O nieee!! Jutro do szkoły..1 dzien..x_x
dzisiaj jest mój ostatni dzien wakacji..:((
czyli jutro bede musiala wstac o 6:30 a nie o 9:30..
STRASZNEE!!
rany, jak ja nie nawidze szkoly..;p
co do tego, to nie moge znalesc spodni do szkoly:9
wiecie w Anglii tzeba nosic ten DURNY mundurek!!
ja juz koncze pa..;)
na dole, jeden z moich rysunkow :))
Akiko Kagawa z mojej mangi ^^
dzisiaj jest mój ostatni dzien wakacji..:((
czyli jutro bede musiala wstac o 6:30 a nie o 9:30..
STRASZNEE!!
rany, jak ja nie nawidze szkoly..;p
co do tego, to nie moge znalesc spodni do szkoly:9
wiecie w Anglii tzeba nosic ten DURNY mundurek!!
ja juz koncze pa..;)
na dole, jeden z moich rysunkow :))
Akiko Kagawa z mojej mangi ^^
02.09.2010 o godz. 11:40
Kiedy tak sobie siedzę i nie robię nic-co ostatnio raczej nie ma często miejsca-przychodzi mi na myśl refleksja z podsumowaniem dotychczasowych wydarzeń...W wielkim skrócie:
-trudne dzieciństwo
(ojciec nieprzyznający się do problemu alkoholik)
-mama-kochana ale nie radząca sobie z problemem wynikającym z picia taty...przez to popadała z depresji w depresję...tzw.współuzależniona choć nie pijąca.
-1 miłość-pierwsza zdrada(oczywiście nie moja)
-traumatyczne przeżycie o którym nawet tutaj anonimowo nie chce pisać...:/
-2 miłość-powtórka z rozrywki a tu dopiero zaczyna się robić gorzej...
-3 miłość(jak narazie ostatnia) zaczyna się od zdrady-wybaczyłam...pare lat później wspólne mieszkanko, planowanie wesela-no i wszystko szlak trafił...
-stracłam dobrze płatną pracę
-dowiedziałam się, że facet rok mnie zdradza
-odwołane wesele
-akceptacja swojego własnego towarzystwa spadła do tego stopnia,że już nie dawałam rady sama ze sobą...:/
Kiedy już się nienawidzi nawet odbicie w lustrze nie jest wcale miło...
Teraz chyba wszystko się zmienia...znowu pracuję...a nawet pracujeMY nad naszym związkiem...zaczynam studia...mam fajną pracę,chyba idę do przodu. W prawdzie bogatsza o nowe doświadczenia-nie koniecznie dobre...Wiem jednak, że te doświadczenia kształtują moją osobowość.Zaczynam lubić to jaka jestem i...choć to początek tej drogi, może okazać się początkiem jednej z lepszych dróg po której dane mi było iść...
-trudne dzieciństwo
(ojciec nieprzyznający się do problemu alkoholik)
-mama-kochana ale nie radząca sobie z problemem wynikającym z picia taty...przez to popadała z depresji w depresję...tzw.współuzależniona choć nie pijąca.
-1 miłość-pierwsza zdrada(oczywiście nie moja)
-traumatyczne przeżycie o którym nawet tutaj anonimowo nie chce pisać...:/
-2 miłość-powtórka z rozrywki a tu dopiero zaczyna się robić gorzej...
-3 miłość(jak narazie ostatnia) zaczyna się od zdrady-wybaczyłam...pare lat później wspólne mieszkanko, planowanie wesela-no i wszystko szlak trafił...
-stracłam dobrze płatną pracę
-dowiedziałam się, że facet rok mnie zdradza
-odwołane wesele
-akceptacja swojego własnego towarzystwa spadła do tego stopnia,że już nie dawałam rady sama ze sobą...:/
Kiedy już się nienawidzi nawet odbicie w lustrze nie jest wcale miło...
Teraz chyba wszystko się zmienia...znowu pracuję...a nawet pracujeMY nad naszym związkiem...zaczynam studia...mam fajną pracę,chyba idę do przodu. W prawdzie bogatsza o nowe doświadczenia-nie koniecznie dobre...Wiem jednak, że te doświadczenia kształtują moją osobowość.Zaczynam lubić to jaka jestem i...choć to początek tej drogi, może okazać się początkiem jednej z lepszych dróg po której dane mi było iść...
02.09.2010 o godz. 10:44
Hidan
* Seiyū: Masaki Terasoma
* Dzień urodzenia: 2 kwietnia
* Wiek: 22 lata
* Wioska: Wioska gorących źródeł
* Grupa krwi: B
* Wzrost: 177,1 cm
* Waga: 56.8 kg
* Partner: Kakuzu
* Debiut: rozdział 312. (manga), odcinek 71. (anime: Shippūden)
Hidan (jap. 飛段, Hidan?) - nukenin. Pochodzi z Yu. Wyznaje religię Jashin (jap. ジャシン教, jashin kyō?), w której jedynym bóstwem jest Jashin (jap. 邪神, dosł. "zły bóg"?). Religia ta opiera się na twierdzeniu, że wszystko inne prócz całkowitego zniszczenia jest grzechem. Jako atrybut swojej wiary Hidan posiada amulet z odwróconym trójkątem wpisanym w okrąg, którego używa podczas modlitwy przed walką. Religia i eksperymenty z nią związane sprawiły że stał się nieśmiertelny.
Podczas walki Hidan używa swojej kosy by zdobyć krew oponenta. Gdy jej skosztuje jego skóra zmienia kolor na czarny z białymi liniami symbolizującymi kości. Następnie rysuje własną krwią symbol przedstawiający trójkąt w okręgu. Podczas gdy Hidan stoi w okręgu wszelkie obrażenia jakich doświadczy zostaną również przekazane jego ofierze. Wykazuje on przy tym tendencje sadomasochistyczne. Walkę kończy wbijając sobie włócznię w serce, co równoznaczne jest ze śmiercią oponenta. Zostaje pochowany żywcem przez Shikamaru
* Seiyū: Masaki Terasoma
* Dzień urodzenia: 2 kwietnia
* Wiek: 22 lata
* Wioska: Wioska gorących źródeł
* Grupa krwi: B
* Wzrost: 177,1 cm
* Waga: 56.8 kg
* Partner: Kakuzu
* Debiut: rozdział 312. (manga), odcinek 71. (anime: Shippūden)
Hidan (jap. 飛段, Hidan?) - nukenin. Pochodzi z Yu. Wyznaje religię Jashin (jap. ジャシン教, jashin kyō?), w której jedynym bóstwem jest Jashin (jap. 邪神, dosł. "zły bóg"?). Religia ta opiera się na twierdzeniu, że wszystko inne prócz całkowitego zniszczenia jest grzechem. Jako atrybut swojej wiary Hidan posiada amulet z odwróconym trójkątem wpisanym w okrąg, którego używa podczas modlitwy przed walką. Religia i eksperymenty z nią związane sprawiły że stał się nieśmiertelny.
Podczas walki Hidan używa swojej kosy by zdobyć krew oponenta. Gdy jej skosztuje jego skóra zmienia kolor na czarny z białymi liniami symbolizującymi kości. Następnie rysuje własną krwią symbol przedstawiający trójkąt w okręgu. Podczas gdy Hidan stoi w okręgu wszelkie obrażenia jakich doświadczy zostaną również przekazane jego ofierze. Wykazuje on przy tym tendencje sadomasochistyczne. Walkę kończy wbijając sobie włócznię w serce, co równoznaczne jest ze śmiercią oponenta. Zostaje pochowany żywcem przez Shikamaru
02.09.2010 o godz. 10:43
Wczoraj załatwiłem sobie nadgarstek. Przesadziłem troszkę. Tak to się kończy gdy próbuje się robić szybciej niż się potrafi. No ale fakt faktem, nunchaku to co by nie było jest jednak broń. Dużo łatwiej o jakiś wypadek jeśli ma się do czynienia z niebezpiecznymi narzędziami. Na szczęście powinno niedługo przejść. Ostatnio coraz bardziej podatny na kontuzje się robię. Bolą mnie barki i plecy. To wszystko przez to, że przed komputerem za dużo czasu spędzam. Bite siedem godzin w pracy gapię się w monitor. W domu to już praktycznie komputera nie ruszam, chyba, że jakąś ciekawą lekturę mam w formie e-booka. Postanowiłem, że kupię sobie prostotrzymacz jakiś z tych Muszę zadbać o swoje zdrowie i prostą sylwetkę bo od tego siedzenia na dupsku zaczynam się garbić. Dobra, tyle gadania, a teraz filmik Aleksa Vaughana z nunchaku, do jego poziomu to jeszcze sporo mi brakuje.
02.09.2010 o godz. 10:28
Wczoraj poszłam porobić zdjęcia, z 500 - 150 ocalało po głębokiej weryfikacji.Byłam szczęśliwa jak nigdy, pierwszy września, a ja nie muszę iść do szkoły, pierwszy raz. Bawiłam się z moim koteczkiem, wczoraj wstawiłam parę zdjęć, łaziłam z nim po drzewach jak małpa jakaś, ale to nic. Raz wszedł bardzo wysoko (czwarte zdjęcie) no myślałam,że zleci, no,ale podciągnął się, a ja na dół i jak coś to go złapie. On jest jak ten kot z reklamy "wiele wymaga od siebie". Później trochę głupio mi było jak taka jedna przyszła, a ja stałam już na ziemi i szczerze się do telefonu, jak idiotka jakaś. Nawet nie wiem jak długo się gapiła ;/
__________________________________________
__________________________________________
Tak sobie myślę, że jak kiedyś będę robić remont na jedną ścianę zamówię tapetę z napisami. Jakimi, a ważnymi datami,że to tak się w ryje w głowę,że nikt nie waży się zapomnieć. Coś w stylu strony z gazety.
02.09.2010 o godz. 09:55
Dobra,czas napisac co tam u mnie, no nie? Nie bedziecie ciagle psa i stara notke ogladac. Jesien zawitala w Deutschland, a ja mam same letnie ciuchy, dzieki bogu niedlugo wracam, mam nadzieje, ze zima nie zdazy tu zawitac hehe, bo tu, na Bawarii, w gorach czasami sie tak zdarza. Na co dzien siedze z bratem i gramy na Xbox-ie 360 w rozne gierki, wczoraj ponad 6 godzin gralismy, oczy mialam kwadratowe. A tak to siedze , jem slodycze, obiadki Mamusi (bede znowu miala gruby brzuszek,buu), jezdze moim ukochanym Chrysler'em Voyager (taki duzy van, wstawie Wam zdjecie), siedzimy i gadamy, oczywiscie ciagle jest tu wesolo, bo my tu juz tak mamy. Tylko w Polsce moj stary ze swoja dziunia sa tacy anty-ludzcy, heh. Masakra, nie chce tam wracac, choc fakt ze na kilka dni tylko, bo przeciez sie przeprowadzka do mieszkania do Wroclawia z Moim szykuje, w koncu bedziemy na swoim :) Tak sie ciesze i nie moge doczekac. Tutaj nie mam takiej porzadnej weny do napisania sensownej i logicznej notki takze z gory za nia przepraszam, moze dlatego, ze tu sie tyle dzieje, nawet przez chwile nie jestem sama. Nawet Moj to odczuwa bo rzadziej do Niego pisze, ale jak tu pisac smsy, notki, itp, jak Cie rodzinka caly rok nie widziala? :)
02.09.2010 o godz. 09:01
Woda ZZD Preventa o zawartosci deuteru 85 ppm 2,0L. Leczenie wodą!
Stężenie deuteru w organizmie dorosłego człowieka wynosi ok. 12-14 mmol/l. Wydaje się, że nie są to duże ilości, ale jeśli porówna się je z masą innych niezbędnych substancji, okazuje się, że w organizmie znajduje się 6 razy więcej deuteru niż wapnia oraz 10 razy więcej niż magnezu. Liczne, niezależne eksperymenty potwierdziły, iż można bezpiecznie stosować wodę o zmniejszonej zawartości deuteru Woda ZZD – nie posiada ona żadnych właściwości toksycznych. Co więcej, wywiera ona korzystny wpływ na podział komórek. Im mniejsza zawartość deuteru w wodzie, tym wolniejszy proces podziału komórek – co oznacza, że proces starzenia się organizmu przebiega wolniej. Ponadto wiadomo, że wraz ze wzrostem częstości podziałów komórkowych zwiększa się również ryzyko nieprawidłowych podziałów.
Obecnie możliwe jest produkowanie żywej wody, czyli o negatywnym potencjale antyoksydacyjnym (ORP). Woda taka była testowana w Rosji, Węgry (dr.Somlyai Gábor) i USA, jak wykazują wyniki badań, ma niezwykłe właściwości. Woda ta wzmacnia organizm, przedłuża życie, przyspiesza fermentacje i kiełkowanie. W doświadczeniu podano myszom zwykłą wodę, oraz żywą wodę i napromieniowano myszy śmiertelną dawką promieniowania rentgenowskiego. Śmiertelność wśród mysz, które piły zwykłą wodę wyniosła 96%, a u mysz, które piły żywą wodę 10 %!
Stwierdzono, że ta woda leczy raka.
Projekt pozwoli na leczenie i profilaktykę różnych chorób, w tym i tych szczególnie ciężkich (AIDS, rak, cukrzyca, uzależnienie od narkotyków) w jak najkrótszym czasie i najtaniej z maksymalnym efektem. ZZD woda wzmacnia odporność, dzięki niej będziemy znacznie krócej i łagodniej chorować, a na niektóre choroby nie zachorujemy w ogóle.
Leczenie: poparzeń, owrzodzeń, zakażonych ran; komplikacji pooperacyjnych, posttraumatycznych, poinfekcyjnych i innych stanów ropnych; przewodu pokarmowego; genitaliów i układu moczowego oraz rozmaitych chorób skórnych w tym naprawa układu odpornościowego.
Inne zastosowanie wody:- farmakologia i mikrobiologia- kosmetyka- uprawa roślin, hodowla bydła i drobiu (testy działania aktywnej wody na zwierzętach wykazały przyrost ich masy do 50% ponad normę)- przemysł spożywczy i lekkiZwiększenie aktywności biologicznej roztworów wlewowych, farmaceutyków, napojów, herbaty, kawy, wody pitnej, kąpieli leczniczych, basenów; wspomaganie biotechnologii; przedłużenie życia.
Dodatkowo:
Nasza Klasa
Water Life Angel
02.09.2010 o godz. 08:51
Eee... wczoraj nie napisałem te fryty po pierwsze były niedobre, a po drugie robiłem je do 23 i spać poszedłem. '
No dzisiaj pierwszy dzień szkoły 10 miesięcy czas start.
Dzisiaj 8 lekcji od 8:50. :( Nikt tak nie ma. ;(
Dobra to ja zaraz lecę nQ.
Czas do wakacji http://infobot.pl/r/1PjW
No dzisiaj pierwszy dzień szkoły 10 miesięcy czas start.
Dzisiaj 8 lekcji od 8:50. :( Nikt tak nie ma. ;(
Dobra to ja zaraz lecę nQ.
Czas do wakacji http://infobot.pl/r/1PjW
02.09.2010 o godz. 08:19
Przeczytałem przed chwilą mądry artykuł o tym, że nauczyciele po pracy zwykle starają się dorabiać "gdzie się da". Powiem szczerze, że żal mi się ich zrobiło. Szczególnie tych, którzy nie umieją sobie poradzić z uczniami. W pracy mają ciężko, i nie starcza im na życie więc muszą dorabiać nie mając czasu dla rodziny ;(
Smutne to, wiem, że moja była nauczycielka z angielskiego po pracy sprzedawała w sklepie...
a propos angielskiego jeśli ktoś ma czas i chce się troszkę pobawić i przy tym pod szlifować angielski polecam przepisy kulinarne po angielsku - czyli tzw. recieps;P
teraz mi się nie chce, ale zostawię ten link na blogu i pewnie do niego wrócę ... a o kuchennych eksperymentach na pewno napiszę.
dobranocxD
Smutne to, wiem, że moja była nauczycielka z angielskiego po pracy sprzedawała w sklepie...
a propos angielskiego jeśli ktoś ma czas i chce się troszkę pobawić i przy tym pod szlifować angielski polecam przepisy kulinarne po angielsku - czyli tzw. recieps;P
teraz mi się nie chce, ale zostawię ten link na blogu i pewnie do niego wrócę ... a o kuchennych eksperymentach na pewno napiszę.
dobranocxD
02.09.2010 o godz. 01:17
POdobno kazdy człowiek powinien napisac własną autobiografie, podobno!! Chce was zabrac w podróż po moim skomplikowanym umyśle, i nie zbyt normalnej osobowosci i charakterze, nie bedzie to napewno autobografia, ale cos w stylu spowiedzi.
zawsze byłem osobą skąplikowaną, lecz jako małe dziecko brakowało mi odwagi, byłem mało odwazny. W szkole rozgarnięty, spokojny, miły, dobrze uczący sie chłopak. Rodzice byli ze mnie dumni ze jestem kim jestem, z biegiem czasu zwoje w moim myslę dużym muzgu zaczeły sie krzyzowac, zacząłem dostrzegac zeczy których nie widziałem....
zawsze byłem osobą skąplikowaną, lecz jako małe dziecko brakowało mi odwagi, byłem mało odwazny. W szkole rozgarnięty, spokojny, miły, dobrze uczący sie chłopak. Rodzice byli ze mnie dumni ze jestem kim jestem, z biegiem czasu zwoje w moim myslę dużym muzgu zaczeły sie krzyzowac, zacząłem dostrzegac zeczy których nie widziałem....
02.09.2010 o godz. 00:54
Moja wymarzona książka którą tak bardzo pragnąłem napisać,teraz piszę się sama.Kartka po kartce zapełnia się prozą o życiu.Czy to co w niej się znajdzie będzie fikcją literacką a może to dokument wzięty z życia .Czy jest to piękny romans a może dramat.To się jeszcze okaże.Tymczasem rozwijają się wątki jak grzyby po deszczu .Jedno zdarzenie po drugim przybliża bohatera do prawdziwej miłości miłości bądź samotności we dwoje.
Nie będę już nic więcej odkrywać bo jaki sens jest streszczać to co można przeczytać lub nie.Ten wybór zostawię czytelnikom .To jednak stanie wtedy kiedy postawię ostatnią kropkę nad i.Tylko czy to ja postawię ta kropkę czy ktoś inny i to jest jak na razie nie zbadana tajemnicą



.
02.09.2010 o godz. 00:26
What if Im fallin for a heartbreaker and everything is just a lie ?
Na chwilę obecną moje wrażenia co do szkół są bardzo pozytywne. Dopiero poznaje się z nowymi ludźmi, nauczycielami i całym otoczeniem. Coś więcej wam napisze za jakiś czas.
Nie napiszę ,że nie tęsknie za osobami z katolika bo tęsknie bardzo aczkolwiek dzisiaj się widziałam z niektórymi ludźmi.
Teraz tylko muszę wziąć się do pracy i dać z siebie wszystko bo matura zbliża się wielkimi krokami więc jak tylko znajdę chwilę czasu to będę tutaj zaglądać i pisać.
Nie napiszę ,że nie tęsknie za osobami z katolika bo tęsknie bardzo aczkolwiek dzisiaj się widziałam z niektórymi ludźmi.
Teraz tylko muszę wziąć się do pracy i dać z siebie wszystko bo matura zbliża się wielkimi krokami więc jak tylko znajdę chwilę czasu to będę tutaj zaglądać i pisać.
"Tęsknisz wtedy, kiedy czujesz, że swym krzykiem powyrywałbyś wszystkie drzewa. kiedy czujesz, że spojrzeniem mógłbyś zgasić słońce. tęsknisz wtedy, kiedy masz ochotę swoje łzy zwinąć w kamienie i rzucać nimi o szyby, by rozpadły się na milion drobnych kawałeczków. tak samo, jak rozpada się twoje serce, kiedy ukochana osoba wsiada do pociągu.♥"
01.09.2010 o godz. 23:34
Krótko.
Dziś poświęciłem po całym, ciężkim dniu od 6:00 rano, 5,5 godziny mojemu koledze. Pomagałem (ratowałem mu życie) odzyskując dane z jego dysku twardego, który sobie zepsuł. Naturalnie - doszło do konfliktu w mojej głowie - pomiędzy moją empatią, a emocjami, negatywnymi oczywiście, w moim kierunku, ze strony pewnej zazdrosnej (nie wiem o co) osoby... Ach... Idę spać.
Dziś poświęciłem po całym, ciężkim dniu od 6:00 rano, 5,5 godziny mojemu koledze. Pomagałem (ratowałem mu życie) odzyskując dane z jego dysku twardego, który sobie zepsuł. Naturalnie - doszło do konfliktu w mojej głowie - pomiędzy moją empatią, a emocjami, negatywnymi oczywiście, w moim kierunku, ze strony pewnej zazdrosnej (nie wiem o co) osoby... Ach... Idę spać.
01.09.2010 o godz. 23:18
01.09.2010 o godz. 22:24
Żeby nie było: nie jestem sfiksowaną na punkcie eko fiko miko kosmetyków. Mam kosmetyki z parabenami, szampony z silikonem i... żyję.
Mimo to doceniam preparaty w 100% naturalne.
Niedawno dostałam parę kosmetyków Laidbare, których już używam namiętnie. Pierwszy z nich to krem do rąk, który dziś recenzuję. Drugi to serum z kofeiną, który postaram się opisać jutro.
Zacznę od jedynej wady tego kremu: butelka. Z dziwną zakrętką z dziurką, przez którą wyciskamy kosmetyk. Butelka jest dość twarda i ciężko krem "wygnieść" z opakowania.
Reszta - bez zarzutu. Najbardziej lubię zapach. Intensywny, trochę kwiatowo-ziołowy, pachnie oryginalnie, niczym komnata zielarza. Uwielbiam.
Kremik jest lekki, dobrze się wchłania. Stoi u mnie na biurku i używam go parę razy dziennie. W takim tempie stosowania 125 ml zniknie po tygodniu.
Cena: 35 zł
Można go kupić tutaj.
Krem dostałam, ale czy kupiłabym? Cóż, z serum jestem zadowolona. Gdybym robiła zamówieni, pewnie dołożyłabym, ale nie wiem, czy jest to kosmetyk, dla którego można zwariować.
01.09.2010 o godz. 22:21
Od jutra robimy obczajkę nowych przychlastów (czyt. pierwszaków)! To kurwa wszystko takie cwane teraz. Gówniate i myśli, że jak założy koszulkę firmy Puma to już może na łeb wszystkim innym nasrać -.- Gówno prawda, nasrane to takie osoby mają we łbie.
Niech mi no który podskoczy, to z mety albo riposta albo strzał w pysk. Można wybrać. :D
Z sadu wróciłam po 13 i od razu wybrałam się do miasta, bo musiałam zapłacić za zamówienie z FM. No i kiedy wróciłam i wygodnie rozłożyłam się na tapczanie, włączając sobie film na kompie, zadzwonił domofon. Koleżanka S. Przyszła o szesnastej, wyszła o dwudziestej. No, ale dawno się tak nie uśmiałam, naprawdę. Takie bzdury gadałyśmy, że niejeden by się za głowę chwycił, co nie znaczy, że poważnych tematów nie było :) Owszem, były. Zjadłyśmy przyjarane frytki :D
Mogłaby częściej wpadać. A na piątek zapowiedziała się K. Jakoś nie mam ochoty ostatnio z nią rozmawiać. Żeby się z kimś przyjaźnić, to trzeba mieć trochę wspólnych tematów jednak. A nasze spotkania głównie wyglądają tak, że to ona opowiada, ilu facetów na nią spojrzało i ilu w sobie rozkochała i jak to każdemu dała kosza. A niby niepozorna, jakby kto ją zobaczył to powiedziałby, że aniołek. Ja pierdolę.
Słuchać mi się niekiedy nie chce i jak już zaczynam ziewać z częstotliwością większą niż 10 razy na minutę, to opuszczam stanowisko i ewakuuję się (chyba, że to ona u mnie jest, to wyciągam ją na spacer, żeby mnie trochę przewiało na orzeźwienie).
Kicham kurwa jak opętana. Jakbym w nosie miała jakieś pióra :/ Nos mam tak zatkany, jakbym katar miała. Chyba czas użyć 'cudownego środka' od pani doktor.
A tymczasem ja zastosuję mój cudowny środek zwany snem, bo dziś już moje baterie są exhausted.
Do jutra, zatem. ;*
Niech mi no który podskoczy, to z mety albo riposta albo strzał w pysk. Można wybrać. :D
Z sadu wróciłam po 13 i od razu wybrałam się do miasta, bo musiałam zapłacić za zamówienie z FM. No i kiedy wróciłam i wygodnie rozłożyłam się na tapczanie, włączając sobie film na kompie, zadzwonił domofon. Koleżanka S. Przyszła o szesnastej, wyszła o dwudziestej. No, ale dawno się tak nie uśmiałam, naprawdę. Takie bzdury gadałyśmy, że niejeden by się za głowę chwycił, co nie znaczy, że poważnych tematów nie było :) Owszem, były. Zjadłyśmy przyjarane frytki :D
Mogłaby częściej wpadać. A na piątek zapowiedziała się K. Jakoś nie mam ochoty ostatnio z nią rozmawiać. Żeby się z kimś przyjaźnić, to trzeba mieć trochę wspólnych tematów jednak. A nasze spotkania głównie wyglądają tak, że to ona opowiada, ilu facetów na nią spojrzało i ilu w sobie rozkochała i jak to każdemu dała kosza. A niby niepozorna, jakby kto ją zobaczył to powiedziałby, że aniołek. Ja pierdolę.
Słuchać mi się niekiedy nie chce i jak już zaczynam ziewać z częstotliwością większą niż 10 razy na minutę, to opuszczam stanowisko i ewakuuję się (chyba, że to ona u mnie jest, to wyciągam ją na spacer, żeby mnie trochę przewiało na orzeźwienie).
*
Kicham kurwa jak opętana. Jakbym w nosie miała jakieś pióra :/ Nos mam tak zatkany, jakbym katar miała. Chyba czas użyć 'cudownego środka' od pani doktor.
A tymczasem ja zastosuję mój cudowny środek zwany snem, bo dziś już moje baterie są exhausted.
Do jutra, zatem. ;*
01.09.2010 o godz. 21:54
W szkole było;
*okropnie
*dziwnie
*czułam się jak w pierwszej gimnazjum, te same mordy dziwne spojrzenia... nienawidzę tego !!
*tęsknie za moimi wariatami z tamtej klasy, nie wiedziałam że człowiek może się aż tak przyzwyczaić do takiej całkiem zgranej gromadki...
*ta szkoła jest ogromna trudno się połapać gdzie co jest...
*wszyscy byli sztywni jakby połknęli kij (słowa P.)
*mam nadzieje ze to potrwa kilka dni nie więcej... chce wrócić do normalności i niestesować się takimi błahymi sprawami
nie wiedziałam że to powiem a raczej napisze-ale chcę do gimnazjum, chcę do wnęki i śmiać się z chłopakami, chcę odwalanie na biologi i religii chcę, chcę, chcę ... mogłabym pisać tak bez końca....
idę spać jutro do tej zasranej budy... mam nadzieję ze moje podejście zmieni się w mgnieniu oka, no nic jutro napisze jak tam było....
*okropnie
*dziwnie
*czułam się jak w pierwszej gimnazjum, te same mordy dziwne spojrzenia... nienawidzę tego !!
*tęsknie za moimi wariatami z tamtej klasy, nie wiedziałam że człowiek może się aż tak przyzwyczaić do takiej całkiem zgranej gromadki...
*ta szkoła jest ogromna trudno się połapać gdzie co jest...
*wszyscy byli sztywni jakby połknęli kij (słowa P.)
*mam nadzieje ze to potrwa kilka dni nie więcej... chce wrócić do normalności i niestesować się takimi błahymi sprawami
nie wiedziałam że to powiem a raczej napisze-ale chcę do gimnazjum, chcę do wnęki i śmiać się z chłopakami, chcę odwalanie na biologi i religii chcę, chcę, chcę ... mogłabym pisać tak bez końca....
idę spać jutro do tej zasranej budy... mam nadzieję ze moje podejście zmieni się w mgnieniu oka, no nic jutro napisze jak tam było....
01.09.2010 o godz. 21:52















