Dziesięć dni temu pożegnaliśmy jakże śliczny rok 2011. Współcześnie mamy okazje kupić darmowe perfumy. Perfumerie prześcigają się w promocjach, by pozbyć się w towaru. Mnogość z nas zrobi sobie pewno niezłe zapasy. Z jakiejś strony zaoszczędzimy trochę kasy, a z drugiej na nieszczęście zrezygnujemy z nowych debiutów w 2012 roku.Nie który Morasa stworzyli perfum, który jest bliskoznacznikiem pobudliwości i dzielności pań. Nazwa jest jeszcze nie znana, ale wg. nowiusieńkich wiadomości cena wyniesie ok 250 zł za słoiczek o pojemności 30 ml. Woń będzie połączeniem zapachu włoch, kwiatów oraz bliskiego wschodu. Zapakowanie będzie słoneczne, dezorientujące, a z drugiej strony także wspaniałe. To jednak nie koniec nowin. Nową postać piękna i elegancji wprowadzi pewien człowiek swoim nowym zapachem. Cena około 100 zł za flakon o objętości 250 ml. Pachnidła damskie to nie wsio... Dużo nowin będzie także dla płci przeciwległej. Z kolei w dziale trendy perfumy panować będzie zapach miszel, w łososiowym zapakowaniu. Koszt będzie nawet przestępny. A to przeto, że premiere zaplanowano na walentynki. Ileś sałaty pozostanie na kwiaty. Miejmy nadzieję, że ten rok kalendarzowy będzie obfitował w większą ilość perfum niż były.
Cześć !!! :)
Nasz blog będzie o słynnym nastolatku Justinie Biebierze.
Jest on oczywiście przeznaczony dla anty fanów.
Znajda się w nim smieszne zdjęcia, teksty oraz filmiki ;D
Śmiwsze do łez ;P
_________________________________________________________________
Zapraszamy !!!! :)
Nasz blog będzie o słynnym nastolatku Justinie Biebierze.
Jest on oczywiście przeznaczony dla anty fanów.
Znajda się w nim smieszne zdjęcia, teksty oraz filmiki ;D
Śmiwsze do łez ;P
_________________________________________________________________
Zapraszamy !!!! :)
Planów na przyszłość jest już sporo. Ciągle ich przybywa. Wciąż rozmyślam o sprawie z tymi kolesiami, wiem,jestem tępa. Ale no cóż, takie życie. Czasami bym chciała po prostu oderwać się od codzienności,zapaść w głęboki sen i tak chociaż z miesiąc. Przyznam się; Nie wiem czego chcę, jestem uparta i nie cieszę się z tego co mam. A mam tego sporo, każde dziecko/nastolatka chciałaby mieć mieć tyle co ja. Myślę sobie czasami: "Czego tak na prawdę pragnę?" oraz "Czemu ta łatwo mi znaleźć jakiegoś kolesia który mi się podoba, ale który nie jest perfekcyjny" Tak wiem, nikt nie jest idealny. Cóż. Ale wieże że nie długo powiem do kogoś "Nie chcę ideału, chcę ciebie." Chciałabym mieć tą prawdziwą miłość przy sobie. Marzę o tym żeby się zakochać tak naprawdę i nie marudzić pod względem związków. Miałam już jedną taką miłość, Bartka. Byliśmy ze sobą 2 razy, ale wciąż mamy ze sobą kontakt, oraz się przyjaźnimy. Zerwaliśmy z powodu mojego wyjazdu, sorry,ale ja nie wieże w związki na tak długą odległość. Shit, mam dopiero prawie 14 lat, a już myślę o prawdziwej miłości. Nie wiem czy jestem zrzędliwą nastolatką, lub może dorastam, i coraz trudniej mnie zadowolić? Whatever: walę głową o biurko, moje myśli wracają do miłości, ale na razie staram rozkoszować się wolnością (ale czasami potrzebuje kogoś takiego do którego bym mogła się przytulić od tak i powiedzieć mu bez żadnych problemów "kocham cię") oraz nieziemskim chilloutem. Jak mówiłam, planów na przyszłość jest sporo, ale wymienię kilka z nich:
1.Chciała bym zapuścić włosy i mieć kolor włosów jak Sandra Bullock w filmie "Narzeczony mimo woli" :
2. Zostanę fotografem, zamieszkam z przyjacielem (Kto wie, może w przyszłości będziemy razem? Czas pokażę co się będzie działo za parę, paręnaście lat.) i razem będziemy podróżować po całym świecie, nawet już robię listę krajów i miejsc które zwiedzimy, jest długa.
3. Po skończeniu studiów chcę wyjechać na 2,3 tygodnie na Ibizę, żeby odpocząć po tych wszystkich latach nauki.
4. Chcę umieć kilka języków: Angielski, Niemiecki, Hiszpański, Włoski, oraz Japoński.
Ale na razie skupiam się na wakacjach, nauce, miłostkach i czilu. // xoxo Alex.♥
+ Cytat
"Kocha, nie kocha,kocha, nie kocha..." odrywa płatki kwiatów od łodygi. "Kocha, nie kocha, kocha..." myśli.. "Czyli ma mnie w dupie." Created by Alex. | Wszystkie prawa zastrzeżone. © + Boże, strasznie podobają mi się martensy w kwiaty, gdzie można takie kupić, pomożecie w poszukiwaniach?
1.Chciała bym zapuścić włosy i mieć kolor włosów jak Sandra Bullock w filmie "Narzeczony mimo woli" :
2. Zostanę fotografem, zamieszkam z przyjacielem (Kto wie, może w przyszłości będziemy razem? Czas pokażę co się będzie działo za parę, paręnaście lat.) i razem będziemy podróżować po całym świecie, nawet już robię listę krajów i miejsc które zwiedzimy, jest długa.
3. Po skończeniu studiów chcę wyjechać na 2,3 tygodnie na Ibizę, żeby odpocząć po tych wszystkich latach nauki.
4. Chcę umieć kilka języków: Angielski, Niemiecki, Hiszpański, Włoski, oraz Japoński.
Ale na razie skupiam się na wakacjach, nauce, miłostkach i czilu. // xoxo Alex.♥
+ Cytat
"Kocha, nie kocha,kocha, nie kocha..." odrywa płatki kwiatów od łodygi. "Kocha, nie kocha, kocha..." myśli.. "Czyli ma mnie w dupie." Created by Alex. | Wszystkie prawa zastrzeżone. © + Boże, strasznie podobają mi się martensy w kwiaty, gdzie można takie kupić, pomożecie w poszukiwaniach?
-masz remont w domu ?
-nie, dlaczego ?
-bo masz na ryju tyle gładzi szpachlowej, że o ja pierdole .
-nie, dlaczego ?
-bo masz na ryju tyle gładzi szpachlowej, że o ja pierdole .
Jak masz na imie ? - Zapytał chłopak .
-Nicol .
-Ślicznie..
uśmiechnełam się i zagarnełam włosy za ucho.
To.. idziemy do mnie do pokoju . ?
Zapytała Alexis ze zdziwieniem czemu ja i Justin cały czas nie spuszczamy z siebie wzroku .
-Tak.
-Eee.. nie możecie tam iść . - Szybko odpowiedział Bieber .
Niby czemu .? I nie zwracając uwgi na Niego Alexis wzieła mnie za rękę .
Nagle otwiera drzwi a tam nagle impreza , Alexis zaczeła się śmiech chociaż sama nie wiem czemu . Dziwiło mnie to . A najgorsze było to że ona jest moją najlepszą kumpelą A chyba zakochała się Justinie .
Omg . Zaczeła drzeć się Alexis . !
- Justin masz przerąbane . !
-Ja ?! Ale to wszystko zrobił Victor . !
-Nie ważne . !
-Oj no siostrzyczko wybacz mi .
- Eh ... Alexis przecież nic się nie stało .Nie pewnie się wtrąciłam .
- Okej tym razem ci przepuszczę ale masz posprzątać . !
Kątem oka patrzałam na Biebera i Alexis .. Nagle Alexis zrobiła się cała blada ..
-Nic ci nie jest ? - Zapytałam .
-Zapomniałam że muszę odebrać siostrę z przedszkola .
Nicol .. mogłabyś zostań tutaj z Justinem na chwilkę ? Zaraz wracam .
- Jasne .. nie ma problem .
A potem już tylko widziałam jak zamykały się drzwi .
- Too... co chcesz robić ? - Zapytał mnie chłopak .
- Nie wiem może się najpierw zapoznajmy . ?
- Ok to ja nazywam się ..
-Daruj sobie . ! Wiem jak się nazywasz . - Patrzyłam na chłopaka z uśmiechcem .
- A ty jak masz na imie ? - Zapytał z zaciekawieniem .
-Nicol .. Mam 16 lat .
- cool .
- Może choć dołączymy do imprezy zanim Alexis wruci ? - zapytał mnie chłopak .
Poczym bez zastanowieniaa poszłam a nim .
Ciągle widziałam jak inne dziewczyny z nim flirtują i że go wszyscy lubią . Czułam sie nie swojo nikogo nie znałam . Wkońcu Justin podeszedł do mnie i mnie z wszystkimi po koleji zapoznawał .
- Źle się czuję , dodałam szybko gdy wszyscy już wychodzili .
- Nic ci nie jest ? Zapytał zmartwiony .
- Nie dobrze mi . Mógłbyś mnie odwieść do domu ?
- Tak Tak . Bez wachania odpowiedział .
Tylko zadzwonie do Alexis .
Po czym wsiadliśmy do auta . Wogóle się nie oddzywałam . Było mi tak nie dobrze że wolałam nic nie mówic . Wydawało mi się że zaraz mi brzuch eksploduje .
Nareszcie dotarliśmy na miejce .
-No ... oto jesteśmy .
- Dziękuję . :) Jakoś się Uśmiechnełam i Lekko musnełam jego policzek .
-Nie ma sprawy .
- Wysiadłam ...
- Idąc do domu chyba ze 100 razy się odwruciłam patrząc czy on tam jeszcze jest .
Chyba się o mnie martwi jeśli ciągle zagląda czy dotrę do domu .
Na drugi dzień ^^
-Nicol wstawaj . !
-Jeszcze chwilkę mamo .
-Jeszcze chwilkę ? Masz 5 minut do szkoły . !
-Ok ok już wstaję .
Wziełam szybko prysznic zrobiłam lekki make up , i ubrałam świeży zestaw.
Ale i tak byłam spuźniona do szkoły .
Zasapana dobiegłam do szkoły . Byłam szczęśliwa ze spuźniłam się tylko na jedną lekcję . I właśnie se przypomniałam że nie mam adania domowego . Ale wkońcu raz się żyje ^^ .
-Dzień dobry panno Smart . ! - powiedział nauczyciel ze srogą miną .
- Dzień dobry .
- Czy wie pani która godzina ?!
-Tak wiem przepraszam . Ze wspuczoną głową uusiadłam koło Alexis . A ona odrazu zaczeła mnie pytać jak się czuję po wczoraj . Głupio mi było powiedzieć że wymiotowałam i powiedziałam że wszystko było okej .
- I wkońcu koniec lekci . - zaczełam krzyczeć na głos .
Byłam tak szczęśliwa.
- Nicol choć na chwilkę - Usłyszałam głos brata .
- Czego ?!
-Odwruciłam się i zobaczylam Justina i resztę chłopaków .
-Nieźle sie wczorja upiłaś. zaczoł sie ze mnie nabijać .
- Och bąć cicho idioto i szybko się odwruciłam . yłam zła że on to tak nagłos powiedział .
-Nicol ... Nagle poszułam czyjąś dłoń na mojej . Patrze a to Jutin .
-Jest Okej ? - Zapytał
-Nie ! Nic nie jest okej . ! Nie chce żeby wszyscy wiedzieli ze się wczoraj upiłam . !
- Nie przejuj się pogadam z nim . - Powiedział to z takim czułym głosem i słodkim uśmiechem .
-Dziękuję . - Uśmiechnełam się i chciałam odejść . Aż nagle se przypomniałam że ciągle czymamy się za dłonie .
-Eeem .... popatrzałam n moją rękem a potem w jego oczy .
- oł .. przepraszam - Odpowiedział szybko chłopak poczym szybko zabrał swą rękę . to ja już idę z nim pogadać . Wyszczerzył do mnie swe białe ząbki i poszedł .
Zagryzłam lekko dolną wargę i myslałam o nim .
-Nicol .
-Ślicznie..
uśmiechnełam się i zagarnełam włosy za ucho.
To.. idziemy do mnie do pokoju . ?
Zapytała Alexis ze zdziwieniem czemu ja i Justin cały czas nie spuszczamy z siebie wzroku .
-Tak.
-Eee.. nie możecie tam iść . - Szybko odpowiedział Bieber .
Niby czemu .? I nie zwracając uwgi na Niego Alexis wzieła mnie za rękę .
Nagle otwiera drzwi a tam nagle impreza , Alexis zaczeła się śmiech chociaż sama nie wiem czemu . Dziwiło mnie to . A najgorsze było to że ona jest moją najlepszą kumpelą A chyba zakochała się Justinie .
Omg . Zaczeła drzeć się Alexis . !
- Justin masz przerąbane . !
-Ja ?! Ale to wszystko zrobił Victor . !
-Nie ważne . !
-Oj no siostrzyczko wybacz mi .
- Eh ... Alexis przecież nic się nie stało .Nie pewnie się wtrąciłam .
- Okej tym razem ci przepuszczę ale masz posprzątać . !
Kątem oka patrzałam na Biebera i Alexis .. Nagle Alexis zrobiła się cała blada ..
-Nic ci nie jest ? - Zapytałam .
-Zapomniałam że muszę odebrać siostrę z przedszkola .
Nicol .. mogłabyś zostań tutaj z Justinem na chwilkę ? Zaraz wracam .
- Jasne .. nie ma problem .
A potem już tylko widziałam jak zamykały się drzwi .
- Too... co chcesz robić ? - Zapytał mnie chłopak .
- Nie wiem może się najpierw zapoznajmy . ?
- Ok to ja nazywam się ..
-Daruj sobie . ! Wiem jak się nazywasz . - Patrzyłam na chłopaka z uśmiechcem .
- A ty jak masz na imie ? - Zapytał z zaciekawieniem .
-Nicol .. Mam 16 lat .
- cool .
- Może choć dołączymy do imprezy zanim Alexis wruci ? - zapytał mnie chłopak .
Poczym bez zastanowieniaa poszłam a nim .
Ciągle widziałam jak inne dziewczyny z nim flirtują i że go wszyscy lubią . Czułam sie nie swojo nikogo nie znałam . Wkońcu Justin podeszedł do mnie i mnie z wszystkimi po koleji zapoznawał .
- Źle się czuję , dodałam szybko gdy wszyscy już wychodzili .
- Nic ci nie jest ? Zapytał zmartwiony .
- Nie dobrze mi . Mógłbyś mnie odwieść do domu ?
- Tak Tak . Bez wachania odpowiedział .
Tylko zadzwonie do Alexis .
Po czym wsiadliśmy do auta . Wogóle się nie oddzywałam . Było mi tak nie dobrze że wolałam nic nie mówic . Wydawało mi się że zaraz mi brzuch eksploduje .
Nareszcie dotarliśmy na miejce .
-No ... oto jesteśmy .
- Dziękuję . :) Jakoś się Uśmiechnełam i Lekko musnełam jego policzek .
-Nie ma sprawy .
- Wysiadłam ...
- Idąc do domu chyba ze 100 razy się odwruciłam patrząc czy on tam jeszcze jest .
Chyba się o mnie martwi jeśli ciągle zagląda czy dotrę do domu .
Na drugi dzień ^^
-Nicol wstawaj . !
-Jeszcze chwilkę mamo .
-Jeszcze chwilkę ? Masz 5 minut do szkoły . !
-Ok ok już wstaję .
Wziełam szybko prysznic zrobiłam lekki make up , i ubrałam świeży zestaw.
Ale i tak byłam spuźniona do szkoły .
Zasapana dobiegłam do szkoły . Byłam szczęśliwa ze spuźniłam się tylko na jedną lekcję . I właśnie se przypomniałam że nie mam adania domowego . Ale wkońcu raz się żyje ^^ .
-Dzień dobry panno Smart . ! - powiedział nauczyciel ze srogą miną .
- Dzień dobry .
- Czy wie pani która godzina ?!
-Tak wiem przepraszam . Ze wspuczoną głową uusiadłam koło Alexis . A ona odrazu zaczeła mnie pytać jak się czuję po wczoraj . Głupio mi było powiedzieć że wymiotowałam i powiedziałam że wszystko było okej .
- I wkońcu koniec lekci . - zaczełam krzyczeć na głos .
Byłam tak szczęśliwa.
- Nicol choć na chwilkę - Usłyszałam głos brata .
- Czego ?!
-Odwruciłam się i zobaczylam Justina i resztę chłopaków .
-Nieźle sie wczorja upiłaś. zaczoł sie ze mnie nabijać .
- Och bąć cicho idioto i szybko się odwruciłam . yłam zła że on to tak nagłos powiedział .
-Nicol ... Nagle poszułam czyjąś dłoń na mojej . Patrze a to Jutin .
-Jest Okej ? - Zapytał
-Nie ! Nic nie jest okej . ! Nie chce żeby wszyscy wiedzieli ze się wczoraj upiłam . !
- Nie przejuj się pogadam z nim . - Powiedział to z takim czułym głosem i słodkim uśmiechem .
-Dziękuję . - Uśmiechnełam się i chciałam odejść . Aż nagle se przypomniałam że ciągle czymamy się za dłonie .
-Eeem .... popatrzałam n moją rękem a potem w jego oczy .
- oł .. przepraszam - Odpowiedział szybko chłopak poczym szybko zabrał swą rękę . to ja już idę z nim pogadać . Wyszczerzył do mnie swe białe ząbki i poszedł .
Zagryzłam lekko dolną wargę i myslałam o nim .
- nie rób ze Mnie idioty.
- nie muszę, sam sobie świetnie dajesz radę.
- nie muszę, sam sobie świetnie dajesz radę.
O4.O2.2O12
Mało dziś spałam, w sumie obudziłam się wypoczęta, co mnie nieco zdziwiło. Spojrzałam na telefon.. - hmm, nie ma żadnych wiadomości.- Powiedziałam do siebie. Czy to dziwne ,że czasem powiem coś do siebie? W każdym razie, podniosłam się żwawo z łóżka i popędziłam do łazienki. Znowu nie zmyłam makijażu, wyglądałam tragicznie. Rozsiadłam się na łóżku z kawą i laptopem. kurde, co ja dziś będę robiła? miałam przecież iść do znajomej, ale odwołała. NAPEWNO DZIŚ NIE JARAM -westchnęłam. Dzwoni telefon- oo Klaudiaa, siemanko.
- co dziś robisz?
- no, nudzę się.
- to chodź z nami do Marka.
- spoko.
No to dzień zaplanowany, szybko się ogarnęłam i popędziłam na najbliższy przystanek. BYŁO BARDZO ZIMNO, a ja ubrana w cienkie rurki i maxy. Myślałam ,że zamarznę. Autobus nie przyjeżdża.. chociaż napisane było ,że zaraz będzie. WIĘC GDZIE ON JEST?! Czekam już godzinę - cholera,pierdole.. ide na pieszo ! - wrzasnęłam. I wstałam nieco zirytowana. Biegłam, szłam, biegłam, szłam. Aby tylko jak najszybciej dojść na miejsce. Nie czułam nóg. Zatrzymałam się na opuszczonym domku, tam zawsze w zimę jest cieplej, a w lato chłodno. Rozsiadłam się na schodkach i wracały wspomnienia, całe wakacje spędzone właśnie w tym miejscu.. przepłakane dni i zabawy z duchami. Stwierdziłam ,że wcale nie jest tutaj tak ciepło, cieplej niż na zewnątrz, ale za zimno ,żeby się nagrzać. Wstałam i przebiegłam ten kawałek, zdyszana wparowałam do Marka. - herbatę i fajka proszę. Siedziałam pod kołdrą, cała zmarznięta, trzęsłam się. Aż szczęka mi latała. Coś mi się wydaje ,że będę chora. Miałam nie palić, no i tak było. Poleciał blancik, dwie lufki. Odmówiłam, chociaż byłam tak zła ,że chciałam zapalić. Zjebałam przyjaźń. hmm.. cóż za nowość. Nawaliłam, jestem beznadziejna. Miałam takiego doła, przez cały czas myślałam, jak ja mogłam być taką idiotką ,żeby zmarnować tyle szans. ZOSTAŁAM SAMA. Wiedziałam ,że On przyjdzie. No i przyszedł, usiadł na przeciwko i tylko co jakiś czas zabijał mnie wzrokiem. Napływały mi łzy do oczu za każdym razem jak spojrzałam na niego. Dziewczyny chyba wyczaiły o co chodzi i ogarniały mnie co chwile, jednak były złe na niego, nie wiem z jakiego powodu. Okłamałam go, nie byłam dobrą przyjaciółką. Na jego miejscu zachowywałabym się identycznie. 16:00 - kurde, za pół godziny mam być w domu. Ubrałam się szybko, pożegnałam ze wszystkimi i spojrzałam na niego przed wyjściem. Monika chyba zauważyła, że coś nie tak, bo jak tylko zamknęłam drzwi to wyszła do mnie. Nie chciałam jej mówić o co chodzi, bo nie chciałam zamieszania + autobus mi uciekał. Wyszłam tylko z mieszkania , zbiegłam po schodach i na dole otworzyłam red bulla. Był zimny, wzięłam 3 łyki i wyrzuciłam go. Patrze na godzine - kurde, już 15 po? Pobiegłam na przystanek, NIE MA ŻADNEGO CHOLERNEGO AUTOBUSU?!. Odwracam się, - oo busik.! idealnie, wsiadłam a potem już było z górki. Jednak, jak wracałam musiałam iść rozpięta bo cała przesiąknięta byłam szlugami i zielskiem. Nic nie wyczuli, jak zwykle.. Coś mi się wydaje, że ta noc będzie nieprzespana i pełna niechcianych myśli.
- co dziś robisz?
- no, nudzę się.
- to chodź z nami do Marka.
- spoko.
No to dzień zaplanowany, szybko się ogarnęłam i popędziłam na najbliższy przystanek. BYŁO BARDZO ZIMNO, a ja ubrana w cienkie rurki i maxy. Myślałam ,że zamarznę. Autobus nie przyjeżdża.. chociaż napisane było ,że zaraz będzie. WIĘC GDZIE ON JEST?! Czekam już godzinę - cholera,pierdole.. ide na pieszo ! - wrzasnęłam. I wstałam nieco zirytowana. Biegłam, szłam, biegłam, szłam. Aby tylko jak najszybciej dojść na miejsce. Nie czułam nóg. Zatrzymałam się na opuszczonym domku, tam zawsze w zimę jest cieplej, a w lato chłodno. Rozsiadłam się na schodkach i wracały wspomnienia, całe wakacje spędzone właśnie w tym miejscu.. przepłakane dni i zabawy z duchami. Stwierdziłam ,że wcale nie jest tutaj tak ciepło, cieplej niż na zewnątrz, ale za zimno ,żeby się nagrzać. Wstałam i przebiegłam ten kawałek, zdyszana wparowałam do Marka. - herbatę i fajka proszę. Siedziałam pod kołdrą, cała zmarznięta, trzęsłam się. Aż szczęka mi latała. Coś mi się wydaje ,że będę chora. Miałam nie palić, no i tak było. Poleciał blancik, dwie lufki. Odmówiłam, chociaż byłam tak zła ,że chciałam zapalić. Zjebałam przyjaźń. hmm.. cóż za nowość. Nawaliłam, jestem beznadziejna. Miałam takiego doła, przez cały czas myślałam, jak ja mogłam być taką idiotką ,żeby zmarnować tyle szans. ZOSTAŁAM SAMA. Wiedziałam ,że On przyjdzie. No i przyszedł, usiadł na przeciwko i tylko co jakiś czas zabijał mnie wzrokiem. Napływały mi łzy do oczu za każdym razem jak spojrzałam na niego. Dziewczyny chyba wyczaiły o co chodzi i ogarniały mnie co chwile, jednak były złe na niego, nie wiem z jakiego powodu. Okłamałam go, nie byłam dobrą przyjaciółką. Na jego miejscu zachowywałabym się identycznie. 16:00 - kurde, za pół godziny mam być w domu. Ubrałam się szybko, pożegnałam ze wszystkimi i spojrzałam na niego przed wyjściem. Monika chyba zauważyła, że coś nie tak, bo jak tylko zamknęłam drzwi to wyszła do mnie. Nie chciałam jej mówić o co chodzi, bo nie chciałam zamieszania + autobus mi uciekał. Wyszłam tylko z mieszkania , zbiegłam po schodach i na dole otworzyłam red bulla. Był zimny, wzięłam 3 łyki i wyrzuciłam go. Patrze na godzine - kurde, już 15 po? Pobiegłam na przystanek, NIE MA ŻADNEGO CHOLERNEGO AUTOBUSU?!. Odwracam się, - oo busik.! idealnie, wsiadłam a potem już było z górki. Jednak, jak wracałam musiałam iść rozpięta bo cała przesiąknięta byłam szlugami i zielskiem. Nic nie wyczuli, jak zwykle.. Coś mi się wydaje, że ta noc będzie nieprzespana i pełna niechcianych myśli.
Nie rozumiem swojego stanu. Nie rozumiem już nic. Najchętniej odizolowana od otoczenia z słuchawkami w uszach bezczynnie patrzałabym się w sufit pogubiona w swojej wyobraźni. Jednak tak się nie da. Choć mam tyle czasu czuję ze jest go za mało. Za szybko wszystko mija. Gubię się w tym co mówię jednocześnie chcąc czegoś jak i nie chcąc.
Czuję się jak w labiryncie , bez mapy. Nie wiedząc gdzie mam iść . Każde wyjście wydaje się rozsądne lecz kiedy się w nie zagłębiam wiem że to nie to jednocześnie nie umiejąc wrócić.





Czuję się jak w labiryncie , bez mapy. Nie wiedząc gdzie mam iść . Każde wyjście wydaje się rozsądne lecz kiedy się w nie zagłębiam wiem że to nie to jednocześnie nie umiejąc wrócić.

wiedziałam, że jak wrócę do domku to będzie problem z nauką, no i niestety tak jest.. nic mi nie idzie, za dużo tu rozproszeń. dziś też dopiero do domu wróciłam ok 14, bo musiałam odwiedzić Dziadków i Babcię, no a potem obiad i później zabrałam się za naukę i nagle usnęłam nad książką, eh.. niby ostatni egzamin, a już czuję, że siły mi się na tą sesję wyczerpały i zaczynam się bać :(
tyle myśli, tyle chwil i niepewności.. zbyt się przyzwyczaiłam i to może mnie zgubić..
miłego dnia :)
tyle myśli, tyle chwil i niepewności.. zbyt się przyzwyczaiłam i to może mnie zgubić..
miłego dnia :)
NOWY BLOG I PROLOG : www.myself.bloblo.pl
"O miłości życia nie da się zapomnieć."
Nasza podróż trwała niecałe 3 godziny i znaleźliśmy się na lotnisku we Warszawie. Całą drogę miałam mokre policzki od łez, które niemiłosiernie płynęły mi z oczu na samo wspomnienie o Justinie, że go zostawiłam podczas kiedy miało być tak romantycznie i przyjemnie, że właśnie teraz odnaleźliśmy siebie i mogliśmy być razem.
Czasami myśląc o nas przypomina mi się dramat 'Romeo i Julia', w końcu byliśmy kochankami, ale z każdej strony coś stało nam na drodze do szczęścia.
- Wsiadaj do taksówki. - polecił ojciec i pchnął mnie w stronę żółtego wozu.
Usiadłam na niewygodnym i poszarpanym siedzeniu, podczas kiedy tata podał grubemu, zarośniętemu mężczyźnie z przodu kartkę z adresem.
- Tato, jak długo tu będziemy ? -zapytałam patrząc na mojego ojca błagalnym wzrokiem. Miałam nadzieję, że nie długo, gdyż nie wytrzymam tutaj, w Polsce.
- Tak długo jak będzie trzeba. - odpowiedział tata, a kierowca popatrzył na nas jak na debili.
Obowiązywał tu inny język, którego nie znałam i nie chciałam się uczyć, w prawdzie nie chciałam tu być - teraz ani nigdy.
Spoglądając zza okno dostrzegłam całkiem przyjazną oku okolice. Trzeba było przyznać, że każdy skrawek tego miasta był cudowny i taki się zdawał choć tak bardzo chciałam wrócić do Justina i nadal zachwycać się urokiem Wysp.
Zatrzymaliśmy się przez ogromnym domem z ogrodem i białym płotem dookoła niego. Tata podszedł do furki i nacisnął mały pstyczek do domofonu.
- Halo ? - odezwał się dosyć dziecinny głos.
- To ja, John. - powiedział mój ojciec, a na dźwięk jego imienia otworzyła się furka z małym piskiem.
Przeszliśmy wysypywaną dróżką. Po obu stronach porozmieszczany były małe lampy wbite w ziemie, zieleń rozrastała się na terenie całego ogrodu. W jego głębi znajdowała się huśtawka i mały basen.
Schyliłam głowę ,aby nie zaczepić włosami o bluszcz i zobaczyłam kobietę i dziewczynę stojącą u drzwi domu.
- Witaj John ! - powiedziała kobieta i przytuliła go po czym spojrzała na mnie. - Pewnie mnie nie pamiętasz. - uśmiechnęła się na co ja pokręciłam głową.
- Jestem siostrą Twojego taty Samanta, a to moja córka Megan. - powiedziała z uśmiechem kobieta i pchnęła w moją stronę dziewczynę o czarnych włosach. Była strasznie blada i wychudzona. Ich dom i ciocia nie wyglądali jakby czegoś im brakowało, ale jednak Megan sprawiała takie wrażenie.
- Jestem Elena. - powiedziałam po angielsku.
- Przecież wiemy. - odezwała się moja kuzynka i podeszła bliżej obejmując mnie. To jej głos usłyszeliśmy w domofonie - dziecinny i osłabiony.
- Megan, idź pokazać wasz pokój. - nakazała ciocia.
Dziewczynka chwyciła mnie za rękę i wciągnęła do wnętrza domu, a następnie po schodach. Weszliśmy do drugiego pokoju po lewej stronie i moim oczom ukazał mi się niesamowicie wzruszający widok. Cały pokój mojej kuzynki był oblepiony plakatami Justina. Każdy jego skrawek przepełniała uśmiechnięta mina Justa. Stanęłam jak wryta i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
- Jesteś jego fanką ? - zapytałam po angielsku i usiadłam na małym drewnianym łóżku z wygodnym materacem.
- Jest dla mnie kimś więcej. - odparła dziewczyna również po moim narodowym języku trochę go kalecząc, ale dobrze ,że chociaż się rozumiemy w ten sposób. Natomiast Megan przejechała palcem po policzku Justina na plakacie.
- Nie myślałaś o pojechaniu na jego koncert ? - odezwałam się niepewnie.
- Byłam na jego koncertach. - odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się w stronę plakatów.
- Prawdziwa z Ciebie fanka. - odezwałam się i jeszcze raz spoglądnęłam na ściany pokoju.
- Powiedz mi, jak to jest kiedy Justin jest obok Ciebie ? - zapytała nagle Megan.
- Niby skąd mam wiedzieć ? - odparłam lekko zdenerwowana tą
sytuacją. Nie chciałam być tutaj kojarzona z Justinem.
- Śledzę jego życie. Wiem, że z nim byłaś. - powiedziała.
- Nic się nie ukryje. - szepnęłam do siebie.
- To dlatego Twój tata Cię tutaj przywiózł, żebyś o nim zapomniała ? - Megan już powoli zaczęła mnie irytować, za bardzo naciskała.
- O miłości życia nie da się zapomnieć. - odpowiedziałam nieobecnym wzrokiem przypominając sobie najlepsze chwile z Justinem.
Obudziłem się z wielkim bólem głowy leżąc pod ścianą sypialni. Teraz już nic się nie liczyło, nic nie miało sensu. Nie mogłem żyć bez niej to było jasne jak słońce dzisiejszego dnia, które wkradało się przez niezasłonięte rolety.
Próbując wstać świat zachwiał mi się przed oczami i usiadłem z powrotem na ziemię. Nagle mój telefon zaczął wibrować w kieszeni spodni, które miałem na sobie.
- Justin ! W końcu odebrałeś ! - krzyknął uradowany Scooter a mnie jeszcze bardziej zabolała głowa.
- Ciszej, proszę. - powiedziałem błagalnie.
- Kenny właśnie wsiadł w samolot i po Ciebie leci. Wszystko wiemy, przykro mi. - odparł mój menadżer.
Nie odpowiedziałem na jego nic niewarte 'przykro mi'. To co straciłem nie mogło się równać z niczym, teraz jedyne co mi pozostało to czekać na Kennego.
Przecież mogę się zabić, ale po co mi to skoro ona nadal gdzieś tam jest i może akurat myśli o mnie. W sercu zapałał mi ogień miłości do jednej, drobnej dziewczyny, którą być może nigdy już nie zobaczę, ani nie spotkam. Na raz zaczęły mi lecieć łzy i zakryłem twarz dłońmi.
Po dwóch godzinach ktoś szedł do domku i przeszukiwał dom. Nie miałem siły, żeby wstać. Do pokoju wszedł Kenny w obcisłym, czarnym podkoszulku i patrzył na mnie ze smutkiem.
- Co Ty ze sobą zrobiłeś ? - spytał mój ochroniarz.
- To nie ja , to miłość mnie niszczy. - odpowiedziałem.
Kenny pomógł mi wstać i podał szklankę wody po czym polecił ,abym poszedł wziąć prysznic. Tak zrobiłem, choć nie czułem się na siłach do życia, wciąż miałem nadzieję.
Nawet nie wiem kiedy siedziałem w fotelu we wnętrzu samolotu i zamykałem oczy wciągając zapach świeżości panującej na pokładzie.
- Prosimy wyłączyć komórki i wszystkie sprzęty elektroniczne na czas lotu. - powiedziała kobieta przed głośniki. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wyłączyłem całkowicie, Kenny zrobił to samo.
Nie zostało mi nic innego jak wracać myślą do dni kiedy życie było prostsze.
- Czy mogę s z waszego telefonu ? - zapytałam dziewczynę a ona była nieco zdezorientowana. - W moim padła bateria. -dodałam.
- Twój tato zakazał nam pozwalania Ci na wszelkie kontakty z tym chłopakiem. - odezwała się smutno moja kuzynka.
- Proszę, pięć minut. Tata się nie dowie. - powiedziałam błagalnie a Megan podała mi swój telefon. Jak najszybciej wystukałam numer Justina i zadzwoniłam. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał ... Nikt nie odbierał. W końcu odezwała się sekretarka i nakazała zostawić wiadomość.
- Justin przepraszam. - powiedziałam ze skruchą. - Nie wygrałam z tatą. Jestem w Polsce, w Warszawie. Proszę pomóż mi, nie chcę tu zostać, bez Ciebie. - łzy spłynęły mi po policzkach ,ale szybko je otarłam. Widziałam jak Megan przygląda mi się z niedowierzaniem, że właśnie dzwonię do Justina Biebera. - Kocham Cię. - dodałam na koniec i rozłączyłam się podając kuzynce telefon.
- Czy mogę zostawić sobie jego numer ? - zapytała dziewczyna patrząc w telefon jak na cud świata.
- Przepraszam Cię, ale nie chce narażać Justina. - odezwałam się i usunęłam numer chłopaka z listy wychodzących Megan po czym podłączyłam telefon do ładowarki i położyłam się na łóżku o niebieskiej pościeli.
- Gdyby Justin tu był ... - powiedziała cicho i zamknęłam oczy.
_______________________________________________
No i mamy 24 rozdział ! :)
Chciałam podziękować :
realistaxD, believeinlovejb, /*/*/*/*/, kocham justina, Sheila( Zostań z nami !), just-love-me, kasia24209, magda . 53, LastSong, SourCandy, Jessica., NowAndTomorrow , Sickofyou, OdwazyszSiex3 , kidrauih, cute_girl, angelika ., Comeclean ! < 33333333333
Dziękuję WAM ! :
18 komentarzy = NN
"O miłości życia nie da się zapomnieć."
Nasza podróż trwała niecałe 3 godziny i znaleźliśmy się na lotnisku we Warszawie. Całą drogę miałam mokre policzki od łez, które niemiłosiernie płynęły mi z oczu na samo wspomnienie o Justinie, że go zostawiłam podczas kiedy miało być tak romantycznie i przyjemnie, że właśnie teraz odnaleźliśmy siebie i mogliśmy być razem.
Czasami myśląc o nas przypomina mi się dramat 'Romeo i Julia', w końcu byliśmy kochankami, ale z każdej strony coś stało nam na drodze do szczęścia.
- Wsiadaj do taksówki. - polecił ojciec i pchnął mnie w stronę żółtego wozu.
Usiadłam na niewygodnym i poszarpanym siedzeniu, podczas kiedy tata podał grubemu, zarośniętemu mężczyźnie z przodu kartkę z adresem.
- Tato, jak długo tu będziemy ? -zapytałam patrząc na mojego ojca błagalnym wzrokiem. Miałam nadzieję, że nie długo, gdyż nie wytrzymam tutaj, w Polsce.
- Tak długo jak będzie trzeba. - odpowiedział tata, a kierowca popatrzył na nas jak na debili.
Obowiązywał tu inny język, którego nie znałam i nie chciałam się uczyć, w prawdzie nie chciałam tu być - teraz ani nigdy.
Spoglądając zza okno dostrzegłam całkiem przyjazną oku okolice. Trzeba było przyznać, że każdy skrawek tego miasta był cudowny i taki się zdawał choć tak bardzo chciałam wrócić do Justina i nadal zachwycać się urokiem Wysp.
Zatrzymaliśmy się przez ogromnym domem z ogrodem i białym płotem dookoła niego. Tata podszedł do furki i nacisnął mały pstyczek do domofonu.
- Halo ? - odezwał się dosyć dziecinny głos.
- To ja, John. - powiedział mój ojciec, a na dźwięk jego imienia otworzyła się furka z małym piskiem.
Przeszliśmy wysypywaną dróżką. Po obu stronach porozmieszczany były małe lampy wbite w ziemie, zieleń rozrastała się na terenie całego ogrodu. W jego głębi znajdowała się huśtawka i mały basen.
Schyliłam głowę ,aby nie zaczepić włosami o bluszcz i zobaczyłam kobietę i dziewczynę stojącą u drzwi domu.
- Witaj John ! - powiedziała kobieta i przytuliła go po czym spojrzała na mnie. - Pewnie mnie nie pamiętasz. - uśmiechnęła się na co ja pokręciłam głową.
- Jestem siostrą Twojego taty Samanta, a to moja córka Megan. - powiedziała z uśmiechem kobieta i pchnęła w moją stronę dziewczynę o czarnych włosach. Była strasznie blada i wychudzona. Ich dom i ciocia nie wyglądali jakby czegoś im brakowało, ale jednak Megan sprawiała takie wrażenie.
- Jestem Elena. - powiedziałam po angielsku.
- Przecież wiemy. - odezwała się moja kuzynka i podeszła bliżej obejmując mnie. To jej głos usłyszeliśmy w domofonie - dziecinny i osłabiony.
- Megan, idź pokazać wasz pokój. - nakazała ciocia.
Dziewczynka chwyciła mnie za rękę i wciągnęła do wnętrza domu, a następnie po schodach. Weszliśmy do drugiego pokoju po lewej stronie i moim oczom ukazał mi się niesamowicie wzruszający widok. Cały pokój mojej kuzynki był oblepiony plakatami Justina. Każdy jego skrawek przepełniała uśmiechnięta mina Justa. Stanęłam jak wryta i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
- Jesteś jego fanką ? - zapytałam po angielsku i usiadłam na małym drewnianym łóżku z wygodnym materacem.
- Jest dla mnie kimś więcej. - odparła dziewczyna również po moim narodowym języku trochę go kalecząc, ale dobrze ,że chociaż się rozumiemy w ten sposób. Natomiast Megan przejechała palcem po policzku Justina na plakacie.
- Nie myślałaś o pojechaniu na jego koncert ? - odezwałam się niepewnie.
- Byłam na jego koncertach. - odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się w stronę plakatów.
- Prawdziwa z Ciebie fanka. - odezwałam się i jeszcze raz spoglądnęłam na ściany pokoju.
- Powiedz mi, jak to jest kiedy Justin jest obok Ciebie ? - zapytała nagle Megan.
- Niby skąd mam wiedzieć ? - odparłam lekko zdenerwowana tą
sytuacją. Nie chciałam być tutaj kojarzona z Justinem.
- Śledzę jego życie. Wiem, że z nim byłaś. - powiedziała.
- Nic się nie ukryje. - szepnęłam do siebie.
- To dlatego Twój tata Cię tutaj przywiózł, żebyś o nim zapomniała ? - Megan już powoli zaczęła mnie irytować, za bardzo naciskała.
- O miłości życia nie da się zapomnieć. - odpowiedziałam nieobecnym wzrokiem przypominając sobie najlepsze chwile z Justinem.
* * * Oczami Justina * * *
[/center]Obudziłem się z wielkim bólem głowy leżąc pod ścianą sypialni. Teraz już nic się nie liczyło, nic nie miało sensu. Nie mogłem żyć bez niej to było jasne jak słońce dzisiejszego dnia, które wkradało się przez niezasłonięte rolety.
Próbując wstać świat zachwiał mi się przed oczami i usiadłem z powrotem na ziemię. Nagle mój telefon zaczął wibrować w kieszeni spodni, które miałem na sobie.
- Justin ! W końcu odebrałeś ! - krzyknął uradowany Scooter a mnie jeszcze bardziej zabolała głowa.
- Ciszej, proszę. - powiedziałem błagalnie.
- Kenny właśnie wsiadł w samolot i po Ciebie leci. Wszystko wiemy, przykro mi. - odparł mój menadżer.
Nie odpowiedziałem na jego nic niewarte 'przykro mi'. To co straciłem nie mogło się równać z niczym, teraz jedyne co mi pozostało to czekać na Kennego.
Przecież mogę się zabić, ale po co mi to skoro ona nadal gdzieś tam jest i może akurat myśli o mnie. W sercu zapałał mi ogień miłości do jednej, drobnej dziewczyny, którą być może nigdy już nie zobaczę, ani nie spotkam. Na raz zaczęły mi lecieć łzy i zakryłem twarz dłońmi.
Po dwóch godzinach ktoś szedł do domku i przeszukiwał dom. Nie miałem siły, żeby wstać. Do pokoju wszedł Kenny w obcisłym, czarnym podkoszulku i patrzył na mnie ze smutkiem.
- Co Ty ze sobą zrobiłeś ? - spytał mój ochroniarz.
- To nie ja , to miłość mnie niszczy. - odpowiedziałem.
Kenny pomógł mi wstać i podał szklankę wody po czym polecił ,abym poszedł wziąć prysznic. Tak zrobiłem, choć nie czułem się na siłach do życia, wciąż miałem nadzieję.
Nawet nie wiem kiedy siedziałem w fotelu we wnętrzu samolotu i zamykałem oczy wciągając zapach świeżości panującej na pokładzie.
- Prosimy wyłączyć komórki i wszystkie sprzęty elektroniczne na czas lotu. - powiedziała kobieta przed głośniki. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wyłączyłem całkowicie, Kenny zrobił to samo.
Nie zostało mi nic innego jak wracać myślą do dni kiedy życie było prostsze.
* * * Oczami Eleny * * *
[/center]- Czy mogę s z waszego telefonu ? - zapytałam dziewczynę a ona była nieco zdezorientowana. - W moim padła bateria. -dodałam.
- Twój tato zakazał nam pozwalania Ci na wszelkie kontakty z tym chłopakiem. - odezwała się smutno moja kuzynka.
- Proszę, pięć minut. Tata się nie dowie. - powiedziałam błagalnie a Megan podała mi swój telefon. Jak najszybciej wystukałam numer Justina i zadzwoniłam. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał ... Nikt nie odbierał. W końcu odezwała się sekretarka i nakazała zostawić wiadomość.
- Justin przepraszam. - powiedziałam ze skruchą. - Nie wygrałam z tatą. Jestem w Polsce, w Warszawie. Proszę pomóż mi, nie chcę tu zostać, bez Ciebie. - łzy spłynęły mi po policzkach ,ale szybko je otarłam. Widziałam jak Megan przygląda mi się z niedowierzaniem, że właśnie dzwonię do Justina Biebera. - Kocham Cię. - dodałam na koniec i rozłączyłam się podając kuzynce telefon.
- Czy mogę zostawić sobie jego numer ? - zapytała dziewczyna patrząc w telefon jak na cud świata.
- Przepraszam Cię, ale nie chce narażać Justina. - odezwałam się i usunęłam numer chłopaka z listy wychodzących Megan po czym podłączyłam telefon do ładowarki i położyłam się na łóżku o niebieskiej pościeli.
- Gdyby Justin tu był ... - powiedziała cicho i zamknęłam oczy.
_______________________________________________
No i mamy 24 rozdział ! :)
Chciałam podziękować :
realistaxD, believeinlovejb, /*/*/*/*/, kocham justina, Sheila( Zostań z nami !), just-love-me, kasia24209, magda . 53, LastSong, SourCandy, Jessica., NowAndTomorrow , Sickofyou, OdwazyszSiex3 , kidrauih, cute_girl, angelika ., Comeclean ! < 33333333333
Dziękuję WAM ! :
18 komentarzy = NN
jeśli kochasz dwie osoby naraz wybierzesz ta drygą , bo gdybyś naprawdę kochał tę pierwszą , nie zakochał byś się w tej drugiej. a czy ja potrafię wybrać ? zresztą i tak nie jestem dokonca pewna czy naprawde kocham. może nie umiem kochać ;) wyjebanee. ale największą porażka sa te szmaty w szkole. wysstarczy ze na którąś spojrzee a jusz mam zjebany humor. no ale. kidys z nimi wygram. albo to moze zwykła zazdrość. mniesza o to. ah tak. dziś tylko jedna szluga i pojaraa. ograniczam isę ;d ale wieczorkieem by się przydało zapaić. ciekawee tylk skąd skminic ? ;< trza sie wybrac do łośkaa <3
______
ostanio bywaja cięzkie dni. ale damy radę. przetrwaam ;p
______
ostanio bywaja cięzkie dni. ale damy radę. przetrwaam ;p
Rozdział 4
" Tak , znam . Jestem ich przyjaciółką , a teraz wybaczcie , ale muszę już iść . "
Szłam brzegiem morza i spoglądałam w oddal .
Rozejrzałam się dokoła i mój wzrok przykuła para całująca się na pomoście . Przyjrzałam się im bardziej i zobaczyłam , że to Zayn i Kary . Co . ? ! Całują Się . ? ! Przecież on mnie kochał , a ja jego . Upadłam na piasek i leżałam na nim . Nagle koło mnie przeszli i zaczęli się śmiać . Chciałam wstać i podbiec do nich , ale moje ciało odmawiało tego . Leżałam nad brzegiem . . .
Otworzyłam oczy i ten koszmar się skończył . Odetchnęłam z ulgą i dotknęłam dłonią mojego mokrego czoła . Wytarłam je i spojrzałam na zegarek , który leżał na szafeczce obok . Wskazywał 7 : 53 . Popatrzyłam na twarzyczkę Zayna i musnęłam jego policzek na co on się uśmiechnął . Wstałam z łóżka i wyszłam po cichu z pokoju . W domu wszyscy spali więc postanowiłam iść do domu po ubrania . Założyłam na siebie jakąś kurkę letnią Caroline i jej buty . Wyszłam z domu i pobiegłam w stronę mojego . Zajęło mi to niecałe 2 minuty . Obok mojego domu jak i One Direction było sporo paparazzich . Już miałam wchodzić do domu gdy nagle podbiegli do mnie .
- Znasz chłopaków z 1D . ? - zapytała kobieta około trzydziestki .
- Tak , znam . Jestem ich przyjaciółką , a teraz wybaczcie , ale muszę już iść - szybko wślizgnęłam się do domu i zamknęłam drzwi na klucz . Pobiegłam na górę do pokoju i zaczęłam szukać ubrań . Wybrałam to ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/99526554 ) i poszłam do domu Caroline . Wyszłam tylnym wejściem więc paparazzi mnie nie zauważyli . Szybkim krokiem szłam do Domu Caroline z ubraniami i dodatkami w ręku . Weszłam do środka i zastałam dom taki sam jak wyszłam . Wchodząc po schodach brzuch mi zaburczał . W łazience wzięłam prysznic , umyłam włosy , wysuszyłam je i wiązałam w koczka . Ubrałam się we wczesnej przygotowane ubrania i dodatki . Nałożyłam lekki makijaż i wychodząc z łazienki zastałam chodzącego po korytarzy Nialla .
- Siemka . To ty już wstałeś . ? – spojrzałam na niego a on ziewnął i przetarł oczy rękoma .
- No tak , wiesz , nie da się spać gdy jesteś w pomieszczeniu z dwoma chrapiącymi chłopakami – zaśmialiśmy się – a ty . ? – popatrzył na mnie .
- Miałam jakiś koszmar i się obudziłam przed ósmą i byłam w mnie w domu i wzięłam sobie ubrania . Nie radzę wam iść do domu , bo tak jest od groma paparazzich – zaśmiałam się cichutko .
- Ja nie mogę . Oni wszędzie są – westchnął i poszedł do łazienki . Postanowiłam , że zrobię dla wszystkich naleśniki .
- Ej Niall , jak już wyjdziesz z łazienki pomożesz mi ze śniadaniem . ? Zrobimy wszystkim naleśniki z dżemorkiem – poruszyłam brewkami , a on przytaknął i zniknął za drzwiami łazienki . Weszłam do dużej jasnej kuchni i zaczęłam szukac potrzebnych składników . Znalazłam wszystkie potrzebne składniki i zaczęłam robić ciasto . Nagle poczułam ciepły oddech na mojej szyi i pocałunki w tym miejscu . Nie był to Niall , ani Harry , Liam czy Louis . Był to Zayn .
- Wiesz , że nie ładnie jest tak zostawiać człowieka samego w pokoju . Chciałem cię przytulic i przytuliłem poduszkę – szepnął mi na ucho , a ja się zaśmiałam .
- No przepraszam bardzo , ale nie chciało mi się spać – powiedziałam , a on pocałował mnie w policzek – Dobra , a teraz mnie zostaw już , bo robię śniadanie – jak powiedziałam tak zrobił . Gdy skończyłam robić ciasto wzięłam patelnię i nalałam na nie ciasto . Usiadłam na blacie i zauważyłam , że do kuchni wchodzi Niall z uśmiechem na twarzy .
- Ładnie pachnie – poruszył brwiami , a ja się uśmiechnęłam .
- Dzięki – siedząc machałam nogami . Zeskoczyłam na chwilę aby przekręcić naleśnika i ponownie usiadłam w tym samym miejscu co wcześniej . Po 10 minutach ponownie wszedł Zayn uśmiechając się wesoło .
- Co ty taki radosny . ? – zapytał Niall i przywitał się z nim jakimś tak sposobem co zawsze chłopacy robią .
- Życie jest cudowne – zaśmialiśmy się wszyscy . Po kolejnych 20 minutach naleśniki były gotowe . Wszyscy osobnicy siedzieli przy stole , a mi pomagał Niall . Każdy dostał po trzy naleśniki . Usiadłam przy stole i zaczęłam wcinać . Wszystkim zapewne smakowało , gdyż nie zostało już ani jednego . Caroline pomogła mi sprzątać po śniadaniu .
- Dziękuję ci , że mnie poznałaś z Liamem . On jest cudowny i chyba się w nim zakochałam – uśmiechnęła się do mnie , a ja zrobiłam to samo .
- Słodko razem wyglądacie i fajnie by było gdybyście byli parą i nie martw się , załatwię żeby tak było – uśmiechnęłam się promiennie wycierając talerze .
- A ty i Zayn . ? – poruszyła brwiami .
- Kocham go , ale tak dawno się nie widzieliśmy . Może on już mnie nie . ? – westchnęłam , a one mnie przytuliła .
- Nie będę ci mówić , że będzie dobrze , bo to oklepany teks , ale wiedz , że będzie dobrze – uśmiechnęła się do mnie .
- Dziękuję .
Pozmywałyśmy wszystkie naczynia i poszłyśmy do pokoju gdzie znajdowali się chłopacy i coś oglądali . Usiadłyśmy koło nich i przez około minutę siedzieliśmy w zupełnej ciszy .
- To co chcecie dziś porobić . ? – zapytał Louis spoglądając na każdego po kolei .
- Możemy iść na plażę . ! – krzyknął radośnie Harry , a my się uśmiechnęliśmy .
- Jestem za – powiedziałam i podniosłam rękę do góry . Reszta zrobiła to samo . Więc nasz dzisiejszy dzień spędzimy na plaży . Poszłam na górę z Caroline , bo musiała się przebrać w strój kąpielowy . Chłopacy wyszli z jej domu i poszli do swojego . Nie wiem czy uda się im tam dostać , ale trzymam za nich kciuki . Caroline długo się zastanawiała co ma założyć , ale w końcu się zdecydowała . Wyszła z garderoby ze strojem w rękach (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/98605427/590.html )
- I co o nim sądzisz . ? – spojrzała na mnie , a ja przytaknęłam głową i się uśmiechnęłam .
- Jest cudowny – uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do łazienki . Nagle dostałam esa . Wysunęłam telefon z kieszonki i odczytałam wiadomość . Treść była taka : ’’ Za 30 minut bądźcie gotowe . < 3 ‘’ Nadawcą był Zayn . Po kilku minutach wyszła Caroline ubrana w inne ubrania (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/97336568/518.html ) Wyglądała bardzo ładnie . Uśmiechnęłam się do niej . Zabrała jeszcze okulary przeciwsłoneczne , krem do opalania , kapelusz słomiany i torbę . Wyszłyśmy w jej pokoju , a następnie z domu . Zamknęła go i poszłyśmy do mnie . Weszłyśmy tylnym wejściem aby nikt nas nie zauważył . Poszłam wraz z Caroline na górę i zaczęłam szukać stroju kąpielowego i ubrań . Wybrałam to ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/98604386/588.html bez bluzki i butów ) oraz to ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/96779821/504.html ) . Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic . Wytarłam ciało i założyłam najpierw strój kąpielowy , a następnie ubrania . Włosy związałam w małego koczka . Wyszłam z Łazienki i wrzuciłam do ojej torby okulary , kram , telefon i portfel . Wyszłam z pokoju , a za mną Caroline .
- Ten dzień zapowiada się na cudowny - powiedziała gdy zamykałam drzwi . Przed domem stali chłopacy . Zayn miał na sobie koszulkę i rybaczki , Louis był podobnie ubrany , ale miał koszulę z krótkim rękawem w kratkę , Harry miał długie spodnie i kolorową koszulkę , Louis miał podwinięte czerwone spodnie i biały t - shirt , a Niall miał również rybaczki i bluzkę z jakimiś napisami . Podeszłyśmy do nich i ruszyliśmy w stronę plaży . Szliśmy około 20 minut rozmawiając o wielu rzeczach . Gdy byliśmy na miejscu rozłożyłam kocyk w pobliży morza i zdjęłam ubrania , wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne i założyłam je na nos . Położyłam się na kocyku wcześniej smarując się kremem do opalania . Chłopacy i Caroline pobiegli do wody , a ja sobie leżałam . Zamknęłam oczy i prawie usnęłam gdy nagle poczułam czyjś dotyk i jak Toś mnie podnosi . Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaków , którzy biegli ze mną w stronę wody .
- Aaaa . ! – zaczęłam krzyczeć – Puśćcie mnie . ! – krzyczałam dalej , lecz to nic nie dawało . Wrzucili mnie do wody . Umiałam trochę pływać więc wydostałam się nad wodę . Zobaczyłam jak wszyscy się śmieją , a ja z grymasem na twarzy wróciłam na kocyk . Po kilku minutach podeszła do mnie Caroline i reszta chłopaków oprócz Zayna . Nikt nie wiedział gdzie on jest . Gadaliśmy o wielu sprawach . Nagle mój wzrok przykuła para całująca się na pomoście . Przyjrzałam się im dokładniej i był To Zayn i Katy . Co . ? ! To było tak jak w moim śnie . Do oczu napływały mi łzy . Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę i mało co im oczy nie wyszły . Wstałam szybko , wzięłam swoje rzeczy i pobiegłam w stronę domu . Łzy spływały mi po policzkach . Jak on mógł . ? Może i nie byliśmy parą , ale go kochałam .
*** Oczami Zayna ***
Poszedłem na pomost i rozglądałem się dokoła . Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna z toną makijażu na twarzy i była ubrana cała na różowo . Normalnie myślałem , że zaraz zwymiotuję patrząc na nią . Za nią stały dwie identycznie jak ona dziewczyny .
- Dasz mi swój autograf . ? – zapytała podsuwając mi kartkę z długopisem pod nos . Chwyciłem kartkę i długopis . Podpisałem się i jej oddałem . Nagle ona się na mnie rzuciła i zaczęła mnie całować . Próbowałem ją od siebie odepchnąć , ale nie dałem rady . Mocno trzymała się mojej szyi . W końcu mnie puściła i odeszła śmiejąc się . Spojrzałem na moich kumpli i dziewczyny . Wszyscy patrzyli na mnie z wielkimi oczami . Na kocu nie było Savi . Rozejrzałem się i widziałem ją biegnącą z stronę drogi . Zacząłem biec za nią . Chciałem jej to wszystko wytłumaczyć . Kochałem ją i nie mogłem pozwolić na to aby coś sobie zrobiła . . .
~~
Hej . ! : - ♥♥
No I Mamy Już 4 Rozdział . Ale To Fajne Uczucie Słyszeć Jak Ludzie Mówią , Że Mój Blog Jest Świetny . ^___^ Najbardziej Dziękuję UpAllNight Za Wszystkie Wsparcia . < 3 Kocham Cię Słoneczko . < 3
Kolejna Notka = 1O Komentarzy ♥♥
" Tak , znam . Jestem ich przyjaciółką , a teraz wybaczcie , ale muszę już iść . "
Szłam brzegiem morza i spoglądałam w oddal .
Rozejrzałam się dokoła i mój wzrok przykuła para całująca się na pomoście . Przyjrzałam się im bardziej i zobaczyłam , że to Zayn i Kary . Co . ? ! Całują Się . ? ! Przecież on mnie kochał , a ja jego . Upadłam na piasek i leżałam na nim . Nagle koło mnie przeszli i zaczęli się śmiać . Chciałam wstać i podbiec do nich , ale moje ciało odmawiało tego . Leżałam nad brzegiem . . .
Otworzyłam oczy i ten koszmar się skończył . Odetchnęłam z ulgą i dotknęłam dłonią mojego mokrego czoła . Wytarłam je i spojrzałam na zegarek , który leżał na szafeczce obok . Wskazywał 7 : 53 . Popatrzyłam na twarzyczkę Zayna i musnęłam jego policzek na co on się uśmiechnął . Wstałam z łóżka i wyszłam po cichu z pokoju . W domu wszyscy spali więc postanowiłam iść do domu po ubrania . Założyłam na siebie jakąś kurkę letnią Caroline i jej buty . Wyszłam z domu i pobiegłam w stronę mojego . Zajęło mi to niecałe 2 minuty . Obok mojego domu jak i One Direction było sporo paparazzich . Już miałam wchodzić do domu gdy nagle podbiegli do mnie .
- Znasz chłopaków z 1D . ? - zapytała kobieta około trzydziestki .
- Tak , znam . Jestem ich przyjaciółką , a teraz wybaczcie , ale muszę już iść - szybko wślizgnęłam się do domu i zamknęłam drzwi na klucz . Pobiegłam na górę do pokoju i zaczęłam szukać ubrań . Wybrałam to ( http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/99526554 ) i poszłam do domu Caroline . Wyszłam tylnym wejściem więc paparazzi mnie nie zauważyli . Szybkim krokiem szłam do Domu Caroline z ubraniami i dodatkami w ręku . Weszłam do środka i zastałam dom taki sam jak wyszłam . Wchodząc po schodach brzuch mi zaburczał . W łazience wzięłam prysznic , umyłam włosy , wysuszyłam je i wiązałam w koczka . Ubrałam się we wczesnej przygotowane ubrania i dodatki . Nałożyłam lekki makijaż i wychodząc z łazienki zastałam chodzącego po korytarzy Nialla .
- Siemka . To ty już wstałeś . ? – spojrzałam na niego a on ziewnął i przetarł oczy rękoma .
- No tak , wiesz , nie da się spać gdy jesteś w pomieszczeniu z dwoma chrapiącymi chłopakami – zaśmialiśmy się – a ty . ? – popatrzył na mnie .
- Miałam jakiś koszmar i się obudziłam przed ósmą i byłam w mnie w domu i wzięłam sobie ubrania . Nie radzę wam iść do domu , bo tak jest od groma paparazzich – zaśmiałam się cichutko .
- Ja nie mogę . Oni wszędzie są – westchnął i poszedł do łazienki . Postanowiłam , że zrobię dla wszystkich naleśniki .
- Ej Niall , jak już wyjdziesz z łazienki pomożesz mi ze śniadaniem . ? Zrobimy wszystkim naleśniki z dżemorkiem – poruszyłam brewkami , a on przytaknął i zniknął za drzwiami łazienki . Weszłam do dużej jasnej kuchni i zaczęłam szukac potrzebnych składników . Znalazłam wszystkie potrzebne składniki i zaczęłam robić ciasto . Nagle poczułam ciepły oddech na mojej szyi i pocałunki w tym miejscu . Nie był to Niall , ani Harry , Liam czy Louis . Był to Zayn .
- Wiesz , że nie ładnie jest tak zostawiać człowieka samego w pokoju . Chciałem cię przytulic i przytuliłem poduszkę – szepnął mi na ucho , a ja się zaśmiałam .
- No przepraszam bardzo , ale nie chciało mi się spać – powiedziałam , a on pocałował mnie w policzek – Dobra , a teraz mnie zostaw już , bo robię śniadanie – jak powiedziałam tak zrobił . Gdy skończyłam robić ciasto wzięłam patelnię i nalałam na nie ciasto . Usiadłam na blacie i zauważyłam , że do kuchni wchodzi Niall z uśmiechem na twarzy .
- Ładnie pachnie – poruszył brwiami , a ja się uśmiechnęłam .
- Dzięki – siedząc machałam nogami . Zeskoczyłam na chwilę aby przekręcić naleśnika i ponownie usiadłam w tym samym miejscu co wcześniej . Po 10 minutach ponownie wszedł Zayn uśmiechając się wesoło .
- Co ty taki radosny . ? – zapytał Niall i przywitał się z nim jakimś tak sposobem co zawsze chłopacy robią .
- Życie jest cudowne – zaśmialiśmy się wszyscy . Po kolejnych 20 minutach naleśniki były gotowe . Wszyscy osobnicy siedzieli przy stole , a mi pomagał Niall . Każdy dostał po trzy naleśniki . Usiadłam przy stole i zaczęłam wcinać . Wszystkim zapewne smakowało , gdyż nie zostało już ani jednego . Caroline pomogła mi sprzątać po śniadaniu .
- Dziękuję ci , że mnie poznałaś z Liamem . On jest cudowny i chyba się w nim zakochałam – uśmiechnęła się do mnie , a ja zrobiłam to samo .
- Słodko razem wyglądacie i fajnie by było gdybyście byli parą i nie martw się , załatwię żeby tak było – uśmiechnęłam się promiennie wycierając talerze .
- A ty i Zayn . ? – poruszyła brwiami .
- Kocham go , ale tak dawno się nie widzieliśmy . Może on już mnie nie . ? – westchnęłam , a one mnie przytuliła .
- Nie będę ci mówić , że będzie dobrze , bo to oklepany teks , ale wiedz , że będzie dobrze – uśmiechnęła się do mnie .
- Dziękuję .
Pozmywałyśmy wszystkie naczynia i poszłyśmy do pokoju gdzie znajdowali się chłopacy i coś oglądali . Usiadłyśmy koło nich i przez około minutę siedzieliśmy w zupełnej ciszy .
- To co chcecie dziś porobić . ? – zapytał Louis spoglądając na każdego po kolei .
- Możemy iść na plażę . ! – krzyknął radośnie Harry , a my się uśmiechnęliśmy .
- Jestem za – powiedziałam i podniosłam rękę do góry . Reszta zrobiła to samo . Więc nasz dzisiejszy dzień spędzimy na plaży . Poszłam na górę z Caroline , bo musiała się przebrać w strój kąpielowy . Chłopacy wyszli z jej domu i poszli do swojego . Nie wiem czy uda się im tam dostać , ale trzymam za nich kciuki . Caroline długo się zastanawiała co ma założyć , ale w końcu się zdecydowała . Wyszła z garderoby ze strojem w rękach (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/98605427/590.html )
- I co o nim sądzisz . ? – spojrzała na mnie , a ja przytaknęłam głową i się uśmiechnęłam .
- Jest cudowny – uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do łazienki . Nagle dostałam esa . Wysunęłam telefon z kieszonki i odczytałam wiadomość . Treść była taka : ’’ Za 30 minut bądźcie gotowe . < 3 ‘’ Nadawcą był Zayn . Po kilku minutach wyszła Caroline ubrana w inne ubrania (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/97336568/518.html ) Wyglądała bardzo ładnie . Uśmiechnęłam się do niej . Zabrała jeszcze okulary przeciwsłoneczne , krem do opalania , kapelusz słomiany i torbę . Wyszłyśmy w jej pokoju , a następnie z domu . Zamknęła go i poszłyśmy do mnie . Weszłyśmy tylnym wejściem aby nikt nas nie zauważył . Poszłam wraz z Caroline na górę i zaczęłam szukać stroju kąpielowego i ubrań . Wybrałam to ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/98604386/588.html bez bluzki i butów ) oraz to ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/96779821/504.html ) . Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic . Wytarłam ciało i założyłam najpierw strój kąpielowy , a następnie ubrania . Włosy związałam w małego koczka . Wyszłam z Łazienki i wrzuciłam do ojej torby okulary , kram , telefon i portfel . Wyszłam z pokoju , a za mną Caroline .
- Ten dzień zapowiada się na cudowny - powiedziała gdy zamykałam drzwi . Przed domem stali chłopacy . Zayn miał na sobie koszulkę i rybaczki , Louis był podobnie ubrany , ale miał koszulę z krótkim rękawem w kratkę , Harry miał długie spodnie i kolorową koszulkę , Louis miał podwinięte czerwone spodnie i biały t - shirt , a Niall miał również rybaczki i bluzkę z jakimiś napisami . Podeszłyśmy do nich i ruszyliśmy w stronę plaży . Szliśmy około 20 minut rozmawiając o wielu rzeczach . Gdy byliśmy na miejscu rozłożyłam kocyk w pobliży morza i zdjęłam ubrania , wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne i założyłam je na nos . Położyłam się na kocyku wcześniej smarując się kremem do opalania . Chłopacy i Caroline pobiegli do wody , a ja sobie leżałam . Zamknęłam oczy i prawie usnęłam gdy nagle poczułam czyjś dotyk i jak Toś mnie podnosi . Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam chłopaków , którzy biegli ze mną w stronę wody .
- Aaaa . ! – zaczęłam krzyczeć – Puśćcie mnie . ! – krzyczałam dalej , lecz to nic nie dawało . Wrzucili mnie do wody . Umiałam trochę pływać więc wydostałam się nad wodę . Zobaczyłam jak wszyscy się śmieją , a ja z grymasem na twarzy wróciłam na kocyk . Po kilku minutach podeszła do mnie Caroline i reszta chłopaków oprócz Zayna . Nikt nie wiedział gdzie on jest . Gadaliśmy o wielu sprawach . Nagle mój wzrok przykuła para całująca się na pomoście . Przyjrzałam się im dokładniej i był To Zayn i Katy . Co . ? ! To było tak jak w moim śnie . Do oczu napływały mi łzy . Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę i mało co im oczy nie wyszły . Wstałam szybko , wzięłam swoje rzeczy i pobiegłam w stronę domu . Łzy spływały mi po policzkach . Jak on mógł . ? Może i nie byliśmy parą , ale go kochałam .
*** Oczami Zayna ***
Poszedłem na pomost i rozglądałem się dokoła . Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna z toną makijażu na twarzy i była ubrana cała na różowo . Normalnie myślałem , że zaraz zwymiotuję patrząc na nią . Za nią stały dwie identycznie jak ona dziewczyny .
- Dasz mi swój autograf . ? – zapytała podsuwając mi kartkę z długopisem pod nos . Chwyciłem kartkę i długopis . Podpisałem się i jej oddałem . Nagle ona się na mnie rzuciła i zaczęła mnie całować . Próbowałem ją od siebie odepchnąć , ale nie dałem rady . Mocno trzymała się mojej szyi . W końcu mnie puściła i odeszła śmiejąc się . Spojrzałem na moich kumpli i dziewczyny . Wszyscy patrzyli na mnie z wielkimi oczami . Na kocu nie było Savi . Rozejrzałem się i widziałem ją biegnącą z stronę drogi . Zacząłem biec za nią . Chciałem jej to wszystko wytłumaczyć . Kochałem ją i nie mogłem pozwolić na to aby coś sobie zrobiła . . .
~~
Hej . ! : - ♥♥
No I Mamy Już 4 Rozdział . Ale To Fajne Uczucie Słyszeć Jak Ludzie Mówią , Że Mój Blog Jest Świetny . ^___^ Najbardziej Dziękuję UpAllNight Za Wszystkie Wsparcia . < 3 Kocham Cię Słoneczko . < 3
Kolejna Notka = 1O Komentarzy ♥♥
Cała sztuka polega na tym by będąc sobą być kimś wyjątkowym. Ludzie nas oceniają nic o nas nie wiedząc. Człowiek napotkawszy przeszkodę której nie może zniszczyć zaczyna niszczyć samego siebie jednakże nie warto. Jeśli nie umiemy się cofnąć musimy znaleźć najlepsze wyjście by pójść na przód. Ktoś mi kiedyś powiedział że człowiek jest najsilniejszy gdy kocha natomiast najsłabszy gdy nienawidzi. Jednak nie zgadzam się z tym. Bo to właśnie gdy przepełnia mnie nienawiść jestem zdolna posunąć się do wszystkiego. Jak sądzicie co bardzie łączy ludzi ? Ich podobieństwa czy różnice ? Świat przepełniają kłamstwa gdzie to milczenie wyraża więcej niż tysiąc słów. Kryjemy się za maskami. Ludzie mówią zmieniłeś się, coś się stało, co z Toba nie tak ? - bo zauważyli małą zmianę z niczym nie porównywalną. Każdego dnia tkwimy w własnym świecie a kim jesteśmy nie wiemy nawet my. Tylko my posiadamy nad sobą pełnie władzy której nie umiemy wykorzystać. Niejednokrotnie gdy cierpimy zaczynamy zauważać coś czego wcześniej nie dostrzegliśmy. To takie skomplikowane a zarazem takie proste. Niestety nic w tym życiu nie jest jednoznaczne. Bo można kochać i nienawidzić. Bo można chcieć zniszczyć a zarazem uratować ..



_____________

_____________
- Al zejdź na dół, Bella przyszła.!
- Już idę.!
Nie mogłam uwierzyć w to, ze zobacze się z moją przyjaciółką po tak długim czasie. Nie mogłam nawet uwierzyć w to, że w ogóle ją kiedyś ujrzę. Nie zwracałam uwagi na to, że biegnę do niej w samej bieliźnie. To nie miało dla mnie znaczenia. Wbiegłam do holu i rzuciłam się na Belle.
- Bella.! Bella.! O boże jak ja ciebie dawno nie widziałam.- Mówiłam to ściskając ją z całej siły.
- Alice.! Kochana jak ty wypiękniałaś.!
- Tak, tak. Nie zwracajmy uwagi na to, ze jestem w samej bieliźnie. Hahahhaha.!
- Oh.. Moja stara kochana Al. Brakowało mi Cię.
- No a myślisz, że mi Ciebie nie.?!- I znowu ją uścisnełam.
- Dobra opowiadaj, jak podróż.?
- A tam, podróż jak podróż gadaj co u Ciebie.!
- Dziewczyny, dziewczyny.! Spokojnie. - Przerwała nam moja mama.- Bella, skarbie chcesz coś zjeść.? Akurat robie naleśniki.
- No może zjem jednego.- Uśmiechając się, dała mi kuksańca w bok.
No i tak po zjedzeniu 3 naleśników, oprowadziłam Bellę po moim nowym domu. Następnie mój tata chciał pogadać z mamą w bardzo ważnej sprawie, wiec poszłyśmy na górę do mojego nowego pokoju. Nie mam ochoty słuchac bzdur. jestem na to za szczęśliwa.
- No i jak Ci się podoba.?
- Jest po prostu wspaniale.
- Haha. To dobrze.
- Ej.! Jutro twój pierwszy dzień w nowej szkole.- Popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
- No wiem, wiem. Zupełnie nie wiem jak ja się tam dogadam.
- Pff.. Na co ci było tyle lat nauki angielskiego. gadasz tak płynnie jakbyś się tu urodziła. Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
- Ale będę tam sama.!
- Jak to.? Idziesz ze mną.- Rozczochrała mi włosy na głowie.
- Jak to.? Przecież chodzić gdzie indziej, a ja idę do Merston High.
- No i właśnie przepisałam się na feriach to naszej szkoły. Słuchaj podbijemy ją.!
- jejciu, dziękuję Ci Bello.
- To ja dziękuję, że znowu możemy byc razem.
- Bello- Przerwała nam nieoczekiwanie mama- Dzwoniłam do twojej mamy, czy moglabyś zostać u nas na noc. Zgodziła się.-Puściła do nas oczko i wyszła. Bella usmiechając się do mnie zaczeła pierwsza :
- To co.? Manicure czy Pedicure.?
- Jeszcze się pytasz.?! Obydwa.! Hahaha.
I w taki oto sposób przegadałyśmy cały wieczór, aż do 12. Niestety musiałyśmy skończyć wcześniej, ponieważ jutro szkoła. Nowa szkoła. Nie mogłam sobie tego poukładać w głowie. Wreszcie jest tak jak marzyłam. Przed pójściem spać spakowałam jeszcze potrzebne rzeczy do plecaka, jednak nie umiałam zasnąć. Wyciągnełam więc mój pamiętnik i zaczełam opisywac to co zdarzyło się w przeciągu 2 dni. Zamknełam pamiętnik, spojrzałam na zegarek. Widniała na nim godzina 2:30. Pomyślałam, ze już najwyższy czas odpłynąć do krainy wiecznego szczęścia i marzeń. Czyli już nie musze nigdy zasypiać. Pomyślałam i uśmiechnełam się do siebie. Przykryłam się kołdrą, przysłuchując się slodkiemu pochrapywaniu Belli, aż w końcu usnełam.
- Już idę.!
Nie mogłam uwierzyć w to, ze zobacze się z moją przyjaciółką po tak długim czasie. Nie mogłam nawet uwierzyć w to, że w ogóle ją kiedyś ujrzę. Nie zwracałam uwagi na to, że biegnę do niej w samej bieliźnie. To nie miało dla mnie znaczenia. Wbiegłam do holu i rzuciłam się na Belle.
- Bella.! Bella.! O boże jak ja ciebie dawno nie widziałam.- Mówiłam to ściskając ją z całej siły.
- Alice.! Kochana jak ty wypiękniałaś.!
- Tak, tak. Nie zwracajmy uwagi na to, ze jestem w samej bieliźnie. Hahahhaha.!
- Oh.. Moja stara kochana Al. Brakowało mi Cię.
- No a myślisz, że mi Ciebie nie.?!- I znowu ją uścisnełam.
- Dobra opowiadaj, jak podróż.?
- A tam, podróż jak podróż gadaj co u Ciebie.!
- Dziewczyny, dziewczyny.! Spokojnie. - Przerwała nam moja mama.- Bella, skarbie chcesz coś zjeść.? Akurat robie naleśniki.
- No może zjem jednego.- Uśmiechając się, dała mi kuksańca w bok.
No i tak po zjedzeniu 3 naleśników, oprowadziłam Bellę po moim nowym domu. Następnie mój tata chciał pogadać z mamą w bardzo ważnej sprawie, wiec poszłyśmy na górę do mojego nowego pokoju. Nie mam ochoty słuchac bzdur. jestem na to za szczęśliwa.
- No i jak Ci się podoba.?
- Jest po prostu wspaniale.
- Haha. To dobrze.
- Ej.! Jutro twój pierwszy dzień w nowej szkole.- Popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.
- No wiem, wiem. Zupełnie nie wiem jak ja się tam dogadam.
- Pff.. Na co ci było tyle lat nauki angielskiego. gadasz tak płynnie jakbyś się tu urodziła. Spokojnie, wszystko będzie dobrze.
- Ale będę tam sama.!
- Jak to.? Idziesz ze mną.- Rozczochrała mi włosy na głowie.
- Jak to.? Przecież chodzić gdzie indziej, a ja idę do Merston High.
- No i właśnie przepisałam się na feriach to naszej szkoły. Słuchaj podbijemy ją.!
- jejciu, dziękuję Ci Bello.
- To ja dziękuję, że znowu możemy byc razem.
- Bello- Przerwała nam nieoczekiwanie mama- Dzwoniłam do twojej mamy, czy moglabyś zostać u nas na noc. Zgodziła się.-Puściła do nas oczko i wyszła. Bella usmiechając się do mnie zaczeła pierwsza :
- To co.? Manicure czy Pedicure.?
- Jeszcze się pytasz.?! Obydwa.! Hahaha.
I w taki oto sposób przegadałyśmy cały wieczór, aż do 12. Niestety musiałyśmy skończyć wcześniej, ponieważ jutro szkoła. Nowa szkoła. Nie mogłam sobie tego poukładać w głowie. Wreszcie jest tak jak marzyłam. Przed pójściem spać spakowałam jeszcze potrzebne rzeczy do plecaka, jednak nie umiałam zasnąć. Wyciągnełam więc mój pamiętnik i zaczełam opisywac to co zdarzyło się w przeciągu 2 dni. Zamknełam pamiętnik, spojrzałam na zegarek. Widniała na nim godzina 2:30. Pomyślałam, ze już najwyższy czas odpłynąć do krainy wiecznego szczęścia i marzeń. Czyli już nie musze nigdy zasypiać. Pomyślałam i uśmiechnełam się do siebie. Przykryłam się kołdrą, przysłuchując się slodkiemu pochrapywaniu Belli, aż w końcu usnełam.
A więc kończą mi się ferie. Jedynym moim celem było to, żeby nie mieć po nich wyrzutów, iż nie nauczyłam się wszystkiego.
Cel nieosiągnięty.
No dobra, ale przynajmniej osiągnęłam inny cel. Połowicznie. Miałam przez 2 dni nie wchodzić na Fejsa itp. No i nie wchodziłam. Ale i tak laptop był cały czas włączony.
Czas się ogarnąć. Ech, miałam zrobić to wcześniej. Trudno, robię to teraz i oficjalnie zapowiadam: przyda mi się przerwa od bloga (chociaż dopiero zaczęłam się rozkręcać), Fcb, YT i tym podobnych pożeraczy czasu - na, hm, tydzień. Od dzisiaj do przyszłej soboty włącznie. Jak ja to przeżyję? Pff, muszę. Jak moja koleżanka dopiero założyła Fejsa i ogólnie włącza komputer raz na tydzień, to ja też mogę (ona jest trochę dziwna o.O).
Ktoś mówił, że telewizja jest tym pożeraczem czasu?
To musiało być przed Internetem.
Okej, dość tego marudzenia. Standardowo pozdrawiam wszystkich normalnych.
'GO PLAY YOUR VIDEO GAMES...'
Ja idę kuć -,-
Led Zeppelin II, dostałam dziś tę płytkę <3. 22,99 - genialna cena ; ).
Cel nieosiągnięty.
No dobra, ale przynajmniej osiągnęłam inny cel. Połowicznie. Miałam przez 2 dni nie wchodzić na Fejsa itp. No i nie wchodziłam. Ale i tak laptop był cały czas włączony.
Czas się ogarnąć. Ech, miałam zrobić to wcześniej. Trudno, robię to teraz i oficjalnie zapowiadam: przyda mi się przerwa od bloga (chociaż dopiero zaczęłam się rozkręcać), Fcb, YT i tym podobnych pożeraczy czasu - na, hm, tydzień. Od dzisiaj do przyszłej soboty włącznie. Jak ja to przeżyję? Pff, muszę. Jak moja koleżanka dopiero założyła Fejsa i ogólnie włącza komputer raz na tydzień, to ja też mogę (ona jest trochę dziwna o.O).
Ktoś mówił, że telewizja jest tym pożeraczem czasu?
To musiało być przed Internetem.
Okej, dość tego marudzenia. Standardowo pozdrawiam wszystkich normalnych.
'GO PLAY YOUR VIDEO GAMES...'
Ja idę kuć -,-
Led Zeppelin II, dostałam dziś tę płytkę <3. 22,99 - genialna cena ; ).






