" Maddie, ja cię naprawdę kocham. Wiem że ranię , i krzywdzę ale gdy mówię przepraszam lub kocham to jest prawda. "
Oczami Justina.
Czułem się jak ostatni debil, palant. Po raz kolejny raz ją zraniłem, skrzywdziłem. Ale musiałem to zrobić, zagrozili mi że jeśli nie spłacę długu do końca oni jej coś zrobią. Tak nie spłaciłem go do końca.. ale został mi tylko jakiś tysiąc. Miałem ochotę za nią pobiec i wszystko jej wytłumaczyć, ale wiedziałem że znowu wszystko spierdoliłem.
- Zadowolony ? - warknął Mike.
- Musiałem to zrobić.. - powiedziałem bez entuzjazmu siadając na schodach.
- Mogłeś jej wszystko wytłumaczyć a nie ją raniąc ! - krzyknął. - Debilu jeśli ona coś sobie zrobi przysięgam koniec naszej przyjaźni. - zagroził i chciał odejść.
- Nic sobie nie zrobi.. nic nawet do mnie nie czuje. - starałem się go uspokoić.
- Justin ty ją znasz miesiąc, a ja całe jej życie. Wiem kiedy jest zakochana. - powiedział pewnie.
- To dlaczego mi tego nie powiedziała ? - zapytałem zamieszany.
- Nie zadawaj mi takich pytań bo nie wiem. Teraz idę jej szukać.
- Idę z tobą. - powiedziałem.
- Nie ty za dużo dzisiaj powiedziałeś. - zatrzymał mnie i sam wyszedł z szkoły.
Oczami Mandy.
Siedzę w parku, a łzy płyną mi po policzkach. Mówił że mnie pokochał.. czemu ja mu zaufałam ? Czemu myślałam że jesteś dla niego kimś ważnym ? I dlaczego teraz ryczę ? Przecież nie raz mnie obraził , poniżył , wyśmiał. Ale wtedy nie był dla mnie ważny. Teraz to poczułam jeszcze przedwczoraj myślałam że jest dla mnie tylko przyjacielem a dziś okazało się że jest dla mnie kimś więcej. Tylko dlaczego ja ?
Do parku weszła znajoma mi sylwetka. Poznałam ją to był Mike, gdy tylko mnie zobaczył od razu do mnie podbiegł i mnie przytulił do swojego umięśnionego ciała. Ja się w niego wtuliłam.
- Dlaczego zawsze muszę się zakochać w nieodpowiedniej osobie ? - zapytałam cicho gdy usiedliśmy na ławce.
- Uwierz mi że Justin teraz żałuje. - powiedział pewny swoich słów.
- Z bajek wyrosłam. Obiecywał że nie wróci dawny on.. widać on mówi tylko puste słowa. - stwierdziłam
- Nie Mandy, on to zrobił dla twojego dobra. I on naprawdę cię pokochał, uwierz mi. Jeszcze nie dawno nie widziałem go w takim stanie jak ty wybiegłaś z szkoły.
- Mógł mi tych słów nie mówić. Mike one mnie naprawdę zabolały, choć poniżył mnie nie raz. - powiedziałam patrząc na swojego brata.
- Teraz cię zabolały bo ty również go pokochałaś.
- Pewnie to głupie zauroczenie które minie za tydzień. - stwierdziłam wstając z ławki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam że jak taka cienka nitka okaże się silna.
- Mów sobie jak chcesz, ale ja znam Justina i wiem kiedy się zakochał na poważnie. - stwierdził gdy odchodziłam. Postanowiłam że nie wrócę już do szkoły bo nie chcę oglądać mordy Justina. Choć szczerze ? Chciałabym się do niego przytulić i poczuć zapach jego perfum. Weszłam do domu i od razu udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, i oparłam się o ścianę. Patrzyłam się szklaną ścianę, i poczułam jak łzy spływają mi po policzkach. Mam mętlik w głowie. Skoro mnie kocha to dlaczego to dziś mówił ? Dlaczego mnie tak zranił ? Nie rozumiem..
Położyłam laptopa na nogach, i go odpaliłam. Weszłam w folder o nazwie "LA". Oglądała zdjęcia gdy byłam jeszcze tak szczęśliwa, czułam się tak dobrze w jego towarzystwie. Chciałam żeby ten miesiąc trwał wiecznie. Zatrzymałam się na zdjęciu. ( powiedzmy że zamiast Seleny jest tam Maddie ). Kolejna łza spłynęła mi po policzku, zamknęłam klapę laptopa i odłożyłam go na szafkę nocną. Głowę położyłam na poduszce, zadając sobie różne pytania na których nie znałam odpowiedzi.
Następny dzień.
Poczułam jak ktoś mnie szturcha. Otworzyłam zaspane powieki i zobaczyłam mordę Justina.
- Wyjdź stąd. - zażądałam.
- Daj mi się wytłumaczyć. - poprosił.
- Nie ma co się tłumaczyć, twoje słowa okazały się puste tak samo jak ty. - usiadłam na łóżku nie patrząc na Biebera, nie miałam na to ochoty.
- Ja naprawdę żałuję ale zrobiłem to dla twojego dobra. - powiedział łamiącym się głosem.
- Dobra ? - prychnęłam. - Najpierw dwa dni przed wyznajesz mi że mnie pokochałeś, a potem mnie wzywasz. Myślałam że się zmieniłeś i że można Ci wierzyć.
- Maddie, ja cię naprawdę kocham. Wiem że ranię , i krzywdzę ale gdy mówię przepraszam lub kocham to jest prawda. - jego głos z każdym słowem się coraz bardziej załamywał, spojrzałam na niego co zaraz pożałowałam jego oczach były łzy naprawdę żałował.. a ja nie wiedziałam co mam zrobić.
- To dlaczego to zrobiłeś ? - zapytałam czując że łzy napływają mi do oczu.
- Bo chciałem Cię uchronić.. - powiedział.
- Przed czym ? Przecież spłaciłeś dług.. - powiedziałam, patrząc na niego.
- Nie spłaciłem został mi tysiąc.. ale nie mogłem patrzeć że twoje oczy trącą błysk i te iskierki..
- Ale one błyszczą dzięki tobie.. - powiedziałam cicho. cdn.
* * *
Wiem długo nie dodawałam ale nie miałam weny przepraszam :c. I ponownie dziękuję MILEYiJUSTIN za tyle komentarzy. I moja jego ulubiona piosenka to down to earth i ta. I ogólnie rozdział jest do dupy i do tego krótki. : c
8 komentarzy = NN.
03.02.2012 o godz. 21:25
komentuj (12)
- Masz na imię Google ? xD - Nie... dlaczego ;d ? - Bo masz wszystko czego szukam < 3 ; **
eloo ;d.
Piąteeek <33. Jutro może zakupy w Bydg ;)). I sesja z plusem była, łatwa nawet. Więc dobrzee jest. Spadaaam .
Piąteeek <33. Jutro może zakupy w Bydg ;)). I sesja z plusem była, łatwa nawet. Więc dobrzee jest. Spadaaam .
Mieliście kiedys tak , ze miłosc was mocno zabolała ?!
Sama teraz zaczynam myślec , ze nie powinna ona istniec ;[ Uczucia bolą. Zwłaszcza wtedy, kiedy poznajesz osobe , z ktora chce isc przez życie. Budujesz plany. Chcesz stworzyc zwiazek jedyny taki, taki ktorego nikt nie mial. Nie chcesz byc tylko połówką drugiej osoby, dzielic łóżko ale również chcesz byc przyjacielem. Na dobre i na złe. Na zawsze. Bez względu co by się działo. Ale cóż. Są ludzie ktorzy na wiadomosc "kocham Cię " odpisuja "ok " ... To boli ale cóż. Ten wpis dedykuje wszystkim osobom , ktore boli serduszko ;]
Trzymajcie się ;*
Sama teraz zaczynam myślec , ze nie powinna ona istniec ;[ Uczucia bolą. Zwłaszcza wtedy, kiedy poznajesz osobe , z ktora chce isc przez życie. Budujesz plany. Chcesz stworzyc zwiazek jedyny taki, taki ktorego nikt nie mial. Nie chcesz byc tylko połówką drugiej osoby, dzielic łóżko ale również chcesz byc przyjacielem. Na dobre i na złe. Na zawsze. Bez względu co by się działo. Ale cóż. Są ludzie ktorzy na wiadomosc "kocham Cię " odpisuja "ok " ... To boli ale cóż. Ten wpis dedykuje wszystkim osobom , ktore boli serduszko ;]
Trzymajcie się ;*
5.http://www.youtube.com/watch?v=6aotiYgXjtg&feature=related
Ehhh Pola ;* Kocham Cię i dziękuje ze jestes !!
Co do wpisu nr 3. to jest genialny ale to sama szczera prawda. Nie moja wina , ze sobie pisalam z Tb smsy a tu mi zaczelo śmierdziec zgniłymi jajami. Miałam ochote wstac i walnac osobe,ktora spala ze mna w pokoju w dupe , aby wkoncu zatkala swe zawory i juz nie srała ;] ;P haha No co ! taka prawda !
Ehhh Pola ;* Kocham Cię i dziękuje ze jestes !!
Co do wpisu nr 3. to jest genialny ale to sama szczera prawda. Nie moja wina , ze sobie pisalam z Tb smsy a tu mi zaczelo śmierdziec zgniłymi jajami. Miałam ochote wstac i walnac osobe,ktora spala ze mna w pokoju w dupe , aby wkoncu zatkala swe zawory i juz nie srała ;] ;P haha No co ! taka prawda !
Bezwarunkowe uzależnienie swojego samopoczucia od obecności tej drugiej osoby.
- Jest śliczny. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Cieszę się, że ci się podoba. - odparł i mnie pocałował. Położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.
*
Obudziłam się przytulona do Harry'ego. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w domu chłopaków. Wzięłam moje spodnie i jakiś T-shirt Harry'ego i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Koszulka Hazzy okazała się być na mnie za duża, ale co tam. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
- Siemka. - powiedziałam.
- Joł. - przywitał się Zayn, który robił śniadanie bo reszta byłą zajęta czymś innym, a mianowicie dokuczaniem sobie. Usiadłam na blacie i patrzyłam jak Zayn robi kanapki. Gdy je zrobił, położył je na stole i odwrócił się.
- Jak się spa.. - nie dokończył bo spojrzał na mnie, na moją bluzkę i na łańcuszek. Na jego twarzy od razu pojawił się szatański uśmieszek. Spojrzałam na niego w stylu "What The Fuck?!" , a on zajął się robieniem herbaty. Nagle do kuchni wkroczył mój chłopak z szopą na głowie. Jak go zobaczyłam od razu zaczęłam chichotać.
- Z czego cieszysz? - zapytał podchodząc do mnie.
- Z twojej fryzury. Haha.. - powiedziałam ze śmiechem.
- Zabawne. - prychnął i spojrzał mi w oczy. Zbliżył się do mnie pozostawiając między nami niebezpieczną odległość. Musnął moje usta, a ja odwzajemniłam mu tym samym. Pocałował mnie delikatnie obejmując w pasie. Zarzuciłam mu łapki na szyję, a on zaczął całować. Jaki on jest słodki. Przez niego mam motylki. Po paru minutach całowania Harry zajrzał do lodówki, a wszyscy patrzyli na nas z opadniętymi koparami.
- Co? - zapytałam jak głupia.
- To. wy.. ten.. no.. tego.. razem?! - wyjąkał Niall patrząc na mnie.
- Tak . - uśmiechnęłam się. Nagle Louis poderwał się z krzesła.
- Harry! Jak mogłeś! Śpisz na kanapie! - krzyknął teatralnie Lou, a Harry podnosząc głowę uderzył się o lodówkę.
- Ałł. Co? - zapytał Harry patrząc na Louis'a i masując sobie głowę.
- To co słyszałeś. - odparł krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- O co ci chodzi? - Harry zbaraniał.
- Nie udawaj, ze nie wiesz. Perfidnie mnie zdradzałeś. - oznajmił Lou, a ja wyplułam sok, który miałam w buzi, prosto na Zayn'a.
- Kurwa .! - zaklął Zayn zabijając mnie wzrokiem. Zaczęłam się śmiać. Jak on komicznie wyglądał w tej mokrej bluzce! Hahaha.
- To jest poważne! Harry, z nami koniec! - powiedział Louis i usiadł. Harry nie wytrzymał i dołączył do mnie. Teraz oboje turlaliśmy się ze śmiechu. Liam z Niall'em nie byli lepsi. Gdy się uspokoiłam spojrzałam na Lou. Był tak poważny, że jeszcze mi się chciało śmiać. Odwróciłam się i napiłam się soku.
- Ej, dawno nie nagrywaliśmy Video Diary. - oznajmił Zayn, który już przebrany wszedł do kuchni.
- Rzeczywiście. - powiedział Niall.
- Nagrywamy? - zaproponował Zayn patrząc na nas.
- Okej. - rzekł Harry i wyszedł z kuchni. Przyniósł kamerę, a my usiedliśmy na schodach.
- Cześć! Jesteśmy One Direction, a to jest Video Diary numer 3 .!!! - powiedział Zayn, a wszyscy zaczęli "krzyczeć ze szczęścia".
- Jak już wiecie towarzyszy nam siostra Liam'a - Tori. - wyjaśnił Louis, a ja się przywitałam. Chłopaki zaczęli coś gadać i odpowiadać na pytania. Harry'emu się nudziło więc położył się między moimi nogami bo siedział schodek pode mną. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Wyszczerzyłam się i zaczęłam bawić się jego lokami.
- A ty Tori? Na jakim instrumencie grasz? - zapytał mnie Niall obracając się w moją stronę.
- Em.. Ja gram na gitarze. - wyjaśniłam.
- A ja na trójkącie. - powiedział Zayn i zaczął udawać , że gra. Lou wydawał z siebie bardzo dziwne dźwięki.
- Louis, weź się uspokój. - powiedział Harry.
- A ty przestań mieć kręcone włosy! - wrzasnął Lou , a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Przepraszam, że jestem taki pociągający. - oznajmił po chwili.
- A wiecie , że Harry kręci swoje włosy? - powiedział Liam.
- Bo są proste. - wyjaśnił Niall.
- Nieee... To jest peruka. - odparł teatralnym głosem Lou.
- Jestem łysy.. - wypalił nagle Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem.
- Serio?! - krzyknęłam i zaczęłam oglądać jego włosy.
- Jak ci zaraz dam.. - powiedział Hazza i zaczął mnie łaskotać.
- Hahaha.. Przestań.. haahaha.. bo pójdę siedzieć z Louis'em! - zagroziłam mu, a on od razu przestał.
- Zayn.. Daj mi swoje orzechy.. - wyjęczał po jakimś czasie Niall. Zayn popatrzył się na niego jak na debila , a ja zaczęłam się śmiać.
- Z czego ty się śmiejesz? - zapytał Liam, a ja mu szepnęłam coś na ucho, a mianowicie:
- Nie wiesz o jakie orzechy chodzi? - szepnęłam a Liam dołączył do mnie i zaczął się śmiać. Powiedział to Zayn'owi , a Zayn Lou. Gdy doszło to do Niall'a on spojrzał się na mnie jak na idiotkę.
- Mi chodziło o normalne orzechy! Bo ja lubię orzechy , a Zayn je zawsze ma i często mu je zjadam. - wyjaśnił Nialler.
- Niall jest wiewiórką. - wypalił Liam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Cholera. Naszła mnie ochota na marchewkę. Na chwilę wstałam i poszłam do kuchni. Obrałam jedną marchewkę i umyłam. Wróciłam do chłopaków i usiadłam. Zaczęłam wcinać gdy Louis się na mnie spojrzał i gdyby jego oczy mogły zabijać już dawno leżałabym na podłodze.
- MOJA MARCHEWKA!!! - wrzasnął i zaczął wchodzić po schodach w moją stronę. Zapiszczałam i schowałam marchewkę za sobą.
- Oddawaj. - wysyczał.
- Nie. - pokręciłam głową , a on usiadł za mną. Spojrzałam na niego pytająco , a on się wyszczerzył. Dooobra . . Nie wiem o co chodzi. Zaczęłam jeść. Nagle Lou wyrwał mi ją i uciekł na dół i usiadł obok Niall'a.
- EJ! Oddaj! - krzyknęłam.
- Nie. Moja marchewka nikczemna. - powiedział teatralnie. Ja skrzyżowałam ręce na piersiach i odwróciłam się tyłem do nich.
- Dawaj tą marchewkę. - powiedział Harry i próbował wziąć ją Lou.
- A jak podzielę się z tobą marchewką? - zapytałam nagle. Louis momentalnie rozpromieniał.
- O rety , rety , zmieniają się priorytety! - zarymował , a wszyscy zaczęli się śmiać. Przepołowiłam marchewkę i część dałam Lou. Zaczęłam jeść a chłopaki gadali i odpowiadali na pytania. Gdy skończyliśmy kręcić wrzuciliśmy to na YT i czekaliśmy na pierwsze komentarze. Po paru minutach pojawiły się.
" Niall jest wiewiórką?! O_o . Mój mąż jest wiewiórką!!!"
- Hahaha. Masz żonę?! ahahahah - śmiałam się w niebogłosy.
- Zabawne. - prychnął Nialler.
" Louis jak możesz. Podziel się marchewką! XDD . "
- No właśnie! - powiedziałam.
- Spierniczaj od moich marchewek! - powiedział zabawnym dla mnie tonem.
" Te loki należą do mnie. <333 . "
- Pff.. - prychnęłam.
- Haha. - zaśmiał się Liam. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
" Hahaha . ! Kocham was . Nie mogę się doczekać kiedy wrócicie w trasę . "
" Harry jesteś łysy? hahahahha XD "
- Jesteś? - zapytał Liam i zaczął oglądać jego loki.
- Nie dotykaj moich loków! One należą tylko i wyłącznie do Tori! - wykrzyknął Harry i przytulił się do mnie.
- Widzisz? - powiedziałam i przytuliłam go.
Wieczorem wszyscy siedzieliśmy u mnie w domu w salonie i oglądaliśmy "Dziennik Bridget Jones". Siedziałam na kanapie wtulona w tors Harry'ego i zasypiałam. Najlepsze jest to, że jak Harry widział, że zasypiam to całował mnie w usta. Także nie miałam szansy zasnąć. Nikczemny... W końcu zebrałam się i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się do łóżka. Leżałam i już odpływałam gdy nagle coś ciepłego przytuliło mi się do pleców. Tak jak myślicie. Był to Harry. Uśmiechnęłam się do siebie i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Rano obudziłam się o 9:00. Wyślizgnęłam się z łóżka tak, by nie obudzić mojego misia i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam to: http://stylistki.pl/bez-nazwy-145345/ ( bez zegarka i torebki ). Zrobiłam inne poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przywitali mnie Louis wpieprzający marchewkę i Liam czytający poranną gazetę.
- Siema. - weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki. Łee... Nic nie ma. "Wyszłam" z lodówki i usiadłam na blacie. Zaczęłam machać nogami i patrzeć na Louis'a , który jadł marchewkę. Do kuchni zawitał Książę Harold.
- Hej kochanie. - przywitał się i cmoknął mnie w usta.
- Witaj. - odparłam uśmiechając się. Nagle wpadłam na pomysł. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Alice.
[ rozmowa . J-Ja , A-Alice . ]
A- Haluuu?
J- Siema.
A- No heej.
J- Co powiesz na zakupy?
A- Zajebisty pomysł.
J- To u mnie za 10 minut.
A- Okej. Pa.
[ koniec rozmowy . ]
Zeskoczyłam z blatu i poszłam po komórkę. Włożyłam ją do kieszeni i zeszłam na dół. Po chwili przyszła Alice.
- No hej. To jak? Idziemy? - zapytałam.
- Jasne. - odparła.
- Chłopaki! Ja wychodzę! - krzyknęłam i wyszliśmy. Doszliśmy do centrum handlowego. Weszliśmy do jakiegoś sklepu i zaczęłam rozglądać się za jakimiś fajnymi ciuchami. Nagle wypatrzyłam świetną bluzkę ( bluzka ). Gdy ją przymierzyłam leżała na mnie idealnie. Teraz czas na jakieś spodnie. Alice pomagała mi szukać gdy znalazła eleganckie rurki ( spodnie ). Były świetne! Zaczęłam szukać jakiejś sukienki gdy ją znalazłam. Śliczna, fioletowa sukienka. ( sukienka ). Alice powiedziała że jest megaśliczna. Na zakupach zeszło nam 4 godziny. Do domu wróciłyśmy taksówką. Alice poszła do siebie, a ja do siebie. Weszłam do domu cała w torbach. Dowlokłam się do pokoju i rzuciłam wszystko na podłogę. Nie wiedziałam, że aż tyle tego! Zeszłam na dół napić się wody.
- Ee.. Tori.. Co ty tam miałaś? - zapytał niepewnie Niall.
- Ubrania. - odparłam pijąc wodę.
- Aha.
- A gdzie Harry? - zapytałam.
- Pojechał z Zayn'em do studia. Manager ich wzywał. - wyjaśnił Lou.
- Spoko. - oznajmiłam i poszłam do siebie. Rozpakowałam wszystko i powsadzałam do garderoby. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam myśleć. Nagle dostałam sms'a od Paul'a. Znoowu?!
" Przyjedź do studia. Będziesz nagrywać tą piosenkę co ostatnio mi ją dałaś."
Zajebiście. Poszłam się odświeżyć i ubrać : http://stylistki.pl/my-152088/ ( bez torby ).
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
No siema .! Jest 11 . Chłopaki wspomnieli o nas na facebooku! Mówię wam jakie emocje . Hahaha .! XD .
Jest następne Video Diary ( filmik ). Jak to oglądałam to ryłam ze śmiechu .! XDD .
Rozdział długi jakiś wyszedł :D .
Czytać i komentować < 3 .
Pozdro . xoxo .
- Cieszę się, że ci się podoba. - odparł i mnie pocałował. Położyliśmy się na łóżku i gadaliśmy. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.
*
Obudziłam się przytulona do Harry'ego. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w domu chłopaków. Wzięłam moje spodnie i jakiś T-shirt Harry'ego i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Koszulka Hazzy okazała się być na mnie za duża, ale co tam. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
- Siemka. - powiedziałam.
- Joł. - przywitał się Zayn, który robił śniadanie bo reszta byłą zajęta czymś innym, a mianowicie dokuczaniem sobie. Usiadłam na blacie i patrzyłam jak Zayn robi kanapki. Gdy je zrobił, położył je na stole i odwrócił się.
- Jak się spa.. - nie dokończył bo spojrzał na mnie, na moją bluzkę i na łańcuszek. Na jego twarzy od razu pojawił się szatański uśmieszek. Spojrzałam na niego w stylu "What The Fuck?!" , a on zajął się robieniem herbaty. Nagle do kuchni wkroczył mój chłopak z szopą na głowie. Jak go zobaczyłam od razu zaczęłam chichotać.
- Z czego cieszysz? - zapytał podchodząc do mnie.
- Z twojej fryzury. Haha.. - powiedziałam ze śmiechem.
- Zabawne. - prychnął i spojrzał mi w oczy. Zbliżył się do mnie pozostawiając między nami niebezpieczną odległość. Musnął moje usta, a ja odwzajemniłam mu tym samym. Pocałował mnie delikatnie obejmując w pasie. Zarzuciłam mu łapki na szyję, a on zaczął całować. Jaki on jest słodki. Przez niego mam motylki. Po paru minutach całowania Harry zajrzał do lodówki, a wszyscy patrzyli na nas z opadniętymi koparami.
- Co? - zapytałam jak głupia.
- To. wy.. ten.. no.. tego.. razem?! - wyjąkał Niall patrząc na mnie.
- Tak . - uśmiechnęłam się. Nagle Louis poderwał się z krzesła.
- Harry! Jak mogłeś! Śpisz na kanapie! - krzyknął teatralnie Lou, a Harry podnosząc głowę uderzył się o lodówkę.
- Ałł. Co? - zapytał Harry patrząc na Louis'a i masując sobie głowę.
- To co słyszałeś. - odparł krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- O co ci chodzi? - Harry zbaraniał.
- Nie udawaj, ze nie wiesz. Perfidnie mnie zdradzałeś. - oznajmił Lou, a ja wyplułam sok, który miałam w buzi, prosto na Zayn'a.
- Kurwa .! - zaklął Zayn zabijając mnie wzrokiem. Zaczęłam się śmiać. Jak on komicznie wyglądał w tej mokrej bluzce! Hahaha.
- To jest poważne! Harry, z nami koniec! - powiedział Louis i usiadł. Harry nie wytrzymał i dołączył do mnie. Teraz oboje turlaliśmy się ze śmiechu. Liam z Niall'em nie byli lepsi. Gdy się uspokoiłam spojrzałam na Lou. Był tak poważny, że jeszcze mi się chciało śmiać. Odwróciłam się i napiłam się soku.
- Ej, dawno nie nagrywaliśmy Video Diary. - oznajmił Zayn, który już przebrany wszedł do kuchni.
- Rzeczywiście. - powiedział Niall.
- Nagrywamy? - zaproponował Zayn patrząc na nas.
- Okej. - rzekł Harry i wyszedł z kuchni. Przyniósł kamerę, a my usiedliśmy na schodach.
- Cześć! Jesteśmy One Direction, a to jest Video Diary numer 3 .!!! - powiedział Zayn, a wszyscy zaczęli "krzyczeć ze szczęścia".
- Jak już wiecie towarzyszy nam siostra Liam'a - Tori. - wyjaśnił Louis, a ja się przywitałam. Chłopaki zaczęli coś gadać i odpowiadać na pytania. Harry'emu się nudziło więc położył się między moimi nogami bo siedział schodek pode mną. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Wyszczerzyłam się i zaczęłam bawić się jego lokami.
- A ty Tori? Na jakim instrumencie grasz? - zapytał mnie Niall obracając się w moją stronę.
- Em.. Ja gram na gitarze. - wyjaśniłam.
- A ja na trójkącie. - powiedział Zayn i zaczął udawać , że gra. Lou wydawał z siebie bardzo dziwne dźwięki.
- Louis, weź się uspokój. - powiedział Harry.
- A ty przestań mieć kręcone włosy! - wrzasnął Lou , a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Przepraszam, że jestem taki pociągający. - oznajmił po chwili.
- A wiecie , że Harry kręci swoje włosy? - powiedział Liam.
- Bo są proste. - wyjaśnił Niall.
- Nieee... To jest peruka. - odparł teatralnym głosem Lou.
- Jestem łysy.. - wypalił nagle Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem.
- Serio?! - krzyknęłam i zaczęłam oglądać jego włosy.
- Jak ci zaraz dam.. - powiedział Hazza i zaczął mnie łaskotać.
- Hahaha.. Przestań.. haahaha.. bo pójdę siedzieć z Louis'em! - zagroziłam mu, a on od razu przestał.
- Zayn.. Daj mi swoje orzechy.. - wyjęczał po jakimś czasie Niall. Zayn popatrzył się na niego jak na debila , a ja zaczęłam się śmiać.
- Z czego ty się śmiejesz? - zapytał Liam, a ja mu szepnęłam coś na ucho, a mianowicie:
- Nie wiesz o jakie orzechy chodzi? - szepnęłam a Liam dołączył do mnie i zaczął się śmiać. Powiedział to Zayn'owi , a Zayn Lou. Gdy doszło to do Niall'a on spojrzał się na mnie jak na idiotkę.
- Mi chodziło o normalne orzechy! Bo ja lubię orzechy , a Zayn je zawsze ma i często mu je zjadam. - wyjaśnił Nialler.
- Niall jest wiewiórką. - wypalił Liam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Cholera. Naszła mnie ochota na marchewkę. Na chwilę wstałam i poszłam do kuchni. Obrałam jedną marchewkę i umyłam. Wróciłam do chłopaków i usiadłam. Zaczęłam wcinać gdy Louis się na mnie spojrzał i gdyby jego oczy mogły zabijać już dawno leżałabym na podłodze.
- MOJA MARCHEWKA!!! - wrzasnął i zaczął wchodzić po schodach w moją stronę. Zapiszczałam i schowałam marchewkę za sobą.
- Oddawaj. - wysyczał.
- Nie. - pokręciłam głową , a on usiadł za mną. Spojrzałam na niego pytająco , a on się wyszczerzył. Dooobra . . Nie wiem o co chodzi. Zaczęłam jeść. Nagle Lou wyrwał mi ją i uciekł na dół i usiadł obok Niall'a.
- EJ! Oddaj! - krzyknęłam.
- Nie. Moja marchewka nikczemna. - powiedział teatralnie. Ja skrzyżowałam ręce na piersiach i odwróciłam się tyłem do nich.
- Dawaj tą marchewkę. - powiedział Harry i próbował wziąć ją Lou.
- A jak podzielę się z tobą marchewką? - zapytałam nagle. Louis momentalnie rozpromieniał.
- O rety , rety , zmieniają się priorytety! - zarymował , a wszyscy zaczęli się śmiać. Przepołowiłam marchewkę i część dałam Lou. Zaczęłam jeść a chłopaki gadali i odpowiadali na pytania. Gdy skończyliśmy kręcić wrzuciliśmy to na YT i czekaliśmy na pierwsze komentarze. Po paru minutach pojawiły się.
" Niall jest wiewiórką?! O_o . Mój mąż jest wiewiórką!!!"
- Hahaha. Masz żonę?! ahahahah - śmiałam się w niebogłosy.
- Zabawne. - prychnął Nialler.
" Louis jak możesz. Podziel się marchewką! XDD . "
- No właśnie! - powiedziałam.
- Spierniczaj od moich marchewek! - powiedział zabawnym dla mnie tonem.
" Te loki należą do mnie. <333 . "
- Pff.. - prychnęłam.
- Haha. - zaśmiał się Liam. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
" Hahaha . ! Kocham was . Nie mogę się doczekać kiedy wrócicie w trasę . "
" Harry jesteś łysy? hahahahha XD "
- Jesteś? - zapytał Liam i zaczął oglądać jego loki.
- Nie dotykaj moich loków! One należą tylko i wyłącznie do Tori! - wykrzyknął Harry i przytulił się do mnie.
- Widzisz? - powiedziałam i przytuliłam go.
Wieczorem wszyscy siedzieliśmy u mnie w domu w salonie i oglądaliśmy "Dziennik Bridget Jones". Siedziałam na kanapie wtulona w tors Harry'ego i zasypiałam. Najlepsze jest to, że jak Harry widział, że zasypiam to całował mnie w usta. Także nie miałam szansy zasnąć. Nikczemny... W końcu zebrałam się i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się do łóżka. Leżałam i już odpływałam gdy nagle coś ciepłego przytuliło mi się do pleców. Tak jak myślicie. Był to Harry. Uśmiechnęłam się do siebie i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Rano obudziłam się o 9:00. Wyślizgnęłam się z łóżka tak, by nie obudzić mojego misia i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubrałam to: http://stylistki.pl/bez-nazwy-145345/ ( bez zegarka i torebki ). Zrobiłam inne poranne czynności i zeszłam na dół. W kuchni przywitali mnie Louis wpieprzający marchewkę i Liam czytający poranną gazetę.
- Siema. - weszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki. Łee... Nic nie ma. "Wyszłam" z lodówki i usiadłam na blacie. Zaczęłam machać nogami i patrzeć na Louis'a , który jadł marchewkę. Do kuchni zawitał Książę Harold.
- Hej kochanie. - przywitał się i cmoknął mnie w usta.
- Witaj. - odparłam uśmiechając się. Nagle wpadłam na pomysł. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Alice.
[ rozmowa . J-Ja , A-Alice . ]
A- Haluuu?
J- Siema.
A- No heej.
J- Co powiesz na zakupy?
A- Zajebisty pomysł.
J- To u mnie za 10 minut.
A- Okej. Pa.
[ koniec rozmowy . ]
Zeskoczyłam z blatu i poszłam po komórkę. Włożyłam ją do kieszeni i zeszłam na dół. Po chwili przyszła Alice.
- No hej. To jak? Idziemy? - zapytałam.
- Jasne. - odparła.
- Chłopaki! Ja wychodzę! - krzyknęłam i wyszliśmy. Doszliśmy do centrum handlowego. Weszliśmy do jakiegoś sklepu i zaczęłam rozglądać się za jakimiś fajnymi ciuchami. Nagle wypatrzyłam świetną bluzkę ( bluzka ). Gdy ją przymierzyłam leżała na mnie idealnie. Teraz czas na jakieś spodnie. Alice pomagała mi szukać gdy znalazła eleganckie rurki ( spodnie ). Były świetne! Zaczęłam szukać jakiejś sukienki gdy ją znalazłam. Śliczna, fioletowa sukienka. ( sukienka ). Alice powiedziała że jest megaśliczna. Na zakupach zeszło nam 4 godziny. Do domu wróciłyśmy taksówką. Alice poszła do siebie, a ja do siebie. Weszłam do domu cała w torbach. Dowlokłam się do pokoju i rzuciłam wszystko na podłogę. Nie wiedziałam, że aż tyle tego! Zeszłam na dół napić się wody.
- Ee.. Tori.. Co ty tam miałaś? - zapytał niepewnie Niall.
- Ubrania. - odparłam pijąc wodę.
- Aha.
- A gdzie Harry? - zapytałam.
- Pojechał z Zayn'em do studia. Manager ich wzywał. - wyjaśnił Lou.
- Spoko. - oznajmiłam i poszłam do siebie. Rozpakowałam wszystko i powsadzałam do garderoby. Walnęłam się na łóżko i zaczęłam myśleć. Nagle dostałam sms'a od Paul'a. Znoowu?!
" Przyjedź do studia. Będziesz nagrywać tą piosenkę co ostatnio mi ją dałaś."
Zajebiście. Poszłam się odświeżyć i ubrać : http://stylistki.pl/my-152088/ ( bez torby ).
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
No siema .! Jest 11 . Chłopaki wspomnieli o nas na facebooku! Mówię wam jakie emocje . Hahaha .! XD .
Jest następne Video Diary ( filmik ). Jak to oglądałam to ryłam ze śmiechu .! XDD .
Rozdział długi jakiś wyszedł :D .
Czytać i komentować < 3 .
Pozdro . xoxo .
Przepaszam was, ale była krótka przerwa od pisania notek. Już po feriach. Niestety. A nawet tydzień już. Jeszcze tylko 21 tygodni, a potem wreszcie nasze ubragnione wakacje. Ehh.. mineło już pół roku w nowej szkole. Nasz wychowawca troche się zmienił. Jest bardzo ponury ostatnimi czasy, a moja przyjaciółka ciągle sie z nim kłóci. Wiecie co.? Chyba mam doła. Zakochałam się w chłopaku który pochodzi z Londynu i nie mam jak sie z nim spotka. No ale nic. Nie mogę nic na to poradzić. Totalne nic. Moja koleżanka zaczeła pisac opowiadanie. http://loveonedirection.bloblo.pl/ . Serdecznie zapraszam. Bardzo jej na tym zależy : ). Ja już kończę. Zaczyna się nowa era, bo znowu zacznę tu pisac. Po prostu musialam wszystko przemyśleć.
Bye.
Bye.
O to jak mam wyjaśnić wszystko Justinowi nie musiałam się już martwić. Postanowiłam, że powiem mu to wszystko wprost. Skoro to już zostało rozwiązane pozostawała tylko jeszcze jedna rzecz do załatwienia, a mianowicie ktoś. Luna. Moja kochana kuzynka, która zniknęła miesiąc przed naszymi siedemnastymi urodzinami. Ja i Luna urodziłyśmy się w ten sam dzień, ale ja jestem od niej starsza o minutę. Od małego byłyśmy dla siebie jak bliźniaczki. Gdy ja zwaliłam się z dwóch schodków i przy tym tylko walnęła w kolano Lunę też zaczynało boleć choć była we Francji, a dokładnie w Paryżu, gdzie mieszkała moja ciocia, wujek, Luna i Schuyler. Znikniecie Luny nie oznaczało nic dobrego, a teraz w szczególności.
Elena ogarnij się! Przestań teraz o tym myśleć! Osiemnaste urodziny macie dopiero w kwietniu, do tego czasu jeszcze dużo może się zmienić!-krzyczałam do siebie w duchu
W dalszej drodze do kawiarni już nie myślałam nad tym tylko cieszyłam się dniem. Gdy dotarłam już na miejsce i weszłam do środka zauważyłam przy jednym ze stolików Kristen.
-Hej, długo już na mnie czekasz?-zapytałam siadając przy niej i dając Justinowi do zrozumienia żeby grzecznie siedział przy mnie.
-Nie. Dopiero chwilę temu dojechałam.-powiedziała posyłając mi smutny uśmiech-Jak się dowiedziałaś?
Właśnie, gdy otwierałam usta podeszła do nas kelnerka więc powstrzymałam się od odpowiedzi.
-Dzień dobry. Co podać?
-Dla mnie cappuccino, a dla ciebie Elena?
-Szklankę wody, a dla mojego pieska wodę i dwa psie ciastka.-powiedziałam i odruchowo podrapałam Justina za uszami
-A te ciastka dla pani pieska to na wynos czy na miejscu?-zapytała z szerokim uśmiechem, który zazwyczaj pojawiał się na twarzy osób, które rozpoznały mnie albo Kristen
-Na miejscu.-powiedziałam zmęczonym tonem i zapatrzyłam się w okno
Kiedy kelnerka odeszła żadna z nas nadal się nie odezwała. Ja miałam większe zmartwienia na głowie niż to, co zrobił Tay i nasza ustawka. Powinnam teraz zajmować się sprawą tych przeklętych snów. Tydzień po mojej siedemnastce cieszyłam się, że już więcej nie będę musiała się nimi martwić, a tu proszę… wracają i to w nieodpowiednim momencie. Z rozmyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząca nasze zamówienie. Kiedy już odeszła mój pies zajął się smakołykami, a Kristen popijała nieśpiesznie swoją kawę. Cisza miedzy nami się pogłębiała, a ani ja, ani ona nie chciałyśmy zacząć jako pierwsza.
W końcu Kristen nie wytrzymała i powiedziała:
-Więc jak się dowiedziałaś?-zapytała ściszonym głosem
Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić:
-Byłam w kiosk, a w rogu wisiał telewizor na kanale MTV. Nie zwracałam na niego uwagi, ale nagle zaczęli mówić o mnie i o Taylerze. Później puścili film, na którym wszystko było pokazane.-powiedziałam odtwarzając głowie każdą ze scen. Siebie zapłakaną wychodzącą z klubu z Kristen. Taylora odprowadzającego Selenę, a później całującego się z nią. Pannę Gomez całującą się z swoim byłym. Wyrwałam się z wiru wspomnień. To nie był czas na nie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić dalej.-A później ty zadzwoniłaś.
Po moich słowach zapadła całkowita cisza między nami. Wiedziałam, że Kristen mi współczuje i, że gdyby wiedziała jak sprawy się potoczą nigdy by mnie nie namówiła na tą ustawkę. Ale to przecież nie była jej wina.
Nawet nie zauważyłam, kiedy moja siostra zaczęła do kogoś pisać smsy. Nie chcąc jej przeszkadzać zaczęłam rozglądać się po kawiarni. Było kilka osób z swoimi pupilami, ale też dwie pary. Zazdrościłam i. Widziałam, co się stanie ze mną i Justinem, jeżeli będziemy razem, a moje sny nie znikną. Wiedziałam też mniej więcej, co wtedy stanie się z Luną. Byłam tak pochłonięta rozmyślaniami, że nawet nie zorientowałam się, że Kristen do mnie mówi:
-Elena! Elena zjedź na ziemię!-zaczęła machając mi ręką przed nosem-Pisałam z Anną. Powiedział, że teraz jest najlepszy czas na zerwanie. Prasa będzie wiedziała jaki jest powód waszego zerwanie i niczego nie będzie trzeba tłumaczyć. Rozumiesz? Tay ułatwił całą sprawę. A i mam zaraz do ciebie zadzwonić.-powiedziała i właśnie zadzwonił mój telefon
Rozmowa telefoniczna(Ja-J, Tayler-T)
J-Halo.
T-Elena gdzie jesteś?
J-W kawiarni.
T-Tej przy parku?
J-Tak.
T-Nie ruszaj się stamtąd. Już jadę.-powiedział i się rozłączył
-Tay?
-Tak. Już tu jedzie.-powiedziałam patrząc się tępo w komórkę
-Ok. Już piszę do Anny żeby dała cynk, gdzie jesteśmy.-pwiedział pisząc do mojej menadżerski, a ja zapatrzyłam się w okno
Mając w głowie sprzeczne myśli zaczęłam obmyślać jak to wszystko zagram. Teraz zauważyłam, że całe moje życie jest grą. Gram przed chłopakiem, który mi się podoba kogoś innego. W domu gram, że wszystko jest dobrze.
Wyszło na to, że całe moje życie jest jednym wielkim kłamstwem.-pomyślałam z goryczą
Kiedy miałam już wszystko obmyślone pod kawiarnią pojawiła się masa papparazzich. Zdjęłam z głowy kaptur i założyłam okulary na czubek głowy. Fotografowie od razu zaczęli pstrykać fotki, a ja udawałam, że chowam się przed nimi. Nie minęłam minuta, a pod kawiarnie zajechał czarny sportowy wóz, a z niego wysiadł „mój chłopak”.
Teraz się zacznie.-pomyślałam biorąc Justina na ręce i posyłając ostatnie spojrzenie mojej siostrze zanim wyszłam
---------------------------
Hej kochani.
W końcu to dodałam. Rozdział dedykuje Theklaudia bez, której pewnie bym nie napisała końcówki. Ogłoszenie mam do was dwa i spadam. Pls komentujecie te moje wypociny, bo wychodzi na to, że się wypalam. To pierwsza. A druga jest taka, że potrzebuje kogoś kto pomoże mi szukać zdjęć i muzy do opowiadania, bo ja nie mam za bardzo czasu. Osoby chętne niech napiszą do mnie na priv albo na gg. To chyba wszystko więc żegnam i do następnego.
Elena ogarnij się! Przestań teraz o tym myśleć! Osiemnaste urodziny macie dopiero w kwietniu, do tego czasu jeszcze dużo może się zmienić!-krzyczałam do siebie w duchu
W dalszej drodze do kawiarni już nie myślałam nad tym tylko cieszyłam się dniem. Gdy dotarłam już na miejsce i weszłam do środka zauważyłam przy jednym ze stolików Kristen.
-Hej, długo już na mnie czekasz?-zapytałam siadając przy niej i dając Justinowi do zrozumienia żeby grzecznie siedział przy mnie.
-Nie. Dopiero chwilę temu dojechałam.-powiedziała posyłając mi smutny uśmiech-Jak się dowiedziałaś?
Właśnie, gdy otwierałam usta podeszła do nas kelnerka więc powstrzymałam się od odpowiedzi.
-Dzień dobry. Co podać?
-Dla mnie cappuccino, a dla ciebie Elena?
-Szklankę wody, a dla mojego pieska wodę i dwa psie ciastka.-powiedziałam i odruchowo podrapałam Justina za uszami
-A te ciastka dla pani pieska to na wynos czy na miejscu?-zapytała z szerokim uśmiechem, który zazwyczaj pojawiał się na twarzy osób, które rozpoznały mnie albo Kristen
-Na miejscu.-powiedziałam zmęczonym tonem i zapatrzyłam się w okno
Kiedy kelnerka odeszła żadna z nas nadal się nie odezwała. Ja miałam większe zmartwienia na głowie niż to, co zrobił Tay i nasza ustawka. Powinnam teraz zajmować się sprawą tych przeklętych snów. Tydzień po mojej siedemnastce cieszyłam się, że już więcej nie będę musiała się nimi martwić, a tu proszę… wracają i to w nieodpowiednim momencie. Z rozmyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząca nasze zamówienie. Kiedy już odeszła mój pies zajął się smakołykami, a Kristen popijała nieśpiesznie swoją kawę. Cisza miedzy nami się pogłębiała, a ani ja, ani ona nie chciałyśmy zacząć jako pierwsza.
W końcu Kristen nie wytrzymała i powiedziała:
-Więc jak się dowiedziałaś?-zapytała ściszonym głosem
Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić:
-Byłam w kiosk, a w rogu wisiał telewizor na kanale MTV. Nie zwracałam na niego uwagi, ale nagle zaczęli mówić o mnie i o Taylerze. Później puścili film, na którym wszystko było pokazane.-powiedziałam odtwarzając głowie każdą ze scen. Siebie zapłakaną wychodzącą z klubu z Kristen. Taylora odprowadzającego Selenę, a później całującego się z nią. Pannę Gomez całującą się z swoim byłym. Wyrwałam się z wiru wspomnień. To nie był czas na nie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić dalej.-A później ty zadzwoniłaś.
Po moich słowach zapadła całkowita cisza między nami. Wiedziałam, że Kristen mi współczuje i, że gdyby wiedziała jak sprawy się potoczą nigdy by mnie nie namówiła na tą ustawkę. Ale to przecież nie była jej wina.
Nawet nie zauważyłam, kiedy moja siostra zaczęła do kogoś pisać smsy. Nie chcąc jej przeszkadzać zaczęłam rozglądać się po kawiarni. Było kilka osób z swoimi pupilami, ale też dwie pary. Zazdrościłam i. Widziałam, co się stanie ze mną i Justinem, jeżeli będziemy razem, a moje sny nie znikną. Wiedziałam też mniej więcej, co wtedy stanie się z Luną. Byłam tak pochłonięta rozmyślaniami, że nawet nie zorientowałam się, że Kristen do mnie mówi:
-Elena! Elena zjedź na ziemię!-zaczęła machając mi ręką przed nosem-Pisałam z Anną. Powiedział, że teraz jest najlepszy czas na zerwanie. Prasa będzie wiedziała jaki jest powód waszego zerwanie i niczego nie będzie trzeba tłumaczyć. Rozumiesz? Tay ułatwił całą sprawę. A i mam zaraz do ciebie zadzwonić.-powiedziała i właśnie zadzwonił mój telefon
Rozmowa telefoniczna(Ja-J, Tayler-T)
J-Halo.
T-Elena gdzie jesteś?
J-W kawiarni.
T-Tej przy parku?
J-Tak.
T-Nie ruszaj się stamtąd. Już jadę.-powiedział i się rozłączył
-Tay?
-Tak. Już tu jedzie.-powiedziałam patrząc się tępo w komórkę
-Ok. Już piszę do Anny żeby dała cynk, gdzie jesteśmy.-pwiedział pisząc do mojej menadżerski, a ja zapatrzyłam się w okno
Mając w głowie sprzeczne myśli zaczęłam obmyślać jak to wszystko zagram. Teraz zauważyłam, że całe moje życie jest grą. Gram przed chłopakiem, który mi się podoba kogoś innego. W domu gram, że wszystko jest dobrze.
Wyszło na to, że całe moje życie jest jednym wielkim kłamstwem.-pomyślałam z goryczą
Kiedy miałam już wszystko obmyślone pod kawiarnią pojawiła się masa papparazzich. Zdjęłam z głowy kaptur i założyłam okulary na czubek głowy. Fotografowie od razu zaczęli pstrykać fotki, a ja udawałam, że chowam się przed nimi. Nie minęłam minuta, a pod kawiarnie zajechał czarny sportowy wóz, a z niego wysiadł „mój chłopak”.
Teraz się zacznie.-pomyślałam biorąc Justina na ręce i posyłając ostatnie spojrzenie mojej siostrze zanim wyszłam
---------------------------
Hej kochani.
W końcu to dodałam. Rozdział dedykuje Theklaudia bez, której pewnie bym nie napisała końcówki. Ogłoszenie mam do was dwa i spadam. Pls komentujecie te moje wypociny, bo wychodzi na to, że się wypalam. To pierwsza. A druga jest taka, że potrzebuje kogoś kto pomoże mi szukać zdjęć i muzy do opowiadania, bo ja nie mam za bardzo czasu. Osoby chętne niech napiszą do mnie na priv albo na gg. To chyba wszystko więc żegnam i do następnego.
6. Na szczęście to był sen.
-Kate choć jesteś moją siostrą, chcę być z Tobą.
-Ja też chce być z Tobą Brayanie.
-Czyli jesteśmy razem?
-Tak.
Poszli nad rzekę. Brayan urządził piknik, kąpali się, poopalali, pomiziali. Heh. ; D Kate uważała żę jest najszczęśliwszą osobą na świcie. Brayan z resztą też. Poszli obok wodospadu. Była tam przepaść a Brayan chciał iść popływać nie zauważył jej i wskoczył, a Kate za nim. Krzyczała. Wreszcie ujrzała go w tej wodzie i podniosła. Był duży prąd Brayan złapał się gałęzi i przeżył. Niestety Kate zanurzyła się i już się nie wynurzyła. Umarła.
-Kate. Obudź się.
-Aaa. Brayan ty żyjesz! Kocham cię braciszku!
-Yyy co ci jest?
-Zaraz gdzie ja jestem?
-Emm , w domu (?)
-To był tylko sen. Uff. TO dobrze.
-Kate chcę cię przeprosić za moje zachowanie.
-Spoko bracie, wszyscy wiedzieliśmy od razu kiedy Si e urodziłeś że jesteś tępy. :D
-Oh, jak ja cię kocham idiotko.
-Ja cię też debilu.
Przytulili się i poszli zrobić obiad.
¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬Tymczasem Dave i Diana poszli do parku. Wyryli swoje inicjały na drzewie : D = D = < 3 Wszystko świetnie się układało. Poszli w głąb lasu. Rozmawiali a potem nagle zaczęli iść za nimi jacyś goście. . Zaczęli gwizdać, mówić coś typu : ‘ E laska! Chodź’ itp. Byli coraz bliżej. Kiedy byli już metr od zakochanych dresy zaczęły wyzywać Daveai chcieli go pobić.
- A to twoja dziewczyna –zapytał jeden z nich Davea.
-A w mordę chcesz? – zapytała Diana.
-Haha. Od ciebie?
-Nie od mojego dzidka wiesz.
-Nie nie ja dziewczyn nie bije.
-Nie bój się kozaku.
-No dobra przeginasz.
-Co pało? Mam cie bije? –Diana dalej go drażniła.
-Widzę że Ciebie małpa wychowała.
-Nie wychowałam się sama. Wiesz? Dzidzie. Kurna kozaczysz a potem tchórzysz jesteś żałosny.
-Młoda ile ty masz lat?
-Więcej niż twoje IQ. Starcu.
-Tak to ile to jest 2+2?
-4, mózgowino.
-NIee bo 6.
-No od razu 12. Mądralo.
Diana się ostro wkurwiłaI zaczęła nawalać z niego. Otrzymał od niej 5 butów na ryj. Diana niczego się nie boi. Już do niej nie podskoczą. Dave z Dianą szli dalej. Poszli do ManDonalda. Zeżarli dużooo. ; D W końcu wrócili do domu. Diana nie miała klucza więc musiała iść do Davea. Oglądali komedię. Dave musiał dać jakieś ciuchy Dianie. Dał jej koszulke z napisem z wielkim S jak Supermen i spodenki.
-Umm Diana jak ty ślicznie wyglądasz.
-Heh. Ty głupi jesteś. ; )
No pomiziali, pogadali i zasnęli. Rano Dave poszedł do kuchni i zrobił śniadanie. Przyniósł do pokoju akurat Diana się przebierała. Była w staniku i w spodenkach. Dave ucieszony wziął ja od tyłu podniósł i pocałował. Zjedli śniadanie i Diana poszła do domu.
__________________________________-
Sory że takie z dupy wyciągnięte. Ale nie mam pomysłów. ; (
-Kate choć jesteś moją siostrą, chcę być z Tobą.
-Ja też chce być z Tobą Brayanie.
-Czyli jesteśmy razem?
-Tak.
Poszli nad rzekę. Brayan urządził piknik, kąpali się, poopalali, pomiziali. Heh. ; D Kate uważała żę jest najszczęśliwszą osobą na świcie. Brayan z resztą też. Poszli obok wodospadu. Była tam przepaść a Brayan chciał iść popływać nie zauważył jej i wskoczył, a Kate za nim. Krzyczała. Wreszcie ujrzała go w tej wodzie i podniosła. Był duży prąd Brayan złapał się gałęzi i przeżył. Niestety Kate zanurzyła się i już się nie wynurzyła. Umarła.
-Kate. Obudź się.
-Aaa. Brayan ty żyjesz! Kocham cię braciszku!
-Yyy co ci jest?
-Zaraz gdzie ja jestem?
-Emm , w domu (?)
-To był tylko sen. Uff. TO dobrze.
-Kate chcę cię przeprosić za moje zachowanie.
-Spoko bracie, wszyscy wiedzieliśmy od razu kiedy Si e urodziłeś że jesteś tępy. :D
-Oh, jak ja cię kocham idiotko.
-Ja cię też debilu.
Przytulili się i poszli zrobić obiad.
¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬¬Tymczasem Dave i Diana poszli do parku. Wyryli swoje inicjały na drzewie : D = D = < 3 Wszystko świetnie się układało. Poszli w głąb lasu. Rozmawiali a potem nagle zaczęli iść za nimi jacyś goście. . Zaczęli gwizdać, mówić coś typu : ‘ E laska! Chodź’ itp. Byli coraz bliżej. Kiedy byli już metr od zakochanych dresy zaczęły wyzywać Daveai chcieli go pobić.
- A to twoja dziewczyna –zapytał jeden z nich Davea.
-A w mordę chcesz? – zapytała Diana.
-Haha. Od ciebie?
-Nie od mojego dzidka wiesz.
-Nie nie ja dziewczyn nie bije.
-Nie bój się kozaku.
-No dobra przeginasz.
-Co pało? Mam cie bije? –Diana dalej go drażniła.
-Widzę że Ciebie małpa wychowała.
-Nie wychowałam się sama. Wiesz? Dzidzie. Kurna kozaczysz a potem tchórzysz jesteś żałosny.
-Młoda ile ty masz lat?
-Więcej niż twoje IQ. Starcu.
-Tak to ile to jest 2+2?
-4, mózgowino.
-NIee bo 6.
-No od razu 12. Mądralo.
Diana się ostro wkurwiłaI zaczęła nawalać z niego. Otrzymał od niej 5 butów na ryj. Diana niczego się nie boi. Już do niej nie podskoczą. Dave z Dianą szli dalej. Poszli do ManDonalda. Zeżarli dużooo. ; D W końcu wrócili do domu. Diana nie miała klucza więc musiała iść do Davea. Oglądali komedię. Dave musiał dać jakieś ciuchy Dianie. Dał jej koszulke z napisem z wielkim S jak Supermen i spodenki.
-Umm Diana jak ty ślicznie wyglądasz.
-Heh. Ty głupi jesteś. ; )
No pomiziali, pogadali i zasnęli. Rano Dave poszedł do kuchni i zrobił śniadanie. Przyniósł do pokoju akurat Diana się przebierała. Była w staniku i w spodenkach. Dave ucieszony wziął ja od tyłu podniósł i pocałował. Zjedli śniadanie i Diana poszła do domu.
__________________________________-
Sory że takie z dupy wyciągnięte. Ale nie mam pomysłów. ; (
-Chet ! Idioto ! Coś ty zrobił ?!- Justin był wkurwiony na Cheta, bo tak jak i mi obiecał, że nie będzie pił ani palił.
-Idziemy do kina ?- lekko nieogramiety Chet mówił niewyraźnie.
-Tak. My idziemy. Ty nie.- wtrąciłam.
-Wy ? A co to ma w ogóle znaczyć?! Skoro ze mną chodzisz to bedziesz robić to co powiem !!
-Pojebało Cię ?!- po tych sowach Chet wyskoczył na mnie z łapami. Justin nie wytrzymał i rzucił się na niego. Miałam już tego wszystkiego dość ! Złapałam Sophie za rękę i pobiegłyśmy do domu.
-Ej, co jest ?- zapytała swoim przyjaznym głosem Sophia
-No.. Chet ! Co mam robić ?- zaczęłam się jąkać, a to znak, że chce mi się płakać.
-Ej,ej, tylko nie płacz. Razem coś wymyślimy. Zostanę u ciebie na noc jeśli chcesz.
-Ok.-ogarnęłam się i wyszłam na dwór. O dziwo nikogo tam nie było, więc wróciłam z Sophią do domu i poszłyśmy do pokoju.
Justin wrócił razem z Angeliną koło 23:30. Angelina została na noc. Babci nie było, więc był luz. Użądliliśmy "noc horrorów i komedii". Następnego dnia koło godziny 13:00, gdy robiłam śniadanie dla wszystkich przyszedł Chet.
-Diing !- dzwonek do drzwi. bez zastanowienia otworzyłam je, lecz gdy ujrzałam Cheta odruchowo je zamknęłam, niestety nie udało mi się bo Chet włożył nogę miedzy futrynę a drzwi.
-Czego chcesz ?- stwierdziłam, ze będę chamska.
-Gniewasz się jeszcze ?- widać było, że Chetowi zależało abym mu wybaczyła.
-Tak. Lepiej idź zaraz Justin przyjdzie a on z pewnością nie będzie chciał Cię tu widzieć.
-Ja muszę z Tobą porozmawiać.
-Nie mamy o czym !
-Mamy! To co wczoraj zrobiłem było głupie. Przepraszam.
-Ok. Coś jeszcze chcesz mi powiedzieć ?
-A coś wiesz ?
-Może.
-To tak. Zdradziłem Cię. Przylizałem się kilkakrotnie zresztą z Brendą.
-Idź!
-Przepraszam.
-Idź.
-Ale wybaczysz mi ?- Chet żałował tego co zrobił, ale nie byłam w stanie mu wszystkiego wybaczyć tak od razu. Nawet nie wiedział czy w ogóle my wybaczyć.- Proszę.
-Pomyśle ! A teraz idź póki jestem spokojna.
Przy śniadaniu nie mogłam patrzyć jak Angelina i Justin są w sobie szczęśliwie zakochani. Wzięłam talerz i poszłam na gorę. Nikt nie wiedział co się stało rano i chciałam żeby tak zostało. Niestety Chet zaczął wydzwaniać a najgorsze było to, że telefon został na dole. Ponieważ nie odbierałam zadzwonił do Justina a on o wszystkim się dowiedział.
-Czemu mi nie powiedziałaś ?!- wpadł zbulwersowany do mnie do pokoju. Zaczęłam płakać.- Czemu ?! Odpowiedź !
-Justin ! Przestań !- próbowała go uspokoić Sophia.
-Nie ! Niech mi wytłumaczy czemu to skrywała. Ten idiota pożałuje !- po tych słowach Justin wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami.
-Nie! Justin ! Co ty chcesz zrobić ?!- wybiegłam za nim bo mimo wszystko nadal kochałam Cheta.
-Zabije go !!- wytarł się na mnie tak jakby zrobił coś gorszego niż morderstwo czy gwałt.Wybiegłam z domu w pogoni za Justinem. Nie zwracałam uwagi na to ze byłam w pidżamie, rozmazana, potargana i nie wiadomo co jeszcze.
-Debilu ja go kocham !- wydarłam się na całą ulice. Zatrzymał się i podszedł do mnie.- Kocham go i nie zgadzam się z tym co masz zrobić. Jestem w stanie mu to wybaczyć, a z Brendą to ja już sobie pogadam, bo nie uwierzę w to że Chet tak po prostu przylizał się z tą szmatą ! Więc nie zachowuj się jak "zatroskany starszy braciszek" bo poradzę sobie sama !
-Nie ! Przegiął !
-Nie ! Justin, nie przegiął ! Ty robiłeś gorsze rzeczy !
-Niech ci będzie.- odparł mega wkurwiony Justin i wrócił do domu.
Poszłam się ogarnąć, ubrać i coś zjeść. Napisałam do Cheta, żebyśmy spotkali się w parku koło mojego domu. Wyszykowałam się na spotkanie i poszłam.
-Gdzie idziesz ?- musiało oczywiście paść pytanie od "zatroskanego" Justina
-Daleko. Nie twój biznes. Będę późno. Też cie kocham. Bay! - wyszłam.
Chet czekał już na mnie koło "naszej" ławki.
-Hej. Dzięki, że przyszłaś- zaczął.
-Skoro napisałam, że się chcę spotkać no raczej, że przyszłam.- byłam tak na niego wkurwiona, że nie miałam siły z nim gadać, ale z drugiej strony kochałam go i nie mogła bym się z nim rozstać to był by za duży cios.- A więc, stwierdziłam, że dam ci ostatnią szansę, ale...
-Ale... ? Zorbie wszystko ! Kocham Cię Chris !
-Ale, musisz mi powiedzieć z jakiego to powodu przylizałeś się z tą szmatą- Brendą.
-Już mówię. To było tak, że mnie uwodziła, przypuszczam że była zazdrosna, ale zawsze jakoś mnie przekonała. Kilka razy grałem z nią w butelkę i kilkoma jej koleżankami, ale jakoś zawsze tylko z nią miałem się przylizać.Przepraszam Cię za to, teraz wiem, że to błąd. Wybacz mi, Chris na prawdę bardzo Cię kocham.
-No dobra, dam ci szansę, bo też cię kocham i nie dałabym rady bez Cibie wytrzymać.
-Dziękuje.
Po całej rozmowie poszliśmy na spacer. Byliśmy w kinie, na pizzy, na obiedzie, na łyżwach i w KFC. Koło godziny 00:00 Chet odprowadził mnie do domu.
-To cześć.- powiedział
-Tylko tyle ? Zazwyczaj to było " dobranoc kochanie ", albo "już tęsknie skarbie" i pocałunek na noc.- domagałam się prawdziwego uczucia ze strony Cheta.
-Aaa. Rozumiem. W takim razie dobranoc kotku, bardzo kolorowych i miłych snów.
Widziałam, że Justin patrzy przez okno, więc żeby mu udowodnić moją miłość do Cheta i jego miłość do mnie poprosiłam Cheta, żeby mnie pocałował. Zaczął padać deszcz. to było takie romantyczne, że chyba nigdy tego nie zapomnę.
Zrobiło mi się gorąco. Nie potrafię nazwać tego uczucia, ale nigdy nie czułam się tak bezpieczna i szczęśliwa. Wtedy właśnie zrozumiałam, ze Chet znaczy dla mnie wszystko i jeśli bym mu nie wybaczyła to był by to błąd...
-Idziemy do kina ?- lekko nieogramiety Chet mówił niewyraźnie.
-Tak. My idziemy. Ty nie.- wtrąciłam.
-Wy ? A co to ma w ogóle znaczyć?! Skoro ze mną chodzisz to bedziesz robić to co powiem !!
-Pojebało Cię ?!- po tych sowach Chet wyskoczył na mnie z łapami. Justin nie wytrzymał i rzucił się na niego. Miałam już tego wszystkiego dość ! Złapałam Sophie za rękę i pobiegłyśmy do domu.
-Ej, co jest ?- zapytała swoim przyjaznym głosem Sophia
-No.. Chet ! Co mam robić ?- zaczęłam się jąkać, a to znak, że chce mi się płakać.
-Ej,ej, tylko nie płacz. Razem coś wymyślimy. Zostanę u ciebie na noc jeśli chcesz.
-Ok.-ogarnęłam się i wyszłam na dwór. O dziwo nikogo tam nie było, więc wróciłam z Sophią do domu i poszłyśmy do pokoju.
Justin wrócił razem z Angeliną koło 23:30. Angelina została na noc. Babci nie było, więc był luz. Użądliliśmy "noc horrorów i komedii". Następnego dnia koło godziny 13:00, gdy robiłam śniadanie dla wszystkich przyszedł Chet.
-Diing !- dzwonek do drzwi. bez zastanowienia otworzyłam je, lecz gdy ujrzałam Cheta odruchowo je zamknęłam, niestety nie udało mi się bo Chet włożył nogę miedzy futrynę a drzwi.
-Czego chcesz ?- stwierdziłam, ze będę chamska.
-Gniewasz się jeszcze ?- widać było, że Chetowi zależało abym mu wybaczyła.
-Tak. Lepiej idź zaraz Justin przyjdzie a on z pewnością nie będzie chciał Cię tu widzieć.
-Ja muszę z Tobą porozmawiać.
-Nie mamy o czym !
-Mamy! To co wczoraj zrobiłem było głupie. Przepraszam.
-Ok. Coś jeszcze chcesz mi powiedzieć ?
-A coś wiesz ?
-Może.
-To tak. Zdradziłem Cię. Przylizałem się kilkakrotnie zresztą z Brendą.
-Idź!
-Przepraszam.
-Idź.
-Ale wybaczysz mi ?- Chet żałował tego co zrobił, ale nie byłam w stanie mu wszystkiego wybaczyć tak od razu. Nawet nie wiedział czy w ogóle my wybaczyć.- Proszę.
-Pomyśle ! A teraz idź póki jestem spokojna.
Przy śniadaniu nie mogłam patrzyć jak Angelina i Justin są w sobie szczęśliwie zakochani. Wzięłam talerz i poszłam na gorę. Nikt nie wiedział co się stało rano i chciałam żeby tak zostało. Niestety Chet zaczął wydzwaniać a najgorsze było to, że telefon został na dole. Ponieważ nie odbierałam zadzwonił do Justina a on o wszystkim się dowiedział.
-Czemu mi nie powiedziałaś ?!- wpadł zbulwersowany do mnie do pokoju. Zaczęłam płakać.- Czemu ?! Odpowiedź !
-Justin ! Przestań !- próbowała go uspokoić Sophia.
-Nie ! Niech mi wytłumaczy czemu to skrywała. Ten idiota pożałuje !- po tych słowach Justin wybiegł z pokoju trzaskając drzwiami.
-Nie! Justin ! Co ty chcesz zrobić ?!- wybiegłam za nim bo mimo wszystko nadal kochałam Cheta.
-Zabije go !!- wytarł się na mnie tak jakby zrobił coś gorszego niż morderstwo czy gwałt.Wybiegłam z domu w pogoni za Justinem. Nie zwracałam uwagi na to ze byłam w pidżamie, rozmazana, potargana i nie wiadomo co jeszcze.
-Debilu ja go kocham !- wydarłam się na całą ulice. Zatrzymał się i podszedł do mnie.- Kocham go i nie zgadzam się z tym co masz zrobić. Jestem w stanie mu to wybaczyć, a z Brendą to ja już sobie pogadam, bo nie uwierzę w to że Chet tak po prostu przylizał się z tą szmatą ! Więc nie zachowuj się jak "zatroskany starszy braciszek" bo poradzę sobie sama !
-Nie ! Przegiął !
-Nie ! Justin, nie przegiął ! Ty robiłeś gorsze rzeczy !
-Niech ci będzie.- odparł mega wkurwiony Justin i wrócił do domu.
Poszłam się ogarnąć, ubrać i coś zjeść. Napisałam do Cheta, żebyśmy spotkali się w parku koło mojego domu. Wyszykowałam się na spotkanie i poszłam.
-Gdzie idziesz ?- musiało oczywiście paść pytanie od "zatroskanego" Justina
-Daleko. Nie twój biznes. Będę późno. Też cie kocham. Bay! - wyszłam.
Chet czekał już na mnie koło "naszej" ławki.
-Hej. Dzięki, że przyszłaś- zaczął.
-Skoro napisałam, że się chcę spotkać no raczej, że przyszłam.- byłam tak na niego wkurwiona, że nie miałam siły z nim gadać, ale z drugiej strony kochałam go i nie mogła bym się z nim rozstać to był by za duży cios.- A więc, stwierdziłam, że dam ci ostatnią szansę, ale...
-Ale... ? Zorbie wszystko ! Kocham Cię Chris !
-Ale, musisz mi powiedzieć z jakiego to powodu przylizałeś się z tą szmatą- Brendą.
-Już mówię. To było tak, że mnie uwodziła, przypuszczam że była zazdrosna, ale zawsze jakoś mnie przekonała. Kilka razy grałem z nią w butelkę i kilkoma jej koleżankami, ale jakoś zawsze tylko z nią miałem się przylizać.Przepraszam Cię za to, teraz wiem, że to błąd. Wybacz mi, Chris na prawdę bardzo Cię kocham.
-No dobra, dam ci szansę, bo też cię kocham i nie dałabym rady bez Cibie wytrzymać.
-Dziękuje.
Po całej rozmowie poszliśmy na spacer. Byliśmy w kinie, na pizzy, na obiedzie, na łyżwach i w KFC. Koło godziny 00:00 Chet odprowadził mnie do domu.
-To cześć.- powiedział
-Tylko tyle ? Zazwyczaj to było " dobranoc kochanie ", albo "już tęsknie skarbie" i pocałunek na noc.- domagałam się prawdziwego uczucia ze strony Cheta.
-Aaa. Rozumiem. W takim razie dobranoc kotku, bardzo kolorowych i miłych snów.
Widziałam, że Justin patrzy przez okno, więc żeby mu udowodnić moją miłość do Cheta i jego miłość do mnie poprosiłam Cheta, żeby mnie pocałował. Zaczął padać deszcz. to było takie romantyczne, że chyba nigdy tego nie zapomnę.
Zrobiło mi się gorąco. Nie potrafię nazwać tego uczucia, ale nigdy nie czułam się tak bezpieczna i szczęśliwa. Wtedy właśnie zrozumiałam, ze Chet znaczy dla mnie wszystko i jeśli bym mu nie wybaczyła to był by to błąd...
Rozdział 20 . XD 2 SEZON BO TAMETGO CIĄGNĄĆ NIE UMIEMJUŻ * .XD TO BEZTALENCIE I WGL...
< BO MNIE SARA ZRZERA .XDDDD >
Wiele zastanowień , myśli i nie ustabilizowany tok myślenia *braku pamięci , nie zwracaina uwagi na sposób myślenia* , wydawały się bardzo trudne . Mijały noce i dnie . Mery po upadku , nie potrafiała poukładać myśli , przeszłośći i skończyła u psychologa . Miała powazną chorobę .
Sara po tym o czym się dowiedziała , o całej sytuacji , wypadku i ciężkich chwil wróciła pomóc przyjaciółce . A co z Kamilem? Kamil zmarł . Cały wypadek, i krótka niewyjaśniona sytuacja z smugami ognia okazała się halycjucami , cos w rodzaje nie na jawie , nie był to sen . Opis wypadku , i zdarzenia miał pokazać jakąś wizję Mery . W rzeczywistości , Kamil , wcale nie mial wypadku . Mery myśli zabłaziły . Umysł zgubił się w labiryncie . Zniknęła jej jawa . Sara , nie wyjechała do Szczecinu . Nie dostała pożegnalnego listu . Była to wizja , przedstawienie , i pomoc do uzyskania świadomości tego , że musi wyleczyć swoją podświadmość . Proces polegał na uzdrowieniu umysłu Mery .
Aktualny okres , mijający rok po ostatch halucynacjach Mery , stał sie rzecz jasna inny , odmienny , następujący . Życie Sary , Mery i Kamila , było zupełnie inne . Nie są już pełen wspaniałych myśli nastolatkami . To co se działo w ich życiu brali na powaznie . Sara zaczeła mieć problemi z narkotykami . Kamil z uzaleznieniem od jedzenia słoneczników , a Mery , miała problem z halucynacjami . Dlatego iż , wszyscy się zajeli własnym życiem . Nie było jak kiedyś . Każdy mial swój odzielny dom , prace i życie . Atualnie Sara mieszka w pięknej willi , bogato i czysto . Kamil mieszka nad jeziorem w małym domku . Mery mieszka w bloku w samym środku miasta . Trójka dorosłych , dalej łąćzyła przyjaźń . Sara nie miała męża . Kamil postanowił wrócić do Domy , która mieszka razem z nim . Ponure czasy , zniknęły szybko . Mery też mieszkała sama .
****************************************************
Z oddali słychac było radosne wystukiwanie rytmu obcasu , drobnej , rozbuszonej dziewczyny , idącą przez korytarz szkolny . Sara szła przez korytarze, wpatrując sie na nowych jej osób . Dotychczas była samoukiem - uczyli ją rodzice . W domu . Nie chodziła do szkoły . Dwa rayz dla pewności sprawdziła plan szkolny i napotkała sale przyrodniczą. Tymczasem Mery - jak dotąd powiadała książa , dalej malowała . Jednak ostatnio zauważyła że woli pisać powieści . Zapisała się na kurs poetyczny i dostała zlecenia warte 25000 zł. Skorzystała , ale nie udało jej sie wygrać .-Zaczęła studiować sztukę . Prowadziła studia zaoczne . ( pozdro dla Błażeja G. bo to dzięki niemu Mery studiuje STUDIA ZAOCZNE . ( logistyka , hahaah <3 .XD )
Kamil skończył z tańcem - postanowił zająć się czymś innym. Był pomocnikiem mechanika samochodowego. Jak Mery i Sara , przez całe dnie siedział w pracy .
Przyjeciele spotykali się bardzo często . Zwykle były to wypady na lunch , czy poprsotu na jakies imprezki . Doma , która nie widziała ani Kamila ani Mery wiele lat , wróciła do nich . Kamil i Doma są teraz szczęśliwi . Ułożyli sobie życie .Sara poznała Domę , i ją polubiła . Nawet znalazły sobie wspólne hobby - moda .
*********
Była sobota . Z oddali słychać bylo głośny huk pociągu . Kamil otworzył oczy , i zdał sobie sprawę że sie obudził .
- Doma ? gdzie moja chusteczka do wycierania zaschniętej śliny na moim czole?
- No ostatnio ją wyrzuciłeś!
- no ale to było moja kochana chusteczka , używam ją już od połtora roku !
- CO?! PRZECIEZ ONA JEST JEDNORAZOWA !
- No to co
- Fujj.. hahah , ty mój kamiluu !- pocałowała DOma KAmila.
Tymczasem , Sara była razem z Mery na zakupach.
SAra obchodzić miała 22 letine urodziny , więc chciała zrobić cos chuczniejszego .
- Bieremy Gerbery ? :D
- Chyba Cie suty pieką.
- No co ! nie pamiętasz ?
- Tiaa... - odpowiedziała znacząco Mery
- Dobra chodźmy do kasy .
Mery wyłozyła z koszyka na blate około 129310 produktów . Cena była niewairygodna . Za wszystko zaplaciły 12 tysięcy złotych!
- Ooł.. i co teraz Mery ?- spytała smutno Sara. - będziemu musiałe oddać to wszystko?
- No cos ty! przecież urodziny to urodziny!
- HAHAAHA. XDD szczere .
- Wraacamy do domu .
KURDE IDE NA KOLACJE SAR .XD NIE MAM WENY JAK WIDAĆ .XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
< BO MNIE SARA ZRZERA .XDDDD >
Wiele zastanowień , myśli i nie ustabilizowany tok myślenia *braku pamięci , nie zwracaina uwagi na sposób myślenia* , wydawały się bardzo trudne . Mijały noce i dnie . Mery po upadku , nie potrafiała poukładać myśli , przeszłośći i skończyła u psychologa . Miała powazną chorobę .
Sara po tym o czym się dowiedziała , o całej sytuacji , wypadku i ciężkich chwil wróciła pomóc przyjaciółce . A co z Kamilem? Kamil zmarł . Cały wypadek, i krótka niewyjaśniona sytuacja z smugami ognia okazała się halycjucami , cos w rodzaje nie na jawie , nie był to sen . Opis wypadku , i zdarzenia miał pokazać jakąś wizję Mery . W rzeczywistości , Kamil , wcale nie mial wypadku . Mery myśli zabłaziły . Umysł zgubił się w labiryncie . Zniknęła jej jawa . Sara , nie wyjechała do Szczecinu . Nie dostała pożegnalnego listu . Była to wizja , przedstawienie , i pomoc do uzyskania świadomości tego , że musi wyleczyć swoją podświadmość . Proces polegał na uzdrowieniu umysłu Mery .
Aktualny okres , mijający rok po ostatch halucynacjach Mery , stał sie rzecz jasna inny , odmienny , następujący . Życie Sary , Mery i Kamila , było zupełnie inne . Nie są już pełen wspaniałych myśli nastolatkami . To co se działo w ich życiu brali na powaznie . Sara zaczeła mieć problemi z narkotykami . Kamil z uzaleznieniem od jedzenia słoneczników , a Mery , miała problem z halucynacjami . Dlatego iż , wszyscy się zajeli własnym życiem . Nie było jak kiedyś . Każdy mial swój odzielny dom , prace i życie . Atualnie Sara mieszka w pięknej willi , bogato i czysto . Kamil mieszka nad jeziorem w małym domku . Mery mieszka w bloku w samym środku miasta . Trójka dorosłych , dalej łąćzyła przyjaźń . Sara nie miała męża . Kamil postanowił wrócić do Domy , która mieszka razem z nim . Ponure czasy , zniknęły szybko . Mery też mieszkała sama .
****************************************************
Z oddali słychac było radosne wystukiwanie rytmu obcasu , drobnej , rozbuszonej dziewczyny , idącą przez korytarz szkolny . Sara szła przez korytarze, wpatrując sie na nowych jej osób . Dotychczas była samoukiem - uczyli ją rodzice . W domu . Nie chodziła do szkoły . Dwa rayz dla pewności sprawdziła plan szkolny i napotkała sale przyrodniczą. Tymczasem Mery - jak dotąd powiadała książa , dalej malowała . Jednak ostatnio zauważyła że woli pisać powieści . Zapisała się na kurs poetyczny i dostała zlecenia warte 25000 zł. Skorzystała , ale nie udało jej sie wygrać .-Zaczęła studiować sztukę . Prowadziła studia zaoczne . ( pozdro dla Błażeja G. bo to dzięki niemu Mery studiuje STUDIA ZAOCZNE . ( logistyka , hahaah <3 .XD )
Kamil skończył z tańcem - postanowił zająć się czymś innym. Był pomocnikiem mechanika samochodowego. Jak Mery i Sara , przez całe dnie siedział w pracy .
Przyjeciele spotykali się bardzo często . Zwykle były to wypady na lunch , czy poprsotu na jakies imprezki . Doma , która nie widziała ani Kamila ani Mery wiele lat , wróciła do nich . Kamil i Doma są teraz szczęśliwi . Ułożyli sobie życie .Sara poznała Domę , i ją polubiła . Nawet znalazły sobie wspólne hobby - moda .
*********
Była sobota . Z oddali słychać bylo głośny huk pociągu . Kamil otworzył oczy , i zdał sobie sprawę że sie obudził .
- Doma ? gdzie moja chusteczka do wycierania zaschniętej śliny na moim czole?
- No ostatnio ją wyrzuciłeś!
- no ale to było moja kochana chusteczka , używam ją już od połtora roku !
- CO?! PRZECIEZ ONA JEST JEDNORAZOWA !
- No to co
- Fujj.. hahah , ty mój kamiluu !- pocałowała DOma KAmila.
Tymczasem , Sara była razem z Mery na zakupach.
SAra obchodzić miała 22 letine urodziny , więc chciała zrobić cos chuczniejszego .
- Bieremy Gerbery ? :D
- Chyba Cie suty pieką.
- No co ! nie pamiętasz ?
- Tiaa... - odpowiedziała znacząco Mery
- Dobra chodźmy do kasy .
Mery wyłozyła z koszyka na blate około 129310 produktów . Cena była niewairygodna . Za wszystko zaplaciły 12 tysięcy złotych!
- Ooł.. i co teraz Mery ?- spytała smutno Sara. - będziemu musiałe oddać to wszystko?
- No cos ty! przecież urodziny to urodziny!
- HAHAAHA. XDD szczere .
- Wraacamy do domu .
KURDE IDE NA KOLACJE SAR .XD NIE MAM WENY JAK WIDAĆ .XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Co to ma byc.
Znowu narzekam jak to ludzie bardzo są okropni! No ale są! I to strasznie.. Poprostu ich tak bardzo nienawidze, na kazdym kroku ranią. Moze nie zawsze specjalnie, ale zawsze to robią. To sie staje juz chore. Jak mozna tak zyc? Moze nie jestem idealna, ale sie staram, bardzo. A po niektorych.. jakos wcale tego nie widac.. Robienie komus na złosc daje im satysfakcje? Bo nie rozumiem tego, jak mozna sie tak zachowywac. Wyzywac sie na ludziach, ktorzy mu nic nie zrobili. "przyjaciele" . Haha tak samo jak ta pieprzona miłosc.. Ale trzeba zyc dalej ; )
Znowu narzekam jak to ludzie bardzo są okropni! No ale są! I to strasznie.. Poprostu ich tak bardzo nienawidze, na kazdym kroku ranią. Moze nie zawsze specjalnie, ale zawsze to robią. To sie staje juz chore. Jak mozna tak zyc? Moze nie jestem idealna, ale sie staram, bardzo. A po niektorych.. jakos wcale tego nie widac.. Robienie komus na złosc daje im satysfakcje? Bo nie rozumiem tego, jak mozna sie tak zachowywac. Wyzywac sie na ludziach, ktorzy mu nic nie zrobili. "przyjaciele" . Haha tak samo jak ta pieprzona miłosc.. Ale trzeba zyc dalej ; )
Z dedykacją wszystkich facetów którzy:
- nie potrafią wyznać swoich uczyć
-zmieniają zdanie
-uciekają przed prawdą i rozmową
-źle traktują kobiety
Pozdrawiam tych nielicznych (1/4 świata),kochanych ,wychowanych i tych naj,naj,naj oraz moich :D
Niunia :* jak nie ten to inny !!! Tego kwiata pół świata:)
Teraz już DOBRANOC!!!
Dobrze powiedziane Shu! W końcu zaczynasz mówić i zachowywać się jak Lelouch... Ekhm, chciałam napisać - jak lider. Prawdziwy lider. Freudowskie przejęzyczenie?
Facefloor!
Another - laska bez oka i życia. To anime jest naprawdę okropne. Tak niesamowicie okropne, że co tydzień żyje nim przynajmniej parę forów. TRASH
Yuno... Proszę, nie parodiuj!
Mirai Nikki - opowieść o niezwykłej miłości i silnych kobietach. Różowe włosy, sikanie do basenów, mordowanie przedszkolaków, przedszkolaki chcą zamordować ciebie. Dla mnie bomba! Śmiertelne uzależnienie od telefonów komórkowych. GOOD
*_*
Aquarion Evol - Daje niesamowitą dawkę szczęścia. Jest tak złe, że zabawnie cudowne! ^.^ Po prostu. Może być coś lepszego od "flying love attack"? Nie. So TRASH it's actually GOOD
Rinne no Lagrange - dziewczyna w dresie, dziewczyna bez spodni/spódnicy, dziewczyna z wielkimi cyckami + roboty i ziemia w zagrożeniu. Nie oszukujmy się. TRASH
Papa no Iukoto wo Kikinasai! - Nie sądziłam, że kiedyś coś takiego będę oglądać. Mam nadzieję, że policja mnie nie zamknie. TRASH
Nisemonogatari - Za to też mogą mnie przymknąć :/ Ha! Ale warto. Zapasy słowne na poziomie olimpijskim, grafika jeszcze wyżej. Nasz świat nie jest taki nudny, jak się wydaje. Trzeba jednak być zachować ostrożność. VERY~ GOOD
>>> C.D.N. >>>
Z dostępem do kompa nie jest tak źle jak przypuszczałam.
Regeneruje się. To dobrze bo tego potrezbowałam. Wstaje regularnie około 9 może i mam później lekki niedosyt snu ale jest okay bo jadam regularnie ;)
Dziś porażka. Po 16 (zwykle nie jem) zjadłam jabłko pieczone z cynamonem i miodem i dwa tosty z miodem. Porażka ! poprawie się, obiecuje.
Regeneruje się. To dobrze bo tego potrezbowałam. Wstaje regularnie około 9 może i mam później lekki niedosyt snu ale jest okay bo jadam regularnie ;)
Dziś porażka. Po 16 (zwykle nie jem) zjadłam jabłko pieczone z cynamonem i miodem i dwa tosty z miodem. Porażka ! poprawie się, obiecuje.
Czeeesc wszystkiim ; > Dzisiaj wycieczkaaa; pp Noo nie było zle F16 niestety nie wystrtowalo bo byla zła pogoda czy cos ; ] Najbardziejj mi sie podobalaa straż ; > Strażacyy byli zajebiscii ; pp Wiec ja przyjechałam to sie poszłam połozyc spaccc; ]Obudziłam sie i poszłam do tatyy i obladalismyy film ; ] Pozniej weszłam na ts; > Porozmawiałam troszkeee i teraz siedzeee na idoluu (na mexyli ) ; > Ty fajnieee spiewajaa; pp Mojj koleeeegaa z ts chciał zebym o nim troszkee napisała ; > Wiecc Hekson jest zajbiestyy uwielbiam z nim rozmawiac ; > Jestt zajbiestyyy ( i zboczonyy hashas ) : > Odwiedzam włsnie wiocha i bestyy ; ] Jutroo do mnie wpadnie Andzia ,Madzia , Gosia i moze Naaat ; *Bedziee jazdaa jak zawsze z nimii ; pp Chceee ferieee i sieee spotkac z Dariaaa; * Umowiłysmy sie z madzia ze ona jedzie do babci do smigla a ja do nietazkowa na 4 dni i sie bd spotyykac no i oczywisciee na fajkee tez sie kiedys wybierzemy ; pp Mam nadzije ze bd okazja sie spotkac z dziewczynami z koncertuu ; ]
Uciekamm juz ; D Paaa ; **
Uciekamm juz ; D Paaa ; **
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy .
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy .
Jak wam minął dzień? mi bardzo szybko, od pójścia do szkoły, przez powrót do domu, napisanie notki po zapalenie blanta i leżenie na łóżku bez najmniejszej siły w rękach, oglądając jakieś bajki na disney channel. JEEJ. ale jestem zmęczona. A jeszcze tak wczesna godzina. Jak pomyśle ,że jutro w ten ziąb będę musiała pędzić na miasto, aż już mi zimno. A właśnie, mówiąc o mrozie to.. jest tak zimno, że przydałoby się zamknąć szkołę, co byłoby bardzo dobrym rozwiązaniem. Jednak późniejsze odpracowywanie wcale nie jest takie fajne. W każdym razie, proszę o wyrozumiałość. Jestem zmęczona i pod działaniem THC pisząc te notkę, a piszę ją bo taki aktualnie mam kaprys. xd
i ogólnie pozdrawiam wszystkich którzy czytają bloga, lub próbują. xdd Fabiś. ;>
i patrzcie jakie świetne! <3
+ czekam na komentarze, bo zauważyłam ,że odkąd przestałam pisać o moich problemach w miłości, przestaliście czytać. : c



















