Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Szczerze mówiąc idę i chcę walczyć o wszystko.

Idę walczyć o swoje poglądy!
Idę walczyć o swoje życie i innych!
Idę walczyć o wolność i prawdę!
Idę walczyć o sprawiedliwość!
Idę walczyć o sprawy i rzeczy, które dotyczą mnie i jestem za zaistnienie ich odpowiedzialna.


Nie będę się skarżyć i tłumaczyć z swoich działań - mam do tego prawo!
Nie będę brać odpowiedzialności i poczucia winny od innych - bo to ich odpowiedzialność!

Będę szła naprzód swoją drogą zgodnie z zasadami moralności. Mahatma Gandhi powiedział: "Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz." Czy tak nie jest? Jest! Jak tylko masz pragnienie, które uznają za nie realne np. milion na koncie.

Jak chce żyć? Wiem i przede wszystkim jestem pewna, że nikt nie będzie kierował tym moim życiem od zewnątrz ani rodzice, ani rząd, ani inne instytucję. Nie chce być marionetką w rekach innych. Moje życie i mój los - w moich rękach.

Jeśli życie to wyścig szczurów i chcąc nie chcą i tak jesteśmy jego uczestnikami, to nie chce spać, czy spacerować - tak stajemy się marionetkami. Nie da się obrócić i uciec, prędzej, czy później zorientujemy się, że i tak w nim jesteśmy, choćby przeglądając się, czy spacerując. Każdy zmierza do swojego celu (mety), a o wyniku decyduje uczciwość. Jeśli po drodze ktoś eliminuje innych i łamie zasady, prędzej czy później dopadnie taką jednostkę sprawiedliwość. Tak, więc uczciwość popłaca.

Tak, więc ruszam do boju o mój los! Wracam do tego co zaczęłam. Nikt mnie nie zatrzyma, tak jak mówiłam - ani bliskie mi osoby, ani premier z rządem, ani inne aspekty. Niech nikt nie mówi mi co dla mnie dobre i co powinnam!




08.02.2012 o godz. 13:03

Rozdział 24
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.

Rozmawialiśmy całą drogę. Dojechaliśmy do plaży, Liam zaparkował auto i wysiedliśmy. Usiedliśmy na plaży. Piasek był zimny nawet. No ale mieliśmy koc, więc było nam ciepło w dupke. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, nagle Liam zmienił temat.
- No a jak z Jusem?- spytał. Tego pytania się przestraszyłam.
- Nijak. Nie było go dziś w nocy... Nie wrócił do hotelu. Mam mu troche za złe. No i ... - zawahałam się. - podejrzewam go o zdradę.. - łzy zaczęły mi się zbierać.
- Ojj. Tylko nie płacz. - powiedział lekko zmieszany Liam. On jest dobrym przyjacielem.
- Możemy wracać?- spytałam.
- Spoko. - odpowiedział i zaczęliśmy się zbierać. Zauważyłam jakąś grupkę fotoreporterów. Za nimi były fanki.
- Liam, poczekasz troche? Chciałabym dać autografy fanką.
- Spoko - uśmiechną się . Poszedł do samochodu a ja podeszłam do grupki fanek.
- Cześć laski. - uśmiechnęłam się do fanek.
- Cześć Miley - można powiedzieć że się przekrzykiwały. Stanęłam z każdą i robiłam sobie z nimi zdjęcia. Podpisywałam kartki i plakaty. Ciekawe skąd je mają? hahah. Nie ważne. Podpisałam i pożegnałam się z nimi. Pobiegłam do samochodu Liama. Wsiadłam do niego i odjechaliśmy.
- Długo czekałeś? - spytałam.
- Nie. - uśmiechną się. Wiem że kłamie. Kurde tylko ile czekał? ych. Muszę mu to wynagrodzić. Dałam mu buziaka w policzek.
- A to za co? - spytał i się uśmiechną.
- Za to że czekałeś. Długo czekałeś.
- Bez przesady. - zaśmiał się. Dojechaliśmy do hotelu.
- Dobra muszę iść. Jutro się spotkamy? - spytałam z nadzieją.
- Spoko. Pa . - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wyszłam z samochodu i się pożegnałam. Zobaczyłam przy wejśću dużo fanek i fotoreporterów. Próbowałam się przedostać ale nie mogłam. Trzeba mi załatwić ochroniarza uch. Padały pytania tego typu ,, kto to jest? '' chodziło chyba o Liama. Postanowiłam odpowiedzieć na pare pytań i podpisać fanką plakaty i kartki.
- Kto to jest?
- Ten kto mnie tu podwiózł? Kolega, ma na imie Liam. - uśmiechnęłam się.
- Zdradziłaś kiedyś Justina? - spytał.
- Nigdy. - powiedziałam pewna swoich słów.
- Kochasz Jusa? - spytał. Kurde co za banalne pytania.
- Jasne że tak. - powiedziałam.
- Wiesz że Justin tej nocy wyszedł do klubu wieczorem a wrócił popołudniu? - spytał fotoreporter. Wkurwiłam się i dalej nie odpowiadałam. Weszłam do hotelu i podbiegłam do windy. Zawołałam ją a ona naszczęście była na moim piętrze. Weszłam i wjechałam na moje piętro. Odrazu wybiegłam wręcz do mojego pokoju. Weszłam i zobaczyłam Jusa.
- Co ty sobie wyobrażałeś? - spytałam.
- Ale kochanie o co ci chodzi. ?
- O to że zdradziłeś mnie! Jestem tego pewna.
- Skąd wiesz? - spytał zmieszany.
- No wiesz. Nie ma cię na noc. To co mam pomyśleć? - Nie odpowiedział już. Weszłam do łazienki i spakowałam moje rzeczy. Poszłam do garderoby i spakowałam ubrania. Wzięłam walizkę i wyszłam na hol.
- żartujesz tak? - spytał Jus z łamiącym się głosem.
- Nie Justin.. Z nami koniec - powiedziałam i prawie się rozpłakalam. Odeszłam w strone windy i zadzwoniłam do Liama.
- Hej Liam. - powiedziałam i się popłakłam.
- Hej Miley, co się stało? - spytał z przejęciem.
- Mogę u ciebie zamieszkać? - spytałam.
- Jasne przyjechać po ciebie?
- Jeśli mógłbyś.
- Spoko będę za pare minut. - powiedział i się rozłączył. Podeszłam do taty.
- Hej tato - uśmiechnęłam się blado powstrzymując łzy. Coś mi to nie wychodziło..
- Cześć córciu co się stało? - spytał.
- Możesz wracać do domu. Ja jade do Liama domu. Nie chce znać Jusa.
- Ojej co się stało?
- nie ważne.. - powiedziałam i powstrzymywałam od wybuchnięcia płaczem. Przytuliłam tate.
- Pa . Dozobaczenia w domu. - powiedziałam i poszłam przed hotel. Po chwili przyjechał Liam. Wzięłam walizki i wpakowałam do bagażnika. Wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Jus mnie zdradził. - powiedziałam i wybuchnęłam płaczem. - Mówił że mnie kocha, nie zdradzi... - dalej nie mogłam mówić bo góla w gardle mi rosła. Liam już nie pytał. Pojechaliśmy do jego domu. Wyszłam i udałam się do jego domu wcześniej wyciągając moje walizki. Weszłam i rozejrzałam się.
- Ładnie . - powiedziałam. - gdzie mój pokój?
- Jeżeli nie masz nic przeciwko możesz ze mną spać. Bo pokój gościnny jest w remoncie. No ale jak ci coś przeszkadza ze mną to mogę przejść na kanape albo nadmucham sobie materac. - powiedział. Nie chciałam go spychać więc zgodziłam się żeby razem spać. Poszliśmy do jego pokoju. Ma bardzo ładny dom.
- Rozgość się. - powiedział i odszedł. Usiadłam na łóżku i się rozglądnęłam. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam ,, Jus < 3 '' odrzuciłam bez namysłu. Muszę kupić nową karte. No ale to jutro. Dziś rozpoczynam nowe życie, bez Jusa. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to. Zrobiłam lekki makijaż i wysuszyłam moje włosy. Zeszłam na dół i spojrzałam na Liama. Był jakby szczęśliwy. No nic nie będę go przecież zarażać smutkiem.. Usiadłam koło niego i udawałam że nic sobie z Jusa nie robie. Zaczęliśmy się bawić. Po chwili upadliśmy na podłoge. On na mnie a ja pod nim. Śmialiśmy się i po chwili zapanowała cisza. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i ........
******************************************
Sorki nie zawsze będzie mi się udawało dodawać codziennie. Dziś jestem chora ! no i dobrze, próbuje nie zdrowieć bo nie chce iść do szkoły. :D . Teraz jak mam wolne to postaram się może dodać dziś nn! ;D no a jak nie to jutro jak będę miała wolne heh! . Too ja będę już pisać 25. No właśnie, nie spodziewałam się że dojde do 20 -.-. XD
08.02.2012 o godz. 11:36
Wczoraj wieczorem odbył się kolejny hangout dla webmasterów - tematyka obejmowała problemy SEO oraz witryny emitujące reklamy AdSense. Obaj Googlersi wykazali się cierpliwością i omówili wszystkie pytania. Czekamy na kolejne spotkania!
08.02.2012 o godz. 11:31
W końcu zmęczona usiadłam na brzegu jakiejś rzeczki. Pochyliłam się do przodu i zobaczyłam niewyraźne odbicie zabłąkanej dziewczyny w przezroczystej tafli wody.
Czyjeś śmiechy wyrwały mnie z zamyślenia. Po drugiej stronie jakieś dzieci biegały beztrosko po łące i śmiejąc się zbierały już ostatnie w tym roku kwiatki.
~Ile bym dała, aby znów być małą dziewczynką. Bez żadnych zmartwień ~ pomyślałam.
Wstałam i udałam się ścieżką, ciągnącą się wzdłuż lasu. Tak na prawdę nie miałam pojęcia gdzie się znajduję i dokąd chcę dotrzeć.
Zaczęło się ściemniać.Przystanęłam o oparłam się o gruby pień starego buka. Od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Przeszył mnie zimny dreszcz. Rozglądnęłam się na boki, ale nikogo nie dostrzegłam. Podniosłam torbę i ruszyłam dalej. Nie czułam się bezpiecznie. Coś mi mówiło, że nie powinno mnie tu być.
Nagle usłyszałam jakiś szelest. Jakby coś szło w moją stronę i wtedy z półmroku wyłonił się jakiś typek. Podszedł do mnie z głupkowatym uśmiechem na twarzy.
- No, no. Kogo my tu mamy. Samotna dziewczynka chodzi sama po lesie? Nikt Cię nie uczył, że w lasach czyha wiele niebezpieczeństw ? - powiedział z pogardą i roześmiał się śmiechem, który wywołał u mnie gęsią skórkę.
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć, ani wydobyć z siebie żadnego słowa.
- Pójdziesz ze mną. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Dopiero teraz odzyskałam panowanie nad ciałem. Zaczęłam się wyrywać i krzyczeć, ale na darmo. Nikt mi nie mógł pomóc, lecz nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Resztkami sił próbowałam uwolnić się z silnego uścisku.
Nagle ktoś, lub coś mignęło mi przed oczami, a po chwili facet, który mnie szarpał leżał na ziemi. Stałam zszokowana czując, że znowu ogarnia mnie bezwład.
Ktoś chwycił mnie za ramię i pociągnął w nieprzeniknioną ciemność....
-------------------------------------------------
Dziękuję wszystkim, którzy to czytają i komentują ! <3
08.02.2012 o godz. 11:15

suchaj tylko swojego serca, suchaj tylko swojej duszy
to dobry głos cię prowadzi, a żadne zło cię nie ruszy
08.02.2012 o godz. 10:55

78.

S.E.S.J.A. - Mission Complete.


I tym ciepłym akcentem, mówię jej Goodbye:


Wyspałam się - prawie.
Obejrzałam poranne wiadomości.
Mogłam spokojnie zająć się moją farmą.
Posprzątałam pokój.
Odgruzowałam biurko.
Tylko szafa ciągle czeka - wypluwając z siebie ubrania.

~ten słodki stan, kiedy mogę bezkarnie NIC nie robić...
08.02.2012 o godz. 10:32

Podobno nie istnieję
(prózno szukac mnie na FB)
A tymczasem jakos sobie pykam i mam sie w miare dobrze hehe
Weekend, zgodnie z założeniami, nadziejami, planami i oczekiwaniami, wymiótł.
Całą niedziele umieraliśmy - ze zmeczenia, a ja i skuli zakwasów.
Nadal monotonnie, ale przynajmniej spokojniej...Mój sie juz tak nie rzuca choć bynajmniej w oposa to on się nie przeobraził. Ale i za ten jego pieprzony charakterek Go pokochałam swego czasu....
No i jeszcze jedno choc oryginalna nie będe - wkurwia mnie ta piździawica. Moje 85/55 plus -15 st. równa się (znowu) krew na łapach, pekająca skóra, odmrożenia i generalny, nieustajacy wkurw. Czyli zimowa norma.
08.02.2012 o godz. 10:27

Wiele razy zdarza się tak, iż choroba lub wypadek sprawiają, że nasze ciało nie chce już identycznie jak przed wystąpieniem takich zdarzeń. W takim wypadku konieczna jest rehabilitacja Katowice. Nie tylko pomoże nam odzyskać pełną lub też choćby częściową sprawność, ale także pozytywnie wpłynie na naszą psychikę. Dodatkowym atutem jest, że osoby po wypadkach często unikają innych ludzi jak też boją się wychodzić z domu, a obecność rehabilitanta pomoże również w odzyskaniu większego kontaktu z otoczeniem i otwarciem się na innych. Oczywiście dobroczynne skutki jakie ma przynieść rehabilitacja Katowice będą wyłącznie wtedy widoczne, gdy pacjent współpracuje z osobą pomagającą mu w wykonywaniu danych ćwiczeń. Jeżeli wystąpią jakiekolwiek opory albo też pacjent nie będzie stosował się do zaleceń, to może się być to przyczyną tego, iż nawet po wieloletnie rehabilitacji osoba taka nie będzie odczuwała poprawy stanu zdrowia. W przypadku wielu schorzeń rehabilitacja jest zalecana przez lekarza, a przez to refundowana przez NFZ. Niestety nie zawsze możemy korzystać z takiej formy. Częstokroć niestety należy koszty pokryć z własnej kieszeni, ale pamiętajmy jednak o tym, że nie warto oszczędzać na swoim zdrowiu.
08.02.2012 o godz. 03:23

10.
- Ocipiałaś? - krzyknęła mama , kiedy dowiedziała się o moim pomyśle . - Dziewczyno ! To 31 letni muzyk . Nie będziesz mi się rozpierdalać po świecie szukając go . Nie. Kropka. Koniec tematu .
- Jasne - rzuciłam i poszłam do siebie . Jedyne , czego było mi potrzeba to paplanie matki .
Odpaliłam kompa i od razu weszłam na funpage mojego idola . Kliknęlam aktualności i podjarałam się koncertem. 3 godziny jazdy z tąd .
- Maaaaaaamooooo ! - Krzyknęlam z pokoju .
- Nie !
- No , ale przyjdź tu ! To ważne !
- Czego ty ode mnie chcesz? - Westchnęła wchodząc po schodach .
Kiedy weszła do pokoju wskazałam na monitor .
- Mogę? - zapytałam .
- Znowu zaczynasz z tym twoim ... ?
- Tak zaczynam . Proszę . Tylko tyle.
Patrzyła na mnie .
- Ile kosztuje wejściówka ?
- 65 zł .
- Tylko ?
- Też się zdziwiłam .
- Ale jeszcze na busa... Jedzenie ... Hmm. Około 200 zł wyjdzie. Masz tyle? - zapytała.
-Przepraszam , ale kto w tym domu pracuje ?
- Mądrala się znalazła. Niedługo będę miała wypłatę . Jeżeli wszystko będzie OK , to pojedziesz.
Byłam w 7 , a nawet rzekłabym w 8 niebie .
08.02.2012 o godz. 00:45

Bohaterzy "2" ( ważniejsi , występujący w opowiadaniu od tego lub trochę bardziej oddalonych momentów )
Wouter De Backer - muzyk , znany bardziej jako "Gotye" . Ma 31 lat i mieszka w rodzinnym Melbourne w Australii . Jest perkusistą , który nauczył się grać . Uwielbia muzykę . Wydał parę płyt , ale jego zdecydowanie najsławniejszą płytą jest " Making Mirrors" , ze względu na znajdujący się na niej utwór "Somebody That I Used To Know" . Jest idolem Ronnie .
Kimbra Johnson - Ma 21 lat i jest utalentowaną piosenkarką. Jest przyjaciółką Woutera i również wielką idolką Ronnie . Jest śliczna . Ma genialny głos .
Sasha - Ma 18 lat i jest , jak jej się wydaje największa fanką Gotye na świecie . Kiedy dowiaduje się , że Ronnie postanawia poznać genialnego muzyka , staje jej na drodze . Sama jednak , próbuje zrobić to samo .

Wouter ( Gotye ) : http://weheartit.com/entry/22348809
Kimbra : http://weheartit.com/entry/6327536
Sasha :http://weheartit.com/entry/21606962
08.02.2012 o godz. 00:32

9.
Tomowi jadaczka się nie zamykała. A to miał coś do powiedzenia na temat wokalisty , którego piosenkę akurat puszczałam ,a to musiał ponarzekać na Ankę...
-... Bo rozumiesz , to jest tak , że ja z nią zerwałem ale sie przyjaźnimy . I wcześniej chciała do mnie wrócić i znowu ze sobą byliśmy , ale znowu zerwałem . Później znów chciała do mnie wrócić , ale już się nie zgodziłem ... - nawijał .
Ja odpowiadałam tylko "uhm , taaa , ouu"
-... To jest za trudne . - dokończył w końcu .
- Oh daj spokój . Na pewno nie jest aż tak . Nie wyolbrzymiaj pewnych spraw. Przecież się przyjaźnicie !
- Oczywiście... - mruknął .
- Powiedziałam coś nie tak ?
- Nie ważne . - powiedział i spojrzał na mnie z ponurą miną . - nie mieszaj się do tego .
Osłupiałam .
- Koleś , jeszcze przed chwilą się , kurwa przede mną żaliłeś ! Odjebało ?
- Spieprzam . Nara - usłyszałam . I już go nie było .
Stałam po środku drogi prowadzącej do mojego domu a oto właśnie opuścił mnie chłopak , którego polubiłam , bo próbowałam dać mu dobrą radę .
"Walić to" - pomyślałam i poszłam żwawo przed siebie . Ni chuja , nie będę się przejmowała jakimś kolesiem , którego ledwie znam .
Gdy weszłam do domu , nadal nikogo nie było . Chata wolna . W tym przypadku , nie było to dla mnie najlepsze , gdyż marzyłam o rozmowie z bratem . Szybko wystukałam do niego smsa : "Za ile bedziesz?"
odpowiedź dostałam szybko : "otwórz mi kurwa te jebane drzwi." .
Uśmiechnęłam się i poszłam .
- Ja pierdole ! - krzyknął przy wejściu .
Patrzyłam .
- Co za popierdolony dzień . - powiedział i rzucił kurtkę na szafkę , obok wieszaka .- Pamiętasz Sophie ?
- Uhm .
- Wyobraź sobie , że ta ździra mnie zdradziła z twoim Smoothiem .
- Nie pierdol ! - krzyknęłam , szczerze zdziwiona .
- Tak , kurwa , tak . Jebana szmata . Obiecała mi ... przysięgała ... A .. kurwa!
- Uspokój się ! Czekaj , zrobię ci kawy .
- Pierdole. Nie będę pił żadnej kurwa kawy !.
- Ernie !
- Ronnie !
- Usiądź !
- Wolę stać !
- Usiądź !
- Jak usiądę , to coś rozjebię !
- A jak się o tym dowiedziałeś ?!
- No , wiesz , chyba wiem kiedy mam ochotę coś rozjebać..
- Nie o to mi chodziło . Skąd wiesz , że cię zdradziła ?
- Napisała mi o tym Kelly , jako pierwsza. Wiesz ta jej solarkowa przyjaciółka .
- To o niczym nie świadczy.
- Też tak myślałem . W końcu , przecież Kelly na mnie leciała . Ale przestałem tak sądzić , jak Sophie mi się przyznała...
- Słabo . - mruknęłam .
- Nie , no kurwa ... Słabo ? Dziewczyno , jest zajebiście! Eden , kurwa!
- Ernie , mózgu nie drzyj tego ryja , bo sąsiedzi policję wezwą !
- Pierdole . Idę spać .
- Haha . Nie. Siedzisz tu ze mną . Jest zbyt nudno , żebyś mnie zostawił .
- Boże , Ronnie ... Daj mi spokój . Chcę być sam .
I w ten oto sposób , nawet mój wyjebisty brat , nagle stał się tylko zwykłym chłopakiem .
- Dzięki ! - krzyknęłam jeszcze w jego stronę i poszłam do siebie do pokoju .
Leżałam i obserwowałam sufit. I właśnie wtedy doszłam do pewnego wniosku - chciałabym poznać tego cudownego człowieka , który żyje pod pseudonimem Gotye.
08.02.2012 o godz. 00:06
Cholera!Ale się zapuszczam w tych notkach jak nie 3 miesięczna przerwa to jakiś spider-man z kanapeczką.Trzeba trzymać poziom i wracam do prowadzenia mojego wariackiego bloblo.A więc coś się zmieniło?Tak!Mam chłopaka bardzo wariacko i jest wspaniały.Licząc zostało mi 6 godzin snu odjąć 3 godzinki.Cóż zostały mi w sumie 3 godziny spania ale jutro wybieram się na wycieczkę więc ułoże się komuś na ramionku. :3

Miłej nocki ^-^

You spin me right round, baby right round
Like a record, baby right round round round


08.02.2012 o godz. 00:04

...

Siemka dawno tu mnie nie było !
Ale zacznę częściej tu zaglądać ...
Zaglądajcie na mój photoblog !
http://www.photoblog.pl/xteresiiax/profil . Papa ;*
07.02.2012 o godz. 23:57

...

Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.
07.02.2012 o godz. 23:52

...

Zastanawiam się co faceci czują kiedy są zakochani.
Czy czują motylki w brzuchu? Myślą o dziewczynie 24h?
Czy czekają godzinami aż wejdziemy na gg albo napiszemy do nich sms'a?
Czy uśmiechają się pod nosem wspominając wspólne chwile?
Tęsknią za nami przez cały czas?
Czy wspominają nasze słowa dokładnie jak analizując?
07.02.2012 o godz. 23:51

Rozdział 5

I wtedy wiedziałam że nie ma tu Maxa który mi pomoże, byłam zdana na siebie chciało mi sie płakać .Ale coś mnie powstrzymało.
-Jestem Kevin i będę twoim porywaczem.Pójdziesz po dobroci do auta, czy mam cie tam zanieść.
-Nigdzie z tobą nie pójde. Chciałam uciec ale chłopak trzymał mnie za mocno zawizał mi usta i oczy.Ale jedna rzecz mi nie dawała spokoju dlaczego on mi sie przedstawił.Wiedziałam co zaraz ze mną zrobi.Tak strasznie sie bałam. Postanowiłam te ostatnie chwile pomyśleć o czymś miłym.Myślałam o Zaynie.Jak bardzo chce go poznać.Che żeby sie zakochał we mnie i był moim ryceżem, który
zawsze będzie przy mnie.Jechaiśmy jakieś 5 minut poczułam jak chłopak wyciąga mnie z auta i gdzieś prowadzi.Czułam że jesteśmy w hotelu.jechałiśmy widą.Ręcetrzęsły mi sie jak opentane.
-No weź wyluzuj!Ja ci nic nie zrobie,no wiem On kazał mi po ciebie jechać ale wiedziałem że nie pujdziesz na to dobroci więc wymyśliłem to porwanie.No wiem on ci nic nie zrobi.
-Ale kim jest ten on ?
-A tego ci nie moge powiedzieć.Ale zobaczysz będzie fajnie.Wiedziałam że zaraz
wybuchne płaczem, ale starałam sie opanować łzy.Winda staneła.Po kilku zakrętach doszliśmy do pokoju.
-Ściągnij ten sweter bo sie ugotujesz !
-Nie che.Kevin zaprowadził mnie do pokoju i odwiązał mi oczy.Napewno były przeszklone.Na fotelu ktoś siedział.Był to mężczyzna.Dobrze zbudownay i zadbany ale nie widziałam jego twarzy bo siedział tyłem.
-Masz swoją księżniczke ropucho !Chłopak zaczoł sie śmiać a ja nie wiedziałam a co chodzi.
Dlaczego nazwał mnie KSIĘŻNICZKĄ. O co tu chodzi.
-Spadaj Kev!Mężczyzna sie obrucił i zobaczyłam ...Zayna.Chłopak poderwał sie z fotela i przytulił mnie.
-Ty debilu!Miałeś jej powiedzieć że jedzie do mnie.Nie wiesz jak bardzo ją mogłeś wystraszyć?
Ale udało ci sie to.Idz z tąd!Tak strasznie cie za niego przepraszam, chciałem cie poznać i poprosiłem go żeby cie tu przywuzł.A on cie tylko wystraszył.Tak mi głupio, pierwsze spotkanie a ty prawie płaczesz.Przepraszam.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć on wiłaśnie powiedział że chce mnie poznać.Postanowiłam sie ogarnąć.Musiałam zrobić dobre wrażenie.W rzeczywistości był przystojniejszy niż na tych wszystkich zdjęciach i teledyskach.
-No udało ci sie mnie wystraszyć jak nikomu, ale nic nie szkodzi.
-Napewno wszystko gra.?Cały czas patrzył sie na mnie tymi boskimi czekoladowymi oczami i nie wiedziałam dlaczego trzymał mnie w tali.Ale przyznam bardzo mi sie to podobało.
-Tak.Wszystko gra.Otarłam łyz i już sie uspokoiłam.
-Pierwsze spotkanie a ty prawie sie popłakałaś prze mojego kolege IMBECYLA!Zayn krzyknoł to tak głośno że Kev napweno to słyszał.-To co masz ochote tu zostać czy chcesz żeby JA odwiuzł cie do domu ?
-Jak nie ma Kevina to moge zostać.A co ty tu właściwe robisz ?
-Kev nie będzie nam przeszkadzał choć na dach to wszystko ci opowiem.
-Ale czy to koniecznie musi być dach.Wiesz mam lęk wysokości.Taa.. pierwsze spotkanie a on już wie że jestem bojdupą.To już moge sobie tylko o nim pomażyć.
-Nieczego sie nie bój ja będą tam z tobą i nie musimy podchodzić pod barierki.Ze mną nic ci sie nie stanie
-Sama nie wiem czego sie moge po tobie spodziewać. Uśmiechnełam sie a on odwzajemnił uśmiech po czym złapał mnie za rękę i zabrał po schodach na dach.Było cudownie.W rogu kanapa i stół. Na srodku jakuzzy no i widok na cały Paryż.
-Po mnie samych dobrych rzeczy można sie spodziwać.Chodz usiądziemy i wszystko ci opwiem.
A więc...

<<Oczami Zayna >>

Nie miałem pojęcia co mam jej powiedzieć. Co miłem jej powiedzieć ze przyleciałem do Paryża żeby dała mi szanse sie poznać i na coś więcej.Przeciesz miałem 4 konkurętów bo Harry ma dziewczyne.Coś mnie przyciągało do tej dziewczyny. Była niesamowia.
Ten uśmiech, te oczy.Mam tylko 2 tygodnie by ją poaznać, bo potem wpadną chłopcy do jej życia i pewnie zapomni.
-No wiesz mój kumpel ma urodziny i tu wpadłem i pomyślałem że może sie poznamy przed twoim przyjazdem do Londynu ?
-Jestem na ...TAK !Chciała mnie poznać. Super!Nie wiem dlaczego ale chciałem ją mieć dla siebie i mieć pewność że będzie moja.
-Też sie ciesze to co robimy ?
-Nie wiem a co chcesz robić ?
-Może troche pogadamy i sie czegoś o sobie dowiemy.

<<Oczami Smile >>
-Może troche pogadamy i sie czegoś o sobie dowiemy.Ja zwariuje !On chce mnie poznać.
Ale wiedziałam jak to sie skończy.Ja będę myslała że to coś więcej a on mnie tak poprostu zostawi.
-Jasne.
-To.Co napijesz sie czegoś?
-Tak a co proponujesz.
-No wiesz możemy pić sok albo coś z procentami ?Zayn zrobił swój łobuziarski uśmiech.
Dlaczego on był tak sexsowny!
-Ja będę piła to co ty.Nie wiedziałam co Zayn zrobi.Postawił na stole dwie szklanki i już wiedziałam że robi nam drinki.
-To co za nas ?!
-Za nas! Piliśmy jak dobra para.Rozmowa była niesamowita miałm wrażenie że to wszystko to sen wiedziałam wszystko o nim.Zupełnie wszystko czego potrzebowałam do szczęćia.Ale Zayn zadał pytanie którego bardzo sie bałam.
-A co z twoimi rodzicami.Postanowiłam być z nim szczera, wiec opowiedziałam mu cała tą historie której nienewidziłam.Skończyłam opowiadać o tej kłutni z przed wyjazdu i sie rozpłakałam.Zrobiłam to czego unikałam.Zayn przysuną mnie do siebie i przytulił.Pierwszy raz od śmierci mamy czułam sie bezpieczna.
-Już po wszystkim.Będzie dobrze.Już cicho.Nie płacz.Zayn był kimś kogo mi brakował.Bawił sie moimi włosami gdy płakałam.Nie wiem jak długo płakłam ale
Zayn cały czas mnie pocieszał.
-Już dobrze ?Otarł łzy króre spływały po moich policzkach.
-Tak.Chyba tak.Zayn znowu mnie przytulił i siedzieliśmy w milczeniu aż cisze przerwał jego delikatny głos.
-Wiesz co jesteś niesamowicie silna i dasz sobie ze wszystkim rade. I badzo chce żebyś wiedziała że mozesz mi powiedzieć o wszystkim a ja zawsze ci pomoge dobrze.?To niesamowite że byłaś tak ze mną szczera, tak bezgranicznie.
-Dobrze.Zayn był tak kochany,Nie wiem jak długo dzisaj spędziliśmy razem. Spojżałam na rękę Zayna na której był zegark 04:40. Chciałam iść do domu i
zapomnieć o wszystkim.
-Zapomniałam ze przydało by sie wrucić do domu.
-Wiesz.Wolabym gdybyś została to bo piliśmy wiec cie nie odwioze a samej cie nie puszcze.I che żebyś to zapamiętała że Nikt nie zasługuje na woje łzy! A jeśloktoś na nie zasługuje to nie doprowadzi cie do płaczu.To co powiedział Zayn, zmieniło moje zdanie o nim.Że on nie jest dupiek!On jest
wrażliwy i kochany.
-To jak moge to zostane.
-Bardzo mnie to cieszy.To co oglądniemy jakiś film ?
-Jasne.
-To może u mnie w sypialni na projektorze ?I ja coś wybiore
-Spoko.Troche sie bałam zostać sam na sam z nim w sypilni ale co mi szkodzi
Szliśmy korytarzem do pokoju z wielkim łużkie i basenem w podłodze!
-Ty podobno nie umiesz pływać ?
-No bo nie umiem ale to nie znaczy że nie lubie wody.Zayn właczył jakiś film ale najpier dał mi swoją kuszule w którą miałm sie ptzrbrać.
-O jak ty ładnie wyglądasz !Zayn leżał na jednej połowie łużka w dresach bez koszulki byłam zachwycona jego ciałem.
-Dziękuje.Położyłam sie na swojej połowie po 15 minutach leżałm w raionach Zayna. Film był naprawe straszny.
-To co idziemy spać ?
-Tak.Zayn leżał dość blisko mnie ale nie mogłam zasnąc.Za bardzo sie bałam
-Co nie możesz zasnąc ?
-Nie za bardzo sie boje.
-To choć to i wskakuj pod kordłe.Położyłam sie koło Zayna i bardzo dobrze sie czuła.
-Mała moge sie ciebie coś spytać?
-Tak. Bałam sie tego co Zayn mógł wymyślić ?
-Ale to narazie będzie nasza mała tajemnica ok ?
-Jasna.Była zaciekawiona co on wymyślił
-A więc ...

Macie kolejny rozdział który jest taki sobie.Jutro dodam coś po południu bo musze posprzątać w pokoju ;/Na blogu jest co raz więcej komentarz i bardzo mnie to cieszy.Właściwie ciesze się jak głupia !
Mam nadziej że sie podoba !Do jutra kochani !
07.02.2012 o godz. 23:49

(godz.7:00 salon Jenn)
Dzień zapowiadał się raczej pochmurnie ale mimo to byłam cała w skowronka. Jestem bardzo wdzięczna Krisowi za tą akcję. Ona zadziałała na mnie jak kubeł zimniej wody i dzięki czemu zaczęłam wszystko na nowo. Radośnie wstałam z łóżka kierując się do łazienki zabierając po drodze ubrania na kolejny dzień w pracy. Po dwudziestu minutach wyszłam z łazienki rześka i wypoczęta. Wzięłam z krzesła kurteczkę i cienki szal następnie położyłam je na łóżku by wyjąć z szafy inną pasującą do stroju szarą torebkę. Starannie przerzuciłam wszystkie rzeczy z jednej do drugiej torby następnie wzięłam ją wraz z kurtką i szalem i zbiegłam na dół.
-dzieńdoberek wszystkim!-zawołałam wesoło widząc swoich rodziców przy śniadaniu.-co takie smętne miny-zapytałam nalewając sobie kawę do termosu w kształcie kubka.-no ludzie! mówiliście że się martwicie o mnie ale to o was trzeba!-wyznałam po czym pocałowałam mamę w policzek.
-na razie!-zawołałam odchodząc
-a ty gdzie??-zawołał Kris widocznie szok moim zachowaniem zaczął mijać.
-do pracy a co?-odwróciłam się jednocześnie upijając łyk z kubka.
-tak wcześnie??-zapytała Samanta
-wczoraj zostało mi trochę papierków a chce skończyć przed lunchem- wyznałam
-jakie masz plany na lunch??-zapytał Kris
-jestem umówiona-wyznałam odchodząc
-z kim??
-z Jay’em!-zawołałam zamykając za sobą drzwi
***oczami Samanty***
-aa! Już wiem-przypomniałam sobie siadając obok męża
-kto to??-zapytał Kris
-to ten młodzieniec co ją uratował tydzień temu-wyjaśniłam-miły chłopak
- a Payne?
-Payne?! już nie Liam??-zapytałam
-oj nie czepiaj się.. był??
-był-przytaknełam0tylko nic jej niemów… nie chce by o nim myślała
- a jak z Sarą?? Nadal się do niej nie odzywa??
-yhymm- przytaknęłam jednocześni łykając łyk kawy
-co się dzieje z nimi
-sama chciałam bym wiedzieć, kiedyś świetnie się dogadywały a teraz..
***oczami Jenn*** (godz.8:00 biuro Jenn)
-Hej-przywitałam się z wchodzącym do środka Nathan’em wyraźnie zdziwiony moją wczesną obecnością-skończyłam-dodałam po chwili nie słysząc odpowiedzi
-zaczynam martwić się o ciebie-wyznał siadając w tym samym miejscu co wczoraj
-czemu?
-jeszcze w pracoholizm wpadniesz i co ja zrobię??- zapytał udając przerażenie
-będziesz mniej pracować przymnie-odparłam
-ehe.. chciałabyś ja nie dam się wygryźć
-ja też nie
-założymy się??
-o co??
-jeśli wygrasz zrobię dowolną rzecz o jaką poprosisz a jeśli ja wygram… to pocałujesz mnie w dowolnym miejscu gdzie zechcę-wyznał z kpiarskim uśmiechem
-ooo!! nie
-haha.. boisz się!-zaczął się śmiać
-nie-zaprzeczyłam uśmiechając się mimowolnie
-tak
-a na czym polegało by to??
-oo i już podoba mi się- zaczął chłopak pochylając się do przodu-będziemy sobie dogryzać robić plotki, po prostu takie małe żarciki
-a celem jest??
-by przeciwnika jak najbardziej podkopać twojemu ojcu-wyjaśnił-w firmie będzie wesoło-dodał po chwili opadając na fotel
-zrobisz wszystko??
-tak
-zgoda, kiedy zaczynamy??
-od teraz aż do końca wakacji
-to jest sześć tygodni
-co nie dasz rady-zaczął kpić
-pomaż sobie
-już zaczynam- wyznał uśmiechając się jak dziecko-gdzie idziesz?-zapytał widząc że wstaję
-zanieść to-wyjaśniłam
-daj ja się przejdę-zaproponował wstając
-yy… okej tylko nie zapomnij wziąć..
-spoko-przerwał wiedząc o co mi chodzi
-i jeszcze
-dobra
-a weźmiesz??
-dobra już nie ucz ojca dzieci robić!!-zawołał Nathan przewracając oczami wybuchliśmy śmiechem
-ale ty nie wyżyty-stwierdziłam ledwo zrozumiale przez śmiech
-no chyba ty-odparł przez co jeszcze zaczęliśmy się śmiać po czym wyszedł.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
(godz.11:40 biuro)
-to co zamawiamy cos do jedzenia??
-ja nic-uprzedziłam0jestem umówiona za dwadzieścia minut-wyznałam w pośpiechu wstając by chwilę po tym nałożyć kurtkę
-zostawiasz mnie??
-oj na pewno znajdziesz jakieś pocieszenie-zapewniłam biorąc torbę-okej spadam
-a mogę wiedzieć do koga
-nie do tego dupka??
-co!? nie!
-to do tych dupków!?
-nie! nie do zespołu jeśli ci o to chodzi
-to do kogo??
-to nie twoja sprawa
-moja!
-nie-zaprzeczyłam otwierając sobie drzwi
-ale jesteś wredna- zawołał
-tez cię lubię-wyznałam zamykając za sobą drzwi
-a ja się kocham!-zawołał w ostatniej chwili
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
***oczami Liam’a**** (godz.13:25 pod budynkiem radia)
-no to chłopaki wychodzimy-rzucił Naill poprawiając bluzę
-a mamy wyjście-zapytałem bezsensownie wkładając dłonie do przednich kieszeń spodni
-dasz rade Liam-pocieszył Zayn kładąc mi rękę na ramieniu- tak jak do tej pory-przypominał-głęboki oddech i jedziemy
-jedziemy-powtórzyłem biorą oddech po czym zaczęliśmy wysiadać z samochodu.
***oczami Jenn***
(godz.13:27 park)
-Hej sorry za spóźnienie-przywitałam się z chłopakiem opartym o ławkę
-siema to gdzie idziemy-przywitał się uściskiem gdy stanęłam przed nim
-możemy tu zostać na chwilę??-zapytałam
-jasne-zgodził się siadając na ławce
-dzięki, mógłbyś
-aa! telefon-przypomniał sobie po czym wyjął przedmiot z kieszeni
-dzięki
-no to co robimy??
-a na co chcesz??
-chodź zobaczysz..
-ale nie na długo.. muszę wracać za pół godziny do pracy-przypomniałam
-spoko damy radę.. po drodze ci-wyznał wstając razem zemną by ruszyć przed siebie.
-plac zabaw???-zapytałam zdziwiona
-chodź przedstawię ci kogoś-wyznał z dłoni włożonymi do tylnych kieszeń przepuszczając mnie w bramce.
-na placu wśród zjeżdżalni, karuzeli i innych zabawek siedziała samotnie mała dziewczynka z pochyloną głową nad nogami którymi machała do przodu i do tylu.
-hej młoda-zawołał wesoło chłopak
-Jay!-zawołała dziewczynka ruszająca biegiem do chłopaka.
-Madziu to jest Jenn-przestawił chłopak biorąc dziewczynkę-Jenn poznaj Madzie-dodał patrząc dziewczynkę
-to ty jesteś ta ładna w potrzebie, brat mi opowiadał-wyznała radośnie dziewczynka zaczęłam się śmiać
-dobra wystarczy-powiedział zawstydzony Jay stawiając dziewczynkę na ziemi
-czemu?! to było urocze-stwierdziłam kładąc delikatnie dłoń chłopakowi na ramieniu.
-mówił też że..-zaczęła dziewczynka widząc że spodobało mi się to co powiedziała
-wystarczy Magdalenko!-przerwał jej chłopak-bo poduszkowy potwór cię złapie!-zagroził
-onnn… poowiieeedzzziiiaaałłł żee-dziewczynka celowo zaczęła przeciągać każde słowo by sprowokować chłopaka
-dosyć tego!-zawołał Jay biegnąc za dziewczynką która w ostatniej chwili mu uciekła.
-poduszkowy potwór-uśmiechałam się do siebie po czym usiadłam na huśtawce.
-już nic nie powiem!-zawołała dziewczynka rozbawiona do łez przez łaskotki Jay’a.
-na pewno?-zapytał chłopak
-taaak!-zawołał dziewczynka rozbawiona.
-dobra-zgodził się puszczając ją następnie podchodząc do mnie usiadł na huśtawce. Mimo że huśtawkę zrobiono dla dwoję osób nie pomyśleliśmy o tym że ja i Jay plus Madzia którą wziął przed chwilą na ręce to za dużo. Runęliśmy w trójkę na ziemię. Zaczęliśmy się śmiać mimo unoszącego się kurzu zebranego pod ławką.
-mm-zamroczyłam czując kucie w oku
-coś się stało?-zapytał widząc że wstaję
-coś wpadło mi do oka-szepnęłam wycierając oko
-nie zacieraj bo będzie gorzej ostrzegł wstając-co mu tu mamy-zapytał ujmując w dłonie moja twarz którą przyciągną bliżej swojej by ocenić szkody-nie mrugaj-polecił opiekuńczo przesuwając delikatnie po krawędzi dolnej powieki -okeej… już gotowe –poinformował-lepiej?-zapytał z troską wciąż trzymając moja głowę w dłoniach
-tak-przytaknęłam tonąc w jego głębokich zielonych oczach. Chłopka odwzajemniając spojrzenie zaczął się zbliżać coraz bliżej i bliżej serce zabiło mocniej na jedną myśl i koniec. Cofnęłam się przypominając sobie wydarzenie z plaży które na zawsze utkwiło w moim sercu.
-sorry, czas na mnie-rzuciłam denerwowanym głosem odchodząc
-czekaj odprowadzę cię- oświadczył podbiegając do mnie
-nie zostań Madzia świetnie się bawi- wyznałam wskazując na dziewczynkę zbierającą kwiatki
-spotkamy się jeszcze dzisiaj??-zapytał chłopak z nadzieją
-kończę o osiemnastej tak że będę podnieta-wyznałam
-to może kiedy indziej??
-zobaczymy.. na razie-pożegnałam się odchodząc
-pa-zawołał chłopak za mną
***oczami Liam’a***
-dobra kończcie chłopaki-zawołał zastępca Jenn-zaraz rozpoczynacie audycję.
-spoko-przytaknąłem podpisując ostatni z autograf następnie ruszyłem za nim
***oczami Jenn***
-już jestem-zawołałam wchodząc do biura a tam sajgon z radiem włączonym na fula-co tu się dzieje??-zapytała Nathan’a obżerającego się na moim fotelu jakimś chińskim żarciem.
-burza mózgów-wyznał wskazując pałeczkami na zgniecione w piłeczki kulki zapisanego papieru.
-a z jakiej to okazji??-zapytałam wieszając kurtkę na wieszaku przy drzwiach
-mamy przygotować teledysk do „Airplanes” jakiegoś B.O.B i Hayley Williams OF Paramore
-oo i dlatego robisz mi tu burdel-stwierdziłam sarkastycznie wyganiając go z mojego fotelu
-oo dobry pomysł zapiszę-rzucił chłopak nie chętnie schodząc z fotelu-ciekawe co twój ojciec na to
-wywali cię na zbity ryj…-wyznałam zajmując swoje miejsce a naszą rozmowę przerwała rozmowa w radiu:
-Liam chciał byś powiedzieć przed piosenką??-zapytał mężczyzna
-tylko tyle że ta piosenka którą teraz wykonamy jest dla wyjątkowej osoby….-zaczął chłopak -która nie ważne jak bardzo starałaby ukryć uczucia to i tak one wypłyną-dodał po namyśle po czym rozbrzmiała melodia.
Liam: Widzę w Twoich oczach, że jesteś zawiedziona
Bo jestem jednym z głupców, których obdarzyłaś swoim sercem
a ja kolejny raz je rozpruwam
Cóż za zamęt zrobiłem z Twoją niewinnością
I żadna kobieta na świecie nie zasłużyła na takie traktowanie
Lecz jednak jestem tu prosząc o kolejną szansę
Harry: Czy możemy zakochać się kolejny raz?
zatrzymajmy taśmę i przewińmy wstecz
Oh i wiem, że jeśli ty odejdziesz to ja zniknę
Bo nie mam nikogo

To musisz być ty
Tylko Ty
To musisz być Ty
Tylko Ty
-sorry-wyznał Nathan kierując się do parapetu na którym stało radio
-zostaw!-zawołałam-to tylko piosenka- skłamałam chłopak na mnie spojrzał, ale co mogłam poradzić jeszcze nie wyleczyłam się z tego nałogu-nie mogę zamykać się nas wiat z ich powodu-dodałam gdy chłopak wrócił na miejsce po czym w milczeniu słuchaliśmy piosenki
Liam: Teraz kiedy słyszę twój głos i to jak drży
Gdy mówisz mi, że nie przypominam tego kim byłem
Masz wszystkiego pod dostatkiem
A twoje czyny są wyraźniejsze niż słowa
Chciałabyś rzucić w niepamięć wszystko co usłyszałaś
Nie obawiaj się, nigdzie nie odejdę
Zayn: Będę tu, obok Ciebie
Nigdy więcej strachu, nigdy więcej płaczu
Ale jeśli odejdziesz
Wiem, że również zniknę
Bo nie mam nikogo innego

Harry: To musisz być ty
Tylko Ty
To musisz być Ty
Tylko Ty
Zayn: Kochanie czy możemy spróbować jeszcze jeden, jeszcze jeden raz?
Jeszcze jeden, jeszcze jeden spróbować raz?
Jeszcze jeden, jeszcze jeden raz
Wszystko zrobię lepiej
Jeszcze jeden, jeszcze jeden spróbować raz?
Czy możemy spróbować jeszcze raz, by wszystko było już w porządku?
Harry: Ponieważ to musisz być ty
To musisz być ty
Tylko Ty
Tylko Ty

To musisz być ty
Tylko Ty
To musisz być Ty
Tylko Ty
-świetna piosenka, oby więcej takich- wyznał mężczyzna-chcecie cos dodać
-ja-zawołał Louis- chcę tylko powiedzieć że jest nam bardzo przykro- reszta zgodziła się z poważnym jak nigdy do tond Louis’em
-a można wiedzieć kim jest ta wyjątkowa dziewczyna??-zapytał mężczyzna
-jak powiemy przestanie być wyjątkową- wyznał Zayn-chodź nie ona nigdy nie straci swą wyjątkowość prawda Liam
-naj prawdziwsza-przytakną cichym głosem
A znamy ją przynajmniej??-zapytał mężczyzna na co przytaknęli.
-zaraz przyjdę wyznał Nathan wskazując na dzwoniący telefon następnie wyszedł z biura.
-to może jakieś pytania do chłopaków??-zapytał mężczyzna i wtedy zapaliła się żarówka –jeśli tak proszę dzwonić na…-mężczyzna zaczął podawać numer który szybko i uważnie wdusiłam na swoim telefonie stacjonarnym natchniona swoja głupota i wysłuchaną przez nich piosenką
-i oto mamy naszą pierwszą rozmówczynię, cześć jak masz na imię
-Samanta-wyznałam słabym głosem dopiero uświadamiając sobie co zrobiłam, w radiu jak i w słuchawce usłyszałam szumy rozmów chłopaków
-cześć Samanta!-zawołali po chwili radośnie, poznali kto dzwoni
-hej mam pytanie do Liam’a, co sprawia że ta osoba jest taka wyjątkowa??
-co sprawia??-powtórzył weselszym głosem-jej niesamowite spojrzenie, uśmiech, nawet jak się zawstydzi-wyznał weselszym głosem-i wiele innych rzeczy których nie jest świadoma-dodał
-dziękuje, tylko tyle chciałam wiedzieć-wyznałam z uśmiechem po czym się rozłączyłam
-uuu!! Liam widzę że cię wzięło-wyznał mężczyzna
-on już tak ma jak o niej mówi-wyznał Lou znów wyrażając opinie innych
-jestem przegapiłem co??-zawołał Nathan wchodząc
-nie, możesz wyłączyć rozprasza przeszkadza- skłamałam pochylając się nad papierkami leżącymi na biurku.
***oczami Liam’a***
-to była ona!!-cieszyli się kumple
-słyszysz mieliśmy rację!!! Wybaczyła ci!!-cieszył się Naill
-noo- przytaknąłem z uśmiechem nie mogąc się doczekać kiedy spotkam Jenn
-dobra!-rzucił Harry zatrzymując się i uspokajając się a my razem z nim następnie wszyliśmy do fanek.
-kochanie!- krzyknęła jakaś dziewczyna rzucając się na mnie z pocałunkiem, byłem tak zdezorientowany że nie odepchnąłem od siebie przyssanej do moich ust Danielle i to wszystko w blasku fleszy. Sam nie wiem czy tłum był bardziej zaskoczony czy zbulwersowany.
***oczami Jenn**** (18:00)
-już tak szybko!?-zapytał chłopak smutnym głosem nie ja mam wenę!-dodał po chwili dale maczając cos na karcę
-chodź już jutro skończysz!-poleciłam podchodząc do chłopaka
-nie!-zaprzeczył
-chodź!-poleciłam jednocześnie ciągnąc chłopaka do wyjścia
-wczoraj ja, dzisiaj ty-zauważył chłopak
-tak-zgodziłam się otwierając drzwi. Po pożegnaniu się z Nathan’em spotkałam czekającego na mnie Jay’a który odprowadził mnie do domu przez park.
-kto to?-zapytał Jay widząc że ktoś do mnie dzwoni
-nikt-wyznałam patrząc na ekran
-halo?-zapytał chłopak odbierając połączenie po tym jak wyrwał mi telefon- Księdzem –wyznał chłopak –ooj nie tenty droga synu-zakrzywił się Jay
Ja oczywiście słałam na tej werandzie wryta słuchając co mówi chłopak- mówiłem nie tenty droga.. już nie jesteś od tego-powtórzył-a tak na marginesie daj jej spokój bo nie ręczę za siebie- zagroził- nie ostrzegam-dodał sarkastycznie po czym się rozłączył
-co ty zrobiłeś?!-wrzasnęłam wkurzona mu telefon
-nie możesz po prostu mi podziękować?
-wielkie dzięki że rozmieszać coś inni rozpieprzyli-krzyknęłam wchodząc do domu zatrzaskując za sobą drzwi. Wbiegłam do swojego pokoju w którym były już na szczęście nowe drzwi od wczoraj je również zamknęłam z hukiem by później usiąść na łóżku pochylona nad telefonem zastawiając się czy zadzwonić, w końcu postanowiłam napisać sms’sa w którym umieściłam: ”sorry nie miałam na to wpływu” po czym wysłałam.
------------------------------------------------------------
strój Jenn
07.02.2012 o godz. 23:29
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki