Waśnie się wyleczyłam z przeziębienia, które do złudzenia przypominało kaca. Nie było to przyjemne, trzy dni walczyć z kacem. Ale udało mi się...
Nie wiem, jak to jest, że zawsze się przeziębiam jak jest ciepło, albo kiedy nie jestem na tego typu rzeczy specjalnie narażona. Chore to jest. No tak, chore -.-
Po drugiej stronie ulicy (osiedla?) Rozwalają supermarket, a właściwie jakąś starą piekarnię należącą do byłego właściciela supermarketu, bo supermarket, btw już rozwalili. I teraz bez tej piekarni widzę most. Normalnie, kurwa, widzę most przez okno! To wygląda jakby miniaturki samochodów jeździły po gruzach tej budy, którą rozwalają. Taki zajebisty widok... Orgazm oczu po prostu. Takie Nibynicacieszy. Ale zajebisty widok, który będę miała z okna pokoju przez następnych ileśtam lat (pewnie do dnia, w którym się z tego piździejewa wyprowadzę)ma swoje złe strony. Mostem idę do szkoły. Teraz babcia sobie będzie patrzała przez okno, co robię po drodze. Czyli nici z szaleństw typu kopanie plecaka/butelki/piórnika środkiem ulicy, czy też rzucanie całkiem potrzebnych zeszytów do wody. Szkoda...
Kurwa, niech jeszcze zburzą blok nr.1 to będzie widać szkołę przez okno ;/
Nie wiem, jak to jest, że zawsze się przeziębiam jak jest ciepło, albo kiedy nie jestem na tego typu rzeczy specjalnie narażona. Chore to jest. No tak, chore -.-
Po drugiej stronie ulicy (osiedla?) Rozwalają supermarket, a właściwie jakąś starą piekarnię należącą do byłego właściciela supermarketu, bo supermarket, btw już rozwalili. I teraz bez tej piekarni widzę most. Normalnie, kurwa, widzę most przez okno! To wygląda jakby miniaturki samochodów jeździły po gruzach tej budy, którą rozwalają. Taki zajebisty widok... Orgazm oczu po prostu. Takie Nibynicacieszy. Ale zajebisty widok, który będę miała z okna pokoju przez następnych ileśtam lat (pewnie do dnia, w którym się z tego piździejewa wyprowadzę)ma swoje złe strony. Mostem idę do szkoły. Teraz babcia sobie będzie patrzała przez okno, co robię po drodze. Czyli nici z szaleństw typu kopanie plecaka/butelki/piórnika środkiem ulicy, czy też rzucanie całkiem potrzebnych zeszytów do wody. Szkoda...
Kurwa, niech jeszcze zburzą blok nr.1 to będzie widać szkołę przez okno ;/
25.08.2010 o godz. 13:01
komentuj (2)
No to przedstawię rozmowę z moja mamą :
M : Karolina , nie pójdziesz na rolki . Zobaczysz .
J : A czy ja mówię że chce iść na ...
M : Dlaczego ? ( krzywi się ) . Bo lubię !
Ostatnim zdaniem mnie rozwaliła xd . A i tak poszłam ale na rower ^^ . To tak jak mam 2 h tylko dziennie siedzieć ; ) .
Aaa hobby. ;p No to tak pamiętam jak na początku roku szkolnego chodziłam na zajęcia artystyczne i uczyliśmy się szyć. Ale nie takiego zwykłego tylko muliną. No to zrobiłam mojemu bratu koszulkę z napisem. I teraz pragnę wrócić do tego hobby ;D . Taak i mam do Was prośbę. Dacie jakieś pomysły na napis ? Tylko nie mogą być jakieś długie .
Nom to tyle.Dzisiaj jeszcze wpadnę bo u mnie z deka zimniutko :D
Do popołudnia .
M : Karolina , nie pójdziesz na rolki . Zobaczysz .
J : A czy ja mówię że chce iść na ...
M : Dlaczego ? ( krzywi się ) . Bo lubię !
Ostatnim zdaniem mnie rozwaliła xd . A i tak poszłam ale na rower ^^ . To tak jak mam 2 h tylko dziennie siedzieć ; ) .
Aaa hobby. ;p No to tak pamiętam jak na początku roku szkolnego chodziłam na zajęcia artystyczne i uczyliśmy się szyć. Ale nie takiego zwykłego tylko muliną. No to zrobiłam mojemu bratu koszulkę z napisem. I teraz pragnę wrócić do tego hobby ;D . Taak i mam do Was prośbę. Dacie jakieś pomysły na napis ? Tylko nie mogą być jakieś długie .
Nom to tyle.Dzisiaj jeszcze wpadnę bo u mnie z deka zimniutko :D
Do popołudnia .
25.08.2010 o godz. 12:50
Nowieutkie i świeże zdjęcia z clipu 'Hot', prosze o komentarze
25.08.2010 o godz. 12:29
Staram się robić tylko pojedyńcze egzemplarze, chyba, że klient się uprze, a jak wiadomo klient nasz pan;))
25.08.2010 o godz. 12:29
Klasycznie... kolczyki rybki w srebrze próby 925, kamienie: onyks i koral biały.
25.08.2010 o godz. 12:27
Dawno, na prawdę dawno nie najadłam się tyle strachu. Głupia, głupia ja! Mama mówiła 'nie pozwól im nigdzie chodzić samym', a ja co... puściłam ich. Tata wyszedł z Bratem przed dziesiątą. Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na sms-y. Myślałam, że osiwieję. Mama boi się, że ojciec wywiezie gdzieś Małego. Nic dziwnego, ja też się boję- on jest nieobliczalny. Ale myślę sobie 'nie no, nie zrobi tego'... a ty proszę, ale już wrócili, jakieś 10 min temu... Byłam na skraju... czułam się tak cholernie bezradna... a co gdyby faktycznie, coś z Nim zrobił? Gdyby coś się mojemu Braciszkowi stało byłaby to jedynie moja wina... Nie wybaczyłabym sobie tego, nigdy...! Jak dobrze, że już są w domu. Mały śpi jak zabity... Aniołek...
:*
:*
25.08.2010 o godz. 12:25
Na początek coś optymistycznego, bardzo pracochłonne pomarańczki, które wykonałam z ogniwek, pereł szklanych i elementów posrebrzanych. Zakończone zapięciem bali. Taki komplecik, od którego dwa dni bolały mnie paluszki:)
25.08.2010 o godz. 12:23
My mother trzeci dzień w szpitalu. Ja osobiście dostaję powoli pierdolca. Wszystko na mojej głowie. Ojciec do pracy. Praktycznie całymi dniami go nie ma, a jak juz łaskawie się zjawi to oczywiście musi dołożyć swoje trzy grosze do wszystkiego (w porywach do trzydziestu) -,- Teraz właśnie jest w pracy. Ja sprzątam. Tzn zaczęłam po 9 a skończyłam dopiero teraz. Tzn zrobiłam dopiero jedno piętro ale dobre i to. Gówniara cały czas kręci mi się pod nogami. Drze mordę i ogólnie robi burdel wszędzie. Magdalena oczywiście matka Kalkuta kurwa zajmować się nią musi. No bo kto ? Nikogo innego nie ma. Siadłam na chwilę do kompa bo poczułam że Was zaniedbuję. Nie ma mnie tu. Nie mam czasu. Nie no sorry, mam. Po 23 kiedy już wszystko zrobię ale wtedy to już nie mam siły. Szybki prysznic i śpię. Masakra. Chyba nigdy nie będę miała dzieci. Albo jak już to zamykać w klatce będę ;d
Nie no mimo tego wszystkiego dobry, ba! wspaniały humor mnie nie opuszcza :) Na jutro jestem umówiona ze znajomymi. Nie wiem co z tego wyjdzie. Dzieciaka przecież ze sobą nie zabiorę. Eh. Przeżyjemy ;d
Tak więc trzymajcie się ;*
Postaram się nadrobić zaległości w czytaniu Waszych notek w miarę możliwości ;) I dziękuję za wsparcie :) ;*
Ps: książka się pisze ;d
Ps2: motylek odleciał ;d
Nie no mimo tego wszystkiego dobry, ba! wspaniały humor mnie nie opuszcza :) Na jutro jestem umówiona ze znajomymi. Nie wiem co z tego wyjdzie. Dzieciaka przecież ze sobą nie zabiorę. Eh. Przeżyjemy ;d
Tak więc trzymajcie się ;*
Postaram się nadrobić zaległości w czytaniu Waszych notek w miarę możliwości ;) I dziękuję za wsparcie :) ;*
Ps: książka się pisze ;d
Ps2: motylek odleciał ;d
cze!. ^^
25.08.2010 o godz. 12:22
Obudził mnie wiatr jęczący za oknem: "Nie wyjdziesz, nie wyjdziesz"
To smutne, że teraz coraz częściej będzie taka pogoda, bo nie uśmiecha mi się siedzenie w domu. Chociaż i tak przede mną wielkie pranie do przebrnięcia, przypomnienie i dokończenie Potopu i "Ludzie bezdomni". Przeczytałam dopiero parę pierwszych stron, ale podoba mi się styl pana Żeromskiego ;P Coś w nim jest.
Tylko nie miejcie mnie za jakąś kujonowtą wariatkę ;D Książki to ja czytam z miłości do nich. Zamiłowanie do Sienkiewicza mam po babci (siostry mojej mamy mają imiona z jego książek ;)), a Żeromski na pewno trochę 'przyswajalniej' pisze niż Proust (musiał chłopaka odłożyć na półkę i zastąpić lekturami).
Wchodzę na filmweb, a tam co? Polecają mi "Validation" ;) Jednak maja nosa. Od razu YT i oglądam. Ten filmik zawsze jakoś tak dobrze na mnie działa. Poprawia moje nastawienie do życia ;)
Wkurza mnie, że niektórzy ludzie nie potrafią być słowni. U mnie zawsze musi być według planu, wszystko idealnie. Czasami zostawiam jakieś miejsca na szaleństwo i wyrywam się z tych moich kochanych schematów zastępując rutynę pewną dozą impulsywności, ale raczej wolę stateczność. Muszę wiedzieć gdzie, co i jak.
Może to czasami wydaje się przerażające, np to moje piątkowe wypisywanie tego co muszę zrobić w następnym tygodniu (doskonale sprawdza się w roku szkolnym), ale spokojnie nie jestem jakimś cyborgiem, ani pedantką. Lubię punktualność, aczkolwiek znoszę "dziury czasowe" Ani i ten jej przelicznik 5min=15min.
Co jak co, ale nie zniosę, gdy ktoś mówi "wpadnę do ciebie po weekendzie" a tymczasem już drugi takowy mija. I ja się pytam po którym weekendzie, bo jak to ma być ten we wrześniu to ja dziękuję za taką przyjaźń, że nawet SMS-a nie wyśle.
To smutne, że teraz coraz częściej będzie taka pogoda, bo nie uśmiecha mi się siedzenie w domu. Chociaż i tak przede mną wielkie pranie do przebrnięcia, przypomnienie i dokończenie Potopu i "Ludzie bezdomni". Przeczytałam dopiero parę pierwszych stron, ale podoba mi się styl pana Żeromskiego ;P Coś w nim jest.
Tylko nie miejcie mnie za jakąś kujonowtą wariatkę ;D Książki to ja czytam z miłości do nich. Zamiłowanie do Sienkiewicza mam po babci (siostry mojej mamy mają imiona z jego książek ;)), a Żeromski na pewno trochę 'przyswajalniej' pisze niż Proust (musiał chłopaka odłożyć na półkę i zastąpić lekturami).
Wchodzę na filmweb, a tam co? Polecają mi "Validation" ;) Jednak maja nosa. Od razu YT i oglądam. Ten filmik zawsze jakoś tak dobrze na mnie działa. Poprawia moje nastawienie do życia ;)
Wkurza mnie, że niektórzy ludzie nie potrafią być słowni. U mnie zawsze musi być według planu, wszystko idealnie. Czasami zostawiam jakieś miejsca na szaleństwo i wyrywam się z tych moich kochanych schematów zastępując rutynę pewną dozą impulsywności, ale raczej wolę stateczność. Muszę wiedzieć gdzie, co i jak.
Może to czasami wydaje się przerażające, np to moje piątkowe wypisywanie tego co muszę zrobić w następnym tygodniu (doskonale sprawdza się w roku szkolnym), ale spokojnie nie jestem jakimś cyborgiem, ani pedantką. Lubię punktualność, aczkolwiek znoszę "dziury czasowe" Ani i ten jej przelicznik 5min=15min.
Co jak co, ale nie zniosę, gdy ktoś mówi "wpadnę do ciebie po weekendzie" a tymczasem już drugi takowy mija. I ja się pytam po którym weekendzie, bo jak to ma być ten we wrześniu to ja dziękuję za taką przyjaźń, że nawet SMS-a nie wyśle.
25.08.2010 o godz. 12:17
Jeśli pokonałeś przeciwnika to znaczy, że był słabszy. A pokonać słabszego od siebie to żadna sztuka. Więc kto jest godnym pokonania przeciwnikiem? Każdy z nas. Trzeba umieć walczyć z samym sobą, a to trudna sztuka. Potrafić trzymać się swoich postanowień. Ja ćwiczę ninjutsu, nie jem słodyczy, niczego nie słodzę. Dlatego tak cięty jestem na grubasów. Oni mogą coś z tym zrobić, ale nie chcą. Życie nie jest sprawiedliwe a ludzie dzielą się na lepszych i gorszych.
25.08.2010 o godz. 12:05
Cześć.
Wróciłam z kolonii w Kłaninie . xd
Było super, z niektórymi wyjątkami. Opiszę to co mogę w każdym najdrobniejszym szczególe od 12 sierpnia do 25 sierpnia, czyli do dzisiaj ;).
12 Sierpnia Godzina 22:00 - Odjazd z Michowa.
Nie bardzo było gdzie siąść, bo wszędzie były pozajmowane miejsca.. Jedna dziewczyna miała wole, więc zapytałam czy mogę siąść. Zgodziła się, więc siadłam. Gdzie powiało mojego brata, wtedy to nie wiedziałam. Ale siedział z jakąś dziewczyną. ;x
Większość podróży do Kłanina przespałam... xd Mniej więcej troszkę czytałam.. Pośpiewywałam i itp. ;d
Jak dojechaliśmy trzeba było się dobrać w trójki pokojowe. Ja oczywiście nikogo nie znałam. Więc nie pchałam się do nikogo. Oprócz osób które tez jechały na te kolonie czyli znajomi z Lbn'a. Ale oni byli chłopakami. Co to to nie .!
Ciągle patrzyło się na mnie cztery dziewczyny. Bosh, wtedy to tak zdenerwowana byłam, że z nikim się tam nie dogadam i będzie kłopot. A tu trochę sprawnie poszło. Dogadałam się z dziewczynami, które się na mnie patrzyły.
13 sierpnia - pobudka w Kłaninie
Nie bardzo kogoś znałam, ale trzeba było się zapoznać. Poznałam jakiś dwóch chłopaków Pawła (Małpiatkę) i Arka (Szympansa), ich pokój 14 - Psychoklatka. Dlaczego ,? xd
Bo mnie tam wciągali na siłę. Jakoś potrafiłam sobie poradzić i im zwiać. Ale było trudno trzeba przyznać.
14 sierpnia
Tego dnia nie pamiętam co robiliśmy dokładnie. Po śniadaniu do obiadu była plaża i morze. Świetnie.!
Kąpałam się i trochę poprawiła się gładkość skóry, dzięki soli morskiej ;P. Potem mieliśmy konkurencje. Pierwsze miejsce zajęłam ja.! xd Z Gimnazjum oczywiście. xd 55 skoków przez 30sec. xdd
Potem nie pamiętam.
Później opowiem resztę nie bardzo teraz mam ochotę myśleć.
2h spania w autobusie i połamane plecy. Teraz zapraszałam wszystkich tych których znam z kolonii na nk. Nie wiem czy dobrze, zrozumiałam, ale byłam podrywana.? ;o
Chyba pierwszy raz. Musiałam siedzieć jednemu chłopakowi na kolanach, bo miejsce miałam daleko od nich, a lubiłam z nimi rozmawiać. Więc poprosiłam jedną dziewczynę by sie ze mną zamieniła. Ona z chęcią, iż jej koleżanki siedziały nie daleko mojego miejsca. ;P
I tak to mogłam sobie z nimi mniej więcej rozmawiać. Więszkość to były moje spojrzenia na Mateusza, a jego na mnie. Ale wtedy, się tylko uśmiechałam, bo jego brat - Jakub - kładł poduszkę na jego nogach i spał. Słodkie.!
Chciałabym mieć podobnego brata. Albo.. Nikoś pozdrowienia.!
Potem opowiem co się działo na prezentacji pokoju ;P.
Wróciłam z kolonii w Kłaninie . xd
Było super, z niektórymi wyjątkami. Opiszę to co mogę w każdym najdrobniejszym szczególe od 12 sierpnia do 25 sierpnia, czyli do dzisiaj ;).
12 Sierpnia Godzina 22:00 - Odjazd z Michowa.
Nie bardzo było gdzie siąść, bo wszędzie były pozajmowane miejsca.. Jedna dziewczyna miała wole, więc zapytałam czy mogę siąść. Zgodziła się, więc siadłam. Gdzie powiało mojego brata, wtedy to nie wiedziałam. Ale siedział z jakąś dziewczyną. ;x
Większość podróży do Kłanina przespałam... xd Mniej więcej troszkę czytałam.. Pośpiewywałam i itp. ;d
Jak dojechaliśmy trzeba było się dobrać w trójki pokojowe. Ja oczywiście nikogo nie znałam. Więc nie pchałam się do nikogo. Oprócz osób które tez jechały na te kolonie czyli znajomi z Lbn'a. Ale oni byli chłopakami. Co to to nie .!
Ciągle patrzyło się na mnie cztery dziewczyny. Bosh, wtedy to tak zdenerwowana byłam, że z nikim się tam nie dogadam i będzie kłopot. A tu trochę sprawnie poszło. Dogadałam się z dziewczynami, które się na mnie patrzyły.
13 sierpnia - pobudka w Kłaninie
Nie bardzo kogoś znałam, ale trzeba było się zapoznać. Poznałam jakiś dwóch chłopaków Pawła (Małpiatkę) i Arka (Szympansa), ich pokój 14 - Psychoklatka. Dlaczego ,? xd
Bo mnie tam wciągali na siłę. Jakoś potrafiłam sobie poradzić i im zwiać. Ale było trudno trzeba przyznać.
14 sierpnia
Tego dnia nie pamiętam co robiliśmy dokładnie. Po śniadaniu do obiadu była plaża i morze. Świetnie.!
Kąpałam się i trochę poprawiła się gładkość skóry, dzięki soli morskiej ;P. Potem mieliśmy konkurencje. Pierwsze miejsce zajęłam ja.! xd Z Gimnazjum oczywiście. xd 55 skoków przez 30sec. xdd
Potem nie pamiętam.
Później opowiem resztę nie bardzo teraz mam ochotę myśleć.
2h spania w autobusie i połamane plecy. Teraz zapraszałam wszystkich tych których znam z kolonii na nk. Nie wiem czy dobrze, zrozumiałam, ale byłam podrywana.? ;o
Chyba pierwszy raz. Musiałam siedzieć jednemu chłopakowi na kolanach, bo miejsce miałam daleko od nich, a lubiłam z nimi rozmawiać. Więc poprosiłam jedną dziewczynę by sie ze mną zamieniła. Ona z chęcią, iż jej koleżanki siedziały nie daleko mojego miejsca. ;P
I tak to mogłam sobie z nimi mniej więcej rozmawiać. Więszkość to były moje spojrzenia na Mateusza, a jego na mnie. Ale wtedy, się tylko uśmiechałam, bo jego brat - Jakub - kładł poduszkę na jego nogach i spał. Słodkie.!
Chciałabym mieć podobnego brata. Albo.. Nikoś pozdrowienia.!
Potem opowiem co się działo na prezentacji pokoju ;P.
25.08.2010 o godz. 11:45
no hej, dosć długo się nie oddzywałam.
ale sie troche pokomplikowało życie.. musiałam troche ogarnąć więc spędziłam dwa dni w Grójcu. tak tak u Daniela własnie .. pomagałam mu przy pracach polowych .. w sumie to niezly hardcore jest , ja bym tak codziennie zapierdalać jak on nie mogła , no ale huk o to. próbwał nauczyć mnie jeździć traktorem .^^ no ale kit z tego bo jak po raz piaty wjechałam w ziemniaki to sie mega wkurzył.;) ale przeprosilam i wgl i spoko było.
a co do Ewy to jak sie okazało jest w szóstym miesiący ciąży , ale fajnie tak namet ovbserwować usg z boku , podobało mi się . no ale ewa musi jeszcze starym o tym powiedziec i tu bd kwas , już sie spakowała w razie czego ;d ..
dziś jadę obejrzeć naszą nową chate , podono jest wieksza od tej starej i wgl no ale ..
co do weekendu to negocjacje trwaja , mosze mama się ugnie i pojedzie tylko z bartkiem.
dzis idę na trening ;d (siatkówki) , bo trener z urlopu wrocil . bardzo sie ciesze.
a co do tytułu to ostatni wszyscy mi sie zwierzaja, może to i dobrze .. ale ja tez bym sie czasem chciala komus zwiezyc , no ale chuj.
lece. pa:*
ale sie troche pokomplikowało życie.. musiałam troche ogarnąć więc spędziłam dwa dni w Grójcu. tak tak u Daniela własnie .. pomagałam mu przy pracach polowych .. w sumie to niezly hardcore jest , ja bym tak codziennie zapierdalać jak on nie mogła , no ale huk o to. próbwał nauczyć mnie jeździć traktorem .^^ no ale kit z tego bo jak po raz piaty wjechałam w ziemniaki to sie mega wkurzył.;) ale przeprosilam i wgl i spoko było.
a co do Ewy to jak sie okazało jest w szóstym miesiący ciąży , ale fajnie tak namet ovbserwować usg z boku , podobało mi się . no ale ewa musi jeszcze starym o tym powiedziec i tu bd kwas , już sie spakowała w razie czego ;d ..
dziś jadę obejrzeć naszą nową chate , podono jest wieksza od tej starej i wgl no ale ..
co do weekendu to negocjacje trwaja , mosze mama się ugnie i pojedzie tylko z bartkiem.
***
dzis idę na trening ;d (siatkówki) , bo trener z urlopu wrocil . bardzo sie ciesze.
a co do tytułu to ostatni wszyscy mi sie zwierzaja, może to i dobrze .. ale ja tez bym sie czasem chciala komus zwiezyc , no ale chuj.
lece. pa:*
25.08.2010 o godz. 11:30
Proszę :)
Mam nadzieje , że się podoba xD
Kot i Kot xD
Sorry , że takie małe , ale nie miałam jak dodać :P Jak coś to pierwszy mówi ,,No co .?" A drugi ,,Mwahahaha.!!!"
Mam nadzieje , że się podoba xD
Kot i Kot xD
Sorry , że takie małe , ale nie miałam jak dodać :P Jak coś to pierwszy mówi ,,No co .?" A drugi ,,Mwahahaha.!!!"
25.08.2010 o godz. 11:21
Witam serdecznie:) Od dziś zaczynam pisać foto bloga. Może zacznę od początku...
Jestem studentką, w tym roku czeka mnie najgorszy czas na studiach, mianowicie pisanie pracy i obrona magisterki.
Poza tym zajmuję się wyrobem biżuterii i ten blog będzie głównie o tym, czyli o mojej pasji:) Zapraszam do czytania, komentowania i oglądania:)
Jestem studentką, w tym roku czeka mnie najgorszy czas na studiach, mianowicie pisanie pracy i obrona magisterki.
Poza tym zajmuję się wyrobem biżuterii i ten blog będzie głównie o tym, czyli o mojej pasji:) Zapraszam do czytania, komentowania i oglądania:)
25.08.2010 o godz. 11:11
Niestety Nie wiadomo dlaczego mi i mojej kuzynce zmarły chomiki syryjskie więc teraz mam dżungarskiego na temat syryjskich chomików będę pisał tak jak na temat dżungarskich zdjęcia będą Chomika dżungarskiego więc to jest tak dokupiłem samice do mojego chomika czekam na młode wrazie jak by się urodziły dam znać jeżeli ktoś mieszka blisko Katowic oczywiście oddam mu za darmo osoba która będzie chciała takiego chomika ]musi spełniać wymagania które prześle mu e-mailem chomiki powinny być przyjazne i miłe w dotyku jak mój samczyk więc jeżeli ktoś po rozmowie z rodzicami zgodzi się na takiego chomika proszę wysyłać wiadomości na mój E-mail lub w komentarzach Gladius567@wp.pl ...
25.08.2010 o godz. 10:59
Czytałam wczoraj wywiad z Joanną Racewicz w najnowszym numerze "Pani" - już dawno żaden wywiad mnie tak nie poruszył. Joanna ma opinie kobiety zimnej i opanowanej, profesjonalistki, ktora od dziecinstwa wiedziała czego chce - być dziennikarką. Ale wywiad dotyczył czegoś innego -straty i samotnosci - bowiem Mąż Joanny Racewicz zginął w katastrofie samolotu w Smoleńsku.

Jakiż z tego wywiadu wypływa ból, strach i samotność, a przede wszystkim wielka prawda. O tym, że w jednej chwili żona, stracila męża, a jej dziecko - ojca, niespodziewanie, nieprzygotowanie, z planami na nastepny dzien, na przyszlosc. W jednej chwili wszystko rozbiło sie w drobny mak.
Racewicz powiedziała ważną rzecz, ze do tej pory miała w Męzu oparcie, czy byli szczesliwi czy pokłoceni, wiedziala ze miala na kogo liczyc, ze w razie problemow jest ktos kto bedzie dla niej opoką - w tym momencie czuje sie sama, wrecz naga, posrod innych. Widzi swoje slabosci bardzo dokladnie i wie, ze sama musi je pokonac, bez pomocy innych.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazic jaki bol przezywa czlowiek, gdy traci najblizsza mu osobe, jakie mysli chodza mu po glowie, gdy oglada wspolne zdjecia, gdy widzi w oczach syna oczy męza... Pani Joanna nie moze wybaczyc sobie, ze nie pocalowala Meza na pozegnanie, a z luboscia tuli koszule ktore pozostawil na pralce, przesiąknięte jego zapachem....
Polecam wszystkim ten wywiad, szczegolnie tym którzy gdzies po drodze zapomnieli jakie mają szczescie, ze ich najblizsze osoby sa obok nich....
A Pani Joannie zycze by jej postanowiena sie spełniły....

Jakiż z tego wywiadu wypływa ból, strach i samotność, a przede wszystkim wielka prawda. O tym, że w jednej chwili żona, stracila męża, a jej dziecko - ojca, niespodziewanie, nieprzygotowanie, z planami na nastepny dzien, na przyszlosc. W jednej chwili wszystko rozbiło sie w drobny mak.
Racewicz powiedziała ważną rzecz, ze do tej pory miała w Męzu oparcie, czy byli szczesliwi czy pokłoceni, wiedziala ze miala na kogo liczyc, ze w razie problemow jest ktos kto bedzie dla niej opoką - w tym momencie czuje sie sama, wrecz naga, posrod innych. Widzi swoje slabosci bardzo dokladnie i wie, ze sama musi je pokonac, bez pomocy innych.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazic jaki bol przezywa czlowiek, gdy traci najblizsza mu osobe, jakie mysli chodza mu po glowie, gdy oglada wspolne zdjecia, gdy widzi w oczach syna oczy męza... Pani Joanna nie moze wybaczyc sobie, ze nie pocalowala Meza na pozegnanie, a z luboscia tuli koszule ktore pozostawil na pralce, przesiąknięte jego zapachem....
Polecam wszystkim ten wywiad, szczegolnie tym którzy gdzies po drodze zapomnieli jakie mają szczescie, ze ich najblizsze osoby sa obok nich....
A Pani Joannie zycze by jej postanowiena sie spełniły....
25.08.2010 o godz. 10:54
Siedzę sobie na krześle, no i zaczęłam poprawiać co napisałam. Wczoraj przeczytałam 100 stron Robin Hooda, nie powiem, ale trochę mi to pomogło. Mam lenia, bo nie chce mi się, ale zmuszam się, zmuszam, zjem kotlecika i zredaguje to co mam dalej.
________________________________________
Wczoraj kolega krytykant napisał,że czyta książki, wooow nic mu nie powiedziałam, ale skoro tak, to z pewnością,żeby mi poodgryzać kupi. Wredny padalec... wole,żeby milczał.
________________________________________
Dzisiaj zredaguje pierwszy rozdział, będzie ich pięć, no i epilog trzeba by napisać. Poczytam sobie Słowackiego, świetny poeta, uwielbiam go. Później włączę sobie jakiegoś filma: chyba "Miłosne manewry" Davida Dhawana ( Bollywood) ale piosenki naprzód x 3, a przy tym seria 21 ćwiczeń...brak kondychy ale to nic. Dam radę chociaż mam lenia...
25.08.2010 o godz. 10:29
~ Początek ~
Ci którzy już nie raz odwiedzali mojego bloga wiedzą co na
nim było. Oczywiście nadal będą tu moje notki tylko troszkę inne. Zaczynam pisać od nowa ponieważ doszłam do wniosku że ten blog w starym wykonaniu był nudny ; // Blog nadal będzie emo bo moje zainteresowanie tymi ludźmi wgl się nie zmieniło. I to by było na tyle ; )) A i jeszcze co do notek to na początku bd je kopjować z drugiego bloga. Jest ich chyba 4. Czyli przy okazji skasuje tamtego bloga ; ))
Niom i to jest juz koniec!!
Niom i to jest juz koniec!!
25.08.2010 o godz. 10:03






