Wszystko wróciło do normy. Najgorsze już minęło, czyli dół w jakiego się wkopałem i wyjść nie mogłem. Wiem, że czas jest najlepszym lekarstwem i tak też było tym razem. Wszystko już sobie poukładałem, wiem już czego chcę od życia tak naprawdę i zdaję sobie sprawę, że to liczy się najbardziej na świecie. Już nie pozwolę sobie na powtórkę z tego co było.
13.03.2010 o godz. 19:14
http://www.youtube.com/watch?v=kffacxfA7G4
TO MOJA NAJUKOCHAŃSZA PIOSENKA. TEŻ BYM TAK CHCIAŁA JAK JEST W TELEDYŚKU;
- POZNAĆ JAKIEGOŚ KSIĘCIA!!!
:)(:
TO MOJA NAJUKOCHAŃSZA PIOSENKA. TEŻ BYM TAK CHCIAŁA JAK JEST W TELEDYŚKU;
- POZNAĆ JAKIEGOŚ KSIĘCIA!!!
:)(:
13.03.2010 o godz. 19:13
On: Kocham Cię słoneczko Ti moje :*
Ona: ja Ciebie bardziej! ale aniołku pamiętaj tych słów nie rzuca się na wiatr i jeśli nie kochasz naprawdę to proszę nie pisz tak bo tylko mnie zranisz
On: Kocham, kocham
Ona: ja też kocham
On: tęsknie:*
Ona: ja bardziej kochany
On: ja umieram z tęsknoty
Ona: jakoś damy rade aniołku
a teraz to Ona umiera z tęsknoty a On bawi się w najlepsze ;(;(
Ona: ja Ciebie bardziej! ale aniołku pamiętaj tych słów nie rzuca się na wiatr i jeśli nie kochasz naprawdę to proszę nie pisz tak bo tylko mnie zranisz
On: Kocham, kocham
Ona: ja też kocham
On: tęsknie:*
Ona: ja bardziej kochany
On: ja umieram z tęsknoty
Ona: jakoś damy rade aniołku
a teraz to Ona umiera z tęsknoty a On bawi się w najlepsze ;(;(
13.03.2010 o godz. 19:02
Już wiem że jesteś z inną
Już wiem, że jesteś z inną...
dowiedziałam się przez przypadek.
Dlaczego więc nadal Cię kocham?
Dlaczego nie mogę Cię wyrzucić
z pamięci?
Dlaczego po nocach szlocham?
Dlaczego to wszystko w głowie
mi siedzi?
Już wiem, że kochasz inną...
usłyszałam to przez przypadek,
ciało me zadrżało,
nie potrafiłam uwierzyć
w to co się stało.
- "Jest w nią tak zapatrzony"- słyszałam każde słowo,
lecz zachowałam się prawidłowo.
Nie dałam po sobie poznać
jak mnie to zabolało.
Nie pozwoliłam łzą wypłynąć
mimo - iż serce me płakało.
Później słabo mi się zrobiło
"kocha inną" - to słowo mnie zabiło!
Oczy łzami się napełniały,
w uszach te straszne słowa brzmiały.
I mimo, iż cierpie...
wierzę, iż o Tobie zapomnę,
wierzę - że poradzę sobie.
Muszę dzielnie się trzymać,
by kolejny dzień przetrzymać.
Dobrze, że Was nie widziałam,
że o waszym uczuciu tylko słyszałam.
Nie chcę Cię widzieć...
tak będzie lepiej,
mi - bez Ciebie
Tobie - beze mnie...
Już wiem, że jesteś z inną...
dowiedziałam się przez przypadek.
Dlaczego więc nadal Cię kocham?
Dlaczego nie mogę Cię wyrzucić
z pamięci?
Dlaczego po nocach szlocham?
Dlaczego to wszystko w głowie
mi siedzi?
Już wiem, że kochasz inną...
usłyszałam to przez przypadek,
ciało me zadrżało,
nie potrafiłam uwierzyć
w to co się stało.
- "Jest w nią tak zapatrzony"- słyszałam każde słowo,
lecz zachowałam się prawidłowo.
Nie dałam po sobie poznać
jak mnie to zabolało.
Nie pozwoliłam łzą wypłynąć
mimo - iż serce me płakało.
Później słabo mi się zrobiło
"kocha inną" - to słowo mnie zabiło!
Oczy łzami się napełniały,
w uszach te straszne słowa brzmiały.
I mimo, iż cierpie...
wierzę, iż o Tobie zapomnę,
wierzę - że poradzę sobie.
Muszę dzielnie się trzymać,
by kolejny dzień przetrzymać.
Dobrze, że Was nie widziałam,
że o waszym uczuciu tylko słyszałam.
Nie chcę Cię widzieć...
tak będzie lepiej,
mi - bez Ciebie
Tobie - beze mnie...
13.03.2010 o godz. 19:01
Hej
Sobota..niby dzień wolny od szkoły ale, nie od nauki i sprzątania-przynajmniej dla mnie. Od samego rana sprzątałam dom.Niedawno skończyłam i teraz tak sobie tu siedzę ale wieczorem pewnie lookne do lekcji bo chce mieć wolną niedziele.Właśnie- jutro spotkanie do bierzmowania=siedzenie w zimnym kościele do wieczora ;//Trudno przynajmniej spotkam się z przyjaciółmi tyle dobrego :d.Na koniec zacytuje moją mamę która chciała mi dziś wytłumaczyć Twierdzenie Pitagorasa:
Jednak liczę na to że może jakoś się tej matmy naucze :D
Genialnie-genialna<33
Sobota..niby dzień wolny od szkoły ale, nie od nauki i sprzątania-przynajmniej dla mnie. Od samego rana sprzątałam dom.Niedawno skończyłam i teraz tak sobie tu siedzę ale wieczorem pewnie lookne do lekcji bo chce mieć wolną niedziele.Właśnie- jutro spotkanie do bierzmowania=siedzenie w zimnym kościele do wieczora ;//Trudno przynajmniej spotkam się z przyjaciółmi tyle dobrego :d.Na koniec zacytuje moją mamę która chciała mi dziś wytłumaczyć Twierdzenie Pitagorasa:
Pitagoras twierdzi że wszystko śmierdzi :D
Jednak liczę na to że może jakoś się tej matmy naucze :D
Genialnie-genialna<33
13.03.2010 o godz. 18:54
no cóż.
2 dzień nieubłaganego weekendu :)
pisze pare notek bo mam w końcu możliwość to robić.
w środe mam rekolekcje więc tez posiedze na kompie...
ale do czego zmierzam.
chcialem podziękować. xD
wszystkim, którzy czytają to co pisze i ze piszą coś co ja mogę czytać. :)
2 dzień nieubłaganego weekendu :)
pisze pare notek bo mam w końcu możliwość to robić.
w środe mam rekolekcje więc tez posiedze na kompie...
ale do czego zmierzam.
chcialem podziękować. xD
wszystkim, którzy czytają to co pisze i ze piszą coś co ja mogę czytać. :)
13.03.2010 o godz. 18:50
Chyba kazdy marzy zeby prowadzic blog idealny zeby ilosc srednia osob wchodzacych w ciagu dnia przekroczala 100 a komentarze siegaly liczbie bliskiej 40 ;] no nie przesadzajmy moze 10 :)
bynajmniej mnie by taka ilosc juz zadowolila . Przyznaję milo jest patrzec jak wyswietla sie 10 komentarzy ale przeciez nie to chyba jest nawazniejsze ? Bynajmniej dla mnie nie . Lubie pisac blogi poniewaz moge przekazac moje mysli innym , podzielic sie swoimi przemyslenami nie zawsze pozytywnymi , przeciez jest tyle spraw ktorym warto poswiecic chocby jedna notke :) a i rowniez te "mniej wazne " i mam tutaj na mysli takie rzeczy jak np . jak zwrocic na siebie uwage chlopaka (co mi sie nigdy nie udaje ;p ) ,dzien w szkole , kartkowki itp :)
Pamietam ze zawsze chcialam miec chlopaka takiego z prawdziwego zdarzenia zeby byl idealny i choc zaden z tych w ktorych sie kochalam z pewnoscia i to zupelnie bez sarkazmu nie byl ani troche idealny to mimo tego chcialam sie dla nich zmieniac . Zamiast czarnego koloru polubic bialy .Przestac ogladac swoje ulubione seriale , czytac ksiazki przy ktorych jak dotad znikalam w swoim swiecie i to tylko dlatego ze ON powiedzial ze to jest glupie .W koncu nic ze mnie nie zostalo stalam sie sztucza marionetka , kierowana przez jego mysli i odczucia .i wszystko by bylo o gdybym pewnego razu nie przestawala udawac i gdybym nie wybuchnela gniewem i nie pokazala swoje pradziwe ja . Dziewczyne nieidealna .
I od pewnego czasu jestem soba i choc oznacza to o polowe znajomych mniej i dziwne spojrzenia to jednak wole byc soba niz marnym cieniem jego idealu dziewczyny
Cos mojego ..
-Jak było ?
Bała się tego pytania od wczorajszego wieczoru szukała na nie odpowiedzi . Podsyconych euforia oczu patrzących na nią w oczekiwaniu ,ze uśmiechnie się . Zacznie płakać ze szczęścia albo cos w tym rodzaju . Chciała być sama jako tako ułożyć sobie w głowie co im powie . Co powie im wszystkim o czymś co miało przypominać miłość niczym z Titanica ,a okazało sie zatapialnym wrakiem uczuć niepewności zmieszanych z odrobina uczucia którego nie potrafiła nazwać .
Przejechała językiem po ustach . Zwilżyła suche wargi dodając sobie przy tym otuchy .
-Jak było ? - powtórzyła zachrypiały wzrokiem .
Ze wszystkich sil starała sie aby jej wzrok nie napotkał żadnego z znajomych jej spojrzeń . Jakimś cudem udało sie to jej . Zatrzymała wzrok na doniczce z przekwitniętym fikusem . "Swoje najlepsze lata ma juz za sobą " -pomyślała .
Wyczuwała ta cisze . Każdym drobnym gestem czy słowem przerywającym ta chwile , coraz bardziej zbliżała sie do chwili w której będzie musiala im odpowiedzieć .
A wtedy w jej głowie nastanie pustka . W jej głowię juz panowała pustka i to tak bezgraniczna ze bala sie jej , bala sie patrzeć czuć , dotykać , słyszeć aby nie poczuć jeszcze bardziej dotkliwie tego uczucia , tego "czegoś" jak to nazwala w myślach .
W jej umyśle pojawiło sie kilka teorii jakimi mogłaby by ich urzec . Postanowiła jednak ograniczyć sie do jednego zdania , choć dobrze wiedziała ze to nie będzie ich w stanie zadowolić .Będą chcieli więcej .Jak krwiożercę sepy .Nie dostrzegają faktu ze jej dusza nawet juz nie serce ale właśnie cos co podobno wyróżnia człowieka jest przedziurawiona przez jego dłonie . Słowa .I myśli które na jej szczęście nie ujrzały światła dziennego mimo tego ona dobrze wiedziała jak one by brzmiały .
-Świetne ! - włożyła w to resztki optymizmu jaki jej pozostał po wczorajszym popołudniu .Starała sie uśmiechnąć aby wyjść jak najbardziej wiarygodnie ."Grasz sama siebie "-pomyślała ."I to w najgorszym stylu . "
-Świetnie ? Tylko tyle ? Wiesz , liczyłam na kilkanaście złożonych zdań -przyjaciółka obdarzyła ja serdecznym uśmiechem .
-No .-zaczęła sie plątać .Poczuła ciepło które uderzało w jej twarz zupełnie tak jak wczoraj ze wszystkich sil starała sie wymazać ten obraz a ona kazała jej powiedzieć jak było . Czy by jej uwierzyła ?Wsparła ? Nie wyrzuciła ze przecież właśnie tego chciała .
Do cholery ! Nie powinna mieć wątpliwości nie wobec niej . Znała ja od zawsze . Zawsze była z nia .We dwie .Pocieszały sie milcząc , śmiejąc sie a nawet płacząc prawdziwa siostrzana więź . Wiec dlaczego teraz nie potrafiła jej pomoc . Wzbierały sie w niej coraz bardziej negatywne uczucia nad którymi nie potrafiła zapanować .
Z trudem usiadła na metalowym krześle ,gdzieś przez mgle usłyszała glos swojej przyjaciółki .
Nie odpowiedziała .
Poczuła bo raz niewiadomo który wstręt do samej siebie . Do swojego ciała ,gdy tylko dotarła do domu spaliła bluzkę i spodnie które wówczas miała na sobie . Chciała o tym zapomnieć . Tak jakby wczoraj nie było jakby nie istniały godziny które zniszczyły jej zycie . Miała ogromna chęć aby zedrzeć z siebie skore , wydłubać oczy .
Zamknąć myśli w osobnym pudle , nieprzepuszczającym powietrze .
Ciągle czuła jego oddech na swoim policzku , okropny odgłos sapiącego samca .
Nawet nie poczuła kiedy po policzkach zaczęły jej płynąc pierwsze łzy .
Znowu przed oczami miała te obrazy . Jego natarczywe ręce ,które wędrowały z każdą chwila coraz śmielej pod jej turkusowym swetrze .
-Przestań -wykrzyknęła .
Zerwała sie z ławki . Zbiegając po schodach o mało co nie skręciła sobie kostki .
Wciąż bardzo wyraźnie pamiętała te zdarzenie .
Nie mogła tego wytrzymać ,choć sie jej podobał nie potrafiła znieść tego uczucia ,ze tak bezpruderyjnie ja dotykał . Nie , nie zgwałcił jej . Wciąż sobie wyrzucała ze czymś go musiala sprowokować jakimś gestem dać mu zachętę do dalszych kroków . Zawsze była wobec mężczyzn nieufna ich dotyk sprawiał ze nieruchomiała . Stawała sie głazem . Zaledwie tylko dlatego ze dotknął ja chociażby w przelocie za rękę . Czuła ze naruszył jej własne ja . Uczucie nietykalności . Walczyła sama z sobą .Czy ja zrozumie ? Nie wyśmieje ? Nie powie ze jest przewrażliwiona ?
Zrozumie ze zrobił cos czego ona nie chciała ?
Zniszczył jej barierę ochronna przed niewyobrażalnym bólem i cierpieniem ?
Postanowiła zachować ta historie dla siebie .Przełknęła ślinę i powiedziała :
-A wiec ..było cudownie .Myślę ze tez mu sie podobam . I ze zawsze będziemy razem . Tak jak w Titanicu wiesz ?
I nie musiala mówić ze nie miała na myśli Rosę i Jacka .
bynajmniej mnie by taka ilosc juz zadowolila . Przyznaję milo jest patrzec jak wyswietla sie 10 komentarzy ale przeciez nie to chyba jest nawazniejsze ? Bynajmniej dla mnie nie . Lubie pisac blogi poniewaz moge przekazac moje mysli innym , podzielic sie swoimi przemyslenami nie zawsze pozytywnymi , przeciez jest tyle spraw ktorym warto poswiecic chocby jedna notke :) a i rowniez te "mniej wazne " i mam tutaj na mysli takie rzeczy jak np . jak zwrocic na siebie uwage chlopaka (co mi sie nigdy nie udaje ;p ) ,dzien w szkole , kartkowki itp :)
Pamietam ze zawsze chcialam miec chlopaka takiego z prawdziwego zdarzenia zeby byl idealny i choc zaden z tych w ktorych sie kochalam z pewnoscia i to zupelnie bez sarkazmu nie byl ani troche idealny to mimo tego chcialam sie dla nich zmieniac . Zamiast czarnego koloru polubic bialy .Przestac ogladac swoje ulubione seriale , czytac ksiazki przy ktorych jak dotad znikalam w swoim swiecie i to tylko dlatego ze ON powiedzial ze to jest glupie .W koncu nic ze mnie nie zostalo stalam sie sztucza marionetka , kierowana przez jego mysli i odczucia .i wszystko by bylo o gdybym pewnego razu nie przestawala udawac i gdybym nie wybuchnela gniewem i nie pokazala swoje pradziwe ja . Dziewczyne nieidealna .
I od pewnego czasu jestem soba i choc oznacza to o polowe znajomych mniej i dziwne spojrzenia to jednak wole byc soba niz marnym cieniem jego idealu dziewczyny
Cos mojego ..
-Jak było ?
Bała się tego pytania od wczorajszego wieczoru szukała na nie odpowiedzi . Podsyconych euforia oczu patrzących na nią w oczekiwaniu ,ze uśmiechnie się . Zacznie płakać ze szczęścia albo cos w tym rodzaju . Chciała być sama jako tako ułożyć sobie w głowie co im powie . Co powie im wszystkim o czymś co miało przypominać miłość niczym z Titanica ,a okazało sie zatapialnym wrakiem uczuć niepewności zmieszanych z odrobina uczucia którego nie potrafiła nazwać .
Przejechała językiem po ustach . Zwilżyła suche wargi dodając sobie przy tym otuchy .
-Jak było ? - powtórzyła zachrypiały wzrokiem .
Ze wszystkich sil starała sie aby jej wzrok nie napotkał żadnego z znajomych jej spojrzeń . Jakimś cudem udało sie to jej . Zatrzymała wzrok na doniczce z przekwitniętym fikusem . "Swoje najlepsze lata ma juz za sobą " -pomyślała .
Wyczuwała ta cisze . Każdym drobnym gestem czy słowem przerywającym ta chwile , coraz bardziej zbliżała sie do chwili w której będzie musiala im odpowiedzieć .
A wtedy w jej głowie nastanie pustka . W jej głowię juz panowała pustka i to tak bezgraniczna ze bala sie jej , bala sie patrzeć czuć , dotykać , słyszeć aby nie poczuć jeszcze bardziej dotkliwie tego uczucia , tego "czegoś" jak to nazwala w myślach .
W jej umyśle pojawiło sie kilka teorii jakimi mogłaby by ich urzec . Postanowiła jednak ograniczyć sie do jednego zdania , choć dobrze wiedziała ze to nie będzie ich w stanie zadowolić .Będą chcieli więcej .Jak krwiożercę sepy .Nie dostrzegają faktu ze jej dusza nawet juz nie serce ale właśnie cos co podobno wyróżnia człowieka jest przedziurawiona przez jego dłonie . Słowa .I myśli które na jej szczęście nie ujrzały światła dziennego mimo tego ona dobrze wiedziała jak one by brzmiały .
-Świetne ! - włożyła w to resztki optymizmu jaki jej pozostał po wczorajszym popołudniu .Starała sie uśmiechnąć aby wyjść jak najbardziej wiarygodnie ."Grasz sama siebie "-pomyślała ."I to w najgorszym stylu . "
-Świetnie ? Tylko tyle ? Wiesz , liczyłam na kilkanaście złożonych zdań -przyjaciółka obdarzyła ja serdecznym uśmiechem .
-No .-zaczęła sie plątać .Poczuła ciepło które uderzało w jej twarz zupełnie tak jak wczoraj ze wszystkich sil starała sie wymazać ten obraz a ona kazała jej powiedzieć jak było . Czy by jej uwierzyła ?Wsparła ? Nie wyrzuciła ze przecież właśnie tego chciała .
Do cholery ! Nie powinna mieć wątpliwości nie wobec niej . Znała ja od zawsze . Zawsze była z nia .We dwie .Pocieszały sie milcząc , śmiejąc sie a nawet płacząc prawdziwa siostrzana więź . Wiec dlaczego teraz nie potrafiła jej pomoc . Wzbierały sie w niej coraz bardziej negatywne uczucia nad którymi nie potrafiła zapanować .
Z trudem usiadła na metalowym krześle ,gdzieś przez mgle usłyszała glos swojej przyjaciółki .
Nie odpowiedziała .
Poczuła bo raz niewiadomo który wstręt do samej siebie . Do swojego ciała ,gdy tylko dotarła do domu spaliła bluzkę i spodnie które wówczas miała na sobie . Chciała o tym zapomnieć . Tak jakby wczoraj nie było jakby nie istniały godziny które zniszczyły jej zycie . Miała ogromna chęć aby zedrzeć z siebie skore , wydłubać oczy .
Zamknąć myśli w osobnym pudle , nieprzepuszczającym powietrze .
Ciągle czuła jego oddech na swoim policzku , okropny odgłos sapiącego samca .
Nawet nie poczuła kiedy po policzkach zaczęły jej płynąc pierwsze łzy .
Znowu przed oczami miała te obrazy . Jego natarczywe ręce ,które wędrowały z każdą chwila coraz śmielej pod jej turkusowym swetrze .
-Przestań -wykrzyknęła .
Zerwała sie z ławki . Zbiegając po schodach o mało co nie skręciła sobie kostki .
Wciąż bardzo wyraźnie pamiętała te zdarzenie .
Nie mogła tego wytrzymać ,choć sie jej podobał nie potrafiła znieść tego uczucia ,ze tak bezpruderyjnie ja dotykał . Nie , nie zgwałcił jej . Wciąż sobie wyrzucała ze czymś go musiala sprowokować jakimś gestem dać mu zachętę do dalszych kroków . Zawsze była wobec mężczyzn nieufna ich dotyk sprawiał ze nieruchomiała . Stawała sie głazem . Zaledwie tylko dlatego ze dotknął ja chociażby w przelocie za rękę . Czuła ze naruszył jej własne ja . Uczucie nietykalności . Walczyła sama z sobą .Czy ja zrozumie ? Nie wyśmieje ? Nie powie ze jest przewrażliwiona ?
Zrozumie ze zrobił cos czego ona nie chciała ?
Zniszczył jej barierę ochronna przed niewyobrażalnym bólem i cierpieniem ?
Postanowiła zachować ta historie dla siebie .Przełknęła ślinę i powiedziała :
-A wiec ..było cudownie .Myślę ze tez mu sie podobam . I ze zawsze będziemy razem . Tak jak w Titanicu wiesz ?
I nie musiala mówić ze nie miała na myśli Rosę i Jacka .
13.03.2010 o godz. 18:38
Część pierwsza
Wróciam z spotkania z dziewczynami,to są takie osoby które wiedzą jak poprawić mój zjebany często humor.Wracając już w świetnych humorach miałam ciekawe zajecie...skakanie w kałuże tak by błotem zarobiła znajoma:D...Jeszcze śpiewałyśmy Widziałam orła cień!...piosenke której słów nie znam.Efekty...w butach kałuże a na ryju uśmiech.
Moje ADHD jest w szczytowej formie
Część druga...
Tak myśle teraz jaka ja jestem zblizniona.Mam pare fajniejszych blizn którre mają ciekawą,krwawą historie...
1.Moja ulubiona.Blizna na lewej nodze,wzdłuż piszczela.Nie widać jej bardzo bo zrobiłam sobie ją jak miałam 5 lat.Czymś tak rozorałam noge że widziałam mięso,blizna mna 10 cm. wzduż ale jast mało widoczna juz
2.Na prawym małym palcu od ręki po wewnętrznej stronie.Rozszarpałam palca o gwozdzia...(taka malutka ale fajna...)
3.Po operacji na przepuchnine.
4.I jeszcze troszke,małych,słabo widocznych.To pozostałości po chodzeniu po drzewach i wgl aktywnego dzieciństwa.
Jeszcze mi sie humor nie pogorszył,a to sukces.
chyba najlepszy tekst dziś:
-Chodzisz jak kaczka...
-Jak kaczka?!?
-Jak Kaczyński.
Wróciam z spotkania z dziewczynami,to są takie osoby które wiedzą jak poprawić mój zjebany często humor.Wracając już w świetnych humorach miałam ciekawe zajecie...skakanie w kałuże tak by błotem zarobiła znajoma:D...Jeszcze śpiewałyśmy Widziałam orła cień!...piosenke której słów nie znam.Efekty...w butach kałuże a na ryju uśmiech.
Moje ADHD jest w szczytowej formie
Część druga...
Tak myśle teraz jaka ja jestem zblizniona.Mam pare fajniejszych blizn którre mają ciekawą,krwawą historie...
1.Moja ulubiona.Blizna na lewej nodze,wzdłuż piszczela.Nie widać jej bardzo bo zrobiłam sobie ją jak miałam 5 lat.Czymś tak rozorałam noge że widziałam mięso,blizna mna 10 cm. wzduż ale jast mało widoczna juz
2.Na prawym małym palcu od ręki po wewnętrznej stronie.Rozszarpałam palca o gwozdzia...(taka malutka ale fajna...)
3.Po operacji na przepuchnine.
4.I jeszcze troszke,małych,słabo widocznych.To pozostałości po chodzeniu po drzewach i wgl aktywnego dzieciństwa.
Jeszcze mi sie humor nie pogorszył,a to sukces.
chyba najlepszy tekst dziś:
-Chodzisz jak kaczka...
-Jak kaczka?!?
-Jak Kaczyński.
13.03.2010 o godz. 18:36
Mówie wam jaki żal za moją najlepszą kumpelą Kingą ugania sie taki frajer . Chodzi z nami do klasy jest niższy od nas o 15cm , nosi markowe ciuchy i chyba dzięki temu czuje sie wyższy i ma czelność do niej zarywać on jest ŻAŁOSNY PRZEZ WIELKIE Ż . Mało to zawsze jak zarywamy do jakiś starszych kolesi on zawsze drze sie na cały szkolny korytarz że nauczycielki wychodzą z pokoju nauczycielskiego zobaczyć kto sie tak drze wracając do tematu jak już zarywamy do tych kolesi wychodzimy przed nimi na kompletne idiotki , debilki itp. właśnie z tego powodu który wam opisałam .
z resztą już nie długo będziemy pisać razem ten blog z kingą i ona wam wszystko opowie ;p
z resztą już nie długo będziemy pisać razem ten blog z kingą i ona wam wszystko opowie ;p
13.03.2010 o godz. 18:30
Wiesz czasami bywa tak
Że sam naprawdę nie wiesz
Dokąd zmierza twój świat
Tysiące myśli
Słowa ranią tak
Ty na kolanach prosisz Boga
DAJ MI TEN ZNAK
Że sam naprawdę nie wiesz
Dokąd zmierza twój świat
Tysiące myśli
Słowa ranią tak
Ty na kolanach prosisz Boga
DAJ MI TEN ZNAK
Właśnie skończyłam rozmawiać z moim.
Jego tłumaczenia dlaczego się nie oddzywał...hmm...
No nie powiem całkiem sensowne i uzasadnione.
Ja jestem głupia i naiwna.
Jestem głupia i naiwna, bo ciągle wierzę w miłość.
Wierzę w naszą trudną miłość.
Wierzę w to, ze nam się uda.
Że uda się nam być razem.
Być razem do końca życia.
I co ja na to poradzę, że jego głos działa na mnie kojąco jak balsam.?!.?!.?!
13.03.2010 o godz. 18:29
idzie. wciąż do przodu. odwraca głowę do tyły, widzi kilka niedojrzałych dziewczyn uśmiechniętych, nie zdawających sobie sprawy na czym polega życie i o co tu chodzi. szczęśliwe? tak bo dla nich liczy się tylko wygląd i kasa. patrzy do przodu, tym razem para, młodych, zakochanych ludzi, stojących po drugiej stronie ulicy, szczęsliwych? tylko tak im się wydaje, do pierwszej kłótni, ostrej wymiany zdań. z niechęcią odkręca głowe w bok bo fascynuje ją ta głupia tendencja ludzi, myślących że jest zajebiście i że lepiej być nie może oraz że to wszystko od nich zależy. co widzi? młode małżeństwo z dzieckiem w wóźku, uśmiech nie schodzi im z twarzy. czy oni mogą mówić o szczęściu? tak, w pewnym sensie tak. bo mają dziecko, siebie, ślub, wiare w to że pozostanie tak na zawsze. ale jeszcze trochę czasu im zostało i jeszcze wiele spraw na głowie aby osiągnąć bezgraniczne szczęście. zemdliło ją od tego uśmiechu i szczęścia, więc odkręca głowę w inną stronę. widzi parę starych już siwych ludzi, małżeństwo. towarzyszą i im jeszcze dwie pary z dziecmi. syn z żoną i dzieckiem oraz córka z mężem i trójką dzieci. z ich twarzy także nie schodzi uśmiech. właśnie od nich promienieje szczęście, miłość i oddanie drugiemu człowiekowi.
to właśnie oni, para starych siwych już ludzi może powiedzieć o szczęściu. ich życie dobiegnie niedługo końca, ale mają świadomość że to szczęście im towarzyszyło. mają sibie, dotrzymali przysięgi danej przed Bogiem, że nie opuszczą siebie aż do śmierci, w ich miłość powstała dwójka dzieci, już dorosłych, równie szczęsliwych, bo mają tak wspaniałą rodzine, rodziców którym tyle zawdzięczają. to właśnie ta para ludzi może powiedzieć że wiedzą co to jest szczęście, gdy ich droga niedługo dobiegnie końca, gdy spełnili swój cel. żyli tak jak żyć powinni, nie dla siebie, ale dla innych, bez przymusu. przez całe życie. nie tylko przez 2 godziny, nie tylko w sobote, ale codziennie. żyli i żyją dla innych, bo tak chcą. dziewczyna zatrzymała się, patrzyła za tymi ludzmi, znikającymi juz za rogiem. zastanawiając się nad sensem własnego życia. wróciła myślami wstecz i uświadomiła sobie, że zachowywała sie często jak te dziewczyny, ta para nastolatków, mówiąc że osiągneła pełnie szczęścia. w ten sposób błądziła. ludzie zniknieli. a ona dalej stała. bez celu. i nagle poczuła na twarzy łzy szczęścia tych ludzi. zrozumiała dopiero teraz że to co miała do tej pory, znikało nie zostawło z nią ani na chwilę. to było szczęście przelotne. było i już nie ma. i pomyślała, że chce być jak ta starsza kobieta, osiągnąć w życiu swój własny sukces i szczęście, takie prawdziwe. odeszła.
w naszym życiu brakuje często definicji szczęścia, ale takiego prawdziwego. nie chodzi o uśmiech z powodu pierwszej miłości, pierwszej wypłaty, pierwszego kroku naszego dziecka, bo to jest szczęście które przeminie z czasem nie będzie trwało obok przez całe życie. często brniemy w coś nawet jeśli mamy świadomość błędnego kroku, idziemy bo ja wiem lepiej. a później to wraca do nas z niekorzyścią, która wpływa na nasze życie. ale co tam, ja wiem lepiej.
osiągnąć szczęście nie da się tak z dnia na dzień. jest to długo trwały proces naszego życia.
miałam ochotę o tym napisać, bo mnie jakoś naszło czytając książkę. / watpie żeby się komuś chciało czytać, ale jeśli tak to gratuluje wytrwałości.
cholera. nie lubię być w takiej sytuacji bez wyjścia, albo tak albo nie. albo w tą stronę albo w tamtą.
to właśnie oni, para starych siwych już ludzi może powiedzieć o szczęściu. ich życie dobiegnie niedługo końca, ale mają świadomość że to szczęście im towarzyszyło. mają sibie, dotrzymali przysięgi danej przed Bogiem, że nie opuszczą siebie aż do śmierci, w ich miłość powstała dwójka dzieci, już dorosłych, równie szczęsliwych, bo mają tak wspaniałą rodzine, rodziców którym tyle zawdzięczają. to właśnie ta para ludzi może powiedzieć że wiedzą co to jest szczęście, gdy ich droga niedługo dobiegnie końca, gdy spełnili swój cel. żyli tak jak żyć powinni, nie dla siebie, ale dla innych, bez przymusu. przez całe życie. nie tylko przez 2 godziny, nie tylko w sobote, ale codziennie. żyli i żyją dla innych, bo tak chcą. dziewczyna zatrzymała się, patrzyła za tymi ludzmi, znikającymi juz za rogiem. zastanawiając się nad sensem własnego życia. wróciła myślami wstecz i uświadomiła sobie, że zachowywała sie często jak te dziewczyny, ta para nastolatków, mówiąc że osiągneła pełnie szczęścia. w ten sposób błądziła. ludzie zniknieli. a ona dalej stała. bez celu. i nagle poczuła na twarzy łzy szczęścia tych ludzi. zrozumiała dopiero teraz że to co miała do tej pory, znikało nie zostawło z nią ani na chwilę. to było szczęście przelotne. było i już nie ma. i pomyślała, że chce być jak ta starsza kobieta, osiągnąć w życiu swój własny sukces i szczęście, takie prawdziwe. odeszła.
w naszym życiu brakuje często definicji szczęścia, ale takiego prawdziwego. nie chodzi o uśmiech z powodu pierwszej miłości, pierwszej wypłaty, pierwszego kroku naszego dziecka, bo to jest szczęście które przeminie z czasem nie będzie trwało obok przez całe życie. często brniemy w coś nawet jeśli mamy świadomość błędnego kroku, idziemy bo ja wiem lepiej. a później to wraca do nas z niekorzyścią, która wpływa na nasze życie. ale co tam, ja wiem lepiej.
osiągnąć szczęście nie da się tak z dnia na dzień. jest to długo trwały proces naszego życia.
miałam ochotę o tym napisać, bo mnie jakoś naszło czytając książkę. / watpie żeby się komuś chciało czytać, ale jeśli tak to gratuluje wytrwałości.
cholera. nie lubię być w takiej sytuacji bez wyjścia, albo tak albo nie. albo w tą stronę albo w tamtą.
13.03.2010 o godz. 18:28
Mówie wam ale szok wczoraj w szatni w szkole taki jeden kolega bawił sie moimi butami a, że przechodziłam obok odrazu sie na niego wydarłam był też tam ten chłopak którego wcześniej opisywałam w tamtym wpisie on ma na imie Bartek bardzo mnie lubi co prawda chodze z nim do klasy ale ja więc skończyliśmy już lekcje no ale ja oczywiście musiałm zostać na kole europejskim. dobra wracając do tematu chodziło o to że powiedziałam Bartkowi żeby popilnował mi rzeczy bo tamten będzie mi je ruszał mniej więcej nasza rozmowa wyglądałaa tak:
on: popilnuje ... ale tak za darmo? ...
ja: ok, ile chcesz?
on:hmmmmm... chce buziaka
ja:??!
dobra,ok
Dobra pocałowałam go co prawda w policzek ale, ok.
Zapomniałam powiedzieć najważniejszego była też tam ze mną Kinga ona sie nawet nie kapnęła że go pocałowałam . Dobra dzwoni dzwonek Kinga mnie ciągnie żebyśmy już poszły do klasy . Mówie do niej po drodze do klasy
-pocałowałam go
-żartujesz?
-nie!
-wracam do szatni zapytać się go o wrażenia ;D ;D
-ide z tobą- odpowiedziałam , jeszcze by palnęła jakąś głupote. spóźniłyśmy sie na kółko ale i tak nas to nie rusza
on: popilnuje ... ale tak za darmo? ...
ja: ok, ile chcesz?
on:hmmmmm... chce buziaka
ja:??!
dobra,ok
Dobra pocałowałam go co prawda w policzek ale, ok.
Zapomniałam powiedzieć najważniejszego była też tam ze mną Kinga ona sie nawet nie kapnęła że go pocałowałam . Dobra dzwoni dzwonek Kinga mnie ciągnie żebyśmy już poszły do klasy . Mówie do niej po drodze do klasy
-pocałowałam go
-żartujesz?
-nie!
-wracam do szatni zapytać się go o wrażenia ;D ;D
-ide z tobą- odpowiedziałam , jeszcze by palnęła jakąś głupote. spóźniłyśmy sie na kółko ale i tak nas to nie rusza
13.03.2010 o godz. 18:22
jest tak inaczej na tym pustym świecie. niby wszystko sie układa ale po tem znowu się niszczy. mówi sie ze nie wiele potrzeba do szcześcia moim zdaniem to nie prawda poniewasz potrzeba wiele i to bardzo. nigdy ie zrozumie tego świata. z moim ukochanym chłoapkiem jestem bardzo szczęśliwa i chce by było tak wiecznie miedzy mną a mama zaczyna sie układać a czy długo to potrwa? na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi zadaje sobie wiele pytan na które nie umiem sobie odpowiedzieć. ostatnio coś bardzo choruje obawiam sie ze mam problemy z sercem;(ponieważ gdy się denerwuje to mnie kuje;( czaesem bardzo sie boje że diagnoza lekarzy z tego jak byłam mała sie sprawdzi. gdy się urodziłam to mówili że jestem chora na serce;( lecz rodzice tego do serca nie wzieli;( jeśli to prawda to koniec z bieganiem koniec z zdobywaniem medali. musze pójść do lekarza by mi się nie pogorszyło nie chcem umierać w wieku 16 lat;( nie chce zostawiać swojego chłopaka samego na tym świecie;9 tak bardzoo go kocham mój świat moje życie bez niego są niczym.. mam tylko nadzieje że wszystko będzie dobrze że nic mi nie jest że bede życ;(musze zyc bo mam dla kogo;(czasem jest mi bardzoo smutno;( mój chłopak ma też problemy z sercem ostatnio omal go nie straciłam;( zdenerwoał sie i wylądował w szpitalu ja dzień po tym wydarzeniu musizałam isć na ball gimnazjalny;( ale sie nie bawiłam bałam sie o niego to mama miała pretensje że po co płaciła skoro i tak się nie bawiłam?
13.03.2010 o godz. 18:01
Już od sierpnia kocham weekendy. Są cudowne. Szkoda tylko, że trzeba tyle na nie czekać ...
Widziałam się dzisiaj z panem M., było cudownie. TO jest tak, że jego sama obecność uszczęsliwia mnie do końca. Wtedy myślę, że niczego mi do szczęścia nie brakuje. Tylko... No właśnie, są dwa 'tylko'. Tylko, żeby ta sobota i niedziela były dłuższe. Żebyśmy mogli gapić się na siebie aż nam się znudzi.
Tylko, że ty nie znudzisz mi się nigdy.
Bo...
Widziałam się dzisiaj z panem M., było cudownie. TO jest tak, że jego sama obecność uszczęsliwia mnie do końca. Wtedy myślę, że niczego mi do szczęścia nie brakuje. Tylko... No właśnie, są dwa 'tylko'. Tylko, żeby ta sobota i niedziela były dłuższe. Żebyśmy mogli gapić się na siebie aż nam się znudzi.
Tylko, że ty nie znudzisz mi się nigdy.
Bo...
kiedy kochamy się, stajemy się nieśmiertelni i niezniszczalni jak bicie serca, jak deszcz lub wiatr, a o cóż więcej chodzi?
13.03.2010 o godz. 18:01
Gdyby ktoś porównał mnie z osoba jaką byłam 7lat temu, powiedziałby, że to dwie przeciwstawne osobowości... .
Niegdyś, mała rozpieszczona dziewczynka, mająca wszystko, a pragnąca więcej. Budująca życie na marzeniach i szczęściu.
Żyjąca w bajce, w której wszystko jest możliwe.... .
Niczego jej nie brakowało, każdy nowy dzień budził kolejne marzenia, z których większość się iściła.
Pełna zapału, optymizmu i motywacji do działania! Stawiająca sobie cele i dążąca do nich... .
Teraz, duża z przeżyciami kobieta, nie mająca nic, pragnąca nie wiele. Spoglądam na życie z dystansem, nie bujam w obłokach. Nie żyje już w bajce, tylko w szarej rzeczywistości. Tu nic nie jest takie proste. Każdy nowy dzień rzuca kłody pod nogi, nie potrafię ich przeskoczyć, nawet o kamyczki się potykam.
Moje dzisiejsze postrzeganie świata, jest z perspektywy żabiej. Czuję się, jak bezbronna żabka w wielkim świecie, bądź w ogromnym dole. Podskakuje, ale nie widzę szansy, by znaleźć się na powierzchni.
Brak zapału, optymizmu i motywacji.
Jedno się tylko nie zmieniło, nadal stawiam sobie cele i do nich dążę. Różnicą jest, jednak to, że nie widzę rezultatów swoich działań... .
Pozdrawiam
Niegdyś, mała rozpieszczona dziewczynka, mająca wszystko, a pragnąca więcej. Budująca życie na marzeniach i szczęściu.
Żyjąca w bajce, w której wszystko jest możliwe.... .
Niczego jej nie brakowało, każdy nowy dzień budził kolejne marzenia, z których większość się iściła.
Pełna zapału, optymizmu i motywacji do działania! Stawiająca sobie cele i dążąca do nich... .
Teraz, duża z przeżyciami kobieta, nie mająca nic, pragnąca nie wiele. Spoglądam na życie z dystansem, nie bujam w obłokach. Nie żyje już w bajce, tylko w szarej rzeczywistości. Tu nic nie jest takie proste. Każdy nowy dzień rzuca kłody pod nogi, nie potrafię ich przeskoczyć, nawet o kamyczki się potykam.
Moje dzisiejsze postrzeganie świata, jest z perspektywy żabiej. Czuję się, jak bezbronna żabka w wielkim świecie, bądź w ogromnym dole. Podskakuje, ale nie widzę szansy, by znaleźć się na powierzchni.
Brak zapału, optymizmu i motywacji.
Jedno się tylko nie zmieniło, nadal stawiam sobie cele i do nich dążę. Różnicą jest, jednak to, że nie widzę rezultatów swoich działań... .
Pozdrawiam
13.03.2010 o godz. 17:44
No i kolejny demot, tym razem bardziej łagodniejszy :)
Co prawda, dodawanie demotów na blogi nie jest niczym szczególnym, wiele osób to robi itd. ... no, dobra, przyznaję się, to ja popełniłam demota z Friedkiem i ten, który teraz podziwiam xD i którym chwalę się wszędzie, gdzie popadnie xD
Co prawda, dodawanie demotów na blogi nie jest niczym szczególnym, wiele osób to robi itd. ... no, dobra, przyznaję się, to ja popełniłam demota z Friedkiem i ten, który teraz podziwiam xD i którym chwalę się wszędzie, gdzie popadnie xD
13.03.2010 o godz. 17:42
Czuje sie madrzejsza po calym dniu przemyslen.
I juz wiem jak mam okreslic to co czuje.
Bo to nie byla milosc.
To nadal nie jest milosc.
Po raz kolejny to byla fascynacja.
Bo jest taki inny ode mnie, od mojego otoczenia.
Interesowalo mnie to co ma do powiedzenia, bo bylam tych rzeczy ciekawa, bo tego nie znalam.
Nadal mnie interesuje to co ma do powiedzenia.
Tylko, ze nie zalezy mi na tym az tak bardzo, zebym napisala pierwsza po raz kolejny.
Wgl to co teraz robie, wczesniej mawet nie miescilo mi sie w glowie.
Nie bylo opcji, zebym odezwala sie pierwsza do kogokolwiek, a juz napewno do kogos kogo znam kilka miesiecy.
Nie wiem skad sie wziela we mnie ta odwaga...
Nie wiem skad we mnie tyle pewnosci siebie.
Czuje sie pusta w srodku.
Jakbym wyrzucila z siebie wszytskie uczucia.
Nie usmiecham sie, nie placze, wszytsko jest mi obojetne.
xoxo
Na koniec piosenka.
Jefferson Airplane- Somebody to love.
Bo zostala mi polecona i choc to nie moj swiat, podoba mi sie ;]
I juz wiem jak mam okreslic to co czuje.
Bo to nie byla milosc.
To nadal nie jest milosc.
Po raz kolejny to byla fascynacja.
Bo jest taki inny ode mnie, od mojego otoczenia.
Interesowalo mnie to co ma do powiedzenia, bo bylam tych rzeczy ciekawa, bo tego nie znalam.
Nadal mnie interesuje to co ma do powiedzenia.
Tylko, ze nie zalezy mi na tym az tak bardzo, zebym napisala pierwsza po raz kolejny.
Wgl to co teraz robie, wczesniej mawet nie miescilo mi sie w glowie.
Nie bylo opcji, zebym odezwala sie pierwsza do kogokolwiek, a juz napewno do kogos kogo znam kilka miesiecy.
Nie wiem skad sie wziela we mnie ta odwaga...
Nie wiem skad we mnie tyle pewnosci siebie.
Czuje sie pusta w srodku.
Jakbym wyrzucila z siebie wszytskie uczucia.
Nie usmiecham sie, nie placze, wszytsko jest mi obojetne.
xoxo
Na koniec piosenka.
Jefferson Airplane- Somebody to love.
Bo zostala mi polecona i choc to nie moj swiat, podoba mi sie ;]
13.03.2010 o godz. 17:32





