Coś się zastałam, nie dodawałam żadnych notek, może po prostu weekend zrobił swoje i się rozleniwiłam ?;> Dziś się wyspałam, w sumie wstałam o 13. więc co się dziwić? Męczyłam kompa do 3:30. Sturlałam się jakoś z łóżka, długie spanie jest męczące. Podeszłam do lusterka, obczaiłam czy jestem tak bardzo rozmazana ,że nie moge wyjść z pokoju. W sumie nie było tak źle, w koszulce i majtkach wylazłam z pokoju i kierowałam się do salonu. Drzwi od pokoju brata się uchyliły, wyszła stamtąd dziewczyna, pewnie korki miał z chemii. Szybko wskoczyłam na łóżko w salonie ,żeby mnie nie zobaczyła. Jednak nie lubię pokazywać się w majtkach i bez stanika obcym. - uff, poszła - westchnęłam. Pobiegłam do kuchni, - co na obiad?
- dopiero wstałaś - odparła mama.
- no i co, jest 13. niedługo obiad.
- tata ugotował Ci jajka na miękko.
- no cóż, lepsze to niż nic - burknęłam pod nosem, zabierając jajka i herbatę do pokoju.
W planach miałam dziś wyjść, ale mi chyba nie wyjdzie bo muszę męczyć niemiecki i angola. Jutro sprawdzian z angielskiego a z niemieckiego zadała nam potworną prace domową. Coś myślę ,że ten dzień nie będzie należał do udanych..
Adele to mistrzyni ♥
- dopiero wstałaś - odparła mama.
- no i co, jest 13. niedługo obiad.
- tata ugotował Ci jajka na miękko.
- no cóż, lepsze to niż nic - burknęłam pod nosem, zabierając jajka i herbatę do pokoju.
W planach miałam dziś wyjść, ale mi chyba nie wyjdzie bo muszę męczyć niemiecki i angola. Jutro sprawdzian z angielskiego a z niemieckiego zadała nam potworną prace domową. Coś myślę ,że ten dzień nie będzie należał do udanych..
Adele to mistrzyni ♥
05.02.2012 o godz. 14:33
komentuj (1)
Leżałam w małym, drewnianym łóżku i tępo patrzyłam w sufit. Kiedy wróciłam z randki z Justinem, dziewczyny już mocno spały chociaż było dopiero parę minut po dziesiątej. W sumie dla mnie to było lepiej, bo nie miałabym sił opowiadać im naszego spotkania. Zresztą nic nadzwyczajnego się na nim nie wydarzyło, chyba że pocałunki Justina nazwać nadzwyczajnymi, bo w zasadzie zasługiwały na taką nazwę.
Ale nie o tym myślałam. Zastanawiałam się co by było gdyby moi dawni przyjaciele nie zginęli w tym letnim wypadku. Nie leżałabym teraz tutaj. Zapewne wylegiwałabym się na plaży w którymś z większych kalifornijskich miast. Plotkowałabym z Emily i Anne, popijając orzeźwiający napój. Nawet nie przyszłoby mi wtedy do głowy, że mogłabym żyć bez nich. Kiedy zginęli, myślałam że moje życie już nigdy się nie ułoży. Jednak los był dla mnie po tym przychylny i teraz inne osoby zastąpiły ich miejsce.
Ale w sumie ten wypadek nie był najgorszą rzeczą w moim życiu. Było coś jeszcze gorszego, do czego przyczyniła się moja matka. Teraz już do tego nie wracałam, bo starałam się o tym zapomnieć. O najgorszych kilku dniach mojego życia…
To zdarzyło się 3 lata temu, kiedy byłam jeszcze 14-letnią dziewczyną. Moi rodzice nie byli już wtedy razem ale ja mieszkałam ze swoją matką, nie z ojcem. Dobrze się z nią dogadywałam, chociaż nigdy nie wytworzyła się między nami jakaś specjalna więź między matką a córką. Może dlatego, że sama matka tego nie chciała. Dla niej liczyła się przede wszystkim jej kariera i wygląd. Matka była dyrektorką w firmie architektonicznej. Mimo że miała prawie 40 lat to wyglądała bardzo młodo, dlatego faceci się za nią uganiali. Kiedyś była dla mnie opiekuńcza, ale po rozwodzie zostawiła mnie samą sobie. Jedynie oceniała jaka jest na przykład moja nowa fryzura. Była dla mnie wyrozumiała, chociaż nie miała dla mnie zbytnio czasu. Jednak gdzieś 4 lata temu zerwał z nią jej chłopak i matka się całkiem podłamała. Do domu codziennie przyprowadzała coraz to nowego faceta i nie przychodzili oni na herbatkę. Któregoś razu jeden z jej facetów przyszedł kiedy ona była w pracy. Był na nią zły, że go zostawiła i zdradziła dlatego postanowił się na niej odegrać. Najpierw udawał miłego, ale kiedy się odwróciłam złapał mnie od tyłu i kazał być cicho. Zaprowadził mnie do swojego samochodu i wywiózł nie wiadomo gdzie. Ciągle mnie… dotykał, jednak nie zrobił nic więcej. Strasznie się bałam. Któregoś razu przez nieuwagę zostawił mnie samą i zdołałam uciec do ojca. Od tamtego czasu nie rozmawiam z matką. I tu nawet nie chodzi tylko o to że przez nią zostałam porwana i molestowana… Chodzi też o to, że ona się tym zbytnio nie przejęła. Nawet nie zaczęła mnie szukać. Po prostu NIC. Właśnie dlatego tak jej nienawidzę… A biorę jeszcze pod uwagę to, że mój porywacz do niej dzwonił… Wprost nie mogłam w to uwierzyć że ona taka jest. Dlatego nie wracam do tej sprawy, bo to powoduje moje cierpienie.
Westchnęłam ciężko a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Najpierw pojedyncze, ale potem przemieniły się w rzewny płacz. Starałam się nie hałasować, ale i tak Lily się zbudziła. Widziałam jej zdezorientowany wyraz twarz i jak szuka źródła hałasu. Wkrótce jej wzrok trafił na mnie. Od razu się przebudziła i do mnie podbiegła. Przykucnęła przy moim łóżku a ja próbowałam przestać płakać i otrzeć łzy.
- Sheila, co się stało? – spytała dociekliwie.
- N-nic takiego. – prawie przestałam płakać ale po chwili zaczęło brakować mi powietrza i musiałam je szybko i głośno nabierać.
- Przecież widzę, że coś poważnego. Justin coś zrobił?
- Nie, nie. Z nim wszystko w porządku. Po prostu… Muszę uporać się ze swoją przeszłością. – odparłam.
Lily patrzyła na mnie badawczo jakby chcąc sprawdzić czy jej nie oszukuję.
- Och, rozumiem. Nie płacz już. – zaczęła mnie głaskać po plecach.
Po 5 minutach uspokoiłam się i Lily poszła spać dalej, chociaż widziałam że nie może zasnąć tylko leży i rozmyśla. Ja robiłabym to samo na jej miejscu, ale nie chciałam żeby przeze mnie zarywała noc na myślenie o moich problemach.
- Lily? – szepnęłam w ciemność.
- Tak? – spytała tym samym tonem co ja.
- Proszę, nie mów nikomu że płakałam.
Usłyszałam ciche westchnięcie.
- Nie powiem.
Przebudziłam się po dziewiątej. Wszystkie dziewczyny były już na nogach. Annabel i Laura krzątały się po pokoju w poszukiwaniu ciuchów, a Lily siedziała po turecku na swoim łóżku i patrząc w małe, okrągłe lusterko malowała usta łososiową szminką. Przetarłam oczy i podniosłam się. Czułam że moje rzęsy są trochę posklejane od płaczu, ale miałam nadzieję że nie widać po mnie, co robiłam w nocy.
- Wstałaś śpioszku. – powiedziała Laura patrząc na mnie. Lily rzuciła mi krótkie spojrzenie.
- Wcale nie jest tak późno. – przeciągnęłam się.
- To są góry. Jakoś mi się udziela tutejsza atmosfera i wczesne wstawanie. – wzruszyła ramionami. Uśmiechnęłam się.
- Nie wiecie, co będziemy dzisiaj robić?
- Idziemy na narty i snowboard. – odezwała się Annabel.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Na szczęście wyglądałam dobrze, jeśli nie liczyć mojego zwykłego porannego wyglądu czyli włosów stojących na różne strony świata i trochę świecącej się twarzy. Weszłam pod prysznic i zalał mnie strumień zimnej wody. Dokładnie umyłam włosy i całe ciało, jakby próbując zmyć zły humor. To pomogło. Kiedy wyszłam z kabiny czułam się odświeżona i silniejsza. Wysuszyłam włosy i nasmarowałam twarz kremem ochronnym. Moja skóra od zawsze była bardzo wrażliwa na zimno. Włożyłam jakieś ciuchy i rozczesałam moje niesforne włosy. Pomalowałam się delikatnie i wyszłam z łazienki czując się i wyglądając o niebo lepiej.
Annabel i Laura zniknęły, ale Lily została w pokoju. Nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście ona odezwała się pierwsza.
- Dziewczyny nie mogły się doczekać śniadania i poszły już na dół. – uśmiechnęła się. – Ale ja chciałam poczekać na ciebie. Idziesz?
- Tak, jestem strasznie głodna.
Zeszłyśmy na dół do hotelowej restauracji. Od razu dotarły do nas piękne zapachy górskiego jedzenia. Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam grupkę naszych znajomych. Wskazałam na nich Lily i ruszyłyśmy. Justin kiedy tylko mnie zobaczył podniósł się z krzesełka, złapał za biodro i przysunął do siebie witając mnie pocałunkiem. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Justin zrobił mi miejsce obok siebie.
- Zamówiłem ci coś, ale nie wiem czy będzie ci smakować.
Spojrzałam na talerz przede mną. Spoczywała na nim ciepła kanapka, przypiekana bodajże na grillu z jakimś ładnie wyglądającym mięsem i warzywami. Wzięłam pierwszego gryza i od razu poczułam jak bardzo głodna byłam. Ciepłe jedzenie było czymś czego potrzebowałam.
- Pyszne! Trochę jak w Starbucksie, ale w góralskiej wersji. – oblizałam się delikatnie a Justin uśmiechnął się.
Po dobrym, obfitym śniadaniu wszyscy włożyliśmy ciepłe kurtki, czapki i rękawiczki i wsiedliśmy do dużego Vana należącego do Sama i Nicka. To był jedyny samochód który pomieściłby całą naszą rozbrykaną siódemkę, a chcieliśmy jechać samochodem a nie autokarem czy samolotem.
Nick prowadził, a ja siedziałam obok Justina i opierałam głowę na jego ramieniu rozmyślając o Lily. Zastanawiało mnie czy komuś powiedziała o tym, że płakałam.
- Wszystko w porządku? – spytał niepewnie Justin.
- Jasne. Po prostu… myślałam. – odparłam.
Justin co prawda wiedział o moim wypadku, bo opowiedziałam mu o tym po wizycie Matta. Jednak nie wiedział o tym co tak bardzo zaprzątało mi myśli dzisiejszej nocy. Nie wiem dlaczego dzisiaj sobie o tym przypomniałam. Dlaczego właśnie dziś naszły mnie te myśli. Chciałam mu powiedzieć ale moim zdaniem było za wcześnie. Ufałam mu, ale nie byłam w stanie się na to zdobyć.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce musieliśmy odstać swoje w długiej kolejce po narty i deski do wypożyczenia. Nie umiałam jeździć na snowboardzie i bałam się, ale Justin zadeklarował mi swoją pomoc więc zgodziłam się i wypożyczyłam deskę.
Wyciągiem wjechaliśmy na szczyt stoku. Stanęłam w miejscu i popatrzyłam w dół.
- Justin, tu jest bardzo wysoko. – powiedziałam z przerażeniem.
- Nie jest stromo, tylko łagodnie więc nic się nie stanie.
- Nigdy nic nie wiadomo. Mogę się przewrócić i przekoziołkować całą drogę i wtedy też powiesz, że nic się nie stało? – spytałam a Justin tylko się zaśmiał.
- Spokojnie, uwierz mi że nie przekoziołkujesz całej drogi. A gdybyś chciała to będę cię asekurował.
- No to jest chyba oczywiste! – powiedziałam a Justin był jeszcze bardziej rozbawiony. – Nie ciesz się tak, ja się naprawdę boje jazdy na desce.
- Dobrze, przepraszam. – powiedział i namiętnie mnie pocałował.
- Tu się jeździ a nie obściskuje! – krzyknął jakiś facet po 40-stce i zjechał w dół.
Spojrzeliśmy po sobie i się roześmialiśmy.
Justin zaczął mi tłumaczyć jak się jeździ, skręca, trzyma równowagę. Powiedział mi jak się zachować w danej sytuacji i powiedział że czas już zjechać. Na początku strasznie się bałam ale kiedy za pierwszym razem dobrze mi się udało, chciałam tego więcej. Ciągle wjeżdżaliśmy na górę i zjeżdżaliśmy na dół. Zdarzały mi się upadki, ale i tak cieszyłam się jak małe dziecko. Do czasu. Zjeżdżałam z góry może już 20 raz, kiedy nagle wpadłam na kogoś i wywaliłam się na niego. Na początku usłyszałam jakieś wulgaryzmy w moim kierunku, ale kiedy spojrzeliśmy sobie w oczy wokół zrobiło się jakoś cicho…
________________________________________________________________________
Obiecałam, że będzie lepiej, ale nie wiem czy się udało.
Wiecie co? Na prawdę was kocham. Nigdy wcześniej nie miałam 14 komentarzy a wy zdążyliście je napisać TAK SZYBKO! Nawet nie wiecie jak się cieszyłam! W sumie zajęło wam to 16 godzin :P O jaaa, ale świetnie! *.*
Wybaczcie, ale jeżeli dodam następny to dopiero za tydzień ponieważ ferie mi się dziś kończą :(
Chciałam zadedykować każdemu z osobna rozdział, ale kiedy wysyłałam to się usunęło ;( Ale to jest dla was wszystkich!
Kocham was, dziękuję.
Do napisania.
ps. Liczę że uda wam się ponowić sukces spod 10 rozdziału ;)
Ale nie o tym myślałam. Zastanawiałam się co by było gdyby moi dawni przyjaciele nie zginęli w tym letnim wypadku. Nie leżałabym teraz tutaj. Zapewne wylegiwałabym się na plaży w którymś z większych kalifornijskich miast. Plotkowałabym z Emily i Anne, popijając orzeźwiający napój. Nawet nie przyszłoby mi wtedy do głowy, że mogłabym żyć bez nich. Kiedy zginęli, myślałam że moje życie już nigdy się nie ułoży. Jednak los był dla mnie po tym przychylny i teraz inne osoby zastąpiły ich miejsce.
Ale w sumie ten wypadek nie był najgorszą rzeczą w moim życiu. Było coś jeszcze gorszego, do czego przyczyniła się moja matka. Teraz już do tego nie wracałam, bo starałam się o tym zapomnieć. O najgorszych kilku dniach mojego życia…
To zdarzyło się 3 lata temu, kiedy byłam jeszcze 14-letnią dziewczyną. Moi rodzice nie byli już wtedy razem ale ja mieszkałam ze swoją matką, nie z ojcem. Dobrze się z nią dogadywałam, chociaż nigdy nie wytworzyła się między nami jakaś specjalna więź między matką a córką. Może dlatego, że sama matka tego nie chciała. Dla niej liczyła się przede wszystkim jej kariera i wygląd. Matka była dyrektorką w firmie architektonicznej. Mimo że miała prawie 40 lat to wyglądała bardzo młodo, dlatego faceci się za nią uganiali. Kiedyś była dla mnie opiekuńcza, ale po rozwodzie zostawiła mnie samą sobie. Jedynie oceniała jaka jest na przykład moja nowa fryzura. Była dla mnie wyrozumiała, chociaż nie miała dla mnie zbytnio czasu. Jednak gdzieś 4 lata temu zerwał z nią jej chłopak i matka się całkiem podłamała. Do domu codziennie przyprowadzała coraz to nowego faceta i nie przychodzili oni na herbatkę. Któregoś razu jeden z jej facetów przyszedł kiedy ona była w pracy. Był na nią zły, że go zostawiła i zdradziła dlatego postanowił się na niej odegrać. Najpierw udawał miłego, ale kiedy się odwróciłam złapał mnie od tyłu i kazał być cicho. Zaprowadził mnie do swojego samochodu i wywiózł nie wiadomo gdzie. Ciągle mnie… dotykał, jednak nie zrobił nic więcej. Strasznie się bałam. Któregoś razu przez nieuwagę zostawił mnie samą i zdołałam uciec do ojca. Od tamtego czasu nie rozmawiam z matką. I tu nawet nie chodzi tylko o to że przez nią zostałam porwana i molestowana… Chodzi też o to, że ona się tym zbytnio nie przejęła. Nawet nie zaczęła mnie szukać. Po prostu NIC. Właśnie dlatego tak jej nienawidzę… A biorę jeszcze pod uwagę to, że mój porywacz do niej dzwonił… Wprost nie mogłam w to uwierzyć że ona taka jest. Dlatego nie wracam do tej sprawy, bo to powoduje moje cierpienie.
Westchnęłam ciężko a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Najpierw pojedyncze, ale potem przemieniły się w rzewny płacz. Starałam się nie hałasować, ale i tak Lily się zbudziła. Widziałam jej zdezorientowany wyraz twarz i jak szuka źródła hałasu. Wkrótce jej wzrok trafił na mnie. Od razu się przebudziła i do mnie podbiegła. Przykucnęła przy moim łóżku a ja próbowałam przestać płakać i otrzeć łzy.
- Sheila, co się stało? – spytała dociekliwie.
- N-nic takiego. – prawie przestałam płakać ale po chwili zaczęło brakować mi powietrza i musiałam je szybko i głośno nabierać.
- Przecież widzę, że coś poważnego. Justin coś zrobił?
- Nie, nie. Z nim wszystko w porządku. Po prostu… Muszę uporać się ze swoją przeszłością. – odparłam.
Lily patrzyła na mnie badawczo jakby chcąc sprawdzić czy jej nie oszukuję.
- Och, rozumiem. Nie płacz już. – zaczęła mnie głaskać po plecach.
Po 5 minutach uspokoiłam się i Lily poszła spać dalej, chociaż widziałam że nie może zasnąć tylko leży i rozmyśla. Ja robiłabym to samo na jej miejscu, ale nie chciałam żeby przeze mnie zarywała noc na myślenie o moich problemach.
- Lily? – szepnęłam w ciemność.
- Tak? – spytała tym samym tonem co ja.
- Proszę, nie mów nikomu że płakałam.
Usłyszałam ciche westchnięcie.
- Nie powiem.
Przebudziłam się po dziewiątej. Wszystkie dziewczyny były już na nogach. Annabel i Laura krzątały się po pokoju w poszukiwaniu ciuchów, a Lily siedziała po turecku na swoim łóżku i patrząc w małe, okrągłe lusterko malowała usta łososiową szminką. Przetarłam oczy i podniosłam się. Czułam że moje rzęsy są trochę posklejane od płaczu, ale miałam nadzieję że nie widać po mnie, co robiłam w nocy.
- Wstałaś śpioszku. – powiedziała Laura patrząc na mnie. Lily rzuciła mi krótkie spojrzenie.
- Wcale nie jest tak późno. – przeciągnęłam się.
- To są góry. Jakoś mi się udziela tutejsza atmosfera i wczesne wstawanie. – wzruszyła ramionami. Uśmiechnęłam się.
- Nie wiecie, co będziemy dzisiaj robić?
- Idziemy na narty i snowboard. – odezwała się Annabel.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Na szczęście wyglądałam dobrze, jeśli nie liczyć mojego zwykłego porannego wyglądu czyli włosów stojących na różne strony świata i trochę świecącej się twarzy. Weszłam pod prysznic i zalał mnie strumień zimnej wody. Dokładnie umyłam włosy i całe ciało, jakby próbując zmyć zły humor. To pomogło. Kiedy wyszłam z kabiny czułam się odświeżona i silniejsza. Wysuszyłam włosy i nasmarowałam twarz kremem ochronnym. Moja skóra od zawsze była bardzo wrażliwa na zimno. Włożyłam jakieś ciuchy i rozczesałam moje niesforne włosy. Pomalowałam się delikatnie i wyszłam z łazienki czując się i wyglądając o niebo lepiej.
Annabel i Laura zniknęły, ale Lily została w pokoju. Nie wiedziałam co powiedzieć, na szczęście ona odezwała się pierwsza.
- Dziewczyny nie mogły się doczekać śniadania i poszły już na dół. – uśmiechnęła się. – Ale ja chciałam poczekać na ciebie. Idziesz?
- Tak, jestem strasznie głodna.
Zeszłyśmy na dół do hotelowej restauracji. Od razu dotarły do nas piękne zapachy górskiego jedzenia. Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam grupkę naszych znajomych. Wskazałam na nich Lily i ruszyłyśmy. Justin kiedy tylko mnie zobaczył podniósł się z krzesełka, złapał za biodro i przysunął do siebie witając mnie pocałunkiem. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Justin zrobił mi miejsce obok siebie.
- Zamówiłem ci coś, ale nie wiem czy będzie ci smakować.
Spojrzałam na talerz przede mną. Spoczywała na nim ciepła kanapka, przypiekana bodajże na grillu z jakimś ładnie wyglądającym mięsem i warzywami. Wzięłam pierwszego gryza i od razu poczułam jak bardzo głodna byłam. Ciepłe jedzenie było czymś czego potrzebowałam.
- Pyszne! Trochę jak w Starbucksie, ale w góralskiej wersji. – oblizałam się delikatnie a Justin uśmiechnął się.
Po dobrym, obfitym śniadaniu wszyscy włożyliśmy ciepłe kurtki, czapki i rękawiczki i wsiedliśmy do dużego Vana należącego do Sama i Nicka. To był jedyny samochód który pomieściłby całą naszą rozbrykaną siódemkę, a chcieliśmy jechać samochodem a nie autokarem czy samolotem.
Nick prowadził, a ja siedziałam obok Justina i opierałam głowę na jego ramieniu rozmyślając o Lily. Zastanawiało mnie czy komuś powiedziała o tym, że płakałam.
- Wszystko w porządku? – spytał niepewnie Justin.
- Jasne. Po prostu… myślałam. – odparłam.
Justin co prawda wiedział o moim wypadku, bo opowiedziałam mu o tym po wizycie Matta. Jednak nie wiedział o tym co tak bardzo zaprzątało mi myśli dzisiejszej nocy. Nie wiem dlaczego dzisiaj sobie o tym przypomniałam. Dlaczego właśnie dziś naszły mnie te myśli. Chciałam mu powiedzieć ale moim zdaniem było za wcześnie. Ufałam mu, ale nie byłam w stanie się na to zdobyć.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce musieliśmy odstać swoje w długiej kolejce po narty i deski do wypożyczenia. Nie umiałam jeździć na snowboardzie i bałam się, ale Justin zadeklarował mi swoją pomoc więc zgodziłam się i wypożyczyłam deskę.
Wyciągiem wjechaliśmy na szczyt stoku. Stanęłam w miejscu i popatrzyłam w dół.
- Justin, tu jest bardzo wysoko. – powiedziałam z przerażeniem.
- Nie jest stromo, tylko łagodnie więc nic się nie stanie.
- Nigdy nic nie wiadomo. Mogę się przewrócić i przekoziołkować całą drogę i wtedy też powiesz, że nic się nie stało? – spytałam a Justin tylko się zaśmiał.
- Spokojnie, uwierz mi że nie przekoziołkujesz całej drogi. A gdybyś chciała to będę cię asekurował.
- No to jest chyba oczywiste! – powiedziałam a Justin był jeszcze bardziej rozbawiony. – Nie ciesz się tak, ja się naprawdę boje jazdy na desce.
- Dobrze, przepraszam. – powiedział i namiętnie mnie pocałował.
- Tu się jeździ a nie obściskuje! – krzyknął jakiś facet po 40-stce i zjechał w dół.
Spojrzeliśmy po sobie i się roześmialiśmy.
Justin zaczął mi tłumaczyć jak się jeździ, skręca, trzyma równowagę. Powiedział mi jak się zachować w danej sytuacji i powiedział że czas już zjechać. Na początku strasznie się bałam ale kiedy za pierwszym razem dobrze mi się udało, chciałam tego więcej. Ciągle wjeżdżaliśmy na górę i zjeżdżaliśmy na dół. Zdarzały mi się upadki, ale i tak cieszyłam się jak małe dziecko. Do czasu. Zjeżdżałam z góry może już 20 raz, kiedy nagle wpadłam na kogoś i wywaliłam się na niego. Na początku usłyszałam jakieś wulgaryzmy w moim kierunku, ale kiedy spojrzeliśmy sobie w oczy wokół zrobiło się jakoś cicho…
________________________________________________________________________
Obiecałam, że będzie lepiej, ale nie wiem czy się udało.
Wiecie co? Na prawdę was kocham. Nigdy wcześniej nie miałam 14 komentarzy a wy zdążyliście je napisać TAK SZYBKO! Nawet nie wiecie jak się cieszyłam! W sumie zajęło wam to 16 godzin :P O jaaa, ale świetnie! *.*
Wybaczcie, ale jeżeli dodam następny to dopiero za tydzień ponieważ ferie mi się dziś kończą :(
Chciałam zadedykować każdemu z osobna rozdział, ale kiedy wysyłałam to się usunęło ;( Ale to jest dla was wszystkich!
Kocham was, dziękuję.
Do napisania.
ps. Liczę że uda wam się ponowić sukces spod 10 rozdziału ;)
Patrycja Best- 15-latka, mieszka w Polsce w małej miejscowości. Jej mama zmarła 3 lata temu. Ma zdolność do nauki, ale nie uważa tego za jakiś talent. Jej przyjaciółką jest Asia. Lubi tańczyć i śpiewać, ale robi to gdy nikt nie widzi. Naprawde jest miłą i nieśmiałą dziewczyną. Udaje twardą. Uwielbia koszykówkę.
Justin Bieber- 18-latek, mieszka w Atlancie. Zna go cały świat, zna? Może lepiej powiedzieć jego wersję chłopaka, któremu woda sodowa zaczyna uderzać do głowy choć tak na prawdę jest dzieciakiem, który troche się pogubił. Uwielbia koszykówkę i deskorolke. Jego najlepszy kumpel to Chris.
Asia Zach- 15-latka, mieszka w Polsce, jest sąsiadką i jednoczesnie przyjaciółką Patrycji. Jest wesoła z natury tylko ona zna prawdziwą stronę przyjaciółki. Nie lubi sportu, ale interesuje się malarstwem. Chce aby jej przyszłym mężem był Justin Bieber.
Christian Bedles- 16-latek, mieszka w Atlancie z Justinem. Jest pozytywnie zakręcony. Jego 4 zasady to: 1.Jedz żelki 2.Kochaj dziewczyny 3.Szalej na desce 4.Graj w kosza.
Maja Kam- 29l. mieszka w Warszawie, jest ciocią Patrycji, ma własną sieć hoteli na całym świecie. Ma 8 letnią córeczkę Amelię.
Pozostali:
Elżbieta Best- 60l. babcia Patrycji
Marcin Best- 40l. ojciec Patrycji
Klaudia i Weronika Best- 12 i 9 l. siostry Patrycji
Patricia Bieber- 37l. mama Justina
Kenny- ochroniarz Justina
Scooter Braun- 31l. menadżer Justina
Justin Bieber- 18-latek, mieszka w Atlancie. Zna go cały świat, zna? Może lepiej powiedzieć jego wersję chłopaka, któremu woda sodowa zaczyna uderzać do głowy choć tak na prawdę jest dzieciakiem, który troche się pogubił. Uwielbia koszykówkę i deskorolke. Jego najlepszy kumpel to Chris.
Asia Zach- 15-latka, mieszka w Polsce, jest sąsiadką i jednoczesnie przyjaciółką Patrycji. Jest wesoła z natury tylko ona zna prawdziwą stronę przyjaciółki. Nie lubi sportu, ale interesuje się malarstwem. Chce aby jej przyszłym mężem był Justin Bieber.
Christian Bedles- 16-latek, mieszka w Atlancie z Justinem. Jest pozytywnie zakręcony. Jego 4 zasady to: 1.Jedz żelki 2.Kochaj dziewczyny 3.Szalej na desce 4.Graj w kosza.
Maja Kam- 29l. mieszka w Warszawie, jest ciocią Patrycji, ma własną sieć hoteli na całym świecie. Ma 8 letnią córeczkę Amelię.
Pozostali:
Elżbieta Best- 60l. babcia Patrycji
Marcin Best- 40l. ojciec Patrycji
Klaudia i Weronika Best- 12 i 9 l. siostry Patrycji
Patricia Bieber- 37l. mama Justina
Kenny- ochroniarz Justina
Scooter Braun- 31l. menadżer Justina
Wpadliście kiedyś na taki pomysł? Oby nie, bo Justin Bieber w wersji tatuowanej nie musi prezentować się dobrze... Przekonajcie się sami - obejrzyjcie galerię tatuaży, które wykonali sobie najwierniejsi fani młodego gwiazdora!
Niektórzy chcieliby mieć swojego idola zawsze przy sobie, wpadają więc na szalony pomysł wytatuowania go sobie na ciele. Niektóre z tych tatuaży są bardziej udane, ale niestety niektóre mniej.
Ciekawe, ile z tych osób po zobaczeniu efektu pożałowało swojej decyzji o umieszczeniu sobie Justina Biebera na ciele?
Zobaczcie te najmniej udane egzemplarze i napiszcie, co o nich myślicie
Niektórzy chcieliby mieć swojego idola zawsze przy sobie, wpadają więc na szalony pomysł wytatuowania go sobie na ciele. Niektóre z tych tatuaży są bardziej udane, ale niestety niektóre mniej.
Ciekawe, ile z tych osób po zobaczeniu efektu pożałowało swojej decyzji o umieszczeniu sobie Justina Biebera na ciele?
Zobaczcie te najmniej udane egzemplarze i napiszcie, co o nich myślicie
Zdradził Selenę?
Pisaliśmy ostatnio kilka razy, że Justin Bieber był w Miami, gdzie pracował nad płytą “Believe” i szalał w skateparku. Tymczasem dzisiaj wyciekła informacja, że Justin miał tam tajemniczą wizytę pięknej dziewczyny. Po krótkie analizie fanów, okazało się że chodzi o Kim Kardashian.
Źródła podają, że Kim odwiedziła Justina w studio w Miami około 21:00 i siedziała tam do drugiej na ranem. Znajomi chłopaka donoszą, że para flirtowała przez pół nocy, co zachwyciło Justina, który przy okazji często zaglądał w dekolt Kim. Krąży też informacja, że chłopak nie mógł skoncentrować się na nagrywaniu piosenek i słuchał opowieści Kim o jej nieszczęśliwym małżeństwie.
W USA podają też plotkę, iż to managerowie Kim Kardashian kazali jej iść do Justina i go uwieść. Ma to jej pomóc w poprawieniu wizerunku po aferze ze ślubem i szybkim rozwodem.
http://gwiazdunie.pl/justin-bieber-spedzil-noc-z-kim-kardashian-zdjecia/
Pisaliśmy ostatnio kilka razy, że Justin Bieber był w Miami, gdzie pracował nad płytą “Believe” i szalał w skateparku. Tymczasem dzisiaj wyciekła informacja, że Justin miał tam tajemniczą wizytę pięknej dziewczyny. Po krótkie analizie fanów, okazało się że chodzi o Kim Kardashian.
Źródła podają, że Kim odwiedziła Justina w studio w Miami około 21:00 i siedziała tam do drugiej na ranem. Znajomi chłopaka donoszą, że para flirtowała przez pół nocy, co zachwyciło Justina, który przy okazji często zaglądał w dekolt Kim. Krąży też informacja, że chłopak nie mógł skoncentrować się na nagrywaniu piosenek i słuchał opowieści Kim o jej nieszczęśliwym małżeństwie.
W USA podają też plotkę, iż to managerowie Kim Kardashian kazali jej iść do Justina i go uwieść. Ma to jej pomóc w poprawieniu wizerunku po aferze ze ślubem i szybkim rozwodem.
http://gwiazdunie.pl/justin-bieber-spedzil-noc-z-kim-kardashian-zdjecia/
Justin Drew Bieber (ur. 1 marca 1994) – kanadyjski wokalista popowy/R&B, autor tekstów i aktor. Bieber został "odkryty muzycznie" za pośrednictwem serwisu internetowego YouTube w 2008 roku przez Scootera Brauna, który następnie objął funkcję jego menedżera. Braun zaaranżował spotkanie Biebera z Usherem, a krótko po tym Justin związał się z Raymond Braun Media Group (RBMG), czyli joint venture pomiędzy Braunem i Usherem, by następnie podpisać kontrakt płytowy z wytwórnią Island Records, zaoferowany przez L.A. Reida.
1994–2007: dzieciństwo i dorastanie
Justin Bieber urodził się 1 marca 1994 w kanadyjskim mieście London, w prowincji Ontario, zaś dzieciństwo spędził w Stratford, również w prowincji Ontario.Matka Biebera, Patricia Lynn "Pattie" Mallette, w momencie jego narodzin miała 19 lat, a syna wychowywała z pomocą swoich rodziców, Bruce'a i Diane. Mallette, samotna matka, wykonywała nisko opłacane prace biurowe; Justin utrzymywał kontakt ze swoim ojcem, Jeremym Jackiem Bieberem, który posiadał własną rodzinę: żonę i dwójkę dzieci. Bieber uczęszczał do dwujęzycznej (angielsko-francuskiej) szkoły katolickiej Jeanne'a Sauvé'a w Stratford.
W dzieciństwie Bieber interesował się hokejem, piłką nożną i szachami, nie ujawniając większości swoich muzycznych aspiracji. Dorastając, Bieber opanował naukę gry na fortepianie, perkusji, gitarze i trąbce. W 2007 Justin wziął udział w lokalnym konkursie wokalnym; śpiewając piosenkę "So Sick" Ne-Yo, zajął drugie miejsce. Jego matka opublikowała wideo z tego występu w Internecie, by rodzina i przyjaciele mogli je zobaczyć. Następnie kontynuowała umieszczanie w serwisie YouTube filmów, na których Justin wykonywał covery różnych piosenek R&B, rozsławiając postać Biebera wśród internetowej społeczności. Chris Hicks, odpowiedzialny za A&R w Island/Def Jam, wytłumaczył powód rosnącej wówczas popularności Justina.
"Robił coś innego. Był atrakcyjnym, białym dzieciakiem śpiewającym pełne emocji hity R&B. To odróżniało go od pozostałych, bo nikt nie nagrywał tego typu coverów. Jednak równie ważnym czynnikiem było to, że wierzyłeś tym piosenkom – ich wykonania były prawdziwe. Dlatego chciałeś usłyszeć więcej."
2008–10: początki kariery i My Worlds
Szukając w Internecie filmiku konkretnego artysty, Scooter Braun, były dyrektor marketingowy So So Def, przez przypadek kliknął na jeden z klipów Biebera z 2007. Pozostając pod wrażeniem tego wykonania, Braun zlokalizował teatr, w którym odbywał się konkurs, następnie znalazł adres jego szkoły, by w końcu nawiązać kontakt z Mallette. Jego matka, jak sama przyznała, początkowo nieprzychylnie odebrała postać Brauna ze względu na to, iż był on Żydem, jednak ostatecznie wyraziła zgodę, aby Braun zabrał trzynastoletniego wówczas Justina do Atlanty, gdzie miał nagrać swoje pierwsze materiały demo. ydzień po przylocie do Stanów Zjednoczonych, Bieber uczestniczył w spotkaniu z Usherem, prezentując swoje wokalne możliwości. Krótko po tym, Bieber związał się z Raymond Braun Media Group (RBMG), czyli joint venture pomiędzy Braunem i Usherem. Muzyczną opiekę nad początkującym Justinem chciał również przejąć Justin Timberlake, jednak ostatecznie przegrał tę "walkę" na rzecz Ushera. Usher pomógł w znalezieniu odpowiedniej wytwórni płytowej dla Biebera, organizując przesłuchanie przed Antonio L.A. Reidem z Island Def Jam Music Group. W następstwie, Bieber podpisał kontrakt z wytwórnią Island Records w październiku 2008. W tamtym okresie Justin wraz z matką przeprowadzili się do Atlanty, by tam rejestrować materiał, a także na bieżąco konsultować się z Braunem, który objął funkcję menedżera Biebera.
Pierwszy singel Biebera, "One Time", został wysłany do stacji radiowych, gdy sam wokalista był w trakcie nagrywania swojego debiutanckiego albumu.Piosenka uplasowała się na 12. pozycji notowania Canadian Hot 100, a także dotarła do 17. miejsca Billboard Hot 100.Ostatecznie, singel uzyskał status platyny w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, a także status złoty w Australii i Nowej Zelandii.Debiutanckie wydawnictwo Biebera, minialbum My World, ukazało się 17 listopada 2009 roku. Poza "One Time", z płyty pochodził singel "One Less Lonely Girl", a także dwa single promocyjne: "Love Me" i "Favorite Girl".My World uzyskał status platynowego albumu w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.Bieber promował płytę w kilku programach telewizyjnych, a w tym w m.in.: The Today Show, The Ellen DeGeneres Show, Good Morning America, Chelsea Lately oraz 106 & Park. Pod koniec 2009 roku Justin pojawił się gościnnie w jednym z odcinków serialu komediowego True Jackson.
W 2009, podczas specjalnego, dorocznego koncertu Christmas in Washington, Justin Bieber wykonał utwór "Someday at Christmas" Steviego Wondera przed amerykańską parą prezydencką, czyli Prezydentem Barackiem Obamą i Pierwszą Damą Michelle Obamą. Bieber był jednym z prezenterów podczas 52. ceremonii rozdania Nagród Grammy, 31 stycznia 2010. Justin był również jednym z wokalistów, którzy nagrali remake utworu "We Are the World" w 25. rocznicę jego powstania, by wesprzeć ofiary trzęsienia ziemi na Haiti z 2010 roku. Bieber śpiewa w nim pierwszy wers, w oryginale wykonywany przez Lionela Richie. W marcu 2010 roku premierę miała wersja piosenki "Wavin' Flag" K'naana, którą nagrała grupa młodych kanadyjskich artystów – Young Artists for Haiti; wśród nich znalazł się między innymi Bieber.
"Baby", główny singel z debiutanckiego albumu studyjnego Justina, My World 2.0, został wydany w styczniu 2010 roku i osiągnął największy sukces w dotychczasowej twórczości wokalisty, plasując się na 5. miejscu Billboard Hot 100. Według bazy Metacritic, album uzyskał "generalnie pozytywne oceny" od krytyków muzycznych.My World 2.0 zadebiutował na szczycie Billboard 200, czyniąc Biebera najmłodszym artystą, który zajął 1. miejsce tejże listy od czasu Steviego Wondera w 1963 roku.Płyta uplasowała się ponadto na pierwszych miejscach notowań w Kanadzie, Irlandii, Australii i Nowej Zelandi. Na My World 2.0 znalazł się między innymi utwór "Eenie Meenie", nagrany wspólnie z Seanem Kingstonem. Promując album, Bieber wystąpił w kilku programach telewizyjnych, włączając w to The View, 106 and Park i The Late Show with David Letterman, a także wystąpił na gali Kids Choice Awards.
0 kwietnia 2010 roku Bieber był muzycznym gościem w programie Saturday Night Live. W tym samym miesiącu premierę miał drugi singel z My World 2.0, "Somebody to Love"; jednocześnie opublikowany został oficjalny remiks tego utworu, nagrany z udziałem mentora Justina – Ushera. 4 lipca 2010 roku Bieber zaśpiewał w Nowym Jorku podczas dorocznego pokazu fajerwerków, organizowanego przez Macy's.
23 czerwca 2010 roku Bieber wyruszył w swoją pierwszą trasę koncertową, My World Tour, promującą albumy My World i My World 2.0. W lipcu ogłoszono, że Justin Bieber był ówcześnie najczęściej wyszukiwaną postacią w Internecie. W tym samym miesiącu jego wideoklip do piosenki "Baby" wyprzedził "Bad Romance" Lady Gagi i stał się najczęściej oglądanym oraz najczęściej komentowanym filmem w historii YouTube. We wrześniu 2010 roku poinformowano natomiast, że 3% postów w serwisie Twitter poświęconych było Justinowi Bieberowi.
Bieber rozpoczął pracę nad materiałem na swój drugi album studyjny w Nowym Jorku, w lipcu 2010 roku. Swoje zaangażowanie w produkcję albumu wyraził wówczas brytyjski tekściarz i wokalista Taio Cruz. Justin Bieber pojawił się gościnnie w premierowym odcinku 11. serii serialu telewizyjnego CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, wyemitowanym 23 września 2010 roku; zagrał on ponadto w 15. odcinku tej serii, w którym jego postać została uśmiercona. 12 września Bieber wykonał miks utworów "U Smile", "Baby" oraz "Somebody to Love" na gali MTV Video Music Awards 2010. W październiku 2010 roku wokalista przyznał, że planuje wydać album akustyczny, My Worlds Acoustic. Płyta ukazała się w Stanach Zjednoczonych w Czarny Piątek i zawierała akustyczne wersje piosenek z wcześniejszych wydawnictw Biebera, a także nowy utwór – "Pray".
2011–obecnie: film Never Say Never, Under the Mistletoe i Believe.
11 lutego 2011 roku premierę miał biograficzno-koncertowy film 3D Justin Bieber: Never Say Never, poświęcony Justinowi Bieberowi. Za jego reżyserię odpowiadał Jon Chu, który nakręcił między innymi Step Up 3D. Pierwszego dnia wyświetlania Justin Bieber: Never Say Never przyniósł dochód w wysokości 12.4 milionów dolarów, zaś po pierwszym weekendzie jego zarobek wynosił 30.3 milionów dolarów; film zadebiutował jednocześnie na 2. miejscu amerykańskiego box-office'u. Obraz niemalże wyrównał rekord dla najbardziej kasowego otwarcia dokumentu muzycznego, który w 2008 roku ustanowił film koncertowy Hannah Montana & Miley Cyrus: Best of Both Worlds Concert. Obrazowi towarzyszył drugi album z remiksami w karierze Biebera, Never Say Never – The Remixes, wydany 14 lutego 2011 roku. Na płycie znalazły się remiksy utworów z debiutanckiej płyty wokalisty, z gościnnym udziałem innych artystów, a w tym Miley Cyrus, Chrisa Browna i Kanye Westa. Drugi album studyjny Biebera, złożony ze świątecznych piosenek Under the Mistletoe, miał premierę 1 listopada 2011 roku. Płyta zadebiutowała na szczycie Billboard 200, rozchodząc się w pierwszym tygodniu w 210 tysiącach egzemplarzy na terenie Stanów Zjednoczonych. 11 grudnia 2011 roku Justin Bieber był głównym artystą dorocznego koncertu Christmas in Washington; gości honorowych stanowiła, jak zawsze, między innymi para prezydencka Stanów Zjednoczonych.
Wizerunek
Brytyjski The Observer opublikował raport mówiący, że Justin Bieber jest postacią bardziej wpływową w sferze sieci społecznej, niż Barack Obama lub Dalajlama.Według Jana Hoffmana z The New York Times, popularność wokalisty wynika w dużej mierze z jego kanału w serwisie YouTube; na długo przed premierą minialbumu My World, internetowe widea Justina notowały miliony odsłon.Jeszcze przed wylotem do Atlanty, Braun chciał "wzmocnić markę Justina w YouTube"; w tym celu Bieber nagrywał kolejne domowe filmiki, na których śpiewał covery znanych piosenek. Ponadto Justin utworzył konto w serwisie Twitter, by tam na bieżąco utrzymywać kontakt z fanami.W listopadzie 2010 roku jego profil obserwowało 6 milionów fanów; od tego czasu, każdego dnia, liczba "śledzących" zwiększała się średnio o następne 24 tysiące osób.Pod koniec grudnia 2011 roku jego profil obserwowało niespełna 16 milionów osób.Usher skomentował fakt, że zarówno on, jak i Justin rozpoczęli karierę w tym samym wieku: "Miałem szansę dojrzeć do mojego sukcesu, podczas gdy w przypadku Biebera wszystko stało się nagle." W wyniku tego, jak przyznał, sam Usher, Braun, ochroniarz Justina – Kenny, a także inne osoby z otoczenia wokalisty, cały czas uczą go, jak radzić sobie ze sławą i wizerunkiem publicznym.Po zawarciu kontraktu z Bieberem, Usher zatrudnił jednego ze swoich byłych asystentów, Ryana Gooda, by ten pełnił rolę menedżera trasy i stylisty Justina. To on odpowiedzialny był za wykreowanie początkowego wizerunku Biebera, kojarzonego z czapkami bejsbolowymi, bluzami i wysokimi butami. Amy Kaufman z The Los Angeles Times skomentował: "Choć to produkt klasy średniej z przedmieść Stratford w Ontario, styl ubioru i mowy Biebera ("Wassup man, how you doin'?" lub "It's like, you know, whateva'") sugeruje, że naśladuje on swoich ulubionych raperów." Bieber określony został przez media mianem "skradacza serc nastolatek".Justin sygnował kolekcję lakierów do paznokci, w celu podniesienia świadomości co do aktywności w zakresie działalności charytatywnej. Figury woskowe wokalisty znajdują się w muzeach Madame Tussaud's w Nowym Jorku, Londynie i Amsterdamie. Zmiana fryzury przez Biebera w 2010 roku wymusiła konieczność przeprowadzenia poprawek w produktach powiązanych z wokalistą. To z kolei zostało przez część odbiorców nazwane "najdroższą fryzurą świata muzycznego wszech czasów"; jedna z firm wydała w sezonie świątecznym 2011 roku ponad 100 tysięcy dolarów na zmianę wizerunku Biebera w swoich produktach.
1994–2007: dzieciństwo i dorastanie
Justin Bieber urodził się 1 marca 1994 w kanadyjskim mieście London, w prowincji Ontario, zaś dzieciństwo spędził w Stratford, również w prowincji Ontario.Matka Biebera, Patricia Lynn "Pattie" Mallette, w momencie jego narodzin miała 19 lat, a syna wychowywała z pomocą swoich rodziców, Bruce'a i Diane. Mallette, samotna matka, wykonywała nisko opłacane prace biurowe; Justin utrzymywał kontakt ze swoim ojcem, Jeremym Jackiem Bieberem, który posiadał własną rodzinę: żonę i dwójkę dzieci. Bieber uczęszczał do dwujęzycznej (angielsko-francuskiej) szkoły katolickiej Jeanne'a Sauvé'a w Stratford.
W dzieciństwie Bieber interesował się hokejem, piłką nożną i szachami, nie ujawniając większości swoich muzycznych aspiracji. Dorastając, Bieber opanował naukę gry na fortepianie, perkusji, gitarze i trąbce. W 2007 Justin wziął udział w lokalnym konkursie wokalnym; śpiewając piosenkę "So Sick" Ne-Yo, zajął drugie miejsce. Jego matka opublikowała wideo z tego występu w Internecie, by rodzina i przyjaciele mogli je zobaczyć. Następnie kontynuowała umieszczanie w serwisie YouTube filmów, na których Justin wykonywał covery różnych piosenek R&B, rozsławiając postać Biebera wśród internetowej społeczności. Chris Hicks, odpowiedzialny za A&R w Island/Def Jam, wytłumaczył powód rosnącej wówczas popularności Justina.
"Robił coś innego. Był atrakcyjnym, białym dzieciakiem śpiewającym pełne emocji hity R&B. To odróżniało go od pozostałych, bo nikt nie nagrywał tego typu coverów. Jednak równie ważnym czynnikiem było to, że wierzyłeś tym piosenkom – ich wykonania były prawdziwe. Dlatego chciałeś usłyszeć więcej."
2008–10: początki kariery i My Worlds
Szukając w Internecie filmiku konkretnego artysty, Scooter Braun, były dyrektor marketingowy So So Def, przez przypadek kliknął na jeden z klipów Biebera z 2007. Pozostając pod wrażeniem tego wykonania, Braun zlokalizował teatr, w którym odbywał się konkurs, następnie znalazł adres jego szkoły, by w końcu nawiązać kontakt z Mallette. Jego matka, jak sama przyznała, początkowo nieprzychylnie odebrała postać Brauna ze względu na to, iż był on Żydem, jednak ostatecznie wyraziła zgodę, aby Braun zabrał trzynastoletniego wówczas Justina do Atlanty, gdzie miał nagrać swoje pierwsze materiały demo. ydzień po przylocie do Stanów Zjednoczonych, Bieber uczestniczył w spotkaniu z Usherem, prezentując swoje wokalne możliwości. Krótko po tym, Bieber związał się z Raymond Braun Media Group (RBMG), czyli joint venture pomiędzy Braunem i Usherem. Muzyczną opiekę nad początkującym Justinem chciał również przejąć Justin Timberlake, jednak ostatecznie przegrał tę "walkę" na rzecz Ushera. Usher pomógł w znalezieniu odpowiedniej wytwórni płytowej dla Biebera, organizując przesłuchanie przed Antonio L.A. Reidem z Island Def Jam Music Group. W następstwie, Bieber podpisał kontrakt z wytwórnią Island Records w październiku 2008. W tamtym okresie Justin wraz z matką przeprowadzili się do Atlanty, by tam rejestrować materiał, a także na bieżąco konsultować się z Braunem, który objął funkcję menedżera Biebera.
Pierwszy singel Biebera, "One Time", został wysłany do stacji radiowych, gdy sam wokalista był w trakcie nagrywania swojego debiutanckiego albumu.Piosenka uplasowała się na 12. pozycji notowania Canadian Hot 100, a także dotarła do 17. miejsca Billboard Hot 100.Ostatecznie, singel uzyskał status platyny w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, a także status złoty w Australii i Nowej Zelandii.Debiutanckie wydawnictwo Biebera, minialbum My World, ukazało się 17 listopada 2009 roku. Poza "One Time", z płyty pochodził singel "One Less Lonely Girl", a także dwa single promocyjne: "Love Me" i "Favorite Girl".My World uzyskał status platynowego albumu w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.Bieber promował płytę w kilku programach telewizyjnych, a w tym w m.in.: The Today Show, The Ellen DeGeneres Show, Good Morning America, Chelsea Lately oraz 106 & Park. Pod koniec 2009 roku Justin pojawił się gościnnie w jednym z odcinków serialu komediowego True Jackson.
W 2009, podczas specjalnego, dorocznego koncertu Christmas in Washington, Justin Bieber wykonał utwór "Someday at Christmas" Steviego Wondera przed amerykańską parą prezydencką, czyli Prezydentem Barackiem Obamą i Pierwszą Damą Michelle Obamą. Bieber był jednym z prezenterów podczas 52. ceremonii rozdania Nagród Grammy, 31 stycznia 2010. Justin był również jednym z wokalistów, którzy nagrali remake utworu "We Are the World" w 25. rocznicę jego powstania, by wesprzeć ofiary trzęsienia ziemi na Haiti z 2010 roku. Bieber śpiewa w nim pierwszy wers, w oryginale wykonywany przez Lionela Richie. W marcu 2010 roku premierę miała wersja piosenki "Wavin' Flag" K'naana, którą nagrała grupa młodych kanadyjskich artystów – Young Artists for Haiti; wśród nich znalazł się między innymi Bieber.
"Baby", główny singel z debiutanckiego albumu studyjnego Justina, My World 2.0, został wydany w styczniu 2010 roku i osiągnął największy sukces w dotychczasowej twórczości wokalisty, plasując się na 5. miejscu Billboard Hot 100. Według bazy Metacritic, album uzyskał "generalnie pozytywne oceny" od krytyków muzycznych.My World 2.0 zadebiutował na szczycie Billboard 200, czyniąc Biebera najmłodszym artystą, który zajął 1. miejsce tejże listy od czasu Steviego Wondera w 1963 roku.Płyta uplasowała się ponadto na pierwszych miejscach notowań w Kanadzie, Irlandii, Australii i Nowej Zelandi. Na My World 2.0 znalazł się między innymi utwór "Eenie Meenie", nagrany wspólnie z Seanem Kingstonem. Promując album, Bieber wystąpił w kilku programach telewizyjnych, włączając w to The View, 106 and Park i The Late Show with David Letterman, a także wystąpił na gali Kids Choice Awards.
0 kwietnia 2010 roku Bieber był muzycznym gościem w programie Saturday Night Live. W tym samym miesiącu premierę miał drugi singel z My World 2.0, "Somebody to Love"; jednocześnie opublikowany został oficjalny remiks tego utworu, nagrany z udziałem mentora Justina – Ushera. 4 lipca 2010 roku Bieber zaśpiewał w Nowym Jorku podczas dorocznego pokazu fajerwerków, organizowanego przez Macy's.
23 czerwca 2010 roku Bieber wyruszył w swoją pierwszą trasę koncertową, My World Tour, promującą albumy My World i My World 2.0. W lipcu ogłoszono, że Justin Bieber był ówcześnie najczęściej wyszukiwaną postacią w Internecie. W tym samym miesiącu jego wideoklip do piosenki "Baby" wyprzedził "Bad Romance" Lady Gagi i stał się najczęściej oglądanym oraz najczęściej komentowanym filmem w historii YouTube. We wrześniu 2010 roku poinformowano natomiast, że 3% postów w serwisie Twitter poświęconych było Justinowi Bieberowi.
Bieber rozpoczął pracę nad materiałem na swój drugi album studyjny w Nowym Jorku, w lipcu 2010 roku. Swoje zaangażowanie w produkcję albumu wyraził wówczas brytyjski tekściarz i wokalista Taio Cruz. Justin Bieber pojawił się gościnnie w premierowym odcinku 11. serii serialu telewizyjnego CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, wyemitowanym 23 września 2010 roku; zagrał on ponadto w 15. odcinku tej serii, w którym jego postać została uśmiercona. 12 września Bieber wykonał miks utworów "U Smile", "Baby" oraz "Somebody to Love" na gali MTV Video Music Awards 2010. W październiku 2010 roku wokalista przyznał, że planuje wydać album akustyczny, My Worlds Acoustic. Płyta ukazała się w Stanach Zjednoczonych w Czarny Piątek i zawierała akustyczne wersje piosenek z wcześniejszych wydawnictw Biebera, a także nowy utwór – "Pray".
2011–obecnie: film Never Say Never, Under the Mistletoe i Believe.
11 lutego 2011 roku premierę miał biograficzno-koncertowy film 3D Justin Bieber: Never Say Never, poświęcony Justinowi Bieberowi. Za jego reżyserię odpowiadał Jon Chu, który nakręcił między innymi Step Up 3D. Pierwszego dnia wyświetlania Justin Bieber: Never Say Never przyniósł dochód w wysokości 12.4 milionów dolarów, zaś po pierwszym weekendzie jego zarobek wynosił 30.3 milionów dolarów; film zadebiutował jednocześnie na 2. miejscu amerykańskiego box-office'u. Obraz niemalże wyrównał rekord dla najbardziej kasowego otwarcia dokumentu muzycznego, który w 2008 roku ustanowił film koncertowy Hannah Montana & Miley Cyrus: Best of Both Worlds Concert. Obrazowi towarzyszył drugi album z remiksami w karierze Biebera, Never Say Never – The Remixes, wydany 14 lutego 2011 roku. Na płycie znalazły się remiksy utworów z debiutanckiej płyty wokalisty, z gościnnym udziałem innych artystów, a w tym Miley Cyrus, Chrisa Browna i Kanye Westa. Drugi album studyjny Biebera, złożony ze świątecznych piosenek Under the Mistletoe, miał premierę 1 listopada 2011 roku. Płyta zadebiutowała na szczycie Billboard 200, rozchodząc się w pierwszym tygodniu w 210 tysiącach egzemplarzy na terenie Stanów Zjednoczonych. 11 grudnia 2011 roku Justin Bieber był głównym artystą dorocznego koncertu Christmas in Washington; gości honorowych stanowiła, jak zawsze, między innymi para prezydencka Stanów Zjednoczonych.
Wizerunek
Brytyjski The Observer opublikował raport mówiący, że Justin Bieber jest postacią bardziej wpływową w sferze sieci społecznej, niż Barack Obama lub Dalajlama.Według Jana Hoffmana z The New York Times, popularność wokalisty wynika w dużej mierze z jego kanału w serwisie YouTube; na długo przed premierą minialbumu My World, internetowe widea Justina notowały miliony odsłon.Jeszcze przed wylotem do Atlanty, Braun chciał "wzmocnić markę Justina w YouTube"; w tym celu Bieber nagrywał kolejne domowe filmiki, na których śpiewał covery znanych piosenek. Ponadto Justin utworzył konto w serwisie Twitter, by tam na bieżąco utrzymywać kontakt z fanami.W listopadzie 2010 roku jego profil obserwowało 6 milionów fanów; od tego czasu, każdego dnia, liczba "śledzących" zwiększała się średnio o następne 24 tysiące osób.Pod koniec grudnia 2011 roku jego profil obserwowało niespełna 16 milionów osób.Usher skomentował fakt, że zarówno on, jak i Justin rozpoczęli karierę w tym samym wieku: "Miałem szansę dojrzeć do mojego sukcesu, podczas gdy w przypadku Biebera wszystko stało się nagle." W wyniku tego, jak przyznał, sam Usher, Braun, ochroniarz Justina – Kenny, a także inne osoby z otoczenia wokalisty, cały czas uczą go, jak radzić sobie ze sławą i wizerunkiem publicznym.Po zawarciu kontraktu z Bieberem, Usher zatrudnił jednego ze swoich byłych asystentów, Ryana Gooda, by ten pełnił rolę menedżera trasy i stylisty Justina. To on odpowiedzialny był za wykreowanie początkowego wizerunku Biebera, kojarzonego z czapkami bejsbolowymi, bluzami i wysokimi butami. Amy Kaufman z The Los Angeles Times skomentował: "Choć to produkt klasy średniej z przedmieść Stratford w Ontario, styl ubioru i mowy Biebera ("Wassup man, how you doin'?" lub "It's like, you know, whateva'") sugeruje, że naśladuje on swoich ulubionych raperów." Bieber określony został przez media mianem "skradacza serc nastolatek".Justin sygnował kolekcję lakierów do paznokci, w celu podniesienia świadomości co do aktywności w zakresie działalności charytatywnej. Figury woskowe wokalisty znajdują się w muzeach Madame Tussaud's w Nowym Jorku, Londynie i Amsterdamie. Zmiana fryzury przez Biebera w 2010 roku wymusiła konieczność przeprowadzenia poprawek w produktach powiązanych z wokalistą. To z kolei zostało przez część odbiorców nazwane "najdroższą fryzurą świata muzycznego wszech czasów"; jedna z firm wydała w sezonie świątecznym 2011 roku ponad 100 tysięcy dolarów na zmianę wizerunku Biebera w swoich produktach.
- Kocham Cię .; *
- Ja Ciebie też ..
- Wykrzycz to całemu światu . !
- Kocham Cię ..
- Czemu wyszeptałaś mi to do ucha . ?
- Bo to Ty jesteś całym moim światem ..♥
- Ja Ciebie też ..
- Wykrzycz to całemu światu . !
- Kocham Cię ..
- Czemu wyszeptałaś mi to do ucha . ?
- Bo to Ty jesteś całym moim światem ..♥
A gdy kolejny raz opowiadałam jej swoją historie ledwo udało mi się powstrzymać łzy, które jak na złośc pragnęły wydostać się z oczu.. Choć znała doskonale te wydarzenie, nie przerwała mi ani razu.. Słuchała dalej..Widziała jak do oczu cisną mi się łzy.. Jak wstrzymuję wdech wymawiajac jego imię, jak z trudnoscią mówie o jego aktualnej dziewczynie i jak nadal czule wspominam jego pocałunki i dotyki.. A gdy skończyłam odwróciłam się na piecie i wyjrzałam przez okno..Wybiła 23..Zamknęłam oczy i pragnęłam przenieść się w czasie..Cofnąć się o rok wstecz, gdzie wszystko było przede mną,chciałam przeżyc to jeszcze raz..Otworzyłam oczy wypuszczajac natrętne łzy spojrzałam na Nią, swoją przyjaciółkę..Nie pytała o nic więciej,tylko przytuliła mnie mocno..Właśnie tak od roku wyglądają moje wieczory..
Wiecie co ..? Dowiedziałam się że to wszystko nie mósi być takie trudne .
Rozdział I
(...) to było nie fer. Mieszkaliśmy tam. Tata często tam przychodził i się kłócił . ;c Pewnego dnia babcia i dziadek z innego miasta . Przyszli tam do mojej babci i ... gadali o tym wszystkim co się dziej . Przyszedł tata . Zaczoł się kłócić że słyszeć go było na nasze rodzinne miasto . To było... Można ująć straszne . ; cc Około 17.00 Tata poszedł , zamkneliśmy bramke na klucz . Babcia i dziadek z tego innego miasta spali chyba u mojego Ojca . ! ( przepraszam za wyrażenie) Drugiego dnia Tata tęż przyszedł wtedy dziadkowie z innego miasta pojechali . Tata znowu nam wojene zrobił . Przyszedł mój wójek Jarek < chrzesny> Taty brat. Tata zaoczoł się szarpać . A wójek ciągle mówił :
- Uspokój się
- No weź popadrz na siebie kur** . Powiedział tata .
/size]
(...) to było nie fer. Mieszkaliśmy tam. Tata często tam przychodził i się kłócił . ;c Pewnego dnia babcia i dziadek z innego miasta . Przyszli tam do mojej babci i ... gadali o tym wszystkim co się dziej . Przyszedł tata . Zaczoł się kłócić że słyszeć go było na nasze rodzinne miasto . To było... Można ująć straszne . ; cc Około 17.00 Tata poszedł , zamkneliśmy bramke na klucz . Babcia i dziadek z tego innego miasta spali chyba u mojego Ojca . ! ( przepraszam za wyrażenie) Drugiego dnia Tata tęż przyszedł wtedy dziadkowie z innego miasta pojechali . Tata znowu nam wojene zrobił . Przyszedł mój wójek Jarek < chrzesny> Taty brat. Tata zaoczoł się szarpać . A wójek ciągle mówił :
- Uspokój się
- No weź popadrz na siebie kur** . Powiedział tata .
/size]
http://www.facebook.com/pages/Justin-Bieber-Biebs/151583201586665 Nowa strona o JB <3 Zapraszam . !
I prośba do tych którzy mają Fejsa . !
Polubcie tą stornęę .! :P
Proszę :*
I prośba do tych którzy mają Fejsa . !
Polubcie tą stornęę .! :P
Proszę :*
Dzisiaj zaczyna sie moja wymarzona wakacyjna wymiana w Paryżu. Julie pewnie też nie może sie doczekać. Dzisiaj zostwie nudną Polska i udam sie do cudnej Franci. Tak długo na to czekałam. Moja mama umarła na raka zaraz po świętach. Mój ojciec jest alkocholikem. Mieszkam z nim ale tylko do końca wakacji. Zaraz po wymianie zamieszkam z siostrą mojej mamy w okolicy Londynu. Nienawidze mojego ojca. Zawsze mnie katował i moją mame też. Nie miałam tutaj przyjaciół. Małam Julie we Franci, tylko ona była moją przyjaciółką.
Zaczełam pakować swoje ubrania. Miałam ich dość dużo ale jak zawsze dylemat w co sie ubrać?. Spakowałam sie w 3 walizki, co może było lekką przesadą ale miałam tam spędzić cały miesiąć. Spakowałam kilka książek, Mp4, laptopa i troche kosmetyków. Musiałam spakować swoje normalnie rzeczy bo zaraz po powrocie wyjade do Londynu, ale wszystko musiałam spakować wszystko do weekendu bo moja ciocia jest w Polsce i zabierze je do jej domu.Nie miałam zbyt dużo rzeczy wiec spakowałam to w 4 kartony i zakleiłam. Jeszcze nic nie mówiłam ojcu więc dobrze że do nie ma. Nagle moja ciocia wpadła do mieszkania.
-Co tego tak mało?- spytała z niedowierzaniem
-Nie mam nic innego, przecież wiesz jaki jest ojciec.
-Nie wytrzymam z tym człowiekiem. Dobrze że masz internet to wejdziemy na strone Ikei w angli i wszystko kupimy.
-Ciocu nie musisz mi kupywać nic, jestem ci wdzięczna ze mnie tam zabierasz. Przytuliłam ciocie bo nie wiedziała jakie to dla mnie ważne.
-Nie ma mowy będzie miała pokój jak normalna nastolatka. Agnieszka chwyciła laptopa i weszła na jakąś stronę .Wybrałyśmy zestaw w stylu Paryskim. Były to białe meble i niektóre miały czarne i różowe dodatki.
-Dziękuje nie musiałaś.
-Znowu będziesz szczęśliwa.-Ciocia zapłaciła za meble przelewem i znosła pudła do samochodu w moim pokoju stały tylko walizki a w szafie zostało kilka ubrań. Nagle do domu wpad mój ojciec. Był nieźle pijany. Wszedł do mojego pokoju i zobaczył waliski. Wiedziałam co zaraz zrobi. Byłam jak dziecko...Bezsilna.
A więc dodałam pierwszy wpis. Mam nadzieje że to co pisze wam sie spodoba
Zaczełam pakować swoje ubrania. Miałam ich dość dużo ale jak zawsze dylemat w co sie ubrać?. Spakowałam sie w 3 walizki, co może było lekką przesadą ale miałam tam spędzić cały miesiąć. Spakowałam kilka książek, Mp4, laptopa i troche kosmetyków. Musiałam spakować swoje normalnie rzeczy bo zaraz po powrocie wyjade do Londynu, ale wszystko musiałam spakować wszystko do weekendu bo moja ciocia jest w Polsce i zabierze je do jej domu.Nie miałam zbyt dużo rzeczy wiec spakowałam to w 4 kartony i zakleiłam. Jeszcze nic nie mówiłam ojcu więc dobrze że do nie ma. Nagle moja ciocia wpadła do mieszkania.
-Co tego tak mało?- spytała z niedowierzaniem
-Nie mam nic innego, przecież wiesz jaki jest ojciec.
-Nie wytrzymam z tym człowiekiem. Dobrze że masz internet to wejdziemy na strone Ikei w angli i wszystko kupimy.
-Ciocu nie musisz mi kupywać nic, jestem ci wdzięczna ze mnie tam zabierasz. Przytuliłam ciocie bo nie wiedziała jakie to dla mnie ważne.
-Nie ma mowy będzie miała pokój jak normalna nastolatka. Agnieszka chwyciła laptopa i weszła na jakąś stronę .Wybrałyśmy zestaw w stylu Paryskim. Były to białe meble i niektóre miały czarne i różowe dodatki.
-Dziękuje nie musiałaś.
-Znowu będziesz szczęśliwa.-Ciocia zapłaciła za meble przelewem i znosła pudła do samochodu w moim pokoju stały tylko walizki a w szafie zostało kilka ubrań. Nagle do domu wpad mój ojciec. Był nieźle pijany. Wszedł do mojego pokoju i zobaczył waliski. Wiedziałam co zaraz zrobi. Byłam jak dziecko...Bezsilna.
A więc dodałam pierwszy wpis. Mam nadzieje że to co pisze wam sie spodoba
Rozdział pierwszy
Może śmierć byłoby prostsza.
Blade rączki Melani napotkały gałkę od drzwi jej domu. W prawdzie nie mogła go nazwać domem przebywając w nim sama z gosposią. Dziewczyna wyjęła srebrny klucz z kieszeni i wycelowała w odpowiednią dziurkę, przekręciła go i usłyszała jak drzwi odskakują - uchylając się.
Postawiła swoje nogi na kafelkach we wnętrzu mieszkania i nacisnęła włącznik światła w tej części pokoju. Rozpięła kurtkę i zdjęła szal oraz trampki po czym odłożyła je do miejsc przeznaczonych na ubrania - trampki powędrowały do komody pełnej butów, kurtka i szal na wieszak.
Melani chwyciła torbę i zmierzyła go kuchni gdzie przebywała pani Hill, która u nas sprzątała i gotowała.
W prawdzie dziewczyna cieszyła się z jej obecności, przynajmniej nie spędzała całych popołudni na nauce lub siedzeniu na jednym z portali internetowych rozmawiając z jakimkolwiek z przyjaciół.
- Dzień dobry. - odezwała się kobieta widząc Melani z lekkim uśmiechem. Właśnie doprawiała kotlety, które miały zostać przygotowane na uroczystą kolację ojca z urzędnikami miasta.
Zgadza się, tata Mel był szanowanym prezydentem Nowego Yorku jeżeli można tak to nazwać, coraz bardziej zatraca się w życiu politycznym, a dla rodziny zwyczajnie brakuje mu czasu, ale dziewczyna nie miała mu tego za złe. Przecież rozumiała jego starania. Robił wszystko, aby miała z czego żyć, w co się ubrać. Jednak ojciec nie rozumiał, że Mel nie potrzebne są firmowe ubrania, ale odrobinę ciepła rodzinnego, poczucia, że jest kochana.
- Dzień dobry - odpowiedziała po chwili do pani Hill.
- Wyglądasz na zmęczoną Melani. - odezwała się kobieta i zdjęła foliową rękawiczkę z ręki po czym przejechała dłonią po czole dziewczynki. - Dziecko ! Ty masz gorączkę. - powiedziała zdenerwowana kobieta i odrzuciła swoją teraźniejszą pracę, aby zaprowadzić ją do łóżka.
Mel chciała zaprotestować, bo nie czuła się źle, ale kobieta nie dała się zmylić. Podtrzymując dziewczynkę weszły po kamiennych schodach prowadzących do jej pokoju. Pani Hill uchyliła drzwi i podprowadziła blondynkę do łóżka gdzie okryła ją fioletowa pierzyną i zniknęła za drzwiami po tabletki.
Dziewczyna nabrała powietrza w płuca i wypuściła je z trudnością. Dopiero teraz poczuła, że naprawdę coś jej może być. Gardło paliło ją niemiłosiernie przy każdym połknięciu śliny. Mając otwarte oczy Mel wgapiała się w ścianę o kolorze zielonym, była to radosna barwa, która aż prosiła o uśmiech dziewczyny, jednak nie było ją na niego stać.
Ferie zaczynały się za niecałe 3 dni, a Mel leżała chora w łóżku i sądziła, że już prawie umiera. Może śmierć byłoby prostsza. Umrzeć. Mieć wszystko gdzieś, bo byłaby na innym świecie. Może wtedy Melani spotkała i poznała swoją mamę. Nagle drzwi do pokoju się uchyliły i do pokoju weszła pani Hill i mężczyzna, którego dziewczyna kojarzyła z wcześniejszych wizyt.
- Dzień dobry. – powiedziała Mel słabym głosem po raz drugi dzisiejszego dnia.
- Witam młoda damę. – odpowiedział radośnie mężczyzna z siwym wąsikiem po nosem.
Na początek dziewczyna dostała tabletki wzmacniające a następnie pan Fell zbadał ją i zajrzał do buzi.
- To angina. – stwierdził po dłuższym opatrzeniu.
Mel wiedziała co to oznacza. Już kiedyś była chora na anginę, wiedziała, że wyleczenie może potrwać połowę ferii ,które przeznaczyła na odgadnięcie kim była jej mama.
- Spokojnie Melani, wyjdziesz z tego. – uśmiechnął się lekarz, myśląc, że dziewczyna się właśnie tym przejęła.
- Ile to potrwa ? – zapytała kaszlając i podcierając nos chusteczką higieniczną.
- Cóż, do ferii powinnaś być zdrowa, ale musisz stosować się do moich zaleceń. – powiedział srogo pan Fell i podał kobicie ,która stała z boku i bacznie się przyglądała kartkę na której była zapisana instrukcja jak obchodzić się Mel do ferii zimowych.
Dziewczynka tylko pokiwała dłonią i obiecała, że zastosuje się do zaleceń, gdyż nie miała innej opcji, jeżeli chciała spędzić wakacje zimowe z dziadkami podążając za tropem swojej mamy.
Mel przebrała się w luźne dresy i koszulkę po czym z powrotem weszła pod kołdrę biorąc ze sobą swojego laptopa. Uruchomiła go bardzo szybko i włączyła swój ulubiony serial ‘Pamiętniki wampirów’. Zaczęła oglądać wszystkie odcinki od pierwszego sezonu podziwiając urok Stefana. Wgapiała się nie wiem po co w laptopa ,aż Morfeusz oplótł ją swoimi ramionami i zabrał do siebie.
Mel obudziła się z pierwszym podmuchem zimnego powietrza. Leniwie otwarła oczy naciągając na siebie kołdrę. W końcu przemogła się i wstała zamykając okno. Pewnie pani Hill była u niej w nocy i uchyliła okno. Zaraz po jego zamknięciu usłyszała kroki i wróciła do łóżka sprawiając wrażenie, że cały czas w nim leżała. Obróciła się w kierunku drzwi a one uchyliły się a do pokoju wszedł jej tato w czarnym garniturze z krawatem w srebrne paski.
- Jak się czuje moja królewna ? – zapytał i pocałował Mel w czoło.
- O wiele lepiej niż wczoraj. – oznajmiła.
- Wiesz, myślałaś już nad feriami ? – zapytał ojciec.
- Chciałam jechać do dziadków. – odpowiedziała dziewczyna i spojrzała na tatę.
- Widzisz, nie będzie mnie w domu od jutra po sam koniec ferii i tak się zastanawiam czy już dziś nie odwieść Cię do LA. – powiedział tata na co Melani uśmiechnęła się najszerzej jak mogła.
- Nie mam nic przeciwko. – odezwała się dziewczyna.
W tej chwili zadzwonił telefon taty Mel.
- Muszę odebrać. – powiedział zniesmaczony i wyszedł z pokoju zostawiając uchylone drzwi.
Melani opadła na poduszkę i lekko westchnęła zagryzając wargę. Nie wiedziała już jak zacząć poszukiwania mamy, a raczej jej śladów życia na Ziemi. Wiedziała jedno. Nie spocznie póki nie dowie się wszystkiego.
♥ ♥ ♥
Chciałam podziękować wszystkim, którzy tu zajrzeli. Ja wiem, że to opowiadanie nie wygląda na ciekawe, ale uwierzcie ,że się staram i dołożę maximum pracy, aby był dobry jak inne, które uwielbiacie czytać.
6 komenatrzy = NN
Miliony wspomnień, które z dnia na dzień nabierają innego znaczenie. Uczucia słabnął. Chcesz, ale nie dajesz rady. Próbujesz milczeć, ale coś w Tobie krzyczy. Uciekasz. Próbujesz się nie oglądać do tyłu, ale to silniejsze od Ciebie. Stój. Zatrzymaj się. To tylko Twoje życie - musisz dać sobie z tym radę, nie masz innego wyjścia.
- co to znaczy ' epos ' ?
- nie wiem, ale wydaję mi się, że to przymiotnik
- nie wiem, ale wydaję mi się, że to przymiotnik
Zerknąłem na Amandę i delikatnie się uśmiechnąłem.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
czuje się okropnie, przeziębionaa. FUCk. ;o
ojj coś mi się wydaje, że cały dzień w łóżku spedze.
W piżamie i Z gorącą herbatą; mrauu. ;|
może jakiś prywatny seansik, a o 16.00 disco. ;))
Jeszcze tydzień i KOMERSS. ;)) i ferie.! ;D
z mojego wyjazdu do Zielonej Góry raczej nici będą. ;//
Taa, fajnie. CZyli brak planów na te 2tyg. ...
ojj coś mi się wydaje, że cały dzień w łóżku spedze.
W piżamie i Z gorącą herbatą; mrauu. ;|
może jakiś prywatny seansik, a o 16.00 disco. ;))
Jeszcze tydzień i KOMERSS. ;)) i ferie.! ;D
z mojego wyjazdu do Zielonej Góry raczej nici będą. ;//
Taa, fajnie. CZyli brak planów na te 2tyg. ...
czekamy.;]
Kurczę, czuję na sobie jego wzrok; może wie, że o nim piszę?
- Co tam tak piszesz? Mam nadzieję, że to nie jakiś list do milionów osób, że mieszkasz z Justinem Bieberem, co? - zapytał i prychnął. Dziwny jest. Ale to ta sława zmienia ludzi.
- Nie - odparłam oschle, dalej relacjonując to w dzienniku. Pewnie myśli sobie, że jestem kolejną faneczką, która ukradnie mu majtki, a potem sprzeda na e-Bay'u. Nie ma szans, nie jestem taka. Gwiazdy to też ludzie. Znowu się nie odzywał; przękręciłam się na lewy bok i zobaczyłam, że znowu mi się przygląda.
- Co? Jakiś problem? - syknęłam.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie. Co tam tak piszesz? - Skurczybyk nie dawał za wygraną.
- Pamiętnik. Zadowolony? - rzuciłam, udając obojętność. Tak naprawdę, nie wiem czemu, serce biło mi jak szalone. Dziewczyno, uspokój się. On za to, wydawał się zrelaksowany, cudownie uśmiechnięty, od ucha do ucha. Wydawał się normalny... Jako jedyny tu, oprócz mnie.
- Owszem. I... mam nadzieję, że opisujesz mnie tam - zmierzył mój pamiętnik wzrokiem - jako zajebiście przystojnego chłopaka, na którego masz ochotę się rzucić. - uśmiechnął się szerzej - Oczywiście, nie mam nic przeciwko. - zatkało mnie, ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
- Dokładnie tak cię opisałam, ale teraz muszę dopisać jeszcze jedno. - oblizałam usta zachęcająco.
- Taak? Co? Nie podawałem ci rozmiarów swojego... przyjaciela - Miałam ochotę wstać i przywalić mu prosto w ryj, ale stojąc blisko, raczej rzuciłabym się na niego, a tego nie chciałam. No, przynajmniej nie tu. Muszę przyznać, jest baaardzo pociągający i seksowny. Nawet w szpitalnej piżamie.
- Arogancki dupek - wyszczerzyłam swoje zęby w uśmiechu i odwróciłam się do niego tyłem. W tym samym czasie, poczułam jego spojrzenie na moim tyłku. - I nie gap się - dodałam.
Niedługo potem, usłyszałam jak śpiewa, ale zignorowałam to. Czas na kolacje i o dziwo, on też się na nią wybiera.
Tym razem, na stołówce nie działo się nic ciekawego. Następnie, udałam się pod prysznic i położyłam się do łóżka. Biebera nie ma. Odkąd wyszedł ze stołówki po zjedzeniu kolacji, nie widziałam go. Może siedzi w sali telewizyjnej. I nie wziął nawet swojego iPhona. Dziwne. Cóż za intrygujący człowiek. Okej, chyba wykrakałam, bo właśnie przyszedł. Czy on ciągle musi być taki roześmiany? Chyba serio jest jakimś wariatem.
- Opowiedz mi o sobie, intrygująca pisarko - szepnął mi do ucha. Nawet nie wiedziałam kiedy schylił się ku mnie. Mam nadzieję, że nie przeczytał co pisałam.
- I kto to mówi. - rzuciłam i podniosłam się. - Caroline jestem, miło mi.
Chyba go zaskoczyłam, bo podniósł jedną brew i patrzył na mnie.
- Przecież wiem jak masz na imię. - zamyślił się na chwilę, a potem dodał - No chyba, że cię z kimś pomyliłem...
- Chciałeś coś o mnie wiedzieć, więc ci powiedziałam. - wyszczerzyłam się, a on opadł na łóżko.
- Coś więcej. Czemu tu trafiłaś i tak dalej. - mówił patrząc w sufit.
- Po co ci to do szczęścia? - wspomnienie powinno zakłuć mnie w serce, ale tak się nie stało. - Kiedyś się dowiesz. - dodałam po chwili i poszłam wziąć prysznic. Zamknęłam drzwi na zasuwkę, aby Bieber tu nie wszedł podczas kąpieli. To są właśnie wady dzielenia łazienki z chłopakiem. A w dodatku zboczonym i aroganckim.
Po kilkunastu minutach, usłyszałam pukanie do drzwi. Z początku olałam to, ale stukanie przeobraziło się w walenie.
- Czego chcesz? Kąpie się! - wrzasnęłam wkurzona. Jednak nie mam wątpliwości co do jego stanu psychicznego.
- Muszę skorzystać z sedesu. Szybko, bo się zleję! - Słysząc, że nie dalej nie wychodzę spod prysznica, krzyknął - Bo przeczytam Twój pamiętnik, który właśnie mam w ręku.
Wybiegłam spod natrysku, owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Wszedł do łazienki i ruchem dłoni rozkazał, abym wyszła. Chwyciłam go za bluzkę i wydusiłam:
- Nie waż się tknąć mojego pamiętnika, bo twój kochany iPhone poczuje smrodek muszli klozetowej. Zrozumiano? - zmierzyłam go wzrokiem, a on przytaknął. Puściłam jego koszulę i wyszłam. Chwilę później, usłyszałam szum spuszczanej wody. Weszłam ponownie do toalety, każąc mu wyjść. Nagle poczułam jego dłonie na biodrze. Fala gorąca zalała moje ciało, okryte jedynie ręcznikiem. Okręcił mną i przydusił mnie do siebie. Przez chwilę, patrzyliśmy sobie w oczy, jednak on szybko skierował swój wzrok na usta, a potem na piersi, poczym zagryzł wargę. To sprawiło, że zalała mnie kolejna fala gorąca. Mam nadzieję, że tego nie wyczuł, bo miałam wrażenie, że ciepło ode mnie buchające, czuć aż na dworze.
- Zobaczysz, będziesz moja - usłyszałam jego szept, po czym odszedł kilka kroków, puścił mi oczko i ostatni raz patrząc na mnie, skierował się do pokoju.
Stałam tam zdezorientowana, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Czy ja też go podniecałam? Może przeczytał mój pamiętnik. Nie, to niemożliwe. I co miał na myśli, kiedy mówił, że będę jego? Czy widział, że tak bardzo mnie podniecał? Zadawałam sobie tyle pytań, że rozbolała mnie głowa. Postanowiłam nie kończyć przerwanego prysznica, więc ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki. Ku mojemu zdziwieniu, Bieber już spał. Postanowiłam pójść w jego ślady i chwilę później odpływałam już w głęboki sen.
Tak bardzo tęskniłam za kawą, że aż o niej śniłam. Nie piłam jej aż cztery miesiące, a zapach w śnie był tak bardzo wyczuwalny, że aż mnie zbudził. Otworzyłam oczy, ale musiałam chwilę poczekać aby cokolwiek zobaczyć, bo promienie słońca tak bardzo raziły, że aż bolały gałki oczne. Kiedy w końcu przyzwyczaiłam się do nadmiernego światła, zobaczyłam, iż aromat kawy nie był snem. Przede mną stała duża taca, na której znajdowały się gofry z bitą śmietaną i owocami, jajecznica na grzance oraz ogromny kubek parzonej kawy. Po zapachu wyczułam arabicę. Moją ulubioną. Uszczypnęłam się w ramię, aby sprawdzić, czy dalej śnię. Nie śniłam.
- Nie, to nie sen. I dzień dobry, słoneczko - usłyszałam głos obok mnie. Czy ten dzień może być lepszy?
- Skąd to jest? - zapytałam niepewnie, próbując nie dać po sobie poznać podniecenia.
- Ze stołówki. Zaspałaś na śniadanie, a nie mogłem pozwolić, aby moje słoneczko chodziło głodne aż do obiadu. - Bieber wyszczerzył się w uśmiechu i dodał - Będzie ci smakować? Musiałem zgadywać co lubisz. No i mam nadzieję, że będzie wyszła mi jajecznica na grzance, bo nie jestem ekspertem od takich wymysłów.
- Co? Sam to zrobiłeś? Skąd to wziąłeś? I skąd, do cholery, kuchnia ma arabicę? I czemu mnie nie zbudziłeś na śniadanie?! - gadałam jak najęta, a gdy skończyłam, parsknął śmiechem.
- Ma się te znajomości. Ale teraz jedz, a nie gadasz, bo ci kawa wystygnie - mówiąc to, usiadł na łóżku, kładąc moje nogi na swoje.
- Dziękuję, w każdym razie. - powiedziałam i zaczęłam jeść.
- A powiesz mi, czemu tu jesteś? Wydajesz się być normalna. - Czy on naprawdę nigdy nie odpuszcza?
- Być może pozory mylą? - uśmiechnęłam się łobuzersko i wgryzłam się w grzankę.
- Nie powiesz mi? Zrobiłem ci śniadanie - odparł i udawał nadąsanego.
Nie mogłam patrzeć na ten widok, wolałam go uśmiechniętego. Powiem mu, co mi szkodzi, prawda?
Nie jest to jakąś tajemnicą, że zostałam zgwałcona. Jestem gotowa opowiedzieć to komuś, oprócz lekarzy. Dam radę. Kiwnęłam głową, a on ukazał garnitur swoich idealnych, białych zębów.
- Co tam tak piszesz? Mam nadzieję, że to nie jakiś list do milionów osób, że mieszkasz z Justinem Bieberem, co? - zapytał i prychnął. Dziwny jest. Ale to ta sława zmienia ludzi.
- Nie - odparłam oschle, dalej relacjonując to w dzienniku. Pewnie myśli sobie, że jestem kolejną faneczką, która ukradnie mu majtki, a potem sprzeda na e-Bay'u. Nie ma szans, nie jestem taka. Gwiazdy to też ludzie. Znowu się nie odzywał; przękręciłam się na lewy bok i zobaczyłam, że znowu mi się przygląda.
- Co? Jakiś problem? - syknęłam.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie. Co tam tak piszesz? - Skurczybyk nie dawał za wygraną.
- Pamiętnik. Zadowolony? - rzuciłam, udając obojętność. Tak naprawdę, nie wiem czemu, serce biło mi jak szalone. Dziewczyno, uspokój się. On za to, wydawał się zrelaksowany, cudownie uśmiechnięty, od ucha do ucha. Wydawał się normalny... Jako jedyny tu, oprócz mnie.
- Owszem. I... mam nadzieję, że opisujesz mnie tam - zmierzył mój pamiętnik wzrokiem - jako zajebiście przystojnego chłopaka, na którego masz ochotę się rzucić. - uśmiechnął się szerzej - Oczywiście, nie mam nic przeciwko. - zatkało mnie, ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
- Dokładnie tak cię opisałam, ale teraz muszę dopisać jeszcze jedno. - oblizałam usta zachęcająco.
- Taak? Co? Nie podawałem ci rozmiarów swojego... przyjaciela - Miałam ochotę wstać i przywalić mu prosto w ryj, ale stojąc blisko, raczej rzuciłabym się na niego, a tego nie chciałam. No, przynajmniej nie tu. Muszę przyznać, jest baaardzo pociągający i seksowny. Nawet w szpitalnej piżamie.
- Arogancki dupek - wyszczerzyłam swoje zęby w uśmiechu i odwróciłam się do niego tyłem. W tym samym czasie, poczułam jego spojrzenie na moim tyłku. - I nie gap się - dodałam.
Niedługo potem, usłyszałam jak śpiewa, ale zignorowałam to. Czas na kolacje i o dziwo, on też się na nią wybiera.
Tym razem, na stołówce nie działo się nic ciekawego. Następnie, udałam się pod prysznic i położyłam się do łóżka. Biebera nie ma. Odkąd wyszedł ze stołówki po zjedzeniu kolacji, nie widziałam go. Może siedzi w sali telewizyjnej. I nie wziął nawet swojego iPhona. Dziwne. Cóż za intrygujący człowiek. Okej, chyba wykrakałam, bo właśnie przyszedł. Czy on ciągle musi być taki roześmiany? Chyba serio jest jakimś wariatem.
- Opowiedz mi o sobie, intrygująca pisarko - szepnął mi do ucha. Nawet nie wiedziałam kiedy schylił się ku mnie. Mam nadzieję, że nie przeczytał co pisałam.
- I kto to mówi. - rzuciłam i podniosłam się. - Caroline jestem, miło mi.
Chyba go zaskoczyłam, bo podniósł jedną brew i patrzył na mnie.
- Przecież wiem jak masz na imię. - zamyślił się na chwilę, a potem dodał - No chyba, że cię z kimś pomyliłem...
- Chciałeś coś o mnie wiedzieć, więc ci powiedziałam. - wyszczerzyłam się, a on opadł na łóżko.
- Coś więcej. Czemu tu trafiłaś i tak dalej. - mówił patrząc w sufit.
- Po co ci to do szczęścia? - wspomnienie powinno zakłuć mnie w serce, ale tak się nie stało. - Kiedyś się dowiesz. - dodałam po chwili i poszłam wziąć prysznic. Zamknęłam drzwi na zasuwkę, aby Bieber tu nie wszedł podczas kąpieli. To są właśnie wady dzielenia łazienki z chłopakiem. A w dodatku zboczonym i aroganckim.
Po kilkunastu minutach, usłyszałam pukanie do drzwi. Z początku olałam to, ale stukanie przeobraziło się w walenie.
- Czego chcesz? Kąpie się! - wrzasnęłam wkurzona. Jednak nie mam wątpliwości co do jego stanu psychicznego.
- Muszę skorzystać z sedesu. Szybko, bo się zleję! - Słysząc, że nie dalej nie wychodzę spod prysznica, krzyknął - Bo przeczytam Twój pamiętnik, który właśnie mam w ręku.
Wybiegłam spod natrysku, owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Wszedł do łazienki i ruchem dłoni rozkazał, abym wyszła. Chwyciłam go za bluzkę i wydusiłam:
- Nie waż się tknąć mojego pamiętnika, bo twój kochany iPhone poczuje smrodek muszli klozetowej. Zrozumiano? - zmierzyłam go wzrokiem, a on przytaknął. Puściłam jego koszulę i wyszłam. Chwilę później, usłyszałam szum spuszczanej wody. Weszłam ponownie do toalety, każąc mu wyjść. Nagle poczułam jego dłonie na biodrze. Fala gorąca zalała moje ciało, okryte jedynie ręcznikiem. Okręcił mną i przydusił mnie do siebie. Przez chwilę, patrzyliśmy sobie w oczy, jednak on szybko skierował swój wzrok na usta, a potem na piersi, poczym zagryzł wargę. To sprawiło, że zalała mnie kolejna fala gorąca. Mam nadzieję, że tego nie wyczuł, bo miałam wrażenie, że ciepło ode mnie buchające, czuć aż na dworze.
- Zobaczysz, będziesz moja - usłyszałam jego szept, po czym odszedł kilka kroków, puścił mi oczko i ostatni raz patrząc na mnie, skierował się do pokoju.
Stałam tam zdezorientowana, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Czy ja też go podniecałam? Może przeczytał mój pamiętnik. Nie, to niemożliwe. I co miał na myśli, kiedy mówił, że będę jego? Czy widział, że tak bardzo mnie podniecał? Zadawałam sobie tyle pytań, że rozbolała mnie głowa. Postanowiłam nie kończyć przerwanego prysznica, więc ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki. Ku mojemu zdziwieniu, Bieber już spał. Postanowiłam pójść w jego ślady i chwilę później odpływałam już w głęboki sen.
Tak bardzo tęskniłam za kawą, że aż o niej śniłam. Nie piłam jej aż cztery miesiące, a zapach w śnie był tak bardzo wyczuwalny, że aż mnie zbudził. Otworzyłam oczy, ale musiałam chwilę poczekać aby cokolwiek zobaczyć, bo promienie słońca tak bardzo raziły, że aż bolały gałki oczne. Kiedy w końcu przyzwyczaiłam się do nadmiernego światła, zobaczyłam, iż aromat kawy nie był snem. Przede mną stała duża taca, na której znajdowały się gofry z bitą śmietaną i owocami, jajecznica na grzance oraz ogromny kubek parzonej kawy. Po zapachu wyczułam arabicę. Moją ulubioną. Uszczypnęłam się w ramię, aby sprawdzić, czy dalej śnię. Nie śniłam.
- Nie, to nie sen. I dzień dobry, słoneczko - usłyszałam głos obok mnie. Czy ten dzień może być lepszy?
- Skąd to jest? - zapytałam niepewnie, próbując nie dać po sobie poznać podniecenia.
- Ze stołówki. Zaspałaś na śniadanie, a nie mogłem pozwolić, aby moje słoneczko chodziło głodne aż do obiadu. - Bieber wyszczerzył się w uśmiechu i dodał - Będzie ci smakować? Musiałem zgadywać co lubisz. No i mam nadzieję, że będzie wyszła mi jajecznica na grzance, bo nie jestem ekspertem od takich wymysłów.
- Co? Sam to zrobiłeś? Skąd to wziąłeś? I skąd, do cholery, kuchnia ma arabicę? I czemu mnie nie zbudziłeś na śniadanie?! - gadałam jak najęta, a gdy skończyłam, parsknął śmiechem.
- Ma się te znajomości. Ale teraz jedz, a nie gadasz, bo ci kawa wystygnie - mówiąc to, usiadł na łóżku, kładąc moje nogi na swoje.
- Dziękuję, w każdym razie. - powiedziałam i zaczęłam jeść.
- A powiesz mi, czemu tu jesteś? Wydajesz się być normalna. - Czy on naprawdę nigdy nie odpuszcza?
- Być może pozory mylą? - uśmiechnęłam się łobuzersko i wgryzłam się w grzankę.
- Nie powiesz mi? Zrobiłem ci śniadanie - odparł i udawał nadąsanego.
Nie mogłam patrzeć na ten widok, wolałam go uśmiechniętego. Powiem mu, co mi szkodzi, prawda?
Nie jest to jakąś tajemnicą, że zostałam zgwałcona. Jestem gotowa opowiedzieć to komuś, oprócz lekarzy. Dam radę. Kiwnęłam głową, a on ukazał garnitur swoich idealnych, białych zębów.
Zawsze kochałam swój dom, a tu nagle mojej mamie zachciało się przeprowdziać do miasteczka Fox, bo chciała lepiej zarabiać. Jak jeszcze tato żył, było świetnie, mama pracowała w biurze tato, mechanik samochodowy, dobrze zarabiali, ale gdy rok temu zginął w wypadku samochodowym wszystko szło coraz gorzej. Nie dość, że ja, mój starszy brat, Kamil i moja mama byliśmy załamani to brakowało nam pieniędzy...
A teraz jeszcze przeprowadzka, będę tęskniła za moimi przyjaciółmi, a szczególnie za Leną. Moją najlepszą przyjaciółką.
Jest lato, do końca wakacji został jeszcze miesiąc, gdyby była szkoła to może jeszcze bym kogoś poznała i nie siedziałabym w domu, a tak to nikogo nie znam... Będę musiało to jakoś przeżyć.
Wzięłam do rąk ostatnie pudło z moimi rzeczami, zamknęłam drzwi i zeszłam da dół, mama z Kamilem o czymś rozmawiali. Nie interesowało mnie o czym mówią a więc tylko zapytała:
- Jedziemy już?
- Tak, chodźmy już do auta - powiedziała mama.
Wsiadłam do auta, włączyłam jak głośniej się dało, moją starą jak świat MP3. Siedziałam z tyłu, mama kierowała a mój starszy brat siedział z przodu koło kierowcy...
______________________________________
Narazie tak nudno, ale się rozkręci :)
I przepraszam, że krutko, ale mi się nie chce pisać :P
A teraz jeszcze przeprowadzka, będę tęskniła za moimi przyjaciółmi, a szczególnie za Leną. Moją najlepszą przyjaciółką.
Jest lato, do końca wakacji został jeszcze miesiąc, gdyby była szkoła to może jeszcze bym kogoś poznała i nie siedziałabym w domu, a tak to nikogo nie znam... Będę musiało to jakoś przeżyć.
Wzięłam do rąk ostatnie pudło z moimi rzeczami, zamknęłam drzwi i zeszłam da dół, mama z Kamilem o czymś rozmawiali. Nie interesowało mnie o czym mówią a więc tylko zapytała:
- Jedziemy już?
- Tak, chodźmy już do auta - powiedziała mama.
Wsiadłam do auta, włączyłam jak głośniej się dało, moją starą jak świat MP3. Siedziałam z tyłu, mama kierowała a mój starszy brat siedział z przodu koło kierowcy...
______________________________________
Narazie tak nudno, ale się rozkręci :)
I przepraszam, że krutko, ale mi się nie chce pisać :P





