Tłumaczenie piosenki na język polski:
Wow, wow
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Zachwycająca, zachwycająca
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
W sobotę na dyskotece,
Ludzie zaczęli tańczyć.
Wtedy przeszła najpiękniejsza dziewczyna.
Nabrałem odwagi i zacząłem mówić.
Wow, wow
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Zachwycająca, zachwycająca
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
W sobotę na dyskotece,
Ludzie zaczęli tańczyć.
Wtedy przeszła najpiękniejsza dziewczyna.
Nabrałem odwagi i zacząłem mówić.
Wow, wow
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Zachwycająca, zachwycająca
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Wow, wow
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Zachwycająca, zachwycająca
W ten sposób mnie zabijesz
Oh, jeśli Cię złapię
Oh, oh, jeśli Cię złapię
Wiesz, że tylko dla Ciebie mogę zmienić moje życie, plany nawet siebie i swoje postępowanie...
Rzucić to wszystko i pójść za Tobą!
Wystarczą Twoje słowa a mój charakter, upartość schodzi na ostatni plan
Dziś tak jak codziennie Ty jesteś najważniejsza
I zawsze będziesz dla Ciebie zrobię wszystko...
Bo wiesz myśl, że jestem z Tobą i dla Ciebie coś robię dodaje mi siły i nadaje temu jakiegokolwiek sensu...
Ja już Ci mówiłam jak mam żyć to tylko z Tobą !
Rzucić to wszystko i pójść za Tobą!
Wystarczą Twoje słowa a mój charakter, upartość schodzi na ostatni plan
Dziś tak jak codziennie Ty jesteś najważniejsza
I zawsze będziesz dla Ciebie zrobię wszystko...
Bo wiesz myśl, że jestem z Tobą i dla Ciebie coś robię dodaje mi siły i nadaje temu jakiegokolwiek sensu...
Ja już Ci mówiłam jak mam żyć to tylko z Tobą !
♥♥♥ Rozdział 1 ♥♥♥
Dzisiejszy dzień zapowiadał się niezbyt wesoło. Obudziłam się i miałam katar, więc nie mogłam iść do szkoły - zostałam w domu. W mgnieniu oka wślizgnęłam się pod moją kochaną kołderkę. Potem włączyłam telewizję. Po krótkim czasie to samo urządzenie, które kiedyś ,,ubóstwiałam'' stało się nudne. Przez minutę zastanowiłam się co mam robić. Doszłam do wniosku, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji będzie komputer. Niestety i on mnie zawiódł. Sama nie wierzyłam, że to robię, ale zaczęłam się uczyć. Nagle słyszę dźwięk mojej komórki. Ooo! Sms ... Otwieram
-,,Cześć Lejla. W szkole cb nie ma... Gdzie jesteś?''
Ucieszyłam się, że ktoś wysłał mi wiadomość, a w szczególności, że była to moja kumpela. Odpisałam jej, a potem kolejny Sms
-,,Mogę dzisiaj do cb wpaść? Jeśli tak to... o której?''
Zasugerowałam o 15.00
Szybko poszłam do łazienki. Wyczesałam włosy i umyłam twarz. Pozostało tylko czekać na przyjaciółkę.
-Cześć Bala! - wykrzyknęłam
-Siema Lejla. Przyniosłam ci lekcje.
-O,dzięki
-A gdzie się podział Pan Kot? Zawsze leżał na kanapie albo zajadał rybne mini chrupki. A teraz nigdzie go nie widzę...
W tym momencie niepostrzeżenie Kociak wyskoczył spod kołdry i zaczął mruczyć. Nagle dorwał jakieś okulary.
-Ej, Lejla. Mam pytanko: Czy kot chce być mądry i je okulary?
-Wszystko jest możliwe. Kto powiedział, że wiedza należy tylko dla ludzi?
☺☻☺☻☺ Rozdział 2 - już wkrótce ☺☻☺☻☺
Dzisiejszy dzień zapowiadał się niezbyt wesoło. Obudziłam się i miałam katar, więc nie mogłam iść do szkoły - zostałam w domu. W mgnieniu oka wślizgnęłam się pod moją kochaną kołderkę. Potem włączyłam telewizję. Po krótkim czasie to samo urządzenie, które kiedyś ,,ubóstwiałam'' stało się nudne. Przez minutę zastanowiłam się co mam robić. Doszłam do wniosku, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji będzie komputer. Niestety i on mnie zawiódł. Sama nie wierzyłam, że to robię, ale zaczęłam się uczyć. Nagle słyszę dźwięk mojej komórki. Ooo! Sms ... Otwieram
-,,Cześć Lejla. W szkole cb nie ma... Gdzie jesteś?''
Ucieszyłam się, że ktoś wysłał mi wiadomość, a w szczególności, że była to moja kumpela. Odpisałam jej, a potem kolejny Sms
-,,Mogę dzisiaj do cb wpaść? Jeśli tak to... o której?''
Zasugerowałam o 15.00
Szybko poszłam do łazienki. Wyczesałam włosy i umyłam twarz. Pozostało tylko czekać na przyjaciółkę.
-Cześć Bala! - wykrzyknęłam
-Siema Lejla. Przyniosłam ci lekcje.
-O,dzięki
-A gdzie się podział Pan Kot? Zawsze leżał na kanapie albo zajadał rybne mini chrupki. A teraz nigdzie go nie widzę...
W tym momencie niepostrzeżenie Kociak wyskoczył spod kołdry i zaczął mruczyć. Nagle dorwał jakieś okulary.
-Ej, Lejla. Mam pytanko: Czy kot chce być mądry i je okulary?
-Wszystko jest możliwe. Kto powiedział, że wiedza należy tylko dla ludzi?
☺☻☺☻☺ Rozdział 2 - już wkrótce ☺☻☺☻☺
Rozdział 6
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Hej ;* . Od jakiegoś czasu staram się częściej dodawać notki i postanowiłam, że będę je dodawać ze zdjęciami :> .
W szkole ? Dzień bez pytania był - karteczka z imprezy. Po za tym to mnie cholernie bolał brzuch. Na szczęście wspaniała tabletka od P. Higienistki i mi przeszło :) .
Ogl nie ogarniam tego wszystkiego. Eh.. Ciągle myślę o nim. Czemu? No kurde sama nie wiem.
Muszę ogarnąć swoje życie, muszę ogarnąć to wszystko.
Mam mętlik w głowie, nie wiedząc kim dla Ciebie jestem.
W szkole ? Dzień bez pytania był - karteczka z imprezy. Po za tym to mnie cholernie bolał brzuch. Na szczęście wspaniała tabletka od P. Higienistki i mi przeszło :) .
Ogl nie ogarniam tego wszystkiego. Eh.. Ciągle myślę o nim. Czemu? No kurde sama nie wiem.
Muszę ogarnąć swoje życie, muszę ogarnąć to wszystko.
Mam mętlik w głowie, nie wiedząc kim dla Ciebie jestem.
osiemnasty rozdział.
... był wtorkowy wieczór, 2 listopada, powoli zaczęłam odzyskiwać świadomość.
Otworzyłam oczy, zobaczyłam nade mną jakąś postać, byłam przekonana że to David, jednak myliłam się.
Słyszałam piszczący rytm mojego serca, byłam cała w jakiś kablach, w ręce miałam weflon z kroplówką.
Z sekundy na sekundę widziałam wszystko dokładniej. Postać, która nade mną stała okazała się moim ojcem. Tak, to ten który nie zrobił zupełnie nic żeby wyjaśnić ze mną tamto nieporozumienie przez które zostałam wyrzucona z domu. Miałam nadzieję że zareaguje, a on siedział w swoim gabinecie i pozwolił na to żeby matka się na mnie wyżywała...
Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na mojego 'ojca' który patrzył na mnie ze złością. Wyglądał na zmęczonego i nieszczęśliwego. Nie chciałam na niego patrzeć, miałam do niego ogromny żal. Odwróciłam głowę i patrzyłam się tępo w okno za którym było już ciemno, prawie czarno.
- coś ty narobiła? zaczął ojciec - wychowaliśmy ćpunkę i małą dziwkę, nikogo więcej! powiedział z pogardą.
- w ogóle mnie nie wychowaliście ! Mieliście mnie zawsze głęboko gdzieś! mój zachrypnięty głos zmieniał się w krzyk.
- dlatego zaczęłaś puszczać się za pieniądze? zaśmiał się ironicznie. O wszystkim wiem ! krzyknął .
- o niczym nie wiesz ! Poco tutaj w ogóle przyszedłeś?! Wracaj do swojej niezrównoważonej żonki, która dyktuje Ci warunki jak małemu dziecku! zacisnęłam wargi tak mocno, że poczułam w ustach smak krwi.
-jak możesz? ściszył głos mój ojciec.
- nienawidzę jej! I Ciebie też nie, dlatego że pozwoliłeś jej mnie wtedy tak pobić i nie zrobiłeś kompletnie nic! A wiesz dlaczego? Bo się boisz tej psychopatki dla której liczy się tylko kasa! zaczęłam płakać.
- Emma ... zaczął .
- co Emma ?! Przed chwilą byłam jeszcze małą dziwką, która puszcza się za pieniądze! przerwałam mu.
- przepraszam Cię, ale ja nie mogę inaczej. spuścił głowę i złapał mnie za rękę.
- nie dotykaj mnie! nie mogę na Ciebie patrzeć, zniszczyliście mi życie! Mam nadzieję że Victoria nie będzie przez Was tak cierpiała. Wynoś się! wpadłam w histerię.
- Daj mi coś powiedzieć ! krzyknął ojciec.
- wynoś się, nie interesuje mnie to co masz mi do powiedzenia ! warknęłam .
Mój ojciec spuścił głowę, ubrał czapkę, zapiął płaszcz i wyszedł.
Zakryłam twarz rękami i zaczęłam się trząść od płaczu. Wzięłam do ręki telefon, miałam wrażenie że waży z tonę, nie mogłam go utrzymać. Byłam strasznie słaba, w ekranie telefonu zobaczyłam moje odbicie. Blada, zapuchnięta ja.
Odblokowałam klawiaturę, miałam jedną nową wiadomość od Davida.
' Emma, strasznie się o Ciebie martwię ! Nie chcą mnie do Ciebie wpuścić. O 19 muszę iść do pracy. Jak tylko się obudzisz, daj mi znać. Kocham Cię. '
Nie miałam siły odpisać, pocałowałam ekran telefonu i odłożyłam go na stolik. Do sali wszedł lekarz, wypytał o moje samopoczucie, dał mi leki i życzył dobrej nocy. Zasnęłam od razu.
... był wtorkowy wieczór, 2 listopada, powoli zaczęłam odzyskiwać świadomość.
Otworzyłam oczy, zobaczyłam nade mną jakąś postać, byłam przekonana że to David, jednak myliłam się.
Słyszałam piszczący rytm mojego serca, byłam cała w jakiś kablach, w ręce miałam weflon z kroplówką.
Z sekundy na sekundę widziałam wszystko dokładniej. Postać, która nade mną stała okazała się moim ojcem. Tak, to ten który nie zrobił zupełnie nic żeby wyjaśnić ze mną tamto nieporozumienie przez które zostałam wyrzucona z domu. Miałam nadzieję że zareaguje, a on siedział w swoim gabinecie i pozwolił na to żeby matka się na mnie wyżywała...
Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam na mojego 'ojca' który patrzył na mnie ze złością. Wyglądał na zmęczonego i nieszczęśliwego. Nie chciałam na niego patrzeć, miałam do niego ogromny żal. Odwróciłam głowę i patrzyłam się tępo w okno za którym było już ciemno, prawie czarno.
- coś ty narobiła? zaczął ojciec - wychowaliśmy ćpunkę i małą dziwkę, nikogo więcej! powiedział z pogardą.
- w ogóle mnie nie wychowaliście ! Mieliście mnie zawsze głęboko gdzieś! mój zachrypnięty głos zmieniał się w krzyk.
- dlatego zaczęłaś puszczać się za pieniądze? zaśmiał się ironicznie. O wszystkim wiem ! krzyknął .
- o niczym nie wiesz ! Poco tutaj w ogóle przyszedłeś?! Wracaj do swojej niezrównoważonej żonki, która dyktuje Ci warunki jak małemu dziecku! zacisnęłam wargi tak mocno, że poczułam w ustach smak krwi.
-jak możesz? ściszył głos mój ojciec.
- nienawidzę jej! I Ciebie też nie, dlatego że pozwoliłeś jej mnie wtedy tak pobić i nie zrobiłeś kompletnie nic! A wiesz dlaczego? Bo się boisz tej psychopatki dla której liczy się tylko kasa! zaczęłam płakać.
- Emma ... zaczął .
- co Emma ?! Przed chwilą byłam jeszcze małą dziwką, która puszcza się za pieniądze! przerwałam mu.
- przepraszam Cię, ale ja nie mogę inaczej. spuścił głowę i złapał mnie za rękę.
- nie dotykaj mnie! nie mogę na Ciebie patrzeć, zniszczyliście mi życie! Mam nadzieję że Victoria nie będzie przez Was tak cierpiała. Wynoś się! wpadłam w histerię.
- Daj mi coś powiedzieć ! krzyknął ojciec.
- wynoś się, nie interesuje mnie to co masz mi do powiedzenia ! warknęłam .
Mój ojciec spuścił głowę, ubrał czapkę, zapiął płaszcz i wyszedł.
Zakryłam twarz rękami i zaczęłam się trząść od płaczu. Wzięłam do ręki telefon, miałam wrażenie że waży z tonę, nie mogłam go utrzymać. Byłam strasznie słaba, w ekranie telefonu zobaczyłam moje odbicie. Blada, zapuchnięta ja.
Odblokowałam klawiaturę, miałam jedną nową wiadomość od Davida.
' Emma, strasznie się o Ciebie martwię ! Nie chcą mnie do Ciebie wpuścić. O 19 muszę iść do pracy. Jak tylko się obudzisz, daj mi znać. Kocham Cię. '
Nie miałam siły odpisać, pocałowałam ekran telefonu i odłożyłam go na stolik. Do sali wszedł lekarz, wypytał o moje samopoczucie, dał mi leki i życzył dobrej nocy. Zasnęłam od razu.
"Now I’m here now I’m here now I’m here
Just a new man
Yes you’ve made me live again"
Just a new man
Yes you’ve made me live again"
Queen - Now I'm Here
Od czegoś trzeba zacząć, prawda?
Brutalnie obudzona przez budzik, wyrwana z cudownego snu musiałam wstać. Poszłam zrobić śniadanie. Kiedy szukałam płatków w szafce uświadomiłam sobie, ze nie wiem co im zatańcze...!
- Vanessa, myśl! Do cholery myśl! - krzyknęłam sama do siebie. Z tego zdenerwowania strąciłam szklankę z blatu. Na maksa wkurzona zaczęłam zbierać rozwalone szkoło - kuuurwa! - krzyknęłam i spojrzałam na swoją rękę, płynął po niej strumyczek mej krwi. Pobiegłam do łazienki, postanowiłam narpiew się wykąpać a potem opatrzyć ranę. Tak też zrobiłam. Następnie się i wróciłam do sprzątania i konsumowania śniadania. Wciąż nie wiedziałam co zatańczyć...Po chwilii dostałam sms'a
" Trzymasz się tam jakoś?
Dominic"
Odpisałam mu:
" Dzięki, że się martwisz :) Mały stresik i rozcieta ręka, a co u was?
Vanessa"
Zamówiłam taksówkę i wyszłam z apartamenu. Założyłam kaptur i okulary. Nikt nie mógł mnie rozpoznać, bo wtedy by było ze mną źle. Byłam sama, Bill został w Nowym Jorku.
Po chwili taksówka przyjechała, szybko do niej wsiadłam. Powiedziałam gdzie jechac i ruszyliśmy. Casting miał się zacząć o 11.00, a była 10.20. Stojąc w korku wreszcie wymyśliłam co im pokarzę.
- Mam! - krzyknęłam na całe auto. Taksówkarz dziwnie się na mnie popatrzył - Przepraszam, zgubiłam kolczyka - powiedziałam i uśmiehcnęłam się krzywo.
Kiedy dojechaliśmy, weszłam do potężnego wieżowca. Przeczytałam tablice ogłoszeń " Casting - One Direction - 5 piętro". Kiliknęłam i jade w górę. Kiedy drzwi windy się otworzyły, moim oczom ukazał się jeden wielki tłum dziewczyn, które krzyczały, piszczały, rozciągały się i Bóg wie co jeszcze robił. Podeszłam do recepcji, zapisałam się i wylosowałam numerek... 65, o kurde trochę sobie poczekam. Znalazłam wolne krzesło i wygodnie się na nim usadowiłam. Wyciągnęłam słuchawki i telefon. Kaptur i okulary wciąż miałam ubrane. Dziewczyny się na mnie dziwacznie gapiły, ale cóż... ważne że nie rozpoznały. Godzina 11 no i zaczęło się... Co chwile z salii wychodziły dziewczyny, albo uśmiechniętę, albo krzycząca, albo załamane... miałam mały stres no ale...nie mogłam się doczekać ich zobaczyć. Nie jestem ich fanką. Są oni przeciwnością muzyki jakiej ja słucham. Jednak wydają się fajni ( jednego już znam), a do tego są ładni...
- Numer 39 prosozny do sali - powiedziała jakaś blondyna. Z krzesła wstała wysoka dziewczyna, o chudych, długich nogach. Pewna siebie weszła do sali. Byłam zmączona, więc postanowiłam przejść się do toalety. Stanełam przed lustrem, ściągłam kaptur i okulary. Twarz zaczęłam przemywać zimną wodą.
- Ty..ty..ty jesteś Vanessa Smith Nie wierze! - nagle krzyknęła jakaś dziewczyna
- Ciii! - podbiegłam do niej i zatkałam jej usta swoją ręką - Prosze nie mów nikomu że tu jesteś! Prosze!
- Jestem twoją największą fanką! - powiedziała ciszej nież wcześniej, jednak wciąż krzycząc - Prosze dasz mi autograf? Proszee.
- No jasne - po chwili podpisałam jej się w zeszycie - A tak wogóla to Vanessa - podałam jej rękę i uśmiehcnęłam się ciepło
- Victoria, nie wierze. Dziś jest mój najszczęśliwszy dzień w życiu. Poznałąm moją idolkę i za chwile poznam moich idolów... mogę jeszcze zrobić z tobą zdjęcie? - Uwielbiałam to podekscytowanie fanów, moją osobą... Tą radość i szczęście kipjące w nich
- No jasne... - zrobiłyśmy sobie kilka fotek - Który masz numer?
- 57 a ty?
- 65 - uśmiechnęłam się ciepło - Proszę Cię jak wyjdziemy stąd nie mów nikomu, że ja tu jestem
- Nie ma sprawy, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Czy jeszcze kiedyś się spotkamy ? - zapytała z nadzieją w głosie. Po chwili w jej zeszycie leżącym na umywalce, zapisałam swój numer
- To mój numer zapamietaj byle komu go nie daje, miło było Cie poznać i do usłyszenia - uśmiechnęłam się i zaczęłam wychodził z toalety zakładając kaptur i okulary - A i powodzenia!
- Nawazjem - krzyknęła. Ja wróciłam na swoje dawne miejsce... już numerek 50, czyli za jakieś 2 godziny wejde. Z nudów weszłam na fb. Popisałam z Chadem, Michaelem. Mike pisal że dziś Jane zabrała ich do SPA. " Takim to dobrze" - pomyślałam. Nie wiedziałam co robić, żeby się nie nudzić, wiec zaczęłam rozglądać się po sali. Większość dziewczyn z tego co słyszałam nigdy nie miało styczności z tańcem, a przyszły tu tylko po to by ich zobaczyć.
- Numer 57! - Wchodząc do sali popatrzyła w moją stronę, a ja podnisołam kciuk do góry i uśmiechnęłam się w jej stronę. Po 20 minutach wyszła z wielkim bananem na twarzy.
Kiedy 60 dziewczyna była w sali, poszłam do łazienki się przebrać, a następnie zaszyłam się gdzieś by dobrze się rozgrzać.
- Numer 65 proszony do sali! - powiedziała blondyna. To ja... " Vanessa dasz radę, weź się w garść i pokaż co potrafisz, jesteś najlepsza!" - mówiłam sama do siebie, tam gdzieś w środku.... wzięłam głęboki oddech i weszłam do sali. Zobaczyłam ich... od lewej Niall, Louis, Liam, Zayni Harry , koło niego siedział jeszcze jakiś koleś. Stanęłam na środku sali. Ściągłam kaptur i okulary.
- Dzień dobry - przywitałam się. Wszyscy wyszeszczyli oczy.
- Vanessa! - krzyknął Zayn i podbiegł do mnie. Mocno mnie przytulił...ahh poczułam zapach jego prefum. - Cieszę się że cię widzę - szepnął mi do ucha. Po moim ciele przeszły dreszcze.
- Dzień dobry - odpowiedział ten koleś. Ja rozglądnęłąm się po sali. Zayn wrócił spowrotem na miejsce. "Oglądałam" każdego chłopaka po kolei. Kiedy patrzyłam na Harrego, on to zauważył. Spojrzał na mnie... spojrzał swymi cudownymi oczami. Uśmiechnął się, ja go zawtórowałam.
- Hallo? - powiedział koleś, osz kurwa zamyśliłam się. Dobra Vanessa Skupienie - prosze pokazać co pani umie. - Podałam pendrive jakiemuś mężczyźnie i powiedziałam żeby właczył 5. Usłyszałam pierwsze dźwięki i zaczęłąm tańczyć. Teraz nie myślałam o nikim ani o niczym. Liczył się tylko taniec. On i ja... Kiedy piosenka ucichła ukłoniłam się i schyliłam się do torby w celu wyciągnięcia z niej wody. Popaczyłam na nich, patrzyli jak zaczarowani, z czego się cieszyłam...
- I co sądzicie chłopaki... moim zdaniem znaleźliśmy już tancerke - po tych słowach chciałam wybuchnąć ze szcześcia, aly tylko grzecznie uśmiechnęłam się. ten koleś był to menager chłopaków. Nazywał się Paul. W niedziele rano miałam podpisac umowę. Paul kazał blondynie zapowiedzieć że castingi się zakończył. Po chwili na korytarz wyszedł cały 1D i podziękował wszystkim przybyłym.
- Czemu nie mogłaś wylosowac numerku 1, nie męczylibyśmy się tu do 18 - powiedział Paul, ja odpowiedziałam uśmiechem - Jesteś znakomita
- dziękuje, bardzo dziękuje
- A więc kręcenie teledysku ma potrwać 2 tygodnie, będzie do na Bahamach ( zmyślam xd), ale wszystkiego dowiesz się w niedziele, ja już muszę lecieć ale poczekaj chwile bo chłopaki chcą z toba pogadać
- Jasne, jeszcze raz dziękuje - uścisnęłam jego dłoń. Po chwili zniknął gdzieś za drzwiami. Zostałam sama w sali, zaczęłam pakować torbę i zakładać bluze. W pewnym momencie oni weszli do sali. Podszedł do mnie Zayn i jeszcze raz mnie przytulił
- Gratulujemy! - powiedzieli wszysycy, ja się zaśmiałam
- Okej chłopaki przedstawiam wam Vanesse, Vanessa to Niall, Louis, Liam i Harry. - przedstawił nas Zayn
- Czesc, miło mi - z każdym z nich przywitałam się uściskiem. Kiedy nadszedł czas na Harrego, w moim brzuchu pojawiły się motylki. Znów to zrobił, znów spojrzał w moje oczy swymi przecudownymi głebokimi paczadełkami. Potem pogadaliśmy i powygłupialiśmy się trochę. Ja opowiedziałam im o sobie oni mi o sobie
- Jesteś fantastyczna! - powiedział Liam
- Hmm z grzeczności nie zaprzeczę - zaśmailiśmy się - Wy też.
- Z grzeczności się zaprzeczymy - Następnie wymieniliśmy się numerami telefonów. Mieliśmy się spotkać dopiero w niedziele czyli za 3 dni! Polubiłam ich. Około 21 odwieźli mnie do domu. nareszcie się doczołgałam. Zmęczoan dzisiejszym dniem dodałam posta na fb " Wygrana! Dzięki One Direction jesteście super! :) Ps. pozdrowienia dla Victorii i dzięki Dominic, że trzymałeś kciuki :) Jutro trzeba odpocząć. Dobranoc." i zasnęłam tam gdzie się położyłam, czyli w tym wypadku kanapa, a potem podłoga...
-----
Okej, to do bohaterów dołącza One Direction.. Yeaah cieszymy się ! XDD Dziękuje za komentarze, miłe :)
Z dedykacją dla:
Momenst <3
indywidualmemories <3
kasia24209 <3
onedirection-onething <3
Deszczoowa <3
Pozdrawiam i dziękuje. Wasze blogi są świetne ! =]
Shagya Dzięki :)
- Vanessa, myśl! Do cholery myśl! - krzyknęłam sama do siebie. Z tego zdenerwowania strąciłam szklankę z blatu. Na maksa wkurzona zaczęłam zbierać rozwalone szkoło - kuuurwa! - krzyknęłam i spojrzałam na swoją rękę, płynął po niej strumyczek mej krwi. Pobiegłam do łazienki, postanowiłam narpiew się wykąpać a potem opatrzyć ranę. Tak też zrobiłam. Następnie się i wróciłam do sprzątania i konsumowania śniadania. Wciąż nie wiedziałam co zatańczyć...Po chwilii dostałam sms'a
" Trzymasz się tam jakoś?
Dominic"
Odpisałam mu:
" Dzięki, że się martwisz :) Mały stresik i rozcieta ręka, a co u was?
Vanessa"
Zamówiłam taksówkę i wyszłam z apartamenu. Założyłam kaptur i okulary. Nikt nie mógł mnie rozpoznać, bo wtedy by było ze mną źle. Byłam sama, Bill został w Nowym Jorku.
Po chwili taksówka przyjechała, szybko do niej wsiadłam. Powiedziałam gdzie jechac i ruszyliśmy. Casting miał się zacząć o 11.00, a była 10.20. Stojąc w korku wreszcie wymyśliłam co im pokarzę.
- Mam! - krzyknęłam na całe auto. Taksówkarz dziwnie się na mnie popatrzył - Przepraszam, zgubiłam kolczyka - powiedziałam i uśmiehcnęłam się krzywo.
Kiedy dojechaliśmy, weszłam do potężnego wieżowca. Przeczytałam tablice ogłoszeń " Casting - One Direction - 5 piętro". Kiliknęłam i jade w górę. Kiedy drzwi windy się otworzyły, moim oczom ukazał się jeden wielki tłum dziewczyn, które krzyczały, piszczały, rozciągały się i Bóg wie co jeszcze robił. Podeszłam do recepcji, zapisałam się i wylosowałam numerek... 65, o kurde trochę sobie poczekam. Znalazłam wolne krzesło i wygodnie się na nim usadowiłam. Wyciągnęłam słuchawki i telefon. Kaptur i okulary wciąż miałam ubrane. Dziewczyny się na mnie dziwacznie gapiły, ale cóż... ważne że nie rozpoznały. Godzina 11 no i zaczęło się... Co chwile z salii wychodziły dziewczyny, albo uśmiechniętę, albo krzycząca, albo załamane... miałam mały stres no ale...nie mogłam się doczekać ich zobaczyć. Nie jestem ich fanką. Są oni przeciwnością muzyki jakiej ja słucham. Jednak wydają się fajni ( jednego już znam), a do tego są ładni...
- Numer 39 prosozny do sali - powiedziała jakaś blondyna. Z krzesła wstała wysoka dziewczyna, o chudych, długich nogach. Pewna siebie weszła do sali. Byłam zmączona, więc postanowiłam przejść się do toalety. Stanełam przed lustrem, ściągłam kaptur i okulary. Twarz zaczęłam przemywać zimną wodą.
- Ty..ty..ty jesteś Vanessa Smith Nie wierze! - nagle krzyknęła jakaś dziewczyna
- Ciii! - podbiegłam do niej i zatkałam jej usta swoją ręką - Prosze nie mów nikomu że tu jesteś! Prosze!
- Jestem twoją największą fanką! - powiedziała ciszej nież wcześniej, jednak wciąż krzycząc - Prosze dasz mi autograf? Proszee.
- No jasne - po chwili podpisałam jej się w zeszycie - A tak wogóla to Vanessa - podałam jej rękę i uśmiehcnęłam się ciepło
- Victoria, nie wierze. Dziś jest mój najszczęśliwszy dzień w życiu. Poznałąm moją idolkę i za chwile poznam moich idolów... mogę jeszcze zrobić z tobą zdjęcie? - Uwielbiałam to podekscytowanie fanów, moją osobą... Tą radość i szczęście kipjące w nich
- No jasne... - zrobiłyśmy sobie kilka fotek - Który masz numer?
- 57 a ty?
- 65 - uśmiechnęłam się ciepło - Proszę Cię jak wyjdziemy stąd nie mów nikomu, że ja tu jestem
- Nie ma sprawy, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Czy jeszcze kiedyś się spotkamy ? - zapytała z nadzieją w głosie. Po chwili w jej zeszycie leżącym na umywalce, zapisałam swój numer
- To mój numer zapamietaj byle komu go nie daje, miło było Cie poznać i do usłyszenia - uśmiechnęłam się i zaczęłam wychodził z toalety zakładając kaptur i okulary - A i powodzenia!
- Nawazjem - krzyknęła. Ja wróciłam na swoje dawne miejsce... już numerek 50, czyli za jakieś 2 godziny wejde. Z nudów weszłam na fb. Popisałam z Chadem, Michaelem. Mike pisal że dziś Jane zabrała ich do SPA. " Takim to dobrze" - pomyślałam. Nie wiedziałam co robić, żeby się nie nudzić, wiec zaczęłam rozglądać się po sali. Większość dziewczyn z tego co słyszałam nigdy nie miało styczności z tańcem, a przyszły tu tylko po to by ich zobaczyć.
- Numer 57! - Wchodząc do sali popatrzyła w moją stronę, a ja podnisołam kciuk do góry i uśmiechnęłam się w jej stronę. Po 20 minutach wyszła z wielkim bananem na twarzy.
Kiedy 60 dziewczyna była w sali, poszłam do łazienki się przebrać, a następnie zaszyłam się gdzieś by dobrze się rozgrzać.
- Numer 65 proszony do sali! - powiedziała blondyna. To ja... " Vanessa dasz radę, weź się w garść i pokaż co potrafisz, jesteś najlepsza!" - mówiłam sama do siebie, tam gdzieś w środku.... wzięłam głęboki oddech i weszłam do sali. Zobaczyłam ich... od lewej Niall, Louis, Liam, Zayni Harry , koło niego siedział jeszcze jakiś koleś. Stanęłam na środku sali. Ściągłam kaptur i okulary.
- Dzień dobry - przywitałam się. Wszyscy wyszeszczyli oczy.
- Vanessa! - krzyknął Zayn i podbiegł do mnie. Mocno mnie przytulił...ahh poczułam zapach jego prefum. - Cieszę się że cię widzę - szepnął mi do ucha. Po moim ciele przeszły dreszcze.
- Dzień dobry - odpowiedział ten koleś. Ja rozglądnęłąm się po sali. Zayn wrócił spowrotem na miejsce. "Oglądałam" każdego chłopaka po kolei. Kiedy patrzyłam na Harrego, on to zauważył. Spojrzał na mnie... spojrzał swymi cudownymi oczami. Uśmiechnął się, ja go zawtórowałam.
- Hallo? - powiedział koleś, osz kurwa zamyśliłam się. Dobra Vanessa Skupienie - prosze pokazać co pani umie. - Podałam pendrive jakiemuś mężczyźnie i powiedziałam żeby właczył 5. Usłyszałam pierwsze dźwięki i zaczęłąm tańczyć. Teraz nie myślałam o nikim ani o niczym. Liczył się tylko taniec. On i ja... Kiedy piosenka ucichła ukłoniłam się i schyliłam się do torby w celu wyciągnięcia z niej wody. Popaczyłam na nich, patrzyli jak zaczarowani, z czego się cieszyłam...
- I co sądzicie chłopaki... moim zdaniem znaleźliśmy już tancerke - po tych słowach chciałam wybuchnąć ze szcześcia, aly tylko grzecznie uśmiechnęłam się. ten koleś był to menager chłopaków. Nazywał się Paul. W niedziele rano miałam podpisac umowę. Paul kazał blondynie zapowiedzieć że castingi się zakończył. Po chwili na korytarz wyszedł cały 1D i podziękował wszystkim przybyłym.
- Czemu nie mogłaś wylosowac numerku 1, nie męczylibyśmy się tu do 18 - powiedział Paul, ja odpowiedziałam uśmiechem - Jesteś znakomita
- dziękuje, bardzo dziękuje
- A więc kręcenie teledysku ma potrwać 2 tygodnie, będzie do na Bahamach ( zmyślam xd), ale wszystkiego dowiesz się w niedziele, ja już muszę lecieć ale poczekaj chwile bo chłopaki chcą z toba pogadać
- Jasne, jeszcze raz dziękuje - uścisnęłam jego dłoń. Po chwili zniknął gdzieś za drzwiami. Zostałam sama w sali, zaczęłam pakować torbę i zakładać bluze. W pewnym momencie oni weszli do sali. Podszedł do mnie Zayn i jeszcze raz mnie przytulił
- Gratulujemy! - powiedzieli wszysycy, ja się zaśmiałam
- Okej chłopaki przedstawiam wam Vanesse, Vanessa to Niall, Louis, Liam i Harry. - przedstawił nas Zayn
- Czesc, miło mi - z każdym z nich przywitałam się uściskiem. Kiedy nadszedł czas na Harrego, w moim brzuchu pojawiły się motylki. Znów to zrobił, znów spojrzał w moje oczy swymi przecudownymi głebokimi paczadełkami. Potem pogadaliśmy i powygłupialiśmy się trochę. Ja opowiedziałam im o sobie oni mi o sobie
- Jesteś fantastyczna! - powiedział Liam
- Hmm z grzeczności nie zaprzeczę - zaśmailiśmy się - Wy też.
- Z grzeczności się zaprzeczymy - Następnie wymieniliśmy się numerami telefonów. Mieliśmy się spotkać dopiero w niedziele czyli za 3 dni! Polubiłam ich. Około 21 odwieźli mnie do domu. nareszcie się doczołgałam. Zmęczoan dzisiejszym dniem dodałam posta na fb " Wygrana! Dzięki One Direction jesteście super! :) Ps. pozdrowienia dla Victorii i dzięki Dominic, że trzymałeś kciuki :) Jutro trzeba odpocząć. Dobranoc." i zasnęłam tam gdzie się położyłam, czyli w tym wypadku kanapa, a potem podłoga...
-----
Okej, to do bohaterów dołącza One Direction.. Yeaah cieszymy się ! XDD Dziękuje za komentarze, miłe :)
Z dedykacją dla:
Momenst <3
indywidualmemories <3
kasia24209 <3
onedirection-onething <3
Deszczoowa <3
Pozdrawiam i dziękuje. Wasze blogi są świetne ! =]
Shagya Dzięki :)
W komnacie Królowej Śniegu zrobiło się naprawdę zimno. Z nieba zaczęły sypać się białe płatki, które szybko roztapiały się na jeszcze-ciepłej ludzkiej dłoni. Jak wyglądał pojedynczy płatek śniegu wie tylko ten, kto miał chłodne dłonie. Wtedy w sercu zrodziło się nieśmiałe choć zarazem natrętne pytanie. Jedno... a może było ich więcej.
Popijając kolejną ciepłą, prawie gorącą herbatę (ostygła już nieco z powodu mrozów), spoglądała w pewną zamkniętą przestrzeń, w dal, która wydawała się zbyt daleka, a jednak znana - bliska. Z powodu śnieżnej zawiei nie widziała tylko gdzie leży granica pomiędzy "tu" a "tam".
Ręce można ogrzać bardzo prosto. Sercu pozostaje oczekiwanie wiosny.
Popijając kolejną ciepłą, prawie gorącą herbatę (ostygła już nieco z powodu mrozów), spoglądała w pewną zamkniętą przestrzeń, w dal, która wydawała się zbyt daleka, a jednak znana - bliska. Z powodu śnieżnej zawiei nie widziała tylko gdzie leży granica pomiędzy "tu" a "tam".
Ręce można ogrzać bardzo prosto. Sercu pozostaje oczekiwanie wiosny.
07.02.2012 o godz. 19:17






