Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami


and after all, you're my wonderwall.







02.02.2012 o godz. 20:57
Po wejściu do domu byłam roztrzęsiona a zarazem szczęśliwa. Nałożyłam obiad i poszłam do siebie. Na obiad były moje ulubione naleśniki z twarogiem- pycha. Napiłam do Sophii aby jak najszybciej do mnie przyszła. Pojawiła się w ciągu 30 minut.
-Hej- drzwi otworzył Justin- mogę wejść ?
-Hej ? A po co ? - jak zwykle mój braciszek był chamski dla mojej przyjaciółki.
-Chris prosiła abym przyszła, mogę wejść czy ją zawołasz ?
-Wchodź.
Sophia zdjęła swoją bluzę, buty i weszła do mnie. Akurat w tym momencie słuchałam muzyki ( http://www.youtube.com/watch?v=8YzabSdk7ZA )
-Hej! Co jest ?- dopytywała się Sophia
-Hej. A więc , wracam do domu razem z Chetem i Justinem...- zaczęłam, ale Sophia wiedziała odraz o co chodzi.
-Z Chetem ?! Wszystko jasne ! Scena zazdrości ?- Sophia dobrze znała Cheta. Znają się od przedszkola i zawsze byli razem w klasie mimo tego, że za sobą nie przepadali.
Milczałam. Nie potrafiłam już nic powiedzieć. Zaczęłam płakać.
-Ej co jest ? Zgadałam ?- Sophia dopytywała się mimo, że wiedziała już o co chodzi- On na Ciebie nie zasługuje ! Jesteś lepsza niż każdy kogo znam, a Chet to egoista !
-Ale ja go kocham !!!- wydarłam się tak jakby to Chet był dla mnie najważniejszy, choć w tym jest trochę prawdy, ale prawdą też jest to, że to egoista.
-Wiem ! Ale próbuje ci wytłumaczyć, że powinnaś mieć kogoś lepszego, ale nie będę Ci wybierać z kim masz być, bo ważne jest to abyś to ty była szczęśliwa!!
Zaczęła się chwila ciszy. Po chwili przestałam płakać włączyłam TV, bo zaczął się nasz ulubiony program.
-Dziękuje...- wyszeptałam do Sophii.-... bardzo dziękuje.- mówiąc to przytuliłam ją jakby to była dla mnie najważniejsza osoba na świecie, chciałam aby się tak poczuła.
-Ale za co ? nic szczególnego nie zrobiłam...
-Jak nie, dziękuje.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie a następnie przytuliłyśmy. Chwilę później śmiałyśmy i wygłupiałyśmy się jakby się nic nie stało.
-Puk-puk
-proszę!- krzyknęłam.
-Hej, idziecie do kina ?- to był Justin oczywiście
-Z Tobą ?- dopytałam, nie chciałam zbytnio widzieć się z Chetem.
-Z Chetem i...
-i... dokończ !
-Angeliną
-Angeliną?!- zdziwiła się Sophia
-Tak.
-A ty przypadkiem z nią nie zerwałeś ?- dopytałam się.
-No ale wróciliśmy do siebie.
-Nie wiem. Sophia idziemy ?
-A Justin stawia ?
-Stawiasz ?- dopytałam go. Dziwne tym razem to ja była chamska.
-No ok. Stawiam.
-Idziemy.- odpowiedziałyśmy razem.
-Ok to ubierajcie się wychodzimy.
Wyszliśmy. Przed domem stała Angelina. Zdziwiłam się, ze Chet nie przyszedł, ale szczególnie mi to nie przeszkadzało, bo nie miałam ochoty go widzieć a do kina poszłam dla Sophii po wiem jak bardzo je lubi.
-Chris !- zaczął ktoś wołać.
-O nie...- powiedział Justin.
-Co jest ?- dopytałam go. Z początku myślałam, że to ten "nieznajomy".
-To Chet, narąbał się i teraz będzie udawał tego romantyka. Byłaś z kim kiedyś po pijanemu ?
-Nie ? Przecież On nie już nie pije, gadał z nim o tym.
-Ta nie pije.
-A co pije ?
-Czasem. Tak jak na przykład teraz. To nie będzie za ciekawe...
02.02.2012 o godz. 20:52
1. Nie ma mowy.
2. Nie ma miejsca.
3. Nie ma dyskusji.


Słowo daję że kiedy dorosnę, będę unikać tych zdań. Nie będę nimi katować moich hipotetycznych dzieci. Są najpaskudniejsze i najczęściej używane przez moich rodziców. Nie znoszę słyszeć któregokolwiek z nich. No, może jeszcze 'przestań wreszcie jeść'.

Dlatego na przekór wszystkim będę na tak. Jestem spłukana - i co z tego? Jutro jedziemy na rajd po sklepach, i mam zamiar wyszaleć się między wieszakami. Moi rodzice mają skwaszone humory, nie wiem czy zgodzą się na coś, na czym bardzo mi zależy - i co tego? Jest świetna opcja na Walentynki. Są ferie, jestem jeszcze pozbawiona widocznych zmarszczek, schudłam, a noc jeszcze młoda, tak jak ja. Niedługo formalnie wkroczę w wiek dorosły, i, choćby na utrzymaniu rodziców, będę miała większe prawa. I nie będę się dobijać.

Bo tak!



Stare, dobre czasy
02.02.2012 o godz. 20:47

Zioomkiii ; ppp Dzisiaj szału nie było ; p alee co tam : > W sql luznooo ; ] Po szkole poszlam do Michałaaaa < 3 3 Skarbeek moj mały ''siosia śyp ,nie śyp a śyp < 3 3 Bawiłam sie z nim ; ] Kochaaam tegoo małego ♥♥♥ Poszłam z Madzia ,Gosia do Nat; pp U Nat jak zawsze bylo zajbiescieee; pp Aleee jest zimnoo na dworze ; // Nie lubiee tegoo ; /
Rozmawiam z takimm przystojniaczkieeeem(Krystianem) pokazuje mi klatee przez kabel ; > hahaha ; ppp Noo i Heksoneeem ; ]
Paaa ; *
02.02.2012 o godz. 20:44

;):)
02.02.2012 o godz. 20:31

3.

Szkoła znajdowała się trzy ulice dalej. Zawiózł mnie tam ochroniarz ojca. Zero stresu! Pozytywnie nastawiona weszłam do budynku. Wszystkie twarze uczniów były skierowane w moją stronę. No co? Miałam na sobie czerwone spodnie dresowe i koszulkę z napisem „Uwielbiam Słonia”. Chodziło oczywiście o polskiego rapera, ale zapewne nikt to o nim nie słyszał a nawet nie umie przeczytać tego napisu. No tak, jestem córką Scotta. To dlatego wszyscy się na mnie gapią, prawda?
-Siema-podeszło do mnie trzech chłopaków-Jestem Chris a to Ryan i Chaz.
-No Joł-zaśmiałam się-Z jakiej parafii?
-Y, no ten-zdziwił się Chris. On ma aparat na zębach? Skąd ja go kojarzę? A tak, kolega Biebera-Justin powiedział, że jesteś nowa i w ogóle więc postanowiliśmy Cie poznać.
-On chodzi do tej szkoły? No jejku! Czy ten chłopak musi być na każdym kroku?
-Nom, tak samo jak Miley Cyrus, Cody Simpson i kilka innych gwiazdek.
-Super-zironizowałam-Miło było poznać.
Przeszłam przez korytarz i znalazłam salę, w której będę miała lekcje. Po chwili zabrzmiał dzwonek. Weszłam do klasy i rozejrzałam się. Po chwili obok mnie usiadł Chris.
-Mogę c'nie?-zapytał nieśmiało.
-Jasne.-warknęłam. Nie miałam w planach kolegowania się z kimkolwiek a tu BUM!
Lekcje minęły szybko i bez żadnych niespodzianek. Uczniowie zapomnieli o mnie jak na rozkaz. Nie poznałam nikogo oprócz trzech kolegów Biebera, którzy nie dawali mi spokoju. Ciągle za mną chodzili i namawiali do rozmowy. A ja jak ta głupia im uległam i przerwy spędziłam na rozmowach z nimi. Na szczęście nie spotkałam żadnej gwiazdki. Uff!
Stanęłam jak wryta na parkingu. Nie miałam numeru do Scotta ani nie wiedziałam w którą stronę iść. Nagle przede mną stanęło ferrari.
-Wsiadasz?-zapytał Justin. Och, nie mam wyjścia! Usiadłam na miejscu i pojechaliśmy do mojego nowego domu.
-Dzięki-mruknęłam i chciałam wyjść ale chłopak złapał mnie za nadgarstek.
-Nie lubisz mnie, prawda?-zapytał ze smutkiem w głosie.
-Ja Ciebie po prostu nie znam.
-Co będziesz dzisiaj robiła?-wzruszyłam ramionami dając mu do zrozumienia, że nie wiem-Lubisz kluby?
-Przyjedź o dwudziestej-prawie że to miałknęłam i wyszłam. Kątem oka zauważyłam zadowoloną minę gwiazdeczki. Podobał mi się jego pomysł. Czas na zabawę!
Punkt ósma wieczorem. Przed willą stoi ferrari Biebsa. Ja na sobie miałam zwykłą, czarną sukienkę na grubych ramiączkach. Sięgała mi zaledwie za pupę. Na nogi włożyłam szpilki i byłam gotowa.
-Mrr- mruknął Justin na mój widok.
-Fajnie, że mnie zabierasz do klubu. Tu się jednak można zanudzić!
-Nie przesadzaj-wsiedliśmy do samochodu a po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Gwiazdorek pokazał coś ochroniarzowi i weszliśmy do środka.
W klubie roznosił się zapach alkoholu i papierosów. Mimo dość wczesnej pory wiele ludzi było już pijanych. W rogach całowali się napaleni nastolatkowie. Justin zniknął gdzieś, ale po chwili wrócił z dwoma kolorowymi napojami.
-Spróbuj-podał mi jeden. Miał dziwny smak, ale był dobry.
-Mm, co tu jest?
-Głównie alkohol-zaśmiał się i pociągnął mnie na parkiet. Tańczyliśmy przez długie godziny co trochę popijając przeróżne drinki. Ciągle wpatrywałam się w jego brązowe oczy. Od razu się w nich zakochałam. No i niby wypiłam dość dużo, ale nie jestem pijana. Jak już mówiłam-mam mocną głowę.
W pewnym momencie poczułam ciepłą dłoń na mojej talii.
-Zabawimy się?-szepnął mi do ucha znajomy głos. Uśmiechnęłam się i pociągnęłam Go na górę do pokoi. Gdy znaleźliśmy się w jednym z nich, zamknęłam drzwi na klucz i odwróciłam do Justina.
Chłopak przysunął mnie do ściany i pocałował rozgrzanymi wargami. Mogłam doskonale stwierdzić, że też nie jest pijany. Odwzajemniałam pocałunki trzymając dłonie na jego klatce piersiowej. Po chwili ostrożnie zdjął moją sukienkę i rzucił na łóżko. Był taki.. delikatny. Usiadł na mnie rozkrokiem, całował po szyi. Ja w tym czasie z lekkim trudem zdjęłam jego koszulkę i zabrałam się za rozpinanie spodni. W końcu mi się udało. Justin bawił się przez chwilę zapięciem od mojego stanika po czym go rozpiął. Szeptał mi do ucha różne bardzo zboczone, ale piękne rzeczy. Zębami zdjął moje czarne majtki. Nie zostając mu dłużna, pozbyłam się jego bokserek.
Justin popatrzył mi w oczy z pytającą miną. Uśmiechnęłam się, co odebrał za pozwolenie. Po chwili wszedł we mnie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami a ja cicho jęczałam. Kilka minut później opadł obok zmęczony i okrył nas kołdrą.
-Odpocznij chwilę i będziemy się zbierać-szepnął mi do ucha, po czym pocałował w kącik ust.
-Dlaczego to zrobiliśmy?-zapytałam powoli uspokajając oddech. To była fantastyczna noc, a już nie jedną taką przeżyłam. Nie żałowałam, że się z nim przespałam.
-Nie wiem, ale to był magiczne. Nie wiem jak ty, ale ja przeżyłem najwspanialszą noc w życiu.
-Taa, chodźmy już-warknęłam głosem wypranym z uczuć. Przez chwilę myślałam, że to coś dla niego znaczyło. Ubraliśmy się i wyszliśmy z klubu.

*tak, wiem, że miałam dodać wczoraj. ale musiałam dać kilka poprawek. rozdział nie wyszedł na taki jak chciałam. dopiero "ucze się" pisać i noo wiadmomo, że nie jest idealnie. : ). dzięki, że czytacie. : D
02.02.2012 o godz. 20:23

No to FRUGO !!! :*
02.02.2012 o godz. 20:23
Zmuszona byłam dzisiaj przez siłe wyższą (czy. mamę) zajść i uporać się ze sprawami gminnymi. Cierpię okropnie, kiedy muszę iść do ratusza i przez kilka ładnych chwil robi się ze mnie nieogarniętego przedstawiciela plebsu, mimo, że sprawy moje są błahe. Prawda jest taka, że ta cała administracja najprostszej prośby nie potrafi zrozumieć i zadania utrudnia sobie o 180 stopni, robiąc z drugiej strony kompletnego debila. Ale idzie się przyzwyczaić.. niech się dowartościowują ;-)

Zapomniałam wziąć czapki. Po 3h maratonie po mieście przy temp -22 czułam się jakby w moje czoło ktoś wstrzyknął śmiertelną dawke botoksu, mięśnie mimiczne kompletnie mi zamarznęły a uszy.. szkoda gadać. Z racji, że zazwczaj chodzę w koku postanowiłam zainwestować w konkretne nauszniki. Nie ma, że boli i nietwarzowe.
19 zł i będę miała spokój :)
02.02.2012 o godz. 20:22
Kot w pustym mieszkaniu
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Cos się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Cos się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez polki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech-no on tylko wróci,
niech-no się pokaże.
Już on się dowie,
ze tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
1991
02.02.2012 o godz. 20:19
Witam Was, Kochani. ♥
Mam Na Imię Viktoria. Założyłam Bloga, żeby się trochę oderwać od swoich niekontrolowanych myśli.
Jest tu troche różowo, nie powiem że nie. Ale Uprzedzam że nie jestem plastikiem, co to to nie.
A Więc Ferie mi Się skończyły, tydzień temu. No Cóż. No ale nie jest najgorzej, wbrew pozorom, jest nawet okej. Jutro Piątek, czyli mój ulubiony dzień tygodnia. Mhm. :-*
Pokłóciłam się z moim Wychowawcą, no ale nie mam zamiaru go przepraszać. Może w końcu sam pomyśli racjonalnie, że nie powinien wyżywać się na nas, przez to że ma zły humor.
Dziś cały Dzień śpiewam z koleżankami piosenkę, Stalowa Rura. Hahaha. :)

Jestem Najlepsza w mieście, na róże wiesz? No nie wiem mała, Przekonaj Mnie!
- Moje gorącee uda, czynią cudaa!
Takie Gadanie, nie kręci mnie! ♥

No to chyba tak. :) Jutro mam chemie. Moja nauczycielka ma coś z deklem. Ostatnio zaczęła krzyczeć na mojego kolegę za to że pisze smsy, chociaż w ten dzień w ogóle nie miał telefonu w szkole. Nie źle, prawda? Oj tam, Dam Radę. No bo jak nie ja, to Kto?

Pozdrawiam, Daily.
02.02.2012 o godz. 20:07
Pamięci Wisławy Szymborskiej
02.02.2012 o godz. 20:06
02.02.2012 o godz. 20:03
Wreszcie komp ogarnięty.Hmm, ale czy tak dosłownie ogarnięty?Pojęcie względne.Oprócz tego, że wszystkie moje fotki, filmy, muzyka zniknęła z dysku jest całkiem w porzo ;]
Wkurwienie niezłe no, ale cóż dorobek z ok.5 lat poszedł się jebać.
Studnióweczka udana :) Z pewnością będę mile wspominać ;)
A teraz czekamy na nagranie z tego zajebistego melanżu :D
Ehh 1OO dni ...brzmi przerażająco.
Zamiast się uczuć to ja sobie pracuję he he ;] Jutro znów pobudka o 4 :(
02.02.2012 o godz. 20:03
02.02.2012 o godz. 20:02
- Harry, śpiochu wstawaj - szepnęłam mu do ucha, a on się uśmiechnął
- Harry wsta.... - Powiedziałam jeszcze raz, ale nie dokończyłam dlatego, że Harry złapał mnie i rzucił na siebie
- Hej skarbie - powiedział a ja się uśmiechnęłam
- Cześć kochanie - powiedziałam i się pocałowaliśmy
- Idź się umyć i przebrać, bo za pół godziny musimy być na śniadaniu.
- Ok - wstał i poszedł do swojego pokoju.

20 minut później...

Czekałam na Harrego, ale nie przychodził.Postanowiłam pójść po niego.Kiedy byłam pod jego drzwiami, usłyszałam głośną muzykę.Była to piosenka `Danza Kuduro`:http://www.youtube.com/watch?v=GnBYdUXi3Eg .
Kiedy weszłam do pokoju, nie wierzyłam własnym oczom.Harry skakał na łóżku zupełnie nagi.Kiedy mnie zobaczył stanął w miejscu i najwidoczniej się zawstydził.Ja stałam jak wryta i nie wiedziałam co powiedzieć, zrobić.On, kiedy się opamiętał wskoczył pod kołdrę i dopiero wtedy się ruszyłam.
- Camille ja... - przerwałam mu
- Nie ma o czym mówić, po prostu zapomnijmy - powiedziałam i pocałowałam go
- A teraz idź się przebrać, bo za pięć minut idziemy na śniadanie.
- Ok kotku, ale zamknij oczy - powiedział, a ja spełniłam jego prośbę.
Otworzyłam oczy dopiero, jak usłyszałam zamykające się drzwi od łazienki.Harry wyszedł po jakiś 10 minutach.
- No to co idziemy ? - zapytałam
- Pewnie, jestem głodny jak wilk - powiedział i pocałował mnie w policzek.Wyszliśmy z pokoju i udaliśmy się do restauracji hotelowej.Kiedy byliśmy na miejscu, cała ekipa już tam była.
- Witamy nową parę ! - krzyknęli, kiedy weszliśmy
- Jeszcze raz tak powiecie, to jutro się nie obudzicie WSZYSCY ! - powiedziałam z lekkim żartem w głosie
- Dobra uspokójcie się, mama dzwoni - oznajmił Niall
- Hej mamo ! - powiedział. a wszyscy zaczęli się śmiać
-Niall, kochanie wracaj nudzi mi się - krzyknęłam, wszyscy zaczęli się śmiać, prócz Harrego
Mój chłopak spojrzał na mnie, wzrokiem bardzo surowym.
- Ej, chyba wiesz, że kocham tylko ciebie - powiedziałam i pocałowałam go w usta
- Wiem, ale więcej tak nie mów, bo jestem zazdrosny powiedział i odwzajemnił pocałunek.Kiedy Niall skończył rozmawiać, wszyscy usiedliśmy do śniadania.
Potem pojechaliśmy do studia.Tam chłopaki nagrywali swój nowy kawałek.Strasznie mi się nudziło iw wtedy zobaczyłam fortepian.Nie wiem czemu, ale wcześniej go nie zauważyłam.Usiadłam przed nim i zaczęłam grać i śpiewać piosenkę Nicole Scherzinger- Try With Me : http://www.youtube.com/watch?v=R7sYiTyBjTY .
Kiedy skończyłam, wszyscy się na mnie gapili.
- Jesteś boska ! - krzyknął Harry podbiegając do mnie
- Nie wiedzieliśmy, że umiesz grać na fortepianie - powiedział Liam przypatrując się mnie
- Jak widać, umiem.Potrafię nawet wasza piosenkę-powiedziałam po czym zagrałam zagrałam `Moments` : http://www.youtube.com/watch?v=E10G0uOXj04 .
Kiedy to usłyszeli to ...

Dziękuję:
- Blanche ;-*
- Tajemnicza nieznajoma ;-* (ciekawe kto to )

Za kom. które dodałyście ;-*
02.02.2012 o godz. 20:02

In deep water
02.02.2012 o godz. 20:01

I love you, and if you love me?
02.02.2012 o godz. 20:00

Nic dwa razy się nie zdarza

i nie zdarzy. Z tej przyczyny

zrodziliśmy się bez wprawy

i pomrzemy bez rutyny.



Choćbyśmy uczniami byli

najtępszymi w szkole świata,

nie będziemy repetować

żadnej zimy ani lata.



Żaden dzień się nie powtórzy,

nie ma dwóch podobnych nocy,

dwóch tych samych pocałunków,

dwóch jednakich spojrzeń w oczy.



Wczoraj, kiedy twoje imię

ktoś wymówił przy mnie głośno,

tak mi było, jakby róża

przez otwarte wpadła okno.



Dziś, kiedy jesteśmy razem,

odwróciłam twarz ku ścianie.

Róża? Jak wygląda róża?

Czy to kwiat? A może kamień?



Czemu ty się, zła godzino,

z niepotrzebnym mieszasz lękiem?

Jesteś — a więc musisz minąć.

Miniesz — a więc to jest piękne.



Uśmiechnięci, wpółobjęci

spróbujemy szukać zgody,

choć różnimy się od siebie

jak dwie krople czystej wody.
02.02.2012 o godz. 19:58

. hej . < 3
-Dzisiaj nuda . szkoła a potem do kuzynki w soobote jedzie . ; [ .!
'Ale jutro ide na noc i zostane z moim kochanym filipkiem . xd . ; * Ja goo koocham normalnie taki słodki ...


Teraz bedzie najgorsze bo dostałam 1 z matmy ale mamam powiedziała ze po feriach mama sie wziąść do nauki . ; ]

Dobra papapa. < 33
02.02.2012 o godz. 19:43

13

trzynasty rozdział.

''ma znaczenie, nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz! Wystarczy jedno Twoje słowo, a wracam do NY, tutaj i tak życie bez Ciebie nie ma najmniejszego sensu. ''
Treść tego sms-a huczała mi w głowie przez cały dzień, dopiero wieczorem, siedząc w pracy zebrałam się na to żeby mu odpisać.
'' Po tym co się stało Tobie nadal na mnie zależy? Nie mogę powiedzieć żebyś wrócił bo to nie jest moje życie, a poza tym ja nie mogę Ci rozkazywać. ''
Włożyłam telefon do torby i wróciłam do pracy, po 2 w nocy byłam wolna. Nie spoglądając na telefon poszłam czym prędzej do domu. Gdy weszłam do pokoju, Patricia już spała, przebrałam się w piżamę i również zasnęłam wykończona po całym dniu.
Rano wstałam około 8, był poniedziałek, miałam wolne, ponieważ club w którym pracowałam był w poniedziałki zamknięty. Umyłam się, naszykowałam, uczesałam i dopiero wtedy zobaczyłam że mam nową wiadomość, właśnie od Davida '' wracam do NY, jesteś dla mnie najważniejsza, Emma, daj nam szanse, proszę.
Powiedziałam o tym Patrici, aż krzyknęła z wrażenia.
- wiedziałam że to się tak po prostu nie skończy! Krzyknęła i uśmiechnęła się.
- proszę Cię, to że wraca to nic nie znaczy.
Pomimo mojej odpowiedzi, czułam zupełnie co innego. Bardzo cieszyłam się że David wraca.
Minęły dwa dni, David nie dawał żadnego znaku życia.
Był środowy wieczór, byłam w pracy, biegałam pomiędzy stolikami przynosząc piwo, drinki, pizze i inne przekąski.Wymknęłam się na chwilę na zaplecze, wyjęłam z torby telefon, 'jedna nowa wiadomość od; David' Serce zaczęło mi szybciej bić, otworzyłam wiadomość.
'' Jutro o 20 będę w NY, muszę się z Tobą spotkać.''
Zadzwoniłam o razu do Pati, żeby wpadła z Johnem do mnie do pracy. Byli w ciągu 30 minut.
- co się stało? dlaczego masz taką minę? spytała Patricia.
- David jutro o 20 będzie w NY... odpowiedziałam.
- powinnaś się cieszyć ! dodała przyjaciółka.
- jasne, ciesze się... Ale również się boję. dodałam.
Patricia mnie objęła, posiedzieli w clubie i zaczekali na mnie, skorzystali z okazji i mieli kolejną randkę.
O 2 zabraliśmy się do domu, John został na noc.
W czwartek byłam w pracy tylko do 19, a później pobiegłam na dworzec. Na dworze było coraz zimniej, cała się trzęsłam. Dochodziła 20, czytałam jakieś ogłoszenia na tablicy, gdy obróciłam się, zobaczyłam że nie daleko mnie stoi chłopak z dużą torbą. Łzy napłynęły mi do oczu, zdjęłam z głowy kaptur i oboje zaczęliśmy iść w swoją stronę...
02.02.2012 o godz. 19:43
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki