Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Rozdział 3

Wstałam ze strasznym bólem głowy. Więc poszłam do siebie i położyłam się. Zasnęłam. Obudziła mnie mama, która powiedziała:
- Kate, zapakuj swoje rzeczy we te pudełka, które ci przyniosłam. Wieczorem przyjeżdża ciężarówka, po nasze rzeczy.-powiedziała.
- Już się biorę.-powiedziałam, ręką masując sobie głowę.
Mama wyszła z pokoju, a ja wzięłam pierwsze lepsze pudło, i zaczęłam pakować w nie swoje książki, następne było z kosmetykami, i tak dalej, i tak dalej. Kiedy skończyłam, powoli znosiłam je na dół. Kiedy i ta czynność została zrobiona, spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 18, więc poszłam do kuchni coś przekąsić i przyszłam do prawie pustego pokoju, w którym zostały tylko meble z komputerem i łóżko. Usiadłam przy biurku i włączyłam komputer. Najpierw weszłam na twittera Rihanny, ponieważ była ona moją idolką, a następnie na facebooka i jakiś serwis plotkarski.
Zasiedziałam się trochę przy tym, bo kiedy znowu spojrzałam na zegarek była już 20. Wyłączyłam komputer i położyłam się na łóżku, ze słuchawkami w uszach, przy czym szybko usnęłam. Obudziłam się bardzo wcześnie, zegarek wskazywał godzinę 5:30, ale nie mogłam już usnąć, więc zeszłam na dół i zobaczyłam że rodzice już od dawna nie śpią. Patrzyłam jak jacyś panowie pakują meble z pokoju rodziców do ciężarówki, kiedy mama odezwała się do mnie:
- Dobrze że już nie śpisz.- powiedziała.
- A co z moim meblami? - zapytałam.
- Nie martw się o nie, będziesz miała meble. - powiedziała, a ja od razu wiedziałam, że coś kombinuje.
,,Może będę miała nowe" - przyszło mi na myśl. I uradowana poszłam do kuchni.
Wyjęłam z szafki musli i zalałam mlekiem. Zjadłam je przy stole, a następnie poszłam do swojego pokoju i ubrałam sięw rzeczy naszykowane, poprzedniego dnia na wyjazd. KIdy przyszłam do salonu, rodzice powiedzieli że o 16 mamy samolot do Atlanty.

Siedziałam w samolocie. Bałam się co mnie tam czeka, ale jedyna myśli, która mnie pocieszała to że nie będę sama tylko z Liz.
Przerwałam moje rozmyślania i wyjełam z torebki mojego iPhona i włączyłam piosenkę Justina Biebera ,,Never Let You Go. Był to mój ulubiony kawałek, chociaż za samym Biberem nie specjalnie przepadałam. Nawet nie wiem kiedy usnełam. Obudziała mnie moja mama, która powiedziała, że zaraz wysiadamy. Ścisnęło mi gardło i nie mogłam nic powiedzieć...Tak strasznie się bałam...
Kiedy samolot się zatrzymał, powoli wstałam z miejsca zabierając moją torbę, szłam powoli opierając się o barierkę. Przeszliśmy przez lotnisko i wsiedliśmy do taxówki. Auto zatrzymało się pod ogromnym domem ( raczej willą ), wysiadłam z samochodu i razem z rodzicami zabraliśmy nasze bagaże. Myślałam że to jakaś pomyłka i to nie nasz dom, ale kiedy tata pokierował się w stronę furtki, wyjmując kluczyki, oniemiałam. Dom był piękny, ale widziałam go tylko z przodu. Kiedy weszłam do środka myślałam że zemdleję. Był taki nowoczesny, ściany koloru jasnego, a na podłodze błyszczące płytki. Szybko pobiegłam tylnim wyjściem do ogrodu. Drzwi otworzyły się a ja nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Kilka basenów połączonych z rzeczkami, mostki, altaniki..a wszystko to koloru białego. Myślałam że jestem w niebie. Owróciłam się i zobaczyłam uszczęśliwionych rodziców. Rzuciłam się im na szyję po cichu mówiąc ,,dziękuję", a po chwili już byłam na piętrze, kiedy zauważyłam drzwi z napisem ,,Kate ♥". Wpadłam do pokoju jak burza. Wszystko było takie piękne: ściany koloru wrzosowego, jasne meble, panele i ogromne okna, które prowadziły na wielki taras z widokiem na morze. ,,Jak w bajce"- pomyślałam i rzuciłam się na mięciutkie łóżko. Szybko chwyciłam za telefon i wybrałam numer Lizzy.

***Rozmowa telefoniczna z Lizzy***

- Hej kocie! Jak tam w nowym domu? - zapytała z entuzjazmem.
- Jejku, Liz nie myślałam że będzie tak wspaniale! - krzyknęłam z uśmiechem na ustach.- Dom jest po prostu tak ogromny że oooo! A ogród jest taki śliczny.! Po prostu nie mogę w to uwierzyć! - mówiłam ciągle krzycząc do słuchawki.
- To wspaniale cieszę się razem z tobą. - powiedziała.
- A ty kiedy przyjeżdżasz? - zapytałam.
- Pojutrze...te wakacje będą niezapomniane. Czuję to ! - powiedziała ze śmiechem.
- O taaak! - zawtórowałam jej.
- Okey, muszę kończyć, będę się już kończyć pakować.Już nie mogę się doczekać. Jak dolecę to zadzwonię do ciebie.! Papa.! - powiedziała.
- Paa.- pożegnałam się.

*** Koniec rozmowy telefonicznej z Lizzy***

Już nie mogłam się doczekać, aż Liz będzie ze mną. Zeskoczyłam z łóżka energicznym ruchem i zaczęłam się rozpakowywać. Poszło mi dość szybko, więc spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 16:52. Zeszłam do salonu i powiedziałam że idę rozejrzeć się po okolicy. Wzięłam torbę słuchawki z iPhonem i pieniądze. Wyszłam na ulicę idąc w stronę skate parku. Chciałam przejść przez park, bo po drugiej stronie była galeria handlowa. Szłam powoli, mając słuchawki w uszach. Mimowolnie się odwróciłam, spoglądając za siebie i wtedy upadłam. Wpadłam na jakiegoś chłopaka, oboje leżeliśmy na ziemi, wtedy on wstał i podał mi rękę. Spojrzałam w jego oczy i zatopiłam się w nich. Były koloru czekoladowegooo...ale czy to nie był J.... szybko się otrząsnełam i powiedziałam.
- Przepraszam, nie widziałam Cię.
- Nic się nie stało. Jestem Justin.- powiedział chłopak z uśmiechem na twarzy, podając rękę.
- Tak wiem kim jesteś. Kate. - podałam mu rękę, po czym dodałam.- Przepraszam, ale się śpieszę.

Odeszłam.
" Może mu się spodobałam" - pomyślałam. Przecierz nie przedstawiał by mi się. Sama muszę przyznać że nie byłam brzydka, byłam najpopularniejszą dziewczyną w szkole i każdy chłopak pytał mnie o chodzenie. Nieważne. Weszłam do galerii po czym szybko zapomniałam o chłopaku. Kiedy wróciłam do domu po długich zakupach, położyłam się na łóżku i zasnęłam w spokoju. Nie wiedziałam że jutrzejszy dzień zmieni moję życie dosłownie na zawsze.

____________________________________________________

jest 3 rozdział..!!! juhu..;*
proszę o komentarze..;> < szczere>
mi się ten rozdział nie podoba...nudyyy...;/
następny będzie jeżeli będą 3 komentarze....;p
07.02.2012 o godz. 19:16
;p
07.02.2012 o godz. 19:16
Jak zwykle obudził mnie mój kochany budzik. Ugh… nie chce mi się iść do szkoły, ale dobra. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, uczesałam, umalowałam itd. Była 7.30, a na 8.00 mam pierwszą lekcję. Zbiegłam na dół, wzięłam jabłko, krzyknęłam, że wychodzę i pobiegłam do szkoły. Po drodze spotkałam przyjaciół. Przywitaliśmy się i razem doszliśmy do szkoły. Znowu pierwsza chemia. Jednak ta babka nie jest taka zła, byłam nawet grzeczna. No może troszeczkę przeszkadzałam, ale co tam. Pozostałe lekcje były długie i nudne. Nareszcie zadzwonił ostatni dzwonek.
-Wpadniecie do mła?- zapytałam w drodze do domu
-Oki, a o której?- spytała Victoria
Spojrzałam na zegarek w telefonie. Była 14.14. o ktoś o mnie myśli. Ciekawe kto to może być. Caitlyn koniec tych rozmyślań, ogarnij się dziewczyno.
- To może gdzieś o 16.00?- zapytałam
- Spoko- powiedział Chris
Doszliśmy właśnie do mojego domu. Pożegnałam się z nimi i weszłam do chatki.
-Hej Mike!-krzyknęłam
-Siemka młoda! Już do ciebie schodzę- odpowiedział
Byłam strasznie głodna, więc zrobiłam dla nas obiad.
-Mam dla ciebie niespodziankę- powiedział z tajemniczym uśmieszkiem Mike.
-Noo…. Mów!- powiedziałam podekscytowana, bo strasznie lubiłam niespodzianki.
-Zaproś dzisiaj Viktorię, Elenę i Chrisa
- Już ich zaprosiłam- powiedziałam – no weź powiedz, bo nie wytrzymam-prosiłam robiąc minkę słodkiego szczeniaczka
-Ta mina na mnie już nie działa- powiedział przez śmiech mój brat- Dowiesz się w swoim czasie.
Rzuciłam krótkie „foch” i poszłam do swojego pokoju. Mike tylko się zaśmiał. Jak on lubi mnie dręczyć, ale ja go też. Poszłam do garderoby, przebrałam się(bez torebki i czapki) i związałam włosy w kitka.
-Caitlyn chodź tu! – zawołam mnie Miki- powiem ci co to za niespodzianka.
Zbiegłam na dół jak szalona.
-No więc tak-zaczął Mike- załatwiłem nam pięć biletów na koncert Justina Biebera.
I to ta niespodzianka? Ja tu jakiś cudów oczekiwałam. Chociaż z drugiej strony lubię Biebera i z chęcią pójdę na jego koncert. Na szczęście nie jestem jakąś zagorzałą fanką, która płacze na jego widok. Wzięłam bilety i zrobiłam minę Are you fucking kidding me?! Zobaczyłam, że to są Vipowskie bilety w pierwszym rzędzie z możliwością wejścia za kulisy. Ile to musiało kosztować.
-Ile ty zapłaciłeś za te wejściówki? Przecież one kosztują kupe kasy, no chyba, że jesteś kumplem Biebera i ci je załatwił- tu zaczęłam się śmiać
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz siostrzyczko- powiedział Mike z tym swoim tajemniczym uśmieszkiem
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek 15.59, a oni jak zwykle punktualni. Zaśmiałam się i otworzyłam drzwi. Przywitałam się z przyjaciółmi, Miki także. Masakra jak on leci na Viki to tak widać, że szok. No chyba, że tylko ja to widzę, bo jestem jego siostrą i wiem, że ona mu się podoba. To ja już wiem czemu Mike załatwił te 5 biletów. Swoją drogą ciekawe czy on też się jej podoba. Chyba zabawię się w swatkę. Jak ja to lubie. Zaprosiłąm gości do salonu, a sama poszłam po jakieś picie i coś do zjedzenia. Gdy tylko siadłam na kanapie zapytałam:
-Co robicie w jutro wieczorem?
-Siedzimy w domu?- powiedziała Elena, a reszta przytaknęła- a co masz ciekawego do zaoferowania?
-Macie ochotę pójść na koncert Justina Biebera?- zapytałam
-No jasne- odpowiedzieli chórem
-Ale z tego co słyszałem to wszystkie bilety są już wyprzedane- powiedział Chris
- No tak się składa, że mój kochany braciszek nie wiem jakim sposobem załatwił nam pięć Lipowskich biletów- powiedziałam i przytuliłam brata
-No nie wierzę- powiedziała Viki- jak ty to zrobiłeś ja próbowałam je kupić już miesiąc temu, ale się nie udało
-Ma się swoje sposoby- powiedział dumnie mój brat.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jeszcze długo. Spojrzałam na zegarek.
- Osz kurwa!- wymsknęło mi się
-Co się stało?- zapytała Elena
-Wiecie, że jest 3.00- powiedziałam
-ŻE KTÓRA? – zapytał z niedowierzaniem Chris- Ej dziewczyny zmywamy się, bo jutro do szkoły
- Nie będziecie wracać o tej porze do domu- powiedział stanowczo Mike- prześpicie się dzisiaj u nas i bez żadnego „ale”
-Mike ma racje- zgodziłam się, chociaż rzadko się z nim zgadzam
-Myślę, że to dobry pomysł- potwierdziła Victoria
-Viki będziesz spała ze mną, a Elena i Chris będziecie spali w sypialni gościnnej- zarządziłam
Wszyscy przytaknęli. Poszliśmy na górę, wzięłam szybki prysznic, Viki weszła po mnie. Dałam jej i Elenie piżamy, bo przecież nie będą w ciuchach spały. Miki miał dać coś Chrisowi, matko jak to brzmi. Położyliśmy się w łóżkach. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.

Następny dzień

Obudziłam się o 6.00 za pomocą budzika. Byłam tak padnięta, że nawet nie wstałam z łóżka. Victoria też się obudziła.
-Nie mam siły iść do szkoły- powiedziałam zachrypniętym głosem
-Ja też nie. Robimy sobie dzień wolnego i tak dzisiaj piątek, to w szkole będzie luźniej- powiedziała Viki.
Byłyśmy tak zmęczone, że położyłyśmy się jeszcze spać. Wstałam o 10.00 moja psiapsióła znowu już nie spała.
-Ej dzisiaj ten koncert Bibera!- krzyknęłam podekscytowana- Musimy pójść na miasto i kupić sobie i chłopakom jakieś fajne ciuchy.
- No jasne, ale ja muszę najpierw zajść do domu i się ogarnąć- powiedziała Viki
Wstałam i poszłam do łazienki. Uczesałam się, ubrałam i lekko umalowałam. Po mnie wszła Victoria. Ja w tym czasie zeszłam na dół i zrobiłam wszystkim śniadanie. Razem z Viki obudziłyśmy Elenę, Chrisa i Mike. Nie mieli nic przeciwko, że nie poszliśmy do szkoły. Przy śniadaniu wspólnie postanowiliśmy na zakupy, chociaż było trudno przekonać chłopaków. Elena, Chris i Victoria poszli do swoich domów, żeby się przebrać i wgl. Ja w tym czasie posprzątałam po śniadaniu i ogólnie ogarnęłam trochę dom. Niby nie musiałabym sprzątać bo nie mieszkam z rodzicami i nikt nas nie kontroluje, ale moja mama zawsze kazała mi sprzątać i jakoś weszło mi to w nawyk, a poza tym nie lubie żyć w brudzie. Kiedy skończyłam porządki razem z Mikim poszliśmy po my friends i pojechaliśmy do centrum handlowego. Na koncert kupiłam sobie to. Dziewczyny też kupiły sobie ciuszki nawet udało nam się znaleźć coś dla chłopaków. Dochodziła 16.00, więc postanowiliśmy wracać do domu, bo koncert jest na 20.00, więc umówiliśmy się na 19.00. Wróciłam do domu z Mikem. Wzięłam prysznic, przebrałam się w kupiony zestaw, wyprostowałam włosy, umalowałam się itd. Była 19.00, więc wszyscy czekali już na dole. Wsiedliśmy do taksówki. Jechaliśmy 20 min, kiedy dotarliśmy na miejsce zobaczyłam mase piszczących dziewczyn i chłopaków. Chłopaków? Czy ja się nie przewidziałam, piszczący chłopcy to dla mnie nowość, ale dobra. Oczywiście nie wszyscy piszczeli, byli też tacy normalni, ale dziewczyn było znacznie więcej. Tak i jeszcze na deser długa kolejka.
-No to sobie poczekamy- powiedziałam załamana
-Wcale nie, przecież mamy bilety vipowskie- powiedział Mike
Zapłaciliśmy kierowcy i ruszyliśmy w stronę tłumu. Mike poszedł przodem. Doszliśmy na początek kolejki. Ludzie się na nas trochę dziwnie patrzyli, ale to nie nasza wina, mogli zrobić jakieś osobne wejście dla Vipów. Mój brat powiedział, żebyśmy chwilkę zaczekali. Pokazał bilety ochroniarzowi, a ten wpuścił nas do środka. Weszliśmy do wielkiej hali. Zostawiliśmy kurtki i ruszyliśmy w stronę sceny. W środku było już bardzo dużo ludzi, ale na szczęście pierwsze dwa rzędy były odgrodzone, więc z nami stało jakieś 20 osób w całym rzędzie. Wszyscy krzyczeli i piszczeli. Koncert się zaczął. Tańczyliśmy i śpiewaliśmy razem z Bieberem. Świetnie się bawiliśmy. Chciałabym wystąpić na takiej scenie, przed tak liczną publicznością. Nagle podbiegła do mnie jakaś kobieta i powiedziała, że mam wyjść na scenę podczas piosenki One less lonely girl. Zrobiłam minę WTF, bo nie do końca ogarniałam co się dzieje. Kobita pociągnęła mnie za rękę i weszłyśmy za kulisy. Było tam bardzo dużo ludzi. Wszyscy byli bardzo mili, chociaż nie zdążyłam się nawet przedstawić. Słyszałam jak Justin zaczyna śpiewać piosenkę OLLG i serce zaczęło walić mi jak oszalałe. Myślałam, że zaraz zemdleje. Caitlyn ogarnij się, za chwilę będziesz siedzieć koło Biebera. Tancerze odsłonili kotarę i zobaczyłam tłumy osób piszczących i krzyczących na mój widok. Jakiś tancerz złapał mnie za rękę i posadził na krześle. Słyszałam śpiew JB, ale go nie widziałam. Zobaczyłam go dopiero jak schodził po schodach, a raczej zbiegał. Po drodze wziął kwiaty od tancerza i wręczył mi je. Uśmiechnęłam się nieśmiało. On też. Jakie on ma zajebiste oczy. Patrzył mi głęboko w oczy, czułam jakby śpiewał specjalnie dla mnie, ale wiem, że musi tak robić. Poczułam się jednak wyjątkowa. Znałam tę piosenkę na pamięć, bo nieraz ją nuciłam, więc kiedy trochę wyluzowałam zaczęłam śpiewać. Justin uśmiechnął się do mnie. Kiedy piosenka się skończyła tancerze zaprowadzili mnie powrotem za kulisy. Zobaczyłam, że JB też schodzi ze sceny. Pewnie ma krótką przerwę.
-Dzięki za pomoc w śpiewaniu. Masz śliczny głos- powiedział Bieber
Ja się chyba zarumieniłam, ale próbowałam to ukryć. Uśmiechnęłam się.
-Ty też masz śliczny głos. A tak wgl to dziękuję za kwiaty. Są piękne- powiedziałam z uśmiechem.
-Dobra ja wracam na scenę. Fajnie było cię poznać
I pobiegł na scenę, a ja zostałam odprowadzona spowrotem na widownię. Nawet się nie przedstawiłam.
-I jak było?- pytały mnie dziewczyny- Wyglądałaś ślicznie
-Super! Nawet udało mi się pogadać chwile z Austinem. Jest bardzo miły- powiedziałam.
Byłam bardzo szczęśliwa, że to właśnie ja mogłam wyjść na scenę. Koncert trwał, a my bawiliśmy się w najlepsze. Justin znalazł mnie wzrokiem i zerkał na mnie co chwilę. O 23.45 koncert dobiegł końca. Wszyscy klaskali krzyczeli. Bieber za kotarą. My ruszyliśmy za kulisy, bo przecież mieliśmy wejściówki. Tu kolejka nie była już taka długa. Po jakiś 20 min. doszliśmy do stolika, za którym siedział Justin i podpisywał autografy. Dałam zdjęcie i chłopak podpisał mi się na nim.
-O jak miło, moja pomocniczka – powiedział z uśmiechem- Jak się nazywasz?
-Caitlyn Love- odpowiedziałam, także uśmiechając się
-Ja się nie będę przedstawiał bo zapewne wiesz jak się nazywam- powiedział JB
-No wiem- odpowiedziałam śmiejąc się
Chłopak podpisał także zdjęcia Eleny i Victorii.
-Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy- powiedział Justin
-Ja też mam taką nadzieję- odpowiedziałam uśmiechnięta
Przebiliśmy się przez tłum fanek, które czekały na autograf, wzięliśmy nasze kurtki i wyszliśmy z budynku. Zatrzymaliśmy dwie taksówki, bo Elena i Chris wyjeżdżają do dziadków Chria i nie będzie ich przez cały tydzień, więc postanowiliśmy, że Viki będzie mieszkała u nas bo jej rodzice wyjechali na miesiąc na Kariby. Pożegnaliśmy się z Eleną i Chrisem i wsiedliśmy do naszej taksówki. Kiedy dotarliśmy pod dom, Mike zapłacił kierowcy i weszliśmy do naszej willi. Pokój gościnny jest wolny, więc przez ten miesiąc zamieszka w nim Victoria. Mój brat i Viki siedli w salonie, więc doszłam do wniosku, że nie będę im przeszkadzać, bo na koncercie coś między nimi zaiskrzyło. Ciekawe co z tego wyniknie. Poszłam do swojego pokoju, weszłam na tt i dodałam zdjęcie z koncertu z podpisem @JustinBieber świetny koncert. Posiedziałam jeszcze chwilę w necie i wyłączyłam laptopa. Była 1.30 o masakra jak późno. Przebrałam się w piżamę i położyłam w łóżku. Bardzo szybko zasnęłam.

Następny dzień

Wstałam o 12.30 jak na mnie to całkiem wcześnie, bo uwielbiam spać. Poszłam wziąć prysznic i ogólnie ogarnąć się. Później zeszłam na dół i zrobiłam na śniadanie naleśniki. Po chwili zeszła Viki.
-Hej. Siadaj już jest śniadanie- powiedziałam
-Oki – odpowiedziała
-Idziemy dzisiaj na zakupy?- zapytałam
- Spoko!- odpowiedziała Viki
Chwile później zszedł Mike.
-Dzień dobry książe- powiedziałam z uśmiechem
-No siema! Moje księżniczki- odpowiedział i pocałował Victorię w policzek, później podszedł do mnie i przytulił mnie.
-Idziemy na zakupy. Idziesz z nami ? – zapytała Victoria z słodkim uśmieszkiem
-Chciałbym, ale nie mogę. Mam coś do załatwienia, a tak wgl to dzisiaj wraca ten mój kolega, który mieszka ze mną- zaapelował Miki
- To fajnie, chyba- powiedziałam
-Jak to chyba ? To super. Może się zaprzyjaźnicie…- powiedział Miki z tym swoim uśmieszkiem
-Ta jasne- powiedziałam-Dobra Viki zbieramy się i idziemy na miasto
Posprzątałyśmy po śniadaniu i poszłyśmy do centrum handlowego. Kupiłyśmy sobie pare łaszków i ruszyłyśmy w stronę sklepu spożywczego, bo nasza lodówka stała się pusta. Kiedy weszłyśmy do domu rozpakowałyśmy zakupy itd. Po godzince wrócił Mike i powiedział, że zabiera Victorię do kina. No super zostaję sama, ale cieszę się, że oni się do siebie zbliżają. Coś czuję, że niedługo będą parą. Miki i Victoria poszli do tego kina, a ja poszłam kupić popcorn, bo miałam zamiar obejrzeć jakiś film. Ruszyłam do pobliskiego sklepu i kupiłam popcorn i chipsy. Zajęło mi to 40 min., ale przynajmniej się dotleniłam. Wyjęłam klucz, żeby otworzyć drzwi, ale były otwarte. Trochę się zdziwiłam, ale to pewnie Mike i Vikctoria już wrócili. Weszłam po cichu do domu, ale nikogo nie zobaczyłam. Zrobiłam sobie popcorn i włączyłam film. Nagle usłyszałam kroki. Wystraszyłam się. Przykryłam się wyżej kocem i zatrzymałam film. Zobaczyłam postać wchodzącą do salonu. Był to mężczyzna. Zapalił światło. Teraz zobaczyłam go wyraźnie. O kurwa! Był to...
___________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziałów, ale nie miałam czasu, ani weny.
Zastanawiam się, czy nie usunąć bloga, bo nie wiem czy ktoś wogóle to czyta...
07.02.2012 o godz. 19:14

Długi spis uczuć które czuję do ciebie .
07.02.2012 o godz. 19:06

Gdybym miała spisać wszystkie uczucia do ciebie ,
nawet kilku metrowy kawałek kartki , nie wystarczał by mi .
07.02.2012 o godz. 19:03

Uświadomiłam sobie że wciąż myśle o tobie .
w głuchej ciszy , słychać tylko łagodny szum fal ,
i woda głucho uderzająca o ląd .
reszta to moje głośne myśli .
07.02.2012 o godz. 18:55
Piosenka.

Gdy tylko to zrobiłam zobaczyłam nikogo innego tylko... Justina. No oczywiście. Dlaczego on ?! Szybko przeszłam na drugą strone by przypadkiem mnie nie zobaczył. Jednak nie musiałam sie o to martwić. Szedł ze spuszczoną głową. Nie to że sie na niego patrzyłam. Bo wcale sie nie patrzyłam tak tylko spojrzałam za sb i on tam akurat szedł xd.Wsiadając 2h później do samolotu , który leciał do Francji ( Paryża ) myślałam jak bardzo moje życie zmieniło sie w ciągu 2 tyg.Nie byłam zadowolona z tego co robie ale podjęłam już decyzje i zmieniać jej nie bd .Nim sie obejrzałam byłam już w mieście zakochanych. Po odbiorze bagażu podeszłam do najbliższego sklepu z elektroniką i kupiłam sb telefon. Może nie najładniejszy ale przynajmniej mam jak dzwonić. Usiadłam na ławce i zaczęłam wpisywać numery. Dziwnym trafem na tej karcie miałam numer Alice. Szybko zadzwoniłam i 10 min później byłam już w ciepłym domku mojej cioci. Dostałam mój stary pokój. Pamiętam jak jeszcze na początku kłóciłyśmy sie z Lusią która z nas ma ładniejszy pokój. Oczywiście każda stawiała na swoim.Los jednak nie pozwolił na rozstrzygnięcie tego sporu .Dlaczego zawsze ci najbliżsi odchodzą?I to tak szybko.Nim sie spostrzeżesz a zabraknie czasu na rozmowe czy chociażby jeden uśmiech. Tak bym chciała cofnąć czas i nie wsiąść do tego samolotu w którym była ta katastrofa. Ale szczerze mówiąc gdyby nie to zdarzenie nie spotkałabym nigdy Biebera <3 , Cait , Ryana i Chrisa. Tak to prawda zakochałam sie w Justin'ie ale to nic nie zmienia . Jak widać dla nas nie ma chociaż małej szansy. Z rozmyślań dobiegł mnie głos mojej kuzynki, która nie wiadomo ile już czasu pochylała sie nade mną i darła sie do ucha.
- Vic słyszysz mnie ?! - wrzasnęła wkurwiona Alice
- Kurwa. Nie krzycz mi do ucha. Pojebało cb ?!
- Przynajmniej wreszcie zareagowałaś. Dziewczyno stoję tu już chyba 20 min a ty nic . - powiedziała
- Przepraszam - odparłam ze skruchą w głosie.
- No spooczko nie ma sprawy. Idziemy naa zakupy. - wydarła sie ze szczęścia i zbiegła na dół.Nie miałam innego wyboru niż tylko podążyć jej śladami.Podeszłam do garderoby i wzięłam nowe ciuchy ( bez plecaka ). Odświeżyłam sie i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie kuzynka. Po wyjściu skierowałyśmy sie do galerii największej w Paryżu. W końcu po 3h obładowane wielkimi torbami szłyśmy w strone pobliskiego parku Alice poszła bo latte do kawiarni a ja usiadłam na najbliższej ławeczce.

* Caitlin *

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pewnie Bieber. Miałam racje. Wpuściłam go do domu i w milczeniu podążyliśmy do pokoju Victorii. Zapukałam raz , drugi. Nikt nie odpowiadał więc weszłam. Gdy tylko sie w nim znalazłam od razu wiedziałam że jest coś nie tak. Ogarnełam wzrokiem jej pokój i natrafiłam na jakąś kartke leżącą na łóżku. Podeszłam i wziełam ją do ręki. Była zaadresowana do mnie. Nie zważając na nic zaczełam go czytać.

Kochana Caitlin.

Dziękuje ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś.Za to że pozwoliłaś mi zamieszkać w waszym domu. I za wiele wiele rzeczy.Wybacz że nie pożegnałam sie z tb.Nie chciałam żeby to tak wyszło.Za dużo przeżyłam w życiu by znieść jeszcze tą sprawe chyba wiesz z kim związaną.Prosiłam o wasze numery by potem do was zadzwonić. Jak tylko kupie sb telefon od razu sie odezwe.Wyjechałam po kryjomu bo wiedziałam że bd chcieli mnie zatrzymać i wszystko wyjaśnić. Ale tutaj nie trzeba nic wyjaśniać. Wszystko bardzo dobrze zrozumiałam. Ktoś kiedyś powiedział do mnie - " Never Say Never " a ja mu wtedy odpowiedziałam - " Akurat w tym momencie te słowa nie mówią prawdy " . Mam zamiar zapamiętać cb jako uśmiechniętą dziewczyne , która korzysta z życia . Pamiętaj nigdy o Tb ani o innych nie zapomne . Kocham cie !


Victoria
07.02.2012 o godz. 18:53

Codziennie wpierdalasz się w moje myśli! Nauczyłbyś się kurwa pukać!
07.02.2012 o godz. 18:49

w tym pokoju Bonnie to łóżko jest rozkładane :)
07.02.2012 o godz. 18:46
'ale jak zrobimy ten "konkurs"?'
'normalnie ja wybiore pierwszy powiedział'powiedział Niall
'co?'jak to pierwszy?
'odpada ymm Liam'powiedział i się zaśmiał
'ok ok odpada Zayn'powiedział Niall
'no i teraz ty'powiedzieli 3 do mnie
'co ja ?'zapytałam
'wybierasz Harry czy Louis'powiedział Zayn
'ym ja nie wiem'zestresowałam się'
ok wybieram...

oczami Harrego
stałem tam i paczałem ja się zastaniawia i wiedziałem,że wybierze Louisa bo co chwile na niego zerkała ale to co powiedziała mnie zaskoczyło powiedziała,żę wybiera mnie?super będe mógł ją bardziej poznać fajnie.

oczami Louisa
stałem z Harrym i myślałem kogo ona wybierze wiedziałem że wybierze Harrego bo...no nie ważne ale poprostu wiedziałem
i się potwierdziało
wybrała harrego.

...wybieram harrego
wiedziałam,że się zaczerwieniłam więc paczałam na podłoge
'no i mamy zwycięsce'powiedział Liam
'heh'powiedziałam i już szłam do swojego pokoju kiedy Louis powiedział,że'o Bonnie jutro idziemy do galerii wybrać ci sukienkę
'sukienkę? ok'poszłam do pokoju się przebrać bo szłam do kina na 'całuj i przytul ciekawe czy jest ciekawy no ale i tak pójde :) wybrałam ten zestaw
już po filmie nie był taki ciekawy jak myślałam no ale poszłam do parku i się usiadłam paczałam na piękną fontannę była taka piękna nagle ktoś mnie chwycił za ramię i powiedział
'co tak tu siedzisz sama Bonnie?'powiedział Niall
'a to ty tak sobie myśle'powiedziałam nie chciałam mu powiedzieć prawdy bo sama nie wiedziałam jaką :(
'ładna co nie?'zapytał
'ale co?'
'mówie o fontannie'i się zaśmiał
'nom rejczej z czego się śmiejesz?'
'szczerze z ciebie'i znowu się smiał
'przestań"po kilku minutach śmiałam się razem z nim kiedy doszliśmu do domu po długim spacerze poszłam do
pokoju jak ja go lubie i usnęłam jutro mam urodziny fajnie,że nikt o tym tutaj nie wie
07.02.2012 o godz. 18:45

Siema . Właśnie wróciłam od Ali ; ** bo byłam u niej po strój na ptaszka < Ćwir , Ćwir > Ale żałuje , żałuję jak huj zadawaj więcej takich pytań a potem mi powiesz co się dowiedziałaś <3333 ! Teraz siedze na Feysie xD i zaraz idę sie kąpać i Kakauuko wypić bo chyba chora jestem

___________________
Ja nie chce spr . ! z Fizy -,- w czwartek obczajcie to kurwa w końcu ! = /
i...
1,2,3,4 FOCH ; / !

Pa ; *
07.02.2012 o godz. 18:43

Mam nadzieję że mnie czytajcie. Bajku
Czas by odwiedzić książki pewnie tęskniły jebańce leśne :D
07.02.2012 o godz. 18:40

za 3 dni szlachta zaczyna Ferieee. <3 małopolskie szykujcie sie ;*
07.02.2012 o godz. 18:39

Dzisiaj wcale nie chciało mi się wstawać, ale jakoś to zrobiłam i przypomniałam że dzisiaj jest jebana klasówka więc nie poszłam. przesiedziałam w domu cały dzień jak to zwykle bywa.
W szkole jest ok, choć 1 nkl ale poprawi się go po feriach. Wszystko na swoim miejscu. Więć life is great !
07.02.2012 o godz. 18:37

Co u mnie zapytała, jak zwykle ktoś odchodzi ktos przychodzi- ja zostaję.
07.02.2012 o godz. 18:35

Kochałam choć wiedziałam że to błąd gdy traciłam nie chciałam by odchodził stąd.
07.02.2012 o godz. 18:34

ta zmienność uczuć opóźniła miesiączke o fuck. ;*
07.02.2012 o godz. 18:33

Rozdział 6.



Obódziłam sie dość wypoczeta. Poczułam ciepły dotyk na swoim brzuchu spojżałam obok..Justin.
Spał słodko obok mnie... Miał na twarzy taki delikatny uśmiech. Jezu..jak ja sie cholernie ciesze ze moge go wkońcu zobaczyć..podziwiać...że jest mój.
Tak bardzo go kocham.Nigdy nie myślałam że moje życie tak się potoczy..a to dopiero początek..tyle przed nami.
Wzloty i upadki...damy rade jestem tego pewna.
Patrzyłam tak na niego i co chwile delikatnie całowałam jego ciepły policzek.Zaczełam go głaskać po głowie.
-Kocham Cię.-Szepnęłam i musnęlam znowu jego policzek.
Zauważyłam ze sie usmiecha..łobóz jeden.!
-Ja ciebie też.-odpowiedział również szeptem i przytulił mnie do siebie jak najmocniej mógł.
-Zgnieciesz mnie wariacie!-powiedziałam rozbawiona.
Nic nie odpowiedział tylko zaczął zachłannie całowac mnie po szyji twarzy dekoldzie błądząc przy tym rękami po całym moim ciele.
Poczułam jak fala gorąca przepływa przez moje ciepło.
Uwielbiam jego dotyk.
Jego ręce jakimś cudem znalazły się pod moją bluzką i zaczęły pieścić moje piersi.. Usta połączyły się z moimi a języki tanczyły.
-JUstin...-szepnęłam.
-Mhhhhmmm...-mruknąl całując moją szyje.
-Nie Justin...jesteśmy w szpitalu nie...-mruknęłam .
A on..nie zareagował nadal kontynouwał swoją czynność.
-Justin..prosze Cię ! -podniosłam głos.
-Ahh...no dobrze.-odparł i położył sie obok zrezygnowany.
Wtuliłam się w niego a palcami jeździłam po jego brzuchu.
-Wariacie..nie obrażaj sie..ale zrozum jesteśmy w szpitalu.-powiedziałam
-Ojj mała nie obrażam się. - Zachichotał i przytulił mnie do siebie jeszcze bardziej.
Znowu mnie udusi.... No nic przynajmniej umre w cudownych ramionach.





*Oczami Justina*


Mam ją tylko dla siebie..jakie to wspaniałe!!
Jestem tak cholernie szczęśliwy . ! W dodatku nie musze nic udawać..zadnej miłości zadnych uśmiechow uczuć..To jest..PIĘKNE!

-Justin..-usłyszałem ten delikatny głosik.
-Tak kotku?
-.......Kochasz mnie?Ale..tak naprawde?-zapytała cichutko.
Popatrzyłem na nią i obdarowałem najpiękniejszym uśmiechem jaki potrafiłem zrobić.
Te oczy...te ciemne oczy. Chce się w nich zatapiać do końca życia.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo!-odpowiedziałem i pocałowałem ją w czóbek głowy.
Obdarowała mnie swoim słodkim uśmiechem.
W tym czasie do pokoju wszedł lekarz.
-Dzien dobry . -powiedział.
-Dzien dobry.-odpowiedzielismy razem po czym zachichotaliśmy.
-Jak się pani czuje.
-Dobrze.Nawet lepiej.
-A oczy?-własnie oczy...całkiem zapomniałem ze Diana jest tu z ich powodu.
-Też dobrze.Nic nie boli widze dobrze..wszystko jest w pożądku.-odpowiedziała grzecznie uśmiechając sie.
-To się ciesze. Czyli jutro będzie mogła pani wyjść.
-Naprawde?To świetnie dziękuje! -odpowiedziała entuzjastycznie wtulajac sie we mnie.
-No dobrze..to ja ide na obchód. Dozobaczenia.-powiedział po czym wyszedł.
Diana spojżała na mnie szeroko uśmiechnięta i zaczęła spiewać..
-Baby baby ooooołł! - zaczęła wydzierać się na całe gardło.
Wariat moj ! Zaraz zaraz....ja znam tą piosenke.
Debil...! W tym momęcie udeżyłem się reką w czoło ( <face_palm> )
-Kochanie niee..nie spiewaj tego! - Krzyknąłem dość głosno żeby mnie usłyszała.
-Uuu...ale dlaczego?-Zapytała po czym obdarowała mnie dużym buziakiem w usta.
-Bo bo bo...bo kurcze nie i chodź tu ! - rozkazałem i przyciągnąłem ją do sb dusząc ją w swoich ramionach.
-Tak wgl..masz śliczny głos wiesz?-Spytałem lekko rozluźniając uścisk.
Przecież nie chce jej udusić prawda? :D
-mmm..nie prawda..! - zaprzeczyła.
Z pozycji leżącej przeniosła sie na pozycje siedzącą ( :D ) Siadając na mnie okrakiem.
Położyłem ręce na jej biodrach delikatnie je głaszcząc.
-Prawda.
- N........
-Ciiiiiiiii! Ani mi się waż zaprzeczać!-Przerwałem jej szybko kładąc palec na jej słodkich ustach.
Uśmiechnęła się do mnie po czym wstała i udała sie do lazienki.
-Wiesz że cię kocham!! - Krzyknęła będąc w łazience.
Zaniosłem się głośnym śmiechem .



4 Dni potem.



*Oczami Diany*



Siedziałam własnie w samolocie ściskając mocno dłoń Justina.
Głaskał ją lekko uspokajając mnie.
Czemu?Bo sie bałam..tak dawno nie leciałam samolotem.
Nigdy nie darzyłam miłym uczuciem tych maszyn.
Wszystkie inne środku transportu..są okej tylko nie to !
Aa...no tak. Lecimy do LA...Tak lece z nim zgodziłam się.
Ojciec? Nawet nie zaprzeczał . Jestem z niego dumna..poszedł na terapie.
Obiecał mi ze sie zmieni... przepraszał nawet płakał. Kiedyś obiecywał mi juz zmiane..wierzyłam tym razem tez wierze moze troche mniej ale wierze.
Może naprawde chce się zmienić? Yh.. jak tak to świetnie wkońcu będe mieć normalnego ojca.
JB poznał go..mojego ojca. Nie chcialam tego ale sie uparł.Wkońcu zabiera jego jedyną córke zdala od domu.
No nic..wracając , Justin cały czas mnie uspokajał..od 20 min tłumaczy mi że moge już spokojnie odpiąć pasy i nic mi się złego nie stanie.
Jakos bezpieczniej czuje się siedząc przypięta tymi wszystkimi paskami.
-Do cholery odpinaj te pieprzone pasy !! -krzyknął zdenerwowany..
Wytrzeszczyłąm zdzwiona na niego oczy... on na mnie krzyknął?.
Wszyscy ci co byli na pokładzie czyli stylista JB Kenny i jego mama która przyjechała dwa tni temu bo bardzo chciala mnie poznać umilkli..
Patrzyli się tylko na niego jakby był jakimś bogiem..okej był. ; D
Wiedziałąm ze jest zdenerwowany..kto by nie był..użerać się z taką idiotką która boi sie cholernie latać samolotem do tego nie chce odpiąć pieprzonych pasów.
Odpiełam je wkońcu szarpiąc przy tym nimi strasznie.Wstałam i skierowałam sie do wc.
Małe to wc no ale..dla mnie wystarczy.
Oczy miałam już zaszkolne.. przykro mi było że robie mu taki problem. Może nie powinnam lecieć? Jego życie tak czy tak ułożyło by sie bezemnie..
Nie chce mu więcej sprawiać problemów... nie chce żeby musiał się ze mna użerać denerwowac sie...nie chce.
Łzy powoli spływały mi po cieplych policzkach co chwila ocierałam je rekawem mojego siwego sweterka.
Oparłam ręce o umywalke i spojżałam w lustro... Nie byłam idealna..zawsze to wiedziałam.
Szczerze..od bardzo dawna własnie teraz moge sie sobie dokładnie przyjżeć. Moge widzieć jak płacze...jak sięuśmiecham...
Wiedziałam ze mój wygląd sie zmieniał..ale nie wiedziałam ze az tak. Nie byłam taka brzydka jak mi sie wydawało.
Byłam..dość atrakcyjna, Długie ciemne kręcone włosy..brązowe prawie czarne oczy prawie żadnych niedoskonałości na twarzy.
Wiadomo zawsze cos sie znajdzie.. bywa.

Nadal płakałam..już mniej ale i tak pojedyńcze łezki które strasznie chciały sie wydostać spływały po moich policzkach.
Zaczełam myslec za co tak naprawde Justin mnie kochaa... przecież moze miec kazda prawda? A ja..ja jestem zwykłą dziewczyną która niedawno odzyskala wzrok i tyle.
Myśląc tak usłyszałam pukanie.
-Kochaniee...przepraszam.Otworzysz mi.?-uslyszałam ten jego aksamitny głos .
Lekko się uśmiechnęłam ocierając ostatnie łzy.
Przekręciłam zamek po czym oparłam się o sciane.
Otworzył delikatnie drzwi i wszedłdo środka. Był szczupły wiec spokojnie jakos sie miescilismy.
-Maleńkaa....przepraszam Nie chciałem krzyczeć.Nie powinienem..wiem ze boisz sie latać przepraszam powinienem to uszanować.Kocham Cię.-szepnął i przytulił mnie do siebie głaskając po głowie.
Nic nie powiedziałam tylko wtulilam siew niego mocniej.
Odsunęłam sie od niego i lekko uśmiechnęłam.
-Moja malutka...-szepnął i musnął moje ciepłe wargi. Odwzajemniłam to zaczynając muskać jego coraz częściej.
Jego język zaczął piescić moje podniebienie co chwila tańcząc z moim.
Moje ręce spoczywały na jego szyji a jego były już pod moją bluzką i gładziły mi plecy.
Zaczął całować delikatnie moją szyje rękami wędrując do moich pośladków.
Scisnął je po czym zaczął masować.
-Justin...nie..twoja mama tu jest i wgl przestań.-Powiedziałąm cicho .
Wcale nie chcialam zeby przestawał . Podobało mi się to co ze mną robił.
-Bedziemy cicho..przynajmniej..postaramy się. - mruknąl przygryzając moje ucho.
-Zresztą mała..ona i tak się pewnie domysla..wkoncu jesteśmy tu razem..zamknięci...sami. -Popatrzył na mnie poruszając zabawnie brwiami.
Zaczał rozpinać mi sweterek guzieczek po guziczku muskając jezykiem przy tym moją szyje.
Poczułam ugryzienie w szyje.. Syknęłam odchylajac głowe do tyłu .
Mój sweter leżał już na ziemi dziwnym trafem bluzka także. Zaczął dobierać sie do moich spodni.
A ja do jego bluzki która też juz razem z moimi rzeczami wyglądowała na ziemi.
Gładziłam opuszkami jego idealne ciało a on pieścił językiem mój dekold.
Co chwile cichutko pojękiwałam. Moje spodnie były już na wysokości moich kolan.
JB muskał delikatnie moje podbżusze co chwile piszcząc je językiem. Fala goraca juz chyba z 6 razy przepłynęła przez moje ciało.
Miałam gęsią skórke wszędzie..dosłownie.
Poczułam jak jego ręce wędrują do moich pośladków.. wkońcu sietam znalazły. Ścisnął ję podnosząc mnie przy .
Posadził mnie na umywalke i jednym ruchem ściągnąl dalej moje spodnie. One też już znalazły sie na ziemi.
Zaczał delikatnie całować moje usta..potem szyje dekold brzuch.... Potem znowu wrócił do ust.
Namiętnie mnie całował a ja odwzajemniałam jego pocałunki i zaczęłam dobierać sie do jego rozporka.
Jego spodnie po chwili wylądowały na ziemi razem z moją bielizną i jego którą w sekunde pozbawił mnie i siebie JB.
Moje rece błądziły po jego plecach a on nadal pieścił językiem moje ciało.
Co chwila domagałam się o wiecej..podobało mu się to.

Poczułam jak we mnie wchodzi. Jęknęłam . Starałam sięjak najciszej ale chyba mi to nie wyszło bo JB zamknął moje usta pocałunkiem.
Uśmiechnął sie po tym do mnie i zaczął delikatnie ruszać biodrami.
(nie bd tego przeciągać bo juz az mi sie za gorąco zrobiło hahah okej wracam ; D )
Po 15 minutach poczułam ze obydwoje zbliżamy się do końca...wbiłam paznokcie w jego plecy po czym on przycisnął mnie do siebie przygryzając przy tym moje ucho.
Słyszałam jak dyszy . Czułam na piersiach bicie jego serca.
Wkońcu byliśmy jednościa oboje podnieśliśmy głos dopiero po tym zamknelismy swoje usta pocałunkiem.
-Kocham Cię . -szepneliśmy obydwoje w tym samym czasie po czym zachichotaliśmy .
Zaczelismy sie jak najszybciej ubierać . Wkońcu prawie pół godziny bylismy zamknięci w łazience..do tego w samolocie i do tego sami.
Bałam się co powie na to jego mama..dziwnie mi teraz spojżeć w jej oczy.

Wyszłismy z łazienki przytuleni i jakby nigdy nic usiadlismy na swoich miejscach.
-Oooo..są nasi kochankowie! - Krzyknął Rayan.Zanosząc sie przy tym smiechem i dosiadając do nas.
Justin objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. A ja zaniosłam się cholernie wielkim rumieńcem na co JB sięuśmiechnął.
Oczy Pattie i Kenniego odrazu powędrowały na nas. Dziwnie się poczulam..
-No i jak było.?-Zapytał szturchać Rayan ramie JB.
Spojżałam na JB i schowałam głowe w jego ramieniu.
-Rayan.... mozesz sobie iść? -zapytał grzecznie uśmiechając sie do przyjaciela.
-No nie no jestem przecież cicho..powiedz jak było! Nikomu nie powiem obiecuje!
Wiedziałąm ze nie da spokoju...
-Yh....... JB rozejżał sie dookoła jego mama akurat na nas nie patrzyła tylko pogrązyła sie w rozmowie z Kennym..chyba o nas.
-Świetnie. - szpenął najciszej jak mógł uśmiechając sie.
-No i o to chodziło! - powedział entuzjastycznie i wstał udając sie do Pattie.
Justin spojżał na mnie rozbawiony po czym wpił sie w moje usta.
Spojzałam na niego a tuż za nim wyłoniła sie jego mama.
''Ohoo..no to sie zacznie.'' pomyślałam i wtutliłam sie w JB.
-Możemy porozmawiać?-Zapytała wzrokiem świdrując raz mnie raz JB..


_____________________________________

okej jest następne przeraszam ze tak długo ale mialam nauke i wena mnie opuściła ; /
Nudny troche ten rozdział ale nie mam pojecia co wymyslic zeby bylo lepiej... no ale bd sie starać;*
Proosze komentować<3 i dziękuje<33
07.02.2012 o godz. 18:27

Miłość jest jak w piosence rihanny .
We Found Love .
Jest szczęście i namiętność .
Później , nieszczęście i odrzucenie .
07.02.2012 o godz. 18:17

po prostu Ti amo.
07.02.2012 o godz. 18:04
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki