Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Ale historia!!! Normalnie telenowela. Otóż wiadomo już dlaczego Kaśka milczała w sprawie ojca. Okazuje się, że ojcem dziecka jest miłość z liceum Kaśki, Tomek. Chłopak nie wiedział, że Kaśka się w nim kochała. Trafili na jakąś wspólną imprezę, na której Kaśka się upiła i powiedziała mu co do niego czuła przez dwie klasy liceum. On tak się wzruszył, że powiedział jej, że zawsze mu się podobała i ona chciałby spróbować co z tego może wyjść. Prawdopodobnie, tak się domyślam, bo tego Kaśka nam nie powiedziała, na tej imprezie Kaśka zaszła w ciążę. Niedługo potem okazało się, że tak rozpoczęty związek nie rozwija się najlepiej, kłócili się, w końcu Tomek z nią zerwał. Ona rozpaczała jakiś czas, ale na horyzoncie pojawił się Dawid. Minął miesiąc i zaczęli ze sobą chodzić, minął kolejny i Kaśka zorientowała się, że jest w ciąży. Wtedy nam o tym powiedziała, ale nie powiedziała Dawidowi. Najpierw poszła do Tomka, spotkała się z nim w tajemnicy przd Dawidem, dlatego też nam nic nie chciała powiedzieć i oznajmiła mu, że zostaną rodzicami. Ten jej spytał czy jest pewna, że to jego dziecko i zaproponował kasę na skrobankę. Ona mu dpowiedziała, że nie zamierza usunąć dziecka. On z kolei powiedział, że w takim razie on umywa ręce, to będzie jej dziecko. Zdruzgotana tą rozmową zdecydowała się powiedzieć o wszystkim Dawidowi. Ten najpierw się trochę zdenerwował, potem zasmucił, wyszedł z domu, upił się i rano oświadczył, że wychowa to dziecko jak własne, bo kocha Kaśkę. Wszyscy się ucieszyliśmy, że historia ma szczęśliwy finał i Kasia zakłąda rodzinę, jednak... znów pojawił się Tomek. Przemyślał sprawę i zdecydował się wychować dziecko. Kaśka powiedziała mu, że to nie możliwe, miał swoją szansę i teraz ojcem jest Dawid. Ten ją zaczął wyzywać, krzyczeć, że to jego dziecko i tak łatwo się go nie pozbędzie. Na szczęście w pobliżu był Dawid, który ostrzegawczo dał w zęby Tomkowi. Ten podkulił ogon i na odchodnym powiedział, że to jeszcze nie koniec. Teraz Dawid z Kasią planują swój ślub, bo Dawid się jej oświadczył, ale ciągle się boją co może wymyślić Dawid. No coś podobnego...
24.08.2010 o godz. 00:29
Kocham dni takie jak ten, kiedy Bloblo pełne jest użytkowników. Rany, ja uwielbiam ten portal! Facebook, gadu-gadu, ICQ to nic w porównaniu z Blo. Tutaj rodzą się przyjaźnie, znajomości ech!

Mam pytanie... co się stało z Kostką-Rubika? Czy ona jeszcze z nami jest? Szukałam jej bloga, ale jakoś nie mogę go znaleźć... ;(
23.08.2010 o godz. 23:33

tęsknie. bardzo.

home.

mamo..?
23.08.2010 o godz. 22:51
od jutra trzeba jechać zarabiać pieniążki...Oczywiście do sadu :) Kurrwa, zarzekałam się, że nie będę zrywać owoców. Ale w sadzie nie tylko się owoce zbiera...w sumie... Przerywa się jabłka, przebiera się brzoskwinie...Mam nadzieję, że wytrzymam do przyszłego wtorku. Bo teraz kasa mi jest potrzebna. Więc chyba wytrzymam. :D

*

Tak wracając do tego mojego pobytu nad morzem, to stwierdziłam, że pająki są tam o wiele większe niż u nas! Narzekałam, że u mnie w łóżku co jakiś czas łazi jakiś mały i gruby, a tam wyobraźcie sobie pod nogami łażą takie wielkie i grube! Wiszą kurwa na każdej gałęzi, w dzień zwinięte w kulkę, a w nocy się rozwijają i włażą do domków...Taki jeden wlazł do nas i jak go zobaczyłam to moja reakcja była natychmiastowa "WEŹCIE MI KURWA TEGO STWORA" Starsi się ze mnie śmiali, że ja taka delikatna jestem, a ja mam po prostu lęk przed pająkami i już. Jest taki lęk i ja go mam i się otwarcie przyznaję (mam też lęk przed ciemnością). Potem po wyrze łaziła mi szczypawka i zaczęłam się wydzierać. Znowu się ze mnie śmiali,a mnie całą noc wydawało się, że coś po mnie łazi.
Z ciekawości poszukałam w necie info na temat mojego lęku no i mam : lęk przed pająkami-arachnofobia

*

Numer taki dziś odwaliłam, że nie wiem już co o tym myśleć. Skasowałam dziś numer gg Księcia, bo i tak nie pisaliśmy, to stwierdziłam, że mi zaśmieca gg i wywaliłam jego numer. Nie dalej jak pół godziny temu pisze do mnie jakiś nieznany numer. Pytam "Kim jesteś", a odpowiedź brzmiała "Nie wiesz?"
Krótka wymiana zdań zakończyła się moim wnioskiem, że to jest Książę. Chuj jeden. Po cholerę pisze do mnie? Debil.

*

Z panem J. nie widziałam się już ze dwa tygodnie albo mniej trochę i widzieć będziemy się dopiero na koncercie Piaska w Rokietnicy 4 września. Zamotał się chłopak chyba w tym Poznaniu i dupa tam, czasu ni ma. Zresztą, ja też nie mam czasu. Jutro przed ósmą wyjeżdżam a wrócę pewnie koło siedemnastej. I tak mi dzień zleci. A jak wrócę to padnę jak kawka, nawet obiadu nie zjem, bo mi się nie będzie chciało (oczywiście najem się owoców:D).
Pan J. powiedział, że szkołę mam rzucić i przeprowadzić się do niego. Mądre, nie ma co. A nie dalej jak kilka tygodni temu planował moje studia.

Faceci są czasem dziwni i sami sobie zaprzeczają.

23.08.2010 o godz. 22:26

Sobotni wieczór-nuda słuchanie pisku psa i nic więcej no i net prawie zasypiam tylko sie napić i nic nie robić chciałbym coś diabolicznego zrobić...
ale niema z kim :( i burze wkurzają.sie błyska jak tak dalej będzie to bedzie ostra załama. jedynie co DO mnie Klaudia przychodzi i kumple już dzisiaj to na tyle...:*
23.08.2010 o godz. 22:24

... ehhh... poniedzialek... zawsze po niedzieli... dzien obietnic ktore mialy sie spelnic ale los jak zawsze slepy i przewrotny krzyżuje slowa obietnic sobie zlozonych... wczoraj... tak wiem mozna to zrobic kazdego innego dnia... mozna jesli sie wie ze bedzie czas aby to zrealizowac... coz zobaczymy moze sie uda... w najgorszym wypadku kolejny poniedzialek na realizacje zamierzen przeszlych... samodyscyplina... eh przydaloby sie dostac to w prezencie z lepszym planowaniem zycia... moze byc na imieniny nawet nie moje... nie bede sie skarzył... i zeby miec dziury w mozgu co by nie pamietac emocji... aby spac spokojnie jak dziecko... ktorym dane mi bylo byc kiedys... a z tej histori juz niewiele pamietam... dosc tych mysli z chaosu i bezsensu wyssanych... dosc dzis... spij slepy... i kombinuj jak zrealizowac slowa na wiatr... zasiane...
23.08.2010 o godz. 22:23

schodzę na dół po ciasto , colę , 3 jabłka . rodzice oglądają film .
ja - co to za film ?
mama - noo mogłabyś go obejrzeć . przydałby Ci się .
ja - co o Bogu ?
mama - no .

pozdro ? XD podziękowałam i wróciłam do swojego pokoju . XD

ogólnie jest krejzolsko :D przeglądam Mistrzowie.org i sikam ze śmiechu XD
pewnie kętrzyński ten majonez .
23.08.2010 o godz. 22:21
Jest coś co nas przeraża, nie pozwala nam zanąć. Jest tak blisko, niemal snuje się jak cień za nami. Czai się wszędzie, na jawie, we śnie. Nie myślimy o niej, zajęci na pozór ważniejszymi sprawami. Pułapka, z któraj nie ma wyjścia, nie możesz od niej uciec, dorwie cię choć byś się schował w najciemniejszym zakamarku... ŚMIERĆ.
Boję się, nie chcę czuć tego uczucia pustki, lęku. Jesteś mi potrzebna, zawsze byłaś. Kocham Cię najmocniej jak potrafię... Dajesz mi siłę bo jestem taka jak Ty.
Poświęce kilka lat moje życia, żebyś została. Proszę oglądaj jak się rozwijam, ciesz się z mich sukcesów, wsoieraj kiedy odnoszę porażki.
Boże słuchaj co mówię!!! Słyszysz jak głośno Cię błagam. Nie zabieraj mi jej... nie wolno Ci. Ona nie jest Ci potrzeba, a mi bardzo!
23.08.2010 o godz. 22:18

Wybaczcie trochę sporo czasu nie pisałam ale za dużo mam problemów nie będę o nich pisała bo po prostu nie mam na to chęci. Zastanawiam się czy można kochać kogoś kto cie skrzywdził bo mam mieszane uczucia jak sobie o nim pomyśle to płakać mi się chce ale jak zobaczę przed oczami to co mi zrobił mam chęć go zabić... Przez to wszystko nie umiem kochać kogoś innego i ranie innych ;(;<
23.08.2010 o godz. 22:13
dzień dłuży się nieubłagalnie .
ostatnio mam jakieś napady snu w dzień .
dziś o 13 , leżąc i czytając książkę myślałam , że zasnę . ;x
a to dziwne .
przewaznie nigdy nie umiem zasnąć w dzień .
nawet po nieprzespanej nocy .
jakbym chciała teraz żeby już była 1 godzina . ;x
jakoś polubiłam noc .
chciałabym już jutra .
w końcu wraca Z . :)
ale z nią się zobaczę pewnie dopiero we środę .
więc jutro pozostaje mi pocieszyć się zaplanowanymi zakupami w galerii .
tak , Białystok czeka na mnie otworem .
jasne ..

dziś T dał mi do zrozumienia , że nie jest zadowolony z tego , że mu nie odpowiedziałam .
ale gdyby tak bardzo chciał znać odpowiedź pewnie by jeszcze spytał .
no , ale jak sobie chce ..
jak mogę spławić natręta , którego spławiałam już 2 razy ?
i dodam , że 2 razy mi się udało ?
po prostu ten koleś nie wie czego chce .
NOWY raz pisze , że skoro nie chcę się z nim spotkać ani pisać to nie będzie mi przeszkadzał .
a za dwa dni pisze jak gdyby nigdy nic .
sytuacja powtarza się już 2 raz .
i jest co raz bardziej namolny . ;x
'faceci' .
wczoraj zszokował mnie Ł .
tak , rozmawiamy ze sobą jak przyjaciele .
tak , wiem , że chce ze mną być nadal .
cały czas mi o tym przypomina .
ale jak to możliwe , że skoro był ze mną prawie ponad rok czasu , za każdym razem widząc się gapił mi się w oczy on śmie twierdzić , że mam niebieskie oczy ?!
no myślałam , że padnę !
szok .
taki błąd , po takim czasie bycia ze sobą ? ;x
no cóż , cały Ł .

w piątek mam spotkanie klasowe w szkole .
po prostu nie mogę się doczekać . ;x
z naszej 'zwariowanej szósteczki' dostała sie tylko 3 włącznie ze mną .
moja Z oczywiście nie należy do niej . :<
cóż , mam nadzieje , że się przepisze .
ogólnie klasa jest no .. jakby tak powiedzieć dziwna .
tzn, może to ja jestem dziwna .
Ci ludzie mają po prostu inny tok myślenia .
większość z nich to marni aktorzy szkolnego 'teatrzyku' , bądź osoby , które brały udział w rozmaitych olimpiadach lub tez w ogóle mi obce .
połowa klasy jest mi nieznana .
dziś widząc 'nową' koleżankę z klasy (uczyła się ze mną 6 lat w pdst) myślałam , że jej zęby wylecą tak się szczerzyła .
no tak .
nie wiem jak ja przeżyję te spotkanie .
trzeba napisać do Marz .

nastał czas kulenia się .
brzuch boli niemiłosiernie .
nawet 7 tabletek nic nie pomogło !
ale cóz , nie pierwszy raz .
wytrzymam . ;x

bransoletka z lilou zamówiona .
czekam aż przyjdzie . :D

czas dokończyć krzyżówkę .

23.08.2010 o godz. 21:54

9.

Eh, na wstępie chcę przeprosić, że nie pisałam.
Obiecuję się poprawić ;)
Ostatnie dni nie były wesołe.
Poznałam się w sieci z osobami. Jedna zaproponowała mi stronkę o depresji. Zarejestrowałam się tam, rozmawiałam z tą osobą na GG. To ona nakłoniła mnie do napisania artykułu. Napisałam o przeszłości, bo z tym mam największy problem. Moje zapiski okazały się klapą, no bo cóż, to był debiut. Napisałam po raz drugi. Poradzili mi bym napisała więcej szczegółów, otworzyła się. Musiałam więc wrócić do przeszłości.Okazało się to bardzo bolesne. I coraz bardziej zaczynałam wariować. Potem sobie przypomniałam, że kilka dni temu byłam szczęśliwsza.Dlaczego? Bo nie myślałam aż tyle.I nie o przeszłości.Tak więc dziś postanowiłam nie myśleć o tym i aż tyle, oraz zerwać kontakt z portalem. Jak to zrobiłam, od razu lepiej się poczułam, ale wciąż nie tak jak przed kilkoma dniami. Nie wiem tylko jak teraz rozmawiać z tą osobą.Nie chcę jej urazić. Eh, ciężkie życie. Puściłam sobie w Winampie Oceanę - Cry Cry, oraz Paramore-Decode i I caught myself. Ooooo jak doobrzee...Muzyka jest zdecydowanie lepsza niż seks. Chociaż nie mogę tego obiektywnie stwierdzić. Pierwszy raz jeszcze przede mną ;) Idę napić się kolki :) Już. W sklepie kupiłam sobie czerwoną herbatę na odchudzanie. Mam nadzieję, że coś pomoże. Dobra, idę już spać. I mam dla Was piosenkę: Vasco & Paul Reeves - Lullaby For a Loss. Niesety kojarzy mi się z samobójstwem.
23.08.2010 o godz. 21:54

minely prawie 4 miesiące a ja czuje sie coraz dalej od samej siebieczuje si w punkcie wyjscia. Tak jakbym wcale sie nie rozwijala ostatnio, ale przeierztyle czasu wlasnie rozwojowi poswięciłam uwagę... Co ja własciwie mam robic jak dać światu to co we mnei najcenniejsze. Skoro wiem ze jest coś co moge ać tylko jak to odnależć w sobie????
23.08.2010 o godz. 21:43

11.

- Róbcie, co chcecie, ja nie biorę w tym udziału!

Tupot małych stóp wzniósł się po schodach prowadzących na piętro, trzasnęły zamykane z hukiem drzwi.
- Czasem mam wrażenie, że odziedziczyła charakter po niewłaściwym członku rodziny.
Edward westchnął i poprawił się na kanapie, obejmując ramieniem żonę.
- Zdumiewa mnie to tym bardziej, że pokrewieństwo jest znikome.
Delikatnie oswobodziła się z jego objęć i wstała.
- Renesmee przechodzi teraz trudny okres – powiedziała, klękając przed kominkiem.
- Przez słowo „teraz” rozumiesz okres kilku ostatnich lat, dobrze zrozumiałem?
Bella utkwiła wzrok w płonących polanach.
- Nie uważam, żeby jej stan poprawił wyjazd do Allegan – chwyciła pogrzebacz i poprawiła niesforny kawałek drewna, który niebezpiecznie zbliżył się do kutej bramki. – Wątpię, żeby to zmieniło jej kapryśny nastrój.
- Jeśli coś może poprawić jej stan, to tylko wyjazd do Michigan – w jednej chwili znalazł się przy niej i spojrzał prosto w powątpiewające spojrzenie. – Ostatni raz widziała swoją rodzinę będąc małą dziewczynką, spodziewam się, że szybko się w niej odnajdzie. Nasza córka czuje się tu nie na miejscu, Bello. Potrzebuje towarzystwa równych sobie, wśród ludzi ma poczucie wyobcowania.
Westchnęła. Powoli sprawiała wrażenie przekonanej.
- Jesteś pewien, że twoja obecność jest tam niezbędna?
Przypomniał sobie zaniepokojony ton Carlisle i bezradność Alice, kiedy wspominała o swoich przypuszczeniach.
- Jak najszybciej, Bello.
Podniosła się na nogi i otrzepała kolana z niewidocznych pyłków. Od tego, co miała teraz powiedzieć, zależały ich dalsze losy.
- Wydaje mi się, że Jacoba zainteresuje ta wiadomość. Będziemy potrzebowali czterech miejsc.

23.08.2010 o godz. 21:42
Jestem perfekcjonistką w tworzeniu siebie. I nie chodzi mi tu o grecki ideał "kalos kagathos", a rozpieprzanie wszystkiego w drobny mak, gdy tylko pojawi się jakiś mniej pasujący element. Z pewnością gdyby życie było grą, to byłby już sto piętnasty raz, kiedy zaczynałabym zupełnie od nowa. Ogromne niezadowolenie wywołane drobnymi przewinieniami. Za często zaglądam wstecz, zbyt rzadko natomiast robię coś dla przyszłości. Cholernie niezdrowe. Pożera duszę. I w tym momencie po głowie tłucze mi zdanie, że "uświadomienie sobie problemu jest pierwszym krokiem do jego rozwiązania". Czy coś takiego. Z cyklu psychologicznych wskazówek "Jak zostać królem świata w dziesięć dni" za jedyne 29.90.


To tyle. Kurtyna.
23.08.2010 o godz. 21:42

'W jej oku błysk to jej dobra karta'

Kupiłem róże, przeprosiłem ją, zarumieniła się lekko. Poszliśmy tam gdzie zawsze, było jak najbardziej pozytywnie choć nie do końca. Powiedziała że nie szuka chłopaka odpowiedziałem że nie szukam dziewczyny po czym zaczęliśmy rozmawiać jak nigdy bez wstydu, milczeń opowiadała o sobie ja o mnie. Niebieska róża którą kupiłem w ostatnim momencie bardzo jej się podobała pani specjalnie dla mnie ją pomalowała[od dzisiaj tylko tam kupuje kwiatki] . Przeprosiłem ją za ten wieczór. Powiedziała że nic się nie stało. [rozmawialiśmy nagle zadzwonili jej dziadkowie u których teraz jest i poszła zanieść klucze] czekałem na nią mieliśmy iść na piwo jak kolega z koleżanką i znajomymi...nie wiedziałem że ten dzień będzie udany. Chłopaki poszli ogarnąć moje lekarstwo myślałem że już zapale. Znów zostaliśmy sami ja i ona tylko we dwoje 'zadała mi trudne pytanie' jak najbardziej lubię gdy dziewczyna się ubiera...zastanawiałem się ale nic nie przychodziło mi do głowy nie chciałem jej urazić, powiedzieć czegoś niestosownego oraz zawieść jej myśli więc odparłem że tak jak teraz...i w czerwonej sukience którą miała na sobie będąc w kościele [zaczęliśmy się śmiać] powiedziałem ze kolega 'Szczepan' wypytywał się o nią skąd znam taką słodką dziewczynkę ... [nie lubi gdy ktoś mówi że jest słodka, ale naprawdę taka jest Sweet16Rock] bardzo chciałem zapalić...ale dla Niej przestał bym nawet marzyć...Widzimy się jutro muszę coś wymyślić [Kocham Ją] Niebieska Róża jak najbardziej trafiona .[ fuck yea] o godz. 20.56 zadzwoniła moja siostra powiedziała żebym wracał nie lubię jej gdy zawsze przeszkadza kiedy nie powinna...ale już trudno, jutro już wraca do siebie, a ja będę miał spokój.

.:Jesteś tylko niedoścignionym marzeniem,
Które umyka gdy już je chwytam,
Mam już w garści gdy nagle się wymyka,
I słyszę tylko cisze którą przerywa,
Dźwięk spadających kropel z nieba,
I wtedy uświadamiam sobie ze Ty,
To Anioł a ja nie mogę cię dotykać...
23.08.2010 o godz. 21:37

obudziłam się o 5;40 , obudził mnie krople deszczu uderzające o szybę . wkurzyłam się . napisałam do Czlaud , że pada deszcz . byłam pewna że śpi , jak się potem okazało też obudził ją deszcz . postanowiłyśmy przełożyć spotkanie na jutrzejszy dzień . zasnęłam . obudziłam się o 9 i świeciło słońce , więc znowu zgadałyśmy się z Czlaud , że jednak zobaczymy się dzisiaj .
ciężko było mi wstać bo cholernie się nie wyspałam .. pokręciłam się po domu . kocham dotyk zimnej podłogi w kuchni z samego rana . zjadłam śniadanie , przy czym towarzyszyła mi mamcza . zamknęłam się w pokoju . włączyłam muzykę . ubrałam się . nie wiem dlaczego ale założyłam tylko spodnie i z koszulką od piżamy włączyłam komputer . zbliżała się 11 wiec wypadałoby się ogarnąć .
najlepsze jest to , że jak już wychodziłam z domu na przystanek , wróciłam się po ogórka , którego jadłam po drodze . pozdro dla mnie . pojechałam wcześniejszym autobusem , wysiadłam w zupełnie innym miejscu niż miałam wysiąść i poszłam pod CKiT . poszłyśmy na lody . przeszłyśmy caaaaałe miasto ciągle gadając . wgl to pozdro dla nas , bo szłyśmy ciągle przed siebie , bla bla bla gadając , byłyśmy już w pizdu w jakimś lesie i cioty idziemy dalej . dopiero potem zczaiłyśmy i się zawróciłyśmy . inteligencja rlz . poszłyśmy na Magistrackie , usiąść na ławce w cieniu bo mimo tego , że rano padał deszcz w mieście było cholernie gorąco a ja się kisiłam w długich spodniach . z resztą Czlaud też -,- ogólnie było świetnie .

rozjebała mnie taka sytuacja , bo idę na przystanek z którego miał zabrać mnie tatko , i minełam się z taką dziewczyną z mojego gim którą znam z widzenia . doszłam do przejścia , obok mnie stoi dwóch pijaczków .
koleś - proszę pani zna pani tą dziewczynę w czarnych włosach co tam poszła ?
ja - nie .
koleś - to zapozna się z nią pani kiedyś i potem nam ją przedstawi co ?
ja - no jasne . spoko , nie ma sprawy .
i przeszłam . najlepsze jest to że nie wyglądał na pijanego ^^

wróciłam do domczu . zjadłam obiad . poczekałam sobie trochę długo aż tatko da mi komputer bo coś tam sprawdzał . myślałam , że się zesram . i tak wyszło na to że nie weszłam wgl bo pojechałyśmy z Kają na line . stwierdziłam że mimo mojego kaszlu który jeszcze mi nie przeszedł (pozdrawiam mój organizm) nie wiem kiedy będę miała okazję się wykąpać po raz ostatni .

teraz siedzę w mokrym stroju . jestem ciotą bo już dawno mogłam się przebrać . z mokrymi włosami . kocham mieć mokre włosy . mogłyby być mokre przez całe życie . wtedy są takie jakie zawsze chciałam i nadal chcę mieć . cienkie i rzadkie , nie puszące się i wgl .

mimo tego że przeżywałam to że już wakacje się kończą i wgl to nie mogę się doczekać początku roku z wielu powodów . po prostu sikam , sram i nie mogę się doczekać .

ja - mam czarny pas w uciekaido .
Hania - mam czarno-różowy pas w nasniedoganiauto .

+ zabije ją. po czym będę rzuć jej włosy. drapać jej ciało. gryźć palce u stup. lizać uszy. wsadzę jej nos w pempek. wyrwę wszystkie jej zęby i będę każdy całować po kolei przed snem. jej krew połączę z balsamem. będę pić przy śniadaniu. zrobię z siebie kompletnego kretyna i będę przeżywać orgazmy patrząc jak jej ciało (resztki ciałą) będzie zwisać nad mym łożem . później dopadnie mnie schizofremia . jej ciało znajdą mnie zamkną. ale we mnie na zawsze będzie płynąć jej krwe. słodka,gorzka krew. kocham Hanię . < 3 XD
23.08.2010 o godz. 21:16

gdybym mogła, gdybym potrafiła. wybluzgać tych wszystkich 'którzy cię nie lubią.'
płaczę. rozpadam się. znikam. miliony pytań. mie wierzę. niedorzeczność. to jest za trudne. rozpadam się.
obecnie nawet w pokoju mam większy porządek, niż w głowie.

i abym zapamiętała ten uśmiech, którego tak długo nie było. uśmiechałeś się oczami.
jakbym była jedyną bliską osobą na tych Twoich 18-nastych urodzinach.
gdy widzę twój uśmiech, to nie potrafię opanować swojego.
ja tak bardzo życze Ci wszystkiego najlepszego i odnalezielnia wkońcu tej, która zrozumie jak wielkie masz serce, jak ogromną patologiczną potrzebę miłości, żeby to wiedziała, żeby nigdy Cię nie krzywdziła. żeby widziała to co ja widzę.

Ciebie kocham bardziej, tak naprwadę zawsze tak było. może źle, że się do tego przyznaje, ale to prawda. Ciebie kocham bardziej, niż kogokolwiek gdyby tak nie było, dlaczego zadawałbym sobie trud ranienia siebie?

wiem tylko, że muszę żyć dalej. muszę być silna. muszę się uśmiechać!
muszę milczeć. nie chcę Cię martwić. nie chcę żebyś myślał o mnie przed snem.
nie chcę żebyć ocierał mi te łzy. chcę, żebyś odszedł.

nawet jeśli to jest najgorsza i najboleśniejsza decyzja w moim życiu,
bo widzisz ktoś kiedyś powiedział, że jak kogoś się bardzo kocha to szczęście tego człowieka staje się ważniejsze od swojego.

muszę przeżyć to w sobie. zacisnąć zęby, wbić paznokcie w pościel, spokojnie czekać na zapomnienie. wierzyć, ze ból idzie z cierpliwością w parze.

23.08.2010 o godz. 21:13

Hej...;*

Chyba przedawkowalam dzis slonce, spalilam sb plecy, i znowu beda mnie piekly przez kilka dni... Trudno, jakos wytrzymam...

Jutro moze stykne sie z tymi debilami (Majka, Genio), Z tym ze nie wiem co kminia... Dowiem sie jutro...;d

Mam maly proble z jednym natretnym kolesiem z klasy : caly czas do mnie pisze, proponuje jakies spotkania, spacery a mi sie robi niedobrze jak na niego patrze... I nie wiem jak go delikatnie splawic...;/

To tyle...
Paaa...;)
23.08.2010 o godz. 21:12

~ cześć! już za dwa dni osiemnastka. Ktoś by mógł powiedzieć: masz całe życie przed sobą! jesteś młoda! popatrz na mnie. Ja mógłbym powiedzieć, że jestem stary.
Ale czy każde urodziny, które się obchodzi, nie powinny choć w małym stopniu dać nam do zrozumienia jak szybko leci czas i jesteśmy co raz bliżej tego co nieuniknione, czyli śmierci? Trzeba się cieszyć każdą chwilą, wiem. Ale powinniśmy się również zatrzymać nad samym sobą, pomyśleć co zrobiliśmy źle, a co dobrze. Dlaczego tak się stało, a nie inaczej. Dlaczego tak postąpiliśmy. Nie uciekać myślami daleko w przyszłość, ale zatrzymać się tutaj i teraz nad sobą! Czy warto? Czy jesteśmy na tyle odważni, aby spojrzeć sobie w oczy? Czy ja jestem na tyle odważna? Cholernie się boję życia! Boję się tego co mi niesie los, przyszłość, czas...

~ Kasia pojechała, ale tylko na 6 dni. Choć już teraz odmierzam godziny do jej powrotu ;) Jutro z rana zmierzam ku szkole. Jako przewodnicząca liceum mam obowiązki - haha ;p

Pozdrawiam ludzi dobrej woli! :*
23.08.2010 o godz. 21:10
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki