To jak sen, który spełnił się,
w dłoni dłoń, jednolicie serc.
Tylko ty, chwytasz każdy zmysł,
teraz wiem, czym miłość jest.
Znika lęk, kiedy zjawiasz się,
jesteś, jak na pustyni deszcz.
Noc i dzień, twoje imię ma,
dla nas nie istnieje czas.
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Czekam, aż staniesz u mych drzwi.
Twoja twarz, wszystko powie mi.
Jeszcze wciąż, płomień tli się w nas.
Nie dopuśćmy, żeby zgasł.
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Przezwyciężę każdą burzę,
pokonam mocny wiatr.
Niech patrzą wszyscy,
ja chcę poczuć Cię bliżej.
Nie słucham słów doradców,
co mówią ginie gdzieś.
Ja i tak czuję, że....
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Czuję, że....
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
w dłoni dłoń, jednolicie serc.
Tylko ty, chwytasz każdy zmysł,
teraz wiem, czym miłość jest.
Znika lęk, kiedy zjawiasz się,
jesteś, jak na pustyni deszcz.
Noc i dzień, twoje imię ma,
dla nas nie istnieje czas.
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Czekam, aż staniesz u mych drzwi.
Twoja twarz, wszystko powie mi.
Jeszcze wciąż, płomień tli się w nas.
Nie dopuśćmy, żeby zgasł.
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Przezwyciężę każdą burzę,
pokonam mocny wiatr.
Niech patrzą wszyscy,
ja chcę poczuć Cię bliżej.
Nie słucham słów doradców,
co mówią ginie gdzieś.
Ja i tak czuję, że....
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
Czuję, że....
On, cały mój świat,
to jak na ziemi raj, kiedy ty jesteś przy mnie.
On, to cały mój świat,
a w nim znaczenia brak, kiedy nie ma cię dla mnie.
Wierzę w nas, wierzę w każdą obietnicę,
mamy czas, zatrzymamy czas.
11.02.2012 o godz. 17:31
komentuj (0)
Rozdział18
***oczami Jenn*** godz. 8:00 (salon)
Drogi Pamiętniku!
Czeka mnie kolejny nudny dzień a pomocy by to zmienić znikąd. Nicol ma gości, Leti razem z Klaudią planowały wywoływać zdjęcia Leti. Chłopaki wykorzystali to ze próby mają dość blisko do domu rodzinnego Harry’ego więc pojechali go odwiedzić, a Jay… tęsknię za nim! i to bardzo!! Nie umiem się zrozumieć….jak spędzałam czas z nim tęskniłam za Lim teraz gdy jestem z Lim tęsknie za Jay’em. Masakra! Czemu oni nie mogli się dogadać??! Przecież z góry było wiadome z kim chcę być.. tylko oni sobie coś wyobrażali! Zresztą o czym ja mówię jego już nie ma!! Wyjechał zmuszając mnie bym zapomniała o nim ale to trudne zwłaszcza że oni są do siebie tacy podobni a zarazem inni.. Liam jest opiekuńczy, wrażliwy, słodki, romantyczny a Jay… w nim jest coś… coś…nie dość tego!! Jenn ogarnij się!! Masz chłopaka reszta ci nie w głowie!!
Pisanie przerwał dzwoniący telefon:
-hej-przywitałam się odbierając połączenie bez sprawdzania kto dobija się do mnie
-cześć piękna-przywitał się zaspany Lim, a w tle rozbrzmiały chichoty chłopaków oraz komentarze Lou
-co robisz??-zapytałam przerywając pisanie
-właśnie mnie obudzili ci kretyni-wyjaśnił-a ty?
-przed chwilą skończyłam pisać pamiętnik- wyznałam
-i co napisałaś??
-że bardzo tęsknie jak cię nie ma obok-wyznałam przeinaczając jedno zdanie
-ja też tęsknie-przyznał
-uu!!-chłopaki zaczęli się śmiać
-zamknąć się!-zawołał zawstydzony Lim
-nie martw się jakoś przeżyję tą niedzielę i najbliższe cztery-zapewniłam przypominając o planie odwiedzenia rodziców każdego z chłopaków w niedzielę
-nie musisz, w następna niedzielę możesz jechać z nami do mnie-zaproponował chłopak
-uuu!!! Liam powie mami, Liam powie mamie, Liam powie mamie!!-znów chłopaki zaczęli się
-już powiedział!-zawołał Naill
-przynajmniej mam o czym-wtrącił Lim- nie to co wy dmuchanymi lalami -dodał w tedy ja wybuchłam śmiechem
-i kto to mówi-zawołał Naill
-pilnuj swoją Luce-zawołał Liam
-to one mają imiona-zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej-dobra muszę kończyć kotku-dodałam po chwili przerywając ich kłótnie-mam długie połączenie
-pa kochanie-pożegnał się
-halo?- powiedziałam odbierając połączenie
-Jenn?? tu Monika mama James’a i Madzi
-dzień dobry, coś się stało??
-nie, nie… tak ale.. o to chodzi że
-co się stało??
-o to chodzi że… trudno mi tak narzucać się tobie ale mała nie chce słuchać a ja się śpieszę
-nie mas prawy tylko o co chodzi??
-z pracy zadzwonili w ostatniej chwili a nie mam z kim zostawić Madzi a ona się uparła bym zadzwoniła
-z nieba mi pani spadła-ucieszyłam się
-serio!?
-tak obawiałam się że spędzę cały dzień w domu
-to zostaniesz z małą??
-taak!!! Tylko gdzie mam przyjechać??
-ale naprawdę nie sprawi ci to problemu??
-naprawdę! Koledzy są zajęci rodzice są na mieście siostra pojechała… gdzieś, nie mam co z sobą zrobić
-to w takim razie przyjęć na …-kobieta zaczęła podawać adres który szybko zapisałam na czystej kartce pamiętnika
-dobrze już jadę-zapewniłam rozłączając się po czym szybko zebrałam się po czym udałam się na krótki spacer do domu Hale’ów.
Cześć Jenn?!-zapytała kobieta otwierając drzwi.
-tak, dzień dobry
-proszę mów mi Monika-poprosiła miła kobieta wprowadzając mnie do salonu-lodówka jest pełna więc nie masz się czym przyjmować, a po za tym zostawiłam mała lubi pizzę więc na stole zostawiłam pieniądze.
-okej
-dziewczynka jest z psem w ogrodzie, i w razie czego dzwoń na numer leżący obok pieniędzy i postaram się wrócić jak najszybciej z pracy
-nie musi się pani śpieszyć mam cały dzień wolny
-proszę mów mi Monika, nie chcę cię wykorzystywać bardziej niż to konieczne
-ale to wcale nie wykorzystywanie, lubię spędzać z nią czas jest taka wesoła i w ogóle
0nie da się tego nie zauważyć-uśmiechnęłam się to ja zmykam, pa
-pa-pożegnałam się zamykając drzwi za kobietą po czym nie pewnie rozejrzałam się po salonie w poszukiwaniu wyjścia na ogród w końcu i je znalazłam. Zabawa z małą była fantastyczna sama się zdziwiłam jak świetnie można się bawić przy opiece nad dzieckiem, chorym dzieckiem. Po dziewiętnastej przyjechała Monika chciała zapłacić mi za opiekę ale nie przyjęłam pieniędzy w końcu to ratowałyśmy się nawzajem. Po wyjściu z domu udałam się w drogę powrotną przez mój ukochany park napisałam krótka notkę do pamiętnika i byłam już w domu. Przywitałam się z rodzicami poszłam do swojego pokoju wzięłam relaksującą kąpiel włączyłam radio i znów przy zgaszonym świetle słuchałam piosenek jednocześnie pisząc z moim marzeniem smsy. Wydawało się że więcej nie jest potrzebne mi do szczęścia ale czy na pewno.
***oczami Jenn*** godz. 8:00 (salon)
Drogi Pamiętniku!
Czeka mnie kolejny nudny dzień a pomocy by to zmienić znikąd. Nicol ma gości, Leti razem z Klaudią planowały wywoływać zdjęcia Leti. Chłopaki wykorzystali to ze próby mają dość blisko do domu rodzinnego Harry’ego więc pojechali go odwiedzić, a Jay… tęsknię za nim! i to bardzo!! Nie umiem się zrozumieć….jak spędzałam czas z nim tęskniłam za Lim teraz gdy jestem z Lim tęsknie za Jay’em. Masakra! Czemu oni nie mogli się dogadać??! Przecież z góry było wiadome z kim chcę być.. tylko oni sobie coś wyobrażali! Zresztą o czym ja mówię jego już nie ma!! Wyjechał zmuszając mnie bym zapomniała o nim ale to trudne zwłaszcza że oni są do siebie tacy podobni a zarazem inni.. Liam jest opiekuńczy, wrażliwy, słodki, romantyczny a Jay… w nim jest coś… coś…nie dość tego!! Jenn ogarnij się!! Masz chłopaka reszta ci nie w głowie!!
Pisanie przerwał dzwoniący telefon:
-hej-przywitałam się odbierając połączenie bez sprawdzania kto dobija się do mnie
-cześć piękna-przywitał się zaspany Lim, a w tle rozbrzmiały chichoty chłopaków oraz komentarze Lou
-co robisz??-zapytałam przerywając pisanie
-właśnie mnie obudzili ci kretyni-wyjaśnił-a ty?
-przed chwilą skończyłam pisać pamiętnik- wyznałam
-i co napisałaś??
-że bardzo tęsknie jak cię nie ma obok-wyznałam przeinaczając jedno zdanie
-ja też tęsknie-przyznał
-uu!!-chłopaki zaczęli się śmiać
-zamknąć się!-zawołał zawstydzony Lim
-nie martw się jakoś przeżyję tą niedzielę i najbliższe cztery-zapewniłam przypominając o planie odwiedzenia rodziców każdego z chłopaków w niedzielę
-nie musisz, w następna niedzielę możesz jechać z nami do mnie-zaproponował chłopak
-uuu!!! Liam powie mami, Liam powie mamie, Liam powie mamie!!-znów chłopaki zaczęli się
-już powiedział!-zawołał Naill
-przynajmniej mam o czym-wtrącił Lim- nie to co wy dmuchanymi lalami -dodał w tedy ja wybuchłam śmiechem
-i kto to mówi-zawołał Naill
-pilnuj swoją Luce-zawołał Liam
-to one mają imiona-zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej-dobra muszę kończyć kotku-dodałam po chwili przerywając ich kłótnie-mam długie połączenie
-pa kochanie-pożegnał się
-halo?- powiedziałam odbierając połączenie
-Jenn?? tu Monika mama James’a i Madzi
-dzień dobry, coś się stało??
-nie, nie… tak ale.. o to chodzi że
-co się stało??
-o to chodzi że… trudno mi tak narzucać się tobie ale mała nie chce słuchać a ja się śpieszę
-nie mas prawy tylko o co chodzi??
-z pracy zadzwonili w ostatniej chwili a nie mam z kim zostawić Madzi a ona się uparła bym zadzwoniła
-z nieba mi pani spadła-ucieszyłam się
-serio!?
-tak obawiałam się że spędzę cały dzień w domu
-to zostaniesz z małą??
-taak!!! Tylko gdzie mam przyjechać??
-ale naprawdę nie sprawi ci to problemu??
-naprawdę! Koledzy są zajęci rodzice są na mieście siostra pojechała… gdzieś, nie mam co z sobą zrobić
-to w takim razie przyjęć na …-kobieta zaczęła podawać adres który szybko zapisałam na czystej kartce pamiętnika
-dobrze już jadę-zapewniłam rozłączając się po czym szybko zebrałam się po czym udałam się na krótki spacer do domu Hale’ów.
Cześć Jenn?!-zapytała kobieta otwierając drzwi.
-tak, dzień dobry
-proszę mów mi Monika-poprosiła miła kobieta wprowadzając mnie do salonu-lodówka jest pełna więc nie masz się czym przyjmować, a po za tym zostawiłam mała lubi pizzę więc na stole zostawiłam pieniądze.
-okej
-dziewczynka jest z psem w ogrodzie, i w razie czego dzwoń na numer leżący obok pieniędzy i postaram się wrócić jak najszybciej z pracy
-nie musi się pani śpieszyć mam cały dzień wolny
-proszę mów mi Monika, nie chcę cię wykorzystywać bardziej niż to konieczne
-ale to wcale nie wykorzystywanie, lubię spędzać z nią czas jest taka wesoła i w ogóle
0nie da się tego nie zauważyć-uśmiechnęłam się to ja zmykam, pa
-pa-pożegnałam się zamykając drzwi za kobietą po czym nie pewnie rozejrzałam się po salonie w poszukiwaniu wyjścia na ogród w końcu i je znalazłam. Zabawa z małą była fantastyczna sama się zdziwiłam jak świetnie można się bawić przy opiece nad dzieckiem, chorym dzieckiem. Po dziewiętnastej przyjechała Monika chciała zapłacić mi za opiekę ale nie przyjęłam pieniędzy w końcu to ratowałyśmy się nawzajem. Po wyjściu z domu udałam się w drogę powrotną przez mój ukochany park napisałam krótka notkę do pamiętnika i byłam już w domu. Przywitałam się z rodzicami poszłam do swojego pokoju wzięłam relaksującą kąpiel włączyłam radio i znów przy zgaszonym świetle słuchałam piosenek jednocześnie pisząc z moim marzeniem smsy. Wydawało się że więcej nie jest potrzebne mi do szczęścia ale czy na pewno.
Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego chłopaka, chyba miał 16 lat, tak jak ja, ciemnie włosy, był ubrany w szare dresowe spodnie i niebieską koszulkę z jakimś nadrukiem.
- Dagmara. - odpowiedziałam.
- Co tu robisz o tak wczesnej godzinie - powiedział uśmiechając się, ponieważ wiedział, że jest około 4.
- Jest dopiero czwarta - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Oj, chyba się tu zasiedziałaś bo jest po piątej.
Wyciągnęłam z kieszeni telefon, poparzyłam na zegarek. Alex nie kłamał, jest godzina 5.20. Popatrzyłam na morze, było jaśniej, jak przyszłam było ciemno i bylo widać księżyc, a teraz słońce widać.
- Jesteś tu na wakacjach? - zapytał chłopaka.
- Nie, teraz tu będę mieszkać - odpowiedziałam patrząc na morze. - Ale niestety nikogo tu nie znam.
- Teraz mnie znasz. - powiedział miło się uśmiechając.
- Fajne pocieszenie - zaśmiałam się - Tylko szkoda, że o tobie nic nie wiem.
- To co chcesz wiedzieć?
- Wszystko - powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy, chyba było mi wszystkie zęby widać.
- O Jezu, jak ja nie lubię o sobie mówić.
- To co lubisz robić?
- Sport, zdecydowanie sport.
- Tak? Jaki?
- Piłka nożna. - jak fajnie, lubi tak jak ja, nożną.
- Super.
- Też lubisz sport?- zapytał.
- Uwielbiam.
- Grasz?
- Czasami.
- Jak ci idzie w nożną?
- Nieźle - odpowiedziałam z uśmiechając się tak bardzo, że ąż usta mnie zaczęły boleć.
- To chodź, pokażesz jak grasz.
- Co? Gdzie? - spytałam wstając.
- Niedaleko jest boisko sportowe. Chcę zobaczyć jak grasz. - Alex ma taki miły uśmiech, jak się na niego tylko patrzyłam to i mi się chciało śmiać.
- Dobra.
Szliśmy trochę się wygłupiając, opowiedziałam mi jeszcze coś o sobie np. że lubi słuchać muzyki, popu.
Jak doszliśmy Alex z jakieś dziury przykrytej trawą wyciągnął piłkę wykopał ją do mnie.
- To zaczynaj powiedział.
- Okiwała cię kiedyś dziewczyna? Bo jeśli nie to super bo będę pierwsza.
- Zobaczymy. - powiedział uśmiechnięty.
Podeszłam z piłką do niego i zaczęliśmy grać...Najpierw tak normalnie a potem zaczęliśmy się wygłupiać.
Alex około 6 odprowadził mnie do domu, wcześniej wymieniliśmy się numerami telefonu, cieszę się, że go poznałam bo nie będę musiała przez całe wakacje sama po mieście chodzić, ale w pokoju siedzieć.
Jak weszłam do domu to wszyscy jeszcze spali. Mama pewnie wstanie około 6.20 aby zdążyć do pracy... Zamknęłam drzwi, już miałam iść na górę, a na schodach Kamil.
- Dagmara. - odpowiedziałam.
- Co tu robisz o tak wczesnej godzinie - powiedział uśmiechając się, ponieważ wiedział, że jest około 4.
- Jest dopiero czwarta - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.
- Oj, chyba się tu zasiedziałaś bo jest po piątej.
Wyciągnęłam z kieszeni telefon, poparzyłam na zegarek. Alex nie kłamał, jest godzina 5.20. Popatrzyłam na morze, było jaśniej, jak przyszłam było ciemno i bylo widać księżyc, a teraz słońce widać.
- Jesteś tu na wakacjach? - zapytał chłopaka.
- Nie, teraz tu będę mieszkać - odpowiedziałam patrząc na morze. - Ale niestety nikogo tu nie znam.
- Teraz mnie znasz. - powiedział miło się uśmiechając.
- Fajne pocieszenie - zaśmiałam się - Tylko szkoda, że o tobie nic nie wiem.
- To co chcesz wiedzieć?
- Wszystko - powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy, chyba było mi wszystkie zęby widać.
- O Jezu, jak ja nie lubię o sobie mówić.
- To co lubisz robić?
- Sport, zdecydowanie sport.
- Tak? Jaki?
- Piłka nożna. - jak fajnie, lubi tak jak ja, nożną.
- Super.
- Też lubisz sport?- zapytał.
- Uwielbiam.
- Grasz?
- Czasami.
- Jak ci idzie w nożną?
- Nieźle - odpowiedziałam z uśmiechając się tak bardzo, że ąż usta mnie zaczęły boleć.
- To chodź, pokażesz jak grasz.
- Co? Gdzie? - spytałam wstając.
- Niedaleko jest boisko sportowe. Chcę zobaczyć jak grasz. - Alex ma taki miły uśmiech, jak się na niego tylko patrzyłam to i mi się chciało śmiać.
- Dobra.
Szliśmy trochę się wygłupiając, opowiedziałam mi jeszcze coś o sobie np. że lubi słuchać muzyki, popu.
Jak doszliśmy Alex z jakieś dziury przykrytej trawą wyciągnął piłkę wykopał ją do mnie.
- To zaczynaj powiedział.
- Okiwała cię kiedyś dziewczyna? Bo jeśli nie to super bo będę pierwsza.
- Zobaczymy. - powiedział uśmiechnięty.
Podeszłam z piłką do niego i zaczęliśmy grać...Najpierw tak normalnie a potem zaczęliśmy się wygłupiać.
Alex około 6 odprowadził mnie do domu, wcześniej wymieniliśmy się numerami telefonu, cieszę się, że go poznałam bo nie będę musiała przez całe wakacje sama po mieście chodzić, ale w pokoju siedzieć.
Jak weszłam do domu to wszyscy jeszcze spali. Mama pewnie wstanie około 6.20 aby zdążyć do pracy... Zamknęłam drzwi, już miałam iść na górę, a na schodach Kamil.
239.
Siema.Wiem, że znowu zaniedbałam bloga, ale no tak jakos wyszło . Założyłam spota i tutaj kompletnie nie miałam weny pisać, a kopiuj wklej nie wchodzi w rachubę . Ostatnio moje życie jest jednym wielkim niewypałem. W szkole jest przejebane, wszyscy się od nas odwrócili . Już sama nie wiem co mam robić! Najchętniej to bym się zabiła, tyle że nie mam tej cholernej odwagi! :C. Często jest potrzeba wyłączenia się z tego świata na dobre .. Już chyba nawet własnej rodziny nie obchodzę .. Kurwa po co ja sie rodziłam? Czy chociaż raz nie może być okej? Czy o tak wiele proszę? Jestem chrześćijanka, ale pomalutku zaczynam wątpić w to że pan Bóg istnieje .. Czemu nawet ON mi nie pomoże? Przez jedną głupią walentynkę straciłam przyjaciółki i uznanie . Nawet nie wiem czy nie zrezygnuje z koloni . Jest w czerwcu . tyle na nią czekałam , ale .. Wiem że nic z tego nie wypali, bo ja tam będę . Nie chce psuc innym wycieczki i humoru . .Nie chce psuć innym życia . CHCĘ ZNIKNĄĆ!
Przechodziłam dziś 6 razy na czerwonym i kurwa nikt nawet nie zatrąbił, nikt nie zapiszczał oponami, nikt nawet nie musiał wyhamować, a o jakimś małym potrąceniu to już w ogóle nie było co marzyć. Szkoda
Siema.Wiem, że znowu zaniedbałam bloga, ale no tak jakos wyszło . Założyłam spota i tutaj kompletnie nie miałam weny pisać, a kopiuj wklej nie wchodzi w rachubę . Ostatnio moje życie jest jednym wielkim niewypałem. W szkole jest przejebane, wszyscy się od nas odwrócili . Już sama nie wiem co mam robić! Najchętniej to bym się zabiła, tyle że nie mam tej cholernej odwagi! :C. Często jest potrzeba wyłączenia się z tego świata na dobre .. Już chyba nawet własnej rodziny nie obchodzę .. Kurwa po co ja sie rodziłam? Czy chociaż raz nie może być okej? Czy o tak wiele proszę? Jestem chrześćijanka, ale pomalutku zaczynam wątpić w to że pan Bóg istnieje .. Czemu nawet ON mi nie pomoże? Przez jedną głupią walentynkę straciłam przyjaciółki i uznanie . Nawet nie wiem czy nie zrezygnuje z koloni . Jest w czerwcu . tyle na nią czekałam , ale .. Wiem że nic z tego nie wypali, bo ja tam będę . Nie chce psuc innym wycieczki i humoru . .Nie chce psuć innym życia . CHCĘ ZNIKNĄĆ!
Przechodziłam dziś 6 razy na czerwonym i kurwa nikt nawet nie zatrąbił, nikt nie zapiszczał oponami, nikt nawet nie musiał wyhamować, a o jakimś małym potrąceniu to już w ogóle nie było co marzyć. Szkoda
11.02.2012 o godz. 17:12
oczami Zayna
Harry mi powiedział,że mogę zaprosić Bonnie na ten bal bo on sobie znalazł inną dziewczynę a więc w dniu jej urodzin podeszłem do niej uklękłem i spytałem się czy:
'pójdziesz ze mną na bal?'
'ale ja idę z Harrym pamiętasz'powtórzyłam
'tak ale Harry idzie z kimś innym'to co powiedział mnie zaskoczyło ale i rospromieniło
'a więc zgadzam się:)'powiedziałam z bananem na twarzy
'to świetnie'i podał mi czrwoną róże byłam taka uradowana,że wybiłam jednegi kiekiszka potem 2,3,4,5,6
i tak się upiłam.
rano obudziłam się na podłodze?dziwne
wstałam popaczyłam na łóżko a tam leżał sobie Niall z Louisem poszłam do łazienki wzięłam prysznic wybrałam ten zestaw
wyszłam nikogo nie było położyłam się na łóżku a 1D skoczyli na mnie i zaczeli bić poduszkami i tak zaczęła walka na poduszki prytuliłam się do zayna ktury leżał obok Louis poszedł po marchewki które leżały na półce po kilku sekundach otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Louis zdmuchuje pirórka z marzchewek wszyscy zaczeliśmy się śmiać
'tak tak bardzo śmieszne'udawał obrażonego
'oh no przestań'poprosiłam
'jak dasz całusa'powiedział ciągle obrażony
'ok'i dałam mu buziaka
'ej ona moja'powiedział Zayn
'jaka twoja narazie wolna'powiedziałam patrząc na niegoZayn wyszedł poszłam za nim
'hej co jest?'
'chciałbym się o coś ciebie spytać'powiedział dosyć poważnie
'zaczynam się bać'powiedziałam przerażona
'zapraszam cię na randkę zgadzasz się?'i zamknął
'tak tak jasne'powiedziałam taka uradowana,że go przytuliłam
'to super'także był szczęśliwy
'kiedy?'
'dzisiaj o ym hmm 19:00?'zapytał się
'spoko'
poszłam kupić sukienkę wybrałam najpiękniejszą jaka była pomagał mi lou
'to musiał być biały kolor?'spytałam
'tak musiał'
'czemu'znowy spytałam
'BO ZAYN POWIEDZIAŁ,ŻE MA BYĆ BIAŁA NIE ROZUMIESZ!!!'krzyknął tak głośno że prawie kieliszek na wystawie się stukł
'dpbra uspokuj się'przez jeszcze chwile się zastaniawiałam i poszliśmy do domu wziełam kompiel ubrałam się w tę piękną suknie
i wyszłam na dole stał w garniaku Zayn jaki on piękny
'wyglądasz pięknie'powiedział patrząc na mnie tymi swoimy czekoladkami
'dziękuje to gdzie idziemy?'
'zobaczysz'
'co ty taki tajemniczy'
'bo to tajemnica'
Harry mi powiedział,że mogę zaprosić Bonnie na ten bal bo on sobie znalazł inną dziewczynę a więc w dniu jej urodzin podeszłem do niej uklękłem i spytałem się czy:
'pójdziesz ze mną na bal?'
'ale ja idę z Harrym pamiętasz'powtórzyłam
'tak ale Harry idzie z kimś innym'to co powiedział mnie zaskoczyło ale i rospromieniło
'a więc zgadzam się:)'powiedziałam z bananem na twarzy
'to świetnie'i podał mi czrwoną róże byłam taka uradowana,że wybiłam jednegi kiekiszka potem 2,3,4,5,6
i tak się upiłam.
rano obudziłam się na podłodze?dziwne
wstałam popaczyłam na łóżko a tam leżał sobie Niall z Louisem poszłam do łazienki wzięłam prysznic wybrałam ten zestaw
wyszłam nikogo nie było położyłam się na łóżku a 1D skoczyli na mnie i zaczeli bić poduszkami i tak zaczęła walka na poduszki prytuliłam się do zayna ktury leżał obok Louis poszedł po marchewki które leżały na półce po kilku sekundach otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Louis zdmuchuje pirórka z marzchewek wszyscy zaczeliśmy się śmiać
'tak tak bardzo śmieszne'udawał obrażonego
'oh no przestań'poprosiłam
'jak dasz całusa'powiedział ciągle obrażony
'ok'i dałam mu buziaka
'ej ona moja'powiedział Zayn
'jaka twoja narazie wolna'powiedziałam patrząc na niegoZayn wyszedł poszłam za nim
'hej co jest?'
'chciałbym się o coś ciebie spytać'powiedział dosyć poważnie
'zaczynam się bać'powiedziałam przerażona
'zapraszam cię na randkę zgadzasz się?'i zamknął
'tak tak jasne'powiedziałam taka uradowana,że go przytuliłam
'to super'także był szczęśliwy
'kiedy?'
'dzisiaj o ym hmm 19:00?'zapytał się
'spoko'
poszłam kupić sukienkę wybrałam najpiękniejszą jaka była pomagał mi lou
'to musiał być biały kolor?'spytałam
'tak musiał'
'czemu'znowy spytałam
'BO ZAYN POWIEDZIAŁ,ŻE MA BYĆ BIAŁA NIE ROZUMIESZ!!!'krzyknął tak głośno że prawie kieliszek na wystawie się stukł
'dpbra uspokuj się'przez jeszcze chwile się zastaniawiałam i poszliśmy do domu wziełam kompiel ubrałam się w tę piękną suknie
i wyszłam na dole stał w garniaku Zayn jaki on piękny
'wyglądasz pięknie'powiedział patrząc na mnie tymi swoimy czekoladkami
'dziękuje to gdzie idziemy?'
'zobaczysz'
'co ty taki tajemniczy'
'bo to tajemnica'
Parę dni później .
Olivii rodzice wyjechali to chcieliśmy się wybrać do niej . Mieliśmy być na 16 u niej . Przyjeżdża dzisiaj tek przyjaciel Harrego . Chce go poznać bo rozmawiałam słyszałam , ze jest fajny i zwariowany jak Harry . Mam nadzieje , że go polubię . Ja poszłam o 15 bo miałyśmy jeszcze pogadać . Zamiast gadać śmiałyśmy się z naszych zdjęć . W końcu usłyszałyśmy dzwonek . Ja poleciałam . To był Rey rzuciłam się na niego tak , że się przewróciliśmy . Zaczęłam się śmiać razem z Rayem . Olivia przybiegła i tez zaczęła się śmiać . Po chwili usłyszałam . Chrząkanie . Popatrzyłam się na przód i zobaczyłam Harrego .
-Czuję się zazdrosny.
-Hahaha..
Podeszłam do niego i go przytuliłam , a nawet dałam mu buziaka w policzek . Ładnie się uśmiechnął . Zapoznał mnie z Zaynem . Ładny jest . Ale dobra . Poszliśmy do środka . Olivia włączyła horror „Naznaczony”. Siedzieliśmy tak : Rayan – Olivia – Harry – Ja – Zayn . Jak się bałam to tuliłam się do torsu Harrego . Zayn się nie bał. No tak jak reszta chłopaków. Harry poszedł na chwilę , chyba do łazienki . A oczywiście były straszne momenty . No i jak to ja się bałam . Odwróciłam się w stronę Zayna . On mnie przyciągną do siebie . Leżałam na jego ramieniu puki nie przyszedł Harry . Bo nie bardzo znam Zayna i dlatego wole przytulać się do Harrego . Noc była bardzo fajnie spędzona szczególnie , ze prawie nie spaliśmy . Odprowadził mnie do domu Harry i Zayn . Będę długo wspominała ten wieczór . Nawet graliśmy w butelkę na całowanie . ^ ^ . Ale tylko w policzek i usta . Nic więcej . Oczywiście trafiałam cały czas na Zayna i Harrego . Najlepsze było jak Harry trafił na Reya . Przyszłam do domu i położyłam się spać .
Obudziłam się była 5:00 następnego dnia . Dzisiaj do szkoły no super . Tak mi się nic nie chciało . Ledwo zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki . Ubrałam się to.
I udałam się do szkoły . założyłam słuchawki dołączone do zestawu i szłam . Leciała mi piosenka.. W szkole dzień był taki sam jak zwykle . Tylko nie działo się nic ciekawego. Po szkole poszliśmy na lody . Potem wróciłam do domu i czekałam na Olivie . Miałyśmy razem sobie poćwiczyć . W końcu przyszła . Ona uczyła mnie grać na gitarze . Zaczęłyśmy grać . Ja do tego śpiewałam .Olivia nie lubi za bardzo śpiewać a ma ładny głos . Olivia wymyśliła melodie i mi ją zagrała . Wyuczyłam się ją całą grać i powiedziałam , że wymyślę słowa . Po tym zrobiłyśmy razem zadania domowe i moja mama zawiozła Olivię do domu . Ja nie miałam co robić to usiałam na łóżku wzięłam gitarę do ręki i zaczęłam grać . Pierwsze lepsze słowa jakie przychodziły mi na język śpiewałam . Wyszła bardzo fajna piosenka tylko smutna . Dałam jej tytuł „Just a Dream”. Podobała mi się . Zaśpiewałam , ją parę razy i posłam do łazienki wziąć długą kąpiel . Umyłam włosy , wysuszyłam je i poszłam w szlafroku do pokoju , ubrałam się w moja pidżamkę . I położyłam się spać .
Następnego poranka mieliśmy wolne . To umówiłam się z Olivią i Rayanem . Poszliśmy na plaże . Rozłożyliśmy się i pobiegliśmy do wody . Postanowiłam wyjść z wody i zostawić ich samych . Położyłam się na kocu zakryłam głowę i po jakimś czasie poczułam jak ktoś palcem przejeżdża mi po plecach . Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego .
-Co ty tu robisz . ?
-Jak nie chcesz to sobie idę .
Przyciągnęłam go do siebie i dałam buziaka w policzek .
-Masz zostać ! –rozkazałam
-Siemka Zayn .
Przytuliłam go . Było widać , ze się tego nie spodziewał , ale odwzajemnił uścisk . Byłam zadowolona , że przyszli bo nie siedziałam sama . Popatrzyłam w stronę Olivii i Rayana . I jak sądzicie co robili ? CAŁOWALI SIĘ . ! Haha . oby im się ułożyło . Ja siedziałam z nimi na kocu puki Zayn mnie nie wziął na ręce i poszedł nad wodę . O wody dzieliły mnie centymetry czułam już na ciele powiew chłodnego powietrza. Zayn się słodko popatrzył na mnie i zapytał
-Mogę się wrzucić . ?
-Nieee… !!!!!!
-Hmm…
Poczułam jak wpadam do wody . w tym czasie złapałam Zayna za szyje i poleciał ze mną .Wynurzyliśmy się a Rey Olivia i Harry stali już przy nas . My wy buchnęliśmy śmiechem po jakimś czasie oni tez . Ja wyszłam z wody Zayn poszedł za mną. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy . Potem wszyscy się zebraliśmy i poszliśmy do mnie . Wzięliśmy chrupki i usiedliśmy przed tv . potem włączyłam mate do tańczenia myślałam ,że wygram , ale Zayn tak na tym wymiatała , że nie miałam szans . Ja się zmęczyłam i padłam na kanapę . Zaczęliśmy rozmawiać na temat ogniska . Bo Zayn tu ma dziadków i u nich możemy zrobić ognisko . Mam nadzieje , że to wypali bo zapowiada się fajnie . Potem wszyscy się rozeszli a ja poszłam do łazienki wykąpałam się . Dostałam sms’a od Harrego …
------------------------------------------------------------
Dawno nie dodawałam przepraszam . ; )
Mam nadzieje , że się poprawie . xD
Dziękuje za komentarze .
Olivii rodzice wyjechali to chcieliśmy się wybrać do niej . Mieliśmy być na 16 u niej . Przyjeżdża dzisiaj tek przyjaciel Harrego . Chce go poznać bo rozmawiałam słyszałam , ze jest fajny i zwariowany jak Harry . Mam nadzieje , że go polubię . Ja poszłam o 15 bo miałyśmy jeszcze pogadać . Zamiast gadać śmiałyśmy się z naszych zdjęć . W końcu usłyszałyśmy dzwonek . Ja poleciałam . To był Rey rzuciłam się na niego tak , że się przewróciliśmy . Zaczęłam się śmiać razem z Rayem . Olivia przybiegła i tez zaczęła się śmiać . Po chwili usłyszałam . Chrząkanie . Popatrzyłam się na przód i zobaczyłam Harrego .
-Czuję się zazdrosny.
-Hahaha..
Podeszłam do niego i go przytuliłam , a nawet dałam mu buziaka w policzek . Ładnie się uśmiechnął . Zapoznał mnie z Zaynem . Ładny jest . Ale dobra . Poszliśmy do środka . Olivia włączyła horror „Naznaczony”. Siedzieliśmy tak : Rayan – Olivia – Harry – Ja – Zayn . Jak się bałam to tuliłam się do torsu Harrego . Zayn się nie bał. No tak jak reszta chłopaków. Harry poszedł na chwilę , chyba do łazienki . A oczywiście były straszne momenty . No i jak to ja się bałam . Odwróciłam się w stronę Zayna . On mnie przyciągną do siebie . Leżałam na jego ramieniu puki nie przyszedł Harry . Bo nie bardzo znam Zayna i dlatego wole przytulać się do Harrego . Noc była bardzo fajnie spędzona szczególnie , ze prawie nie spaliśmy . Odprowadził mnie do domu Harry i Zayn . Będę długo wspominała ten wieczór . Nawet graliśmy w butelkę na całowanie . ^ ^ . Ale tylko w policzek i usta . Nic więcej . Oczywiście trafiałam cały czas na Zayna i Harrego . Najlepsze było jak Harry trafił na Reya . Przyszłam do domu i położyłam się spać .
Obudziłam się była 5:00 następnego dnia . Dzisiaj do szkoły no super . Tak mi się nic nie chciało . Ledwo zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki . Ubrałam się to.
I udałam się do szkoły . założyłam słuchawki dołączone do zestawu i szłam . Leciała mi piosenka.. W szkole dzień był taki sam jak zwykle . Tylko nie działo się nic ciekawego. Po szkole poszliśmy na lody . Potem wróciłam do domu i czekałam na Olivie . Miałyśmy razem sobie poćwiczyć . W końcu przyszła . Ona uczyła mnie grać na gitarze . Zaczęłyśmy grać . Ja do tego śpiewałam .Olivia nie lubi za bardzo śpiewać a ma ładny głos . Olivia wymyśliła melodie i mi ją zagrała . Wyuczyłam się ją całą grać i powiedziałam , że wymyślę słowa . Po tym zrobiłyśmy razem zadania domowe i moja mama zawiozła Olivię do domu . Ja nie miałam co robić to usiałam na łóżku wzięłam gitarę do ręki i zaczęłam grać . Pierwsze lepsze słowa jakie przychodziły mi na język śpiewałam . Wyszła bardzo fajna piosenka tylko smutna . Dałam jej tytuł „Just a Dream”. Podobała mi się . Zaśpiewałam , ją parę razy i posłam do łazienki wziąć długą kąpiel . Umyłam włosy , wysuszyłam je i poszłam w szlafroku do pokoju , ubrałam się w moja pidżamkę . I położyłam się spać .
Następnego poranka mieliśmy wolne . To umówiłam się z Olivią i Rayanem . Poszliśmy na plaże . Rozłożyliśmy się i pobiegliśmy do wody . Postanowiłam wyjść z wody i zostawić ich samych . Położyłam się na kocu zakryłam głowę i po jakimś czasie poczułam jak ktoś palcem przejeżdża mi po plecach . Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego .
-Co ty tu robisz . ?
-Jak nie chcesz to sobie idę .
Przyciągnęłam go do siebie i dałam buziaka w policzek .
-Masz zostać ! –rozkazałam
-Siemka Zayn .
Przytuliłam go . Było widać , ze się tego nie spodziewał , ale odwzajemnił uścisk . Byłam zadowolona , że przyszli bo nie siedziałam sama . Popatrzyłam w stronę Olivii i Rayana . I jak sądzicie co robili ? CAŁOWALI SIĘ . ! Haha . oby im się ułożyło . Ja siedziałam z nimi na kocu puki Zayn mnie nie wziął na ręce i poszedł nad wodę . O wody dzieliły mnie centymetry czułam już na ciele powiew chłodnego powietrza. Zayn się słodko popatrzył na mnie i zapytał
-Mogę się wrzucić . ?
-Nieee… !!!!!!
-Hmm…
Poczułam jak wpadam do wody . w tym czasie złapałam Zayna za szyje i poleciał ze mną .Wynurzyliśmy się a Rey Olivia i Harry stali już przy nas . My wy buchnęliśmy śmiechem po jakimś czasie oni tez . Ja wyszłam z wody Zayn poszedł za mną. Siedzieliśmy na kocu i rozmawialiśmy . Potem wszyscy się zebraliśmy i poszliśmy do mnie . Wzięliśmy chrupki i usiedliśmy przed tv . potem włączyłam mate do tańczenia myślałam ,że wygram , ale Zayn tak na tym wymiatała , że nie miałam szans . Ja się zmęczyłam i padłam na kanapę . Zaczęliśmy rozmawiać na temat ogniska . Bo Zayn tu ma dziadków i u nich możemy zrobić ognisko . Mam nadzieje , że to wypali bo zapowiada się fajnie . Potem wszyscy się rozeszli a ja poszłam do łazienki wykąpałam się . Dostałam sms’a od Harrego …
------------------------------------------------------------
Dawno nie dodawałam przepraszam . ; )
Mam nadzieje , że się poprawie . xD
Dziękuje za komentarze .
Znowu wulgarnie...
i znowu mnie to bawi.. =|
PS. Staczam się.. ale przynajmniej mam dobry humor ;D
PS.2 To czego szukamy najczęściej mamy przed nosem. Jednak ryzyko zmiany jest przerażające, gdyż wiąże się z możliwością utraty tego co jest teraz..
i znowu mnie to bawi.. =|
PS. Staczam się.. ale przynajmniej mam dobry humor ;D
PS.2 To czego szukamy najczęściej mamy przed nosem. Jednak ryzyko zmiany jest przerażające, gdyż wiąże się z możliwością utraty tego co jest teraz..
- Malutka, daj swój numer.
-36.
-No.. I co dalej?
-Nic. Chyba moja stopa nie Wygląda na większą, co?
-36.
-No.. I co dalej?
-Nic. Chyba moja stopa nie Wygląda na większą, co?
Byłam bardzo niecierpliwa- co muszę przyjąć ze smutkiem. Czym częściej wypytywałam Jacka, dokąd się wybieramy, tym dłużej trwała podróż.
Zatrzymaliśmy się przy drugim końcu Australii i tam weszliśmy w wolniejszym tempie na działkę. Była ona ogrodzona zardzewiałą siatką, ale była za to bardzo duża. Wokół ścieżki, która prowadziła do ruin rosły wysokie drzewa i bujne krzaki.
Gdy tylko doszliśmy do tych ruin... no cóż zdziwiłam się. Nie było tam nic ciekawego.
Jack pierwszy się odezwał:
-Chciałbym ci opowiedzieć historię mojej rodziny.
Usiadłam na czymś, co przypominało kiedyś filar, przygotowując się na dłuższą opowieść.
-A więc słucham.
-Od XV wieku moja rodzina była najbogatszą w mieście. Wszyscy nam zazdrościli. Ogród i dom był najpiękniejszy w całej Australii. Nie było osoby, która by nie zatrzymywała się przy bramie i nie wpadała w podziw. Gdy tylko wybierałem się do miasta, to ustępowano mi na każdym kroku i byłem z tego bardzo dumny... Aż do tego feralnego dnia... -
Widziałam to wszystko, co mi opowiadał w wyobraźni.
-przyjechał do naszego domu gość. Miał dziwne upodobania- nie jadał z nami i nie spał, a mówił bardzo szybko i był nieziemsko piękny.
Mimo to zaprzyjaźniłem się z nim. Opowiadał o sobie, o swoich podróżach po świecie... Aż zacząłem mu zazdrościć. Dzięki niemu dowiedziałem się, że moje życie tak naprawdę było puste...
I wtedy to się stało. Zamienił mnie w wampira. Nie mogłem być z rodzicami, ponieważ bym ich po prostu zabił, a więc uciekłem z domu.
Ale mój towarzysz, nim się spostrzegłem wygonił moich rodziców, siostrę i dziadków z domu, a dom zburzył. Obraziłem się na niego i już nigdy nie spotkałem.
Wiem, że żyje gdzieś tam... Na tym świecie... -Popatrzył w dal-
Ale teraz sobie myślę, może powinienem jednak umrzeć wtedy, gdy powinienem. Może powinienem się zestarzeć, mieć dzieci, żonę. Może wtedy moje życie nabrało by barw...
Ale wracając do tematu... - zmienił ton na poważniejszy- Kiedy nauczyłem się samokontroli, zacząłem opiekować się moją rodziną, mimo to, że nie byli tego świadomi...
To dzięki temu mój ród przetrwał do dziś i dzięki temu mam wielką satysfakcję.
Ale na tym się kończy ta historia... bo dowiedziałem się, że mogę być w dzień na dworze i spotkałem ciebie...
Jesteś moją przyjaciółką, bez ciebie jest mi smutno. Chciałabym, abyś poznała moją rodzinę. Jest w Europie. Przedstawimy się jako podróżni. Ale tylko wtedy, gdy postarasz się nauczyć się być przy ludziach.
Czy masz może teraz tą motywację?
Popatrzyłam mu prosto w oczy:
-Postaram się.
Pocałował mnie w policzek i powiedział:
-A więc chodź... Przed nami jeszcze długa droga.
...........
Podobało się wam?
A więc napiszcie to w komentarzach!
Liczę na was!
Zatrzymaliśmy się przy drugim końcu Australii i tam weszliśmy w wolniejszym tempie na działkę. Była ona ogrodzona zardzewiałą siatką, ale była za to bardzo duża. Wokół ścieżki, która prowadziła do ruin rosły wysokie drzewa i bujne krzaki.
Gdy tylko doszliśmy do tych ruin... no cóż zdziwiłam się. Nie było tam nic ciekawego.
Jack pierwszy się odezwał:
-Chciałbym ci opowiedzieć historię mojej rodziny.
Usiadłam na czymś, co przypominało kiedyś filar, przygotowując się na dłuższą opowieść.
-A więc słucham.
-Od XV wieku moja rodzina była najbogatszą w mieście. Wszyscy nam zazdrościli. Ogród i dom był najpiękniejszy w całej Australii. Nie było osoby, która by nie zatrzymywała się przy bramie i nie wpadała w podziw. Gdy tylko wybierałem się do miasta, to ustępowano mi na każdym kroku i byłem z tego bardzo dumny... Aż do tego feralnego dnia... -
Widziałam to wszystko, co mi opowiadał w wyobraźni.
-przyjechał do naszego domu gość. Miał dziwne upodobania- nie jadał z nami i nie spał, a mówił bardzo szybko i był nieziemsko piękny.
Mimo to zaprzyjaźniłem się z nim. Opowiadał o sobie, o swoich podróżach po świecie... Aż zacząłem mu zazdrościć. Dzięki niemu dowiedziałem się, że moje życie tak naprawdę było puste...
I wtedy to się stało. Zamienił mnie w wampira. Nie mogłem być z rodzicami, ponieważ bym ich po prostu zabił, a więc uciekłem z domu.
Ale mój towarzysz, nim się spostrzegłem wygonił moich rodziców, siostrę i dziadków z domu, a dom zburzył. Obraziłem się na niego i już nigdy nie spotkałem.
Wiem, że żyje gdzieś tam... Na tym świecie... -Popatrzył w dal-
Ale teraz sobie myślę, może powinienem jednak umrzeć wtedy, gdy powinienem. Może powinienem się zestarzeć, mieć dzieci, żonę. Może wtedy moje życie nabrało by barw...
Ale wracając do tematu... - zmienił ton na poważniejszy- Kiedy nauczyłem się samokontroli, zacząłem opiekować się moją rodziną, mimo to, że nie byli tego świadomi...
To dzięki temu mój ród przetrwał do dziś i dzięki temu mam wielką satysfakcję.
Ale na tym się kończy ta historia... bo dowiedziałem się, że mogę być w dzień na dworze i spotkałem ciebie...
Jesteś moją przyjaciółką, bez ciebie jest mi smutno. Chciałabym, abyś poznała moją rodzinę. Jest w Europie. Przedstawimy się jako podróżni. Ale tylko wtedy, gdy postarasz się nauczyć się być przy ludziach.
Czy masz może teraz tą motywację?
Popatrzyłam mu prosto w oczy:
-Postaram się.
Pocałował mnie w policzek i powiedział:
-A więc chodź... Przed nami jeszcze długa droga.
...........
Podobało się wam?
A więc napiszcie to w komentarzach!
Liczę na was!
- Nie chciałbyś być zakochany.?
- Byłem kiedyś. To bolesne, bezcelowe i przereklamowane..
ROZDZIAŁ 1 "(...) kolejna kłutnia (...)
Mam dość, kolejna kłutnia z ojcem. Mam tego serdecznie dość! Jestem wściekła. Wygarnęłam mu wszystko. Jak mnie traktuje. Myśli, ze zarabia. Da mi dużo kasy i co? Ja chce miłości chociaż trochę :(, ale jej nie ma. Może się wyprowadzę? Nie, nie moge, mama by tego nie chciała. Zadzwonie do Sally, tak to będzie dobra myśl. Mamo dlaczego mnie opuściłaś?! DLACZEGO ?! - powiedziałam szeptem łkając
Wybrałam numer telefonu do Sally. Nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz. PIERWSZY SYGNAŁ, DRUGI, TRZECI. Już chciałam kończyć, ale odebrała
- Hej kochana, co tam u ciebie? - mówiła
- Znowu pokłuciłam się z ojcem - mówiłam płacząc
- Alice, tak mi przykro - powiedziała ze smutkiem
- Spoko. Dam rade. - odpowiedziałam. Chociaż sama w to nie wierzyłam
- Przepraszam cię, Alice, ale nie moge rozmawiać. Mama mnie woła, pewnie coś chce, bo złamała nogę. Pa
- Pa - odpowiedziałam smutnym głosem
Było mi przykro z powodu jej mamy. No więc może zadzwonie do David'a
- Cześć kochanie, co tam u ciebie - spytał, gdy odebrał telefon
- Yyy kochanie? Nie ważne - powiedziałam zdziwiona
- No co, skoro Sally może mówić kochana to ja kochanie? - spytał
- David. Mówiłam ci już - nie dał mi do konczyć
- No wiem. - powiedział ze smutkiem
- Nie smutaj, chodź do mnie, przytul i pocałuj - powiedziałam i sie rozłączyłam. Nie wierzyłam w to co powiedziałam
5 minut póżniej...
Zeszłam na dół, by otworzyć drzwi. Wyszłam na dwór był poczatek czerwca, czyli jeszcze rok szkolny. Była godzina 23:45. Czekałam na niego, ale jego nie było, nie było...
Co ja głupia sobie myślałam? Chciałam tylko by ktos mnie przytulił, zainteresował sie mną, wkońcu. Ale nie po co? Nawet chłopak, który jest moim przyjacielem i chyba mnie kocha nie chce się ze mna widzieć. Zaczęłam płakać opierałam się o drzwi, a jego nie było...
Zamknęłam oczy, troche ulżyło pewnie myślicie: "Jaka ona jest głupia, znowu sie nad soba użala"
Kolejne krople spływały, a ja stałam bezczynnie. Nagle cos poczułam
- Aliece, wkońcu dotarłem. Przepraszam, że tak długo, ale musiałem się jakoś wymknać z domu - dalej mnie przytulał. Chciał mnie pocałować, ale nie pozwoliłam mu nie teraz i nie tu...
- O co chodzi przecierz powiedziałaś, a zresztą - popatrzył na mnie ze smutkiem
- Choć - powiedziałam
- Gdzie? - spytał przybity
- Do domu ? - odpowiedziałam
Wzięłam go za rękę i poszlismy do mnie do pokoju. Nie wiem, czy pozwolic mu na to, a jak się zagalopuje, a tam raz sie żyje
- Siadaj - powiedziałam
- Dobra, ale Aliece powiedz, czemu mnie nie chcesz? Dlaczego ? Co we mnie jest nie tak?! - ostatnie słowa wykrzyczał
Oparłam się o parapet. Uśmiechnęłam się i powiedziałam
- Choć do mnie - mówiac to wyciagnęłam do niego ręce
- Po co ? - spytał dalej smutny
- Choć, nie gadaj tyle - pokazałam palcem, że ma przyjść
- No dobra - powiedział znudzony
Podszedł, a ja się do niego wtuliłam tak mocno, jakbym zaraz miała coś stracić, coś cennego. Istotnie przyjaciela.
Troche poluźniłam uścisk. Byłam na przeciwko niego. Pocałowałam go, on odwzajemnił pocałunek.
- Jesteś idealny, pod kazdym wzgledem - znów się do niego wtuliłam
- Dzięki i nawzajem - teraz to on mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek
- Zostaniesz na noc - spytałam przygryzając wargę
- Wiesz chciałbym bardzo, ale... - nie dokończył, bo ja go pocałowałam - Oczywiście - powiedział z bananem na twarzy
- To cieszę się. Idę sie myć
- Okey - powiedział
Umyłam się, on też. Położyliśmu się w łózku. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.
Sen Aliece
"Biegłam. Dlaczego? Hmm. Byłam zapłakana? Jacyś faceci mnie gonili. Zaczeli wołać: Stój dziwko! Nie wierzyłam w to co usłyszalam. Dogonili mnie. Zaczęli mnie gdzieś nieść. Krzyczałam póki nie dostałam czymś w głowe. Widziałam ciemność nic więcej, tylko ciemność"
cdn...
Następny rozdział jak będzie 8 komentarzy od każdej osoby jeden :*
Kocham was :*
Mam dość, kolejna kłutnia z ojcem. Mam tego serdecznie dość! Jestem wściekła. Wygarnęłam mu wszystko. Jak mnie traktuje. Myśli, ze zarabia. Da mi dużo kasy i co? Ja chce miłości chociaż trochę :(, ale jej nie ma. Może się wyprowadzę? Nie, nie moge, mama by tego nie chciała. Zadzwonie do Sally, tak to będzie dobra myśl. Mamo dlaczego mnie opuściłaś?! DLACZEGO ?! - powiedziałam szeptem łkając
Wybrałam numer telefonu do Sally. Nie odbierała. Spróbowałam jeszcze raz. PIERWSZY SYGNAŁ, DRUGI, TRZECI. Już chciałam kończyć, ale odebrała
- Hej kochana, co tam u ciebie? - mówiła
- Znowu pokłuciłam się z ojcem - mówiłam płacząc
- Alice, tak mi przykro - powiedziała ze smutkiem
- Spoko. Dam rade. - odpowiedziałam. Chociaż sama w to nie wierzyłam
- Przepraszam cię, Alice, ale nie moge rozmawiać. Mama mnie woła, pewnie coś chce, bo złamała nogę. Pa
- Pa - odpowiedziałam smutnym głosem
Było mi przykro z powodu jej mamy. No więc może zadzwonie do David'a
- Cześć kochanie, co tam u ciebie - spytał, gdy odebrał telefon
- Yyy kochanie? Nie ważne - powiedziałam zdziwiona
- No co, skoro Sally może mówić kochana to ja kochanie? - spytał
- David. Mówiłam ci już - nie dał mi do konczyć
- No wiem. - powiedział ze smutkiem
- Nie smutaj, chodź do mnie, przytul i pocałuj - powiedziałam i sie rozłączyłam. Nie wierzyłam w to co powiedziałam
5 minut póżniej...
Zeszłam na dół, by otworzyć drzwi. Wyszłam na dwór był poczatek czerwca, czyli jeszcze rok szkolny. Była godzina 23:45. Czekałam na niego, ale jego nie było, nie było...
Co ja głupia sobie myślałam? Chciałam tylko by ktos mnie przytulił, zainteresował sie mną, wkońcu. Ale nie po co? Nawet chłopak, który jest moim przyjacielem i chyba mnie kocha nie chce się ze mna widzieć. Zaczęłam płakać opierałam się o drzwi, a jego nie było...
Zamknęłam oczy, troche ulżyło pewnie myślicie: "Jaka ona jest głupia, znowu sie nad soba użala"
Kolejne krople spływały, a ja stałam bezczynnie. Nagle cos poczułam
- Aliece, wkońcu dotarłem. Przepraszam, że tak długo, ale musiałem się jakoś wymknać z domu - dalej mnie przytulał. Chciał mnie pocałować, ale nie pozwoliłam mu nie teraz i nie tu...
- O co chodzi przecierz powiedziałaś, a zresztą - popatrzył na mnie ze smutkiem
- Choć - powiedziałam
- Gdzie? - spytał przybity
- Do domu ? - odpowiedziałam
Wzięłam go za rękę i poszlismy do mnie do pokoju. Nie wiem, czy pozwolic mu na to, a jak się zagalopuje, a tam raz sie żyje
- Siadaj - powiedziałam
- Dobra, ale Aliece powiedz, czemu mnie nie chcesz? Dlaczego ? Co we mnie jest nie tak?! - ostatnie słowa wykrzyczał
Oparłam się o parapet. Uśmiechnęłam się i powiedziałam
- Choć do mnie - mówiac to wyciagnęłam do niego ręce
- Po co ? - spytał dalej smutny
- Choć, nie gadaj tyle - pokazałam palcem, że ma przyjść
- No dobra - powiedział znudzony
Podszedł, a ja się do niego wtuliłam tak mocno, jakbym zaraz miała coś stracić, coś cennego. Istotnie przyjaciela.
Troche poluźniłam uścisk. Byłam na przeciwko niego. Pocałowałam go, on odwzajemnił pocałunek.
- Jesteś idealny, pod kazdym wzgledem - znów się do niego wtuliłam
- Dzięki i nawzajem - teraz to on mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek
- Zostaniesz na noc - spytałam przygryzając wargę
- Wiesz chciałbym bardzo, ale... - nie dokończył, bo ja go pocałowałam - Oczywiście - powiedział z bananem na twarzy
- To cieszę się. Idę sie myć
- Okey - powiedział
Umyłam się, on też. Położyliśmu się w łózku. Wtuliłam się w niego i zasnęłam.
Sen Aliece
"Biegłam. Dlaczego? Hmm. Byłam zapłakana? Jacyś faceci mnie gonili. Zaczeli wołać: Stój dziwko! Nie wierzyłam w to co usłyszalam. Dogonili mnie. Zaczęli mnie gdzieś nieść. Krzyczałam póki nie dostałam czymś w głowe. Widziałam ciemność nic więcej, tylko ciemność"
cdn...
Następny rozdział jak będzie 8 komentarzy od każdej osoby jeden :*
Kocham was :*
Przeglądałam dzisiaj sporo blogów i zauważyłam, że większość osób ma około 18 lat ;) Czuję się trochę dziwnie ponieważ jestem od nich trochę młodsza co sprawia mi dziwne uczucie ;/
Moja złota myśl. Postanowiłam, że wizerunek mojego bloga na pingerze nieco się zmieni. Będę tam pisać wszystko co mi przyjdzie do głowy a nie tylko jakieś nędzne opisy z fotkami - to mało oryginalne ( nie obrażając innych )
Moja złota myśl. Postanowiłam, że wizerunek mojego bloga na pingerze nieco się zmieni. Będę tam pisać wszystko co mi przyjdzie do głowy a nie tylko jakieś nędzne opisy z fotkami - to mało oryginalne ( nie obrażając innych )
Hej. Mam do Was takie pytanie. Proszę o odpowiedź w komentarzach bo jest to dla mnie dość ważne.
Dodawać następny rozdział czy przedobrzyłam ?
Pozdr (:
Dodawać następny rozdział czy przedobrzyłam ?
Pozdr (:
Polecam : http://onedirection-onething.bloblo.pl/
Proszę dodawajcie kom. bo jak nie to nie będzie u niej następnego rozdziału ;-(
A ja kocham jej opowiadanie ♥.
Proszę dodawajcie kom. bo jak nie to nie będzie u niej następnego rozdziału ;-(
A ja kocham jej opowiadanie ♥.
Była dzisiaj u mnie moja przyjaciółka Ola ♥ Spędziłyśmy razem około 6 godzin. Nie ma się co dziwić ponieważ dawno się nie widziałyśmy. Koniec ferii w poniedziałek trzeba iść do szkoły ;( Szkoda bo nie mam ochoty oglądać niektórych twarzy ;/
- Te ''piękna'' na jakim zamku straszysz?
- Masz za małego konia, żeby tam dojechać.
Dwie rzeczy, które najtrudniej powiedzieć: cześć - po raz pierwszy, do widzenia - po raz ostatni.
Twoje imię pojawiło się w moim pamiętniku 146 razy ..
- to mało ..
- mało ? człowieku , pamiętnik pisze od wczoraj .
- to mało ..
- mało ? człowieku , pamiętnik pisze od wczoraj .
Oficjalnie stwierdzam, że pierdolę PPiSP. Jak wstawi mi warunek to będę mieć warunek. Nie będę się płaszczyć przed jakimś doktorem (profesor to co innego). Pouczę się jeszcze trochę z tego co nie umiałam (patrz notka niżej) i to tyle.






