Info
Hej !!
Zauważyłam, że pod nowym rozdziałem nie ma ani jednego komentarza, więc postanowiłam zawiesić bloga na czas nieokreślony, po co mam go pisać, skoro nikt go nie komentuje ... (bezsensu).
Jeżeli jednak chcecie by wpis pojawił się niedługo, to pod ostatnim rozdziałem, ma pojawić się co najmniej 5 komentarzy !
Do zobaczenia ;)
Hej !!
Zauważyłam, że pod nowym rozdziałem nie ma ani jednego komentarza, więc postanowiłam zawiesić bloga na czas nieokreślony, po co mam go pisać, skoro nikt go nie komentuje ... (bezsensu).
Jeżeli jednak chcecie by wpis pojawił się niedługo, to pod ostatnim rozdziałem, ma pojawić się co najmniej 5 komentarzy !
Do zobaczenia ;)
Hej ...
Byłam u lekarza i jestem w domu do piątkuu ... ;( Cio a bedę robiła ?? .... Oki paa <3333
Byłam u lekarza i jestem w domu do piątkuu ... ;( Cio a bedę robiła ?? .... Oki paa <3333
Godz.7:00
-gotowa!-zawołałam podekscytowana schodząc po schodach do salonu jednocześnie ciągnąć za sobą niebieską walizkę z ciuchami które spakowałam wczoraj od razu po powrocie do domu.
-nie wątpię-wyznał zirytowany ojciec stojąc w salonie z gazetą obok czekających na mnie chłopaków który byli bardzo poważni i smutni mimo dzisiejszego wyjazdu.
-co się stało?-zapytałam nie pewnie stając przed ojcem stawiając obok walizkę
-ty mi powiedz-polecił podając mi gazetę i w tedy się zaczęło. Na stronie głównej ukazał się wielki napis „CZYŻBY LIAM PAYNE ZNALAZŁ POCIESZENIE??!” a tuż pod nim nasze wspólne zdjęcie na którym Liam obiją mnie od tyłu jednocześnie patrząc mi w oczy. Artykuł był bardzo długi sama przez chwilę zastanowiłam się jak mogli tyle napisać nie znając żadnych faktów. W artykule oprócz ogólnych informacjach o chłopakach i miejscu powstania zdjęć (co nie było zatajane) pojawiły się również informację o Leti która określili jako ‘’utalentowaną fotografkę zauroczoną urokiem Zayn’a’’ i jakby mogło być inaczej cały akapit o mojej siostrze i o tym że zaczynam brać przykład z siostry.
-o na ma cały artykuł na drugiej stronie-uprzedził Kris-ty mi wyjaśnij to niżej-dodał wskazując na ostatni akapit w którym były opisane przepuszczenia na temat tego co mnie i Liam’a łączy.
-to nie prawda-zaprzeczyłam nie wiedząc co powiedzieć
-tylko to masz do powiedzenia?-zapytał poważnie Kris
-ja…-zaczęłam-przepraszam-dodałam doskonale wiedząc że żadne wyjaśnienia nie pomogą
-nie to nasza wina-wtrącił Zayn chcąc mnie ratować z opresji
-dokładnie!-wyznał Harry popierając Zayn’a z pozostałymi-sprowokowaliśmy ją i potem Zayn z Louis’em zaczęli bić się o myszkę no i zanim się zorientowaliśmy to zaczęło się wysyłać i…-kontynuował chłopak skruszony
-Jenn na swój mózg i mogła darować sobie tą sesje-przerwała Sara pojawiając się za mnie-przez nią jestem na drugiej stronie-poskarżyła się nie zadowolona siostra kierując się do kuchni. Oczywiście chłopaki zaczęli się uśmiechać widząc ją w jedwabnej koszuli nocnej na ramiączkach do polowy uda.
-Sara przynajmniej ty mnie dzisiaj nie osłabiaj-wyznał ojciec ostrzegawczo- po za tym zbieraj się jedziesz za Jenn-dodał spoglądając na mnie
-co!?-zawołali jednocześnie zespół z Sarą. Mnie oczywiście to nie zdziwiło przecież go znałam i wiedziałam na co go stać .
-nie uważasz ze zbyt pochopnie podnosisz decyzje-zapytała Samanta wychodząc z dzbankiem Lemoniady i pięcioma szklankami na tacy.
- to samo mówiłaś gdy chciałem wysłać Sarę do Bill’a i widzisz co z niej wyrosło-wyznał ironicznie Kris wskazując wzrokiem na moją siostrę.
-Kris, Jenn to nie Sara sam o tym najlepiej wiesz-zaczęła spokojnie Samanta stawiając tacę na stoli ku po czym zaczęła nalewać lemoniadę. Do pustych szklanek-wy się częstujcie, a my porozmawiamy na osobności- oznajmiła mama podając kolejno sok chłopakom po czym zaprowadziła ojca do kuchni.
-ciekawe jak go namówi?-zapytałam spoglądając na Sarę
-pewnie pojedzie mu po wyobraźni-stwierdziła-powie jak by wyglądało to że ja cały czas coś odwalam i nie mam żadnej kary a ty pierwszy raz i już cofacie od wszystkiego-dodała krzywiąc się
-mam nadzieje że uda się jej-wyrwała się nie świadomie cicha myśl Naill’a-nie że ja…-zacząć chłopak chcąc się wytłumaczyć.
-wypluj to!-zawołała przerażona Sara-ma się jej udać-dodała podniesionym głosem-jutro jest impreza u Kate i zapowiada się niezły skandal z udziałem jej chłopaka Jay’a-dodała zadowolona dziewczyna
-a cieszy cię bo…;-zaczęłam pytająco
-bo jest z niego niezłe ciacho-wyznała dziewczyna nie krępując się pięciu chłopaków którzy raczej nie są przyzwyczajeni do słuchania podobnych wyznań.
-Jenn pozwól-poprosiła Samanta wychylając się za drzwi kuchennych po czym ruszyłam bez słowa w jej kierunku.
-tak –zapytałam wchodząc do środka mijając się z mamą
-czuje że będę tego żałować ale..-zaczął Kris oparty o blat kuchenny po tym jak zostaliśmy sami-czy ona zawsze musi wszystko wygadać pierwsza??-zapytał zmieniając temat ojciec stając normalnie słysząc dochodzące z salonu krzyki chłopaków pełne zadowolenia .
-czy…-zaczęłam nie pewnie
-tak-przyznał- ale pod warunkiem że nigdy się po nie powtórzy- dodał po chwili ostrzegawczo
-obiecuje już nigdy takich akcji-zapewniłam radośnie po czym przytuliłam się jak najmocniej do swojego ojca
-dobra, dobra bo mnie udusisz-wyznał-teraz idź bo się późnicie-przypominał
-dziękuje -podziękowałam po czym wyszłam razem z nim z kuchni. Gdy wyszłam z kuchni od razu mój wzrok przykuli radośni chłopaki i pośród nich stojący spokojnie Liam również uśmiechający się z szczęścia, patrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami nie zważając na otoczenie. Podeszłam szybko do nich nie mogąc się doczekać kiedy wyjedziemy. Gdy sięgałam po swoją walizkę poczułam czyjeś objecie w tedy zorientowałam się że to był Liam a po nim rzucili się pozostali członkowie zespołu przytulając się do nas na, krótka chwilę. Gdy skończyły się przytulanki Liam wspaniało myślnie zabrał mi z przed nosa walizkę i nie uznając sprzeciwu sam zaniósł do samochodu dając mi chwile na krótkie pożegnanie.
-Bill??-rzucił Liam ciekawym głosem gdy stanęłam przed nim obok zespołowego busu w którym wszyscy siedzieli.
-dobry znajomy mojego ojca, który prowadzi szkołę z internatem gdzieś w stanach-wyznałam wsiadając do środka obok Naill’a jedzącego jakoś kanapkę.
- w takim tempie zabraknie ci ich do końca podróży-uprzedził Liam zajmując miejsce obok mnie jednocześnie zamykając za sobą drzwi.
-a od czego są sklepy?-zapytał zadowolony Irlandczyk z trawnej uwagi po czym Louis sprawnie odpalił samochód i ruszyliśmy w drogę przed siebie obierając drogę na lotnisko gdzie znajdował się prywatny odrzutowiec mojego taty.. „To będą najlepsze trzy dni w moim życiu” pomyślałam z uśmiechem wsłuchiwałam się w piosenki śpiewane przez chłopaków i o dziwo nie były to tylko te piosenki z napisane przez nich.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Godz. 14:00
-jesteśmy!- zawołał radośnie zmęczony Louis wysiadając jako pierwszy z odrzutowca
-jak myślisz ile dzisiaj zbiorę numerów-zapytał z uśmiechem Harry wpatrując się w tłum fanek stając obok Lou na schodach po czym razem z nim zeszedł na pół debatując nad wypowiedzią Harry’ego.
-nie, tylko chwilkę!-zawołał cicho Naill błagającym tonem.
-ogarnij się chłopie!! tam czekają na ciebie dziewczyny, nie możesz wyjść z wymazaną ketchupem twarzą-odparł Zayn odciągając chłopaka od frytek z ketchupem.
-ale..-zaczął chłopak opierając się
-Naill!!-ponaglił Zayn
-dobra-przytakną smutny chłopak po czym wyszedł na schody odrzutowca gdzie jego niezwykle radosny uśmiech znów zagościł na twarzy chłopka na widok rozkrzyczanego tłumu.
-teraz my-szepnął Liam wciąż siedząc ku mego boku.
-niestety-odparłam na myśl że znów spotkamy się dopiero w hotelu.
-to zostańmy tu!!-zaproponował Payne z ciesząc się z znalezionego rozwiązania.
-chyba nie możemy-stwierdziłam odwracając głowę do tyłu by spojrzeć przez okno na dwór zaalarmowana dziwnym wołaniem
-czemu i tak pewnie nie zauważyli że mnie nie ma-odparł nic nie słysząc.
-tiaaa, jesteś pewny- zapytałam kpiarsko wskazując na okno, z którego było widać tłum wzrokiem utkwionym w wyjściu z odrzutowca oraz nasilające głosy wołające Liam’a –idź!-ponagliłam chłopaka po chwili widać że nie miał zamiaru wysiadać, trudno było ocenić czy to szok czy nie chęć by rozstać się zemną. Chłopak bez słowa pocałował mnie wszyję po czym zwinnym ruchem podążył w stronę wyjścia z szyderczym uśmiechem na twarzy. Gdy rozbrzmiały krzyki radości dziewczyn byłam pewna że nie oddadzą mi go tak prędko jak bym chciała. Odczekałam paręnaście minut aż chłopaki wpadli w wir podpisywania autografów i robienia wspólnych zdjęć z fankami, po czym udałam się do hotelu zahaczając o kilka sklepów.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(godz.17:00)
-Hej i jak tam?-zapytał podekscytowany głos Niki
-świetnie-wyznałam radośnie wyglądając przez okno hotelowe wychodzące na wielki basen zapełniony dobrze bawiącymi się
gościa mi.
-a jak tam chłopaki??
-świetnie
-tylko tyle masz mi do powiedzenia ”świetnie”-odparła zirytowana Nicol
-a co mogę powiedzieć, są teraz gdzieś w drodze do hotelu
-gdzieś? To jak pilnujesz mo….!!!!-przerwała
-mo..? kogo!?-zapytałam podejrzliwie-Haryy’ego?-dodałam nawiązując do ostatnich wydarzeń
-no wiesz! Ja i on!!?? To nie realne- zaprzeczyła przyjaciółka ale nie dość przekonująco-a Liam-zapytała chytrze zmieniając temat.
-Liam? No cóż! U niego wszystko w porządku -wyznałam ciesząc się jak kretynka
-ja nie pytam co u niego tylko co u was, debilko-rzuciła wyjaśniająco dziewczyna.
-po staremu-wyznałam
-czyli jak?
-łączy nas tylko praca-wyznałam
-oo! Jak ty tak pracujesz z nim jak na tym zdjęciu z gazety to ja też chce pracować w tej firmie- oświadczyła dziewczyna
-okej postaram się załatwić-zapewniłam
-a adopcja!? Wiesz, tak na wszelki wypadek jakby nie było dla mnie etatu-zapytała
-adopcja??-zapytałam uśmiechając się do siebie
-chyba nie masz nic przeciwko?? Przecież i tak jesteśmy jak siostry-wyznała-o ty udało ci się!-dodała
- co?
-zmienić temat! Dobra opowiadaj co tam dzieje się między wami-poleciła
-dużo by opowiadać-wyznałam siadając na hotelowym łóżku.
-nie krępuj się mam dużo czasu-wyznała
-ale ja go nie mam-rzuciłam zaalarmowana krzykami na korytarzu-dobra muszę kończyć
-nie wcale nie-zawołała bez radnie
-muszę, dobra na razie-rzuciłam zrywając się do drzwi
-nie
-tak
-pewnie uciekaj ale ja i tak cię dorwę-zagroziła przyjaciółka
- nie uciekam! pa-zaprzeczyłam żegnając się z przyjaciółką jednocześnie otwierając drzwi na korytarz. I nie myliłam się to byli oni z kilkoma dziewczynami wyglądającymi jak typowe modeli w dość wyzywających ciuchach ale nie ma się co dziwić skoro miały zamiar poznać piątkę idoli a upalna pogoda sprzyjała do tego do takiego ubioru. Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej gdy zobaczyłam Liam’a ale szybko przeszedł mi humor gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn rzuciła się na niego z pocałunkiem a druga robiła zdjęcia. Zachowanie dziewczyny mnie nie zdziwiło ale Liam’a owszem nawet nie próbował odepchnąć jej po prostu zachowywał jakby mu się spodobało. Zniesmaczona tym widowiskiem z powrotem wróciłam do pokoju cicho zamykając drzwi. Smutna usiadłam z drugiej strony łóżka na podłodze opierając się o nie zaczynając się zastanawiać o tym wszystkim. Przedtem myślałam że zależy mu a teraz po tym sama już niczego nie jestem pewna. Z wyjątkiem jednego, wszystko co wyszło od niego pocałunki, spojrzenia, uśmiechy, gesty przestały mieć dla mnie znaczenie. Może to drastyczna decyzja ale jak mogę ufać komuś kto nie potrafi oprzeć się fance teraz a co później. Wiecznie nie będę z nim pracować, w końcu nasze drogi się rozejdą. Cholera ojciec miał racje nie powinnam pozwalać chłopakom na z pouchwalanie się.
-Jenn? Jesteś?-zawołał czyjś cichy głos.-Jenn!-powtórzył nie słysząc odpowiedzi.
-Liam, zostaw pewnie jej niema-zawołał Lou. Zyskując pewność że to on wstałam by otworzyć mu drzwi.
-w recepcji mówiła że nie wychodziła- odparł podejrzliwie chłopak
-to się pomyliła, sami tu nie jesteśmy-odparł Lou nawiązując do pozostałych gości w hotelu po czym ich głosy zaczęły cichnąc zanim zdążyłam dojść do drzwi. Stojąc twarzą przy drzwiach zawahałam się nie będąc pewna czy rozmowa z nim ma w tej chwili sens. W końcu darowałam sobie i wróciłam na łóżko wkładając słuchawki w uszy włączając na fula piosenkę ”Nicole Scherzinger - Don't Hold Your Breath” w tedy poczułam nie spodziewanie zasnęłam.
____________________________________________________________
Czyta to ktoś tak woglę???
jak nikt nie chce się wypowiedzieć to niech napisze przynajmniej "tak" lub "nie" w komentarzach;]
-gotowa!-zawołałam podekscytowana schodząc po schodach do salonu jednocześnie ciągnąć za sobą niebieską walizkę z ciuchami które spakowałam wczoraj od razu po powrocie do domu.
-nie wątpię-wyznał zirytowany ojciec stojąc w salonie z gazetą obok czekających na mnie chłopaków który byli bardzo poważni i smutni mimo dzisiejszego wyjazdu.
-co się stało?-zapytałam nie pewnie stając przed ojcem stawiając obok walizkę
-ty mi powiedz-polecił podając mi gazetę i w tedy się zaczęło. Na stronie głównej ukazał się wielki napis „CZYŻBY LIAM PAYNE ZNALAZŁ POCIESZENIE??!” a tuż pod nim nasze wspólne zdjęcie na którym Liam obiją mnie od tyłu jednocześnie patrząc mi w oczy. Artykuł był bardzo długi sama przez chwilę zastanowiłam się jak mogli tyle napisać nie znając żadnych faktów. W artykule oprócz ogólnych informacjach o chłopakach i miejscu powstania zdjęć (co nie było zatajane) pojawiły się również informację o Leti która określili jako ‘’utalentowaną fotografkę zauroczoną urokiem Zayn’a’’ i jakby mogło być inaczej cały akapit o mojej siostrze i o tym że zaczynam brać przykład z siostry.
-o na ma cały artykuł na drugiej stronie-uprzedził Kris-ty mi wyjaśnij to niżej-dodał wskazując na ostatni akapit w którym były opisane przepuszczenia na temat tego co mnie i Liam’a łączy.
-to nie prawda-zaprzeczyłam nie wiedząc co powiedzieć
-tylko to masz do powiedzenia?-zapytał poważnie Kris
-ja…-zaczęłam-przepraszam-dodałam doskonale wiedząc że żadne wyjaśnienia nie pomogą
-nie to nasza wina-wtrącił Zayn chcąc mnie ratować z opresji
-dokładnie!-wyznał Harry popierając Zayn’a z pozostałymi-sprowokowaliśmy ją i potem Zayn z Louis’em zaczęli bić się o myszkę no i zanim się zorientowaliśmy to zaczęło się wysyłać i…-kontynuował chłopak skruszony
-Jenn na swój mózg i mogła darować sobie tą sesje-przerwała Sara pojawiając się za mnie-przez nią jestem na drugiej stronie-poskarżyła się nie zadowolona siostra kierując się do kuchni. Oczywiście chłopaki zaczęli się uśmiechać widząc ją w jedwabnej koszuli nocnej na ramiączkach do polowy uda.
-Sara przynajmniej ty mnie dzisiaj nie osłabiaj-wyznał ojciec ostrzegawczo- po za tym zbieraj się jedziesz za Jenn-dodał spoglądając na mnie
-co!?-zawołali jednocześnie zespół z Sarą. Mnie oczywiście to nie zdziwiło przecież go znałam i wiedziałam na co go stać .
-nie uważasz ze zbyt pochopnie podnosisz decyzje-zapytała Samanta wychodząc z dzbankiem Lemoniady i pięcioma szklankami na tacy.
- to samo mówiłaś gdy chciałem wysłać Sarę do Bill’a i widzisz co z niej wyrosło-wyznał ironicznie Kris wskazując wzrokiem na moją siostrę.
-Kris, Jenn to nie Sara sam o tym najlepiej wiesz-zaczęła spokojnie Samanta stawiając tacę na stoli ku po czym zaczęła nalewać lemoniadę. Do pustych szklanek-wy się częstujcie, a my porozmawiamy na osobności- oznajmiła mama podając kolejno sok chłopakom po czym zaprowadziła ojca do kuchni.
-ciekawe jak go namówi?-zapytałam spoglądając na Sarę
-pewnie pojedzie mu po wyobraźni-stwierdziła-powie jak by wyglądało to że ja cały czas coś odwalam i nie mam żadnej kary a ty pierwszy raz i już cofacie od wszystkiego-dodała krzywiąc się
-mam nadzieje że uda się jej-wyrwała się nie świadomie cicha myśl Naill’a-nie że ja…-zacząć chłopak chcąc się wytłumaczyć.
-wypluj to!-zawołała przerażona Sara-ma się jej udać-dodała podniesionym głosem-jutro jest impreza u Kate i zapowiada się niezły skandal z udziałem jej chłopaka Jay’a-dodała zadowolona dziewczyna
-a cieszy cię bo…;-zaczęłam pytająco
-bo jest z niego niezłe ciacho-wyznała dziewczyna nie krępując się pięciu chłopaków którzy raczej nie są przyzwyczajeni do słuchania podobnych wyznań.
-Jenn pozwól-poprosiła Samanta wychylając się za drzwi kuchennych po czym ruszyłam bez słowa w jej kierunku.
-tak –zapytałam wchodząc do środka mijając się z mamą
-czuje że będę tego żałować ale..-zaczął Kris oparty o blat kuchenny po tym jak zostaliśmy sami-czy ona zawsze musi wszystko wygadać pierwsza??-zapytał zmieniając temat ojciec stając normalnie słysząc dochodzące z salonu krzyki chłopaków pełne zadowolenia .
-czy…-zaczęłam nie pewnie
-tak-przyznał- ale pod warunkiem że nigdy się po nie powtórzy- dodał po chwili ostrzegawczo
-obiecuje już nigdy takich akcji-zapewniłam radośnie po czym przytuliłam się jak najmocniej do swojego ojca
-dobra, dobra bo mnie udusisz-wyznał-teraz idź bo się późnicie-przypominał
-dziękuje -podziękowałam po czym wyszłam razem z nim z kuchni. Gdy wyszłam z kuchni od razu mój wzrok przykuli radośni chłopaki i pośród nich stojący spokojnie Liam również uśmiechający się z szczęścia, patrzył się na mnie swoimi brązowymi oczami nie zważając na otoczenie. Podeszłam szybko do nich nie mogąc się doczekać kiedy wyjedziemy. Gdy sięgałam po swoją walizkę poczułam czyjeś objecie w tedy zorientowałam się że to był Liam a po nim rzucili się pozostali członkowie zespołu przytulając się do nas na, krótka chwilę. Gdy skończyły się przytulanki Liam wspaniało myślnie zabrał mi z przed nosa walizkę i nie uznając sprzeciwu sam zaniósł do samochodu dając mi chwile na krótkie pożegnanie.
-Bill??-rzucił Liam ciekawym głosem gdy stanęłam przed nim obok zespołowego busu w którym wszyscy siedzieli.
-dobry znajomy mojego ojca, który prowadzi szkołę z internatem gdzieś w stanach-wyznałam wsiadając do środka obok Naill’a jedzącego jakoś kanapkę.
- w takim tempie zabraknie ci ich do końca podróży-uprzedził Liam zajmując miejsce obok mnie jednocześnie zamykając za sobą drzwi.
-a od czego są sklepy?-zapytał zadowolony Irlandczyk z trawnej uwagi po czym Louis sprawnie odpalił samochód i ruszyliśmy w drogę przed siebie obierając drogę na lotnisko gdzie znajdował się prywatny odrzutowiec mojego taty.. „To będą najlepsze trzy dni w moim życiu” pomyślałam z uśmiechem wsłuchiwałam się w piosenki śpiewane przez chłopaków i o dziwo nie były to tylko te piosenki z napisane przez nich.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Godz. 14:00
-jesteśmy!- zawołał radośnie zmęczony Louis wysiadając jako pierwszy z odrzutowca
-jak myślisz ile dzisiaj zbiorę numerów-zapytał z uśmiechem Harry wpatrując się w tłum fanek stając obok Lou na schodach po czym razem z nim zeszedł na pół debatując nad wypowiedzią Harry’ego.
-nie, tylko chwilkę!-zawołał cicho Naill błagającym tonem.
-ogarnij się chłopie!! tam czekają na ciebie dziewczyny, nie możesz wyjść z wymazaną ketchupem twarzą-odparł Zayn odciągając chłopaka od frytek z ketchupem.
-ale..-zaczął chłopak opierając się
-Naill!!-ponaglił Zayn
-dobra-przytakną smutny chłopak po czym wyszedł na schody odrzutowca gdzie jego niezwykle radosny uśmiech znów zagościł na twarzy chłopka na widok rozkrzyczanego tłumu.
-teraz my-szepnął Liam wciąż siedząc ku mego boku.
-niestety-odparłam na myśl że znów spotkamy się dopiero w hotelu.
-to zostańmy tu!!-zaproponował Payne z ciesząc się z znalezionego rozwiązania.
-chyba nie możemy-stwierdziłam odwracając głowę do tyłu by spojrzeć przez okno na dwór zaalarmowana dziwnym wołaniem
-czemu i tak pewnie nie zauważyli że mnie nie ma-odparł nic nie słysząc.
-tiaaa, jesteś pewny- zapytałam kpiarsko wskazując na okno, z którego było widać tłum wzrokiem utkwionym w wyjściu z odrzutowca oraz nasilające głosy wołające Liam’a –idź!-ponagliłam chłopaka po chwili widać że nie miał zamiaru wysiadać, trudno było ocenić czy to szok czy nie chęć by rozstać się zemną. Chłopak bez słowa pocałował mnie wszyję po czym zwinnym ruchem podążył w stronę wyjścia z szyderczym uśmiechem na twarzy. Gdy rozbrzmiały krzyki radości dziewczyn byłam pewna że nie oddadzą mi go tak prędko jak bym chciała. Odczekałam paręnaście minut aż chłopaki wpadli w wir podpisywania autografów i robienia wspólnych zdjęć z fankami, po czym udałam się do hotelu zahaczając o kilka sklepów.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(godz.17:00)
-Hej i jak tam?-zapytał podekscytowany głos Niki
-świetnie-wyznałam radośnie wyglądając przez okno hotelowe wychodzące na wielki basen zapełniony dobrze bawiącymi się
gościa mi.
-a jak tam chłopaki??
-świetnie
-tylko tyle masz mi do powiedzenia ”świetnie”-odparła zirytowana Nicol
-a co mogę powiedzieć, są teraz gdzieś w drodze do hotelu
-gdzieś? To jak pilnujesz mo….!!!!-przerwała
-mo..? kogo!?-zapytałam podejrzliwie-Haryy’ego?-dodałam nawiązując do ostatnich wydarzeń
-no wiesz! Ja i on!!?? To nie realne- zaprzeczyła przyjaciółka ale nie dość przekonująco-a Liam-zapytała chytrze zmieniając temat.
-Liam? No cóż! U niego wszystko w porządku -wyznałam ciesząc się jak kretynka
-ja nie pytam co u niego tylko co u was, debilko-rzuciła wyjaśniająco dziewczyna.
-po staremu-wyznałam
-czyli jak?
-łączy nas tylko praca-wyznałam
-oo! Jak ty tak pracujesz z nim jak na tym zdjęciu z gazety to ja też chce pracować w tej firmie- oświadczyła dziewczyna
-okej postaram się załatwić-zapewniłam
-a adopcja!? Wiesz, tak na wszelki wypadek jakby nie było dla mnie etatu-zapytała
-adopcja??-zapytałam uśmiechając się do siebie
-chyba nie masz nic przeciwko?? Przecież i tak jesteśmy jak siostry-wyznała-o ty udało ci się!-dodała
- co?
-zmienić temat! Dobra opowiadaj co tam dzieje się między wami-poleciła
-dużo by opowiadać-wyznałam siadając na hotelowym łóżku.
-nie krępuj się mam dużo czasu-wyznała
-ale ja go nie mam-rzuciłam zaalarmowana krzykami na korytarzu-dobra muszę kończyć
-nie wcale nie-zawołała bez radnie
-muszę, dobra na razie-rzuciłam zrywając się do drzwi
-nie
-tak
-pewnie uciekaj ale ja i tak cię dorwę-zagroziła przyjaciółka
- nie uciekam! pa-zaprzeczyłam żegnając się z przyjaciółką jednocześnie otwierając drzwi na korytarz. I nie myliłam się to byli oni z kilkoma dziewczynami wyglądającymi jak typowe modeli w dość wyzywających ciuchach ale nie ma się co dziwić skoro miały zamiar poznać piątkę idoli a upalna pogoda sprzyjała do tego do takiego ubioru. Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej gdy zobaczyłam Liam’a ale szybko przeszedł mi humor gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn rzuciła się na niego z pocałunkiem a druga robiła zdjęcia. Zachowanie dziewczyny mnie nie zdziwiło ale Liam’a owszem nawet nie próbował odepchnąć jej po prostu zachowywał jakby mu się spodobało. Zniesmaczona tym widowiskiem z powrotem wróciłam do pokoju cicho zamykając drzwi. Smutna usiadłam z drugiej strony łóżka na podłodze opierając się o nie zaczynając się zastanawiać o tym wszystkim. Przedtem myślałam że zależy mu a teraz po tym sama już niczego nie jestem pewna. Z wyjątkiem jednego, wszystko co wyszło od niego pocałunki, spojrzenia, uśmiechy, gesty przestały mieć dla mnie znaczenie. Może to drastyczna decyzja ale jak mogę ufać komuś kto nie potrafi oprzeć się fance teraz a co później. Wiecznie nie będę z nim pracować, w końcu nasze drogi się rozejdą. Cholera ojciec miał racje nie powinnam pozwalać chłopakom na z pouchwalanie się.
-Jenn? Jesteś?-zawołał czyjś cichy głos.-Jenn!-powtórzył nie słysząc odpowiedzi.
-Liam, zostaw pewnie jej niema-zawołał Lou. Zyskując pewność że to on wstałam by otworzyć mu drzwi.
-w recepcji mówiła że nie wychodziła- odparł podejrzliwie chłopak
-to się pomyliła, sami tu nie jesteśmy-odparł Lou nawiązując do pozostałych gości w hotelu po czym ich głosy zaczęły cichnąc zanim zdążyłam dojść do drzwi. Stojąc twarzą przy drzwiach zawahałam się nie będąc pewna czy rozmowa z nim ma w tej chwili sens. W końcu darowałam sobie i wróciłam na łóżko wkładając słuchawki w uszy włączając na fula piosenkę ”Nicole Scherzinger - Don't Hold Your Breath” w tedy poczułam nie spodziewanie zasnęłam.
____________________________________________________________
Czyta to ktoś tak woglę???
jak nikt nie chce się wypowiedzieć to niech napisze przynajmniej "tak" lub "nie" w komentarzach;]
Zaczęliśmy grać.Pierwsza kręciłam ja. Wypadło na Liam`a.
Pocałuj mmm... Zayn`a ! - powiedziałam ze śmiechem.
Liam oczywiście pocałował Zayn`a w usta (taka gra) i zaczął kręcić i wylosował mnie.
Pocałuj...
Pocałuj... Harrego ! - powiedziała z poważną miną.
Przy was ! Na pewno nie ! - powiedziałam.
Chłopaki wyszli z pokoju i zostałam tylko ja i Harry.Zawsze myślałam, że pocałunek nie jest aż tak trudny, ale się myliłam.Kiedy już miałam się do tego zabrać poczułam, że to on całuję mnie ! Boż... jakie on ma słodkie usta !
♥Oczami Harrego♥
Nie mogłem już wytrzymać i pocałowałem ją.Jej usta smakowały smakowały jak wiśnia, pewnie taki miała błyszczyk.
- Dlaczego to zrobiłeś, przecież to ja ciebie miałam pocałować - powiedziała zmieszana.
- Już nie mogłem wytrzymać, od razu kiedy cię zobaczyłem chciałem to zrobić - powiedziałem i znowu ja pocałowałem.
♥Oczami Camille♥
Boż...jakie ona ma słodkie usta !
- Dlaczego to zrobiłeś, przecież to ja ciebie miałam pocałować - powiedziałam zmieszana.
- Już nie mogłem wytrzymać, od razu kiedy cię zobaczyłem chciałem to zrobić - powiedział i znowu ja pocałował.
Ja odwzajemniłam pocałunek i do pokoju weszli chłopaki.
- Co już po wszystkim ? - zapytał, powstrzymując śmiech Liam.
- Tak już po wszystkim - powiedziała Harry, spuszczając głowę.
- Widzę, że to chyba nie był jedyny pocałunek co ? - zapytała z zaciekawieniem Niall.
- A co cie to - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
Tak zaczęła się wojna na poduchy.Rzucali się wszyscy prócz Harrego.
- Ej co się stało ? - zapytałam z troską i objęłam.
- Chciałabym cię przeprosić - powiedziała dalej ze spuszczoną głową.
- Za co ? - zapytałam
- Za ten pocałunek, ja po prostu musiałem - powiedział
- Nic się nie stało głuptasie, mi się bardzo podobało- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Na serio ? - zapytał podnosząc głowę
- Tak, na serio - powiedziałam z uśmiechem od ucha do ucha
- To może zostaniesz moja dziewczyną - patrzył mi głęboko w oczy
- No nie wiem - zawahałam się
- Proszę, ja... ja... ja cie kocham ! - krzyknął na cały pokój.
Chłopaki zatrzymali się w miejscu, jakby zamienili się w kamień.Zaczęłam się śmiać.
- Co nie wierzycie w uczucie mojego chłopaka - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Czyli się zgadzasz ? - zapytała z nadzieją Harry
- Oczywiście, że tak głuptasie - po tych słowach pocałowałam go namiętnie.On to odwzajemnił.
Ok, to my już sobie pójdziemy - powiedział Zayn i wszyscy wyszli.
- Kocham cię - usłyszałam szeptanie do ucha.Uśmiechnęłam się, po czym pocałowałam go tak namiętnie jak się tylko dało.Całowaliśmy się tak od paru minut i nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.to Marry.
- Czego ?! - powiedziałam nieźle wkurwiona
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę się pochwalić swojej najlepsze przyjaciółce - powiedziała ze spokojem
- No mów, bo jest troszeczkę zajęta - gdy to powiedziałam uśmiechnęłam się go Harrego.
- Mam chłopaka ! - krzyknęła na cały regulator
- No nie mów, jak się nazywa - zapytałam z zaciekawieniem
- Ma na imię Simon, poznaliśmy się jeszcze jak byłaś, ale nie chciałam ci nic mówić bo nie chciałam zapeszyć- powiedziała
- Aha, no to ja ci się też muszę pochwalić - powiedziała z uśmiechem
- Aha, mów - powiedziała
- Też mam chłopaka - ze szczęście prawie pisnęłam
- No nie mów, jak ma na imię - zapytałam z ciekawością
- Ma na imię Harry i ... - przerwałam mi
- Co ?! TY CHODZISZ Z HARRYM STYLES ?! - zapytała z niedowierzaniem
- Tak jak chcesz to wejdź na skypa (nie wiem jak to się pisze) i wtedy ci go pokaże - powiedziełam
- Ok, akurat Simon jest u mnie - powiedziała i najwidoczniej go pocałowała bo było słychać cmoknięcie.
10 minut później...
Weszłam na skypa i zobaczyłam ze Marry jest już dostępna więc do niej zadzwoniłam.
- No siemka ! - przywitałam się z nią
- Joł, poznajcie się to jest Simon mój chłopak a to jest Camille moja przyjaciółka.
- Miło mi cb poznać Simon - powiedziałam
- Mi cb tez Camille - odpowiedział
- Poznajcie się, to jest Harry. Harry to moja kumpela Marry i jej chłopak Simon - powiedziałam ze śmiechem, bo przecież się już (Simon) przedstawiał.
Po godzinie skończyliśmy rozmawiać, bo Simon musiał iść do domu.Wyłączyłam laptopa i poszłam się umyć.Kiedy zrobiłam już wszystkie czynności i przebrałam się w moją super piżamę i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam Harrego siedzącego na łóżku.Myślałam, że już poszedł do siebie.On wstał podszedł do mnie, przechylił mnie i pocałował.
- Baz tego bym nie zasnął - powiedział
Podniósł mnie i położył w łóżku.Pocałował delikatnie w czoło i chciał wyjść kiedy zapytałam.
- Może zostaniesz na noc - zapytałam
- Nie będę przeszkadzał - zapytał
- Ty ! Nigdy - powiedziałam, a on się uśmiechnął
- To poczekaj chwilkę, skoczę po piżamę - powiedział i wyszedł.Chwilę potem wrócił i poszedł do łazienki wziąć prysznic.Wyszedł po 10 minutach.Położył się koło mnie i zaczął całować po szyi.Położył rękę na moim udzie.Ja wtedy się odwróciłam.
- Harry przestań, jutro musimy rano wstać - powiedziałam stanowczo
- No ok - przestał i przytulił mnie do siebie
Ja pocałowałam go i poszłam spać.
Rano obudziłam się i Harry jeszcze spał.Wyszłam z łóżka i poszłam do szafy.Wybrałam ten zestaw :http://www.faslook.pl/collection/new-york-5/ ( bez swetra ) . Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic.Ubrałam się i pomalowałam.Wyszłam z łazienki, A Harry jeszcze spał.Postanowiłam go obudzić.
- Harry, śpiochu wstawaj - szepnęłam mu do ucha, a on się uśmiechnął
- Harry wsta.... - Powiedziałam jeszcze raz, ale nie dokończyłam dlatego, że Harry złapał mnie i rzucił na siebie
- Hej skarbie - powiedział a ja się uśmiechnęłam
- Cześć kochanie - powiedziałam i się pocałowaliśmy
- Idź się umyć i przebrać, bo za pół godziny musimy być na śniadaniu.
- Ok - wstał i poszedł do swojego pokoju
Na razie tyle, bo nie miałam pomysłów ;p
Podoba się ? Może macie jakieś pomysły co by mogło być dalej co ?
Czekam na kom. ;*
Pocałuj mmm... Zayn`a ! - powiedziałam ze śmiechem.
Liam oczywiście pocałował Zayn`a w usta (taka gra) i zaczął kręcić i wylosował mnie.
Pocałuj...
Pocałuj... Harrego ! - powiedziała z poważną miną.
Przy was ! Na pewno nie ! - powiedziałam.
Chłopaki wyszli z pokoju i zostałam tylko ja i Harry.Zawsze myślałam, że pocałunek nie jest aż tak trudny, ale się myliłam.Kiedy już miałam się do tego zabrać poczułam, że to on całuję mnie ! Boż... jakie on ma słodkie usta !
♥Oczami Harrego♥
Nie mogłem już wytrzymać i pocałowałem ją.Jej usta smakowały smakowały jak wiśnia, pewnie taki miała błyszczyk.
- Dlaczego to zrobiłeś, przecież to ja ciebie miałam pocałować - powiedziała zmieszana.
- Już nie mogłem wytrzymać, od razu kiedy cię zobaczyłem chciałem to zrobić - powiedziałem i znowu ja pocałowałem.
♥Oczami Camille♥
Boż...jakie ona ma słodkie usta !
- Dlaczego to zrobiłeś, przecież to ja ciebie miałam pocałować - powiedziałam zmieszana.
- Już nie mogłem wytrzymać, od razu kiedy cię zobaczyłem chciałem to zrobić - powiedział i znowu ja pocałował.
Ja odwzajemniłam pocałunek i do pokoju weszli chłopaki.
- Co już po wszystkim ? - zapytał, powstrzymując śmiech Liam.
- Tak już po wszystkim - powiedziała Harry, spuszczając głowę.
- Widzę, że to chyba nie był jedyny pocałunek co ? - zapytała z zaciekawieniem Niall.
- A co cie to - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
Tak zaczęła się wojna na poduchy.Rzucali się wszyscy prócz Harrego.
- Ej co się stało ? - zapytałam z troską i objęłam.
- Chciałabym cię przeprosić - powiedziała dalej ze spuszczoną głową.
- Za co ? - zapytałam
- Za ten pocałunek, ja po prostu musiałem - powiedział
- Nic się nie stało głuptasie, mi się bardzo podobało- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Na serio ? - zapytał podnosząc głowę
- Tak, na serio - powiedziałam z uśmiechem od ucha do ucha
- To może zostaniesz moja dziewczyną - patrzył mi głęboko w oczy
- No nie wiem - zawahałam się
- Proszę, ja... ja... ja cie kocham ! - krzyknął na cały pokój.
Chłopaki zatrzymali się w miejscu, jakby zamienili się w kamień.Zaczęłam się śmiać.
- Co nie wierzycie w uczucie mojego chłopaka - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Czyli się zgadzasz ? - zapytała z nadzieją Harry
- Oczywiście, że tak głuptasie - po tych słowach pocałowałam go namiętnie.On to odwzajemnił.
Ok, to my już sobie pójdziemy - powiedział Zayn i wszyscy wyszli.
- Kocham cię - usłyszałam szeptanie do ucha.Uśmiechnęłam się, po czym pocałowałam go tak namiętnie jak się tylko dało.Całowaliśmy się tak od paru minut i nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu.to Marry.
- Czego ?! - powiedziałam nieźle wkurwiona
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę się pochwalić swojej najlepsze przyjaciółce - powiedziała ze spokojem
- No mów, bo jest troszeczkę zajęta - gdy to powiedziałam uśmiechnęłam się go Harrego.
- Mam chłopaka ! - krzyknęła na cały regulator
- No nie mów, jak się nazywa - zapytałam z zaciekawieniem
- Ma na imię Simon, poznaliśmy się jeszcze jak byłaś, ale nie chciałam ci nic mówić bo nie chciałam zapeszyć- powiedziała
- Aha, no to ja ci się też muszę pochwalić - powiedziała z uśmiechem
- Aha, mów - powiedziała
- Też mam chłopaka - ze szczęście prawie pisnęłam
- No nie mów, jak ma na imię - zapytałam z ciekawością
- Ma na imię Harry i ... - przerwałam mi
- Co ?! TY CHODZISZ Z HARRYM STYLES ?! - zapytała z niedowierzaniem
- Tak jak chcesz to wejdź na skypa (nie wiem jak to się pisze) i wtedy ci go pokaże - powiedziełam
- Ok, akurat Simon jest u mnie - powiedziała i najwidoczniej go pocałowała bo było słychać cmoknięcie.
10 minut później...
Weszłam na skypa i zobaczyłam ze Marry jest już dostępna więc do niej zadzwoniłam.
- No siemka ! - przywitałam się z nią
- Joł, poznajcie się to jest Simon mój chłopak a to jest Camille moja przyjaciółka.
- Miło mi cb poznać Simon - powiedziałam
- Mi cb tez Camille - odpowiedział
- Poznajcie się, to jest Harry. Harry to moja kumpela Marry i jej chłopak Simon - powiedziałam ze śmiechem, bo przecież się już (Simon) przedstawiał.
Po godzinie skończyliśmy rozmawiać, bo Simon musiał iść do domu.Wyłączyłam laptopa i poszłam się umyć.Kiedy zrobiłam już wszystkie czynności i przebrałam się w moją super piżamę i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam Harrego siedzącego na łóżku.Myślałam, że już poszedł do siebie.On wstał podszedł do mnie, przechylił mnie i pocałował.
- Baz tego bym nie zasnął - powiedział
Podniósł mnie i położył w łóżku.Pocałował delikatnie w czoło i chciał wyjść kiedy zapytałam.
- Może zostaniesz na noc - zapytałam
- Nie będę przeszkadzał - zapytał
- Ty ! Nigdy - powiedziałam, a on się uśmiechnął
- To poczekaj chwilkę, skoczę po piżamę - powiedział i wyszedł.Chwilę potem wrócił i poszedł do łazienki wziąć prysznic.Wyszedł po 10 minutach.Położył się koło mnie i zaczął całować po szyi.Położył rękę na moim udzie.Ja wtedy się odwróciłam.
- Harry przestań, jutro musimy rano wstać - powiedziałam stanowczo
- No ok - przestał i przytulił mnie do siebie
Ja pocałowałam go i poszłam spać.
Rano obudziłam się i Harry jeszcze spał.Wyszłam z łóżka i poszłam do szafy.Wybrałam ten zestaw :http://www.faslook.pl/collection/new-york-5/ ( bez swetra ) . Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic.Ubrałam się i pomalowałam.Wyszłam z łazienki, A Harry jeszcze spał.Postanowiłam go obudzić.
- Harry, śpiochu wstawaj - szepnęłam mu do ucha, a on się uśmiechnął
- Harry wsta.... - Powiedziałam jeszcze raz, ale nie dokończyłam dlatego, że Harry złapał mnie i rzucił na siebie
- Hej skarbie - powiedział a ja się uśmiechnęłam
- Cześć kochanie - powiedziałam i się pocałowaliśmy
- Idź się umyć i przebrać, bo za pół godziny musimy być na śniadaniu.
- Ok - wstał i poszedł do swojego pokoju
Na razie tyle, bo nie miałam pomysłów ;p
Podoba się ? Może macie jakieś pomysły co by mogło być dalej co ?
Czekam na kom. ;*
Dumbledore specjalnie poszedł z Harrym do Horacego , bo chciał go namówić , by został znowu nauczycielem w Hogwarcie.
Po dłuższym czasie zgodził się być nim. Dumbledore deportował się z Harrym do Nory , ale zatrzymał go przed wejściem i powiedział mu co nieco i , że będzie miał z nim lekcje na temat przepowiedni.W domu tylko już o tak późnej porze pani Weasley krzątała się w kuchni i wystraszyła się , jak ich zobaczyła , ponieważ Dumbledore powiedział jej , że będą gdzieś około ranka.Jak coś zjadł Harry poszedł spać do pokoju Freda i Georga , a pod poduszką wykrył ich gigantojęzyczne toffi.Ciąg dalszy potem
Po dłuższym czasie zgodził się być nim. Dumbledore deportował się z Harrym do Nory , ale zatrzymał go przed wejściem i powiedział mu co nieco i , że będzie miał z nim lekcje na temat przepowiedni.W domu tylko już o tak późnej porze pani Weasley krzątała się w kuchni i wystraszyła się , jak ich zobaczyła , ponieważ Dumbledore powiedział jej , że będą gdzieś około ranka.Jak coś zjadł Harry poszedł spać do pokoju Freda i Georga , a pod poduszką wykrył ich gigantojęzyczne toffi.Ciąg dalszy potem
*Twój ulubiony piosenkarz/piosenkarka to....
*Twoja ulubiona piosenka to ......
*Twoje ulubione danie to......
*Twoja ulubiona piosenka to ......
*Twoje ulubione danie to......
„Wycinanie bólu miało zupełnie inny posmak cierpienia”
Cukier płynie w żyłach, zamienia się w tłuszcz, ogrzewa ciało.
Muszę wypruć sobie żyły i wylac z nich substancję, która mnie zabija.
A potem rozerwać sobie żołądek na strzępy i nigdy już nic nie jesc.
Wbijam ostrza w ciało, aby je ukarać za słabośc duszy.
Nie mogę tego wytrzymać.
Od myslenia pęka mi głowa.
Słyszę głos Any, mówi do mnie. Czasem chcę uciec, a czasem… mam ochotę słuchac tego głosu w nieskończonośc, aż nic ze mnie nie zostanie oprócz kosci.
Muszę przestać patrzeć na jedzenie. To moje oczy go chcą, nie moje ciało. Oczy są oderwane od ciała, ale one właśnie są odpowiedzialne za to wszystko. One i obrazy, które przekazują do mojego przeciążonego, zmęczonego mózgu.
Moja wola słabnie, liczby na wadze rosną, a ja nie potrafię stawic temu czoła. Tkwię w zawieszeniu, nie mam siły aby zacząc w końcu wypełniac rozkazy Any, nie mam siły żeby się jej sprzeciwic. Zresztą, jak miałabym to zrobic? Po co?
Muszę byc chuda, bo to wstyd, żebym była grubsza od własnej matki. To wstyd, że jem więcej od niej. To wstyd, że cwiczę mniej. To wstyd, że mam słabszą wolę.
Kiedy całe życie słyszysz, że twoja matka się odchudza, że ty musisz byc chuda, że bycie grubym to najgorsze, co może ci się przytrafic - naprawdę cieżko jest myślec normalnie o jedzeniu. Dlatego muszę przestac jeśc, żeby w końcu zobaczyc podziw w jej oczach, tak jak wtedy, kiedy ważyłam 43kg i miałam wrażenie, że dla niej to ważniejsze niż moje świadectwo z paskiem...
Cukier płynie w żyłach, zamienia się w tłuszcz, ogrzewa ciało.
Muszę wypruć sobie żyły i wylac z nich substancję, która mnie zabija.
A potem rozerwać sobie żołądek na strzępy i nigdy już nic nie jesc.
Wbijam ostrza w ciało, aby je ukarać za słabośc duszy.
Nie mogę tego wytrzymać.
Od myslenia pęka mi głowa.
Słyszę głos Any, mówi do mnie. Czasem chcę uciec, a czasem… mam ochotę słuchac tego głosu w nieskończonośc, aż nic ze mnie nie zostanie oprócz kosci.
Muszę przestać patrzeć na jedzenie. To moje oczy go chcą, nie moje ciało. Oczy są oderwane od ciała, ale one właśnie są odpowiedzialne za to wszystko. One i obrazy, które przekazują do mojego przeciążonego, zmęczonego mózgu.
Moja wola słabnie, liczby na wadze rosną, a ja nie potrafię stawic temu czoła. Tkwię w zawieszeniu, nie mam siły aby zacząc w końcu wypełniac rozkazy Any, nie mam siły żeby się jej sprzeciwic. Zresztą, jak miałabym to zrobic? Po co?
Muszę byc chuda, bo to wstyd, żebym była grubsza od własnej matki. To wstyd, że jem więcej od niej. To wstyd, że cwiczę mniej. To wstyd, że mam słabszą wolę.
Kiedy całe życie słyszysz, że twoja matka się odchudza, że ty musisz byc chuda, że bycie grubym to najgorsze, co może ci się przytrafic - naprawdę cieżko jest myślec normalnie o jedzeniu. Dlatego muszę przestac jeśc, żeby w końcu zobaczyc podziw w jej oczach, tak jak wtedy, kiedy ważyłam 43kg i miałam wrażenie, że dla niej to ważniejsze niż moje świadectwo z paskiem...
dzisiaj mama zerwala mnie z lozka, bo babcia do nas przyszla. Przyniosla ciasto ktore upiekla. Mniaaam! Murzynek! Ale ze mnie rasistkaaa ;p;p
ogladam sobie wlasnie smiesazne filmiki z najlepszymi momentami billiego joe xD hahahaha smiechu warte! Wpiszcie sobie w youtube i obczajcie to! :D:D:D najlepsze to jak lezal na podlodze w tle spiewajacego majka, i trzasl sie jak paralityyk xD heheh
co u was?
kupilam sobie gazetke, SHOW. Czytalam ze modne sa w ogole takie fajowskie kudlate torby! :D Tezbym taka chciala.. nie wiecie gdzie mozna takei kupic?
a wgl to coraz popularniejszy zespolem jest pidzama porno, znacie? Swietni sa! Znam ich dwie piosenki, ale te dwie piosenki sa swietne! Chyba zaczne sluchac punka! :D:D i zrobie se irokeza i bede nosila glany. Co wy na to? Hahaha
ogladam sobie wlasnie smiesazne filmiki z najlepszymi momentami billiego joe xD hahahaha smiechu warte! Wpiszcie sobie w youtube i obczajcie to! :D:D:D najlepsze to jak lezal na podlodze w tle spiewajacego majka, i trzasl sie jak paralityyk xD heheh
co u was?
kupilam sobie gazetke, SHOW. Czytalam ze modne sa w ogole takie fajowskie kudlate torby! :D Tezbym taka chciala.. nie wiecie gdzie mozna takei kupic?
a wgl to coraz popularniejszy zespolem jest pidzama porno, znacie? Swietni sa! Znam ich dwie piosenki, ale te dwie piosenki sa swietne! Chyba zaczne sluchac punka! :D:D i zrobie se irokeza i bede nosila glany. Co wy na to? Hahaha
'' Człowiek zupełnie nie wie, kiedy tonie, która kropla wody wyznacza mu koniec.''- Nicolas Sparks Pamiętnik
pogoda - brr..
samopoczucie -nieskończoność łez .. i miss u , dziadku !
hmm...siedzę cała zapłakana. no czemu płaczesz ?! ogarnij się.
nie umiem ! dziadek mi leży już prawie martwy w szpitalu i jedynym pracującym organem jest jego serce...lekarze twierdzą , że nic nie da się zrobić..ja zwariuję ! nie mogę przestać płakać . na co wylądował w szpitalu ? zawał mózgu , serca , nerki mu siadły i miał tętniaka . ta sytuacja miała miejsce w poniedziałek .od zawsze to był znienawidzony przeze mnie dzień i na zawsze tak zostanie.
już zawsze bede o nim pamiętać.
muszę się ogarnąć...
hmm...po feriach już . a jutro zawody . z ręcznej. nie lubię , ale pojadę .
♥
zdołowani / zapłakani .
Rodzinka.pl ♥
i always be ♥ you , my grandpapi... you'll always be on my mind . you'll be with me everywhere , wherever i go.
dziękuję wam ♥
pogoda - brr..
samopoczucie -nieskończoność łez .. i miss u , dziadku !
hmm...siedzę cała zapłakana. no czemu płaczesz ?! ogarnij się.
nie umiem ! dziadek mi leży już prawie martwy w szpitalu i jedynym pracującym organem jest jego serce...lekarze twierdzą , że nic nie da się zrobić..ja zwariuję ! nie mogę przestać płakać . na co wylądował w szpitalu ? zawał mózgu , serca , nerki mu siadły i miał tętniaka . ta sytuacja miała miejsce w poniedziałek .od zawsze to był znienawidzony przeze mnie dzień i na zawsze tak zostanie.
już zawsze bede o nim pamiętać.
muszę się ogarnąć...
hmm...po feriach już . a jutro zawody . z ręcznej. nie lubię , ale pojadę .
♥
zdołowani / zapłakani .
Rodzinka.pl ♥
i always be ♥ you , my grandpapi... you'll always be on my mind . you'll be with me everywhere , wherever i go.
dziękuję wam ♥
... a za nimi stał niezanny mi mężczyzna. Był on wysoki, miał przysiwawe włosy. Ubrany był w garnitur.
- Dobry wieczór - powiedziałam
- Ym dobry wieczór czy tu mieszka Michael Stiven? - zapytał oficjalnie i poważnie.
- Tak, proszę wejść a ja go zawołam - zamknąłam drzwi i pobiegłam od kuchni - stary jakis koleś w garniaku do Ciebie przyszedł. - pokazałam mu, że tam czego na niego. Nie poszłam z nim tylko zostałam z Krisem w kuchni
- Kim on jest ? - zapytał mnie szeptem
- Nie mam pojęcia, ale zaraz się dowiemy - odpowiedziałam mu. Po chwilii usłyszeliśmy dźwięk zamykających drzwi i wchodzącego Mike do kuchni. - kto to był? - zapytałam
- Pracownik mojego taty. - odpowiedział sucho
- i.. czego chciał ? - kontynułował Chris
- Zakomunikować i zaprosić mnie, że za dwa tygodnie w Hollywood odbędzie się ślub mojego taty - powiedział i poszedł do swojego pokoju trzaskając drzwiami
- Pogadam z nim - rzucił Kris. chwyciłam go za rękę
- Zostaw go na chwile samego, potem ja znim pogadam - odpowiedział mi uśmiechem. Wziął klucze i powiedział że idzie pojeździć, po czym po chwilii sie wrócił i powiedział że wszędzie kręcą się paparazzi. Wkurzony wszedł do swojego pokoju. W tym czasie Dominic sie kąpał, więc postanowiłam pójść pogadać z Mike'm. Zapukałam i oworzyłam drzwi
- Mogę? - zapytalam a on nic nie odpowiedział. Weszłam do jego pokoju i usiadłam koło niego na parapecie. Siedział i patrzył na LA. Przez chwile nic nie mówiliśmy
- On to ma tupet. Odszedł miesiąc temu od mamy, do mnie się nie odzywa, zepsuł mi dziecinstwo, a teraz przysyła pracownika żeby mnie zaprosić na ślub z jakąś dziwką - powiedział to ze złością i żalem. Po jego policzku spłynęła łza. Nic nie mogłam zrobić, nie wiedziałam jak mu pomóc, więc po prostu go przytuliłam.
- Jak nie chcesz to nie musisz iść na ten ślub, a jak co to w ostateczności moge pójść z Tobą, albo jeszcze lepiej wszyscy z tobą pójdziemy - popatrzył się na mnie i uśmiechnął się
- Dziękuje. To wy jesteście dla mnie rodziną.
- A ty jesteś nią dla nas. Trzymamy się razem i tak już będzie zawsze, nie zostawimy Cię z tym wszystkim samego - pocałowałam go w policzek - Będzie dobrze - po tych słowach wyszłam z pokoju. Wzięłam dłuż kąpiel, następnie wskoczyłam do łóżka. Godzina 00.37 pora pójść spać. Po chwilii Morfeusz obiął mnie swymi ramionami...
Obudziłam się coś po dziesiątej, całkiem wyspana... Wstałam, pościelałam łóżko i wyszłam z pokoju. Po całym domu unosił sie przyjemny zapach. W kuchni użędowal Dominic
- dzień doberek - rzucił wesoły - niech pani siada, śniadanie za chwile zostanie podane - zaśmiałam się i usiadłam. Przed moimi oczami, po chwili ukazały się naleśniki polane sosem czekoladowym
- Mmm Dzięki Dominic - uśmiechnęłam się do niego i ze smakiem zaczęłam zajadać śnaidanie. Było pyszne. Zmyłam naczynia i poszłam wziąść prysznić. Następnie ubrałamsię i włosy związałam w kitke. Zamówiłam taxówkę i niezauważalna, chciałam się przemknąć do salonu piękności Bethy. Powiedzmy że mi się to udało. Na początku poszłam na masaż, potem maseczki, manicure, pedicure, a potem fryzjer i makijażystka. Po 3 godzinach czułam się nowo narodzona. Soczyłam od jakiejś restauracji na obiad a potem wróciłam do domu, przygotowac się na premiere.
Tam, była już Kate i Mike. Zabiegani chodzili po całym domu. Rzuciłam którkie "czesć" i poszłam do siebie. Umyłam się i zaczęłam się ubierać. Dodatki buty, poprawienie makijażi u fryzury.... i gotowe. Spakowałam najwazniejsze rzeczy do torebki i wyszłam z pokoju.
- Możemy już jechać? - zapytałam. Wszyscy wyszliśmy z odmu i kierowaliśmy się do limuzyny stojącej pod wieżowcem. Jak zwykle było zabawnie. Kris opowiadał kawały, dodam że były one na prawdę śmieszne.
Dojechaliśmy. Na początku wysiała Kate, potem ja, na końcy chłopaki. Dziennikarze odrazu przybiegli i zacżeli robić zdjęcia. Ja zaczęłam chodzić po czerownym dywanie, pozować do zdjęć, rozdawać autografy i rozmawiać z fanami. W oddali zobaczyłam Codiego Simpsona.
- Cody! - krzyknęłam, on się odwrócił i zaczął iść w moją storne - Czesć - przytuliłam go mocno
- Vanessa, wyglądasz olśniewająco - powiedział.
- Och dziękuje, świetna płyta, kupiłam ją sobie ostatnio - pogadaliśmy chwile i poszlismy na ściankę pozować do zdjęć. Razem z resztą grupy pozowaliśmy bardzo długo. Ciągle padały pytanai dotyczące show. Cieszyło nas to bardzo. Po jakiejść godzinie udaliśmy się do środka na obejrzenie filmu. Całkiem, całkiem ale prawie cały seans przegadałam z Dominiciem. Po premierze miały się odbyć after party. Cieszyłam się z tego, bo to oznaczayło imprezkę bez dziennikarzy. Skoczyliśmy szybko do apartamenty. Każdy z nas się przebrał i odświeżył. Ja ubrałam to i udaliśmy się do klubu.
- To co imprezujemy? - zapytał Mike
- Nie przesadzajcie, bo jak zabalujecie jak ostatnio to będziemy mieć przesrane - dodała Kate.
- Oj tam, oj tam. - poraziła go wzrokiem - No dobra, będziemy grzeczni - Po chwili dojechaliśmy i weszliśmy do środka. Super nastrój, na końcu szwedzki stół. Na scenie w tym momencie śpiewała Rihanna. ja od razu wzięłam drinka i kiedy wzięłam pierwszy łyk, uświaodmiłam sobie, że zaczynam przesadzać z alkoholem. Dziś postanowiłam być ostrożną i nie wypić zbyt dużo. Potańczyłam z innymi gwiazdami, kiedy w rogu zobaczyłam podejrzanego typa w kaputrze. Podeszłam do niego, a on z kieszeni wyciągnął woreczek z białym proszkiem. Już wiedziałam kto to jest. W sumie raz mi nie zaszkodzi. Nie wzbudzając podejrzeń zapłaciłam mu a on mi dął woreczek. Schowałam go do torebki poszłam dalej tańczyć. Wzięłam sobie drinka..
- jak się bawisz? - podszedł do mnie Billie
- Billie cześć - krzyknęłam - hmm całkiem, całkiem, a ty?
- Jak ze mną zatańczyć to będę się bawić znakomicie - zaśmialiśmy się i udaliśmy się na parkiet. Około trzeciej, znudziła mi się ta impreza więc wróciłam do mieszkania. Padnięta nie wiedząc kiedy, zasnęłam...
- Dobry wieczór - powiedziałam
- Ym dobry wieczór czy tu mieszka Michael Stiven? - zapytał oficjalnie i poważnie.
- Tak, proszę wejść a ja go zawołam - zamknąłam drzwi i pobiegłam od kuchni - stary jakis koleś w garniaku do Ciebie przyszedł. - pokazałam mu, że tam czego na niego. Nie poszłam z nim tylko zostałam z Krisem w kuchni
- Kim on jest ? - zapytał mnie szeptem
- Nie mam pojęcia, ale zaraz się dowiemy - odpowiedziałam mu. Po chwilii usłyszeliśmy dźwięk zamykających drzwi i wchodzącego Mike do kuchni. - kto to był? - zapytałam
- Pracownik mojego taty. - odpowiedział sucho
- i.. czego chciał ? - kontynułował Chris
- Zakomunikować i zaprosić mnie, że za dwa tygodnie w Hollywood odbędzie się ślub mojego taty - powiedział i poszedł do swojego pokoju trzaskając drzwiami
- Pogadam z nim - rzucił Kris. chwyciłam go za rękę
- Zostaw go na chwile samego, potem ja znim pogadam - odpowiedział mi uśmiechem. Wziął klucze i powiedział że idzie pojeździć, po czym po chwilii sie wrócił i powiedział że wszędzie kręcą się paparazzi. Wkurzony wszedł do swojego pokoju. W tym czasie Dominic sie kąpał, więc postanowiłam pójść pogadać z Mike'm. Zapukałam i oworzyłam drzwi
- Mogę? - zapytalam a on nic nie odpowiedział. Weszłam do jego pokoju i usiadłam koło niego na parapecie. Siedział i patrzył na LA. Przez chwile nic nie mówiliśmy
- On to ma tupet. Odszedł miesiąc temu od mamy, do mnie się nie odzywa, zepsuł mi dziecinstwo, a teraz przysyła pracownika żeby mnie zaprosić na ślub z jakąś dziwką - powiedział to ze złością i żalem. Po jego policzku spłynęła łza. Nic nie mogłam zrobić, nie wiedziałam jak mu pomóc, więc po prostu go przytuliłam.
- Jak nie chcesz to nie musisz iść na ten ślub, a jak co to w ostateczności moge pójść z Tobą, albo jeszcze lepiej wszyscy z tobą pójdziemy - popatrzył się na mnie i uśmiechnął się
- Dziękuje. To wy jesteście dla mnie rodziną.
- A ty jesteś nią dla nas. Trzymamy się razem i tak już będzie zawsze, nie zostawimy Cię z tym wszystkim samego - pocałowałam go w policzek - Będzie dobrze - po tych słowach wyszłam z pokoju. Wzięłam dłuż kąpiel, następnie wskoczyłam do łóżka. Godzina 00.37 pora pójść spać. Po chwilii Morfeusz obiął mnie swymi ramionami...
Obudziłam się coś po dziesiątej, całkiem wyspana... Wstałam, pościelałam łóżko i wyszłam z pokoju. Po całym domu unosił sie przyjemny zapach. W kuchni użędowal Dominic
- dzień doberek - rzucił wesoły - niech pani siada, śniadanie za chwile zostanie podane - zaśmiałam się i usiadłam. Przed moimi oczami, po chwili ukazały się naleśniki polane sosem czekoladowym
- Mmm Dzięki Dominic - uśmiechnęłam się do niego i ze smakiem zaczęłam zajadać śnaidanie. Było pyszne. Zmyłam naczynia i poszłam wziąść prysznić. Następnie ubrałamsię i włosy związałam w kitke. Zamówiłam taxówkę i niezauważalna, chciałam się przemknąć do salonu piękności Bethy. Powiedzmy że mi się to udało. Na początku poszłam na masaż, potem maseczki, manicure, pedicure, a potem fryzjer i makijażystka. Po 3 godzinach czułam się nowo narodzona. Soczyłam od jakiejś restauracji na obiad a potem wróciłam do domu, przygotowac się na premiere.
Tam, była już Kate i Mike. Zabiegani chodzili po całym domu. Rzuciłam którkie "czesć" i poszłam do siebie. Umyłam się i zaczęłam się ubierać. Dodatki buty, poprawienie makijażi u fryzury.... i gotowe. Spakowałam najwazniejsze rzeczy do torebki i wyszłam z pokoju.
- Możemy już jechać? - zapytałam. Wszyscy wyszliśmy z odmu i kierowaliśmy się do limuzyny stojącej pod wieżowcem. Jak zwykle było zabawnie. Kris opowiadał kawały, dodam że były one na prawdę śmieszne.
Dojechaliśmy. Na początku wysiała Kate, potem ja, na końcy chłopaki. Dziennikarze odrazu przybiegli i zacżeli robić zdjęcia. Ja zaczęłam chodzić po czerownym dywanie, pozować do zdjęć, rozdawać autografy i rozmawiać z fanami. W oddali zobaczyłam Codiego Simpsona.
- Cody! - krzyknęłam, on się odwrócił i zaczął iść w moją storne - Czesć - przytuliłam go mocno
- Vanessa, wyglądasz olśniewająco - powiedział.
- Och dziękuje, świetna płyta, kupiłam ją sobie ostatnio - pogadaliśmy chwile i poszlismy na ściankę pozować do zdjęć. Razem z resztą grupy pozowaliśmy bardzo długo. Ciągle padały pytanai dotyczące show. Cieszyło nas to bardzo. Po jakiejść godzinie udaliśmy się do środka na obejrzenie filmu. Całkiem, całkiem ale prawie cały seans przegadałam z Dominiciem. Po premierze miały się odbyć after party. Cieszyłam się z tego, bo to oznaczayło imprezkę bez dziennikarzy. Skoczyliśmy szybko do apartamenty. Każdy z nas się przebrał i odświeżył. Ja ubrałam to i udaliśmy się do klubu.
- To co imprezujemy? - zapytał Mike
- Nie przesadzajcie, bo jak zabalujecie jak ostatnio to będziemy mieć przesrane - dodała Kate.
- Oj tam, oj tam. - poraziła go wzrokiem - No dobra, będziemy grzeczni - Po chwili dojechaliśmy i weszliśmy do środka. Super nastrój, na końcu szwedzki stół. Na scenie w tym momencie śpiewała Rihanna. ja od razu wzięłam drinka i kiedy wzięłam pierwszy łyk, uświaodmiłam sobie, że zaczynam przesadzać z alkoholem. Dziś postanowiłam być ostrożną i nie wypić zbyt dużo. Potańczyłam z innymi gwiazdami, kiedy w rogu zobaczyłam podejrzanego typa w kaputrze. Podeszłam do niego, a on z kieszeni wyciągnął woreczek z białym proszkiem. Już wiedziałam kto to jest. W sumie raz mi nie zaszkodzi. Nie wzbudzając podejrzeń zapłaciłam mu a on mi dął woreczek. Schowałam go do torebki poszłam dalej tańczyć. Wzięłam sobie drinka..
- jak się bawisz? - podszedł do mnie Billie
- Billie cześć - krzyknęłam - hmm całkiem, całkiem, a ty?
- Jak ze mną zatańczyć to będę się bawić znakomicie - zaśmialiśmy się i udaliśmy się na parkiet. Około trzeciej, znudziła mi się ta impreza więc wróciłam do mieszkania. Padnięta nie wiedząc kiedy, zasnęłam...
- dzien pierwszy - autoportret
Z racji tego, ze na dworze minusowa temperatura, a brakuje mi plenerów i zabawy aparatem, postanowilam podjąc fotograficzne wyzwanie. Codziennie przez 30 dni bede robic zdjecie na zadany temat - dziś wypadło na autoportret. Ciezkie zadanie, szczegolnie jak zgineła kluczowa częśc os statywu, która poszukiwałam pół dnia. Ale mimo wszystko udało mi sie cos wymyślić...ocencie sami :) Mam nadzieje, ze bedziecie mi kibicować i oceniac moje prace...
ferie, ferie i po feriach... czas do nauki ;oo wf z humanem o.O choć z drugiej strony z Błażejem ;3 łiii < 3 jaki on słodki ^^ i niemiecki z niejaką Anną B. <3 kuffa...z Gzubą i Botem -.- będzie rozpierdol xdddd idę spać... o.o afff... brak czasu i weny ;cccc
tekst:
kangae sugi no messēji
dare ni todoku kamo shira nai de
kitto watashi wa itsudemo sō
tsugi hagi kurutta matoryoshika
zutsū ga utau pakkēji
itsu made tattemo hari wa yoji
daremo oshie te kure nai de
sekai wa sakasa ni mawari dasu
ah waresō da
kioku mo zenbu nage dashi te
ah shiri tai na
fukaku made
ano ne motto ippai matte chōdai
karinka? marinka? gen o hajī te
kon'na kanjō dō shiyō ka?
chotto oshie te kure nai ka?
kando ryōkō 524
furoito? keroido? ken o tatai te
zenbu zenbu waracchaō ze
sassa to odore yo baka damari
tende yōchi na te o tatakō
waza to madotta chōshi de hora
kitto watashi wa dōdemo ī
sekai no ondo ga toke te iku
anata to watashi de randebū? randebū?
ara ma ton detta abanchūru?
ashidori yugan de 1,2,1,2
ah hakisō da
watashi no zenbu uke tome te
ah sono ryōte de
uke tome te
ano ne chotto kīte yo daiji na koto
karinka? marinka? hoho o tsunette
datte datte gaman deki nai no
motto suteki na koto o shiyō?
itai itai nante naka nai de
pareido? mareido? motto tatai te
matte nante itte matte matte
tatta hitori ni naru mae ni
anata to watashi de randebū? randebū?
ara ma ton detta abanchūru?
ashidori yugan de 1,2,1,2
yoi tsubuse utai dase kyō mo hora
tsugi hagi kurutta matoryoshika
ano ne motto ippai matte chōdai
karinka? marinka? gen o hajī te
kon'na kanjō dō shiyō ka?
chotto oshie te kure nai ka?
kando ryōkō 524
furoito? keroido? ken o tatai te
zenbu zenbu waracchaō ze
sassa to odotte inaku nare
chu chu
Tłumaczenie:
Raz , dwa , trzy , cztery ,
Ten list , o którym myślałam dużo,
Może kiedyś ktoś przeczyta go , kto wie ?
Niestety zawsze taka byłam ,
Pomylona i szalona ,
Matrioszka !
Śpiewanie spakowane , aż głowa boli ,
Czas płynie sobie , ręce na 4 są ,
Prosze cię bardzo nie mów nikomu o tym ,
Że świat stanie do góry nogami niedługo ,
Ah... , rozbita ja ,
Także swoje wszystkie wspomnienia wyrzucają wnet ,
Ah... , wiedzieć chciałabym ,
Bardzo głęboko ...
Eh ... , tak więc ,
Jeśli chcesz to tańcz , więcej , więcej ,
Kalinka ,
Malinka ,
Zagraj ten akord ,
Co z uczuciami mam zrobić ?
Mógłbyś chociaż podpowiedzieć mi ,
Głośno , czystko 524 ,
Zugmunt Freud ,
ślad(lub blizna) ,
Uderz w klawisze ,
ze wszystkiego da pośmiać się ,
Tańcz , szybko , z całą swoją głupotą ,
Klaskaj w dłonie lecz nie jak dziecko ,
Obserwuj tą szaloną piosenke ,
Chociaż ja i tak nie przejmuję tym się ,
Dobro na tym świecie i tak topi się ,
Oo... , to ja i ty ,
Randewu ?
Randewu ?
To jest Randewu ?
Oo... , może nadzieja na przygode ?
Pójdziesz swoim krzywym chodem ,
Raz , dwz , raz , dwa ,
Ah ... , będę krzyczeć ,
Aby złapać każdą możliwą część mnie ,
Ah ... , niech twe ręce ,
Złapią mnie dla mnie ,
Eh ... , tak więc ,
Posłuchak chwilę , to jest ważne ,
Kalinka ,
Malinka ,
Uszczyp w pliczek ,
Nie mam kontroli nad sobą ,
Powinniśmy jeszcze raz zrobić to ?
Ból tak boli , lecz nie płacz , o nie ,
Parada ,
Marszada ,
Klaszcz jeszcze mocniej ,
Czekaj , co mówisz , czekaj , czekaj ,
Zanim sprowadzimy to do jednego ...
Oo... , to ja i ty ,
Randewu ?
Randewu ?
To jest Randewu ?
Oo... , może nadzieja na przygode ?
Pójdziesz swoim krzywym chodem ,
Raz , dwz , raz , dwa ,
Choroba kładzie cię ,
Pokaż tą piosenke ,
Sprawdzimy czy dzisiaj ,
Ciągle jestem pomyloną ,
Matrioszką ,
Jeśli chcesz to tańcz , więcej , więcej ,
Kalinka ,
Malinka ,
Zagraj ten akord ,
Co z uczuciami mam zrobić ?
Mógłbyś chociaż podpowiedzieć mi ,
Głośno , czystko 524 ,
Zugmunt Freud ,
Bliznowiec ,
Uderz w klawisze ,
ze wszystkiego da pośmiać się ,
Szybko , przestań tańczyć już .
kangae sugi no messēji
dare ni todoku kamo shira nai de
kitto watashi wa itsudemo sō
tsugi hagi kurutta matoryoshika
zutsū ga utau pakkēji
itsu made tattemo hari wa yoji
daremo oshie te kure nai de
sekai wa sakasa ni mawari dasu
ah waresō da
kioku mo zenbu nage dashi te
ah shiri tai na
fukaku made
ano ne motto ippai matte chōdai
karinka? marinka? gen o hajī te
kon'na kanjō dō shiyō ka?
chotto oshie te kure nai ka?
kando ryōkō 524
furoito? keroido? ken o tatai te
zenbu zenbu waracchaō ze
sassa to odore yo baka damari
tende yōchi na te o tatakō
waza to madotta chōshi de hora
kitto watashi wa dōdemo ī
sekai no ondo ga toke te iku
anata to watashi de randebū? randebū?
ara ma ton detta abanchūru?
ashidori yugan de 1,2,1,2
ah hakisō da
watashi no zenbu uke tome te
ah sono ryōte de
uke tome te
ano ne chotto kīte yo daiji na koto
karinka? marinka? hoho o tsunette
datte datte gaman deki nai no
motto suteki na koto o shiyō?
itai itai nante naka nai de
pareido? mareido? motto tatai te
matte nante itte matte matte
tatta hitori ni naru mae ni
anata to watashi de randebū? randebū?
ara ma ton detta abanchūru?
ashidori yugan de 1,2,1,2
yoi tsubuse utai dase kyō mo hora
tsugi hagi kurutta matoryoshika
ano ne motto ippai matte chōdai
karinka? marinka? gen o hajī te
kon'na kanjō dō shiyō ka?
chotto oshie te kure nai ka?
kando ryōkō 524
furoito? keroido? ken o tatai te
zenbu zenbu waracchaō ze
sassa to odotte inaku nare
chu chu
Tłumaczenie:
Raz , dwa , trzy , cztery ,
Ten list , o którym myślałam dużo,
Może kiedyś ktoś przeczyta go , kto wie ?
Niestety zawsze taka byłam ,
Pomylona i szalona ,
Matrioszka !
Śpiewanie spakowane , aż głowa boli ,
Czas płynie sobie , ręce na 4 są ,
Prosze cię bardzo nie mów nikomu o tym ,
Że świat stanie do góry nogami niedługo ,
Ah... , rozbita ja ,
Także swoje wszystkie wspomnienia wyrzucają wnet ,
Ah... , wiedzieć chciałabym ,
Bardzo głęboko ...
Eh ... , tak więc ,
Jeśli chcesz to tańcz , więcej , więcej ,
Kalinka ,
Malinka ,
Zagraj ten akord ,
Co z uczuciami mam zrobić ?
Mógłbyś chociaż podpowiedzieć mi ,
Głośno , czystko 524 ,
Zugmunt Freud ,
ślad(lub blizna) ,
Uderz w klawisze ,
ze wszystkiego da pośmiać się ,
Tańcz , szybko , z całą swoją głupotą ,
Klaskaj w dłonie lecz nie jak dziecko ,
Obserwuj tą szaloną piosenke ,
Chociaż ja i tak nie przejmuję tym się ,
Dobro na tym świecie i tak topi się ,
Oo... , to ja i ty ,
Randewu ?
Randewu ?
To jest Randewu ?
Oo... , może nadzieja na przygode ?
Pójdziesz swoim krzywym chodem ,
Raz , dwz , raz , dwa ,
Ah ... , będę krzyczeć ,
Aby złapać każdą możliwą część mnie ,
Ah ... , niech twe ręce ,
Złapią mnie dla mnie ,
Eh ... , tak więc ,
Posłuchak chwilę , to jest ważne ,
Kalinka ,
Malinka ,
Uszczyp w pliczek ,
Nie mam kontroli nad sobą ,
Powinniśmy jeszcze raz zrobić to ?
Ból tak boli , lecz nie płacz , o nie ,
Parada ,
Marszada ,
Klaszcz jeszcze mocniej ,
Czekaj , co mówisz , czekaj , czekaj ,
Zanim sprowadzimy to do jednego ...
Oo... , to ja i ty ,
Randewu ?
Randewu ?
To jest Randewu ?
Oo... , może nadzieja na przygode ?
Pójdziesz swoim krzywym chodem ,
Raz , dwz , raz , dwa ,
Choroba kładzie cię ,
Pokaż tą piosenke ,
Sprawdzimy czy dzisiaj ,
Ciągle jestem pomyloną ,
Matrioszką ,
Jeśli chcesz to tańcz , więcej , więcej ,
Kalinka ,
Malinka ,
Zagraj ten akord ,
Co z uczuciami mam zrobić ?
Mógłbyś chociaż podpowiedzieć mi ,
Głośno , czystko 524 ,
Zugmunt Freud ,
Bliznowiec ,
Uderz w klawisze ,
ze wszystkiego da pośmiać się ,
Szybko , przestań tańczyć już .
" Myślałam że się zmieniłeś, sam tak mówiłeś. Ale widać to były tylko puste słowa. "
- To co jedziemy ? - zapytał się mnie stojąc w wejściu.
- No a śniadanie ? - zapytałam się go patrząc na niego.
- Zjemy coś po drodze choć po się spóźnimy. - wziął moją walizkę.
- Przecież jest dopiero dziewiąta. - zauważyłam przyglądając się brunetowi. Wiedziałam że coś jest nie tak..
- Ale polecimy tym o dziewiątej trzydzieści chodź. - pociągnął mnie za dłoń i weszliśmy do winy. Ogólnie przez całą drogę milczeliśmy ja się zastanawiałam o co chodzi a on coś ukrywa. Wsiadłam do taxówki i Justin zrobił to samo co ja. Patrzyłam się na piękne Los Angeles.. będzie mi go brakować.
- Przyjedziemy tu jeszcze. - usłyszałam głos chłopaka nic nie powiedziałam tylko się uśmiechnęłam. Po chwili dotarliśmy na lotnisko. Przeszliśmy odprawę i wsiedliśmy do samolotu na swoje miejsce. Ja siedziałam obok okna a Bieber obok mnie. Po chwili samolot wystartował.
- Coś się stało ? - zapytałam przerywając tą ciszę która mnie już wnerwiała.
- Nie. - odparł brunet.
- Nie okłamuj mnie. Dlaczego tak wcześnie wyjechaliśmy ? -patrzyłam się na niego a on gdzieś uciekał wzrokiem.
- Musisz zadawać tyle pytań ? - zdenerwował się.
- Tak bo chcę wiedzieć ! - podniosłam głos.
- Zostaw mnie w spokoju. - burknął.
- Z miłą chęcią. - również burknęłam i założyłam słuchawki. Co mu do cholery jasnej odbiło ? Wczoraj wyznaje mi że coś do mnie czuje. Może nie chce mnie znać bo go odrzuciłam ? Ale przecież nie jestem typem dziewczyny co jest z chłopakiem a nic do niego nie czuję. Miałabym być z nim i go okłamywać ? Nie.. . Nawet nie wiedziałam kiedy ale usnęłam.
Parę godzin później.
Poczułam szturchanie. Uniosłam zaspane powieki i zobaczyłam Justina.
- Jesteśmy. - powiedział obojętnie i wyszedł z samolotu. Przeciągnęłam się. Wzięłam swoją walizkę i wyszłam z samolotu. Dalej zobaczyłam Claudię ?! Szybko podbiegłam do niej przepychając się przez ludzi. W końcu do niej dotarłam. Mocno ją przytuliłam i ona również odwzajemniła uścisk. Usłyszałam za sobą odchrząknięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam Mike ?! Bez żadnego słowa się w niego wtuliłam i również odwzajemnił ten uścisk.
- Tęskniłam za wami. - wyznałam.
- My za tobą też. - uśmiechnęli się. Mike wziął moją walizkę i ruszyliśmy w stronę jego samochodu rozmawiając. Po dłuższej chwili byliśmy już w domu. Na szesnastą umówiłam się z Claudią.
Weszłam do swojego pokoju rzuciłam się od razu na moje wielkie łóżko.
- Przyniosłem Ci walizki. - poinformował mnie mój brat.
- Dzięki. - posłałam mu uśmiech.
- Ty wiesz co się dzieje z Justinem ? Wyszedł z samolotu jak oparzony. Rzucił krótkie cześć i wyszedł z lotniska.
- Nie wiem. Od samego rana taki jest gdy się pytałam co się dzieje on powiedział żebym zostawiła go w spokoju. - powiedziałam prawdę co mojego barta z deka zdziwiło.
- Dziwne.. bo wczoraj jeszcze był wesoły nawet jak wrócił z tej randki. - poruszył brwiami. A ja na samą myśl o niej uśmiechnęłam się sama do siebie. - Ej siostra zakochałaś się w nim ?
- Nie. - powiedziałam pewnie on nic nie powiedział tylko wyszedł z pokoju. Weszłam do łazienki w której wzięłam prysznic i się ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i wyprostowałam włosy. Gdy schodziłam z schodów usłyszałam rozmowę pomiędzy Justinem a moim bratem.
- Masz do odkręcić ! Bo jak jej się coś stanie przysięgam. - po głosie Mike'go można był rozpoznać że jest zły.
- Wiem przecież ! Ale jak ja mam to zrobić ?!
- Nie wiem ! To już nie moja brożka wpakowałeś się w te kłopoty.
- Myślałem że mi pomożesz ! - krzyknął Bieber.
- Justin w tym nie mogę.. nie zrobię tego ! Skrzywdziłem ją nie raz po raz któryś tam nie chcę tego ! - również krzyknął mój brat.
- Dobra sam dam se radę. - krzyknął brunet i wyszedł z domu. Ja weszłam do kuchni nie wiedząc co mam myśleć.
- Słyszałaś ? - zapytał się nie pewnie mój brat.
- Tak.. o co wam poszło ? - zapytałam się siadając obok niego.
- Nie mogę Ci powiedzieć. - powiedział i wyszedł z domu. Usłyszałam jak ktoś wszedł do domu. Odwróciłam się i zobaczyłam Claudię. Usiadłyśmy na sofie i zaczęłam jej wszystko opowiadać od samego początku do samego końca. Była zdziwiona że Justin się tak zmienił ja tak samo.
Następny dzień.
Obudził mnie mój budzik. Ma szczęście że jest telefonem inaczej by był by już w kawałkach. Zsunęłam się z łóżka i podążyłam do łazienki w której odbyłam poranną toaletę. Zeszłam na dół i mojego brata już nie było w domu co mnie zdziwiło. Przelotnie spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 07:40. Wyszłam z domu i go zakluczyłam. Po dłuższej chwili doszłam do szkoły. Weszłam do niej i szłam do swojej szafki do której schowałam niepotrzebne książki. W oddali zobaczyłam Justina. Zamknęłam szafkę i do niego podeszłam.
- Cześć, o co Ci wczoraj chodziło ? - zapytałam się go. Brunet zmierzył mnie wzrokiem i prychnął.
- Może o to że miałem Cię dość ? Ty myślisz że dlaczego chciałem tak szybko wyjechać ? Żeby się wreszcie od Ciebie uwolnić dziewczyno. - powiedział z kpiną w głosie. Poczułam jak do oczu napływają mi łzy.
- Mówiłeś że mnie pokochałeś.. - powiedziałam cicho.
- Ja ? Ja nigdy bym się nie zakochał w takim czymś jak Ty. Teraz idź stąd.
- Myślałam że się zmieniłeś, sam tak mówiłeś. Ale widać to były tylko puste słowa. - odeszłam od niego czując jak łza spływa mi po policzku.
* * * *
O to do dupy rozdział dziesiąty !
7 komentarzy = NN.
Znacie już Miku Hatsune, na pewno słyszeliście o BRS. Są bardzo podobne, prawda? Ano to dlatego, że nasza BRS była rysowana na podstawie vocaloidki...
Tak BRS była zwykłą postacią fanartów. Dopiero później odkryli talent jej twórcy i postanowili zrobić z tą postacią OAVkę (kinówkę). Nic dodać, nic ująć, po prostu trzeba to zobaczyć! Polecam obejrzeć Black Rock Shooter.

Tak BRS była zwykłą postacią fanartów. Dopiero później odkryli talent jej twórcy i postanowili zrobić z tą postacią OAVkę (kinówkę). Nic dodać, nic ująć, po prostu trzeba to zobaczyć! Polecam obejrzeć Black Rock Shooter.

Poprzedni wpis był krótki, ponieważ musiałam pomóc mojej siostrze w układaniu naszych figurek gdyż szafka nam upadła. No prawie jeszcze chwila i leżałaby na dywanie i zmiażdżyłaby monitor. Chciałam wam jeszcze zdradzić, że dziś się z siostrą pokłóciłyśmy i czułam się strasznie a teraz jest OK i oglądamy razem z mamą serial El Internado. Czasami czuje się jak idiotka. Tu się kłócę z moją siostrą a potem za 3 godz. jesteśmy pogodzone. Nie rozumiem tego. Wiecie, że czasem książkę czyta się bez zrozumienia?! Znam taki cytat(był opisem mojej sis na gg)"Życie to wielka księga, którą można przeczytać tylko raz" i właśnie ja moje życie czytam bez zrozumienia. To tyle na dziś może jeszcze coś póżniej napiszę pa:*:*
Ranek nie był taki zły. Łóżko wygodne, to tyle. Ogarnęłam się trochę i założyłam moje ulubione dresy. Jak ja kocham dresy! Włączyłam moje stare mp3, w którym były piosenki Eminema oraz innych raperów, po czym zeszłam na dół. Godzina na zegarku mnie przeraziła. Ja wstałam o ósmej rano?! No dobra, niech tak będzie. Wchodząc do kuchni też się nieźle przeraziłam. Przy stole siedział Scott, Usher(czasami słucham jego piosenek i Go uwielbiam) i... Justin Bieber? Nie no, nie mam nic do gościa, ale go nie znam, więc i nie lubię.
-Dzień dobry-mruknęłam niepewnie i ukryłam głowę w lodówce. Wyjęłam z niej jakiś jogurt i usiadłam przy stole.
-Cześć mała-Usher przywitał mnie uśmiechem. Jejku, przecież ja jestem jego fanką. Ale nie aż tak, żeby się posikać-Co tak rano wstałaś?
-Nie wiem, pewnie to taki alarm pt. „Uwaga, Bieber w domu” czy coś-powiedziałam na serio poważnie a on wybuchł śmiechem razem ze Scottem.
Zjadłam moje jakże pożywne śniadanie, a oni rozmawiali o jakimś duecie czy coś tam.
-Umiesz śpiewać?-ktoś mnie zapytał. Chwila, czy to był pan Bieber?
-Ojejku, sam Justin Bieber zapytał mnie czy umiem śpiewać, no ja nie mogę-udawałam podekscytowaną fankę, ale natychmiast się uspokoiłam, ponieważ Usher zawału by dostał ze śmiechu-Nie no a po co Ci taka wiedza?
-Jesteśmy ciekawi jak śpiewasz-oznajmił Scott. No cóż, śpiewać umiałam. Trzy razy wygrałam konkurs i przez dwa lata chodziłam na lekcje.
Przypomniałam sobie piosenkę Eminema(oczywiście) i zanuciłam ją. Nie, nie było czegoś takiego jak trema. Chcieli, to mają.
-Wow.-skomentowali krótko a ja uśmiechnęłam się i wyszłam do salonu. Zadziwiające, że dopiero wczoraj tutaj przyjechałam i już czuję się jak w domu. No więc rozwaliłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Nic nie było, więc przełączyłam na kanały muzyczne. Po całym pomieszczeniu rozległa się piosenka Biebera. No jej, nie dość, że jest w domu to i jeszcze na ekranie? Zamknęłam oczy i zaczęłam się poruszać do rytmu. Jak ja kocham taniec!
-O kurde-usłyszałam po chwili. Otworzyłam oczy i... cała trójka patrzyła na mnie z otwartymi buziami.
-Ta wiem że koszmarnie tańczę ale nie musicie przeklinać-zaśmiałam się i opadłam na kanapę.
-To było świetne!-krzyknął Scott. Jutinek i Usher popatrzyli na siebie zadowoleni a następnie skierowali wzrok na mnie. Popatrzyłam na nich pytająco.
-Zagrasz w teledysku?-zapytali równocześnie. No pogięło ich czy jak?
-Nie, dzięki-mruknęłam. Nie potrzebowałam sławy-Mógłby mnie ktoś zawieźć na miasto?
-Bieber!-krzyknął Scott wskazując na drzwi. Chłopak z miną męczennika wszedł na dwór. Zadowolona wsiadłam do jego czarnego ferrari. Co za zajebisty samochód! W ciszy dojechaliśmy do centrum handlowego.
-Ej, a fanki cię nie zaatakują?-zrobiłam duże oczy. Chłopak tylko wzruszył ramionami. Odwiedziliśmy kilkanaście sklepów a ja z każdego wyszłam z jakimś ciuchem. Bieber też miał kilka par butów i bluzę. Do tego wszystkiego chodził mega zadowolony i żadna fanka go nie zaatakowała. No super! Wieczorem wróciliśmy do domu-zmęczeni i obładowani torbami.
-To pa-mruknęłam i wbiegłam do swojego pokoju. Rozpakowałam zakupy-kilka spodni, buty, biżuteria, dresy, rurki. Wreszcie będę miała ciuchy. A do tego wszystkiego już jutro idę do szkoły. Ale dlaczego, skoro zostały dwa miesiące nauki?!
Północ. Przebrałam się w piżamy i poszłam spać. A Bieber? Nadal szalał ze Scottem na dole na PSP. No co za ludzie!
*nie bijcie. : ). postaram sie jeszcze dzisiaj dodać trzeci rozdział. wiem, że ten jest nudny i koszmarny, tiatiatia. ale następny napewno będzie lepszy : D
-Dzień dobry-mruknęłam niepewnie i ukryłam głowę w lodówce. Wyjęłam z niej jakiś jogurt i usiadłam przy stole.
-Cześć mała-Usher przywitał mnie uśmiechem. Jejku, przecież ja jestem jego fanką. Ale nie aż tak, żeby się posikać-Co tak rano wstałaś?
-Nie wiem, pewnie to taki alarm pt. „Uwaga, Bieber w domu” czy coś-powiedziałam na serio poważnie a on wybuchł śmiechem razem ze Scottem.
Zjadłam moje jakże pożywne śniadanie, a oni rozmawiali o jakimś duecie czy coś tam.
-Umiesz śpiewać?-ktoś mnie zapytał. Chwila, czy to był pan Bieber?
-Ojejku, sam Justin Bieber zapytał mnie czy umiem śpiewać, no ja nie mogę-udawałam podekscytowaną fankę, ale natychmiast się uspokoiłam, ponieważ Usher zawału by dostał ze śmiechu-Nie no a po co Ci taka wiedza?
-Jesteśmy ciekawi jak śpiewasz-oznajmił Scott. No cóż, śpiewać umiałam. Trzy razy wygrałam konkurs i przez dwa lata chodziłam na lekcje.
Przypomniałam sobie piosenkę Eminema(oczywiście) i zanuciłam ją. Nie, nie było czegoś takiego jak trema. Chcieli, to mają.
-Wow.-skomentowali krótko a ja uśmiechnęłam się i wyszłam do salonu. Zadziwiające, że dopiero wczoraj tutaj przyjechałam i już czuję się jak w domu. No więc rozwaliłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Nic nie było, więc przełączyłam na kanały muzyczne. Po całym pomieszczeniu rozległa się piosenka Biebera. No jej, nie dość, że jest w domu to i jeszcze na ekranie? Zamknęłam oczy i zaczęłam się poruszać do rytmu. Jak ja kocham taniec!
-O kurde-usłyszałam po chwili. Otworzyłam oczy i... cała trójka patrzyła na mnie z otwartymi buziami.
-Ta wiem że koszmarnie tańczę ale nie musicie przeklinać-zaśmiałam się i opadłam na kanapę.
-To było świetne!-krzyknął Scott. Jutinek i Usher popatrzyli na siebie zadowoleni a następnie skierowali wzrok na mnie. Popatrzyłam na nich pytająco.
-Zagrasz w teledysku?-zapytali równocześnie. No pogięło ich czy jak?
-Nie, dzięki-mruknęłam. Nie potrzebowałam sławy-Mógłby mnie ktoś zawieźć na miasto?
-Bieber!-krzyknął Scott wskazując na drzwi. Chłopak z miną męczennika wszedł na dwór. Zadowolona wsiadłam do jego czarnego ferrari. Co za zajebisty samochód! W ciszy dojechaliśmy do centrum handlowego.
-Ej, a fanki cię nie zaatakują?-zrobiłam duże oczy. Chłopak tylko wzruszył ramionami. Odwiedziliśmy kilkanaście sklepów a ja z każdego wyszłam z jakimś ciuchem. Bieber też miał kilka par butów i bluzę. Do tego wszystkiego chodził mega zadowolony i żadna fanka go nie zaatakowała. No super! Wieczorem wróciliśmy do domu-zmęczeni i obładowani torbami.
-To pa-mruknęłam i wbiegłam do swojego pokoju. Rozpakowałam zakupy-kilka spodni, buty, biżuteria, dresy, rurki. Wreszcie będę miała ciuchy. A do tego wszystkiego już jutro idę do szkoły. Ale dlaczego, skoro zostały dwa miesiące nauki?!
Północ. Przebrałam się w piżamy i poszłam spać. A Bieber? Nadal szalał ze Scottem na dole na PSP. No co za ludzie!
*nie bijcie. : ). postaram sie jeszcze dzisiaj dodać trzeci rozdział. wiem, że ten jest nudny i koszmarny, tiatiatia. ale następny napewno będzie lepszy : D









