Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Zbliża się ten straszny okres, w którym wszystko, co tylko można obkleić, jest obklejone. Sercami.
Chłopak już mnie poinformował, bym zarezerwowała czas na ten-dzień. Nie wiem jak to interpretować. Musi o mnie ładne rzeczy myśleć, jeśli uznał za stosowne, wpisać się do mojego kalendarza -_-'
Sesja już prawie się kończy. Został tylko jeden poważny egzamin do zawalenia i będzie wsio.
Zamiast się uczyć, piracę, ściągając składanki anime jazz.
I chuj.
Nie jesteś moim premierem.
Nie jesteś moim prezydentem.
Zostałam zdradzona o zmierzchu.
Kocyk był za śliski.
08.02.2012 o godz. 19:51

siemaa ; d!

Jutro na 9 <3 i 4 lekcje <33. , aa kocham to ! . 2 dni do ferii ;D ! Yeaah ;D. Jutro spr z matmyy . ;| Ogl to dobrzee jest ;). W ferie z dziewczynami do Bydg na zakupy ;*, a w piątek chyba nie idę do sql, bo też na zakupy jadę ;d. Świetniee ;d.

Naraa. ; >
08.02.2012 o godz. 19:47
"Kurwa no ślepa uliczka"


Otworzyłam je, a moim oczom ukazał się naszyjnik i pierścionek. Przy naszyjniku wisiała zawieszka z napisem "forever you Kathie" a z tyłu "Zayn", a na pierścionku było diamentowe serduszko.
-Jakie to piękne. Dziękuję- pocałowałam go- Założysz mi ten naszyjnik?
-Oczywiście, a może założysz też ten od Liam'a?
-Ok
Zapiął mi łańcuszki, a ja chciałam założyć pierścionek, ale Zayn mnie powstrzymał.Klęknął i z cwaniackim uśmiechem zapytał
-Mogę?
-No pewnie mój mężu- zaśmiałam się, a on mi zawtórował
Włożył pierścionek na palec i musnął moje usta swoimi. Położyłam się i włączyłam laptopa. Weszłam na TT i dodałam post: "Wspaniałe urodziny z wspaniałymi osobami. Dziękuję<3" i jeszcze jeden "Kocham cie @zaynmalik <3"
Wylogowałam się i odłożyłam lapka ale po chwili Zayn go złapał, wszedł na TT i dodał post: "Kocham cie @kathiemons <3". Uśmiechnęłam sie.
Dziś weekend, a w poniedziałek Zayn jedzie do polski (nie wiem czy dobrze obliczyłam czas). Proponował żebym pojechała z nim, ale nie wiem czy mama się zgodzi. Chciałabym bardzo odwiedzić mój ojczysty kraj. Muszę pogadac z moją rodzicielką. Pół godziny temu Zayn pojechał so siebie. Zeszłam na dół i poszłam do pokoju mamy. Zapukałam i weszłam, siedziała przy biurku i cos pisała.
-Cześć mamo
-Cześć córciu coś sie stało?
-Jest taka sprawa.. Moge jechać z Zayn'em na wywiad do Polski?
Moja rodzicielka patrzyła na mnie srogim wzrokiem, ale po chwili jej twarz rozjaśnił usmiech.
-Oczywiście,że możesz, a co ze szkoła?
-To tylko dwa dni
-No dobra
Ma troche racij, bo w tym roku piszę maturę i muszę się uczyć. Od razu zadzwoniłam do Zayn'a
(rozmowa telefoniczna)
Z- Hallo?
J-Kochanie zgodziła się
Z-Ale kto i na co?
J-Mama na to żebym z tobą pojechała
Z-To świetnie
J-Wiem. Ja kończe. Kocham cię to pa
Z-Ja cb tez pa
(koniec rozmowy)
Włączyłam muzykę i serfowałam po necie. O 17 znudziło mi się już więc postanowiłam pooglądać tv. Jak ten dzień szybko zleciał no nic dziwnego skoro wstałam o 13. Do 18:30 oglądałam jakis film, a później postanowiłam pójść na spacer. Ubrałam kurtkę i chustę bo zimno jest. Powiedziałam tylko że idę się przejść i poszłam. Na dworze było już ciemno, ale to mnie nie zniechęciło. Włożyłam słuchawki w uszy i ruszyłam przed siebie. Przechodziłam przez jakąś wąską uliczkę gdy zobaczyłam cztery cienie podążające za mną. Wystraszyłam się i przyśpieszyłam kroku. Doszłam do jakiegoś muru. Kurwa no ślepa uliczka. Nie miałam jak uciec,a cienie były coraz bliżej mnie. W końcu postacie zatrzymały się metr ode mnie, ale nadal nie widziałam ich twarzy. Serce tłukło mi jak szalone, miałam wrażenie, że zaraz przebije się przez moją klatkę piersiową. Niech juz się to skończy nie wytrzymam dłużej. Brak mi tchu ze strachu. Stałam tam wystraszona gdy nagle jeden z nich wyjął...

_______________________________________________________
Na początku chciałam podziekować za komentarze<3 Nie podejrzewałam że tyle osób to czyta.. Naprawde się ciesze i mam nadzieję że te anonimowe nie są tylko od jednej osoby..
Dziękuję;*******

A co do rozdziału: Wiem krótki i przepraszam,a le obiecuję że następny będzie długi..

12 komentarzy=nn
08.02.2012 o godz. 19:39


Brakowało mi Elizki,MAni okropnie. Na szczęście wszystko jest ok między nami.

Z niemca słabo mi dzisiaj poszło.

Z biologii oczywiście nie było sprawdzianu, z niemca kolejna za tydzień,
za tydzień jeszcze fizunia(kart z optyki),historia,biologia,niemiecki,matma ...

Ciekawa jestem jak to ogarnąć.

3 z fizuni z testu to ok nawet bardzo!

Jutro najgorszy dzień,znaczy nawet ok bonie muszę wcześnie wstawać.

na 9.40 teatr, 17.00 ankiety do szkoły, 19.05 kurs;)

08.02.2012 o godz. 19:38
A wiec kolejny wolny dzien przepadl, nie mowie, ze bezowocnie bo bylo swietnie. Nareszcie spotkalam sie z dziewczynami, cholerne matolki. Obecnie czekam na Slawka, chyba jest nieco wkurzony ale to zadna nowosc. No nic , napisze pozniej bo juz przyszedl.
Buziaczki.
08.02.2012 o godz. 19:25




Jesteś moim jedynym przyjacielem. Powiedziałeś mi, że oni mogą zrozumieć człowieka jakim jestem...

Piosenka usłyszana w sql. Dziękuję Klaudia ty zawsze masz jakieś fajne nuty ;-DD
08.02.2012 o godz. 19:20

przegiełam ? watpie. powiedziałam co mysle , zrobilam co uwarzalam za szluszne. musza sie z tym pogodzić. faktyczniee niepotrzebnie sie pocielaam , wkoncu jusz mi tak dobrze szloo , od 2 miesiecy ani jednej kreskii. a teraaz , znów nie władna reka..

jeest tak chójowoo. uciekłam z lekcji,prawie nic nie palilam , dalam sie sprowokowac , jego nie bylo , test napisalam chójowo , wyzwalam rodzców , poraz pierwszy klnelam do nich... oberwałam w pysk od starego.. poraz pierwszy .. ale to byl bulwers.. on nigdy na mnie reki nie podniusl.. a tu mi liscia wyjebal... nienawidze go. nienawidze jej . niech mnie wypierdola do tego jebanego osrodkaa , bd bynajmniej daleko od nich. nie powinnam tak mófic ale chce mic innych rodzców. teraz sie nie odzywam nie reaguje na nic, i chój im wdupee. niedlugo kolejna wizyta u psychologa , ale ni chója ze sie odezwe. wyjebaneee.

`teraz mam taka ochote zajebac w nos .. albo choj.. co kolwiek. chociarz delfinkii. a tu porazka , zrobilam rozpierdol w pokojuu ,wyjebalaam nawet szuflady.. japierdoleee. ja musze cos wziąsć. jebne tuuu. mam taki nieogar w glowieee. wog , nie ogarniam niczegoo.

``, zabrali mi kabel od kapa (laptopa przemycilam ), nawet pendraiwaa z muzyka mi zajebalii.. bo teraz jak rozjebalam mp4 a telefon w serwisie e, pendraiwa do wierzy podłanczam bo inaczej niemam jak sluchac muzykii , mysla ze zostawia mnie bez niczegoo , ale jestem spryrtniejsza.. mam jeszcze mp3 , i plytyy ;d zawsze se moge podłonczyc.. a chój pewnie mnie jutro do szkolyy odwiozą.. i przyjadą po mnie.. a chój im w dupskoo. nawet wychodzic nie moge .. dopuki zagrozen nie poprawie.. przyjebanii.. naszczescie w tym burdeluu co zrobilam nie znajdą ani aparatuu ani ani kosmetukóww , bo pewnie by skonfiskowalii. bo szmata sokołowkskaa , zadzwonila do mamuskii ze sie zamocno malujee , znow waguree i jestem zbyt aroganckaa . hahah. przyjebanaaa. ja i tak nie odpuszczee. nie poddam sie latwoo. pokaze im jeszcze.


a teraz .. wykąpie się , zrobie opatrunek bo dzis se jeszcze srube w kolanoo wbilaam -,- uhhh. poucze sieee , moze skoncze czytaac. i kórwaa , przedewszystkim znajde chociarz grama.a no japierdole e. musze cos miec.. jeszcze w puzlach popaczee.. japierdolee. porazkaa , rozkurwi mnie tuu.

08.02.2012 o godz. 19:20
Obudziłam się o 7:00. Za dwa dni wakacje. W końcu. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam się , zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli już moi rodzice i braciszek Tomek.
- Siemka. - powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Hej siostrzyczko. - odparł Tomek i cmoknął mnie w polik. Tak. Dobrze usłyszeliście. Ja i Tomek kochamy się jak nikt inny. Jesteśmy chyba najlepszym rodzeństwem na świecie. Takie przypadki nie zdarzają się często.
- My lecimy . Pa. - oznajmili rodzice i wybiegli z domu. Westchnęłam i usiadłam. Tomek zrobił śniadanie i zjedliśmy je ze smakiem. Zadzwonił dzwonek. Poleciałam do drzwi i je otworzyłam. Za nimi stała Natka.
- Hejka. Jesteś gotowa? - zapytała zerkając za mnie.
- Tak. Tylko wezmę plecak i idę. - rzekłam i zaczęłam szukać plecaka. Wyszliśmy i ruszyliśmy we dwójkę w stronę szkoły. Tomek to ma dobrze. Nie musi chodzić do szkoły. Gdy doszliśmy poszłam razem z Natką do szafek, ponieważ miałyśmy je obok siebie. Wymieniłyśmy książki i poszłyśmy do klasy. A wspominałam już , że to szkoła dla utalentowanych? To nie jest taka zwykła szkoła. Chodzą tutaj też gwiazdy. Bella Thorne, Justin Bieber, Selena Gomez, Willow Smith, Jaden Smith, Victoria Justice, China Anne McClain itd. A co najważniejsze do tej szkoły chodzi Nathan Sykes. Natalia jak go widzi to ma świra. Masakra jakaś. Nie wiem co ona w nim i w reszcie tych chłopaków widzi. Ale mniejsza. Znalazłam się tam przez Tomka. Gdy usłyszał jak śpiewam od razu zaprowadził mnie do dyra tej szkoły. No i rodzice załatwiali te wszystkie formalności i tak znalazłam się w tej szkole. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce. Miałam mieć chemię. Ja pierdzielę. Nudziło mi się i nie wiem kiedy zasnęłam. Z błogiego snu wyrwał mnie głos nauczycielki.
- Panno Więckowska! - krzyknęła. Podniosłam głowę i spojrzałam na psorkę.
- Co? - zapytałam znudzonym tonem.
- Nie "Co?" tylko "Proszę"! Czemu śpisz na lekcji?! - zapytała głośnym tonem.
- Ja nie śpię. - skłamałam.
- To powtórz ostanie zdanie jakie powiedziałam.
- Czemu śpisz na lekcji? - zacytowałam, a cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Nikola! - krzyknęła.
- Co znoowu? - zapytałam.
- Do dyrektora! Natychmiast! - krzyknęła pokazując na drzwi. Wzięłam plecak i wyszłam. Poszłam do gabinetu dyra. Zapukałam i weszłam.
- Nikola? Coś się stało? - zapytał zaskoczony moją wizytą u niego dyro.
- Psorka od chemii kazała mi przyjść.
- Eh . . . - westchnął i kazał mi usiąść. Resztę chemii przesiedziałam u dyrektora gadając z nim. Po kazaniu wyszłam i skierowałam się na boisko szkolne. Natka dogoniła mnie i poszłyśmy razem. Usiadłyśmy na ziemi i zaczęłyśmy gadać. Nagle Natka mnie szturchnęła. Posłałam jej pytające spojrzenie, a ona wskazała na.. Jak myślicie? Oczywiście , że na Nathana. Boże. Zwariuję. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Uśmiechnął się i dalej zaczął gadać z kumplami. Zajebiście. Jeszcze sobie coś pomyśli.
- Ej, co to było? - zapytała mnie Natka.
- Co? - udawałam głupią.
- No te spojrzenia.
- Co? - znowu zapytałam.
- Jakaś ty głupia! Przecież się do ciebie uśmiechnął! - wykrzyknęła.
- Zamknij się! A poza tym co z tego? To było przypadkowe spojrzenie. - wyjaśniłam.
- Ta jasne.. A ja chodzę z Królikiem Bugs'em. - powiedziała Nati z sarkazmem.
- Ej! Bugs to mój chłopak! Ty sobie weź tego kaczora. Daffy'ego! - odparłam i obie zaczęłyśmy się śmiać. Gdy rozmawiałyśmy zerknęłam ukradkiem na Nathan'a. Muszę przyznać, że niezłe z niego ciacho. Nikola! Zaraz zaczniesz świrować jak Natka! Matko.. Pogadałyśmy jeszcze i poszliśmy na lekcje.


* Oczami Nathan'a *

Rozmawiałem z kumplami gdy nagle zauważyłem, że jakaś dziewczyna patrzy na mnie z drugiego końca boiska. Uśmiechnąłem się do niej. Ona odwzajemniła go lekko i zaczęła gadać z dziewczyną. Chyba ją kojarzę bo dawałem jej autograf. W końcu obie poszły na lekcje. Muszę się o niej dowiedzieć czegoś więcej . . .

*

No to jest prolog . : ) . Czytać i komentować . Zależy mi na waszym zdaniu . ; * .
Enjoy .! x .
08.02.2012 o godz. 19:07

Rozdział 6
-A wiec...Zayn szepnoł mi do ucza aksamitymym głosem
-A więc co?Nie wiedziałam co ten chłopak mógł wymyślić.Była pewna że zada pytanie czy może liczyć na coś więcej a ja głupia bym sie zgodziła.On wrucił by do Londynu i opowiedział wszystko chłopaką, któży miel by mnie za łatwą do zaliczenia.
-Podabam ci się?No to zgasił mnie.Co ja mam powiedzieć.Jak powiem Tak to będzie chciał czegoś więcej a jak powiem Nie to sie obrazi.
-Może a co?
-A jak ci powiem czy ty mi sie podobasz to powiesz mi prawde?Zayn przyciągnoł mnie do siebie i pocałował mnie w policzek.Czułam jak sie rumienia.-Nie masz sie wstydzić.
-Ok.Zażuciłam mu ręde na szyje i wpatrywałam sie w oczy z bajki.A co jak on chce tylko mnie rozkochać, zaliczyc i zostawić.Sama nie wiedziałam co mam myśleć. Z jednej strony chciałam wiedzieć czy coś do mnie czuje, a z drógiej bałam sie ze nic z tego nie wyjdzie.
-Tak.Podobasz mi sie.Bardzo mi sie podobasz.Wiem co sobie teraz myślisz.Ze jeśli jestem sławny musze być dupkiem.Zayn zatopił wzrok godziś w pościeli.Widziałam że zrobił sie smutny.Nie wiedziałam że aż tak mu zależy na moim zdaniu.Nie wiedziałam co powinnam zrobić .
-Nie myśle tak o tobie.Jestem pewna ze taki nie jesteś.Ty mi sie też podobasz. Położyłam dłoń na jego policzku i czułam jak spływały łzy z jego oczu.-Co sie dzieje ? Popaczyłam w te oczy i widok łez na jego twarzy umierałam w środku.Poczułam jak nasze twarze sie stykają. Nasze usta dzieliły minimetry.Poczułam że chce coś powiedzieć.Z jednej strony byliśmy pijani ale Zayn był taki prawdziwy i tak realny.Miałam wrażenie ze to sen i zaraz sie obudze z płaczem.
-Bo ty nie wiesz jak sie czuje.Nie wiesz jak trudno mi jest sie oprzeć by cie pocałować.Od ką zobaczyłem cie na w laptopie cały czas myślałem o tobie.Napisałam ci wtedy tego sms ale bałem sie że będę dla ciebie tylko zwykłym dupkiem.Nie wiem co sie ze mną dzieje.
-To chyba mamy te same objawy.
-Ale ja nie wiem dlaczego coś w tobie mnie przyciąga jak magnez.
<< Oczami Zayna >>
Nie wiedziałem dlaczego jej to mówie.Czułem jak że nie zatrzymam łez. Jaki palant pierwsze spotkanie ona płakała przezemnie a ja płacze bo boje sie moich uczuć.To wszystko dzieje sie zbyt szybko.Musze sie do niej zbliżyć ale nie tak by ją przestraszyć.Chciałem być dla niej kimś więcej.A co jak ona wybierze któregoś z chłopców.Nie przeżyje tego.Zawsze bawiłem sie dziewczynami ale nie potrafiłem jej zranić...

<< Oczami Smile >>
-Jesteś kochany.Nie wiedziałam co moge mu więcej powiedzieć czy powinnam mu powiedzieć co czuje.To tak skomplikowane.
-Nie wiesz jak bardzo mi zależy.Nie potrafie tego opisać.Byłam szokowana.Pierwszy raz komuś na mnie zależało.Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć ani co zrobić.Poczułam jak Zayn delikatnie musnoł moje usta, po czym odsunoł sie i popaczył mi głęboko w oczy.
-Moge cie pocałować.?Nie byłam w stanie nic powiedzieć więc pokiwałm głową.Zayn przyciągną mnie do siebie.Zaczeliśmy sie całować. Był taki delitaktny, ale też męski, całował mnie coraz zachłanniej wiedziałam co sie zaraz stanie .

Ok !Jestem dość zadowolona ale napisałam już następny rozdział z którego jestem dość zadowolona ale dodam go jutro więc piszcze szczeże czy sie podobało czy nie !?
08.02.2012 o godz. 19:06

Obudziłam się wcześnie, ponieważ byłam bardzo podekscytowana tym, że właśnie dzisiaj ma przyjechać Julie. Nie spałam praktycznie pół nocy myśląc co powiem jej najpierw przecież tyle się wydarzyło od kiedy ostatni raz się z nią widziałam. Julie wyjechała na obóz taneczny i nie było jej dwa miesiące. Podniosłam się z łóżka i spojrzałam na budzik, dochodziła siódma. Wstałam i tanecznym krokiem poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół do kuchni gdzie siedział tata czytając gazetę i mama, która robiła grzanki. Tata był bardzo ucieszony i mama zarówno, zapytałam:
-Co się stało, że jesteście, aż tak szczęśliwi?-mama spojrzała na tatę i oboje się od siebie uśmiechnęli- Czemu nic nie mówicie?
- Chcieli byśmy tobie o czymś powiedzieć-zaczęła mama.-Wiesz o tym, że tata poszukiwał ostatnio pracy?
- No tak wiem… -odpowiedziałam zniecierpliwiona.
- Tata znalazł pracę. A ja…
- Ooooo naprawdę nawet nie wiecie jak się cieszę!!!-przerwałam mamie.
- No tak, a ja znalazłam nam nowy dom i przeprowadzimy się do niego za tydzień. Co prawda mały, ale damy radę.
Po tych słowach stałam jak zamurowana, nie mogłam wydusić z siebie nawet jednego słowa. Po chwili powiedziałam:
- Ale jak to?! Po co?!
- Tata znalazł pracę, ale w Atlancie i za tydzień właśnie tam będziemy mieszkać.
Szybko pobiegłam na górę i rzuciłam się na łóżko po czym zaczęłam płakać. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć to się stało tak nagle. Wzięłam ze sobą gitarę i poszłam na strych. Zagrałam kilka piosenek. To zawsze mnie uspokajało. Na dół zeszłam dopiero o godzinie 13.30. Nie odzywając się do rodziców ubrałam zieloną bluzę i wyszłam na dwór. Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Obróciłam się i ujrzałam Taylora, który robił coś przy swoim samochodzie. Podeszłam do niego, on zawsze umiał doradzić i naprawdę wysłuchać.
- Cześć! Co się stało? Widzę, że płakałaś?
- Nie no coś ty. Jestem po prostu nie wyspana- uśmiechnęłam się do niego.
Postanowiłam, że na razie nikomu nie powiem o mojej przeprowadzce.
- Aha no dobra. Powiedzmy, że ci uwierzę. Gdzie miałaś zamiar pójść?
- A sama nawet nie wiem. Chciałam iść pooddychać świeżym powietrzem.
- A nie masz zamiaru iść przywitać się z Julie?
- To ona już przyjechała? – z tego wszystkiego już zapomniałam, że to właśnie dziś.
- No tak jej „limuzyna” podjechała jakieś piętnaście minut temu.
- Aaaaa- wrzasnęłam ucieszona-popatrz to właśnie ona. Pewnie idzie po mnie.
Stało się właśnie tak jak przewidywałam. Julie zapukała do mojego domu. Tata powiedział, że właśnie wyszłam. Julie porozglądała się i po pewnym czasie zaczęła krzyczeć. Podbiegła do nas i zaczęła mnie ściskać mnie z całych sił ja ją zresztą też. Wskoczyła Taylorowi na barana i uścisnęła go.
- Jeeejjku! Ale się cieszę, że wreszcie mogę cię zobaczyć.
- Ja mam tak samo. Opowiadaj jak tam było.
- A za dużo by opowiadać i nawet nie wiem od czego zacząć.
- Zacznij od czegoś najważniejszego.
- OK. No to słuchajcie. Jak już wam mówiłam szkoła znajdowała się w Londynie i gdy pewnego razu poszliśmy całą grupą na wykład, że tak powiem taneczny c’nie? No to na tym wykładzie nie uwierzycie kto się pojawił.
- No kto?- zmówiłam się razem z Tylorem.
- Justina Biebera!- krzyknęła Julie.
Ja i Tay staliśmy ja wmurowani. Ja nawet nie wiedziałam o kogo chodzi.
- No co wy. Czemu nic nie mówicie?
- A co mamy mówić?- z uśmiechem na twarzy powiedział Tay.
- No nie wiem coś w stylu, mhhhh „Wow no co ty?”. Gdzie wasz entuzjazm.
- Hhahahahaha- zaczęłam się śmiać z Tay’em.
Julie opowiadała dalej i tak siedzieliśmy, aż do dwudziestej drugiej.

Wiem, że trochę nudny, ale to tylko na początek. Chciała bym abyście w komentarzach oceniali moje opowiadania. Z góry dziękuję!


08.02.2012 o godz. 19:05

Bohaterowie:
Agnes 16 lat
Dziewczyna jakich mało.. Jest śliczna lecz to ukrywa. Jest zabawna, nieśmiała, ma wiele talentów lecz nikt o tym nie wie. Jej pasja to gra na gitarze akustycznej. Uwielbia taniec. Jednak jej rodziców nie stać na to by dziewczyna mogła realizować swoje marzenia. Jest blondynką z ciemnymi pasemkami i ma pocieniowane włosy. Duże niebieskie oczy. Malinowe usta, jest szczupła średniego wzrostu.
Taylor 16 lat
Kolega Agnes z sąsiedztwa. Uwielbia grać w kosza. Potajemnie kocha się w Agnes, lecz ona uważa go bardziej za swojego brata. Jest wysoki i bardzo umięśniony. Ma czarne, krótkie włosy często ma bałagan na głowie(chodzi mi o uczesanie tak jakby bez grzebienia )
Julie 16 lat
Najlepsza przyjaciółka Agnes. Jest bardzo zabawna i rozrywkowa nie boi się wyzwań. Jest całkowicie otwarta na nowe znajomości. Jest szalona i doskonale tańczy. Uwielbia imprezy i chłopaków. Mieszka z mamą jej tata od nich odszedł gdy miała 2 lata. Radzą sobie doskonale i są bogaci. Julie ma czarne włosy sięgające jej do ramion są lekko pocieniowane. Jest chuda i niezbyt wysoka. Ma brązowe oczy.
David 19 lat
Starszy brat Julie. Jest studentem tylko dzięki kasie. Jest wysoki i dużo trenuje. Ma brązowe włosy i czarne duże oczy. Jego dziewczyna to straszna, wredna modnisia, która nie lubi Julie. Ma na imię Emily.
Justin Bieber (marzec 2012 rok-18 lat)
Jest bożyszczem nastolatek oraz wielką gwiazdą. Obecnie chodzi z Seleną Gomez . Agnes nawet nie wie o jego istnieniu.
08.02.2012 o godz. 19:01
Jessica ma 19 lat. Przeprowadziła się do Kanady ze względu na studia. Jest wyluzowana, zabawna i bardzo ambitna. Nie obchodzą ją sławne gwiazdy i innych życie prywatne. Jej najlepszą przyjaciółką od lat jest Jasmine.
08.02.2012 o godz. 18:53
Godz7:20(pokój Jenn)
Drogi Pamiętniku!
Pisałam wczoraj z „NIM”! Wiem! jestem głupia! napisałam mu że go przepraszam za to co się stało, ”ON” ‘’ że bym odebrała telefon bo chce mi wszystko wyjaśnić’’, zadzwonił ja nie odebrałam po ten napisał że ‘’chce mnie przeprosić’’, a ja: ‘’że nie ważne bo nic to nie zmieni” i wyłączyłam telefon. To było… no… nie wiem co powiedzieć! To ta piosenka, wszystko przez nią! Myślę o nich częściej niż po tym… incydencie. Zastanawiałam się przez całą nocy nad tym wszystkim i obawiam się że niesłusznie ich tak potraktowałam. Bo z jednej strony stali się ofiarą perfidnego planu Kate a ”ON” nie widział całego zajścia z „NIM” jeny! Nawet nie jestem w stanie wymawiać ich imion. A z drugiej znali mnie, może nie długo ale znali. Już sama nie wiem! Serce podpowiada mi że powinnam wybaczyć a rozsądek że nie. Co mam posłuchać! Hmm…. Co mnie nie zawiodło. Rozum! Tak on… sercem już się kierowałam i jak na tym wyszłam!? Będzie trudno zacząć od nowa ale postaram się w końcu już zaczęłam. A jeśli ta piosenka była dla mnie?? Przecież nie cieszyli się tak bez powodu… a może mylę się i nie poznali mnie?? Mętlik! Jeden wielki mętlik!! Nie koniec tych spekulacji!! Serce!... rozum! Zbiórka!! robimy za i przeciw. No to za: przyjeżdżali, pisali, dzwonili, piosenka, ich radość po moim telefonie, wyznanie „JEGO” i przeciw: poddali się nawet „ON” jakby zależało robili by to do skutku, stali widząc moje upokorzenie doskonale wiedząc jak bardzo nie na widzimy się z Kate może chłopakom bym jeszcze wybaczyła ale Nicol całą historię znała od poszewki a po za tym coś takiego wymaga przygotowania. Zabiję Kate za te zdjęcia!!! Niech ja tylko dorwę albo nie zniszczę ją tak jak ona zniszczyła mnie chodź będzie trudno przy jej obecnej opinii jak widać kasa jej tatuśka nie jest wstanie zamaskować wszystkich brudów córeczki. Trudne decyzja ale mam nadzieję że słuszna.
-wstawaj śpiochu!-zawołała Sara wparowując do mojego pokoju
-spieprzaj!-warknęłam zamykając pamiętnik
-oo Jenn przeklina-zauważyła Sara rozsuwając szerzej zasłony tym samym wpuszczając do pokoju więcej oślepiającego swiatła
-to partykuła wzmacniająca!!-rzuciłam zamykając oślepione oczy.
-jasne!, wstawaj spóźnisz się do pracy-wyjaśniała
-ty się martwisz??- zapytałam sarkastycznie- przedtem jakoś niemiałaś tych zapałów
-Jennifer, kiedy w końcu pojmiesz że nie braliśmy w tym udziału!?-zawołała zirytowana siostra
-wmawiaj to sobie a poczujesz się lepiej-wyznałam siadając na brzegu łóżka
-to jest prawda!-podniosła głos siadając o bok mnie- to winna Kate! Wykorzystała to że ją nie poznali w realnym świecie podała się z twoją koleżankę która chce wam pomóc-wyjaśniła
-nawet jeśli mówisz prawdę-zaczęłam po chwili milczenia studiując jej słowa- to ona musiała przewidzieć to co się wydarzyło, a żeby to zrobić , musiała dogadać się z Harry’m-przełknęłam ślinę- a ja nie chce rozwalać zespołu-dodałam sugerując konsekwencje jakie mogły by się stać gdyby to się wyjaśniło.
-nie musisz-wyznała- Kate miała pokazać nagranie z drugiej klasy jak w stołówce oblały cię sokiem grejpfrutowym -wyznałam-ale odpuściła sobie gdy zobaczyła cię z Harry’m –dodała
-a zdjęcia?-zapytałam
-Jenn, pomyśl kto by nie wykorzystał okazji do zdjęcia z nimi- dziewczyna wyznała z uśmiechem- nawet taka Kate ma słabości-dodała wstając-i co teraz zrobisz??
-nic-wyjaśniłam.Musi być krytyką jeśli myśli że jej uwierzę pomyślałam
-nic??
-czego oczekujesz??
-że przestaniesz udawać urażoną..
-wyjdź!-zawołałam zirytowana jej ostatnim słowem-wyjdź powiedziałam!-powtórzyłam wyrzucając ją z pokoju po czym zamknęłam drzwi. Nowy napływ informacji zaczął mnie przygnębiać wzięłam głęboki oddech ale on nic nie dał, więc wyjęłam z szafy świeżuteńkie ciuchy i poszłam przygotować się na kolejny dzień pracy.
***oczami Liam’a***
-i co teraz??!-zapytał Naill rzucając gazetę na stolik
-zabijemy szmatę-zaproponował Zayn nadal czytając artykuł jednej z gazet: „Liam Payne (One Direction) przeprasza swoją byłą”
-pomogę ci-zapewnił Harry siadając obok niego
-przestańcie-poprosiłem bezradnie opadając na fotel będąc pewny że wszystko przepadło
-czemu?! mamy szanse na zbrodnię doskonałą-wygnała Naill siadając obok mnie na oparciu fotelu.
-dokładnie możemy zatuszować sprawę-zgodził się Louis zakładając ręce.
***oczami Jenn***
-Hej, co tak późno??-zapytał siedzący na moim miejscu Nathan gdy weszłam do swojego biura
-a czy ja mam obowiązek przyjeżdżać przed tobą-warknęłam nie mając ochoty do żartów
-aa co ty taka ostra?? czytałaś już gazety??
-z Sarą gadałam.. zaraz.. co do tego mają gazety??
-nie nic-zaprzeczył Nathan chowając jakieś papiery
-pokaż-poleciłam stając przed nim z wyciągniętą ręką
-pokazywałem jak byłem mały teraz się wstydzę..
-dawaj to-poleciłam pochylając się nad nim
-ja nie daje!-zawołał ale gazetę miałam już werkach. No cóż zdjęcie pozbawiło mnie porannych złudzeń a poniższy antyków upewnił mnie w decyzji:
[…] Wczorajsze wystąpienie One Direction jednym z Londyńskich radiów rzuciło nowe światło na prywatne życie jednego z członków zespołu. Siedemnastoletni Liam Payne po rozstaniu się z piękną tancerką Danielle Peazer (23l) wdał się w przelotny romans z Jennifer Parker (16l) z którą spędził trzy dniowym wyjazd na jedną z Kalifornijskich plaż gdzie odbyły się zdjęcia do teledysku promującego najnowszą piosenkę „What Makes You Beautiful” […] Po bardzo romantycznej wypowiedzi chłopaka w radiu jak i po piosence „Gotta be you” oraz o wspólnym wystąpieniu po audycji zostaje nam czekać cierpliwie kiedy zostanie oficjalnie ogłoszony powrót młodej pary[…] Ciekawe jak zareaguje na to Jennifer po przykrych wydarzeniach z przed tygodnia[…]
-no nie mogli sobie darować to ostatnie-wyznałam z udawanym uśmiechem
-nie jesteś zła??
-zła?! To mało powiedziane… myślałam że skończyli ten temat z przed tygodnia
-nie o tym mówię
-przestań on dla mnie nic nie znaczy-skłamałam ukrywając zdenerwowanie
-jak będziesz chciała pogadać możesz na mnie liczyć-oświadczył wstając
-dzięki, ale nie ma o czym- odparłam uprzejmie
-jak chcesz, ja muszę spadać mam sprawę na mieście wrócę później-uprzedził kładąc mi rękę na ramieniu po czym minął mnie
-spoko-przytaknęłam siadając z ciepłym fotelu patrząc jak chłopak wychodzi
***oczami Nathan’a***
Po zamknięciu drzwi od biura Jenn wyjąłem od razu telefon. Wybierając jeden z numerów nadusiłem guzik połączenia następnie czekałem cierpliwie kiedy koś odbierze
-spotkajmy się u ciebie za pół godziny-rzuciłem zanim kobieta zdążyła cokolwiek powiedzieć po czym nie czekając na odpowiedź rozłączyłem się jednocześnie zmierzając w stronę windy
***oczami Jenn*** godz.10:00 (biuro Kris)
-Jenn-zaczął spokojnie- Myślałem że bliższa znajomość z współpracownikami ułatwi ci pracę ale najwyraźniej się myliłem-kontynuował spokojnie wyciągając z szuflady plik kartek
-o czym ty mówisz??
-tu jest lista uchybień jakich się dopuściłaś-wyjaśnił Kris podając mi papiery
-uchybień?! Sam byłeś światkiem jak wszystko załatwiałam
-tak ale to są problemy które wystąpiły w Kalifornii
-to jakaś pomyłka, nie było żadnych problemów?!
-chyba nie chcesz powiedzieć że Nathan z nudów pisał taki raport
-a Nathan?-zapytałam wiedząc o co chodzi- nic nie mówiłeś
-nie bo nie sadziłem ze będzie potrzebny… a Chuck słusznie stwierdził że tak
-i co mam teraz robić?
-nie zostaje ci nic innego niż napisać własny z oceną Nathan’a
-niech będzie -zgodziłam się-on też nie był idealny
-to świetnie obie oceny będą zrozpaczone na najbliższym zebraniu rady..
-po co?? to tylko ocena
-na podstawie tego rada wybierze które z was zajmie prezesurę a kto zostanie jego asystentem-wyjaśnił
-prezesurę?!, Chuck odchodzi?!
-tak, i chcę by jego syn zajął jego miejsce po to ten cyrk z raportami
-a ty?
-ja chce byś ty to zrobiła
-a Sara??
-zrezygnowała..
-okej -przytaknęłam-jeszcze coś??
-nie możesz już iść
-na razie-pożegnałam się odchodząc od biurka z reportażem Nathan’a
-aa napisz reportaż na piątek-zawołał za mną
-dobrze-zgodziłam zamykając za sobą drzwi kierując się do swojego gabinetu.
***oczami Nicol***
-noo nie! jaja sobie robicie-stwierdziłam siadając obok Harry’ego
-nie odbiera-wyznał po chwili Liam odkładając telefon wyraźnie przygnębiony tym wszystkim
-teraz już nie odbierze-stwierdziłam będą tego pewna- a było już tak blisko-dodałam po chwili przerywając ciszę- ona rozmawiała z Sarą, rozumiecie rozmawiała-powiedziałam przypominając o rozmowie telefonicznej z Sarą.
***oczami Jenn***
-cześć co robisz??-zapytał niewinnie Jay
-pracuję-wyjaśniłam chłodnym głosem pochylona nad laptopem będąc w trakcie rozpoczynania pisania raportu
-Jenn chciałem cię przeprosić za wczoraj… poniosło mnie… obiecuje że już się to nie powtórzy…
-obiecujesz?-zapytałam po chwili przerywając pisanie by wsiąść w prawą dłoń przyciśnięty do ramienia telefon
-tak!-przytakną radośnie chłopak z nadzieją
-niech będzie moja strata
-dziękuje obiecuję że nie pożałujesz
-mam nadzieję
-a co robisz dzisiaj?? Może się spotkamy
-nie mogę
-roszę Madzia chce cię potkać
-nie mogę mam dużą pracy… ale obiecuję że spotkam się z wami gdy będę miała chwilę czasu-obiecałam uśmiechając się do siebie
-obiecanki cacanki, przysięgaj mi tu!!-zawołał by mnie rozbawić
-obiecuję!-zawołałam śmiejąc się-oo muszę kończyć później zadzwonię-ostrzegłam rozłączając się
-tak?-zapytałam odbierając telefon stacjonarny
-Jenn przyjdź do mojego gabinetu-poprosił Kris
-już idę- zgodziłam się odkładając słuchawkę jednocześnie zamykając laptop drugą. Po kilku minutach znów stałam przy biurku ojca.
-tak?- zapytałam
-Jenn pamiętasz w drugiej klasie chciałaś zemścić się na Kate? A ja powiedziałem żebyś odpuściła
-a ja w tedy a sprawiedliwość a ty na to że jak jeszcze raz coś takiego mi zrobi to pomożesz mi w zemście-dodałam udowadniając że pamiętam
-właśnie-zgodził się-wiesz że dotrzymuję słowa
-wiem-przytaknęłam
-czuję że teraz jest ten moment-wyznał podając mi dużą pomarańczową kopertę
-co to?-zapytałam przyjmują rzecz
-zobacz-polecił opierając się wygodnie o oparcie fotelu. czekając na moją reakcję
-o nie-szepnęłam zszokowana zdjęciami Kate całują się z dwu krotnie starszym od niej samej Dan’em Bass’em który był jednym z udziałowców firmy. Zdjęcia były zrobione w jakiejś kawiarence
-to są odbitki-ostrzegł Kris przerywają cisze.
Przepraszam cię-odparłam wracając do rzeczywistości-wrócę za godzinę-dodałam odchodząc
-nie spiesz się-zawołał zanim zamknęłam drzwi.
-oo a teraz ty się zmywasz??-zapytał Nathan czekający w moim fotelu
-mam sprawę na mieście-wyjaśniłam biorąc torbę-na razie
-przyjdziesz jeszcze??
-tak-przytaknęłam zamykając za sobą drzwi po czym w pospiechu wyjęłam telefon by wybrać numer do tej szmaty
-Kate?! Przyjedź do Rosen mam coś co cię zainteresuję-rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź doskonale wiedząc jak ona tego nienawidzi. Nie tracąc czasu zadzwoniłam zgodnie z obietnicą do Jay’a
-hej mam czas możemy spotkać się na chwilę za pół godziny-wyznałam wchodząc do windy
-to świetnie gdzie?
-tam gdzie wczoraj
-dobra będę czekał-zgodził się rozłączając się
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Godz12:40 (Rosen)
-czego chcesz?-zapytała znudzona dziewczyna-mało ci??
-nie przyszłam się kłócić-uprzedziłam siadając naprzeciwko niej
-weście zrozumiałaś że mi nie dorównasz
-owszem w pchaniu się staruchom do łóżka-wyznałam z uśmiechem
-o czym ty mówisz?!- Barbie coś ruszyło
-nie udawaj kretynki wiem o wszystkim- poleciłam znudzona jej aktorstwem
-nie wiem o czym mówisz
-może to odświeży ci pamięć- wyjęłam z torby kopertę to samą którą dal mi Kris
-nikt ci nie uwierzy-wyznała dziewczyna rwąc zdjęcia na drobne kawałeczki
-ale jesteś naiwna… to były kopie-wyznałam
-na co czekasz!-warknęła dziewczyna czując że grunt osuwa jej się z pod nóg- leć pochwal się wszystkim!! Tylko wiec że nigdy nie uda ci się zniszczyć mnie tak jak ja zniszczyłam ciebie
-wiesz nigdy nie mogłam pojąc za co mnie tak nienawidzisz, co zrobiłam takiego że nie możesz darować ale teraz to widzę-zmieniłam temat-jesteś zazdrosna bo ja mam wszystko a ty nic, musisz sobie wszystkich kupować i to cię boli-stwierdziłam-ale nie martw się nie jestem tobą
-czego chcesz??
-masz wszystko odkręcić
-ciekawe jak
-to już nie mój problem-stwierdziłam wstając i odchodząc -wiesz masz racje nigdy ci nie dorówna -zaczęłam odwracając się do niej przodem-bo jestem od ciebie lepsza i wiec że zawszę będę bo nigdy nie zniżę się do twego niskiego i płytkiego jak ty poziomu-dodałam po czym odeszłam w stronę parku gdzie spotkałam Jay’a
-hej gdzie Madzia??-zapytałam siadając obok niego na ławce
-chora w domu-wyznał chłopak
-oo szkoda-wyznałam skrzywiona.
***oczami Nicol***( godz.12:40 dom chłopaków)
-dobra-westchnęłam-wracam do domu
-odprowadzę cię zaproponował Harry
-nie, nie trzeba-zaprzeczyłam idąc w stronę korytarza-nie chcę sprawiać problemu
-to żaden problem
- nie serio nie chcę..
-spacer dobrze mi zrobi-zapewnił chłopak nakładając razem zemną buty po czym pożegnaliśmy się z resztą wychodząc na dwór.
***oczami Jenn*** godz. 13:00( park)
-kochałeś ją??-zapytałam przygnębiona jego historią
-co ty to był związek czysto biznesowy- zapewnił- ja kapitan drużyny ona ta naj ładniejsza w szkole związek idealny z którego mieliśmy oboje skorzystać
ale Amber okłamała ją że przespałem się z nią ta uwierzyła i o to w ten sposób wybuchł skandal podobny do twojego- wyjaśnił puszczając kolejną kaczkę po wodzie
-a ty??
-co ja zapytałam-podnosząc z ziemi kamyk
-kochasz go?-zapytał patrząc na mnie badawczo
-skończyłam z nim-skłamałam próbując rzucić kamykiem tak perfekcyjnie jak on
-ja nie pytam czy skończyłaś tylko czy go kochasz?-zapytał
-czy to ważne?? Jest z Danielle i to się liczy, a po za tym nie chcę o tym mówić-wyznałam nie zadowolona że mi nie wychodzi
-źle robisz zamach-zauważył-czekaj pokażę ci-oświadczył zachodząc mnie od tyłu-nadgarstek luźno-szepną do ucha łapiąc mnie za dłoń-lekki zamach-dodał odchylając moją rękę do tyłu-chłopak mocniej przyciągną mnie do siebie- i dołem-szepną kierując moją dłoń do przodu po czym puściłam kamyk który pięknie odbił się trzy razy od powierzchni wody zanim utoną.
-udało się-zawołałam radosna
-spróbuj sama-zaproponował wkładając mi do dłoni mały kamyczek którą później zacisną swoją dłoń-pamiętaj luźny nadgarstek-przypomniał cofając się do tyłu
-ooo-zawołałam nie zadowolona że mi nie wyszło
-bo nadgarstek masz sztywny- wyznał znów przyciągając mnie do siebie-trzymaj-polecił wkładając znów mały kamyczek w moją dłoń.
-o widzisz-stwierdził chłopak gdy znów nam wyszły trzy ładne kaczki
-nigdy się nie nauczę-stwierdziłam poddając się
-nauczysz się-pocieszy Jay-za jakieś dwadzieścia lat-dodał po czym oboje wybuchliśmy śmiechem
-pięknie co ja tu widzę!-zawołał znajomy głos, oboje odwróciliśmy się do tyłu
-Nicol-szepnęłam na widok dziewczyny
-nie przeszkadzam-wtrącił chłopak cofając się-zadzwonię później-dodał żegnając się zemną
-cześć-rzucił do Niki po czym odszedł
***oczami Nathan’a***Rosen godz.13;00
-co tam siostrzyczko?-zapytałem widząc zdenerwowaną twarz siostry.
-musisz mi pomóc-odparła starając zachować spokój
-ja!? prosi mnie o pomoc??!
-Nathan, wiem że byłam wredna..
-wredna??!
-dobra! szmatą, suką i wiele innych przezwisk jakie padłe pod moim adresem-zaczęła dziewczyna-ale nigdy nie odmówiłam ci pomocy
-dobra mów o co chodzi..
-pomożesz mi??
-to zależy..
-chodzi o Jenn musze to odkręcić
-a co się stało??
-ma coś co nie spodoba się staremu
-co?
-coś związanego ze mną i Dan’em Bass’em-wyznała cicho dziewczyna
-to masz problem-stwierdziłem wstając
-mówiłeś pomożesz
-mówiłem że zależy-przypomniałem-wybacz nie jest mi po drodze, mam własne plany związane z Jenn
-co planujesz??
-zobaczysz-stwierdziłem odchodząc
***oczami Jenn*** godz.13:20 (park)
-Jennifer nie masz pojęcia jak tęskniłam za tobą!-wyznała dziewczyna z łzami.
-dobra! już dobra!-wydusiłam podduszona przez kumpelę-musze już wracać do pracy, później pogadamy-dodałam cofając się od dziewczyny
-co!! nie musimy jechać do chłopaków!!-zaprotestowała dziewczyna
-nie!-zaprzeczyłam
-ale…
-nie!-powtórzyłam- nie każ mi żałować że ci wybaczyłam-dodałam
-dobra! nic nie mówię!-rzuciła-ale…
-Nicol!-ostrzegłam
-dobra! dobra!... opowiadaj co się wydarzyło ostatnio
-sporo tego-stwierdziłam
-to nie trać czasu
-ja go nie mam-stwierdziłam-jedyne co ci mogę powiedzieć to ten SB z nagrania to Nathan, brat Kate, stąd go znałaś-wyjaśniłam
-co!? o ja!- opadła dziewczyna na ławkę
-serio dobra idę do pracy pogadamy wieczorem-zapewniłam przytulając się do dziewczyny na pożegnanie
-będę czekać-szepnęła wracając powoli do realności
-pa-zawołałam odchodząc
-pa-zawołała
***oczami Nicol***
Gdy dziewczyna zniknęła z linii horyzontu wyjęłam szybko telefon następnie wybrałam numer
-Harry gdzie jesteś??
*** oczami Jenn*** godz.18:00 (przed firmą)
-Na razie Nathan-pożegnałam się
-pa-odparł przytulając się do mnie by odejść po chwili. „”już ja ci pokażępomyślałam patrząc jak zadowolony chłopak odchodzi. Nagle poczułam wibracje w telefonie.
Uśmiechnęłam się do siebie widząc że to Jay. Po czym odebrałam. Rozmawialiśmy przez całą drogę powrotną do domu, dopóki nie spotkałam pod domem pewnej osoby
‘JEGO’.
------------------------------------------------------------
strój Jenn
08.02.2012 o godz. 18:50
♥9 miesięcy razem♥ Patrze jak śpisz i czuję kolejne minuty, które płyną nam przez palce. Razem;)

Zastanawiam się po co piszę to tutaj zamiast najzwyczajniej w świecie powiedzieć to Tobie? hmm... Może odpowiedź jest bardziej banalna niż bym chciała?
... może chcę włożyć te wszystkie chwile i wspomnienia do naszej szuflady, do której będziemy mogli w przyszłości zaglądać(?).
Wiem, że jest taka cząstka mnie, która nie pozwala mi przestać tutaj zaglądać ;)

Leżysz tuż obok mnie. Wiem, że jutro też będziesz leżał;) Nigdy nie będę miała tego dość♥ Mam świadomość, że mam trudny charakter, że spędzam Ci sen z powiek i że nierzadko opadają Ci.. ręce. A Ty kochasz mnie nie 'za', ale 'mimo' to♥

I w takim momencie chciałabym Ci powiedzieć, że już nie będę miała humorków, że nie będę panikować bez powodu, nie będę tęsknić za bardzo, nie będę miała problemu z "co ubrać" i nie będę kazała Ci się domyślać o co mi tak na prawdę chodzi. Będę z Tobą więcej rozmawiać, mile zaskakiwać, nie będę zazdrosna, ani marudzić, że schudnę.
...chciałabym....

...ale nie mogę...


...bo przecież wiesz, jak to ze mną jest... ♥

♥♥♥Przecież kochasz mnie mimo to♥♥♥




08.02.2012 o godz. 18:34
- No więc... chcesz wiedzieć wszystko, czy poznać tylko ogólną przyczynę? - zapytałam, z trudem łapiąc powietrze.
- Wszystko - Bieber uśmiechnął się i poprawił się na łóżku. Wzięłam łyk kawy i zaczęłam mówić, ostrzegając go jednak, aby mi nie przerywał, bo nie dokończę, a on przytaknął.
- Zanim tu trafiłam, cztery miesiące temu, byłam dosyć popularną dziewczyną. Wiesz, miałam bogatych rodziców, zawsze najlepsze ubrania; należałam do elity. Byłam także ich przywódczynią. Zawsze słynęłam z tego, iż robiłam najlepsze domówki w NYC - starzy wiecznie na jakichś delegacjach, więc miałam luzy. O fakcie, że pomimo masy "przyjaciół" - przerwałam na chwilę, robiąc niewidzialne myślniki w powietrzu, zaczerpnęłam powietrza i kontynuowałam, robiąc co chwilę przerwę na gryza gofra i łyk kawy. - byłam samotna, nikt nie wiedział. Nie miałam nikogo szczerego, kto by nie leciał na kasę. Któregoś dnia, starzy powiedzieli, że dostali awans i że jadą na kilka tygodni do Europy. Zostawili mi kasę i odlecieli. Po kilku dniach, zaczęłam się nudzić, więc zorganizowałam domówkę. Wiesz, taką prawdziwą, nowojorską. Alkohol, narkotyki, tytoń. Przyszło grubo ponad sto osób. Połowa z nich, nie wiedziała do kogo przyszła, ale liczyła się darmowa wyżera, picie i ćpanie, nie? - popatrzyłam na Biebera, który słuchał z zaciekawieniem. - No i wtedy poznałam Kurta. Z początku było miło. Wiesz, przystojny, wyluzowany, trochę podjarany, ale dalej kontaktował. Dużo rozmawialiśmy, bawiliśmy się, tańczyliśmy. Aż w końcu - sama nie wiem kiedy - zaczęliśmy się całować. Wiesz jak to jest na imprezach, w dodatku po dragach. Zaciągnęłam go do mnie do pokoju, aby mieć chwilę ciszy w tym rozgardiaszu. Chyba źle to zrozumiał, bo wsunął rękę pod moją bluzkę, a kiedy chciałam ją wyjąć, moja ręka niechcąco dotknęła jego penisa. Chciałam się wyrwać, ale ścisnął mnie do siebie i całował coraz łapczywiej. Szarpnął moją bluzką, a że nie miałam podspodem biustonosza, stałam przed nim półnaga. Wybełkotał coś o moich cyckach i zaczął je ślinić. Wtedy odpłynęłam. Chwilę potem, ocknęłam się i zaczęłam się wyrywać, ale był silniejszy. Pchnął mnie na łóżko i jedną ręką, zdjął ze mnie spódnicę wraz z majtkami. Ażeby nie tracić ani chwili, odrazu wszedł we mnie. Zaczęłam krzyczeć, a on wsadzał mi coraz mocniej i szybciej. Ktoś usłyszał moje wrzaski i przyszedł do mojego pokoju i widząc, co się dzieje, zadzwonił po policję. No ale, okazało się, że rodzice Kurta, byli pracodawcami moich, a ten skurwiel, to ich pupilek. Nikt mi nie uwierzył, bo odkryli, że w mojej krwi znajdują się substancje odurzające. No i w dodatku Kurt, kupił sobie alibi. Jak się o tym dowiedziałam, próbowałam popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły, ale niestety nie wyszło, bo znalazła mnie moja gosposia. No i znasz moją historię, bo chyba się domyślasz, co było potem. - powiedziałam i odstawiłam pusty już kubek po kawie.
- I ty to mówisz z takim spokojem? - rzekł niedowierzając. Wziął ode mnie tacę i postawił nieopodal, na biurku. Strzepnęłam z siebie okruszki gofra i skierowałam się do garderoby, z zamiarem ubrania się.
- Tak, bo zdałam sobie sprawę, że życie jest zbyt krótkie, abym traciła czas na patrzenie w przeszłość. Szkoda, że zajęło mi to ponad dwa miesiące, ale było warto. - odparłam i poszłam do łazienki ubrać się w wybrane ciuchy.
- Jesteś bardzo intrygująca, Hastings - powiedział Bieber, kiwając głową z aprobatą.
- Po nazwisku, to po pysku, Bieber - rzuciłam i wyszliśmy na zajęcia.

Po zajęciach z opanowania gniewu, był obiad. O dziwo, Bieber siadł ze mną, a nie sam. Chyba włączył w życie swój plan zdobycia mnie. Oj kotku, nie będzie tak łatwo. Nie byłam głodna, a szpitalne żarcie niezbyt zachęcało. Chyba kasa Justina (czy po raz pierwszy nazwałam go po imieniu?) się wyczerpała. Sądząc po jego minie, jemu też nie smakowało danie - o ile można to daniem nazwać. Postanowiliśmy udać się do pokoju. Odłożyliśmy tace na szyny przy barze i wyszliśmy, kierując się do naszej sali. Nagle piosenkarz przystanął.
- O co chodzi, coś się stało? - zapytałam go, jednocześnie rozglądając się wokół ogromnego hallu, jednak nie zobaczyłam nic podejrzanego.
- Patrz jak tu pusto - odparł, z uśmiechem na ustach. Obejrzałam się jeszcze raz i zrozumiałam, o co mu chodzi. Zawsze jest tu gwar, siedzą tutaj najbardziej chorzy psychicznie pacjenci; zawsze słychać tłukące się szklanki, hałas roztrzaskiwanych mebli, ale tym razem, było cicho jak makiem zasiał.
- Faktycz... - zaczęłam, ale jego usta nie dały mi dokończyć. Przyparł mnie do ściany i całował. Czule, namiętnie, z gracją. Totalne przeciwieństwo Kurta. Nie brzydziłam się go, odwzajemniałam pocałunek. Weź mnie teraz, skurwysynu - krzyczałam w myśli. Czemu on robi jakieś podchody? Jeśli chce się upewnić, czy tego chcę, to chyba ma niezły dowód. Po chwili oderwał się ode mnie.
- A tak a propo, ja nie ślinię sutków - wyszeptał i uśmiechnął się łobuzersko.
Przez chwilę, nie wiedziałam co powiedzieć, więc zaczęłam iść. Po kilku krokach, stanęłam i obróciłam się, przy okazji wpadając na niego. Patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Zobaczymy - rzuciłam i weszłam do pokoju. Odrazu opadłam na łóżko. Bieber zrobił to samo, wyjął telefon i zaczął z kimś pisać. Postanowiłam tym razem pierwsza wykonać ruch, więc rzuciłam się w wir pomysłów, jak tego dokonać. Wreszcie wpadłam na niezły plan.

Odczekałam kilka dni, tak aby uśpić jego czujność. Postanowiłam zadziałać w niedzielę, podczas wyjściówek na dwór. Lekarze i odwiedzający, zabierali chorych na dwór - oczywiście pod opieką kilkunastu ochroniarzy. Wiedziałam że On nie wyjdzie, więc mogłam śmiało robić co chciałam.
Kiedy przyszedł ze śniadania, ja akurat wyszłam spod prysznica. Zobaczyłam go leżącego na łóżku, grającego w grę w komórce. W samej bieliźnie, położyłam się na łóżku i zaczęłam bawić się gumką do włosów. Kiedy spytał, czemu się nie ubiorę, powiedziałam że jest mi gorąco. W sumie, nie musiałam kłamać, jak na koniec września było bardzo upalnie. Kiwnął głową ze zrozumieniem i dalej wpatrywał się w telefon. Czyżbym go już nie podniecała? Co się stało przez te kilka dni? Niby przypadkowo, wystrzeliłam w niego gumką. Podniósł wzrok na mnie i puknął się w głowę. Pokazałam mu język i ruszyłam po moją rzecz. Kiedy byłam już koło jego łóżka, szybkim ruchem ręki, schował gumkę w pięści. Przejrzał mnie? Odłożył swojego iPhone'a na stolik nocny i wpatrywał się we mnie.
- Oddaj - krzyknęłam.
- Coś za coś - odparł niewzruszony i pokazał mi język. Splotłam ręce na piersi, a on zagryzł wargę. Jest! Jednak to działało! Zawsze tak robił, kiedy był podniecony.
- Czego chcesz? - rzuciłam i usiadłam mu kroczu. Dalej był wyluzowany. Czy on nie ma czucia? A może nie ma penisa? Podparł się na łokciach i zmierzył mnie wzrokiem.
- A co możesz mi dać? - spytał uwodzicielskim tonem.
- Duużo - oparłam równie seksownie i niby od niechcenia, oblizałam usta. Nagle, poczułam jego przyrodzenie dźgające mnie w część intymną. Zrobiło mi się ciepło, ale on wydawał się niewzruszony. Podniósł się bardziej, tak że siedziałam teraz tyłem, między jego kroczem, a jego penis gniótł mnie w tyłek. Poczułam jak odgarnia mi włosy opuszkami palców, a następnie jego język przesuwa się wzdłuż mojego kręgosłupa. Dłońmi, objął moje piersi i kciukami, masował moje sutki. Drgnęłam z podniecenia i przesunęłam ręką po jego udzie, zmierzając do krocza. Zatrzymałam się wpół drogi i obróciłam się, tak abym siedziała do niego przodem. Wpiłam się mocno w jego usta, masując mu plecy dłonią. Odwzajemnił pocałunek, a jego przyrodzenie stawało się coraz twardsze. Nagle oderwałam się od niego, wstałam i skierowałam się do łazienki. Zobaczyłam rozczarowanie na jego twarzy.
- Widzisz, tak to jest, kiedy się zostawia kogoś rozpalonego do granic możliwości? - powiedziałam.
- Rozpalam cię tak bardzo samym pocałunkiem? - Na miejsce rozczarowania, wszedł ogromny szczerz. Nie odpowiedziałam, tylko uśmiechnęłam się znacząco, po czym weszłam demonstracyjnie do łazienki, kręcąc tyłkiem tak bardzo, jak się dało. Podziałało - czułam jego wzrok na sobie. A jutro, ciąg dalszy.
08.02.2012 o godz. 18:31

I know you'll like it ;D



Coś w stylu
'hello' ponownie ;P
08.02.2012 o godz. 18:30
Tym razem już po angielsku!
1.My life swings along on gangs, my life's hanging on lines.
My life is crazzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyy! Crazy.
Ref.:Sweet life i have and crazy is it. Guitar and guitar is my crazy life!
2.My life swings along on rocks my life for the bands.My life is crazzzzzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyyyy!Crazy.
Ref.:Sweet...x2
08.02.2012 o godz. 18:28

Mam do was zapytanie. Kogo ma zobaczyć Caitlyn:
Justina Bibera, Zayna Malika,Harryego Stylesa,
Louisa Tomlinsona czy kogoś innego?
08.02.2012 o godz. 18:17

Założyłam sb to coś bo Paulaa coś gadała + nie ogarniam tego ? O.o + jest zajebiscie zle .
08.02.2012 o godz. 18:03
-U nas też powstają nowe profile.
-Może WF/Religia? Będą szkolić paladynów.


Zawał. Karetki.


08.02.2012 o godz. 17:51
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki