Zima jest okropna u nas -27 stopni dzisiaj może mniej a jak u was też tak zimno ?
O7.O2.2O12
Spotkałam się dziś z Alanem. Leżeliśmy na łóżku, oglądaliśmy filmy.. nagle Alan mnie objął i przykrył kocem. Było mi miło, potem - pokaż czoło - zaśmiał się.
- niee, fujka.. jestem obleśna bez grzywki, pryszczata i wgl ŁEH- krzyknęłam.
- misieek, ja Cię akceptuję taką jaka jesteś, dla mnie nie ważne jest to jak wyglądasz. Ale pomijając to nie jesteś obleśna i nie jesteś pryszczata.- mruknął i spojrzał mi w oczy. Tylko uśmiechnęłam się, a w duszy GRA MUZYKA. Zrobiło mi się naprawdę miło, wgl ostatnio jest przemiły. Pomijając fakt ,że trenuje ze mną MMA i służę jako worek treningowy. Ale jest spoko, nie boli tak bardzo. Da się przeżyć + uczę się samoobrony. JEEEJ. niedługo walentynki, ogólnie jestem antywalentynkowa. Ponieważ co roku, walentynki obchodziłam w górach, jakoś tak wypadały w ferie. Nie mogłam spotkać się z nikim i tylko patrzyłam jak rodzice się migdalą. W tym roku, idę na pizze z Alanem, w sumie taki przyjacielski wypadzik. Ale zawsze jednak lepiej niż siedzenie w domu. Mam nadzieję ,że wyjście nie skończy się na pizzy ^ ^
- niee, fujka.. jestem obleśna bez grzywki, pryszczata i wgl ŁEH- krzyknęłam.
- misieek, ja Cię akceptuję taką jaka jesteś, dla mnie nie ważne jest to jak wyglądasz. Ale pomijając to nie jesteś obleśna i nie jesteś pryszczata.- mruknął i spojrzał mi w oczy. Tylko uśmiechnęłam się, a w duszy GRA MUZYKA. Zrobiło mi się naprawdę miło, wgl ostatnio jest przemiły. Pomijając fakt ,że trenuje ze mną MMA i służę jako worek treningowy. Ale jest spoko, nie boli tak bardzo. Da się przeżyć + uczę się samoobrony. JEEEJ. niedługo walentynki, ogólnie jestem antywalentynkowa. Ponieważ co roku, walentynki obchodziłam w górach, jakoś tak wypadały w ferie. Nie mogłam spotkać się z nikim i tylko patrzyłam jak rodzice się migdalą. W tym roku, idę na pizze z Alanem, w sumie taki przyjacielski wypadzik. Ale zawsze jednak lepiej niż siedzenie w domu. Mam nadzieję ,że wyjście nie skończy się na pizzy ^ ^
Macie jakieś plany na walentynki ?;>
Tydzień po godz. 8:00 (pokój bohaterki)
Drogi Pamiętniku!
Po koszmarnych urodzinach zastały już tylko bolesne wspomnienia. Groźby stopniowo zaczęły słabnąć albo ja przestałam na nie reagować. Nagłówki w gazetach zaczęły powoli znikać, zastępowane innymi nie związanymi zemną. Moi ex znajomi dali sobie spokój z przyjeżdżaniem do mnie z wyjątkiem ”jego” wciąż przyjeżdża wieczorami mimo że mama odprawia go z kwitkiem, w końcu i on się poda to tylko kwestia czasu. Wszystko zaczyna iść do przodu z wyjątkiem mnie. Dalej siedzę w pokoju z tobą i laptopem który Samanta przyniosła mi, pamiętasz zjedzona kolacja za niego. I tak jakąś leci w mojej Sali samobójców. Tak masz rację, nazwałam tak mój pokój jak ten polski film. Mimo że już dobrze nie pamiętam języka sądzę że dobrze zrozumiałam przekaz w końcu przyczyna było inna ale skutek ten sama może nawet i większy, nie ważne każdy z nas wiąże inną wagę do problemów. Nie powiedziałam ci o najważniejszym Samanta zapowiedziała mi poważną rozmowę wczoraj jak przyniosła mi kolację którą zostawiła mi pod drzwiami. Naj wyraźniej Kris wraca dzisiaj z spotkania biznesowego. Już się poję! Hehehe.. czym oni mnie chcą przestraszyć?! I jak już niczego gorszego nie mogę doświadczyć.A jeszcze jedno chyba wiem gdzie jest mój telefon!!! Nie dawno zaczaiłam wątki, wiesz kto go ma??! Powiem ci bo nie zgadniesz… Jay. Tak, tak ten Jay. Miałam zadzwonić do niego na mój telefon i zabrać go ale po co?? nic co by mi się przydało w nim nie ma, a nie chcę tracić nadziei że jest na świecie taka osoba która nie będzie mnie oceniać za plotki. Okej to na tyle jak będzie coś nowego, dowiesz się pierwszy!! do jutra.
-Jennifer, wyjdź z pokoju już!!-zawołał zdenerwowany ojciec
-pomaż sobie-pomyślałam zamykając pamiętnik i chowając go w torbie.
-Jenn otwieraj pokój koniec tych cyrków!!! Nasz wyjść bo pożałujesz!!-zawołał pukając głośno w drzwi
-nie
-nie dyskutuj!!! Mamy dość twoich cyrków!!
-nigdzie nie idę!!!
-Jenn do cholery!!! Bo sam wejdę !!!
-nie zrobisz tego…
-wywalę drzwi!
-uuu!! Już się boję!-zawołałam udając strach i w tedy usłyszałam huk a drzwi otworzyły się na rozszerz z wyłamanym zamkiem-cos ty zrobił!! powaliło!!-zawołałam zszokowana tym co zrobił wyprowadzony z równowagi ojciec.
-już dawno, jak pozwoliłem ci tu tyle siedzieć!-zawołał podchodząc do mojego łóżka na którym leżałam w piżamie -sama zejdziesz do salonu czy mam ci pomóc?-zapytał hamując złość.
-już, już!-wyznała widząc że to nie przelewki po czym niezdarnie zlazłam z łóżka.
-szybciej!-pospieszył ojciec idąc za mną.
-nie było rozwalać drzwi!-odparłam wkurzona mijają w progu zatkaną matkę z siostrą.-to słucham-wyznałam siadając na kanapie w salonie
-wracasz do polski!-wyznał ojciec stajać nade mną z założonymi rękami.
-co!!?
- to co słyszysz, zamieszkasz z dziatkami-wyznał ojciec nie uznając sprzeciwu.
-nie
-tak Jenn nie chcesz tak, to będzie po mojemu.
-nie pamiętam już języka…
-w wieku sześciu lat dałaś sobie radę z angielskim to dasz sobie rade teraz z polskim- wyznał nie widząc problemu
-tato ja tam nikogo nie znam!! A ty mam wszystko…
-wszystko od czego się odcięłaś nawet od rodziny-wyznał-będzie ci lepiej wszystko zacząć od nowa
-nie tato!!!-zaprzeczyłam szukając ratunku- zrobię wszystko tylko mnie nie odsyłaj!!
- za późno
-tato!!! Będę chodzić do pracy zacznę od nowa nowi znajomi, szkoła wszystko tylko mnie nie odsyłaj!!
-było pomyśleć o tym wcześniej!! nie zmienię zdania,,,
-ale tu mam lekarza gdzie w Polsce znajdę drugiego takiego samego??-wyciągnęłam ciężką artylerię- specjalnie tu się przenieśliśmy by było nam lepiej nie psuj tego!-kontynuowałam
-ona ma rację.... nie ryzykujmy-wtrąciła się Samanta podchodząc do zamyślonego ojca.
-dobra! ale jeszcze dziś masz iść do pracy-wyznał po chwili milczenia Kris
-zgoda!-zgodziłam się bez wahania.
-i masz skończyć z zamykaniem się w pokoju..-postawił kolejny warunek
-dobra-przytaknęłam wstając a następnie ruszyłam do swojego pokoju.
-czeka na ciebie-zawołał na za mną ojciec
-dobra!-powtórzyłam po czym poszłam dorowadzić się do ładu.
***oczami Nicol*** (godz.8:25 hala treningowa- szkoła)
-hej i co??-zapytał Harry wpadając z Liam’em na halę
-to co widzi-stwierdziłam wskazując na grupę dziewczyn-znowu nie przyszła-boję się że trener ją wywali-dodałam po chwili odbijając piłkę o ścianę
-czemu?-zapytał Harry
-dużo opuszcza a dużo jest chętnych by zając jej miejsce-wyjaśniłam-rozmawialiście z Sarą??
-z nią też nie rozmawia-wyznał Liam
-Z Dominikiem i Adamem to samo..-dodałam-dobra trening się zaczyna na, razie-pożegnałam się idąc w stronę zebranych dziewczyn.
***oczami Jenn***
-Jenn-doszedł do mnie głos Kris’a ponad stos papierów do ogarnięcia.
-tak?-zapytałam podnosząc wzrok na wychylającego się za drzwi ojca.
-przychodzę ci z pomocą-uprzedził wchodząc do środka -to Nathan Hale pomoże ci w nadrobieniu zaległości-dodał wskazując na stojącego na jego plecami chłopaka i wszystko stało się jasne. Zszokowana widokiem uśmiechniętego i radosnego SB opadłam bez silnie na oparcie skurzanego fotelu.
-jaja sobie robisz??!-zapytałam Nathan’a z sarkazmem.
-Jenn-zwrócił uwagę Kris
-spokojnie przyzwyczaiłem się do tego-uspokoił Nathan zakładając ręce- miło cię znów zobaczyć-zwrócił się do mnie
-szkoda że ja nie mogę tego powiedzieć-odparłam z złośliwym uśmiechem.
-no cóż widzę że się znacie więc nie będę wam przeszkadzał-wyznał Kris po czym odszedł zamykając za sobą drzwi.
-to od czego zaczynamy??-zapytał chłopak siadając bokiem na moim biurku.
-od tego że zabierzesz swoje siedzenie z mojego biurka i skoczysz po kawę—wyznałam podrywając się z fotela by zepchnąć chłopaka z biurka.
-pomyliło ci się coś skarbie-zaczął zajmując fotel stojący po przeciwnej stronie biurka -ja jestem asystentem a nie twoim sekretarzem czy.. coś w tym stylu-dodał obojętnie-ta czy siak nie będę cię posługiwał od tego masz zresztą telefon.
-zgoda!-wtrąciłam chcą by skończył to krakanie.
-co ty taka wkurzona?? Myślałem że przeszło ci skoro wróciłaś-wyznał biorąc do ręki jeden z papierów z biurka.
-czego chcesz ode mnie!??-zapytałam głęboko oddychając
-ja!? ja nic tak tylko mówię-zaprzeczył niewinnie- po prostu jestem ciekawy co zrobiłaś mojej siostrze skoro jest tak cię ta na ciebie..
-nic jej nie zrobiłam! jasne!-warknęłam zaciskając pieść
-no pewnie, zawsze miała ona pecha do chłopaków-kontynuował-wiesz, macie podobny gust-zaczął zerkając na mnie-najpierw ten Payne potem Styles-stwierdził nie zadowolony. Nie mogą dalej tego słuchać wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia ledwo zachowując spokój.
-ej gdzie idziesz?-zawołał szybko zrywając się za mną
-puszczaj-zawołałam z nerwami gdy chłopak złapał mnie za lokieć
-Jenn-spojrzał na mnie jakby… jakby się przejął!? Nie musiało mi się wydawać
-głuchy jesteś? puszczaj!-powtórzyłam chcąc wyrwać swoją rękę z jego uścisku, bezskutecznie.
-chyba nie bierzesz tego na poważnie?-zapytał głupio
-puść-poprosiłam z łzami
-Jenn… ja…przepraszam- powiedział w końcu chłopak skruszony
-po co to powiedziałeś?-zapytałam zdezorientowana nie rozumiejąc co się dzieje
-chciałem sprawdzić czy równie nocno nienawidzisz jej jak ja-wyznał z przekornym uśmiechem
-co!?-rzuciłam bez namysłu
-ta szmata uprzykrzała mi życie, więc się tak nie dziw-wyznał
-jakim cudem…-zaczęłam
-uwierz dla mojej siostry Paryż wcale nie jest tak daleko-przerwał mi -ale raz chodź usiądziemy i pogadamy-dodał prowadząc mnie na moje miejsce
-czemu wyjechałeś?-zapytałam siadając
-dwie kawy proszę-szepną Nathan przez telefon do kobiety- rodzice wzięli rozwód a zdaniem sądu lepiej miało być mi lepiej u matki-wyznał siadając na swoim starym miejscu.
-ale nie chciałeś tam być-zauważyłam widząc jego minę-nie było tak źle język uczyłem się tu potem miałem jeszcze korepetycję, poznałem nowych ludzi, nowe miejsca, dziewczyny, siostrę zamieniłem na przyrodniego brata i ogólnie było spoko-zapewnił
-brata!?
-tak, mama znalazła sobie nowego faceta on miał syna-wyjaśnił zaczynają sortować papiery, rozległo się pukanie do drzwi.
-przyniosłam kawę-wyznała młoda dziewczyna
-dzięki-rzuciłam robiąc miejsca na papierowe kubki
-przynieść coś do jedzenia??
-nie, nie będzie to koniecznie-zaprzeczył Nathan
-jednak ja poproszę-zgodziłam się z dziewczyną
-nie idziesz na lunch??
-nie, zostanę-wyznałam
-więc poprosimy o dwie porcję-zwrócił się dziewczyny
-nie, jak chcesz to idź-zwróciłam się do chłopaka
-ej partnerzy, zapomniałaś-przypomniał
-zaraz przyniosę-ostrzegła dziewczyna
-czemu wróciłeś skoro nie było tak źle??-zapytałam gdy dziewczyna wyszła
-trzy tygodnie temu mieli oboje wypadek-wyjaśnił po chwili-zginęli na miejscu- dodał po chwili
-przykro mi-przyznałam szczerze
-nie potrzebnie, pogodziłem się z tym-wyznał pijąc łyk kawy- teraz ty
-co ja??
-powiedź coś o sobie.. ja już swoje powiedziałem-zaczął dalej przewracać kartki
-no cóż w przeciwieństwie do ciebie ja przyjechałam do Londynu dziesięć lat temu z Polski, mój ojciec chciał robić karierę i jak widać zrobił
-chodź nie taką jaką chciał
-dokładnie, skąd wiesz
-widać po nim
-heh..moja siostra, no cóż też tu pracuje
-wiem spotkałem już ją parę razy
-oo widzisz no a moja mama też chciała robić karierę modelki ale zrezygnowała
-dobra o twojej rodzinie już trochę wiem, teraz powiedź coś o sobie
-nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy…
-powiedź czym zajmujesz się po pracy
-obecnie niczym
-a przedtem??
-chodziłam na treningi w ręczną, takie hobby i czasami pomagam w szpitalu jako wolontariuszka
-skąd bierzesz czas na wszystko??
-nie zostawiam czasu na siebie, zresztą jakbym to zrobiła to bym nie wiedziała co z nim zrobić-wyznałam zabierając się do kawy.
-już jestem-zawołała dziewczyna wchodząc z dwiema porcjami jedzenia.
-oo!! co dzisiaj mamy-zawołał chłopak radośnie z ciekawością
-kurczak-wyznała dziewczyna podając nam prostokątne pudełka z restauracji
-przynajmniej karmią dobrze.-wyznał chłopaka po czym zaczęliśmy się śmiać. Po wyjściu z kobiety zabraliśmy się do powolnego spożywania dania a następnie po ciężkiej umysłowej pracy jaka towarzyszyła przy sortowaniu, uzupełniania dokumentów ale mimo to prowadziliśmy zadziwiająco miłą rozmowę.
-koniec!-zawołał chłopak widząc na zegarku osiemnastą
-jeszcze to musimy uzupełnić-zwróciłam jego wagę na dwadzieścia równo złożonych kartek.
-błagam nie!!!-powiedział błagalnym tonem chłopak kładąc głowę na biurku
-to idź sama to skończę-wyznałam chcąc mu ulżyć
-o nie dawaj połowę-nakazał chłopak podrywając głowę do góry-taką mniejszą połowę-poprawił widząc jak dzielę plik na pół.
-oj idź już! i nie marudź bo nigdy nie skończę-powiedziałam kładąc cały plik przede mną.
-nie zostaw to-nakazał wstając- jutro to zrobimy-dodał stając za moim fotelem następnie odsuwając mnie od biurka
-Nathan dużo tego nie ma
-dużo czy nie dużo, nie ważne! kończysz dziś o osiemnastej i koniec gadania!
-Nat…
-koniec gadania!-przerwał mi po czym zaczął ciągną za rękę do wyjścia
-okej tylko wezmę torbę-podałam się wracając do biurka o kok którego leżała moja torba.
-wszystko?
-tak-zgodziłam się wychodząc za nim z biura następnie razem wyszliśmy przed firmę z kąt podążaliśmy swoją drogę po krótkim pożegnaniu.
-cholera nie mam telefonu-szepnęłam szukając w torbie przedmiotu-pięknie! –pomyślałam złośliwie przypominając sobie o parku w którym tak dawno byłam. ‘’’’’Najwyższy czas je odwiedzić’’’’’ pomyślałam zawieszając torbę na ramieniu następnie ruszyłam w stronę mojego niedaleko miejsca. Po spędzeniu godziny na bezsensownym kręceniu się po parku i rozmyślaniu wróciłam do domu. Weszłam o ciągle do pustego salonu pochłoniętego w pół mroku. Podeszłam do telefonu wdusiłam powoli swój numer telefonu po czym przyłożyłam słuchawkę do ucha i słuchałam cierpliwie sygnał połączenia aż w końcu ktoś odebrał telefon.
------------------------------------------------------------
strój Jenn do prascy
Drogi Pamiętniku!
Po koszmarnych urodzinach zastały już tylko bolesne wspomnienia. Groźby stopniowo zaczęły słabnąć albo ja przestałam na nie reagować. Nagłówki w gazetach zaczęły powoli znikać, zastępowane innymi nie związanymi zemną. Moi ex znajomi dali sobie spokój z przyjeżdżaniem do mnie z wyjątkiem ”jego” wciąż przyjeżdża wieczorami mimo że mama odprawia go z kwitkiem, w końcu i on się poda to tylko kwestia czasu. Wszystko zaczyna iść do przodu z wyjątkiem mnie. Dalej siedzę w pokoju z tobą i laptopem który Samanta przyniosła mi, pamiętasz zjedzona kolacja za niego. I tak jakąś leci w mojej Sali samobójców. Tak masz rację, nazwałam tak mój pokój jak ten polski film. Mimo że już dobrze nie pamiętam języka sądzę że dobrze zrozumiałam przekaz w końcu przyczyna było inna ale skutek ten sama może nawet i większy, nie ważne każdy z nas wiąże inną wagę do problemów. Nie powiedziałam ci o najważniejszym Samanta zapowiedziała mi poważną rozmowę wczoraj jak przyniosła mi kolację którą zostawiła mi pod drzwiami. Naj wyraźniej Kris wraca dzisiaj z spotkania biznesowego. Już się poję! Hehehe.. czym oni mnie chcą przestraszyć?! I jak już niczego gorszego nie mogę doświadczyć.A jeszcze jedno chyba wiem gdzie jest mój telefon!!! Nie dawno zaczaiłam wątki, wiesz kto go ma??! Powiem ci bo nie zgadniesz… Jay. Tak, tak ten Jay. Miałam zadzwonić do niego na mój telefon i zabrać go ale po co?? nic co by mi się przydało w nim nie ma, a nie chcę tracić nadziei że jest na świecie taka osoba która nie będzie mnie oceniać za plotki. Okej to na tyle jak będzie coś nowego, dowiesz się pierwszy!! do jutra.
-Jennifer, wyjdź z pokoju już!!-zawołał zdenerwowany ojciec
-pomaż sobie-pomyślałam zamykając pamiętnik i chowając go w torbie.
-Jenn otwieraj pokój koniec tych cyrków!!! Nasz wyjść bo pożałujesz!!-zawołał pukając głośno w drzwi
-nie
-nie dyskutuj!!! Mamy dość twoich cyrków!!
-nigdzie nie idę!!!
-Jenn do cholery!!! Bo sam wejdę !!!
-nie zrobisz tego…
-wywalę drzwi!
-uuu!! Już się boję!-zawołałam udając strach i w tedy usłyszałam huk a drzwi otworzyły się na rozszerz z wyłamanym zamkiem-cos ty zrobił!! powaliło!!-zawołałam zszokowana tym co zrobił wyprowadzony z równowagi ojciec.
-już dawno, jak pozwoliłem ci tu tyle siedzieć!-zawołał podchodząc do mojego łóżka na którym leżałam w piżamie -sama zejdziesz do salonu czy mam ci pomóc?-zapytał hamując złość.
-już, już!-wyznała widząc że to nie przelewki po czym niezdarnie zlazłam z łóżka.
-szybciej!-pospieszył ojciec idąc za mną.
-nie było rozwalać drzwi!-odparłam wkurzona mijają w progu zatkaną matkę z siostrą.-to słucham-wyznałam siadając na kanapie w salonie
-wracasz do polski!-wyznał ojciec stajać nade mną z założonymi rękami.
-co!!?
- to co słyszysz, zamieszkasz z dziatkami-wyznał ojciec nie uznając sprzeciwu.
-nie
-tak Jenn nie chcesz tak, to będzie po mojemu.
-nie pamiętam już języka…
-w wieku sześciu lat dałaś sobie radę z angielskim to dasz sobie rade teraz z polskim- wyznał nie widząc problemu
-tato ja tam nikogo nie znam!! A ty mam wszystko…
-wszystko od czego się odcięłaś nawet od rodziny-wyznał-będzie ci lepiej wszystko zacząć od nowa
-nie tato!!!-zaprzeczyłam szukając ratunku- zrobię wszystko tylko mnie nie odsyłaj!!
- za późno
-tato!!! Będę chodzić do pracy zacznę od nowa nowi znajomi, szkoła wszystko tylko mnie nie odsyłaj!!
-było pomyśleć o tym wcześniej!! nie zmienię zdania,,,
-ale tu mam lekarza gdzie w Polsce znajdę drugiego takiego samego??-wyciągnęłam ciężką artylerię- specjalnie tu się przenieśliśmy by było nam lepiej nie psuj tego!-kontynuowałam
-ona ma rację.... nie ryzykujmy-wtrąciła się Samanta podchodząc do zamyślonego ojca.
-dobra! ale jeszcze dziś masz iść do pracy-wyznał po chwili milczenia Kris
-zgoda!-zgodziłam się bez wahania.
-i masz skończyć z zamykaniem się w pokoju..-postawił kolejny warunek
-dobra-przytaknęłam wstając a następnie ruszyłam do swojego pokoju.
-czeka na ciebie-zawołał na za mną ojciec
-dobra!-powtórzyłam po czym poszłam dorowadzić się do ładu.
***oczami Nicol*** (godz.8:25 hala treningowa- szkoła)
-hej i co??-zapytał Harry wpadając z Liam’em na halę
-to co widzi-stwierdziłam wskazując na grupę dziewczyn-znowu nie przyszła-boję się że trener ją wywali-dodałam po chwili odbijając piłkę o ścianę
-czemu?-zapytał Harry
-dużo opuszcza a dużo jest chętnych by zając jej miejsce-wyjaśniłam-rozmawialiście z Sarą??
-z nią też nie rozmawia-wyznał Liam
-Z Dominikiem i Adamem to samo..-dodałam-dobra trening się zaczyna na, razie-pożegnałam się idąc w stronę zebranych dziewczyn.
***oczami Jenn***
-Jenn-doszedł do mnie głos Kris’a ponad stos papierów do ogarnięcia.
-tak?-zapytałam podnosząc wzrok na wychylającego się za drzwi ojca.
-przychodzę ci z pomocą-uprzedził wchodząc do środka -to Nathan Hale pomoże ci w nadrobieniu zaległości-dodał wskazując na stojącego na jego plecami chłopaka i wszystko stało się jasne. Zszokowana widokiem uśmiechniętego i radosnego SB opadłam bez silnie na oparcie skurzanego fotelu.
-jaja sobie robisz??!-zapytałam Nathan’a z sarkazmem.
-Jenn-zwrócił uwagę Kris
-spokojnie przyzwyczaiłem się do tego-uspokoił Nathan zakładając ręce- miło cię znów zobaczyć-zwrócił się do mnie
-szkoda że ja nie mogę tego powiedzieć-odparłam z złośliwym uśmiechem.
-no cóż widzę że się znacie więc nie będę wam przeszkadzał-wyznał Kris po czym odszedł zamykając za sobą drzwi.
-to od czego zaczynamy??-zapytał chłopak siadając bokiem na moim biurku.
-od tego że zabierzesz swoje siedzenie z mojego biurka i skoczysz po kawę—wyznałam podrywając się z fotela by zepchnąć chłopaka z biurka.
-pomyliło ci się coś skarbie-zaczął zajmując fotel stojący po przeciwnej stronie biurka -ja jestem asystentem a nie twoim sekretarzem czy.. coś w tym stylu-dodał obojętnie-ta czy siak nie będę cię posługiwał od tego masz zresztą telefon.
-zgoda!-wtrąciłam chcą by skończył to krakanie.
-co ty taka wkurzona?? Myślałem że przeszło ci skoro wróciłaś-wyznał biorąc do ręki jeden z papierów z biurka.
-czego chcesz ode mnie!??-zapytałam głęboko oddychając
-ja!? ja nic tak tylko mówię-zaprzeczył niewinnie- po prostu jestem ciekawy co zrobiłaś mojej siostrze skoro jest tak cię ta na ciebie..
-nic jej nie zrobiłam! jasne!-warknęłam zaciskając pieść
-no pewnie, zawsze miała ona pecha do chłopaków-kontynuował-wiesz, macie podobny gust-zaczął zerkając na mnie-najpierw ten Payne potem Styles-stwierdził nie zadowolony. Nie mogą dalej tego słuchać wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia ledwo zachowując spokój.
-ej gdzie idziesz?-zawołał szybko zrywając się za mną
-puszczaj-zawołałam z nerwami gdy chłopak złapał mnie za lokieć
-Jenn-spojrzał na mnie jakby… jakby się przejął!? Nie musiało mi się wydawać
-głuchy jesteś? puszczaj!-powtórzyłam chcąc wyrwać swoją rękę z jego uścisku, bezskutecznie.
-chyba nie bierzesz tego na poważnie?-zapytał głupio
-puść-poprosiłam z łzami
-Jenn… ja…przepraszam- powiedział w końcu chłopak skruszony
-po co to powiedziałeś?-zapytałam zdezorientowana nie rozumiejąc co się dzieje
-chciałem sprawdzić czy równie nocno nienawidzisz jej jak ja-wyznał z przekornym uśmiechem
-co!?-rzuciłam bez namysłu
-ta szmata uprzykrzała mi życie, więc się tak nie dziw-wyznał
-jakim cudem…-zaczęłam
-uwierz dla mojej siostry Paryż wcale nie jest tak daleko-przerwał mi -ale raz chodź usiądziemy i pogadamy-dodał prowadząc mnie na moje miejsce
-czemu wyjechałeś?-zapytałam siadając
-dwie kawy proszę-szepną Nathan przez telefon do kobiety- rodzice wzięli rozwód a zdaniem sądu lepiej miało być mi lepiej u matki-wyznał siadając na swoim starym miejscu.
-ale nie chciałeś tam być-zauważyłam widząc jego minę-nie było tak źle język uczyłem się tu potem miałem jeszcze korepetycję, poznałem nowych ludzi, nowe miejsca, dziewczyny, siostrę zamieniłem na przyrodniego brata i ogólnie było spoko-zapewnił
-brata!?
-tak, mama znalazła sobie nowego faceta on miał syna-wyjaśnił zaczynają sortować papiery, rozległo się pukanie do drzwi.
-przyniosłam kawę-wyznała młoda dziewczyna
-dzięki-rzuciłam robiąc miejsca na papierowe kubki
-przynieść coś do jedzenia??
-nie, nie będzie to koniecznie-zaprzeczył Nathan
-jednak ja poproszę-zgodziłam się z dziewczyną
-nie idziesz na lunch??
-nie, zostanę-wyznałam
-więc poprosimy o dwie porcję-zwrócił się dziewczyny
-nie, jak chcesz to idź-zwróciłam się do chłopaka
-ej partnerzy, zapomniałaś-przypomniał
-zaraz przyniosę-ostrzegła dziewczyna
-czemu wróciłeś skoro nie było tak źle??-zapytałam gdy dziewczyna wyszła
-trzy tygodnie temu mieli oboje wypadek-wyjaśnił po chwili-zginęli na miejscu- dodał po chwili
-przykro mi-przyznałam szczerze
-nie potrzebnie, pogodziłem się z tym-wyznał pijąc łyk kawy- teraz ty
-co ja??
-powiedź coś o sobie.. ja już swoje powiedziałem-zaczął dalej przewracać kartki
-no cóż w przeciwieństwie do ciebie ja przyjechałam do Londynu dziesięć lat temu z Polski, mój ojciec chciał robić karierę i jak widać zrobił
-chodź nie taką jaką chciał
-dokładnie, skąd wiesz
-widać po nim
-heh..moja siostra, no cóż też tu pracuje
-wiem spotkałem już ją parę razy
-oo widzisz no a moja mama też chciała robić karierę modelki ale zrezygnowała
-dobra o twojej rodzinie już trochę wiem, teraz powiedź coś o sobie
-nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy…
-powiedź czym zajmujesz się po pracy
-obecnie niczym
-a przedtem??
-chodziłam na treningi w ręczną, takie hobby i czasami pomagam w szpitalu jako wolontariuszka
-skąd bierzesz czas na wszystko??
-nie zostawiam czasu na siebie, zresztą jakbym to zrobiła to bym nie wiedziała co z nim zrobić-wyznałam zabierając się do kawy.
-już jestem-zawołała dziewczyna wchodząc z dwiema porcjami jedzenia.
-oo!! co dzisiaj mamy-zawołał chłopak radośnie z ciekawością
-kurczak-wyznała dziewczyna podając nam prostokątne pudełka z restauracji
-przynajmniej karmią dobrze.-wyznał chłopaka po czym zaczęliśmy się śmiać. Po wyjściu z kobiety zabraliśmy się do powolnego spożywania dania a następnie po ciężkiej umysłowej pracy jaka towarzyszyła przy sortowaniu, uzupełniania dokumentów ale mimo to prowadziliśmy zadziwiająco miłą rozmowę.
-koniec!-zawołał chłopak widząc na zegarku osiemnastą
-jeszcze to musimy uzupełnić-zwróciłam jego wagę na dwadzieścia równo złożonych kartek.
-błagam nie!!!-powiedział błagalnym tonem chłopak kładąc głowę na biurku
-to idź sama to skończę-wyznałam chcąc mu ulżyć
-o nie dawaj połowę-nakazał chłopak podrywając głowę do góry-taką mniejszą połowę-poprawił widząc jak dzielę plik na pół.
-oj idź już! i nie marudź bo nigdy nie skończę-powiedziałam kładąc cały plik przede mną.
-nie zostaw to-nakazał wstając- jutro to zrobimy-dodał stając za moim fotelem następnie odsuwając mnie od biurka
-Nathan dużo tego nie ma
-dużo czy nie dużo, nie ważne! kończysz dziś o osiemnastej i koniec gadania!
-Nat…
-koniec gadania!-przerwał mi po czym zaczął ciągną za rękę do wyjścia
-okej tylko wezmę torbę-podałam się wracając do biurka o kok którego leżała moja torba.
-wszystko?
-tak-zgodziłam się wychodząc za nim z biura następnie razem wyszliśmy przed firmę z kąt podążaliśmy swoją drogę po krótkim pożegnaniu.
-cholera nie mam telefonu-szepnęłam szukając w torbie przedmiotu-pięknie! –pomyślałam złośliwie przypominając sobie o parku w którym tak dawno byłam. ‘’’’’Najwyższy czas je odwiedzić’’’’’ pomyślałam zawieszając torbę na ramieniu następnie ruszyłam w stronę mojego niedaleko miejsca. Po spędzeniu godziny na bezsensownym kręceniu się po parku i rozmyślaniu wróciłam do domu. Weszłam o ciągle do pustego salonu pochłoniętego w pół mroku. Podeszłam do telefonu wdusiłam powoli swój numer telefonu po czym przyłożyłam słuchawkę do ucha i słuchałam cierpliwie sygnał połączenia aż w końcu ktoś odebrał telefon.
------------------------------------------------------------
strój Jenn do prascy
Siema . Nie wiem ale coraz bardziej nienawidzę szkoły ! powód : Pooolski = / Ehh ... Ala ?! wiesz jak mam szyję przez cb . podrapaną Hehe ; >
Ehhhhhh ... Ala co do niego to myśle że wgl . nic z tego nie będzie bo on nawet mnie nie lubii ; < .. W sobote prawdopodobnie jak dobrze pójdzie włosy sb . farbuuje <3 Mrrr . czerwoony ; )
Było mega na lekcjach bo było nas 8-iuuu . ; p Hue hue huee ; p A kurde . musze Gim + zrobić . ; <
Po szwedzku ;
`Tala inte tillbaka boy < WTF ? ; d
Zmykam Pa ; *
+ Ala to zjeb <3
Taś , Taś , Taś ; )
Ehhhhhh ... Ala co do niego to myśle że wgl . nic z tego nie będzie bo on nawet mnie nie lubii ; < .. W sobote prawdopodobnie jak dobrze pójdzie włosy sb . farbuuje <3 Mrrr . czerwoony ; )
Było mega na lekcjach bo było nas 8-iuuu . ; p Hue hue huee ; p A kurde . musze Gim + zrobić . ; <
Po szwedzku ;
`Tala inte tillbaka boy < WTF ? ; d
Zmykam Pa ; *
+ Ala to zjeb <3
Taś , Taś , Taś ; )
Hejka .!
Chciałam was poinformować o tym , że mam drugiego bloga . ( blog ) Tym razem jest on o The Wanted . Kto jest chętny to zapraszam do czytania i komentowania . Chciałabym wiedzieć kto a być głównym chłopakiem w opowiadaniu . Siva czy Nathan . Jak dla mnie Nathan . Ale chcę znać wasze odpowiedzi . Z góry dziękuję .
Enjoy .! x .
Chciałam was poinformować o tym , że mam drugiego bloga . ( blog ) Tym razem jest on o The Wanted . Kto jest chętny to zapraszam do czytania i komentowania . Chciałabym wiedzieć kto a być głównym chłopakiem w opowiadaniu . Siva czy Nathan . Jak dla mnie Nathan . Ale chcę znać wasze odpowiedzi . Z góry dziękuję .
Enjoy .! x .
Magdalena nie zakuwała wczoraj Polskiej myśli politycznej. Dzisiaj też jej nie zakuwała. A zaliczyła, na 3. Boże, jaka ta Magdalena jest zdolna.
Jeszcze tylko jutro i czwartek i może... może... może w końcu ferie normalne będę mieć!
A bo takie to faajne :)
Jeszcze tylko jutro i czwartek i może... może... może w końcu ferie normalne będę mieć!
A bo takie to faajne :)
- Louis, podwieziesz mnie do studia? - zapytałam.
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
Weszłam i zobaczyłam tam Caroline klejącą się do Harry'ego. Mojego Harry'ego! Ale.. Dlaczego on nie protestuje tylko.. tylko się uśmiecha?! Co to ma być?! Szybko podbiegłam do Paul'a.
- Paul! Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam pokazując na Harry'ego i Caroline.
- O, hej Tori. - przywitał się i spojrzał na nich. - A to.. Bo wiesz.. Harry.. - nie mógł się wygadać.
- Powiesz wreszcie czy nie?! - wydarłam się.
- No bo Harry musi udawać, że chodzi z Caroline dla rozwinięcia jego kariery. - powiedział na jednym wdechu. Że co kurwa?! Ich chyba do końca pojebało!
- Słucham? MÓJ Harry i ta suka?! - krzyknęłam nieźle wkurwiona.
- Tori uspokój się. To jest tylko na jakiś czas żeby ich kariery się rozwijały. - wyjaśnił spokojnie.
- Ale ja mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi?! Harry jest mój! Nie interesuje mnie to! A czy pomyślałeś jak ja się poczuję?! - wrzeszczałam i w tym momencie "para" spojrzała na nas. Harry podszedł do mnie. Zayn'a chyba nie było. Możliwe że już pojechał. Mniejsza.
- Vicki.. Spokojnie... - próbował mnie uspokoić.
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam. - Teraz już nie będziesz miał dla mnie czasu prawda? Pff.. - prychnęłam i wyszłam.
- Tori! Zaczekaj! - krzyknął Hazza i wybiegł za mną. - Tori! - dobiegł i chwycił mnie za nadgarstek obracając przy tym.
- Zostaw mnie! Przecież teraz twoją dziewczyną będzie Caroline! - wykrzyczałam mu w twarz, a z moich oczu popłynęły słone łzy.
- Victoria. Ja muszę to zrobić z powodu kariery. Wiesz jak to jest. Specjalnie musimy udawać związki żeby było o nas głośno. - wyjaśnił. Matko.. Miałam ochotę przypierniczyć mu czymś.
- Nie, nie wiem jak to jest i nie chcę wiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru być sławna. - powiedziałam cicho i odeszłam. Słyszałam jak mnie woła, ale ja nie zwracałam uwagi. Na chwilę się odwróciłam, ale zobaczyłam jak Caroline go pociesza. Świetnie. Po prostu ekstra. Zadzwoniłam do Louis'a.
[ rozmowa: J-Ja , L-Louis . ]
L- Halo?
J- L..Louis? Możesz po mnie przyjechać?
L- Tori, co się dzieje?
J- Potem ci powiem..
L- Zaraz będę. Czekaj na mnie.
J- Okej.
[ koniec rozmowy . ]
Stałam i czekałam na Louis'a. Jak on mógł mi to zrobić? Przecież ja go kocham. Czy on się ze mną nie liczy? Myśli, że jak jest gwiazdą to mu wszystko wolno i wszyscy mu wybaczą? Boże.. Nie mam siły. Gdy tak myślałam koło mnie zatrzymał się samochód. Spojrzałam na niego i z samochodu wysiadł Louis. Gdy zobaczył w jakim jestem stanie, podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.
- Już dobrze myszko.. Nie płacz.. - uspokajał mnie. Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Wtedy czuję , że jestem bezpieczna. Gdy się uspokoiłam wszystko mu opowiedziałam.
- ... i.. i ona wtedy zaczęła go przytulać i pocieszać. - płakałam.
- I on się na to wszystko zgodził? - zapytał Lou patrząc na mnie.
- Nic nie mówił wiec chyba .. tak. - wtuliłam się w niego.
- Spokojnie.. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. - Jedźmy stąd. - rzekł i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu wysiadłam i od razu skierowałam się do mojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Co ja ma zrobić? Teraz? W tym momencie? Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Louis.
- Hej. Wiesz.. Może wybralibyśmy się na miasto? - zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
- Jasne. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Okej. To za pół godziny?
- Mhm .
Lou wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam szukać jakichś ubrań. Wybrałam to i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w wybrany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół. Louis już na mnie czekał.
- Idziemy? - zapytał szczerząc się.
- Jasne. - odparłam i wyszliśmy. - To gdzie najpierw? - zapytałam po chwili.
- Lody? - zaproponował.
- Okej. - rzekłam i ruszyliśmy w stronę budki z lodami.
- Jakiego chcesz? - zapytał Lou gdy doszliśmy.
- Czekoladowego .
Lou kupił i podał mi.
- Proszę .
- Dziękuję. - odparłam i zaczęłam wcinać. Poszliśmy na plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Bardzo mi to pomogło. Lou jest kochany. Weszłam do domu i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na bloga.
" Hejka .
Co u was .?
U mnie jakoś . Dzisiaj miałam nagrywać , ale coś nie wyszło . : / .
Wszystko się zaczyna walić . A zapowiadało się tak pięknie . .
No cóż . Ale mam swojego przyjaciela :D .
Pozdro . xoxo < 3 .
Tori Payne . "
Posiedziałam jeszcze chwilkę i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wskoczyłam w piżamkę i zasnęłam.
* Rano *
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .
*
Siemaa . Jakiś taki krótki wyszedł nie .? : / . No ale ważne , że jest . : D . Czytać i komentować . < 3 . Pozdro . xoxo .
10 kom. = następny . Tylko bez oszukiwania .
- Jasne. - powiedział i wziął kluczyki od samochodu. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy dojechaliśmy , podziękowałam mu i wysiadłam. Ruszyłam w stronę studia. Weszłam i zaczęłam szukać odpowiednich drzwi. Weszłam i . . .
*
Weszłam i zobaczyłam tam Caroline klejącą się do Harry'ego. Mojego Harry'ego! Ale.. Dlaczego on nie protestuje tylko.. tylko się uśmiecha?! Co to ma być?! Szybko podbiegłam do Paul'a.
- Paul! Co to ma znaczyć?! - krzyknęłam pokazując na Harry'ego i Caroline.
- O, hej Tori. - przywitał się i spojrzał na nich. - A to.. Bo wiesz.. Harry.. - nie mógł się wygadać.
- Powiesz wreszcie czy nie?! - wydarłam się.
- No bo Harry musi udawać, że chodzi z Caroline dla rozwinięcia jego kariery. - powiedział na jednym wdechu. Że co kurwa?! Ich chyba do końca pojebało!
- Słucham? MÓJ Harry i ta suka?! - krzyknęłam nieźle wkurwiona.
- Tori uspokój się. To jest tylko na jakiś czas żeby ich kariery się rozwijały. - wyjaśnił spokojnie.
- Ale ja mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi?! Harry jest mój! Nie interesuje mnie to! A czy pomyślałeś jak ja się poczuję?! - wrzeszczałam i w tym momencie "para" spojrzała na nas. Harry podszedł do mnie. Zayn'a chyba nie było. Możliwe że już pojechał. Mniejsza.
- Vicki.. Spokojnie... - próbował mnie uspokoić.
- Nie dotykaj mnie. - warknęłam. - Teraz już nie będziesz miał dla mnie czasu prawda? Pff.. - prychnęłam i wyszłam.
- Tori! Zaczekaj! - krzyknął Hazza i wybiegł za mną. - Tori! - dobiegł i chwycił mnie za nadgarstek obracając przy tym.
- Zostaw mnie! Przecież teraz twoją dziewczyną będzie Caroline! - wykrzyczałam mu w twarz, a z moich oczu popłynęły słone łzy.
- Victoria. Ja muszę to zrobić z powodu kariery. Wiesz jak to jest. Specjalnie musimy udawać związki żeby było o nas głośno. - wyjaśnił. Matko.. Miałam ochotę przypierniczyć mu czymś.
- Nie, nie wiem jak to jest i nie chcę wiedzieć. Dlatego nie mam zamiaru być sławna. - powiedziałam cicho i odeszłam. Słyszałam jak mnie woła, ale ja nie zwracałam uwagi. Na chwilę się odwróciłam, ale zobaczyłam jak Caroline go pociesza. Świetnie. Po prostu ekstra. Zadzwoniłam do Louis'a.
[ rozmowa: J-Ja , L-Louis . ]
L- Halo?
J- L..Louis? Możesz po mnie przyjechać?
L- Tori, co się dzieje?
J- Potem ci powiem..
L- Zaraz będę. Czekaj na mnie.
J- Okej.
[ koniec rozmowy . ]
Stałam i czekałam na Louis'a. Jak on mógł mi to zrobić? Przecież ja go kocham. Czy on się ze mną nie liczy? Myśli, że jak jest gwiazdą to mu wszystko wolno i wszyscy mu wybaczą? Boże.. Nie mam siły. Gdy tak myślałam koło mnie zatrzymał się samochód. Spojrzałam na niego i z samochodu wysiadł Louis. Gdy zobaczył w jakim jestem stanie, podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.
- Już dobrze myszko.. Nie płacz.. - uspokajał mnie. Uwielbiałam jak tak na mnie mówił. Wtedy czuję , że jestem bezpieczna. Gdy się uspokoiłam wszystko mu opowiedziałam.
- ... i.. i ona wtedy zaczęła go przytulać i pocieszać. - płakałam.
- I on się na to wszystko zgodził? - zapytał Lou patrząc na mnie.
- Nic nie mówił wiec chyba .. tak. - wtuliłam się w niego.
- Spokojnie.. - powiedział głaszcząc mnie po włosach. - Jedźmy stąd. - rzekł i wsiedliśmy do samochodu. Na miejscu wysiadłam i od razu skierowałam się do mojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam myśleć. Co ja ma zrobić? Teraz? W tym momencie? Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam. Do pokoju wszedł Louis.
- Hej. Wiesz.. Może wybralibyśmy się na miasto? - zapytał niepewnie i podrapał się w tył głowy.
- Jasne. - powiedziałam blado się uśmiechając.
- Okej. To za pół godziny?
- Mhm .
Lou wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam szukać jakichś ubrań. Wybrałam to i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w wybrany zestaw. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy. Spryskałam się moimi ulubionymi perfumami i zeszłam na dół. Louis już na mnie czekał.
- Idziemy? - zapytał szczerząc się.
- Jasne. - odparłam i wyszliśmy. - To gdzie najpierw? - zapytałam po chwili.
- Lody? - zaproponował.
- Okej. - rzekłam i ruszyliśmy w stronę budki z lodami.
- Jakiego chcesz? - zapytał Lou gdy doszliśmy.
- Czekoladowego .
Lou kupił i podał mi.
- Proszę .
- Dziękuję. - odparłam i zaczęłam wcinać. Poszliśmy na plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach i zaczęliśmy gadać o wszystkim i o niczym. Po zjedzeniu lodów wróciliśmy do domu. Bardzo mi to pomogło. Lou jest kochany. Weszłam do domu i ściągnęłam buty. Od razu poszłam do siebie do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na bloga.
" Hejka .
Co u was .?
U mnie jakoś . Dzisiaj miałam nagrywać , ale coś nie wyszło . : / .
Wszystko się zaczyna walić . A zapowiadało się tak pięknie . .
No cóż . Ale mam swojego przyjaciela :D .
Pozdro . xoxo < 3 .
Tori Payne . "
Posiedziałam jeszcze chwilkę i wyłączyłam laptopa. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Wskoczyłam w piżamkę i zasnęłam.
* Rano *
Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas tego gdy jadłam zadzwonił dzwonek do drzwi . . .
*
Siemaa . Jakiś taki krótki wyszedł nie .? : / . No ale ważne , że jest . : D . Czytać i komentować . < 3 . Pozdro . xoxo .
10 kom. = następny . Tylko bez oszukiwania .
Szybko zbiegłam do cioci , żeby jej podziękować , a tam ...
A tam ciocia krojąca ciasto . Szybko do niej podbiegłam i mocno ją przytuliłam .
- Dziękuję ! Dziękuję ! Dziękuję ! - krzyknęłam tuląc ją do siebie .
- Nie ma za co . A teraz idź się przebierz bo za godzinę przychodzi moja koleżanka ze swoim synem . - powiedziała , a ja kiwnęłam głową i pomaszerowałam na górę do swojego pokoju . Wybrałam ubrania, w które zaraz się ubrałam . Przeczesałam jeszcze włosy szczotką i poprawiłam mój makijaż .
- Alex ! Choć już /1 - zawołała mnie ciocia z dołu . Ja jeszcze się przejrzałam w lustrze i zeszłam na dół . Przywitałam się z kobietą . Wzrokiem szukałam jej syna po chwili zobaczyłam chłopaka i nie mogłam uwierzyć własnym oczom . Podeszłam do niego i się przywitałam .
- Alex jestem . - powiedziałam z uśmiechem podającmu rękę .
- A ja Chris . - ku mojemu zdziwieniu . Dlaczego się zdziwiłam jak go zobaczyłam ? Ponieważ to on kręci śmieszne filmiki i wrzuca na YT , które często oglądałam z Lisą . Usiedliśmy wszyscy razem przy stole i zaczęliśmy jeść ciasto i pić herbatkę . Po jakiejś godzinie wraz z Chrisem poszliśmy na górę do mojego pokoju .
- Uprzedzam Cię , że jeszcze się nie rozpakowałam . - powiedziałam do niego stojąc przed moim pokojem .
- Nie bój żaby . Pewnie nie ma , aż takiego bałaganu . - powiedział i weszliśmy . Kiedy Chris zobaczył , że na moim łóżku leżą żelki od razu podbiegł do niech i zaczął sobie wszystkie wpychać do buzi . Ja zaczęłam się głośno śmiać . Kiedy Chris zjadł już wszystkie żelki zaczęliśmy rozmowę .
- A więc . Kiedy przyleciałaś do Los Angeles ? - zapytała się .
- Kilka godzin temu . - powiedziałam .
- Czyli nikogo tu nie znasz i nie znasz miasta ? - powiedział podejrzanie .
- Yhy . - odpowiedziałam mu .
- Mam pomysł . - powiedział .
- Jaki ? Mam się bać ? - zapytałam poważnie .
- Nie . Jutro mój kumpel robi imprezę . Może poszłabyś ze mną ? To znaczy nie randka tylko wiesz żebyś mogła poznać moich przyjaciół i wgl . - powiedział ,
- No nie wiem . Nie chcę się wam narzucać . - powiedziałam .
- Nie będziesz . Oj noo weeź ! Proszę ! - zrobił minę szczeniaczka .
- Oj no dobra . - powiedziałam .
- Super ! To przyjdę jutro po ciebie o 17 . Ok ? - powiedział .
- No okej . - powiedziałam .
- Super. To do jutra . - powiedział i wyszedł .
Rano tzn. nie tak rano bo o 11 . No ale . W piżamie zeszłam na dół i zauważyłam karteczkę .
Ja musiałam iść do pracy . Wrócę jutro wieczorem . Tylko nic głupiego nie zrób na imprezie . Pieniądze jakby co masz w swoim pokoju w skarbonce :) Tylko wróć przed 6 rano ;) Buziaki ciocia <3
Super . Na śniadanie zrobiłam sobie naleśniki z serkiem danio . Uwielbiam je ! Po skończonym posiłku poszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic . Kiedy wyszłam po ubrania do garderoby spojrzałam na zegarek . 13 <szok> . Szybko wzięłam ubrania i poszłam do łazienki . Ubrałam się w nie i rozczesałam włosy . Zeszłam na dół i włączyłam TV . Oglądałam do 16 . O 16 wstałam i poszłam przygotować się na imprezę . Ubrałam się oraz umalowałam się i uczesałam . Równo o 17 zadzwonił dzwonek do drzwi . Poszłam otworzyć , a tam policja ?!?!? Kurde o co cho ?!?!?!
- Przepraszamy czy tu mieszka pani Smart ? - zapytali .
- Nie . - odpowiedziałam .
- Aha . To przepraszamy za najście . Do wiedzenia . - odpowiedzieli i wyszli , a mi się zrobiło ciepło na sercu . Kurde no ! Przestraszyłam się trochę . Po chwili znów usłyszałam dzwonek do drzwi . Tym razem to był Chris .
- Co robiła u ciebie policja ? - zapytał się wchodząc do domu .
- Pomyłka . - odpowiedziałam .
- Aha . Ale ty seksownie wyglądasz . - powiedział oblizując wargi .
- Nie pozwalaj sobie . - poklepałam go po ramieniu . Oboje wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego samochodu . Jechaliśmy jakieś 15 minut . Widać było , że impreza po woli się rozkręca . Chris otworzył mi drzwi i wysiadłam . Kiedy weszliśmy do domu , gdzie odbywała się impreza zamurowało mnie . Pięknie było .Wszędzie migały kolorowe światełka , ludzie tańczyli , jedzenie i alkohol porozstawiany .
- Ej dlaczego ten chłopak zorganizował taką imprezę ? - zapytałam się Chrisa .
- On jej nie zorganizował . My to zrobiliśmy . - odpowiedział z uśmiechem na ustach .
- Ale po co ? - zapytałam się .
- Bo wczoraj spotkał jakąś dziewczynę , spędził z nią kilkanaście godzin w samolocie , a nawet nie ma jej numeru , a chyba się zakochał . - odpowiedział , a mi w głowie od razu przeleciał Justin . Ale nie . To nie możliwe .
- Dobra ja idę po Caitlin - moją siostrę , która się tobą zajmie ok ? - zapytał .
- Ok . To ja idę usiąść na kanapę . - jak powiedziałam tak zrobiłam . Po kilku minutach dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna jak podejrzewam siostra Chrisa .
- Hej jestem Caitlin . - powiedziała uśmiechając się i podając mi rękę
- A ja Alex . - podałam jej rękę . Chłopacy imprezowali już jakąś godzinę , a ja siedziałam na kanapie z Caitlin . Ale jednak ona też po chwili była porwana do tańca . Kiedy Christian zobaczył , że siedzę sama podszedł do mnie i wyrwał mnie do tańca . Tańczyliśmy w rytm piosenki . Tańczyliśmy . Po chwili wszyscy zaczęli krzyczeć i piszczeć , a Chris szepnął mi do ucha .
- Justin przyszedł . - powiedział to , a po chwili w drzwiach ustał on . Tak właśnie on . Justin . Myślałam , że zaraz zemdleje . Uśmiechnęłam się szeroko . Kiedy podszedł do niego Chris mi zrobiło się troszkę słabo i wyszłam zaczerpnąć świeżego powietrza .
b]Oczami Chrisa.[/b]
Kiedy przyszedł Justin od razu do niego podszedłem , aby przedstawić mu Alex . Pasowali by do siebie .
- Hej Justin . Chcę cie kogoś przedstawić . - powiedziałem i od razu zacząłem szukać wzrokiem Alex jednak nie mogłem jej znaleźć . Caitlin powiedziała mi , że widziała jak Alex wychodziła na dwór . Tak więc szybko po nią podbiegłam .
Oczami Justina.
Chris powiedział , że zapozna mnie z jakąś dziewczyną jednak nie miałem na to ochoty . Chciałbym zobaczyć się z Alex . Przytulić ją . Głupi jestem . Kilkanaście godzin razem w samolocie , a ja nie poprosiłem ją o numer telefonu . Wiem , że jestem głupi , ale chyba się w niej zakochałem . Mam nadzieję , że jeszcze kiedyś ją zobaczę .
Oczami Alex.
Siedziałam sama na ławce w ogrodzie . Rozkoszowałam się zapachem świeżego powietrza . Rozmyślałam czy Justin mnie jeszcze pamięta ? W kim się zakochał ? itp. Moje rozmyślenia przerwał Chris , który ...
---------------------------------------------------------
dooobra. sory , że nie dodałam , ale rodzice odcięli mi neta i nie miałam jak dodać ;/
koooooooooomentujcie <3
A tam ciocia krojąca ciasto . Szybko do niej podbiegłam i mocno ją przytuliłam .
- Dziękuję ! Dziękuję ! Dziękuję ! - krzyknęłam tuląc ją do siebie .
- Nie ma za co . A teraz idź się przebierz bo za godzinę przychodzi moja koleżanka ze swoim synem . - powiedziała , a ja kiwnęłam głową i pomaszerowałam na górę do swojego pokoju . Wybrałam ubrania, w które zaraz się ubrałam . Przeczesałam jeszcze włosy szczotką i poprawiłam mój makijaż .
- Alex ! Choć już /1 - zawołała mnie ciocia z dołu . Ja jeszcze się przejrzałam w lustrze i zeszłam na dół . Przywitałam się z kobietą . Wzrokiem szukałam jej syna po chwili zobaczyłam chłopaka i nie mogłam uwierzyć własnym oczom . Podeszłam do niego i się przywitałam .
- Alex jestem . - powiedziałam z uśmiechem podającmu rękę .
- A ja Chris . - ku mojemu zdziwieniu . Dlaczego się zdziwiłam jak go zobaczyłam ? Ponieważ to on kręci śmieszne filmiki i wrzuca na YT , które często oglądałam z Lisą . Usiedliśmy wszyscy razem przy stole i zaczęliśmy jeść ciasto i pić herbatkę . Po jakiejś godzinie wraz z Chrisem poszliśmy na górę do mojego pokoju .
- Uprzedzam Cię , że jeszcze się nie rozpakowałam . - powiedziałam do niego stojąc przed moim pokojem .
- Nie bój żaby . Pewnie nie ma , aż takiego bałaganu . - powiedział i weszliśmy . Kiedy Chris zobaczył , że na moim łóżku leżą żelki od razu podbiegł do niech i zaczął sobie wszystkie wpychać do buzi . Ja zaczęłam się głośno śmiać . Kiedy Chris zjadł już wszystkie żelki zaczęliśmy rozmowę .
- A więc . Kiedy przyleciałaś do Los Angeles ? - zapytała się .
- Kilka godzin temu . - powiedziałam .
- Czyli nikogo tu nie znasz i nie znasz miasta ? - powiedział podejrzanie .
- Yhy . - odpowiedziałam mu .
- Mam pomysł . - powiedział .
- Jaki ? Mam się bać ? - zapytałam poważnie .
- Nie . Jutro mój kumpel robi imprezę . Może poszłabyś ze mną ? To znaczy nie randka tylko wiesz żebyś mogła poznać moich przyjaciół i wgl . - powiedział ,
- No nie wiem . Nie chcę się wam narzucać . - powiedziałam .
- Nie będziesz . Oj noo weeź ! Proszę ! - zrobił minę szczeniaczka .
- Oj no dobra . - powiedziałam .
- Super ! To przyjdę jutro po ciebie o 17 . Ok ? - powiedział .
- No okej . - powiedziałam .
- Super. To do jutra . - powiedział i wyszedł .
Rano tzn. nie tak rano bo o 11 . No ale . W piżamie zeszłam na dół i zauważyłam karteczkę .
Ja musiałam iść do pracy . Wrócę jutro wieczorem . Tylko nic głupiego nie zrób na imprezie . Pieniądze jakby co masz w swoim pokoju w skarbonce :) Tylko wróć przed 6 rano ;) Buziaki ciocia <3
Super . Na śniadanie zrobiłam sobie naleśniki z serkiem danio . Uwielbiam je ! Po skończonym posiłku poszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic . Kiedy wyszłam po ubrania do garderoby spojrzałam na zegarek . 13 <szok> . Szybko wzięłam ubrania i poszłam do łazienki . Ubrałam się w nie i rozczesałam włosy . Zeszłam na dół i włączyłam TV . Oglądałam do 16 . O 16 wstałam i poszłam przygotować się na imprezę . Ubrałam się oraz umalowałam się i uczesałam . Równo o 17 zadzwonił dzwonek do drzwi . Poszłam otworzyć , a tam policja ?!?!? Kurde o co cho ?!?!?!
- Przepraszamy czy tu mieszka pani Smart ? - zapytali .
- Nie . - odpowiedziałam .
- Aha . To przepraszamy za najście . Do wiedzenia . - odpowiedzieli i wyszli , a mi się zrobiło ciepło na sercu . Kurde no ! Przestraszyłam się trochę . Po chwili znów usłyszałam dzwonek do drzwi . Tym razem to był Chris .
- Co robiła u ciebie policja ? - zapytał się wchodząc do domu .
- Pomyłka . - odpowiedziałam .
- Aha . Ale ty seksownie wyglądasz . - powiedział oblizując wargi .
- Nie pozwalaj sobie . - poklepałam go po ramieniu . Oboje wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego samochodu . Jechaliśmy jakieś 15 minut . Widać było , że impreza po woli się rozkręca . Chris otworzył mi drzwi i wysiadłam . Kiedy weszliśmy do domu , gdzie odbywała się impreza zamurowało mnie . Pięknie było .Wszędzie migały kolorowe światełka , ludzie tańczyli , jedzenie i alkohol porozstawiany .
- Ej dlaczego ten chłopak zorganizował taką imprezę ? - zapytałam się Chrisa .
- On jej nie zorganizował . My to zrobiliśmy . - odpowiedział z uśmiechem na ustach .
- Ale po co ? - zapytałam się .
- Bo wczoraj spotkał jakąś dziewczynę , spędził z nią kilkanaście godzin w samolocie , a nawet nie ma jej numeru , a chyba się zakochał . - odpowiedział , a mi w głowie od razu przeleciał Justin . Ale nie . To nie możliwe .
- Dobra ja idę po Caitlin - moją siostrę , która się tobą zajmie ok ? - zapytał .
- Ok . To ja idę usiąść na kanapę . - jak powiedziałam tak zrobiłam . Po kilku minutach dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna jak podejrzewam siostra Chrisa .
- Hej jestem Caitlin . - powiedziała uśmiechając się i podając mi rękę
- A ja Alex . - podałam jej rękę . Chłopacy imprezowali już jakąś godzinę , a ja siedziałam na kanapie z Caitlin . Ale jednak ona też po chwili była porwana do tańca . Kiedy Christian zobaczył , że siedzę sama podszedł do mnie i wyrwał mnie do tańca . Tańczyliśmy w rytm piosenki . Tańczyliśmy . Po chwili wszyscy zaczęli krzyczeć i piszczeć , a Chris szepnął mi do ucha .
- Justin przyszedł . - powiedział to , a po chwili w drzwiach ustał on . Tak właśnie on . Justin . Myślałam , że zaraz zemdleje . Uśmiechnęłam się szeroko . Kiedy podszedł do niego Chris mi zrobiło się troszkę słabo i wyszłam zaczerpnąć świeżego powietrza .
b]Oczami Chrisa.[/b]
Kiedy przyszedł Justin od razu do niego podszedłem , aby przedstawić mu Alex . Pasowali by do siebie .
- Hej Justin . Chcę cie kogoś przedstawić . - powiedziałem i od razu zacząłem szukać wzrokiem Alex jednak nie mogłem jej znaleźć . Caitlin powiedziała mi , że widziała jak Alex wychodziła na dwór . Tak więc szybko po nią podbiegłam .
Oczami Justina.
Chris powiedział , że zapozna mnie z jakąś dziewczyną jednak nie miałem na to ochoty . Chciałbym zobaczyć się z Alex . Przytulić ją . Głupi jestem . Kilkanaście godzin razem w samolocie , a ja nie poprosiłem ją o numer telefonu . Wiem , że jestem głupi , ale chyba się w niej zakochałem . Mam nadzieję , że jeszcze kiedyś ją zobaczę .
Oczami Alex.
Siedziałam sama na ławce w ogrodzie . Rozkoszowałam się zapachem świeżego powietrza . Rozmyślałam czy Justin mnie jeszcze pamięta ? W kim się zakochał ? itp. Moje rozmyślenia przerwał Chris , który ...
---------------------------------------------------------
dooobra. sory , że nie dodałam , ale rodzice odcięli mi neta i nie miałam jak dodać ;/
koooooooooomentujcie <3
Musiałam dodać w 2 częściach ponieważ normalnie nie chciało mi dodać ...
-Justin co ty do cholery robisz ?-Spytałam podniesionym głosem.I znowu cisza.Nagle białe światło zapaliło się na Biebera miał w ręku mikrofon zaczął śpiewać sto lat.W net zapaliły się wszystkie światła i zobaczyłam tam wszystkich moich znajomych nawet Chris i Catlin byli.Wszyscy dołączyli się do Jusa.Biebs podszedł do mnie.
-Wszystkiego najlepszego kochanie.-Pocałował mnie.
-Dziękuję ale skąd ty wiedziałeś ? Przecież ja nic ci nie powiedziałam.
-Ma się swoje sposoby mała.-Mrugnął okiem.Teraz dopiero ujrzałam jak ten klub wygląda
"Po jakimś czasie"
Wszyscy złożyli mi życzenia.Byłam strasznie szczęśliwa.Właśnie w tle leciała piosenka.Uwielbiam ją ! Porwałam do tańca Catlin,Jadzie i ruszyłyśmy na parkiet.Zaczęłyśmy tańczyć.Jestem ciekawa gdzie są chłopacy.Szukałam ich wzrokiem.
-Dołączymy do chłopaków ?-Spytała Catlin
-Jasne ale gdzie oni są ?
-Ja już wiem gdzie.-Powiedziała.Poszłyśmy za nią .Okazało się ,że byli w takim pomieszczeniu na piętrze z ,którego był widok na bawiących się ludzi.Zobaczyłam rozbawionych chłopaków.W ręce trzymali kieliszki i na raz wypili wódkę ,która tam była.Podeszłam do roześmianego Biebsa i usiadłam mu na kolanach.Jak widzę po jego minie spodobało mu się.
-I jak się bawisz kochanie ?
-Super a ty ?
-Tak samo.Ślicznie wyglądasz kotek.
-Dzięki.-Cmoknęłam go w policzek.
-Ej dosyć tych czułości Justin bierz kieliszek kolejna runda.
-Przerwę mam.
-Nie ma przerw.-Powiedział Jake
-Kotek pamiętaj żeby nie przesadzić z alkoholem okej ?
-Jasne.-Zeszłam mu z kolan i razem z dziewczynami wróciłyśmy na parkiet.Była świetna zabawa.Z Jusem w ogóle jeszcze nie tańczyłam jest mi przykro z tego powodu.Nie chcący wpadłam na jakiegoś chłopaka.Okazał nim się Cody ,którego wcześniej poznałam w parku.
-Hej-Przywitałam się z nim
-Cześć i wszystkiego najlepszego.
-Dzięki.Jak się bawisz ?
-Świetnie a ty?
-Tak samo.
-Serio ? Bo przed chwilą miałaś inną minę.
-Już mi przeszło.
-Tak działam na kobiety.-Przeczesał swoją grzywkę.
-Nie pochlebiaj sobie.-Powiedziałam i wystawiłam mu język.W tle zaczęła lecieć wolna piosenka.
-Zatańczysz ?
-Z przyjemnością.-Zaczęliśmy się kołysać i przy okazji lepiej poznawać.Na prawdę Cody to miły facet.Zaczął opowiadać mi kawały.Były na serio śmieszne.Jednak dobrą zabawę ktoś nam przerwał.
-Sory geju ale on jest moja.-Powiedział i odciągnął mnie od Codiego.
-Uważaj sobie na teksty.-Powiedział blondyn groznym tonem
-A co może mi taka malutka gwiazdka zabroni ?!
-Przynajmniej umiem zadbać o twoją dziewczynę bo taka gwiazdka jak ty traktuje ją zapewne jako przelotną miłość.Co chodzi ci żeby ją tylko przelecieć co ?
-Ty skurwysynu.-Powiedział wkurzony Biebs i zaczął bić Codiego.Próbowałam ich odciągnąć ale na nic.Co ja mam zrobić ? Jak chłopaki są dawno napici tylko Jus się trzymał normalnie na nogach.Nie chciałam na to patrzeć więc poszłam stamtąd do innego pomieszczenia.Tu jest pięknie.Panuje tutaj spokój.Usiadłam na skrawku fontanny i zaczęłam bawić się cekinami z sukienki.
-Przepraszam.-Powiedział cicho Jus.
-Skąd wiedziałeś ,że akurat tu będę ?
-Bo szukałem ciebie.
-Co walka się już skończyła ?-Powiedziałam z sarkazmem.Wstałam i podeszłam do okna.Oparłam się o parapet i spoglądałam na gwiazdy.Justin obiął mnie od tyłu i patrzył razem ze mną.
-Nie bądz na mnie zła.-Powiedział spokojnie
-Jak mam nie być ? Znowu się biłeś.
-A co miałem zrobić jak ten cały gej zaczął mówić ,że to przelotna miłość dla mnie i chcę cię tylko przelecieć.
-Nie musiałeś się od razu bić.Jak to usłyszałam też byłam wkurzona więc mogliśmy mu tylko wygarnąć ,a nie bić.
-Przepraszam ale to nie ja zacząłem.
-Właśnie ,że ty ! Przerwałeś nam świetną rozmowę.
-Świetna rozmowę powinnaś przeprowadzać ze mną ,a nie nim.
-To tak jak ty byś nie mógł gadać z Chrisem.
-Chris to mój przyjaciel
-Cody też jest moim przyjacielem.
-Cath ty go w ogóle nie znasz.
-Bo ty mi nie pozwalasz go w ogóle poznać.
-Jestem cholernie o ciebie zazdrosny bo cię kocham.
-Ja ciebie też kocham.-Złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
-Może w końcu zatańczymy ?-Spytał
-Przecież tutaj nie słychać muzyki.
-No i ?-Wziął moje dłonie i położył na swojej szyi.Swoje ręce położył na mojej tali.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Całowaliśmy się namiętnie.Tej chwili nie chcę nigdy zapomnieć.Tą romantyczną chwilę przerwał nam pijany Chris.
-No witam szanownych gości-Powiedział ,chciał się skłonić ale z tej racji iż był piany zaliczył przepiękną glebę.Zaczęliśmy się z niego śmiać.Justin podszedł do niego i pomógł mu wstać.Poszliśmy zanieść go do taksówki.Pojechał do mojego domu.Powiedział ,że da radę.No to zobaczymy czy da.
"kiedy wszyscy goście wyszli z klubu"
-Teraz ja mam dla ciebie prezent.-Powiedział z szerokim uśmiechem.
-Prezentem dla mnie była ta impreza za ,którą jeszcze raz dziękuję.
-Nie masz za co dziękować kochanie ,a prezent czeka.Odwróć się i zamknij oczy.Poczułam coś chłodnego na szyi po chwili Justin ją pocałował.
-Otwórz oczy.-Szepnął mi do ucha.Otworzyłam i ujrzałam prześliczny nayszyjnik.
-Jest śliczny,dziękuję.-Powiedział i zaczęłam go namiętnie całować.
"Po jakimś czasie"
Impreza była perfekcyjna.Świetnie się bawiłam.Gdyby nie ta bójka by było jeszcze lepiej no ale czasu nie cofnę.Położyliśmy się spać i po chwili szczęśliwi usnęliśmy.
Dzięki za komy :*
delfinek3201
Sheila
Nexttoyou
Loveme1614
theklaudia
Kasia24209
Moments
FaLaLa
eh... troche za długi mi wyszedł ... no ale cóż :*
Proszę o komentarze :*
-Wszystkiego najlepszego kochanie.-Pocałował mnie.
-Dziękuję ale skąd ty wiedziałeś ? Przecież ja nic ci nie powiedziałam.
-Ma się swoje sposoby mała.-Mrugnął okiem.Teraz dopiero ujrzałam jak ten klub wygląda
"Po jakimś czasie"
Wszyscy złożyli mi życzenia.Byłam strasznie szczęśliwa.Właśnie w tle leciała piosenka.Uwielbiam ją ! Porwałam do tańca Catlin,Jadzie i ruszyłyśmy na parkiet.Zaczęłyśmy tańczyć.Jestem ciekawa gdzie są chłopacy.Szukałam ich wzrokiem.
-Dołączymy do chłopaków ?-Spytała Catlin
-Jasne ale gdzie oni są ?
-Ja już wiem gdzie.-Powiedziała.Poszłyśmy za nią .Okazało się ,że byli w takim pomieszczeniu na piętrze z ,którego był widok na bawiących się ludzi.Zobaczyłam rozbawionych chłopaków.W ręce trzymali kieliszki i na raz wypili wódkę ,która tam była.Podeszłam do roześmianego Biebsa i usiadłam mu na kolanach.Jak widzę po jego minie spodobało mu się.
-I jak się bawisz kochanie ?
-Super a ty ?
-Tak samo.Ślicznie wyglądasz kotek.
-Dzięki.-Cmoknęłam go w policzek.
-Ej dosyć tych czułości Justin bierz kieliszek kolejna runda.
-Przerwę mam.
-Nie ma przerw.-Powiedział Jake
-Kotek pamiętaj żeby nie przesadzić z alkoholem okej ?
-Jasne.-Zeszłam mu z kolan i razem z dziewczynami wróciłyśmy na parkiet.Była świetna zabawa.Z Jusem w ogóle jeszcze nie tańczyłam jest mi przykro z tego powodu.Nie chcący wpadłam na jakiegoś chłopaka.Okazał nim się Cody ,którego wcześniej poznałam w parku.
-Hej-Przywitałam się z nim
-Cześć i wszystkiego najlepszego.
-Dzięki.Jak się bawisz ?
-Świetnie a ty?
-Tak samo.
-Serio ? Bo przed chwilą miałaś inną minę.
-Już mi przeszło.
-Tak działam na kobiety.-Przeczesał swoją grzywkę.
-Nie pochlebiaj sobie.-Powiedziałam i wystawiłam mu język.W tle zaczęła lecieć wolna piosenka.
-Zatańczysz ?
-Z przyjemnością.-Zaczęliśmy się kołysać i przy okazji lepiej poznawać.Na prawdę Cody to miły facet.Zaczął opowiadać mi kawały.Były na serio śmieszne.Jednak dobrą zabawę ktoś nam przerwał.
-Sory geju ale on jest moja.-Powiedział i odciągnął mnie od Codiego.
-Uważaj sobie na teksty.-Powiedział blondyn groznym tonem
-A co może mi taka malutka gwiazdka zabroni ?!
-Przynajmniej umiem zadbać o twoją dziewczynę bo taka gwiazdka jak ty traktuje ją zapewne jako przelotną miłość.Co chodzi ci żeby ją tylko przelecieć co ?
-Ty skurwysynu.-Powiedział wkurzony Biebs i zaczął bić Codiego.Próbowałam ich odciągnąć ale na nic.Co ja mam zrobić ? Jak chłopaki są dawno napici tylko Jus się trzymał normalnie na nogach.Nie chciałam na to patrzeć więc poszłam stamtąd do innego pomieszczenia.Tu jest pięknie.Panuje tutaj spokój.Usiadłam na skrawku fontanny i zaczęłam bawić się cekinami z sukienki.
-Przepraszam.-Powiedział cicho Jus.
-Skąd wiedziałeś ,że akurat tu będę ?
-Bo szukałem ciebie.
-Co walka się już skończyła ?-Powiedziałam z sarkazmem.Wstałam i podeszłam do okna.Oparłam się o parapet i spoglądałam na gwiazdy.Justin obiął mnie od tyłu i patrzył razem ze mną.
-Nie bądz na mnie zła.-Powiedział spokojnie
-Jak mam nie być ? Znowu się biłeś.
-A co miałem zrobić jak ten cały gej zaczął mówić ,że to przelotna miłość dla mnie i chcę cię tylko przelecieć.
-Nie musiałeś się od razu bić.Jak to usłyszałam też byłam wkurzona więc mogliśmy mu tylko wygarnąć ,a nie bić.
-Przepraszam ale to nie ja zacząłem.
-Właśnie ,że ty ! Przerwałeś nam świetną rozmowę.
-Świetna rozmowę powinnaś przeprowadzać ze mną ,a nie nim.
-To tak jak ty byś nie mógł gadać z Chrisem.
-Chris to mój przyjaciel
-Cody też jest moim przyjacielem.
-Cath ty go w ogóle nie znasz.
-Bo ty mi nie pozwalasz go w ogóle poznać.
-Jestem cholernie o ciebie zazdrosny bo cię kocham.
-Ja ciebie też kocham.-Złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
-Może w końcu zatańczymy ?-Spytał
-Przecież tutaj nie słychać muzyki.
-No i ?-Wziął moje dłonie i położył na swojej szyi.Swoje ręce położył na mojej tali.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Całowaliśmy się namiętnie.Tej chwili nie chcę nigdy zapomnieć.Tą romantyczną chwilę przerwał nam pijany Chris.
-No witam szanownych gości-Powiedział ,chciał się skłonić ale z tej racji iż był piany zaliczył przepiękną glebę.Zaczęliśmy się z niego śmiać.Justin podszedł do niego i pomógł mu wstać.Poszliśmy zanieść go do taksówki.Pojechał do mojego domu.Powiedział ,że da radę.No to zobaczymy czy da.
"kiedy wszyscy goście wyszli z klubu"
-Teraz ja mam dla ciebie prezent.-Powiedział z szerokim uśmiechem.
-Prezentem dla mnie była ta impreza za ,którą jeszcze raz dziękuję.
-Nie masz za co dziękować kochanie ,a prezent czeka.Odwróć się i zamknij oczy.Poczułam coś chłodnego na szyi po chwili Justin ją pocałował.
-Otwórz oczy.-Szepnął mi do ucha.Otworzyłam i ujrzałam prześliczny nayszyjnik.
-Jest śliczny,dziękuję.-Powiedział i zaczęłam go namiętnie całować.
"Po jakimś czasie"
Impreza była perfekcyjna.Świetnie się bawiłam.Gdyby nie ta bójka by było jeszcze lepiej no ale czasu nie cofnę.Położyliśmy się spać i po chwili szczęśliwi usnęliśmy.
Dzięki za komy :*
delfinek3201
Sheila
Nexttoyou
Loveme1614
theklaudia
Kasia24209
Moments
FaLaLa
eh... troche za długi mi wyszedł ... no ale cóż :*
Proszę o komentarze :*
(włączcie tą piosenkę).
Miałam zamknięte oczy ale poczułam na mojej skurzę ,że ktoś składa mi pocałunki na szyi i na policzkach.Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Otworzyłam oczy i ujrzałam wspaniałego chłopaka , promiennie uśmiechniętego.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Byłam zahipnotyzowana jego wzrokiem.Miał niesamowicie brązowe oczy ,które wyrażały wszystkie uczucia.Kiedy na niego patrzę odchodzą wszystkie problemy.
-Kochanie chciałem ci powiedzieć ,że byłaś niesamowita.-Po czym pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam pocałunek.Jus położył się na mnie.Zaczął całować moją szyję.Był bardzo rozpalony jak i podniecony.
-Jus co za dużo , to nie zdrowo.-Powiedziałam i zepchnęłam go z siebie
-Kochanie nie bądz taka.-I ponownie mnie zaczął całować.Gładził ręką po moim udzie.Na co ja znowu go od siebie odepchnęłam.Zamknęłam swoje niebieskie oczy i odwróciłam się tyłem do niego.Poczułam miętowy oddech na szyi.Moja skóra pokryta była przyjemnym dreszczem.Uśmiechnęłam się w duchu.Jus znowu zaczął składać mi pocałunki po całym ciele.Robił to bardzo delikatnie ale obdarzał mnie wielkim uczuciem.Biebs położył swoją dłoń na mojej tali.Otworzyłam swoje powieki.Zobaczyłam jego szyderczy uśmiech.
-Kotek ogarnij się -Powiedziałam przez śmiech.
-To nie moja wina ,że tak mnie pociągasz.-Na co przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował usta przegryzając moją dolną wargę.Przyłożył swoje czoło do mojego.
-Kocham cię Cath-Powiedział i musnął moje usta.Robił to delikatnie ,a zarazem namiętnie.
-Ja ciebie też wariacie.Koniec tego dobrego.Nie wiem jak ty ale ja potrzebuję kąpieli.
-Wiesz zawsze można iść razem.
-Zapomnij.-Wyszłam spod kołdry na co Jus się uśmiechnął i patrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy.
-I z czego tak się cieszysz ?
-I ty się dziwisz ,że tak mnie pociągasz ?-Spytał i poruszał brwiami.Wziął mnie za dłoń i zaciągnął na łóżko.
-Ja jestem naga co nie ?-Powiedziałam zrezygnowana
-Dokładnie tak bejbe.
-Zejdz ze mnie-Powiedziałam rozbawiona
-Nie.
-Proszę cię.
-Zapomnij.
-No błagam.
-Nie.
-Co muszę zrobić ,żebyś ze mnie zlazł ?
-Hmm....Musisz mnie tutaj pocałować.-Wskazał na swoje usta.
-No dobra.-Pocałowałam go i zszedł w końcu.(wyłączcie muzykę)Tym razem za nim wyszłam z łóżka.Ubrałam wczorajszą bieliznę i na to ciuchy (wczorajsze ponieważ jest u Justina i nie ma czystych ciuchów).Justin patrzył na mnie rozbawiony.
-Ja idę do siebie.-Powiedziałam.
-Nigdzie nie idziesz.-Zaprotestował.Objął mnie ręką.
-Spotkamy się przecież dzisiaj.
-No właśnie nie zbyt.-Uśmiech zniknął mi z twarzy.
-Czemu ?
-Bo muszę jechać do studia poćwiczyć piosenki.W domu będę dopiero o 23.
-Jasne,rozumiem.To będą już zmykać.
-Niech ci będzie.-Pocałował mnie.Ja skierowałam się do drzwi balkonowych.
-Kochanie co ty robisz ?
-Idę do domu.
-Przez balkon ?
-Będę miała bliżej.-Na co on się zaśmiał.Wyszłam z jego pokoju.Raz dwa i byłam u siebie.Poszłam do szafy i wzięłam ciuchy.Nie ma to jak chodzić , w krótkich spodenkach i koszulce jak jest grudzień.W Polsce pewnie jest mnóstwo śniegu ,a tutaj grzeje słońce i to nawet bardzo.No nic.Popełzałam do łazienki gdzie odbyłam swoją poranną toaletę.Włosy rozprostowałam włosy.Usta musnęłam malinowym błyszczykiem ,a rzęsy machnęłam wodoodpornym tuszem.Poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki.Położyłam się na kanapie w salonie i dumałam.Dzisiaj moje urodziny.Nie mam zamiaru nic w tym kierunku robić.Z resztą nigdy niczego nie robiłam.Wiem ,że ludzie gdy mają wolną chatę to robią imprezę ,a w szczególności jak mają urodziny.Lubię imprezować ale odkąd się tu wprowadziłam mój charakter został sam z siebie przemieniony.Nie wiem co mam robić.Niby to ma być mój wyjątkowy dzień ,tyle ,że ja jakoś tego nie czuję.Dzisiaj odpuściłam sobie szkołę.Teraz zaczęłam żałować bo w tedy bym chociaż z kimkolwiek pogadała.Włączyłam tv.Oglądałam jakieś filmy do godziny 20.00.Zobaczyłam na zegarek.
-WOW.. dobra jestem.-Usłyszałam dzwonek do drzwi.Nosz kurwa nie chce mi się wstawać.Co za pojebaniec się tam dobija ?! Otworzyłam drzwi ,a tam stała uśmiechnięta Jadzia.
-Hej-Powiedziała radośnie
-No hej,wejdz.Chcesz do picia albo jedzenia ?
-Nie bo nie ma na to czasu.
-Niby na co nie ma czasu ?
-Nie powiem ci ale ostrzegam ,że musisz wszystko robić co ci powiem i masz nie zadawać pytań.
-W sumie to raz się żyję.-Wzruszyłam ramionami.Z Jadzią poszłyśmy do pokoju.Zza pleców wyciągnęła pokrowiec.
-Co to ?
-Moja kiecka idziemy na balety.
-Przecież jutro szkoła.
-Nie dzisiaj jest piątek.
-Jeny jaka ja niedorozwinięta jestem.
-Nie da się zaprzeczyć-Wystawiła język.Podeszła do mojej szafy i wybrała to.Poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Umyłam włosy ,wysuszyłam je i wyprostowałam.
-Już się ubrałaś ?
-Tak
-A umalowałaś ?
-Nie
-To się streszczaj
-Okej.-Maznęłam kokosowym błyszczykiem usta i machnęłam maskarą.Gotowa wyszłam z łazienki.
-I jak ?
-Zajebiście ,a teraz pozwól ,że ja się szybko ogarnę.
-Jasne.-Weszła do łazienki.Ja włączyłam twittera i popisałam trochę z ludzmi.Zauważyłam Jadzię
-No laska ale się wystroiłaś.
-Nawzajem.Dobra zamykaj kopma i ruszamy.
-Dobra niech ci będzie.-Zamknęłam laptopa do torebki schowałam telefon i klucze.Gotowe wyszłyśmy oczywiście zamknęłam dom.Jeszcze ktoś mi się włamie i ukradnie telewizor ,a ja bez niego nie mogę przecież żyć i normalnie funkcjonować.Weszłyśmy do taxi pojechałyśmy.W czasie drogi pytałam się Jadzi gdzie jedziemy ale ona na to krótkie "miało nie być pytań"lub"zobaczysz".No to sobie wygodnie usiadłam i czekałam aż w końcu gdzieś dojedziemy.Justin mnie zamorduje jak się dowie ,że pojechałam na imprezę ,a on musi siedzieć w studiu.Biedak.Smutno mi się zrobiło.Chciałam powiedzieć ,że ja wracam ale było za pózno bo taksówka stanęła przed jakimś klubem.Zapłaciłyśmy miłemu panu i wysiadłyśmy z tego żółciaka (taksówka miała żółty kolor).Weszłyśmy do środka.Było cholernie ciemno.
-Kurwa co to za klub na dyskotekę ,że nawet na jedną jebaną żarówkę ich nie stać !-Krzyknęłam po tym jak się o mało co nie wywróciłam bo o coś się potknęłam.Jadzia wybuchła śmiechem.
-No jasne najlepiej się lać.Chociaż cię teraz nie widzę to wiem na bank ,że jesteś czerwona od śmiechu.-Powiedziałam po czym nie usłyszałam już nic.Nie no nie dość ,że mam kompletną ciemność przed oczami to jeszcze jej nie słyszę.Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
-Jadzia jak mnie obmacujesz to masz przejebane obiecuje !-Powiedziałam po czym ktoś wybuchnął śmiechem.Teraz poczułam miętowy oddech na mojej szyi.Mam przeczucie ,że zaraz czyjeś usta dotkną mojej szyi.Nie myliłam się ale zaraz ,zaraz ja znam te delikatne pocałunki.
Miałam zamknięte oczy ale poczułam na mojej skurzę ,że ktoś składa mi pocałunki na szyi i na policzkach.Przeszedł mnie przyjemny dreszcz.Otworzyłam oczy i ujrzałam wspaniałego chłopaka , promiennie uśmiechniętego.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Byłam zahipnotyzowana jego wzrokiem.Miał niesamowicie brązowe oczy ,które wyrażały wszystkie uczucia.Kiedy na niego patrzę odchodzą wszystkie problemy.
-Kochanie chciałem ci powiedzieć ,że byłaś niesamowita.-Po czym pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam pocałunek.Jus położył się na mnie.Zaczął całować moją szyję.Był bardzo rozpalony jak i podniecony.
-Jus co za dużo , to nie zdrowo.-Powiedziałam i zepchnęłam go z siebie
-Kochanie nie bądz taka.-I ponownie mnie zaczął całować.Gładził ręką po moim udzie.Na co ja znowu go od siebie odepchnęłam.Zamknęłam swoje niebieskie oczy i odwróciłam się tyłem do niego.Poczułam miętowy oddech na szyi.Moja skóra pokryta była przyjemnym dreszczem.Uśmiechnęłam się w duchu.Jus znowu zaczął składać mi pocałunki po całym ciele.Robił to bardzo delikatnie ale obdarzał mnie wielkim uczuciem.Biebs położył swoją dłoń na mojej tali.Otworzyłam swoje powieki.Zobaczyłam jego szyderczy uśmiech.
-Kotek ogarnij się -Powiedziałam przez śmiech.
-To nie moja wina ,że tak mnie pociągasz.-Na co przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował usta przegryzając moją dolną wargę.Przyłożył swoje czoło do mojego.
-Kocham cię Cath-Powiedział i musnął moje usta.Robił to delikatnie ,a zarazem namiętnie.
-Ja ciebie też wariacie.Koniec tego dobrego.Nie wiem jak ty ale ja potrzebuję kąpieli.
-Wiesz zawsze można iść razem.
-Zapomnij.-Wyszłam spod kołdry na co Jus się uśmiechnął i patrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy.
-I z czego tak się cieszysz ?
-I ty się dziwisz ,że tak mnie pociągasz ?-Spytał i poruszał brwiami.Wziął mnie za dłoń i zaciągnął na łóżko.
-Ja jestem naga co nie ?-Powiedziałam zrezygnowana
-Dokładnie tak bejbe.
-Zejdz ze mnie-Powiedziałam rozbawiona
-Nie.
-Proszę cię.
-Zapomnij.
-No błagam.
-Nie.
-Co muszę zrobić ,żebyś ze mnie zlazł ?
-Hmm....Musisz mnie tutaj pocałować.-Wskazał na swoje usta.
-No dobra.-Pocałowałam go i zszedł w końcu.(wyłączcie muzykę)Tym razem za nim wyszłam z łóżka.Ubrałam wczorajszą bieliznę i na to ciuchy (wczorajsze ponieważ jest u Justina i nie ma czystych ciuchów).Justin patrzył na mnie rozbawiony.
-Ja idę do siebie.-Powiedziałam.
-Nigdzie nie idziesz.-Zaprotestował.Objął mnie ręką.
-Spotkamy się przecież dzisiaj.
-No właśnie nie zbyt.-Uśmiech zniknął mi z twarzy.
-Czemu ?
-Bo muszę jechać do studia poćwiczyć piosenki.W domu będę dopiero o 23.
-Jasne,rozumiem.To będą już zmykać.
-Niech ci będzie.-Pocałował mnie.Ja skierowałam się do drzwi balkonowych.
-Kochanie co ty robisz ?
-Idę do domu.
-Przez balkon ?
-Będę miała bliżej.-Na co on się zaśmiał.Wyszłam z jego pokoju.Raz dwa i byłam u siebie.Poszłam do szafy i wzięłam ciuchy.Nie ma to jak chodzić , w krótkich spodenkach i koszulce jak jest grudzień.W Polsce pewnie jest mnóstwo śniegu ,a tutaj grzeje słońce i to nawet bardzo.No nic.Popełzałam do łazienki gdzie odbyłam swoją poranną toaletę.Włosy rozprostowałam włosy.Usta musnęłam malinowym błyszczykiem ,a rzęsy machnęłam wodoodpornym tuszem.Poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki.Położyłam się na kanapie w salonie i dumałam.Dzisiaj moje urodziny.Nie mam zamiaru nic w tym kierunku robić.Z resztą nigdy niczego nie robiłam.Wiem ,że ludzie gdy mają wolną chatę to robią imprezę ,a w szczególności jak mają urodziny.Lubię imprezować ale odkąd się tu wprowadziłam mój charakter został sam z siebie przemieniony.Nie wiem co mam robić.Niby to ma być mój wyjątkowy dzień ,tyle ,że ja jakoś tego nie czuję.Dzisiaj odpuściłam sobie szkołę.Teraz zaczęłam żałować bo w tedy bym chociaż z kimkolwiek pogadała.Włączyłam tv.Oglądałam jakieś filmy do godziny 20.00.Zobaczyłam na zegarek.
-WOW.. dobra jestem.-Usłyszałam dzwonek do drzwi.Nosz kurwa nie chce mi się wstawać.Co za pojebaniec się tam dobija ?! Otworzyłam drzwi ,a tam stała uśmiechnięta Jadzia.
-Hej-Powiedziała radośnie
-No hej,wejdz.Chcesz do picia albo jedzenia ?
-Nie bo nie ma na to czasu.
-Niby na co nie ma czasu ?
-Nie powiem ci ale ostrzegam ,że musisz wszystko robić co ci powiem i masz nie zadawać pytań.
-W sumie to raz się żyję.-Wzruszyłam ramionami.Z Jadzią poszłyśmy do pokoju.Zza pleców wyciągnęła pokrowiec.
-Co to ?
-Moja kiecka idziemy na balety.
-Przecież jutro szkoła.
-Nie dzisiaj jest piątek.
-Jeny jaka ja niedorozwinięta jestem.
-Nie da się zaprzeczyć-Wystawiła język.Podeszła do mojej szafy i wybrała to.Poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic.Umyłam włosy ,wysuszyłam je i wyprostowałam.
-Już się ubrałaś ?
-Tak
-A umalowałaś ?
-Nie
-To się streszczaj
-Okej.-Maznęłam kokosowym błyszczykiem usta i machnęłam maskarą.Gotowa wyszłam z łazienki.
-I jak ?
-Zajebiście ,a teraz pozwól ,że ja się szybko ogarnę.
-Jasne.-Weszła do łazienki.Ja włączyłam twittera i popisałam trochę z ludzmi.Zauważyłam Jadzię
-No laska ale się wystroiłaś.
-Nawzajem.Dobra zamykaj kopma i ruszamy.
-Dobra niech ci będzie.-Zamknęłam laptopa do torebki schowałam telefon i klucze.Gotowe wyszłyśmy oczywiście zamknęłam dom.Jeszcze ktoś mi się włamie i ukradnie telewizor ,a ja bez niego nie mogę przecież żyć i normalnie funkcjonować.Weszłyśmy do taxi pojechałyśmy.W czasie drogi pytałam się Jadzi gdzie jedziemy ale ona na to krótkie "miało nie być pytań"lub"zobaczysz".No to sobie wygodnie usiadłam i czekałam aż w końcu gdzieś dojedziemy.Justin mnie zamorduje jak się dowie ,że pojechałam na imprezę ,a on musi siedzieć w studiu.Biedak.Smutno mi się zrobiło.Chciałam powiedzieć ,że ja wracam ale było za pózno bo taksówka stanęła przed jakimś klubem.Zapłaciłyśmy miłemu panu i wysiadłyśmy z tego żółciaka (taksówka miała żółty kolor).Weszłyśmy do środka.Było cholernie ciemno.
-Kurwa co to za klub na dyskotekę ,że nawet na jedną jebaną żarówkę ich nie stać !-Krzyknęłam po tym jak się o mało co nie wywróciłam bo o coś się potknęłam.Jadzia wybuchła śmiechem.
-No jasne najlepiej się lać.Chociaż cię teraz nie widzę to wiem na bank ,że jesteś czerwona od śmiechu.-Powiedziałam po czym nie usłyszałam już nic.Nie no nie dość ,że mam kompletną ciemność przed oczami to jeszcze jej nie słyszę.Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
-Jadzia jak mnie obmacujesz to masz przejebane obiecuje !-Powiedziałam po czym ktoś wybuchnął śmiechem.Teraz poczułam miętowy oddech na mojej szyi.Mam przeczucie ,że zaraz czyjeś usta dotkną mojej szyi.Nie myliłam się ale zaraz ,zaraz ja znam te delikatne pocałunki.
Rozdział 5
" Pość Mnie . ! "
Wbiegłam do domu ze łzami w oczach . Rzuciłam się na beżową sofę , która była w salonie . Nie mogłam opanować moich łez . Spływały po moich policzkach jak wodospad . Dlaczego on to zrobił . ? Zadawałam sobie te pytania cały czas , ale nie mogłam znależc odpowiedzi . Nagle ktoś zapukał do moich drzwi . Nie miałam zamiaru otwierac . Jedyne co byłam w stanie zrobic to płakac i leżec . Nie wiedząc kiedy ktoś wszedł tylnym wejściem do mojego domu . Podniosłam głowę i zobaczyłam jego twarz . W jego oczach widziałam smutek .
- Czego chcesz . ? - wysyczałam przez zaciśnięte zęby .
- Chciałem cię przeprosić . To nie było tak jak myślisz . . .
- Tak . ? A może to jest po prostu twoja głupia wymówka . ? Co . ? ! - krzyknęłam i pobiegłam po schodach na górę . Chwyciłam klamkę od drzwi i już miałam je otwierac gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek .
- Puśc mnie . ! - krzyknęłam lecz on nie zrobił tego . Przyciągnął mnie do siebie i połozył ręce na moich biodrach , a nas dzieliło około 2 centymetrów . Czułam jego oddech i szybsze bicie serca . Patrzyliśmy sobie w oczy . Jedną dłonią wytarł łzę , która gdzieś samotnie spływała po moim policzku .
- Daj mi to wszystko wytłumaczyć - popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem .
- No dobra - odpowiedziałam mu , a on opowiedział mi historię jaka tam zaszła .
- Jejku , naprawdę cię przepraszam - powiedziałam spuszczając głowę w dół .
- Nic się nie stało słoneczko - musnął delikatnie moje czoło i przytulił mnie , a ja wtuliłam sie w niego .
- Może wrócimy do reszty . ? - zapytałam unosząc obie brwi ku górze i nagle zadzwonił mój telefon . Wysunęłam go z tylnej kieszonki i odebrałam zieloną strzałką .
- Halo . ?
- Gdzie ty jesteś . ? - wykrzyczała Caroline .
- No w domu , a gdzie mam byc . ?
- No nie wiem , a Zayn . ?
- Stoi koło mnie .
- Mhm spoczko . Zaraz będziemy - po tych słowach się rozłączyła .
- I Co . ? - zapytał Zayn wchodząc do pokoju .
- No nic . Powiedziała , że zaraz będą . Idę sie przebrac - poszłam do garderoby i wzięłam białą bokserkę , szare spodnie dresowe i białe trampki . Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki . Wzięłam orzeźwiający prysznic i wychodząc wytarłam ciało i ubrałam się w ubrania . Wyszłam z pokoju lecz nie było w nim Zayna . Rozejrzałam się , ale na marne . Wychodząc z pokoju słuszałam głosy i śmiechy chłopaków . Zeszłam po schodach i podbiegła do mnie Caroline z jakimiś torbami .
- Co mnie omilęło . ? - zapytałam ich , a oni zaczęli się śmiac - Ej , to nie jest wcale śmieszne - popatrzyłam na twarz każdej osoby w pomieszczeniu lecz nie zauważyłam Zayna - Dobra , gdzie on jest . ? - zapyałam , a Caroline wzięła mnie pod rękę i poszła na górę .
- Mam cos dla ciebie - powiedziała gdy weszłyśmy do pokoju . Wyjęła z torby komplet ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/111048816/1012.html ) . Nie mogłam w to uwieżyc . Była piękna . Rzuciłam się na Caroline i zaczęłam ją przytulac .
- Dziękuję , jesteś cudowna - powiedziałam i pobiegłam do łazienki . Ubrałam się i dla lepszego efektu zrobiłam makijaż i wyprostowałam włosy . Wyszłam z łazienki i razem z Caroline poszłyśmy na dół . Zchodząc po schodach zobaczyłam Zayna stojącego na dole . Był ubrany w czarny garnitur . Gdy byłam na dole chwycił moją dłoń i złożył na niej delikatny pocałunek .
- Pozwolisz , że gdzieś cię zaprowadzę - szepnął mi na ucho i zakrył oczy rękoma . Szliśmy jakiś kawałek i chyba już byliśmy na miejscu , bo stanął w miejscu . Odkrył oczy i ujrzałam mój taras tylko zupełnie inny . Na środku stał stół przykryky białym obrusem , świece i wino . Na murku i podłodze były płatki róż i małe świczki . Usiedliśmy przy stole i Zayn nalał do kieliszków czerwonego wina . Po około 30 minutach wstałam od stołu i podeszłam do murku .Oparłam się rękoma i czułam wiatr we włosach i oddech Zayna na mojej szyi . Odwróciłam się w jego stronei popatrzyłam w twoje oczy .
- Savi , posłuchaj mnie . Kocham cię cholernie mocno i zawsze tak było oraz zawsze tak będzie dlatego teraz chcę cię zapytac o jedno : Zostaniesz moja dziewczyną . ? - zapytał a ja stałam jak wryta . . . cdn . ^___^
~~~~
No I Jest 5 Rozdział . Ale Fajnie . ^___^ Bartek To Już Go Widział Dziś Rano , Bo Mu Pokazałam . < 3 Wiec Tak Myśle , Że Wam Się Spodoba . Którki Jest , Ale Szybko Go Pisałam .
NN = 12 KOMENTARZY . < 3
" Pość Mnie . ! "
Wbiegłam do domu ze łzami w oczach . Rzuciłam się na beżową sofę , która była w salonie . Nie mogłam opanować moich łez . Spływały po moich policzkach jak wodospad . Dlaczego on to zrobił . ? Zadawałam sobie te pytania cały czas , ale nie mogłam znależc odpowiedzi . Nagle ktoś zapukał do moich drzwi . Nie miałam zamiaru otwierac . Jedyne co byłam w stanie zrobic to płakac i leżec . Nie wiedząc kiedy ktoś wszedł tylnym wejściem do mojego domu . Podniosłam głowę i zobaczyłam jego twarz . W jego oczach widziałam smutek .
- Czego chcesz . ? - wysyczałam przez zaciśnięte zęby .
- Chciałem cię przeprosić . To nie było tak jak myślisz . . .
- Tak . ? A może to jest po prostu twoja głupia wymówka . ? Co . ? ! - krzyknęłam i pobiegłam po schodach na górę . Chwyciłam klamkę od drzwi i już miałam je otwierac gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek .
- Puśc mnie . ! - krzyknęłam lecz on nie zrobił tego . Przyciągnął mnie do siebie i połozył ręce na moich biodrach , a nas dzieliło około 2 centymetrów . Czułam jego oddech i szybsze bicie serca . Patrzyliśmy sobie w oczy . Jedną dłonią wytarł łzę , która gdzieś samotnie spływała po moim policzku .
- Daj mi to wszystko wytłumaczyć - popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem .
- No dobra - odpowiedziałam mu , a on opowiedział mi historię jaka tam zaszła .
- Jejku , naprawdę cię przepraszam - powiedziałam spuszczając głowę w dół .
- Nic się nie stało słoneczko - musnął delikatnie moje czoło i przytulił mnie , a ja wtuliłam sie w niego .
- Może wrócimy do reszty . ? - zapytałam unosząc obie brwi ku górze i nagle zadzwonił mój telefon . Wysunęłam go z tylnej kieszonki i odebrałam zieloną strzałką .
- Halo . ?
- Gdzie ty jesteś . ? - wykrzyczała Caroline .
- No w domu , a gdzie mam byc . ?
- No nie wiem , a Zayn . ?
- Stoi koło mnie .
- Mhm spoczko . Zaraz będziemy - po tych słowach się rozłączyła .
- I Co . ? - zapytał Zayn wchodząc do pokoju .
- No nic . Powiedziała , że zaraz będą . Idę sie przebrac - poszłam do garderoby i wzięłam białą bokserkę , szare spodnie dresowe i białe trampki . Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki . Wzięłam orzeźwiający prysznic i wychodząc wytarłam ciało i ubrałam się w ubrania . Wyszłam z pokoju lecz nie było w nim Zayna . Rozejrzałam się , ale na marne . Wychodząc z pokoju słuszałam głosy i śmiechy chłopaków . Zeszłam po schodach i podbiegła do mnie Caroline z jakimiś torbami .
- Co mnie omilęło . ? - zapytałam ich , a oni zaczęli się śmiac - Ej , to nie jest wcale śmieszne - popatrzyłam na twarz każdej osoby w pomieszczeniu lecz nie zauważyłam Zayna - Dobra , gdzie on jest . ? - zapyałam , a Caroline wzięła mnie pod rękę i poszła na górę .
- Mam cos dla ciebie - powiedziała gdy weszłyśmy do pokoju . Wyjęła z torby komplet ( http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/111048816/1012.html ) . Nie mogłam w to uwieżyc . Była piękna . Rzuciłam się na Caroline i zaczęłam ją przytulac .
- Dziękuję , jesteś cudowna - powiedziałam i pobiegłam do łazienki . Ubrałam się i dla lepszego efektu zrobiłam makijaż i wyprostowałam włosy . Wyszłam z łazienki i razem z Caroline poszłyśmy na dół . Zchodząc po schodach zobaczyłam Zayna stojącego na dole . Był ubrany w czarny garnitur . Gdy byłam na dole chwycił moją dłoń i złożył na niej delikatny pocałunek .
- Pozwolisz , że gdzieś cię zaprowadzę - szepnął mi na ucho i zakrył oczy rękoma . Szliśmy jakiś kawałek i chyba już byliśmy na miejscu , bo stanął w miejscu . Odkrył oczy i ujrzałam mój taras tylko zupełnie inny . Na środku stał stół przykryky białym obrusem , świece i wino . Na murku i podłodze były płatki róż i małe świczki . Usiedliśmy przy stole i Zayn nalał do kieliszków czerwonego wina . Po około 30 minutach wstałam od stołu i podeszłam do murku .Oparłam się rękoma i czułam wiatr we włosach i oddech Zayna na mojej szyi . Odwróciłam się w jego stronei popatrzyłam w twoje oczy .
- Savi , posłuchaj mnie . Kocham cię cholernie mocno i zawsze tak było oraz zawsze tak będzie dlatego teraz chcę cię zapytac o jedno : Zostaniesz moja dziewczyną . ? - zapytał a ja stałam jak wryta . . . cdn . ^___^
~~~~
No I Jest 5 Rozdział . Ale Fajnie . ^___^ Bartek To Już Go Widział Dziś Rano , Bo Mu Pokazałam . < 3 Wiec Tak Myśle , Że Wam Się Spodoba . Którki Jest , Ale Szybko Go Pisałam .
NN = 12 KOMENTARZY . < 3
Idziesz z kimś, pytasz o coś a ten ktoś cię nie słucha...
obojętność
olewanie
przykrość
:(
:(
obojętność
olewanie
przykrość
:(
:(
23.
Mamy rocznicę<3 Wobec tego powiem tylko :KOCHAM CIĘ NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE.
-
Dzisiaj Mój skarb dostał wypłate i jedziemy poszaleć:*
Później do Gębi.
Dziękuję, do widzenia.
^^
Mamy rocznicę<3 Wobec tego powiem tylko :KOCHAM CIĘ NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE.
-
Dzisiaj Mój skarb dostał wypłate i jedziemy poszaleć:*
Później do Gębi.
Dziękuję, do widzenia.
^^
"..widziałem jak płacze"
Nagle na oświetloną scenę weszło pięciu chłopaków. Gdy zobaczyłam jednego z nich mianowicie bruneta od razu wiedziałam kim są. Zaczęły lecieć pierwsze nudy piosenki. Słuchałam jej jak zaczarowana. Jednak wiedział o tym dniu ale skąd. Gdy skończyli śpiewać chłopak zrobił krok naprzód i w tym momencie drzwi się otworzyły, a z nich wybiegli moi znajomi ze szkoły, mama i Chaz. Zaczęłam się z każdym witać,a le po chwili znów spojrzałam na chłopaka, który wziął mikrofon do ręki.
Oczami Zayn'a
Mam nadzieję, że się uda, bo planowałem to dwa dni i przez to zaniedbałem trochę moja Kathie. Szykowałem się, a w tym czasie wszedł Louis.
-Już stoi i czeka
-Dobra zaczynamy
Wyszliśmy na scenę i na środku sali zobaczyłem ją. Jak ona pięknie wygląda.
Zacząłem śpiewać jedną z naszych piosenek, a gdy skończyłem z każdych drzwi prowadzących na sale wyszło mnóstwo osób. Trochę mi zajęło zaproszenie ich i uprzedzenie żeby nie wypaplali Kathie. Brunetka zaczęła z każdym się przytulać, ale po chwili znów przeniosła wzrok na mnie. Nadal była trochę zszokowana. Wziąłem mikrofon do ręki i uciszyłem wszystkich,a następnie zacząłem swoja mowę ;D
-Kathie ta piosenkę napisałem specjalnie dla ciebie
Zacząłem śpiewać, a Kathie patrzyła na to z szerokim uśmiechem i błyszczącymi oczami. Pod koniec widziałem jak płacze. Mam nadzieję, że to łzy szczęścia, a nie smutku. Po piosence znów się odezwałem:
-Słowa w piosence płyną prosto z mojego serca. To wszystko dla ciebie. Wszystkiego Najlepszego kochanie. Kocham cię"
Zeskoczyłem ze sceny i podbiegłem do mojej cudownej dziewczyny.
Oczami Kathie
To co powiedział było piękne, ta piosenka też i jeszcze to wszystko. Jej ja na to nie zasługuje. Łzy radości same zaczęły napływać do oczu,a później spływać po policzkach. Zayn podbiegł do mnie,a ja rzuciłam mu się na szyję i namiętnie pocałowałam.
-Dziękuję. Kocham cię
Ponownie do pocałowałam
-Jestem taka szczęśliwa, że cię mam
-A ja, że mam ciebie. Nie płacz już
Wytarł łzy z moich policzków i poszliśmy tańczyć. Tańczyłam z każdym z 1D, ale najwięcej z moim Zayn'em. Postanowiłam sobie, że nie wypije dużo, ale gdy mama już poszła jakoś samo wyszło. Ups. Na szczęście Zayn był ciągle blisko mnie.
Następnego dnia
Obudziłam się z wielkim kacem. Bosz, ale mi się pić chce. Podniosłam sie i zobaczyłam, że jestem u siebie, a koło mnie słodko spał Zayn. Pocałowałam go i poszłam do łazienki. Ogarnęłam włosy i poszłam na dół napić się. Wróciłam na górę z butelką wody i poszłam do garderoby po jakieś ciuchy. Otworzyłam drzwi a tam pełno prezentów. O boże ile ich jest. Ominęłam je z trudem i wybrałam ten zestaw (bez czapki, butów i torebki).
Weszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic, bo poprzednio nie dałam rady tak chciało mi się pić więc tylko
przemyłam twarz i uczesałam się.
Gdy wyszłam z łazienki Zayn już nie spał. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Chcesz to idź pod prysznic
-Ok
Wstał pocałował mnie i już go nie było. Ja ogarnęłam trochę w pokoju, otworzyłam okno żeby się wywietrzyło, bo czułam sam alkohol i gdy wszystko było gotowe rzuciłam się na łóżko. Po 15 minutach wrócił Zayn i położył się koło mnie
-Zayn jak ja się tu znalazłam i te prezenty w garderobie?
-Ja się przyprowadziłem, a prezenty przynieśli chłopacy. Twoja mama powiedziała, że jeśli nic ci nie zrobię to mogę zostać na noc.
Aha
-Może rozpakujesz?
-Noo dobra chodź
Przyniosłam prezenty, ale musiałam obrócić kilka razy aby przynieść wszystkie.
Teraz co od kogo dostałam:
Diana: kolczyki
Louis: torebka (ten to na styl ;) )
Harry: bransoletkę
Liam: łańcuszek, połówkę kółka z napisem "friend" (słodkie)
Niall: Mp4
Paczki Alexa: m&m i fona
Mama: ciuchy
Chaz: 5 płyt z moimi ulubionymi piosenkami
Od reszty gości jakieś drobiazgi
-No to już wszystkie- powiedziałam gdy uporałam się z tą górą pudełek.
-A ode mnie?
-Wystarczy, że jesteś
-Ale i tak mam coś dla ciebie
-Ale Zayn nie musia.. - przerwał mi
-Ale chce
Podał mi małe pudełko. Otworzyłam je,a moim oczom ukazał się...
________________________________________________________
Wiem krótki przepraszam ;( Jak myślicie może być czy jest nudny??
Dziękuję wszystkim za komentarze
Ten rozdział dedykuję wszystkim co komentują czyli:
cromer
onedirection-onething
LadyInBlack14
Moments
cocacola
zazdrosna
ulma224
A teraz chcę hmm
10 komentarzy=nn
Ps. Mówicie 150 rozdziałów hmm no nie wiem, jak na razie pomysły jeszcze mam, a później to nie wiem ;D
Nagle na oświetloną scenę weszło pięciu chłopaków. Gdy zobaczyłam jednego z nich mianowicie bruneta od razu wiedziałam kim są. Zaczęły lecieć pierwsze nudy piosenki. Słuchałam jej jak zaczarowana. Jednak wiedział o tym dniu ale skąd. Gdy skończyli śpiewać chłopak zrobił krok naprzód i w tym momencie drzwi się otworzyły, a z nich wybiegli moi znajomi ze szkoły, mama i Chaz. Zaczęłam się z każdym witać,a le po chwili znów spojrzałam na chłopaka, który wziął mikrofon do ręki.
Oczami Zayn'a
Mam nadzieję, że się uda, bo planowałem to dwa dni i przez to zaniedbałem trochę moja Kathie. Szykowałem się, a w tym czasie wszedł Louis.
-Już stoi i czeka
-Dobra zaczynamy
Wyszliśmy na scenę i na środku sali zobaczyłem ją. Jak ona pięknie wygląda.
Zacząłem śpiewać jedną z naszych piosenek, a gdy skończyłem z każdych drzwi prowadzących na sale wyszło mnóstwo osób. Trochę mi zajęło zaproszenie ich i uprzedzenie żeby nie wypaplali Kathie. Brunetka zaczęła z każdym się przytulać, ale po chwili znów przeniosła wzrok na mnie. Nadal była trochę zszokowana. Wziąłem mikrofon do ręki i uciszyłem wszystkich,a następnie zacząłem swoja mowę ;D
-Kathie ta piosenkę napisałem specjalnie dla ciebie
Zacząłem śpiewać, a Kathie patrzyła na to z szerokim uśmiechem i błyszczącymi oczami. Pod koniec widziałem jak płacze. Mam nadzieję, że to łzy szczęścia, a nie smutku. Po piosence znów się odezwałem:
-Słowa w piosence płyną prosto z mojego serca. To wszystko dla ciebie. Wszystkiego Najlepszego kochanie. Kocham cię"
Zeskoczyłem ze sceny i podbiegłem do mojej cudownej dziewczyny.
Oczami Kathie
To co powiedział było piękne, ta piosenka też i jeszcze to wszystko. Jej ja na to nie zasługuje. Łzy radości same zaczęły napływać do oczu,a później spływać po policzkach. Zayn podbiegł do mnie,a ja rzuciłam mu się na szyję i namiętnie pocałowałam.
-Dziękuję. Kocham cię
Ponownie do pocałowałam
-Jestem taka szczęśliwa, że cię mam
-A ja, że mam ciebie. Nie płacz już
Wytarł łzy z moich policzków i poszliśmy tańczyć. Tańczyłam z każdym z 1D, ale najwięcej z moim Zayn'em. Postanowiłam sobie, że nie wypije dużo, ale gdy mama już poszła jakoś samo wyszło. Ups. Na szczęście Zayn był ciągle blisko mnie.
Następnego dnia
Obudziłam się z wielkim kacem. Bosz, ale mi się pić chce. Podniosłam sie i zobaczyłam, że jestem u siebie, a koło mnie słodko spał Zayn. Pocałowałam go i poszłam do łazienki. Ogarnęłam włosy i poszłam na dół napić się. Wróciłam na górę z butelką wody i poszłam do garderoby po jakieś ciuchy. Otworzyłam drzwi a tam pełno prezentów. O boże ile ich jest. Ominęłam je z trudem i wybrałam ten zestaw (bez czapki, butów i torebki).
Weszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic, bo poprzednio nie dałam rady tak chciało mi się pić więc tylko
przemyłam twarz i uczesałam się.
Gdy wyszłam z łazienki Zayn już nie spał. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Chcesz to idź pod prysznic
-Ok
Wstał pocałował mnie i już go nie było. Ja ogarnęłam trochę w pokoju, otworzyłam okno żeby się wywietrzyło, bo czułam sam alkohol i gdy wszystko było gotowe rzuciłam się na łóżko. Po 15 minutach wrócił Zayn i położył się koło mnie
-Zayn jak ja się tu znalazłam i te prezenty w garderobie?
-Ja się przyprowadziłem, a prezenty przynieśli chłopacy. Twoja mama powiedziała, że jeśli nic ci nie zrobię to mogę zostać na noc.
Aha
-Może rozpakujesz?
-Noo dobra chodź
Przyniosłam prezenty, ale musiałam obrócić kilka razy aby przynieść wszystkie.
Teraz co od kogo dostałam:
Diana: kolczyki
Louis: torebka (ten to na styl ;) )
Harry: bransoletkę
Liam: łańcuszek, połówkę kółka z napisem "friend" (słodkie)
Niall: Mp4
Paczki Alexa: m&m i fona
Mama: ciuchy
Chaz: 5 płyt z moimi ulubionymi piosenkami
Od reszty gości jakieś drobiazgi
-No to już wszystkie- powiedziałam gdy uporałam się z tą górą pudełek.
-A ode mnie?
-Wystarczy, że jesteś
-Ale i tak mam coś dla ciebie
-Ale Zayn nie musia.. - przerwał mi
-Ale chce
Podał mi małe pudełko. Otworzyłam je,a moim oczom ukazał się...
________________________________________________________
Wiem krótki przepraszam ;( Jak myślicie może być czy jest nudny??
Dziękuję wszystkim za komentarze
Ten rozdział dedykuję wszystkim co komentują czyli:
cromer
onedirection-onething
LadyInBlack14
Moments
cocacola
zazdrosna
ulma224
A teraz chcę hmm
10 komentarzy=nn
Ps. Mówicie 150 rozdziałów hmm no nie wiem, jak na razie pomysły jeszcze mam, a później to nie wiem ;D
Niby tak daleko, a jednak blisko. Czasami zbyt blisko. Wyciągając rękę możesz chwycić ją, dotknąć i już nigdy jej nie puścić. Zawładnie Tobą i już nie wrócisz. Stajesz z nią oko w oko. Nie uda Ci się wygrać. Postawiłeś w jej kierunku krok, ona to wykorzysta. Nieświadomie? Nieistotne. I tak przyjdzie do każdego z nas. Dzisiaj, jutro czy za rok. Do jednych szybciej do innych później. Właśnie w tym momencie przyszła i poprowadziła jakiegoś człowieka do swojej krainy. Dobrze jest, jak nie dotyka nas bezpośrednio. Niby nie, ale umiera Twoja matka. W jakimś stopniu dosięga i Ciebie. Skąd wiesz, że nie będziesz następny? Jutro jest niepewne.
Ludzkich historii jest tyle co ludzi. Jedni urodzili się w bogatych rodzinach w których wszystko mieli, nie musieli się martwić o finanse. Inni z kolei dziedziczą biedę, wiedzą w to że skoro nic nie mają to nidgy już mieć nie będą. Żyją bez pracy, bez marzeń na pracę, inni mają wszystko podane na talerzu. Życie każdego z nas doświadcza inaczej. Jedni mają kryzys na talerzu inni w związku. Jedni kochają za bardzo innych nikt nie kocha. Ciężko jest znaleść złoty środek, zwłaszcza jak ceny leków idą w górę tak samo jak bezrobocie. Gdy patrze na moich znajomych którym ciężko wiązać koniec z końcem, którzy walczą o pracę, a potem spotykam takich ludzi którzy mają to wszystko bez wysliłku, cieżko jest nie pomyśleć jakie to wszystko niesprawiedliwe.
Jak przeżyć życie będąc dobrym człowiekiem, przeżyć je godnie, zapracować na to co się ma. Wiedząć że inni pracują całe życie i nie mają nic...
Jedyne co możemy robić to starać się i walczyć, pracować wymagać, rozwijać się. Życie leci tak szybko że każda minuta jest na wagę złota. W każdej może się coś zmienić, nie można się zastać w jednym miejscu. lepiej nie będzie, zawsze jednak może być gorzej...
Jak przeżyć życie będąc dobrym człowiekiem, przeżyć je godnie, zapracować na to co się ma. Wiedząć że inni pracują całe życie i nie mają nic...
Jedyne co możemy robić to starać się i walczyć, pracować wymagać, rozwijać się. Życie leci tak szybko że każda minuta jest na wagę złota. W każdej może się coś zmienić, nie można się zastać w jednym miejscu. lepiej nie będzie, zawsze jednak może być gorzej...
Jeśli ciągle jesteś singlem, to znaczy, że Bóg patrzy na ciebie i mówi ' a tego człowieka zachowam dla kogoś wyjątkowego ' .
`, czerwony orzeł .! tvn7 ;D
`,, naukaaaa ! tak dążymy do celuuu ;D
chlip.chlip ;d <3 i tee myśliiiii ;*
`, czerwony orzeł .! tvn7 ;D
`,, naukaaaa ! tak dążymy do celuuu ;D
chlip.chlip ;d <3 i tee myśliiiii ;*






