a to dlatego że zaraz jak napisałem poprzednią notkę to poszedłem grać w wormsy a potem z bratem po tate. no i wstąpiłem do babci i się okazało ze gra mi doszła.
czyli chyba nie musze więcej tłumaczyć :D
godziny spędzam przed ps3 zamiast chodzić na (teraz) NUDNY komputer.
SKATE 2 - gra zajebista, wypróbowałem już multiplayer z robertem, zarombiście się gra, tricki wyczesane, a sposób sterowania rzeczywiście pomysłowy i realistyczny.
w sobote cały dzień sie byczyłem, tyle ze poodkurzałem dywany i pościerałem kurz w pokoju.
potem poszłem na stacje i takie tam...
najfajniej było wieczorem jak robert dzwonił do takiej dziewczyny (chyba mu zależy :|) i żeśmy jeździli sobie, każdy glebe zaliczył, ja akurat zdarłem kolano :D
wczoraj na stacji było nudno, tyle ze pojechaliśmy do s. na pizze ;) ja, robert, szymo i justyna. fajnie było...
no a w domu to sobie usiadłem na kompa, puściłem muze i przeglądałem blobo i nk.
wgl to musze sobie jakąś fote strzelić i wrzucić, więc poszukam też jakiegoś dobrego cytata, a pod fote pasuje ok. 100... zawsze jestem niezdecydowany...
ciuchy zamawiam jutro. :)
dzisiaj ma sonka być w ch. :D
wyciągam ją na stacje :P
teraz mama pojechała do cz. więc mam spokój, tymbardziej ze brat śpi. posiedze tu z pół godzinki i ide grać na ps3 :D i tak musze być na dole.
teraz to w sumie weszłem tylko na gG. może i nawet specjalnie dla Klauduchy :D niech sie uchacha dziewczyna <lol2> :D

czyli chyba nie musze więcej tłumaczyć :D
godziny spędzam przed ps3 zamiast chodzić na (teraz) NUDNY komputer.
SKATE 2 - gra zajebista, wypróbowałem już multiplayer z robertem, zarombiście się gra, tricki wyczesane, a sposób sterowania rzeczywiście pomysłowy i realistyczny.
w sobote cały dzień sie byczyłem, tyle ze poodkurzałem dywany i pościerałem kurz w pokoju.
potem poszłem na stacje i takie tam...
najfajniej było wieczorem jak robert dzwonił do takiej dziewczyny (chyba mu zależy :|) i żeśmy jeździli sobie, każdy glebe zaliczył, ja akurat zdarłem kolano :D
wczoraj na stacji było nudno, tyle ze pojechaliśmy do s. na pizze ;) ja, robert, szymo i justyna. fajnie było...
no a w domu to sobie usiadłem na kompa, puściłem muze i przeglądałem blobo i nk.
wgl to musze sobie jakąś fote strzelić i wrzucić, więc poszukam też jakiegoś dobrego cytata, a pod fote pasuje ok. 100... zawsze jestem niezdecydowany...
ciuchy zamawiam jutro. :)
dzisiaj ma sonka być w ch. :D
wyciągam ją na stacje :P
teraz mama pojechała do cz. więc mam spokój, tymbardziej ze brat śpi. posiedze tu z pół godzinki i ide grać na ps3 :D i tak musze być na dole.
teraz to w sumie weszłem tylko na gG. może i nawet specjalnie dla Klauduchy :D niech sie uchacha dziewczyna <lol2> :D

23.08.2010 o godz. 15:15
komentuj (1)
Yay jak mi się nuudzi ;) .
Wyspałam się nareszcie do 10:30 . A teraz idę z psem na spacer ;D.Czuję się uzależniona od szkoły ^^ . Pięknie co nie ? ;p
O mój pies sobie śpi więc wyprowadzę go zaraz :)
Kończę bo nie mam o czym nawet pisać xd.
Wyspałam się nareszcie do 10:30 . A teraz idę z psem na spacer ;D.Czuję się uzależniona od szkoły ^^ . Pięknie co nie ? ;p
O mój pies sobie śpi więc wyprowadzę go zaraz :)
Kończę bo nie mam o czym nawet pisać xd.
23.08.2010 o godz. 15:14
Puscifer to kolejny projekt Maynarda Jamesa Keenana, znanego już z Toola i A Perfect Circle. Oprócz powstałego w 2003 roku zespołu nazwa ta sygnuje m. in. linię ubrań. Do tej pory jako zespół wydali trzy albumy i dwie epki ( fakt, że płyta "V is for Viagra" jest remiksem "V is for Vagina", a "D is for Dubby" jest remiksem remiksów, pomijamy). Najświeższa epka, "C is for(Please Insert Sophomoric Genitalia Reference HERE)" wbrew tytułowi zawiera kilka naprawdę świetnych kawałków. Co ja mówię- wszystkie są świetne.
Jednym z utworów z wyżej wymienionej epki jest "Polar bear". I o ile w przepastnym muzycznym wszechświecie jest mnóstwo utworów poświęconych tematyce samotności z wyboru, o tyle ten zrobił na mnie wrażenie szczególne. Prosta muzyka, prosty, dosadny tekst- Enjoy.
Jednym z utworów z wyżej wymienionej epki jest "Polar bear". I o ile w przepastnym muzycznym wszechświecie jest mnóstwo utworów poświęconych tematyce samotności z wyboru, o tyle ten zrobił na mnie wrażenie szczególne. Prosta muzyka, prosty, dosadny tekst- Enjoy.
23.08.2010 o godz. 15:12
Nie łatwo jest przekreślić 31 miesięcy związku...
Dam szanse ale ostatnią...
Ps. przepraszam że tak krótka notka ale nie mam weny do pisania...
Dam szanse ale ostatnią...
Ps. przepraszam że tak krótka notka ale nie mam weny do pisania...
23.08.2010 o godz. 15:10
Jeszcze osiem dni do końca wakacji.
W ogóle nie mam ochoty wracać. Zawsze miałam tak że gdy już była końcówka wakcaji chciałam wracać do szkoły. Aż tak bardzo nie żałowałam że kończą się bo pod koniec się nudziłam. Szczerze mówiąc teraz też się nudzę ale już wole to niż całe dnie poświecać na nauke. Cóż... gimazjum robi swoje no nie?
Jutro jadę do babci. Jak się dziś okazało zostaję tam do czwartku więc nie jest tak źle.
Wkurza mnie to że jak wrócę do szkoły znów będzie ta monotonnia życia czyli:
-śniadanie
-szkoła
-obiad
-nauka do późna
-sen
A w weekendy zapewne komp gdyż w dni szkolne wchodzić nie mogę. Na pewno też będę czasem chodzić do kina czy coś ale nie sądzę że za często. Takie życie mam od czasu rozpoczęcia gimnazjum. Nie potrafię wyobrazić sobię co będzie w liceum...
Miłość... nie jestem zakochana, wszystko jest cacy.
Nie mam zamiaru zawracać sobie nią głowy.
Jeśli chodzi o zdjęcia jakie będę dodawać do notek:
będą to obrazy Victori Frances (bardzo mi się podobają)
W ogóle nie mam ochoty wracać. Zawsze miałam tak że gdy już była końcówka wakcaji chciałam wracać do szkoły. Aż tak bardzo nie żałowałam że kończą się bo pod koniec się nudziłam. Szczerze mówiąc teraz też się nudzę ale już wole to niż całe dnie poświecać na nauke. Cóż... gimazjum robi swoje no nie?
Jutro jadę do babci. Jak się dziś okazało zostaję tam do czwartku więc nie jest tak źle.
Wkurza mnie to że jak wrócę do szkoły znów będzie ta monotonnia życia czyli:
-śniadanie
-szkoła
-obiad
-nauka do późna
-sen
A w weekendy zapewne komp gdyż w dni szkolne wchodzić nie mogę. Na pewno też będę czasem chodzić do kina czy coś ale nie sądzę że za często. Takie życie mam od czasu rozpoczęcia gimnazjum. Nie potrafię wyobrazić sobię co będzie w liceum...
Miłość... nie jestem zakochana, wszystko jest cacy.
Nie mam zamiaru zawracać sobie nią głowy.
Jeśli chodzi o zdjęcia jakie będę dodawać do notek:
będą to obrazy Victori Frances (bardzo mi się podobają)
23.08.2010 o godz. 15:04
Pogoda się psuje, rano tak gorąco że nie dało się wytrzymać, teraz słońce zaszło, zerwał się wiatr i jest już tak jakoś inaczej.
Zrobiłam sobie gorący kubek- barszczyk czerwony z makaronem :) mmm....pychota
no i zamulam ;/
mam totalnego lenie, nic mi się nie chce
Kuba już mnie opuścił, pan S niedawno wrócił do domu, jakoś wcześnie ale nie wnikam
myślałam że po naszej szczerej rozmowie będzie jakoś inaczej, żę nie będe o nim już tyle myśleć ale jest coraz gorzej. W sobote zapraszał mnie na grila, cholernie chciałam isc ale na szczescie sie powstrzymałam,
najgorsze jest to ze moj tatuś wymyślił sobie grila u mnie, właśnie z nim, jego żonką i z paroma znajomymi, dobrze że w ten dzień idę na wieczór panieński to nie będę musiała go tak długo znosić, tych jego spojrzeń i w ogóle..
o właśnie znowu gdzieś pojechał...
cholere miało nie być o nim eh...życie;/
Zrobiłam sobie gorący kubek- barszczyk czerwony z makaronem :) mmm....pychota
no i zamulam ;/
mam totalnego lenie, nic mi się nie chce
Kuba już mnie opuścił, pan S niedawno wrócił do domu, jakoś wcześnie ale nie wnikam
myślałam że po naszej szczerej rozmowie będzie jakoś inaczej, żę nie będe o nim już tyle myśleć ale jest coraz gorzej. W sobote zapraszał mnie na grila, cholernie chciałam isc ale na szczescie sie powstrzymałam,
najgorsze jest to ze moj tatuś wymyślił sobie grila u mnie, właśnie z nim, jego żonką i z paroma znajomymi, dobrze że w ten dzień idę na wieczór panieński to nie będę musiała go tak długo znosić, tych jego spojrzeń i w ogóle..
o właśnie znowu gdzieś pojechał...
cholere miało nie być o nim eh...życie;/
23.08.2010 o godz. 15:03
Doszłam w końcu do siebie i złapała mnie chęć na napisanie kolejnej, mało sensownej notki. Jak już każdy zdążył zauważyć, notki moje nigdy nie tworzą zgodnej całości, wydaje mi się że zawsze mam zbyt dużo do powiedzienia, sama nie wiem już co pisać i powstaje taki misz masz.
Fakt jest faktem że w moim życiu działo się już tyle rzeczy, że nie jedna osoba by mogła takiego życiorysu pozazdrościć, albo i nie. Jak byłam małym dzieckiem całe życie kręciło się wokół moich Dziadków, którzy mnie wychowywali. Pragnę podkreślić, że moi rodzice w tym czasie 'odpoczywali' sobie ode mnie. Po 5 latach trafiłam dziwnym trafem do mojej Mamy. Nie pamiętam nawet jak to się stało. Nie wiedziałam co się dzieje z moim ojcem, w sumie nie myślałam w ogóle o nim. Nikt mi o nim nie mówił, nikt się mnie o niego nie pytał więc dla mnie ten temat też był zamknięty. Nie wiem czy mogę nazwać okres mieszkania u Mamy najpieknijeszym okresem w moim życiu, choć wtedy zostałam siostrą dwóch wspaniałych chłopaków - moich braci, z którymi do dzisiaj mam naprawdę trwałą i silną więź. Nic nas nie może rozłączyć, dogadujemy się bez słów, więc dalsze rozwijania na ten teamt będą w tym momencie zbędne. Mama przez cały ten okres miała dwie twarze, jedną - kochającej swoje dziecko matki, która zawsze wiedziała jak się nami zaopiekować i drugą - matki, która nienawidzi swoje dzieci z głębi duszy. Gdy pokazywała swoją drugą twarz, mieszała nas z błotem, leciały wyzwiska, dzwoniła do moich Dziadków (żeby niby na mnie naskarżyć), żyła swoim życiem mając nas totalnie w dupie, o, przepraszam, przypominała sobie o nas, gdy miała nam spuścić wpierdol albo nas powyzywać, gdy coś nie zrobiliśmy po jej myslach. Ile razy uciekaliśmy z bratem z domu, całymi dniami chodziliśmy po dworze, odwiedzaliśmy różne zakątki miasta, przyrody. Wtedy to było życie - byliśmy tym bardziej żywi im dalej byliśmy od domu. Gdy wracaliśmy, najczęściej było już normalnie, Mama się uśmiechała, czekała z obiadem. W wieku 11 lat zostałam z tego całego drugiego okresu dzieciństwa wyrwana. Któregoś pieknego dnia zadzwonił mój ojciec (którego widziałam może raz na rok, był dla mnie obcym facetem) i spytał się, czy chciałabym u niego zamieszkać w Polsce (podkreślam, że z Mamą w Niemczech mieszkaliśmy). Nie wiem co mnie w tamtym momencie natchnęło ale zgodziłam się... Pamiętam, że pożegnanie z Mamą było dość oschłe. Nie mogła w to uwierzyć, że chcę do ojca, kogoś, kogo wogóle nie znam. Nie zapomnę tego do końca zycia, jak byłam już spakowana, jechałam z bratem do Dziadków, narysowałam Mamie laurke i napisałam jej, że wrócę do niej, że będę jednak z nimi. Jednak wychodząc z mieszkania podarłam pospiesznie moje dzieło i wyrzuciłam do kosza. Przez pewien czas byłam u Dziadków, ojciec dzwonił, zabrał mnie nawet do Kołobrzegu. Gdy już ostatecznie znalazłam się w moim obecnym domu i weszłam do 'mojego pokoju' byłam zszokowana. Pod ścianą stało łóżko, pod oknem biurko i szafa. Było szaro i cicho w tym pomieszczeniu. Ojciec poszedł ze swoją dziunią na weselu i zostawił mnie w pierwszy dzień samą jak palec. Strasznie płakałam, nie mogłam się uspokoić, uwierzyć, że się zgodziłam na to wszystko. Ale już było za późno. Nie było już Mamy, mojego brata, nikogo kurwa nie było. Siedziałam przez dwa dni sama w domu, w tym pieprzonym pokoju i płakałam. Po raz kolejny wyrwali mnie z mojego dobrego snu. Nie pamiętam już jak się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, ale gdy poszłam tu do szkoły, świat nabrał choć kilku barw. Przez te kilka lat było dość ciężko, ciągła presja ojca, nauka, samotność, Mama się nie odzywała, Dziadkowie próbowali mnie wspierac, Prababcia pisała nawet listy do mnie, ale już nie byłam ani przy nich ani przy Braciach, Mamie. Z biegiem tych 19 lat moje uczucia, myśli zarosły skorupą, którą nikt nie potrafi przebić. Na zewnątrz jestem harda, pewna siebie, boże kim ja kurwa nie jestem na pokaz dla tego świata, ale w środku mnie siedzi ten cały pieprzony żal do Matki i Ojca. Tyle pytań się nawarstwia, tyle niedokończonych spraw jest. Odkąd poznałam Mojego, jest choć odrobinę inaczej. Teraz mnie wspiera i On i moi Dziadkowie. Tu, w domu, nikt mnie nie potrzebuje, pokazują mi to dość dobitnie, Matka nie jest lepsza, potrafi tylko szantażować i się wkurwiać na mnie. Zero wsparcia od nich mam. Mówię Wam, czasami chciałabym tym wszystkim pierdolnąć, wziąść moich dwóch braci i Mojego i spierdolić z tego popierzonego świata. Owszem, mam jeszcze brata od strony ojca i siostrę małą od strony Matki, ale moi dwaj bracia są moim Skarbem. Nie rozumiem dlaczego przez całe moje życie jestem tak traktowana, a pomimo tego mam siłę na uśmiech. Przeraża mnie ten fakt, że moje życie wypełnione jest bólem, brakiem wsparcia, miłości rodzicielskiej i udanego dzieciństwa, a ja i tak idę z podniesioną głową i się uśmiecham.
Nie, nie jest to notka napisana po to, żeby Wam się żalić, robić z siebie ofiarę. Chciałam to przynajmniej po części z siebie wyrzucić i jest mi teraz o wiele lepiej, choć ten temat nadal nie jest dla mnie skończony...
Fakt jest faktem że w moim życiu działo się już tyle rzeczy, że nie jedna osoba by mogła takiego życiorysu pozazdrościć, albo i nie. Jak byłam małym dzieckiem całe życie kręciło się wokół moich Dziadków, którzy mnie wychowywali. Pragnę podkreślić, że moi rodzice w tym czasie 'odpoczywali' sobie ode mnie. Po 5 latach trafiłam dziwnym trafem do mojej Mamy. Nie pamiętam nawet jak to się stało. Nie wiedziałam co się dzieje z moim ojcem, w sumie nie myślałam w ogóle o nim. Nikt mi o nim nie mówił, nikt się mnie o niego nie pytał więc dla mnie ten temat też był zamknięty. Nie wiem czy mogę nazwać okres mieszkania u Mamy najpieknijeszym okresem w moim życiu, choć wtedy zostałam siostrą dwóch wspaniałych chłopaków - moich braci, z którymi do dzisiaj mam naprawdę trwałą i silną więź. Nic nas nie może rozłączyć, dogadujemy się bez słów, więc dalsze rozwijania na ten teamt będą w tym momencie zbędne. Mama przez cały ten okres miała dwie twarze, jedną - kochającej swoje dziecko matki, która zawsze wiedziała jak się nami zaopiekować i drugą - matki, która nienawidzi swoje dzieci z głębi duszy. Gdy pokazywała swoją drugą twarz, mieszała nas z błotem, leciały wyzwiska, dzwoniła do moich Dziadków (żeby niby na mnie naskarżyć), żyła swoim życiem mając nas totalnie w dupie, o, przepraszam, przypominała sobie o nas, gdy miała nam spuścić wpierdol albo nas powyzywać, gdy coś nie zrobiliśmy po jej myslach. Ile razy uciekaliśmy z bratem z domu, całymi dniami chodziliśmy po dworze, odwiedzaliśmy różne zakątki miasta, przyrody. Wtedy to było życie - byliśmy tym bardziej żywi im dalej byliśmy od domu. Gdy wracaliśmy, najczęściej było już normalnie, Mama się uśmiechała, czekała z obiadem. W wieku 11 lat zostałam z tego całego drugiego okresu dzieciństwa wyrwana. Któregoś pieknego dnia zadzwonił mój ojciec (którego widziałam może raz na rok, był dla mnie obcym facetem) i spytał się, czy chciałabym u niego zamieszkać w Polsce (podkreślam, że z Mamą w Niemczech mieszkaliśmy). Nie wiem co mnie w tamtym momencie natchnęło ale zgodziłam się... Pamiętam, że pożegnanie z Mamą było dość oschłe. Nie mogła w to uwierzyć, że chcę do ojca, kogoś, kogo wogóle nie znam. Nie zapomnę tego do końca zycia, jak byłam już spakowana, jechałam z bratem do Dziadków, narysowałam Mamie laurke i napisałam jej, że wrócę do niej, że będę jednak z nimi. Jednak wychodząc z mieszkania podarłam pospiesznie moje dzieło i wyrzuciłam do kosza. Przez pewien czas byłam u Dziadków, ojciec dzwonił, zabrał mnie nawet do Kołobrzegu. Gdy już ostatecznie znalazłam się w moim obecnym domu i weszłam do 'mojego pokoju' byłam zszokowana. Pod ścianą stało łóżko, pod oknem biurko i szafa. Było szaro i cicho w tym pomieszczeniu. Ojciec poszedł ze swoją dziunią na weselu i zostawił mnie w pierwszy dzień samą jak palec. Strasznie płakałam, nie mogłam się uspokoić, uwierzyć, że się zgodziłam na to wszystko. Ale już było za późno. Nie było już Mamy, mojego brata, nikogo kurwa nie było. Siedziałam przez dwa dni sama w domu, w tym pieprzonym pokoju i płakałam. Po raz kolejny wyrwali mnie z mojego dobrego snu. Nie pamiętam już jak się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, ale gdy poszłam tu do szkoły, świat nabrał choć kilku barw. Przez te kilka lat było dość ciężko, ciągła presja ojca, nauka, samotność, Mama się nie odzywała, Dziadkowie próbowali mnie wspierac, Prababcia pisała nawet listy do mnie, ale już nie byłam ani przy nich ani przy Braciach, Mamie. Z biegiem tych 19 lat moje uczucia, myśli zarosły skorupą, którą nikt nie potrafi przebić. Na zewnątrz jestem harda, pewna siebie, boże kim ja kurwa nie jestem na pokaz dla tego świata, ale w środku mnie siedzi ten cały pieprzony żal do Matki i Ojca. Tyle pytań się nawarstwia, tyle niedokończonych spraw jest. Odkąd poznałam Mojego, jest choć odrobinę inaczej. Teraz mnie wspiera i On i moi Dziadkowie. Tu, w domu, nikt mnie nie potrzebuje, pokazują mi to dość dobitnie, Matka nie jest lepsza, potrafi tylko szantażować i się wkurwiać na mnie. Zero wsparcia od nich mam. Mówię Wam, czasami chciałabym tym wszystkim pierdolnąć, wziąść moich dwóch braci i Mojego i spierdolić z tego popierzonego świata. Owszem, mam jeszcze brata od strony ojca i siostrę małą od strony Matki, ale moi dwaj bracia są moim Skarbem. Nie rozumiem dlaczego przez całe moje życie jestem tak traktowana, a pomimo tego mam siłę na uśmiech. Przeraża mnie ten fakt, że moje życie wypełnione jest bólem, brakiem wsparcia, miłości rodzicielskiej i udanego dzieciństwa, a ja i tak idę z podniesioną głową i się uśmiecham.
Nie, nie jest to notka napisana po to, żeby Wam się żalić, robić z siebie ofiarę. Chciałam to przynajmniej po części z siebie wyrzucić i jest mi teraz o wiele lepiej, choć ten temat nadal nie jest dla mnie skończony...
23.08.2010 o godz. 14:57
Jak czasem przeglądam portale społecznościowe to jestem zszokowany tym, jakie nieszczerości ludzie są zdolni napisać. Piszą: "O jak słodko wyszłaś, pięknie wyglądasz(...)" a na zdjęci ryj taki, że nazwanie go ruskim niewypałem było by obrazą dla tego niewypału. W dodatku jak napiszę komentarz wyrażający moje prawdziwe odczucia co do krzywego ryja na zdjęciu, to spotykam się z agresją. Zdobądźcie się czasami na szczerość i zamiast słodzić napiszcie, żeby się schowali bo aż oczy bolą.
23.08.2010 o godz. 14:52
znowu miesiąc z życia wycięty - szpital:(
ale juz było minęło, znowu wszystko się udało i wróciłem do świata normalnego
ale juz było minęło, znowu wszystko się udało i wróciłem do świata normalnego
23.08.2010 o godz. 14:40
Witam!
To jest mój pierwszy blog na tej stronie.
Mam zamiar potraktować go jak pamiętnik.
Będę pisać co się wydarzyło, moje odczucia itd.
A teraz krótko o mnie:
Mam na imię zuzia, lat 14.
Lubię wampiry tzn. czytać książki w których są one bohaterami. Lubię też spotykać się z przyjaciółmi i wydurniać się z nimi. Nienawidzę ludzi którzy obrażają się o byle co... doprowadza mnie to do szału. Kocham naleśniki i muzykę!
Cóż.. to chyba wszystko co miałam do powiedzienia. Jeśli chcecie się dowiedzieć o mnie czegoś więcej to po prostu czytajcie moje notki.
pozdrawiam.
To jest mój pierwszy blog na tej stronie.
Mam zamiar potraktować go jak pamiętnik.
Będę pisać co się wydarzyło, moje odczucia itd.
A teraz krótko o mnie:
Mam na imię zuzia, lat 14.
Lubię wampiry tzn. czytać książki w których są one bohaterami. Lubię też spotykać się z przyjaciółmi i wydurniać się z nimi. Nienawidzę ludzi którzy obrażają się o byle co... doprowadza mnie to do szału. Kocham naleśniki i muzykę!
Cóż.. to chyba wszystko co miałam do powiedzienia. Jeśli chcecie się dowiedzieć o mnie czegoś więcej to po prostu czytajcie moje notki.
pozdrawiam.
23.08.2010 o godz. 14:31
w pogoni za tym co jest dla nas trudno dostępne tak jak miłość.. Czasem jesteśmy... Czasem hmmmy mało powiedziane zawsze jesteśmy ślepi i nie widzimy tego co mamy na wyciągnięcie ręki dopiero z mijanym czasie zauważamy że jednak trzeba było pójść tamtą drogą...miłość boli i to jest ten błąd którego ludzie się boją...
Czy nadal czuję coś do Michała? Chyba nie już nie ma tego samego uczucia jak pisze może czasem jest jakaś tam lekka radocha nic więcej Monika się chwali zdj o nim i nie wiem po co a ja oczywiście dobra mina do złej gry..jutro jak napisze to mu napisze że nie mam ochoty dzisiaj z Tobą pisać i już pewnie do tak nie będzie no ale można sobie pomyśleć..hehe
Czy nadal czuję coś do Michała? Chyba nie już nie ma tego samego uczucia jak pisze może czasem jest jakaś tam lekka radocha nic więcej Monika się chwali zdj o nim i nie wiem po co a ja oczywiście dobra mina do złej gry..jutro jak napisze to mu napisze że nie mam ochoty dzisiaj z Tobą pisać i już pewnie do tak nie będzie no ale można sobie pomyśleć..hehe
23.08.2010 o godz. 14:31
Hejo no i dzisiaj dwie piosenki
A tera coś na pobudzenie.
Socer- ogień zniszczenia.
No i text:
I
Ogień zniszczenia tknął mą ziemię
Wszyscy Bracia zginęli dziś w boju
Nie dane mi się z nimi w śmierci połączyć
Pomszczenia woła ich krew
Ostatni z rodu, mój syn leży martwy
Nie doczekał czasu, gdy miecz mógłby wznieść
I jego śmierć zostanie pomszczona
Słyszcie mój bitewny zew!
PRE:
Krzyżowi zbójcy, Krwawej Zemsty Prawem
Mój miecz napoi się posoką waszych ciał!
Patrzcie Bogowie, oto wasz waleczny syn
Za prochy Ojców w tej ziemi on gna
REF:
Grzmij Piorunie, ukaż swą Potęgę
Ostatni z Synów Słońca dzierży Stal
Nie ujdzie żaden z morderców ludu
Co na tej ziemi od początku trwał!
Grzmij Piorunie, hen z mojej stanicy
Niechaj poznają, jaka tkwi w nas Moc
Karmię ostrze krwią plugawych gadów
Ich słabe krzyki wnet pochłonie noc!
II
Czyny straszliwe to moje dzieło
Słabe istoty nazywają to złem
Lecz Prawo Zemsty jest mi przypisane
I znów uderza mój Miecz!
Nie wierzę słowom w twarz mi rzucanym
Żałosne kłamstwa nie osłabią już mnie
Przelana krew uświęci me czyny
Wytnę plugastwo dziś precz!
PRE: [j.w.]
REFREN: [j.w.]
[solo: Strzelec]
[solo: Repulsor]
INTER:
[lead: Strzelec & Repulsor]
Przysięgam na Święte Słońce
Na jego promienny Blask
Zmiażdżę wrogów tysiące
Zakończył się dziś ich czas
Bogowie wskażą mi Drogę
Gdzie zatriumfuje ma Stal
Zemsty dokonam, a wtedy skonam
By imię me mogło trwać!
[solo: Strzelec]
REF:
Zowę się Ogniem Zniszczenia
Płomieniem Zemsty, który trawi świat
Siłą, co wyrywa chwasty
Grabiące naszą ziemię od tysięcy lat!
Płonę Ogniem Zniszczenia
Płomieniem Zemsty, co się będzie tlił
W sercach tych, co dopiero nadejdą
Zbudzeni głosem swej Stalowej Krwii!!!

A tera coś na pobudzenie.
Socer- ogień zniszczenia.
No i text:
I
Ogień zniszczenia tknął mą ziemię
Wszyscy Bracia zginęli dziś w boju
Nie dane mi się z nimi w śmierci połączyć
Pomszczenia woła ich krew
Ostatni z rodu, mój syn leży martwy
Nie doczekał czasu, gdy miecz mógłby wznieść
I jego śmierć zostanie pomszczona
Słyszcie mój bitewny zew!
PRE:
Krzyżowi zbójcy, Krwawej Zemsty Prawem
Mój miecz napoi się posoką waszych ciał!
Patrzcie Bogowie, oto wasz waleczny syn
Za prochy Ojców w tej ziemi on gna
REF:
Grzmij Piorunie, ukaż swą Potęgę
Ostatni z Synów Słońca dzierży Stal
Nie ujdzie żaden z morderców ludu
Co na tej ziemi od początku trwał!
Grzmij Piorunie, hen z mojej stanicy
Niechaj poznają, jaka tkwi w nas Moc
Karmię ostrze krwią plugawych gadów
Ich słabe krzyki wnet pochłonie noc!
II
Czyny straszliwe to moje dzieło
Słabe istoty nazywają to złem
Lecz Prawo Zemsty jest mi przypisane
I znów uderza mój Miecz!
Nie wierzę słowom w twarz mi rzucanym
Żałosne kłamstwa nie osłabią już mnie
Przelana krew uświęci me czyny
Wytnę plugastwo dziś precz!
PRE: [j.w.]
REFREN: [j.w.]
[solo: Strzelec]
[solo: Repulsor]
INTER:
[lead: Strzelec & Repulsor]
Przysięgam na Święte Słońce
Na jego promienny Blask
Zmiażdżę wrogów tysiące
Zakończył się dziś ich czas
Bogowie wskażą mi Drogę
Gdzie zatriumfuje ma Stal
Zemsty dokonam, a wtedy skonam
By imię me mogło trwać!
[solo: Strzelec]
REF:
Zowę się Ogniem Zniszczenia
Płomieniem Zemsty, który trawi świat
Siłą, co wyrywa chwasty
Grabiące naszą ziemię od tysięcy lat!
Płonę Ogniem Zniszczenia
Płomieniem Zemsty, co się będzie tlił
W sercach tych, co dopiero nadejdą
Zbudzeni głosem swej Stalowej Krwii!!!

23.08.2010 o godz. 14:29

Nie powiem, lubię babkę, za jej psycholkę z "Come to my Window" i zdolności wokalne. Teraz mam kolejny powód, żeby ją lubić - ma fajny kolor włosów. Widok jak powyżej na nowo rozbudził we mnie tęsknotę za tym kolorkiem - już miałam co prawda niebieskie pasemka (patrz logo) i chętnie bym sobie do nich wróciła.
Jak ja kocham niebieski kolor.
I tego gościa też lubię, narkomana jednego, byle ciastek nie przedawkował. Zwróćcie uwagę na kawałek od 35 sekundy :D
Jak ja kocham niebieski kolor.
I tego gościa też lubię, narkomana jednego, byle ciastek nie przedawkował. Zwróćcie uwagę na kawałek od 35 sekundy :D
23.08.2010 o godz. 14:24
no i kurwa źle . ostatnio pisałam wam , że się chyba zakochałam .. lipa z tego , wczoraj okazlo się , że ma dziewczyne.. jeszcze sie lizali na moich oczach , fuj!
ale mniejsza z tym .
druga zła wiadomosć to taka , ze jak się wczoraj okazało moi starzy kupili chate prawie na drugim końcu miasta, za dwa tygodnie mamy sie przeprowadzać. ;/ kurwa myślałam , że tam jebne .. ja nie chcę tu, mam znajomych , szkołe i wgl .. nie wiem jak to będzie ..;/ teoretycznie powiedzieli mi że szkoły nie zmienie, że bd mnie dowoźić , no ale ja nie wiem czy to wypali.
+ trzecia zła wiadomość , na weekend jadę do niemiec , z mama w delegacje .. nie chcę jechać .. to ostatni weekend od szkoły dlatego nie chce, musze go spedzic w sowim towarzystwie.. no ale kurna .. uparła się , na dodtaek zabiera bartosza ze mną , no w sumie on nie jest taki zły no ale ..
+ czwarta zła wiadomość .. ewka mi wczoraj powiedziała , że jest w piątym miesiącu ciązy .. ja nie wiem, powiedziała ze przez przypadek z takim bartkiem no ale kurcez .. musi sie osczedzac i wgl , co się z tym swiatem robi to ja nie wiem.. ide dziś z nia na usg.
to nara.;*
ale mniejsza z tym .
druga zła wiadomosć to taka , ze jak się wczoraj okazało moi starzy kupili chate prawie na drugim końcu miasta, za dwa tygodnie mamy sie przeprowadzać. ;/ kurwa myślałam , że tam jebne .. ja nie chcę tu, mam znajomych , szkołe i wgl .. nie wiem jak to będzie ..;/ teoretycznie powiedzieli mi że szkoły nie zmienie, że bd mnie dowoźić , no ale ja nie wiem czy to wypali.
+ trzecia zła wiadomość , na weekend jadę do niemiec , z mama w delegacje .. nie chcę jechać .. to ostatni weekend od szkoły dlatego nie chce, musze go spedzic w sowim towarzystwie.. no ale kurna .. uparła się , na dodtaek zabiera bartosza ze mną , no w sumie on nie jest taki zły no ale ..
+ czwarta zła wiadomość .. ewka mi wczoraj powiedziała , że jest w piątym miesiącu ciązy .. ja nie wiem, powiedziała ze przez przypadek z takim bartkiem no ale kurcez .. musi sie osczedzac i wgl , co się z tym swiatem robi to ja nie wiem.. ide dziś z nia na usg.
to nara.;*
23.08.2010 o godz. 14:24
wszystko się jakoś naprawia czasem na lepsze a czasem na gorszą stronę mego medalu... Michał się już nie odzywa ponad tydzień mam go gdzieś :P Leszkiem się się o dziwo jakoś się dogaduje chociaż czasem się kłócimy jak małe dzieci..:D ale e tam :D ważne że on się przynajmniej do mnie odzywa widać że na Michała liczyć nie można:D trudno się mówi. Kasia powiedziała kiedyś do mnie żebym dopuściła Leszka do siebie, ale nie, nie dopuszczę bo po ci? żeby znów cierpieć a trudno jest okiełzać tą głupią miłość wole być zimna niż gorąca chociaż nigdy się nie ogrzeje trudno się mówi..:D nie zazdroszczę Kasi że jest z Rafałem bo nie mam czego,ale czasem mnie boli że każdy jest z kimś a ja jestem sama ,ale mam przyjaciół to się liczy na których zawsze mogę liczyć
23.08.2010 o godz. 14:18
siema .
wczoraj nieźle namieszałam w relacjach z ludźmi..
po pierwsze o mało co nie pokłóciłam się z Majką . czyjś związek mógł stanąć pod znakiem zapytania, od czego jednak uchroniłam tych ludzi . miałam wąty do Krzycha, sama nie wiem o co . podobno się do niego przypie*dalałam, ale nie ważne . potem przypomniał mi się znowu 'mój były obiekt uczuć' i się popłakałam . chciałam wszystko przywrócić, ponaprawiać przeszłość i w ogóle.. napisałam do niego o 1:38 . nie odp, ale jak rano się obudziłam to sobie myślę- Ty idiotko, co Ty wczoraj odwalałaś ?! jaka znowu miłość .. ja pieprze . przecież to przeszłość, zrozum to!
i taka jest prawda . potem mi odpisał, ale już miałam to w dupie to tam walnęłam parę gadek i nara xd.
a wiecie dlaczego tam mnie teraz bierze na ten 'były obiekt uczuć' ? bo gubię się z panem SK i nie wiem już co robić, więc pada mi na mózgownice i odwalam takie akcje przywracania dawno zdechłej miłości ^^.
ale wszystko to już w porządku . otrzeźwiłam się i w ogóle . żyję dniem dzisiejszym .
tak więc teraz siedzę i dłubie słonia .
ściągam sb jakieś stare nuty, no bo są świetne jednakże .
hm . za oknem fajnie ponuro :* .
kompletne znudzenie i nieróbstwo z mojej strony .
coś czuję, że Jagoda wpadnie, chyba z nią się gdzieś wybiorę . na krótko.. bo na dłuższą metę nie mam ochoty słuchać jak mi opowiada o chomiku . ;x
oh yeah, nara ;d
wczoraj nieźle namieszałam w relacjach z ludźmi..
po pierwsze o mało co nie pokłóciłam się z Majką . czyjś związek mógł stanąć pod znakiem zapytania, od czego jednak uchroniłam tych ludzi . miałam wąty do Krzycha, sama nie wiem o co . podobno się do niego przypie*dalałam, ale nie ważne . potem przypomniał mi się znowu 'mój były obiekt uczuć' i się popłakałam . chciałam wszystko przywrócić, ponaprawiać przeszłość i w ogóle.. napisałam do niego o 1:38 . nie odp, ale jak rano się obudziłam to sobie myślę- Ty idiotko, co Ty wczoraj odwalałaś ?! jaka znowu miłość .. ja pieprze . przecież to przeszłość, zrozum to!
i taka jest prawda . potem mi odpisał, ale już miałam to w dupie to tam walnęłam parę gadek i nara xd.
a wiecie dlaczego tam mnie teraz bierze na ten 'były obiekt uczuć' ? bo gubię się z panem SK i nie wiem już co robić, więc pada mi na mózgownice i odwalam takie akcje przywracania dawno zdechłej miłości ^^.
ale wszystko to już w porządku . otrzeźwiłam się i w ogóle . żyję dniem dzisiejszym .
tak więc teraz siedzę i dłubie słonia .
ściągam sb jakieś stare nuty, no bo są świetne jednakże .
hm . za oknem fajnie ponuro :* .
kompletne znudzenie i nieróbstwo z mojej strony .
coś czuję, że Jagoda wpadnie, chyba z nią się gdzieś wybiorę . na krótko.. bo na dłuższą metę nie mam ochoty słuchać jak mi opowiada o chomiku . ;x
oh yeah, nara ;d
23.08.2010 o godz. 13:43
Osoby bez przeżyć są plastikowe, kiedy mówią, zdaje mi się ,że ich twarz ściśle opakowana jest foliowym workiem,zza którego ni w chuj nic nie słyszę.Człowieka cechują przeżycia.Ludzie wybitni mają ich na karku tyle,że sam Atlas dostałby skoliozy pod ich ciężarem.Tylko wielkie upadki w postaci gwałtownych przeżyć otwierają nam oczy,i wciskają zapałki między powieki.Kiedy budzisz się o wschodzie słońca,utytłany w błocie,bez pieniędzy i telefonu z najlepszym przyjacielem,i razem wędrujecie o wschodzie wakacyjnego słońca,w stronę ciepłego obiadu,dyskutując na temat "jaki samochód kupić w przyszłości" to jest to coś pięknego.Tutaj liczy się coś jeszcze, pieniądze są tylko środkiem do realizowania marzeń.A nasze przeżycia stają się tym kim jesteśmy teraz.
23.08.2010 o godz. 13:25
Sobota, 21.08.2010
Wstaliśmy Wszyscy...! Wyszlismy Na Dwór...! Poszlismy Do Mnie Na Śniadanie...! Posiedzielismy Troche... Poogladalismy ...
Zadzwonila Do Mnie Koleżanka Czy Idziemy Na Plaze..! Marcel Mowi Kurde Ja Jestem Jeszcze Pijany... Ale Mozemy Isc Jak Chcesz...! Wiec Poszlismy Do Sklepu... Kupilem Sobie Fajki I Loda Dla Małego...! Wiec Wybralismy Sie Na Plaze..! A Na Plaze Ode Mnie Z Domu Mam Jakies 3 Minuty Drogi.... Doszlismy... POszedlem Sie Przywitac Z Ratownikami Wkoncu to Znajomi...!
Pogadałem Troche...!
Koleżanka Mowi Skacz Do Wody... Wiec Skoczylem W Jej Okularach...! Nagle Krzyczy...
Nie W Okularach...!
Skoczylem W Nich... Wyplywam I Mowie Utopily Sie...!
Nawet Ich Nie Nurkowalem...!
Kapalismy Sie Moze Tak Z 2 Godzinki... Poszlismy Polezec Na Reczniki...!
Zaczelismy Grac W Tysiaca...! Jak Zwykle Wygralem...! Heeh ^^ Potem Poszlismy Do Domu...
Potem Poszlismy Nad Rzeke Sie Wykapac...!
Nawet Było Zajebiscie...! Bo Puszczalismy Sie Z Pradem... Tylko Mały Sie Bał... To Stał Na Brzegu...! i Znowu Pół Dnia Zleciało nam Na Plaży i Nad Rzeka..!
Poszlismy Do Baru Zjesc Obiad...
Przyszedl Wieczor Poszlismy Pochodzic...! Nagle Zadzwonil Małemu Telefon... Mama Dzwonila... Ze Siostra Jego Przyjezdza Pod Namiot Do Nas.... Poszlismy Do Nich Sie Przywitac...! Kurde Jego Siostry Normalnie Rok Czasu Nie Widzialem Ale I Tak Sie Nic Nie Zmienila...!
Pogadalismy Troche.... I Poszlismy Znowu Pic...!
Wypilismy Kilka Drinkow Sobie...! Tym Razem Spalismy We 2 W Namiocie...! I To Nawet Dobrze...! Poszlismy Do Mnie Pod Blok... Podchodze i Patrze A Tam Moje Dwie Siostry Pija Wodke Z Gwinta i Piwem Popijaja...! Heeh ^^
Posiedzielismy Troche z Nimi i Poszlismy Spac Do Namiotu...!
W Namiocie Zaczelismy Sie Troche Kłucic... Ale Po Jakims Czasie Bylo Juz Wszystko Dobrze....! Pogadalismy Poł Nocy i Poszlismy Spać...! Z Nim W Każdy Dzien Nie Bedzie Mi Sie Nudziło...! Ważne Ze Mam Go Przy Sobie... !
Wstaliśmy Wszyscy...! Wyszlismy Na Dwór...! Poszlismy Do Mnie Na Śniadanie...! Posiedzielismy Troche... Poogladalismy ...
Zadzwonila Do Mnie Koleżanka Czy Idziemy Na Plaze..! Marcel Mowi Kurde Ja Jestem Jeszcze Pijany... Ale Mozemy Isc Jak Chcesz...! Wiec Poszlismy Do Sklepu... Kupilem Sobie Fajki I Loda Dla Małego...! Wiec Wybralismy Sie Na Plaze..! A Na Plaze Ode Mnie Z Domu Mam Jakies 3 Minuty Drogi.... Doszlismy... POszedlem Sie Przywitac Z Ratownikami Wkoncu to Znajomi...!
Pogadałem Troche...!
Koleżanka Mowi Skacz Do Wody... Wiec Skoczylem W Jej Okularach...! Nagle Krzyczy...
Nie W Okularach...!
Skoczylem W Nich... Wyplywam I Mowie Utopily Sie...!
Nawet Ich Nie Nurkowalem...!
Kapalismy Sie Moze Tak Z 2 Godzinki... Poszlismy Polezec Na Reczniki...!
Zaczelismy Grac W Tysiaca...! Jak Zwykle Wygralem...! Heeh ^^ Potem Poszlismy Do Domu...
Potem Poszlismy Nad Rzeke Sie Wykapac...!
Nawet Było Zajebiscie...! Bo Puszczalismy Sie Z Pradem... Tylko Mały Sie Bał... To Stał Na Brzegu...! i Znowu Pół Dnia Zleciało nam Na Plaży i Nad Rzeka..!
Poszlismy Do Baru Zjesc Obiad...
Przyszedl Wieczor Poszlismy Pochodzic...! Nagle Zadzwonil Małemu Telefon... Mama Dzwonila... Ze Siostra Jego Przyjezdza Pod Namiot Do Nas.... Poszlismy Do Nich Sie Przywitac...! Kurde Jego Siostry Normalnie Rok Czasu Nie Widzialem Ale I Tak Sie Nic Nie Zmienila...!
Pogadalismy Troche.... I Poszlismy Znowu Pic...!
Wypilismy Kilka Drinkow Sobie...! Tym Razem Spalismy We 2 W Namiocie...! I To Nawet Dobrze...! Poszlismy Do Mnie Pod Blok... Podchodze i Patrze A Tam Moje Dwie Siostry Pija Wodke Z Gwinta i Piwem Popijaja...! Heeh ^^
Posiedzielismy Troche z Nimi i Poszlismy Spac Do Namiotu...!
W Namiocie Zaczelismy Sie Troche Kłucic... Ale Po Jakims Czasie Bylo Juz Wszystko Dobrze....! Pogadalismy Poł Nocy i Poszlismy Spać...! Z Nim W Każdy Dzien Nie Bedzie Mi Sie Nudziło...! Ważne Ze Mam Go Przy Sobie... !
23.08.2010 o godz. 13:21
Wyjazd do Rewala nie wypalił, bo mamuśka zaczęła stroić fochy, że chce do Kołobrzegu. Zawróciliśmy więc do Kołobrzegu i znaleźliśmy fajne domki letniskowe. Oczywiście zakwaterowaliśmy się tam. Pogoda w dniu naszego przyjazdu była kapryśna, bo na przemian padało, wiało i świeciło słońce, ale aż do wczoraj było upalnie (a wiadomo, że jak upalnie to na plaży dupa przy dupie). Trzy dni mieliśmy bardzo fajnych sąsiadów, z którymi siedzieliśmy wieczorami. Oni wyjechali dwa dni prędzej niż my, bo już byli wcześniej. Od razu po nich wprowadziły się trzy lafiryndy. Ruski. Matka i dwie córki, nieco starsze ode mnie. Już po pierwszej nocy doszliśmy do wniosku, że to BajzelMama i jej córki, które zarabiają dając dupy mówiąc wulgarnie. Wciąż skacowane, stringów opór na lince, prezerwatywy na trawniku...Raz to wszystkie meble powystawiały na zewnątrz i ich właścicielka zjebała...I wiecie co jak co, ale głupio mieszkać w jednym domku (bo jeden domek to dwie stancje były) z paniami lekkich obyczajów. zeby to jeszcze ładne było...:/ Nie, no nawet nie chce mi się tego wspominać.
W sobotę dostałam okres i humor mi się popsuł, bo już nawet o kąpieli mogłam pomarzyć. Wkurwiona wróciłam do domu.
Tylko wiecie co? Wcale mnie nie bolał brzuch. A jak siedzę w domu i okresu dostanę to mogę normalnie umrzeć.
A. No i w czwartek był taki sztormik :) 6 w skali Beuforta czy jakoś tak się mówi.
Na razie tyle :)
W sobotę dostałam okres i humor mi się popsuł, bo już nawet o kąpieli mogłam pomarzyć. Wkurwiona wróciłam do domu.
Tylko wiecie co? Wcale mnie nie bolał brzuch. A jak siedzę w domu i okresu dostanę to mogę normalnie umrzeć.
A. No i w czwartek był taki sztormik :) 6 w skali Beuforta czy jakoś tak się mówi.
Na razie tyle :)
23.08.2010 o godz. 13:15
Nie do końca wiem jak to napisać. Dokładnie wtedy, kiedy zrozumiałam, że to ja jestem frajerka, a nie on... dostałam maila. Od niego. Zwyczajny, jak od koleżanki, krótki (koleś nie za bardzo kreatywny- dwa zdania), a cieszyłam się jak głupi osioł. Mimo, że przecież jestem wolna. Ale, teraz nie odpiszę mu odrazu. Poczekam kilka dni. Nie będzie wyglądało, że wciąż coś tam we mnie bije. Choć powiem szczerze, kiedy zobaczyłam inf., że mam nową wiadomość, kiedy ją przeczytałam... ogarnął mnie taki dziwny spokój, tak jakbym miała kolegę, nie materiał idealny na mojego KOGOŚ. Wciąż nic nas nie łączy poza 4 mailami i trzema tygodniami na obozie trzy lata temu, ale jestem dziwnie spokojna :)
23.08.2010 o godz. 13:09






