Wczoraj wieczorem zadzwoniłam do terapeuty,nie miałam do kogo i czułam że tylko z nim moge przebywać ale bałam się...pare miesięcy temu wyzwałam go i kazałam więcej sie nie pokazywać.Mimo tego co wtedy powiedziałam przyjechał dziś rano-jest na tyle mądrym facetem że zrozumiał ze byłam na głodzie a to wcale nie pomagało.
Ale było inaczej niż kiedyś bo uczucie ktore kiedyś nas łączyło wypaliło sie tak szybko jak powstało i my sie zmienilismy...zadziwiające.On dalej w eleganckim garniturze ale widac po nim zmęczenie.Wygląda jakgdyby nic nie jadł od paru dni.pomyślałam-"Psycholog z problemami".Potem zobaczyłam ze nie nosi obrączki z którą kiedyś nie potrafił sie rozstać czyli rozwód-To mnie rozbiło bo gdy wspominal wcześniej o żonie słychać w jego głosie było nadzieje że jednak będzie dobrze choc nie chciał sie do tego przynać gdy był ze mną,czułam że jestem jego zabezpieczeniem w razie niepowodzenia.
Spytał czy to jego dziecko...i ograneła mnie fala gorąca-nie potafiam mu odpowiedzieć-nie wiem.
Wbiłam sobie do głowy ze to dziecko K. a przecież może być inaczej.
Na pożegnanie chciałam go pocałować ale nie wyszło,wtedy też zrozumiałam co zrobiłam sobie i jemu pare miesięcy temu.
Ale było inaczej niż kiedyś bo uczucie ktore kiedyś nas łączyło wypaliło sie tak szybko jak powstało i my sie zmienilismy...zadziwiające.On dalej w eleganckim garniturze ale widac po nim zmęczenie.Wygląda jakgdyby nic nie jadł od paru dni.pomyślałam-"Psycholog z problemami".Potem zobaczyłam ze nie nosi obrączki z którą kiedyś nie potrafił sie rozstać czyli rozwód-To mnie rozbiło bo gdy wspominal wcześniej o żonie słychać w jego głosie było nadzieje że jednak będzie dobrze choc nie chciał sie do tego przynać gdy był ze mną,czułam że jestem jego zabezpieczeniem w razie niepowodzenia.
Spytał czy to jego dziecko...i ograneła mnie fala gorąca-nie potafiam mu odpowiedzieć-nie wiem.
Wbiłam sobie do głowy ze to dziecko K. a przecież może być inaczej.
Na pożegnanie chciałam go pocałować ale nie wyszło,wtedy też zrozumiałam co zrobiłam sobie i jemu pare miesięcy temu.
23.08.2010 o godz. 21:07
komentuj (3)
Następnego dnia Inga wpadła do Izy, godzinę przed planowaną randką Izy z Julkiem, a jej z nowym nieznajomym. Gdy Iza zobaczyła Ingę, omało nie zemdlała z wrażenia.
Iza: Dziewczyno, dżinsy i zwykła bluzka? To ma być randka!!!
Inga: To co z tego.
Iza: Wchodź do domu, zaraz zrobię Cię na bóstwo.
Za chwilę Iza wzieła Ingę w obroty. Umalowała, uczesała i pożyczyła jej sexy tunikę i czarne leginsy. Wszystkim poczynaniom Izy przyglądała się siostra Wiki.
Chwilę przed wyjściem:
Iza: Teraz to wyglądasz ekstra!
Wiktoria: Inguś, Izka miała racje. Z tamtym ubiorem przesadziłaś. Ale teraz jest o wiele lepiej.
Inga: No dobra. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
Iza: Ooo... Zobaczysz jeszcze dziś mi podziękujesz mi, że Cię zabrałam.
10 minut poźniej Iza i Ingą były już na miejscu. Chłopaków jeszcze nie było. Nagle słychać z daleka krzyk:
Julek: Hej! Izuś! Inga!
Dziewczyny odwróciły się w stronę chłopaków. Inga omieniała z wrażenia. Z Julkiem był przystojny brunet o ciemnych oczach.
Iza: No hej! (szeptem)Inguś poradzisz sobie. Julek! Idziemy. Spotkamy sie za 2 godziny w tym samym miejscu. Pa!
Inga: Cześć! Jestem Inga.
Chłopak: Hej! A ja jestem Piotr. Mam nadzieję, ze spaceru mi nie odmówisz.
Inga: Jestem za...
Piotr: Zachód słońca zapowiada się piękny, ale nie będzie tak piękny jak Ty.
Wolno ruszyli w stronę wzgórza. cdn.
Iza: Dziewczyno, dżinsy i zwykła bluzka? To ma być randka!!!
Inga: To co z tego.
Iza: Wchodź do domu, zaraz zrobię Cię na bóstwo.
Za chwilę Iza wzieła Ingę w obroty. Umalowała, uczesała i pożyczyła jej sexy tunikę i czarne leginsy. Wszystkim poczynaniom Izy przyglądała się siostra Wiki.
Chwilę przed wyjściem:
Iza: Teraz to wyglądasz ekstra!
Wiktoria: Inguś, Izka miała racje. Z tamtym ubiorem przesadziłaś. Ale teraz jest o wiele lepiej.
Inga: No dobra. Chodźmy już, bo się spóźnimy.
Iza: Ooo... Zobaczysz jeszcze dziś mi podziękujesz mi, że Cię zabrałam.
10 minut poźniej Iza i Ingą były już na miejscu. Chłopaków jeszcze nie było. Nagle słychać z daleka krzyk:
Julek: Hej! Izuś! Inga!
Dziewczyny odwróciły się w stronę chłopaków. Inga omieniała z wrażenia. Z Julkiem był przystojny brunet o ciemnych oczach.
Iza: No hej! (szeptem)Inguś poradzisz sobie. Julek! Idziemy. Spotkamy sie za 2 godziny w tym samym miejscu. Pa!
Inga: Cześć! Jestem Inga.
Chłopak: Hej! A ja jestem Piotr. Mam nadzieję, ze spaceru mi nie odmówisz.
Inga: Jestem za...
Piotr: Zachód słońca zapowiada się piękny, ale nie będzie tak piękny jak Ty.
Wolno ruszyli w stronę wzgórza. cdn.
23.08.2010 o godz. 20:13
Co za dzień siedzę przed kompem.Chłopak naprawia samochód koledze. Powoli wszystko zaczyna mnie irytować. Napisał do mnie kolega grrr. Wkurzył mnie nie tym,że się odezwał, a tym, że pisze a nie chce mnie tak naprawdę słuchać, wszystko co powiem jest beee, jeśli mnie nie umie słuchać to niech nie słucha, może gram w mało ambitne gry, ale robie ambitniejsze rzeczy niż on, dostałam impuls, skończę książkę natychając się i oglądając Robin Hooda, chodź daleko mu do mojej.
Craker komputerowy czy jak tam się nazywa, odzywa się do mnie natchnionej ekscentryczki, też mi coś... Jak on zadziera nosa to czemu ja mam tego nie robić... Poza tym ma kto mnie słuchać, chłopak rozumie, bo to mój skarb.
Koledze, jeszcze pokaże, kopara mu opadnie, nawet jak mnie wyśmieje, ale co mnie to obchodzi, ja osiągnę cel, a on będzie tkwił w tym swoim realnym światku. No a jak to cwaniaczek kupi, a po tym mnie wyśmieje to mu powiem,że jeszcze za to zapłacił. Nie cierpię jak pisze a ktoś krytykuje każde moje zdanie... krytyka krytyką, ale nie przesadzajmy,żeby skrytykować proste pytanie...
Przypomina mi chłopaków ze starej szkoły, jak pisze czuje się jak śmieć, chodź tak o sobie nie myślę, ale tak na te 5 minut tak się czuje. Po prostu ta jego głupia gadka robi ze mnie dno i dziesięć metrów mułu. Szlak mnie trafia na to. Najgłupsze jest to,że taki myśli,że jest najmądrzejszy.
Może nie jestem w jego typie, ale tak dziewczyny się nie traktuje. Tak samo jak mi kiedyś jeden zapodał tekst "ty nie możesz mieć chłopaka" wyśmiał mnie na oczach wszystkich, oj byłam bardzo wrażliwa i rozryczałam się, to zabrzmiało jak pogarda, to mnie zabolało i do dziś boli...
Craker komputerowy czy jak tam się nazywa, odzywa się do mnie natchnionej ekscentryczki, też mi coś... Jak on zadziera nosa to czemu ja mam tego nie robić... Poza tym ma kto mnie słuchać, chłopak rozumie, bo to mój skarb.
Koledze, jeszcze pokaże, kopara mu opadnie, nawet jak mnie wyśmieje, ale co mnie to obchodzi, ja osiągnę cel, a on będzie tkwił w tym swoim realnym światku. No a jak to cwaniaczek kupi, a po tym mnie wyśmieje to mu powiem,że jeszcze za to zapłacił. Nie cierpię jak pisze a ktoś krytykuje każde moje zdanie... krytyka krytyką, ale nie przesadzajmy,żeby skrytykować proste pytanie...
Przypomina mi chłopaków ze starej szkoły, jak pisze czuje się jak śmieć, chodź tak o sobie nie myślę, ale tak na te 5 minut tak się czuje. Po prostu ta jego głupia gadka robi ze mnie dno i dziesięć metrów mułu. Szlak mnie trafia na to. Najgłupsze jest to,że taki myśli,że jest najmądrzejszy.
Może nie jestem w jego typie, ale tak dziewczyny się nie traktuje. Tak samo jak mi kiedyś jeden zapodał tekst "ty nie możesz mieć chłopaka" wyśmiał mnie na oczach wszystkich, oj byłam bardzo wrażliwa i rozryczałam się, to zabrzmiało jak pogarda, to mnie zabolało i do dziś boli...
______________________________________
Oczywiście za rok zaczęłam chodzić z palantem, takim jak oni, pewien czas było okej, a potem go zostawiłam, teraz udaje,że mnie nie zna, a ja wyładniałam tak mi się przynajmniej zdaje, no i mam wspaniałego chłopaka.
Śniło mi się kiedyś,że kiedy dorosnę stanę się bardzo piękna, cudna, nie żeby to był sen o metamorfozie, po prostu żeniłam się w nim, to były jakieś przygotowania, w co i tak nie wierze w realu, w ogóle nie wiem czy mogę mieć nadzieje, czy mogę liczyć na tyle, czy na kocią łapę? Boje się takich nadziei, a cały czar pryśnie...
Nie chce mieć marzeń, bo jeśli o czymś marze tracę to. Dlatego wole mieć cele, osiągalne. Boje się o swoja przyszłość, boje się go stracić ( nie lubię gdy tak milczy) jak to kobieta do głowy zaczynają nachodzić jakieś głupie myśli.
Śniło mi się kiedyś,że kiedy dorosnę stanę się bardzo piękna, cudna, nie żeby to był sen o metamorfozie, po prostu żeniłam się w nim, to były jakieś przygotowania, w co i tak nie wierze w realu, w ogóle nie wiem czy mogę mieć nadzieje, czy mogę liczyć na tyle, czy na kocią łapę? Boje się takich nadziei, a cały czar pryśnie...
Nie chce mieć marzeń, bo jeśli o czymś marze tracę to. Dlatego wole mieć cele, osiągalne. Boje się o swoja przyszłość, boje się go stracić ( nie lubię gdy tak milczy) jak to kobieta do głowy zaczynają nachodzić jakieś głupie myśli.
______________________________________
Idę oglądać film, z postanowieniem w tym tygodniu dokończę wszystko to co zaczęłam.
23.08.2010 o godz. 20:01
Hejka sorx że nie pisałam byłam zajęta pomaganiem mamie bo mama jest w ciąży...
Mam na dzieję że to nie chłopak się urodzi tylko dziewczynka błagam
Bo jak chłopiec to co będzie jak będzie mnie dręczył tak jak mnie mój brat !!!! Ah nie ważne aha rodzice dobudowują Wille dodają Jeden pokój na 2 piętrze dla dzidziusia. A mama urodzi w maju a w dniu prawdo podobnie 8 maja ale nic jeszcze nie wiadomo. A szkoda że psa nie ma tylko kot Kacper :)...
Teraz nie wiem co wam powiedzieć oj to ja już pójdę dochodzi 20 a ja ide oglądać iCarly Papa Kisssss
Mam na dzieję że to nie chłopak się urodzi tylko dziewczynka błagam
Bo jak chłopiec to co będzie jak będzie mnie dręczył tak jak mnie mój brat !!!! Ah nie ważne aha rodzice dobudowują Wille dodają Jeden pokój na 2 piętrze dla dzidziusia. A mama urodzi w maju a w dniu prawdo podobnie 8 maja ale nic jeszcze nie wiadomo. A szkoda że psa nie ma tylko kot Kacper :)...
Teraz nie wiem co wam powiedzieć oj to ja już pójdę dochodzi 20 a ja ide oglądać iCarly Papa Kisssss
23.08.2010 o godz. 19:50
wyjechałem przed chwilą deską na stacje, a tu jeb, deszcz pada. yyy...
no i się wróciłem. i dobrze, bo tak zaczęło potem lać ze szok.
no i sobie siedze przed kompem, tak dzisiaj chyba mam jakies święto-od rano siedze tylko na kompie i konsoli, z małymi przerwami oczywiście.
oczy bolą, palca obdarłem (nawet nie wiem o co) i na dodatek burza za oknem.
ale dupnie.
nawet muzy słuchać nie moge bo cholera jasna nie mam fona ani mp3!!!
by to szlag jasny trafił...
jutro chyba wstaje o 6 na msze i odprowadzić pielgrzymkę.
dziwnie się czuje.
kawałek na teraz:
no i się wróciłem. i dobrze, bo tak zaczęło potem lać ze szok.
no i sobie siedze przed kompem, tak dzisiaj chyba mam jakies święto-od rano siedze tylko na kompie i konsoli, z małymi przerwami oczywiście.
oczy bolą, palca obdarłem (nawet nie wiem o co) i na dodatek burza za oknem.
ale dupnie.
nawet muzy słuchać nie moge bo cholera jasna nie mam fona ani mp3!!!
by to szlag jasny trafił...
jutro chyba wstaje o 6 na msze i odprowadzić pielgrzymkę.
dziwnie się czuje.
kawałek na teraz:
"odblokuj sie, by wyjść poza smutny cudzysłów."
23.08.2010 o godz. 19:47
Hej wszystkim po długiej przerwie stęskniłam się za wami ale już będę mam nadziehje coraz częściej klikać.
Jeśli was to ciekawi to zmienił się moj wizerunek a oto moje zdięcie pozdrowienia i buziaki
Jeśli was to ciekawi to zmienił się moj wizerunek a oto moje zdięcie pozdrowienia i buziaki
23.08.2010 o godz. 19:41
Przedostatniego dnia wakacji Iza zadzwoniła do Cassandy z bardzo ważną wiadomością
Iza : Casse, mam sprawę
Casse : jaką ?
Iza : umówiłam się z Julkiem, ale mama nie może nic wiedzieć, Wika powiedziała, że nie będzie mnie po raz kolejny kryła i mam powiedzieć mamie, a nie mogę. Pójdziesz ze mną na tą randkę? Weźmiesz Kamila i wy będziecie łazić gdzieś tam indziej, a ja z Julkiem też gdzie indziej. Pliiiiis
Casse : Kiedy ?
Iza : Jutro...
Casse : Sorki Izuś, ale my z Kamilem mieliśmy inne plany i niezbyt chciałabym je zmieniać. Pogadaj z Ingą
Iza : Ale Inga sama ma iść ?
Casse : Skołuj jej jakiegoś boya
Iza : Kurdę, ciężko będzie, ale postaram się. Dobra szkoda, że nie możesz. To papa
Casse : papa
Iza cały dzień łaziła po domu jak idiotka, zamulała, nie wiedziała co ma sądzić na temat tego spotkania, na temat pomysłu wzięcia Ingi. Chciała się spotkać z Julkiem, ale sama, ale wiedziała że Inga to jej jedyna nadzieja. Napisała do Julka i opisała cała sytuację, ten powiedział, że tyle skołuje jakiegoś kumpla i dadzą radę. Iza nie była tego taka pewna, wiedziała co Inga sądzi na temat randek w ciemno. Nie dziwiła się jej, bo sama miała podobne zdanie, ale musiała ją jakoś w to wkręcić. W czasie, gdy Iza pisała na gg z Julkiem, do pokoju weszła cicho Wika i zaczęła czytać wiadomości ich. Gdy zobaczyła, co knują wybuchnęła śmiechem
Wiktoria : Ty chyba nie sądzisz, że Inga się na to złapie?
Iza : Wikuś, błagam, pomóż mi. Ostatni raz.
Wiktoria : wiesz, że Ingi nawet ja nie przekonam na coś takiego.
Iza : Ale jak się będziesz starała, to może we dwie byście pojechały, połaziłybyście razem, a ja bym się spotkała z Julkiem
Wiktoria : Po raz kolejny Ci powtórzę. Jestem Twoją siostrą, traktuję Cię jak przyjaciółkę, ale do jakiej cholery ile można ukrywać przed rodzicami chłopaka? Ile można Cię kryć?
Iza : No ale to tylko do września, czyli już ostatni raz...
Wiktoria : A w następne wakacje wejdziesz mi na głowę. Zresztą we wrześniu jak wrócisz za późno, to też będzie podejrzane
Iza : Ale mniej, niż jak mam sama jechać rowerem do wsi obok, żeby się spotkać.
Wiktoria : Iza, daj se spokój i powiedz mamie
Iza : Jakoś Tobie było głupio powiedzieć, że masz chłopaka.
Wiktoria : Ja to inna historia. Nie jestem taka jak ty, więc mama inaczej do tego by pewnie podeszła
Iza : No właśnie, inaczej, bo by zacieszała. Miałaby radochę z tego przez trzy lata, a jak ja mam chlopaka, to się na mnie drze
Wiktoria : Iza, ale nie przesadzasz ?
Iza : Ja? Ty chyba nie widzisz tego jak jest naprawdę! I ja mam powoli tego dość!
Iza wyszła z pokoju, trzasnęła drzwiami, założyła na siebie ocieplaną bluzę, bo mimo iż było lato, wieczory stawały się coraz chłodniejsze i wyszła na podwórko. Założyła słuchawki na uszy, usiadła w miejscu dośc widocznym, żeby rodzice się nie martwili i zaczęła słuchac muzyki.
Wiktoria w tym czasie napisała do Ingi, co Iza knuje. Mimo iż przyjaźniły się we cztery, widać było wyraźną linię między dwoma grupkami przyjaciółek, które dopiero teraz się zżyły razem. Wika przewidując reakcję Ingi powiedziała jej, żeby usiadła i wtedy jej to napisała. Inga jednak zareagowała inaczej - pomysł jej się spodobał, stwierdziła, że już dawno nie umawiała się na randki i z miła chęcią by pojechała... cdn.
Iza : Casse, mam sprawę
Casse : jaką ?
Iza : umówiłam się z Julkiem, ale mama nie może nic wiedzieć, Wika powiedziała, że nie będzie mnie po raz kolejny kryła i mam powiedzieć mamie, a nie mogę. Pójdziesz ze mną na tą randkę? Weźmiesz Kamila i wy będziecie łazić gdzieś tam indziej, a ja z Julkiem też gdzie indziej. Pliiiiis
Casse : Kiedy ?
Iza : Jutro...
Casse : Sorki Izuś, ale my z Kamilem mieliśmy inne plany i niezbyt chciałabym je zmieniać. Pogadaj z Ingą
Iza : Ale Inga sama ma iść ?
Casse : Skołuj jej jakiegoś boya
Iza : Kurdę, ciężko będzie, ale postaram się. Dobra szkoda, że nie możesz. To papa
Casse : papa
Iza cały dzień łaziła po domu jak idiotka, zamulała, nie wiedziała co ma sądzić na temat tego spotkania, na temat pomysłu wzięcia Ingi. Chciała się spotkać z Julkiem, ale sama, ale wiedziała że Inga to jej jedyna nadzieja. Napisała do Julka i opisała cała sytuację, ten powiedział, że tyle skołuje jakiegoś kumpla i dadzą radę. Iza nie była tego taka pewna, wiedziała co Inga sądzi na temat randek w ciemno. Nie dziwiła się jej, bo sama miała podobne zdanie, ale musiała ją jakoś w to wkręcić. W czasie, gdy Iza pisała na gg z Julkiem, do pokoju weszła cicho Wika i zaczęła czytać wiadomości ich. Gdy zobaczyła, co knują wybuchnęła śmiechem
Wiktoria : Ty chyba nie sądzisz, że Inga się na to złapie?
Iza : Wikuś, błagam, pomóż mi. Ostatni raz.
Wiktoria : wiesz, że Ingi nawet ja nie przekonam na coś takiego.
Iza : Ale jak się będziesz starała, to może we dwie byście pojechały, połaziłybyście razem, a ja bym się spotkała z Julkiem
Wiktoria : Po raz kolejny Ci powtórzę. Jestem Twoją siostrą, traktuję Cię jak przyjaciółkę, ale do jakiej cholery ile można ukrywać przed rodzicami chłopaka? Ile można Cię kryć?
Iza : No ale to tylko do września, czyli już ostatni raz...
Wiktoria : A w następne wakacje wejdziesz mi na głowę. Zresztą we wrześniu jak wrócisz za późno, to też będzie podejrzane
Iza : Ale mniej, niż jak mam sama jechać rowerem do wsi obok, żeby się spotkać.
Wiktoria : Iza, daj se spokój i powiedz mamie
Iza : Jakoś Tobie było głupio powiedzieć, że masz chłopaka.
Wiktoria : Ja to inna historia. Nie jestem taka jak ty, więc mama inaczej do tego by pewnie podeszła
Iza : No właśnie, inaczej, bo by zacieszała. Miałaby radochę z tego przez trzy lata, a jak ja mam chlopaka, to się na mnie drze
Wiktoria : Iza, ale nie przesadzasz ?
Iza : Ja? Ty chyba nie widzisz tego jak jest naprawdę! I ja mam powoli tego dość!
Iza wyszła z pokoju, trzasnęła drzwiami, założyła na siebie ocieplaną bluzę, bo mimo iż było lato, wieczory stawały się coraz chłodniejsze i wyszła na podwórko. Założyła słuchawki na uszy, usiadła w miejscu dośc widocznym, żeby rodzice się nie martwili i zaczęła słuchac muzyki.
Wiktoria w tym czasie napisała do Ingi, co Iza knuje. Mimo iż przyjaźniły się we cztery, widać było wyraźną linię między dwoma grupkami przyjaciółek, które dopiero teraz się zżyły razem. Wika przewidując reakcję Ingi powiedziała jej, żeby usiadła i wtedy jej to napisała. Inga jednak zareagowała inaczej - pomysł jej się spodobał, stwierdziła, że już dawno nie umawiała się na randki i z miła chęcią by pojechała... cdn.
23.08.2010 o godz. 19:27
Hejka tu xboyx
Wróciłem z studzianka
Wczoraj w nocy ja i tato bawiliśmy się w 3 wojnę świtową :)
Było extraaaaaaa
ALE SZKODA ŻE W NASTĘPNĄ ŚRODĘ TRZA WRACAĆ DO SZKOŁY
To tyle
NarQ
Wróciłem z studzianka
Wczoraj w nocy ja i tato bawiliśmy się w 3 wojnę świtową :)
Było extraaaaaaa
ALE SZKODA ŻE W NASTĘPNĄ ŚRODĘ TRZA WRACAĆ DO SZKOŁY
To tyle
NarQ
23.08.2010 o godz. 19:18
Ile gwiazd na niebie...
Tak więc mijają ostatnie dni wakacji, w których nie robię nic pożytecznego, czym doprowadzam moją rodzicielkę do szału. Ostatnio czytałam książkę, która zmusiła mnie do refleksji. Mówię o książce miraże Soheir Khashoggi. Autorka opisuje los kobiet w religii islamu. Są one całkowici zniewolone, jak domowe zwierzątka. Nie wolno im prowadzić samochodu, pokazywać się bez mężczyzny w miejscu publicznym, wychodzić bez zasłoniętego ciała i twarzy, kształcić się, wyrażać swoją opinię, w czasie rozmowy, zostawać sam na sam z mężczyznami, bez zgody męża. Te zasady dla nas, współczesnych kobiet, są nie do przyjęcia. Jednak dla tych, oddalonych od nas kobiet w krajach arabskich, są one święte. Złamanie ich, nierzadko kobietę kosztuje życie. Jednak po przeczytaniu tej książki nasuwa mi się pytanie: Dlaczego kobiety nigdy nie próbowały się wyzwolić. Czy ich świat jest tak sterroryzowany przez mężczyzn, czy po prostu nie wyobrażają sobie innego życia?
Tak więc mijają ostatnie dni wakacji, w których nie robię nic pożytecznego, czym doprowadzam moją rodzicielkę do szału. Ostatnio czytałam książkę, która zmusiła mnie do refleksji. Mówię o książce miraże Soheir Khashoggi. Autorka opisuje los kobiet w religii islamu. Są one całkowici zniewolone, jak domowe zwierzątka. Nie wolno im prowadzić samochodu, pokazywać się bez mężczyzny w miejscu publicznym, wychodzić bez zasłoniętego ciała i twarzy, kształcić się, wyrażać swoją opinię, w czasie rozmowy, zostawać sam na sam z mężczyznami, bez zgody męża. Te zasady dla nas, współczesnych kobiet, są nie do przyjęcia. Jednak dla tych, oddalonych od nas kobiet w krajach arabskich, są one święte. Złamanie ich, nierzadko kobietę kosztuje życie. Jednak po przeczytaniu tej książki nasuwa mi się pytanie: Dlaczego kobiety nigdy nie próbowały się wyzwolić. Czy ich świat jest tak sterroryzowany przez mężczyzn, czy po prostu nie wyobrażają sobie innego życia?
23.08.2010 o godz. 19:18
będę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzecznabędę grzeczna
...będę grzeczna?
I idę na kolację.
...będę grzeczna?
I idę na kolację.
23.08.2010 o godz. 19:13
Justin Bieber zapewnia swoich fanów, że jego gładka jak pupa niemowlęcia buzia, to efekt używania preparatu antytrądzikowego!
Wokalista wziął udział w reklamie Proactiv - tego samego środka, do którego stosowania namawiała niedawno Katy Perry.
Perry ma jednak ciągle problemy z cerą, a Justin nie - może dlatego firma postanowiła zatrudnić chłopca?
Wokalista wziął udział w reklamie Proactiv - tego samego środka, do którego stosowania namawiała niedawno Katy Perry.
Perry ma jednak ciągle problemy z cerą, a Justin nie - może dlatego firma postanowiła zatrudnić chłopca?
23.08.2010 o godz. 18:56
Kim Kardashian / © PR PhotosBieber Fever, czyli szaleństwo, w którego centrum znajduje się 16-letni Justin Bieber, dopadło też Kim Kardashian.
Obydwoje pojawili się na oficjalnym obiedzie w Białym Domu.
Nastoletni piosenkarz już znalazł okazję, by poflirtować z kilkanaście lat starszą Kim Kardashian, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak podoba się gwiazdorowi.
- Popatrzcie, to moja dziewczyna
! - chwalił się na Twitterze.
Kim nie pozostała dłużna i zażartowała na swoim profilu:
- Oficjalnie mam już Gorączkę Biebera!
23.08.2010 o godz. 18:53
Chce widzieć ich twarze.
Justin Bieber / CoverDo niedawna Justin Bieber nie za bardzo mógł umawiać się z dziewczynami. Jego mama uważała, że Justin jest za młody na randkowanie. Dopiero gdy piosenkarz skończył 16 lat, mama wyraziła zgodę na to, by jej syn zaczął się umawiać.
Pisaliśmy już trochę o preferencjach Justina (lubi dziewczyny o ładnych oczach, wesołe), dziś coś nowego w tym temacie.
Otóż Bieber nie lubi, kiedy dziewczyny za mocno się malują.
- Nie przepadam za dziewczynami, które nakładają grubą warstwę makijażu. Nie możesz wtedy zobaczyć ich twarzy. Niektóre dziewczyny są naprawdę piękne, ale brak im pewności siebie i choć o wiele lepiej wyglądają bez makijażu, malują się bardzo mocno - mówi Justin.
Mówi jak dojrzały mężczyzna! Choć ma dopiero 16
Justin Bieber / CoverDo niedawna Justin Bieber nie za bardzo mógł umawiać się z dziewczynami. Jego mama uważała, że Justin jest za młody na randkowanie. Dopiero gdy piosenkarz skończył 16 lat, mama wyraziła zgodę na to, by jej syn zaczął się umawiać.
Pisaliśmy już trochę o preferencjach Justina (lubi dziewczyny o ładnych oczach, wesołe), dziś coś nowego w tym temacie.
Otóż Bieber nie lubi, kiedy dziewczyny za mocno się malują.
- Nie przepadam za dziewczynami, które nakładają grubą warstwę makijażu. Nie możesz wtedy zobaczyć ich twarzy. Niektóre dziewczyny są naprawdę piękne, ale brak im pewności siebie i choć o wiele lepiej wyglądają bez makijażu, malują się bardzo mocno - mówi Justin.
Mówi jak dojrzały mężczyzna! Choć ma dopiero 16
23.08.2010 o godz. 18:52
Justin Bieber ma opinię niezbyt rozgarniętego, łagodnego 16-latka, który lubi wpadać na szklane drzwi.
Ostatnio jednak nastoletni piosenkarz pokazał pazurek.
Wszystko przez to, że w programie telewizyjnym wręczono mu wstrząśnięty wcześniej gazowany napój i poproszono o jego odkręcenie.
Zdenerwowany Bieber natychmiast wyszedł ze studia. Z tym, że scenariusz zakładał, że będzie śmiać się razem z prowadzącymi. Jak widać reżyser nie przewidział innej reakcji.
Ostatnio jednak nastoletni piosenkarz pokazał pazurek.
Wszystko przez to, że w programie telewizyjnym wręczono mu wstrząśnięty wcześniej gazowany napój i poproszono o jego odkręcenie.
Zdenerwowany Bieber natychmiast wyszedł ze studia. Z tym, że scenariusz zakładał, że będzie śmiać się razem z prowadzącymi. Jak widać reżyser nie przewidział innej reakcji.
23.08.2010 o godz. 18:49
'Fałszywi przyjaciele zgasną jak knoty bo
Bo są w naszym życiu sprawy ważniejsze od pieniędzy i ważniejsze od sławy
Bo są w naszym życiu ludzie z których powinniśmy cieszyć sie w każdej życia sekundzie'
Tak bardzo przepraszam Cię Laurko <3
Bo są w naszym życiu sprawy ważniejsze od pieniędzy i ważniejsze od sławy
Bo są w naszym życiu ludzie z których powinniśmy cieszyć sie w każdej życia sekundzie'
Tak bardzo przepraszam Cię Laurko <3
23.08.2010 o godz. 18:25
Hej dzisiaj druga notka.
Piosenka i zapro do czytania drugiej noty.
Na konkursio dla: TwaMiloscToMojeSerceXxx
Ps: Ręcznie robiłam w paintcie i adobe photo shop.
Piosenka i zapro do czytania drugiej noty.
Na konkursio dla: TwaMiloscToMojeSerceXxx
Ps: Ręcznie robiłam w paintcie i adobe photo shop.
23.08.2010 o godz. 18:16
Czy już tak zawsze będzie ,że wracam do domu i...nic? Są dwa momenty dnia, które lubię.Rano,kiedy mam jeszcze pół godziny spania wtulona w D. i koniec pracy, bo wiem,że już powoli do domu. Ale gdy już wrócę to...nic.
D.ma małą siostrę. Fajną. Taka mała blondyneczka. Tęskni za nią. To jasne. Ale żeby robić tysiące zdjęć i najchętniej zawiesić nimi pokój, i wciąż się rozczulać...przecież nawet się nią nie zajmuje jak jest w domu.
Zapytałam go o to. Odpowiedział,że to nie tęsknota ale wdzięczność, bo on narodzin małej ich ojciec przestał się awanturować. hm...pomijając fakt,że to raczej wiek pozostałych dorastających dzieci zapewne powstrzymał agresję ojca,to...wdzięczność? Nie rozumiem jego emocji, wydają mi się sztuczne. A ja tak strasznie nie cierpię fałszywego rozczulania,fuuuj.
Jego siostra ma tak samo,więc może to u nich rodzinne.
Przecież ja rozumiem tęsknotę. Sama mam młodszego brata, którego kocham i jak jestem w domu, to staram się spędzać z nim czas kiedy tylko mogę, choć czasem trudno znaleźć czas dla wszystkich i na wszystko.
------------------------------------------------
Tępo się czuję, jak tak sprawy wyglądają. Z D. wiele niedopowiedzeń, nawet teraz się wścieka,że z nim nie rozmawiam tylko piszę. Ale ja nie chcę wałkować z nim tematu, co do którego trudno się spierać, bo on wie swoje a ja swoje.
Nawet już mi się nie chce wściekać. Wczoraj się z nim kochałam i jakoś tak...nie tak było. Przyjemnie oczywiście-jak zawsze.Ale za dużo tych niedomówień, nieskończonych kłótni a może i nie wykrzyczanej złości.
eh...nieważne. jest jak jest.
D.ma małą siostrę. Fajną. Taka mała blondyneczka. Tęskni za nią. To jasne. Ale żeby robić tysiące zdjęć i najchętniej zawiesić nimi pokój, i wciąż się rozczulać...przecież nawet się nią nie zajmuje jak jest w domu.
Zapytałam go o to. Odpowiedział,że to nie tęsknota ale wdzięczność, bo on narodzin małej ich ojciec przestał się awanturować. hm...pomijając fakt,że to raczej wiek pozostałych dorastających dzieci zapewne powstrzymał agresję ojca,to...wdzięczność? Nie rozumiem jego emocji, wydają mi się sztuczne. A ja tak strasznie nie cierpię fałszywego rozczulania,fuuuj.
Jego siostra ma tak samo,więc może to u nich rodzinne.
Przecież ja rozumiem tęsknotę. Sama mam młodszego brata, którego kocham i jak jestem w domu, to staram się spędzać z nim czas kiedy tylko mogę, choć czasem trudno znaleźć czas dla wszystkich i na wszystko.
------------------------------------------------
Tępo się czuję, jak tak sprawy wyglądają. Z D. wiele niedopowiedzeń, nawet teraz się wścieka,że z nim nie rozmawiam tylko piszę. Ale ja nie chcę wałkować z nim tematu, co do którego trudno się spierać, bo on wie swoje a ja swoje.
Nawet już mi się nie chce wściekać. Wczoraj się z nim kochałam i jakoś tak...nie tak było. Przyjemnie oczywiście-jak zawsze.Ale za dużo tych niedomówień, nieskończonych kłótni a może i nie wykrzyczanej złości.
eh...nieważne. jest jak jest.
23.08.2010 o godz. 18:05






