Prolog
Od początku ten dzień był jakiś inny niż poprzednie. Od samego rana czułam ,że coś się zmieniło.
Z pozoru wszystko wyglądało tak jak co dzień. Słońce mocno świeciło, niebo było bez jednej chmurki, a ptaki słodko śpiewały wokoło, obwieszczając nadejście kolejnego dnia. Tak jak co dzień spacerowałam wzdłuż drogi i powoli zbliżałam się do celu mojej podróży. Był to dla mnie bardzo ważny dzień. Najważniejszy w moim życiu, ponieważ dziś…
i nagle w tej chwili oślepił mnie jasny błysk, światło było tak silne ,że nie mogłam otworzyć oczu przez jakieś 2 minuty. Gdy w końcu odzyskałam wzrok, doznałam szoku…
Przede mną stał ogromny portal… Po chwili z portalu wyłoniła się najpiękniejsza kobieta jaką w życiu widziałam. Kobieta rozglądnęła się, a potem zwróciła na mnie swoje duże piękne oczy. Wpatrywała się we mnie przez chwilę jakby coś analizując i przemówiła do mnie.
- Wiem kim jesteś i wiem dokąd idziesz…- Powiedziała, a ja oniemiała stałam i wpatrywałam się w nią.
-Pamiętaj, bez względu na wszystko, musisz mu powiedzieć…- Odezwała się ponownie i zaczęła znikać.
- Zaczekaj ! Co powiedzieć ?! - zawołałam za nią lecz ona już była ledwie widoczna.
- Powiedz mu ! – krzyknęła po raz ostatni i zniknęła…
Od początku ten dzień był jakiś inny niż poprzednie. Od samego rana czułam ,że coś się zmieniło.
Z pozoru wszystko wyglądało tak jak co dzień. Słońce mocno świeciło, niebo było bez jednej chmurki, a ptaki słodko śpiewały wokoło, obwieszczając nadejście kolejnego dnia. Tak jak co dzień spacerowałam wzdłuż drogi i powoli zbliżałam się do celu mojej podróży. Był to dla mnie bardzo ważny dzień. Najważniejszy w moim życiu, ponieważ dziś…
i nagle w tej chwili oślepił mnie jasny błysk, światło było tak silne ,że nie mogłam otworzyć oczu przez jakieś 2 minuty. Gdy w końcu odzyskałam wzrok, doznałam szoku…
Przede mną stał ogromny portal… Po chwili z portalu wyłoniła się najpiękniejsza kobieta jaką w życiu widziałam. Kobieta rozglądnęła się, a potem zwróciła na mnie swoje duże piękne oczy. Wpatrywała się we mnie przez chwilę jakby coś analizując i przemówiła do mnie.
- Wiem kim jesteś i wiem dokąd idziesz…- Powiedziała, a ja oniemiała stałam i wpatrywałam się w nią.
-Pamiętaj, bez względu na wszystko, musisz mu powiedzieć…- Odezwała się ponownie i zaczęła znikać.
- Zaczekaj ! Co powiedzieć ?! - zawołałam za nią lecz ona już była ledwie widoczna.
- Powiedz mu ! – krzyknęła po raz ostatni i zniknęła…
08.02.2012 o godz. 21:36
komentuj (0)
Ktoś się zapytał czemu nikt się nie martwi co się z nią stało ? W końcu Justin pewnie komuś to powiedział, a poza tym jest w mediach... -.- Jak ktoś jest inteligentny to nie ciężko się domyślić... A co do tego czemu nie ucieka bd w następnym rozdziale.
Amen !
Amen !
Jasmine ma 18 lat. Mieszka w Los Angeles, ale całe wakacje spędzi z najlepszą przyjaciółką w Kanadzie. Jest szalona i przyjacielska. Interesuje się gwiazdami- lubi o nich czytać, oglądać. Chciałaby mieć chłopaka.
Olaboga! Jak ja dawno nie pisałam! Data pod ostatnim wpisem mnie przeraża ;O
Co u mnie? Stare dzieje :D Jakoś chyba nigdy nie było jakiś przełomów w moim życiu.
Mimo iż szłam dzisiaj do szkoły na 9:00 to i tak byłam nie wyspana. Oczywiście pierwsza matma, a jakbym nie miała dość zmartwień to się jeszcze kawałek spóźniłam, bo okazało się, że poprzednia lekcja była skrócona, co wiąże się z tym, że matma zaczęła się wcześniej. Brawo. Przez całą lekcję było sprawdzanie zadania domowego, z tego jedną trzecią lekcji ja stałam przy tablicy. Oczywiście! Jakżeby inaczej! Miałam to zadanie, ale mi się bardzo chciało to pamiętać, żeby móc to zrobić na lekcji. Ale okrąg jebłam. Na tablicy się nie zmieścił :D Już na samą myśl, że stoję obok gościówy z matmy panikuję. A ona cwaniakuje, bo w końcu zapamiętała moje nazwisko.
Druga, równie miła rzecz w szkole to kartkówka z chemii. Umiałam. Nauczyłam się. Byłam z siebie dumna, ze w ogóle coś kapuję. JEB! Dowaliła trzy zadania, w tym dwa na obliczanie i pisanie jakiś wzorów i to w 10min. Gdyby dała te 5min więcej -_-" No i pod koniec lekcji wzięła mnie do tablicy na pisanie jakiegoś wzoru, a ja nie ogarniałam co ta kobieta do mnie mówi.
A tak jeszcze nawiązując do WF'u. Masakra, ja tego nie ogarniam. Nie chodzi mi o ćwiczenia na lekcji tylko o pewną sytuację w szatni. Mam WF jeszcze z równoległą wiekiem klasą. I pewna dziunia, o której już wspominałam i której nienawidzę, przebierała się niedaleko mnie. Spokojnie się przebieram się spokojnie, obracam się, bo nie wiedziałam gdzie koszulkę rzuciłam a tu stoi dziunia- pół dupy na wierzchu. No ludzie! Trochę kultury! Ja nie mam zamiaru oglądać czyjegoś rowka. Tapety na twarzy ma z 1cm, cała wyperfumowana, a majtek nie potrafi podciągnąć. I żeby to chociaż pierwszy raz był, to może jeszcze bym zrozumiała, ale to się zdarza prawie za każdym razem. Eh... Może jestem zbyt niedojrzała na tę plastikową modę.
Ale mogło być gorzej! Przynajmniej lekcje były krótkie. A po południu było bosko! Od jakiegoś czasu razem z Mali i Sol chodzimy do takiego lasku, zagajnika czy nie wiem co to jest. Sprzątałyśmy tam, żeby na wakacje było już w miarę czysto. Jest tam stawek, a raczej bagno, do którego cała woda z rowu wpada xd A jak sami dobrze wiecie już od kilku(nastu?) dni są porządne mrozy. Przynajmniej w pobliżu Wrocławia. Jaki z tego wniosek? Tak, tak. Darmowe lodowisko! Na początku nie udawało mi się przemycać łyżew z domu, bo oczywiście rodzice mają oczy dookoła głowy i na dodatek potrafią patrzeć przez ściany. W końcu się jednak wkurzyłam i zażądałam, żeby ojciec poszedł tam ze mną i sprawdził, że tam można spokojnie się ślizgać. No i wyszło na moje! Już raczej nie ma obawy, że się zapadnę, albo, że utknę na krze (rodzice się za dużo TV naoglądali) w końcu lód ma ok. 30cm. Tak więc dzisiaj łyżwy w dłoń i na stawek. Fakt, że to nie to samo co prawdziwe lodowisko i że mamy tylko jedną parę łyżew na trzy osoby, ale i tak jest git! I swoją obecnością zaszczycił nas nasz kolega(?) Maniek xD Ale z niego przymulak, ale i tak nieźle było. I wcale tak nie zmarzłam!
O matko! Już dawno nie robiłam tak szczegółowej notki. Pewnie i tak nikomu się nie będzie chciało czytać. A co tam. WENA JEST KING KONGA! To chyba tyle na dziś. Muszę jeszcze z geo coś sobie powtórzyć. A w piątek na lodowicho! Whoooo! Dobra nie zanudzam was już.
Bye ;)
Co u mnie? Stare dzieje :D Jakoś chyba nigdy nie było jakiś przełomów w moim życiu.
Mimo iż szłam dzisiaj do szkoły na 9:00 to i tak byłam nie wyspana. Oczywiście pierwsza matma, a jakbym nie miała dość zmartwień to się jeszcze kawałek spóźniłam, bo okazało się, że poprzednia lekcja była skrócona, co wiąże się z tym, że matma zaczęła się wcześniej. Brawo. Przez całą lekcję było sprawdzanie zadania domowego, z tego jedną trzecią lekcji ja stałam przy tablicy. Oczywiście! Jakżeby inaczej! Miałam to zadanie, ale mi się bardzo chciało to pamiętać, żeby móc to zrobić na lekcji. Ale okrąg jebłam. Na tablicy się nie zmieścił :D Już na samą myśl, że stoję obok gościówy z matmy panikuję. A ona cwaniakuje, bo w końcu zapamiętała moje nazwisko.
Druga, równie miła rzecz w szkole to kartkówka z chemii. Umiałam. Nauczyłam się. Byłam z siebie dumna, ze w ogóle coś kapuję. JEB! Dowaliła trzy zadania, w tym dwa na obliczanie i pisanie jakiś wzorów i to w 10min. Gdyby dała te 5min więcej -_-" No i pod koniec lekcji wzięła mnie do tablicy na pisanie jakiegoś wzoru, a ja nie ogarniałam co ta kobieta do mnie mówi.
A tak jeszcze nawiązując do WF'u. Masakra, ja tego nie ogarniam. Nie chodzi mi o ćwiczenia na lekcji tylko o pewną sytuację w szatni. Mam WF jeszcze z równoległą wiekiem klasą. I pewna dziunia, o której już wspominałam i której nienawidzę, przebierała się niedaleko mnie. Spokojnie się przebieram się spokojnie, obracam się, bo nie wiedziałam gdzie koszulkę rzuciłam a tu stoi dziunia- pół dupy na wierzchu. No ludzie! Trochę kultury! Ja nie mam zamiaru oglądać czyjegoś rowka. Tapety na twarzy ma z 1cm, cała wyperfumowana, a majtek nie potrafi podciągnąć. I żeby to chociaż pierwszy raz był, to może jeszcze bym zrozumiała, ale to się zdarza prawie za każdym razem. Eh... Może jestem zbyt niedojrzała na tę plastikową modę.
Ale mogło być gorzej! Przynajmniej lekcje były krótkie. A po południu było bosko! Od jakiegoś czasu razem z Mali i Sol chodzimy do takiego lasku, zagajnika czy nie wiem co to jest. Sprzątałyśmy tam, żeby na wakacje było już w miarę czysto. Jest tam stawek, a raczej bagno, do którego cała woda z rowu wpada xd A jak sami dobrze wiecie już od kilku(nastu?) dni są porządne mrozy. Przynajmniej w pobliżu Wrocławia. Jaki z tego wniosek? Tak, tak. Darmowe lodowisko! Na początku nie udawało mi się przemycać łyżew z domu, bo oczywiście rodzice mają oczy dookoła głowy i na dodatek potrafią patrzeć przez ściany. W końcu się jednak wkurzyłam i zażądałam, żeby ojciec poszedł tam ze mną i sprawdził, że tam można spokojnie się ślizgać. No i wyszło na moje! Już raczej nie ma obawy, że się zapadnę, albo, że utknę na krze (rodzice się za dużo TV naoglądali) w końcu lód ma ok. 30cm. Tak więc dzisiaj łyżwy w dłoń i na stawek. Fakt, że to nie to samo co prawdziwe lodowisko i że mamy tylko jedną parę łyżew na trzy osoby, ale i tak jest git! I swoją obecnością zaszczycił nas nasz kolega(?) Maniek xD Ale z niego przymulak, ale i tak nieźle było. I wcale tak nie zmarzłam!
O matko! Już dawno nie robiłam tak szczegółowej notki. Pewnie i tak nikomu się nie będzie chciało czytać. A co tam. WENA JEST KING KONGA! To chyba tyle na dziś. Muszę jeszcze z geo coś sobie powtórzyć. A w piątek na lodowicho! Whoooo! Dobra nie zanudzam was już.
Bye ;)
Przepraszam, ale wczoraj byłam w za dużym szoku, żeby pisać.
_____________________________
Jak zwykle wstałam o 6:00. Kiedy już wyruszyliśmy słuchałam muzyki. Potem poszłam do szkoły. Darcie było na wszystkich lekcjach, na każdej jednej. Na przewie przed ostatnią lekcją, religią z panią Katarzyną :D , chowałyśmy z Vivą kurtki do plecaków. I stwierdziłyśmy, że będziemy mówić ' cześć ' wszystkim z naszej byłej klasy. O dziwo Maja się do nas odezwał {Adam}. Spoko. Potem Paula na mnie i na Bobka czekała. Wróciliśmy do chaty. Pojechaliśmy do domu z wujkiem. Nic nadzwyczajnego, codzienna monotonia. Pisałam z Dawidem, który już dzień wcześniej chciał mi coś powiedzieć. Wkurzyłam się i mi napisał .. że mnie kocha. No myślałam, że tam jebne, od razu. Mój bff , starszy ode mnie o 3 lata. Nie , aż mi sie nie dobrze zrobiło , jak sobie pomyślałam, że moglibyśmy być razem. Na szczęście nie długo potem zadzwoniła Paula. Wygadałam się i poszłam spać. Ciemność. Jeszcze nie wiedziałam, jaki zajebisty sen mnie czeka :D
WOW , 109 wejść - O komentarzy XDD
_____________________________
Jak zwykle wstałam o 6:00. Kiedy już wyruszyliśmy słuchałam muzyki. Potem poszłam do szkoły. Darcie było na wszystkich lekcjach, na każdej jednej. Na przewie przed ostatnią lekcją, religią z panią Katarzyną :D , chowałyśmy z Vivą kurtki do plecaków. I stwierdziłyśmy, że będziemy mówić ' cześć ' wszystkim z naszej byłej klasy. O dziwo Maja się do nas odezwał {Adam}. Spoko. Potem Paula na mnie i na Bobka czekała. Wróciliśmy do chaty. Pojechaliśmy do domu z wujkiem. Nic nadzwyczajnego, codzienna monotonia. Pisałam z Dawidem, który już dzień wcześniej chciał mi coś powiedzieć. Wkurzyłam się i mi napisał .. że mnie kocha. No myślałam, że tam jebne, od razu. Mój bff , starszy ode mnie o 3 lata. Nie , aż mi sie nie dobrze zrobiło , jak sobie pomyślałam, że moglibyśmy być razem. Na szczęście nie długo potem zadzwoniła Paula. Wygadałam się i poszłam spać. Ciemność. Jeszcze nie wiedziałam, jaki zajebisty sen mnie czeka :D
WOW , 109 wejść - O komentarzy XDD
Czy oni się pokłócili?
Czy to prawda?
dowód 1 Zauważono Selene Gomez, po wyjściu ze spotkania ich dwojga, płaczącą.
dowód 2 Selena zamknęła drzwi spod nosa Justina.
dowód 3 Posyłali sobie wrogie spojrzenia na przypadkowymspotkaniu.
O co się pokłócili?
No mamy dużo propozycji, ale najbardziej obstawiamy że pokłócili się za to że
J.B gapił się na biust S.G.
Czy zobaczymy ich znowu razem?
przecież byli tacy szczęśliwi

Rano obudziłam się bardzo wyspana , spojrzałam na budzik była 12:00 , to wyjaśnia czemu jestem wyspana . Wykonałam czynności poranne i założyłam jeden z moich zestawów . Zjadłam obiad , tak obiad bo jak się wyszykowałam to była 13:00 czyli już w sumie pora obiadowa .
-Co dziś robicie? -spytała mama jedząca zupę ogórkową
-Ja nie mam planów a ty lou? -powiedziałam
-nie -usłyszałam zaspany głos Louisa
-To dobrze , jedziemy na zakupy , przydadzą się wam nowe ciuchy w nowej szkole
-jednak mam plany -powiedział brat -idę do skateparku -dołożył
-hahah, po prostu nie chcesz iść na zakupy idioto -zaśmiałam się -a to ja chętnie pojadę
-To jedz i idź do samochodu .
10 minut później byliśmy już w drodze do jednego z centrów handlowych .
-A co mi chcesz mamo kupić? -spytałam
-Nie wiem -powiedzmy że mamdla Ciebie do wydania 700$
-jee tak dużo?! -zapytałam niedowieżająs słowom matki
-No tak , uzbierało się odkąd odkładałam na ubrania dla Was kiedy już tu będziemy
-dzięki mamo . Już jesteśmy na miejscu!
Wysiadłyśmy z samochodu .
****zakupy***
po 4 godzinach spacerowania po centrum skusiłyśmy się na lody . Ja wzięłam truskawkowe a mama wiśniowe . Ale się obkupiłam < 3
, koszula, bokserka, tusz, podkład, bluzka , sweter, kardigan, torba, bejsbollówka i inne dupsy < 33
Gdy już wróciliśmy do domu i wnosiłam zakupy w drzwiach zobaczyłam brata który zapytał mnie:
-Więcej się nie dało?
-Owszem , dało . A co zazdrosny?
-hahhaha , chyba żartujesz w tym momencie młoda
-Yh, byliśmy na lodach
-Co?! , Nie wzieliście mnie ze sobą ?!
-Trudno, życie- zaśmiałam się i poszłam do pokoju
Od razu sfotografowałam zakupy i dodałam na bloga . Dziewczynom bardzo spodobały się moje zakupy . O 21:00 po przejżeniu stronek plotkarskich, Fb itd wyłączyłam laptopa i sięgnęłam po piżamę , udałam się do łazienki , wzięłam półgodzinną kąpiel a potem w piżamce zeszłam na dół . Zjadłam dwie kanapki oraz napiłam się herbaty . Po zjedzeniu położyłam się już spać . Długo myślałam nad tym jak jutro będzie w nowej szkole . Rozmyślałam tak dość długo, bo o 23:00 jeszcze nie spałam ale usnęłam .
Rano
Obudziłam się o 6:00, do szkoły było na 8:00 . Do wyszykowania się wystarczy mi około 30min , Więc miałam sporo czasu. O 6:30 byłam już ubrana...
_______
3 komentarze-NN
-Co dziś robicie? -spytała mama jedząca zupę ogórkową
-Ja nie mam planów a ty lou? -powiedziałam
-nie -usłyszałam zaspany głos Louisa
-To dobrze , jedziemy na zakupy , przydadzą się wam nowe ciuchy w nowej szkole
-jednak mam plany -powiedział brat -idę do skateparku -dołożył
-hahah, po prostu nie chcesz iść na zakupy idioto -zaśmiałam się -a to ja chętnie pojadę
-To jedz i idź do samochodu .
10 minut później byliśmy już w drodze do jednego z centrów handlowych .
-A co mi chcesz mamo kupić? -spytałam
-Nie wiem -powiedzmy że mamdla Ciebie do wydania 700$
-jee tak dużo?! -zapytałam niedowieżająs słowom matki
-No tak , uzbierało się odkąd odkładałam na ubrania dla Was kiedy już tu będziemy
-dzięki mamo . Już jesteśmy na miejscu!
Wysiadłyśmy z samochodu .
****zakupy***
po 4 godzinach spacerowania po centrum skusiłyśmy się na lody . Ja wzięłam truskawkowe a mama wiśniowe . Ale się obkupiłam < 3
Gdy już wróciliśmy do domu i wnosiłam zakupy w drzwiach zobaczyłam brata który zapytał mnie:
-Więcej się nie dało?
-Owszem , dało . A co zazdrosny?
-hahhaha , chyba żartujesz w tym momencie młoda
-Yh, byliśmy na lodach
-Co?! , Nie wzieliście mnie ze sobą ?!
-Trudno, życie- zaśmiałam się i poszłam do pokoju
Od razu sfotografowałam zakupy i dodałam na bloga . Dziewczynom bardzo spodobały się moje zakupy . O 21:00 po przejżeniu stronek plotkarskich, Fb itd wyłączyłam laptopa i sięgnęłam po piżamę , udałam się do łazienki , wzięłam półgodzinną kąpiel a potem w piżamce zeszłam na dół . Zjadłam dwie kanapki oraz napiłam się herbaty . Po zjedzeniu położyłam się już spać . Długo myślałam nad tym jak jutro będzie w nowej szkole . Rozmyślałam tak dość długo, bo o 23:00 jeszcze nie spałam ale usnęłam .
Rano
Obudziłam się o 6:00, do szkoły było na 8:00 . Do wyszykowania się wystarczy mi około 30min , Więc miałam sporo czasu. O 6:30 byłam już ubrana...
_______
3 komentarze-NN
Bo, nie będzie światła słońca
Jeśli stracę Ciebie , kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
Jeśli stracę Ciebie , kochanie
Dokładnie jak chmury
Moje oczy zrobią to samo , jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz .
Jeśli stracę Ciebie , kochanie
Nie będzie bezchmurnego nieba
Jeśli stracę Ciebie , kochanie
Dokładnie jak chmury
Moje oczy zrobią to samo , jeśli odejdziesz
Każdego dnia będzie padał deszcz .
Skarbie , to zaskoczenie .
Zatraciłam się w twoich brązowych oczach .
Zatraciłam się w twoich brązowych oczach .
Chciałoby się czasami wykrzyczeć w niebo takie głośne kurwa. Na wszystkich. Na rodziców, na "przyjaciół", na znajomych i nawet na nieznajomych. Ale przecież wszyscy wiedzą, że to i tak nic nie da, bo oni nie zmienią swojego postępowania, prawda? A szkoda, tak bardzo szkoda. Nażyłam się trochę, aby co nieco o życiu wiedzieć, ale wolałabym o tym zapomnieć i uczyć się od nowa. Może byłoby łatwiej. Ale to tylko morza i gdybania. Kiedy kładę się w łóżku, myślę, dlaczego przyszło mi żyć z ludźmi, którzy nawzajem obrażają się na fotoblogach, tworząc aluzję i mając nadzieję, iż druga osoba, nie domyśli się, że to do pierwszej i na odwrót, zamiast szczerze porozmawiać. A wiecie dlaczego? Bo ta druga osoba wie, że do pierwszej i tak nic nie dotrze i dalej będzie robić swoje gówno, twierdząc, że jest ofiarą, chociaż była paskudnym, notorycznym sprawcą. Ale nie, warto strzec swojej dumy i bać się przyznać racji, dla zmarnowania tej długoletniej przyjaźni. Warto, bo przecież ma dwie inne osoby które ją lubią. No ale cóż, charakteru zmienić nie możesz, chociaż bardzo byś chciał. Ludzie nie potrafią się zmienić, potrafią tylko przysłonić się wszelakimi wartościami. Pieniądze, miłość, sława, seks. Ale czy warto?
/ SOTD: Paramore - You're the only exception.
/ SOTD: Paramore - You're the only exception.
Plotka 1
Zapowiada się kolejny przebój na rynku masowej mody. Szwedzka firma Hennes & Mauritz współpracę z projektantami ekskluzywnej mody uczyniła swoim znakiem rozpoznawczym. Od kilku lat, co sezon, H&M wprowadza na ulice powiew luksusu, sprowadzając wielkich kreatorów do przestrzeni taniego sklepu sieciowego.
Okej. Niech mi jeszcze raz ktoś powie, że muzyka nie wpływa na nasz nastrój to osobiście mu wytłumaczę, że jednak wpływa.
Czym ja się do cholery przejmuję powiedzcie mi ? Do jasnej ciasnej czym ? To wszystko to są śmieszne rzeczy. Kobietami ? No bez jaj. Wielokrotnie już przez nie upadłem i wielokrotnie upadnę więc jedna w tą czy w tą, to kij tam. I tak się nie doliczę. Mam to w dupie. Mam to wszystko głęboko w dupie. Postanowiłem chyba po raz pierwszy w życiu pomartwić się o siebie. Zawalczyć o lepszą przyszłość. A jeśli żadna z kobiet nie chcę w niej uczestniczyć to... No cóż... Jakoś przeżyje. Oczywiście będę rozpaczał i użalał się nad sobą jak jakaś niedorobiona niedorajda życiowa (Co zresztą czynie zbyt często... ZDECYDOWANIE zbyt często) ale potem wstanę na nogi i będzie dobrze. Musi być. Co do tamtej dziewczyny to... Dosyć często słyszę co u niej, jak się jej powodzi i w ogóle i wiecie co ? Nie rusza mnie to. No tak ale ja głupi pewny byłem, że to już na pewno zauroczenie w afekcie czego powstała notka widniejąca niżej. Żałosna, wiem. To nic. Czasem ktoś powinien do mnie podejść i uderzyć mnie z całej siły w ryj ze słowami "Co ty wyczynia debilu !?". Myślę, że to nauczyłoby mnie raz na zawsze mieć wyjebane na wszystko (No i zęby też wyjebane w związku z tych pechowym ale ocucającym mnie uderzeniem).
Anyway, załatwiłem sobie pracę na wakacje i zamierzam pracować równe 2 miesiące, żeby w końcu i nareszcie zakupić sobie lapka, który prześladuję mnie ostatnio dosyć często. Tym bardziej, że ten... Ekhem... Komputer powoli zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa sypiąc BlueScreenami jak z rękawa. A może to tylko problem niezgodności dwóch kości RAM'u ? A zresztą jakie to ma znaczenie. Nie warto w niego inwestować.
Eee... O czym to ja... Ano tak już wiem. No, więc może nie będę miał wakacji pełnych wspaniałych wspomnień i romansów (Taa... Jakbyś kiedykolwiek miał takie wakacje ^^) ale za to może choć trochę się zmobilizuję a przy okazji będę miał pretekst żeby tego złoma wyrzucić na... Złom.
No i pomysły mi się wyczerpały... A może po prostu wszedłem tutaj tylko i wyłącznie po to aby pochwalić się, że nie udaję już (Na razie ?) skończonego idioty życiowego. Oby tak dalej a może w końcu odnajdę swoje miejsce na świecie. Zobaczymy ;)
See Ya !
PS: Swoją drogą śmieszny mnie trochę jak Polsat "podbudowuję" na duchu swoich widzów - W każde Walentynki leci jakaś kolejna tasiemcowata komedia romantyczna (Typu: Poznają się -> Jest dobrze -> Jest źle -> Jest bardzo źle -> Happy End.). Można wywnioskować, że obejrzą ją tylko samotni ludzie, bo przecież ci, którzy kogoś mają spędzają walentynki z tym kimś (No chyba, że nie uznają walentynek ale na razie odrzućmy tą opcje). No więc Telewizja żeby pocieszyć swoje samotne owieczki pokazuje ... Szczęście w miłości kogoś innego. Nice. Gwóźdź do trumny czy jaki chuj ? ;D
No teraz już naprawdę:
See Ya (2) ;)
Czym ja się do cholery przejmuję powiedzcie mi ? Do jasnej ciasnej czym ? To wszystko to są śmieszne rzeczy. Kobietami ? No bez jaj. Wielokrotnie już przez nie upadłem i wielokrotnie upadnę więc jedna w tą czy w tą, to kij tam. I tak się nie doliczę. Mam to w dupie. Mam to wszystko głęboko w dupie. Postanowiłem chyba po raz pierwszy w życiu pomartwić się o siebie. Zawalczyć o lepszą przyszłość. A jeśli żadna z kobiet nie chcę w niej uczestniczyć to... No cóż... Jakoś przeżyje. Oczywiście będę rozpaczał i użalał się nad sobą jak jakaś niedorobiona niedorajda życiowa (Co zresztą czynie zbyt często... ZDECYDOWANIE zbyt często) ale potem wstanę na nogi i będzie dobrze. Musi być. Co do tamtej dziewczyny to... Dosyć często słyszę co u niej, jak się jej powodzi i w ogóle i wiecie co ? Nie rusza mnie to. No tak ale ja głupi pewny byłem, że to już na pewno zauroczenie w afekcie czego powstała notka widniejąca niżej. Żałosna, wiem. To nic. Czasem ktoś powinien do mnie podejść i uderzyć mnie z całej siły w ryj ze słowami "Co ty wyczynia debilu !?". Myślę, że to nauczyłoby mnie raz na zawsze mieć wyjebane na wszystko (No i zęby też wyjebane w związku z tych pechowym ale ocucającym mnie uderzeniem).
Anyway, załatwiłem sobie pracę na wakacje i zamierzam pracować równe 2 miesiące, żeby w końcu i nareszcie zakupić sobie lapka, który prześladuję mnie ostatnio dosyć często. Tym bardziej, że ten... Ekhem... Komputer powoli zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa sypiąc BlueScreenami jak z rękawa. A może to tylko problem niezgodności dwóch kości RAM'u ? A zresztą jakie to ma znaczenie. Nie warto w niego inwestować.
Eee... O czym to ja... Ano tak już wiem. No, więc może nie będę miał wakacji pełnych wspaniałych wspomnień i romansów (Taa... Jakbyś kiedykolwiek miał takie wakacje ^^) ale za to może choć trochę się zmobilizuję a przy okazji będę miał pretekst żeby tego złoma wyrzucić na... Złom.
No i pomysły mi się wyczerpały... A może po prostu wszedłem tutaj tylko i wyłącznie po to aby pochwalić się, że nie udaję już (Na razie ?) skończonego idioty życiowego. Oby tak dalej a może w końcu odnajdę swoje miejsce na świecie. Zobaczymy ;)
See Ya !
PS: Swoją drogą śmieszny mnie trochę jak Polsat "podbudowuję" na duchu swoich widzów - W każde Walentynki leci jakaś kolejna tasiemcowata komedia romantyczna (Typu: Poznają się -> Jest dobrze -> Jest źle -> Jest bardzo źle -> Happy End.). Można wywnioskować, że obejrzą ją tylko samotni ludzie, bo przecież ci, którzy kogoś mają spędzają walentynki z tym kimś (No chyba, że nie uznają walentynek ale na razie odrzućmy tą opcje). No więc Telewizja żeby pocieszyć swoje samotne owieczki pokazuje ... Szczęście w miłości kogoś innego. Nice. Gwóźdź do trumny czy jaki chuj ? ;D
No teraz już naprawdę:
See Ya (2) ;)
- O ja pierdole! Mój kark! - powiedziałam zła wstając z podłogi. Z torby wygrzebałąm telefon. 3 nowe wiadomości:
" Mówił Ci ktoś, że masz śliczne oczy?
Harry "
Po przeczytaniu uśmiechnęłam się, a motyle w brzuchu się obudziły
" Może kilka osób, dziękuje. Twoje też są całkiem, całkiem :D
Vanessa"
Dugi był od krisa, pytał się co u mnie i czy wygrałam. odpisałam mu, następny był od Jane z tym samym pytaniem.
Poszłam sobie zrobić sniadanie, o tak mój żołądek się tego domagał. Tosty z dżemem.. mniam. Potem długa kąpiel. Następnie ubrałam się w luźniejsze ciuchy i wygodnie leżałam sobie do 15 na kanapie oglądając telewizje oraz siedząc na fb. Nie obeszło się bez pisania z kimś na chacie. Na portalach plotkarskich chuczało od mojego wygrania w castingu " Uczciwa wygrana czy przez łóżko?" - jeden z nagłówków. Dużo osób myślało, że po znajomości z Zaynem wygrałam. Tych ludzi było mi poprostu żal.
Sięgnęłam po swój kalendarz.
- Ożesz napięty grafik - zamruczałam do siebie.8 luty...w sobote za dwa tygodnie rusza nasze show... już wyjaśniam. Jeste to show taneczne o nazwie " Bądź jak Soul!" Spośród tysięcu osób wybraliśmy 40 osób ( wtym drużyny, duety i tak dalej), coś w stylu Mam Taleny, czy X- factor.. tyle że to jest z tańcem.... no i potem to się toczy, co tydzień co tydzień tą odcinki na żywo, aż w finale wygra osoba która otrzyma 100.000$ i kontrakt ze studiem tanecznym. Okej wracamy to kalandarza. Zaraz po sobotnim show, w niedziele wylatuje na Bahamy Potem sobie robię wakacje. Wróciłam do oglądania telewizji, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam i otworzyłam je...
- Cześć - powiedział Harry i uśmiechnął się ciepło
- Hej, wejdź - wskazałam gestem - Co tu robisz?
- Przeszkadzam? jak tak to powiedz
- Wręcz przeciwnie, ratujesz od nudy - usiedliśmy w salonie. Spojrzał na otwartego laptopa. Właśnie oglądałam ich teledysk - hahah właśnie oglądałam
- Przecież nic nie mówię - zaśmialiśmy się
- Słodko wyszłeś w tym teledysku - wstałam i poczochrałam jego zajebiście cudowne włosy. Poszłam do kuchni. Z szafki wyciagnęłam dwie szklanki, a z lodówki sok. Powędrowałam do salonu. Zaczeliśmy rozmawiać i wygłupiać się - Teraz się nie dziwię dlaczego kocha Cię tyle dziewczyn - uśmiechnęłam się
- Dlaczego - wstał z fotela i usiadł koło mnie, patrzył się prosto w moje oczy
- Hmm bo tak - nastała chwila milczenia. Patrzyliśmy sobie w oczy, nasze usta dzieliły centymetry, jednak nie pocałowaliśmy się. Moje serce biło szybciej, przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Harold zobaczył na komórkę.
- Chłopaki czekajną na mnie na dole. - powiedział i zaczął się zbierać
- Niech wejdą na górę - zaproponowałam
- Innym razem, oni by byli za ale Zayn ma dziś randkę - zaśmiał się, a ja poczułam ukłucie w sercu. Z moje twarzy znikł uśmiech
- Coś się stało? - zapytał
- Nie, okej jak czekają to leć już, życz mu ode mnei udanej randki - odprowadziłąm go do drzwi, dałam całusa w policzek. On się zaczerwoenił. W sumie to ja też. Po chwili zostałam sama w domu. Zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich na podłogę. Nie iwedziałam co sądzić o tej całej sytuacji... Byłam zazdrosna o Zayna, a przy Harrym czułam motyki w brzuchu? coś tu jest nie tak... Teraz tak bardzo chciałabym pogadać z kim kolwiek, ale nikogo tu ze mną nie było. W tym momencie poczułam się samotna. Z tą świadomością usnęłam...
" Mówił Ci ktoś, że masz śliczne oczy?
Harry "
Po przeczytaniu uśmiechnęłam się, a motyle w brzuchu się obudziły
" Może kilka osób, dziękuje. Twoje też są całkiem, całkiem :D
Vanessa"
Dugi był od krisa, pytał się co u mnie i czy wygrałam. odpisałam mu, następny był od Jane z tym samym pytaniem.
Poszłam sobie zrobić sniadanie, o tak mój żołądek się tego domagał. Tosty z dżemem.. mniam. Potem długa kąpiel. Następnie ubrałam się w luźniejsze ciuchy i wygodnie leżałam sobie do 15 na kanapie oglądając telewizje oraz siedząc na fb. Nie obeszło się bez pisania z kimś na chacie. Na portalach plotkarskich chuczało od mojego wygrania w castingu " Uczciwa wygrana czy przez łóżko?" - jeden z nagłówków. Dużo osób myślało, że po znajomości z Zaynem wygrałam. Tych ludzi było mi poprostu żal.
Sięgnęłam po swój kalendarz.
- Ożesz napięty grafik - zamruczałam do siebie.8 luty...w sobote za dwa tygodnie rusza nasze show... już wyjaśniam. Jeste to show taneczne o nazwie " Bądź jak Soul!" Spośród tysięcu osób wybraliśmy 40 osób ( wtym drużyny, duety i tak dalej), coś w stylu Mam Taleny, czy X- factor.. tyle że to jest z tańcem.... no i potem to się toczy, co tydzień co tydzień tą odcinki na żywo, aż w finale wygra osoba która otrzyma 100.000$ i kontrakt ze studiem tanecznym. Okej wracamy to kalandarza. Zaraz po sobotnim show, w niedziele wylatuje na Bahamy Potem sobie robię wakacje. Wróciłam do oglądania telewizji, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam i otworzyłam je...
- Cześć - powiedział Harry i uśmiechnął się ciepło
- Hej, wejdź - wskazałam gestem - Co tu robisz?
- Przeszkadzam? jak tak to powiedz
- Wręcz przeciwnie, ratujesz od nudy - usiedliśmy w salonie. Spojrzał na otwartego laptopa. Właśnie oglądałam ich teledysk - hahah właśnie oglądałam
- Przecież nic nie mówię - zaśmialiśmy się
- Słodko wyszłeś w tym teledysku - wstałam i poczochrałam jego zajebiście cudowne włosy. Poszłam do kuchni. Z szafki wyciagnęłam dwie szklanki, a z lodówki sok. Powędrowałam do salonu. Zaczeliśmy rozmawiać i wygłupiać się - Teraz się nie dziwię dlaczego kocha Cię tyle dziewczyn - uśmiechnęłam się
- Dlaczego - wstał z fotela i usiadł koło mnie, patrzył się prosto w moje oczy
- Hmm bo tak - nastała chwila milczenia. Patrzyliśmy sobie w oczy, nasze usta dzieliły centymetry, jednak nie pocałowaliśmy się. Moje serce biło szybciej, przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Harold zobaczył na komórkę.
- Chłopaki czekajną na mnie na dole. - powiedział i zaczął się zbierać
- Niech wejdą na górę - zaproponowałam
- Innym razem, oni by byli za ale Zayn ma dziś randkę - zaśmiał się, a ja poczułam ukłucie w sercu. Z moje twarzy znikł uśmiech
- Coś się stało? - zapytał
- Nie, okej jak czekają to leć już, życz mu ode mnei udanej randki - odprowadziłąm go do drzwi, dałam całusa w policzek. On się zaczerwoenił. W sumie to ja też. Po chwili zostałam sama w domu. Zamknęłam drzwi i zsunęłam się po nich na podłogę. Nie iwedziałam co sądzić o tej całej sytuacji... Byłam zazdrosna o Zayna, a przy Harrym czułam motyki w brzuchu? coś tu jest nie tak... Teraz tak bardzo chciałabym pogadać z kim kolwiek, ale nikogo tu ze mną nie było. W tym momencie poczułam się samotna. Z tą świadomością usnęłam...
Już nie wiem o czym dzisiaj napisać...
Szczerze mówiąc bloga chyba zawieszę, nie wiedziałam, że tak szybko tematy mi wyjdą, a miałam ich bardzo dużo. Drugim powodem jest też to, że dostałam zapalenia płuc i nie mam pojęcia czy będę w domciu, czy będę musiała do szpitala powędrować, bo nie zapowiada się kolorowo...
Edit :
Dostałam na Pw pytanie - Co sądzę o samobójcach...
Dużo się nie rozpiszę, bo sądzę o nich tylko jedno - tchórze. Znam tylko kilka przypadków, gdzie na prawdę ludzie nie mięli już w ogóle życia, najczęściej przez inne osoby, czego doświadczyłam niestety w ostatnim czasie...
Ale reszta ? Te przereklamowane smutne dzieciaczki, które uważają, że świat nie ma sensu ? WTF ?!?!?! Wiele ludzi walczy o życie z ciężkimi chorobami, a oni co ?! Emosy pierdolone...
Szczerze mówiąc bloga chyba zawieszę, nie wiedziałam, że tak szybko tematy mi wyjdą, a miałam ich bardzo dużo. Drugim powodem jest też to, że dostałam zapalenia płuc i nie mam pojęcia czy będę w domciu, czy będę musiała do szpitala powędrować, bo nie zapowiada się kolorowo...
Edit :
Dostałam na Pw pytanie - Co sądzę o samobójcach...
Dużo się nie rozpiszę, bo sądzę o nich tylko jedno - tchórze. Znam tylko kilka przypadków, gdzie na prawdę ludzie nie mięli już w ogóle życia, najczęściej przez inne osoby, czego doświadczyłam niestety w ostatnim czasie...
Ale reszta ? Te przereklamowane smutne dzieciaczki, które uważają, że świat nie ma sensu ? WTF ?!?!?! Wiele ludzi walczy o życie z ciężkimi chorobami, a oni co ?! Emosy pierdolone...
Jest już zdecydowanie lepiej niż było.
Wracma do siebie i zaczynam nowy etap w swym życiu.
Wracma do siebie i zaczynam nowy etap w swym życiu.
Mnogość usług oferowanych przez firmy cateringowe warszawa najlepiej świadczy o tym, jak duże jest zapotrzebowanie. Śniadania, obiady, kolacje, podwieczorki, lunche, desery. Zupy - rosoły, barszcze, żury, warzywne. Drugie - kotlety, naleśniki, ryby, kurczaki, pieczenie, polędwice. Kanapki - z serem, z mięsem, z tuńczykiem. Sałatki - greckie, warzywne, drobiowe, owocowe, warstwowe, surowe. Jajka faszerowane nadzieniem łososiowym, kawiorowym. Zapiekanki, babeczki, rolady... W ten sposób wyliczać można jeszcze nadzwyczaj długo, ale lepiej przestać już w tej chwili. W przeciwnym bowiem razie nieuchronnie doprowadzi to do potrzeby sięgnięcia do lodówki, co nie byłoby może wskazane. W skrócie zatem - catering warszawa jest niezmiernie uniwersalny pod względem serwowanych posiłków. W zasadzie nie istnieją najmniejsze ograniczenia, zaś ostatnim kryterium, na jakie zwraca się uwagę, jest cena. Koszt, nie czas. W przypadku oferowanych obecnie usług czas przestaje odgrywać tak znaczącą rolę. Po prostu - firma ma zdążyć z przygotowaniem posiłku i dostarczeniem go pod wybrany adres, a jak to zrobi, to już zamawiającego w żadnym wypadku nie interesuje. Ceny z kolei uzależnione są przede wszystkim od składników, jakich użycia się oczekuje. Znacznie więcej z całą pewnością kosztować będzie pieczony łosoś dla stu osób niż tej samej wielkości porcje zupy jarzynowej. Oczywista i zrozumiała zależność. Kłopoty zaczynają się jednak wtedy, kiedy zamówienia wymagają zastosowania składników niestandardowych. I stąd taka różnica w cenach. Zazwyczaj z tego też powodu catering dla firm warszawa polega na oferowaniu zamawiającym wyboru spośród wpierw określonej puli dostępnych posiłków. Dzięki temu dostawca będzie mógł zagwarantować, że po drodze nie natrafi na żadne problemy z dostępnością składników. Nieco inaczej rzecz ma się w przypadku zleceń indywidualnych - na przykład na wesela, gdzie menu konstruowane jest ściśle według oczekiwań zamawiających. Tym niemniej jednak przeważnie zamówienia te tworzone są zawczasu, co pozwala na ich bezproblemową realizację.
♥♥♥ Rozdział 2 ♥♥♥
Wakacje - nareszcie!!! (amen)
Znajduję się teraz na plaży. Słyszę szum morza. Słońce otula promieniami. Czuję się wspaniele. Wprost idealnie! Nagle... dostałam piłką w głowę. Pomyślałam sobie, że zaraz gościa uduszę!
-E... ty! Może byś tak z łaski swojej mnie przeprosił za walnięcie piłką centralnie w GŁOWĘ?!
- y.. Sory -wyjąkał
-Nie słyszałam! -zaczęłam z nim dyskutować
Fcet przybliżył się do mnie. Myślałam, że go zaraz walnę. Bo przecież był blisko to zbytnio nie musiałabym się wysilać. Gdy nagle...
-Czy zechciałabyś mi wybaczyć ten niefortunny wypadek?
Kurdę - przeprosił, a miałam taką ochotę kogoś uderzyć.
-Dobra, niech ci będzie.
Teraz potrzebowałam świętego spokoju. Chciałam znów powrócić do mojej bajki. Ale cień tego chłopaka mi przeszkadzał. Przecież powinnien już sobie pójść! Ile można czekać?!
-Jak masz na imię?
-Lejla.
-Masz na jutro jakieś plany? -zapytał
-Nieee...
-A ... może pograłabyś jutro ze mną i moją paczką w siatkę?
Zaniemówiłam. Potem próbowałam to sobie wytłumaczyć: Byłam bezczelna wobec niego, a nawet w myślach mu groziłam. A on teraz wyjeżdża mi z takim tekstem?
Myślę sobie : Po moim trupie! Ale mój genialny mózg stworzył sobie nową ideę.
-Tak, jasne.
Odszedł, a ja zarechotałam złowieszczo. Chłoptasiowi się dostanie... Zemsta bywa słodka .
☺☻☺☻☺ Ciąg dalszy nastąpi ☺☻☺☻☺
Wakacje - nareszcie!!! (amen)
Znajduję się teraz na plaży. Słyszę szum morza. Słońce otula promieniami. Czuję się wspaniele. Wprost idealnie! Nagle... dostałam piłką w głowę. Pomyślałam sobie, że zaraz gościa uduszę!
-E... ty! Może byś tak z łaski swojej mnie przeprosił za walnięcie piłką centralnie w GŁOWĘ?!
- y.. Sory -wyjąkał
-Nie słyszałam! -zaczęłam z nim dyskutować
Fcet przybliżył się do mnie. Myślałam, że go zaraz walnę. Bo przecież był blisko to zbytnio nie musiałabym się wysilać. Gdy nagle...
-Czy zechciałabyś mi wybaczyć ten niefortunny wypadek?
Kurdę - przeprosił, a miałam taką ochotę kogoś uderzyć.
-Dobra, niech ci będzie.
Teraz potrzebowałam świętego spokoju. Chciałam znów powrócić do mojej bajki. Ale cień tego chłopaka mi przeszkadzał. Przecież powinnien już sobie pójść! Ile można czekać?!
-Jak masz na imię?
-Lejla.
-Masz na jutro jakieś plany? -zapytał
-Nieee...
-A ... może pograłabyś jutro ze mną i moją paczką w siatkę?
Zaniemówiłam. Potem próbowałam to sobie wytłumaczyć: Byłam bezczelna wobec niego, a nawet w myślach mu groziłam. A on teraz wyjeżdża mi z takim tekstem?
Myślę sobie : Po moim trupie! Ale mój genialny mózg stworzył sobie nową ideę.
-Tak, jasne.
Odszedł, a ja zarechotałam złowieszczo. Chłoptasiowi się dostanie... Zemsta bywa słodka .
☺☻☺☻☺ Ciąg dalszy nastąpi ☺☻☺☻☺
Jasmine Dave. - Szesnastolatka zamieszkująca Los Angeles. Ma starszą siostrę - Samantę. Kocha rap, lubi jeździć na desce i różni się od dziewczyn w swoim wieku. Jej przyjaciółką jest Erica. Jest wesołą , szaloną , zabawną , zbuntowaną nastolatkę o marzeniach. Nie przepada z Justinem.
1 , 2.
Justin Bieber. - Siedemnastolatek który pogubił się w życiu. Zaczął być nieznośny , pewny siebie i arogancki. Za swoje wybryki musi iść do liceum w LA. Pattie , Scooter i Kenny nie wiedzą jak z nim rozmawiać. Czy po poznaniu pewnej osoby się zmieni czy będzie nadal taki ?
1 , 2.
Samanta Dave. - Ma siedemnaście lat i mieszka w LA. Jest fanką Justina Biebera. Nie rozumie swojej siostry, i ją często poucza. Należy ona do szkolnej elity. Jest pewna siebie , zarozumiała i ładną dziewczyną. Nie jeden chłopak się w niej kocha.
1.
Erica Belen. - Ma 16 lat i mieszka w LA. Jest najlepszą przyjaciółką Jass. Kocha ją jak siostrę i interesują się tym samym. Jest zwariowana , zabawna , przyjacielska i lubiąca się wygłupiać.
1
Postacie drugoplanowe :
Rodzice Jasmine i Samanty.
Matka Justina.
Soocoter I Kenny.
Nauczyciele.
Dyrektor.
1 , 2.
Justin Bieber. - Siedemnastolatek który pogubił się w życiu. Zaczął być nieznośny , pewny siebie i arogancki. Za swoje wybryki musi iść do liceum w LA. Pattie , Scooter i Kenny nie wiedzą jak z nim rozmawiać. Czy po poznaniu pewnej osoby się zmieni czy będzie nadal taki ?
1 , 2.
Samanta Dave. - Ma siedemnaście lat i mieszka w LA. Jest fanką Justina Biebera. Nie rozumie swojej siostry, i ją często poucza. Należy ona do szkolnej elity. Jest pewna siebie , zarozumiała i ładną dziewczyną. Nie jeden chłopak się w niej kocha.
1.
Erica Belen. - Ma 16 lat i mieszka w LA. Jest najlepszą przyjaciółką Jass. Kocha ją jak siostrę i interesują się tym samym. Jest zwariowana , zabawna , przyjacielska i lubiąca się wygłupiać.
1
Postacie drugoplanowe :
Rodzice Jasmine i Samanty.
Matka Justina.
Soocoter I Kenny.
Nauczyciele.
Dyrektor.






