Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

* Godzina 15 : 40, Park *
Po dość dziwnej sytuacji, razem z Megan postanowiłyśmy wracać do domu. Po dłuższym zastanowieniu, pomyślałyśmy że pójdziemy oby dwie do Mnie.
- Haha, ty jesteś głupia! - Zaśmiałam Się. - Pewnie teraz mają nas za jakieś wariatki. - Spojrzałam na Nią, z uśmiechem który mimowolnie nie chciał zejść z mojej twarzy.
- A co, nie jesteśmy? - Podniosła lewą brew ku górze, i wybuchnęłyśmy śmiechem. W końcu doszłyśmy do mojego domu.
- Cześć! - Wyskoczyłam zza drzwi mając nadzieje że zobaczę mamę czy Marka. Ku mojemu zdziwieniu, nie było nikogo w domu.
- Aha? Gdzie oni są? - Nagle dostrzegłam karteczkę leżącą na stole, w salonie. Mama napisała że wróci pózno i że mam na nią nie czekać.
- Ej wez zostań u mnie na noc. - Zapytałam Megan.
- No okej. - Uśmiechnęła się do mnie.
Poszłyśmy na górę, usiadłyśmy na łóżku i odpaliłyśmy Laptopa.
- uuu! Patrz kto jest dostępny! - Meg. wskazała palcem na kontakt : " 1D " . - Napisz do nich!
- Co? Pojebało Cię? - Wytrzeszczyłam oczy.
- No to jak nie ty, to ja napiszę! - Przyjaciółka wyrwała mi z rąk laptopa, po czym wysłała do nich wiadomość o treści "Cześć :) ".
- aaaaa! Megan, debiluu! co ty zrobiłaś?! - Schowałam się pod kołdrę.
- Odpisali. - Spojrzała na mnie, a ja wychyliłam głowę zza kołdry i wyrwałam jej mój laptop. Odpisali tym samym słowem, którym Megan do nich napisała. Zastanawiałam się co im napisać z jakieś 10 minut, po czym odpisałam najbanalniejsze zdanie, czyli " Co tam? " , Zeszłyśmy na dół po sok, a jak wróciłyśmy czekała na nas odpowiedz " Wszysko okej, słuchaj musimy iść do Centrum, odezwij się pózniej. Pa :) "
Spojrzałyśmy na siebie, mając na myśli to samo.
- Ubieraj się Maleńka, idziemy do centrum! - Krzyknęłam do niej, kierując się w stronę mojej szafy.
- Dobra, to co ubieramy? - Spojrzała na mnie przyjaciółka.
- Nie wiem, ale musimy się pośpieszyć.
Założyłam na siebie to ( Klik ♥ ) i wyszłyśmy z domu. W między czasie Megan zadzwoniła po taksówkę, i po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
- To teraz ich szukamy, ha. - Uśmiechnęła się do mnie.
- To może się rozdzielimy, ja pójdę tam, ty pójdziesz tam i się zdzwonimy jak któregoś zobaczymy? - Zaproponowałam.
- O, dobry pomysł. To strzałka. - Pobiegła w przeciwną stronę, a ja weszłam na ruchome schody, kierując się na górę. Przeszukałam całe pierwsze piętro, więc windą pojechałam na drugie. Usłyszałam dźwięk dzwonka w kieszeni, wyjmując z prędkością światła przyłożyłam do ucha telefon.
- Masz?! - Krzyknęłam.
- Mam! - Usłyszałam odpowiedz. - Jedzą sushi na 3 piętrze, czekam przy koktajlach. - Szybko się rozłączyłam i pobiegłam pod windę. Wciskałam 100 razy przycisk, aż w końcu doczekałam się przyjazdu windy. Wchodząc zauważyłam 3 ludzi, którzy wybrali trzy inne piętra.
- No japierdole.. - Szepnęłam, wychodząc na pierwszym lepszym, i pobiegłam na ruchome schody. Wreszcie dotarłam na miejsce.
- Jestem! - Powiedziałam cała zdyszana.
- Co tak długo? - Spojrzała na mnie Megan.
- Ach, pózniej ci powiem. Gdzie oni są?
- Tam! Widzisz? Jedzą! - Uśmiechnęła sie - Chodz, my też zjemy. - Ale ja nie lubie sushi.. - Odpowiedziałam, lecz Megan to zignorowała, i zaciągnęła mnie do restauracji.
Usiadłyśmy przy stoliku i zamówiłyśmy. Szczerze powiem, że nawet nie wiem co, nie znam się na surowych rybach.
Zauważyłam, że Zayn i Louis patrzą na nas ukradkiem i coś do siebie szepcą.
- Meeg, spójrz. - Wyjaśniłam jej sytuację, a ona zaczęła się śmiać i powiedziała.
- No co się dziwić, ze mnie jest taka dżaga. - Oby dwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Nagle niespodziewanie podszedł do nas Zayn i Louis. Nie wiedziałam co robić, serce mi wirowało jak w pralce, nie umiałam spuścić wzroku z jasnobrązowych oczu Zayna, paradoksalnie nie mogąc z siebie nic wyksztusić.
- To wy z nami pisałyście, dziś po południu? - Powiedział Louis, ciepłym i miłym głosem.
Popatrzyłyśmy się na siebie z Megan. Właśnie rozmawiałam z najpiękniejszymi istotami, jakie dotychczas widziałam. Nie trudno było się domyślić mojej reakcji, prawda? Najzwyczajniej w świecie nie umiałam z siebie wydobyć ani słowa. Dziwne uczucie, nie powiem, że nie.
- Tak. - Powiedziała Megan, patrząc na mnie. Była cała zarumieniona. Nie dziwię Się, ja bym chyba zemdlała.


Rozdział drugi, zakończony. :)
Podoba wam się? Przepraszam, jeśli coś napisałam źle. Bardzo zależy mi na zdaniu was, czyli moich czytelników.

Pozdrawiam Gorąco, Veronika. ♥
11.02.2012 o godz. 11:18

Jedziemy z dniem dzisiejszym.
Mamy sobotę - pierwszy dzień moich ferii. Szlachta ma ostatnia. ! :D Więc miałam jechać z mamą do babci o 7 ,ale nie chciało mi się wstać i pospałam do 10. Teraz oglądam jakiś wieśny film i słucham muzyki jednocześnie pisząc z kumpelą. Do końca dnia będę siedziała przed laptopem i telewizorem więc na pewno zaszczycę Was dziś nie jednym wpisem jeszcze.
Miłego popołudnia. :3

http://www.youtube.com/watch?v=7z10mhjmFnY

11.02.2012 o godz. 11:09
Dawno mnie tu nie było ale u mnie nie dużo się działo. Ferie jak to ferie szybko przeminęły z wiatrem. W poniedziałek do szkoły -,- Plan zmieniony, że w piątek niby mam siedzieć do 15.20 ?1? Pgrzało ich totalnie i doszczętnie. Od jakiegoś czasu mam przemiany nastrojnp. najpierw wesoła, skoczna,radosna, że przeprowadzam się za granice a po 5-10 minutach smutna,skłonna do płaczu i pełna kompleksów,że nie poradzę sobie itp. ;/ Jutro może pojadę po buty jak dobrze pójdzie :D Chce w tym semestrze wrócić do sportu, którego uwielbiam czyli tańca mam nadzieję, że mi się uda. Dam radę wierzę w to.
Ox ja już lece . Papapapa ;*
11.02.2012 o godz. 10:57

i po mimo tego, że minęło sporo czasu, po mimo moich starań . po prostu nie umiem i nie chce o Tobie zapominać.
11.02.2012 o godz. 10:40

Wspominasz to co było, unosisz się w powietrzu. Chciałbyś cofnąć czas, po to by dzisiaj nic nie czuć.
11.02.2012 o godz. 10:39

Idąc przed siebie, próbując zapomnieć, potykam się o fakty i o miliony tych wspomnień.
11.02.2012 o godz. 10:38

zapomniałam już, ale czasami wciąż widzę jego twarz, kiedy jestem sama.
11.02.2012 o godz. 10:36

doszłam do wniosku,że jednak nie posiadam już żadnych uczuć. nie stać mnie już na coś takiego jak czułość,miłość,dawanie poczucia bezpieczeństwa. zostałam okradziona z emocji.
11.02.2012 o godz. 10:34

dla mnie koniec to nie Ty, bo we mnie będziesz na zawsze.
11.02.2012 o godz. 10:32

Witam,nazywam się Aleksandra jestem czternastolatką z Krakowa. Postanowiłam założyć tutaj bloga i pisać o swoim życiu,o o piosenkach czy moich inspiracjach. Już pisałam tutaj bodajże dwa lata temu i nawet nie pamiętam loginu ,a co dopiero hasła .! :D
Mam nadzieje,że blog się spodoba .

11.02.2012 o godz. 10:32

Rozdział 4.

Dziewczyna :

Siedziałam chwile w szoku . Później ubrałam sie i zaczęłam iść w strone tego radia . Nie wiem czy To był bardzo rozsądny pomysł bo będą dziennikarze ale pójde!.Poczekam niedaleko. Usiadłam na ławeczkę ,i czekałam.

Justin :

Czekałem tylko aż wywiad sie skończy. Wszyscy byli w szoku po mojej odpowiedzi . Mam nadzieję,że Natalia też słuchała. Skończył sie wywiad . Wyszedłem z radia z Kennym . Rozejrzałem sie i ją ujrzałem , siedziała na ławce, na coś,lub kogoś czekała . Oby na mnie. Podszedłem . :
- To jak śliczna wybaczysz mi .?
{ zachichotała } - Wybacze .
- A dasz sie teraz zaprosić , na jakieś picie ?
- Chętnie.
Poszliśmy do jakiegoś baru z napojami. Kupiliśmy shake . I wyszliśmy . Poszliśmy sie przejść. Dużo rozmawialiśmy, o jej rodzinie, o mojej pracy .
-Idziesz na mój koncert .?
-Chciałabym ,ale bilety wyprzedane , a rodziców nie ma nawet jeśli bilety by były i tak nie kupie ;({ posmutniała }
- Masz tu bilet { wyciągnałem z kurtki } Przyjdź. Strefa dla V.I.P . + Wejście za kulisy . Poznasz moich znajomych .
-Ale Justin .?
-Ćśś , to dla mnie przyjemność. :){ uśmiechnął sie }

Dziewczyna :

Te jego uśmiechy ,zmiękczały mi nogi . Dał mi bilety . Byłam baaardzo szczęśliwa . Poszliśmy dalej . Doszliśmy do parku . Usiedliśmy przy jeziorku. Byliśmy sami . Mogliśmy porozmawiać w spokoju.
Nastała cisza .. spojrzenia sie spotkały ..

Justin :

Pocałowałem ją .!
-Wybacz .
-Nieee nie szkodzi .

Musiałem! Nie mogłem wytrzymać . Była zawstydzona.
Ale podobało mi sie to i mi i jej <3 Zarzuciłem :
-Masz ochote iść na film , do mnie ? : )
-Yyyy chętnie .
-Chodźmy <3
Poszliśmy .Doszliśmy do hotelu po pewnym czasie.
Włączyłem dvd. Puściłem film .
Usiedliśmy oboje na kanapę . Blisko siebie.
-Brr zimno mi { powiedziała }
- Chcesz kocyk.?
-Poprosze .
Dałem jej kocyk . Okryliśmy sie obydwoje . Po pewnym czasie ,położyła głowe na moim ramieniu , objąłem ją . Zasnęliśmy tak. Podobało mi sie to . Od długiego czasu czuliśmy sie bezpiecznie.

Dziewczna

Spaliśmy wspólnie , bardzo mi sie to podobało . Czułam ciepło i bicie jego serduszka.
Nawet wspólnie śniadanie zjedliśmy. Pożegnał mnie pocałunkiem w policzek . Nie mógł mnie odprowadzić, ma wiele własnych zajęć. Ale po takim śniadaniu i nocy nie mogłam sie upierać ,żeby mnie odprowadził .
W drodze do domu spotkałam Magdę. Wypytała mnie :
-Skąd Ty tak wcześnie wracasz ?
-Yy no byłam tam.
-Aa idziesz na koncert Justina ?
{uśmiechnęłam sie } -Pewnie ,że ide! Mam do strefi V.I.P bilet
-OMB!!! <33 aaa! :D
-śpiesze sie , pa :*
-Paa :*

Poszłam do domu . Umyłam sie . Przyszła mama. Byłam bardzo zszokowana . !
-Malutka my wyjeżdżamy na tydzień. Służbowo .
-Doobra :(
Zepsuli mi humor ..

Justin:

Byłem w bardzo dobrym humorze . Nic nie mogło go zepsuć. Teraz wywiady ,może w przerwie pojadę do Natalii. Oby była w domu . Dzisiaj próby i jutro już koncert. Przyszedł Kenny
-Młody, ou gotowy już ?
-Gotowy {zacieszałem}
-Co Ty taki zadowolony?
-Aa bo naprawiłem co musiałem .. ;p Jedziemy ?
-Jedziemy . Aa i jutro Twoja mama będzie na koncercie .
-co!? Uhh no dobra . Wesoła mina ; / ;p
Pojechaliśmy. Wywiad leciał na żywo w TV . Wysłałem Natalii sms ,żeby włączyła telewizję . I mnie zobaczyła .
11.02.2012 o godz. 10:30

jak zdumiewająco często ludzie tracą wszystko goniąc za czymś co nie ma znaczenia.
11.02.2012 o godz. 10:29

Oddajesz komuś kawałek siebie i nie odwracalnie go tracisz. Tęsknię ? To za mało, by wyrazić jak mi Cię cholernie brakuje.
11.02.2012 o godz. 10:27

2.

Siemka. Dzisiaj odkładamy jazde na łyżwach na później, ponieważ jest nowe zadanie ;D idziemy na sanki ;D ale przed tym trzeba zrobić obiad. Jak na chwile obecną planuje pizze ale nie wiem czy są wszystkie składniki do ciasta xd nawet jeżeli nie ma to do sklepu sie przejdę ;D Plan dnia to do 12 grać w Margonem, obiad a później sie zobaczy czy łyżwy czy sanki ;D Dzisiaj kilka według mnie fajnych opisów na GG. ;)
Pa. ;p



- Kochasz Go?
- Nie wiem...
- Często o Nim myślisz?
- Nie... tylko wtedy, gdy oddycham...


Chciałabym aby z miłością było jak z siatkówką- gdy ktoś krzyczy "moja" reszta się odsuwa.


Jesteś moim najpiękniejszym snem.


Są osoby, których jeden głupi uśmiech potrafi zdekoncentrować na cały dzień..


jak ma wytłumaczyć wymarzonemu, że jej serce do niego należy ?


Patrzę w Twoje oczy, gdzie trudno odróżnić tęczówkę od źrenicy, w których łatwo zapomnieć o granicy dzielącej niebo i ziemię.

11.02.2012 o godz. 10:17

Wiecie coś o nowej płycie Pezeta?

Ta ostatnia jest z 2007, ale ja chcę nową ;d.
11.02.2012 o godz. 10:12

Cześć ; p

O 17 do Csw, na chrzciny ^^. Ii zosatję taam do wtorku chyba ; ). Na chrzcinch bd robic za fotografa ;d. Jutro, pewnie sesja z Ksenią będzie ;p. Tymczasem jestem sama w domu - komputerr i film na HBO ;d. Zaraz zacznie się Pamiętnik Ksieżniczki xd. Taak, wczoraj nie byłam w szkole, tylko cały dzień w Bydgoszczy .. Dobrze było w sumie. W ferie też Bydgoszcz i zakupy , ale z dziewczynami ;D.

I HoPe. ; x
11.02.2012 o godz. 10:05
☺☻Oryginał☻☺

Can you feel me
When I think about you?
With every breath I take,
Every minute
No matter what I do
My world is an empty place

Like I've been wanderin' the desert for a thousand days
Don't know if it's a mirage, but I always see your face baby

I'm missing you so much - can't help it I'm in love
A day without you is like a year without rain
I need you by my side, don't know how I'll survive
A day without you is like a year without rain

The stars are burning
I hear your voice in my mind
Can't you hear me callin'
My heart is yearning like the
Ocean that's running dry
Catch me I'm falling


It's like the ground is crumbling underneath my feet (won't you save me?)
There's gonna be a monsoon when you get back to me oh,baby

I'm missing you so much - can't help it I'm in love
A day without you is like a year without rain
I need you by my side, don't know how I'll survive
A day without you is like a year without rain


So let this drought come to an end
And make this desert flower again
I'm so glad you found me, stick around me
Baby baby baby, ooh
It's a world of wonder with you in my life
So hurry baby don't waste no more time
I need you here, I can't explain
But a day without you
Is like a year without rain

I'm missing you so much - can't help it I'm in love
A day without you is like a year without rain
I need you by my side, don't know how I'll survive
A day without you is like a year without rain


☺☻Po polsku☺☻

Czy możesz mnie poczuć,
Kiedy o tobie myślę?
Z każdym oddechem, który biorę,
Każda minuta
Nie ma znaczenia co robię
Mój świat jest pustym miejscem

Tak jakbym przechadzała się pustynią od tysiąca dni
Nie wiem czy to fatamorgana, ale zawsze widzę twoją twarz, kochanie

Bardzo za tobą tęsknię - nic nie poradzę, jestem zakochana
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu
Potrzebuję Ciebie przy moim boku, nie wiem jak przeżyję
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu


Gwiazdy płoną
Słyszę twój głos w moich myślach
Nie słyszysz jak cię wołam
Moje serce jest stęsknione
Tak jak wysychający ocean za wilgocią
Złap mnie, upadam

Tak jakby ziemia zapadała mi się pod stopami, (Nie ocalisz mnie?)
Zacznie się monsun kiedy wrócisz do mnie,
oh, kochanie

Bardzo za tobą tęsknię - nic nie poradzę, jestem zakochana
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu
Potrzebuję Cię przy moim boku, nie wiem jak przeżyję
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu


Więc niech ta susza się już skończy
I może ta pustynia znowu zakwitnie
Cieszę się, że mnie znalazłeś, trzymasz się mnie
Kochanie kochanie kochanie
Jest to świat cudów z tobą w moim życiu
Więc szybko kochanie nie trać więcej czasu
Potrzebuję Cię tutaj, nie potrafię tego wyjaśnić
Ale dzień bez ciebie
Jest jak rok bez deszczu

Bardzo za tobą tęsknię - nic nie poradzę, jestem zakochana
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu
Potrzebuję Cie przy moim boku, nie wiem jak przeżyję
Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu
11.02.2012 o godz. 10:05

A tam?
-Mamo czemu płaczesz??-spytałam bo była lekko zdziwiona.
-No bo córciu...-zaczęła.
-No co mamo?!-spytałam, w sumie wykrzyczałam.
-No bo ja jestem w ciąży!-odpowiedziała, a mi zrobiło się słabo.
-No ale jak??-tylko to mogłam wykrztusić.
-Bo ja jestem w ciąży, ale nie z twoim tatą!-wybuchła płaczem.
-Że co??-wtedy wybuchłam.
-No..tak córciu...no ii.
- No i co mi jeszcze powiesz MAMO?!-tu już miałam wszystko gdzieś.
-No bo tata się o tym się dowiedziałai i mnie zostawił...-zaczeła płakać.
-No się wogule nie dziwie!! Jak mogłaś.!!!-wykrzyczałam i pobiegłam do swojego pokoju. Było mi szkoda mojego taty. Naprawde pewnie nieźle się wkurzył. Ciekwe jak to przyjmie Maks. Było mi na serio źle. Nie wiem kiedy zasnęłam.

Obudziłąm się z dziwnym bólem głowy. Pewnie dlatego że płakałam praktycznie całą noc... Ale nie zejde na dół. Hm... Ciekawe czy Maks już wie.To jest straszne. No i będzie chodzenie po sądach i wszystkiego załatwianie. Nawet nie wiem gdzie będziemy mieszkać, bo jak mama weżmie ten dom to gdzie będziemy mieszkać my bo ja nie mam zamiaru mieszkać z mamą i z tym jej facetem. No ale dobra. Muszę coś zjeść. Poszłam się umyć i ubrać. Zeszłam na dół a tam nikogo nie było. Było to dziwne.Weszłam do pokoju Maksa. chciałam z nim pogadać a przede wszystkim spytać gdzie są wszyscy. Maks jeszcze spał, ale zdecydowałam że go obudze.
-Wstawaj Maks!-krzyknęłam.
-Co się stało??-spytał zaspanym głosem.
-No nie wiesz gdzie jest mama lub tata?-spytałam zmartwiona.
-NIe wiem i nie chce wiedzieć-odpowiedziała zły.
-NO ale to są nasi rodzice.-odpowiedziałam.
-Ale my jesteśmy ich dziećmi a widze że tylko my się o nich martwimy bo oni już o nas nie-odpowiedział załamującym się głosem.
Wyszłam z jego pokoju i zdecydowałam że zadzwonie do mamy.
-Cześć mamo! Gdzie jesteś?
-Niestety nie mogę teraz rozmawiać. Zadzwoń póżniej. Kocham cię!!!
Rozłączyła się. Maks miał racje tylo my się o nich martwimy bo oni już o nas nie. Było mi jeszcze bardziej smutno niż wczoraj. Miałam już wszystkiego dosyć .

-----------------------------------------------------
Mam nadzieje że się wam podobaja moje dwa rozdziały. Naprawdę źle się wtedy czułam. Mam nadzieje że mnie rozumiecie.

Kocham was i proszę o komentarze <33
11.02.2012 o godz. 10:01
***oczami Jenn*** godz. 11:30 (Rosen)
Progi Pamiętniku!
Po wspaniałym wczorajszym wieczorze przyszedł czas powrotu do domu troszeczkę spóźniony bo o pierwszej ale nikt tego nie zauważył, przynajmniej mam taką nadzieję.
Zresztą nieważne jestem tak zmęczona że nie mam siły myśleć nad tym. Chce tylko szybko załatwić sprawę z Kate, tak umówiona jestem z nią teraz ale tylko powiedzieć że by już nie czepiała się tej sprawy. Uznałam że nie warto tego roztrząsać skoro przycichło, ale oryginały zostawiam sobie tak na wszelki wypadek, by czuła że nie jest bezkarna. Po
rozmowie z Kate wstąpię do szpitala zobaczyć spotkać się z Madzią może wie coś o James’ie czy zajechał czy jeszcze nie, brakuje mi rozmów z nim, mino że nie widzę go zaledwie parę godzin.
-nie uważasz że dziecinne jest pisanie pamiętników??-zapytała Kate siadając przy stoliku
-nawet jeśli to nie twoja sprawa-odparłam zamykając pamiętnik-coś nowego w sprawie?-zapytałam
-jeszcze nie-przyznała nie pewnie
-to dobrze- wyznałam z ulgą pijąc łyk kawy
-co!?-zapytała zdziwiona
-zapomnij o sprawie-wyjaśniłam
-odpowiada ci rola szmaty??-zapytała z chorym podziwem
-tłumacz sobie to jak chcesz-stwierdziłam wstając- ale zdjęcia i tak sobie zostawię-dodałam odchodząc kierując się w stronę szpitala.
***oczami Liam’a***
- Naill czemu nie jesz??-zawołał Harry widząc jak chłopak siada do stołu bez tacy z jedzeniem
-nie jestem głodny
-yyy??! Ty nie jesteś głodny!??-zapytał Louis krztusząc się kęsem hamburgera którego był w trakcie połykania,
-chory jesteś??-zapytałem zszokowany jego wypowiedzią-a może coś cię boli??
-mała nie strawność??-zapytał Louis dochodząc do porządku
-odwalcie się okej!-zawołał wkurzony Horan odchodząc w stronę Zayn’a
-jemu co??-zapytałem sam tracąc ochotę na jedzenie
-klaaudiiaa- wyjaśnił Harry przeciągając jej imię
-koniec przerwy, zaczynamy próbę!-zawołał Zayn
***oczami Jenn***
-cześć Madziu-przywitałam się z dziewczynką
-cześć-uśmiechnęła się
-i jak tam??-zapytałam biorąc mała na ręce by z nią usiąść
-jutro wracam do domu-wyznała radosna dziewczynka
-oo to wspaniale-ucieszyłam się-a jak tam Jay??
-mówił że będzie tęsknił i że będzie dzwonił jak najczęściej, nawet dał mi telefon-pochwaliła się dziewczynka wyjmując z kieszeni jego p
rywatny ex telefon.
-mówił co jeszcze??
-że też mogę dzwonić jak będzie mi smutno-dodała momentalnie smutnieją
-do mnie też możesz- zapewniłam chcąc pocieszyć dziewczynkę-jak chcesz zapiszę ci swój numer i będziesz mogła do mnie zadzwonić kiedy tylko zachcesz
-yhmm-zgodziła się podając mi telefon
-proszę-wyznałam po chwili oddając telefon z zapisanym numerem
-właśnie miałem do ciebie dzwonić Jenn-przerwał mam doktor Zaltzman- musimy zrobić parę badać-wyjaśnił
-dzisiaj??
-to długo nie potrwa-zapewnił
-dobrze-zgodziłam się-ja musze już iść ale pamiętaj dzwoń zawsze kiedy będziesz chciała-zapewniłam stawiając dziewczynę na ziemi. Dziewczynka z uśmiechem przytaknęła po czym poszła do Sali
-to możemy iść?-zapytał doktor
-oczywiście-zgodziłam się ruszając za nim.
***oczami Nathan’a*** (biuro Jenn)
-to jej biuro??-zapytała Kate siadając na fotelu przy biurku.
-już nie długo-odparłem opierając się o oparcie fotela
-co planujesz??-zapytała podejrzliwie
-nic co powinno cię obchodzić
-okej nie chcesz to nie-poddała się- przyszłam podziękować
-podziękować??
-tak, nie wiem jak przekonałeś ją by zrezygnowała ale dziękuje
-ale nic ja nie zrobiłem
-jak nie ty to kto??
-nie wiem, może faktycznie doszła do wniosku że to nie ma sensu.
-myślisz??
-zaskoczyła by mnie gdyby tak
***oczami Jenn***
-to będzie wszystko-powiedział lekarz kończąc badania-wyniki będą gotowe po południu tak że będziesz mogła je odebrać
-a mógłby pan wysłać je to firmy będę do osiemnastej w pracy
-jesteś pewna z tym powrotem do pracy??
-tak, czuję się dobrze więc nie widzę problemu bym nie wracała-skłamałam coraz częściej czułam ból w okolicach serca, ale pewnie to taki mały efekt wczesnego powroty do normalności więc zbagatelizuje to.
-jak chcesz ale pamiętaj oszczędzaj się zero stresu wysiłku, kawy
-kawy??
-tak, nie mażesz robić nic co by mogło nadmiernie podnieść ciśnienie gdyż rany mogły się jeszcze dobrze nie zagoić
-będę uważać- obiecałam
-to na tyle
-dziękuje doktorze-podziękowałam wychodząc z gabinetu by później pójść do sali z dziećmi.
-dzieci siedziały grzecznie korzystając z przyborów które zostały po ostatniej zabawie a miedzy nimi był Josh malujący coś na dużym płótnie postanowiłam z nim porozmawiać zwłaszcza z dziś nie mam żadnych planów. Nicol musiała zabrać Julkę na jakieś zajęcia. Leti zabrała Klaudię na wycieczkę po mieście by nadrobić ten stracony czas. Chłopaki
Pojechali na próbę będą dopiero późnym wieczorem. Adam z Dominikiem pojechali na obóz wrócą dopiero pod koniec wakacji. Jay wyjechał, a z Nathan’em nie mam na tyle dobrego kontaktu.
-hej-przywitałam się z chłopakiem
-witaj, co cię sprowadza w moje skromne progi??
-twoje??-zapytałam
-oj czepiasz się, jak ci się podoba??- zapytał chłopak wskazując na niedokończoną pracę.
-pozwolisz że ocenię jak skończysz??- zapytałam widzą zarys głowy dziewczyny chodź mimo to, praca była wciągająca
-ie podoba się??
-nie po prostu nie chcę krytykować coś o czym nie mam pojęcia
-bo pewnie nigdy nie próbowałaś
-no nie-przyznałam
-weź ten wielki karton i ten stojak??-polecił wskazując na przedmioty za mną.
-proszę-odparłam podając mu obie rzeczy
-teraz rozstaw to tam pod oknem będziesz miała świetne światło-polecił pokazując miejsce w koncie
-ja!?
-tak, spróbujesz-oświadczył biorąc pudełko z farbami kubek z wodą i pędzelkami-tu będzie dobrze-zauważył –spróbuj namalować tą martwą naturę-poprosił ustawiając kompozycję z klocków
-szkoda tego wszystkiego na moje beztalencie-wyznałam krzywiąc się namyśl oceniania moich prac przez kogoś kto ma większe do czynienie.
-maluj niczym innym się nie przejmuj-poradził zostawiając mnie samą więc posłuchałam.
***oczami Liam’a***
-co ty tu robisz??-zapytałem zirytowany widokiem dziewczyny
-jak to co?? stęskniłam się za tobą skarbie-odparła podchodząc bliżej
-nie bądź na tętna -ostrzegłem odpychając dziewczynę
-nie mów że ci się to nie podobało
-podobało ale jak sama zauważyłaś było to kiedyś
-hymm… pewnie już dawno nikt cię tak..
-Danielle starałem się być miły ale widzę że nie dociera…-zacząłem spokojnie-daj sobie spokój nigdy już nie będziemy razem to koniec
-jeszcze zmienisz zdanie o tej twoje przygodzie i zrozumiesz jaki z niej ‘aniołek’ -odparła cofając się-jeszcze zatęsknisz- obiecała odchodząc
***oczami Jenn***
-i jak??-zapytałam nieśmiało
-świetnie-stwierdził zdumiony chłopak-ta gra świateł, cieniowanie, barwa, jestem pod wrażeniem
-czyli że się podoba??-zapytałam nie wiedząc o co mu chodzi
-dobrze?! Dziewczyno ty masz prawdziwy talent
-yyy-zatkało mnie
-nie dziw się serio jest fantastyczna!-zapewniał
-to sobie ją weź
-żartujesz??
-aaa, mówiłam
-hehe… nie o to mi chodzi, po prostu artyści wolą zostawić sobie pierwsze prace na pamiątkę
-właśnie artyści a ja do nich nie należę-zauważyłam-serio jak chcesz to weź jak nie zostaw dziecino a może nawet i wywal
-chyba kpisz?? Takie coś niszczyć?? Oczywiście że zabiorę
-jak chcesz-stwierdziłam-spadam już do domu na razie-pożegnałam się
-pa-pożegnał się po czym ruszyłam w drogę powrotną do domu oczywiście zahaczając o park na godzinkę a potem równo o dwudziestej w domciu.
-jest cos dla ciebie-zawołała mama widząc jak wchodzę do salonu
-tak??-zapytałam zdziwiona
-jest w twoim pokoju-wyjaśniła z uśmiechem. Słysząc słowa matki szybko pobiegłam do swojego pokoju gdzie czekały dla mnie, oczywiście bukiet róż i coś innego niż czekoladki, mała złota paczuszka. Rzuciłam się na łóżko jak małe dziecko biorąc do rąk wzięłam ową złotą paczuszkę i zaczęłam obracać ją w palcach aż w końcu otworzyłam
Pudełko z zwykła płyta z napisem Up all Night. Sama nie jestem wstanie tego opisać tego co poczułam wiedząc że na płycie znajduje się nic innego jak ich piosenki, a wiem to bo właśnie taki tytuł wybrali na pierwszą płytę. Wstałam szybko po czym odeszłam do radia z odtwarzacza CD włożyłam płytę zamknęłam włączyłam i delektowałam się dźwiękiem piosenki. W pudełku była kartka z wypisanymi kolejno utworami. Na pierwszym miejscy była piosenka „Moments”. Liam ciągle twierdzi że to jest najbardziej uczuciowy utwór i ma rację. Podeszłam do drzwi zamknęłam je i zgasiłam światło by później wróciłam na łóżko zwinęłam się w kłębek trzymając kwiaty delektując się ich zapachem poczym nie spodziewanie zasnełam .
11.02.2012 o godz. 09:54

20. „Nie poddam się.”

Spojrzałam w jego oczy i uśmiechnęłam się szeroko. Chłopak wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę światła. Zatrzymałam się gwałtownie, kiedy już prawie przeszliśmy przez olbrzymie dębowe drzwi. Coś było nie tak. Jeszcze raz zerknęłam na sylwetkę zakapturzonego osobnika. Chłopak również odwrócił się w moją stronę. Nie widziałam jego twarzy, a jedynie błysk ciemnych oczu.
- Justin…- wyszeptałam, zmieszana.
Chłopak ściągnął kaptur, a mi ukazała się sylwetka Josha. Chłopak uśmiechnął się chytrze i puścił moją dłoń.
- Myślałaś, że tak łatwo ze mną zerwiesz?- spytał, a ja zamarłam, widząc jak jego tęczówki nabierają koloru purpury.

Poczułam jak ktoś wślizguje się pod moją kołdrę i wtula się we mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się lekko, czując jak chłopak całuje mnie w odkryte ramię. Obróciłam się i wtuliłam bardziej w ciepły tors chłopaka.
- Tęskniłem.- wyszeptał, a ja westchnęłam cicho, wdychając jego zapach.
- Ja też.- szepnęłam, podnosząc głowę i całując go delikatnie. Uśmiechnął się, ściskając mnie w talii i przysuwając do siebie.
Leżeliśmy tak chwilę, patrząc sobie w oczy. Miałam niezły dylemat. Gdy byłam z Joshem, zapominałam o Justinie i na odwrót. Nie wiedziałam już co robić. Zresztą, mój obecny chłopak nie wiedział nawet o istnieniu drugiego i nie miał pojęcia kim dla siebie byliśmy. Na razie po prostu nie poruszaliśmy jeszcze tematu naszych historii z życia. Oboje mieliśmy coś do ukrycia i żadne z nas nie chciało mówić drugiemu wszystkiego. Zwłaszcza, że pracowaliśmy w takiej profesji, gdzie sekrety były wysoko cienione.
- No już, wstajemy leniuszku.- powiedział mi prosto do ucha, a jego ciepły oddech spowodował u mnie dreszcze.
- Zostańmy tu na zawsze. Pod kołdrą jest tak cieplutko, a ty dajesz mi takie przyjemne uczucie spełnienia.- powiedziałam, wtulając się w niego.
- I vice versa, skarbie. Ale czeka nas masa roboty, a czasu z każdą minutą jest co raz mniej.- powiedział, mimo to całując mnie w czoło.
W końcu to ja pierwsza się podniosłam, ale gdy miałam już dotknąć stopami ziemi, on złapał mnie za nadgarstek i znów przycisnął do siebie. Tylko, że tym razem siedziałam na nim okrakiem i w duchu cieszyłam się, że dzisiaj postawiłam na długie spodnie od piżamy. Chłopak zatopił palce w moich włosach i zbliżył nasze twarze do siebie. Delikatnie musnął moja wargi, a jego ręce powędrowały na moje biodra. Całowaliśmy się jakiś czas, uśmiechając przez tą czułość.
- Dobra, teraz na serio koniec, Josh.- przerwałam to, szybko wstając.
- Ale potem będziemy to kontynuować.- powiedział, gdy wchodziłam do garderoby. Ja tylko zachichotałam, przeglądając wieszaki z ubraniami.
W końcu wybrałam takizestaw. Podreptałam do łazienki, umyłam się, wymalowałam, ubrałam, uczesałam i byłam już gotowa. Ostatni raz spojrzałam w lustro, zastanawiając się nad moją obecną sytuacją. Czy można kochać dwie osoby na raz? Chyba tak, skoro w tylu książkach jest powielany ten schemat. I ja zawsze z chęcią czytałam takie książki. I na serio, nigdy nie myślałam, że przytrafi mi się coś takiego. Westchnęłam, przeczesując palcami grzywkę i wychodząc z łazienki. Podeszłam powoli do Josha, który stał przy oknie. Złapałam go za rękę i razem wyszliśmy z mojej sypialni.
Na dziś mieliśmy zaplanowane zwiedzanie miasta i wgl. W sumie, to ja nie musiałam tego robić, bo całe to miejsce znałam na pamięć. Ale dla mojego chłopaka było to coś nowego i nie mógł się doczekać poznać go całego. A ja modliłam się tylko o to, byśmy nie spotkali Justina. Nie wiem jak bym się zachowała podczas tego spotkania. Najprawdopodobniej uciekłabym z krzykiem albo udawała, że wcale go nie kocham. Niestety, od zawsze byłam słabą aktorką.
Josh z dziecięcym zapałem dawał mi się przedstawić moim przyjaciołom. Z każdym starał się zamienić kilka słów, dzięki czemu większość z nich od razu go polubiła. A ja cieszyłam się, że jest on właśnie moim chłopakiem. Po za tym, widziałam jak patrząc na niego dziewczyny na ulicy, dzięki czemu jeszcze mocniej go ściskałam.
W końcu przyszedł czas bym przedstawiła mu moje przyjaciółki, które jak zwykle siedziały w skejt parku. Podeszliśmy do nich, trzymając się za rękę. Josh uśmiechał się delikatnie, dobrze wiedział, że wtedy wygląda najlepiej. Wiedziałam jak Sarah patrzy na niego lekko oczarowana, a Caitlin przełyka ślinę.
- Dobra laski, czas żebyście poznały Josha. To utalentowany muzyk i mój chłopak.- przedstawiłam go. Na ostatnie słowa, chłopak objął mnie w talii i pocałował w czoło.
- Miło mi, nie wiedziałem, że znasz takie ślicznotki.- powiedział, całując ich dłonie. Dziewczyny zarumieniły się okropnie, a ja zachichotałam.
- Brtit, możemy pogadać?- spytała Cait, a ja przytaknęłam głową. Sarah została z Joshem, by zabawiać go rozmową.
Odeszłyśmy kawałek na bok. Dziewczyna spojrzała na mnie karcąco, a ja nie widziałam o co jej chodzi. Zaczęłam bawić się kamykiem pod moimi nogami.
- Brittany, on wygląda jak Justin! Brązowe włosy, oczy i te usta. I jeszcze pachnie podobnie. Próbujesz sobie znaleźć kopię swojego byłego?- spytała, a ja zagryzłam wargi.
- Oczy ma zielone.- powiedziałam cicho.
- Ale przechodzące w brąz.- trafnie zauważyła, a ja zmarszczyłam czoło.
- Słuchaj, Josh nie jest kopią Justina. Jest zupełnie od niego inny. Jest taki oddany, miły, romantyczny, niewinny i nigdy by mnie nie zdradził. Przy nim czuję się bezpieczna i pewna siebie. Wiem, że nigdy mnie nie skrzywdzi. Na serio, po zerwaniu z Justinem nawet nie liczyłam, że znajdę kogoś takiego. A teraz? Szczęśliwa przechadzam się z nim u boku, co jakiś czas całując się i szepcząc sobie słodkie słówka. Przy nim zapominam…
- O Justinie?- dokończyła, podnosząc brwi do góry.- Gdybyś go nie kochała, nie musiałabyś o nim zapominać.
Trafna uwaga, bardzo trafna. Spuściłam zmieszana wzrok, a ona zakryła sobie usta dłonią. Zaczęła się śmiać, zginając się wpół. Nie wiedziałam co robić, więc tylko patrzyłam na nią, poważna.
- Ty go wciąż kochasz.- powiedziała, gdy już się uspokoiła. Wzięłam głębszy oddech, a ona wbiła wzrok w coś za mną.- O cholera.- wyszeptała.
Odwróciłam się powoli i zobaczyłam coś, czemu tak bardzo chciałam zapobiec. Josh stał obok Sarah i rozmawiał z… Justinem. Wszyscy śmiali się w najlepsze. Justin ubrany był w czarną bluzę z kapturem i szare rurki z obniżanym stanem. Szczerze mówiąc, w tym stroju prezentował się lepiej od Josha. Jego trochę już dłuższe włosy wystawały spod czapki, zachęcając tylko by je poczochrać (^^). Na chwilę zamknęłam oczy i zacisnęłam wargi w cienką linię. Wzięłam następny głębszy oddech i razem z Caitlin, podeszłam do nich. Josh od razu mnie objął i przycisnął do siebie. Nie patrzyłam na Justina, nie chcąc zatonąć w jego oczach.
- Brit, dlaczego nie przedstawiłaś mi swojego przyjaciela, Justina wcześniej?- spytał Josh, uśmiechając się promiennie.
- Jakoś nie znalazłam czasu.- wyznałam, a on zaśmiał się cicho.- I jak pierwsze wrażenie?- spytałam, patrząc karcąco na Sarę.
- Spoko, właśnie rozmawialiśmy o tobie. Nie wiedziałem, że kiedyś byłaś królową szkoły.- powiedział, a ja zestresowana przygładziłam włosy.
- No wiesz, to już przeszłość.- powiedziałam cicho.- A co u ciebie Justin?- spytałam udając, że potrafię z nim normalnie rozmawiać.
Nieśmiało podniosłam na niego wzrok. Chłopak chyba tylko na to czekał. Jego oczy lśniły tajemniczo i zarazem koszmarnie pociągająco. Musiałam się nieźle powstrzymywać, żeby się na niego nie rzucić. Kurczę, co się ze mną dzieje? Przecież to nie jest naturalne! Nie powinnam tak reagować. Mam chłopaka i go kocham…! Raczej…
- W porządku, stęskniłem się za tobą. Mało ostatnio spędzamy czasu razem, przyjaciółko.- stwierdził, a ja zagryzłam zakłopotana wargę.
- Nie mam na to ostatnio czasu. No wiesz, jako gwiazda mam pełno różnych zajęć.- wyznałam, a on uśmiechnął się.
- No jasne, moja ty gwiazdeczko.- powiedział.- Dobra, ja będę już leciał. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.- tą uwagę skierował do Josha.
- No jasne stary.- przybili sobie żółwika.
- No to do zobaczenia.- powiedział Justin.
Chciałam mu po prostu pomachać, ale on miał inne zamiary. Wziął mnie za rękę i przycisnął do siebie. Przytuliliśmy się do siebie, mocno. Jego ręce błądziły po moich plecach, a ja nieśmiało również go objęłam. Uśmiechnęłam się delikatnie, znów czując ten znajomy zapach. Justin westchnął cicho.
- Nie poddam się.- wyszeptał mi do ucha i odsunął się. Pomachał pozostałym ręką, a mi posłał tajemniczy uśmiech…cdn.

...
AAAA, mam już 38 obserwujących! Jesteście niesamowite!!!
Wiem, rozdział jest do bani. Ale życie mi się wali. Chłopak który mi się podoba, znalazł sobie dziewczynę, która jest zupełnym przeciwieństwem mnie. A po za tym, zawaliłam trochę szkołę, mimo że przyżekłam sobie, że tego nie zrobię. Zamiast 5, dostałam 4+. Ugh, zabijcie mnie!
12komentarzy=NN
PS. Jak wam się podoba nowe tło i nazwa bloga na górze. Zastosowałam mały kontrast. Raz z ubraniu, a raz bez (wiem, że to nie koniecznie jest Bieber, ale mi się podoba);)

11.02.2012 o godz. 09:50
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki