11.02.2012 o godz. 13:28
komentuj (3)
Moim zdaniem ząbkowanie po prostu trzeba przeżyć. Tak, jak my przy naszym maluchu i przede wszystkim on. I choć synek w dzień jest wciąż tak grzeczny, jak zawsze, to w nocy wyraźnie się męczy - wierci się niespokojnie i budzi, a wybudzony przez ból ma trudności z ponownym zaśnięciem.
Dwie dolne jedynki wyszły, gdy skończył odpowiednio 4 i 5 miesięcy, teraz ma 7 (miesięcy, nie zębów ;)) i w miejscu górnej jedynki jest właśnie krwiak na pół centymetra. Wyczytałam, że to zwiastun zęba. Wszystko zresztą na to wskazuje, bo synek zaczął się bardziej ślinić i gryzie wszystko, co popadnie - najchętniej metalowe sztućce (podejrzewam, że dlatego, że są chłodne).
Mamy wypisują różne sposoby na bolesne ząbkowanie:
- czopki uspokajające viburcol (homeopatyczne, ja akurat w homeopatię nie wierzę, ale może komuś pomogło),
- masaż dziąseł,
- schłodzone gryzaki,
- maści wszelkiej maści. :D
I przy tych ostatnich się zatrzymam. Wypróbowałam już Dentinox (moim zdaniem średnio skuteczny) Bonjela. Ten drugi jest o tyle dobry, że nieco łagodniejszy. Przynosi ulgę na krótko, ale też częściej można go stosować, bo już co trzy godziny. Dentinox maksymalnie dwa razy dziennie. Oba zawierają lidokainę jako substancję czynną.
W internecie wszyscy niemal zachwycają Baby Orajel. Niestety, w polskich aptekach jest nie do kupienia, bo jakiś czas temu go wycofano. Ten z kolei znieczula przy pomocy benzokainy. Zdaje się, że jest silniejszy i skuteczniejszy. Szukam go na Allegro - nie ma. Zakupiłam więc Anbesol Baby, też z benzokainą w takim samym stężeniu, jak Orajel - 7,5%. W Stanach Zjednoczonych te dwa specyfiki są najpopularniejsze na ząbkowanie, u nas tylko lidokaina. Wyczytałam, że środki te działają podobnie i że w ogóle są to związki o podobnej budowie. Czemu u nas benzokainy nie uświadczy przy ząbkowaniu? Nie mam pojęcia.
Jeszcze o gryzakach. Maluszek ma różne, ale tak naprawdę gryzie, co popadnie. Jeden jednak spodobał mi się z prostego względu: jest wyprofilowany, by kształtem pasować do dziąseł i jednocześnie działa jak pierwsza szczoteczka do ząbków. Chodzi o silikonowy gryzaczek Baby Ono. Ten gadżecik ma jeszcze jedną przydatną cechę: idealnie za jego pomocą podaje się żele na ząbkowanie. Smarujemy część "szczoteczkową" i wkładamy maleństwu do buzi, które przygryzając samo wciera w dziąsła żel. Bez "atakowania" malucha. :)
Dwie dolne jedynki wyszły, gdy skończył odpowiednio 4 i 5 miesięcy, teraz ma 7 (miesięcy, nie zębów ;)) i w miejscu górnej jedynki jest właśnie krwiak na pół centymetra. Wyczytałam, że to zwiastun zęba. Wszystko zresztą na to wskazuje, bo synek zaczął się bardziej ślinić i gryzie wszystko, co popadnie - najchętniej metalowe sztućce (podejrzewam, że dlatego, że są chłodne).
Mamy wypisują różne sposoby na bolesne ząbkowanie:
- czopki uspokajające viburcol (homeopatyczne, ja akurat w homeopatię nie wierzę, ale może komuś pomogło),
- masaż dziąseł,
- schłodzone gryzaki,
- maści wszelkiej maści. :D
I przy tych ostatnich się zatrzymam. Wypróbowałam już Dentinox (moim zdaniem średnio skuteczny) Bonjela. Ten drugi jest o tyle dobry, że nieco łagodniejszy. Przynosi ulgę na krótko, ale też częściej można go stosować, bo już co trzy godziny. Dentinox maksymalnie dwa razy dziennie. Oba zawierają lidokainę jako substancję czynną.
W internecie wszyscy niemal zachwycają Baby Orajel. Niestety, w polskich aptekach jest nie do kupienia, bo jakiś czas temu go wycofano. Ten z kolei znieczula przy pomocy benzokainy. Zdaje się, że jest silniejszy i skuteczniejszy. Szukam go na Allegro - nie ma. Zakupiłam więc Anbesol Baby, też z benzokainą w takim samym stężeniu, jak Orajel - 7,5%. W Stanach Zjednoczonych te dwa specyfiki są najpopularniejsze na ząbkowanie, u nas tylko lidokaina. Wyczytałam, że środki te działają podobnie i że w ogóle są to związki o podobnej budowie. Czemu u nas benzokainy nie uświadczy przy ząbkowaniu? Nie mam pojęcia.
Jeszcze o gryzakach. Maluszek ma różne, ale tak naprawdę gryzie, co popadnie. Jeden jednak spodobał mi się z prostego względu: jest wyprofilowany, by kształtem pasować do dziąseł i jednocześnie działa jak pierwsza szczoteczka do ząbków. Chodzi o silikonowy gryzaczek Baby Ono. Ten gadżecik ma jeszcze jedną przydatną cechę: idealnie za jego pomocą podaje się żele na ząbkowanie. Smarujemy część "szczoteczkową" i wkładamy maleństwu do buzi, które przygryzając samo wciera w dziąsła żel. Bez "atakowania" malucha. :)
Zadzwoniłam do Justina .
Jeden sygnał , drugi sygnał , właśnie układałam sobie całą rozmowę .
- Halo ? - odezwał się Justin po drugiej strony słuchawki.
- Cześć , to ja Selena - zaczęłam - Słuchaj nie możemy się przyjaźnić , wybacz- powiedziałam i się rozłączyłam .
Mam nadzieję , że zrozumie mnie . Stop , cofnij , nie zrozumie , bo to taki prostak . Nagle pomyślałam o Christianie , z nim to nawet mogę się przyjaźnić , przecież nic mi nie zaszkodzi . Wybiłam numer Chrisa .
- Cześć , co tam ? - zapytał Chris.
- Siema Chris , wyjdziemy gdzieś dzisiaj ? - zapytałam i usłyszałam pisk - No co ?
- To pisk radości , no jasne , że taak .- zaśmiałam się , on również .- Przyjdę do Ciebie za godzinkę .
- Okej , ale bez Justina , dobrze ? - zapytałam .
- Spoko .- powiedział i się rozłączył .
Poszłam do łazienki i wzięłam szybki , gorący prysznic . Potem weszłam do mojej garderoby i ubrałam się . Następnie szybko wyłączyłam komputer i zeszłam do kuchni . Tam zjadłam pizze i usiadłam w salonie przed telewizorem . Wreszcie usłyszałam oczekiwany dzwonek do drzwi . Otworzyłam drzwi i zobaczyłam za nimi Chrisa z uśmiechem na twarzy i desce pod pachą . Odwzajemniłam jego uśmiech .
- Cześć - powiedziałam spoglądając na niego . - No więc gdzie idziemy ? - dodałam pytając .
- No cześć - odparł i spojrzał na mnie . - Może pójdziemy do skateparku pojeździć na desce ? - zapytał mnie , a ja wybuchłam śmiechem . Zamknęłam za sobą drzwi i wyszłam z domu .
- To miał być żart ? - spiorunowałam go wzrokiem - Jak ja nawet nie umiem jeździć na jakiejś desce .
- To ja Cię nauczę , to łatwe - zawtórował mi śmiechem .
- No jak tam chcesz - ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę skateparku . - Posłuchaj wiesz zastanowiłam się nad tym wszystkim i wymyśliłam , że nie mogę się nawet kolegować z Justinem - powiedziałam wbijając wzrok w ziemię .
- Rozumiem Cię , ale dlaczego ? - zapytał .
- Chris nie udawaj , że nie wiesz . Ja zepsuję sobie przez niego swoje życie , nie chcę być ciągle prześladowana przez jego fanki , że on przyjaźni się za jakąś dziewczyną - przewróciłam teatralnie oczami .
- Spróbuję Ci to ułatwić , ale nie daje Ci przekonania , że on się do Ciebie nie odezwie - powiedział uśmiechając się do mnie .
- A mi właśnie o to chodzi , nie chcę żeby się do mnie odzywał , patrzył na mnie ani nic z tych rzeczy . - pstryknęłam go delikatnie w nosek .
Po chwili już doszliśmy do parku . Chris zaczął mi pokazywać jak się jeździ na desce choć ja nic z tego nie rozumiałam . Więc ja stanęłam na desce , a on zaczął mnie popychać , wtedy chociaż troszkę sobie pojeździłam . Nie obyło się bez dużej ilości śmiechu . Naprawdę polubiłam Chrisa . Jeździliśmy koło trawy w razie wypadku , i tak właśnie się stało . Nagle straciłam równowagę i przewróciłam się na trawę , a Chris na mnie . Wybuchłam śmiechem , choć wszystko mnie bolało . Chris przybliżył się delikatnie do mnie , jego usta były blisko moich . Chciałam , żeby ta chwila trwała , żeby to się stało . Poczułam jego usta na moich , poczułam jego magiczny pocałunek . Odwzajemniłam go głaszcząc go po policzku . W końcu się otrząsnęłam i odepchnęłam go delikatnie .
- Ja przepraszam , nie chciałem żeby tak wypadło - zaczął się tłumaczyć .
- Nic się nie stało to było nawet miłe , ale zapomnijmy o tym - powiedziałam .
Długo oczekiwany rozdział , ale jest . Przepraszam , że go nie dodawałam , ale miałam dużo spraw do załatwienia . Zastanawiam się nad zmianą tematu blooga , czyli nie pisaniu o Selenie i Justinie , tylko zastanawiam się nad wampirami . Czyli dalej będę pisać o Ninie i Caroline , bo one są aktorkami serialu ' The Vampire Diaries ' i wszystko będzie o wampirach , a jak nie chcecie żebym zmieniała ten temat , to chyba zacznę pisać od nowa mojego bloga , bo nie mam pomysłu nad tym . Piszcie wasze propozycje w komentarzach .
Jeden sygnał , drugi sygnał , właśnie układałam sobie całą rozmowę .
- Halo ? - odezwał się Justin po drugiej strony słuchawki.
- Cześć , to ja Selena - zaczęłam - Słuchaj nie możemy się przyjaźnić , wybacz- powiedziałam i się rozłączyłam .
Mam nadzieję , że zrozumie mnie . Stop , cofnij , nie zrozumie , bo to taki prostak . Nagle pomyślałam o Christianie , z nim to nawet mogę się przyjaźnić , przecież nic mi nie zaszkodzi . Wybiłam numer Chrisa .
- Cześć , co tam ? - zapytał Chris.
- Siema Chris , wyjdziemy gdzieś dzisiaj ? - zapytałam i usłyszałam pisk - No co ?
- To pisk radości , no jasne , że taak .- zaśmiałam się , on również .- Przyjdę do Ciebie za godzinkę .
- Okej , ale bez Justina , dobrze ? - zapytałam .
- Spoko .- powiedział i się rozłączył .
Poszłam do łazienki i wzięłam szybki , gorący prysznic . Potem weszłam do mojej garderoby i ubrałam się . Następnie szybko wyłączyłam komputer i zeszłam do kuchni . Tam zjadłam pizze i usiadłam w salonie przed telewizorem . Wreszcie usłyszałam oczekiwany dzwonek do drzwi . Otworzyłam drzwi i zobaczyłam za nimi Chrisa z uśmiechem na twarzy i desce pod pachą . Odwzajemniłam jego uśmiech .
- Cześć - powiedziałam spoglądając na niego . - No więc gdzie idziemy ? - dodałam pytając .
- No cześć - odparł i spojrzał na mnie . - Może pójdziemy do skateparku pojeździć na desce ? - zapytał mnie , a ja wybuchłam śmiechem . Zamknęłam za sobą drzwi i wyszłam z domu .
- To miał być żart ? - spiorunowałam go wzrokiem - Jak ja nawet nie umiem jeździć na jakiejś desce .
- To ja Cię nauczę , to łatwe - zawtórował mi śmiechem .
- No jak tam chcesz - ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę skateparku . - Posłuchaj wiesz zastanowiłam się nad tym wszystkim i wymyśliłam , że nie mogę się nawet kolegować z Justinem - powiedziałam wbijając wzrok w ziemię .
- Rozumiem Cię , ale dlaczego ? - zapytał .
- Chris nie udawaj , że nie wiesz . Ja zepsuję sobie przez niego swoje życie , nie chcę być ciągle prześladowana przez jego fanki , że on przyjaźni się za jakąś dziewczyną - przewróciłam teatralnie oczami .
- Spróbuję Ci to ułatwić , ale nie daje Ci przekonania , że on się do Ciebie nie odezwie - powiedział uśmiechając się do mnie .
- A mi właśnie o to chodzi , nie chcę żeby się do mnie odzywał , patrzył na mnie ani nic z tych rzeczy . - pstryknęłam go delikatnie w nosek .
Po chwili już doszliśmy do parku . Chris zaczął mi pokazywać jak się jeździ na desce choć ja nic z tego nie rozumiałam . Więc ja stanęłam na desce , a on zaczął mnie popychać , wtedy chociaż troszkę sobie pojeździłam . Nie obyło się bez dużej ilości śmiechu . Naprawdę polubiłam Chrisa . Jeździliśmy koło trawy w razie wypadku , i tak właśnie się stało . Nagle straciłam równowagę i przewróciłam się na trawę , a Chris na mnie . Wybuchłam śmiechem , choć wszystko mnie bolało . Chris przybliżył się delikatnie do mnie , jego usta były blisko moich . Chciałam , żeby ta chwila trwała , żeby to się stało . Poczułam jego usta na moich , poczułam jego magiczny pocałunek . Odwzajemniłam go głaszcząc go po policzku . W końcu się otrząsnęłam i odepchnęłam go delikatnie .
- Ja przepraszam , nie chciałem żeby tak wypadło - zaczął się tłumaczyć .
- Nic się nie stało to było nawet miłe , ale zapomnijmy o tym - powiedziałam .
Długo oczekiwany rozdział , ale jest . Przepraszam , że go nie dodawałam , ale miałam dużo spraw do załatwienia . Zastanawiam się nad zmianą tematu blooga , czyli nie pisaniu o Selenie i Justinie , tylko zastanawiam się nad wampirami . Czyli dalej będę pisać o Ninie i Caroline , bo one są aktorkami serialu ' The Vampire Diaries ' i wszystko będzie o wampirach , a jak nie chcecie żebym zmieniała ten temat , to chyba zacznę pisać od nowa mojego bloga , bo nie mam pomysłu nad tym . Piszcie wasze propozycje w komentarzach .
Wstałam rano, ubrałam się w to: Ubranie ( Buty, spodnie, bluza) i ogarnęłam się trochę. Zeszłam na dół i położyłam się przed telewizorem. Poleżałam tak trochę i znowu usnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi podniosłam się z kanapy i poszłam otworzyć.
- Hej – uśmiechnął się Louis
-cześć wchodzi – powiedziałam przecierając oczy – chcesz coś do picia ?
- sok, jedziemy na plaże ?
- możemy jechać.
- no to chodzi.
Gdy dojechaliśmy na plaże była godzina 15. siedliśmy sobie przy brzegu i się wygłupiliśmy.
- poczekaj chwile
- ok – powiedziałam a on pobiegł gdzieś. Nagle zadzwonił mi telefon.
MAMA
- halo?
- cześć zapomniałam ci powiedzieć. Za dwa dni przylatujesz po Carly ( moją siostrzyczke ma 5 lat). bo jej opiekunka zachorowała i nie może się już nią zajmować.
- Carly już wyszła ze szpitala?! – zapytałam ucieszona( Carly ciężko chorowała miała coś z serduszkiem )
- tak już jest wszystko dobrze.
- to super ! – zobaczyłam ze Louis już idzie – to papa nie mogę się doczekać.
- pa – powiedziała mama i się rozłączyła.
Louis przyniósł drinki i frytki
- haha pogięło cię – on się tylko uśmiechnął, podał mi drinka, frytki i usiadł koło mnie.
Była już godzina 21:00 Louis cały czas donosił drinki. W końcu zadzwonił po kogoś żeby po nas przyjechali bo on bał się ze mną jechać po pijaku
- czemu mnie tu zabrałeś ?
- nie wiem – spojrzałam na niego pytającym wzrokiem – bo cie lubie.
- bardziej niż myślisz – za chwilę dodał tak cicho ze prawie nie słyszałam
- co? –zapytałam
- nic
Ja wstałam zabrałam drinka i pobiegłam na molo. On poszedł za mną. Stanęłam na drugim szczeblu barierki
- co mówiłeś ? – powiedziałam śmiejąc się
- co ty robisz ? – zapytał zdziwiony
- nic – zachwiałam się
- zejdź stamtąd
- więc co mówiłeś ? – znowu się zachwiałam i drink wypadł mi z ręki do wody – ups !
- schodź! – krzyknął
Widziałam jak biegnie Niall i Harry
- jak spadnę to Liam nie będzie zadowolony. – tym razem tak się zachwiałam ze prawie spadłam (robiłam to specjalnie)
- co wy robicie?- zapytał Niall
- powiedz jej żeby zeszła
- chodzi tu !! – krzyknął Harry
- dobra nie denerwuj się już schodzę – noga pośliznęła mi się ze szczebla, głową uderzyłam się o barierkę i wpadłam do wody. Wynurzyłam się ale głowa tak mnie bolała że nie mogłam wyjść. Niall szybko wskoczył do wody i mnie wyciągnął.
Szliśmy szłam trochę za nimi nie wiedziałam co się dzieje nagle stanęłam, Louis odwrócił się do mnie
- wszystko dobrze?- zapytał.
zakręciło mi się w głowię i upadłam. Ale za chwilę odzyskałam przytomność. W końcu dotarliśmy do domu. Wysiadłam z samochodu i znowu zakręciło mi się w głowie. Ale Harry mnie złapał. Wziął mnie na ręce i wniósł do domu. Poszłam od razu na górę się przebrać. Przebrałam się w to ubraniei zeszłam do nich na dół cały czas bardzo bolała mnie głowa. Zadzwoniłam do Liam
- gdzie ty jesteś ?- powiedziałam ze świeczkami w oczach
- będę za jakieś 2 godziny a co się stało?
- nic- powiedziałam i się rozłączyłam
Wzięłam koc i usiadłam koło Louisa na kanapie. I się o niego oparłam. Włączyli telewizor i zaczęliśmy coś oglądać po chwili usnęłam.
- Hej – uśmiechnął się Louis
-cześć wchodzi – powiedziałam przecierając oczy – chcesz coś do picia ?
- sok, jedziemy na plaże ?
- możemy jechać.
- no to chodzi.
Gdy dojechaliśmy na plaże była godzina 15. siedliśmy sobie przy brzegu i się wygłupiliśmy.
- poczekaj chwile
- ok – powiedziałam a on pobiegł gdzieś. Nagle zadzwonił mi telefon.
MAMA
- halo?
- cześć zapomniałam ci powiedzieć. Za dwa dni przylatujesz po Carly ( moją siostrzyczke ma 5 lat). bo jej opiekunka zachorowała i nie może się już nią zajmować.
- Carly już wyszła ze szpitala?! – zapytałam ucieszona( Carly ciężko chorowała miała coś z serduszkiem )
- tak już jest wszystko dobrze.
- to super ! – zobaczyłam ze Louis już idzie – to papa nie mogę się doczekać.
- pa – powiedziała mama i się rozłączyła.
Louis przyniósł drinki i frytki
- haha pogięło cię – on się tylko uśmiechnął, podał mi drinka, frytki i usiadł koło mnie.
Była już godzina 21:00 Louis cały czas donosił drinki. W końcu zadzwonił po kogoś żeby po nas przyjechali bo on bał się ze mną jechać po pijaku
- czemu mnie tu zabrałeś ?
- nie wiem – spojrzałam na niego pytającym wzrokiem – bo cie lubie.
- bardziej niż myślisz – za chwilę dodał tak cicho ze prawie nie słyszałam
- co? –zapytałam
- nic
Ja wstałam zabrałam drinka i pobiegłam na molo. On poszedł za mną. Stanęłam na drugim szczeblu barierki
- co mówiłeś ? – powiedziałam śmiejąc się
- co ty robisz ? – zapytał zdziwiony
- nic – zachwiałam się
- zejdź stamtąd
- więc co mówiłeś ? – znowu się zachwiałam i drink wypadł mi z ręki do wody – ups !
- schodź! – krzyknął
Widziałam jak biegnie Niall i Harry
- jak spadnę to Liam nie będzie zadowolony. – tym razem tak się zachwiałam ze prawie spadłam (robiłam to specjalnie)
- co wy robicie?- zapytał Niall
- powiedz jej żeby zeszła
- chodzi tu !! – krzyknął Harry
- dobra nie denerwuj się już schodzę – noga pośliznęła mi się ze szczebla, głową uderzyłam się o barierkę i wpadłam do wody. Wynurzyłam się ale głowa tak mnie bolała że nie mogłam wyjść. Niall szybko wskoczył do wody i mnie wyciągnął.
Szliśmy szłam trochę za nimi nie wiedziałam co się dzieje nagle stanęłam, Louis odwrócił się do mnie
- wszystko dobrze?- zapytał.
zakręciło mi się w głowię i upadłam. Ale za chwilę odzyskałam przytomność. W końcu dotarliśmy do domu. Wysiadłam z samochodu i znowu zakręciło mi się w głowie. Ale Harry mnie złapał. Wziął mnie na ręce i wniósł do domu. Poszłam od razu na górę się przebrać. Przebrałam się w to ubraniei zeszłam do nich na dół cały czas bardzo bolała mnie głowa. Zadzwoniłam do Liam
- gdzie ty jesteś ?- powiedziałam ze świeczkami w oczach
- będę za jakieś 2 godziny a co się stało?
- nic- powiedziałam i się rozłączyłam
Wzięłam koc i usiadłam koło Louisa na kanapie. I się o niego oparłam. Włączyli telewizor i zaczęliśmy coś oglądać po chwili usnęłam.
Siema!
W poniedziałek do szkoły, ferie niestety nie trwają wiecznie. Chyba powinnam robić lekcję czy coś, ale mam jeszcze jeden dzień. Teraz oglądam maraton iCarly, potem pewnie sprzątanie. Kocham zimę, ale ta pogoda jest okropna. Jak tylko wyjdę z domu od razu zamarzam ;))
Za to w maju wyjeżdżam do ... Hiszpanii !!!!! { ta dam. xd}
Kocham moją szkołę {♥}, pomimo ogromnej ilości nauki i wgl. Jadę z Magdą i Natalką i jeszcze paroma osobami z kl. Już nie mogę się doczekać.. A potem tylko lepiej - czerwiec i wakacje!
Ponoć jeszcze będzie wycieczka w góry na dwa dni. Life is beautiful
Nie mogę w to uwierzyć, to będzie moja pierwsza wycieczka za granice. No, ale lepiej późno niż wcale. Ym ...
Piosenka na dziś ;
One Direction- What Makes You Beautiful <33
Kocham Ich ; **
No to Hasta La Vista ; *
W poniedziałek do szkoły, ferie niestety nie trwają wiecznie. Chyba powinnam robić lekcję czy coś, ale mam jeszcze jeden dzień. Teraz oglądam maraton iCarly, potem pewnie sprzątanie. Kocham zimę, ale ta pogoda jest okropna. Jak tylko wyjdę z domu od razu zamarzam ;))
Za to w maju wyjeżdżam do ... Hiszpanii !!!!! { ta dam. xd}
Kocham moją szkołę {♥}, pomimo ogromnej ilości nauki i wgl. Jadę z Magdą i Natalką i jeszcze paroma osobami z kl. Już nie mogę się doczekać.. A potem tylko lepiej - czerwiec i wakacje!
Ponoć jeszcze będzie wycieczka w góry na dwa dni. Life is beautiful
Nie mogę w to uwierzyć, to będzie moja pierwsza wycieczka za granice. No, ale lepiej późno niż wcale. Ym ...
Piosenka na dziś ;
One Direction- What Makes You Beautiful <33
Kocham Ich ; **
No to Hasta La Vista ; *
No więcc tak :D ..
Mamy feriee , dziś rano wstałam koło 9 , i musiałam ogarnąć trochę w domuu - typowa sobotaa .
tera siedzę w moim zielonym szlafroku z żabką przed kompem ,słucham 1D i wdupczam czeko czekoladę , prosto ze Szwajcarii .
Zachwile spadam ,zawitam jeszcze do was wieczoreem, życzę smacznego obiadu :D. <3
Mamy feriee , dziś rano wstałam koło 9 , i musiałam ogarnąć trochę w domuu - typowa sobotaa .
tera siedzę w moim zielonym szlafroku z żabką przed kompem ,słucham 1D i wdupczam czeko czekoladę , prosto ze Szwajcarii .
Zachwile spadam ,zawitam jeszcze do was wieczoreem, życzę smacznego obiadu :D. <3
ave. Jutro Wielichowo z dziubaskami ;) tak,tak.
nie radzę sobie z tą sprawą ;< noo,ej.
kutwa. nie mogłam tego pojąć? po co powiedziałam ?
zła na wszystkich. Może odreaguję w Wiel.
weit.
nie radzę sobie z tą sprawą ;< noo,ej.
kutwa. nie mogłam tego pojąć? po co powiedziałam ?
zła na wszystkich. Może odreaguję w Wiel.
weit.
Rozdział 5.
Dziewczyna :
Dostałam sms od niego . Włączyłam Tv . Patrze a tam Justin . Moje oczy już były tylko skierowane w jego piękne brązowo czekoladowe :D .
Nie mogłam oderwać oczu . Aż tylko usłyszałam huk drzwi , znów zostałam sama w domu . Bez nikogo . Zostawili mi tylko pieniądze na szafce. No ,ale jutro już koncert Justina , łii <3
Nie wiem teraz jak go w sumie traktować , czy jak przyjaciela, idola , chłopaka .?! Jak?! Taka zwykła przeciętna dziewczyna , przy kimś jak JB?!
Justin :
Mam nadzieje ,że ogląda to . Wywiad sie skończył . Teraz jade do Natalii . Musze .! Dojechałem .
Otworzyła mi ,była sama . Zupełnie sama .Podszedłem do niej tylko i ją przytuliłem .
-Jeśli chcesz to zostane z Tobą .
-Nie wiem jak sie zajmować taką gwiazdą jak Ty.
-Nie traktuj mnie jak gwiazdę . Tylko jak kogoś Tobie bardzo bliskiego . Jak chłopaka { uśmiechnąłem sie }
-Chłopaka ? Że ja mam z kimś takim Twojego formatu chodzić?!
-tak . Ja jestem zwykłym chłopakiem .{ złapałem ją za dłoń }
Dziewczyna :
Jego uścisk dłoni już załatwił swoje . Obdarowałam go już tylko słodkim pocałunkiem . Odwzajemnił go . Po czym przerodził go w namiętny. Nie moge uwierzyć . Justin Bieber u mnie, całujący mnie! Jednak mam wielkie szczęście . Nie jestem sama.
Justin.
-No śliczna ,to co robimy ? Karaoke masz?
-Mam ale ja nie śpiewam .
-To tylko zabawa. Każde z nas zaśpiewa.
-Okej okej. {uśmiechnęła sie }
Wyciągnęła karaoke. I śpiewałem pierwszy . Żeby ją oswoić .
Dziewczyna :
Patrzałam na niego zahipnotyzowana , pierwszy raz śpiewał dla mnie! Acapella . Ohh i nadeszła moja chwila . Nigdy dla nikogo nie śpiewałam tak . Sama dla siebie owszem. Dla nikogo więcej.Tylko ja i mój głos.
Wzięłam do ręki mikrofon. Włączyłam jego piosenkę. Overboard . Gdy wydobyłam z siebie pierwszą zwrotkę . Było już łatwiej. JB zaczął mi klaskać .
-Masz głos anioła , chciałaś kiedyś zaśpiewać, na scenie?
-Nigdy! Niee!
- Mam dla Ciebie propozycję .
- Ciekawe jaką ? ; / {popaczyłam sarkastycznie } ;p
- Zaśpiewasz ze mną Overboard na scenie jutro ?
... c.d.n.
Dziewczyna :
Dostałam sms od niego . Włączyłam Tv . Patrze a tam Justin . Moje oczy już były tylko skierowane w jego piękne brązowo czekoladowe :D .
Nie mogłam oderwać oczu . Aż tylko usłyszałam huk drzwi , znów zostałam sama w domu . Bez nikogo . Zostawili mi tylko pieniądze na szafce. No ,ale jutro już koncert Justina , łii <3
Nie wiem teraz jak go w sumie traktować , czy jak przyjaciela, idola , chłopaka .?! Jak?! Taka zwykła przeciętna dziewczyna , przy kimś jak JB?!
Justin :
Mam nadzieje ,że ogląda to . Wywiad sie skończył . Teraz jade do Natalii . Musze .! Dojechałem .
Otworzyła mi ,była sama . Zupełnie sama .Podszedłem do niej tylko i ją przytuliłem .
-Jeśli chcesz to zostane z Tobą .
-Nie wiem jak sie zajmować taką gwiazdą jak Ty.
-Nie traktuj mnie jak gwiazdę . Tylko jak kogoś Tobie bardzo bliskiego . Jak chłopaka { uśmiechnąłem sie }
-Chłopaka ? Że ja mam z kimś takim Twojego formatu chodzić?!
-tak . Ja jestem zwykłym chłopakiem .{ złapałem ją za dłoń }
Dziewczyna :
Jego uścisk dłoni już załatwił swoje . Obdarowałam go już tylko słodkim pocałunkiem . Odwzajemnił go . Po czym przerodził go w namiętny. Nie moge uwierzyć . Justin Bieber u mnie, całujący mnie! Jednak mam wielkie szczęście . Nie jestem sama.
Justin.
-No śliczna ,to co robimy ? Karaoke masz?
-Mam ale ja nie śpiewam .
-To tylko zabawa. Każde z nas zaśpiewa.
-Okej okej. {uśmiechnęła sie }
Wyciągnęła karaoke. I śpiewałem pierwszy . Żeby ją oswoić .
Dziewczyna :
Patrzałam na niego zahipnotyzowana , pierwszy raz śpiewał dla mnie! Acapella . Ohh i nadeszła moja chwila . Nigdy dla nikogo nie śpiewałam tak . Sama dla siebie owszem. Dla nikogo więcej.Tylko ja i mój głos.
Wzięłam do ręki mikrofon. Włączyłam jego piosenkę. Overboard . Gdy wydobyłam z siebie pierwszą zwrotkę . Było już łatwiej. JB zaczął mi klaskać .
-Masz głos anioła , chciałaś kiedyś zaśpiewać, na scenie?
-Nigdy! Niee!
- Mam dla Ciebie propozycję .
- Ciekawe jaką ? ; / {popaczyłam sarkastycznie } ;p
- Zaśpiewasz ze mną Overboard na scenie jutro ?
... c.d.n.
— ♢ Son of Poseidon and vampire Barbie
Dziś przygotowałam dla Was icony Caroline Forbes z TVD oraz Percy'ego Jacksona z filmu 'Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna'. Przypominam o zasadzie bierzesz = piszesz. Kto w następnej notce .? ; )
Dziś przygotowałam dla Was icony Caroline Forbes z TVD oraz Percy'ego Jacksona z filmu 'Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna'. Przypominam o zasadzie bierzesz = piszesz. Kto w następnej notce .? ; )
1. ‘’ Nagle zobaczyłem pająka i…………’’
Wstałam o ……… no właśnie o której???. Sięgnęłam ręką w miejsce gdzie powinien leżeć budzik…… i co?!?!?!...... nie ma go !!!!!!. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Nie mogłam jednak otworzyć oczu bo oślepiło mnie światło. Gdzie ja jestem?!?!?!. W końcu udało mi się otworzyć oczy i gdzie jestem????. Na dworzu!!!!!. A dokładniej to w ogródku przy huśtawce, na dodatek jestem ubrana w śpioszki. Nie nooo ja go zabije.
- Louis!!!!!!!!!!!! – zaczęłam się wydzierać na całe podwórko. – Louis!!!!!!!!!!!! -. Krzyczałam tak z 10 min do czasu gdy nie zaczęło gardło mnie boleć. Postanowiłam iść do domu. Okryłam się kołdrą i skierowałam się w stronę drzwi. weszłam do środka i zobaczyłam siedzących na kanapie czterech pięknych chłopaków i mojego brahola. Z nich najbardziej spodobał mi się:
( http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQNP3OelRxobhxhD9HDPQ5p_lw-fEXFA-daLIPi0GopzB5_uoV- )
Ma takie słodkie oczy …… ahhh……. Nie!!! opanuj się!!! Obiecałaś coś sobie!!. Stałam tam przez jakiś czas patrząc się na tą piękność. Patrzyłam na niego tak z 6 minut gdy nagle przeniósł swój wzrok na mnie i szeroko się uśmiechnął. Ja odwzajemniłam gest i spuściłam z niego wzrok przenosząc go na Louisa. Harry spojrzał na niego i kiwnął głową w moją stronę. Louis przeniósł swój wzrok na mnie i uśmiechnął się niewinnie.
- Louis!!! – krzyknęłam na niego z wzrokiem mordercy.
- co??? – spytał jakby nie wiedział o co chodzi.
- GÓWNO!!!! – krzyknęłam do niego i w tedy wszyscy lekko się zaśmiali oprócz Louisa. – to ty zrobiłeś?!?!?! A zresztą co ja się pytam oczywiście, że ty!!! A kto mu…….
- to ja – odezwał się Harry. Nie no tym to mnie zaskoczył. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Obcy chłopak przebiera mnie w śpioszki i jeszcze widzi mnie w bieliźnie. Ja go zabiję!!
- eee…….. co przepraszam??? – spytałam
- no to się zacznie – powiedział szeptem Louis unikając mojego wzroku.
- no tak …….. sory ale nie mogłem się powstrzymać – powiedział poczym spojrzał na mnie z oczami kota ze shreka. Aaaaa zastrzelcie mnie!!!!
- dobra ale następnym razem pożałujesz – powiedziałam i poszłam na górę do swojego pokoju. Usłyszałam ciche
- no nieźle stary. Mnie to by skopała – powiedział Louis i przybili ze sobą żółwika. Zeszłam jeszcze na chwilę na duł.
- ty – wskazałam palcem na Harrego. – masz 10 min żeby wstawić mi to łóżko z powrotem do pokoju, jasne? – powiedziałam całkiem poważnie. On tylko pokiwał głową. Już się nimi za bardzo nie przejmowałam i poszłam do swojego pokoju. KU...rna jaki bajzel!! Misze w końcu tu posprzątać. Ale tak właściwie po co? Skoro dzisiaj wyjeżdżam? Czekaj czekaj…… wydaje mi się czy coś miałam zrobić? Eee…. Wydaje mi się. W końcu ściągnęłam z siebie tą cholerną kołdrę i podeszłam do szafy. Wybrałam:
( http://img179.imageshack.us/img179/5444/zestaw10fl2.png )
Uczesałam się i zeszłam na duł z walizkami. Oni nadal tam siedzieli. A tak właściwie co oni tu jeszcze robią?? Zauważyłam, że są wszyscy oprucz Harrego.
- yyyy…. A gdzie jest Hary? – spytałam. Już chcieli mi coś odpowiedzieć ale nagle do salonu wparował Harry cały w pajęczynie. Wszyscy wpadli w niepohamowany śmiech. Oprucz mnie bo niewiedziałam o co im kur*a chodzi.
- yyyy…….. mogę wiedzieć co ty robisz? – spytałam
- co ja robię?? Co ja robię?!?! Twój braciszek oszukał mnie i powiedział, że w waszym domu mieszkał hrabia i schował swój cenny skarb gdzieś na waszym strychu. No więc ja tam poszedłem i szukałem chyba z 21 minut, I NIC!!!! Nagle zobaczyłem pająka i uciekłem. – powiedział poczym i ja również wpadłam w niepohamowany śmiech.
- i….i…. i to wszystko, to jak wyglądasz to przez pająka??? Haha. Dobre brat. Haha – powiedziałam i przybiłam z moim bracholem żółwika. Nagle do domu wparował…………
_____________________________________________--
Sorka, że tak długo nie dawałam tego rozdziału. Wiem, że i tak jest do bani. Wiem. :( mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. Jeszcze raz sorka, że taki nudny i krótki ale nie miałam weny.
DO NAPISANIA :*
Wstałam o ……… no właśnie o której???. Sięgnęłam ręką w miejsce gdzie powinien leżeć budzik…… i co?!?!?!...... nie ma go !!!!!!. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Nie mogłam jednak otworzyć oczu bo oślepiło mnie światło. Gdzie ja jestem?!?!?!. W końcu udało mi się otworzyć oczy i gdzie jestem????. Na dworzu!!!!!. A dokładniej to w ogródku przy huśtawce, na dodatek jestem ubrana w śpioszki. Nie nooo ja go zabije.
- Louis!!!!!!!!!!!! – zaczęłam się wydzierać na całe podwórko. – Louis!!!!!!!!!!!! -. Krzyczałam tak z 10 min do czasu gdy nie zaczęło gardło mnie boleć. Postanowiłam iść do domu. Okryłam się kołdrą i skierowałam się w stronę drzwi. weszłam do środka i zobaczyłam siedzących na kanapie czterech pięknych chłopaków i mojego brahola. Z nich najbardziej spodobał mi się:
( http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQNP3OelRxobhxhD9HDPQ5p_lw-fEXFA-daLIPi0GopzB5_uoV- )
Ma takie słodkie oczy …… ahhh……. Nie!!! opanuj się!!! Obiecałaś coś sobie!!. Stałam tam przez jakiś czas patrząc się na tą piękność. Patrzyłam na niego tak z 6 minut gdy nagle przeniósł swój wzrok na mnie i szeroko się uśmiechnął. Ja odwzajemniłam gest i spuściłam z niego wzrok przenosząc go na Louisa. Harry spojrzał na niego i kiwnął głową w moją stronę. Louis przeniósł swój wzrok na mnie i uśmiechnął się niewinnie.
- Louis!!! – krzyknęłam na niego z wzrokiem mordercy.
- co??? – spytał jakby nie wiedział o co chodzi.
- GÓWNO!!!! – krzyknęłam do niego i w tedy wszyscy lekko się zaśmiali oprócz Louisa. – to ty zrobiłeś?!?!?! A zresztą co ja się pytam oczywiście, że ty!!! A kto mu…….
- to ja – odezwał się Harry. Nie no tym to mnie zaskoczył. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Obcy chłopak przebiera mnie w śpioszki i jeszcze widzi mnie w bieliźnie. Ja go zabiję!!
- eee…….. co przepraszam??? – spytałam
- no to się zacznie – powiedział szeptem Louis unikając mojego wzroku.
- no tak …….. sory ale nie mogłem się powstrzymać – powiedział poczym spojrzał na mnie z oczami kota ze shreka. Aaaaa zastrzelcie mnie!!!!
- dobra ale następnym razem pożałujesz – powiedziałam i poszłam na górę do swojego pokoju. Usłyszałam ciche
- no nieźle stary. Mnie to by skopała – powiedział Louis i przybili ze sobą żółwika. Zeszłam jeszcze na chwilę na duł.
- ty – wskazałam palcem na Harrego. – masz 10 min żeby wstawić mi to łóżko z powrotem do pokoju, jasne? – powiedziałam całkiem poważnie. On tylko pokiwał głową. Już się nimi za bardzo nie przejmowałam i poszłam do swojego pokoju. KU...rna jaki bajzel!! Misze w końcu tu posprzątać. Ale tak właściwie po co? Skoro dzisiaj wyjeżdżam? Czekaj czekaj…… wydaje mi się czy coś miałam zrobić? Eee…. Wydaje mi się. W końcu ściągnęłam z siebie tą cholerną kołdrę i podeszłam do szafy. Wybrałam:
( http://img179.imageshack.us/img179/5444/zestaw10fl2.png )
Uczesałam się i zeszłam na duł z walizkami. Oni nadal tam siedzieli. A tak właściwie co oni tu jeszcze robią?? Zauważyłam, że są wszyscy oprucz Harrego.
- yyyy…. A gdzie jest Hary? – spytałam. Już chcieli mi coś odpowiedzieć ale nagle do salonu wparował Harry cały w pajęczynie. Wszyscy wpadli w niepohamowany śmiech. Oprucz mnie bo niewiedziałam o co im kur*a chodzi.
- yyyy…….. mogę wiedzieć co ty robisz? – spytałam
- co ja robię?? Co ja robię?!?! Twój braciszek oszukał mnie i powiedział, że w waszym domu mieszkał hrabia i schował swój cenny skarb gdzieś na waszym strychu. No więc ja tam poszedłem i szukałem chyba z 21 minut, I NIC!!!! Nagle zobaczyłem pająka i uciekłem. – powiedział poczym i ja również wpadłam w niepohamowany śmiech.
- i….i…. i to wszystko, to jak wyglądasz to przez pająka??? Haha. Dobre brat. Haha – powiedziałam i przybiłam z moim bracholem żółwika. Nagle do domu wparował…………
_____________________________________________--
Sorka, że tak długo nie dawałam tego rozdziału. Wiem, że i tak jest do bani. Wiem. :( mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać. Jeszcze raz sorka, że taki nudny i krótki ale nie miałam weny.
DO NAPISANIA :*
Nausznica w kształcie węża. Nietypowy, gotycki kolczyk. Zapina się go bardzo łatwo. Jednak ja zrezygnowałam z pręcika, ponieważ mi przeszkadzał
( inaczej: kuło mnie ;p ). Pięknie rzeźbiony, stylizowany na stary, wykonany z metalu imitującego srebro. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego to genialny podarunek na samej siebie lub dla drugiej osoby. Możecie go kupić na stronie internetowej firmy EdiBazzar. Podoba wam się takiego typu biżuteria :) ?
( inaczej: kuło mnie ;p ). Pięknie rzeźbiony, stylizowany na stary, wykonany z metalu imitującego srebro. Jeśli szukasz czegoś wyjątkowego to genialny podarunek na samej siebie lub dla drugiej osoby. Możecie go kupić na stronie internetowej firmy EdiBazzar. Podoba wam się takiego typu biżuteria :) ?
Rozdział czwarty
Dobrze jest wracać do normalności.
- Wiesz, właściwie jesteś bardzo podobny do Justina Biebera. - odezwała się Mel podczas wspólnego obiadu z jej dziadkami.
- Melani, to właśnie jest Justin Bieber. - wtrąciła babcia a dziewczyna zarumieniła się spoglądając na chłopaka. Mel nie przeglądała nigdy gazet o sławnych ludziach, ani stron plotkarskich. Zawsze znalazła ciekawsze zajęcie, niż połykanie wiedzy, która z gwiazd tym razem wyszła na diwę. Żyła w życiu, w którym nie była miejsca dla egoizmu.
- Nie wspominałeś ... - szepnęła blondynka z urazą.
- Nie pytałaś. - odpowiedział chłopak i charakterystycznie uniósł brwi. Melni lekko się zaśmiała po czym włożyła kawałek ziemniaka do buzi i popiła go sokiem malinowym.
- Wyglądacie już lepiej niż przed zakupami. - odezwała się babcia bacznie przyglądając się nastolatkom.
- I czujemy się lepiej. - odpowiedział Justin i ukazał rząd swoich białych, prostych zębów. Doskonale ukrywał siebie jako artystę, nie był wyniosły, ani w żaden sposób egoistyczny - przeciwnie.
- Więc czego jeszcze o Tobie nie wiem ? - spytała Mel, Justina, kiedy siedzieli w jej pokoju.
- Kiedy tu przyjeżdżam pracuje jako wolontariusz w szpitalu, udzielam lekcji gry na gitarze, pianinie i perkusji oraz angażuje się w życie mojej starej szkoły. To raczej rzeczy, o których nie często mówią w mediach. - dokończył chłopak i przybrał smutny wyraz twarzy. Miał rację, media manipulują ludźmi, pokazują tylko skandale. Każdy chce wiedzieć gdzie jest dany artysta, co robi, z kim się spotyka. Zapewne nie pamięta już co to prywatność i spokój. Kochany i znienawidzony, podziwiany i wyśmiewany, chwalony i krytykowany tak robią z każdym.
- Dobrze jest wracać do normalności. - odezwał się Justin opierając głowę o łóżko. - Na długo tu przyjechałaś ? - zapytał chłopak.
- Mam ferie zimowe. - odparła zakładając zielony sweter. - Jeżeli nie miałbyś nic przeciwko chciałabym zobaczyć zdjęcia Twojego taty z moją mamą. - wypaliła Mel na jednym oddechu i od razu tego pożałowała widząc wyraz twarzy chłopaka.
- Nie mam nic przeciwko temu. - uśmiechnął się nagle Justin i złapał ją za rękę wychodząc z pokoju.
Szybko znaleźli się na dole i założyli buty oraz kurtki.
Dziewczyna krzyknęła krótkie 'wychodzę' i wyszli na zewnątrz ,gdzie panował chłód a wiatr niemiłosiernie wiał w twarz.
- To tylko kawałek. - obiecał Justin.
Było tak jak powiedział. Minęliśmy dwa domy a chłopak otworzył drewnianą furtkę do żółtego domu i szliśmy po kamiennej dróżce. Justin otworzył przed Melani drzwi i zaprosił do środka.
- Jak ciepło. - odezwała się dziewczyna wchodząc do domu. Rozebrała się i czekała za tym co powie Justin.
Przeszli korytarzem i weszli do jednego z pokojów. Ten był fioletowy, na ścianach były wymalowane cytaty czarnym markierem. Efekt jaki sprawiał był zachwycający.
- Przyniosę zdjęcia. - powiedział chłopak i zniknął za drzwi podczas kiedy Mel przeszła obok komody i napotkała zdjęcie Justina kiedy był malcem - te same brązowe oczy i szczery uśmiech.
- Mam je. - odparł chłopak wchodząc do pokoju z niewielkim, białym karotenem. - Tata powiedział, że wpadnie do nas poznać córkę Mirandy. - dodał Justin z uśmiechem.
Położył przed nią pudełko i oboje usiedli na dywanie ciekawi zawartości kartonu. Otwierając je ich oczom ukazał się dosyć spory plik zdjęć. Mel chwyciła pierwsze z góry, było bardzo stare jeszcze czarno-białe. Przedstawiało mężczyznę i kobietę czyli tatę Justina i jej mamę. Inne różniły się tylko miejscami robienia zdjęć.
- Melani ? - zapytał gruby, męski głos. W drzwiach stał wysoki mężczyzna z brązową burzą włosów na głowie. Zapewne to tata Justina.
- Tak, dzień dobry. - odpowiedziała dziewczynka z uśmiechem.
- Szukasz informacji o mamie ? - spojrzał na przerzucane przez Mel zdjęcia.
- Przepraszam za pytanie, ale czy moja mama i pan, czy wy byliście razem ? - zapytała dziewczynka patrząc na zdjęcia, na których roiło się od uśmiechniętych twarz.
- Byliśmy bliskimi przyjaciółmi. - poprawił dziewczynkę, mężczyzna.
- Jaka ona była ? - spytała Mel głaszcząc zdjęcie.
- Cóż, zawsze uśmiechnięta, pełna życia. Chciała występować w Hollywood - uśmiechnął się tata Justina na samą myśl - ale nie udało jej się. Uwielbiała też śpiewać i rozbawiała wszystkich. Pewnego dnia pokłóciliśmy się, wyjechała i od tamtej pory się nie widzieliśmy. Parę lat później dostałem wiadomość, że nie żyje. - posmutniał mężczyzna i wpatrywał się w ich ostatnie zdjęcie podpisane 'Nie zapomnij najlepszych chwil ze swojego życia'. Justin przyglądał się reakcjom swoje ojca, może i on odniósł wrażenie, że jego tacie zależało na Mirandzie, że możliwe, że ją kochał, ale nie miał odwagi, aby powiedzieć jej o tym i ją stracił.
- Dziękuję. - powiedziała Melani. Mężczyzna nie odpowiedział. Wycofał się z pokoju a przed wyjściem delikatnie przetarł oczy.
- Jesteś tak samo piękna jak ona. - powiedział Justin kiedy już byliśmy sami.
Dziewczynka się uśmiechnęła i zaczęła płakać ,choć nie wiedziała czemu. Chłopak się do niej przybliżył i objął ramieniem tak, że Mel poczuła się bezpieczna. Jeszcze mocniej przylgnęła do niego a jej łzy moczyły jego koszulkę. Chciała trwać w takiej pozycji już zawsze, do skończenia dni. Nie wiedziała tylko czy będzie to możliwe.
♥ ♥ ♥
Witam bloblogowiczów z soboty rana jak na mnie. Dziękuję za 8 komenatrzy (mało Was czyta,ale to co) Nie wiem czy nie popełniłam dwóch błędów w tym rozdziale - 1. To ,że Justin jest jednak sławny, 2. To, że Mel powiedziała mu o mamie. Naprawdę nie wiem jak to wyjdzie, ale zobaczymy. Uściski i całusy dla Was ! < 3
7 komentarzy = NN
Młodsze rodzeństwo przypadek czy zaplanowana niedola starszego brata/siostry w moim przypadku to drugie rodzice musieli naprawdę mnie nie kochać żeby to mi zrobić ostatnio szperają mi po rzeczach znalazła u mnie jointa co się u mnie działo musiałem nocować u kumpla a wiec powtarzam rodzeństwo to zło:O
mam dla was kawał mołż muwi do żonykohanie pujdziesz mi po piwo a żona odpowiada może jakieś magiczne słowo mołż muwi chokus pokus czar mary wypierdalaj po browar
Siemaaa *.*
Mam na imię Kingaa , mam prawie czternaściee lat , pochodzę z Krakowa . Interesuję się malarstwem i fotografiąą .
Na tym blogu będę pisała o moich pasjach , muzyce , życiu :D .
Mam na imię Kingaa , mam prawie czternaściee lat , pochodzę z Krakowa . Interesuję się malarstwem i fotografiąą .
Na tym blogu będę pisała o moich pasjach , muzyce , życiu :D .
* Godzina 15 : 40, Park *
Po dość dziwnej sytuacji, razem z Megan postanowiłyśmy wracać do domu. Po dłuższym zastanowieniu, pomyślałyśmy że pójdziemy oby dwie do Mnie.
- Haha, ty jesteś głupia! - Zaśmiałam Się. - Pewnie teraz mają nas za jakieś wariatki. - Spojrzałam na Nią, z uśmiechem który mimowolnie nie chciał zejść z mojej twarzy.
- A co, nie jesteśmy? - Podniosła lewą brew ku górze, i wybuchnęłyśmy śmiechem. W końcu doszłyśmy do mojego domu.
- Cześć! - Wyskoczyłam zza drzwi mając nadzieje że zobaczę mamę czy Marka. Ku mojemu zdziwieniu, nie było nikogo w domu.
- Aha? Gdzie oni są? - Nagle dostrzegłam karteczkę leżącą na stole, w salonie. Mama napisała że wróci pózno i że mam na nią nie czekać.
- Ej wez zostań u mnie na noc. - Zapytałam Megan.
- No okej. - Uśmiechnęła się do mnie.
Poszłyśmy na górę, usiadłyśmy na łóżku i odpaliłyśmy Laptopa.
- uuu! Patrz kto jest dostępny! - Meg. wskazała palcem na kontakt : " 1D " . - Napisz do nich!
- Co? Pojebało Cię? - Wytrzeszczyłam oczy.
- No to jak nie ty, to ja napiszę! - Przyjaciółka wyrwała mi z rąk laptopa, po czym wysłała do nich wiadomość o treści "Cześć :) ".
- aaaaa! Megan, debiluu! co ty zrobiłaś?! - Schowałam się pod kołdrę.
- Odpisali. - Spojrzała na mnie, a ja wychyliłam głowę zza kołdry i wyrwałam jej mój laptop. Odpisali tym samym słowem, którym Megan do nich napisała. Zastanawiałam się co im napisać z jakieś 10 minut, po czym odpisałam najbanalniejsze zdanie, czyli " Co tam? " , Zeszłyśmy na dół po sok, a jak wróciłyśmy czekała na nas odpowiedz " Wszysko okej, słuchaj musimy iść do Centrum, odezwij się pózniej. Pa :) "
Spojrzałyśmy na siebie, mając na myśli to samo.
- Ubieraj się Maleńka, idziemy do centrum! - Krzyknęłam do niej, kierując się w stronę mojej szafy.
- Dobra, to co ubieramy? - Spojrzała na mnie przyjaciółka.
- Nie wiem, ale musimy się pośpieszyć.
Założyłam na siebie to ( Klik ♥ ) i wyszłyśmy z domu. W między czasie Megan zadzwoniła po taksówkę, i po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
- To teraz ich szukamy, ha. - Uśmiechnęła się do mnie.
- To może się rozdzielimy, ja pójdę tam, ty pójdziesz tam i się zdzwonimy jak któregoś zobaczymy? - Zaproponowałam.
- O, dobry pomysł. To strzałka. - Pobiegła w przeciwną stronę, a ja weszłam na ruchome schody, kierując się na górę. Przeszukałam całe pierwsze piętro, więc windą pojechałam na drugie. Usłyszałam dźwięk dzwonka w kieszeni, wyjmując z prędkością światła przyłożyłam do ucha telefon.
- Masz?! - Krzyknęłam.
- Mam! - Usłyszałam odpowiedz. - Jedzą sushi na 3 piętrze, czekam przy koktajlach. - Szybko się rozłączyłam i pobiegłam pod windę. Wciskałam 100 razy przycisk, aż w końcu doczekałam się przyjazdu windy. Wchodząc zauważyłam 3 ludzi, którzy wybrali trzy inne piętra.
- No japierdole.. - Szepnęłam, wychodząc na pierwszym lepszym, i pobiegłam na ruchome schody. Wreszcie dotarłam na miejsce.
- Jestem! - Powiedziałam cała zdyszana.
- Co tak długo? - Spojrzała na mnie Megan.
- Ach, pózniej ci powiem. Gdzie oni są?
- Tam! Widzisz? Jedzą! - Uśmiechnęła sie - Chodz, my też zjemy. - Ale ja nie lubie sushi.. - Odpowiedziałam, lecz Megan to zignorowała, i zaciągnęła mnie do restauracji.
Usiadłyśmy przy stoliku i zamówiłyśmy. Szczerze powiem, że nawet nie wiem co, nie znam się na surowych rybach.
Zauważyłam, że Zayn i Louis patrzą na nas ukradkiem i coś do siebie szepcą.
- Meeg, spójrz. - Wyjaśniłam jej sytuację, a ona zaczęła się śmiać i powiedziała.
- No co się dziwić, ze mnie jest taka dżaga. - Oby dwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Nagle niespodziewanie podszedł do nas Zayn i Louis. Nie wiedziałam co robić, serce mi wirowało jak w pralce, nie umiałam spuścić wzroku z jasnobrązowych oczu Zayna, paradoksalnie nie mogąc z siebie nic wyksztusić.
- To wy z nami pisałyście, dziś po południu? - Powiedział Louis, ciepłym i miłym głosem.
Popatrzyłyśmy się na siebie z Megan. Właśnie rozmawiałam z najpiękniejszymi istotami, jakie dotychczas widziałam. Nie trudno było się domyślić mojej reakcji, prawda? Najzwyczajniej w świecie nie umiałam z siebie wydobyć ani słowa. Dziwne uczucie, nie powiem, że nie.
- Tak. - Powiedziała Megan, patrząc na mnie. Była cała zarumieniona. Nie dziwię Się, ja bym chyba zemdlała.
Rozdział drugi, zakończony. :)
Podoba wam się? Przepraszam, jeśli coś napisałam źle. Bardzo zależy mi na zdaniu was, czyli moich czytelników.
Pozdrawiam Gorąco, Veronika. ♥
Po dość dziwnej sytuacji, razem z Megan postanowiłyśmy wracać do domu. Po dłuższym zastanowieniu, pomyślałyśmy że pójdziemy oby dwie do Mnie.
- Haha, ty jesteś głupia! - Zaśmiałam Się. - Pewnie teraz mają nas za jakieś wariatki. - Spojrzałam na Nią, z uśmiechem który mimowolnie nie chciał zejść z mojej twarzy.
- A co, nie jesteśmy? - Podniosła lewą brew ku górze, i wybuchnęłyśmy śmiechem. W końcu doszłyśmy do mojego domu.
- Cześć! - Wyskoczyłam zza drzwi mając nadzieje że zobaczę mamę czy Marka. Ku mojemu zdziwieniu, nie było nikogo w domu.
- Aha? Gdzie oni są? - Nagle dostrzegłam karteczkę leżącą na stole, w salonie. Mama napisała że wróci pózno i że mam na nią nie czekać.
- Ej wez zostań u mnie na noc. - Zapytałam Megan.
- No okej. - Uśmiechnęła się do mnie.
Poszłyśmy na górę, usiadłyśmy na łóżku i odpaliłyśmy Laptopa.
- uuu! Patrz kto jest dostępny! - Meg. wskazała palcem na kontakt : " 1D " . - Napisz do nich!
- Co? Pojebało Cię? - Wytrzeszczyłam oczy.
- No to jak nie ty, to ja napiszę! - Przyjaciółka wyrwała mi z rąk laptopa, po czym wysłała do nich wiadomość o treści "Cześć :) ".
- aaaaa! Megan, debiluu! co ty zrobiłaś?! - Schowałam się pod kołdrę.
- Odpisali. - Spojrzała na mnie, a ja wychyliłam głowę zza kołdry i wyrwałam jej mój laptop. Odpisali tym samym słowem, którym Megan do nich napisała. Zastanawiałam się co im napisać z jakieś 10 minut, po czym odpisałam najbanalniejsze zdanie, czyli " Co tam? " , Zeszłyśmy na dół po sok, a jak wróciłyśmy czekała na nas odpowiedz " Wszysko okej, słuchaj musimy iść do Centrum, odezwij się pózniej. Pa :) "
Spojrzałyśmy na siebie, mając na myśli to samo.
- Ubieraj się Maleńka, idziemy do centrum! - Krzyknęłam do niej, kierując się w stronę mojej szafy.
- Dobra, to co ubieramy? - Spojrzała na mnie przyjaciółka.
- Nie wiem, ale musimy się pośpieszyć.
Założyłam na siebie to ( Klik ♥ ) i wyszłyśmy z domu. W między czasie Megan zadzwoniła po taksówkę, i po 15 minutach byłyśmy na miejscu.
- To teraz ich szukamy, ha. - Uśmiechnęła się do mnie.
- To może się rozdzielimy, ja pójdę tam, ty pójdziesz tam i się zdzwonimy jak któregoś zobaczymy? - Zaproponowałam.
- O, dobry pomysł. To strzałka. - Pobiegła w przeciwną stronę, a ja weszłam na ruchome schody, kierując się na górę. Przeszukałam całe pierwsze piętro, więc windą pojechałam na drugie. Usłyszałam dźwięk dzwonka w kieszeni, wyjmując z prędkością światła przyłożyłam do ucha telefon.
- Masz?! - Krzyknęłam.
- Mam! - Usłyszałam odpowiedz. - Jedzą sushi na 3 piętrze, czekam przy koktajlach. - Szybko się rozłączyłam i pobiegłam pod windę. Wciskałam 100 razy przycisk, aż w końcu doczekałam się przyjazdu windy. Wchodząc zauważyłam 3 ludzi, którzy wybrali trzy inne piętra.
- No japierdole.. - Szepnęłam, wychodząc na pierwszym lepszym, i pobiegłam na ruchome schody. Wreszcie dotarłam na miejsce.
- Jestem! - Powiedziałam cała zdyszana.
- Co tak długo? - Spojrzała na mnie Megan.
- Ach, pózniej ci powiem. Gdzie oni są?
- Tam! Widzisz? Jedzą! - Uśmiechnęła sie - Chodz, my też zjemy. - Ale ja nie lubie sushi.. - Odpowiedziałam, lecz Megan to zignorowała, i zaciągnęła mnie do restauracji.
Usiadłyśmy przy stoliku i zamówiłyśmy. Szczerze powiem, że nawet nie wiem co, nie znam się na surowych rybach.
Zauważyłam, że Zayn i Louis patrzą na nas ukradkiem i coś do siebie szepcą.
- Meeg, spójrz. - Wyjaśniłam jej sytuację, a ona zaczęła się śmiać i powiedziała.
- No co się dziwić, ze mnie jest taka dżaga. - Oby dwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Nagle niespodziewanie podszedł do nas Zayn i Louis. Nie wiedziałam co robić, serce mi wirowało jak w pralce, nie umiałam spuścić wzroku z jasnobrązowych oczu Zayna, paradoksalnie nie mogąc z siebie nic wyksztusić.
- To wy z nami pisałyście, dziś po południu? - Powiedział Louis, ciepłym i miłym głosem.
Popatrzyłyśmy się na siebie z Megan. Właśnie rozmawiałam z najpiękniejszymi istotami, jakie dotychczas widziałam. Nie trudno było się domyślić mojej reakcji, prawda? Najzwyczajniej w świecie nie umiałam z siebie wydobyć ani słowa. Dziwne uczucie, nie powiem, że nie.
- Tak. - Powiedziała Megan, patrząc na mnie. Była cała zarumieniona. Nie dziwię Się, ja bym chyba zemdlała.
Rozdział drugi, zakończony. :)
Podoba wam się? Przepraszam, jeśli coś napisałam źle. Bardzo zależy mi na zdaniu was, czyli moich czytelników.
Pozdrawiam Gorąco, Veronika. ♥
Jedziemy z dniem dzisiejszym.
Mamy sobotę - pierwszy dzień moich ferii. Szlachta ma ostatnia. ! :D Więc miałam jechać z mamą do babci o 7 ,ale nie chciało mi się wstać i pospałam do 10. Teraz oglądam jakiś wieśny film i słucham muzyki jednocześnie pisząc z kumpelą. Do końca dnia będę siedziała przed laptopem i telewizorem więc na pewno zaszczycę Was dziś nie jednym wpisem jeszcze.
Miłego popołudnia. :3
http://www.youtube.com/watch?v=7z10mhjmFnY
Mamy sobotę - pierwszy dzień moich ferii. Szlachta ma ostatnia. ! :D Więc miałam jechać z mamą do babci o 7 ,ale nie chciało mi się wstać i pospałam do 10. Teraz oglądam jakiś wieśny film i słucham muzyki jednocześnie pisząc z kumpelą. Do końca dnia będę siedziała przed laptopem i telewizorem więc na pewno zaszczycę Was dziś nie jednym wpisem jeszcze.
Miłego popołudnia. :3
http://www.youtube.com/watch?v=7z10mhjmFnY











