Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Mialam dzis jechać na Zakończenie Lata w moim mieście ale...hmmm...pada a ja nie mam ochoty najpierw spędzić 20 min. w autobusie a potem parę godzin w deszczu słuchając jakiegoś czegoś czego nie potrafie nawet nazwać-fajnie ze nie zaprosili Kombii(najbardziej znienawidzonego zespołu u mnie w domu) bo bym musiała z miasta uciec:)Siedze sobie na facebooku wczoraj z zaprosiłam Pana od polaka a dzis patrze w jego I like a tu Dezerter i Kazika.Wszystkiego sie mogłam po nim spodziewać ale nie tego.

Jestem chora...a do tego przychodzi dziś moja cała rodzinka na obiad..zero sprawiedliwości,zero!
29.08.2010 o godz. 09:29
dla InStyle (wrzesień 2010)...
29.08.2010 o godz. 09:23
Ta piosenka Pawła Stasiaka bardzo mi mnie wprowadza w dobry nastrój. Non stop od rana tylko tej piosnki słucham.
Przygotowania do wyjazdu trwają...w 1/2 jestem już spakowana :). W związku z tym wyjazdem i moim graniem na kompie heheh dostałam niezłego sna :D
W tym śnie miałam księcia. Ogólnie w jakieś ekipie super bohaterów byłam i ratowałam świat heheh i on tam był i było super :D....teraz szczegółów nie pamiętam, ale sen był extra :)
A od 2 dni walczyłam z uporczywym wirusem...ale korzystając z neta udało mi się chyba go wyeliminować....mam taką nadzieje :)....wstawiłam wynik na forum i czekam na innych opinie :)......
pogoda paskudna, ale mnie ona nie odstrasza, nie w tej chwili....

P.S. nadal mam problem z kompem...i będę musiała puścić format ;(
29.08.2010 o godz. 09:22

mam dzisiaj urodziny . matka nawet się do mnie nie odzywa .
ostatnie 3 dni leżałam z gorączką . ale dzisiaj wychodzę ze znajomymi . nie chcę siedzieć w domu . !
29.08.2010 o godz. 08:59
Wczoraj byliśmy na boisku ;D
Skład: Dominikak, Chwastowiczacz, Dziewica (Kuciak) i taki młody Kuba...

Nie zagraliśmy meczu bo była zła pogoda, nie chciało się nie którym, potem tym którym się nie chciało się zachciało, ale mi się np nie chciało więc nie graliśmy ;D

Pograliśmy najpierw w kelnera, a potem w kopa. No i trochę tak luźno postrzelaliśmy ;)

Dominik oczywiście w kelnerze nie mógł się kapnąć że jestem nim ja (za zwyczaj) no i podawał do mnie :D

Teraz rehabilituję się za to pozdrowieniami :D
"Pozdrowienia Dominiku :D"

Tiaa Dominik czyta moje brednie :D

Hehe

Chwastek oczywiście jak zwykle się "nudził" i kopał po nas piłką :D

Potem (oczywiście on bez przeszkadzania nie wytrzyma) jak pojechałem do sklepu a (głupi ja jestem że ufałem :D) dałem im piłkę to [jebut] wracam a piłka u kogoś za ogrodzeniem :D

A najlepsze że oni pojechali na wakacje :P
więc musiałem przez bramkę wskakiwać a u góry były takie kolce :D
No to wlazłem (bez urazów jak na razie) ale nieee !
Chwastek potrafi !
No i jak wybiłem piłkę z tamtąd ten skurczybyk złapał i rzucił z powrotem...
z tym że ja już byłem na drugiej stronie...
I znów po piłkę... ale... już w powrocie nie było tak kolorowo :D
Mianowicie: Przechodząc przez siatkę w celu wyjścia z czyjegoś terenu nadziałem się na kolec... Był to but :D Przedziurawił się od spodu i kolec mi w nogę :P
Ale skoczyłem więc nogi sobie nie przebiłem na wylot xD ale mimo wszystko bolała :P

Wczoraj jeszcze zrobiliśmy wyścig rowerów :D
najpierw wygrał chwastek ale to dlatego że mi przerzutka nie weszła a potem właściwie był remis pomiędzy nim a mną ale że chciał mi dać z kopa (właściwie to na jaja ale mimo wszystko :D) no to został zdyskwalifikowany :P i ja WIN :D

Ok to bd kończył :)
Mam nadzieję że jeszcze na tych wakacjach pójdziemy na boisko :D

Pozdro for: Dominik, żółty skurczybyk (Chwastek), Dziewica (Kuciak) ;D

Trzymajcie się ;> \/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
29.08.2010 o godz. 08:56
Zespół powstał w 1999 roku z inicjatywy Kima Larsena, który wcześniej "zajmował się" doom metalem. Nurt muzyczny do jakiego można ten projekt przypiąć to neofolk. Muzyka jest spokojna i stonowana, spora część utworów jest szeptana co sprawia, że na ciemne, zimowe wieczory zespół jest idealny. Daje wrażenie jakiejś mrocznej kołysanki. Chwilami jest bardziej epicko, słyszane w tle bębny nasuwają obraz ogromnego drakkara i wikingów ruszających na kolejną zbójecką wyprawę. Epicko.


29.08.2010 o godz. 08:46
Od wczoraj jestem jakaś rozkojarzona, albo powiem coś głupiego, albo coś źle powiem. Zagadka jak na dziś nie rozwiązana.


_______________________________________


Mój chłopak dziwnie się zachowuje. Wczoraj zadał mi pytanie ze słowem, które boje się używać, ale jak ja mu mam powiedzieć,że myśle to samo, jak ja się boje powiedzieć owe słowo. Troche się fochał,że nie odpowiadam, ale chyba mu przeszło. Może chodzi o moje urodziny, w końcu już wkrótce... Fakt faktem wydaje mi się,że zachowuje się nie co inaczej. Nie bede głębiej wnikać, bo prywatność też trzeba mieć, a nie wszystko na blogu pisać.


_______________________________________


Nie wiem już co myśleć...kocham, kocham, chyba musze się przemóc, fakt faktem bez niego było by jak spotkanie ryby z powietrzem na lądzie.
29.08.2010 o godz. 08:14
Dzisiaj nasłuchałem się bluźnierstw na temat matki ze strony najebanego ojca. Czasami nie starcza mi cierpliwości, szczególnie gdy słyszy się na temat własnej matki dość przykre słowa typu : Suka.

Nie potrafię sprecyzować swoich uczuć względem matki. Zależy mi, ale jednak jakiś żal pozostał. Dlaczego staję w obronie jej "godności"? Może dlatego ,że nie mogę słuchać przykrych słów skierowanych w jej stronę, albo dlatego,że najzwyczajniej wszystko mnie wkurwia w moim starym.

Zaczęło się od ciągłego wchodzenia do mego pokoju. Wariat ma jakiegoś pierdolca na punkcie jednego z moich kotów. Rozmawia z nim, szuka go po chałupie (Nawet nie wiecie jak może być wkurwiające pytanie "Gdzie jest kicia" - Chuj mnie obchodzi gdzie jest kicia łysy cwelu) Więc co chwilę przyjeb wchodził do mego pokoju by głaskać kota - Tak się składa ,że bladź ze mną śpi. Na początku to znosiłem, by potem wrzasnąć na cały dom - Wypierdalaj cwelu. ( Tak, zwracam się w ten sposób do mego taty. Lubię jeszcze używać słów :ścierwo, śmieć, padlina jebana, kupa gówna itp)
Po tym oczywiście pierdolił coś pod nosem, starałem się to znieść.

Jednak po dłuższym czasie wysłuchiwania przekleństw w swoim kierunku i w kierunku mojej jakże wspaniałej rodzicielki, najzwyczajniej się lekko wkurwiłem. Zasłużył dziś stary skurwiel na bułę w ryj. Pierdolony dzisiaj zaszczał 3 razy wyro, szedł z gołym chujem przez korytarz i popuścił na środku, gdy w końcu doszedł ,to obszczał cały kibel. Jebało szczynami w całym domu. Rugałem skurwiela, więc zaczął sapać.

Siedzę na łóżku, podchodzi do mnie piana łajza. Patrzy mi w oczy i uderza z otwartej ręki w głowę. Momentalnie wstaję. Mówiąc przez zaciśnięte zęby "o ty kurwo-.-" odpycham pajaca. Poleciał na szafę. Po chwili zamachnął się na mnie ręką. Wystarczyło ,że wyciągnąłem swoją by odparować ten cios. ( Mój stary w ogóle nie potrafi się bić.) Nawet nie trzymając gardy, sprzedałem mu bułę w jego jebany wielki kulfon. Skurwiel zalał się juchą. Oczywiście było pierdolenie, że "Zajebie skurwysyna" - Czyli moją skromną osobę. Była siekiera w łapie (Często tak jest) Ale ja się nie boję jego ani tej pierdolonej siekiery. Nie użyje jej, bo mówi ,że za gówno nie pójdzie do kryminału więc go wyśmiałem.

Może napierdalanie swojego ojca nie jest do końca w porządku, jednak on nie jest człowiekiem. Jest pierdolonym wariatem pozbawionym czegokolwiek. Potrafi tylko szydzić i znęcać się psychicznie. Kiedyś chuja zabiję, ale na wszystko przyjdzie czas.

Jak miałem wątpliwą przyjemność pierwszy raz się tłuc z ojcem byłem smarkaczem, chociaż nadal nim jestem. Byłem zasrany, cały się trząsłem po wszystkim. Teraz przeżywam to bez zbędnych uczuć, żalu czy winy.

Czasami myślę,że nawet dobrze się stało. To nauczyło mnie w pewnym stopniu tego,by nie bać się konfrontacji siłowej. Emil jest zawsze chętny na fitness

Pamiętam gdy byłem dumny z siebie jak dla swojego "wroga" rozjebałem kufel od piwa na czole. Ale pierdolony miał ryj rozcięty, do tej pory ma bliznę na pół głupiego łba.

-------------

Przyszedł do mnie szwagier z siostrą. Przynieśli ciasto i jedzenie , bo dużo im zostało z wczoraj. Wchodzą do domu a tam stary śpi w kuchni pod grzejnikiem. Podchodzę do chuja, kopię go i mówię wstawaj kurwo. Wstał zdziwiony i się głupio uśmiechał-.-

A to skurwiel.

W życiu często tak jest ,że czasem ktoś leży, czasem ja a czasem ten kto nie wierzy, że Emil to nieobliczalny chuj.

Nawet się zrymowało ^^

Czego tu się kurwa bać. Jak komuś zależy na życiu niech się boi, ja to pierdole -.-

Za często to się zdarza. Kiedy ten skurwiel zdechnie?
29.08.2010 o godz. 01:19

16.

Boże, czytałam pogodę. W najbliższym tygodniu ma padać, a temperatura może zejść nawet do 10 stopni. Jestem w niebie.
29.08.2010 o godz. 00:42
Dziękuje wam za słowa otuchy ;*

Właśnie skończyłam seans Supernatural ten film mnie tak wciąga, że ja nie mogę! ;P

A propos dzisiejszych zakupów to... Nienawidzę kupowania spodni!!! Po prostu, żeby do mojego 164, do moich dziwnych bioder i łydek, które średnio lubię, coś dobrać wśród tych wszystkich rurek to prędzej człowiek pierdolca dostanie. Podobno to dlatego, ze nie mam chłopięcej figury. Taa, mój tyłek czułby się pewnie lepiej w innej epoce. Ale ogólnie zakupy całkiem niezłe ;) Kupiłam sobie wszystko co miała w planach, a nawet troszeczkę więcej ;)


Mój jest dziś na 18 swoich najlepszych kumpli. Wypił trochę, zajarał z nimi. Niby powinno być w porządku, mam do niego pełne zaufanie, nie powinno być żadnych pretensji, ale mimo to czuje się jakoś dziwnie. Czuję, ze dusi mnie jakiś taki żal. Ja u Maga nie zapaliłam, chociaż w sumie mogłam. Ale sama nie wiem o co mi chodzi. Niech mi ktoś wyjaśni what's going on, bo zaraz potne się wyrzutami sumienia. Albo wessie mnie ta czarna dziura, która się powoli tworzy.

A może po prostu hormony mi buzują jak to zwykle bywa w te dni i po co doklejać do tego jakąś filozofię?


A na koniec dam wam fajny rytm ;P



Skakałam przy tym w deszczu, (a cholerna Coma i tak nie raczyła udać się na scenę-.-). Pewnie dlatego i przez wiatr na EastWest Rockersach moja twarz jest teraz w takim opłakanym stanie.

To chuj, że nie wiemy jak się dobrze zachować
29.08.2010 o godz. 00:23
Ojej, nawet nie wiedziałam, że czas jest tak względną wartością. Już miesiąc nic nie napisałam... Bo i o czym? Każdy dzień mija mi na robieniu obiadków, sprzątaniu, czasem obejrzę jakiś dobry film (jeśli mi transfer pozwoli ;p), poczytam książkę... i kładę się spać. Wakacje mijają, przede mną praktyki i znów intensywna edukacja, trzeba będzie pożegnać mamusię i wrócić do... swoich... Jednak to co zostawiłam na ponad dwa miesiące jest mi bardziej bliskie. Tam mam wszystko czego mi potrzeba. Czuje się życie bardziej niż na wsi, choć co prawda szybciej ono ucieka. Wracając do wakacji, udało mi się wyskoczyć z K. na kilka dni do Zakopanego. Dzięki mnie polubił łażenie po górach, podobno... bo wszystko było na spokojnie. A po co się spieszyć? Nie mieliśmy przewodnika, ani żadnej innej osoby nadzorującej, więc mogliśmy iść gdzie chcemy, jak chcemy i o której chcemy. Plusem wyjazdu było też to, że wreszcie nie musiałam robić obiadu. Mogłam czekać aż miły kelner poda mi pyszne, góralskie jedzonko pod nos, rozmawiać z Moim, i nie spieszyć się... Potem czekaliśmy już tylko na rachunek. Umówiliśmy się, że za wyjazd płacimy wspólnie, więc raz płacił on, innym razem ja. Uznaję jednak, że było warto. Zrobiłam masę zdjęć, teraz muszę je przejrzeć i wstawić najładniejsze w ramkę. Do tej pory żadne z nas nie ma jeszcze żadnej wspólnej fotografii na półce. Czas najwyższy to zmienić. Nie dam mu o sobie zapomnieć ;) Tym,którzy czekają jeszcze na upragnione wakacje życzę aby były niezapomniane ;)
29.08.2010 o godz. 00:10
Gdy zobaczyłam TO!
To ja już wolę sandały do skarpet...

29.08.2010 o godz. 00:06

cd

A na koniec, dla rozluźnienia... Bo przystojny facet "pod krawatem" to jest coś takiego... Na mnie działa niesamowicie. Mam wtedy bardzo zbereźne myśli. Fantazje. Niech by tylko przyciągnąć do siebie za ten krawat, niech by rozpiąć tę koszulę, niech by poczuć takiego elegancika... Jego nienasycenie...

Czuję, że będę miała do Mojego sprawę :P
A właściwie prośbę ;)

Miłego oglądania (...i fantazjowania...)!

PS. Pierwsza fota jest z "Incepcji". Ten, który stoi obok Leo... "How you doin'?" ;)
29.08.2010 o godz. 00:04
HELP ludziee!

Nudzi mi się.
Usiadłam z laptopem i kakaem w łóżku i co?
I Gówno.
Przejżałam chyba wszystkie strony świata!
przeczytałam książkę. - "Pałać Śmiechu" chyba po raz 60.!!

Chyba idę spać.
Ale mi się nie chce spać!!!

Tak naprawdę to nie wiem po co to piszę.
Kurde robię się głodna.
Idę coś zjeść.
29.08.2010 o godz. 00:03
Nie pisałem bardzo długo...pewnie dlatego że nie miałem powodu. Po co pisać o szczęściu, radości, szczęśliwym uczuciu. Przeżywa to wiele osób ale tak niewiele docenia te chwile które są jak się okazuje strasznie ulotne. Nie chcę żeby moja dziewczyna to czytała a że zna ten adres to pewnie tu trafi...więc proszę nie czytaj dalej jak już zaczęłaś. Muszę się po prostu wygadać, nie mam chęci rozmawiać o tym z nikim kto jest mi bliski. Wolę przelać to tu, żeby dać upust swoim myślą i emocjom. Dałem już w świecie rzeczywistym...cholera sam nie wiem po co jechałem z przesiadkami...podobno nic nie dzieje się bez przyczyny. Obca, roztrzęsiona kobieta złapała mnie za rękę, trzęsąc się ze strachu bo jakiś wariat ją zaatakował. Podniósł łapy i na mnie ale udało mi się go na szczęście bez szwanku obezwładnić...najgorsze jest to że całą swoją złość za dzisiejszy dzień przelałem na niego. Dobrze że ktoś wezwał policje bo mogłoby się to dla niego skończyć gorzej...znów znalazłem się w nieodpowiednim miejscu i czasie choć kompletnie to po mnie spłynęło. Fajnie pomogłem jakiejś 40 letniej babce bo pijak chciał ją pobić...super....hura...jestem z siebie dumny. Chyba powinienem. W ciągu ostatnich 5 miesięcy to już druga podobna sytuacja choć poprzednio niczym mi to nie groziło bo sam zdecydowałem o pomocy...tu nie mogłem odmówić...W każdym razie nie tym chciałem się podzielić. Normalnie bym się tym przejął, myślał o tym, adrenalina pewnie by mi buzowała a tu cisza...jeden wielki dół bez perspektyw na poprawę. Ten kto zrozumiał by uczucia dostał by pewnie nieśmiertelność w podręcznikach i zasłużoną sławę. Niestety to zagadnienie jest jak na razie wielkim znakiem zapytania. Historia niczym z kina, tylko że ja już od dawna nie wierzę w takie historie. Chłopak poznaje dziewczynę. Ona przełamuje się w kwestii związków, chce z nim być. On rzuca dla niej dziewczynę z którą jest 2 lata bo czuje że poznał kogoś dla kogo warto żyć. Mijają dni, tygodnie, miesiące. Czasem jest burza ale chwile potem przychodzi słońce. Chłopak zakochuje się w dziewczynie, patrzy na nią w ten jeden wyjątkowy sposób. Chciałby dla niej zrobić wszystko bo pomimo jej wad wie że to uczucie na całe życie. Nie lubi wyznań więc on nie wyznaje, ona nie lubi planów na przyszłość więc on nie planuje...podobnie jak nie mówi tęsknie, staram się nie być takim miśkiem dla niej...bo ona tego po prostu nie chce. Robię wszystko o co mnie poprosi. Rozumiem jej pasje, dążenia... żeby pojechać z nią w góry nie przyjąłem nawet fajnej pracy. Mam pasje, mam cele...zwykle to było moim światem który kochałem i byłem do niego optymistycznie nastawiony. Teraz mój świat zniknął bo z dnia na dzień i tak przez 8 miesięcy całym moim światem stała się ona...Zabolały mnie jej dzisiejsze słowa... muszę wszystko przemyśleć, to czy coś do ciebie czuje, może to tylko pożądanie, chcę czasu...dla mnie to jak deja vu bo słyszałem już kiedyś te słowa z ust innej dziewczyny...wtedy ten czas nic nie dał. Nigdy nikogo tak bardzo nie kochałem...dlaczego kiedyś powiedziała że coraz trudniej jej beze mnie żyć skoro to słowa które nic już nie znaczą. Zawsze mówiła że słowa nic nie znaczą, potrzeba czynów i dlatego nie lubi wyznań... to po co używała tych słów. Po co robiła to wszystko co było potem skoro to nic nie znaczyło. Nie mogę się nawet czuć oszukany bo ona dała mi piękne 8 miesięcy, wiele cudownych chwil...szkoda tylko że za cenę cierpienia przez długi czas.... Nie sądzę by po tym czasie który dała sobie na zastanowienie chciała być jeszcze ze mną, instynkt rzadko mnie myli. Teraz jednak nie wiem co zrobię bez niej...chociaż chyba wiem co....
28.08.2010 o godz. 23:50

Hej wam !!!

Czasem mam takie cwhile ze chce z kims porozmawiac, a tak naprawde nie mam z kim. czasem mam tak ze wydaje mi sie ze po mojej glowie chodzi armia wojsk a to tylko moje mysli, czasami mam tak ze chce krzyczec, ale wlascie po co jak tego krzyku nikt nie slyszy? czasami mam tak ze wydaje mi sie ze zmarnowalam sobie zycie? ale czemu tak jest juz nie wiem?bezsens mam wrazenie ze wszytsko co robie jest zle...
glupia cóz wiecej moge o sobie powiedziec., naiwa? to chyba tez dobre slowo opisujace mnie?
gdzie sie podziala ta dziewczyna ciagle usmiechnieta bez komplesów, twardo idaca przez zycie nie patrzac w tyl.
brakuje mi tego tylko czemu tak trduno powrocic do takiego stanu
postawilam wszystko na jedna karte.. teraz juz wiem tak sie nie robi! zaluje tak cholernie zaluje,,
samotna w tlumie ludzi.. tak bardzo chce mi sie plakac.
zlosc poplatana z gorycza.
czemu ja jestem taka popierdolona.. czemu tak bardzo chce aby innym bylo dobrze a co ze mna? co z tym co ja potrzebuje?
zatracam potrebe czucia..
boli - czenmu nie moge o tym glosno powiedziec?
moze to co czuje jest tylko wytworem w mojej glowie
boje sie ? tylko wlascie czego? przeciesz ja juz jestem samotna? czy moze byc gorzej?
nie chce sie uzalac nad soba , nie lubie tego . ja tylko poprostu bije sie ze swoimi myslami,.
tak bardzo chcialam bym byc na pierwszym miejscu. najwazniejsza z posrod innych.. kiedys bylam! moze dlatego to tak bardzo boli.. ja potrzebuje czegos wiecej! czemu nie chce tego szukac.,
eh pisananie tutaj nawet nie przynosi ukojenia
gdzie jestes? ty który zawsze byles? który sprawiles ze na buzi zawsze byl usmiech.. gdzie jestes tak bardzo cie potrzebuje!
na rozdrozu dróg... w ktora strone mam isc? czemu nikt nie wyciaga reki?
a moze ja nie chce tej reki.. eh nie wiem co mi jest taka ogromna gorycz...
niech mnie ktos przygranie i nauczy tego wszytskiego od poczatku...
28.08.2010 o godz. 23:43

15.

Jak szłam po mieście (mamie coś trzeba było), to czułam taką jakąś niewidzialną ulgę między mną, a jakimś przechodniem.
Słuchałam przez pół drogi jednej i tej samej piosenki, Carter Burwell-'Bella's Lullaby'. Cudowne dźwięki. Myślałam o tym wszystkim. Co za mną, co przede mną. Myślałam o nim. Cały czas czułam jego obecność. Może to śmieszne, ale idąc koło jakiegoś budynku, czułam nawet jego zapach. Dużo mi dał ten spacer. Przemyślałam wszystko. Będę się odchudzać według zasad pro-any. Ale nie dotąd aż się zabiję. Tylko dotąd aż będę się dobrze czułą w swoim ciele i dobrze wyglądała. Teraz jest cholerna cisza. Wiem, że jest noc. I co z tego. Coraz bardziej mam ochotę nie odebrać tego plecaka z poczty, bo już będzie półtora tygodnia jak nie przychodzi. Torebkę mama dostała w 3, 4 dni. A ja?
Zmęczona jestem. Dobranoc Państwu.
Ideał...
28.08.2010 o godz. 23:40
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki