piętnasty rozdział.
Gdy weszliśmy do pokoju, Pati i Johna nie było. Na stoliku leżała kartka.
'' nocuję u Johna, będę rano, całuję Pati .''
Usiedliśmy i zjedliśmy kolacje, następnie obejrzeliśmy jakiś film w tv. W przerwie poszłam pod prysznic, a zaraz po mnie do łazienki wszedł David. Siedziałam na łóżku, oparta o ścianę i oglądałam końcówkę filmu, miałam na sobie za dużą koszulkę i bokserki. Po chwili dołączył się do mnie David, usiadł koło mnie i zaczęliśmy się wygłupiać, nagle zapadła cisza, David patrząc mi się w oczy zaczął mnie całować. Ten pocałunek był bardzo namiętny.
David delikatnie zaczął podnosić moją koszulkę do góry, nie protestowałam.
Po chwili David był już w samych bokserkach. To jak był zbudowany było po prostu obłędem ! Położyłam dłonie na jego umięśnionej klacie, czułam jego zapach który wywoływał u mnie jeszcze większe podniecenie i pożądanie.
David zdjął ze mnie bluzkę, po moim ciele przeszedł dreszcz pomimo tego że było mi bardzo gorąco.
Tej nocy spaliśmy ze sobą. Przyśpieszone oddechy, ogromne podniecenie, pragnienie nieustannego bycia razem...
Gdy rano się obudziłam, David siedział już ubrany i czytał gazetę.
Miał na sobie luźne, jasne jeansy, które zwisały mu na tyłku, czarną, luźną koszulkę z białym napisem 'fuck it'. Na szyi miał srebrny naszyjnik, zawsze go nosił.
Gdy zobaczył że nie śpię, uroczo się do mnie uśmiechnął i spuścił wzrok w gazetę. Miałam wrażenie że jest trochę zawstydzony.
Byłam naga, zawinęłam się w kołdrę i poszłam do łazienki, po 30 minutach wyszłam z niej gotowa. Miałam na sobie granatowe rurki, białą bokserkę włożoną w spodnie, szary rozpięty sweter i jasno różową apaszkę w białe paski. włosy miałam rozpuszczone i naturalnie pokręcone, lekki makijaż i to tyle.
Usiadłam obok Davida i dałam mu romantycznego całusa, który trwał dobrą chwilę. Oderwałam się od niego, patrzyłam się mu prosto w oczy.
- Kocham Cię. wyszeptałam.
David znów mnie pocałował.
W tym samym monecie do pokoju weszłam Patricia z Johnem.
- no nareszcie ! trzymałam za Was kciuki ! krzyknęła Pati.
oboje zaśmialiśmy się.
Patricia ze swoim chłopakiem usiedli przed tv, a my poszliśmy na spacer...
Gdy weszliśmy do pokoju, Pati i Johna nie było. Na stoliku leżała kartka.
'' nocuję u Johna, będę rano, całuję Pati .''
Usiedliśmy i zjedliśmy kolacje, następnie obejrzeliśmy jakiś film w tv. W przerwie poszłam pod prysznic, a zaraz po mnie do łazienki wszedł David. Siedziałam na łóżku, oparta o ścianę i oglądałam końcówkę filmu, miałam na sobie za dużą koszulkę i bokserki. Po chwili dołączył się do mnie David, usiadł koło mnie i zaczęliśmy się wygłupiać, nagle zapadła cisza, David patrząc mi się w oczy zaczął mnie całować. Ten pocałunek był bardzo namiętny.
David delikatnie zaczął podnosić moją koszulkę do góry, nie protestowałam.
Po chwili David był już w samych bokserkach. To jak był zbudowany było po prostu obłędem ! Położyłam dłonie na jego umięśnionej klacie, czułam jego zapach który wywoływał u mnie jeszcze większe podniecenie i pożądanie.
David zdjął ze mnie bluzkę, po moim ciele przeszedł dreszcz pomimo tego że było mi bardzo gorąco.
Tej nocy spaliśmy ze sobą. Przyśpieszone oddechy, ogromne podniecenie, pragnienie nieustannego bycia razem...
Gdy rano się obudziłam, David siedział już ubrany i czytał gazetę.
Miał na sobie luźne, jasne jeansy, które zwisały mu na tyłku, czarną, luźną koszulkę z białym napisem 'fuck it'. Na szyi miał srebrny naszyjnik, zawsze go nosił.
Gdy zobaczył że nie śpię, uroczo się do mnie uśmiechnął i spuścił wzrok w gazetę. Miałam wrażenie że jest trochę zawstydzony.
Byłam naga, zawinęłam się w kołdrę i poszłam do łazienki, po 30 minutach wyszłam z niej gotowa. Miałam na sobie granatowe rurki, białą bokserkę włożoną w spodnie, szary rozpięty sweter i jasno różową apaszkę w białe paski. włosy miałam rozpuszczone i naturalnie pokręcone, lekki makijaż i to tyle.
Usiadłam obok Davida i dałam mu romantycznego całusa, który trwał dobrą chwilę. Oderwałam się od niego, patrzyłam się mu prosto w oczy.
- Kocham Cię. wyszeptałam.
David znów mnie pocałował.
W tym samym monecie do pokoju weszłam Patricia z Johnem.
- no nareszcie ! trzymałam za Was kciuki ! krzyknęła Pati.
oboje zaśmialiśmy się.
Patricia ze swoim chłopakiem usiedli przed tv, a my poszliśmy na spacer...
04.02.2012 o godz. 20:18
komentuj (5)
To ona szuka zdechłej mewy na niebie i liże zegarek, bo słyszała, że Tic Tac ma tylko dwie kalorie. To blondynki obracają stół podczas wkręcania żarówki i zapominają przepisu na lód w kostkach.
Dawno nie pisalam a to dlatego, ze brak czasu. Zabiegi w klinice pochlaniaja moje dni ale czego sie nie robi, aby znow przywrocic sprawnosc mojej lapce :)
Po dniach "wiosny" nastaly dni zimy, takiej prawdziwej: bialej i mroznej. Osobiscie z tego sie ciesze, bo lubie bialy puch ktory tak pieknie sie srebrzy w blasku slonka, a gdy noc zapada w blasku latarni ulicznych sprawia, ze swiat nabiera magicznego uroku. I co z tego, ze mroznie? To ma swoj niepowtarzalny urok :)
Poza tym nic szczegolnego sie u mnie nie dzieje. No chyba ze wezme pod uwage fakt, ze wczoraj nawalila mi nagrywarka DVD - co nie kryjac, wkurzylo mnie. Nie to, ze sie zepsula ale to, ze mialam nagranych tam mase dokumentow, a ktorych nie zdazylam przegrac i teraz jest juz "vorbei". W poniedzialek bede miala juz nowa ale to nie zmienia faktu, ze nie bede miala tych dokumentow na plytkach. Coz.. zlosliwosc rzeczy martwych :)
Po dniach "wiosny" nastaly dni zimy, takiej prawdziwej: bialej i mroznej. Osobiscie z tego sie ciesze, bo lubie bialy puch ktory tak pieknie sie srebrzy w blasku slonka, a gdy noc zapada w blasku latarni ulicznych sprawia, ze swiat nabiera magicznego uroku. I co z tego, ze mroznie? To ma swoj niepowtarzalny urok :)
Poza tym nic szczegolnego sie u mnie nie dzieje. No chyba ze wezme pod uwage fakt, ze wczoraj nawalila mi nagrywarka DVD - co nie kryjac, wkurzylo mnie. Nie to, ze sie zepsula ale to, ze mialam nagranych tam mase dokumentow, a ktorych nie zdazylam przegrac i teraz jest juz "vorbei". W poniedzialek bede miala juz nowa ale to nie zmienia faktu, ze nie bede miala tych dokumentow na plytkach. Coz.. zlosliwosc rzeczy martwych :)
Dziś był trochę denerwujący dzień , ale niekiedy miły . :)
Nie było rodziców , a siostra wróciła dopiero o 14 ,
więc spróbowałam zrobić naleśniki , udały mi się ale przedtem szukałam przepisu na nie , i znalazłam ! .
Wyszły niezłe , mój brat karol się nie skarżył :)
nom , to chciałam zaskoczyć mamę i odgrzałam rosół :)
i reszte dnia spędziłam pół na dworze , pół na kompie .
Nie było rodziców , a siostra wróciła dopiero o 14 ,
więc spróbowałam zrobić naleśniki , udały mi się ale przedtem szukałam przepisu na nie , i znalazłam ! .
Wyszły niezłe , mój brat karol się nie skarżył :)
nom , to chciałam zaskoczyć mamę i odgrzałam rosół :)
i reszte dnia spędziłam pół na dworze , pół na kompie .
Siedziałam przy stole w kuchni i skubałam swojego niedoprawionego kurczaka, coraz spoglądając na mojego beztrosko zachowującego się ojca. Prychnęłam zdenerwowana jego zachowaniem. Lisa spoglądała to na niego, to na mnie, wyraźnie nie wiedząc po której stronie sporu stanąć.
- Sheila, zjedz chociaż mięso. – odezwała się.
- Nie jestem głodna. – burknęłam.
Lisa wyczekująco patrzyła na ojca, jedna on zdawał się nie zwracać na to najmniejszej uwagi.
- Do diabła, Adam! Powiedz coś wreszcie.
- Niech robi co chce. – rzekł i dokończył swoją porcję.
- Tak?! W takim razie jadę z nimi na narty. – odparłam wstając.
- Mówiłem o jedzeniu, a nie o tym głupim pomyśle.
- On nie jest głupi! – stwierdziłam zdenerwowana i pobiegłam do siebie na górę.
Wszystko mogło byś świetnie. Wyjechałabym w góry z przyjaciółmi i chłopakiem i wszyscy byliby szczęśliwi. Ale nie! Zawsze musiało być tak, że ojciec się nie zgadza, bo według niego taki wyjazd nie ma sensu. Nawet nie potrafi wymyślić dobrego usprawiedliwienia na swoje zachowanie. Nie potrafi zrozumieć, że jedyne czego od niego potrzebuję to zrozumienie i miłość. Dlaczego on nie potrafi tego pojąć? Czasem czuję, że przez Jimmiego, ja już w tym domu nie jestem doceniania. Że najważniejszy jest mały, bo on potrzebuje mnóstwa opieki. A czy to, czego ja potrzebuje, się nie liczy?
W moim pokoju rozległa się piosenka Green Day – 16. Tak brzmiał mój dzwonek. Spojrzałam na wyświetlacz chociaż i tak wiedziałam kto dzwoni.
- Mhm, hej Justin. – odebrałam półgłosem.
- Cześć, miałaś zadzwonić jak tam, ale się nie odzywałaś więc pomyślałem że ja zadzwonię. – powiedział radośnie. – Rozmawiałaś z ojcem?
- Nie mogę jechać.
- Co? Czemu? – spytał smutno.
- Nie wiem. W sumie on chyba sam dobrze nie wie, ale teraz nie może tego odwołać bo to kwestia jego dumy. Jesteś facetem, więc pewnie coś o tym wiesz. Teraz nawet ze mną nie rozmawia, bo wie że będę mówić o tym. – westchnęłam.
- Może przyjadę do ciebie i spróbuję z nim porozmawiać?
- Jesteś kochany, ale to chyba nie pomoże. A nawet powiedziałabym że zadziała wręcz przeciwnie. – powiedziałam a Justin mruknął coś cicho.
- Postaraj się jeszcze z nim porozmawiać. Jeśli do jutra nie dostanę do ciebie wiadomości że z nami jedziesz to naprawdę do was przyjadę.
- Dziękuję. Pogadam z nim, spróbuję. Pa.
Rozłączyłam się i zaczęłam intensywnie wpatrywać się w obrazek przedstawiający jakiś ładny krajobraz górski. Góry, góry, góry. Strasznie zależało mi żeby tam pojechać, ale widać musiałam o to zawalczyć.
Po 20 minutach zeszłam na dół z nowymi argumentami i nową siłą do rozmowy. Odszukałam ojca w jego gabinecie jednak zanim zdążyłam się odezwać, zrobił to on.
- Przepraszam. – powiedział. Spojrzałam na niego z niemałym zdziwieniem. – No tak… Przepraszam że ci nie ufałem.
- Nie bardzo rozumiem. – powiedziałam wolno.
- Nie pozwalałem ci tam jechać ponieważ nie ufałem ci. Bałem się, że jeśli będziecie tam sami to się upijecie a w dodatku będzie tam twój chłopak więc… Hmm, no wiesz. Możecie zrobić coś głupiego. – wytłumaczył się a ja patrzyłam na niego niedowierzająco. Opadłam na fotel obok jego biurka i położyłam rękę na podłokietniku.
- Myślałeś, że byłabym do tego zdolna?
- Nie wiem. Trochę się przestraszyłem. Wiesz, po tym co przeżyłaś z matką albo z przyjaciółmi w zeszłe lato… - odchrząknął. – Zaczęłaś żyć we własnym świecie. Dzisiaj zrozumiałem, że się zmieniałaś a ja nie znam twojej nowej wersji.
- Myślę że mimo to nie powinieneś był mnie tak oceniać, ale w porządku, skoro mnie przeprosiłeś… Miło, że to do ciebie dotarło. A co do tego wyjazdu…
- Możesz jechać.
- Naprawdę? Uch, to było łatwiejsze niż myślałam. Ja się przygotowałam na kłótnie, a tu takie zaskoczenie… Rozmawiałeś o tym z Lisą prawda?
- No tak… - powiedział i lekko spuścił wzrok. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam mojego ojca wyrażającego skruchę. Czułam się głupio po moim poprzednim zachowaniu, ale uważałam że zasłużył na takie traktowanie. Wtedy. Wstałam, przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
- Dziękuję.
Wzięłam głęboki oddech i poczułam charakterystyczny zapach drewna i górskiego powietrza. Opadłam na łóżko w swoim pokoju który współdzieliłam z Laurą, Annabel i Lily. Ku mojej uciesze Eve nie przyjechała z nami. Wolała wyjazd do Miami razem ze swoimi bardzo bogatymi rodzicami. Spojrzałam na dziewczyny które siedziały podekscytowane na swoich łóżkach i rozglądały się po wnętrzu.
- Tak się cieszę że tu przyjechaliśmy! – odezwała się Laura.
- Tak, ja też! I Sam tu jest. Lepiej być nie może. – zachichotała Annabel.
- Och, proszę cię. Nikt nie przebije Justina! Zaszalejemy. – zażartowałam i wszystkie się zaśmiałyśmy.
- Uważaj bo powiem cioci co tu będziecie wyprawiać i każe Justinowi wracać! – pogroziła mi palcem Lily i też zaczęła się śmiać.
Naprawdę cieszyłam się że tu przyjechaliśmy. Że byli tu moi nowi przyjaciele. Że był tu Justin, chłopak na którym tak cholernie, jak jeszcze na nikim, mi zależało. Chciałam żeby między nami wszystko się udało. Postanowiłam tego nie spieprzyć, chociaż w sumie zawsze to sobie obiecywałam a nigdy nie wychodziło. Tyle że tym razem zamierzałam naprawdę się postarać i dać z siebie wszystko.
Westchnęłam i przeciągnęłam się leniwie. Było trochę przed 16.
- Ach, można poleniuchować. – mruknęłam.
- Nie sądzę że chłopcy nam na to pozwolą. – zachichotała Bel i szturchnęła mnie w ramię. – Szczególnie mi Sam, a tobie Justin. - zaśmiałyśmy się.
- Pewnie nie. Jednak mam nadzieję że nie będziemy już nigdzie wychodzić.
- Taaaa. Mi też się nie chce. – powiedziała Lily i tak jak ja opadła na swoje łóżko.
Moje marzenia się jednak nie spełniły. Po kilkunastu minutach przyszedł Justin, pocałował mnie i szepnął do ucha że za pół godziny zabiera mnie na spacer a potem na kolację. Nie mogłam nic na to poradzić i z szerokim uśmiechem zgodziłam się. Chciałam pobyć z nim sam na sam, czułam że tego po prostu potrzebuję.
Tak więc wskoczyłam w ciepłe ale ładne ciuchy, lekko podkręciłam włosy i zrobiłam sobie delikatny, szary makijaż.
Rozległo się pukanie do drzwi. Z uśmiechem do nich podeszłam i otworzyłam je. Ukazał mi się Justin w całej okazałości. Trzymał w dłoni jedną czerwoną różę i wyglądał bardzo pociągająco, nawet w tej wielkiej kurtce. Na twarzy miał wymalowany piękny uśmiech który podkreślał jego rysy.
- Tak się cieszę, że cię mam. – przytuliłam się do niego i wzięłam kwiatka.
- Jak najbardziej nawzajem. – złapał mnie za rękę. – Możemy iść?
- Tak, chodźmy. – odpowiedziałam i zostawiłam podekscytowane dziewczyny w pokoju, będąc skazana na ich komentarze i pytania kiedy tylko wrócę.
Kiedy wyszliśmy na zewnątrz poczułam mróz. Justin spojrzał na mnie opiekuńczo i objął mnie tak że od razu zrobiło mi się cieplej. Wtuliłam się w jego tors i zaczęliśmy iść przed siebie. Czułam zapach jego perfum które miał na sobie kiedy pierwszy raz się całowaliśmy. Uśmiechnęłam się szeroko. Justin spojrzał na mnie pytająco.
- Ładnie pachniesz. – zaśmiałam się.
- Jesteś psychiczna. – odparł i zrobił to samo.
- Ale za to mnie… - przerwałam bo już prawie powiedziałam ‘kochasz’ – cenisz.
- W sumie to też. – uśmiechnął się i cmoknął mnie w czoło.
Szliśmy wolnym krokiem co chwila wtrącając swoje opinie na temat pięknej okolicy lub po prostu rozmawiając nawet o absurdach. Bawiłam się cudownie. Raz Justin powiedział coś bardzo śmiesznego i zaczęłam śmiać się tak głośno że okoliczni ludzie zaczęli gromić wzrokiem, ale ja na to nie zważałam…
Justin odsunął krzesło tak abym mogła usiąść i pomógł mi je dosunąć. Po chwili sam siedział już naprzeciwko mnie.
- Jaki z ciebie dżentelmen. – powiedziałam szarmancko i spojrzałam mu w oczy. – Coraz bardziej mnie zaskakujesz.
- Jeszcze nie jednym cię zaskoczę. – powiedział tajemniczo i zajrzał w Menu.
Zaczęłam mu się bacznie przyglądać. Analizowałam każdy cal jego twarzy którą już tak naprawdę dobrze znałam. On był tak przystojny, że czasem zastanawiałam się co on we mnie widzi. Według mnie nie byłam zbyt ładna, czy też jakaś strasznie zabawna albo coś takiego. Byłam po prostu Sheilą. Zwykłą, nastoletnią dziewczyną która zabujała się w cóż, idealnym chłopaku. To było takie cudowne, że aż nierealne…
Widziałem radość na jej twarzy. Uwielbiałem patrzeć na jej oczy, usta, włosy. Uwielbiałem czuć jej zapach i smak jej ust. Uwielbiałem z nią przebywać. I karciłem siebie w myślach za moją głupotę. Za to, że nie potrafię docenić tego co mam. Ona mogła być przez to poszkodowana, co robię. I na pewno by taka była, gdyby tylko się dowiedziała...
________________________________________________________________________
Kocham was. Na prawdę was kocham. Jesteście ze mną w tak trudnej dla mnie chwili i pomagacie mi. Jesteście wspaniałe. Postanowiłam napisać rozdział i zobaczyć czy będzie dużo komentarzy. Ale zdecydowałam że napiszę jeszcze jeden, bo ten mi nie wyszedł. Nie mówcie że jest dobry, bo nie. Jest nudny i dziwny... Strasznie mi się nie podoba, w dodatku nic w nim nie ma. Ale musicie mnie zrozumieć. Wczoraj zakończyłam ważną dla mnie dotychczas przyjaźń i ciężko było mi z tym pisać. Proszę, zrozumcie to. Obiecuję że następny rozdział będzie lepszy, a kiedy już go zamieszczę i zobaczę ile osób czyta, wtedy podejmę ostateczną decyzję.
Na razie z wami jestem. Dziękuję :)
- Sheila, zjedz chociaż mięso. – odezwała się.
- Nie jestem głodna. – burknęłam.
Lisa wyczekująco patrzyła na ojca, jedna on zdawał się nie zwracać na to najmniejszej uwagi.
- Do diabła, Adam! Powiedz coś wreszcie.
- Niech robi co chce. – rzekł i dokończył swoją porcję.
- Tak?! W takim razie jadę z nimi na narty. – odparłam wstając.
- Mówiłem o jedzeniu, a nie o tym głupim pomyśle.
- On nie jest głupi! – stwierdziłam zdenerwowana i pobiegłam do siebie na górę.
Wszystko mogło byś świetnie. Wyjechałabym w góry z przyjaciółmi i chłopakiem i wszyscy byliby szczęśliwi. Ale nie! Zawsze musiało być tak, że ojciec się nie zgadza, bo według niego taki wyjazd nie ma sensu. Nawet nie potrafi wymyślić dobrego usprawiedliwienia na swoje zachowanie. Nie potrafi zrozumieć, że jedyne czego od niego potrzebuję to zrozumienie i miłość. Dlaczego on nie potrafi tego pojąć? Czasem czuję, że przez Jimmiego, ja już w tym domu nie jestem doceniania. Że najważniejszy jest mały, bo on potrzebuje mnóstwa opieki. A czy to, czego ja potrzebuje, się nie liczy?
W moim pokoju rozległa się piosenka Green Day – 16. Tak brzmiał mój dzwonek. Spojrzałam na wyświetlacz chociaż i tak wiedziałam kto dzwoni.
- Mhm, hej Justin. – odebrałam półgłosem.
- Cześć, miałaś zadzwonić jak tam, ale się nie odzywałaś więc pomyślałem że ja zadzwonię. – powiedział radośnie. – Rozmawiałaś z ojcem?
- Nie mogę jechać.
- Co? Czemu? – spytał smutno.
- Nie wiem. W sumie on chyba sam dobrze nie wie, ale teraz nie może tego odwołać bo to kwestia jego dumy. Jesteś facetem, więc pewnie coś o tym wiesz. Teraz nawet ze mną nie rozmawia, bo wie że będę mówić o tym. – westchnęłam.
- Może przyjadę do ciebie i spróbuję z nim porozmawiać?
- Jesteś kochany, ale to chyba nie pomoże. A nawet powiedziałabym że zadziała wręcz przeciwnie. – powiedziałam a Justin mruknął coś cicho.
- Postaraj się jeszcze z nim porozmawiać. Jeśli do jutra nie dostanę do ciebie wiadomości że z nami jedziesz to naprawdę do was przyjadę.
- Dziękuję. Pogadam z nim, spróbuję. Pa.
Rozłączyłam się i zaczęłam intensywnie wpatrywać się w obrazek przedstawiający jakiś ładny krajobraz górski. Góry, góry, góry. Strasznie zależało mi żeby tam pojechać, ale widać musiałam o to zawalczyć.
Po 20 minutach zeszłam na dół z nowymi argumentami i nową siłą do rozmowy. Odszukałam ojca w jego gabinecie jednak zanim zdążyłam się odezwać, zrobił to on.
- Przepraszam. – powiedział. Spojrzałam na niego z niemałym zdziwieniem. – No tak… Przepraszam że ci nie ufałem.
- Nie bardzo rozumiem. – powiedziałam wolno.
- Nie pozwalałem ci tam jechać ponieważ nie ufałem ci. Bałem się, że jeśli będziecie tam sami to się upijecie a w dodatku będzie tam twój chłopak więc… Hmm, no wiesz. Możecie zrobić coś głupiego. – wytłumaczył się a ja patrzyłam na niego niedowierzająco. Opadłam na fotel obok jego biurka i położyłam rękę na podłokietniku.
- Myślałeś, że byłabym do tego zdolna?
- Nie wiem. Trochę się przestraszyłem. Wiesz, po tym co przeżyłaś z matką albo z przyjaciółmi w zeszłe lato… - odchrząknął. – Zaczęłaś żyć we własnym świecie. Dzisiaj zrozumiałem, że się zmieniałaś a ja nie znam twojej nowej wersji.
- Myślę że mimo to nie powinieneś był mnie tak oceniać, ale w porządku, skoro mnie przeprosiłeś… Miło, że to do ciebie dotarło. A co do tego wyjazdu…
- Możesz jechać.
- Naprawdę? Uch, to było łatwiejsze niż myślałam. Ja się przygotowałam na kłótnie, a tu takie zaskoczenie… Rozmawiałeś o tym z Lisą prawda?
- No tak… - powiedział i lekko spuścił wzrok. Chyba pierwszy raz w życiu widziałam mojego ojca wyrażającego skruchę. Czułam się głupio po moim poprzednim zachowaniu, ale uważałam że zasłużył na takie traktowanie. Wtedy. Wstałam, przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
- Dziękuję.
Wzięłam głęboki oddech i poczułam charakterystyczny zapach drewna i górskiego powietrza. Opadłam na łóżko w swoim pokoju który współdzieliłam z Laurą, Annabel i Lily. Ku mojej uciesze Eve nie przyjechała z nami. Wolała wyjazd do Miami razem ze swoimi bardzo bogatymi rodzicami. Spojrzałam na dziewczyny które siedziały podekscytowane na swoich łóżkach i rozglądały się po wnętrzu.
- Tak się cieszę że tu przyjechaliśmy! – odezwała się Laura.
- Tak, ja też! I Sam tu jest. Lepiej być nie może. – zachichotała Annabel.
- Och, proszę cię. Nikt nie przebije Justina! Zaszalejemy. – zażartowałam i wszystkie się zaśmiałyśmy.
- Uważaj bo powiem cioci co tu będziecie wyprawiać i każe Justinowi wracać! – pogroziła mi palcem Lily i też zaczęła się śmiać.
Naprawdę cieszyłam się że tu przyjechaliśmy. Że byli tu moi nowi przyjaciele. Że był tu Justin, chłopak na którym tak cholernie, jak jeszcze na nikim, mi zależało. Chciałam żeby między nami wszystko się udało. Postanowiłam tego nie spieprzyć, chociaż w sumie zawsze to sobie obiecywałam a nigdy nie wychodziło. Tyle że tym razem zamierzałam naprawdę się postarać i dać z siebie wszystko.
Westchnęłam i przeciągnęłam się leniwie. Było trochę przed 16.
- Ach, można poleniuchować. – mruknęłam.
- Nie sądzę że chłopcy nam na to pozwolą. – zachichotała Bel i szturchnęła mnie w ramię. – Szczególnie mi Sam, a tobie Justin. - zaśmiałyśmy się.
- Pewnie nie. Jednak mam nadzieję że nie będziemy już nigdzie wychodzić.
- Taaaa. Mi też się nie chce. – powiedziała Lily i tak jak ja opadła na swoje łóżko.
Moje marzenia się jednak nie spełniły. Po kilkunastu minutach przyszedł Justin, pocałował mnie i szepnął do ucha że za pół godziny zabiera mnie na spacer a potem na kolację. Nie mogłam nic na to poradzić i z szerokim uśmiechem zgodziłam się. Chciałam pobyć z nim sam na sam, czułam że tego po prostu potrzebuję.
Tak więc wskoczyłam w ciepłe ale ładne ciuchy, lekko podkręciłam włosy i zrobiłam sobie delikatny, szary makijaż.
Rozległo się pukanie do drzwi. Z uśmiechem do nich podeszłam i otworzyłam je. Ukazał mi się Justin w całej okazałości. Trzymał w dłoni jedną czerwoną różę i wyglądał bardzo pociągająco, nawet w tej wielkiej kurtce. Na twarzy miał wymalowany piękny uśmiech który podkreślał jego rysy.
- Tak się cieszę, że cię mam. – przytuliłam się do niego i wzięłam kwiatka.
- Jak najbardziej nawzajem. – złapał mnie za rękę. – Możemy iść?
- Tak, chodźmy. – odpowiedziałam i zostawiłam podekscytowane dziewczyny w pokoju, będąc skazana na ich komentarze i pytania kiedy tylko wrócę.
Kiedy wyszliśmy na zewnątrz poczułam mróz. Justin spojrzał na mnie opiekuńczo i objął mnie tak że od razu zrobiło mi się cieplej. Wtuliłam się w jego tors i zaczęliśmy iść przed siebie. Czułam zapach jego perfum które miał na sobie kiedy pierwszy raz się całowaliśmy. Uśmiechnęłam się szeroko. Justin spojrzał na mnie pytająco.
- Ładnie pachniesz. – zaśmiałam się.
- Jesteś psychiczna. – odparł i zrobił to samo.
- Ale za to mnie… - przerwałam bo już prawie powiedziałam ‘kochasz’ – cenisz.
- W sumie to też. – uśmiechnął się i cmoknął mnie w czoło.
Szliśmy wolnym krokiem co chwila wtrącając swoje opinie na temat pięknej okolicy lub po prostu rozmawiając nawet o absurdach. Bawiłam się cudownie. Raz Justin powiedział coś bardzo śmiesznego i zaczęłam śmiać się tak głośno że okoliczni ludzie zaczęli gromić wzrokiem, ale ja na to nie zważałam…
Justin odsunął krzesło tak abym mogła usiąść i pomógł mi je dosunąć. Po chwili sam siedział już naprzeciwko mnie.
- Jaki z ciebie dżentelmen. – powiedziałam szarmancko i spojrzałam mu w oczy. – Coraz bardziej mnie zaskakujesz.
- Jeszcze nie jednym cię zaskoczę. – powiedział tajemniczo i zajrzał w Menu.
Zaczęłam mu się bacznie przyglądać. Analizowałam każdy cal jego twarzy którą już tak naprawdę dobrze znałam. On był tak przystojny, że czasem zastanawiałam się co on we mnie widzi. Według mnie nie byłam zbyt ładna, czy też jakaś strasznie zabawna albo coś takiego. Byłam po prostu Sheilą. Zwykłą, nastoletnią dziewczyną która zabujała się w cóż, idealnym chłopaku. To było takie cudowne, że aż nierealne…
Oczami Justina
Widziałem radość na jej twarzy. Uwielbiałem patrzeć na jej oczy, usta, włosy. Uwielbiałem czuć jej zapach i smak jej ust. Uwielbiałem z nią przebywać. I karciłem siebie w myślach za moją głupotę. Za to, że nie potrafię docenić tego co mam. Ona mogła być przez to poszkodowana, co robię. I na pewno by taka była, gdyby tylko się dowiedziała...
________________________________________________________________________
Kocham was. Na prawdę was kocham. Jesteście ze mną w tak trudnej dla mnie chwili i pomagacie mi. Jesteście wspaniałe. Postanowiłam napisać rozdział i zobaczyć czy będzie dużo komentarzy. Ale zdecydowałam że napiszę jeszcze jeden, bo ten mi nie wyszedł. Nie mówcie że jest dobry, bo nie. Jest nudny i dziwny... Strasznie mi się nie podoba, w dodatku nic w nim nie ma. Ale musicie mnie zrozumieć. Wczoraj zakończyłam ważną dla mnie dotychczas przyjaźń i ciężko było mi z tym pisać. Proszę, zrozumcie to. Obiecuję że następny rozdział będzie lepszy, a kiedy już go zamieszczę i zobaczę ile osób czyta, wtedy podejmę ostateczną decyzję.
Na razie z wami jestem. Dziękuję :)
Witam,witam.
Wszem i wobec pytam zostawić czy bardziej zrudzić? ;))
Zastanawiam się.
Cieszę się szczęściem Karoliny ,którą kocham kocham kocham ubóstwiam pożądam uwielbiam .
Kocham moje włosy i nie wiem co robić dalej więc proszę o pomoc ;)
Urszulo kocham Cię , jesteś cudotwórcą!
Fajne oreo ,żurek i eminem <3
Dzieki Dosia za odżywienie włosów,Karol dzięki za inf, o planach na pon <3
KOCHAM WAS WŚYŚTKICH<3
Michała za to jak pięknie gra na poduszkach(drum,drum).
I że bd ciajny,że dostanie wspaniały prezent na walentynki (ćś!),Że niedługo 2rocznica i studniówka.
Ogólnie wspaniałe zycie póki co.
Czerpię energię na następne półrocze.: ]]
Dziękuję wszystkim.
Amen.
Wszem i wobec pytam zostawić czy bardziej zrudzić? ;))
Zastanawiam się.
Cieszę się szczęściem Karoliny ,którą kocham kocham kocham ubóstwiam pożądam uwielbiam .
Kocham moje włosy i nie wiem co robić dalej więc proszę o pomoc ;)
Urszulo kocham Cię , jesteś cudotwórcą!
Fajne oreo ,żurek i eminem <3
Dzieki Dosia za odżywienie włosów,Karol dzięki za inf, o planach na pon <3
KOCHAM WAS WŚYŚTKICH<3
Michała za to jak pięknie gra na poduszkach(drum,drum).
I że bd ciajny,że dostanie wspaniały prezent na walentynki (ćś!),Że niedługo 2rocznica i studniówka.
Ogólnie wspaniałe zycie póki co.
Czerpię energię na następne półrocze.: ]]
Dziękuję wszystkim.
Amen.
Gdy Bieber był mały, to wsadził do gówna sandały. Nosił je przez dłuuuugie lata, aż śmiał się z niego nawet tata, gdy zrobił karierę to został kompletnym frajerem, aż zeżarł gramofon, a z dupy mu wyłaził mikrofon.Na ulicy śpiewał sobie, a obok przechodził jakiś koleś i myślał że Bieber to baba i wsadził mu w oko kebeba.
Mały Bieber woła do mamy:
-Mamo! Kupę!
-Już kroję xD
-Mamo!
-Podobno mnie adoptowano - pyta bimber
-Tak synku, ale Cię oddali. ;P
Mama pyta się Justina:
- Justin , dlaczego nie umyłeś zębów?
- Bo mydło mi się nie zmieściło do buzi.
Czy to piątek, czy sobota Bieber to idiota. Na ustach błyszczyk, na włosach klej, wszyscy wiedzą, że Bieber to ge.j. Justin Bieber jak już wiecie to największy gej na świecie xDD
Przychodzi Bieber do lekarza, a lekarz też baba
Justyna Bieber ma małego i nie może żyć bez niego xD
Muminki się cieszą że Justynkę powieszą muminkiiii
Podłubią jej w nosie i spalą na stosie muminkiii
I jeszcze jedna wersja by me (tego do góry ^)
Muminki się cieszą że bimbera powiszą, Mumiiiinkiiii...
Oderwą mu główkę, zagrają w siatkówkę, Mumiiiinkiiii....
Zabiorą mu ręke, powieszą na wędkę, Mumiiiinkiiii....
Zrobią obiadek z obsranych sandałek Bimbeeeraaa....
Muminki się cieszą że resztki powieszą, Muminkiiii....
Co łączy Biebera z Pinokiem?
Obydwaj chcieliby być chłopcem xD
karabin - 300 zł
bilet na koncert biebera - 400 zł
żelki - 3 zł
zabić biebera -bezcenne
Niektóre rzeczy są w życiu bezcenne. Za inne rzeczy zapłacisz kartą mastercard payback.
Mały Bieber woła do mamy:
-Mamo! Kupę!
-Już kroję xD
-Mamo!
-Podobno mnie adoptowano - pyta bimber
-Tak synku, ale Cię oddali. ;P
Mama pyta się Justina:
- Justin , dlaczego nie umyłeś zębów?
- Bo mydło mi się nie zmieściło do buzi.
Czy to piątek, czy sobota Bieber to idiota. Na ustach błyszczyk, na włosach klej, wszyscy wiedzą, że Bieber to ge.j. Justin Bieber jak już wiecie to największy gej na świecie xDD
Przychodzi Bieber do lekarza, a lekarz też baba
Justyna Bieber ma małego i nie może żyć bez niego xD
Muminki się cieszą że Justynkę powieszą muminkiiii
Podłubią jej w nosie i spalą na stosie muminkiii
I jeszcze jedna wersja by me (tego do góry ^)
Muminki się cieszą że bimbera powiszą, Mumiiiinkiiii...
Oderwą mu główkę, zagrają w siatkówkę, Mumiiiinkiiii....
Zabiorą mu ręke, powieszą na wędkę, Mumiiiinkiiii....
Zrobią obiadek z obsranych sandałek Bimbeeeraaa....
Muminki się cieszą że resztki powieszą, Muminkiiii....
Co łączy Biebera z Pinokiem?
Obydwaj chcieliby być chłopcem xD
karabin - 300 zł
bilet na koncert biebera - 400 zł
żelki - 3 zł
zabić biebera -bezcenne
Niektóre rzeczy są w życiu bezcenne. Za inne rzeczy zapłacisz kartą mastercard payback.
chemia. mm. ; ) dość lubię , dośc bardzoo. ale ta szmataa. przyszła w drugim semestrze i mysli ze jest fajnaa. nie przyjełaa mi pracyy , bo zamaloo , nie zaliczyy -,- olka dałą tylko niecałą strone i normalnie wziełaa. aj pokaze szmaciee ;d dopisze jeszcze jeszcze z 4 karki a4 i bd okei ;d bd miec razem 6. myślicie ze jak zrobię krzyzówkę na temat efektu cieplarnianego dostane wyższą ocenę ?
tego wieczoruu wspieraa mnie czarmander siedzący obook. pikachu tylko w myślach. <3
tego wieczoruu wspieraa mnie czarmander siedzący obook. pikachu tylko w myślach. <3
Bieber to jest gej,
który ma we włosach klej.
Między zębami wystaje mu mydło,
które pachnie jak kadzidło.
Ma język z waty
i jest pryszczaty.
Lubi robić durne miny,
którymi próbuje podrywać dziewczyny.
Bieber ciągle się podlizuje,
choć nic na tym nie zyskuje.
Za Seleną ciągle lata,
aż się boi jego tata.
Rodzice go adoptowali,
ale szybko go oddali.
Prawdziwi rodzice go nienawidzili,
więc do kibla go wrzucili.
Po tej akcji był umazany,
więc był trochę obsikany.
Prawdziwe rodzeństwo go ciągle bije,
zakłada mu gacie na ryjek.
Bieber jest ciągle uzależniony,
więc buzują mu hormony.
Mamusia jego to niezła laska,
wysłała go do sklepu po ciastka.
Justinowi się trochę pochrzaniło
i kupił drożdże na żywo.
Kocha lokomotywy,
ma ich ponad grzywy.
Ostatnio wypił oranżadę,
którą wypluł sobie na brodawę.
To koniec historii Bimbera,
I jego jubilera.
który ma we włosach klej.
Między zębami wystaje mu mydło,
które pachnie jak kadzidło.
Ma język z waty
i jest pryszczaty.
Lubi robić durne miny,
którymi próbuje podrywać dziewczyny.
Bieber ciągle się podlizuje,
choć nic na tym nie zyskuje.
Za Seleną ciągle lata,
aż się boi jego tata.
Rodzice go adoptowali,
ale szybko go oddali.
Prawdziwi rodzice go nienawidzili,
więc do kibla go wrzucili.
Po tej akcji był umazany,
więc był trochę obsikany.
Prawdziwe rodzeństwo go ciągle bije,
zakłada mu gacie na ryjek.
Bieber jest ciągle uzależniony,
więc buzują mu hormony.
Mamusia jego to niezła laska,
wysłała go do sklepu po ciastka.
Justinowi się trochę pochrzaniło
i kupił drożdże na żywo.
Kocha lokomotywy,
ma ich ponad grzywy.
Ostatnio wypił oranżadę,
którą wypluł sobie na brodawę.
To koniec historii Bimbera,
I jego jubilera.
Czym sie różni rozjechany kot od rozjechanego Bibera?
-Przed kotem widać ślady hamowania.
Co łączy Pinokia i Justina Biebera?
Obydwaj chcą zostać prawdziwymi chłopcami.
Przychodzi Bieber do lekarza a lekarz też baba
- Jaki jest jedyny moment, kiedy patrzysz na Justina Biebera jednym okiem?
- Gdy robisz to przez lunetę karabinu snajperskiego.
Jaka była reakcja pielęgniarki odbierającej poród, kiedy na świat wychodził Biebier ?
-Panowie i Panie, wkładamy z powrotem.
Co robi Bimber pod biurkiem?
Szuka wejścia do internetu!
- Dlaczego Bimber nigdy nie zostanie windziarzem?
- Bo nie zapamięta trasy.
- Dlaczego Bimber nie lubi oranżady w proszku?
- Bo nie wie, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki.
podchodzi bieber do kiosku i mówi:
-poproszę bilet za 1zł
-bardzo proszę
-ile płacę?
przychodzi bieber do sklepu
-chciałem zlozyć skargę
-tak? z jakiego powodu?
-czemu moje lays prosto z pieca są zimne?
dlaczego bieber chodzi na kolanach w sklepie?
-szuka niskich cen
dlaczego biber nakleja plastry nicorrete na samochód?
-bo za dużo pali!!!
Dlaczego biber wsadza gazetę do lodówki?
Bo chce mieć świeże wiadomości
-Przed kotem widać ślady hamowania.
Co łączy Pinokia i Justina Biebera?
Obydwaj chcą zostać prawdziwymi chłopcami.
Przychodzi Bieber do lekarza a lekarz też baba
- Jaki jest jedyny moment, kiedy patrzysz na Justina Biebera jednym okiem?
- Gdy robisz to przez lunetę karabinu snajperskiego.
Jaka była reakcja pielęgniarki odbierającej poród, kiedy na świat wychodził Biebier ?
-Panowie i Panie, wkładamy z powrotem.
Co robi Bimber pod biurkiem?
Szuka wejścia do internetu!
- Dlaczego Bimber nigdy nie zostanie windziarzem?
- Bo nie zapamięta trasy.
- Dlaczego Bimber nie lubi oranżady w proszku?
- Bo nie wie, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki.
podchodzi bieber do kiosku i mówi:
-poproszę bilet za 1zł
-bardzo proszę
-ile płacę?
przychodzi bieber do sklepu
-chciałem zlozyć skargę
-tak? z jakiego powodu?
-czemu moje lays prosto z pieca są zimne?
dlaczego bieber chodzi na kolanach w sklepie?
-szuka niskich cen
dlaczego biber nakleja plastry nicorrete na samochód?
-bo za dużo pali!!!
Dlaczego biber wsadza gazetę do lodówki?
Bo chce mieć świeże wiadomości
Po kilku dniach wyszłam ze szpitala. Gdy wróciłam do domu była tam dziewczyna, przytuliła mnie mocno. Powiedziała: Wiem, że mnie nie pamiętasz, ale jestem twoją najlepszą przyjaciółką Alicją. ' tak, nie pamiętam Cię, przepraszam - odparłam. Ze smutkiem wzięła swoje rzeczy i torbę i wyszła mówiąć dowidzenia. Gdy poszłam do siebie do pokoju myślałam nad tym wszystkim i miałam zamiar zacząć od nowa. Nie chcę słuchać kto kim dla mnie był. Chciałam każdego poznawać od nowa. Rano zeszłam na dół. Mama: Maju, mam dla ciebie propozycję, abyśmy wyjechali do innego miasta, gdzie zaczełabyś od nowa, tam gdzie nikt Cię nie zna, byłoby Ci łatwiej. Ja: dobrze, ale chciałabym jeszcze jakiś czas tu zostać. ' Propozycja mamy nie była zła. Była świetna ! Ale coś mnie zatrzymywało. Gdy miałam już wychodzić w drzwiach spotkałam tego chłopaka, chyba Justina ? Wziął mnie za rękę i wsiedliśmy do jego auta. Gdy jechaliśmy nie odzywał się ani słowem. To zaczęłam rozmowę: ' Jak się spotkaliśmy ? Ty jesteś Justin Bieber ten sławnny ? Lecz nie odpowiedział nic tylko uśmiechnął się do mnie. Zatrzymaliśmy się na jakiejś polanie. Wziął mnie za ręce i pocałował. Nie podobało mi się to, bo tak naprawdę nie wiem kim on jest. Justin: powiedziałbym Ci jak się poznaliśmy, ale nie jesteś na to gotowa. Wiec, że Cię kocham. Ja: przepraszam za wszystko. Justin: to nie twoja wina. Ja: Nieługo wyjeżdżam, będzie mi łatwiej, bo będę poznawac nowych ludzi, którzy nie znali mnie nigdy. Justin: ale ty odzyskasz pamięć ! Napewno . Nie rób tego ! Ja: Chciałabym, żebym odzyskała, ale chyba już tak się nie stanie.
Oczami Justina: Mógłbym powiedzieć jej w jakich okolicznościach się poznaliśmy, ale nie chciałem jej zamartwiać, przypomniały by się jej nie miłe chwile, ale z drugiej strony nie chciałem, żeby wyjeżdżała. Postanowiłem powiedzieć jej wszystko !
Oczami Maji: Nagle pojechaliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się przy moście. Stanął na wysokości objął moja rękę i kazał mi wejść. Zaufałam mu, tak jakoś wiedziałam, że mogę mu zaufać. Taki instynkt mi podpowiedział. Justin: Pamiętasz ? tu wszystko się stało. Chciałaś się zabić. W słuchawkach miałaś moje piosenki. Widzisz te bliny czasem na swoim ciele ? To właśnie dowód. Uratowałem Cię, podeszłem i powiedziałem, że jak skoczysz skoczę za tobą. Wycofałać się i tak wszystko się zaczęło. Wiem, że może tego nie pamiętasz i nie będziesz pamiętac. Ale musiałem Ci to powiedzieć, nawet jeśli są to niemiłe wspomnienia. Wiem, ze muszę się z tobą pożegnać, bo tak będzie najlepiej dla ciebie, jak będziesz w innym życiu. Ale proszę nie zapomnij o mnie. Kocham Cię - nigdy nie przestanę.
Od autroki: CDN - za jakąś godzinę.
Oczami Justina: Mógłbym powiedzieć jej w jakich okolicznościach się poznaliśmy, ale nie chciałem jej zamartwiać, przypomniały by się jej nie miłe chwile, ale z drugiej strony nie chciałem, żeby wyjeżdżała. Postanowiłem powiedzieć jej wszystko !
Oczami Maji: Nagle pojechaliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się przy moście. Stanął na wysokości objął moja rękę i kazał mi wejść. Zaufałam mu, tak jakoś wiedziałam, że mogę mu zaufać. Taki instynkt mi podpowiedział. Justin: Pamiętasz ? tu wszystko się stało. Chciałaś się zabić. W słuchawkach miałaś moje piosenki. Widzisz te bliny czasem na swoim ciele ? To właśnie dowód. Uratowałem Cię, podeszłem i powiedziałem, że jak skoczysz skoczę za tobą. Wycofałać się i tak wszystko się zaczęło. Wiem, że może tego nie pamiętasz i nie będziesz pamiętac. Ale musiałem Ci to powiedzieć, nawet jeśli są to niemiłe wspomnienia. Wiem, ze muszę się z tobą pożegnać, bo tak będzie najlepiej dla ciebie, jak będziesz w innym życiu. Ale proszę nie zapomnij o mnie. Kocham Cię - nigdy nie przestanę.
Od autroki: CDN - za jakąś godzinę.
Tadam, trochę zdjęć chłopców Anime ;)
Piszcie w komentarzach propozycje na pictures, nie muszą koniecznie dotyczyć anime ;DD
Piszcie w komentarzach propozycje na pictures, nie muszą koniecznie dotyczyć anime ;DD
Bieberowi w dupę się należy,
bo nam na nim nie zależy.
Kocha pluszowe misie
i ciągle ma ,,Widzimisie".
Raz Selenę kocha, raz jej nie lubi
biedna Selena, ciągle ją gubi.
Wiadomo, że ją zdradza,
gdy gdzieściągle się przechadza.
Szkoda tylko,że choć jest frajerem,
zrobił niezłą karierę.
Bieberowi śmierdzi z gęby,
bo co roku myje zęby.
Gdy śpiewanie mu się znudzi,
to rechocze dla wszyskich ludzi.
Gdy wchodzi na stół,
spada z niego jak stary wół.
Bieber to daun,
wygląda jak klaun,
ma zęby jak koń
i dupę jak słoń.
Na lekcji biologii Pani nauczycielce mucha siada na biuście. A ona nie może jej zabić. Zdenerwowana pani powiedziała klasie, że kto zabije muchę ten ma na koniec szóstkę z biologii. Cała klasa rzuciła się na muchę tylko nie bimber. Pani się pyta bimbera: - Justin czemu nie gonisz muchy, przecież masz dwójkę na koniec? - Nie chce mi się. Po pół godzinie cała klasa leży zmęczona na podłodze, a mucha cały czas lata po suficie. A bimber podnosi palec a mucha siada mu na niego. Pani się pyta bimbera - justin jak Ty to zrobiłeś? - Przecież nie na darmo przez pół godziny trzymałem palec w dupie!
Ej chłopczyku chyba rodzice Cię nie nauczyli jak masz się zachowywać w stosunku do dziewczyn.
Jak anioła glos, Bimber dostał w nos, polała się kew, Bimber zdechł! Na rozstaju dróg, stoi jego grób, on wskarze ci drogę!






