A ja jutro do niej jadę :P Z Moim :P Koncert Nelly Furtado. I wszystko jasne.
Jak mi się cholernie nie chce organizować imprezy pożegnalnej szefa! Jak ja nie lubię organizować czyichś świąt! Ogólnie jestem teraz przepracowana, do tego przeraża mnie wizja pisania i obrony pracy magisterskiej. Po prostu chcę iść na kolejny urlop i niech mi oni wszyscy dadzą święty spokój. Najlepiej - zwalić wszystko na mnie :( Co za kaszana :(
Na dodatek Mój focha strzelił :/ Wiem - strzelił to i odstrzeli, ale jakoś tak... nie odpisuje na SMS. Już wolałabym, żeby się awanturował. Nie znoszę takiego milczenia.
Cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż położyć się spać.
Smętny ten wpis, więc nie ma co przedłużać.
Jak mi się cholernie nie chce organizować imprezy pożegnalnej szefa! Jak ja nie lubię organizować czyichś świąt! Ogólnie jestem teraz przepracowana, do tego przeraża mnie wizja pisania i obrony pracy magisterskiej. Po prostu chcę iść na kolejny urlop i niech mi oni wszyscy dadzą święty spokój. Najlepiej - zwalić wszystko na mnie :( Co za kaszana :(
Na dodatek Mój focha strzelił :/ Wiem - strzelił to i odstrzeli, ale jakoś tak... nie odpisuje na SMS. Już wolałabym, żeby się awanturował. Nie znoszę takiego milczenia.
Cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego, niż położyć się spać.
Smętny ten wpis, więc nie ma co przedłużać.
28.08.2010 o godz. 23:37
Kurna ostatnio total weny nie mam. Dużo się dzieje, ale nie mam na co narzekać i to chyba jest mój problem. Wszyscy do domku wrcają jest się z kim spotkać. Niedługo zaczną się prawdziwe wypady do centrum z Lachonami i obserwowanie facetów z poziomu kamiennych klocków xD
Celoo pomijam tutaj szkołę, która jest tuż tuż, bo to mnie po prostu przytłacza. Dobra szkoła nie jest zła, ale szkoła zła nie jest dobra... padło niestety, że to drugie z moim wypadku. Poza tym za dwa tygodnie Niemcy do nas na wymianę przyjeżdżają. Jak sobie pomyślę, że będę musiała powietrze dzielić z tą moją niemrą to szlag mnie trafia. Musiałam trafić, akurat na tego... niemowę od siedmu boleści? Jak ja szczerze jej nienawidzę. Nieznoszę tego jak patrzy, jak, gryzie, połyka, oddycha, mówi, drapie się w dupę. Jej głos przyprawia mnie o mdłości, mam z resztą wrażenie, że ją też. W niej nie ma ani odroinki życia. Ona nawet ze swoimi kleżankami nie rozmawia, co dopiero ze mną. Sierota!!!! Dlaczego muszę mieć takiego cholernego pecha. Nie mam dla niej ani odrobiny tolerancji, nie lubię jej i już! Nie chcę jej u mnie. To dziecko słońca, to... ych! Jej twarz, jej... spokojnie... Ona i tak jest od ciebie uzależniona. Nie mam zamiaru się nią jakoś szczególnie przejmować. Pokażę jej miasto i tyle. Próbowałam z nią gadać jak u niej byłam, ale wyciągnąć od niej choć jedno słowo to sztuka, mi niestety nie znana. Ona mówi szeptem, nerwicy się można nabawić. Jest w każdym calu moim przeciwieństwem. Yh! NIE-NA-WI-DZĘ.
A jednak, zawsze znajdzie się temat do narzekań- jestem mistrzem!!! ;P
Celoo pomijam tutaj szkołę, która jest tuż tuż, bo to mnie po prostu przytłacza. Dobra szkoła nie jest zła, ale szkoła zła nie jest dobra... padło niestety, że to drugie z moim wypadku. Poza tym za dwa tygodnie Niemcy do nas na wymianę przyjeżdżają. Jak sobie pomyślę, że będę musiała powietrze dzielić z tą moją niemrą to szlag mnie trafia. Musiałam trafić, akurat na tego... niemowę od siedmu boleści? Jak ja szczerze jej nienawidzę. Nieznoszę tego jak patrzy, jak, gryzie, połyka, oddycha, mówi, drapie się w dupę. Jej głos przyprawia mnie o mdłości, mam z resztą wrażenie, że ją też. W niej nie ma ani odroinki życia. Ona nawet ze swoimi kleżankami nie rozmawia, co dopiero ze mną. Sierota!!!! Dlaczego muszę mieć takiego cholernego pecha. Nie mam dla niej ani odrobiny tolerancji, nie lubię jej i już! Nie chcę jej u mnie. To dziecko słońca, to... ych! Jej twarz, jej... spokojnie... Ona i tak jest od ciebie uzależniona. Nie mam zamiaru się nią jakoś szczególnie przejmować. Pokażę jej miasto i tyle. Próbowałam z nią gadać jak u niej byłam, ale wyciągnąć od niej choć jedno słowo to sztuka, mi niestety nie znana. Ona mówi szeptem, nerwicy się można nabawić. Jest w każdym calu moim przeciwieństwem. Yh! NIE-NA-WI-DZĘ.
A jednak, zawsze znajdzie się temat do narzekań- jestem mistrzem!!! ;P
28.08.2010 o godz. 23:10
Stagnacja i książka
Przez ostatnich parę dni pogrążyłam się w stagnacji. Nic nie robiłam poza oglądaniem telewizji i obżeraniem się słodyczami. I choć wzrost wagi mogę jeszcze znieść to takiego wegetowania już nie.
Do końca wakacji zostały 3 dni (!), a mi się dzisiaj przypomniało o książce z dodatkowego angielskiego, którą miałam przeczytać, więc wiem już co będę robiła przez te ostatnie dni. Hurrra! Nie ma to jak nauka w wakacje. Ale to jest cena za zapominalstwo i lenistwo.
Dlatego od poniedziałku zaczynam biegać rano, wiecej pisać żeby szlifować mój kunszt pisarski (a właściwie żeby go sobie wypracować) oraz co przysięgam uroczyście wszystkim na bloblo - zacząć odżywiać się zdrowo. Bo czuję, że mój organizm już długo nie pociągnie na takiej diecie jaką mu zafundowałam przez parę ostatnich dni.
Oczywiście, od planów do realizacji jest długa droga, ale musze w końcu ruszyć mój leniwy i tyłek i niemniej leniwy mózg i zacząć robić coś pożyteczniejszego niż oglądanie 90210 i Czarodziejek.
Dziś byłam na zakupach i kupiłam sobie kilka ubrań do szkoły, więc cieszę się. Albo raczej: cieszyłabym się jakbym miała lepszy humor, bo dzisiaj to chyba mam jakiegoś doła czy coś. Ale co tam, samo przyszło, to samo przejdzie.
Do pożytecznych rzeczy jakie dzisiaj zrobiłam zalicza się napisanie fragmentu mojej książki, który tutaj właśnie wrzucam. Liczę na konstruktywną i miażdżącą krytykę. Książka jeszcze nie ma tytułu. Ja nazywam ją po prostu "Książka"
Miłego czytania.
PROLOG
Sala z kamiennym sklepieniem, witraże w oknach, kosztowne dzieła sztuki. I kilka kobiet rozmawiających szeptem.
- Czy to prawda, że Brounen nie wybrała Następczyni?
- Sielsia, nie wiem, ale tak mówią.
- Jak mogła?
- Była zawsze taka rozsądna.
- Nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji.
- A może to tylko plotki?... - Dyskusję przerwał stukot obcasów. Masywne drzwi otworzyły się, a do sali weszła wysoka kobieta. Miała gęste czarne włosy, ciemne oczy i rozsiewała wokół siebie coś... coś zniewalającego, ale i strasznego zarazem. Sprawiała wrażenie osoby miłej i sympatycznej, która potrafiła także być groźna i bezwzględna.
- Lyonne! Jak dobrze, że jesteś. Powiedz, czy to prawda?
- Obawiam się, że tak, moje drogie. Brounen popełniła straszliwy błąd i nie wybrała Następczyni przed śmiercią.
- Kto teraz zostanie głową Zgromadzenia? - zapytała niska szatynka, Cilosa. - Lyonne odparła:
- Ja, to chyba oczywiste. Brounen dość wyraźnie zaznaczyła, że przekazuje tę rolę mnie.
- W porządku, jeśli ona uważała, że dasz radę, to musimy ci zaufać...
- Tak, musicie... - W oczach Lyonne zapłonęły fioletowe ogniki, które zaraz zostały zgaszone przez łzy.
ROZDZIAŁ I
Nasza historia zaczyna się pewnego wiosennego popołudnia, w małym mieście niedaleko morza. Drzewa wypuszczały pierwsze listki, trawa powoli się zazieleniała, a kwiaty nieśmiało wyglądały spod ziemi, niepewne czy to już czas, aby zakwitnąć.
Ulicą szła piękna szesnastoletnia dziewczyna. Miała gęste, proste czarne włosy opadajace do połowy pleców. Nieskazitelnie biała cera i regularne, szlachetne, rysy twarzy wyróżniały ją z tłumu. Było jednak coś jeszcze. Oczy. Oczy nieznajomej miały piękna fioletową barwę. Przypominały dwa kryształowe fiołki. To one najbardziej zwracały uwage przechodniów, kiedy przechodziła obok. Jej imię? Sara Psycho...
Sara nie mogla spać. Nie było to zresztą nic nadzwyczajnego, ponieważ tamtej nocy księżyc świecił jasno w pełni. Wierciła się na łóżku przez dość długi czas, kiedy w końcu zmorzył ją sen.
Niestety, nie dane jej było spać długo. Obudził ją cichy trzask.
- Cholera jasna! Co znowu? Już nawet nie mozna się porządnie wyspać! - Powiedziala z rozdrażnieniem. A potem wydarzyło się coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Usłyszała czyjś delikatny głos.
- Nie wyrażaj się tak, młoda damo. Szczególnie przy starszych. To nie wypada. - Pierwsze słowa padły cicho, prawie niedosłyszalnie, ale każde następne rozbrzmiewało coraz głośniej w ciemnym pokoju. I wtedy pojawiła się Ona. Sara wrzasnęła i poderwała się z łózka.
Koło okna stała piękna kobieta. Miała długie falowane brązowe włosy i świetliste błekitne oczy. A cała jej postać wydawała się jakby utkana ze światła, lekko przezroczysta. Było w niej coś takiego, że Sara uczuła nagły spokój i przestała się bać. Zapytała:
- Kim jesteś? Duchem? - Na te słowa kobieta roześmiała się. Cichym, perlistym śmiechem.
- Nie, nie jestem duchem. Duchy nigdy nie odchodzą do krainy umarłych, tylko zostają w zawieszeniu pomiędzy światami. Ja powróciłam do żywych, aby coś dokończyć. Coś, czego nie zdążyłam zrobić za życia.
- Co to takiego?
- Wybranie Następczyni.
- Och, jesteś królową? - zapytała Sara z podnieceniem, a jej "gość" znowu się roześmiał.
- Hahaha, dobre sobie. Nie, nie jestem królową. Jestem Obdarzoną.
- Obdarzoną? Czym?!
- Magiczną mocą. - rzekła kobieta z niewzruszonym spokojem.
- Yyyy... A-ale... Nie, to przecież niemożliwe. - Wybąkała Sara z niedowierzaniem. Była tak zdumiona, że nie potrafiła wykrztusić z siebie niczego konkretniejszego. Patrzyła tylko na przybyszkę szeroko otwartymi oczyma. A ta odezwała się :
- Saro, uspokój się. Jeśli się uspokoisz i pozwolisz mi wszystko wytłumaczyć, zrozumiesz. Pozwolisz mi coś ci opowiedzieć?
- D-dobrze. - zgodziła się Sara, zbyt oszołomiona, żeby zgłaszać jakiekolwiek protesty.
- W porządku. - kobieta wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić.
CDN
Przez ostatnich parę dni pogrążyłam się w stagnacji. Nic nie robiłam poza oglądaniem telewizji i obżeraniem się słodyczami. I choć wzrost wagi mogę jeszcze znieść to takiego wegetowania już nie.
Do końca wakacji zostały 3 dni (!), a mi się dzisiaj przypomniało o książce z dodatkowego angielskiego, którą miałam przeczytać, więc wiem już co będę robiła przez te ostatnie dni. Hurrra! Nie ma to jak nauka w wakacje. Ale to jest cena za zapominalstwo i lenistwo.
Dlatego od poniedziałku zaczynam biegać rano, wiecej pisać żeby szlifować mój kunszt pisarski (a właściwie żeby go sobie wypracować) oraz co przysięgam uroczyście wszystkim na bloblo - zacząć odżywiać się zdrowo. Bo czuję, że mój organizm już długo nie pociągnie na takiej diecie jaką mu zafundowałam przez parę ostatnich dni.
Oczywiście, od planów do realizacji jest długa droga, ale musze w końcu ruszyć mój leniwy i tyłek i niemniej leniwy mózg i zacząć robić coś pożyteczniejszego niż oglądanie 90210 i Czarodziejek.
Dziś byłam na zakupach i kupiłam sobie kilka ubrań do szkoły, więc cieszę się. Albo raczej: cieszyłabym się jakbym miała lepszy humor, bo dzisiaj to chyba mam jakiegoś doła czy coś. Ale co tam, samo przyszło, to samo przejdzie.
Do pożytecznych rzeczy jakie dzisiaj zrobiłam zalicza się napisanie fragmentu mojej książki, który tutaj właśnie wrzucam. Liczę na konstruktywną i miażdżącą krytykę. Książka jeszcze nie ma tytułu. Ja nazywam ją po prostu "Książka"
Miłego czytania.
PROLOG
Sala z kamiennym sklepieniem, witraże w oknach, kosztowne dzieła sztuki. I kilka kobiet rozmawiających szeptem.
- Czy to prawda, że Brounen nie wybrała Następczyni?
- Sielsia, nie wiem, ale tak mówią.
- Jak mogła?
- Była zawsze taka rozsądna.
- Nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji.
- A może to tylko plotki?... - Dyskusję przerwał stukot obcasów. Masywne drzwi otworzyły się, a do sali weszła wysoka kobieta. Miała gęste czarne włosy, ciemne oczy i rozsiewała wokół siebie coś... coś zniewalającego, ale i strasznego zarazem. Sprawiała wrażenie osoby miłej i sympatycznej, która potrafiła także być groźna i bezwzględna.
- Lyonne! Jak dobrze, że jesteś. Powiedz, czy to prawda?
- Obawiam się, że tak, moje drogie. Brounen popełniła straszliwy błąd i nie wybrała Następczyni przed śmiercią.
- Kto teraz zostanie głową Zgromadzenia? - zapytała niska szatynka, Cilosa. - Lyonne odparła:
- Ja, to chyba oczywiste. Brounen dość wyraźnie zaznaczyła, że przekazuje tę rolę mnie.
- W porządku, jeśli ona uważała, że dasz radę, to musimy ci zaufać...
- Tak, musicie... - W oczach Lyonne zapłonęły fioletowe ogniki, które zaraz zostały zgaszone przez łzy.
ROZDZIAŁ I
Nasza historia zaczyna się pewnego wiosennego popołudnia, w małym mieście niedaleko morza. Drzewa wypuszczały pierwsze listki, trawa powoli się zazieleniała, a kwiaty nieśmiało wyglądały spod ziemi, niepewne czy to już czas, aby zakwitnąć.
Ulicą szła piękna szesnastoletnia dziewczyna. Miała gęste, proste czarne włosy opadajace do połowy pleców. Nieskazitelnie biała cera i regularne, szlachetne, rysy twarzy wyróżniały ją z tłumu. Było jednak coś jeszcze. Oczy. Oczy nieznajomej miały piękna fioletową barwę. Przypominały dwa kryształowe fiołki. To one najbardziej zwracały uwage przechodniów, kiedy przechodziła obok. Jej imię? Sara Psycho...
Sara nie mogla spać. Nie było to zresztą nic nadzwyczajnego, ponieważ tamtej nocy księżyc świecił jasno w pełni. Wierciła się na łóżku przez dość długi czas, kiedy w końcu zmorzył ją sen.
Niestety, nie dane jej było spać długo. Obudził ją cichy trzask.
- Cholera jasna! Co znowu? Już nawet nie mozna się porządnie wyspać! - Powiedziala z rozdrażnieniem. A potem wydarzyło się coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Usłyszała czyjś delikatny głos.
- Nie wyrażaj się tak, młoda damo. Szczególnie przy starszych. To nie wypada. - Pierwsze słowa padły cicho, prawie niedosłyszalnie, ale każde następne rozbrzmiewało coraz głośniej w ciemnym pokoju. I wtedy pojawiła się Ona. Sara wrzasnęła i poderwała się z łózka.
Koło okna stała piękna kobieta. Miała długie falowane brązowe włosy i świetliste błekitne oczy. A cała jej postać wydawała się jakby utkana ze światła, lekko przezroczysta. Było w niej coś takiego, że Sara uczuła nagły spokój i przestała się bać. Zapytała:
- Kim jesteś? Duchem? - Na te słowa kobieta roześmiała się. Cichym, perlistym śmiechem.
- Nie, nie jestem duchem. Duchy nigdy nie odchodzą do krainy umarłych, tylko zostają w zawieszeniu pomiędzy światami. Ja powróciłam do żywych, aby coś dokończyć. Coś, czego nie zdążyłam zrobić za życia.
- Co to takiego?
- Wybranie Następczyni.
- Och, jesteś królową? - zapytała Sara z podnieceniem, a jej "gość" znowu się roześmiał.
- Hahaha, dobre sobie. Nie, nie jestem królową. Jestem Obdarzoną.
- Obdarzoną? Czym?!
- Magiczną mocą. - rzekła kobieta z niewzruszonym spokojem.
- Yyyy... A-ale... Nie, to przecież niemożliwe. - Wybąkała Sara z niedowierzaniem. Była tak zdumiona, że nie potrafiła wykrztusić z siebie niczego konkretniejszego. Patrzyła tylko na przybyszkę szeroko otwartymi oczyma. A ta odezwała się :
- Saro, uspokój się. Jeśli się uspokoisz i pozwolisz mi wszystko wytłumaczyć, zrozumiesz. Pozwolisz mi coś ci opowiedzieć?
- D-dobrze. - zgodziła się Sara, zbyt oszołomiona, żeby zgłaszać jakiekolwiek protesty.
- W porządku. - kobieta wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić.
CDN
28.08.2010 o godz. 22:58
Siema Enie ;*
długo nie pisałam..:p
Juz skończyłam swoja mange :)
1 chapter :))
Ichikiko :p
Teraz zaczełam 2 chapter :DD
dodam we wrześniu :))
Wczoraj wróciłam z Polski D
Było super! ^^
Poznałam Fajnego chłopaka...prawie ze soba chodzilismy..ale..jego dawna dziewczyna Marika napisała do niego że "Tęskni"..żal..-_-
i on mnie tak po prostu zostawił!!
DEBIL!!
chciaz chwile które z nim spedziłam były cudowne..<3
Chodzilismy na spacery,trzymalismy się za ręce..nawet jechałam z nim na motorze! :DD
było super! :P
nigdy tego nie zapomne..nawet jesli złamał mi serce..
Te zdjecie na dole to ja i On..Kondziu ;p
Na moich urodzinach..dostałam czerwone kajdanki xD
to ja kończe..byee ^_^
długo nie pisałam..:p
Juz skończyłam swoja mange :)
1 chapter :))
Ichikiko :p
Teraz zaczełam 2 chapter :DD
dodam we wrześniu :))
Wczoraj wróciłam z Polski D
Było super! ^^
Poznałam Fajnego chłopaka...prawie ze soba chodzilismy..ale..jego dawna dziewczyna Marika napisała do niego że "Tęskni"..żal..-_-
i on mnie tak po prostu zostawił!!
DEBIL!!
chciaz chwile które z nim spedziłam były cudowne..<3
Chodzilismy na spacery,trzymalismy się za ręce..nawet jechałam z nim na motorze! :DD
było super! :P
nigdy tego nie zapomne..nawet jesli złamał mi serce..
Te zdjecie na dole to ja i On..Kondziu ;p
Na moich urodzinach..dostałam czerwone kajdanki xD
to ja kończe..byee ^_^
28.08.2010 o godz. 22:48
dzień dobry wieczór. ;d
buntowałam się trochę dzisiaj i wmawiałam całemu światu, że nigdzie nie idę..
telewizorem chciałam się zadowolić, a potem wlazłam pod kołdrę, puściłam muze i grałam w Shreka. ;d
ale ten mój stan nie trwał długo..
nie potrafiłam tak siedzieć w domu i napisałam do Majki.
poszłam do niej więc za jakąś godzinkę..
no i następne dwie.. cudy, dupy, włażenie na jakieś obiekty leśnicze, uciekanie przed śmieciarką.. potem ufo na poboczu było, dzieci porozpie*dalały cukierki po całej okolicy, ale jeden nietknięty trafił do moich rąk. dziękuję.. xd. ukryłam się przed Jagodą jak szła, bo ona myśli, że ja jestem chora i leże w łóżku.. eh. z Kamilą gadałam.. żesz w dupę! całe wakacje nic, a teraz nagle cuud. ale to nie moja przyjaciółka, więc tam ok. no i na końcu był brzuchaty pan.. zdrada z instruktorem nauki jazdy i na tym się skończyła eskapada.. ;d
wróciłam na chatę taka jakaś nadal pusta mimo łacha w ch*j jaki był wcześniej. ;d
głupia jestem.. ja to tam wiem i nikt mi tłumaczyć nie musi... lubię dżem malinowy xd.
ej.. nie umiem coś pisać.. przepraszam^^ ;d.
Butterfly, butterfly ..
Flying into the wind .
You can be sure of it..
That's no place to begin...
buntowałam się trochę dzisiaj i wmawiałam całemu światu, że nigdzie nie idę..
telewizorem chciałam się zadowolić, a potem wlazłam pod kołdrę, puściłam muze i grałam w Shreka. ;d
ale ten mój stan nie trwał długo..
nie potrafiłam tak siedzieć w domu i napisałam do Majki.
poszłam do niej więc za jakąś godzinkę..
no i następne dwie.. cudy, dupy, włażenie na jakieś obiekty leśnicze, uciekanie przed śmieciarką.. potem ufo na poboczu było, dzieci porozpie*dalały cukierki po całej okolicy, ale jeden nietknięty trafił do moich rąk. dziękuję.. xd. ukryłam się przed Jagodą jak szła, bo ona myśli, że ja jestem chora i leże w łóżku.. eh. z Kamilą gadałam.. żesz w dupę! całe wakacje nic, a teraz nagle cuud. ale to nie moja przyjaciółka, więc tam ok. no i na końcu był brzuchaty pan.. zdrada z instruktorem nauki jazdy i na tym się skończyła eskapada.. ;d
wróciłam na chatę taka jakaś nadal pusta mimo łacha w ch*j jaki był wcześniej. ;d
głupia jestem.. ja to tam wiem i nikt mi tłumaczyć nie musi... lubię dżem malinowy xd.
ej.. nie umiem coś pisać.. przepraszam^^ ;d.
Butterfly, butterfly ..
Flying into the wind .
You can be sure of it..
That's no place to begin...
28.08.2010 o godz. 22:25
la-souris mnie zmotywowała i jakieś 2h dzisiaj spędziłam na szukaniu psiny. 100tys. psów i 100tys. kategorii musiałam zakreślić bym nie musiała przejechać całej polski, nie zabulić 2tys. za psa i nie kupić kota w worku. Do tego znaleźć suczke w odpowiednim wieku i jakoś wglądająca. Katorga. 3 aukcje znalazłam. Do dwojga ludzi napisałam w sprawie psa. Narazie odezwu brak. Po bardzo cieniutkiej linii idę, gdyż w oby dwu przypadkach w miocie było 4-5 psów i po jednej suczce. Mam nadzieję, że nie są zaklepane.
Jak dobrze pójdzie, to to jasne gówienko po prawej będzie mooooje..
Jak dobrze pójdzie, to to jasne gówienko po prawej będzie mooooje..
28.08.2010 o godz. 22:23
Miałam już więcej na nikogo nie liczyć. Być indywidualistką która wie że może liczyć tylko na siebie. Która do niczego i nikogo się nie przywiązuje. Która jest pewna siebie i której uczucia nie komplikują życia. Taki był zamiar… Eh. W sumie nieźle mi to wychodzi tylko te uczucia… W sumie to nie są jeszcze uczucia, na razie życie uprzykrza mi oczekiwanie na to że on się odezwie. Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy z uporem wariatki wierzyć że napiszę i się jeszcze spotkamy czy nie robić sobie zbędnych nadziei ? Chciałbym traktować sytuacje neutralnie i staram się w ogóle nie myśleć i nie analizować. Każdy sms przyprawia mnie o szybsze bicie serca, każde wejście na nk kończy się rozczarowaniem. Paranoja. Pewnie wejdę tu za kilka dni i napiszę że nic się nie zmieniło ;/ Eh A zawsze się śmiałam z tych zdesperowanych panienek które czekają na jego telefon w końcu dzwonią same a on je zbywa. Kurczę teraz to jest raczej przykre niż śmieszne. Jestem żałosna ;D Nieeeeee ! na to na pewno nie pozwolę ! Bierzemy się w garść ! Głowa do góry. Żyje się dalej. Już o tym nie gadam, nie myślę.
28.08.2010 o godz. 22:21
Bry! Wiecie co? Ledwo zipie... chyba 6 kursów samochodem zapakowanym po brzegi zrobiliśmy z M. 6 razy trzeba było go zapakować a kurna mieszkamy na 2 piętrze o.O, więc zapieprzałam z pudłami, workami i wszelkim barachłem z 2 piętra na dół :/
Idę spać!
Jutro jedziemy psiaka oblookać :D Możliwe, że wrócimy z małą wkurwiającą kulką.
Do jutra pipole :)
28.08.2010 o godz. 22:17
Kurna nie lubię Shakiry! Niby dobra piosenkarka, ale... jest jedna piosenka, którą uwilbiam. Pisałam już o niej ale muszę ją wstawić bo... bo jej się należy. Będzie mi przypominać o dzisiejszym dniu...
Poza tym zakochałam się w jeszcze jednej... ach Afryka, choćbym nie wiem jak chciała się od niej odciąć... ona jest częścią mnie...
To jest coś co sprawia, że chce mi się tanczyć
Poza tym zakochałam się w jeszcze jednej... ach Afryka, choćbym nie wiem jak chciała się od niej odciąć... ona jest częścią mnie...
To jest coś co sprawia, że chce mi się tanczyć
28.08.2010 o godz. 22:14
Wszem i wobec ogłaszam, że pizza się udała, yeah. Za plecami mam naalkoholizowanego Ukochanego, który mi marudzi żebym tego Bloga zostawiła, więc z góry przepraszam za moją nieskładną notkę Kochane. Wracając do pizzy, to dwa razy mi się ciasto drożdżowe zrąbało, ale za trzecim razem, po moich długich i głośnych kurwicach się udało. Dzisiaj mam laptopa w pokoju więc mogę w końcu posiedzieć o takiej porze, że wszyscy jesteście, w końcu, jakieś pogaduchy się przydadzą.
Jutro jadę do Mamy, szczerze mówiąc nie chce mi się jechać taki kawał drogi, ale jak dojadę to dam znać czy przeżyłam hehe :)
Kurcze jakbym zrobiła zdjęcie pizzy, to bym się Wam pochwaliła ;)
Jutro jadę do Mamy, szczerze mówiąc nie chce mi się jechać taki kawał drogi, ale jak dojadę to dam znać czy przeżyłam hehe :)
Kurcze jakbym zrobiła zdjęcie pizzy, to bym się Wam pochwaliła ;)
28.08.2010 o godz. 22:08
Złościsz się kiedy płaczę, masz wrażenie jakbyś wyrządzał mi krzywdę. Milczę kiedy uciekasz i kiedy zbieram w sobie odwagę by zapytać, czuję się jakbym była Twoim nieszczęściem.
Gromadzę siły by nie ronić łez, nie chcę Cię bardziej ranić, wiem, że Twoje milczenie jest bolesne dla nas obojga. W tym milczeniu jest strach i żal, to milczenie jest jak czarne lasy Twojego umysłu i nie wiem, czy i jak mogę je oświetlić.
Kocham Cię i jestem szczęśliwa, poza tym jednak nie potrafię być nieszczera i chociaż czasem płacę za to słoną cenę - nie żałuję.
Kąpiesz się, a ja marzę byś wrócił mój, żebyś dotykał mnie tak, jak wtedy gdy jesteś obecny. Nie chcę być Twoim rozczarowaniem, jedyne czego chcę to żebyś mnie kochał i walczył o mnie, jeśli trzeba nawet ze samym sobą.
Daj mi buzi.
Kocham Cię.
Nie myśl o mnie źle,
jestem tylko małym kindziolem... :)
Gromadzę siły by nie ronić łez, nie chcę Cię bardziej ranić, wiem, że Twoje milczenie jest bolesne dla nas obojga. W tym milczeniu jest strach i żal, to milczenie jest jak czarne lasy Twojego umysłu i nie wiem, czy i jak mogę je oświetlić.
Kocham Cię i jestem szczęśliwa, poza tym jednak nie potrafię być nieszczera i chociaż czasem płacę za to słoną cenę - nie żałuję.
Kąpiesz się, a ja marzę byś wrócił mój, żebyś dotykał mnie tak, jak wtedy gdy jesteś obecny. Nie chcę być Twoim rozczarowaniem, jedyne czego chcę to żebyś mnie kochał i walczył o mnie, jeśli trzeba nawet ze samym sobą.
Daj mi buzi.
Kocham Cię.
Nie myśl o mnie źle,
jestem tylko małym kindziolem... :)
28.08.2010 o godz. 21:58
łaaaachoł . tęsknie za szkołą ? cieszę się że raptem 3 dni ? najchętniej pierdoliłabym naukę . ale obiecałam sobie , mamie etc że wyciągnę się w tym roku na 4.00 . uuaa . :D zobaczymy jak to wyjdzie ^^ brakuje mi znajomych , wspólnego odwalania , śmiania się i wgl wszystkich akcji rewelacji bla bla bla . XD
nie wyobrażam sobie tylko wstawania o 6 rano 5 dni w tygodniu . ja kurwa nie zasnę wcześniej niż przed 0;00 . zwariuję ^^
wgl mam taki zajebisty w pizdu humor że chuj . :D wszystko przez 40minutową rozmowę z Czlaud o wszystkim i niczym . sikałam ze śmiechu . krótka rozmowa z gadu z Urszulą też się do tego wszystkiego przyczyniła .
ogarnęłam co miałam ogarnąć , jak zwykle sobota - sprzątanko . -,- kilka minut temu zmyłam podłogę .
taki dialog wczoraj z mamczą ;
ona - zrobisz jutro biszkopt .
ja - pff , ta jasne .
ona - no tak .
ja - niby po co ?
ona - z takiej okazji , że wytrzymałam z Twoim ojcem 18 lat .
ja - to wy macie rocznicę ?
ona - noo .
ja - <poker fejs> okok , to zrobię .
no to ten fajnie wiedzieć . tzn , że jutro dom przepełniony rodzinką . -,-
siedzę , oglądam kabaret . śmieję się sama do siebie i jest fajnie . :D
obtegacałyśmy dziś z Kają książki w okładki , tzn moje książki . pozdrawiam tych którzy co rok (może przesadzam) zmieniają podstawę programową , i nie mamy możliwości odkupić książek tylko co roku wydawać 400 na podręczniki i ćwiczenia nie biorąc pod uwagę zeszytów . taa , super . mama nie była zachwycona ^^
tak zajebiście bolą mnie kolana . mama mówi , że mam problemy ze stawami . nojapierdole w takim wieku ?! tak wykręca mi kolana , że nie mogę wgl ich zginać .
znając mnie po dodaniu notki , coś mi się przypomni i za chwilę będę dopisywać . no nic .
tyry tyry .
nie wyobrażam sobie tylko wstawania o 6 rano 5 dni w tygodniu . ja kurwa nie zasnę wcześniej niż przed 0;00 . zwariuję ^^
wgl mam taki zajebisty w pizdu humor że chuj . :D wszystko przez 40minutową rozmowę z Czlaud o wszystkim i niczym . sikałam ze śmiechu . krótka rozmowa z gadu z Urszulą też się do tego wszystkiego przyczyniła .
ogarnęłam co miałam ogarnąć , jak zwykle sobota - sprzątanko . -,- kilka minut temu zmyłam podłogę .
taki dialog wczoraj z mamczą ;
ona - zrobisz jutro biszkopt .
ja - pff , ta jasne .
ona - no tak .
ja - niby po co ?
ona - z takiej okazji , że wytrzymałam z Twoim ojcem 18 lat .
ja - to wy macie rocznicę ?
ona - noo .
ja - <poker fejs> okok , to zrobię .
no to ten fajnie wiedzieć . tzn , że jutro dom przepełniony rodzinką . -,-
siedzę , oglądam kabaret . śmieję się sama do siebie i jest fajnie . :D
obtegacałyśmy dziś z Kają książki w okładki , tzn moje książki . pozdrawiam tych którzy co rok (może przesadzam) zmieniają podstawę programową , i nie mamy możliwości odkupić książek tylko co roku wydawać 400 na podręczniki i ćwiczenia nie biorąc pod uwagę zeszytów . taa , super . mama nie była zachwycona ^^
tak zajebiście bolą mnie kolana . mama mówi , że mam problemy ze stawami . nojapierdole w takim wieku ?! tak wykręca mi kolana , że nie mogę wgl ich zginać .
znając mnie po dodaniu notki , coś mi się przypomni i za chwilę będę dopisywać . no nic .
tyry tyry .
28.08.2010 o godz. 21:51
Mamuśka od rana oczywiście wyciągnęła mnie do miasta na zakupy O_o, które musiałam jakoś przeżyć. Te zakupy wyglądają tak, że ja siedzę w samochodzie i dostaję wścieklizny, a mamuśka lata po sklepach. Najbardziej wkurwia mnie to wypakowywanie wszystkiego w domu -.-
Kurwa, miałam napisać coś sensownego i dupa tam, wszystko o czym myślałam w ciągu dnia, aktualnie wywiało mi z głowy i niestety, ale nic mądrego dziś nie napiszę. Chyba naprawdę będę musiała jakiś kurwa zeszyt ze sobą nosić, żeby zapisywać myśli, bo wieczorem to ja kurwa nic nie pamiętam! O_o
No i nic z tego, notka nieskładna, bez sensu, ale obowiązek spełniony :D
Także tego...Bywajcie! ;*
Kurwa, miałam napisać coś sensownego i dupa tam, wszystko o czym myślałam w ciągu dnia, aktualnie wywiało mi z głowy i niestety, ale nic mądrego dziś nie napiszę. Chyba naprawdę będę musiała jakiś kurwa zeszyt ze sobą nosić, żeby zapisywać myśli, bo wieczorem to ja kurwa nic nie pamiętam! O_o
No i nic z tego, notka nieskładna, bez sensu, ale obowiązek spełniony :D
Także tego...Bywajcie! ;*
28.08.2010 o godz. 21:34
Ale dzisiaj były zwały! Ludzie patrzyli na nas jak na idiotki, ale kit z tym... haha. Podniecałyśmy się męskimi manekinami. Skakałyśmy, wariowałyśmy, krzyczałyśmy. Lód mi się złamał, cała jestem w czekoladzie. Tańczyłyśmy na przystanku do 'Waka waka' Szakiry (;]). Jacyś kolesie cały czas się do nas uśmiechali... jakieś żule w naszym wieku... yyy. Jszcze złapała nas ulewa... nie mogłyśmy się uporać z parasolem. Chcę więcej takich dni, ale... niedługo do szkoły i się zacznie, orka na ugorze... ;P ech. Jedna pozytywna rzecz, może wybiorę się na Myslowic bo za tydzień w Moim Mieście za free jest... Kocham bycie nastolatką, ale chcę dożyć tej cholernej 50-siątki. Koniec świata musi się przełożyć, nie pasuje mi w terminie chwilowo...
28.08.2010 o godz. 21:25
wróciłam z dożynek. ha, taka zajebioza, że ja nie mogę -.-
i ten przedziwny chłopak od dmuchanego zamku. i gofrarz!
wysiedzieć się nie dało, ale co chwilę tam przychodziłam.
Aż to wszystko XD
http://f0e470.mojasonda.pl/ :>
i ten przedziwny chłopak od dmuchanego zamku. i gofrarz!
wysiedzieć się nie dało, ale co chwilę tam przychodziłam.
Aż to wszystko XD
http://f0e470.mojasonda.pl/ :>
Film został usunięty.
28.08.2010 o godz. 21:19
No tak niektórzy z was mieszkają sobie w blokach w których nie ma dużo pomieszczeń . A u mnie 2, 5 h zajęło mi sprzątanie łazienki i kuchni ! ;p . Taak . Powiedziałam mamie że pójdę do szkoły z internatem .
A dzisiaj przy śniadaniu czytałam o facecie który mieszka 13 m2 mieszkaniu ! ;o . Ale fajnie mieć wszystko razem , ale to tylko dla jednej osoby . ;]
A i dożynki nam przesunęli na 12 :D
A jutro koncert T. Love . Ktoś wie i jedzie może :P . Może ktoś mieszka niedaleko mnie ? xd
Kurczę , nie wiem o czym pisać c; .
Niedługo szkoła więc notek będzie znacznie mniej ... ;d
Kończę . Do jutra ..
A dzisiaj przy śniadaniu czytałam o facecie który mieszka 13 m2 mieszkaniu ! ;o . Ale fajnie mieć wszystko razem , ale to tylko dla jednej osoby . ;]
A i dożynki nam przesunęli na 12 :D
A jutro koncert T. Love . Ktoś wie i jedzie może :P . Może ktoś mieszka niedaleko mnie ? xd
Kurczę , nie wiem o czym pisać c; .
Niedługo szkoła więc notek będzie znacznie mniej ... ;d
Kończę . Do jutra ..
28.08.2010 o godz. 21:15
Znalazłam dziś w czasie pracy porzuconą jaskółeczkę. U nas pełno tego wisi pod dachami, w sensie jaskółczych domków. Sra to wszędzie, ale za to tępi robactwo. Wiem, że powinnam jej ukręcić łebek, bo jest słaba i ma marne szanse na przeżycie, ale, cholera, byście potrzymali ją na rękach, jak mruży ślipka to też by się wam odechciało.. Kurczę.. znajomy kiedyś wychował tak małego ptaszka, karmił robakami i jakoś odżył.. teraz leży u mnie w pokoju owinięta w bluzę. Zobaczymy, co z niej wyrośnie, na razie jest śliczna.
Obok jej zdjęcia załączam mojego najukochańszego brata (to w nawiązaniu do innej notki). Oto mój brat duchowy bliźniak, współtowarzysz niedoli, łażenia po sklepie w kartonie, na ulicy wysmarowani fosforem i tak dalej. Z Rzepkiem :) Robione jakąś godzinę temu, przerobione w picasie, ciuchy robocze, więc proszę sie nie śmiać ;) Na dowód, że facet ma do siebie dystans ostatni załącznik z cyklu mistrz drugiego planu. Przy swoim rodzeństwie to dopiero mogę być sobą., na nieszczeście rodziców. Tam właśnie widać moje miejsce pracy, w sensie, odrabiam u taty :X
Obok jej zdjęcia załączam mojego najukochańszego brata (to w nawiązaniu do innej notki). Oto mój brat duchowy bliźniak, współtowarzysz niedoli, łażenia po sklepie w kartonie, na ulicy wysmarowani fosforem i tak dalej. Z Rzepkiem :) Robione jakąś godzinę temu, przerobione w picasie, ciuchy robocze, więc proszę sie nie śmiać ;) Na dowód, że facet ma do siebie dystans ostatni załącznik z cyklu mistrz drugiego planu. Przy swoim rodzeństwie to dopiero mogę być sobą., na nieszczeście rodziców. Tam właśnie widać moje miejsce pracy, w sensie, odrabiam u taty :X
28.08.2010 o godz. 21:14
No i Zuza pojechała : (
Było świetnie. Caaałą noc gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Położyłyśmy się około drugiej a zasnęłyśmy o 7:30. Potem ja sie obudziłam chyba o dziesiątej i zasnęłam. Spałyśmy tak do 13:30 ;)
A tak to siedziałyśmy na kompie i nerałyśmy się z czego popadnie.
Do rozpoczęcia roku tylko 3 dni. Mam nadzieję że będą trwały wiecznie. Koocham wakacje! robię co chcę, jestem wolna nie muszę się martwić ocenami, głupimi sprawdzianami, kartkówkami. Wszystko jest super. A za trzy dni będę musiała na to wszystko czekać znów cały rok szkolny.
Dobra. To tyle co miałam do powiedzenia (czyt. napisania) Jutro na pewno coś tam dodam, ale nie sądzę że będzie to notka bardzo długa.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego wieczoru :)
Było świetnie. Caaałą noc gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Położyłyśmy się około drugiej a zasnęłyśmy o 7:30. Potem ja sie obudziłam chyba o dziesiątej i zasnęłam. Spałyśmy tak do 13:30 ;)
A tak to siedziałyśmy na kompie i nerałyśmy się z czego popadnie.
Do rozpoczęcia roku tylko 3 dni. Mam nadzieję że będą trwały wiecznie. Koocham wakacje! robię co chcę, jestem wolna nie muszę się martwić ocenami, głupimi sprawdzianami, kartkówkami. Wszystko jest super. A za trzy dni będę musiała na to wszystko czekać znów cały rok szkolny.
Dobra. To tyle co miałam do powiedzenia (czyt. napisania) Jutro na pewno coś tam dodam, ale nie sądzę że będzie to notka bardzo długa.
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego wieczoru :)
28.08.2010 o godz. 21:14






