Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

nie po to latami zapełniam papier, bym zaczął gonić teraz to czego i tak nie złapie.
08.02.2012 o godz. 15:22

Siły połączymy, aby jedna miłość otaczała nas i nie kończyła się cierpliwość.
08.02.2012 o godz. 15:21

bo to właściciel nienagannego spojrzenia.
08.02.2012 o godz. 15:21

jesteś moim najważniejszym elementem w moich życiowych puzzlach.
08.02.2012 o godz. 15:20

Dzień dobry przyjacielsko na tym pamiętniku internetowym o finansach. Będę tutaj w miarę nieograniczonego czasu zamieszczał publikację na temat pieniędzy, odkładania itd. Swobodnie można tego pamiętnika internetowego zaszufladkować do kategorii fiskalnej. Mam nadzieję, że spodobają Ci się moje wpisy i będziesz je interpretował.
08.02.2012 o godz. 15:10
Hej hej :D Z powodów osobistych zamierzam usunąć Bloga ;/ Sorrki po prostu nie mam czasu i wg.
Więc Już jutro z tąd ginę. Papa ;*
08.02.2012 o godz. 14:45

:)

Co u was bloblowicze ? :)
U mnie kolorowo :) W szkole nie ciekawie ale idzie wytrzymać. Mam faze na piosenke Gotye- Somebody that i used to know'' Kocham ją :D
Idę dziś do kina z dwoma siostrami i bratem ale na co to jeszcze nie wiem
08.02.2012 o godz. 14:39

NIE MYŚL O TYM CO BYŁO, MYŚL O TYM CO JEST TERAZ!
08.02.2012 o godz. 14:39
Piosenka.
Resztę drogi minęło w milczeniu.
Byłam zła. Nie na Justina, a na samą siebie, że pociągnęłam ten temat. Chciałam cofnąć te 5 minut i siedzieć cicho, ale nie, jak zwykle musiałam coś spieprzyć!
Chłopak pomógł wyjąć mi walizkę i pożegnaliśmy się cichym, mało entuzjastycznym 'cześć'.
Weszłam do hotelu i podeszłam do kobiety za ladą.
- Dzień Dobry. Jestem Janet Smart. - przedstawiłam się zdejmując okulary przeciwsłoneczne.
- Witam panno Smart. - uśmiechnęła się czarnowłosa i wyszła zza lady jednocześnie pstrykając palcami do boya hotelowego, który od razu przybiegł i wziął ode mnie moją walizkę. Troje wjechaliśmy na 5 piętro i podążaliśmy za kobietą, która zaprowadziła nas do pokoju 354.
Weszłam jako pierwsza i rozejrzałam się dookoła. Pokój, tak jak hotel był niesamowity. Wszędzie nieskazitelny porządek i nowoczesne meble. Wiele ozdobnych świecy, luster, lampek, kwiatów i innych pierdół nadający urok temu wnętrzu.
- W razie jakiegokolwiek problemu, proszę nacisnąć zielony przycisk. - kobieta wskazała na telefon i położyła koło niego kartę do pokoju.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się z wdzięcznością, po czym domknęłam drzwi po recepcjonistce.
Rzuciłam się na moje duże, równo złożone łóżko i próbowałam przekonać siebie, że nie ma mojej winy w jego zachowaniu. Poczułam jakbym spadła tak nisko, że nie dam rady się już podnieść. Jednym słowem-załamka. Po chwili jednak, doszłam do wniosku, że to nie pora na użalanie się nad sobą, zwłaszcza, że obiecałam wszystkim, że teraz będzie lepiej. Nie zawiodę już nikogo.
Weszłam do przestronniej łazienki i napuściłam wody po brzegi wanny. Szybko zdjęłam moje ubrania i podeszłam do dużego lustra. Stanęłam bokiem jeżdżąc dłonią po brzuchu. Zauważyłam pojawiające się na moim brzuchu widoczne żebra. Nie przejęłam się tym zbytnio, może nawet to i lepiej, że schudłam.
Zanurzyłam się w wodzie i oparłam głowę o róg wanny. Powoli się odprężyłam i zrelaksowałam.
Po godzinnej kąpieli owinęłam się ręcznikiem i powędrowałam do garderoby, gdzie znajdowały się już moje ubrania.
Ubrałam się w luźny zestaw i wyszłam na taras. Ten sam, cudowny widok. Te wszystkie chwile, które teraz są tylko wspomnieniem. Oparłam łokcie o barierki, wtopiłam wzrok w migające światełka, duże reklamy i mnóstwo kolorowych samochodów wijących się po ulicy, a w oddali zielone wzniesienia. Lekko się uśmiechnęłam i włożyłam ręce do kieszeni.
Z zachwytu wyrwał mnie dźwięk mojej komórki. SMS od Justina.
' Wyjdź za pół godziny przed hotel. Przejedziemy się. '
Serce szybciej mi zabiło, moje ciało było przepełnione nadmiarem gorąca, a w brzuchu milion motylków.
- Kurwa! - krzyknęłam piskliwym głosem. - zakochałam się. - szepnęłam do siebie siadając na łóżku.
Szybko poszłam do łazienki i złapałam za prostownice. Wyprostowałam włosy, po czym związałam w wysokiego kucyka. Stanęłam przed lustrem i doszłam do wniosku, że muszę się przebrać. Wpadłam do garderoby i jak opętana zaczęłam rzucać wszystkie ciuchy na podłogę. W końcu w rękę wpadła mi bluzka, a chwilę potem znalazłam do niej resztę garderoby(3). Poprawiłam makijaż i spojrzałam na zegarek. Wzięłam torebkę i zamknęłam pokój kartą. Weszłam do windy i poczułam stres. ' znowu to samo. ' - pomyślałam. Najgorsze oznaki zakochania. Winda się otworzyła, a ja powoli z niej wyszłam. Poszłam do drzwi, które automatycznie się otworzyły i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Przez moje ciało przeleciał ciepły wiaterek. Przede mną stał on, koło swojego czarnego kabrioletu z fanką robiącą sobie z nim zdjęcie. Słodko się uśmiechnął do aparatu i spojrzał na mnie. Z jego twarzy z niknął uśmiech, po czym ponownie powrócił. Poczułam się pewniej. Podeszłam bliżej, a on pożegnał się z dziewczynami. Przytulił mnie do siebie. Wiedziałam, że robi to tylko dlatego, że paparazzi zrobią zdjęcia z ukrycia, ale i tak nie zmieniało to faktu, że lepiej się poczułam.
W narracji 3-osobowej

Justin przytulił ją do siebie. Nie był to tego zmuszony, a zrobił to mimowolnie bo kochał brać ją w objęcia.
Oboje wsiedli do auta i odjechali sprzed hotelu. Słońce chyliło się ku zachodowi, niebo było blado-różowe z prześwitami błękitu, a ciepły wiaterek targał im włosy. Jechali szybko, przez długie, prawie puste ulice w milczeniu.
Ona - pewna, że chłopak nic już do niej nie czuje, że straciła to co było, jest i najprawdopodobniej będzie dla niej najważniejsze. W tej chwili nie myślała o tych wszystkich smutnych chwilach które ją spotkały. Zupełnie o nich zapomniała. Myślała tylko o jednym. O miłości do niego. O nim i o tym by zatopić się w jego słodkich ustach.
On - zakochany w dziewczynie, która również go kocha. Nie może jednak dać po sobie tego poznać. Niedawno bowiem, zrozumiał jak wielki ból jej wyrządził. Wiedział, że nie mogą być razem, bo nie chciał, a co najważniejsze BAŁ SIĘ, że może znów popełnić błąd. Nie mógł znów jej zawieść. Nie mógł znów tak boleśnie jej skrzywdzić.
Gdyby jednak oboje powiedzieli sobie co tak na prawdę czują wszystko potoczyło by się być może inaczej. Oboje byliby szczęśliwi, zakochani i pełni radości z tego iż mają koło siebie najważniejszą w życiu dla siebie osobę.
- Jutro zaczynamy pierwsze zdjęcia do teledysku. - Justin w końcu przerwał tą jakże nurtującą ciszę.
- Tak, wiem. - odparła cicho dziewczyna.
- Mam dla Ciebie pewną propozycję, a raczej prośbę. Jeśli nie będziesz chciała to oczywiście to zrozumiem. Liczy się szczerość. - rzekł chłopak poważnym tonem. Dziewczyna trochę się ożywiła i spojrzała w jego stronę.
- Oczywiście. Szczerość jest najważniejsza. - lekko się uśmiechnęła. Wtedy chłopaka ukuło coś w serce. Spojrzał w jej piękne, duże, niebieskie oczy, które śmiały się w jego stronę. Nie mógł zrozumieć, dlaczego Bóg tak bardzo go męczy tą cudowną, drobną i nieskazitelnie piękną dziewczyną. Kochał ją ponad wszystko, a ona kochała jego. Dziewczyna lekko zagryzła wargę i spuściła wzrok na dół. Czuła to co on. Też była zakochana.
- Zostańmy przyjaciółmi. - w końcu wydusił na jednym oddechu. Przymknął oczy i głośno przełknął ślinę.
- Jasne. - odparła dziewczyna z udawaną radością. Z jednej strony jednak była szczęśliwa, że łączy ich przynajmniej to. Przyjaźń.
Oboje jednak nie wiedzieli jak potoczą się ich losy. Nie znali przyszłości, a jedyne co ich teraz otaczało to teraźniejszość.
Trochę skrępowani i lekko spięci zaczęli rozmowę. Rozmawiali o jakiś głupotach i mało ważnych rzeczach. Lecz po chwili słowo, po słowie...zaczęli się dogadywać, plotkować i śmiać się na całe gardło. Widać, że to dobry początek... dobry początek przyjaźni.
W końcu samochód podjechał pod hotel. Oboje zauważyli paru paparazzi w pobliżu i oboje byli z tego powodu szczęśliwi. Justin otworzył dziewczynie drzwi i delikatnie objął ją w talii. Zbliżył twarz do jej ust i delikatnie je musnął. W tle słychać było już dźwięki fleszy.
Chłopak wolno wsunął język do jej ust, a ona subtelnie czochrała jego miękkie włosy. Justin położył dłonie na jej rumianych policzkach i wolno przecierał go kciukiem. Doskonale wiedzieli, że pocałunek trwa za długo jak na pożegnanie, ale z chwili na chwile zupełnie o tym nie myśleli bo rozkoszowali się swoją słodyczą. Oboje czuli namiętność, słodycz, szczęście, miłość i rozkosz. Kiedy w końcu się od siebie oderwali wokół nich było już pełno paparazzi którzy nie kryli swojej obecności.
- Do jutra. - szepnął Justin do ucha dziewczyny. Ona odpowiedziała mu uroczym uśmiechem i podążyła w stronę hotelu, gdzie gonili ją fotoreporterzy.
Gdy w końcu dotarła do swojego pokoju miała ochotę krzyczeć i płakać ze szczęścia. Rozpierały ją emocje. Ale zaraz wszystko przeszło i wróciło do normy bo zdała sobie sprawę, że to tylko dobre przedstawienie..
_______________________________
Wróciłaaaaaaaaam! :D Mam nadzieję, że tęskniliście, bo ja bardzo. Specjalnie dla was zmobilizowałam się i dodaję dzisiaj rozdział. Oby się wam spodobał. ;)
Obiecuję, że już niedługo ( być może w następnym rozdziale ) będzie się działo i może to odmieni życie naszych bohaterów. ^^
20-nn.
08.02.2012 o godz. 14:32

Gdyby wszystko było wszystkim
ale wszystko jest skończone
wszystko mogłoby być wszystkim
gdybyśmy tylko byli starsi .
08.02.2012 o godz. 14:29

Hej !Właśnie skonczyłam sprzątać i myśle nad kolejnym rozdziałem, ale nie mam pojęcia co dalej.Może dodam coś wieczorem ale nie obiecuje.Wczoraj napisałam początek ale jakoś mi sie to nie podoba ; (Postaram sie coś wymyślić.Zarasz ide na spacer i może tam mnie olśni więc biorę ze sobą zeszyt i będę pisać.Prosze o komentarze do poprzedniego rozdziału i dziękuja za te komentarze które sie pojawiły !Do potem !
08.02.2012 o godz. 14:29

Posłuchaj serca .
Przy kim mocniej bije .
08.02.2012 o godz. 14:26
Ja cię... i znowu ten cholerny budzik.
Kolejny dzień który wygląda tak samo: pobudka,lustro, prysznic, suszenie, makijaż, ubranie się, śniadanie i wyjście do szkoły .
W drodze do szkoły znowu słuchanie piosenek i pogrążanie się w marzeniach.
Znowu powrót z szkoły, znowu rozmyślania, znowu liczenie dni do walentynek, znowu słuchanie piosenek i w końcu znowu sen.
Potem znów dzień się powtarza.
Tak było. Do pewnego dnia tydzień przed świętem zakochanych.
6:00 obudził mnie telefon. Z zamkniętymi oczami i po omacku zaczęłam szukać go pod poduszką. Znalazłam.
Wcisnęłam przycisk "odrzuć" , i schowałam go z powrotem, tym razem głębiej.
Ułożyłam się wygodniej i próbowałam zasnąć ale ktoś był bardzo natarczywy i nie chciał mnie zostawić.
W końcu za trzecim razem wcisnęłam "odbierz: , i usłyszałam głos Mateusza. Lubiłam tego chłopaka ale w tej chwili chciałam tylko spać więc spytałam niezbyt miło:
-Czego chcesz?!.
-Już niedługo przydarzy ci się coś wspaniałego!.
-I tylko po to dzwonisz?.
-Tak. Buziaki.
Byłam wściekła. Dzień zapowiadał się koszmarnie. Rozłączyłam się po czym uznałam, że nie warto już się kłaść, i usiadłam wygodnie na łóżku zastanawiając się o co mogło chodzić temu idiocie.
Trwało to jakieś dziesięć minut po czym pomyślałam, że i tak nie zgadnę , więc postanowiłam , że nie ma sensu zawracać sobie tym teraz głowy, więc po prostu spróbuję po szkolę spotkać się z nim i wyciągnąć z niego o co chodziło.
Wstałam z łóżka i pomimo tego, że byłam cholernie zła na wszystko, pełna energii pobiegłam do łazienki podskakując.
Nie wiedziałam co się ze mną dzieję.
Wykonałam swoje codzienne poranne czynności i ze słuchawkami w uszach poszłam do szkoły.
Pierwszą lekcję miałam z wychowawcą który ogłosił, że jutro do naszej klasy dojdą nowi uczniowie, sami chłopcy.
Przyjęłam to wzruszeniem ramionami i bez żadnych emocji, ale Ola, Alicja, Karolina i Marysia odebrały tą informację zupełnie inaczej niż ja, zaczęły coś pomiędzy sobą szeptać i strasznie się uśmiechały , każdej z nich zaczęła ciec ślina na samą myśl o chłopcach u których miały wielkie powodzenie, pomimo tego, że każda z nich była wredną plastikową barbie.
Nie wiem jak mogłam się z nimi przyjaźnić.
Ale to w tej chwili nie było najważniejsze.
Przypomniałam sobie jak Mateusz opowiadał mi o swoich znajomych którzy będą chodzili ze mną do klasy i o cudownej rzeczy która miała mi się już niedługo przytrafić.
Z reszty lekcji byliśmy zwolnieni ponieważ nauczyciele podobno musieli omówić jeszcze kilka spraw i przygotować się do przyjęcia nowych uczniów. Nie wiem kim oni byli, że wszyscy chodzili przez nich tacy zestresowani .
Po wyjściu ze szkoły od razu zadzwoniłam do chłopaka przez którego o mały włos nie zginęłam i powiedziałam, że musimy się natychmiast spotkać. Zgodził się.
Umówiliśmy się o 10:00 w tej samej kawiarni w której pierwszy raz dowiedziałam się jak ma na imię.
Kiedy już spotkaliśmy się poprosiłam żeby trochę opowiedział mi o swoich znajomych .
W odpowiedzi usłyszałam :
-Nie mam mowy! -powiedział to śmiejąc się-
-Ale dlaczego? no proszę cię!
-Nie powiem ci. To niespodzianka.
-No ale.. ale...
-Nie ma żadnego ale i tak ci nie powiem. Dowiesz się już niedługo. I mam nadzieję , że niespodzianka ci się spodoba.
Zrobiłam minę naburmuszonego dziecka ale jednak byłam ciekawe kim są nowi uczniowie.
Powiedziałam trudno muszę poczekać i wyszłam.
W drodze do domu zastanawiałam się jeszcze co to mogą być za chłopcy , ale nie miałam żadnego pomysłu.
Gdy byłam już w swoim pokoju rzuciłam na łóżko wszystkie swoje spódnicę i sukienki, a miałam ich dużo bo lubiłam je nosić i zastanowiłam się w co się jutro ubrać skoro strój ma być jednocześnie ładny i elegancki .
Lubiłam nosić sukienki i spódnice ale nie znosiłam kiedy stroje były przesłodzone różem itp, tak samo jak męczyło mnie dużo ozdób i obwieszanie się jak choinka więc mój wybór padł na : http://www.photoblog.pl/kisssesme/114852461/1d.html
Uznałam, że skoro ładnie mam się jutro ubrać to z twarzą też można by coś zrobić.
Poszłam więc do łazienki związałam włosy w wysoki kitek i nałożyłam maseczkę na twarz.
08.02.2012 o godz. 13:49

Świat w kolorze tęczy = niezapomniany widok .
08.02.2012 o godz. 13:27

Z serii Zasady studenckiego survivalu:
*ściąganie jest łatwe jeśli usiądziesz za większym kolegą, pod żadnym pozorem nie siedź pierwsza w rzędzie. Nie zawsze uda ci się torebką zasłonić. A już na pewno będąc na widoku nie skorzystasz ze ściąg w formacie A4. Na takie okazje warto zaopatrzyć się w internet w telefonie.
Dziękuję za uwagę.

08.02.2012 o godz. 13:08
Szczerze mówiąc idę i chcę walczyć o wszystko.

Idę walczyć o swoje poglądy!
Idę walczyć o swoje życie i innych!
Idę walczyć o wolność i prawdę!
Idę walczyć o sprawiedliwość!
Idę walczyć o sprawy i rzeczy, które dotyczą mnie i jestem za zaistnienie ich odpowiedzialna.


Nie będę się skarżyć i tłumaczyć z swoich działań - mam do tego prawo!
Nie będę brać odpowiedzialności i poczucia winny od innych - bo to ich odpowiedzialność!

Będę szła naprzód swoją drogą zgodnie z zasadami moralności. Mahatma Gandhi powiedział: "Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz." Czy tak nie jest? Jest! Jak tylko masz pragnienie, które uznają za nie realne np. milion na koncie.

Jak chce żyć? Wiem i przede wszystkim jestem pewna, że nikt nie będzie kierował tym moim życiem od zewnątrz ani rodzice, ani rząd, ani inne instytucję. Nie chce być marionetką w rekach innych. Moje życie i mój los - w moich rękach.

Jeśli życie to wyścig szczurów i chcąc nie chcą i tak jesteśmy jego uczestnikami, to nie chce spać, czy spacerować - tak stajemy się marionetkami. Nie da się obrócić i uciec, prędzej, czy później zorientujemy się, że i tak w nim jesteśmy, choćby przeglądając się, czy spacerując. Każdy zmierza do swojego celu (mety), a o wyniku decyduje uczciwość. Jeśli po drodze ktoś eliminuje innych i łamie zasady, prędzej czy później dopadnie taką jednostkę sprawiedliwość. Tak, więc uczciwość popłaca.

Tak, więc ruszam do boju o mój los! Wracam do tego co zaczęłam. Nikt mnie nie zatrzyma, tak jak mówiłam - ani bliskie mi osoby, ani premier z rządem, ani inne aspekty. Niech nikt nie mówi mi co dla mnie dobre i co powinnam!




08.02.2012 o godz. 13:03

Rozdział 24
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.

Rozmawialiśmy całą drogę. Dojechaliśmy do plaży, Liam zaparkował auto i wysiedliśmy. Usiedliśmy na plaży. Piasek był zimny nawet. No ale mieliśmy koc, więc było nam ciepło w dupke. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, nagle Liam zmienił temat.
- No a jak z Jusem?- spytał. Tego pytania się przestraszyłam.
- Nijak. Nie było go dziś w nocy... Nie wrócił do hotelu. Mam mu troche za złe. No i ... - zawahałam się. - podejrzewam go o zdradę.. - łzy zaczęły mi się zbierać.
- Ojj. Tylko nie płacz. - powiedział lekko zmieszany Liam. On jest dobrym przyjacielem.
- Możemy wracać?- spytałam.
- Spoko. - odpowiedział i zaczęliśmy się zbierać. Zauważyłam jakąś grupkę fotoreporterów. Za nimi były fanki.
- Liam, poczekasz troche? Chciałabym dać autografy fanką.
- Spoko - uśmiechną się . Poszedł do samochodu a ja podeszłam do grupki fanek.
- Cześć laski. - uśmiechnęłam się do fanek.
- Cześć Miley - można powiedzieć że się przekrzykiwały. Stanęłam z każdą i robiłam sobie z nimi zdjęcia. Podpisywałam kartki i plakaty. Ciekawe skąd je mają? hahah. Nie ważne. Podpisałam i pożegnałam się z nimi. Pobiegłam do samochodu Liama. Wsiadłam do niego i odjechaliśmy.
- Długo czekałeś? - spytałam.
- Nie. - uśmiechną się. Wiem że kłamie. Kurde tylko ile czekał? ych. Muszę mu to wynagrodzić. Dałam mu buziaka w policzek.
- A to za co? - spytał i się uśmiechną.
- Za to że czekałeś. Długo czekałeś.
- Bez przesady. - zaśmiał się. Dojechaliśmy do hotelu.
- Dobra muszę iść. Jutro się spotkamy? - spytałam z nadzieją.
- Spoko. Pa . - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wyszłam z samochodu i się pożegnałam. Zobaczyłam przy wejśću dużo fanek i fotoreporterów. Próbowałam się przedostać ale nie mogłam. Trzeba mi załatwić ochroniarza uch. Padały pytania tego typu ,, kto to jest? '' chodziło chyba o Liama. Postanowiłam odpowiedzieć na pare pytań i podpisać fanką plakaty i kartki.
- Kto to jest?
- Ten kto mnie tu podwiózł? Kolega, ma na imie Liam. - uśmiechnęłam się.
- Zdradziłaś kiedyś Justina? - spytał.
- Nigdy. - powiedziałam pewna swoich słów.
- Kochasz Jusa? - spytał. Kurde co za banalne pytania.
- Jasne że tak. - powiedziałam.
- Wiesz że Justin tej nocy wyszedł do klubu wieczorem a wrócił popołudniu? - spytał fotoreporter. Wkurwiłam się i dalej nie odpowiadałam. Weszłam do hotelu i podbiegłam do windy. Zawołałam ją a ona naszczęście była na moim piętrze. Weszłam i wjechałam na moje piętro. Odrazu wybiegłam wręcz do mojego pokoju. Weszłam i zobaczyłam Jusa.
- Co ty sobie wyobrażałeś? - spytałam.
- Ale kochanie o co ci chodzi. ?
- O to że zdradziłeś mnie! Jestem tego pewna.
- Skąd wiesz? - spytał zmieszany.
- No wiesz. Nie ma cię na noc. To co mam pomyśleć? - Nie odpowiedział już. Weszłam do łazienki i spakowałam moje rzeczy. Poszłam do garderoby i spakowałam ubrania. Wzięłam walizkę i wyszłam na hol.
- żartujesz tak? - spytał Jus z łamiącym się głosem.
- Nie Justin.. Z nami koniec - powiedziałam i prawie się rozpłakalam. Odeszłam w strone windy i zadzwoniłam do Liama.
- Hej Liam. - powiedziałam i się popłakłam.
- Hej Miley, co się stało? - spytał z przejęciem.
- Mogę u ciebie zamieszkać? - spytałam.
- Jasne przyjechać po ciebie?
- Jeśli mógłbyś.
- Spoko będę za pare minut. - powiedział i się rozłączył. Podeszłam do taty.
- Hej tato - uśmiechnęłam się blado powstrzymując łzy. Coś mi to nie wychodziło..
- Cześć córciu co się stało? - spytał.
- Możesz wracać do domu. Ja jade do Liama domu. Nie chce znać Jusa.
- Ojej co się stało?
- nie ważne.. - powiedziałam i powstrzymywałam od wybuchnięcia płaczem. Przytuliłam tate.
- Pa . Dozobaczenia w domu. - powiedziałam i poszłam przed hotel. Po chwili przyjechał Liam. Wzięłam walizki i wpakowałam do bagażnika. Wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Jus mnie zdradził. - powiedziałam i wybuchnęłam płaczem. - Mówił że mnie kocha, nie zdradzi... - dalej nie mogłam mówić bo góla w gardle mi rosła. Liam już nie pytał. Pojechaliśmy do jego domu. Wyszłam i udałam się do jego domu wcześniej wyciągając moje walizki. Weszłam i rozejrzałam się.
- Ładnie . - powiedziałam. - gdzie mój pokój?
- Jeżeli nie masz nic przeciwko możesz ze mną spać. Bo pokój gościnny jest w remoncie. No ale jak ci coś przeszkadza ze mną to mogę przejść na kanape albo nadmucham sobie materac. - powiedział. Nie chciałam go spychać więc zgodziłam się żeby razem spać. Poszliśmy do jego pokoju. Ma bardzo ładny dom.
- Rozgość się. - powiedział i odszedł. Usiadłam na łóżku i się rozglądnęłam. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam ,, Jus < 3 '' odrzuciłam bez namysłu. Muszę kupić nową karte. No ale to jutro. Dziś rozpoczynam nowe życie, bez Jusa. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to. Zrobiłam lekki makijaż i wysuszyłam moje włosy. Zeszłam na dół i spojrzałam na Liama. Był jakby szczęśliwy. No nic nie będę go przecież zarażać smutkiem.. Usiadłam koło niego i udawałam że nic sobie z Jusa nie robie. Zaczęliśmy się bawić. Po chwili upadliśmy na podłoge. On na mnie a ja pod nim. Śmialiśmy się i po chwili zapanowała cisza. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i ........
******************************************
Sorki nie zawsze będzie mi się udawało dodawać codziennie. Dziś jestem chora ! no i dobrze, próbuje nie zdrowieć bo nie chce iść do szkoły. :D . Teraz jak mam wolne to postaram się może dodać dziś nn! ;D no a jak nie to jutro jak będę miała wolne heh! . Too ja będę już pisać 25. No właśnie, nie spodziewałam się że dojde do 20 -.-. XD
08.02.2012 o godz. 11:36
Wczoraj wieczorem odbył się kolejny hangout dla webmasterów - tematyka obejmowała problemy SEO oraz witryny emitujące reklamy AdSense. Obaj Googlersi wykazali się cierpliwością i omówili wszystkie pytania. Czekamy na kolejne spotkania!
08.02.2012 o godz. 11:31
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki