Dobra, czuję się zwyczajnie pusta i wyjątkowo nie chodzi tu o niezajętą przez mózg, część w mojej czaszce. Czuję się pusta od wewnątrz, w sercu... Nie wiem co mam pisać. Po prostu nie ma we mnie zupełnie nic, nic co sprawiłoby, że się zaśmieję, zapłaczę. Mogłabym zamknąć oczy i leżeć. Tak O... i to wszystko. Nie myśleć tylko leżeć i spokojnie oddychać, wsłuchując się w ciszę. Wiem, że znowu filozofuję, przepraszam... ale jest mi jakoś dziwnie źle. Bez jakichkolwiek emocji, uczuć. Lepszy jest od tego ból. Choć może to jest swego rodzaju ból. Ból po kolejnym zawodzie, albo raczej...
Mówię, że to on stracił, ale... To ja zaczełam tworzyć w swojej głowie jakieś historie miłosne, z nim i ze mną w roli głównej. Napisałam do niego po trzech latach, a zochowuję się jakbyśmy ze sobą byli od tych trzech lat i teraz nagle on, popełnił jakąś straszną zbrodnię olewając mnie. My znamy się tak na prawdę 3 tygodnie. To wszystko, faktem jest, że dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy, zwierzaliśmy się sobie, ale... nas nigdy nic nie połączyło, no bo... Miałam wtedy 12 lat...
Zresztą są wakacje, możliwe, że gdzieś wyjechał. Przecież nie pisałam do niego listu miłosnego. Zachowałam się jak kumpela. Nawet Moje Laski nie zawsze odpisują do mnie odrazu. Czekają jakiś czas, bo; nie chce im się, nie mogą, nie mają czasu, albo coś. Wtedy rozumiem i cierpliwie czekam, a nie odrazu obrzucam je kamieniami. Możliwe jednak (niestety), że on tym moim kamieniowaniem i tak by się nie przejął. Problem jest ze mną, nie z nim.
Bo to ja nieustannie poszukuję miejsca, gdzie... szukam czegoś czego nie dał mi tata. Wiem, że znów próbuję coś na kogoś zrzucić, ale... mój ojciec... Ja od dawna go nie mam. Odkąd tylko zaczęłam dorastać, stałam się nastolatką. On przestał być dla mnie tatą, oparciem, wsparciem. Nie robię z siebie kozła ofiarnego. To wszystko po prostu samo się ze mnie wylewa. Wiem, że niektórzy mają gorzej, ale nie należę do ludzi, którzy chcą naprawiać świat, bo niestety wiem, że ja przeciw całemu złu świata- to nie ma szansu- dlatego też nie umniejszam swojej krzywdy, w obliczu krzywd większych... Mi jest źle i nic na to nie poradzę, ani wojna w Iraku, ani głód w Afryce... nic tego nie zmieni, nie jest mi z tym łatwiej. Kurczę, jaka miała być płęta tego monologu...? No tak zaczęłam filozofować i zapomniałam co było tego celem. Ach tak!
Problem jest ze mną bo ja wszędzie widzę szansę na COŚ! Mam obsesję, jestem chora! Chcę kogoś! Zamiast myśleć realnie, zaczynam żyć historiami rodzącymi się w mojej głowie. Tu jest problem! On jest w porządku. A ja... ja muszę się uspokoich i zająć czym innym. Nie pierwszy raz cierpię przez swoją głupotę. Choć teraz nie czuję nic. Jestem znieczulona, chciałabym wyć, użalać się nad sobą, rozpaczać nad swoją beznadziejną sytuacją, a tym czasem. Ja chyba zdaję sobie sprawę jak błachy jest cały ten mój problem- bo między mną, a nim nigdy tak na prawdę nic nie było. Nie mam złamanego serca, bo nie ma po czym, jest mi tylko smutno... Tylko, że ja nie lubię takich chłodnych uczuć, dlatego wolę wymyślić sobie problem by wpędzić się w histerię i rozpacz. Tylko tym razem jakoś nie do końca mi to wychodzi.
W związku z tym kończę mój monolog i zastanawiam się czy ktoś to wg przeczyta... Ta notka pokazuje jak pokrętna i chora jest moja psychika... Jestem CHORA, jestem WARIATKĄ i to jeszcze niezdecydowaną... A może prościej; jestem głupią nastolatką.
Mówię, że to on stracił, ale... To ja zaczełam tworzyć w swojej głowie jakieś historie miłosne, z nim i ze mną w roli głównej. Napisałam do niego po trzech latach, a zochowuję się jakbyśmy ze sobą byli od tych trzech lat i teraz nagle on, popełnił jakąś straszną zbrodnię olewając mnie. My znamy się tak na prawdę 3 tygodnie. To wszystko, faktem jest, że dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy, zwierzaliśmy się sobie, ale... nas nigdy nic nie połączyło, no bo... Miałam wtedy 12 lat...
Zresztą są wakacje, możliwe, że gdzieś wyjechał. Przecież nie pisałam do niego listu miłosnego. Zachowałam się jak kumpela. Nawet Moje Laski nie zawsze odpisują do mnie odrazu. Czekają jakiś czas, bo; nie chce im się, nie mogą, nie mają czasu, albo coś. Wtedy rozumiem i cierpliwie czekam, a nie odrazu obrzucam je kamieniami. Możliwe jednak (niestety), że on tym moim kamieniowaniem i tak by się nie przejął. Problem jest ze mną, nie z nim.
Bo to ja nieustannie poszukuję miejsca, gdzie... szukam czegoś czego nie dał mi tata. Wiem, że znów próbuję coś na kogoś zrzucić, ale... mój ojciec... Ja od dawna go nie mam. Odkąd tylko zaczęłam dorastać, stałam się nastolatką. On przestał być dla mnie tatą, oparciem, wsparciem. Nie robię z siebie kozła ofiarnego. To wszystko po prostu samo się ze mnie wylewa. Wiem, że niektórzy mają gorzej, ale nie należę do ludzi, którzy chcą naprawiać świat, bo niestety wiem, że ja przeciw całemu złu świata- to nie ma szansu- dlatego też nie umniejszam swojej krzywdy, w obliczu krzywd większych... Mi jest źle i nic na to nie poradzę, ani wojna w Iraku, ani głód w Afryce... nic tego nie zmieni, nie jest mi z tym łatwiej. Kurczę, jaka miała być płęta tego monologu...? No tak zaczęłam filozofować i zapomniałam co było tego celem. Ach tak!
Problem jest ze mną bo ja wszędzie widzę szansę na COŚ! Mam obsesję, jestem chora! Chcę kogoś! Zamiast myśleć realnie, zaczynam żyć historiami rodzącymi się w mojej głowie. Tu jest problem! On jest w porządku. A ja... ja muszę się uspokoich i zająć czym innym. Nie pierwszy raz cierpię przez swoją głupotę. Choć teraz nie czuję nic. Jestem znieczulona, chciałabym wyć, użalać się nad sobą, rozpaczać nad swoją beznadziejną sytuacją, a tym czasem. Ja chyba zdaję sobie sprawę jak błachy jest cały ten mój problem- bo między mną, a nim nigdy tak na prawdę nic nie było. Nie mam złamanego serca, bo nie ma po czym, jest mi tylko smutno... Tylko, że ja nie lubię takich chłodnych uczuć, dlatego wolę wymyślić sobie problem by wpędzić się w histerię i rozpacz. Tylko tym razem jakoś nie do końca mi to wychodzi.
W związku z tym kończę mój monolog i zastanawiam się czy ktoś to wg przeczyta... Ta notka pokazuje jak pokrętna i chora jest moja psychika... Jestem CHORA, jestem WARIATKĄ i to jeszcze niezdecydowaną... A może prościej; jestem głupią nastolatką.
23.08.2010 o godz. 00:38
komentuj (1)
zdecydowanie najlepsze anime jakie do tej pory widziałam, wyłączyłam się zupełnie, 11 odcinków obejrzanych. i... miło było, kiedy ktoś, kto nie odzywał się rok napisał coś tak miłego, chcąc odnowić kontakt, naprawdę miło.
ZMIEŃCIE MI PŁEĆ.
ZMIEŃCIE MI PŁEĆ.
23.08.2010 o godz. 00:21
Jakiś czas temu najbliższa mi osoba, która wie o mnie tyle, że aż samą mnie to przeraża, zapytała mnie czy jestem szczęśliwa? Spuściłam głowę, przestudiowałam swoje buty i nie bardzo wiedziałam co powiedzieć... co to w ogóle znaczy "szczęście"? Czy ja w ogóle kiedykolwiek byłam w takim stanie? Z ciężkim sercem ale szczerze (są momenty kiedy człowiek nie kłamie chociaż chciałby bardzo) odpowiedziałam: Nie mamo, nie jestem szczęśliwa. Czasem wydaje mi się, że zbliżam się do tego uczucia, daje się ponieść radości, daje się porwać pozytywnym uczuciom wszelakim do innych ludzi, do zwierząt, do świata, czuję się dobrze słuchając ukochanej muzyki albo jak jestem w teatrze na czymś naprawdę dobrym, czasem wydaje mi się nawet że zbliżam się do szczęścia zalewając się łzami z powodu piękna, ale nie jestem szczęśliwa nieustannie. To trochę jak przedłużanie rozkoszy przed ostatecznym cielesnym aktem, taka zabawa w kotka i myszkę, tylko że moja psychika nie dopuszcza happy endu. Czy to jakiś defekt? Nie wiem, być może. Jeśli nawet, to noszę go w sobie od zawsze, odkąd pamiętam, odkąd zaczęłam poważnie myśleć o życiu i o tym wszystkim co nas otacza. Zapytałam: A Ty? Ty jesteś szczęśliwa? Odpowiedź była taka jakiej się spodziewałam, w końcu jak można być szczęśliwym niosąc ból na swoich barkach przez cały praktycznie czas, nawet jak nie doskwiera w danym momencie dosadniej, odpuszcza, to jednak nie odchodzi całkowicie. Zawsze coś złego wydarza się na tym durnym świecie, zawsze coś jest nie tak, co nie pozwala nam nie-szczęśliwym żyć w szczęściu. Kiedy dzień wydaje się schylać ku pozytywnemu końcowi nagle przechodzień przechodniowi splunie w twarz na naszych oczach i rana znów zaczyna się otwierać w sercu, że świat nie jest ułożony idealnie, że dobre nie zwycięża jak w bajkach, które tak uwielbiam. Niby tymczasowy spokój, a ja już wiem że nadejdzie wewnętrzna niepogoda.
Pozdrawiam nieustannie Szczęśliwych i życzę aby nigdy nie dano im spróbować goryczy drugiej strony.
Pozdrawiam nieustannie Szczęśliwych i życzę aby nigdy nie dano im spróbować goryczy drugiej strony.
23.08.2010 o godz. 00:18
Sierpien jak dotad spisuje sie tak, jak na lato przystalo. Kazdego dnia sloneczko pieknie wschodzi zapewniajac sliczny, sloneczny dzien, a cudowny zachod slonca zapewnia, ze nastepny dzien znow bedzie wspanialy. Oby taka aura trwala jak najdluzej...:)
Wczoraj spelnilam Wiktorii zyczenie i powedrowalam z nia do Zoo. Osobiscie nie lubie patrzec na zwierzeta pozbawione wolnosci i nie odwiedzam takich ogrodow, ale tej kruszynce nie moglam odmowic tej przyjemnosci. Tak wiec pojechalysmy i spedzilysmy tam az szesc godzin i pewnie bysmy jeszcze dlugo tam zabawily, gdyby nie to, ze zabolaly Wiktorie nozki. Mimo ciaglego chodzenia Wiktoria byla szczesliwa i zadowolona z tego wypadu - i to bylo najwazniejsze. Bo nic tak czlowieka nie cieszy, jak zadowolenie i szczescie dziecka.
Po powrocie do domu myslalam, ze po kolacji i kapieli pojdzie do lozka, ale o tym nie bylo mowy.
Poczula sie tak zrelaksowana, ze nie tylko zywo biegala po mieszkaniu, ale potem siadla do kompa i przez kilka godzin ogladala bajki na DVD.
Dzisiaj mamy czas relaksu: odpoczywalysmy, gralysmy sobie w gry planszowe, spacerowalysmy i tak minela nam niedziela.
Za oknami jak zwykle lataja sobie dziecioly, (nawet udalo mi sie kliknac pare fotek). W tym roku rodzinka ich sie powiekszyla, jest mama i taka i troje ich pociech. Przelatuja z drzewa na drzewo robiac przy tym tyle halasu.... Nie mialam pojecia, ze one sa takie glosne, ale ciesze sie, ze sa i nie tylko one. Mam wiele roznorodnych ptaszat za oknami, ktore kryja sie w drzewach, ktorych jest dosc duzo za oknem i od wczesnego brzasku przez caly dzien spiewaja mi za oknem.
Na balkonie mam tez karmik gdzie zawsze znajduja ptaszynki cos do przekaszenia. Nie dostaja tyle co w okresie zimy, ale zawsze cos tam znajda....:)
Tak siedze sobie i przyszlo mi do glowy, ze wiele osob pisze bloga tylko po to, aby przyciagnac czyjas uwage, i czesto sa to naciagane historie. Dla mnie ten blog jest przede wszystkim forma uchwycenia w slowach tego, co sie wydarzylo istotnego dla mnie w moim zyciu, i co chce utrwalic. Jest to rodzaj pamietnika tyle, ze nie jest on ukrywany przed oczami innych, jak to sie dzieje z tradycyjnym pamietnikiem. Tutaj kazdy moze przeczytac kazde slowo i jeszcze zamiescic swoj komentarz. Szczerze mowiac, to troszke mnie to dziwi, ze taka funkcja jest tutaj wprowadzona, bo w koncu, czy mozna komentowac wydarzenia, ktore pisze za nas samo zycie??? :))) Dlatego tez, nie zwracam uwagi na ta funkcje i pisze wlasciwie sama dla siebie. Mimo, ze czasami sa to moze prozaiczne sprawy, to przeciez i one sa czescia naszego zycia. Zycia - ktore nalezy do mnie i stanowi tez jego tresc.
Wczoraj spelnilam Wiktorii zyczenie i powedrowalam z nia do Zoo. Osobiscie nie lubie patrzec na zwierzeta pozbawione wolnosci i nie odwiedzam takich ogrodow, ale tej kruszynce nie moglam odmowic tej przyjemnosci. Tak wiec pojechalysmy i spedzilysmy tam az szesc godzin i pewnie bysmy jeszcze dlugo tam zabawily, gdyby nie to, ze zabolaly Wiktorie nozki. Mimo ciaglego chodzenia Wiktoria byla szczesliwa i zadowolona z tego wypadu - i to bylo najwazniejsze. Bo nic tak czlowieka nie cieszy, jak zadowolenie i szczescie dziecka.
Po powrocie do domu myslalam, ze po kolacji i kapieli pojdzie do lozka, ale o tym nie bylo mowy.
Poczula sie tak zrelaksowana, ze nie tylko zywo biegala po mieszkaniu, ale potem siadla do kompa i przez kilka godzin ogladala bajki na DVD.
Dzisiaj mamy czas relaksu: odpoczywalysmy, gralysmy sobie w gry planszowe, spacerowalysmy i tak minela nam niedziela.
Za oknami jak zwykle lataja sobie dziecioly, (nawet udalo mi sie kliknac pare fotek). W tym roku rodzinka ich sie powiekszyla, jest mama i taka i troje ich pociech. Przelatuja z drzewa na drzewo robiac przy tym tyle halasu.... Nie mialam pojecia, ze one sa takie glosne, ale ciesze sie, ze sa i nie tylko one. Mam wiele roznorodnych ptaszat za oknami, ktore kryja sie w drzewach, ktorych jest dosc duzo za oknem i od wczesnego brzasku przez caly dzien spiewaja mi za oknem.
Na balkonie mam tez karmik gdzie zawsze znajduja ptaszynki cos do przekaszenia. Nie dostaja tyle co w okresie zimy, ale zawsze cos tam znajda....:)
Tak siedze sobie i przyszlo mi do glowy, ze wiele osob pisze bloga tylko po to, aby przyciagnac czyjas uwage, i czesto sa to naciagane historie. Dla mnie ten blog jest przede wszystkim forma uchwycenia w slowach tego, co sie wydarzylo istotnego dla mnie w moim zyciu, i co chce utrwalic. Jest to rodzaj pamietnika tyle, ze nie jest on ukrywany przed oczami innych, jak to sie dzieje z tradycyjnym pamietnikiem. Tutaj kazdy moze przeczytac kazde slowo i jeszcze zamiescic swoj komentarz. Szczerze mowiac, to troszke mnie to dziwi, ze taka funkcja jest tutaj wprowadzona, bo w koncu, czy mozna komentowac wydarzenia, ktore pisze za nas samo zycie??? :))) Dlatego tez, nie zwracam uwagi na ta funkcje i pisze wlasciwie sama dla siebie. Mimo, ze czasami sa to moze prozaiczne sprawy, to przeciez i one sa czescia naszego zycia. Zycia - ktore nalezy do mnie i stanowi tez jego tresc.
23.08.2010 o godz. 00:13
eloo !
dawno nie pisałam, tak właściwie to chciałam już zamknąć mojego słiit blogaśka, ale mówię coo tam ;]. nieraz napiszę coś , to po co zamykać. ogólnie to chyba zrobię na hasło i dla wybrańców tylko ;]. zobaczmy. tak więc dzisiejszy dzień w stajni ! koocham to. opiszę bo i tak mi się nudzi a czekam na brata aż przyjedzie do domu ze śś ;]. nienawidzę jak w domu nikogo nie słychać jak chodzi, albo choćby tupot stóp <3. no dobra, teraz o stajni. dzień wcześniej w sobotę postanowiłam - wstaję o 8, muszę ! wiedziałam że nie jestem hardkorem i że nie wstanę no ale po tym jak budzik był na drugim końcu pokoju to od razu wstałam ! chciałam iść spowrotem i mówię , a coo tam dzień w stajni, pewnie nic ciekawego nie będzie. ale pomyślałam że w sobotę straciłam glebę jedenej dziewczyny z karwiego, to mówię. znowu coś przeoczę ! no to się ubrałam . i jadymyy do tej stajni że o 9 już tam w sumie byłam ;D. no i czekałam na olę która miała się zjawić o 10.30 . no to czekałam i wypiłam sobie herbatkę u państwa s. i dowiedziałam się co nie co o lelusiu. później przyjechał wojtek ( ten od lelusia, jego właściciel ) i miałam pozamiatać paszarnię to przyjechała ola i w 5 min skończyśmy. oczywiście musiałyśmy słuchać głupich uwag wojtusia -.- . ale co tam, odgryzałyśmy się tym samym ! później staliśmy sobie z wojtkiem i olą przy boksie lelusia, i nagle zjawił się pan od hazara. przeszedł koło nas i .. ujebał wojtka ! haha xD. tak w ramię. my się śmiejemy z olą i bijemy brawo lelusiowi a tu patrzymy taka rana i krew. blee. ale dostał leluś. a później tak słodko chciał przeprosić , ale przeprosiny nie zostały przyjęte xD. później tak jakoś wojtuś się chwalił jak wyczesał grzywę lelusiowi to nasz pierwszy pomysł - wyczesujemy grzywę kucykom. i tak my z Olą czesałyśmy ogiera kucyka, a wojtek wałacha. kuurde, ale kłaków miały o.O . później zaprzęgliśmy kucyki oraz siwą i jej córkę do bryczki. no ale po 3 min. wracaliśmy z kucykami spowrotem bo dyszel obcierał ogiera :CC. no to rura z lelusiem jazda ! normalnie wyszykowaliśmy lelusia w 5 min, ale to dlatego że wcześniej go czyściłam ! ;DDD. tak to dłuuużej. oj fajnie było, tylko leluś cały czas zapieprza kłusem, a stępem tylko za siwą. i się śmialiśmy jak on rży i parska. jakby chciał a nie umiał xDD. fajnie było w lesie, byliśmy może z godzinę ? albo mniej ? xD. później wrócliśmy to trzeba było siwej, lagunie i lelusiowi nogi zimną wodą opłukać i jak już skończyliśmy to ktoś przez przypadek kogoś oblał i się zaczęło że to specjalnie , haha xD. i przychodzi wojtek do stajni a nie wiedział o co chodzi i z wody mu ! cały był mokry ! później ola chciała uciec ale niestety nie udało jej się. ja byłam tylko pokropiona. jak już wszyscy poszli to zostały w stajni same "dzieci" to wojtek mi mówi, ej masz dziurę w leginsach , ale bycza a ja patrzę gdzie, a tu dostałam z wody ! ja pieerdole. później jeszcze się bawiliśmy w lonżowanie konia, ale jak ola mi wpieprzyła batem to już nie fajnie :cc. albo później jak dałn rozwalił bat i wszyscy mówili haha, jak mu się dostanie za to , a tam mu współczuli jeszcze haha xD. no nie wiem trochę się rozpisałam, nie powiem nie. aha i ostatnio byłam z martą na zdjęciach to tu zamieszcze. a w następnej tarkę i wally`ego w zzaprzęgu. ino przerobię ;]. aha i kupiłam sobie tablet graficzny ! ;DD
dawno nie pisałam, tak właściwie to chciałam już zamknąć mojego słiit blogaśka, ale mówię coo tam ;]. nieraz napiszę coś , to po co zamykać. ogólnie to chyba zrobię na hasło i dla wybrańców tylko ;]. zobaczmy. tak więc dzisiejszy dzień w stajni ! koocham to. opiszę bo i tak mi się nudzi a czekam na brata aż przyjedzie do domu ze śś ;]. nienawidzę jak w domu nikogo nie słychać jak chodzi, albo choćby tupot stóp <3. no dobra, teraz o stajni. dzień wcześniej w sobotę postanowiłam - wstaję o 8, muszę ! wiedziałam że nie jestem hardkorem i że nie wstanę no ale po tym jak budzik był na drugim końcu pokoju to od razu wstałam ! chciałam iść spowrotem i mówię , a coo tam dzień w stajni, pewnie nic ciekawego nie będzie. ale pomyślałam że w sobotę straciłam glebę jedenej dziewczyny z karwiego, to mówię. znowu coś przeoczę ! no to się ubrałam . i jadymyy do tej stajni że o 9 już tam w sumie byłam ;D. no i czekałam na olę która miała się zjawić o 10.30 . no to czekałam i wypiłam sobie herbatkę u państwa s. i dowiedziałam się co nie co o lelusiu. później przyjechał wojtek ( ten od lelusia, jego właściciel ) i miałam pozamiatać paszarnię to przyjechała ola i w 5 min skończyśmy. oczywiście musiałyśmy słuchać głupich uwag wojtusia -.- . ale co tam, odgryzałyśmy się tym samym ! później staliśmy sobie z wojtkiem i olą przy boksie lelusia, i nagle zjawił się pan od hazara. przeszedł koło nas i .. ujebał wojtka ! haha xD. tak w ramię. my się śmiejemy z olą i bijemy brawo lelusiowi a tu patrzymy taka rana i krew. blee. ale dostał leluś. a później tak słodko chciał przeprosić , ale przeprosiny nie zostały przyjęte xD. później tak jakoś wojtuś się chwalił jak wyczesał grzywę lelusiowi to nasz pierwszy pomysł - wyczesujemy grzywę kucykom. i tak my z Olą czesałyśmy ogiera kucyka, a wojtek wałacha. kuurde, ale kłaków miały o.O . później zaprzęgliśmy kucyki oraz siwą i jej córkę do bryczki. no ale po 3 min. wracaliśmy z kucykami spowrotem bo dyszel obcierał ogiera :CC. no to rura z lelusiem jazda ! normalnie wyszykowaliśmy lelusia w 5 min, ale to dlatego że wcześniej go czyściłam ! ;DDD. tak to dłuuużej. oj fajnie było, tylko leluś cały czas zapieprza kłusem, a stępem tylko za siwą. i się śmialiśmy jak on rży i parska. jakby chciał a nie umiał xDD. fajnie było w lesie, byliśmy może z godzinę ? albo mniej ? xD. później wrócliśmy to trzeba było siwej, lagunie i lelusiowi nogi zimną wodą opłukać i jak już skończyliśmy to ktoś przez przypadek kogoś oblał i się zaczęło że to specjalnie , haha xD. i przychodzi wojtek do stajni a nie wiedział o co chodzi i z wody mu ! cały był mokry ! później ola chciała uciec ale niestety nie udało jej się. ja byłam tylko pokropiona. jak już wszyscy poszli to zostały w stajni same "dzieci" to wojtek mi mówi, ej masz dziurę w leginsach , ale bycza a ja patrzę gdzie, a tu dostałam z wody ! ja pieerdole. później jeszcze się bawiliśmy w lonżowanie konia, ale jak ola mi wpieprzyła batem to już nie fajnie :cc. albo później jak dałn rozwalił bat i wszyscy mówili haha, jak mu się dostanie za to , a tam mu współczuli jeszcze haha xD. no nie wiem trochę się rozpisałam, nie powiem nie. aha i ostatnio byłam z martą na zdjęciach to tu zamieszcze. a w następnej tarkę i wally`ego w zzaprzęgu. ino przerobię ;]. aha i kupiłam sobie tablet graficzny ! ;DD
22.08.2010 o godz. 23:30
kolejni, po Huntersach, wielcy-boscy-polscy-hewimetalowi. nie rozumiem, czemu przed przesłuchaniem dyskografii, idę na koncert, potem zapoznaję się z muzyką, i czekam wiek na kolejny koncert?! tak samo, jak z Hunterem (i rwr, ale z tym nieco inna historia).
22.08.2010 o godz. 23:20
Kolejny dzień za mną. 18.08 wróciłam z praktyk z Rzeszowa. Tam wszystko wyglądało zupełnie inaczej... Karol.... ja już nic nie wiem. Wiele się zmieniło odkąd zajrzałam tutaj po raz ostatni. Jutro napiszę więcej..
22.08.2010 o godz. 23:20
zgodnie z naleganiem mojej rodzicielki grzecznie wyłączyłam komputer i zamknęłam się w swoim pokoju . po 15 minutach leżenia w ciemności napisałam do Hani żeby zadzwoniła . bla bla bla pogadałyśmy o byle czym , grała mi na gitarze i takie tam . podniecałyśmy się tym , że jak u niej był grzmot to u mnie też , u niej błysk , u mnie to samo . no wiec ogólnie zabijałyśmy nudę . z tego wszystkiego otworzyłam dłuugo nie otwieraną szafkę , postanawiając ogarnąć tamtejszy burdel . odłożyłam książki , które będą mi potrzebne w tym roku , te co nie na inną gromadę . w kilkunastu zeszytach były puste kartki więc wyrwałam je i uzyskałam 2374658907088765356643 czystych stron . przydadzą się ^^ fajnie było też znaleźć karteczki , poczytać głupoty z ostatnich stron zeszytu . zeszyt od fizyki był najlepszy bo zszyty spinaczem , pocięty nożyczkami , pomazany a z tyłu pisało jak bardzo nienawidzę Pani Kaszałowicz . znalazłam też stary zeszyt gdzie pisałam fragmenty piosenek , ale jestem/byłam suuuuuper . niektóre rzeczy przepisałam na kartkę , którą za chwilę zgubiłam a resztę porwałam i wywaliłam w chuj . wszystkim tym czynnościom towarzyszyła mi rozmowa z Hanią dopóki nie rozładował jej się telefon i napisała , że idzie spać , więc włączyłam muzykę . skończyłam , zorientowałam się że już nie grzmi i odpaliłam kompcia . + ogarnęłam pokój i powiesiłam pranie .
denerwuje mnie moja mama . jak tak sobie leżałam , wbiła do mojego pokoju na co wyjechałam jej z tekstem (trochę żartem , bardziej na serio) 'po co tu przyszłaś . nudzi Ci się ? nie masz co robić ? wyjdź' dziwnie się na mnie spojrzała i ogólnie widać że ją zamurowało . no przesadziłam . potem stała , zaczęła patrzeć co mam na regale to już wgl się wkurwiłam i powiedziałam żeby wyszła uchhh . to powiedziała , ze jestem kopnięta i poszła . życie . -,-
chcę , żeby była jutro ładna pogoda ! chcę i chuj .
coś jest nie tak ..
kocham sok z świeżo wyciśniętych owoców . kocham moją sokowirówkę i ogródek babczy .
rozjebało mnie to tak konkretnie ..
napisałam do osoby której nienawidziłam najbardziej na świecie , proponując jej bycie na 'cześć' bo jesteśmy razem w klasie i żeby żyło nam się łatwiej . nie poznaję siebie . ale stwierdziłam , że tak będzie okej . jestem dziwna . cholernie .
denerwuje mnie moja mama . jak tak sobie leżałam , wbiła do mojego pokoju na co wyjechałam jej z tekstem (trochę żartem , bardziej na serio) 'po co tu przyszłaś . nudzi Ci się ? nie masz co robić ? wyjdź' dziwnie się na mnie spojrzała i ogólnie widać że ją zamurowało . no przesadziłam . potem stała , zaczęła patrzeć co mam na regale to już wgl się wkurwiłam i powiedziałam żeby wyszła uchhh . to powiedziała , ze jestem kopnięta i poszła . życie . -,-
chcę , żeby była jutro ładna pogoda ! chcę i chuj .
coś jest nie tak ..
kocham sok z świeżo wyciśniętych owoców . kocham moją sokowirówkę i ogródek babczy .
rozjebało mnie to tak konkretnie ..
napisałam do osoby której nienawidziłam najbardziej na świecie , proponując jej bycie na 'cześć' bo jesteśmy razem w klasie i żeby żyło nam się łatwiej . nie poznaję siebie . ale stwierdziłam , że tak będzie okej . jestem dziwna . cholernie .
22.08.2010 o godz. 23:15
"pa pa americano" - siedze i ryje z tej nuty;p taka głupia że aż śmieszna ;d kojarzy mi się z Łasicą ( koleżanka) ;p
wogóle to mam już lepszy humor xdd genialna nadal pozostaje genialna a majka się cieszy ;d
mam już kilka nowych pomysłów jak zabłysnąć swoją głupotą w roku szkolnym zwłaszcza że to ostatni rok ;p będzie śmiesznie ;D Wy też tak lubicie odpierdalać w szkole ? ;p
brat jutro wraca ;D
wgl to nudno jest ludzie poszli z gadu i goraco strasznie
jutro maliny blee
paaa
wogóle to mam już lepszy humor xdd genialna nadal pozostaje genialna a majka się cieszy ;d
mam już kilka nowych pomysłów jak zabłysnąć swoją głupotą w roku szkolnym zwłaszcza że to ostatni rok ;p będzie śmiesznie ;D Wy też tak lubicie odpierdalać w szkole ? ;p
brat jutro wraca ;D
wgl to nudno jest ludzie poszli z gadu i goraco strasznie
jutro maliny blee
paaa
22.08.2010 o godz. 23:15
wróciłam. może do niczego. a może właśnie dostaję drugą szansę na naprawienie wszystkiego co zepsułam?
wakację się kończą, co wiąże się z totalnym dołem, ale cóż poradzić. może przynajmniej się zajmę czymś pożytecznym.
nie mam na razie, i nie chcę mieć, czasu na miłości, przyjaźnie i w ogóle jakiekolwiek stosunki damsko-męskie. nie chce nikogo szukać. nic na siłę. NIC! w końcu im bardziej Puchatek zaglądał, tym bardziej Prosiaczka nie było. :D
podsumowując nienawidzę kiedy mi zależy. wolę kiedy jest mi wszystko jedno.
sztuką jest mieć wyjebane, nawet gdy pęka Ci serce.
wakację się kończą, co wiąże się z totalnym dołem, ale cóż poradzić. może przynajmniej się zajmę czymś pożytecznym.
nie mam na razie, i nie chcę mieć, czasu na miłości, przyjaźnie i w ogóle jakiekolwiek stosunki damsko-męskie. nie chce nikogo szukać. nic na siłę. NIC! w końcu im bardziej Puchatek zaglądał, tym bardziej Prosiaczka nie było. :D
podsumowując nienawidzę kiedy mi zależy. wolę kiedy jest mi wszystko jedno.
sztuką jest mieć wyjebane, nawet gdy pęka Ci serce.
22.08.2010 o godz. 23:11
Kurde wakacje się już kończą i zaraz znowu trzeba będzie zapierdalać i dojdą do tego jeszcze treningi na całą metę nie wiem jak ja to ogarnę i czy będziemy mieli dla siebie jeszcze tyle czasu... Dobrze że jesteśmy w równoległej klasie!
Ale to zawsze jest tak pojebanie!! Wakacje lecą a dopiero pod koniec jest fajnie! I znowu do tej piepszonej szkoły! Czasami mam ochote tym wszystkim pierdolnąć i uciec w cholerę. Ale sie kurwa nie da, sie nie da kurwa! Jedyne co mnie odstresowuje to porządny kabaret!! Już tak poprostu mam!
Zadzwonię jeszcze do Mateusza, może rozmowa z nim mi jeszcze coś da... A poza tym mam w cholerę minut darmowych!! Hehe
Dobrze ze mam przynajmniej jego bo tak to bym kurde sama siedziała i ryczała w poduszkę bo to co sie działo po rozstaniu z moim byłym zapowiadało sie na deprechę !!
Ja to sie zawsze wszystkim za bardzo przejmuje! zAmiast trochę kurwa wyluzować to ja ciągle łapie bulwersa...
No cóż przynajmniej wiem że jestem normalną popierdoloną nastolatką !
Lece..!
Ale to zawsze jest tak pojebanie!! Wakacje lecą a dopiero pod koniec jest fajnie! I znowu do tej piepszonej szkoły! Czasami mam ochote tym wszystkim pierdolnąć i uciec w cholerę. Ale sie kurwa nie da, sie nie da kurwa! Jedyne co mnie odstresowuje to porządny kabaret!! Już tak poprostu mam!
Zadzwonię jeszcze do Mateusza, może rozmowa z nim mi jeszcze coś da... A poza tym mam w cholerę minut darmowych!! Hehe
Dobrze ze mam przynajmniej jego bo tak to bym kurde sama siedziała i ryczała w poduszkę bo to co sie działo po rozstaniu z moim byłym zapowiadało sie na deprechę !!
Ja to sie zawsze wszystkim za bardzo przejmuje! zAmiast trochę kurwa wyluzować to ja ciągle łapie bulwersa...
No cóż przynajmniej wiem że jestem normalną popierdoloną nastolatką !
Lece..!
22.08.2010 o godz. 23:07
Tak ! Brzmi to bardzo bajkowo, a ja sie kurde czuje jeszcze dziwniej!! To jest po prostu coś niesamowitego !
22.08.2010 o godz. 22:44
"I'm not going there to die. I'm going to see if I'm even alive." Spike, Cowboy Bebop
"I said I'm singing a song ...and when someone is singing a song... don't shoot them." Kenji Endo, 20th Century Boys
"The Internet has left me in despair!" Itoshiki, Sayonara Zetsubou Sensei
"Slice up those cow tits of yours and make me a sandwich." nieznany
"Your farting, too, is beautiful, like the efforts of an aspiring musician." nieznany
"Even with a crappy gun shoot a lot and you'll hit something." nieznany
Gurren Laggan:
Don't believe in yourself, believe in someone who believes in you.
0% sounds like 100%
If your first drill doesn't work, get a bigger one.
Stealing is ok as long as you paint things a different colour.
If violence doesn't do the trick, more violence will.
Legend of the Galactic Heroes:
Alcohol is humanity's friend. Can I abandon a friend?
If it's not going to work, I guess I'll drink and go to bed.
Moje ulubione
"I said I'm singing a song ...and when someone is singing a song... don't shoot them." Kenji Endo, 20th Century Boys
"The Internet has left me in despair!" Itoshiki, Sayonara Zetsubou Sensei
"Slice up those cow tits of yours and make me a sandwich." nieznany
"Your farting, too, is beautiful, like the efforts of an aspiring musician." nieznany
"Even with a crappy gun shoot a lot and you'll hit something." nieznany
Gurren Laggan:
Don't believe in yourself, believe in someone who believes in you.
0% sounds like 100%
If your first drill doesn't work, get a bigger one.
Stealing is ok as long as you paint things a different colour.
If violence doesn't do the trick, more violence will.
Legend of the Galactic Heroes:
Alcohol is humanity's friend. Can I abandon a friend?
If it's not going to work, I guess I'll drink and go to bed.
Moje ulubione
22.08.2010 o godz. 22:30
Siły Zbrojne rzeczypospolitej Polskiej są gwarantem bezpieczeństwa państwa. Dynamiczne zmiany zachodzące we współczesnym świecie wymagają, żeby instytucja stojąca na straży naszego bezpieczeństwa każdemu zagrożeniu, zarówno w kraju, jak również poza jego granicami.
Do takich zadań najlepiej nadają się ludzie odpowiednio wyselekcjonowani i ustawicznie szkoleni, mający do dyspozycji nowoczesny sprzęt-żołnierze zawodowi. Profesjonalizacja armii jest jednoczesnym działaniem w trzech obszarach-zastąpienia dotychczasowej obowiązkowej służby wojskowej ochotniczą służbą zawodową (stałą i kontraktową), modernizacji technicznej oraz nowoczesnego szkolenia.
Te kierunki są ze sobą nierozerwalne, ponieważ zaawansowana technika wymaga od żołnierza wysokiego poziomu wyszkolenia.Współczesna armia działa jak nowoczesna firma-nieustanie doskonalimy swoje struktury i system zarządzania, żeby dostosowywać się do nowych wyzwań. Wprowadzamy nowe programy szkolenia, podnosząc jakość i sprawność działania zarówno jednostek bojowych, jak również wszystkich elementów wsparcia i zabezpieczenia. Przygotowujemy się do reagowania na każde militarne lub niemilitarne zagrożenie naszego państwa. I potrzebujemy jak najlepszych ludzi, którzy sprostają zadaniom, które mamy do wypełnienia. Obowiązkowa zasadnicza służba wojskowa została zawieszona. Oznacza to, że pozostawiono możliwość jej realizacji w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Dlatego Wojskowe Komendy Uzupełnień nadal prowadzić będą ewidencję poborowych, żeby zachować zdolność do ewentualnego przeprowadzenia powszechnej mobilizacji. Ostatni żołnierze wcieleni do zasadniczej służby wojskowej opuszczą koszary latem 2009 roku. w armii pozostaną wyłącznie ochotnicy.
Do takich zadań najlepiej nadają się ludzie odpowiednio wyselekcjonowani i ustawicznie szkoleni, mający do dyspozycji nowoczesny sprzęt-żołnierze zawodowi. Profesjonalizacja armii jest jednoczesnym działaniem w trzech obszarach-zastąpienia dotychczasowej obowiązkowej służby wojskowej ochotniczą służbą zawodową (stałą i kontraktową), modernizacji technicznej oraz nowoczesnego szkolenia.
Te kierunki są ze sobą nierozerwalne, ponieważ zaawansowana technika wymaga od żołnierza wysokiego poziomu wyszkolenia.Współczesna armia działa jak nowoczesna firma-nieustanie doskonalimy swoje struktury i system zarządzania, żeby dostosowywać się do nowych wyzwań. Wprowadzamy nowe programy szkolenia, podnosząc jakość i sprawność działania zarówno jednostek bojowych, jak również wszystkich elementów wsparcia i zabezpieczenia. Przygotowujemy się do reagowania na każde militarne lub niemilitarne zagrożenie naszego państwa. I potrzebujemy jak najlepszych ludzi, którzy sprostają zadaniom, które mamy do wypełnienia. Obowiązkowa zasadnicza służba wojskowa została zawieszona. Oznacza to, że pozostawiono możliwość jej realizacji w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Dlatego Wojskowe Komendy Uzupełnień nadal prowadzić będą ewidencję poborowych, żeby zachować zdolność do ewentualnego przeprowadzenia powszechnej mobilizacji. Ostatni żołnierze wcieleni do zasadniczej służby wojskowej opuszczą koszary latem 2009 roku. w armii pozostaną wyłącznie ochotnicy.
22.08.2010 o godz. 22:28
przeprowadzka. Definitywna i nieodwolalna do nowego internetowego miesjca.
Wychwalac nie bede, bo choc rozkapryszonaa, do autopromocji sklonna nie jestem.
Taa.. jasssne.
nie owijajac w bawelne:
http://fellissite.bloog.pl
chcesz, to wchodz.
Lepiej?
Wychwalac nie bede, bo choc rozkapryszonaa, do autopromocji sklonna nie jestem.
Taa.. jasssne.
nie owijajac w bawelne:
http://fellissite.bloog.pl
chcesz, to wchodz.
Lepiej?
22.08.2010 o godz. 21:59
Multum ironii, i paradoksów w wypowiedziach ludzi, jak na przykład określenie swojej osoby jako elokwentnej w pizdu.Pomimo tego brnę po własne złote runo, odpychając z całych sił palantów, chujowych jak prezerwatywy.Widzę ludzi chorych, i pokrzywdzonych przez los, którzy pomimo "boskiego" kurewstwa, potrafią iść do celu.Dawać miłość.Równie dobrze można niczym ułomny Różewicz klęknąć przed śmietnikiem naszej cywilizacji, i zrobić zdjęcie, które poprzedza erę ideologi współczesnych nastolatek.Narzekać na swój los, i płakać jak pieprzony kutas, nad rozlanym mlekiem, które w procesie rozkładu już dawno skisło.
Musimy posiadać moc śmiania się z własnego bólu, może jestem niedojrzała ale tylko to daje mi się "podnieść".Ludzie pierdolą, i pierdolić będą, wkurwiają i tak pozostanie, jeżeli używamy stwierdzenia ,że kiedyś to się na nich zemści to nie mamy racji.Nie mamy jej ponieważ, w momencie każdego anormalnego czynu są karani, za każdym razem kiedy to zachowują się jak ostatnie szuje są nikim, niszczą siebie samych.Jesteśmy zwycięzcami do momentu kiedy przestaniemy walczyć.Pomimo nieświeżego kateringu pojebanych zdarzeń serwowanych przez los, warto jest śmiać się z tego co dzieje się wokoło nas. Na końcu nie ma już nic.
Musimy posiadać moc śmiania się z własnego bólu, może jestem niedojrzała ale tylko to daje mi się "podnieść".Ludzie pierdolą, i pierdolić będą, wkurwiają i tak pozostanie, jeżeli używamy stwierdzenia ,że kiedyś to się na nich zemści to nie mamy racji.Nie mamy jej ponieważ, w momencie każdego anormalnego czynu są karani, za każdym razem kiedy to zachowują się jak ostatnie szuje są nikim, niszczą siebie samych.Jesteśmy zwycięzcami do momentu kiedy przestaniemy walczyć.Pomimo nieświeżego kateringu pojebanych zdarzeń serwowanych przez los, warto jest śmiać się z tego co dzieje się wokoło nas. Na końcu nie ma już nic.
22.08.2010 o godz. 21:52
jak zawsze tutaj o tej porze .
siemka wam . ;d
zły humor miałam, w ciągu dnia jakoś mi przeszło .
ta niedziela ? nic specjalnego . lol, jak codzień . pieprzona nuda, ale jakoś z tym żyję . jakoś . no właśnie .
popstrykałam sobie dzisiaj fotki .
hmm, połaziłam sama ... nie wiem, jakoś te moje koll miały inne zajęcia . ale tam nie wnikam ;x .
śpiewałam trochę .
stwierdziłam, że Piaseczny ma fajny głos .
pomyślałam, że przesłucham piosenki zespołu Akcent . nie tego disco polo! chodzi mi o ten boysband . o ile pamiętam to podobały mi się ich piosenki kiedyś . teraz jakoś słuch o nich zaginął, hm .
w ogóle to brawo Adamek .
wiem, mam zapłon . ;d
wszyscy wiedzą, że wygrał, a ja dopiero teraz się tym jaram, no cóż, spowolniona reakcja i tyle .
w każdym razie- jupi ;d
waga ciężka jest Twoja !
ja chcę deszczowy, zimny dzień <3 !!
papa :* .
siemka wam . ;d
zły humor miałam, w ciągu dnia jakoś mi przeszło .
ta niedziela ? nic specjalnego . lol, jak codzień . pieprzona nuda, ale jakoś z tym żyję . jakoś . no właśnie .
popstrykałam sobie dzisiaj fotki .
hmm, połaziłam sama ... nie wiem, jakoś te moje koll miały inne zajęcia . ale tam nie wnikam ;x .
śpiewałam trochę .
stwierdziłam, że Piaseczny ma fajny głos .
pomyślałam, że przesłucham piosenki zespołu Akcent . nie tego disco polo! chodzi mi o ten boysband . o ile pamiętam to podobały mi się ich piosenki kiedyś . teraz jakoś słuch o nich zaginął, hm .
w ogóle to brawo Adamek .
wiem, mam zapłon . ;d
wszyscy wiedzą, że wygrał, a ja dopiero teraz się tym jaram, no cóż, spowolniona reakcja i tyle .
w każdym razie- jupi ;d
waga ciężka jest Twoja !
ja chcę deszczowy, zimny dzień <3 !!
papa :* .
22.08.2010 o godz. 21:50
Cały dzień mam wyrzuty sumienia że zjadłam kanapki z szynką na śniadanie i znów coś mówiło mi w głowie-zjadłaś świnie do jasnej cholery!Jesteś jej grobem.Tak,to dziwne.Już od jakiegoś miesiąca staram się wprowadzić w życie moje poranne bieganie ale narazie mam poranne opierdalanie a potem jest południowe opierdalanie a póżniej...Zapisałam się do klubu "Jak byłem mały to zbierałem Pokemony i inne gówna z Lejsów."i do "Ikarus - najzacniejszy autobus komunikacji miejskiej." Bo bez Ikarusa nie miałabym takiego dużego siniaka na ramieniu po przygnieceniu mnie przez pare osób do tej żółtej rurki do trzymania:D.Ach ta komunikacja miejska-aż sie łezka w oku kręci na myśl kolejnych wyjazdów do Centrum.
Zabierzcie ten pałac sprzed krzyża!
-i ogólnie jestem zła na Cejrowskiego że z niego prywatnie taki katol z Radia Maryja bo jego program to chyba jedyna pozycja zacnego TVP2( nie liczac M jak Miłość...bo to jest takie słit i ogólnie kocham sie w mroczkach ze widze mroczki przed oczami:) który oglądam.
Zabierzcie ten pałac sprzed krzyża!
-i ogólnie jestem zła na Cejrowskiego że z niego prywatnie taki katol z Radia Maryja bo jego program to chyba jedyna pozycja zacnego TVP2( nie liczac M jak Miłość...bo to jest takie słit i ogólnie kocham sie w mroczkach ze widze mroczki przed oczami:) który oglądam.
22.08.2010 o godz. 21:48






