Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

28.08.2010 o godz. 12:52



justjared, tlfan
28.08.2010 o godz. 12:47
Hm.. Dziś wstałam ok. 9.oo. Nic ciekawego. Od początku dnia mój młodszy brat doprowadza mnie do szału, ale to u niego normalne. Kupiłam płytę Nirvany (drugą już na moim koncie). Kocham Nirvanę, Kocham Kurta. Niedługo szkoła.. Już nie mogę się doczekac! Jednak nie jestem w pełni zadowolona z tego z kim trafiłam do klasy! Cztery dziwki, które truły całej klasie beztroski czas w podstawówce, będą moimi "koleżankami z klasy" kolejne trzy lata!! Gorzej już byc chyba nie mogło..
28.08.2010 o godz. 12:46
~Dwa konkursy ^^~

Siemka :) Dzisiaj robię dwa konkursy . Każdy za zajęcie miejsca lub wyróżnienia dostanie pewną ilość punktów .
Jak się zgłosicie do dwóch konków to będziecie mieć więcej punktów za , które kupicie coś faffnego ;P

A jak zgłosicie się do jednego to też dobrze ;d
Tylko mniej punktów xD

Dobra ...
Konkurs nr 1

Polega na tym :Zrób jak najładniejszy rysunek w paint-cie , photo-shopie lub gimpie .
Będę oceniać :kolorystykę i pomysłowość ;d .
W tej chwili wasza wyobraźnia musi nie znać granic ;d
UWAGA .!Praca to musi być rysunek .
Zgłaszajcie się w komentarzu

Konkurs nr 2

Polega na tym :Zadbaj by twój blog był idealny ;d
Będę oceniać :Ustawiony Avatar , Logo , Tło , Ciekawe i przejrzyste notki , Dodatki do notek (zdjęcia i filmy) , Dodatki do bloga (To co macie w ,,Moja przestrzeń" , kursory)
Kursory znajdziecie na tej stronie : Kursory na Twojego bloga Wystarczy nacisnąć na wybrany kursor , skopiować cały kod html i wkleić w ustawieniach w ,,Moja przestrzeń" :)
Zgłaszajcie swój blog w komentarzu .

Pamiętajcie , że będą punkty za , które kupicie coś faffnego ;d .
Zgłaszajcie się do :30 Sierpnia 2010
Prace z pierwszego konkursu oddawajcie do 31 Sierpnia
UWAGA .! Wyniki dwóch konkursów będą 31 Sierpnia . Mniej-Więcej rano.

Dziękuję za uwagę ;d


Ja np Zrobiłam coś takiego w samym paint-cie . Sorki , że bez cieni . Ale wy mozecie co chcecie .
Tylko ja dodałam na glitery.pl zeby zmienic na jpg i zmniejszyc ;d
28.08.2010 o godz. 12:44

Dracolich


Dracolich inaczej szkielet.
Złe moce i potężne kości smoków
też potrafią być niebezpiczne.

Prosze o komentarze!!
28.08.2010 o godz. 12:43

heej xd
em , Jestem Budzia , ęd ja być tu nowa xd
ha xd

no i... nikogo to nie obchodzi , wiem , ale cóż xdd
hmm..
ja tak mam że dużo gadam o niczym. xd

nie będę was tym dziś zamęczać xd

jak będę mieć wenę to wtedy popiszę więcej xdd ha xd

baai ;*
28.08.2010 o godz. 12:42













kokurox @ tfs
28.08.2010 o godz. 12:41
hej.
właściwie to jak zawsze będę tutaj zamulała, więc uprzedzam, nie czytać jak nie chcecie marnować czasu na głupoty. -.-

powiem wam, że oglądałam rano siatkarki.. od końcówki drugiego seta, bo zaspałam szczerze mówiąc. ku mojemu zdziwieniu wygrałyśmy. no ale cieszę się. także Japonki dostały w dupe 1:3.
emm.. śnił mi się Krzychu dzisiaj i jeszcze, że jakiś chłopak do mojej siostry przyjechał.. ale nie Adrian (ten co jest na prawdę) ale jakiś Tomek. -.- i ja się dziwiłam..

padał deszcz, teraz jest pochmurno..
nigdzie nie idę... chce mi się odpocząć na chacie.. spać.. czytać.. oglądać tv.. słuchać muzy.. nie ruszać się po prostu z domu... ;]
kawa mi nie smakuje już coś..
ale im gorsza w smaku, tym bardziej chce mi się ją pić, no dziwne.. ale okej...
muła łapie niezłego pod koniec wakacji..
już tylko bym chciała szkołę... polski.. niemiecki.. i fajnie..<3
no.. jakoś we wtorek/poniedziałek zakupy z Jagodą.. mam nadzieje, że znajdę jakies fajne ciuchy.. bo zacofana jestem w tym względzie.ehee..

pa.. :*
28.08.2010 o godz. 12:36

Idiota i Klamca.!!
nigdy więcej powiedzialam .! ;((
28.08.2010 o godz. 12:31

Smoki Czarne


Smoki te są smokami
żywiołu śmierci lub czarnej magii.

Prosze o komentarze!
28.08.2010 o godz. 12:30

Sorry że mnie wczoraj nie było , ale jakoś nie po drodze mi do kompa było ;p
Nie no ..
Rano wstałam o 8.00 , naszykowałam się i poszłam z siostrą na spacer, później robiłam aniołki z masy solnej i tak mnie wciągnęło że skończyłam o ok. 17.
Później z kolei je malowałam, i nie było czasu na kompa .
Z każdym aniołkiem co raz bardziej mnie to fascynuje :]
Pamiętam jakieś dwa lata temu jak zrobiłam na święta mojego pierwszego aniołka to on wcale nie wyglądał jak aniołek tylko jak ofiara jakiegoś napadu ;p
A teraz są całkiem , całkiem .
Wczoraj wieczorem o 21
Pojechałam z rodzicami pomagać im rozwieszać plakaty po autobusach miejskich ;p
W domu byliśmy po 23..

Będę później ;]


28.08.2010 o godz. 12:23

Od dawna nie czuje sie dobrze w swojej skórze i pare dni temu postanowiłam przejść na dietę , ale nie jakąś drastyczną , że bd sie głodzić i takie duperele .
Nie ta dieta nazywa się kapuściana czy coś , bd jeść zupę kapuścianą .
Zero chleba i ziemniaków + jeśli jestem głodna to moge zjeść nawet wiadro tej zupy , w niektóre dni bd musiała zjeść banana i takie , jeszcze dokładnie nie wiem nic o tym bo dopiero dziś ide do sąsiadki ;)

Ważę 54 kg i chce schudnąć do 48 kg . ; D



Szukam spełnienia na szczycie tego wzgórza ,
Choć strome zbocza są bardzo śliskie ,
Byłoby prościej zwyczajnie się odwrócić ,
Lecz nie pozwala moja ambicja .





a teraz coś bardziej normalnego , znów pisze książkę , ale raczej nie bd zamieszczać fragmentów w fazie pisania , jak skończę to dopiero wtedy wystawie kilka rozdziałów do skomentowania .

28.08.2010 o godz. 11:57







tfs, hm.com
28.08.2010 o godz. 11:52
Człowiek stojący za cieniem.

Urodzony 1974 roku w prefekturze Okayama, jeden z bliźniaków, Masashi Kishimoto zaskoczył wszystkich stając się jednym z największych "mangaków" w całej historii w przeciągu ostatnich kilku lat, z jego ukochaną i jakże popularną mangą "Naruto". "Naruto" szybko stało się jedną z najbardziej popularnych i najlepiej sprzedających się mang w historii, czytaną każdego tygodnia przez miliony na całym świecie.
Jako przedszkolak Masashi Kishimoto miał bzika na punkcie serialu "Doreamon", również wszyscy jego przyjaciele z tamtego okresu żyli tym serialem, i wszyscy chcieli rysować wizerunki bohaterów. Kishimoto zawsze był wytykającym oczywiste błędy w rysunkach innych, pokazującym jak powinno się coś narysować perfekcjonistą. "Teraz jak o tym myślę, to z całą pewnością byłem denerwującym dzieckiem" napisał Kishimoto.

Spokojnie można stwierdzić, że w podstawówce Masashi Kishimoto miał obsesję na punkcie rysowania (i jesteśmy temu wdzięczni, że pozostał z tym), w czasie lekcji zapełniał swój notes rysunkami i nawet podczas gry w chowanego rysował, podczas gdy, jego przyjaciele szukali go. "Doraemon" zawsze był najważniejszym anime dla niego, dopóki pewnego dnia nie zobaczył w telewizji niesamowitego show "Mobile Suit Gundam". Od tego czasu wszystkie jego rysunki poświęcone były postaciom z tego właśnie anime.

Po chwili na rysunki postaci Mobile Suit Gundam, Kishimoto jeszcze raz odkrył niezwykłe anime, tym razem była to sławna kreacja Akiry Toriyamy "Dr. Slump". Masashi Kishimoto wspomina jak nie mógł uwierzyć jak "super zaj****cie dobra" była kreska i zaczął rysować z "Dr. Slump". Zgłoszona przez niego praca wygrała konkurs rysowana kredką Arale-chan (postać z Dr. Slump).

Pod koniec podstawówki, ukazał się sławny DragonBall Akiry Toriyamy. Dla Kishimoto anime, które dało początek całkiem nowym zainteresowaniom w mandze i Shouen Jump. Przed tym jeszcze jedno anime w Jumpie zatytułowane Kinnikuman. Kishimoto wraz ze swoim bratem często próbowali wymyślać imiona ich własnych postaci. Swego czasu biegali głównie w koło, po czym znajdywali je w lodówce, np. "Mustardman"

Koniec podstawówki to czas, kiedy Masashi Kishimoto był głównie fanem DragonBalla, wspomina on, jaką miał obsesje na temat Akiry Toriyamy w tamtym czasie: "On był prawie jak Bóg dla mnie, ciągle rysowałem postacie, które pojawiły się w DragonBallu." W tym punkcie swego życia Kishimoto nie otrzymał pozwolenia na kupno Jumpu za 190 jenów, i musiał polegać na swoich przyjaciołach, którzy pokazywali mu Jump po czym mógł poprawić swoje postacie.

To w tym czasie swojego życie Masashi Kishimoto podjął decyzje, której teraz nie żałuje, i wielu jego fanów jest mu wdzięczna za nią. Zaczął sam myśleć, że "manga jest wspaniała" i także, że sam chciałby stać się Mangaką jak Akira Toriyama. Właśnie w tym czasie Kishimoto stworzył swoją pierwszą mangę, która miała tytuł "Hiatari-kun", historia obracająca się wokół "Shadow ninja boy" (tłumacząc "cienia chłopca ninji")

Nadal w szkole podstawowej, Kishimoto ciągle miał obsesje związaną z Akirą Toriyamą i mógł prawdopodobnie spędzić cały swój wolny czas tworząc jego rysunki, które wyglądały dokładnie tak samo jak jego idole. To wtedy zobaczył grę, którą pomógł wydać Akira Toriyama "Dragon Quest". Rysunki w grze były zadziwiające, jednakże nieszczęśliwie złożyło się dla Masashi Kishimoto, gdyż nie posiadał on Famiconu (Nintendo), które każde inne dziecko z jego klasy miało. Napewno nie mógł zapytać swoich rodziców o coś tego pokroju, gdyż za każdym razem, gdy jego ojciec słyszał zwrot "Gra Wideo” kazał iść Kishimoto się uczyć. To wtedy jego brat bliźniak obmyślił plan jak zdobyć Famicon od innej osoby, ale czy był ktoś zdolny do oddania czegoś wartego 10 tyś jenów? Tak, po tym Masashi Kishimoto zaczął postrzegać tą osobę jako dobrego przyjaciela.

Po wybłaganiu swojego ojca, Masashi Kishimoto wreszcie otrzymał grę "Dragon Quest" - pierwszą grę, jaką kiedykolwiek posiadał i zarazem pierwszą grę RPG w jaką grał, Jego ojciec który był opozycyjny wobec gier wideo sam zaczął grać w "Dragon Quest". I co więcej, dość niedawno Kishimoto wezwał swojego ojca do siebie, aby pograć z nim w grę „Dragon Quest 7”, w której oczywiście odniósł sprawiedliwe zwycięstwo.

W gimnazjum Kishimoto zaczął skupiać się na rzeczach innych niż rysowanie. Baseball stał się znaczącą częścią jego życia oraz naturalnie było też więcej do studiowania, co oznacza mało lub całkowity czasu na rysowanie. Rozmyślał czy "nie jest już za duży na rysowanie"? W tym momęcie nieoczekiwane zdarzenie miało miejsce w jego życiu. Jak szedł do domu ze szkoły zobaczył plakat filmowy. Był to jeden z najlepszych rysunków, jakie kiedykolwiek widział. Jak osoba może rysować tak dobrze? Plakat był do filmu Katsuchiro Ootomo "Akira". Ten rysunek rozpalił na nowo ogień i pasje do rysowania, która trwa dodnia dzisiejszego. Po przez ciągłe rysowanie ma nadzieje, że zbliży się, do perfekcyjności tego plakatu.

Po tym jak zdobył więcej informacji o "Akirze", rysunki Masashi Kishimoto zmieniły się w znaczny sposób. Spędzał godziny na studiowaniu i próbowaniu w zrozumieniu stylu Ootomo, jednak nie mógł. Wtedy miał on rewelacje, która była totalnie oryginalna i nie było niczego innego jak to. Byłoby niemożliwe do skopiowania, podobnie jak DNA osoby. Nie mógł zrozumieć, co było wspaniałego w tych rysunkach Ootomy jak i Toriyamy, jednak było tam parę rzeczy, które mógł zrozumieć. Efekty, design, wszystkie małe detale były perfekcyjne i niepowtarzalne. Kishimoto zaczął sam myśleć wtedy, że atrakcyjny obraz jest oryginalny i, że kopiowanie stylu innych artystów mijało się z celem.

Kishimoto zaczął wtedy kreować swój własny, niepowtarzalny styl. Jednak zawsze łapał się na kopiowaniu czyjegoś stylu w jakimś zakresie. Znajdywanie i tworzenie własnego stylu będzie bardzo trudne i prawie niemożliwe. Z tą nową wiarą i myślami, że styl Ootomo był niepowtarzalny, Kishimoto zaczął robić swoje rysunki dokładnie takie same jak jego. Gdy rozpoczął swój ostatni rok wgimnazjum , kupił wszelkie materiały o "Akirze”, jakie mógł znaleźć i spędził cały swój czas na rysowaniu rysunków, które wyglądały dokładnie jak te Ootomo.

W 11 klasie Kishimoto stworzył swoją pierwszą 31 stronicową mange, nie mógł powiedzieć czy była dobra, więc pokazał ją swojemu bratu, "Wspaniała, czyż nie?" zapytał, tylko po to by otrzymać odpowiedź "Jest do bani!!". Oczywiście nie mógł brać słowa swego brata zbyt poważnie, a więc pokazał ją swemu ojcu i otrzymał dokładnie tę samą reakcje. Do tamtej pory Kishimoto był bardzo podekscytowany tym, że złoży to do nagrody Jump Magazine Award, ale po tym stracił nerwy i ta manga będzie wiecznie leżeć na samym dnie jego biurka.

Jako "prosty, ślepy i głupi młody człowiek" Kishimoto nie stracił z oczu swego snu i rozmyślał, że jeżeli chce wygrać ten konkurs musi tylko tworzyć mangi. Jego sposób myślenia może wydawać się dziwny, ale patrząc wstecz na to, on przedstawia jak to stało się wspaniałą praktyką, w dodatku był tak młody, że nie mógł się powstrzymać od treningu. Po kilku następnych projektach mangowych zaczęto mu mówić, że "To nie jest złe". Wtedy on zaczął się zastanawiać, czemu jego mangi nie były złe? Co sprawiło, że inni ludzie zaczęli lepiej postrzegać jego mangi!?

Poświęcając cały swój czas na rozwiązanie tego, Masashi Kishimoto ukończył szkołe średnią z pozycją 38 z 39 osób z jego klasy. Szybko stało się oczywiste, że z takimi ocenami nie dostanie się na studia. Nie za dobry, w mandze, nie za dobry w szkole - Co mógłby robić w życiu? Masashi Kishimoto nie poddał się, poprawił rysowanie Mang i zainspirowany tym, aby stać się Jump Mangaką. Wspomina jak uniknął poparcia w depresje, "Więc, sprawy wyprostują się!" było w dużym stopniu tym. "Dzięki Bogu za byciem głupim!"

Dzisiaj wszystko się układa dla Masashi Kishimoto, jego sny stania się sławnym Jamp Mangaka ziściły się. Jego historia o "Shadow ninja boy" - Naruto, stała się jedną z najlepiej sprzedających się i najbardziej popularną na całym świecie mangą. Na pewno udowodnił, że potrafi rysować na równi z najlepszymi, i pomimo wszystkich przeciwności osiągnął sukces. Masashi Kishimoto jest prawdziwą inspiracją, prawdziwym wzorem i zapisze się w historii jako jeden z najlepszych
28.08.2010 o godz. 11:45

Na taką deklarację czekało chyba wiele dziewczyn. 16-letni Justin Biebier oznajmił, że nie ma dziewczyny
, wyjawił też, na jaką partnerkę czeka.

- Szukam dziewczyny, która potrafiłaby mnie rozbawić. Marzę o takiej, która ma miły uśmiech i ładne oczy.

Justin wyznał, że spotykał się z trzema dziewczynami, ale żadna z nich nie okazała się tą "jedyną".

- Jeszcze nie byłem zakochany... jeszcze nie... - napisał piosenkarz na MySpace.

Chętnych na pewno nie braknie.


28.08.2010 o godz. 11:43

Justin Bieber podkochiwał się w Katy Perry i piosenkarka doskonale o tym wiedziała.

Sama nieraz droczyła się z nim za pośrednictwem mediów, mówiąc w wywiadach, że kanadyjski młody wokalista to "słodziak".

Dlatego też 25-letnia Katy na wiadomość o tym, że będzie z Justinem dzieliła tzw. green room na imprezie Nickelodeon's Kids' Choice Awards, natychmiast podzieliła się z internautami swoim małym, niecnym planem.

- Nie mogę się doczekać, żeby go dopaść - pisała na swojej stronie internetowej.

I faktycznie, "dopadła", swoim łupem również chwaląc się w internecie
.

Justin dostał nie lada prezent: dużego, mokrego całusa od swojej idolki. W trakcie wyglądał na zachwyconego.

A sama Katy skomentowała krótko:

"PYCHA!"
28.08.2010 o godz. 11:40

Dla niektórych Justin Bieber jest niezrozumiałym fenomenem show-biznesu. Nie lubią ani jego samego, ani jego muzyki i tylko czekają, aż chłopiec zacznie przechodzić mutację...

Są jednak i tacy, którzy uwielbiają piosenki Biebera i czują się w pełni usatysfakcjonowani, gdy na przykład w czasie zakupów w hipermarkecie usłyszą z głośników jeden z hitów wokalisty. A usłyszeć mogą, bo Justin jest na fali.

To dla nich mamy dziś kilka zdjęć
młodego - ale już - gwiazdora. Justin wystąpił niedawno w Rockeffeler Center na koncercie stacji NBC.
Widać, że dawał z siebie wszystko.
28.08.2010 o godz. 11:37

Liv podeszła do męża i pomogła mu wstać. Młodzieniec odebrał list od katów i podniosł małą Silje na ręce.
- Dziękuję - powiedział chłopak.
Liv skinęła głową i zapytała:
- Jak masz na imię?
- Grimar - odparł, spuwając na ziemię.
Liv uśmiechnęła się i podeszła jak najszybciej do zwierzoczłeka. Zwierzoczłek był tak odrażający w swojej skórze, że nikt nie wiedział jak wygląda. Być może oprócz jego rodziny i Grimara, którego nie dawno poznała.
- Zaskoczyło mnie to jak potrafisz dobrze kłamać. - pochwalił ją zwierzoczłek.
- To nic takiego. Za co właściwie był skazany Grimar? - zapytała.
- To nie ważne. - odrzekł odchodząc. - A zapomniałbym. NIe daleko stąd czeka na was powóz, który zawiezie was do ludzi, którzy pomogą Tobie i dzieciom.
Odszedł.
Nie zdążyłam zapytać go jak się nazywa, myślała. Ale napewno się jeszcze spotkamy.
- Grimarze jak nazywa się..?
- Nikogo tu nie widziałaś, jasne?! - przerwał jej.
- Ale.. - próbowała znowu podjąć próbę.
- Nikogo!
Liv skinęła głową i odwróciła się w stronę, którą udał się jej wybawiciel z opałów.
Nie zabrał szaty, myślała. Może jej nie chciał? Ale napewno ją oddam jak się spotkamy ponownie.
Uśmiechnęła się do siebie i podążyła, za Grimarem. Tuż nie daleko tak jak mówił zwierzoczłek czekał na nich powóz.
- Wsiadajcie, bo zmarzniemy na kość. - powiedział woźnica.
- Dobrze. Silje! Zapytaj najpierw pana czy możesz siąść koło niego - powiedziała Liv.
Dziewczynka skinęła głową i zapytała woźnicy, czy może koło niego usiąść. Woźnica bez prostestów zszedł z wozu i pomógł małej panience wsiąść na miejsce woźnicy. Dziewczynka promieniowała radością.
Liv opiekowała się Kolgrimem, dopóki nie zmógł jej sen i nie obudził płacz dziecka. Silje też zasnęła i leżała ułożona szczelnie pod szatą. Grimara nie było.
- Przepraszam gdzie jest..?
- Wysiadł nie dawno. - odrzedł woźnica.
- Zna pan tego mężczuznę co był wtedy z nim? - zapytała.
- Jakiego mężczyznę? - odpowiedział pytaniem. Choć dokładnie wiedział o kogo chodzi! Nie powiedział jej. - No jesteśmy, dobry pan Benedykt napewno wam pomoże. O! Już wychodzi nam na spotkanie!
Liv zeszła z powozu i pomogła zejść Silje z wozu. Dziewczynka zeskoczyła, gdyż w drugiej ręce Liv trzymała Kolgrima.
- Witam was dzieci - powiedział Benedykt.
- Dzień dobry. - powiedziała Liv.
Liv miała miedzianorude włosy długie, lecz teraz nie było widać ich prawdziwego koloru, gdyż były całe brudne. Niebieskie oczy mówiły same za siebie, przeżyły więcej niż ktos mógłby przypuszczać. Benedykt gdy po raz pierwszy spotkał Liv wyczytał, że jedyna radością jaką zaznała, to jest że mogła uchronić te małe istotki od pewnej śmierci. Na ogół jej oczy przepełniał smutek po stracie rodziny.
Silje jak naszybciej podeszła do Benedykta i pociągnęła go za sponie. Patrzył na małą tak troskliwie, że dziewczynka uciekła pod szatę swojej nowej opiekunki - Liv.
- No już już, Silje, spokojnie. Pan Ci nic nie zrobi. - powiedziała Liv spokojnie, by dziewczynka znowu nabrała pewności siebie. Jej czarne włosy świetnie komponowały się z jasną cerą i niebieskimi oczami. Jak na dwuletnią dziewczynkę miała bardzodobrze ułożone zmiany nastrojów.
- Zapraszam do środka. Nie będziemy tutaj marznąć. - powiedział w podeszłym wieku mężczyzna. - Zapraszam, zapraszam.
W domu czekały dwie kobiety. Jedna miała czarne włosy tak jak mała Silje. Jej czarujący uśmiech przyciągnął małą jak magnez i od tej pory Silje miała opiekunka, więc Liv mogła odpocząć. Druga kobieta podeszła do Liv i wzięła od niej dziecko.
- Teraz możesz się przespać. - rzekł Benedykt. - Gabriella i Cecylia zajmą się dziećmi.
Liv spadł kamień z serca sądziła, że ten dom, do którego skierował ich zwierzoczłek nie będzie taki przyjazny, by zaopiekować się dziećmi.
- Dziękuję. - powiedziała i pośpieszyła za Benedyktem, który wskazał jej pokój w którym może się umyć i pójść spać.

***


Gdy Liv się obudziła dobiegły ją krzyki radości i szczęścia z dołu. Pośpiesznie zeszła na dół. W salonie jednak nikogo nie było. Podbiegła do kuchni i tam zastała swoją wesołą gromadkę.
- Dzień dobry - powiedzieli chórem.
Silje podbiegła do niej i przytuliła ją i znowu pobiegła do Gabrielli, by móc się bawić.
- Siadaj. - powiedziała Cecylia. - Jedz dopóki się nie najesz. Od ilu dni nie jadłaś dziecko?
- Blisko tygodnia. - odpowiedziała.
- Boże Święty! - krzyknęła Gabriella.
- Gabriello! - powiedział Benedykt.
- Przepraszam! - odrzekła tamta.
Gabriella, Cecylia i Benedykt ze troskliwym wzorkiem patrzyli jak Liv zajada śniadanie, którego nie jadła od blisko tygodnia. Jedyne co miała w ustach, to mleko które znalazła z małym Kolgrimem.
Dzieci po skończonym śniadaniu uciekły do salonu się bawić, wraz z kobietami, które się nimi opiekowały. Liv uśmiechnęła się do siebie i dalej jadła.
- To Twoje dzieci, droga Liv? - zapytał.
- Nie. Małą Silje znalazłam przy zwłokach rodziców, którzy umarli podczas zarazy. Kolgrima zaś znalazła Silje, porzuconego samego w lesie. Nie wiem jak tak można! Biedne dziecko!
Liv usłyszała jak Benedykt westchnął głęboko.
- Wiesz może, panie, jak nazywa się zwierzoczłek? - zapytała. - Nikt mi nie chce powiedzieć albo go nie znają.
- Ehh.. Wiedziałem, że będziesz musiała zapytać! - rzekł.
- Więc znacie go panie?!
- Zrobimy tak, ja Ci opowiem o zwierzoczłeku, a Ty będziesz mówiła do mnie po imieniu. Nazywam się Benedykt.
- Dobrze. Ja mam na imię Liv. - odpowiedział.
- Teraz pójdź się jeszcze trochę przespać, pewnie obudził Cię szczęśliwy krzyk dzieci? Jak wstaniesz opowiem Ci wszystko co dotyczy zwierzoczłeka Liv.
Liv skinęła głową i wyszła. Benedykt zaś udał się do salonu i zaproponował dzieciom zabawę na dworze. Dzieci z pełnym radości uśmiechem udały się z tak samo szczęśliwymi kobietami na dwór. A Benedykt poszedł do swojej pracowni i zaczął malować. Teraz mógł w spokoju zacząć kształcić swoje zainteresowanie.

***


Tym razem Liv spała do rana. Wstała już pełna sił by móc pracować, za utrzymanie sie w tym pięknym domu. Chciała jakoś móc pokazać jak bardzo jest wdzięczna tym ludziom za ich pomoc. Dzieci są szczęśliwe i nie męczą Liv po całym dniu pracy. Dopiero przy śniadaniu Benedykt zdecydował się opowiedziec historię zwierzoczłeka.
- Znasz historię Ludzi Lodu albo Ludzi Mroku? - zapytał.
- Nie. Ale wiem, że mój ojciec był kowalem i nie wiem z jakiego rodu pochodził nigdy mi nie mówił. Ale matka pochodziła z Ludzi Mroku. - powiedziała.
- Więc zaczniemy od Ludzi Lodu, skąd pochodzi Twój przyjaciel zwierzoczłek. - powiedział. - Tengel Zły, który zapoczątkował złe dziedzictwo w rodzie Ludzi Lodu. Sporządził wywar w kociąłku i jak mówią zaprzedał duszę Szatanowi. Za to, że on mógł żyć wiecznie jeden z jego potomków z każdego pokolenia zostawał obciążony złym dziedzictwem.
- Co to ma wspólnego z nim? - zapytała Liv.
- Wiele. Bo Zwierzoczłek nazywa się Tengel.
- I to on zaprzedał duszę Szatanowi?
- Nie. On jest tylko jego potkomkiem. - odparł. - Teraz coś o Ludziach Mroku.
- Oni są przeciwieństwem Ludzi Lodu. - powiedziała Cecylia.
- Nie tyle co przeciwieństwem. Oni mają powstrzymać złe dziedzictwo Ludzi Lodu przed zniszczeniem świata i dziedzica ostatecznego, którego mocy świar do tej pory nie wiedział. - rzekł zmęczony całą tą gadaniną.
- Czyli ja mam powstrzymać dziedzictwo Ludzi Lodu? Jak?! Sama jestem z mojej rodziny. Nie znam nikogo oprócz mojej zmarłej matki. Nie wiem kto jest z Ludzi Mroku, a kto od strony ojca z Ludzi Lodu!
- Była też inna legenda. Że jak jakaś kobieta z Ludzi Mroku zakocha się w mężczyźnie Ludzi Lodu i wyjdzie za niego za mąż osłabi moc działania kociołka.
- Och! - pisknęła Liv.
- Ale nie wiadomo czy to prawda, nawet jeśli to chyba nigdy się nie spełni. - odrzekł Benedykt, pocierając swoje stare czoło. - Teraz pojadę do kościoła Gabriello i Cecylio.
28.08.2010 o godz. 11:33

Czy można pomylić nastoletniego chłopaka z dobiegającą 30-tki kobietą? Okazuje się, że tak.

Zwłaszcza, gdy tym nastolatkiem jest Justin Bieber.

Do jednego z lokali w Maryland wezwano policję, gdyż przy barze sączył sobie piwo gość, którego wzięto za piosenkarza. Charakterystyczna fryzura, czapka z daszkiem i gesty, po których łatwo rozpoznać Biebera.

Policja przybyła na miejsce stwierdziła jednak, że to nie małoletni Justin popija sobie piwo, ale robi to 27-letnia dziewczyna
o imieniu Katy.

Policja wylegitymowała Katy i odjechała w swoją stronę.

Panna ma reklamę, a Justin musi się wstydzić porównań do dziewczyny. Może czas zmienić fryzurę?

Zdjęcia
Katy wziętej za Justina znajdziecie TUTAJ.


28.08.2010 o godz. 11:31

Kiedy ma się gwiazdę w rodzinie, każdy jej członek ma z tego jakieś profity. Przekonała się o tym ostatnio mama Justina Biebera. Jako że jest atrakcyjną kobietą i ma tak sławnego syna, magazyn Playboy zaproponował jej sesję zdjęciową. Honorarium nie jest niebotycznie wysokie, ponieważ to 50 tysięcy dolarów. Ale w końcu sławny jest przede wszystkim jej syn, nie ona sama.

Patti Mallette miałaby pokazać się w gazecie jeszcze w te wakacje. Wydawcy liczą, że tak jak tłumy oszalały na punkcie młodego muzyka, tak mężczyźni zachwycą się jego rodzicielką. To właśnie ona umieszczała video
w występami syna na YouTube. Widać, że wie, jak osiągnąć sukces. Tylko czy Justin to zniesie?

W ciągu ostatniego miesiąca mówiło się już o tym, że jest hermafrodytą i że nie żyje. Trochę dużo jak dla tak młodego człowieka. Mama w negliżu i faceci śliniący się do jej zdjęć
chyba nie jest mu potrzebne.

28.08.2010 o godz. 11:29
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki