była 0;30 jak położyłam się spać . początkowo słuchałam muzyki , po 3piosenkach zrezygnowałam . wolałam poleżeć i pomyśleć . na dworze było tak cholernie jasno , aż miałam ochotę wyjść na spacer . trzy razy wstawałam do okna żeby pogonić jakiegoś pieprzonego psa , który przychodził za dom i gryzł się z moim psem -,- myślałam że wyjdę na dwór i go zajebie . za trzecim razem Nero tak się szarpnął że zerwał obrożę i poleciał w pizdu za tym psem . czyli suotko . potem miała już spokój . nie wiem ile leżałam zanim zasnęłam , ale wiem że dłuuugo bo nie mogłam spać . kręciłam się i wierciłam w chuj . ostatnio zauważyłam że zasypiam w połowie materaca , tak że nogi mam na podłodze , nie wiem dlaczego ale tak mi jest najwygodniej .
rano budzę się kilka razy i zasypiam na 10/15 min . wstaję dopiero wtedy jak mi się nudzi . po wczorajszym jeziorze włosy związałam byle jak (z resztą jak zawsze) i wstałam z takim sianem na głowie , że omg . były tak cholernie suche ^^ zjadłam śniadanie . taa , śniadanie . 2 kawałki drożdżówki . mamcza oznajmiła mi , że jedziemy do cioci zbierać śliwki . oburzyłam się ale nie miałam nic do gadania . umyłam głowę , ubrałam się , i heja . myślałam , że jebnę . nie rozumiem mojej matki . siedzi ciągle w domu , jęczy że boli ją kręgosłup a i tak kurwa ciągle sama sobie robi robotę o,O na szczęście , żadna osa nie miała ochoty mnie zaatakować , a było tam ich od zajebania . wróciłyśmy do domu i mimo tego , że mama powiedziała , że musimy tylko zebrać śliwki i nic więcej od nas nie chce (taa , zawsze jest takie pieprzenie) to musiałyśmy je jeszcze wytegocić z pestek . ogólnie to dzisiaj z Kają miałyśmy kolbę , jak nigdy . bo byłyśmy zgodne i ciągle się śmiałyśmy , miałyśmy pompę ze wszystkiego etc . czasem mamy takie jazdy ^^
potem pokazałam jej mistrzów i lałyśmy razem XD
jestem super . nudziło mi się i tak sobie pomyślałam , że pójdę do babczy pogadać z Alką . wychodząc patrzyłam na trampki ale nie chciało mi się ich zakładać , wiec poszłam w skarpetkach . nie mam daleko bo kilka metrów , no ale .
chuj z tym , że mam burdel w pokoju i siedzę w zajebistym syf'ie .
rano budzę się kilka razy i zasypiam na 10/15 min . wstaję dopiero wtedy jak mi się nudzi . po wczorajszym jeziorze włosy związałam byle jak (z resztą jak zawsze) i wstałam z takim sianem na głowie , że omg . były tak cholernie suche ^^ zjadłam śniadanie . taa , śniadanie . 2 kawałki drożdżówki . mamcza oznajmiła mi , że jedziemy do cioci zbierać śliwki . oburzyłam się ale nie miałam nic do gadania . umyłam głowę , ubrałam się , i heja . myślałam , że jebnę . nie rozumiem mojej matki . siedzi ciągle w domu , jęczy że boli ją kręgosłup a i tak kurwa ciągle sama sobie robi robotę o,O na szczęście , żadna osa nie miała ochoty mnie zaatakować , a było tam ich od zajebania . wróciłyśmy do domu i mimo tego , że mama powiedziała , że musimy tylko zebrać śliwki i nic więcej od nas nie chce (taa , zawsze jest takie pieprzenie) to musiałyśmy je jeszcze wytegocić z pestek . ogólnie to dzisiaj z Kają miałyśmy kolbę , jak nigdy . bo byłyśmy zgodne i ciągle się śmiałyśmy , miałyśmy pompę ze wszystkiego etc . czasem mamy takie jazdy ^^
potem pokazałam jej mistrzów i lałyśmy razem XD
jestem super . nudziło mi się i tak sobie pomyślałam , że pójdę do babczy pogadać z Alką . wychodząc patrzyłam na trampki ale nie chciało mi się ich zakładać , wiec poszłam w skarpetkach . nie mam daleko bo kilka metrów , no ale .
chuj z tym , że mam burdel w pokoju i siedzę w zajebistym syf'ie .
24.08.2010 o godz. 18:48
komentuj (17)
Wczoraj poszłam spać około czwartej z myślą że dziś sobie pośpie gdyż myślałam że do babci pojedziemy dopiero po południu. Myliłam się. Zostałam wywalona w łóżku o dziewiątej. Jak się pewnie domyślacie nie wyspałam się. No więc wstałam o tej dziewiątej, zjadłam sniadanie, ubrałam się itd. no a potem pojechaliśmy. U babci byłam jakoś tak o trzynastej. Poszłyśmy z mamą i babcią do miasta i kupiłam sobie jeansy a następnie obiad. I tak spędziłam dzień aż do teraz.
Dziś jeszcze zapewne babcia wyciągnie mnie i mojego brata (tak, tak mam brata starszego o rok) na spacer. A właśnie! napiszę wam jak wygląda dzień u mojej babci więc:
-śniadanie
-spacer (długi)
-komp
-obiad
-komp
-spacer (krótki)
-kolacja
-komp
-sen
eee.. nie wiem co jeszcze mogę napisać. To tyle na dziś, pozdrawiam.
Dziś jeszcze zapewne babcia wyciągnie mnie i mojego brata (tak, tak mam brata starszego o rok) na spacer. A właśnie! napiszę wam jak wygląda dzień u mojej babci więc:
-śniadanie
-spacer (długi)
-komp
-obiad
-komp
-spacer (krótki)
-kolacja
-komp
-sen
eee.. nie wiem co jeszcze mogę napisać. To tyle na dziś, pozdrawiam.
24.08.2010 o godz. 18:39
Słonecko znowu jest *.* Jeny. Jak fajnie. ;d
Ładna pogoda, a ja siedzę w domu, jak zawsze, moje lenistwo przeważa, nawet mi się nie chcę ubierać, od kilku dni w pidżamie łażę i się brechtam, ze to mój strój roboczy xd
Wczoraj do mojej sis, napisała kolejny ziomek od mojej babci, oczywiście niby go widziałyśmy, ale jakoś nie pamiętam, a mam dobrą pamięć do twarzy. ;d
I napisał jej, ze mnie jakiś tam chłopak bardzo lubi, ale uwaga, uwaga,on mnie wcale nie zna, ta..na ładne oczy leci xd
I nawet mnie z bliska nie widział jedynie na nk.Ło ludzie. xd
Jeny, wczoraj napisałam o tych testach i wyobraźcie sobie, że mi się śniły, jakieś zadanie z matmy rozwiązałam i się pod jarałam i gadałam, że matmę umiem, niby umiem, tak nauczyciele gadają, ale ja w to trochę wątpię. xd
I w ogóle moja nowa wychowawczyni mi się śniła.
Boże! Ja chyba bez tej szkoły już żyć nie mogę.
A! I moja remontowana szkoła zamiast lepiej wyglądać, to wygląda coraz gorzej. xd
Urzekł mnie ten gościu. ;d
Pewnie fazę będę miała na niego, kurde ja już mam.
Już zaczynam jego piosenki ściągać. ;dd
(;
Ładna pogoda, a ja siedzę w domu, jak zawsze, moje lenistwo przeważa, nawet mi się nie chcę ubierać, od kilku dni w pidżamie łażę i się brechtam, ze to mój strój roboczy xd
Wczoraj do mojej sis, napisała kolejny ziomek od mojej babci, oczywiście niby go widziałyśmy, ale jakoś nie pamiętam, a mam dobrą pamięć do twarzy. ;d
I napisał jej, ze mnie jakiś tam chłopak bardzo lubi, ale uwaga, uwaga,on mnie wcale nie zna, ta..na ładne oczy leci xd
I nawet mnie z bliska nie widział jedynie na nk.Ło ludzie. xd
Jeny, wczoraj napisałam o tych testach i wyobraźcie sobie, że mi się śniły, jakieś zadanie z matmy rozwiązałam i się pod jarałam i gadałam, że matmę umiem, niby umiem, tak nauczyciele gadają, ale ja w to trochę wątpię. xd
I w ogóle moja nowa wychowawczyni mi się śniła.
Boże! Ja chyba bez tej szkoły już żyć nie mogę.
A! I moja remontowana szkoła zamiast lepiej wyglądać, to wygląda coraz gorzej. xd
Urzekł mnie ten gościu. ;d
Pewnie fazę będę miała na niego, kurde ja już mam.
Już zaczynam jego piosenki ściągać. ;dd
(;
24.08.2010 o godz. 18:03
hejka!
hociaż nie lubie simpsona to jego tekst posenki dzś u mnie zagości to tekst piosenki iyiyi:
:
Lil mama, ain't nobody else, I need you girl
I got intentions just to please you girl
And I try, lady that's what you deserve
Superfly be more precious than a pearl
I can't lie, pictures in my living room
When I ride, dashboard, digital
To the sky, so thankful that youre in my world
Do or die, baby, I ain't kidding you
I don't wanna be your distant man
Tellin me I dont do enough for plans
I really cant afford to let it hit the fan
Girl, every minute I wanna hold your hand
Ain't no limit to the words I'm saying
I dont wanna rock with a brand new band
Just you, lil mama, that's grand
I've been all over the land, and
Every minute, every second, every hour of the day
Iyiyi
Every hour of the day
Iyiyi
Everytime that I'm away
Iyiyi
Missing You
Every moment that is stolen, it can never be replaced
Iyiyi
Even if it's for a day
Iyiyi
I'm a text you up to say
Iyiyi
Missing you
Oh, yeah
I'm missing you
hociaż nie lubie simpsona to jego tekst posenki dzś u mnie zagości to tekst piosenki iyiyi:
:
Lil mama, ain't nobody else, I need you girl
I got intentions just to please you girl
And I try, lady that's what you deserve
Superfly be more precious than a pearl
I can't lie, pictures in my living room
When I ride, dashboard, digital
To the sky, so thankful that youre in my world
Do or die, baby, I ain't kidding you
I don't wanna be your distant man
Tellin me I dont do enough for plans
I really cant afford to let it hit the fan
Girl, every minute I wanna hold your hand
Ain't no limit to the words I'm saying
I dont wanna rock with a brand new band
Just you, lil mama, that's grand
I've been all over the land, and
Every minute, every second, every hour of the day
Iyiyi
Every hour of the day
Iyiyi
Everytime that I'm away
Iyiyi
Missing You
Every moment that is stolen, it can never be replaced
Iyiyi
Even if it's for a day
Iyiyi
I'm a text you up to say
Iyiyi
Missing you
Oh, yeah
I'm missing you
24.08.2010 o godz. 18:03
tak wlasnie dzisiaj stracilam to co w zyciu najwazniejsze...czyli cale moje zycie..mojego chlopaka....e co tam..kurwa 2 lata do kosza przez to..ze mam okres i cholera mam wachania nastrojow...tylko dlatego...i powiedzialm cos co tak naprawde nie mysle...na prawde...
Ja kurwa mac nie wiem dlaczego to powiedzialam mu...dzisiaj mam wystarczajaco juz dzien do dupy ale co tam...sama tego chcialam...sama...
kurwa mac...nic tego nie naparwi...ja to czuje....w dupe nic juz nie ejst dobzre i nigdy nie bedzie...
Ja kurwa mac nie wiem dlaczego to powiedzialam mu...dzisiaj mam wystarczajaco juz dzien do dupy ale co tam...sama tego chcialam...sama...
kurwa mac...nic tego nie naparwi...ja to czuje....w dupe nic juz nie ejst dobzre i nigdy nie bedzie...
24.08.2010 o godz. 17:47
dobra, wczoraj po dodaniu tej notki... dostałem jakiegoś pierdolca. tak posmutniałem, teraz już wiem czemu, tata sie skapnął że znowu kompa włączyłem i mnie opieprzył.
obrałem z nim całe pieprzone wiadro ogórków i poszedłem na góre, do pokoju...
uwaliłem się na łóżku, zacząłem rozmyslać i żeby rozdmuchać te pieprzone myśli chciałem sobie komara uciąć ale nie mogłem z powodu dochodzących z dołu dzwięków, a konkretniej to mieszanka głupich odgłosów z niemieckiego krecika, które znam cholernie dobrze z dzieciństwa i pieprzenia "kreta" od pogody. zszedłem w końcu na dół, włączyłem tv i się waliłem na kanapie. no, a potem to się szwędałem do północy.
i co sobie umyśliłem?
-.-
6:00 - budzik.
-drzemka-
6:05 - budzik.
-drzemka-
6:10 - budzik.
-drzemka-
6:13 - wstaje.
budzik wyłączony, a raczej alarm.
ubrałem się, zszedłem na dół, jeb bułkę.
idę do sklepu, kupuje jagodziankę, jem ją i kieruję w stronę kościoła. nie wyśmiejcie mnie.
pielgrzymka o tej wychodzi, chciałem iść na msze, i miałem ją odprowadzić troche ale chłopaki nie przyszedli więc pozostałem tylko na mszy.
no i przynajmniej sobie postałem Sońka, pogadałem...
jak tego nie czyta to moge napisc cosik o niej.
w sumie to wiedzialem ze idzie an pielgrzymke, ale ja nie poszedłem, z głupich powodów. :D
ucieszyłę się cholernie na je widok :D
no i ona już pieprzy ze się stęskniła itd...
dobra, dobra, ma wpaść do mnie w poniedziałek. tzn. to był mój rozkaz :D
no i tak sobie myśle, ona jest zajebista..
czasem nawet troszke zazdroszcze.
dobra, koniec tego pieprzenia, bo to nie mój obiekt uczuć.
czyli spałem ok. 6 godzin, i dzisiaj praktycznie cały czas spałem.
tzn. od 13 do 15:30. masakra, nie? :D
pojutrze do cz. wreszcie, kupić buty, a może spotkam naszą pielgrzymke, hehe?
przed chwilą przyszł moja polonistka.
i co? i mi KURWA każe przyjechać w piątek na 13 na próbe, bd na rozpoczęcie roku wierszyk mówił :/
stałęm jak wryty i tak wkurzony ze szok :/
nie wytrzymam w tym domu, musze cholera wyjść na stacje, moze sie gdzies przejedziemy dzisiaj, oby...
dobra, koncze note.
ale najpierw jeszcze jedno:
mam mętlik w głowie...
tutaj kogoś wkręcam, tutaj kombinuje z kimś innym, cholera, w końcu to się zgubiłem, co jest tak na serio prawdą :D
no i mam taki dziwny nastrój, mam ochote się z kimś spotkac i rozwiać te myśli.
a tutaj zajebista piosenka Peji, jaram się nią od kiedy nią usłyszałem, polecam.
fajne, nie? typowa cholernie prawdziwa historia hmm.. powiedzmy wprost: MIŁOSNA.
kurwa, czuje się tak samo jak w tej piosence.
ale płaci, utrzymuje...
kurwa, najlepsza jest 3 zwrotka, ostatnia.
tak, właśnie tak się czuj.
wybaczcie moje wywody, mam dość.
obrałem z nim całe pieprzone wiadro ogórków i poszedłem na góre, do pokoju...
uwaliłem się na łóżku, zacząłem rozmyslać i żeby rozdmuchać te pieprzone myśli chciałem sobie komara uciąć ale nie mogłem z powodu dochodzących z dołu dzwięków, a konkretniej to mieszanka głupich odgłosów z niemieckiego krecika, które znam cholernie dobrze z dzieciństwa i pieprzenia "kreta" od pogody. zszedłem w końcu na dół, włączyłem tv i się waliłem na kanapie. no, a potem to się szwędałem do północy.
i co sobie umyśliłem?
-.-
6:00 - budzik.
-drzemka-
6:05 - budzik.
-drzemka-
6:10 - budzik.
-drzemka-
6:13 - wstaje.
budzik wyłączony, a raczej alarm.
ubrałem się, zszedłem na dół, jeb bułkę.
idę do sklepu, kupuje jagodziankę, jem ją i kieruję w stronę kościoła. nie wyśmiejcie mnie.
pielgrzymka o tej wychodzi, chciałem iść na msze, i miałem ją odprowadzić troche ale chłopaki nie przyszedli więc pozostałem tylko na mszy.
no i przynajmniej sobie postałem Sońka, pogadałem...
jak tego nie czyta to moge napisc cosik o niej.
w sumie to wiedzialem ze idzie an pielgrzymke, ale ja nie poszedłem, z głupich powodów. :D
ucieszyłę się cholernie na je widok :D
no i ona już pieprzy ze się stęskniła itd...
dobra, dobra, ma wpaść do mnie w poniedziałek. tzn. to był mój rozkaz :D
no i tak sobie myśle, ona jest zajebista..
czasem nawet troszke zazdroszcze.
dobra, koniec tego pieprzenia, bo to nie mój obiekt uczuć.
czyli spałem ok. 6 godzin, i dzisiaj praktycznie cały czas spałem.
tzn. od 13 do 15:30. masakra, nie? :D
pojutrze do cz. wreszcie, kupić buty, a może spotkam naszą pielgrzymke, hehe?
przed chwilą przyszł moja polonistka.
i co? i mi KURWA każe przyjechać w piątek na 13 na próbe, bd na rozpoczęcie roku wierszyk mówił :/
stałęm jak wryty i tak wkurzony ze szok :/
nie wytrzymam w tym domu, musze cholera wyjść na stacje, moze sie gdzies przejedziemy dzisiaj, oby...
dobra, koncze note.
ale najpierw jeszcze jedno:
mam mętlik w głowie...
tutaj kogoś wkręcam, tutaj kombinuje z kimś innym, cholera, w końcu to się zgubiłem, co jest tak na serio prawdą :D
no i mam taki dziwny nastrój, mam ochote się z kimś spotkac i rozwiać te myśli.
a tutaj zajebista piosenka Peji, jaram się nią od kiedy nią usłyszałem, polecam.
fajne, nie? typowa cholernie prawdziwa historia hmm.. powiedzmy wprost: MIŁOSNA.
kurwa, czuje się tak samo jak w tej piosence.
"Drugiej szansy może nie być, on myśli o niej stale,
On nie zna jej wcale, kim jest wie doskonale!"
On nie zna jej wcale, kim jest wie doskonale!"
ale płaci, utrzymuje...
kurwa, najlepsza jest 3 zwrotka, ostatnia.
tak, właśnie tak się czuj.
wybaczcie moje wywody, mam dość.
24.08.2010 o godz. 17:41
Prokuratura nie dostarczyła sejmowej komisji śledczej billingów z telefonów prywatnych Donalda Tuska i Sławomira Nowaka ponieważ szef Kancelarii Premiera Tuska Tomasz Arabski przekazał śledczym jedynie stacjonarne numery służbowe premiera i jego ówczesnego współpracownika - informuje "Rzeczpospolita". „W aktach osobowych nie ma informacji o prywatnym numerze stacjonarnym i komórkowym” - tłumaczył Arabski. Teraz prokuratura nie zajmuje się już tą sprawą, bo billingi miała dostarczyć sejmowej komisji śledczej, która już skończyła swoje prace.
Podczas przesłuchania przed komisją śledczą badającą aferę hazardową premier Donald Tusk zadeklarował, że nie widzi powodów by nie udostępnić śledczym billingów swoich rozmów z 2009 roku. Billingi te miały pomóc ustalić, czy po otrzymaniu informacji od Mariusza Kamińskiego o tym, że CBA przygląda się kontaktom ówczesnego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego i biznesmena działającego w branży hazardowej - Ryszarda Sobiesiaka premier nie ostrzegł swoich współpracowników. Możliwość przecieku tajnych informacji sugerowali zasiadający w komisji śledczej posłowie PiS.
Mimo deklaracji premiera szef jego kancelarii przekazał prokuraturze jedynie służbowe numery telefonów szefa rządu tłumacząc, że „w aktach osobowych nie ma informacji o prywatnym numerze stacjonarnym i komórkowym". – Istotnie nie otrzymaliśmy z Kancelarii Premiera informacji o tych numerach – potwierdza Jolanta Waś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Sprawa została już jednak zamknięta, ponieważ komisja badająca aferę hazardową zakończyła swoje prace. – To wygląda na utrudnianie postępowania przez ministra Arabskiego. Ciężko uwierzyć, że szef Kancelarii Premiera nie zna prywatnych numerów Donalda Tuska. Zwłaszcza że panowie znają się prywatnie od lat - oburza się Beata Kempa z PiS.– Komisja podjęła uchwałę o tym, że powinno się ustalić numery telefonów. Uchwała ta powinna być zrealizowana. Zamknięcie prac komisji przez przewodniczącego Mirosława Sekułę to uniemożliwia i po raz kolejny pokazuje, że celem prac komisji nie było ustalenie prawdy, tylko zamknięcie sprawy - dodaje Bartosz Arłukowicz.
Podczas przesłuchania przed komisją śledczą badającą aferę hazardową premier Donald Tusk zadeklarował, że nie widzi powodów by nie udostępnić śledczym billingów swoich rozmów z 2009 roku. Billingi te miały pomóc ustalić, czy po otrzymaniu informacji od Mariusza Kamińskiego o tym, że CBA przygląda się kontaktom ówczesnego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego i biznesmena działającego w branży hazardowej - Ryszarda Sobiesiaka premier nie ostrzegł swoich współpracowników. Możliwość przecieku tajnych informacji sugerowali zasiadający w komisji śledczej posłowie PiS.
Mimo deklaracji premiera szef jego kancelarii przekazał prokuraturze jedynie służbowe numery telefonów szefa rządu tłumacząc, że „w aktach osobowych nie ma informacji o prywatnym numerze stacjonarnym i komórkowym". – Istotnie nie otrzymaliśmy z Kancelarii Premiera informacji o tych numerach – potwierdza Jolanta Waś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Sprawa została już jednak zamknięta, ponieważ komisja badająca aferę hazardową zakończyła swoje prace. – To wygląda na utrudnianie postępowania przez ministra Arabskiego. Ciężko uwierzyć, że szef Kancelarii Premiera nie zna prywatnych numerów Donalda Tuska. Zwłaszcza że panowie znają się prywatnie od lat - oburza się Beata Kempa z PiS.– Komisja podjęła uchwałę o tym, że powinno się ustalić numery telefonów. Uchwała ta powinna być zrealizowana. Zamknięcie prac komisji przez przewodniczącego Mirosława Sekułę to uniemożliwia i po raz kolejny pokazuje, że celem prac komisji nie było ustalenie prawdy, tylko zamknięcie sprawy - dodaje Bartosz Arłukowicz.
24.08.2010 o godz. 17:20
Choć brzmi to dość nieprawdopodobnie, to jednak prawda - marszałkowi Senatu Bogdanowi Borusewiczowi przysługuje prezydencka emerytura, choć obowiązki głowy państwa pełnił tylko niecałe osiem godzin.
Dodatkowo dostanie ponad 3.500zł do swojej emerytury..
Dodatkowo dostanie ponad 3.500zł do swojej emerytury..
24.08.2010 o godz. 17:18
- W Polsce mamy nową sytuację społeczną. Coś się wydarzyło w Polsce w momencie, w którym państwo nie potrafiło rozwiązać problemu krzyża przed Pałacem - diagnozuje obecną sytuację w Polsce poseł PO Janusz Palikot w rozmowie z Polskim Radiem. Z kolei w wywiadzie dla "Polski The Times" Palikot mówi, że zastanawia się nad założeniem nowej partii, bo "nie chce, aby Polacy musieli wciąż wybierać mniejsze zło".
24.08.2010 o godz. 17:16
Dzień przemyśleń ..
Chyba tak to można nazwać ;]
Doszłam do wniosku że nie ma sensu zawracać sobie głowy kimś kto nie traktuje mnie poważnie.
Moja nadzieja w to że coś z tego będzie powoli wygasa , ale wciąż jeszcze istnieje.
Potrzebne mi do tego były dwie tabliczki czekolady, i pudełko lodów..
A wiesz jaki jest mój problem ?! Szaleje na twoim punkcie . Nie potrafie tak po prostu zapomnieć o kimś kto jest dla mnie tak bardzo ważny . </3
Pomogłam ci jak "ona" rozgadała twój sekret , a mimo wszystko przestałeś się odzywać. Mówiłeś że jesteśmy przyjaciółmi , a przyjaciele sie do siebie odzywają.. Ile ja mam do ciebie pisać?! Nie możesz chodź raz ty napisać?
Od rana siedziałam w domu , a gdy wyszłam do sklepu to akurat zaczęło padać i tak zmokłam że normalnie masakra !
Zastanawiam się nad remontem pokoju.
Niebieskii na ścianach już mi się znudził, z resztą mojemu kotu chyba tez bo śpi tyłem do ściany ;p
Chyba tak to można nazwać ;]
Doszłam do wniosku że nie ma sensu zawracać sobie głowy kimś kto nie traktuje mnie poważnie.
Moja nadzieja w to że coś z tego będzie powoli wygasa , ale wciąż jeszcze istnieje.
Potrzebne mi do tego były dwie tabliczki czekolady, i pudełko lodów..
A wiesz jaki jest mój problem ?! Szaleje na twoim punkcie . Nie potrafie tak po prostu zapomnieć o kimś kto jest dla mnie tak bardzo ważny . </3
Pomogłam ci jak "ona" rozgadała twój sekret , a mimo wszystko przestałeś się odzywać. Mówiłeś że jesteśmy przyjaciółmi , a przyjaciele sie do siebie odzywają.. Ile ja mam do ciebie pisać?! Nie możesz chodź raz ty napisać?
Od rana siedziałam w domu , a gdy wyszłam do sklepu to akurat zaczęło padać i tak zmokłam że normalnie masakra !
Zastanawiam się nad remontem pokoju.
Niebieskii na ścianach już mi się znudził, z resztą mojemu kotu chyba tez bo śpi tyłem do ściany ;p
24.08.2010 o godz. 17:14
Komorowski odchodzi od progruzińskiej polityki i pomocy dla Gruzji jaką prowadził ŚP. L. Kaczyński..
Polska rewiduje stosunki ze swoim byłym sojusznikiem strategicznym - tak dziennik "Izwiestija" interpretuje niedawny wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Rzeczpospolitej", w którym ten mówi m.in. o relacjach z Gruzją.
Lizanie za przeproszeniem tyłka Rosji ciąg dalsza..
Lizanie za przeproszeniem tyłka Rosji ciąg dalsza..
24.08.2010 o godz. 17:13
Dalej mi się nuudzi , ale mało spałam bo byłam u ortodonty ;p. U mnie wczoraj 4 h światła nie było więc nie mogłam napisać notki ^^ .
Już niedługo szkoła hmm .. cieszę się ;d . Dzisiaj kupiłam trochę tych rzeczy ( tzn. zeszyty ) książki w piątek .
Już niedługo szkoła hmm .. cieszę się ;d . Dzisiaj kupiłam trochę tych rzeczy ( tzn. zeszyty ) książki w piątek .
24.08.2010 o godz. 16:49
Znowu ktoś próbuje mi wmówić, że jestem do niczego
i próbuje obrócić przeciwko mnie, to co sprawia mi jako taką radość.
Kurwa, to już trochę za dużo jak na dzień dzisiejszy.
To naprawdę już wolę kostnicę.
Świat jest brzydki, bo zasrany ludżmi.
Teraz cały wieczór mam do dupy. Cieszycie się, kurwy?
Oczywiście mam na myśli tych, którzy konsekwentnie spierdalają sprawę.
i próbuje obrócić przeciwko mnie, to co sprawia mi jako taką radość.
Kurwa, to już trochę za dużo jak na dzień dzisiejszy.
To naprawdę już wolę kostnicę.
Świat jest brzydki, bo zasrany ludżmi.
Teraz cały wieczór mam do dupy. Cieszycie się, kurwy?
Oczywiście mam na myśli tych, którzy konsekwentnie spierdalają sprawę.
24.08.2010 o godz. 16:15
Siedzi z farbą na włosach i pierwszy raz w życiu cholernie swędzi ją głowa.
24.08.2010 o godz. 15:55
i pokażę Wam dwie kartki, które zrobiłam na wsi ^^.
Kupiłam sobie taką wytrzymałą, ładną teczkę i sobie wzięłam troszku materiałów :)).
A co do albumu, potrzymam jeszcze Was w lekkiej niepewności...
1. Urodzinowa, taka prosta. Papier, papier ozdobny, folia błyszcząca i tapeta.
2. Powstała ze ścinków fotografii z albumu i szalenie mi się podoba. Już jest w rękach mojego znajomego, który zbiera pocztówki :). Papier, fotografie, tapeta, tektura falista i kawałek widokówki :))
Idę jeszcze ogarnąć.
bisia
Kupiłam sobie taką wytrzymałą, ładną teczkę i sobie wzięłam troszku materiałów :)).
A co do albumu, potrzymam jeszcze Was w lekkiej niepewności...
1. Urodzinowa, taka prosta. Papier, papier ozdobny, folia błyszcząca i tapeta.
2. Powstała ze ścinków fotografii z albumu i szalenie mi się podoba. Już jest w rękach mojego znajomego, który zbiera pocztówki :). Papier, fotografie, tapeta, tektura falista i kawałek widokówki :))
Idę jeszcze ogarnąć.
bisia
24.08.2010 o godz. 15:54
Marilyn napisała, że czas na nową notkę, więc piszę. ^^
Zbieram siły na początek roku szkolnego, od którego muszę wprowadzić mój tajny plan w życie.
Jaki? Wyjść z domu, niby śmieszne, bo tak się bronię, ale powinnam. Siedząc w czterech ścianach dostaje jakiś dziwnych myśli i zaczynam się użalać nad sobą. Czas ruszyć swoją grubą dupę! Na razie mam zamiar iść na basen, ale jak na mnie to zawsze coś. Tak to zamiast znajomych moim towarzystwem były miśki i pies. Nie zamierzam nawet szukać znajomych, ale jakieś zajęcie można znaleźć. ;)
Dzisiaj byłam na mini zakupach, które dostarczyły mi niezłego stresu. Kobity ze sklepu z bielizną myślały, że tata jest moim mężem, a jak się dowiedziały prawdy spojrzały z takim niedowierzaniem. xD Nie znalazł se młodej dzołchy, a tym bardziej nie jestem jakąś tam galerianką. >.< No i wiem jaki mam rozmiar. ;<
Niedługo urodziny.
Kuźd, łapy mi się trzęsą, a jak patrzę czasami na moje błędy to myślę, że mózg gdzieś mi zwiał.
Zbieram siły na początek roku szkolnego, od którego muszę wprowadzić mój tajny plan w życie.
Jaki? Wyjść z domu, niby śmieszne, bo tak się bronię, ale powinnam. Siedząc w czterech ścianach dostaje jakiś dziwnych myśli i zaczynam się użalać nad sobą. Czas ruszyć swoją grubą dupę! Na razie mam zamiar iść na basen, ale jak na mnie to zawsze coś. Tak to zamiast znajomych moim towarzystwem były miśki i pies. Nie zamierzam nawet szukać znajomych, ale jakieś zajęcie można znaleźć. ;)
Dzisiaj byłam na mini zakupach, które dostarczyły mi niezłego stresu. Kobity ze sklepu z bielizną myślały, że tata jest moim mężem, a jak się dowiedziały prawdy spojrzały z takim niedowierzaniem. xD Nie znalazł se młodej dzołchy, a tym bardziej nie jestem jakąś tam galerianką. >.< No i wiem jaki mam rozmiar. ;<
Niedługo urodziny.
Kuźd, łapy mi się trzęsą, a jak patrzę czasami na moje błędy to myślę, że mózg gdzieś mi zwiał.
24.08.2010 o godz. 15:52
Czy ktoś z was kupuje ciastka na wagę? Denerwuje mnie kiedy czekam w kolejce, śpieszę się, a stara baba przede mną kupuje ciasteczka na wagę. Strasznie denerwuje mnie opieszałość staruchów.
24.08.2010 o godz. 15:41
Więc jestem cała zdrowa i całkowicie niezrównoważona psychicznie. 29 minut temu pożegnałam Mojego na peronie zostając w domu sama z zapchlonym kotem (nie mam kurwa pojęcia kiedy i gdzie(!) on te pchły złapał).
Skutki i odczucia związane z niechcianą samodzielnością i pseudo dorosłością zaczęłam czuć już pierwszego dnia, gdy moja
'kochana' kotka zjebała się mi na pościel i narzute, bo babka jej nie wyczyściła wcześniej kuwetki. Pranie do pralki dałam, a że pralka to dla mnie black magic, to se jakoś ją poustawiałam, proszku i płynu nasypałam, zaczeło wirować. Gdy skończyło, zajrzałam do pralki a pranie było suche. I tak 2 razy. Chuj mnie strzela, ale poczekam do wieczora, aż mama zadzwoni bo czuję, że ją rozpierdolę. Pralke, nie mame.
Ogólnie jajca były wielkie z moim całym dojazdem i przyjazdem tutaj, ale się mi aktualnie opisywać nie chcę. Za mamą 16h jazdy z powrotem przebeczałam i dalej coś mi się w oku łezka kręci.
Pipisałabych i pożaliłabych się, ale się z Ef&Lusi nagadać nie mogę, a do babki mi śpieszno więc do.. późniejszej wirtualnej pory. Bo cóż ja mam teraz innego?
Skutki i odczucia związane z niechcianą samodzielnością i pseudo dorosłością zaczęłam czuć już pierwszego dnia, gdy moja
'kochana' kotka zjebała się mi na pościel i narzute, bo babka jej nie wyczyściła wcześniej kuwetki. Pranie do pralki dałam, a że pralka to dla mnie black magic, to se jakoś ją poustawiałam, proszku i płynu nasypałam, zaczeło wirować. Gdy skończyło, zajrzałam do pralki a pranie było suche. I tak 2 razy. Chuj mnie strzela, ale poczekam do wieczora, aż mama zadzwoni bo czuję, że ją rozpierdolę. Pralke, nie mame.
Ogólnie jajca były wielkie z moim całym dojazdem i przyjazdem tutaj, ale się mi aktualnie opisywać nie chcę. Za mamą 16h jazdy z powrotem przebeczałam i dalej coś mi się w oku łezka kręci.
Pipisałabych i pożaliłabych się, ale się z Ef&Lusi nagadać nie mogę, a do babki mi śpieszno więc do.. późniejszej wirtualnej pory. Bo cóż ja mam teraz innego?
24.08.2010 o godz. 15:32
Nie wiem czy to jakaś moda na to zapadła, ale ostatnimi czasy przeglądam główną stronę i co rusz jest jakiś konkurs przedstawiany przez blogowiczów....pytanie tylko co w nagrodę ? hehhe.....może ja też jakiś konkurs walnę a co...a nagroda główna to 1 kg kapusty heheh...co wy na to?
No po prostu git heheh :), nie ma co....jeszcze trochę to tutaj zrobi się allegro, a może nk, albo jakiś inny z tego typu portali....jest coraz to ciekawiej. bardzo ciężko jest kogoś dorwać wartościowego, na prawdę trudno.
Ale nie ma co jak ktoś chętny na kg kapusty, proponuje kiszonej heheh to coś wymyślę :)
No po prostu git heheh :), nie ma co....jeszcze trochę to tutaj zrobi się allegro, a może nk, albo jakiś inny z tego typu portali....jest coraz to ciekawiej. bardzo ciężko jest kogoś dorwać wartościowego, na prawdę trudno.
Ale nie ma co jak ktoś chętny na kg kapusty, proponuje kiszonej heheh to coś wymyślę :)
24.08.2010 o godz. 15:21
Ruch tego dnia był spory, nawet jak na tak niszowy lokal jakim była Cafedrinteria. Jerico zaczynała pracę w kuchni na stanowisku potocznie zwanym zmywakiem, ale kierownik z bliżej jej nieokreślonych powodów przeniósł ją na salę, gdzie kazano jej założyć czerwone spodenki i obsługiwać klientów przy stolikach.
Potrafiła zmywać naczynia, jednak doświadczenia z pracą kelnerki nie miała, toteż z miejsca zatęskniła za poprzednim zajęciem. Szybko okazało się, że zarobki są niższe, a sama praca bardziej uciążliwa – wbrew pozorom, ośmiogodzinny maraton między salą, a barem z kilogramowym obciążeniem na tacy potrafił dać nieźle w kość. Pod koniec swojej zmiany nogi miała ciężkie jak dwie ołowiane kolumny, a ubrania przesiąknięte odorem dymu tytoniowego i przetrawionego alkoholu.
Najgorsi byli w tym wszystkim klienci.
Lokal mieścił się przy okrężnej stacji benzynowej, toteż często gościli tam właściciele ciężarówek i robotnicy z miasteczka. Większość z nich (Jerico nie spotkała jeszcze nikogo, kto wyłamywałby się z tego brutalnego schematu, ale w swojej naiwnej naturze liczyła na zmiany) nosiła niebieskie kombinezony i była nieogolona, przy czym piła na umór i zaczepiała pracujące tam dziewczęta. Kilka z nich czerpało z tej sytuacji profity z powodu hojnych napiwków. Ona nie chciała mieć żadnych zobowiązań względem któregokolwiek z tych ludzi, nieważne, jakiej sfery by to dotyczyło. Podejrzewała, że napiwki kelnerek są wpisane w miesięczny bilans i w tym tkwił sekret niskich zarobków: w fakcie, że możliwe było zarabianie pieniędzy w inny sposób.
Osobiście widziała, jak jej koleżanka z popołudniowej zmiany wychodzi przez tylne wyjście z jednym z klientów – przysięgła sobie, że nie wyniesie z pracy nic ponad to, co wpłynie na jej konto bankowe.
Nawet jeśli miałby to być mały drink.
- Ty! Czarna! – czknął mężczyzna przy stoliku numer osiem, wskazując na nią palcem. – Wściekłego psa dla tej pani! – zwrócił się w stronę chłopaka za barem.
Jerico położyła tacę na ladzie i spojrzała z nadzieją na zegarek. Dochodziła szesnasta – jeszcze kilka minut i pobiegnie do szatni, żeby przebrać się w swoje dżinsy i wyjdzie na parking, żeby zaczekać na Jaspera.
Tymczasem barman dolał soku malinowego do kieliszka i przesunął w jej stronę.
- Od tego pana.
Powędrowała wzrokiem za ruchem jego głowy i dostrzegła szczerbatego faceta w czapce z daszkiem, usiłującego właśnie trafić ręką z kuflem do ust.
Skrzywiła się.
- Odłóż to – powiedziała, ale zaraz się poprawiła, przypominając sobie ostatnie zamówienie – para przy trójce zamawiała dwa wściekłe. Nalej jeszcze jednego i spadam stąd. Nic nie doliczaj do rachunku tamtemu.
- Dzięki, Ian – zgarnęła kieliszki na podstawkę. Szczęśliwie stoliki oznaczone pierwszymi numerami znajdowały się niedaleko baru i tylko chwilę zajęło jej przepchnięcie się przez tłum.
- Wściekłe psy dla państwa – stanęła przed mężczyzną, na którego kolanach siedziała młoda kobieta. Kobieta uśmiechała się niemrawo i kiwała się bezwładnie, jakby w jej członkach zamiast kości znajdowała się gumowa tkanka. Tej pani wystarczy na dziś alkoholu, pomyślała Jerico. Rozstawiając szkło pochyliła się nad stolikiem i w tej chwili ktoś klepnął ją w tyłek.
Odwróciła się błyskawicznie i napotkała uśmiechniętą gębę jakiegoś chłopaka w kowbojskim kapeluszu.
- Podobało się, co? – jego usta poruszały się jak w spowolnionym tempie. Wyraźnie rozróżniała otwarte pory jego przepoconej skóry i strumyk śliny, który zbierał się w kąciku warg. Wyciągnął po raz kolejny rękę, żeby jej dotknąć.
Zamachnęła się, celując tacą w czoło.
Podłoga zaczęła drżeć.
Zatrzymała się w połowie ruchu, co sprawiło wrażenie, jakby chciała się podrapać po głowie i policzek przestał ją łaskotać w połowie tego gestu. Rozpaczliwym haustem wciągnęła potężny łyk powietrza.
Dotychczas tylko jej stopy odczuwały osobliwe drżenie zabrudzonego gumolitu, ale zdawała sobie sprawę, że nie ma wiele czasu. Jej uszu dobiegło ciche dzwonienie – to kieliszki na stoliku przed nią zaczynały dygotać.
Zignorowała dotyk cudzej ręki na swojej nodze i zaczęła się przepychać w stronę wyjścia. Ściany zdawały się przybliżać do niej, a drzwi dla personelu oddalać, kiedy uparcie dążyła w ich stronę, jak tonący do brzegu.
Kątem oka zobaczyła, że starszemu mężczyźnie przy barze zaczęły trząść się ręce – przyjrzał im się w obawie przed początkami choroby, ale były spokojne. Ponownie przyłożył rękę do chropowatej powierzchni drewna i natychmiast zaczęła drgać jak w konwulsjach. Masywna bryła barowej wyspy wibrowała.
Jednym susem przekroczyła próg szatni i wypuściła powietrze z płuc.
Wszystko ustało nagle, jak się zaczęło.
Nikt z obecnych nie zauważył niczego niezwykłego. Wesołe pokrzykiwania nie ustały, młoda kobieta nadal obojętnie siedziała na kolanach swojego partnera. Jedynie staruszek przy barze zagaił do barmana:
- Młodzieńcze, kto wam składał ten bar?
Ian wzruszył niedbale ramionami.
Jerico opadła na ławeczkę pod olejną ścianą i ukryła twarz w dłoniach. Przesiedziała w tej pozycji dłuższą chwilę, uspakajając oddech i nerwowe myśli, przeklinając w duchu własną porywczość i pijanych mężczyzn.
Tak niewiele brakowało.
Pasek od zegarka wbił się boleśnie w nadgarstek i podskoczyła w miejscu. Było już po szesnastej. Złapała za spodnie i pognała w kierunku wyjścia.
Potrafiła zmywać naczynia, jednak doświadczenia z pracą kelnerki nie miała, toteż z miejsca zatęskniła za poprzednim zajęciem. Szybko okazało się, że zarobki są niższe, a sama praca bardziej uciążliwa – wbrew pozorom, ośmiogodzinny maraton między salą, a barem z kilogramowym obciążeniem na tacy potrafił dać nieźle w kość. Pod koniec swojej zmiany nogi miała ciężkie jak dwie ołowiane kolumny, a ubrania przesiąknięte odorem dymu tytoniowego i przetrawionego alkoholu.
Najgorsi byli w tym wszystkim klienci.
Lokal mieścił się przy okrężnej stacji benzynowej, toteż często gościli tam właściciele ciężarówek i robotnicy z miasteczka. Większość z nich (Jerico nie spotkała jeszcze nikogo, kto wyłamywałby się z tego brutalnego schematu, ale w swojej naiwnej naturze liczyła na zmiany) nosiła niebieskie kombinezony i była nieogolona, przy czym piła na umór i zaczepiała pracujące tam dziewczęta. Kilka z nich czerpało z tej sytuacji profity z powodu hojnych napiwków. Ona nie chciała mieć żadnych zobowiązań względem któregokolwiek z tych ludzi, nieważne, jakiej sfery by to dotyczyło. Podejrzewała, że napiwki kelnerek są wpisane w miesięczny bilans i w tym tkwił sekret niskich zarobków: w fakcie, że możliwe było zarabianie pieniędzy w inny sposób.
Osobiście widziała, jak jej koleżanka z popołudniowej zmiany wychodzi przez tylne wyjście z jednym z klientów – przysięgła sobie, że nie wyniesie z pracy nic ponad to, co wpłynie na jej konto bankowe.
Nawet jeśli miałby to być mały drink.
- Ty! Czarna! – czknął mężczyzna przy stoliku numer osiem, wskazując na nią palcem. – Wściekłego psa dla tej pani! – zwrócił się w stronę chłopaka za barem.
Jerico położyła tacę na ladzie i spojrzała z nadzieją na zegarek. Dochodziła szesnasta – jeszcze kilka minut i pobiegnie do szatni, żeby przebrać się w swoje dżinsy i wyjdzie na parking, żeby zaczekać na Jaspera.
Tymczasem barman dolał soku malinowego do kieliszka i przesunął w jej stronę.
- Od tego pana.
Powędrowała wzrokiem za ruchem jego głowy i dostrzegła szczerbatego faceta w czapce z daszkiem, usiłującego właśnie trafić ręką z kuflem do ust.
Skrzywiła się.
- Odłóż to – powiedziała, ale zaraz się poprawiła, przypominając sobie ostatnie zamówienie – para przy trójce zamawiała dwa wściekłe. Nalej jeszcze jednego i spadam stąd. Nic nie doliczaj do rachunku tamtemu.
- Dzięki, Ian – zgarnęła kieliszki na podstawkę. Szczęśliwie stoliki oznaczone pierwszymi numerami znajdowały się niedaleko baru i tylko chwilę zajęło jej przepchnięcie się przez tłum.
- Wściekłe psy dla państwa – stanęła przed mężczyzną, na którego kolanach siedziała młoda kobieta. Kobieta uśmiechała się niemrawo i kiwała się bezwładnie, jakby w jej członkach zamiast kości znajdowała się gumowa tkanka. Tej pani wystarczy na dziś alkoholu, pomyślała Jerico. Rozstawiając szkło pochyliła się nad stolikiem i w tej chwili ktoś klepnął ją w tyłek.
Odwróciła się błyskawicznie i napotkała uśmiechniętą gębę jakiegoś chłopaka w kowbojskim kapeluszu.
- Podobało się, co? – jego usta poruszały się jak w spowolnionym tempie. Wyraźnie rozróżniała otwarte pory jego przepoconej skóry i strumyk śliny, który zbierał się w kąciku warg. Wyciągnął po raz kolejny rękę, żeby jej dotknąć.
Zamachnęła się, celując tacą w czoło.
Podłoga zaczęła drżeć.
Zatrzymała się w połowie ruchu, co sprawiło wrażenie, jakby chciała się podrapać po głowie i policzek przestał ją łaskotać w połowie tego gestu. Rozpaczliwym haustem wciągnęła potężny łyk powietrza.
Dotychczas tylko jej stopy odczuwały osobliwe drżenie zabrudzonego gumolitu, ale zdawała sobie sprawę, że nie ma wiele czasu. Jej uszu dobiegło ciche dzwonienie – to kieliszki na stoliku przed nią zaczynały dygotać.
Zignorowała dotyk cudzej ręki na swojej nodze i zaczęła się przepychać w stronę wyjścia. Ściany zdawały się przybliżać do niej, a drzwi dla personelu oddalać, kiedy uparcie dążyła w ich stronę, jak tonący do brzegu.
Kątem oka zobaczyła, że starszemu mężczyźnie przy barze zaczęły trząść się ręce – przyjrzał im się w obawie przed początkami choroby, ale były spokojne. Ponownie przyłożył rękę do chropowatej powierzchni drewna i natychmiast zaczęła drgać jak w konwulsjach. Masywna bryła barowej wyspy wibrowała.
Jednym susem przekroczyła próg szatni i wypuściła powietrze z płuc.
Wszystko ustało nagle, jak się zaczęło.
Nikt z obecnych nie zauważył niczego niezwykłego. Wesołe pokrzykiwania nie ustały, młoda kobieta nadal obojętnie siedziała na kolanach swojego partnera. Jedynie staruszek przy barze zagaił do barmana:
- Młodzieńcze, kto wam składał ten bar?
Ian wzruszył niedbale ramionami.
Jerico opadła na ławeczkę pod olejną ścianą i ukryła twarz w dłoniach. Przesiedziała w tej pozycji dłuższą chwilę, uspakajając oddech i nerwowe myśli, przeklinając w duchu własną porywczość i pijanych mężczyzn.
Tak niewiele brakowało.
Pasek od zegarka wbił się boleśnie w nadgarstek i podskoczyła w miejscu. Było już po szesnastej. Złapała za spodnie i pognała w kierunku wyjścia.
24.08.2010 o godz. 15:14






