Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Oglądanie "Zmierzchu" ze swoim facetem (po wcześniejszym 3miesięcznym namawianiu na seans) działa na jego wyobraźnie i umysł porównawczo. Nie będę mówić, że oglądał z zaciekawieniem (wyśmiałby mnie i postukał w czółko, ale nie chciałam mu wspominać że jest to pierwszy film od 3 tygodni na którym nie zdążył zasnąć, a gdy się skończył zapytał "już?!". Udaję też, że nie słyszałam w tym nutki zawodu.
Ale co tam. On do teraz będzie utrzymywał wersję, że Zmierzch jest do dupy i w życiu nie będzie patrzył na białą, wymodelowaną mordę Edwarda Cullena.

Dziwi mnie jedynie fakt, że po obejrzeniu tej całej (wg. Niego) 'żenady' powiedział:
-'wiesz co kochanie, ja Cię po wypłacie gdzieś zabiorę, w jakieś ładne miejsce... albo coś ci kupię.. ten sweterek w serduszka dalej Ci się podoba' - (TAK!!!)

I co, nie opłacało się ględzić trzech miesięcy? hę?
06.02.2012 o godz. 23:21
9:00 Rano . Otwarłam oczy i spojrzałam na mój sufit . No nic, trzeba wstawać . Zerwalam się z łóżka . W piżamie i kapciach zeszłam po schodach , weszłam do kuchni . Tam już przywitała mnie mama robiąca naleśniki z nutellą . Uśmiechnęłam się i usiadłam przy stole.
-I jak podoba Ci się twój nowy pokój? -zapytała moja rodzicielka
-Jest na prawdę świetny . ! -odparłam nakładając sobie naleśnika na talerz .
Serio baardzo mi się podobał ! Do tego te dodadki z Marliyn Monroe . Po spożytym posiłku poszłam do łazienki , przemyłam twarz, umyłam zęby i zrobiłam resztę standardowych czynności porannych w łazience . Udałam się w kierunku mojego pokoju . Ubrałam się . Ponownie zeszłam do mamy .
-Idę się przejść! -krzyknęłam z korytarza
-Świetnie. Wróć do 2 godzin.
-Dobra
Wychodząc z domu zapaliłam papierosa . Przmierzałam chodniki obok zupełnie nie znanych mi osób, sklepów, ławek . Zmęczona chodzeniem usiadłam na ławce w parku . Paląc kolejną fajkę obserwowałam nastolatków zajmujących się sobotnim szlajaniem się po mieście . Pamiętam jak jeszcze tydzień temu robiłam to samo z moją byłą przyjaciółką Vanessą . Był już czas wracać do domu . Wstałam z ławki . Szłam szybkim krokiem , przypadkiem szturchnęłam jakiegoś kolesia, nie powiem ale był bardzo przystojny.
-Siema, często tu bywasz? -Rozpoczął rozmowę
-Teraz już tak .
Zauważyłam jakiegoś chłopaka zmierzającego w stronę mojego rozmówcy .
-Ej patrz jaką dupe wyrwałem ! -krzyknął mój rozmówca do tego chłopaka który szedł w jego stronę.
-Czy ja mam ryj jak dupa? Prędzej Ty -powiedziałam do nowego kolegi
Ku*wa ! Czego oni sobie nie myślą ?! Gdy w końcu doszłam do domu , zobaczyłam mamę wychodzącą do sklepu
-Kupić ci coś? -zapytała
-Nie dzięki -odparłam
Pobiegłam do pokoju, włączyłam laptopa . Oblukałam pocztę, fejsa i inne stronki które systematycznie odwiedzam .
W końcu zajrzałam na mojego bloga ! i rozpoczęłam notkę:
`Hej kochani < 3 Witam Was z nowego Yorku . Jest tu całkiem fajnie . Te centra handlowe < 3 Niedługo rozpoczynam wycieczki po sklepach .
+ fotki
(pokój, dom itd)`
Chwilkę potem pojawiły sie pierwsze komentarze .
`Też chcę do New York
`mm świetny pokój .
`Jee jaka chata . super !
etc.
Odpisałam osobno na każdy komentarz . Wyłączyłam laptopa i zeszłam na dół do salonu z butelką piwa . Załączyłam TV , leciała jakaś tania komedia ale po mimo to że mi się nie podobała obejrzałam ją . Otwarłam piwo i oglądając jakiś serial popijałam . Do domu wszedł Louis .
-Ej, ej młoda . Wtym wieku? -zapytał
-Dobrze wiesz że piję . Nie udawaj jakbyś mnie dzisiaj poznał ! co?
-Dobra , ale kiepsko by było jakby mama się dowiedziała.
-nie masz odwagi!
-Zakład?!
-NIE ! Ale nie mów !
-spoko możesz na mnie liczyć
-Mam nadzieję .
Lou udał się do swojej "świątyni" a ja kolejno przełączałam kanały w TV . Usłyszałam dobiegające z góry nuty AC/DC
-Ścisz to ku*wa ! -warknęłam
-To jest prawdziwa muzyka! -usłyszałam głos braciszka
-Ścisz . grr
-Dobraa , boję się ciebie
Hahah < 3 Uwielbiam jak mnie słucha xD W końcu trafiłam na jakiś wartościowy film sensacyjny . Obejrzałam go i wyszłam do pokoju . Wpisałam dzień do pamiętnika i szłam się myć . Po prysznicu, ubrana już w piżamkę zeszłam na dół , z zamiarem przygotowania sobie jakiejś kolacji . Lecz już była tam mama przygotowująca kanapki z szynką .
-I jak pierwszy dzień tutaj? -zapytała podając mi talerz z kolacją
-Uznajmy że dobrze -powiedziałam , a w myślach miałam po za tymi dwoma pedałami z miasta .
Po zjedzeniu napiłam się harbaty i otwarłam drzwi do pokoju . Walnęłam na łóżko . Włożyłam słuchawki do uszu , puściłam piosenkę 2pac'a i zasnęłam .
_________
Takiie głupie <3
Komentować ^^
06.02.2012 o godz. 22:38

brakuje czasem słów, by mówić, jak smutno jest, gdy kogoś nie ma.


__________________________________________________________
pragnę kogoś, kto odprowadzi wieczorem pod dom, żeby się upewnić, czy aby bezpiecznie wracam, w każdej chwili będzie kontrolował, czy się uśmiecham, kto będzie pisał "dobranoc" i "dzień dobry", kto będzie podjadał kanapki i robił herbatę z cytryną, kogoś, kto będzie pukał do drzwi codziennie bez względu na godzinę, z kim można będzie leżeć na poduszce głowa przy głowie i w lato spać pod jednym kocem, kto umie przytulać i umie znikać kiedy potrzeba, ale tylko na niby, schowany za rogiem czekać na moment, w którym będzie mógł znowu położyć głowę na kolanach, z kim można czytać książki i oglądać filmy, a później godzinami o nich rozmawiać, kogoś, kto rzuca śnieżkami w okno i w letnie noce zabiera, żeby oglądać gwiazdy, kto pilnuje, kto opiekuje się, kto mówi, że tak, że nie, że uważaj, że pamiętaj i że nie marudź.


__________________________________________________________

zostało coś po Tobie. coś co nigdy nie odejdzie - wspomnienia.



______________________________________________________



być z kimś i go nie kochać, to jak palić i się nie zaciągać.



___________________________________________________________


trudno jest przyznać, że się kogoś potrzebuje.



_________________________________________________________

Nie pozwól by byle gówno was rozdzieliło.. !



__________________________________________________________



nie ma kurwa , że boli .. dam radę.




____________________________________________________________


rozpierdala mnie coś od środka , ale to tam taki mały szczegół.
06.02.2012 o godz. 22:28

06.02.2012 o godz. 22:25
cz.2

Godz.20:00 przed domem Leti
***oczami Liam’a***
-przyjechały?-zapytał z uśmiechem Harry jednocześnie wysiadając z samochodu
-tak poszły do środka, nasz ..-zapytałem zniecierpliwiony
-spoko mam, wszystko chodź trudno było o tej godzinie-uspokoił mnie podając mi małe granatowe pudełeczko-jest trochę ludu- zauważył
-i wciąż go przybywa-wyznałem chowając przedmiot do kieszeni czarnych spodni
-widziałeś gdzieś Niki?- zapytał obojętnie poprawiając czarną bluzę
-tak, stoi-zacząłem szukać dziewczynę wzrokiem-tam..-dodałem po chwili nie pewnie widząc jak dziewczyna całuje się z jakimś gościem
-dobra idę się napić-wyznał po chwili Harry dziwnym głosem
-Harry-zawołałem
-nie ważne- zawołał odchodząc w stronę tyłu domu
-witaj kotku-zawołała jakaś dziewczyna-stęskniłeś się
-Danielle- szepnąłem szeroko otwierając oczy na widok dziewczyny
***oczami Nicol***
-okej poszedł
-co ty robisz do cholery!-zawołał Dominik
-o co ci chodzi??
-nie udawaj!
-sorry, no już się nie powtórzy
-oby!
-spoko
***oczami Jenn***
-hej Zayn-przywitałam się
-hej
-widziałeś gdzieś Liam’a
-nhmm… sprawdzałaś nad basenem??
-tak, ale go niema
-poczekaj…-wyjął telefon i zaczął pisać wiadomość-już tu idzie-dodał po chwili odbierając wiadomość
-dzięki-podziękowałam uśmiechając się następnie zostawiłam go z paroma dziewczynami z którymi chodziłam do szkoły.
-jestem-rzucił Liam podchodząc do mnie cały zdyszany i nie zdrowo podekscytowany.
-coś nie tak??-zapytałam widząc rozbiegany wzrok chłopaka jak by się czegoś obawiał.
-Liaam!!!-zawołał zdenerwowany Naill
-co?-zapytał chłopak
-dobrze wiesz co!!-zawołał -chodź tu
-już-zapewnił-poczekaj tu i nigdzie się z tond nie ruszaj, okej
-nie idę z tobą
-nie możesz
-czemu??
-Jenn, po prostu tu zostań
-dobra!
-dzięki
-Liam do cholery!-zawołał Louis również zdenerwowany
-już-zawołał idąc w pośpiechu w ich stronę. Miałam stać jak kretynka widząc jak wokół wszyscy się świetnie bawią w rytm muzyki przy migających kolorowych światłach podczas gdy mój nie doszły chłopak ma problemyjego chyba głowa bolipomyślałam ruszając za nim do wnętrza domu. Gdy stanęłam w progu w tym samym miejscu z kąt krzyczeli chłopaki zobaczyłam jak ta sama ****!!! która obrażała mnie nam na parkingu kleiła się do Liam’a. Widok był okropny ale mimo to stałam jak wryta czując jak łzy zaczynają napływać do oczu.
-Jenn widziała….-zaczął Zayn przerywając po chwili
-to Danielle?-zapytałam kojarząc wątki
-tak ale..-przyznał po chwili
-tylko tyle chciałam wiedzieć-przerwałam biorąc głęboki oddech następnie odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę jednego z stolików alkoholem, wzięłam otworzoną już butelkę jakiegoś alkoholu napiłam się z niej i ruszyłam w najdalszy zakątek ogrodu. Okazało się później że niebyło tam imprezy tylko kilka strych drzew i stara huśtawka a na niej…. Harry? ten widok specjalnie mnie nie zdziwił nie wiem czemu.
-co tam?-zapytałam siadając obok niego. Spojrzał na mnie swoimi smutnymi oczami po czym napił się alkoholu z swojej butelki.
-Nicol-wyznał krzywiąc- a ty?
-Liam-odparłam pijąc alkohol
-Liam?-zapytał- może ta szmata?-oparł się łokciami o kolana.
-oboje
-uuuu!!! hehe.. tak źle??-zapytał śmiejąc się. Nic nie powiedziałam tylko pokiwałam głową i znów napiłam się .
-i co masz zamiar zrobić? Chyba tak nie zostawimy tego
-a co proponujesz???-wiem głupie pytanie ale w końcu po paru głębszych zaczęło kręcić mi się w głowie.
-no wiesz..-zaczął chłopak kładąc mi rękę na kolanie
-wiesz… przeginasz-stwierdziłam zrzucając jego dłoń-chcesz ja spadam?-zapytałam wyciągają ku niemu rękę z moją butelkę jednocześnie wstając.
-nie chcę tego chcę ciebie-rzucił chłopak przyciągając mnie do siebie
-Harry puszczaj!-zawołałam lądują na jego kolanach
-przestań to tylko zabawa-odparł przyciągając mnie mocniej do siebie
-Harry!!-zawołałam ostrzegawczo-po czym spojrzałam odruchowo w bok i zobaczyłam…. zobaczyłam jak Liam’a jego mina nic nie mówił.
-pacz kto przyszedł-zawołał Harry, Payne nic nie powiedział odwrócił się na pięcie i zaczął iść w stronę ogrodu po którym kręciło się coraz mniej osób.
Wtedy poczułam taki przypływ siły że już nie siłowałam się z Harry tylko od razu wyrwałam mu i pobiegłam w stronę odchodzącego chłopaka.
-zaczekaj!-zawołałam łapiąc chłopaka za łokieć
-po co?!-zapytał gniewnie chłopak ale w jego oczach było widać zawód i smutek
-to nie tak-zaczęłam
-a jak!? od samego początku bawiłaś się mną od samego początki, tylko powiedź po co?! Harry nie przecież wygórowanych oczekiwań, na powieź po co??!
-uważaj na słowa!-ostrzegłam
-ale po co to wszystko i tak wszystko skończone idź Harry czeka..
-jeśli tak naprawdę o mnie myślisz to masz rację.. nie powinniśmy się spotykać-wyznałam ledwo powstrzymując łzy po czym odwróciłam się i powolnym krokiem
Ruszyłam przed siebie.
-Jenn- zawołał cichym głosem, mimo to szłam dalej wyprostowana z zaciśniętą pięścią udając że wszystko jest w porządku ale nic nie było. Czułam jak moje serce pękało z każdym krokiem oddalającym mnie od niego. Sama do końca nie byłam pewna dla czego przecież tak naprawdę.. nic nas nie łączyło. Kogo chcę oszukać kochałam go i dopiero teraz to zrozumiałam. Wieczór się dopiero zaczynał więc to nie było to koniec rozczarowań na dziś.
-Jenn! jesteś-zawołała z ulgą Sandra-chodź wszyscy czekają na toast-dodała biegnąc w moja stronę
-jestem zmęczona-skłamałam wciąż idąc w stronę auta- z całą pewnością poradzicie sobie bez zemnie
-proszę to tylko jeden toast-poprosiła dziewczyna zabiegając mi drogę, chcąc mnie powstrzymać- jeden-dodała pokazując mi polec wskazujący.
-jeden- powtórzyłam przewracając oczami widząc bezsensowny upór siostry, po czym odwróciłam się na piecie kierując się w stronę wejścia frontowego. Po przekroczeniu progu poczułam się dziwnie pod spojrzeniami wszystkich zebranych w salonie a moja nie omylna intuicja podpowiadała mi bym uciekała jak najszybciej. Wchodząc w sam środek podejrzanie cichego tłumy patrzącego na mnie drwiną i nienawiścią już wiedziałam o co chodzi widząc przed sobą Kate z jej świtą ora z Nicol w tyle co było wielkim zaskoczeniem.
- wreszcie przybyła nasza kochana Jennifer- zawołała teatralnie Barbie rozglądając się po zgromadzonych przyglądając czy każdy podniósł do góry plastikowy kubeczek z napojem-więc za zdrowie naszej kochanej...- zaczęła przemowę dumna z siebie dziewczyna mogąc wygłosić swoje przemówienie którego nie byłam w stanie wsłuchać zajęta wpatrywaniem się w trójkę chłopaków (Zayn'a, Naill'a oraz Louis'a) stojących z tyłu tłumu na schodach przyglądając się całej sytuacji
bez wyrazu. Dochodzące moich uszu coraz głośniejsze śmiech publiczności Kate sprowokowały u mnie łzy które z każdą sekundą coraz bardziej było mi trudniej powstrzymać, aż w końcu popłynęły cienkim strumykiem po policzkach rozmazując makijaż. Rozejrzałam się dookoła patrząc na zgromadzony tłum świetnie się bawiący moim kosztem. Upokorzona i zraniona odwróciłam się do wyjścia. Na drodze stała Sandra z Liam'em wpatrzeni we mnie zdezorientowanym wzorkiem.
Ruszyłam w ich stronę kierując się do wyjścia licząc że to koniec upokorzeń myliłam się. Gdy tylko ich minęłam przy wyjściu pojawiła się blond sługuska Babie z sokiem którym oblała mój dekolt. Po kolorze i zapachu poznałam że to sok grejpfrutowy na który byłam uczulana odkąd pamiętam. Całe zajście jeszcze bardziej rozbawiło widownię.
-chrzańcie się-wrzasnęłam wściekła odwracając się do tłumu-wszyscy- dodałam cichym drżącym głosem-wszyscy- patrząc na ludzi których miałam za przyjaciół, po czym wybiegłam z budynku próbując zetrzeć dłońmi przyczyn jeszcze bardziej pogorszyłam sprawę. Oszołomiona całym tym zajściem nawet nie zauważyłam
gdy wpadłam na jakąś osobę.
- nic ci nie jest-zapytał zaniepokojony wysoki ciemno włosy, wysportowany chłopak o hipnotyzujących zielonych oczach. Chciałam kazać mu się odwalić ale słowa uwięzły mi w gardle przez niesamowicie poleśny ból nie pozwalający mi złapanie oddechu. Chłopak wspaniałomyślnie przytrzymał mnie próbują dowiedzieć się jak może mi pomóc. Nagle usłyszałam zdenerwowany głos mężczyzny zmierzającego w naszym kierunku.
-co się dzieje!? - zapytał szofer pomagając chłopakowi zaprowadzić mnie do samochodu
-sam bym chciał bym wiedzieć-odparł bezradnie tajemniczy chłopak, po czym obaj zaprowadzili mnie do samochodu a następnie pojechaliśmy do auta kierując się do szpitala.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
(Szpital)
-miałaś wielkie szczęście,- rzucił doktor Zaltzman wchodząc do gabinetu z głową pochyloną nad wynikami.
-wiem-szepnęłam ledwo wyraźnym głosem myśląc o przypadkowym chłopaku o nie zwykłej urodzie.
- rzadko spotyka się ludzi kochających bezinteresownie- kontynuował doktor siadając o bok
-co!?- zapytałam zszokowana otwierając szerzej oczy na doktora
- no ten chłopak co przyjechał z tobą-wyjaśnił doktor patrząc na mnie zdziwiony- nie ...-zaczął doktor
-nie...- zaprzeczyłam wyprzedzając pytanie doktora na co zaczęliśmy chichotać.
-a teraz powiedz mi jak to się stało- poprosił doktor wskazując palcem na dekolt który nadal był czerwony od ciągłego drapania.
- mały wypadek- skłamałam, udając że wszystko gra.
-na pewno- upewniał się doktor
- tak- odparłam uśmiechając się sztucznie. Do gabinety wpadła Samanta cała roztrząśnięta.
-Jenn, kochanie nic ci nie jest!!- rzuciła mama rzucają mi się na szyję z ulgą-tak się martwiłam- dodała cofają się by spojrzeć na mnie jednym z tych rodzicielskich spojrzeń.
- nie wątpię - zapewniłam wstając z krzesła, po czym żegnając się z lekarzem wyszłyśmy na korytarz oczywiście nie obeszło się bez zbędnych pytań zadanych doktorowi przez Samantę. Ale mi to nie przeszkadzało mi to bo mogłam przyjrzeć się chłopakowi który cierpliwie czekał obok szofera kiedy zakończy się rozmowa "dorosłych". Po zakończeniu rozmowy ruszyłyśmy w ich kierunku. Gdy tylko pokonaliśmy połowę drogi do chłopaków oni zerwali się jednocześnie zadając setki chaotycznych pytań jednocześnie.
- wszytko w porządku- odparłam krótko na nie zrozumiale pytania na chcąc ich uspokoić- możemy porozmawiać-dodałam pytając przystojnego chłopaka ignorując wszelkie pytania i spojrzenia towarzyszy pod wpływem hipnotyzującego spojrzenia przystojniaka.
-oczywiście-zgodził się z delikatnym uśmiechem w prawym knociku ust, patrząc mi w oczy jednocześnie wkładając dłonie do kieszeń przednich czarnych spodni wystawiając tylko kciuki.
-na osobności- dodałam nie spuszczając wzroku z przystojniaka.
-ohh, mam do pani pytanie- zwrócił się kierowca do mamy chcąc ją odciągną od nas byś my mogli porozmawiać.
-jestem ...- zaczęłam gdy tylko mama się oddaliła
-wiem kim jesteś-przerwał mi chłopak chcą skrócić rozmowę do niezbędnych treści- jestem James ale mów mi Jay-dodał z przepraszającym uśmiechu za swoją nie grzeczność.
- więc Jay- zaczęłam nie wiedząc do kończ jak mam mu podziękować- chodź nie wiem dla czego mi pomogłeś, ale dziękuję ci- dodałam nie śmiało spuszczając wzrok
- zawsze można na mnie liczyć, gdy dama w potrzebie- wyznał dumą Jay
-oj poczekaj do jutra, zobaczysz zmienisz zdanie- powiedziałam pewnym głosem nawiązując do "damy"
- ja nie zmieniam zdania o pięknych dziewczynach nie jest zależne od kłamstw inny -uprzedził Jay
- tylko od pierwszego wrażenia?- zapytałam ciągną temat
-dokładnie-poparł James zadowolony że go rozumiem bez wyjaśnień
-Jennifer, pośpiesz się- zawołał Samanta stojąc samotnie kilka metrów dalej
- chwila- zawołałam w odpowiedzi- może cię podwiesić- zwróciłam się do chłopaka
-nie ma takiej konieczności -odmówił -mieszkam nie daleko-dodał wyjaśnia po chwili
- więc jeszcze raz dziękuje za bezinteresowność - podziękowałam po czym spróbowałam go wyminąć
-a kto powiedział ze tak było- zapytał nonszalancko stając mi na drodze
-a co byś chciał-zadałam pytanie zdziwiona jego pytaniem
-mhmm, niech pomyślę-zamruczał chłopak lekko pochylając się nade mną bacznie mnie obserwując
- numer telefonu- dodał rozbawiony moją poddenerwowaną sytuacją miną
-nie- zaprzeczyłam rozbawiona wysiłkami chłopaka dla jednego głupiego numeru
-mogę wiedzieć dlaczego!?- spytał zaciekawiony moją odpowiedział przystojniak
-nie doję go przypadkowym chłopakom-odparłam mijając chłopaka
-ale jestem przypadkowym bohaterem-poprawił mnie z nadzieją że zmienię zdanie
-nie-zaprzeczyłam odwracając głowę
-przez ciebie stracę wiarę w sens bezinteresownego ratowania dam w potrzebie- zawołał uśmiechając się zjawiskowo.
-może kiedyś się spotkamy-zawołałam zmieniając temat
-na pewno-odparł chłopak wyjmując prawą dłoń z kieszeni po czym poklepał kieszeń czarnej bluzy. Nie wiedziałam o co mu chodzi ale już nie wnikałam, po prostu ruszyłam za mamą do wyjścia. Pod szpitalem rozstałam się z mamą która pojechała samotnie swoim autem.
-Jenn!-zawołały dwie dziewczyny z ulgą za moimi plecami. Gdy spojrzałam za siebie zahaczyłam zdyszaną Nicol i Sarę. Dziewczyny zaczęły się tłumaczyć ale niemiałam ochoty słuchać tego więc wsiadłam do auta, po czym nakazałam kierowcy wracać do domu który tak uczynił.
------------------------------------------------------------strój Jenn na imprezę
06.02.2012 o godz. 22:25


Kochałam go... to był nasz Pies.. Nasz... Niczyj inny...

[*]
06.02.2012 o godz. 22:10
I trwał, i trwał, i trwał bez końca. Był to namietny pocałunek. Nie ważne, że nie wiedziałam jak sie całować. To wyszło ze mnie od środka. Myślałam tylko o nim, tylko i wyłącznie o nim. Nagle oderwał moja twarz od jego twarzy i patrzył sie na mnie tymi pięknymi niebiańskimi oczami. Byliśmy cali mokrzy. Koszulki przyklejały nam się do ciał. Nie był umieśnoiny, był grubaskiem. Znaczy nie, ze był gruby tylko był taki słodziutki. Taki jaki śnił mi się po nocach. Nie miałam zadnego pomysłu na powiedzenie czegokolwiek. Miałam dalej go całowac, iśc gdzies, zagadać.? Nagle on zaczął mówic :
- Ja.. przepraszam.
- Nie masz za co. - Usmiechnełam się zachęcająco.
- Wiem, ze Ci się nie podobam.
- Ej, pod...
- Nie. Wiem, ze nie. Nie mów juz nic. Znikne ci z oczu raz na zawsze. - Powiedział to i pobiegł w stronę lasu.
- Harry, zaczekaj.! Podobasz mi się, zostań.!- Wołałam, ale on juz nie słyszał.
Zniknął. Nie, tylko nie to. Musze za nim pobiedz. Wziełam nogi za pas i zmierzyłam w kierunku lasu. Było już ciemno, ale nie miało to dla mnie większego znaczenia. Liczyły sie teraz uczucia Hazzy. I jego i moje. Szukałam go w tym lesie z jakies pół godziny i nie mogłam go znaleźć. Chyba sama się zgubiłam. Jezu co ja teraz zrobie. Komórke zostawiłam w domu One Direction. Nagle cos zaszeleściło z tyłu. Bałam sie jak cholera, przyznam.
- Idź do domu.
- Nie.
- Prosze cie Al. idź do domu.. - Powiedział zciszonym głosem Styles.
- Ty siebie słyszysz.? Nie pójde. Albo ty idziesz ze mną, albo zostane tu już do konca życia.
- Przestań. Idż ..
- Myślisz że jestem taka głupia. Słuchaj Harry. Podobasz mi się naprawde.! Zobacz co pisałam Belli ostatniej nocy. - Wyciągnełam telefon i pokazałam mu SMS-y dotyczące mojej miłości do niego.- Kocham cię. Podobasz mi się. Potrzebuję Cię.
- Naprawde.?
- Tak naprawdę.
- Too.. Super. - Usmiechnął sie i dał mi buziaka w policzek.
- Wracamy.? Bo trochę jest mi juz zimno.
- Masz moja bluzkę.
- No co ty.!
- Trzymaj.- Opatulił mnie.
Idąc tak ciemnym lasem, niestety nie zauwazyłam korzenia wystającego z ziemi i zachaczyłam o niego nogą. Poczułam straszny bół i upadlam na ziemię. Harry podbiegł do mnie jak oparzony, pomógł mi wstać i spytał co mi jest.
- Noga mnie strasznie boli.- Wydukałam.
- Szybko choc na barana.
- Zgłupiałes.?! Dojdę sama, spokojnie. Niestety, ku moim zastrzerzeniom harry podniósł mnie i zaniósł do jego domu. Tam czekali juz Bella, Liam, Niall, Zayn i Louis. Moja speszona przyjaciółka podbiegła do mnie w jednej setnej sekundzie ciesząc sie jak głupi do sera. Nie wiedziała jesscze o moim wypadku.
- Dzwońcie po karetke, szybko.- Zawołał Harry.
- Co.? Czemu.?- Bella natychmiast znieruchomiała.
- Moze ją zgwałciłeś co.? - Zayn zgrywał twardziela.
- Weź sie puknij w łeb Zayn. Nie jestem taka świnia jak ty, zrozum to wreszcie. Nigdy nie skrzywdziłbym dziewczyny tak jak ty robisz to za kazdym razem.!- Oburzył się Hazza.
- Chłopacy, przestańcie, dośc.! - Uspokoił ich Liam.
- Gdybym nie miał swojej dziewczyny na rekach, z chęcia bym ci przywalił.
- O to twoja dziewczyna.?! I kto tu kogo wykorzystuje co.?
- No własnie.! Słuchasz siebie czasami.?
- A ty siebie.?
- Ej Harry, przestań. Karetka juz jedzie, a ty Zayn weź wrzuć na luz. - Wtrącił sie Louis.
- Dzięki stary.- Skomentował mój chłopak.
Karetka podjechała za 10 minut. Po długiej rozmowie z sanitariuszem, wpuścili do mnie Harrego. Tylko jego. Bella pojechała do mojego domu opoiwedziec wszystko rodzicom. Zostaje dzisiaj u mnie na noc więc będzie jeszcze czas do pogadania. Wyjechaliśmy. Harry trzymał mnie ciągle za reke i wpatrywał sie w moje oczy.
- Ekhem.. To od kiedy jestem twoją dziewczyna, skarbie.?
- Przepraszam, to był taki trik.
- Czyli nie jesteśmy razem.? - Zapytałam smutna.
- Znaczy wiesz, ja to bym mógł juz wyladowac z tobą w łózku ale nie jestem taki jak Zayn. Wolę sie najpierw lepiej poznać. A wiesz co.? Zdaje mi się, ze Ciebie znam już całe moje życie.
- Dzieki.
- Czyli co.? Jutro to ja przychodze do ciebie w odwiedziny.? - Mrugnął do mnie.
- No nie wiem jak chcesz.
- To przychodzę. Bede u ciebie po 16.
- Okej.
Gdy dojechalismy do szpitala, lekarz stwierdził, ze mam złamana noge i musi ją dac w gips. Byłam załamana no ale nie sprzeciwie sie mu. Po założeniu tego opatrunku, Harry zaniósł mnie na rekach do domu. Byłam pod wrażenuiem. Odstawił mnie na ganek, wyjął marker z torby i podpisał sie na mojej nodze, "Dla mojego skarba, który jest głuptaskiem. Harry♥." Po czym odłozył marker, ujał moja twarz w obie dłonie i pocałował romantycznie na dowidzenia. Nie chciałam tego konczyc no ale cóż musiałam.
- Do zobaczenia jutro, piękna.
- Pa, Przystojny kolego.- Posłałam mu jeszcze jednego buziaka.
Weszłam do domu. Przywitali mnie rozpłakani rodzice i Bella. Do końca nocy rozmaiwałam z nia o tym co mi się przydarzyło, a ona cieszyła się i wpatrywała się we mnie jak w obrazek.
06.02.2012 o godz. 22:02

A więc Dzisiaj miałam meega zajebisty dzień . !
Na początku zaczęło się od jechania na siebie aż w koncu sie wkurzyłam i mnie poniosło [ wiecie o co choo . ] W sumie nie nie żałuję tego bo lepiej żebym to zrobiła teraz niż później i by tego się więcej nazbierało . ; p Szyje mam podrapana ale huj tam ; > ... Dzisiaj dysqaaa ; * w szkole była xD na początku było zajebiście ale potem jakoś tak dziwnie . Ala wiesz o co chodzi .i pamiętasz to ;
- ty płaczesz ?
- Nie . !
- Widać
- nie płaczee ! ; <
- Łezki ci lecą i masz takie oczy
- no dobra ; <<<<<<<<
; CCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCC
........
Potem Dariaa mnie do haty odwiozła i dobrze bo mi się nie chciało zapierdalać ; >

Jprd . ich poyebauoo ? z tym wystawianiem drzwi . ; p xD
__________________
Taś , Taś , Taś ; DDDDDDDDDDDDD

Zmykam Puaa ; >


[ ` zauważysz to skarbie w końcu <3 ? ]


+ i znów te moje wieczorne łzy nadziei <3 = / ; CCC
06.02.2012 o godz. 21:56

Rum bum bum bum rum bum bum bum rum bum bum bum
Zastrzelony mężczyzna
Rum bum bum bum rum bum bum bum rum bum bum bum
Zastrzelony mężczyzna.

Och mamo, mamo, mamo
Właśnie zastrzeliłam mężczyznę,
Na dworcu głównym,
Naprzeciw dużego tłumu.
Och, dlaczego? Och,dlaczego?
Oh, mamo, mamo, mamo
Właśnie zastrzeliłam mężczyznę,
Na dworcu głównym.


A czy ty wiesz czego słuchasz ? ;)


Może bit zaraźliwy, czasem nawet jest w porządku. Ale ogarnijmy słowa. Jak Selena Gomez śpiewajmy o świetle lub jej chłoptaś śpiewajmy je był jak dziecko, dziecko, dziecko, nieee...
Może dużo jest ludzi, którzy słuchają Metallicę, Nirvanę, GnR, Nightwish'a. Ale są też dzieci, które nigdy o tym nie słyszały.
"Jak zmienić gust muzyczny brata ?! Słucha tych ścierw jak Nickelback i Nirvany !"
Dziewczyno, niby się znałyśmy, ale no... To już przeszłość... Może to być chamskie, ale no... Nie lubię tego i tych tlenionych blond włosków ;).

Ostatnio oglądałam na TVN film, chyba to była niedziela, o pewnej grupce dziewczyn, które uwierzyły, że są wyjątkowe, bo mają kasę. Dołącza do nich dziewczyna z rodziny tej "rządzącej" i co się dzieje ? Chyba można się domyśleć.
Ta "nowa" odgryza się i rujnuje jednej z tych przyjaciółeczek życie. Gratuluję ! ;)
Chodzi mi o to, że była tam scena :
"Wolałybyście :
A-być frajerką bez przyjaciół,
B-mieć masę fałszywych przyjaciół"
Pod koniec filmu "rządząca" oddala się od przyjaciółeczek i wybrała opcję A.
Jednak cuda się zdarzają, ale i tak suki nie lubię :D
06.02.2012 o godz. 21:56

5

O6.O2.2O12


Ponury dzień, lekcje ciągnęły się jak nigdy a na przerwach nie było nikogo ciekawego. Nie wiem co porobiło się z tymi ludźmi, pochowali się czy co? Wgl nie mogłam skupić się na lekcji, całe lekcje przegadywałam albo odpływałam gdzieś daleko i łapałam zawiechy patrząc się pół godziny na ścianę. Po lekcjach jak najszybciej udałam się do domu, do swojej oazy spokoju.. którą zakłócił mój brat swoim bulwersem ,że nie wyszłam z psem. - to podnieś swoją szanowną dupę i z nim wyjdź. - burknęłam.
- co ty powiedziałaś?! już z psem, pyskaczu..
-... dobra. - ubrałam się szybko i na nieogarze z upiętymi włosami w koka wyszłam. Nie lubię jak ktoś widzi mnie z grzywką do góry. Zmarzłam tragicznie, zrobiłam tylko rundkę dookoła bloku i do domu. Stwierdziłam ,że chcę koniec tygodnia, pomijając szerokim łukiem piątek.. zdjęcia klasowe. UGHH. Nie lubię zdjęć klasowych, zawsze o nich zapominam i ubieram się w jakieś szmaty. Ehh.. dobra idę się germanizować, mam dużo do nauczenia z niemca.


Dziś notka mniej twórcza, mam nadzieję ,że nie zrazi was to do czytania bloga. Właśnie! dajcie jakieś komentarze ,żebym wiedziała ,że jednak ktoś jest moim blogiem zainteresowany. ;)
06.02.2012 o godz. 21:48
Wycieńczona wstałam o 6:00. Niechętnie ubrałam się, uczesałam. Wyszykowana czekałam na resztę towarzystwa. Kiedy w końcu wyszliśmy przez 5 minut marznęłam w aucie. Może to dla was nie dużo, ale dla mnie dłużyło się w wieczonść. Nawet muzyki nie szło posłuchać. Ni chuja ręki wyciągnąć. Ruszyliśmy, z każdą chwilą było coraz cieplej. W końcu dostarliśmy do Świebodzina. U dziadka zjadłam śniadanie. Z Darią i Bobkiem musieliśmy zapierdalać z buta, bo mojemu dziadkowi lizmuzyna nie odpaliła {XD}. Zaszliśmy do Lidla, potem mieliśmy pierwszą matmę. Jak zwykle zeszła cicho , a Szylek jechał po połowie klasy. A moi kochani koledzy jarali się, że pod koronką od bluzki mi kawałek paska od stanika widać ; o. Debile :x XD . Potem miałam zajęcia artystyczne - plastyka. Kredka znowu coś tam napierdalała XD. Rysowałam sobie z Darią i Bobkiem. Potem fizyka. Miałam sprawdzian .. dwója będzie ! XD . Potem na długiej przerwie było zebranie samorządu, jako przewodnicząca popierdzieliłam. Zośka {moja kuzynka + przewodnicząca szkoły} gadała o czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Muszę porozmawiać z Kewinem. Bo on był na paru ostatnich zebraniach, kiedy byłam chora. Kiedy skończyła swoje 'przemówienie' razem z Pauliną powendrowałyśmy na j. niemiecki. Mieliśmy kartkówkę. Miałam malutką ściągę, w razie , gdybym czegoś zapomniała. A Adrian W. doszedł do naszej {lepszej} grupy i też ściągał, ale matoł zasłonił się cały rękoma i pani zaczaiła o co chodzi. Zabrała mu kartkówkę i ściągę. Jak nie umie ściągać (do tego siedzi w ostatniej ławce) to niech się za to nie bierze. Na biologii siedze z Vivą centralnie przed panią i normalnie ściągam. Ech .. żałosne. Potem chemia , na której baba jak zwykle przynudzała. Potem 2 w-f. Kiedy pani sie pytała czemu nie ćwicze , odruchowo powiedziałam "-Bo mi sie nie chce.". Kiedy zrozumiałam , co powiedziałam, zaczęłam się śmiać XD . Siedziałam z Matrynką , potem z Klaudią, Vivą , Zuźką etc. Nie nudziło mi sie :D . Wróciłam z buta z Bobkiem i Paulą. Gadaliśmy, śmialiśmy się. Doszliśmy do domu. Poszłam z Paulą do góry , zjadłam i zaraz jechałam. Pojechałam i kiedy byliśmy w Łagowie siadłam przed TV. Kiedy zaczął chodzić net , to siadłam na laptopie. Zaczęłam wspominać stare czasy, aż mi się łza w oku zakręciła. Potem zaczęłam pisać z Dawidem. Załatwił spotkanie z Kardaszem , Tratwalem , nim , mną i Tatianą. Myślałam, że jebne , jak usłyszałam, że najprawdopodobniej moja była bff będzie. Nie będzie tematów , będzie się jej nudzić, pójdzie do domu. Będę musiała sama siedzieć z tymi jełopami XD W każdym razie jestem ciekawa jej reakcji jutro ' na mnie '. I na następny poniedziałek. Mam nadzieję na odnowę tego wszystkiego, ale na to są akurat minimalne szanse. A szkoda. Trudno , będę tkwiła w moim szarym świecie..

Pozdrawiam. ; *
06.02.2012 o godz. 21:41

I z innej bajki , z innej epoki .
06.02.2012 o godz. 21:41

Aaaaaaaa!!!! ciasteczkowy potwór ♥
06.02.2012 o godz. 21:40

Świat w mojej bajce jest czasem czarno-biały , czasem budzi się do życia kolor .
06.02.2012 o godz. 21:39

Szaleństwo w oczach .
06.02.2012 o godz. 21:37

Rozdział 2 :
- Różo! Co się dzieje?- Spytała zdyszana pani Jagienka. Zapaliła światło i w tym momencię lalka upadła.
- Różyczko! Proszę! Co się dzieje? - Spytała ponownie pani Jagienka.
- Ja, lalka, żyła, śpiewała - mówiła, płacząc Róża.
- Co ty też? Krzysiu ci coś naopowiadał?- spytał. Róża podniosła się i pobiegła do Krzysia.
- Krzysiu, lalka mnie zaatakowała! Wiem że to dziwnie brzmi! Ale...
- ... Wiem! Też to mam. Uważaj,lecz...
- ...Tak, tak, ale co mam zrobić?
Krzyś zrobił minę ,, TO CHCIAŁEM POWIEDZIEĆ''
- Oł wybacz.
- Noto jest dziesiątka. Ja, Ty, twoja koleżanka Marta i Jurek.
Usłyszeli upiorną muzykę.
- Ale to czwurka i co mają ze sobą wspólnego?
Krzyś wziął ją za rękę i zaciągną ją do przebieralni. Słuchaj nie wiem kto jest uwięziony, ale będą cię nękać jawy i sny które mogą ci coś robić. Słuchaj była jeszcze Kamila, ale została tam zaciągnięta i zaginęła. I trzeba znaleść resztę. A później trzeba ich zgromadzić na cmetarz i... dalej nie wiem.- Przerwało mu śmiech hieny. Wyszli i coś zaczęło ciągnąć ich do podziemia...
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Byłam kilka godzin na imprezie, a pomiędzy minutami napisania jednego i drugiego miałam ćwiczyć więc przepraszam za błedy ortograficzne. Dzięki!
06.02.2012 o godz. 21:36

Zrażona uczuciami
06.02.2012 o godz. 21:36
Emocje które nami rządzą łatwo rozpoznać ,
np . po piciu .
Fanta = szczęście
Tiger = szaleństwo
sprite = jest O.K
frugo ( czarne ) coś cie gryzie .


;)
06.02.2012 o godz. 21:35

77.

Nie mogę się skupić. Notatki leżą przy laptopie, a ja oglądając 'Komedię Romantyczną' dostaję kolejnych skurczy mięśni twarzy... Unosząc się metr nad ziemią - odliczam:
5 dni 12 godzin
Miałam być martwa - wyrzucić resztki uczuć z siebie - nie wyszło... wróciłam do żywych... Zamykając raz na zawsze tamten etap w moim życiu. I mamy wiosnę w środku zimy.
Dziękuję ...




Twoje ramiona – nie kruszące się ciasto
Ja w twoich ramionach – nieistotny dysonans
Deszcz szczęścia strzał nad przepaścią
Na skrzyżowaniu słów niewypowiedzianych
Gdzieś pomiędzy wierszami
Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Tyle mógłbym ci powiedzieć
Jeszcze mocniej cię przytulić

06.02.2012 o godz. 21:34

Depresją się łatwo zarazić ,
ale uleczyć to trzeba kilku nieprzespanych nocy ,
kilka pudełek lodów ,
litry łez .
06.02.2012 o godz. 21:28
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki