Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Hej. Mam do Was takie pytanie. Proszę o odpowiedź w komentarzach bo jest to dla mnie dość ważne.
Dodawać następny rozdział czy przedobrzyłam ?
Pozdr (:
11.02.2012 o godz. 16:16

Polecam : http://onedirection-onething.bloblo.pl/

Proszę dodawajcie kom. bo jak nie to nie będzie u niej następnego rozdziału ;-(

A ja kocham jej opowiadanie ♥.
11.02.2012 o godz. 16:15
Była dzisiaj u mnie moja przyjaciółka Ola ♥ Spędziłyśmy razem około 6 godzin. Nie ma się co dziwić ponieważ dawno się nie widziałyśmy. Koniec ferii w poniedziałek trzeba iść do szkoły ;( Szkoda bo nie mam ochoty oglądać niektórych twarzy ;/
11.02.2012 o godz. 16:10

I pojechali...
I siedzę...
I nudy...
I tęsknię za Lublinem...
11.02.2012 o godz. 16:08


- Te ''piękna'' na jakim zamku straszysz?
- Masz za małego konia, żeby tam dojechać.
11.02.2012 o godz. 16:07


Dwie rzeczy, które najtrudniej powiedzieć: cześć - po raz pierwszy, do widzenia - po raz ostatni.
11.02.2012 o godz. 16:01

Twoje imię pojawiło się w moim pamiętniku 146 razy ..
- to mało ..
- mało ? człowieku , pamiętnik pisze od wczoraj .
11.02.2012 o godz. 15:55

Oficjalnie stwierdzam, że pierdolę PPiSP. Jak wstawi mi warunek to będę mieć warunek. Nie będę się płaszczyć przed jakimś doktorem (profesor to co innego). Pouczę się jeszcze trochę z tego co nie umiałam (patrz notka niżej) i to tyle.


11.02.2012 o godz. 15:49

` Miłość przychodzi na palcach a wychodząc trzaska drzwiami. `
11.02.2012 o godz. 15:45
No zaczęłam piec tą babkę :p. Tak tylko jak to się piekło... hmmmm.
- OLKA !! WIKTORIA !! - ZACZĘŁAM SIĘ DRZEĆ NA CAŁY DOM! ;P Pierwszy oczywiście przybiegł Justin.
- Boże kochanie co się stało !??!!
- Nic.
-To po co się darłaś na cały dom ?
- Ale Misiu Ciebie nie wołałam tylko Olę i Wiki! - powiedziałam słodziutko. - ale wiesz fajnie że przyszyłeś. - powiedziałam i chyliłam się po fartuch.
- To twoje! - powiedziałam on się promienie uśmiechną ?!
- Czemu się uśmiechasz?!
- Pamiętasz jak dzisiaj się na Nas wściekłaś, no miałaś powody ja się teraz zastanawiam jak mogłem do ciebie powiedzieć "Durna jesteś !" Za to powinni karać!! Jak można obrażać anioły ?! Klaudia ty jesteś moim aniołem stróżem ! Którego muszę pilnować! A wtedy sobie uświadomiłem że mogę Cie stracić a tego bym nie przeżył ! Ty nawet nie wiesz jak za Tobą tęskniłem!! Klaudia jeśli kiedyś po wierz mi że mnie nie kochasz zabije się ! Rozumiesz ty jesteś moim całym światem! Jesteś powodem dlaczego rano wstaje!! Bez Ciebie moje życie jest puste!! Kotek Kocham Cie! I przepraszam za moje zachowanie!! - powiedział. A ja no mnie zatkało!
- Justin Ja Cie przepraszam ! Nie powinnam tak wybuchać... - Popatrzył na mnie słodko.
- Nie masz za co przepraszać to mi przynajmniej uświadomiło że że znaczysz dla mnie więcej niż myślałem ! Kocham Cie i mogę Ci obiecać że ZAWSZE będziesz miała we mnie wsparcie i że zrobię dla Ciebie wszystko oprócz jednego ! Nie przestane Cie kochać !!! - po tych słowach zrobiłam się cała czerwona.
- Kocham Cie za to! - po tych słowach bardzo mocno się przytuliliśmy...
- To w czym mogę pomóc ?
- Poszukaj niebieski zeszyt w serduszka ok ?!
- Oczywiście Kotek!!
Mam! - krzykną Justin.
- To daj! - uśmiechną się na te słowa cwano i wskazał na swój policzek. Oczywiście ja zrobiłam głupią minę jakbym nie wiedziała o co chodzi i wzruszyłam ramionami.
- Nie udawaj że nie wiesz o co mi chodzi!
- No ale ja naprawdę nie wiem o co chodzi...
- Pocałuj mnie ! - Ja wpiłam się w jego piękne usta. Oj! Czemu jak on mnie całuje miękną mi kolana?! On i ten jego urok ; D
- Teraz dostane ten zeszyt ?!
- Owszem -i podał mi do ręki. Ja szybko wyszukałam przepis na babkę ;D
Wyciągnęłam miskę od miksera, umyłam a Justin tym czasem wyciągał wszystkie potrzebne rzeczy z lodówki i szafek.
- Dobra wszystko jest kotek.
- To dobrze ,to... - przerwał mi telefon. Zobaczyłam że dzwoni Mama.
- Justin ubij żółtka z cukrem ok ? - powiedziałam na co on opowiedział OK ;P
wyszłam z miejsca pracy nad czymś jadalnym :P
( Mama - M JA - K.)
K-Hej mamo ! Co tam ?
M- A wszystko w porządku a u Was ?
K- Świetnie właśnie przygotowuje z Justine i z resztą bandy wigilie. A kiedy będziecie ?
M- yyyyy.... jak wam to powiedzieć....
K - Mamo co się stało mów!!
M- W Ameryce nie obchodzą wigilii i dopiero przyjedziemy w Boże narodzenie nie możemy wcześniej, ale mam nadziej że sobie poradzicie i pokażesz wszystkim jak wygląda wigilia w Polsce.
K - Robisz sobie żarty?! Nie ogarniemy tego wszystkiego sami mamo !!!
M- Będziecie musieli!! Dam ci jeszcze tate..
T - Hej córcia... Dacie rade tylko nie póście domu z dymem liczymy na Was!! ...... Musimy kończyć. Papa.
K- COOOO ???????!!!!!! Nie rozłączajcie się jak my sobie damy rade, co ?!!! Hallo !haaalo!!
( Koniec rozmowy)
No super rzeczywiście! Nie ma to jak na nich polegać naprawdę!! Wróciłam do kuchni, a Justin cały był. W jajkach nie miałam siły żeby się śmiać, ale wyglądał komicznie...
Policzyłam że koło niego jest 12 skorupek a do babki potrzebne jest tylko 6 jaj. Nawet nie widziała gdzie są białka bo zapewne ubijał razem z żółtkami -,- Przerosło mnie, pierwsze łzy zleciały mi po policzku.
- Kochanie co cię stało? - spytał podchodząc do mnie.
- Ty rozumiesz rodzice nasz wystawili !! Robimy święta sami! Jak my damy rade ? Co ?! Bo ja nie wiem... - Przytulił mnie i powiedział...
- O co ty się martwisz skarbie masz mnie...! A w ogóle Moja mama na pomoże jak chcesz?!
- Czekaj ... Ty masz racje przecież nie jesteśmy sami! Jest Wiki , Olka, Christian, Ja, Ty i Ryan!
- No właśnie damy rade ! Dobra to w salonie zebranie! - i ruszyłam z Justinem nasze zacne 4 litery i poszliśmy do salonu. Krzyknęłam " Pożar aaaaaaaaaaaaaaaa " No i dobrze zrobiłam bo to było skuteczniejsze Niż darcie się " Olka " itd. Wszyscy nagle przybiegli. I powiedzieli na raz " GDZIE ?! "
- W ..... - nie dokańczam.
- Klaudia!! - Krzyknęli!
- No co ?! Rodzice zostawili Nas samych i sami urządzamy święta więc każdy musi coś robić ale najpierw zacznijmy od tego że w domu jest jeden wielki burdel więc wypadało by to posprzątać ! Więc każdy bierze się za porządki a ja z Justinem Bierzemy się za pieczenie ciast i za gotowanie a potem pojedziemy na zakupy pasuje ?!
- yyyyyy .... tak. - byli najwyraźniej w szoku tylko nie wiem czy przez to że pożaru nie ma czy że święta spędzamy sami ?! :P
Po zebraniu wróciliśmy do kuchni. Jak zobaczyłam to co było w misce to się przeraziłam ! Jak można ubijać żółtak z cukrem z białkami i skorupkami. Teraz przynajmniej wiem że nie we wszystkim jet taki fantastyczny ! ;P A kompletnie mnie podłamało ja się spytał czy dobrze ubił. Ale się opanowałam i wylałam to do zlewu a sam kazałam podać mu kolejne jajka.
Po chwili były już ubite.Dodałam, margarynę trochę oleju proszku do pieczenia.
- Justin Co jeszcze powinnam dodać, Sprawdź w przepisie. - powiedziałam spokojnie na co on że przepis jest napisany Po polsku!
- A no tak sorka, ale wiesz że fajnie by było gdy byś nauczył się polskiego ?
- Never Say Never Kotek. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
Sprawdziłam a no tak! Mąka ;P Justin Miał powoli wsypywać mi do miski kiedy mikserem kręciłam w misce masę, ale jak tylko wyciągną make potknął się i połowa poszła na mnie!
- Bieeeeeeberrrrrrr!!!!!!!!!!
- Ups....
- To miało iść do ciasta nie na mnie !
- No ale ty jesteś równie słodka jak to ciasto i widocznie mi się pomyliło! - Tym tekstem chciał uspokoić sytuacje, no i widocznie mu się udało bo mi ciśnienie już trochę spadło ;P
- Dobra nie ważne! Cały jesteś ?
- Jak widać. :)
- Dobra teraz ostrożnie dodaj tą mąkę do tej masy bo inaczej zobaczysz jak się wściekam!
- Wtedy też wyglądasz pięknie.... - ja już normalnie myślałam że go zabije on! No on ! No nie mogę ! Jest za słodki, żeby mu coś zrobić.... ;P
Po małych komplikacjach wreszcie się udało.Nasze dzieło trafiło do pieca. Teraz jedynie czekać żeby się upiekło :P
- Wreszcie koniec... - powiedział opadając na krzesło. Ja usiadłam na jego kolanach i powiedziałam że to dopiero początek! I żeby się szykował bo zaraz jedziemy do miasta... Nie był zadowolony, ale i tak powiedział " Dla Ciebie wszystko Słońce"
Przebrałam się i z mojego "białego" ubrania oraz zapakowałam mojego laptopa żeby zawieść do naprawy i wzięłam trochę kasy. I szybciutko ubrałam buciki i kurtkę i pobiegłam do garażu Justina.

Usiadłam w jego Samochodzie.
- Już jestem możemy jechać.
- No ale nie sami.... - powiedział wkurzony Justin.
- To z kim jeszcze ?- Nagle wsiadł Kenny.
- O Kenny ! Jedziesz z nami ?
- No niestety -powiedział Justin...
- Biebier!
- Przepraszam...
- Spoko - powiedział Kenny. Ruszyliśmy. Po 30 minutach byliśmy w galerii. Kazałam iść Justinowi oddać mojego laptopa do serwisu,ale on powiedział że be zemnie się na krok nie ruszy... Trudno wysłałam Kennego ; D Który również się sprzeciwiał, ale jakoś się dał na mówić. Zeszło nam z 1 godzinę. Potem Justin pozował z fankami do zdjęć i dawał autografy z 10 minut, ale najbardziej mnie zdziwiło że mnie też prosili mnie o autograf :P Po chwili Justin mnie jeszcze na mówił żebyśmy przeszli po sklepach komputerowych. Weszliśmy na dział z Laptopami! Parę mi się spodobało : D Ale prawie wszystkie to Apple. U nas w Polsce żeby znaleźć laptopa tej firmy to cud...
Już po naszych wspaniałych zakupach które targał Kenny wracaliśmy do samochodu. Justin zaczął ślizgać się na lodzie na parkingu.
- Bo się przewrócisz !!
- Nie prz..... - i łup.
- AAAAAaaa - zaczął krzyczeć. Ja szybko podbiegłam do niego.
- A nie mówiłam! Coś ci się stało ??!!
- Tak ręka mnie boli ! - powiedział z grymasem.
- Która?
- Prawa!Aaaaa!! - Przeraził mnie jego wyraz twarzy! Kenny podszedł do nas i pomógł mu wstać... Ja z szalika zrobiłam mu takie coś żeby ręka mu nie spadała ( nie pamiętam jak to się nazywa :P)
Ja z Justinem usiadłam z tyłu a Kenny prowadził samochód.
- Skarbek mocno boli ?!- spytałam Patrząc na jego oczy które prawie się szkliły...
- Tak.... - powiedział cichym głosem.
- Już niedługo będziemy. - Powiedziałam łapiąc go za tą zdrową rękę.
- Przepraszam... - powiedział
- Za co ? Skarbie!
- Za to że zrobiłem ci kłopot teraz powinnaś szykować się na święta a nie zajmować się durniem...
- Nie mów tak !!Sam powiedziałeś damy rade a w ogóle oni dadzą sobie rade!! Ty jesteś ważniejszy zrozum to Kocham Cie!! I będę przy Tobie na dobre i na złe!! - wtedy lekko się uśmiechnął i mocniej ścisnął moją rękę.
- Już jesteśmy powiedział Kenny stając przed szpitalem po woli szliśmy z Justinem do poczekalni. Jak zobaczyłam tam ponad 15 osób to się załamałam, ale Jus też... Nie ma tak dobrze. Poszłam przed siebie do do jakiś dwóch pielęgniarek ..
- Przepraszam, ale ten chłopak jest z wypadku samochodowego! I nie wiadomo czy nie wstrząsu mózgu! - krzyknęłam na jedną.
- yyyy Tak to niech wejdzie bez kolejki...
- Dziękuje - podeszłam do Justina.
- Jakby cie pytali jesteś z wypadku samochodowego !
- CO?! - wtedy wyszedł lekarz i powiedział " Następny" Kazałam Jusowi iść, ale znowu powiedział że be zemnie się nie ruszy. Weszłam Z nim do gabinetu. I zaczęłam lekarzowi szczelać jakiś pic, że to był stłuczka i takie tam... Justin patrzył na mnie wściekły, ale ze zdziwieniem że ja umiem tak dobrze kłamać... Dla miłości wszystko. Po przebadaniu i zdjęciu rentgenowski wyszło że mój kochany złamał rękę ze przesunięciem ;( Kazał się się mu położyć i dać rękę na ten stolik, który był obok. Zrobił to co kazał. Złapał mnie za rękę i się na mnie patrzył.
- No to na trzy panu nastawie- powiedział lekarzy.
- 1,2 ...
- aaaaaaaaaaa - Krzyknął a mi się serce krajało na jego widok. ;( Po jego policzku spłynęło kilka łez. Nie dziwie się, sam lekarz powiedział że to nie przyjemne a zazwyczaj mówią że nie boli a i tak strasznie boli. :/
- Mówił Pan że na 3 ! - krzyknął.
- No było na 3.. - Justin przewrócił oczami.
- Teraz jedynie zagipsować! - Jak powiedział tak zaczął robić.
Już prawie kończył kiedy zadzwonił Justinowi Telefon... Wzięłam od niego i odebrałam.
(Pattie - P Ja -K)
K- Dzień dobry.
P- Witam Cie Klaudia kiedy będziecie w domu ?
K - Za niedługo....
P- A gdzie jesteście ?
K - W szpitalu....
P - CO?!?! CO SIĘ STAŁO ?!
K- Justin złamał rękę..
P - Jak ?! Kiedy ?!
K - Przepraszam zaraz będziemy to pani wszystko opowiem teraz muszę kończyć!
( Koniec Rozmowy)
- Kto dzwonił ?
- Twoja mama....
- No nie, nie miała kiedy dzwonić ?! - powiedział.
- Niech pan spokojnie siedzi inaczej wyproszę panna dziewczynę.
Oczami Pattie.

- Co kiedy będą ? - spytała się moja mama.
- Za chwile.
- To dobrze!!
- Ale Justin złam rękę!!
- Co?!!?
- Wiem tylko tyle co mi powiedziała Klaudia...

30 MINUT PÓŹNIEJ

-Przyjechali !!! - krzyknełam. We szli z grobowymi minami.
- Synku jak to się stało?
- Ślizgałem się na lodzie... i się przewróciłem.A Klaudia prosiła mnie żebym tego nie robił ale i tak zrobiłem, i złamałem rękę...Gdy by nie ona pewnie jeszcze siedział bym w poczekalni...
- Czemu ?
- Powiedziałam że jest z wypadku.... no wszedł bez kolejki... - powiedziała mocno trzymając go za zdrową dłoń.
- Na szczęście nic poważniejszego wam nie jest.
- Mamo mogę dzisiaj spać u Klaudii?? Proszę chce żeby dzisiaj była koło mnie! - z ciężkim sercem zgodziłam się na prośbę Justina... Ale cóż...

Oczami Klaudii

Justin radośnie przywitał się z dziadkami porozmawiali trochę i w ogóle. Kiedy była już prawie 22:00 poszliśmy do mnie z paroma rzeczami Justin. Wchodząc do domu byliśmy w grubym szoku! Wszyscy już spali z miotłami i ścierkami u boku ! ( co do zakupów Kenny wcześniej je do nas przyniósł)
A w domu był porządek! Kochani są!
- Justin może my też pójdziemy spać ?
- Jestem za! - poszliśmy na górę przebrałam się w piżamę. A i Pomogłam Justinowi zrobić to samo! ( sam pewnie dał by rade ale jak to on ;P)Bieber nie pozwolił mi się nawet umyć bo powiedział że nie wytrzyma be ze mnie że go aż tak bardzo rączka boli ; D Bo uwierzę:P Położyłam się delikatnie koło niego, pocałowałam w policzek i zasnęłam koło mojego anioła. :)


I co jak się podoba ?!
Boziu to już 40 rozdział :D!
Proszę Was napiszcie jak wam się podoba mój blog i ten rozdział :)
BARDZO DZIĘKUJE ZA 15 371 JEDEN WEJŚĆ ! I ZA 309 KOMENTARZY!!!
JAK ZAKŁADAŁAM BLOGA BYŁAM PEWNA ŻE TO NIEWYPAŁ ALE CHYBA NIE JEST TAKI ZŁY ?
NAPISZCIE CO O NIM UWAŻACIE!! :***
K O C H A M W A S !!! :***
11.02.2012 o godz. 15:35

Cześc . : - ♥♥
Mαm Nα Imię Olα I Postαnowiłαm , Że Będę Pisαłα Opowiαdαnie O One Direction . Włαściwie To Już Jedno Piszę A Miαnowicie onedirectionforever.bloblo.pl , Ale Postαnowiłαm Nαpisαc Jeszcze Jedno . Zαrαz Dodαm Bohαterów , A Może Wieczorem Dodαm Prolog . < 3 Myśle , Że Wαm Będzie Się Podobαło . : - ♥♥
11.02.2012 o godz. 15:30
Nie wytrzymałam, musiałam napisać. Nudzę się jak nigdy, a moja lekko kulawa sytuacja, jeszcze bardziej mnie powala. A co konkretnie mi jest? No właśnie, już jakiś setny raz z kolei skręciłam nogę i nie daje mi ona ani chwili spokoju. I co jeszcze? Zupełnie się nie wyspałam. Do drugiej w nocy leżałam w łóżku i myślałam: Cholera, kiedy mój mózg wreszcie zechce, choć na chwilkę zgasnąć. No niestety, na dodatek wstałam o szóstej i tak siedzę z nogą w bandażu elastycznym i z, trzecią z kolei, kawą. Nie mogę słuchać muzyki, pisać, a co dopiero myśleć. Nawet palce bolą mnie od stukania w klawiaturę. Chyba powinnam się leczyć. Nie mam siły zupełnie do niczego. Zamieniam się w największego lenia na świecie. I co mam z tym zrobić? No właśnie nic mi się nie chce robić. Cholera... a ja miałam się tu nie spowiadać. Dlatego nie będę. Obejrzyjcie coś co przejechało mój mózg żelazkiem, skosiło kosiarką i rozdeptał... Miyavi, a konkretnie jego zachowanie w 3:06 minucie.

No więc tak. Chyba zgram sobie kilka odcinków Code Geass (dziwne, bo ostatnio coś mnie nie interesowało żadne anime, a te wydało się... dość ciekawe) i położę się do łóżka. Tak chyba będzie dla mojej psychiki najlepiej. Choć może? Nie, wszystko będzie ok.
To pewnie już będę kończyć. Postaram się pisać coś codziennie, choć nie obiecuje, jak już mówiłam... JESTEM LENIEM. Na koniec tylko powiedzonko, które zostanie chyba moim nowym mottem:
Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.
11.02.2012 o godz. 15:26
Dzbanek herbaty (tym razem nie czarnej i nie z cytryną) - jest.
Książki i zeszyty - .
Nastawienie - jako takie, ale jest.
Porządek w pokoju, mający zapewnić mi iluzję ładu i harmonii w moim życiu, a także sprzyjający nauce - nie ma. (ale od biedy i bez tego mogę sobie poradzić)

Let's start! W końcu kiedyś trzeba...



Zawsze o takim czymś marzyłam... Mój 'must have' w domu, który kieeedyś wybuduję, gdy kieeedyś założę rodzinę: kominek zamiast telewizora (a tego dziadostwa w ogóle nie będzie), przy nim biblioteczka na całą ścianę oraz właśnie to - a la kanapa na parapecie <3.
11.02.2012 o godz. 15:23
Nie wytrzymałam i cały tydzień siedziałam przy komputerze:] I zaczęłam ferie, po szlachecku - 9 lutego:D Nie poszłam w piątek:D
Ale z chemii, z alkoholi dostałam 3, a z wosu 5^_^ Z historii pewnie 4, bo obkułam daty.. Z biologii usiłowałam zapamiętać prawo Liebiega i modliłam się o niedostanie pytania na sprawdzianie.. Dostałam;( Mam nadzieję, że Musia dobrze mi to wytłumaczyła "na chłopski rozum". Ahh.. nie umiem na netbooku pisać;/ Klawisze mi się mylą i wgle źle się pisze. Albo to wina jakiegoś zakręcenia.. Nie rozumiem dlaczego przy Alcie jest przycisk "\|"? Cały czas poprawiam zdania..

Byłam dziś w bibliotece spytać się o zamówionego Hobbita.. Nie było. Jakąś godzinę temu dostałam e-maila, że proszą o odbiór.. No bez jaj.. Ale przynajmniej doczekałam się "Gorzej niż martwego".. I wypożyczyłam "Komórkę" Kinga. Dałam mamie do przeczytania opisu z tyłu, to mnie tylko zmierzyła morderczym wzrokiem:D No, i wzięłam też Mary Eberstadt - Frajerskie listy. Sugerując się napisem, pod tytułem "komiczna powiastka o życiu, śmierci i ateizmie". Czytając pierwszy akapit sądzę, że żaden katolik, chrześcijanin, czy ktokolwiek religijny tego nie przeczyta. Zwłaszcza, że autorka nazywa Boga Frajerem. Ciekawie.. Chciałam też mamie wcisnąć "indyjskie Przeminęło z wiatrem" ale Mamusia uznała, że fabuła będzie przeplatana z grupowym tańcem i piosenkami jak w Bollywoodzie. Chciałabym to przeczytać.

Ale rozpisałam się o książkach.. Zaraz po muzyce to moja miłość..

Ahh.. jeszcze tydzień i Warszawa - Praga^^ A po feriach Strachy na Lachy!! Musiałabym naprawdę uderzyć się w głowę, żeby nie pójść. I to za 25/35 złotych. Jak za darmo:D
Seea!;P

Miałam dodać Linkin Park - Valentine's Day ale zamula mi i "film został usunięty", więc mam to gdzieś..
11.02.2012 o godz. 15:12

a czas leci sobie i ucieka tak szybko, że człowiek nie zdąży się obejrzeć..

dziś jeszcze w domu z Rodzicami, no i trochę spotkań ze znajomymi i odpoczywanie po stresujących dniach :)
a wieczorem pakowanie i jutro powrót do Opola do moich stęsknionych Grajdołków :P haha, nie ma mnie tylko parę dni, a oni już tęsknią :D

nom, to miłego dnia :)
11.02.2012 o godz. 14:47

Czym jest życie?

Życie jest jak wielka przeszkoda,od której trudno sie uwolnic.
Stoi Ci przed oczami,żeby Cię spowolnić
Za każdym razem kiedy Ci sie wydaje,że je obszedłeś
Pojawi sie przed Tobą i znów żle na tym wyszedłeś.

11.02.2012 o godz. 14:41

nie płaczemy nad rozlaną wódką, tylko idziemy
do nocnego po kolejną ! ;)

- Zerwała z nim. - Skąd wiesz? - Pinezkę mu na nk odpięła.
THE PUPILS - Znalazłam go , znalazłem ją ; )
11.02.2012 o godz. 14:40

Kagamine Rin i Len ((鏡音リン・レン, kagamine rin to ren)



Początkowo miał to być tylko głos dziewczynki, jednak ze względu na częste prośby o głos chłopięcy rozpoczęto poszukiwaniu dawczyni głosu, która mogłaby zrobić obydwa głosy. Osobą tą została Shimoda Asami. Głos Lena jest jej głos zmanipulowanym w trakcie nagrywania przez nią, a nie głosem zmanipulowanym przez Crypton za pomocą komputera.o drugie wydanie programu Vocaloid 2, zawierające
Dodane przez Kubiana
głosy dwóch postaci - Rin (dziewczyna) oraz Len (chłopiec). Na rynku pojawili się 27. grudnia 2007, a ich Append równo 3 lata później. Ich producentem także jest firma Crypton Future Media.

Wbrew popularnej opinii nie są oni rodzeństwem, lecz lustrzanymi odbiciami. Ich nazwisko - kagamine (鏡音) - po japońsku oznacza "lustrzany dźwięk" lub "dźwięk lustra", zaś ich imiona to gra słów: rin - prawa strona, len - lewa strona. Dawczynią ich głosu jest Shimoda Asami (下田麻美). Ich atrybutami są banan (Len) oraz pomarańcza i walec drogowy (Rin). Ich postacie mają 14 lat. Rin mierzy 152 cm i waży 43 kg, Len natomiast odpowiednio 156 cm i 47 kg.

11.02.2012 o godz. 14:19

* Godzina 18 : 00, Centrum Handlowe *
- No to chyba by się wypadało poznać. A Więc, Ja jestem Louis, to jest.. - Nie dokończył, gdy niespodziewanie mu przerwałam.
- Tak, wiemy kim jesteście. - Zachichotałam pod noskiem.
- Możemy się przysiąść? - Uśmiechnął Się Zayn.
- No Jasne. - Odpowiedziała Megan.
Zayn i Louis zawołali resztę chłopaków, czyli Liama, Harrego i Nialla po czym wszyscy usiedli z nami przy stole. Kelner przyniósł zamówienie. Po położeniu talerzy, odszedł do kuchni.
- What The Fuck? - Powiedziałam, przyglądając się zielono-brązowej rybie, którą dostałam.
- Mniam. - Rzekł Zayn, z ironią i sarkazmem w głosie.
- Chcesz trochę? z chęcią Ci oddam. - Zaśmiałam się, przykładając mu talerz pod nosek.
- Ha, nie dziękuję. - Spojrzał na mnie, cicho się śmiejąc.
- To co, może pójdziemy do kina? - Zaproponował Liam.
- Świetny Pomysł! - Krzyknął Niall i Louis.
- Megan, idziemy? - Spojrzałam na przyjaciółkę.
- Tak, chodz. - Wzięła mnie pod rękę, i zaczęłyśmy iść w kierunku Kina.
W drodze, rozmawialiśmy wszyscy o nowej piosence One Direction. Wszyscy opowiadali, że każdy będzie miał solówkę, ale najwięcej Harry i Zayn. Gdy doszliśmy, umówiliśmy się tak, że my pójdziemy z Megan po coś do jedzenia, a chłopaki kupią bilety.
- To może, Nelly dasz mi swój numer to ja ci zadzwonię, jakie mamy miejsca? - Podniósł jedną brew Zayn.
- Okej. - Podałam mu numer, i poszłyśmy w przeciwną stronę.
- Megan, nie mogę w to uwierzyć!
- A myślisz, że ja potrafię? Idziemy właśnie do kina z One Direction! z Największą atrakcją Londynu! Przecież to jest jakiś cud! Cudowny cud! - Krzyknęła Megi.
- Masz rację. - Skręciłyśmy do sklepu, i po przeglądnięciu półek wybrałyśmy 2 paczki chipsów, M&M`sy i 7 Nesty. Kupiłyśmy wszystko, i zaczęłyśmy wracać. Usłyszałam dźwięk dzwonka w kieszeni i przyłożyłam telefon do ucha.
- Tak? - Powiedziałam, patrząc na nieznany mi numer.
- Nasze miejsca to 45,46,47,48,49,50 i 51.
- Okej, Okej, Zapamiętałam.
- A Gdzie jesteście?
- Już wracamy. - Odpowiedziałam.
- To my czekamy już w salii. - Usłyszałam.
Po rołączeniu, wyjaśniłam wszystko Megan i poszłyśmy prosto do sali. Po rozglądnięciu, dowiedziałyśmy się ze nasze miejsa są na samym końcu i na środku.
- Super! Najlepsze miejsca w sali! - Krzyknęła Meg.
- Dziwisz się? W końcu siedzą tam 1D.
Doszłyśmy na górę.
- Cześć, Cześć, Cześć. - Powiedziałam, podając każdemu jedną rzecz z zakupów i po piciu. Usiadłam Pomiędzy Zaynem a Megan, A moja przyjaciółką pomiędzy mną a Louisem.
- A ogólnie to jaki film oglądamy? - Spojrzałam na Zayna.
- Jakiś horror, ha. - Szepnął do mnie Zayn.
- Żartujesz sobie, tak? - Spojrzałam na niego.
- Nie, Nie żartuję. - Zagryzł dolną wargę. Czytałam o nich dużo w internecie, więc wiem, że zagryzanie dolnej wargi to stały nawyk Malika. Ach, to dodaje mu jeszcze więcej seksapilu i uroku. Uśmiechnęłam się promiennie, wiedząc że Megan bardzo boi się horrorów.
Wyciszyłam telefon, i oparłam się beztrosko, na fotelu. Spojrzałam na Zayna. Boże, to jest chyba najpiękniejsze stworzenie na ziemi. Te jasnobrązowe oczy, białe jak gwiazdka śniegu zęby, i dołeczki w policzkach. Czego chcieć więcej, niż jego?


Rozdział Trzeci - Zakończony. :)

11.02.2012 o godz. 14:00
Hej. To mój pierwszy post i nie chce mi się rozpisywać. Jedyną rzecz jaka chciałabym napisać to, to o czym będę pisać. Tak właściwie to sama jeszcze nie wiem. Może blog będzie trochę przypominał internetowy pamiętnik, ale nie zamierzam się tutaj nad sobą użalać. Będę pisać o tym, co mi pierwsze do łba przyjdzie. Czyli zupełnie nudna - moja rzeczywistość. Będę dla was otwartą księgą, ale napisaną dość trudnym językiem. Mam nadzieję, że choć połowa mnie zrozumie. A jak nie, to widocznie słaba ze mnie pisarka. No to do następnej notki.
11.02.2012 o godz. 14:00
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki