Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Obejrzę wszystkie Gundamy, jakie kiedykolwiek zostały zrobione.
To moje postanowienie.
Jestem nimi po prostu zauroczona. Do tej pory przerobiłam 00, Seed, Wing i Unicorn (ova1). Niewiele.
Na dysku czekają turn-A, 8th ms team, victory.
Niewiele.
W przygotowaniu 0079. Poczekam. Wypadałoby zobaczyć pierwszą serię Gundama!
28.08.2010 o godz. 16:13
28.08.2010 o godz. 16:07

14.

Pada.Po niemiecku to są dwa słowa - es regnet.
Dla mnie 2 słowa to zupełnie za mało.
Już chyba znam przyczynę mojego chcenia anoreksji.
Bo mi się chyba wydawało, że jak ten chłopak zobaczy mnie taką zabiedzoną, wychudzoną,smutną, to się ulituje nade mną i mnie pokocha. A przecież to niemożliwe. Ale odchudzać się będę. Tak, żebym ważyła 45 kilo. To było by szczęście wielkości Drogi Mlecznej. Na razie wybiorę się chyba do sklepu, bo zdaje się, że mamie coś potrzeba.
28.08.2010 o godz. 15:53

W11
28.08.2010 o godz. 15:43
Ostatnio przeglądając allegro i szukając nowego podkładu, natknęłam się na aukcję minerałów Everyday Minerals.
Słyszałam już o nich wcześniej, dużo dobrego i miałam nawet okazję je wypróbować (co prawda tylko korektory), dlatego postanowiłam zamówić kilka próbek do przetestowania i wybrania koloru :) Wcześniej używałam podkładu Revlon Colorstay (kolor buff), ale męczył mnie jego długi skład. Powodowało to u mnie problemy z cerą, co jakiś czas wypryski, więc mineralna alternatywa wydawała się bardzo kusząca. Jestem blada, dlatego zamówiłam odcienie bardzo jasne (najjaśniejsze z różnych tonacji) : Golden Fair (Golden), Fair (Cool) i Ivory (Buff).

Ku mojej uciesze, przesyłka dotarła do mnie bardzo szybko :) Testy zrobiłam od razu. Kolor Ivory był dla mnie za jasny, Fair był zbyt różowy, a Golden Fair wypadł idealnie... Na szczęście, bo musiałabym zamawiać jeszcze raz :) Ta mała odsypka okazała się bardzo wydajna, bo starczyła mi na ponad tydzień. Ostatnio zamówiłam trochę większą próbkę (1g), którą dostałam już w słoiczku.
Nie ukrywam POKOCHAŁAM MINERAŁY!!! Twarz oddycha, nie widać w ogóle, że mam coś na twarzy, a mimo to cera jest wyrównana i ma ładny koloryt. Nie świecę się w ogóle, mam matową cerę przez cały dzień!

Oczywiście po załapaniu minerałowego bakcyla, zaczęłam obmyślać kolejne zakupy :) Wszystko już sobie zapisałam (co chcę kupić), a nawet namówiłam siostrę do spróbowania (dzięki jej karcie kredytowej będę mogła zamówić produkty z oryginalnej strony EDM http://www.everydayminerals.com/ ) :D Więc niedługo oczekujcie większych recenzji z mineralnych zakupów :)

P.S. Pędzle Everyday Minerals od dawna są moją miłością. Jak na razie mam 3, kupiłam je na allegro, ale zamierzam zamówić więcej. Więc oczekujcie także recenzji pędzli w niedługim czasie :)

Pozdrawiam i zachęcam do wypróbowania minerałów :) Buziaki :*
28.08.2010 o godz. 15:29
Haha dzisiaj też idziemy na boisko :D
tradycyjnie o 17:30 ;D

Kurde ! Ja zazwyczaj wszystkich do kupy zbiorę a potem gram z przeciwną drużyną :p
a to dlatego że jak jest ktoś nie znajomy to nie wie że ja pięknie potrafię wszystko zjebać ;P

Aaa jak bym miał co robić to bym nie łaził na boisko ...

Bo i po huj ?
Można się pośmiać ale zawsze mają pretensje że nie obronię lub cuś a właściwie to mimo że wiedzą jaki jestem na budzie to i tak mnie na niej postawią...

A ja najbardziej nie cierpię budy !
Raz się kurwa rzuciłem po piłkę to mnie cała morda bołała bo piłką dostałem i jeszcze prawy bok !

I nie kręci mnie to !

Wolę grać w polu...

ale i tak w domu nie ma co robić więc chodzę...

Dzisiaj wymyśliłem przepowiednie ;d

"POKEMONIZM I NEO-KIZM SIĘ SZERZY !
TE DWIE GRUPY POŁĄCZĄ SIĘ W CAŁOŚĆ !
BĘDĄ ROSŁY W SIŁĘ ABY MÓC ZNÓW ZAATAKOWAĆ W IMIĘ SWOJEGO PANA I OPĘTAĆ CAŁY ŚWIAT !
WKRÓTCE WYPEŁNI SIĘ CZARNA WOLA ZŁEGO TROLLA !!!

EKSPELIARMUS !"

I jak się podoba ?
Łukasztradamus :D

Hehee ;d
28.08.2010 o godz. 15:18
ostatni weekend wakacji spędzam poza miastem z Misiem . LUDZISKA !


wykorzystajcie ten czas najbardziej jak się da, wiem, że to kilka dni , ale mogą być niezapomniane !

nutka z filmu, który zajebiście inspiruje .

Adieu ! Bon Voyage ! Ariverderci ! wracam jutro :DD
28.08.2010 o godz. 15:06
To nie fair. Wypominać mi wszystko przy każdej kłótni. Lista skarg i zażaleń. Jaka ja jestem zła. Nie chcę, żeby mnie dotykał skoro tak o mnie myśli. Po co przytula skoro tak uważa?
Kocham jego dotyk. Ale jeśli ,jego zdaniem, przez nasze "razem" przewinęło się tylu moich kolegów, to nie chcę takiego dotyku. A sex? Dla mnie najważniejszy? Nie. Nigdy.

Wiem,że zawiniłam. Sławkiem. To było złe i niepotrzebne. Nic się właściwie nie wydarzyło, ale i tak za dużo. Nie powinno być jego imienia między nami. Ale nic więcej. Nigdy więcej nie miałam złych intencji.


Ja jestem miła. I taka słodko bezczelna. Piszę to z drwiącym uśmiechem. Nie zawsze umiem się bronić, faceci to wykorzystują i nie zawsze zdążę w porę zareagować na zbytnie spoufalenie.Dawid mnie obwinia, ja nie zgodzę się na bycie najgorszą.

Nie chce wciąż się bronić. Wciąż tłumaczyć. Czuć tą złą. Najgorszą.
28.08.2010 o godz. 14:46

Jakoś nudnawo było.W ogóle to jakoś dziwnie było.
No i jakoś zdaje mi się ,że oddsunęłam się od nich wszystkich.Rozumiem ,że nie było mnie trochę i ominęło mnie parę zdarzeń,ale ...


albo ja się zmieniłam ,albo oni


Ale jak coś to raczej oni.
Przez ten cały czas kiedy mnie nie było robili sobie popijawy.Rozumiem raz na jakiś czas.Ale nie codziennie.Oni mają po 14-15 lat ,ludzie...

Albo połączyli się we własne 'grupki' .Asia z Eweliną cały czas szepczą sobie do ucha ,a Magda z Kamilem wymieniają podejrzliwe spojrzenia.
Ogólnie to chyba najbardziej mnie zabolało to ,że Magda się ode mnie oddaliła.Jak się wczoraj spotkałyśmy to tylko się przytuliłyśmy ,wymieniłyśmy po jednym zdaniu i poszła oczywiście do Kamila. Fajnie co ?

Ale może z drugiej strony trochę przesadzam.
Nie ważne.Teraz tylko poczekam na przyjechanie Dominiki z Rewala to może wróci wszystko do poprzednich kształtów.

______________

Ucho mnie boli.Zaczęło przed wczoraj i jest coraz gorzej.
Brałam już ibuprom i jakieś krople do ucha ,ale to nie pomaga.A na dodatek moja genialna sąsiadka puszcza na maxa muzykę i myśli ,ze mi w ten sposób pomoże xd

Dziś posiedzę sobie w domu.Narysuję może w końcu ten zasrany projekt na koszulki i posprzątam w pokoju :d

A i schudłam :> !
No ,ale po dzisiejszym obiedzie to się chyba zmieni ;d


4 dni ...


Właściwie do 'prawdziwej szkoły' ,do lekcji to pozostało 5 dni ... Mówię wam już zaczynam tęsknić.W prawdzie jeszcze mogłabym się pobyczyć ,ale z drugiej strony mam wielką ochotę uściskać całą moja klasę ! No dobra nie całą xd

***


Zimno się strasznie robi.Zaraz w kurtach będziemy chodzić,zaraz szaliczek i czapkę trzeba będzie dokupić,zaraz śniegu nasypie,święta nadejdą ,nowy rok,testy,egzaminy i koniec ...

Dlaczego czas tak szybko mija ?


28.08.2010 o godz. 14:43
Hej zamówienia przyjmuję do dzisiaj do godziny 15-00

A teraz zamówienia dla TwaMiloscToMojeSerceXxx

Piesek rasy colli dla TwaMiloscToMojeSerceXxx



Kotek dla TwaMiloscToMojeSerceXxx



Wierszyk wymyślany prze zemnie dla TwaMiloscToMojeSerceXxx
To będzie bardziej zagadka.

Co to jest??
Niema rąk,
Ani nóg,
A po schodach tup tup tup??
????
???
Piłeczka

I w zamówieniu był jeszcze filmik youtube dla TwaMiloscToMojeSerceXxx
Z dedykacją:
Dedykuję ci TMTMSX ten filmik wieo który zamawiałaś w konkursie.
LITALI



No dobra, jutro być może następna notka.
To nara.



i reklamowanie:
www.TwaMiloscToMojeSerceXxx.bloblo.pl
www.mis.bloblo.pl
www.Milagros.bloblo.pl
www.boniku8.bloblo.pl
www.xxxboyxxx.bloblo.pl
www.Tygryska.bloblo.pl
www.Julla.bloblo.pl
www.krolis07.bloblo.pl
www.HatakeKakashi.bloblo.pl
www.dinusiek.bloblo.pl
www.krolis07.bloblo.pl
28.08.2010 o godz. 14:40
i cóż ja mogę napisać ?
że pogoda jest do dupy ?
że czuję się fatalnie ?
a może to , że w końcu nie płaczę ?
chyba wszystkiego po trochu .

o pogodzie nie ma co wspominać nawet .
końcówka wakacji a pogoda jak późną jesienią . ;x
co niesetety nie sprzyja mojemu wyzdrowieniu !
oprócz gorączki i osłabienia zaczeło mi gardło siadać . ;x
wymarzone zakończenie wakacji , co ?

płakać nie płaczę .
szczerze to nie dam rady .
zresztą , coś 'chyba' ruszyło .
w sensie takim , że szukając innego T na nk trafiłam niestety na Niego .
no i po 10 minutach dostaję wiadomość 'czy się stęskniłam' i takie tam .
ale najbardziej zainteresował Go mój wykrzywiony opis na gadu .
oczywiście nic Mu nie powiedziałam to co zrobił ?
walnął focha ..
20 letni 'facet' .
ech !
no, cóż .
o 3:30 miałam telefon .
bo Go to strasznie interesuje , że spać nie może i w ogóle , że głupio zrobił , że się obraził .
podpity pewnie był , nie wiem . ;x
ale ważne , że zadzwonił !
:D

dziś byłam w mieście z mamą , ciotką i jej dziećmi .
no i kupowałyśmy dla ich '3 bliźniaczki' (każda w innym wieku , ale są do siebie podobne) prezent na 40 .
no i zaszłyśmy do jubilera .
prawie 4 letnia siostrzyczka oczywiście zażyczyła sobie kolczyków , a że nie miała to kazała sobie zrobić .
no i tak wylądowałyśmy u kosmetyczki .
i co ?
i zrobiła .
za jej przykładem poszła druga , 1,7 - moja chrześniaczka .
ale biedna się popłakała i nic z tego nie wyszło .
aż mi jej szkoda było . ;x

no więc ominęła mnie wczorajsza impreza u D .
Z wielce przejęta próbowała pisać do mnie jak najwięcej , choć wiem , że jest tam słaby zasięg .
ale kazałam jej się bawić to się 'odczepiła' . ;)

dobra , nie będę Was już zanudzać tu o sobie .

14 GRUDNIA - KONCERT 30 SECONDS TO MARS !
NIE NO TO MUSI SIE UDAĆ !





te notki robią się przerażająco długie . ;o
28.08.2010 o godz. 14:32

Smoki Brązowe


Kolor smoków brązowych przechodzi
także na pomarańcz, żółty lub złoty.

Smoki żywiołu światła i ziemi.

Prosze o komentarze!!
28.08.2010 o godz. 14:10

19.

Lasy Allegan nie były takim samotnym zakątkiem, jak początkowo przypuszczała. Nawet w tak odległym miejscu od głównej drogi jakim były północne tereny, doszły ją echa ludzkich głosów. Natychmiast się stamtąd wycofała i skierowała w stronę stawu, bowiem towarzystwo ludzi było ostatnim, na co miała ochotę.
Odkryła to miejsce przypadkowo, podczas jednej ze swoich samotnych wycieczek. Niczego tak bardzo nie potrzebowała, jak tych chwil odosobnienia na łonie natury. Nocami, kiedy pani Marsh zasypiała, a ona sama nie pracowała na nocnej zmianie, wymykała się oknem i wyruszała na długie spacery, które często przeciągały się do rana. Podczas jednego z takich wypadów trafiła w gąszczu drzew na małe jezioro, które urzekło ją położeniem i swoistą magią, jakie je otaczało. Nie namyślając się długo i wykorzystując doświadczenie nabyte latami życia z przeważającą ilością mężczyzn, zawiesiła na drzewie małą drewnianą huśtawkę. Linkę kupiła w sklepie ze sprzętem podróżniczym, a deskę spiłowała ze starej ławki z miejskiego śmietniska. Umieściła ją na długim konarze drzewa, który jak się przyjrzało, wyrastał dokładnie nad powierzchnią stawu. Mogła godzinami przesiadywać na prowizorycznej huśtawce i muskać stopami taflę zielonkawej wody, spod której połyskiwały srebrzyste grzbiety ryb. W takich chwilach czas płynął znacznie wolniej.
Tej nocy księżyc był w pełni i oświetlał trupim blaskiem polanę. Rozpadał się deszcze, więc Jerico właśnie zbierała się do domu, kiedy w wysokiej trawie usłyszała szmer. Natychmiast zerwała się na nogi i stanęła w pozycji obronnej. Nasłuchiwała. Szelest był delikatny, nieco zbyt chaotyczny jak na istotę ludzką. Ludzie skradali się z namysłem, ich kroki były przemyślane i niebezpieczne, to jednak z czym teraz miała do czynienia, w niczym tego nie przypominało. Uporawszy się szybko z zawiązaniem trampek na mokrych stopach, ostrożnie zbliżyła się do źródła podejrzanych dźwięków.
Pochyliła się nad krzewem i wyciągnęła dłoń, żeby rozchylić trawę.
To, co zobaczyło sprawiło, że roześmiała się w głos ze swoich obaw. Jej dźwięczny śmiech poniósł się echem po polanie i zniknął w gąszczu drzew.
Na ziemi leżał mały czarnobiały ptaszek o długim rozwidlonym ogonku, w którym rozpoznała jaskółkę. Maleństwo podniosło ku niej łebek i zakwiliło cicho. Jedno z jego skrzydeł sterczało pod nienaturalnym kątem i natychmiast zrozumiała, że jest złamane.
Delikatnie podłożyła rękę pod pierzaste ciałko i uniosła w górę.
- Maleństwo – powiedziała szeptem. Jaskółeczka zmrużyła oczy i oparła się z wdziękiem o wnętrze jej dłoni – Trafiłaś na dobrą osobę.


Zauważył ją w momencie, kiedy stanęła na ulicy. Nogawki jej dżinsów były niemal całe przemoczone, wyraźnie odcinając się od i tak mokrych ubrań. Wyglądało to tak, jakby dziewczyna postanowiła przejść w bród odnóże rzeki. Deszcz w końcu przestał padać, ale aleja była poznaczona śladami niedawno przebytej ulewy: kałuże wody zebrały się w załomach nierównego asfaltu, a wszędzie walały się zeschłe liście, strącone brutalną siłą wiatru z gałęzi pobliskich drzew.
Kiedy się jej przyjrzał zauważył, że splata ręce nad podwiniętym krańcem bluzy, w której znajdowało się coś niewielkiego. Pochylała nad tym głowę i głaskała palcem wskazującym, jakby znajdowało się tam co najmniej jej dziecko. Poczekał, aż dotrze do bramki przy domu, wtedy się odezwał:
- Nie śpisz o tej porze?
Błyskawicznie odwróciła się w jego stronę. Dostrzegła go, stojącego w plamie światła z odsłoniętego przez chmury księżyca.
Cofnęła się instynktownie, nie spuszczając z niego wzroku. Zacisnęła ręce na podołku, jak matka chroniąca potomstwo.
- Co tu robisz? – zapytała, możliwe jak najciszej. Zdawał sobie sprawę, że zachowuje bezpieczeństwo ze względu na śpiącą we frontowej sypialni panią Marsh. Ściany starego domku były cienkie i wszystkie dźwięki z ulicy były bardzo dobrze słyszalne.
Zwłaszcza, jeśli stało się pod oknami.
- Przyszedłem zobaczyć, czy jesteś cała po ostatnim wypadku – powiedział głośno, ignorując jej uciszające syki. – Przyznaję, że trzecia w nocy to dość dziwna pora, ale najwyraźniej nie dla ciebie, skoro nie jesteś w łóżku.
- Nie wiem, o co ci chodzi – wyszeptała gniewnie. Coś się poruszyło w jej rękach i Jasper ze zdumieniem dostrzegł małego ptaszka wychylającego dziób ze zwojów materiału bluzy.
- O szybę – odparł, z trudem odrywając wzrok od zwierzątka w jej rękach. - Po co ci ten ptak?
Odwróciła się w stronę wejścia.
- Nie mamy o czym rozmawiać. Dobranoc.
Zatrzymała się na dźwięk jego kolejnych słów:
- Wiesz o czym mówię. Nie eksplodowała sama z siebie.
Widział jak jej plecy nieruchomieją, a potem pochyla się i wolno zdejmuje wierzchnie okrycie. Początkowo zdziwił go ten gest i głupie myśli przemknęły mu przez głowę. Potem zobaczył, jak troskliwie owija ptaka w materiał, po czym delikatnie kładzie bluzę na schodach i zrozumiał. Chciała mieć wolne ręce.
Odwróciła się w jego stronę. Miała na sobie koszulkę bez ramiączek, a jej biała skóra lśniła po pozostałościach deszczu w zimnym świetle gwiazd.
- Wynoś się – powiedziała spokojnie.
- Nie mam wrogich zamiarów.
- Zamknij się! – syknęła na brzmienie jego czystego głosu. Nerwowo obejrzała się za siebie, w stronę frontowych okien. – Po prostu się zamknij!
- Nie, Jerico – nie spuścił z tonu. – Nie, dopóki ze mną nie porozmawiasz.
Ani się obejrzał, kiedy zbliżyła się do niego i dźgnęła wskazującym palcem w pierś.
- Nic ci do mnie, zrozumiano? – była wściekła, przy czym próbowała nie podnosić głosu, co w efekcie sprawiało komiczne wrażenie. – Zostaw mnie w spokoju, albo pożałujesz!
Tego było za wiele.
- Tak? – odparł z przekąsem, ostentacyjnie mierząc wzrokiem jej niepozorną sylwetkę. – A co mi zrobisz?
Zamachnęła się, chcąc go uderzyć, ale uchylił się bez śladu najmniejszego wysiłku.
- Dobrze – Kiedy już ustaliliśmy…
W tej chwili dostał w twarz.
Przed oczami zatańczyły mu kolorowe gwiazdki, ale zaraz się wyprostował.
- Okay, a teraz…
Kolejny cios, tym razem mocniejszy.
Chwycił ją za ręce.
- Uspokój się, na litość… - zaskoczyła go jej siła, dotychczas tylko wampiry mogły sprawić mu nieco więcej bólu. Reszta była niepozornymi ugryzieniami komarów. Wierzgnęła, usiłując się wyrwać – Przestań się kręcić!
Nie miał pojęcia, jak się obronić, nie wyrządzając jej przy tym krzywdy. Nigdy wcześniej nie był w sytuacji, w której zaatakowałaby go śmiertelna (ale czy na pewno? W każdym bądź razie, nie wampirza) dziewczyna. Miał całkiem realne podstawy obawiać się, że jednym gwałtownym ruchem połamie jej kości.
Po krótkiej chwili zaciekłej walki, udało mu się ją w końcu unieruchomić, zaciskając jej nadgarstki w swojej ręce.
Miał dziwne wrażenie, że jego stopy się obsuwają.
- Puszczaj!
Odwrócił się za siebie i spojrzał prosto w dół spadzistego zbocza skraju lasu. Najwyraźniej w trakcie ich szamotaniny przenieśli się na drugą stronę ulicy i nie zauważył, kiedy zbliżyli się do niebezpiecznego skraju pobocza.
- Zacznę krzyczeć!
- Już krzyczysz – stwierdził czując, jak ślizga się po spadzistej powierzchni. Próbując odsunąć ją od głębokiego rowu i nie zrobić jej przy tym krzywdy jakimś drastyczniejszym ruchem, naparł na nią ciałem.
Tak jak przypuszczał, źle to odebrała.
Jej oczy powiększyły się do rozmiarów spodków od filiżanek.
- Nie dotykaj mnie! – krzyknęła i odepchnęła się od niego.
Poczuł, że spada i rozluźnił uścisk. Już wydawało się, że utrzyma się na nogach i nawet uśmiechnął się z triumfem, kiedy ona potknęła o wystający korzeń i dobiła go swoim ciężarem.
Zdążył dostrzec jej zdumione spojrzenie, zanim nie polecieli w dół. Potem rąbnął plecami o krzywy pień drzewa i zaczął staczać z błyskawiczną prędkością. Jedyne, co w tej sytuacji udało mu się osiągnąć, to przykryć Jerico własnym ciałem, żeby zamortyzować jej upadek. Nabierali prędkości, w miarę jak zbocze się wydłużało, gałęzie krzewów smagały go po twarzy, a kamienie wbijały się w ciało, podczas gdy on myślał tylko o tym, żeby skulonej w jego ramionach dziewczynie nic się nie stało.
- Auć!
- Cholera!
- CHOLERA jasna!
Po krótkiej chwili obijania się o nierówności gruntu i ślizganiu się po mokrej trawie, wylądowali na czymś, co przypominało polanę. Jasper podniósł wzrok i dostrzegł w oddali siatkę ogrodzenia. Znajdowali się na ziemi niczyjej przy miejskim wysypisku śmieci, jeśli miał wierzyć zardzewiałej tabliczce.
Usłyszał jęk i zobaczył pod sobą Jerico. Była blada i mrużyła oczy.
Zwlókł się z niej i objął jej twarz rękoma.
- Wszystko w porządku? – zapytał. Tylko tego brakowało, żeby miała stracić przytomność. – Proszę, spójrz na mnie.
Jej powieki uniosły się, obnażając bystre spojrzenie zielonych tęczówek.
- Plecy mnie bolą – stwierdziła. Po chwili uświadomiła sobie obecność Jaspera nad sobą i warknęła. – Zejdź ze mnie!  
Uświadomił sobie, że nadal przygniata ją swoim ciałem, z kolanem między jej nogami, co w tym momencie stanowiło cokolwiek krępujące okoliczności. W normalnej sytuacji bezzwłocznie usłuchałby jej żądań i zostawił w spokoju, zgodnie z odebranym wychowaniem prosząc damę o wybaczenie i dobre słowo, ale on nie znajdował się w osiemnastym wieku, a dziewczyna pod nim robiła wszystko, żeby nie sprawiać wrażenia damy.
- Zaraz – powiedział. – Najpierw powiesz mi, o co w tym wszystkim chodzi.
Zamachnęła się, żeby go uderzyć, ale przyparł jej ręce do ziemi. Czuł lekki opór, ale nie sprawiło mu to większej trudności, niż podniesienie ręki. Znieruchomiała.
- Posłuchaj, chcę ci pomóc – na dźwięk tych słów znowu zaczęła się szamotać.
- Nie chcę twojej pomocy! Chcę…
Pod wpływem ruchu jej top obsunął się nieco, ukazując kawałek wilgotnej skóry.
- … żebyś zostawił mnie w spokoju!
Próbując się uwolnić, nieświadomie wyprężyła ciało i uwolniła kolejny kawałek piersi spod materiału. Zamarł na ten widok.
- Puszczaj! – wierzgnęła i smagnęła jego twarz falą włosów. Jeden z kosmyków zatrzymał się na kąciku rozchylonych ust i przełożył jej nadgarstki do drugiej ręki, żeby go odgarnąć. Musnął palcem wskazującym jej dolną wargę i zsunął się po brodzie na szyję.
Jej skóra miała niesamowicie aksamitną fakturę.
Krzyczała coś, ale nie słyszał tego, powoli zsuwając rękę na dół. Usiłowała się wyrwać, co sprawiło, że dwie idealne półkule poruszyły się, ponownie zwracając jego uwagę. Nabrał przemożnej ochoty sprawdzić, czy ich powierzchnia jest tak samo przyjemna w dotyku jak jej szyja. Ustami. Teraz.
- Zostaw mnie!
Jej ostry ton podziałał na niego jak kubeł zimnej wody. Natychmiast się cofnął, ale ona nie przestawała się rzucać, ocierając się o niego ciałem. Poczuł, że na przekór wszystkiemu ogarnia go niszczące podniecenie.
- Uspokój się! – złapał ją za ramiona i potrząsnął. Zdawał sobie sprawę, że jeśli się nie uspokoi, zaraz zrobi coś, czego będzie żałować, nie teraz, nie w takiej sytuacji – przestań się rzucać!
Skrzywiła się, kiedy sprawił jej ból.
- To boli – powiedziała cicho, a jej oczy zalśniły, jakby zbierały się w nich łzy.
Ten widok sprawił, że poczuł wstyd.
- Przepraszam – rozluźnił uścisk. – Nic ci nie…
Wtedy uniosła kolano i zadała mu cios prosto między nogi.
- Jasna cholera! – zawył.
To zawsze bolało. Nieważne, w tym życiu czy w następnym.
Zepchnęła go z siebie i skoczyła na równe nogi. Po wcześniejszym bezbronnym wyrazie twarzy nie zostało śladu.
Ignorując ból w dole brzucha, podniósł się i spojrzał na nią spoza osłony włosów.
- Jakim prawem rościsz sobie pretensje do ingerowania w moje życie? - zadała pytanie. Stała nieruchomo, a z jej głosu przebijała nienawiść - nic o mnie nie wiesz. Nic - wypluła z siebie. - Wracaj do swojej idealnej rodziny.
Chciał coś powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, ale zwyczajnie zabrakło mu słów.
Odwróciła się, gotowa pójść w swoją stronę, ale spojrzała na niego ostatni raz.
- Był moment, kiedy zaczynałam cię lubić – powiedziała. – Ale teraz nie chcę niczego bardziej niż tego, żebyś się ode mnie odwalił.
Mógłby ją zatrzymać, oczywiście. Złapanie jej i zmuszenie do wysłuchania tego, co chciał jej powiedzieć nie zabrałoby mu więcej niż chwilę, wysiłku wcale. Zamiast tego stał nieruchomo i patrzył, jak przedziera się przez krzewy i zmierza w stronę ulicy. Nie był w stanie się ruszyć.
W ciągu swoich blisko dwustu lat życia nigdy nie zachował się jak skończony idiota, natomiast w ostatnich tygodniach zdarzało mu się to nader często.
Co się z nim do diabła działo?

Renesmee przeglądała właśnie książkę, kiedy całym domem wstrząsnął odgłos zatrzaskiwanych drzwi. Zdumiona podniosła głowę i zobaczyła, jak Jasper wchodzi do salonu.
Był cały mokry, a jego ubranie poznaczone było plamami błota i zielonymi smugami, które przy bliższych oględzinach okazały się być śladami trawy.
- Nic nie mów – ostrzegł Emmeta, który otwierał właśnie usta do jakiejś uwagi.
Ignorując pytające spojrzenie Esme i Carlisle, skierował się do swojego pokoju. Nawet ze swojego miejsca Renesmee widziała, że jest wściekły.
Wbiegł po schodach na piętro i ich uszu dobiegł huk drzwi jego pokoju.
Rosalie zbliżyła usta do jej ucha.
- Cofam, nie idź teraz do niego – zawyrokowała.
28.08.2010 o godz. 14:07
Mam już nowy ruter, tak więc git! Mogę pisać ile chcę.

Jestem wykończona... Posprzątałam cały dom i co mam w zamian za to? Niezadowolenie ze str. mamy. Niby wszystko w porządku, ale twarz naciągniętą ma. Dzisiaj jeszcze do centrum z koleżanką... Miało być o 3, ale okazało się, że nie zdążymy z obiadem, więc przałożyłam.

Tak mnie jakoś wzięło na rozważania o końcu świata... Ja wiem, że to pierdoły są, ale... Niby nie wierzę w te cholerne przepowiednie itd. tylko, one coś w sobie mają. Coś co sprawia, że mam gęsią skórkę. Całe te wizje Nostradamusa. Jasne łatwo jest tak popodstawiać wydarzenia do jego... przepowiedni. Problem polega na tym, że w swojej teorii o końcu świata podał całkiem wiele znaków. Niby skąd on to wiedział? Nie chcę myśleć w ten spokób, na prawdę nie chcę, ale co jeśli koniec biski!? Ja chcę dożyć do 50-siątki conajmniej... Dwa lata to za mało. Nie chcę umierać. Wiem, że panikuję, ale... Ja oglądałam ten film '2012' wiem co się stanie, wiem jak to będzie wyglądać i wcale mi się to nie uśmiecha. Coś mi się tak wydaje, że nikt z mojej rodziny nie potrafi latać samoloten... Z resztą, nawet jeśli, wątpię, żebyśmy w Chinach spotkali jakiegoś robotnika, który wprowadzi nas na arkę... Gdyby jednak do tego doszło, to pewnie utopiłabym się w tych... tych... nie wiem jak to się nazywa, grodzie czy coś... nieistotne...

Heh. Polska pewnie nie wchodzi w skład krajów, międzynarodowego porozumienia, którego celem jest ratować co się da... Zginiemy, wszyscy zginiemy...!

Mój kolega ma bardzo rozbudowaną teorię a propo końca świata. Trzeba by go nagrać, jest niesamowity. A najgorsze, że uparcie wierzy w to co mówi. Tylko nie ma pojęcia co będzie najpierw. Czy przebiegunowanie, czy może to, że jakaś obca planeta, spoza naszego układu słonecznego uderzy w Ziemię i zepchnie ją z orbity, powodując zagładę ( tak w skrócie). Ani jedno, ani drugie nie wróży nazbyt świtlistej przyszłaości. Nie wierzę w kalendarz Majów... przede wszystkim dlatego, bo ludzie źle to zrozumieli. On kończy się na 2012, a potem zaczyna od początku. Nie wierzę też w ukryte liczby Pisma Świętego, ani obliczenia Egipcjan, Asteków i innych wymarłych ras ludzkich. Ale ten cały Nostradamus...

Błagam powiedzcie, że jestem walnięta i nie mam racji, ale zanim to zrobicie... ---> przepowiednia pana N.
28.08.2010 o godz. 13:56

Wstałam o 10. Nasłuchuję. Wszystko wydaję się być 10 razy głośniejsze niż w rzeczywistości. Słyszę deszcz, jego szum, zapach wilgotnej ziemi wdziera się do pokoju przez uchylone okno. Szlag trafił moje wyjście na miasto. Zasnęłam.
13.00, nasłuchuję. Znów pada. Kot zmienił pozycje na moim łóżku. Zaczął wbijać mi pazury w dupe. Cwaniak myśli, że jak będzie wymyślał z żarciem to dostanie coś lepszego. Nic z tego, ma jeszcze 6 puszek z TESCO.
Ogarnełam się. Ubrałam. Szarno, buro, zimno. Nareszcie.
Chyba spaliłam pierogi.
28.08.2010 o godz. 13:56
Łapacze wiatru... Trąbią na bój,
Łapacze wiatru... Trąbią na bój...
O tamten brzeg, o morskie fale
Słudzy nieużyteczni, przybrane dzieci...
O tamten brzeg! Na swoją śmierć!
Łapacze wiatru... Trąbią na bój,
Łapacze wiatru... Trąbią na bój...
Co z tego smutku, w zapadłej dziurze?
Co z tej miłości, pożal się Boże?
Leć, leć leć, do tej radości...
Leć, leć leć, do tej miłości...
Kukułki już spią!

Łapacze wiatru... Trąbią na bój,
Łapacze wiatru... Trąbią na bój...
Od moich kłamstw...
Od moich czynów...
Fikander na dzień,
Bromba po nocy...
Bóg jeden wie!

ze szczególną dedykacją dla nie piszącej już Julii.
28.08.2010 o godz. 13:38

Następnego dnia gdy Liv się obudziła, przy stole ujrzała tylko cztery nakrycia, piątego dla Benedykta nie było.
- Benedykt jeszcze nie wrócił? - zapytała Liv.
- Nie. Często zostaje na noc, przy swojej pracy. - Odpowiedziała jedna z kobiet opiekujących się dziećmi.
- A czym on się zajmuje? - zapytała.
- Jest malarzem kościelnym. - odpowiedziała druga.
Rozmowa Silje przy śniadaniu z kobietami trwała bardzo długo, dopóki nie usłyszały dźwięku czyjegoś powozu.
Liv była pewna, że Benedykt wrócił do domu. Lecz strasznie się myliła, do domu Benedykta przyjechała jego okropna siostra, o której kiedyś słyszała. Wraz ze swoimi dzieciakami, też tak strasznymi jak ona.
Dzieci podobne do matki, myślała Liv. Mam nadzieję, że to nie wpłynie na cudowne życie w tym domu.
Liv się jednak myliła, życie w domu Benedykta bardzo się zmieniło. Silje nie wiedziała, że pochodzi z Ludzi Lodu i, że jest obciążona złym dziedzictwem. Pewnego ranka, gdy siedziała w domu przy oknie, a mały synek dość podobny do swojej matki, został zraniony przez Silje mocą którą wcześniej nie używała. Jego matka gdy się o tym dowiedziała, poszła do sądu i zeznała, że mała dziewczynka, którą opiekuje się Liv jest jedną z czarownic Ludzi Lodu. Takim, że sposobem Liv musiała się zbierać i uciekać. Znowu szukać jakiegoś miejsca dla siebie i dzieci, które miały już więcej lat. Silje miała 6 lat, zaś Kolgrim miał już 4. Mimo, iż Kolgrim miał cztery lata wyglądał na bardzo inteligentnego. Liv nadal zastanawiało co oznaczają inicjały G.P. W tym samym czasie gdy Liv wychodziła z dzieciakami na podwórze, zobaczyła bardzo dziwną sylwetkę mężczyzny, który kiedyś poprosił ją o uratowanie życia jego brata. Tym razem on musiał pomóc jej, po raz drugi.
- Witaj. - podbiegła do niego i uśmiechnęła się. - Znam juz Twoje imię. Mimo wszystko dziękuję, za to co dla mnie zrobiłeś. Zapomniałeś zabrać wtedy swoją szatę.
- Zostaw ją dla siebie i dzieci. Wam zrobi większy użytek. Co tu się dzieje, Benedykcie?
- Moja okropna siostra, doniosła na małą Silje, że mała potrafi uprawiać czary. Musi jak najszybciej stąd uciec, nim dotrą tu ludzie wójta.
- Boże, jakie tu straszne rzeczy się dzieją! - krzyknął zdenerwowany Tengel.
- Pomożesz nam? - zapytała Liv.
- Właśnie mam ruszać do Doliny Ludzi Lodu. Jedziecie ze mną, tam będziecie bezpieczni przez pewien czas.
Liv zrobiła sobie nadzieję, że będzie mogła go lepiej poznać i udowodnić sobie, że jest dla niej tylko przyjacielem. Wysoki i czarnowłosy mężczyzna rzadko się uśmiechał. Lecz jego dziwne barki były tak pociągające, że Liv nie mogła oderwać od niego wzroku. Tengel gdy to zauważył, podszedł do niej i powiedział.
- Wybrałaś nie tego mężczyznę, Liv. - powiedział.
Liv sama jednak nie wiedziała, co miał na myśli. Może chodziło o niego? Może domyślił się jej uczuć?
Och, on już wie, myślała, już wie!
- Tengelu.. - powiedziała.
- Tak?
- Nie, już nic. To już nie ważne.
Poraz pierwszy uśmiechnął się do niej tak ciepło, tak miło i przyjaźnie. Dziewczyna omal nie zemdlała na ten widok. Opanowała się jednak i wsiadła na konia. Mała Silje jechała z Tengelem, zaś malutki Kolgrim jechał z Liv. Liv dostała od Benedykta pięknie ozdobiony witraż oraz księge w której sama może malować i uczyć się różnych rzeczy. Opisywać ciekawe zdarzenia i naszkicować mapę do Doliny Ludzi Lodu i szukać Doliny Ludzi Mroku, z których pochodziła. Ale czy te Doliny nie mieściły się w jednej? Nikt tego nie wie. Według legendy w ogromnej Dolinie mieszczą się jeszcze dwie mniejsze. Jedną z nich była Ludzi Lodu, ale gdzie znajdowałasię Ludzi Mroku tego nie wiedział nikt.
28.08.2010 o godz. 13:22

Tak siedzę sobie przed komputerem raz po raz. Co już zaczyna być odrobinkę wkurzające - ale no - nie mam nic lepszego do roboty. Włączę tę czasokradnącą, pochłaniającą wszelkie napotkane minuty, maszynę, sprawdzę, że nic ciekawego się nie dzieje i wyłączam. Za chwilę jednak dochodzę do wniosku, że może już się cosik zaczęło dziać i znów włączam tego złodziejaszka. I tak oto wygląda moja sieciowo-czaso-marnująca relacja.

Ale koniec z tym - przynajmniej na tę godzinkę. Pójdę chyba poczytać "Dzikie serce". Myślę, że się przyda. Bo warto czasem sięgać głębiej.

<Kropelki deszczu zniknęły z okna. Nie ma żadnej, nawet nie zostawiły śladu. Może znudziło im się patrzenie w moje okno? A może wolały dołączyć do reszty - te balują, pozbierane w większe grupy, na ulicy. No cóż, w końcu dziś sobota.>


28.08.2010 o godz. 13:14

Julia Kamińska
28.08.2010 o godz. 13:06
Nadmierne i wzmożone wypadanie włosów to objaw, nad którym dobrze się zastanowić, ponieważ może wiązać się ono z rozmaitymi dolegliwościami. Większość z nich bardzo łatwo wyleczyć, więc z reguły nie ma się czego obawiać. Najczęściej wymienianą przyczyną utraty włosów są zaburzenia hormonalne, a w tym między innymi często występująca niedoczynność tarczycy – wypadanie włosów to jej najbardziej widoczny przejaw. Poza tym występuje przesuszenie skóry, jej rogowacenie oraz ewentualne obrzęki podskórne. Niedoczynność tarczycy i wypadanie włosów można jednak skutecznie zaleczyć. Jest to co prawda przypadłość dość długotrwała, a czasami nawet dożywotnia, ale jej wpływ na nasze życie można bez problemu ograniczyć do minimum. Wystarczy dobrze się rozejrzeć i przede wszystkim pójść do lekarza, by nie działać na własną rękę. Z pewnością poleci on dobre środki farmaceutyczne, które pomogą pozbyć się najuciążliwszych objawów. Wypadanie włosów to jednak nie tylko rezultat tej jednej choroby. Może ono być również efektem stresu, niedoboru witamin w organizmie, zatrucia czy też na przykład stosowania nieodpowiedniej pielęgnacji na co dzień. Powodów może być naprawdę wiele, więc warto wszystko sprawdzić.
28.08.2010 o godz. 12:58
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki