Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami


Siedzę.
Głowa krąży mi gdzieś w przestworzach ,bo na pewno na miejscu jej nie mam.
Z każdym gryzem TWIXa i łykiem herbaty czuję się bardziej nieobecna.
Losowe piosenki idealnie dopasowują się do mojej dzisiejszej egzystencji.
Twój urok osobisty przestał na mnie działać. Czuję się odczarowana.

Wtorkowy wypad na piwo dla singli wydaje mi się dobrym pomysłem.

Ludzie to kurwy. Kompletny brak tolerancji na ludzkie upośledzenia.
Dziękuję. Dobranoc.


Nieopisany tłok, że nie zmieścisz i pół szpilki
W każdy wieczór w Cafe Sztok - tu
Z miłości jeden się wiesza gość na strunie fortepianu
W Cafe Sztok mija tak dzień za dniem
Każdy może umrzeć dziś
W szal czarny go zawinie śmierć w Cafe Sztok

Dzisiaj też wysiądą z cyjankiem pod plombą
Podjeżdża cicho pod Cafe Sztok
Radiotaxi Kres o numerze bocznym 2407
Pod Cafe Sztok szofer nie wydaje reszty
Każdy może umrzeć dziś
Szarym Oplem go przywiezie śmierć pod Cafe Sztok
11.02.2012 o godz. 22:06

brałabym ! ♥
11.02.2012 o godz. 21:59
Cześć. Nazywam się Veronika. :)
Założyłam bloga, bo sobie nie radzę z rzeczywistością. W głowie mam tysiące myśli, każda bije się z drugą. Nie potrafię już cieszyć się jak kiedyś. Moim największym na świecie ideałem jest Zayn Malik. Tak, pewnie w tej chwili myślicie że jestem kolejną, pustą i głupią fanką One Direction. Może i jestem, co z tego. Czuje w sercu taką cholerną pustkę, mając świadomość że nigdy w życiu go nie spotkam. To niesprawiedliwe. Życie jest niesprawiedliwe! Wiem o nim wszystko co można wiedzieć. Codziennie gdy wracam z gimnazjum, wchodzę na tweetera, na yt czy po prostu na google i czytam godzinami o jego wspaniałej osobie. Nie kocham go tylko dlatego, że jest najpiękniejszą istotą którą dotychczas widziałam, ale cenie sobie u niego też talent i po prostu charakter, Pomimo tego że nigdy z nim nie rozmawiałam, Znam go. Tak, znam go doskonale. Nie ma na to żadnych tabletek. Oddałabym życie za jeden dzień z nim. Oddałabym wszystko. To nieprawda, że samobójcy nie kochają życia. W chwili, gdy muszą się z nim rozstawać, żałują każdego dnia, każdej godziny, każdej chwili… Wtedy, gdy się zabijają, kochają życie bezgraniczną, wielką miłością. Szkoda tylko, że nie jest ona odwzajemniona, bo życie nie kocha ich wcale.
Każdego dnia zadaję sobie pytanie dlaczego akurat ja, muszę mieszkać w Polsce. W Najmniejszym województwie. W Jednym z najmniejszym miast. A Oni, tyle mil stąd. Tak daleko. Za każdym razem, więcej tych słów przez które cierpię. Nie jestem dziesięcioletnią dziewczynką, kochającą One Direction, znając tylko jedną piosenkę. Ja znam wszystkie ich piosenki, wiem o czym są bo doskonale potrafię angielski. Uczę się tego języka, tylko dla niego.. Czy jestem chora psychicznie? - Możliwe. Dobrze mi z tym.

Czy tylko ja się popłakałam, po obejrzeniu tego filmiku? - Klik.♥

Pozdrawiam, Everytime. ♥
11.02.2012 o godz. 21:43
Obudziłam się o 14.Byłam strasznie zmęczona.Nie miałam na nic ochoty.Byłam wtulona w klatę Biebsa.Słyszę jak jego serce biję.Wiem ,że nasz związek nie jest normalny i to nie chodzi mi w cale o to ,że Jus jest sławny.Tylko to iż ciągle się o coś kłócimy może nie aż tak cały czas no ale w normalnym związku nie powinno być żadnych sprzeczek.My 2 razy ze sobą zerwaliśmy w ciągu tak krótkiego chodzenia razem.Kocham go i on odwzajemnia moje uczucia ale trzeba coś z tym zrobić.Musimy ze sobą poważnie porozmawiać.Tak sobie rozmyślałam kiedy usłyszałam cichy szept.
-Hej kochanie.
-Hej.
-Od kiedy już nie śpisz ?-Spytał ,a ja popatrzyłam na zegarek.Była godzina 15.WOW ! Chyba już nigdy więcej nie będę tak rozmyślać.
-Od 14.
-To czemu mnie nie obudziłaś ?
-Powinieneś się cieszyć ,że dłużej spałeś.
-No to ja jeszcze idę pospać.Dobranoc.
-Ja idę się ogarnąć ,ale jak skończe to już ci więcej nie dam spać.
-No okej.-Poszłam do szafy i wybrałam ciuchy(bez kujonków).Skierowałam się do łazienki ,w ktorej siedziałam jakieś 30 minut.Czyli Justinowi starczy tego spania.Na odchodne z łazienki musnęłam usta błyszczykiem truskawkowym.Otworzyłąm drzwi i co ujrzałam ? Śpiącego Biebsa.No nie tak się bawić nie będziemy.Podeszłam do niego.
-Kochanie wstawaj.-Powiedziałam delikatnie.On wgl nie zaaregował.
-Wstawaj jest już pózno.-Dalej nic.Usiadłam na nim okrakiem i przyłożyłam głowę do jego szyi i zaczęłam ją muskać swoimi wargami.


Oczami Justina.

-Kochanie wstawaj-Powiedziała swoim anielskim głosem.Postanowiłem nic nie robić jestem ciekaw co będzie działo się dalej.
-Wstawaj jest już pózno.-Wciąż nic nie robiłem.Poczułem jak Cathy sida na mnie okrakiem.OOO... no prosze no to czekam co dalej.Poczułem jej wargi na mojej szyi.Teraz muszę podjąć męską decyzję.Czy już coś zrobić czy dalej czekać co się wydarzy.Nawet nie podjąłem decyzji ,a Cathy już zrobiła kolejny krok.Mianowicie zeszła ze mnie co mi się nie spodobało.Ale po chwili nie czułem na sobie ciepłej kołdry.Byłem w samych bokserkach bo zawsze tak śpię i zrobiło mi się chłodnawo.Cath znowu usiadła na mnie okarkiem i zaczęła muskać teraz mój tors.Ona wie jak rozbudzić człowieka.Miałem już na nią taką ochotę i nie wytrzymałem.Przekręciłem się razem z moją niewiastą.Teraz to ja lezałem na niej.Zacząłem całować jej szyję.Włożyłem ręce pod jej bluzkę.Po chwili jej nie było.
-Justin zestopuj.-Powiedziała.
-To nie moja wina ,że tak mnie rozpaliłaś.-Powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
-No ale bez przesady.
-Twoja wina ,nie moja
-Kotek zaraz ktoś może wejść ,a ja jestem w biustonoszu i spodniach.
-No to zaraz pozbędziemy się tego wszystkiego.-Powiedziałem cwaniacko i zacząłem całować jej dekolt.


Oczami Cathy

Justin zaczął całować mnie po dekolcie.Nie mam ochoty tego robić.
-Kochanie przestań,nie mam ochoty.
-W porżadku-Puścił mi oko i się uśmiechnął.-Założyłam bluzkę.Justin poszedł na chwilę do siebie żeby się przebrać w czyste ciuchy bo nocował u mnie.Ja ogarnęłam swój pokój.Gdy zobaczyłam mego boja opartego o drzwi od balkonu.
-Kochanie jakiego smaku masz błyszczyk ?
-Teraz ?
-Tak
-Pocałuj mnie to się przekonasz.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.Jus podszedł do mnie i zaczął mnie niamiętnie całować.
-mmm...truskawka.-Zasmiałam się.


"wieczorem"
(włączcie
piosenkęSiedzieliśmy na kanapie kiedy zadzwonił telefon JB.Poszedł do kuchni go odebrać.Kiedy rozmawiał był strasznie zdenerwowany.Nagle wybiegł z domu.Nie wiedziałam co sie dzieje.Szybko ubrałam buty i wyleciałam jak rakieta.W tedy zobaczyłam ,że Jus wybiegł na ulicę i w tedy rozpędzony samochód w niego uderzył.Nagle cały świat legł mi w gruzach.Podbiegłam do niego najszybciej jak umiałam.Uklęknęłam przed nim i chciałam wyczuć puls ale nie wykryłam.Cała zalłam się łzami.
-Justin proszę cię otwórz oczy proszę.-Ujęłam jego głowę w moje dłonie.Jakiś koleś przybiegł do mnie i zadzwonił na pogotowie.Jego stan jest krytyczny.
-Justin nie umieraj proszę.Nie zostawiaj mnie !-Krzyczałam ,a łzy nie chciały przestać lecieć mi z oczu.Minęło 5 minut ,karetki wciąż nie było.Nie wiem co mam robić.On nie może umrzeć.Nie pozwole mu na to.Ten facet cały czas wydzwaniał na pogotowie i mówił im ,że karetka się nie pojawia.
-Justin prosze cię nie umieraj ,błagam.-Powiedział półszeptem.W końcu karetka przyjechała.Zabrała Justina.Pozwolili mi jechać z nimi.Kazali mi usiąść na krześle.Widziałam jak go reanimują.Dotarliśmy do szpitala.Od razu pojechali z nim do sali gdzie w okół niego znalazło się mnóstwo lekarzy.Patryzłam zza szyby co się dzieje.
-Justin proszę nie umieraj.-Powiedziałm szeptem.Płakałam cały czas.Moje słone łzy nie dawały za wygraną.Cały czas spływały po policzkach.Podeszłam pod ścianę i się po niej zsunęłam.Skuliłam się i zaczęłam głośno szlochać.Justin jest całym moim życiem nie potrafie bez niego normalnie funkcjonować.Dlaczego ja go nie powstrzymałam ! Boże to mnie powinno spotkać ,a nie jego.On sobie na to nie zasłużył.Ukaż mnie proszę.Przecież dzisiaj wszystko było w najlepszym pożądku.Dpóki nie ten telefon.To wszystko moja wina.Nigdy sobie tego nie wybaczę.Do Justina sali wbiegali i wybiegli learze i pielęgniarki.Ostatnia osoba nie domknęła drzwi więc wszystko słyszałam.
-Tracimy go ! -Krzyknął jeden.O matko ! Do oczu napłynęły mi kolejne łzy.Pielęgniarka wyszła.Podbiegłam do niej.
-Przepraszam co się dzieje ?-Wciąż nie przestawałam płakać.
-Chłopak może w każdej chwili nie przeżyć.-Gdy to usłyszałam kolana mi się ugięły.
-Jak to może nie przeżyć ?! On musi żyć ! Nie pozwole mu umrzeć ! Nie za bardzo go kocham nie ! Błagam zróbcie coś on musi żyć ! Proszę zróbcie coś.-Krzyczałam jednocześnie płacząc.Ludzie patrzyli się na mnie ze zdziwieniem w oczach.Mam to w dupie ! Tam leży osoba ,która jako jedyna trzyma mnie przy życiu !
-Proszę iść do kapliczki i pomodlić się do Boga aby on przeżył bo to na prawdę tylko prawdziwy cud może go ocalić przed śmiercią.-Powiedziała poważnie i to śmiertelnie.Pobiegłam do małej kapliczki ,która byłą w szpitalu.Znajdowali się tam pacjenci którzy modlili się pewnie o swoje zdrowie.Weszłam do pierwszej ławki i uklęknęłam.
-Wiem ,że cię olałam przez tyle czasu.Lecz ja nie przestałam w ciebie wieżyć.Proszę cię o pomoc.Podobno tyle cudów uczyniłeś więc co ci szkodzi uczynić jeszcze jeden ? Błagam cię na kolanach.Uratuj Justina ! Kocham go całym sercem.Jeśli ktoś ma umrzec niechto będę ja.On jest dla mnie najważniejszy.Oddam moje życie dla niego.Przecież potrafisz to zrobić.Nie zabieraj mi go stąd błagam.W niebie masz już dużo aniołów.Więc zostaw mi go proszę.Bez niego moje życie nie ma sensu.Proszę obiecuję na wszystko co tylko chcesz ale nie pozwól mu umrzeć.Błagam !-Powiedziałąm to płacząc.Łzy lecialy mi ciurkiem.Nie potrafię ich zatrzymać.Są słone jak moje życie.Justin nie może umrzeć.!Kolejne łzy opatuliły moje policzki kiedy poczułam szorstką dłoń na ramieniu.Odwróciłam się u zobaczyłąm doktora z grobową miną.Nie niech on zmieni minę ! Justi nprzeżył on musi żyć.
-Ten chłopak.....


uffff... napisałam !!! i jak ???

dzięki za komy :*

kasia24209
FaLaLa
klaudiaa991
Smiiiley
Monschine
theklaudia
Sweetgirl-lookatme
Loveme1614


zapraszam do komentowania
11.02.2012 o godz. 21:39
Nie wiedziałam co robić. To tyle lat. Już wam wszystko tłumaczę Liam jest moim byłym chłopakiem byliśmy z sobą dwa lata, a potem się przeprowadził i kontakt się urwał. Naprawdę go kochałam, ale ta miłość znikła może nie była to prawdziwa miłość ale pamiętam te wszystkie chwile spędzone z nim.
- Mandy słuchasz nas ? - zapytał się Scooter.
- Tak. Znaczy nie powtórzcie. - poprosiłam.
- Veronica nauczy się cię układów. - podeszła do nas dziewczyna zgaduję że to ta Veronica. Wydaje się miła i ona jest gdzieś w naszym wieku.
- Cześć jestem Veronica. - przedstawiła się.
- A ja Mandy.
Przez cały dzień czułam wzrok Liam'a na sobie. Pewnie sam nie mógł uwierzyć że się spotkaliśmy sama w to nie mogę uwierzyć. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły.. tylko dlaczego ? Przecież kocham Justina.
- Kochanie co się dzieje ? - zapytał się Justin a w jego oczach mogłam zobaczyć troskę.
- Skąd tu się wziął Liam ? - zapytałam.
- To jeden z tancerzy.. skąd go znasz ? - zapytał zdziwiony.
- Jest moim byłym chłopakiem. - powiedziałam cicho, a Bieberowi prawie oczy wyszły na wierzch.
- Mówił że mieszkał w Stanford, ale nigdy bym się nie spodziewał że wy razem. - zaśmiał się.
- Widzisz dla mnie to zabawne nie jest. - pokazałam mu język biorąc łyk wody.
- Myszko.. przecież nagle wam nie wrócą dawne uczucia. I z czego to ja wiem on ma dziewczynę. - przytulił mnie do siebie a ja się w niego wtuliłam. Musnął swoimi wargami moje czoło. Justina zawołał Scooter więc musiał iść.
Mam nadzieję że nie wrócą mi dawne uczucia co do niego. Jestem z Justinem szczęśliwa i chcę być z nim, nawet Liama nie kochałam tak jak Justina. To co do niego czuję jest magiczne, nie do opisania. Moje rozmyślenia przerwał znajomy mi głos.
- Cześć. - przed moimi oczami pojawił się on.
- Cześć. - powiedziałam próbując nie patrzeć w jego oczy.
- Wypiękniałaś.
- Tobie też nic nie można zarzucić.
- Nigdy bym nie pomyślał że to z Justinem. - zaśmiał się.
- Nigdy bym nie pomyślała że będę musiała cię oglądać przed dwa miesiące. - zmierzyłam go wzrokiem i chciałam odjeść ale on złapał mnie za dłoń, którą ja mu zaraz wyrwałam.
- Mandy, przecież byliśmy udaną parą.
- Dobrze to ująłeś byliśmy.
- Nie chciałabyś zacząć od nowa ? - zapytał, a ja miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Chyba cię pojebało człowieku ! Jestem z Justinem kocham go, i ty tego nie zjebiesz.
- Mnie też kochałaś. - powiedział pewnie.
- No właśnie kochałam, ale to uczucie zniknęło.
- Stara miłość nie rdzewieje. - zacytował i odszedł ponieważ wołali go tancerze.
Parę godzin później.
Ciągle chodzą mi po głowie jego słowa "stara miłość nie rdzewieje". A co jeśli to prawda ? Moje uczucie do niego wróci ? Nie ! Stop! Tak nie może być, jestem z Justinem kocham go , on mnie.
- Nad czym tak rozmyślasz ? - zapytał się mnie brunet.
- Liam powiedział mi że stara miłość nie rdzewieje. - powiedziałam cicho i co mnie nurtowało.
- Mam nadzieję że nie w waszym przypadku.
- Uwierz że ja tak samo. Ja naprawdę cię kocham, i nie chcę żeby to się zjebało. - oparłam głowę o szybę od samochodu w którym jechaliśmy do domu.
- Nie zjebie. Liam to spoko gość i mi cię nie odbije. - powiedział pewnie widocznie go nie zna. Resztę drogi przegadaliśmy o różnych sprawach. Gdy weszliśmy do domu zobaczyliśmy Pattie robiącą kolację w kuchni.
- Cześć dzieciaki i jak na próbie ? - zapytała.
- Dobrze. - odpowiedział Justin a ja bez słowa skierwałam się na górę. Weszłam do łazienki w której wzięłam 10 - minutowy prysznic i się przebrałam. Zeszłam na dół po schodach i zobaczyłam Justina jedzącego kolację. Usiadłam obok niego i również zaczęłam jeść posiłek. Przy kolacji były cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć. Justin jak zwykle pikał coś w swoim iphone , Pattie rozmyślała no w sumie ja tak samo. Po skończonym posiłku poszliśmy do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko a obok mnie Justin.
- Chyba się nie przejmujesz że on jest w zespole ? - zapytał się przerywając ciszę.
- Boję się Justin.. - wyznałam.
- Kochanie ale czego ? - zapytał siadając obok mnie.
- Że to wszystko wróci..
- Będzie dobrze, uwierz mi. - pocałował najpierw moją górną wargę a potem dolną. Zaczęliśmy się całować z uśmiechami na twarzach, tak bardzo się cieszyłam że go mam, nie chcę go stracić.
Następny dzień.
Przebudziłam się o 9.
Spojrzałam w bok a Justina już nie było, usłyszałam dźwięk lejącej się wody mogłam rozpoznać że bierze prysznic. Po dłuższej chwili wyszedł. Ile to można siedzieć w łazience.
- Ile to można siedzieć w łazience ? - zażartowałam siadając na łóżku.
- Też cię kocham kochanie. - pokazał mi język.
- Nie no ale serio gorzej niż baba. - mruknęłam pod nosem podnosząc się z łóżka, ale jakże mój cudowny chłopak musiał to usłyszeć i podszedł do mnie. W momencie kiedy się podnosiłam on mnie popchał na łóżko i usiadł na mnie okrakiem.
- Justinie Drew Bieberze zjedź ze mną bo mnie połamiesz ! - krzyknęłam próbując go zwalić.
- Przeproś. - zażądał. Popukał się paluszkiem w policzek.
- Nie misiek nie jesteś brudny. - zaśmiałam się a on natomiast zarzucił focha. Ja już znam te jego fochy, zwaliłam go z siebie po czym sama usiadłam na niego okrakiem. Zaczęłam dawać mu pojedyncze buziaki w usta aż w końcu się wkurzył i przejął pałeczkę. Wpił się brutalnie w moje usta, a dłonie powędrowały na moje biodra.
- Dobra Justin koniec. - zeszłam z niego i kierowałam się w stronę łazienki.
- Jeszcze dziś to dokończymy. - zapewnił mnie a w odpowiedzi wybuchłam śmiechem. Weszłam do łazienki w której odbyłam poranną toaletę.. Zeszłam na dół na śniadanie a po śniadaniu pojechaliśmy na próbę..

* Ten dzień nie będzie należał do udanych..

* * *

Wiem że długo nie dodawałam, ale nie miałam weny, teraz mam ferie więc rozdziały będę często :D.
Obniżam limit.
10 komentarzy = NN.
11.02.2012 o godz. 21:23
Dobra dziewczyny chciałabym was przeprosić za tę nieobecność. Otóż powodem jest brak weny , zdrowie i nauka.Jutro pojawi sie nn ja obiecuje.Na serio was przepraszam i zrozumiem jak już nie będziecie chciały tego czytać.Przepraszam -Nell<3
11.02.2012 o godz. 21:21

...

11.02.2012 o godz. 21:21
Kiedy go wypiłam poszłam tańczyć.Później dołączył się do mnie Harry, a na końcu chłopaki i dziewczyny, które sobie wyparzyli.Po imprezie pojechaliśmy do hotelu.Harry odprowadził mnie pod same drzwi i się pożegnaliśmy.Kiedy weszłam do pokoju, od razu zdjęłam szpilki i poszłam do łazienki się umyć.Kiedy to zrobiłam, nałożyłam piżamę i poszłam się położyć.Myślałam jeszcze przez chwilę i zasnęłam.

Rano obudziłam się z bólem głowy.Niechętnie wstałam, bo nie było sensu już leżeć.Była godzina 10:30. Podeszłam do szafy i wybrałam to : http://www.faslook.pl/collection/okk/ .
Poszłam do łazienki.Kiedy się umyłam wytarłam się ręcznikiem i ubrałam.Wysuszyłam i wyprostowałam moje brązowe włosy.Pomalowałam się i wyszłam z łazienki.Wzięłam do ręki telefon.Miałam 1 wiadomość.od Harrego. Napisał tak:
Hej kochanie jak się spało . ? O 11:30 bądź na śniadaniu ; * Musimy cię z kimś poznać :] .
Kiedy to przeczytałam uśmiechnęłam się.Ciekawe kogo miałam poznać.Jest godzina 11:05.Postanowiłam zadzwonić do Marry.
Pierwsze sygnał...drugi...trzeci...odebrała.
- Hallo ?
- No siema, co tam ?
- A spoko a u ciebie, Harrego U WAS ? - zapytała
- A spoko, bardzo dobrze się nam układa, a jak tam u was ?
- Jest zajebiście po prostu kocham go nad życie i to z wzajemnością
- Aha dobra wieczorem wejdź na skype, teraz lecę na śniadanie pa
- pa
I tak skończyła się nasza rozmowa.Włożyłam telefon w kieszeń.Wyszłam z pokoju.Zamknęłam pokój i poszłam w stronę restauracji.Tam byli już wszyscy.Między Louisem a Liamem siedziała jakaś dziewczyna.To chyba z nią chcieli mnie poznać.Kiedy mnie zoczyli odeszli od stołu i podeszli do mnie.
- Hej chcemy ci przedstawić Samantę - powiedział Liam
- To moja dziewczyna - dodał
- Hej miło mi cię poznać nazywam się Camille - powiedziałam i wyciągnęłam do niej dłoń
- Mi również, ja cię kojarzę tylko nie wiem skąd
- ja cb też - powiedziałam
- Już wiem ! Ty jesteś moją kuzynką przypomniało mi się jak bawiliśmy się lalkami kiedy mieliśmy po 6 lat pamiętasz ? - zapytała i przytuliła mnie.
Dopiero wtedy mi się przypomniało, kim jest dla mnie Samanta.
- O Jezu ! Jaki ten świat mały - powiedziałam i jeszcze raz ją uścisnęłam.
Chłopaki patrzeli na nas jak na idiotki.Kiedy skończyliśmy się witać, usiedliśmy do stołu.Ja siedziałam między Harry a Samantą.Zrobiłam sobie kanapkę z sałatą i szynką.Wzięłam jeden kęs i wtedy Harry zabrał mi ją.
- Ej oddawaj - powiedziałam i próbowałam zabrać mu kanapkę, ale nie dałam rady
- Jak dasz całusa - powiedział i nastawił usta
- Z przyjemnością - powiedziałam i pocałowałam go, ale on musiał przedłużyć pocałunek.Kiedy się całowaliśmy, wszyscy się na nas gapili.
- Ej chłopaki trzeba se znaleźć dziewczyny - powiedział Niall.Ja, Harry, Samanta i Liam zaczęliśmy się śmiać. Po śniadaniu postanowiliśmy jechać na zakupy.Kiedy byliśmy na miejscu zobaczyłam piękna fioletową sukienkę. Od razu weszłam do sklepu z Harrym, bo reszta poszła gdzie indziej.Wzięłam sukienkę i poszłam do przymierzalni.Przebrałam się i wyszłam pokazać się Harremu.
- Wyglądasz pięknie kwiatuszku - powiedział i objął mnie w talii
- Dzięki to ją kupię - powiedziałam i poszłam się przebrać
Kiedy wyszłam udałam się do kasy.Kiedy chciałam zapłacić, Harry wyjął swoją kartę kredytową i podał kobiecie.kiedy wyszliśmy ze sklepu zapytałam Harrego czemu za mnie zapłacił, a on na to : jestem twoim chłopakiem i będę za cb płacić.Poszliśmy do jeszcze paru sklepów.Wybrałam dla Harrego super buty.Spodobały mu się.Po przymierzeniu ich podeszliśmy do kasy.Zanim wyjął kartę ja już wpisywałam PIN do swojej.
- Dlaczego zapłaciłaś za moje buty ? - zapytał obejmując mnie
- Bo jestem twoją dziewczyną i chciałam ci zrobić prezent - powiedziałam i pocałowałam go.Kiedy poszliśmy do samochodu, wszyscy już tam byli.
- Co tam długo gołąbeczki ? - powiedział ze śmiechem Zayn
- A co cię to ? - powiedziałam i walnęłam go w ramię
- Robiliśmy sobie nawzajem prezenty - powiedział Harry i usiadł obok mnie.
Kiedy byliśmy już w drodze, nie wiem zasnęłam.Obudził mnie Harry.Okazało się,ze śpię mu na kolanach.Do tego zrobił mi zdj. i przez cała drogę mówił jaka jestem piękna.Kiedy byliśmy w hotelu była godzina 19:37.Zaprosiłam wszystkich do siebie.Kiedy wszyscy przyszli, postanowiliśmy grać w prawdę i wyzwanie.Pierwszy wybierał Louis, bo był najstarszy.Wybrał Nialla.
- Prawda czy wyzwanie
- Prawda
- Czy... Miałeś już stosunek
- Nie czekam tylko na tę jedyną - powiedział i wszyscy zaczęli się śmiać oprócz mnie i Samanty.
- Ej nie śmiejcie się z niego ! To jest pierwszy chłopak jakiego poznałam, który jeszcze nie miał stosunku.I może to być śmieszne ale cenie takich chłopaków - powiedziałam i pocałowałam go w policzek, przytuliłam.
Wtedy wszyscy przestali się śmiać, a najbardziej spoważniał Harry.Ja przysunęłam się do mojego Boy`a
- Gniewasz się - zapytałam
- Tak - odwrócił się
- Aha, ale powiem tylko jedno zachowujesz się jak dziecko, już nawet kolegi w policzek dla żartów nie można pocałować ?! - krzyknęłam na cały pokój
Po tych słowach wybiegłam z pokoju.Usiadłam na korytarzu.Z pokoju tylko było słychać krzyki typu: No leć za nią ! , Nie możesz jej stracić ! itd.
Kiedy to usłyszałam myślałam, że On wyjdzie mnie poszukać.Ale tego nie zrobił.W końcu wszyscy zaczęli wychodzić z pokoju.Każdy mnie widział i nie pode szedł, chociaż byłam zapłakana.Nie chciałam, żeby ktoś się nade mną użalał, ja chciałam żeby mnie ktoś przytulił.Nawet Samanta nie podeszła.W moim pokoju został tylko Harry.Nie chciałam tam wchodzić dopóki on nie wyjdzie.Nagle usłyszałam huk tłukącego się szkła w moim pokoju.Bardzo się przestraszyłam, że coś mogło się stać Harremu, więc pobiegłam do pokoju.Kiedy weszłam do pomieszczenie zobaczyłam Harrego siedzącego na łóżku.Płakał.Usiadłam koło niego i dopiero wtedy mnie zobaczył.
- Przepraszam jestem idiotą nie zasługuję na cb - powiedział i spuścił głowę
- Nie nie jesteś idiotą i to nie ja zasługuję na tak wspaniałego faceta jak ty - powiedziałam
On spojrzał mi się prosto w oczy.Pocałowaliśmy się.Harry musiał iść do swojego pokoju, więc poszłam się umyć.Kiedy byłam już umyta przebrałam się w piżamę i położyłam.Zasnęłam po kilku minutach.

No i jest 7 ;- *

Dziękuję za kom. pod tamtym rozdziałem ♥.

Następny postaram się za parę dni ;-]
11.02.2012 o godz. 21:08
Posprzątałyśmy stół.Loui i dziadkowie rozmawiali w salonie,Pattie i ja byłyśmy w kuchni,reszta towarzystwa siedziała na górze.Weszłam do swojego tymczasowego pokoju.Usiadłam na łóżko i wsłuchałam się w czyjąś rozmowę.
-Świetnie całujesz...a teraz umocniłeś mnie w tym przekonaniu.
Zaczęłam ryczeć jak bóbr.Wstałam i wybiegłam trzaskając drzwiami.
-idę na plaże.-powiedziałam głośno aby nie usłyszeli że płacze.

Stałam i patrzyłam na księżyc.Od morza wiał mocny wiatr więc moje łzy szybko wysychały.
Poczułam jak czyjeś ręce oplatają moją talię.
-Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi.-wyszeptał Bieber.Wyswobodziłam się z jego uścisku.Chciałam iść dalej ale złapał mnie za nadgarstek.
-Co ty sobie myślisz......że jestem kolejna...że jestem kolejną szmatą.....którą wykorzystasz i zostawisz.-mówiłam mu to patrząc prosto w jego brązowe oczy.................................


############################################
sorry że taki krótki i wgl ale szkoła :(
11.02.2012 o godz. 20:47

oto zdięcie z wczorajszej imprezki było supciooo :):
11.02.2012 o godz. 20:42
Rano obudziły mnie dźwięki mojej ulubionej piosenki. Był to dzwonek przeznaczony dla Lou. Próbowałam wstać ale coś mnie przyciągało do łóżka więc zawinęłam się w kołdrę i razem z nią z turlałam się z łóżka. Dało się słyszeć przy tym GŁOŚNY huk. Po tym wydarzeniu jak najszybciej wstałam i o mało się nie wywróciłam ale zdążyłam przed rozłączeniem sygnałów.
*Rozmowa Telefoniczna*
T: Halo? - Powiedziałam zaspanym głosem.
L: TIFFANY! DZIECKO! WSTAWAJ ,JESTEŚ POTRZEBNA MI TU NOW , TERAZ NATYCHMIAST W TEJ SEKUNDZIE! - Krzyknął.
T: Louis a możesz powiedzieć o co chodzi?
L: No jak to co !? nasza Dani przyszła do nas godzinę temu więc chłopaki postanowili zrobić śniadanie ale zamiast tego prawie rozwalili kuchnie! Jesteś nam potrzebna!
T: Aha , czyli chcesz mi powiedzieć,że mam posprzątać tak?
L: TAK! I przy okazji coś zjesz.
T: Tsa...okej ,zaraz będę. Cześć.
*Koniec Rozmowy*
Po odłożeniu telefonu poszłam do łazienki. Odbyłam wszystkie poranne czynności, skierowałam się do szafy. Wzięłam jakieś ciuchy i ubrałam się. Podeszłam do lustra i zaczęłam się śmiać.
- Jestem pewna ,że odpowie TAK. - Powiedziałam patrząc na napis na koszulce. - Albo jest taki głupi i się nabierze albo jest mądry .. nie on nie jest mądry ,raczej ogarnięty to będzie wiedział ,że żart. - Stwierdziłam i podeszłam do łóżka ,które pościeliłam. Wzięłam kluczyki od samochodu i wyszłam z pokoju po czym zamknęłam go i poszłam.
***
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Oczywiście nie obyło się bez włączenia radia.
Nagle w radiu zaczęła lecieć piosenka chłopaków - One Thing. Zaczęłam śpiewać , a może raczej się drzeć.
- So get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing
And you've got that one thing

Otworzyłam dach i znów zaczęłam krzyczeć. Ludzie się dziwnie gapiły .. wszyscy prócz grupy dziewczyn ,które krzyknęły - One Direction Infection! - kiedy przejeżdżałam obok nich.
Do słownie bo 10 minutach byłam już pod domem chłopaków. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam do drzwi a po chwili stał w nich nie wiedzący co zrobić z kuchnią Harry.
- Hej Tiffany! Myślałem ,że już p.... - Nie dokończył gdyż spojrzał na moją bluzkę. - Z chęcią. - Odpowiedział. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- O..czyli jesteś ogarnięty. - Stwierdziłam i weszłam do środka. Weszłam do salonu i rozejrzałam się wszystko byłoby spoko gdyby nie to ,że Louis przytulał Danielle.
- Ekhem! - Chrząknęłam. Wszyscy automatycznie na mnie spojrzeli , a Louis puścił Dani. - Widzę ,że miłość wisi w powietrzu. - Zaśmiałam się ,a Harry który stał obok mnie zawtórował.
- Widzę ,że miłość w tym pokoju przekracza wszelkie granice. - Odpowiedział mój braciszek patrząc na mnie i Harry'ego. Przez chwilę rozkminiałam o co chodzi aż się skapnęłam.
- Ja i Harry? - Spytałam po czym zerknęłam na chłopaka w lokach. On pokiwał głową i objął mnie w pasie. - No przecież. Nie wiedziałeś ,że jesteśmy małżeństwem? - Spytałam zabawnym głosem.
- Nie no.. wiedziałem przecież. Ale czemu nie byłem na ślubie!? - Spytał.
- Harry ,czemu Lou nie był na ślubie. Mówiłeś ,że dałeś mu zaproszenie. - Zerknęłam na niego.
- Bo dawałem. Widocznie nie czytał.
- A...czyli ta koperta to było zaproszenie. - Powiedział. Zerknęłam na Nialla , Liama i Zayna. Patrzyli z minami 'WTF!?'. Po chwili jednak wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Okej ,więc co ode mnie chcieliście? - Spytałam uśmiechając się.
- No więc odwróć się. - Powiedział Niall ,a ja posłusznie się odwróciłam.
- BOŻE!- Krzyknęłam. - Co wy tu zrobiliście!? Jak nie umiecie to nie zaczynajcie! - Ponownie krzyknęłam i wbiegłam do kuchni. - Harry przynieś mi coś do sprzątania. Ogarnąć to trzeba. - Powiedziałam ,a Hazza pobiegł na górę.
- Mówiłem. Ona nie znosi aż takiego bałaganu. - Powiedział Lou.
- Bo Ci marchewki zabiorę. - Powiedziałam po czym zaśmiałam się.
- Ej! - Krzyknął , w tym czasie Harry przyniósł wszystko co potrzeba. Zabrałam się za sprzątanie jednak miałam wrażenie ,że ktoś się na mnie patrzy. Słyszałam jak chłopaki i Dani wracali do salonu więc czułam się dziwnie. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Harry'ego.
- Co jest? Ty nie z chłopakami? - Spytałam a on podszedł do mnie.
- Nie ,wolę spędzić ten czas w Twoim towarzystwie.
- Harry to miło ,ale ja muszę sprzątać. - Odpowiedziałam.
- No to Ci pomogę. - Odpowiedział i zaczął sprzątać co mnie zdziwiło.
- Louis ,skarbie. Nie podrywaj mojej przyjaciółki. - Krzyknęłam. Louis podszedł do mnie.
- A Ty mi nie zabieraj przyjaciela ,słoneczko. - Powiedział mi na ucho.
- Braciszku ,to Ty zacząłeś zawracając Dani w głowie. - Odpowiedziałam.
- Louu ! - Krzyknęli chłopcy i Dani równo.
- Ide, ide. - Odpowiedział i poszedł.

~ Oczαmi Louisα ~

Kiedy poszedłem z powrotem do pokoju ,Tiff z Hαrry'm dalej sprzątali. To było dziwne. Usiadłem między Danielle ,a Zaynem i zaczęliśmy rozmawiać.
Po jakimś czasie wyjąłem telefon i postanowiłem wysłać sms-a do Harry'ego by znowu nie chodzić.
Atakujesz czy podglądasz?
Po chwili dostałem odpowiedź.
Podglądam. Myślisz ,że wg. mam jakieś szanse?
Popatrzyłem na Harry'ego ,a on na mnie pytającym wzrokiem. Pokiwałem głową na 'tak'.
Jestem pewny ,że Harry ma jakieś szanse u mojej siostry. Tiff wiele razy opowiadała ,może nie prosto do mnie ale jednak mówiła jak wygląda jej 'ideał' chłopaka.
Pasują do siebie ,tak samo jak ja do Danielle..znaczy tak stwierdziła Tiffany ,z resztą ja też tak uważam.
- Tiffany! Skończyliście? - Krzyknąłem.
- Tsa..no już idziemy tam do was. - Odpowiedziała i po chwili ona razem z Harry'm weszli do salonu.
***
Jakoś około 20:00 dziewczyny powiedziały ,że muszą spadać.
Cały dzień Harry flirtował z Tiffany ,ale ona jakoś udawała niedostępną. Prócz tego ,że raz mu dała nadzieję na to by ją pocałował.
A ja zacząłem chodzić z Danielle ,jestem mega szczęśliwy!

~ Oczαmi Tiffαny ~

Jak uroczo ,na kilka dni przez walentynkami Danielle złączyła się z miłością swojego życia. Ona w Lou zakochana była już tyle lat i wreszcie jej wyszło.
Widziałam ,że Harry ewidentnie ze mną flirtował ,ja jednak udawałam niedostępną. Chce zobaczyć jak długo będzie się o mnie ubiegał.
- No cześć. - Powiedziałam i przytuliłam Nialla ,potem Liama i Zayna. - Pamiętaj,jesteś wyjątkowy. - Powiedziałam do brązowookiego Zayna.
- Nie przesadzaj. - Odpowiedział ,a ja się zaśmiałam. Podeszłam do Harry'ego. Byłam ciekawa co zrobi a on po prostu zaczął mnie przytulać.
- Dusisz! - Krzyknęłam ,a on mnie puścił.
- Przepraszam. - Powiedział ,a jego twarz przybrała czerwonego koloru.
- Nic się nie stało. - Powiedziałam i podeszłam do Louisa. - No więc gratuluję Ci braciszku wybrania takiej świetnej dziewczyny jaką jest moja przyjaciółka Danielle. Liczę ,że będziecie najszczęśliwszą parą ,no zaraz po mnie o ile znajdę chłopaka ,na świecie. - Uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
- Dzięki siostra. - Odpowiedział. Pożegnał się jeszcze z Danielle i wróciłyśmy do hotelu.
Po drodze rozmawiałyśmy o niej i Louise o tym ,że "podobam" się Harry'emu i o takich tam.
Weszłyśmy do pokoju.
Po około 2h zasnęłam.

---
Jest drugi!
Pisałam go cały dzień ,mimo dwóch komentarzy ,ale no trudno.
Mam nadzieję ,że ten się wam bardziej spodoba :D
Obejrzyjcie to. Ja oglądając to popłakałam się [KLIK]
Okej ,do następnej . <3

xxx Beautiful.
11.02.2012 o godz. 20:35

oto zdięcia 2
pierwsze zdj. to moja bety a 2 to ja na nartach sorry za to że to 2 jest takie małe :( oto one: :)
11.02.2012 o godz. 20:27

jeszcze jakieś zdięciątka dziś dodam :)
11.02.2012 o godz. 20:23
Otworzyłam powoli oczy , wszystko mnie bolało . Rozejrzałam się po pokoju w którym panował straszny bałagan i w tej chwili przypomniał mi się cały koszmar z wczorajszego wieczoru . Wszystko powróciło , to co czułam to co on robił , to było straszne .Podniosłam się do pozycji siedzącej i podkuliłam nogi pod głowę i zakryłam w nich twarz .Łzy same wypłynęły od razu mi z oczu . Rozpłakałam się całkiem , chciałabym w tej chwili poczuć ciepło ,miłość , radość to wszystko co daje mi Ma.. , Co nie to wszystko co daje mi Justin . Matt to tylko przyjaciel . Przetarłam ręką oczy i podniosłam się z łózka , udałam się w stronę łazienki. otworzyłam drzwi i podeszłam do lustra , spojrzałam nie i na swojej twarzy ujrzałam straszne sin wory pod oczami , tak jak cały prawy policzek .- Wyglądam okropnie - mruknęłam sama o siebie i jednym ruchem ręki odkręciłam kran . Obmyłam twarz zimna woda na rozbudzenie i posmarowałam kremem policzek .
Odkręciłam się tyłem do lustra i sunęłam kawałek bluzki z pleców , gdzie tez ujrzałam siniaki ...

***

Siadłam przy stole i schowałam twarz w dłonie , ja nie wiem co mam ze sobą zrobić . Wstałam i podeszłam do szafki , trzęsącą się ręką sięgnęłam po szklankę , do której nalałam wody z kranu. Upiłam łyk bardzo powoli , tak strasznie się boję , że za chwilę on się tu pojawi w kuchni i znowu mi to zrobi , ja tak chce o tym komuś powiedzieć , ale ja nie mogę nie potrafię . Po prostu się boję , że w tedy będzie jeszcze gorzej .
Sięgnęłam po kurtkę z krzesła i ubrałam ja na siebie ,w chodząc do korytarza . Założyłam buty i wyszłam z domu , zakładając na głowę kaptur .
Idę powoli patrząc się w niebo , które ma dziś piękny odcień jasnego błękitu , przykryte jest małą ilością ślicznych białych chmur i promieniami słońca . Ta pogoda wcale nie pasuje do tego jak ja się dziś czuje , ona jest inna , ale mnie uszczęśliwia . Pokazuje właśnie radość , życia , którą ja właśnie ostatnio dostałam , ale nie jest ona taką jaką ją sobie wyobrażałam . Myślałam , ze jak w końcu dostane tego czego pragnę , czyli miłości wszystko się zmieni , na lepsze .
Te chwile mnie oszukały , na początku gdy znowu poczułam miłość , wszystko się zmieniło było lepsze ,a teraz tak jakby koszmar znowu powraca , a ja muszę mieć dwa światy. W domu mam koszmar , ale gdy tylko przejdę drzwi tego okropnego budynku wita mnie raj , który chciałabym mieć przez cały czas . Chociaż wiem , ze to się nigdy nie zmieni i będę musiała , żyć w dwóch światach i między sobą je ukrywać. Mogłabym to zmienić , no ale mój strach mi to uniemożliwia .
Przeszłam przez bramkę cmentarza i skierowałam się w stronę grobu mojej mamy .
Stanęłam przed nim i popatrzyłam na jej zdjęcia , w moim oku od razu pojawiła się łza , która po chwili spłynęła mi po policzku . Pomodliłam się i usiadłam na ławeczce obok . - Cześć mamo - odezwałam się cichu , zawsze jak do niej przychodziłam tutaj , uwielbiałam jej coś opowiadać lub zwierzać się z problemów . - Przepraszam , ze mnie dawno tu nie było , ale tak mam teraz w życiu , w końcu poczułam się szczęśliwa kochana , ale on znowu to zepsuł - rozpłakałam się kolejny raz i ukryłam twarz w dłoniach .




- Justin !! - krzyknełam i przytuliłam się do niego .
- Hej skarbie - uśmiechną się do mnie , a ja dałam mu buziaka w policzek . A z moim policzkiem już lepiej ukryłam go pod wielką warstwą pudru .
- Ejj no , ja tu nie widziałem swojej dziewczyny , przez 5 dni , a ty mi tu tylko buziaka w policzek dajesz . - zrobił smutną minkę , ale jak przybliżyłam swoja twarz do jego on od razu wessał się w moje usta . Zaczął je namiętnie całować , a ja oddawałam jego pocałunek .
- Kocham cię - szepną mi do ucha , a ja się do niego uśmiechnęłam .
Justin złapał mnie za rękę i zaprowadził an górę do siebie do pokoju .
Siadł na łóżku , a ja mu na kolanach . Objął mnie lekko ręką i popatrzył się w moje oczy uśmiechając.
- ślicznie wyglądasz - powiedział całując mój policzek .
- Dziękuję - uśmiechnełam się i delikatnie odwróciłam głowę.
On popatrzył na mnie dziwnie , ale zaraz go zagadałam .
- A jak tam koncerty ? - zapytałam uśmiechając się .
- A dobrze , teraz nie mam żadnych takich wyjazdów tylko wszytko tutaj , więc będziemy mieć czas dla siebie .
- o to bardzo fajnie , tylko , ze jeszcze ja mam pracę i szkołę .- popatrzyłam na okno .
- No tak wiem , ale chyba znajdziesz czas dla mnie . - popatrzył na mnie , pytająco .
- No oczywiście , ze tak kotku - przybliżyłam się i dałam mu buziaka w usta .
- Wiesz co jest nie długo ?- zapytał , nadal patrząc na mnie .
- Nie , nie wiem ,a co ? - zapytałam , patrząc jak na jego twarzy pojawia się uśmiech .
- Walentynki i ten dzień zarezerwuj sobie cały dla mnie ....
______________________________
Heii , hai Heloł xd
Jest nn , mam nadzieje , że się wam podoba ; **
Dziękuje za komentarze i tym którzy mnie czytają , a tym razem to najbardziej thatbeeasy <3O
11.02.2012 o godz. 20:17
***oczami Jenn*** godz. 8:45 (biuro Jenn)
-nie mogę w to uwierzyć!!-zawołałam-czy cię do reszty powaliło??!!
-ej w końcu był zakład-chłopak zaczął się bronić
-ale zaraz romans!?!? I do tego z James’em!! Skąd go węgle znasz??
-z szpitala-wyjaśnił
-jak mogłeś??
-oj przestań twój chłopak w to nie uwierzy
-ale wszyscy z firmie tak!! czekaj twój chłopak??? Skąd wiesz że mam chłopaka??-zapytałam podejrzliwie
-w gazetach jest wszystko?-rzucił po chwili zdenerwowanym tonem
-masz to jakąś odkręcić!!-poleciłam
-ej no był zakład czyżbyś się poddała??
-Ja!? nie! zresztą jak nie odkręcisz tego pożałujesz-zagroziłam
-Jenn list od doktora-weszła do gabinetu Bell
-dzięki-podziękowałam przyjmując kopertę
-nie otworzysz??-zapytał Nathan gdy kobieta wyszła
-później-wyjaśniłam chowając kopertę do torby. I jak obiecałam tak zrobiłam po pracy w drodze do domu chłopaków zahaczyłam o park. Siadłam na ławce otworzyłam pamiętnik historia lubi się powtarzać opisałam swoje obawy na temat tego co mogę przeczytać po czym otworzyłam list. Po krótkim wnikliwym czytaniu pogłowie przeszła myśl że historia lubi się powtarzać i tak było. Miejsce, pamiętnik, strach, wynik były takie same ja w tedy. A mianowicie wystąpiły komplikacje po przeszczepie, istnieje ryzyko że znów będę musiała zapisać się w kolejkę i możliwe że szybciej niż się wydaje. Znów po policzkach zaczęły spływać łzy. Po głowie zaczęły przewijać się setki myśli ale tylko jedna utkwiła muszę powiedzieć wszystkim. Czemu nie mogę być szczęśliwa?? . Gdy się ogarnęłam ruszyłam w stronę domu chłopaków chciałam mieć to za sobą jak najszybciej zaczynając od Liam’a. Gdy stanęłam przed drzwiami zauważyłam że były uchylone a za nimi głos jakiejś kobiety. Otworzyłam je myśląc że to Nicol lub inna z nas myliłam się była to Danielle.
Całowała go gdy ten stał nie ruchomo trzymając jakieś kartki. Chłopak odepchną dziewczynę na mój widok
-Liam-szepnęłam drżącym głosem
-oo kto to się pofatygował??- rzuciła dziewczyna
-wyjaśnisz mi to??-ignorowałam ją kierując słowa do Lim
-ja!? a może ty mi to wyjaśnisz- rzucił chłodnie z gniewem podając mi zdjęcia na których byłam ja z Jay’m. totalny szok to zdjęcia były na placu zabaw kilkanaście dni temu przed operacją. Zdjęcia były z tej chwili jak chłopak opatrywał moje oko po małym wypadku.
-skąd to masz??-zapytałam
-czy to ważne!! Wyjaśnisz czy mam się sam domyśleć jak wspaniale minęła ci niedziela??
- to nie tak!
-a jak!?? co przypadkiem się tam całowaliście??
-nie całowaliśmy się! On tylko sprawdzał co wpadło mi do oka!
aa. to twoim zdaniem to tak się nazywa??
-mówię prawdę!!
-wyjdź!-wtrąciła Danielle
-Liam, daj wyjaśnić
-głucha jesteś wyjdź!- wtrąciła znów Danielle
-mogę ci udowodnić że to nie prawda!-znów olałam ją
-wyjdź-powtórzył po Danielle, gdy reszta chłopaków się zbiegła
-ostatni raz mnie poniżyłeś- wyznałam unosząc się honorem po czym wyszłam z domu. Idąc wzdłuż chodnika usłyszałam za sobą głos Harry’ego.
-Jennifer zaczekaj!
-po co??- zapytałam sarkastycznie
-co się stało??
-co się stało!?? Znów wyszłam na idiotkę wierząc w piękne słowa Payne’a.- wyznała powstrzymując łzy
-Payne’a?? czemu nie Liam??
-ja go nie znam! Nie chce go znać!!-rzuciłam odchodzić
-Jenn!
-żegnaj Harry –pożegnałam się idąc przed siebie.
***oczami Nicol*** godz.19:00 (dom chłopaków)
-pojebało cię!- zawołałam czując że nerwy puścił mi całkowicie- przyjrzyj się lepiej idioto!!-poleciłam Liam’owi- widzisz tą różnice!!?! Nie dosięga jej ust!!
-pokaż-polecił Zayn wyrywając zdjęcie
-nawet jeśli jej nie całuje na tym zdjęciu to nie znaczy że tego nie robili!- rzucił Liam-widzisz ja stoją
-po pierwsze kretynie ona ci by tego nie zrobiła jak ty jej dwa razy!! A po za tym czemu twoja lalunia nie zrobiła zdjęcia nie dającego wątpliwości skoro to zrobiła!
-ona ma racje Liam wtrącił Zayn-widać to jak się przyjrzysz
-pokaż-poprosił Naill pochylając się nad zdjęciem z resztą chłopaków
-a po za tym to się wydarzyło po tej cholernej imprezie-wyznałam uspokajając się
-co!??-zapytali wszyscy
-a co wy myśleliście??-zapytałam zaskoczona
-wczoraj-wyznał Liam poparty przez resztę
-noo nie!! was chyba już całkiem…-nie dokończyłam biorąc głęboki oddech- Jay wyjechał! dociera to do was!!
-kiedy??
-w dniu jej wypisu z szpitala kretynie!- wiem nie powinnam obrażać Liam’a ale po tym co on zrobił.. nie mogłam darować.
-odbierz-polecił Harry zwracając moją uwagę na dzwoniący telefon
-halo?-zapytałam w miarę spokojnym głosem
-Nicol co się dzieje??-zapytał zmartwiony głos Samanty
-coś się stało??-zapytałam
-coś!!? Jenn znowu zamknęła się swoim pokoju i nic nie mówi-wyjaśniła-proszę przyjęć i porozmawiaj z nią- poprosiła kobieta
-już jadę-zapewniłam rozłączając się
-co się stało??-zapytał Harry
-Jenn znów zamknęła się z pokoju-wyjaśniłam-jadę do niej
-jadę z tobą-oświadczył Liam idąc za mną
-nie! już dość zrobiłeś-wyznałam wychodząc od nich z domu
***oczami Jenn***
W pochłoniętym w mroku pokoju leżałam zwinięta w kłębek. Bezradnie obserwowałam jak strumień łez spływa po policzku wciąż myślałam o Lim o tym co powiedział. Nie mogłam uwierzyć w to że znów tak mnie upokorzył tak zranił.
-Jennifer to ja Nicol-usłyszałam glos dziewczyny- jak się czujesz??
-jak się czuje!!?? Dobre-zawołałam zachrypnięta ocierają łzy nadgarstkiem
-on już wszystko wie-wyznała
-nie wątpię-odparłam widząc dwadzieścia nie odebranych połączeń od chłopaków.
-wpuść mnie, porozmawiamy-poprosiła
-Sorry Niki ale nie dziś-zaprzeczyłam
-jak chcesz pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć-wyznała po czym odeszła. Właśnie to było jedną z wielu rzeczy jakie ceniłam u niej nie wpieprzała się z butami gdy tego nie chciałam.
***oczami Nicol***
-Harry???-zapytałam odbierając połączenie
-tak, i co u niej??-zapytał smutnym tonem
-martwię się o nią, oboje wiemy jak to się skończyło ostatnio-wyznałam wciąż idąc chodnikiem przed siebie- a Liam?? Jak się trzyma??
-nie wiem wyszedł po tobie z nerwami-wyznał i w tedy usłyszałam pisk opon. Zdenerwowana podbiegłam do rogu ulicy rozejrzałam się i zobaczyłam jak tłum ludzi zbiera się powoli wokół leżącego chłopaka
-Niki?? Niki co się stało??
-Liam..-przerwałam nie mogąc uwierzyć co się stało
11.02.2012 o godz. 20:17

pokarze wam siebie w 1 lub 2 klasie zwała
ja to ta obok pani na samej górze jak by co :)
11.02.2012 o godz. 20:15

ja lofciam frugo a najnaj bardziej duże i czarne :)
11.02.2012 o godz. 20:05


7.

...-Kocham Cię-szepnął po chwili całując mnie po szyi-A ty mnie kochasz?
-Justin..-popatrzy łam w jego oczy i co zobaczyłam? Smutek, żal, złość. No ale co ja na to poradzę? Nie wiem, czy Go kocham.
-Dobranoc-mruknął wypranym z uczuć głosem, okrył nas kołdrą i po chwili zasnęliśmy wtuleni w siebie.

Oczami Justina

Obudziłem się w nocy. Nie mogłem uwierzyć, że Selena mnie nie kocha.. chyba. Znam ją jakiś tydzień i jestem pewien, że ją kocham. Ale co zrobić? Nadal będę walczył o jej serce. Postaram się, pokażę jej jak mi zależy. Ale czy to dobry pomysł?

Oczami Seleny

Gdy się obudziłam Justina nie było obok. Żałowałam, że nic mu wczoraj nie wyjaśniłam, ale co zrobić?
-Śniadanko-usłyszałam. To Justin wszedł do pokoju z tacą na której były tosty z dżemem i kakao. Przypomniałam sobie, że jestem naga, więc bardziej się okryłam kołdrą na co chłopak się zaśmiał-Nie musisz się przede mną kryć. Jesteś piękna i nie powinnaś się mnie wstydzić.
Nie miałam zamiaru komentować jego słów, więc podziękowałam za śniadanie po czym zabrałam się za pałaszowanie.
-To co będziemy dzisiaj robić?-zapytał Biebs.
-A skąd ja mam wiedzieć?-zdziwiłam się zakładając koszulkę.
-No dobra, to ja coś wymyślę-podszedł do mnie i niespodziewanie musnął moje usta-Idę do swojego pokoju.
Chyba nie zapomnieliście, że Bieber mieszka z nami w domu? Grr, ja i on w jednym mieszkaniu, koszmar! Ubrałam się i zeszłam na dół. W salonie siedział Scott w towarzystwie trzech mężczyzn. Mieli na sobie czarne garnitury i ciemne okulary. Wyglądali jak jacyś szefowie mafii. Tak, ja i ta moja wyobraźnia.
-Dzień dobry-przywitałam się z gośćmi.
-Och, Selena-powiedział trochę zmieszany ojciec-Yyy.. mogłabyś nam tutaj przyprowadzić Justina?
-Jasne-pfy, że co? Mam po niego iść? Stanęłam przy schodach i krzyknęłam ile fabryka dała-Justin!!!!
Nie minęły dwie sekundy a chłopak był na dole. Normalnie jakby się paliło.
-Scott Cię woła. Jest w salonie-pokazałam palcem na pomieszczenie i udałam się do kuchni. Sama nie wiem po co tam weszłam. Z powrotem udałam się do salonu jednak nie weszłam. Stanęłam przy ścianie i słuchałam ich rozmowy. Głupie? Okej, możliwe, ale ważne jest co ja tam usłyszałam.
-Pojedziesz na drugi koniec miasta po towar-powiedział nieznajomy głos, zapewne jeden z tych „goryli”. Na serio byli ogromni, jak goryle : D
-Sam?-zapytał. Jego głos był inny, taki pusty.
-Nie. Zabierzesz..-dalszej części nie usłyszałam bo zauważył mnie ojciec, który właśnie wychodził z salonu. Zrobiło się małe zamieszanie, rozmowa została przerwana i wyprowadzono mnie do mojego pokoju. Ojciec zamknął mnie w nim i powiedział „masz szlaban”. Eee, że co?!

Oczami Justina

Miałem pojechać z kimś po towar. Tylko z kim?
-No dobra, dziewczyny nie ma-powiedział szef tej całej mafii. Czemu ja się w to wplątałem?-Zabierzesz ze sobą Selenę.
-Że co?!-krzyknąłem-A po co ona w tym wszystkim?!
-Skoro jest córką Scottera, to powinna wiedzieć, a poza tym przyda nam się. Więc pojedziecie po towar i zawieziecie go do klubu gdzie zostaniecie na noc.
-A ty się na to zgadzasz?-zapytałem Scottera. Wystarczy, że ja jestem w tym wszystkim. Nie potrzebny im mój aniołek, prawda?
-Przykro mi Justin.
Trochę zdenerwowany odebrałem klucze od mojego managera i poszedłem po dziewczynę. Gdy mnie zobaczyła, była zdziwiona i.. przestraszona?
-Chodź-warknąłem, ponieważ nie opanowałem jeszcze emocji po rozmowie.
-Nigdzie z tobą nie idę.
-Chodź-powtórzyłem. Dziewczyna nadal stała, więc złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem na dół. Po drodze się szarpała i krzyczała ale nikogo to nie obchodziło. Wepchnąłem ją do mojego samochodu a po chwili usiadłem na drugim miejscu.
-Nienawidzę Cię-powiedziała po chwili a ja poczułem ukucie w sercu. Ale tak musiało być. Jest już w to wplątana i trudno się mówi. A Ja przez mafie jestem innym człowiekiem i doskonale to wiem. Mogę zrobić wszystko dla narkotyków. A poza tym jestem już w to nieodwołalnie wplątany. W tym momencie doszedłem do tego, że muszę ją potraktować jak sukę i nie zwracać uwagi na to, że ją kocham.
-Trudno się mówi. Ojciec Cie w to wplątał a ja robię co trzeba-oznajmiłem cały czas patrząc na drogę.
-Więc możesz mnie trochę wtajemniczyć w to wszystko?-zapytała po jakimś czasie.
-No cóż-zrobiłem pauzę, aby obmyślić, co mogę jej powiedzieć-Teraz jesteś w mafii, czy tego chcesz czy nie. Robimy to samo co inne normalne mafie, jeśli można to tak nazwać. Ciebie zapewne wykorzystają jako przynętę czy coś w tym stylu. Sam nią jestem, choć czasami dają mi inne zadania. Poza tym mam dragi za darmo.
-W takim razie to mi się podoba-uśmiechnęła się. Czyżbym miał tutaj narkomankę?

*ten rozdział jest koooszmarny. pisałam na szybko. nie wiem kiedy będzie następny. : )
11.02.2012 o godz. 20:04

-Wolna czy zajęta?
-A co ja ubikacja?! xD
11.02.2012 o godz. 20:01
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki