojechała, tak mi się spodobało na tym morzem, tak fajnie że ło. Żeby nie było, nieraz jeździłam nad morze, ale teraz mnie to tak zafascynowało, starzeje się.xd
Oczywiście nie obeszło sie bez jakiś przygód.
Spotkałyśmy jakaś wycieczkę i jakieś 12 latki się przyczepiły, potem ganiali za nami itp. dwukrotnie ich spotkałyśmy, przeznaczenie hahaa.
Potem jeszcze jacyś chłopacy przyszli i proponowali bilarda i żebyśmy poszły z nimi na drinka, taa..biegnę lecę pędzę..xd
I jeszcze takich jednych typów co są z Bielska Białej, którzy jechali an gapę ok 32 razy wyrzucili ich z pociągu. xd tacy pankowcy xd Byli trochę podpici,a le muszę przyznać, ze mądrze gadali..jeden grał na bębnie czy czymś takim,a drugi kase zbierał, ale ma chłopak takiego bajera, że ło Jezu. Przez jakieś 5 min. 10 zł. zarobili. ;d

Wczoraj byłam na nocnym turnieju w piłkę nożna, no i oczywiście musiałam dostać, nie żebym piłka dostałam, ale..kremem. xd Byłam cała w kremie, kurde tylko ja mam takie szczęście. xdd hahaha

W końcu mam ładną pogodę, już miała dosyć tej szarości deszczu i tych innych bajerów..

A z tymi o tych kol. powiedziałam przyjaciołom i oni razem [odzielnie się ich pytałam], że mam olać,a le ja to zrobię sobie w odpowiednim momencie..
Ważne, że mam ich, wystarczą mi <3
21.08.2010 o godz. 17:03

8.

Był nieco zdziwiony reakcją Alice na Jerico. Zdawał sobie sprawę, że jego przybrana siostra jest podekscytowana perspektywą poznania kogoś spoza ich najbliższego otoczenia, jednak nie mógł przewidzieć, że ich pierwsze spotkanie wywoła w niej taką reakcję. Alice sprawiała wrażenie wstrząśniętej i najwyraźniej nie był to najmilszy wstrząs jaki przeżyła.
„Musimy porozmawiać” – o co jej do diabła chodziło?
Nie takiej reakcji się spodziewał.
Nie zdążyli porozmawiać w szkole, między zajęciami i teraz zachodził w głowę, jak pozostać z nią sam na sam. Jakby wyczuwając w powietrzu coś interesującego, Aleksyn nie odstępował ich na krok. Jasper nie pojmował sytuacji, w której nie mógł czuć się pewnie we własnym domu. Dopóki nowy siedział w pokoju z psem i zajmował się własnymi sprawami, wszystko zdawało się być w porządku. Obecność nowego członka rodziny nie drażniła go nigdy tak jak teraz, kiedy chciał przed innymi zataić swoje myśli.
Z braku lepszego zajęcia postanowił wybrać się na długą przejażdżkę, żeby uspokoić zamęt w swojej głowie, którego źródła do końca nawet się nie domyślał. Nie uświadamiał sobie tak naprawdę, co jest powodem jego zdenerwowania, ani skąd w nim tyle niezdrowej ekscytacji; czuł się, jakby brakowało mu pewnej rzeczy, o której istnieniu nie zdawał sobie sprawy.
A może nie chciał zdawać sprawy?
Zdejmował właśnie płaszcz z wieszaka, kiedy usłyszał za sobą drwiący głos:
- To jak? To była ona, czy nie?
Aleksyn stał przy wyjściu do hollu, niedbale oparty o framugę drzwi.
Znieruchomiał, z ręką na szorstkim materiale kołnierza.
- Nic ci do tego, O’Hara – powiedział. O’Hara było prawdziwym nazwiskiem Aleksyna, zanim ten nie dołączył do klanu Cullenów.
Ten zignorował ostrzegawczy ton w jego głosie. Postąpił krok w jego stronę.
- A ja myślę, że to była ona. Ładna… - powiedział jakby do siebie – różowiutka. Kiedy ją zaprosisz do domu na obiad?
Tego było za wiele. Jasper odwrócił się i zanim zdążył się czegokolwiek domyślić, Aleksyn wylądował na drzwiach garderoby z ręką na gardle.
- Wiem, co ci chodzi po głowie, psie – wysyczał Jasper. Chłopak pod nim poderwał się gwałtownie, usiłując wyrwać się z jego uścisku, ale równie dobrze mógłby próbować podważyć stalową belkę. – Zbliż się do niej…
- Tak? A co mi zrobisz? – wycharczał tamten. Na jego usta wpełzł zupełnie nie pasujący do sytuacji uśmiech.
Jasper przycisnął go jeszcze mocniej. Jego palce zagłębiły się w skórze i oparły się na kości szczęki. Niemal czuł, jak tchawica ustępuje pod naporem jego ręki.
- Oderwę ci ten blond łeb – powiedział spokojnie.
Aleksynowi oczy niemal wyszły z orbit.
- Spró… spró… – nie mógł wydobyć słowa ze ściśniętego gardła, wykrztusił wreszcie – spróbuj.
Jasper zamierzał właśnie powiedzieć coś groźnego w stylu „jak sobie życzysz” i spełnić jego zachciankę, kiedy usłyszał za sobą kobiecy głos:
- Zostaw go – odwrócił się i zobaczył Alice, stojącą w butach i najwyraźniej gotową do wyjścia. – Szkoda zachodu.
Rozluźnił uścisk. Aleksyn zwiotczał i opadł na ziemię; Jasper najwyraźniej nie zauważył, kiedy go nieco uniósł w powietrze.
- Jeszcze zobaczysz – rozcierał właśnie gardło, w którym kryła się zmiażdżona krtań. Zaczęła się goić, bo widocznie go swędziało. W pewnym sensie, bardziej znośny był krótki ból momentu zranienia niż katusze swędzącej, przyspieszonej rekonwalescencji.
- Z chęcią się przekonam – Jasper przekroczył jego ciało i skierował się w stronę drzwi. Rzucił do Alice – Wychodzimy.
Na dworze było chłodno, pierwsze mgły ściągały od jezior. Korony drzew w ogrodzie otulały ulotne obłoki, trawa była wilgotna od wieczornej rosy. Jasper lubił porę, kiedy zamiast odległego szumu ulicy, jedynymi dźwiękami był rechot żab i świerszczy samobójców, które nie zdołały na czas ukryć się w jakimś ciepłym kącie. To był magiczny w swojej ciszy czas.
Kilka chwil i znaleźli się w lesie. Alice przeskoczyła zgrabnie nad zwalonym pniem drzewa i odgarnęła kilka zeschłych liści z głazu nieopodal.
- Nie słyszy nas? – upewnił się.
- Nie – odparła, sadowiąc się na kamieniu. Podciągnęła kolana pod brodę – Emmet zaraz natknie się na niego w przedpokoju. Aleksyn przypomni sobie, że powinien nakarmić Buto.
Prychnął.
- Nie cierpię tego psa – z wzajemnością, pomyślał natychmiast. Zwierzę za każdym razem warczało, kiedy znalazł się w pobliżu. Zaraz jednak przypomniał sobie główny powód ich rozmowy i spoważniał. – Co okazało się na tyle ważne, że zdecydowałaś się powiedzieć mi o tym na osobności?
Nie odpowiedziała od razu. Wstała i nerwowo zakręciła się wokoło.
- Nie wiem, jak mam to ująć, żeby nie zabrzmiało nieprawdopodobnie – powiedziała. Spojrzał na nią pytająco. – Rzecz w tym – strąciła mały listek z gałęzi nieopodal i zauważył, ile w tym było nerwowego gestu – że jej nie widzę.
Milczał zachęcająco.
- W swoich wizjach – dodała natychmiast. – Nie widzę jej w swoich wizjach.
Kąciki jego ust nieświadomie wygięły się ku dołowi.
- To niemożliwe, Alice.
- Specjalnie jej dotknęłam, żeby mieć lepszy kontakt, ale nic z tego nie wyszło - przypomniał sobie nagły uścisk ręki na korytarzu.
Ponownie usiadła.
- Wiesz, że doskonale przewiduję losy ludzi, bo sama kiedyś byłam człowiekiem – zaczęła. Przytaknął – jestem również zdolna do wizji na temat wampirów, z tej przyczyny, ze sama nim jestem. Po tej całej aferze z Bellą – uśmiechnęła się na samo wspomnienie – nabyłam umiejętność sprawdzania przyszłości wilkołaków, co ostatnimi czasy do niczego się nie przydaje… ale zawsze wiem, z kim mam do czynienia.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
Kolejny listek wylądował na ziemi, strącony drobną ręką.
- Nie widzę jej – powtórzyła, unikając jego wzroku. – Nie należy więc do żadnego z gatunków, które znamy.
Słowa, które wydostały mu się z ust brzmiały obco.
- Jesteś pewna?
Nie musiała odpowiadać, żeby znał odpowiedź. Uczucie bezdyskusyjnej pewności w jej umyśle było niemal namacalne.
Spojrzała mu prosto w oczy. W świetle księżyca prześwitującego przez gałęzie drzew, jej oczy wydawały się błyszczeć wewnętrznym blaskiem.
- Musimy powiadomić Carlisle – powiedziała. – Czymkolwiek to jest, musimy kogoś poinformować.

21.08.2010 o godz. 16:30

zauważam po kilku miesiącach z NIĄ, że ciągle się gubię. Jest wszystko ok i widzę, że bardzo Ona się stara i powinno mi to wystarczyć ale tak nie jest. Mam taki ślad na psychice po ostatnim związku, że przeszkadza mi to w obecnym. Bronie się jak moge i staram się żyć dalej i czasami myślę, że oszukuje sam siebie. Nie wiem jak wrócić do normalności, nawet nie wiem czy jest coś takiego; pewnie to jest normalność a ja żyłem tak kochając, ufając bezgranicznie, że musiało sie to źle skończyć. Chciałbym dalej kochać tak bez skazy. To co jej daje to Jej wystarcza i problem jest w tym, że stać mnie na więcej czasami ale już nie daje 100% siebie. Po 6 latach z ex uczę sie od nowa ale nie jestem pokornym uczniem. Boże daj mi siłę i mądrość...
21.08.2010 o godz. 16:13
Piosenka mega, uśmiecham się cały czas ;D Aż muszę Wam pokazać tekst. Bo jest bardzo trudny :] Możecie sobie podśpiewywać heh..



Blenders
Ciągnik
La, la, la, la [powtarzać]

Ciągnik, kupiłem czarny ciągnik
Kupiłem czarny ciągnik
Kupiłem czarny ciągnik
Kupiłem czarny ciągnik
Kupiłem czarny ciągnik
Kupiłem czarny...
Alu felgi, ciemne szyby

Ref.:

Zawsze chciałem mieć takie coś
Właśnie po to, by wozić ją
Zawsze chciałem mieć takie coś
Właśnie po to, by wozić ją

Czterysta, pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa czterysta
Pojemność dwa....
Siedem jeden ma do setki

Ref.

Nie jest to zwykły Ursus bo ma skórę i komputer
Klimatyzę serwo wiatrak szyber kółko z futer
Piskacz piszczy aż oponki się topią
A ty miła sprawdź czy masz niezłego kopa

Zabiorę cię do siebie
Zabiorę cię do siebie
Zabiorę cię do siebie
Zabiorę cię do siebie
I w oborze obok niego

(tekst: teksty.org, wg mnie trochę niepełny, brakuję kilka razy:kupiłem czarny ciągnik :P)
21.08.2010 o godz. 15:55

French + kwiatuszki
21.08.2010 o godz. 15:53
Wczoraj po pogrzebie ten skurwiel poszedł się upić do ,,katedry'', jak mówimy z mamą na sklep i knajpę X.
My wróciłyśmy od razu z autokaru, około 17, a on przylazł ochlany jak bela o 18.
Idąc naszą ulicą, aż się zataczał od boku do boku.
Przylazł ten śmieć, siadł przy stole i usnął.
Był wprost nieprzytomny z upicia.
Zresztą, jemu dużo alkoholu nie trzeba, bo 27 lat temu miał wypadek, z którego inni ludzie by nie wyszli, a ten skurwiel przeżył, niby lekarz zakazał mu w ogóle spożywać alkohol, a on chla.
Wystarczą 2 setki i 2 piwa i już jest uchlany.
Siedział tak przy stole, aż zaczął się kręcić i spadł, jebnął łbem o podłogę.
Potem leżał wygięty pod stołem.
Jak śmieć, jak nic, jak zwykłe zero.
Bo zerem ta gnida jest.
Po 21 wstał w końcu z ziemi i zataczając się polazł do łazienki.
Oczywiście wokół sedesu zasikał całą podłogę, a jakże by inaczej.
I z powrotem, z łazienki nie był w stanie przyjść.
Mama zaczęła go prowadzić, ciągnąć, ale kobieta nie da sobie rady sama z takim bykiem.
Ja co innego, ja sama z nim daję radę sobie.
Więc podeszłam, złapałam go za jego wredną łapę, wykręciłam i w trybie natychmiastowym transportowałam go na łóżko.
Jebnęłam go tak, że kilka centymetrów i by jebnął tym głupim łbem o ścianę.
A dzisiaj rano poszedł na podwórko ciąć drewno, no bo co jak co, ale ja ciąć drewna nie będę. Co mogę zrobić to mogę, ale nie to.
Zakręcił się po podwórku i jak ja wyszłam na podwórko po wiaderko i klej do murowania (murowałam chodnik znów) to go już nie było.
Poszedł piwo wychlać i kupić sobie ćwiartkę, którą potem, po powrocie, wychlał na podwórku i poszedł na ławkę do ogrodu i tam leżał i spał.
Potem przeszedł na łóżko i teraz, jakąś godzinę temu, znów polazł pić. Znowu przyjdzie najebany. Oby tylko przyszedł najebany, jak nie wiem co, a nie tylko wypity. Bo jak wypity, to kurwa będzie awanturował się, więc lepiej już niech się całkiem urżnie.
21.08.2010 o godz. 15:26
Zaczynam się pogrążać. Mieliśmy się spotkać i co ? I się nie spotkaliśmy. Fajnie, nie ?
Nienawidzę tego. Już wczoraj czułam ze raczej nic z tego. Byłam na tym basenie, leżąc sobie w jacuzzi myślałam jak to będzie. Strasznie za Nim tęsknię. No ale. Nic nie poradzę. Chyba że przekonam mój transport i zrobię Mu niespodziankę. Eh. To graniczy z cudem.

Mój humor poszedł się jebać. -,-
Spokojniiiee. Poprawimy. Może.
Bo za fajnie nie jest. Wyżywam się na wszystkich-dosłownie wszystkich.



"Cóż byś chciał? Kochać i nie zaznać cierpienia? To tak, jakby chcieć latać nie odrywając się od ziemi. Albo jakby chcieć namalować ogień, patrząc na popiół."


Czuję że Go tracę...


Nie wiem o czym mam pisać. Dużo się dzieje, ale. ;(
Tak więc żegnaam. ;*
21.08.2010 o godz. 15:21
Dziękuję bardzo za dyplom Milagros :)Kochana jesteś:*
21.08.2010 o godz. 15:20
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki