Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Dzisiaj byłam godzinę krócej na praktykach, musiałam do lekarza się zwolnić..;/ Brzuch mnie napierdala, że szok no.. dostałam skierowania i jutro jadę na badania. mam nadzieję,że przejdzie mi to wszystko..ehh żeby...
09.03.2010 o godz. 18:08

SILESIAN SOUD- Ta różnica
**************************************

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie

nie zawsze potrafię zrozumieć Cię,
choć bardzo staram się, bardzo chcę,
tyle sytuacji gdy mówisz tak myślisz nie, o nie
pełna sprzeczności natura w Tobie drzemie,
jednak pomimo tego wiedz to, że
chcę mieć Ciebie zawsze, tylko dla siebie,
w Twoim towarzystwie czuję sie jak w niebie...

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie

dla Ciebie sprawy, które są skomplikowane,
dla mnie to są sprawy pozałatwiane,
nie utrudniam sobie życia ciągłymi wyborami,
które najczęściej są Twoimi wymysłami,
ale wiedz to, że chociaż czasem denerwuje mnie to,
absolutnie nie chcę żebyś zmieniała się bo,
to co nas odróżnia najmocniej przyciąga
Twoja nieodkryta natura tak bardzo mnie pociąga...

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie

choć czasem nie do końca rozumiemy się,
chcę, abyś zawsze wiedziała To, że
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie
ja jestem dla Ciebie, Ty jestes dla mnie....
09.03.2010 o godz. 18:00
Juz zdazylam narysowac 11 stron do mojej mangi:)
hehe...przedemna duzzzooo przacy:pppp
Ta sa 2 glowne charaktery...Akiko i Ichiro:)
09.03.2010 o godz. 17:51

Happysad
*************
Taką wodą być
Taką wodą być,
Co otuli ciebie całą ogrzeje ciało,
Zmyje resztki parszywego dnia,
I uspokoi każdy nerw, zabawnie pomarszczy dłonie
a kiedy zaśniesz wiernie będzie przy twym łóżku stać
I taką wodą być a nie tą co żałośnie całą noc tłucze się po oknie
Wczoraj... Wczoraj...

I taką wodą być co nawilży twoje wargi
Uwolni kąciki ust gdy przyłożysz je do szklanki
I czarną kawę zmieni w płyn kiedy dni skute lodem
A kiedy z nieba poleje się żar poczęstuje chłodem
I taką wodą być
A nie tą co żałośnie całą noc w gardle pali ogniem
Wczoraj... Wczoraj...
Nie liczy się !!!
Bo wczoraj... Bo wczoraj...

I taką wodą być
A nie tą co żałośnie całą noc w gardle pali ogniem
Wczoraj... Wczoraj...
Nie liczy się !!!
Wczoraj... Wczoraj...
Nie liczy się !!!
Bo wczoraj... Bo wczoraj...
Nie było nie.
09.03.2010 o godz. 17:51
Spotkałam dzisiaj swój chodzący ideał. W tak banalnym miejscu jak McDonald’s. Mimo, że był na pewno wiele starszy – zerkał co chwilę do nas. Zawstydzał mnie jego wzrok. Miał oczy jak Modrzew. Roześmiane. Błękitne. Duże. Przyjazne. A uśmiech powalający. Słodki. Ciekawy. Jego blond jeżyk był równie cudowny jak cała reszta. Miał na sobie ładną bluzę. Czarną. Pachnącą.

Nie był sam. Siedział z paczką po drugiej stronie restauracji. Ciekawie oglądał nasze zachowanie. Gdy patrzył mi w oczy, rumieniłam się jak idiotka. Wzrok jego mnie skanował od środka. Coś niesamowitego, jakie to spojrzenie było magnetyzujące. Głębokie. No i tego. Od samego początku interesował się naszymi losami. Aż było to lekko krępujące. Ale naprawdę był przystojny. Wyglądał gdzieś na około od 17 do 21 lat. Trochę szkoda. Trochę? Czyżbym miała wpaść w obsesję równą obsesji Bancymona? (ona zakochana była 2 lata w… KSIĘDZU) Nie, raczej się to nie wydarzy. Napewno nie.

Dziś w Mc było wyjątkowo zabawnie, zabraliśmy Krowalowi plecak i wyżarliśmy kilka ciastek które były w środku. Było naprawdę ciekawie, gdy ten zauważył żeśmy szperali w jego torbie.
Niestety w pewnym momencie paczka mojego ’ snu na jawie ‘ zaczęła się zbierać. Z bólem w sercu patrzyłam na ten dramat. Kolesiowi nic nie przeszkadzało, nawet ubieranie kurtki, by świdrować mnie wzrokiem. Ależ gorąco mi się wtedy robiło. Przedłużał ile się dało, a przynajmniej tak to wyglądało.

Jego koledzy (i koleżanki) czekali na niego na dworze. Tuż obok naszego stolika. Czasem patrzyli na nas przez szybę. Ależ to było irytujące! On wychodząc chyba się nawet do mnie uśmiechnął! Zeskanował mnie wzrokiem z bliska, otworzył drzwi i wyszedł również. Stali tam jeszcze 5 minut. Głupio było mi gapić się na niego, skoro stoi tak blisko. Jedynie szyba nas rozdzielała. Najbardziej serce dawało o sobie znać, szamotając się jak spłoszony ptak, gdy stał na dworze. Nadal jego wzrok nas ‘głaskał’. Wkrótce poszli. Wtedy poczułam pustkę.
.
O kurczaczek! Jego spojrzenie miało niezłą moc!
Najlepsze, że wszystko stało się naprawdę. ;)

.
Dla mnie brzmi to trochę jak bajka, chodź wcale nie wydarzyło się nic takiego super mega.
09.03.2010 o godz. 17:45

Dziś wycieczka była w szkole. Fajnie było.
09.03.2010 o godz. 17:43

Przyjaźń jest jak muzyka... piękna i wieczna...


Wiersz ten dedykuje mojej przyjaciółce Loni dziekuje ze jestes :*


"...Jest taki ktoś, kto ciepło daje...
Ze smutnych myśli wyciąga w świat...
Kto otrze łzę, choć nie poproszę...
Kto siłę i wiarę w szczęście da...
Jest ktoś, komu zawsze rękę podam...
Kto zawsze dobre słowo u mnie ma...
Nie zostawię samego, nie odwrócę głowy...
Ten ktoś na zawsze w myślach trwa...
Jest ktoś, z kim czas za szybko płynie...
Bo dobrym sercem karmi świat...
Przyjaciel, On posiada klucze do bram nieba...
Przyjaźń na zawsze, choć może skończy się ten świat..."


Kazdmu życze takiej przyjaciólki jaka ja mam ...
09.03.2010 o godz. 17:38
Dlaczego mama zawsze może dogadać się z moim starszym bratem?!
Mam 80zł. Muszę kupić spodnie, bo mówiąc krótko nie mam w czym chodzić, bo mam tylko jedną wytartą parę.
Plecak jest zniszczony. Podarty, ma rozwalony suwak, jest poobdzierany, a raczej znaczek Pumy. Tak, więc potrzebuję jakiejś torby narazie, bo w sierpniu, wrześniu kupię taki normalny.
Tylko, że mam 80zł! Spodnie kosztują 70zł. Poprosiłam, żeby mi dołożyła 35zł to zostanie mi na torbę. Ale oczywiście nie! Bo na kwiatki i tym podobne rzeczy zawsze ma pieniądze, a dla mnie jak zwykle nie ma. Wiem jestem niewdzięczną córką, ale czy dla dobrze zarabiającej pani stomatolog 35zł to dużo?! Chyba nie.



Ola mnie zaraziła tą piosenką ;)
09.03.2010 o godz. 17:34

Scandal
09.03.2010 o godz. 17:32
Śladami Kostki-Napierskiego 2008-07-26 19:29:10

Połowa XVII wieku to bardzo trudne lata w historii Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szalejąca od 1648 roku nad Dzikimi Polami, czyli wschodnimi krańcami kraju, wojna polsko-kozacka miała ogromny wpływ na sytuację gospodarczą, społeczną i militarną państwa. Wojna ta to efekt nieudolnej polityki Rzeczpospolitej wobec Kozaczyzny. Sprawiła ona, że na niepokonanym wizerunku Polski zaczęły pojawiać się rysy, poprzez które można było dojrzeć pierwsze oznaki słabości państwa. Społeczeństwo szlacheckie zadufane we własną potęgę, zlekceważyło siłę i możliwości wojska zaporoskiego złożonego głównie z piechoty chłopskiej. A przecież szlachta i wojsko, które zostało wysłane do tłumienia powstania Chmielnickiego, miało okazję poznać zalety bojowe Kozaków, kiedy całkiem niedawno, pod wodzą hetmana kozackiego Piotra Sahajdacznego, walczyli w obronie granic Rzeczypospolitej.
Skutkiem takiego podejścia było wciągnięcie kraju w długotrwałą wojnę z Kozakami, a klęski pod Żółtymi Wodami i Korsuniem stanowiły zimny prysznic wskazujący, że samo wyobrażenie własnej potęgi militarnej tu nie wystarczy, a z przeciwnikiem należy się liczyć. Kampania, która miała się zakończyć szybkim stłumieniem buntu Chmielnickiego przeciągała się, a nawet przyjęła niekorzystny dla Rzeczypospolitej obrót. Jednak po ponad roku nieustannych zmagań obie strony potrzebowały wytchnienia, co doprowadziło do podpisania tzw. Ugody Zborowskiej. Jednak każda ze stron nie była z niej zadowolona, wiadomo było, że wznowienie działań militarnych było tylko kwestią czasu. Ten czas został wykorzystany na przygotowanie do dalszych zmagań.

Sejm Rzeczypospolitej na przełomie listopada i grudnia 1650 roku uchwalił podatki na utworzenie 50-tysięcznej armii oraz zwołanie pospolitego ruszenia w celu ostatecznego stłumienia buntu kozackiego. Ogłoszono nowe zaciągi, które wiosną 1651 roku miały wyruszyć w kierunku Dzikich Pól.

Przygotowania hetmana kozackiego nie ograniczyły się do samego uzupełnienia i wyekwipowania swoich wojsk. Nawiązał też porozumienie z księciem Siedmiogrodu Jerzym II Rakoczym, który miał go wesprzeć, napadając w odpowiednim momencie na Polskę przez Podhale. Sam Jerzy Rakoczy II, mimo nieprzychylnego nastawienia do Polski, nie palił się zbytnio do zadzierania z potężnym sąsiadem, więc czekał na rozwój wypadków.

Jednak zagrożenie napadu od strony południowej przez Podhale było realne i władze Rzeczypospolitej miały informacje o porozumieniu Chmielnickiego z Rakoczym. Dlatego wyruszający na wojnę z Kozakami król Jan Kazimierz Waza, uniwersałem z 6 maja 1651 roku, dał biskupowi krakowskiemu Piotrowi Gembickiemu szerokie pełnomocnictwa do obrony województwa. Sam duchowny, niezbyt zadowolony z tego faktu, starał się uniknąć tego obowiązku. Pisał do króla, aby wyznaczył kogoś innego do tego zadania, gdyż sam nie ma sług do własnej ochrony, a co dopiero robić zaciągi dla obrony wewnętrznej. Przede wszystkim jednak prosił o dobrego dowódcę. Jako, że król pozostał głuchy na te prośby, biskup z własnej szkatuły musiał zaciągać ludzi, dbać o zaopatrzenie miasta w żywność i broń. Tak więc Piotr Gembicki, po odejściu pospolitego ruszenia, był najważniejszą osobistością w województwie krakowskim. Reprezentował władzę kościelną i świecką. Zorganizowane przez niego szczupłe zaciągi stanowiły jedyną realną siłę obronną.
Hetman kozacki, wykorzystując spowodowaną Ugodą Zborowską przerwę w walkach, sięgnął po jeszcze jedną metodę mającą osłabić przeciwnika w zbliżającej się batalii. Tym razem od wewnątrz. Jako swoisty rodzaj dywersji porozsyłał emisariuszy na tereny Rzeczypospolitej, aby ci w odpowiednim momencie wywoływali bunty i ruchawki chłopskie bądź zbuntowanej szlachty. W odpowiednim momencie, wraz ze zbliżaniem się wojsk zaporoskich, mogliby wzniecać powstania. Działania takie wzmogłyby dezorganizację, zmusiłyby wysłanie oddziałów polskich na tyły. Buntownicy mogliby nawet bezpośrednio wspomagać uderzenia wojsk kozackich, jak to miało miejsce na Ukrainie. Aktywność tych emisariuszy wzmogła się wiosną 1651 roku wraz z wyjściem pospolitego ruszenia w kierunku Ukrainy. Jednak ich działalność nie spełniła nadziei Chmielnickiego. Stosunkowo niewielkie bunty chłopskie, z których największe było w Wielkopolsce, zostały szybko stłumione. Ilość złapanych wichrzycieli i ich zeznania świadczą o zasięgu ich akcji, a także o tym, iż w Koronie i na Litwie zdawano sobie sprawę, że działalność taka jest prowadzona. Poza tym cesarz Ferdynand III już wcześniej przekazał informację do Jana Kazimierza o próbach organizowania przez nich zaciągów na terenie Śląska.

Wydawać by się mogło, że na Podhale, znajdujące się setki kilometrów od bezpośrednich wydarzeń militarnych, docierać mogą tylko echa wiadomości z odległego teatru działań. Obecność chorągwi Krzysztofa Ossolińskiego i Zachariasza Czetwertyńskiego na przełomie 1650 i 1651 roku, na zamku w Czorsztynie, w drodze na wojnę z Kozakami, z pewnością dała się we znaki miejscowej ludności. O podobnej sprawie słyszymy ze skargi mieszkańców okolic pobliskiego Krościenka na stacjonujący tam 300 osobowy pułk piechoty. Jednak wojska te przebywały na tym terenie przez niezbyt długi okres.

Koleje losu sprawiły, że pewne wydarzenia na Podhalu znalazły się w centrum uwagi nie tylko króla i całej Rzeczypospolitej, ale również w pismach poselskich innych krajów. Zamek w Czorsztynie, który od czasów Kazimierza Wielkiego pełnił rolę strażnicy granicznej, zyskał sławę jako główna scena wydarzeń.
Zwiastunem bliskości odległej wojny było pojawienie się późną wiosną 1651 roku na Podhalu niejakiego Aleksandra Kostki Napierskiego, tytułującego się pułkownikiem wojsk królewskich. Kim był ten człowiek? Właściwie do dziś nie wiadomo. Nawet nie mamy pewności czy przytoczone tu imię i nazwiska są prawdziwe. A w toku całej jego działalności (tej, o której nam wiadomo), podawał ich jeszcze kilka.

Przed powstaniem podpisywał się na dokumentach Aleksander Leon ze Sztemberku Napierski. W czasie interesujących nas wydarzeń przedstawia się jako Aleksander Leo (Lew) ze Sztemberku Kostka. Po schwytaniu przyznał się do nazwiska Napierski. W czasie tortur zeznał, że jest nieślubnym synem króla Władysława IV Wazy (!!!!), a potem, że nazywa się Wojciech Stanisław Bzowski.
Jako, że była to niezwykle tajemnicza postać, ustalenie jego wcześniejszej działalności jest bardzo trudne. Jednak jest to kluczowa postać opisywanych wydarzeń, więc wskazanie skąpych, nie do końca pewnych informacji jest niezbędne dla przedstawienia wcześniejszych losów głównego bohatera.

Wiadomo, że był szlachcicem. Oprócz polskiego znał język niemiecki i łacinę oraz posiadał lepsze wykształcenie niż przeciętny szlachcic. Był paziem na dworze królowej Cecylii Renaty, pierwszej żony króla Władysława IV. W czasie wojny 30-letniej służył w wojsku królowej szwedzkiej Krystyny jako kapitan i organizował wśród Polaków zaciągi wojskowe na jej rzecz. Skąd się tam wziął? Pewnie zaciągnął się jako młody chłopak, lub służył w wojsku cesarskim, a dostawszy się do niewoli szwedzkiej przeszedł do nich i zdobył ich zaufanie. Świadczy o tym jego korespondencja (1645) ze szwedzkim feldmarszałkiem Gustawem Karolem Wranglem. Był zatem doświadczonym żołnierzem, który z „niejednego pieca chleb jadał.”

W roku 1646 na rozkaz króla Władysława IV Wazy wszystkie polskie formacje walczące w wojnie 30-letniej zostały wezwane do kraju w związku z planami wojny tureckiej. Skutkiem tego znajdujemy naszego bohatera w Gdańsku (1648), gdzie jako zaufany króla (?) wybiera się z tajną misją do Madrytu. Dotarł tylko do Sztokholmu, a rzekome tajne listy królewskie, które wiózł ze sobą już wtedy wzbudzały wątpliwości, co do ich autentyczności. Nie należy jednak zupełnie wykluczać udziału Napierskiego w tajnej misji królewskiej, która wobec rychłej śmierci monarchy (1648) została przerwana bądź straciła znaczenie. Dalej ślad się urywa aż do przybycia na Podhale. Tylko, że… w międzyczasie był on w obozie Chmielnickiego. Wiemy to, bo miał ze sobą jego pisma. Bywał też u Jerzego Rakoczego II.

Napierski ubierał się na styl zachodni. Był on „...wzrostu niewielkiego, cienki, młody, wąs czarny sypał się, bródka mała spiczasta, włosy wielkie, kędzierzawe…” - tak naoczny świadek opisuje jego wygląd w czasie, gdy go schwytano. Mógł mieć około 30 lat. A jeśli był naprawdę Wojciechem Stanisławem Bzowskim, to dokładnie 34 lata.

Pod koniec kwietnia lub na początku maja 1651 roku Aleksander Kostka-Napierski zjawia się w Nowym Targu. Okazując polecające go listy królewskie na organizowanie zaciągów wojskowych wśród górali podhalańskich, zostaje ugoszczony przez podstarostę nowotarskiego Wiktoryna Zdanowskiego. Ten okazuje mu dalekosiężną pomoc, goszcząc jako wysłannika królewskiego, nawet zapraszając na rodzinne posiłki. Zdanowski nie wie jednak, że owe listy królewskie są sfałszowane przez Marcina Radockiego, rektora miejscowej szkoły w Pcimiu. Nie zdaje sobie również sprawy, że jego gość ma też przy sobie ukryte pisma od Chmielnickiego.

Trudno określić kiedy Napierski nawiązał kontakt z Radockim. Możemy przypuszczać, że jadąc do Nowego Targu. Sam Marcin Radocki był pochodzenia chłopskiego lub mieszczańskiego. Przebywał w Pcimiu kilkadziesiąt lat, zjednał sobie chłopów, a nawet ożenił się z chłopką. Wykorzystując swoje wykształcenie, bronił tej warstwy ludności, czy to biernie – pisząc listy i petycje, czy też czynnie - występując przeciw szlachcie.

Przebywając w Nowym Targu Aleksander Kostka-Napierski rozpoczął agitację wśród miejscowej ludności - co ciekawe nie tylko wśród górali, ale nawet pośród miejscowej szlachty. Wysłannik królewski, mający pełne poparcie podstarościego, zdobywając zaufanie okolicznej szlachty mógł dotrzeć do miejscowego chłopstwa i zbójników. To oni mieli stanowić trzon jego formacji. Plan był bardzo sprytny. Wiedział, że jako szlachcic, poza tym obcy na tym terenie, nie pociągnie za sobą górali, jedynie jako reprezentant samego króla będzie osobą, której można zaufać. Mamił więc wszystkich tymi rzekomo królewskimi listami i opowiadał, że z rozkazu króla przeprowadza werbunek żołnierzy w celu obrony granicy południowej przed najazdem księcia Jerzego Rakoczego II.

Biskup krakowski Piotr Gembicki bardzo szybko dowiedział się o działalności Napierskiego na Podhalu. Uspokojony przez mieszczan nowotarskich, że „ów Kostka” nic złego nie robi, nie interweniował. Jednakże bacznie obserwował jego poczynania. Szczególnie cennym informatorem był proboszcz z Szaflar, którego listy docierały regularnie do biskupa.

Rzekomy wysłannik króla chcąc wywołać powstanie na Podhalu, trafił na idealne warunki społeczne, gospodarcze i prawne wiodące ku temu celowi. Ludność góralska, szczególnie przywiązana do swojej wolności, broniła jej przez pokolenia. Dawne królewskie dokumenty gwarantujące te przywileje były przechowywane z dużą pieczołowitością. Jeżeli bierny lub czynny opór przeciw próbom ucisku zawodził, wówczas ludność ta uciekała w góry, na Węgry, na Śląsk lub zasilała bandy zbójnickie. Ciągły opór i warunki geograficzne doprowadziły, że ludność ta nie płaciła takich powinności jak na innych terenach Rzeczypospolitej. Pańszczyzna nie była tu nawet zbliżona do poziomu ogólnokrajowego. Każda próba zwiększenia ucisku rodziła bunty. Przechodziły one z pokolenia na pokolenie i stały się niemal tradycją. Podczas tych buntów wyłaniali się naturalni przywódcy, którzy nie tylko dowodzili podczas zamieszek, ale byli również reprezentantami w sądach krakowskich, nowosądeckich a nawet warszawskich.

Największe nasilenie takich zamieszek przypadło na lata 1624–1633, kiedy starostą nowotarskim był Mikołaj Komorowski. Dał się góralom tak we znaki, że rozpoczęli oni regularne powstanie. Punktem szczytowym był dwukrotny atak na Nowy Targ 9 stycznia i 17 maja 1631 roku. W pierwszym ataku brało udział około 500 osób, a w drugim około dwóch tysięcy pieszych i konnych, z bębnami i chorągwiami. Jednym z ich przywódców był Stanisław Łętowski z Czarnego Dunajca zwany Marszałkiem. Powstanie upadło z powodu złej organizacji, ale spowodowane nim wrzenie ludności przetrwało do 1651 roku. Pozyskanie więc przywódcy pokroju Łętowskiego przez Kostkę-Napierskiego wzmocniłoby sprawę.

Około 12 czerwca Napierski informując Zdanowskiego, że wyjeżdża na polowanie, zebrał umówionych sobie ludzi w liczbie około 40 i przez Bukowinę Waksmundzką i Lubań dotarł do Czorsztyna. W nocy 14 czerwca 1651 roku bez większego trudu zajął zamek. Załogi w zamku nie było, gdyż starosta czorsztyński Jerzy Plattemberg zabrał ją ze sobą na wojnę z Kozakami. W zamku był tylko dzierżawca miejscowy Żyd Salomon Włochowicz i jeden hajduk. Pozostawienie zamku bez załogi, w końcu twierdzy granicznej w obliczu zagrożenia ze strony Jerzego Rakoczego II, to był karygodny błąd Jerzego Plattemberga. Szlachta domagała się później nawet odebrania mu starostwa.
Zajęcie zamku czorsztyńskiego nie było głównym celem Napierskiego. Był to tylko etap do dalszych działań. Stanowić miał sygnał dla agitowanych wcześniej górali i chłopów z Pogórza do powstania. Na 24 czerwca wyznaczył marsz na Kraków, podczas którego miały po drodze dołączać luźne grupy zbuntowanego chłopstwa. Ostateczną bazą zaopatrzeniowo-wypadową do uderzenia na dawną stolicę miał być klasztor benedyktynów w Tyńcu. Sam Napierski wystawił dla tego klasztoru uniwersał, aby wojska powstańcze, w razie dotarcia tam, oszczędziły to miejsce. Kiedy Kostka tam bywał? Tego dokładnie nie wiadomo, tak jak nie wiemy co go bezpośrednio łączyło z klasztorem w Tyńcu.

Kolejne pytania dotyczą celowości zajęcia zamku czorsztyńskiego. Możemy się domyślać, że nie liczył na szybkie nadejście w te rejony Kozaków Chmielnickiego. Było za daleko, a na drodze stało jeszcze wojsko Rzeczypospolitej. Bardziej liczył na nadejście sił Rakoczego, niejako otwierając mu granicę.
Po zajęciu zamku Kostka Napierski przystąpił do jego umacniania. Dlatego wysyłał polecenia wstawienia się podburzonym przez niego chłopom z łopatami. Jednocześnie gromadził żywność i porozsyłał posłańców do Krakowa i Lubowli z poleceniem skupu broni, prochów i ołowiu. Wysłannicy ci zostali szybko wyłapani, gdyż od 1648 roku istniał surowo przestrzegany zakaz sprzedaży prochu tzw. ludziom luźnym w obawie przed zamieszkami.

Polecenie przybycia na zamek wysłał też Napierski do Stanisława Łętowskiego. Jednak szczytem bezczelności było wysłanie listu do biskupa Gembickiego, aby ten mu przysłał działek, prochu i kul w celu ochrony zamku przed niebezpieczeństwem węgierskim. Piotr Gembicki przejrzał już jednak prawdziwe zamiary Napierskiego. Można to wnioskować z jego korespondencji z proboszczem z Szaflar. Po 14 czerwca, a więc po zajęciu zamku, listy te emanują przerażeniem. Z ich tonu cała sprawa pachnie buntem chłopskim. Sam biskup o sytuacji zawiadamia króla Jana Kazimierza, który przebywa wtedy z wojskiem w obozie pod Beresteczkiem na Ukrainie.

Wbrew oczekiwaniom Napierskiego, biskup zamiast oczekiwanych przez niego działek, prochu i kul, wysyła starostę dobczyckiego Michała Jordana na czele 60 dragonów i 25 ludzi piechoty. Już 18 czerwca pojawiają się oni pod murami Czorsztyna z rozkazem ustąpienia przez Kostkę z zamku. Napierski ani myślał się podporządkowywać poleceniu biskupa, prezentując wspomniane listy królewskie. Jordan spróbował więc siłą wypełnić rozkaz biskupa Gembickiego. Jego ludzie sforsowali furtę zamku dolnego i przez dziedziniec dostali się pod budynek bramny, którego pozostałości możemy jeszcze dziś oglądać. Po wyrąbaniu bramy ruszyli dalej i usiłowali wyłamać wrota do baszty Baranowskiego. Tutaj jednak natarcie utknęło. Próbowali podłożyć ogień, jednak obrońcy szybko go ugasili.
Baszta Baranowskiego, której budowę rozpoczął w 1629 roku ówczesny starosta Jan Baranowski (II), była solidną i nowoczesną jak na tamte czasy budowlą. Czterokondygnacyjna wieża z oknami przystosowanymi do prowadzenia ognia artyleryjskiego, wzmacniała obronność zamku i przystosowywała go do nowych warunków pola walki. Nawet dziś jej pozostałości robią wrażenie i obok muru tarczowego jest najbardziej charakterystycznym elementem czorsztyńskiego zamku.

Starosta Michał Jordan musiał więc odstąpić od oblężenia. Przywiódł ze sobą zbyt słabe siły. Na dodatek dotarły do niego wieści, że od strony Czarnego Dunajca duży oddział chłopski zbliża się do Czorsztyna. Nie wrócił jednak do Krakowa. Ze swoimi dragonami kręcił się po okolicy oczekując posiłków i nowych rozkazów. Jego ludzie prawdopodobnie poturbowali podstarościego Zdanowskiego, biorąc odwet za nieudaną akcję pod zamkiem.

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Zajęcie zamku czorsztyńskiego przez Kostkę miało być sygnałem do wybuchu powstania. Zbuntowani chłopi zaczęli się organizować w grupy, które jednak zamiast ruszać pod Czorsztyn, czekały na kolejny ruch Napierskiego. Być może chciały dołączać do głównych sił powstańczych w czasie ich marszu na Kraków. Na dodatek szybka reakcja biskupa krakowskiego na zaistniałą sytuację, spowodowała jeszcze większą dezinformację. W dokumentach znajdujemy opisy, że całe grupy chłopów przychodziły do dworów i księży z zapytaniem co mają robić oraz po której stronie stanąć. Z jednej strony był człowiek podający się za wysłannika króla, a z drugiej przedstawiciele biskupa głoszący, że ten pierwszy to zdrajca i łotr.

Po odejściu Jordana Napierski triumfował. Napisał nawet krótki poemat o swoim triumfie nad starostą dobczyckim. Wysłał list do podstarościego Zdanowskiego z poleceniem przybycia na zamek, ale ten zdążył się już zorientować do czego Kostka dąży. Najważniejszym dokumentem napisanym przez Napierskiego był „Uniwersał wzywający chłopów do powstania” wydany w Czorsztynie 22 czerwca 1651 roku. Wzywał w nim aby przybywali oni czym prędzej pod jego komendę do Czorsztyna i razem z nim bronili króla przed szlachtą, bo chce ona rokosz uczynić. Jednakże nie wolno im wierzyć w żadne pisma królewskie, nawet podpisane i opieczętowane przez monarchę, gdyż musiał on je wydać bojąc się szlachty. Ogłasza na 24 czerwca marsz na Kraków, podczas którego zabrania atakowania kościołów i wsi, przy których na tyce będzie wieniec. Istotną sprawą jest, że namawia do walki przeciw szlachcie. Jest to o tyle ważne, że dotychczasowe bunty chłopskie w tym regionie, skierowane były zawsze przeciwko konkretnej osobie krzywdzącej chłopów. Górale nie wyobrażali sobie podważenia ustroju szlacheckiego. W tym uniwersale Kostka Napierski wyraźnie ich do tego namawia, a także do rabowania dworów i bogatych plebanii. Bo jak inaczej zrozumieć słowa: „…i będą dwory ślacheckie wasze i to wszystko co w nich zastaniecie.” Albo „Mająli oni was wniwecz obracać do ostatka, lepiej, że ich wy sami obrócicie.”

Zasięg terytorialny powstania można określić jako miejsce przebywania głównych przywódców - Napierski w Czorsztynie, Marcin Radocki w Pcimiu i Stanisław Łętowski w Czarnym Dunajcu. Otrzymali oni listy od przywódcy powstania z poleceniem przybycia do Czorsztyna. Radockiego jakieś sprawy zatrzymały w Pcimiu, jednak nadal kierował buntem w kasztelanii krakowskiej. Łętowski przybywa do Czorsztyna witany strzałami na wiwat z broni palnej jednak przyprowadza tylko kilkanaście osób wbrew oczekiwaniom Kostki Napierskiego. O tej zbliżającej się grupie chłopów słyszał Jordan. Tylko liczba ludzi była mocno przesadzona. Przybycie grupy starego marszałka Łętowskiego zwiększyło liczbę powstańców stacjonujących w zamku do około 50 osób. Wśród nich na pewno było paru zbójników. Z imienia znamy niejakiego Pawełka, który wcześniej agitował na rzecz Napierskiego, a także był jakiś Czepiec uratowany przez Kostkę z jakiejś egzekucji. Choć roli zbójników w tym zrywie nie należy przeceniać, to byli oni wartościowi ze względu na obycie w walce i umiejętność posługiwania się bronią.
Jak pokazała późniejsza historia, z usług ludzi tej profesji korzystała i Rzeczypospolita. W schyłkowym okresie potopu Nowy Sącz został wyzwolony spod okupacji szwedzkiej przez górali. Wśród nich musiało być przynajmniej kilkunastu zbójników. Wątpliwe bowiem, aby w takiej akcji brali udział tylko ludzie zajmujący się uprawą roli, a ich doświadczenie bojowe opierało się jedynie na karczmianych bójkach.

Biskup Piotr Gembicki, jakkolwiek zdawał sobie sprawę z groźby sytuacji, to po wycofaniu się Jordana spod Czorsztyna wpadł niemal w przerażenie. Po 19 czerwca ton jego listów do Jana Kazimierza odzwierciedla nastrój, jaki panował w pałacu biskupim. Świadomy odpowiedzialności, jaka na nim ciąży, natychmiast zorganizował nową ekspedycję, która miała zdławić powstanie. Pod dowództwem pułkownika Wilhelma Jarockiego wysłał około 1000 żołnierzy pieszych i konnych z biskupiego państwa muszyńskiego, szlachtę ze swojego księstwa siewierskiego, ze starostwa spiskiego i górali żywieckich. Mając jeszcze 6 armat stanął pod Czorsztynem 22 czerwca. Tym razem wojska biskupa były przygotowane do prowadzenia oblężenia. Zanim doszło do ostrzału zamku Jarocki próbował podstępem wywabić Napierskiego zza murów i porwać go mówiąc, że ma wiadomość do przekazania osobiście i na osobności. Przywódca powstania chyba zorientował się, że to mistyfikacja, gdyż z zamku nie wyszedł.

Rozpoczęło się oblężenie. Załoga zamku żywności miała pod dostatkiem jednak bardzo szybko została pozbawiona wody. Jedyna studnia znajduje się na zamku dolnym, a tę część pierwszego dnia zajęli ludzie Jarockiego. W myśl zamierzeń budowniczych na wypadek oblężenia, na zamku górnym znajduje się cysterna wykuta w skale. W obliczu zagrożenia należało ją napełnić wodą przynoszoną w wiadrach ze wspomnianej studni. Gwoli ciekawostki, dziś tę cysternę napełniają turyści wrzucając monety. Czemu Kostka jako doświadczony oficer, spodziewając się oblężenia jej nie napełnił? Tego nie wiemy. Może nie wierzył, że tak szybko pozwoli się otoczyć w zamku. Albo, że ruszy na Kraków zanim wojska biskupa staną pod Czorsztynem.

Uzbrojenie obrońców było liche. Prochy, po które posłał Kostka nie nadeszły. Zaczęto więc brać ołów z opraw okiennych i witraży i przetapiać go na kule, siekano gwoździe, wyrywano płyty z podłóg i rzucano nimi w oblegających. Atakujący ostrzeliwali zamek z armat i być może uszkodzili jedną z baszt. Jednak szkody nie były duże jak wykazały późniejsze opisy. Szturmy przeprowadzano najpewniej od strony północno–wschodniej, gdyż tam znajdowały się bramy i było najłatwiejsze podejście. Należy wykluczyć atak z kierunku południowo-zachodniego. Tutaj, od strony Dunajca, zamek stał na 100-metrowej, prawie pionowej skale. Dziś już nie możemy podziwiać tego waloru obronnego, gdyż woda z utworzonego tu Jeziora Czorsztyńskiego przykryła w większej części tę skałę.

Zwerbowani przez Napierskiego ludzie nie stanowili zdyscyplinowanej grupy. Trudno ich porównać z regularnym wojskiem. Widząc przewagę liczebną oblegających, nie przejawiali zbytniej chęci do walki. Poza tym Kostka obiecywał, zwłaszcza zbójnikom, bogate łupy z dworów i plebanii. Tymczasem coraz bardziej jawiła im się mało ponętna wizja pala, haka bądź szubienicy. Zapewne ktoś z obrońców zaczął przebąkiwać o bezsensowności obrony i poddaniu się, ale Napierski, który w trakcie walk został ranny nie zgodził się. Nawet w tak beznadziejnej sytuacji militarnej zachowywał się jakby liczył na zwrot w akcji. Wobec tego zwolennicy kapitulacji, których w miarę przedłużania się walk przybywało, postanowili wejść w układy z dowódcą wojsk biskupich. Jarocki zgodził się za cenę poddania zamku i wydania przywódców powstania puścić ich wolno. Wobec tego obrońcy związali Napierskiego i Łętowskiego i poddali zamek 24 czerwca. Dowódca wojsk biskupich umowy dotrzymał. Wszyscy obrońcy, oprócz dwóch głównych przywódców, zostali puszczeni wolno. Zapewne fakt ten wpłynął na uspokojenie nastrojów na Podhalu.
Obserwując postępowanie Napierskiego podczas oblężenia, można wnioskować jakby oczekiwał na coś. Czy miały to być zbuntowane oddziały chłopskie, które ukrywały się po lasach i miały przyjść na odsiecz Czorsztynowi? A wraz z nimi zbójnicy, którzy pojawili się na podtatrzańskich bezdrożach? Czy oczekiwał oddziałów zwerbowanych na Śląsku? A może miał to być Jerzy Rakoczy II? Poza tym mógł przecież poddać Jarockiemu zamek i być może uratowałby głowę. Nie był typem desperata. Jego działania cechował realizm. Jako doświadczony oficer, dla którego szkołą życia była wojna 30-letnia, mógł lepiej przygotować zamek do obrony. Marszałek Łętowski przyprowadził tylko kilkunastu ludzi, więc musiał zdawać sobie sprawę, że oczekiwane masy chłopstwa i zbójników raczej nie dotrą. Wiadomości o dużych grupach zbuntowanych i uzbrojonych górali, które dotarły do Krakowa okazały się plotką. Rozpuszczali ją prawdopodobnie żołnierze Michała Jordana chcąc usprawiedliwić własną klęskę pod Czorsztynem. Aczkolwiek niewielkie grupy ludzi oczekiwały po lasach na bieg wydarzeń. Ich liczba była jednak mocno przesadzona. Uzasadnieniem tej tezy jest fakt, że po zdobyciu zamku, Jarocki zabierając Napierskiego i Łętowskiego, przez Nowy Targ z całym wojskiem wyruszył do Krakowa. Dowódca wojsk biskupich uznał, że nie ma zagrożenia buntu. Dlatego nie zostawił na Podhalu żadnych oddziałów. Do Krakowa orszak dotarł 27 czerwca 1651 roku. Mieszkańcy dawnej stolicy tłumnie wylegli na przedmieścia. Jeden ze świadków tego wydarzenia pozostawił nam przytoczony wcześniej opis wyglądu Kostki Napierskiego. Akt oskarżenia wobec przywódców powstania postawiono na trzeci dzień po ich przywiezieniu do miasta. Na początku lipca schwytano też Radockiego.

Wydarzenia na Podhalu wzbudziły wielkie zaniepokojenie w obozie wojsk królewskich pod Beresteczkiem. Szlachta, zwłaszcza małopolska, niepewna losu swych rodzin i majątków, szykowała się do opuszczenia obozu. Sytuacja ta nie pozwoliła wykorzystać świetnego zwycięstwa nad Kozakami w bitwie pod Beresteczkiem, po której losy całej wojny zaczęły się odmieniać na korzyść Rzeczypospolitej. Król i rada wojenna postanowili wysłać ekspedycję w sile 1500-2000 żołnierzy na Podgórze pod dowództwem Michała Zebrzydowskiego i Aleksandra Lubomirskiego. Stanowiło to osłabienie wojsk Jana Kazimierza na Ukrainie. Poza tym, w chwili gdy ekspedycja opuszczała obóz królewski, 25 czerwca, powstanie Kostki Napierskiego było już stłumione. Dwóch spośród trzech głównych przywódców było już schwytanych.

Oskarżenie przeciw Napierskiemu zawierało: knucie zdrady ojczyzny, szykowanie zguby województwu krakowskiemu, sprzymierzanie się z pospolitymi łupieżcami skazanymi już na karę śmierci, podszywanie się pod cudze nazwisko, wszczynanie buntu, bezprawne zajęcie zamku czorsztyńskiego i fałszowanie dokumentów. W świetle ówczesnego prawa, całość tych zarzutów, jako zbrodnia, była tak ciężka jak porwanie się na życie króla. Łętowskiemu postawiono te same oskarżenia, ale jako wspólnikowi, a nie inicjatorowi. Groziła mu więc łagodniejsza kara, co mogło oznaczać tylko łagodniejszą śmierć.
Jeszcze przed postawieniem właściwych oskarżeń Kostka przyznał się do nazwiska Napierski. Wydany na tortury wyznał, że jest nieślubnym synem króla Władysława IV Wazy. Można sobie tylko wyobrazić jakie zdziwienie i konsternację inkwizytorów oraz sędziów musiał tym wzbudzić. Prawdopodobnie znowu chciał zyskać na czasie. Biskup Gembicki natychmiast wysłał specjalnego posłańca do króla Jana Kazimierza z tą informacją. Nikt nie chciał podnosić ręki na syna królewskiego, choćby był on z nieprawego łoża. Coś musiało być na rzeczy, skoro król zrazu wstrzymał rychłą egzekucję i polecił sprawę zbadać.

Wszak Władysław IV był znany ze swojej słabości do płci pięknej. Wiemy, że miał oficjalnie uznanego nieślubnego syna, który znany jest z historii jako hrabia Wazenov (lub Wazenau). Jeżeli Napierski rzeczywiście był nieślubnym synem króla, to pochodził z jakiegoś krótkotrwałego związku króla. Jan Kazimierz, jako przyrodni brat Władysława IV, niewątpliwie znał upodobania w tym względzie swojego poprzednika na tronie, dlatego nie wykluczał możliwości istnienia kolejnego potomka. Poddano więc Napierskiego kolejnemu badaniu. To podczas niego przyznał się do nazwiska Bzowski. W tym czasie biskup i sędziowie znali już zeznania innego emisariusza od Chmielnickiego niejakiego Ślesińskiego, który wyznał o powiązaniach Kostki z hetmanem kozackim. Prawdopodobnie decyzję o wykonaniu wyroku zatwierdził sam król.

Tak więc cała sprawa znalazła swój epilog 18 lipca 1651 roku. Rankiem tego dnia sąd grodzki krakowski wydał wyrok skazując Aleksandra Kostkę Napierskiego na wbicie na pal. Stanisław Łętowski miał być przez kata ćwiartowany, a Marcin Radocki ścięty a jego głowa wystawiona na widok publiczny. Nie znamy dokładnie uzasadnienia wyroku oraz opisu zeznań Napierskiego. Dokumenty te w późniejszych czasach zaginęły. To, co wiemy na ten temat, to opisy, które przeniknęły na zewnątrz wskutek niedyskrecji śledczych. Stąd też tyle tajemnic w całej tej sprawie. Komuś bardzo zależało, aby zeznania Kostki nie wyszły poza izbę przesłuchań. Również sam wyrok wykonano jeszcze tego samego dnia na Krzemionkach w Krakowie. Skąd ten pośpiech? Czegoś się obawiano? W ostatniej chwili staremu Łętowskiemu zmieniono karę na taką jak Radockiemu – ścięcie i dopiero potem ćwiartowanie. Dwaj chłopi zginęli więc śmiercią „szlachecką” - od miecza. Kostka Napierski, którego szlachectwa nie zanegowano, zginął śmiercią „chłopską”, wyjątkowo rzadko stosowaną dla jego grupy społecznej.

14 lipca na Wołyniu król Jan Kazimierz wydał uniwersał do mieszkańców starostwa czorsztyńskiego. Miał on uspokoić ludzi i wykazać, że Kostka Napierski był buntownikiem. Sytuacja na Podhalu jednak nadal niepokoiła szlachtę. Ciągły opór rodził podejrzenia czy to już kolejny bunt. A pamięć o zrywie Kostki Napierskiego na Podhalu wciąż była żywa. Jako taka dotrwała do kolejnego wielkiego zrywu chłopskiego na Podgórzu w 1670 roku. Ale to już inna historia.

Sam Aleksander Kostka Napierski jest najbardziej charakterystyczną postacią tamtych czasów w tym regionie. Może dlatego, że tak mało wiemy o nim samym, pobudza naszą wyobraźnię. Komunistyczne władze PRL usiłowały wykreować go jako bohatera walk z niesprawiedliwością społeczną. Skrzętnie omijano jednak jego powiązania z Chmielnickim i Jerzym Rakoczym II oraz to, że działał jako dywersant na tyłach walczących wojsk koronnych. Jednak jego nazwisko zostanie już na zawsze związane z zamkiem w Czorsztynie. W końcu te ostatnie dwa i pół miesiąca jego życia, z którego większość spędził na Podhalu, to najbardziej znany dziś okres jego życia.
Jacek Pędzimąż

Oglądałem film o tych wydarzeniach i wcale nie jestem przekonany co do autentyczności całej tej historii.
Oczywiście historycy opierają się na sprawdzonych źródłach historycznych.Dlaczego chłopi jako warstwa społeczna ,byli tak nie bezpieczni dla pijackiej i próżniaczych Sarmatów.Czy nie mogli znieść wcześniej pańszczyzny.Trzeba było rozlewu krwi i ucisku ludzi ,którzy mieli prawo być równi a byli traktowani jak niewolnicy.Do czego doprowadziła Szlachta wiemy ,bo na 200 długich lat musieliśmy znosić jarzmo niewoli zaborcy.Takie nie dobitki pozostały jeszcze do dzisiaj i Ci dziś nie wiele różnią się od tych warchołów ,którzy wtedy mordowali prosty lud bojąc się powstania jak to na Ukrainie.No a dostojnicy kościelni oni najczęściej wywodzili się ze szlachty i też bali się o swoje dobra.Czy dziś współcześni dostojnicy byli by gotowi rozdać swoje dobra by ratować cała tą masę biedaków ,żyjących często na krawędzi ubóstwa albo jeszcze niżej.Dlatego taki Napierski i dziś miałby powodzenie ,bo ten naród i tak nieuchronnie zmierza do następnej niewoli,materializmu,hedonizmu,globalizmu życia bez Boga.Zgnilizna weszła nawet do Kościoła i dlatego ten naród jest tak podzielony.No a co na to władza która,sprzeda swoją duszę dla swoich partykularnych i osobistych interesów oraz zysków.Tylko ten który chyli pokornie głowę albo jednym albo drugim ,jest poprawnym a każde inne postępowanie zostanie ocenione jak te Napierskiego.Dla jednych to zdrajca narodu a dla innych ten ,który dal ludziom a więc chłopstwu nadzieje wyzwolenia.Natomiast te warchlaki co uczynili ,wiemy aż nadto dobrze.Tylko dlaczego społeczeństwo klasowe w Polsce znieśli obcy.To też nie trudno zrozumieć znając cechy polaków.Ten naród dopiero wtedy się jednoczy jak go mocno ktoś za mordę trzyma w niewoli. No ale i to nie jest do końca prawdziwe bo dwa powstania upadły a dopiero I wojna Światowa i Rewolucja w Rosji przyniosła na 20 lat wolność.Tylko później znów Sanacyjne knury rozwalili ten porządek i tak w koło Macieju a co teraz tez widzimy.No ale tego nie będę już opisywał to się dzieje na naszych oczach.Głupi politycy ,nie mądra polityka,prawie zrujnowany Skarbiec narodowy,budżet prawie w ruinie.Tylko czekać jak staniemy się drugą Grecją a wtedy duch Napierskiego powróci i wyrżną się bracia w wojnie domowej.Jak ta historia umie się powtarzać.Może jednak wróci cień jakiegoś wielkiego romantycznego przywódcy elekcyjnego i będziemy druga Japonią albo Ameryką.Jan Radwan
09.03.2010 o godz. 17:30

...i po polsku

Przedtem mówiłeś chyba coś innego, no nie?
W moim zachowaniu niewiele jest szczerości
Wkurza mnie, że wiecznie traktujesz mnie jak rzecz
Przedtem mówiłeś chyba coś innego, no nie?

To nie moja wina, że wiecznie uciekam gdzieś się schować
Na niczym nie mogę polegać
Wybacz, ale teraz to ja mówię "na razie"

Egoistycznie mogłabym powiedzieć, że nie chcę byś odchodził
(nie chcę byś odchodził, nie pozbędę się ciebie)
Przyjaźń albo kochanie - chcę wiedzieć na pewno
(to takie niejasne i nie rozumiem)
Moje serce czeka aż zapukasz do jego drzwi

Czy ostatnio to nie tak, że liczysz się tylko ty?
Może teraz sam pocierpisz dla odmiany?
Nie czaruj mnie tu słodkimi słówkami
Nie wierzę ci, nie próbuj mnie zwieść
Nieważne ile to zajmie, nie poddawaj się

Twierdzisz, że mnie potrzebujesz
(Mów do mnie jeszcze, nie bądź taki twardy)
Dziewczyna ucieka w sny o pozostałościach miłości
(wiecznie wpadam w tą pułapkę, wiecznie uciekam)
Któregoś dnia klucz do mego serca pęknie...

Egoistycznie mogłabym powiedzieć, że nie chcę byś odchodził
(nie chcę byś odchodził, nie pozbędę się ciebie)
Przyjaźń albo kochanie - chcę wiedzieć na pewno
(to takie niejasne i nie rozumiem)
Wnętrze mojego serca czeka aż je obejmiesz

Niczego więcej mi nie trzeba

Chcę po prostu wierzyć w to co przyniesie jutro
09.03.2010 o godz. 17:29

Shoujo S

sakki made to itteru koto chigau ja nai
chotto dake sugao miseta keredo
zutto IRA IRA IRA IRA shite wa
atashi o MONO mitai ni atsukatte
sakki made to itteru koto chigau ja nai

dareka no sei ni shite wa nige kakureshiteru hibi
ATE ni naranaiwa I'm sorry toriaezu SAYONARA

anata ga inai to IYA IYA tte ieru wagamama
(zutto kienai you ni kesanai you ni)
aijou yuujou shiritai koto wa nande mo
(aimai sugite wakaranai yo)
itsuka kokoro no oku no DOA o tataku anata o matteiru

sakki kara jibun no koto bakkari janai
chotto gurai kizutsuite mitara

sou yatte yasashii kotoba de goma kasanai de
shinjirarenai wa kakko tsukenai de yo

nannen tatte mo itsu ni natte mo yamenai de

atashi ga inai to DAME DAME tte itte sunao ni
(motto hoshigatte yo tsuyogaranai de)
ai no zanzou yume miru shoujo ESUKEEPU
(tsukamattari nige kittari)
itsuka kokoro no KAGI o kowasu you na

anata ga inai to IYA IYA tte ieru wagamama
(zutto kienai you ni kesanai you ni)
aijou yuujou shiritai koto wa nande mo
(aimai sugite wakaranai yo)
itsuka kokoro no oku o daite kureru anata o matteiru

hoka ni wa nani mo iranai ya IYA IYA

ashita mo shinjiteitai ya IYA IYA IYA IYA IYA IYA
09.03.2010 o godz. 17:28

Ohayo
09.03.2010 o godz. 17:25

Może też być po polsku historia Japonii czyli Kraju Kwitącej Wiśni:)

Początek japońskiego państwa wiąże się ze związkiem plemiennym, a następnie królestwem Yamato z centralnym ośrodkiem na wyspie Honsiu, którego legendarne początki sięgają VII w. p.n.e. Pierwszym legendarnym władcą był Jimmu. Około V w. n.e. królestwo Yamato obejmowało także północną część Kiusiu, jak również zajęło południowy skrawek Korei, dzięki czemu miało kontakt z wysoko rozwiniętą cywilizacją chińską. Wówczas to Japończycy przyjęli chińskie pismo i dalszego rozprzestrzeniania się wpływów kultury chińskiej nie powstrzymała nawet utrata prowincji koreańskiej w połowie VI w. Shintō jest rodzimą religią Japończyków, niemniej jednak już od końca VI w. coraz więcej wiernych posiadał buddyzm. W 794 stolicą cesarstwa zostało Heian-kyō (ob. Kioto). Nastąpił rozwój kultury dworskiej, ale w znacznym stopniu ograniczono stosunki z Chinami, a kolejni cesarze byli coraz bardziej uzależnieni od wielkich rodów. Jeden z nich – Fujiwara, sprawował faktyczną władzę w X i XI w. W tym czasie wyłoniła się klasa rycerzy feudalnych – samurajów, podległych panom feudalnym. W 1192 siogun, naczelny wódz, Yoritomo z rodu Minamoto stworzył system feudalnej administracji wojskowej, zwanej bakufu. Od tej pory kolejni cesarze byli odsuwani od władzy przez stojących na czele państwa szogunów. Ośrodkiem władzy Yoritomo była Kamakura. Odtąd wszystkie następne okresy bakufu w dziejach Japonii nosiły nazwę od stolicy siogunów lub nazwy ich rodu.

Pierwszy siogunat, Kamakura, upadł w czasie prób podbicia Japonii przez Mongołów. Wyruszająca z Korei flota mongolska próbowała dwukrotnie, w 1274 i 1281, dokonać inwazji Japonii, ale za każdym razem została rozproszona przez tajfun zwany kamikaze (boski wiatr). Kraj Wschodzącego Słońca obronił się wprawdzie przed najeźdźcą, jednak przygotowania do wojny pochłonęły ogromne środki i zrujnowały finansowo siogunów. Zdobycie Kamakury w 1333 przez jeden z rywalizujących ze sobą rodów rozpoczęło okres wojen feudalnych, który zakończył się ustanowieniem przez nowego cesarza siogunami przedstawicieli rodu Ashikaga ze stolicą w Muromachi – dzielnicy Kioto.

Pierwsi Europejczycy przybyli do Japonii w 1542, a byli nimi kupcy portugalscy z Makau. Zaszokowali oni japońskich panów feudalnych nieznaną bronią – muszkietami. Razem z nimi do Japonii dotarło chrześcijaństwo. Pierwszym misjonarzem chrześcijańskiej religii był hiszpański jezuita Franciszek Ksawery (1506–1552). Kraj był rozbity na księstwa feudalne zwalczające się nawzajem. Próby jego zjednoczenia podjął się popierający chrześcijaństwo Oda Nobunaga (1536–1582), który w 1573 objął władzę. Po jego śmierci władzę w Japonii przejął Toyotomi Hideyoshi (1536–1598). Swoją stolicą uczynił w 1587 Nagasaki – port na zachodnim wybrzeżu Kiusiu. Wkrótce do miasta zaczęły przybywać liczne statki kupców hiszpańskich, portugalskich i holenderskich. Następcą Hideyoshiego został Tokugawa Ieyasu (1543–1616), który kontynuował zjednoczenie kraju i założył dynastię siogunów rodu Tokugawa sprawujących rządy w latach 1603-1867.

Początkowo sprzyjał on kupcom zagranicznym i był otwarty na wpływy Zachodu. Później jednak przestraszył się nadmiernej chrystianizacji kraju. Od 1636 wszystkie kontakty z kupcami europejskimi (z wyjątkiem Holendrów) i misjonarzami zostały zakazane, chrześcijanie japońscy byli prześladowani. Jedynym miejscem kontaktów handlowych stała się faktoria na sztucznej wyspie Dejima usytuowanej w zatoce Nagasaki. Rozpoczęła się izolacja Japonii od wpływów europejskich.

Coraz bardziej represyjny charakter rządów skorumpowanego siogunatu, naciski Zachodu wywołujące niepokoje wewnętrzne, kryzys ekonomiczny oraz społeczny, bunty chłopów i feudałów, wszystko to doprowadziło do przełamania izolacji Japonii. Skrzypiące drzwi do kraju zaczęły się otwierać. W lipcu 1853 komandor marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych Matthew Perry (1794–1858) zakotwiczył okręty nazwane przez Japończyków "czarnymi" w zatoce Yedo (ob. Zatoka Tokijska). Amerykanie przybyli ponownie w lutym 1854 i wymusili na Japonii pierwszy traktat łamiący jej izolację. Włodarze Kraju Kwitnącej Wiśni wyrazili zgodę na handel oraz nawiązali stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi. Niemniej jednak Japończycy nadal bronili się przed ingerencją z zewnątrz, co doprowadziło do interwencji połączonej floty brytyjsko-francuskiej i ostrzału japońskich portów. Kulminacją tego było skierowanie przez Brytyjczyków potężnej armady, która zakotwiczyła w okolicach Kōbe w 1866. W końcu młody japoński cesarz, Mutsuhito (1852–1912), otworzył granice Japonii. W 1867 zlikwidował siogunat Tokugawy, a w 1868 ogłosił restaurację władzy cesarskiej. Okres jego władzy określono później mianem epoki Meiji, to znaczy "światłe rządy". Japoński monarcha zniósł feudalizm, rozwiązał klasę samurajów, zastępując ją poborowym wojskiem. Rozpoczął się okres uprzemysłowienia oraz modernizacji. W 1889 cesarz zatwierdził konstytucję opartą na europejskich wzorcach. Obowiązująca do 1945 ustawa zasadnicza zachowała jednak boski kult cesarza i dawała mu szerokie uprawnienia. W 1879 wybuchła I wojna chińsko-japońska o Wyspy Riukiu. Japończycy rozgromili chińską flotę, a zgodnie z traktatem pokojowym z 1895 pokonane Państwo Środka oddało Japonii Tajwan. Niespodziewane i druzgocące zwycięstwo w wojnie rosyjsko-japońskiej (1904–1905) uczyniło z Kraju Wschodzącego Słońca pierwsze mocarstwo na Dalekim Wschodzie. W 1910 po zmuszeniu do abdykacji cesarza Sunjonga (1874–1926) Japonia anektowała Koreę.

W czasie I wojny światowej Cesarstwo Japonii stanęło po stronie państw ententy, w wyniku czego otrzymało jako terytoria mandatowe Ligi Narodów posiadłości pacyficzne pokonanych Niemiec, a więc Mariany, Karoliny oraz Wyspy Marshalla. W Chinach na Półwyspie Szantuńskim Japończycy zajęli niemiecką kolonię, jednak wycofali się pod silnym naciskiem aliantów.

W 1931 Japonia przejęła kontrolę nad Mandżurią, tworząc z niej marionetkowe cesarstwo przemianowane na Mandżukuo. Wybuch II wojny chińsko-japońskiej w 1937 rozpoczął podbój Chin, w czasie którego Japończycy zajęli wszystkie duże chińskie miasta portowe, a także znaczną część obszaru wewnątrz tego państwa. Masakra nankińska stała się symbolem brutalnej okupacji japońskich wojsk. Wybuch II wojny światowej w Europie przyśpieszył tok wydarzeń w samej Japonii, gdzie coraz silniejsze poparcie i władzę zdobywały ugrupowania nacjonalistyczne i militarystyczne dążące do poszerzenia japońskiej strefy wpływów. W 1940 kraj kwitnącej wiśni podpisał pakt z niemiecką III Rzeszą i Włochami, tworząc oś Berlin – Rzym – Tokio.

Niespodziewany atak Cesarskiej Marynarki Wojennej na amerykańską bazę marynarki wojennej Pearl Harbor na Hawajach w grudniu 1941 stanowił włączenie się Japonii do II wojny światowej. Niedługo potem wojska japońskie opanowały całą Azję Południowo-Wschodnią i znaczną część Oceanii, zagrażając przy tym Indiom i Australii. Czerwiec 1942 stanowił przełom w wojnie na Pacyfiku, kiedy to w bitwie o Midway Japonia poniosła druzgocącą porażkę i odtąd cesarstwo zaczęło tracić zdobyte terytoria. Z początkiem 1945 miasta japońskie poddawane były intensywnym i dotkliwym bombardowaniom i mimo że wojna w Europie dobiegła końca, Japonia nie chciała się poddać. 6 sierpnia 1945 lotnictwo amerykańskie zrzuciło bombę atomową na Hiroshimę, a trzy dni później na Nagasaki. Tego samego dnia Armia Czerwona wkroczyła do Mandżurii. Japonia skapitulowała, a Amerykanie rozpoczęli okupację kraju.

W 1946 cesarz Hirohito (1901–1989) zrzekł się swojego boskiego statusu, a parlament japoński uchwalił nową, w pełni demokratyczną konstytucję. We wrześniu 1951 Japonia podpisała w San Francisco traktat pokojowy z mocarstwami zachodnimi oraz układ o bezpieczeństwie ze Stanami Zjednoczonymi. Tym samym Waszyngton wziął na siebie odpowiedzialność za obronę nowego sojusznika, jednocześnie zapewniając sobie wpływy polityczne, gospodarcze i wojskowe. Utworzono bazy, zamieniając siły okupacyjne na "garnizonowe". W następnym roku skończyła się formalnie okupacja. Do dnia dzisiejszego Japonia nie podpisała traktatu pokojowego z Rosją. Powodem jest spór o południową część archipelagu Kuryli składającą się z wysp: Habomai, Shikotan, Kunashiri i Etorofu. Japończycy nazywają je Terytoriami Północnymi.
09.03.2010 o godz. 17:24

またこれは、私は日本語午前良好であり、私はあなたのような?どのように、私のテキスト翻訳

日本国家のトップ部族の組合とし、大和市は本州の島では、中央のハブの王国は、伝説の起源は7世紀に紀元前の日付関連付けられている最初の伝説的な定規神武だった。 5世紀n.e.周辺ヤマト王国は、九州北部の一部であり、また、韓国の作品だったので、お問い合わせの高度に発達した中国の文明とされているものもあります。その時点では、日本語の半ばに6世紀の神社でも、韓国の地方の損失を停止していない中国のスクリプトと中国文化の影響力の一層の普及を採用し日本語のネイティブな宗教ですが、6世紀末以来、仏教のより多くの信者だった。 794年では、帝国時代の首都京(現京都)。があるが、裁判所の文化の発展をされている主に中国との関係を制限し、歴代の皇帝はますます大家族に依存していた。それらの1つ - 藤原は、10分の1とは、封建的なクラスの騎士の中に現れた11世紀の真の力 - 武士の従属大名を開催しました。 Siogun 1192年では、最高司令官、頼朝の家の頼朝の軍事政権の封建的なシステムでは、幕府として知られて作成しました。その時以来歴代の皇帝権力の座から状態szogunówの先頭に立っているの隅に追いやられている。頼朝は、鎌倉、政府の中心だった。今後は、日本の歴史のすべての後続の期間幕府の首都siogunówやその家族の名前から名付けられています。

最初のsiogunat、鎌倉、日本のモンゴルの征服のためのリハーサル中に倒れた。韓国、モンゴルの艦隊まま2回、1274年と1281年、日本に侵入することを試みたたびに、私は、台風は神風(神の風と呼ばれる気を取られた)。国のライジングサンの侵略に対する防衛のは、しかし、戦争の膨大なリソースを吸収の準備が真実であり、台無しに財政siogunów。 1つは、ライバルの氏族のが1333年に獲得Kamakuryは、室町時代には、資本金 - 京都地区では、新皇帝siogunami代表の確立に足利頂点封建時代の戦争の時代を始めた。

最初のヨーロッパ、日本に1542年に来て自分たちのトレーダーは、ポルトガル語、マカオしていた。彼らは日本の封建領主未知の兵器 - マスケット銃に衝撃を与えた。彼らと共に、キリスト教、日本に拡がっている。キリスト教の宣教師は最初にスペインのイエズス会のフランシスコザビエル(1506-1552)だった。国の封建君主が互いに戦いに分割されました。しようとすると、キリスト教のサポートで、織田信長(1536-1582)氏は1573年に政権にした団結する。彼の死の後、日本、豊臣秀吉(1536-1598)に権力を握った。彼は1587年、長崎での彼の資本なさ - ポート九州の西海岸に。すぐに都市の多くの商人、ポルトガル語スペイン語、オランダ語に発送到着した。秀吉の後継者は徳川家康(1543-1616)氏は、国の団結を継続し、徳川時代siogunów 1603-1867の政府の行使設立されました。

当初、彼は、西洋の影響を開いていた外国商人を支持した。しかし、その後の国のキリスト教化、あまりにも怖い。 1636年から欧州のトレーダーらによると、すべての連絡先(ただし、オランダ語)や宣教師は、日本のキリスト教徒が迫害されたが禁止されている。ビジネスの連絡先の唯一の場所出島の人工島では、トレーディングポスト、長崎のベイになっている。日本は欧州からの影響を分離した。

政府siogunatu、欧米の圧力がますます腐敗と抑圧的な自然と、すべての日本の絶縁破壊につながっている農民の社会的反乱と封建領主を、経済危機が国内の騒乱を引き起こす。国へのきしむドアを開くようになった。 1853年7月艦長、米海軍のマシューペリー(1794年〜1858年)が、日本に発送と呼ばれるアンカーでは""Yedo湾の黒(現在の東京湾)。アメリカに戻る1854年2月とwymusiliに日本初の条約の分離分割になった。桜ランドスチュワードは合意し、貿易とアメリカ合衆国との外交関係を樹立した。しかし、日本は引き続き外部からの組み合わせアングロサクソンの介入フランス艦隊や火災日本語のポートにつながったの干渉に対する擁護する。のこれは神戸の近く、1866年に停泊していた偉大なイギリス艦隊によって紹介されたの集大成。最後に、若い日本の天皇、明治天皇(1852-1912)は、日本の国境を開いた。 1867年、皇帝の権力を発表した徳川siogunat、1868年にレストランを廃止した。彼のルールの保存は、明治時代として識別される期間は、""賢明なルールを意味します。日本の天皇廃止封建制度は、武士階級解散、徴兵軍に置き換えられた。工業化と近代化の期間を開始。 1889年、天皇、憲法、欧州プラクティスに基づいて承認された。強制的に1945年までは、基本法は、天皇の礼拝を維持し、彼の広範な権限を与えた。 1879年、日清戦争が勃発する日本の戦争は、琉球諸島の。 Rozgromili中国語日本語艦隊に従って1895年に日本勝利し、台湾との中東イギリス与えた平和条約です。日露で予期しないと壊滅的な勝利を日本語戦争(1904-1905)は、極東でのライジングサン第一帝国の国土した。 1910年には皇帝の退位後Sunjonga(1874年から1926年)の日本への韓国併合義務付けられている。

一次世界大戦、日本帝国の中に英仏の側では、連盟としては、受信している結果と委任地域の財産太平洋ため、マリアナ諸島、カロリンマーシャル諸島のドイツ敗北だった。中国では、韓半島Szantuńskimドイツの植民地が、連合国からの強い圧力の下で日本占領を撤回した。

1931年、日本では、人形劇の満州帝国の名前を満州を支配した。第2回中国のアウトブレイク-日本語戦争、1937年には、その状態内の領域のかなりの部分を中国は、中に、日本のすべての中国の主要港湾都市を占領の征服を始めた。 Nankińska虐殺の残忍な日本の占領軍のシンボルとなった。二次世界大戦ヨーロッパ、日本でのイベントだけでも、もちろん、加速しているが、より強力なサポートを得るパワーと軍国主義的な民族主義グループの影響力の日本語圏を広げることを求める。 1940年には国 - ローマ - 東京ベルリンでは、軸を形成する協定は、ドイツ第三帝国とイタリアの満開の桜に署名した。

1941年12月帝国海軍、パールハーバー、ハワイでの米海軍基地に奇襲攻撃を二次世界大戦に、日本の包含された。その後まもなく、日本軍は全体の南を所持し、東アジアの多くのオセアニアのは、インドとオーストラリアを危険にさらすした。 1942年6月の太平洋で、戦争のときにミッドウェー島の戦い、日本は大敗し、現在は領土を買収を失い始めた帝国の画期的な構成。 1945年の初めに日本の都市で激しい痛みを伴うbombardowaniomにさらされたものの、戦争ヨーロッパで終わったが、日本は降伏を拒否した。 1945年8月6日米航空機、広島と3日後に長崎に原子爆弾を投下する。その同じ日に日本赤軍満州に入った。日本は降伏し、アメリカの国を占領した。

1946年、昭和天皇(1901年〜1989年)、そして彼の神聖な地位を放棄する日本の議会は新しい、完全に民主的な憲法を可決した。 1951年9月には日本は欧米とアメリカ合衆国との安全保障のシステムでは、サンフランシスコ平和条約に調印した。一方で、政治的影響力、経済力と軍事を確保するため、ワシントン自身の新しい同盟国を守るための責任により、撮影しています。作成の基本、"駐屯地"に占領軍を転換。来年は正式に占領した。日付するには、日本はロシアとの平和条約に調印していない。理由は、列島Kuryli島、歯舞、色丹、国後、択捉で構成される南部をめぐる争いです。日本は北方領土を呼び出します。
09.03.2010 o godz. 17:22

uu

jebnęłam reklamę na start, masz sekundę - kliknij w nią :) dasz zarobić. pzdr
09.03.2010 o godz. 17:22

Coraz bardziej Tesknie po glowie placza sie coraz bardziej glupsze mysli jak by to bylo Gdy bym zakonczył wszystko może bylo by mi lzej cierpiec ale nie umiem za mocno go Kocham nie chce skrzywdzic Mojego sloneczka nie zasluguje na to aby cierpial ...Czy zawsze musi byc pod górke i to na samym poczatku .....


To juz trzeci dzien bez Jacka tyle straconych godzin bez niego ale mysle o nim cały czas...

Mam chwile gdy watpie we wszystko ale jak tylko popatrze na nasze wspólne zdjecie wszysko mi mija :)

Warto ciepiec ......Kocham cie :))



słucham ... serca chodz rozum mowi zwolnij troszke .....

09.03.2010 o godz. 17:11

Hejka!!!
Dowiedziałam się od Aniakos99 kilka rzeczy o "moich" Pokemonach.
Zacznijmy od tego różowego.
Imię:Dziglibaw (tak się czyta)
Typ: Normal
Moc: Jak zacznie śpiewać, to wszyscy, którzy są w tym samym pomieszczeniu co on, zasną.
Na dole jest kilka jego zdjęć.

Teraz o tym żółtym.
Imię: Jolteon
Typ: Elektro
Moc: Nieznana
Jest do niego jakaś ciekawostka, ale dopiero muszę się jej dowiedzieć.

O tych dwóch to tylko wiem, że zostali miesiąc temu stworzeni w Japonii.
Na dole jest kilka jego zdjęć.

Teraz trochę wiadomości o tych nowych z Japonii.
Samica:
Imię: Zorua
Typ: Nie znam
Moc: Nie znam
Tak samo jest z samce, tylko jest inne imię:
Imię: Zoroark
Typ: Nie znam
Moc: Nie znam
Na dole jest kilka ich zdjęć.

Okazało się, że będzie jedno zdjęcie, które już widzieliście.
Gdy szukałam zdjęć tych Pokemonów, zobaczyłam, że pod hasłem Zorua i Zoroark jest Cień!!!
TO NIESPRAWIEDLIWE!!!
CIEŃ nie jest POKEMONEM, prawda?!
No, dobra przejdźmy już do rzeczy.

To ja już kończę.
Papatki!!!
P.S. Jak obiecałam, oto zdjęcia:
09.03.2010 o godz. 16:48
Seto Koji

Supernova

Roots of the King

Message

Individual-System

Destiny's Play
09.03.2010 o godz. 16:45
REKLAMA
plotki

quizy


figurki figurki