Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

18.

Chyba 2 dni temu moja przyjaciółka
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
29.08.2010 o godz. 23:16

jeszcze niedawno miałam takie cholerne jazdy na książki . połykałam je wręcz . potrafiłam zamykać się w pokoju , chodzić na pola , odcinać się od rzeczywistości i cały dzień czytać książkę . a teraz ? jakoś mi przeszło . coś we mnie wygasło .

ze złej Domczy . staje się dobra . to nie jest tak , że ja specjalnie taka byłam bo czułam się fajniejsza czy coś . po prostu staram się być sobą . a teraz nie potrafię olać niektórych rzeczy i udawać , wmawiać sobie , że nienawidzę i mam w dupie . nie wiem co się ze mną dzieje . nie panuję nad tym .

nienawidzę niedziel . już to chyba gdzieś tu pisałam . wkurwia mnie ta pogoda . przez nią obijam się w domu i nic nie robię . co mnie jeszcze bardziej drażni . nie chce deszczy jutro . jutro ma być fajnie .

nie mam humoru . fajnie by było tak raz na jakiś czas wyłączyć myślenie .

po co mam udawać , że mam w dupie jak nie mam ?



patrzyłam dziś na swoje blizny . boże jaka ja byłam głupia , aż mi wstyd za samą siebie . taka pojebana gówniara która myślała że to jej pomoże . teraz jest to dla mnie głupota . a wtedy ? wielkie w chuj załamanie . codziennie staram się być szczęśliwa , śmiać się i cieszyć . nie dołować . zależy mi na tym bardzo . udaje się . nie zawsze . ale zawsze coś .
29.08.2010 o godz. 23:03

Jeszcze tylko 2 dni wakacji zostały. Ja nie chce iść do szkoły. Jeszcze nie teraz. Za szybko minęły mi wakacje. Wydaje mi się że jeszcze nie tak dawno byłam na zakończeniu roku, że dopiero co zaczynały się wakacje a ja tylko myślałam jak je dobrze spędzić..
A tu bum! 29 sierpień. ; / xd
Ale wole o tym nie myśleć, zostały mi jeszcze 2 dni i mam nadzieje że je jakoś wykorzystam xD
***
Dzisiaj byłam na zakupach SZKOLNYCH xd A prawie nic do szkoły nie kupiłam..
Zamiast tego nakupowałam dużo ciuchów. ;DD No i buty. ;D
Jak wracałam do domu widziałam chłopaków z mojej [teraz już byłej] klasy. Nic sie nie zmienili. Szkoda że już nie bedą ze mną w klasie.. że już sie raczej nie zobaczymy.
No, ale trudno. Poznam nowych ludzi. Może nawet fajniejszych ? ;)
29.08.2010 o godz. 22:57
Całe życie byłem dobrym człowiekiem. Rzadko popełniałem błędy a jeśli nawet mi się zdarzały to zawsze potrafiłem się do nich przyznać i wyciągnąć z nich wnioski. W każdej dziedzinie życia starałem się świecić przykładem i co z tego miałem ?? Kompletnie nic... Co z tego że usłyszałem- dobry z Ciebie chłopak skoro następnego dnia nikt o tym nie pamiętał. Zagrałem dobry mecz zasługi za zwycięstwo spadały na innych, pomogłem komuś- nawet nie usłyszałem dziękuje, robiłem dla dziewczyny dosłownie wszystko co możliwe by była szczęśliwa i dostawałem za to po tyłku. Dziś doszedłem do wniosku że źli ludzie mają lepiej. Nie przejmują się zdaniem innych na swój temat, czerpią z życia tyle ile chcą, nie myślą o konsekwencjach, zobowiązaniach czy nawet uczuciach...dla nich liczy się tu i teraz bez względu na to co taki czyn za sobą przyniesie. Skoro tak jest łatwiej to tak właśnie będę robił bo mam dość porażek i wiecznego niedoceniania. Znajomi uważają że zmieniam dziewczyny jak rękawiczki tylko czemu nikt się zauważy że to nie ja kończę te związki...w każdym razie nie pozwolę żeby wyszli na kłamców. Jeśli najbliższe dni nie przyniosą żadnej zmiany. Jeśli dziewczyna która jest dla mnie całym światem nie stwierdzi że warto być ze mną to stanę się całkowitą odwrotnością obecnego siebie. Nie będę miłym dla każdego chłopakiem bo dziewczyny lubią tych złych...niegrzeczni chłopcy są w modzie. Skoro tak to prześpię się z każdą dziewczyną która się do mnie uśmiechnie tylko po to żeby następnego dnia powiedzieć- miło było Cię poznać a teraz żegnaj. Czy będę fair?? A co mnie to obchodzi skoro wszyscy tak postępują wobec mnie to czemu ja mam być inny. Nigdy już nie pomogę żadnej babie którą jakiś pijak chce pobić na ulicy, nigdy nie ustąpię miejsca w autobusie, nigdy nie powiem przepraszam, będę się upijał do nieprzytomności bo będę miał daleko to co inni sobie pomyślą na mój temat i będę traktował dziewczyny przedmiotowo, wykorzystywał je tak jak one przez całe moje życie wykorzystują mnie !!! To wszystko wbrew mojej naturze ale myślę że warto bo skoro inni czerpią z tego radość to i ja będę. Nigdy nie dostanę kosza od dziewczyny bo zawsze będę ją w tym uprzedzał...poważny związek...pfff mrzonki i marzenia ale nie moje. Marzyłem o tym, starałem się ale ilekroć spotkałem dziewczynę do której poczułem coś więcej tyle razy po dostaniu od niej nadzieji, miesiącach spotykania się dostawałem kopa zwykle nie wiedząc za co. Teraz przez osiem miesięcy bylem z dziewczyną moich marzeń, pewną siebie, upartą, czasem nawet wredną ale w chwilach we dwoje po prostu niesamowitą która ma w sobie to coś. Myślałem o niej wiele, cieszyłem się każdą wspólną chwilą, wiedziałem że nawet jak nie jesteśmy razem to i tak z nią jestem, mogłem jej zaufać, cieszyłem się jej sukcesami, rozumiałem dążenia i co?? Była ze mną nie wiedząc czy coś do mnie czuje...szkoda słów... wszystkie wspólne chwile okazały się dymem który nagle zaczął zanikać. Do teraz nie rozumiem czemu...Wiem tylko że jeśli nic się nie zmieni to zmienię się ja...nie dlatego żeby zrobić komuś na złość tylko po to żeby nie musieć zaczynać wszystkiego ponownie od nowa i żeby w końcu inni się przejmowali żebym ja mógł mieć to daleko. Stanę się złym człowiekiem bo bycie dobrym oznacza ciągłe porażki. Człowiek potrafi się zmieniać, udowodniłem to sobie zmieniając się dla tej oto dziewczyny...zrobię to ponownie tym razem już tylko dla siebie...
29.08.2010 o godz. 22:38
29.08.2010 o godz. 22:30

Nie rusz! Zostaw! Połóż! Postaw!
Stary pies nie pojmie nowych sztuczek.
Mimo tego, jak mu rosły zęby, nie przyjął pouczeń.
Teraz gdy jest gorąco, parzy w ogon. Bolą łapy od ruszania w pogoń.
Nie ma w głowie, to ma w nogach. Stoisz dobrze,ale ciągle na najniższych progach.
Syn idioty twoim losem. Sto procent perswazji z nieodłącznym za plecami głosem.
W ustach ciężki orzech, świeże mleko masz pod nosem.
Finiszuje? Ledwo ciągnie, już nie może. Teraz woła "Boże!" Widzi ogon peletonu. Musi gonić.
Nic nie robił, kiedy mógł coś robić.
Jak to widzisz? Nie wiesz? Ludzie! No to kto ma wiedzieć?
Pokaż siłę i mnie namów. Pokaż wiarę w to co mówią usta. Nie znasz hasła? To je ustal.
Mijam błąd. Jeden tydzień bez problemu, to jak obiecany ląd.
Zanim zacznę brać garściami jest coś do zrobienia. Jak tu postępować z debilami?
W debilizmu otoczeniu. Mają maski, włażą w dupę. Podaj mi tego powód.


29.08.2010 o godz. 22:20

Jak ja uwielbiam nasze babskie wieczory. Siedzimy sobie naszą grupką i zajadając się czekoladą(codziennie inny smak) oglądamy serial "Pamiętniki wampirów". Pierwszy sezon, i z każdym odcinkiem coraz bardziej nas wciąga. Jak to dobrze, że masz ten serial na kompie. A chłopaki śmieją się z nas i nazywają nasze spotkania kółkiem różańcowym.. Fajnie tak wspólnie spędzać czas.

Przyjaciółki mama się zaręczyła. Ale dlaczego robi z tego taką tajemnicę?

Wczoraj miała być impreza a wyszło jedno wielkie nic. Może przez pogodę? Nie wiem, w każdym bądź razie szybko zmyliśmy się do domu, beznadziejnie nudno było. Woleliśmy wrócić do domku, położyć się spać zamiast 'imprezować', hee.

Czuję się samotna. Okrutnie samotna. Nie mam nikogo, ani jednej bliskiej mi duszyczki w pobliżu. Nikogo do kochania. Zwykli znajomi mi nie wystarczają, potrzebuję kogoś bliskiego. Potrzebuję faceta. Już się boję, że dojdzie do tego, że złapię byle kogo a później będę tego żałować. Ech, jakie to typowe... dla samotnej kobiety. Dla mnie.

Lubię ryby. Nie jem mięsa ale rybki często. Uwielbiam. Musiałam to napisać, heh.

29.08.2010 o godz. 22:14
hmm... no i po imprezie..
był pan S...
jakoś dałam rade wytrzymać z jego spojrzeniami, może dlatego że trochę wypiłam, bo na pewno się nie uodporniłam niestety;/
po wyjściu napisał mi, że miło było mnie zobaczyć i fajnie byłoby się poprzytulać, cham jeden, wie że ciężko mi po tej całej sytuacji i rozmowie a on z takim tekstem, pewnie brakuje mu naszych spotkań, mi też ale ja tak tego w jego obecności nie okazuje ani o tym nie pisze, kobieciarz jeden i tyle, nie obchodziło go nawet że siedział koło swojej żony, i tak patrzył sie w taki sposób abym żałowała że to zakończyłam... dobrze że już po wszystkim, nie powinnam go prędko zobaczyć, aaa no i ten jego całus w policzek na dzień dobry i do widzenia;/ brrrr.... po co mi to wszystko było...;///
29.08.2010 o godz. 22:13

Hej...

Spotkalam sie dzis z Madzia, Geniem, Asia, Syśka, Madzia, Fota, Michalem i Mackiem... Zlapal mnie lekki dol, myslalam ze juz o nim zapomnialam, ale jak go spotkalam wrocily wszystkie mysli... Kurwa, jak ja go kocham...!!
I jeszcze ta mysl ze od srody bede go widziala 5 razy w tygodniu... Niewiem jak wytrzymam, jakos to bedzie, w koncu nie jestem sama, istnieja jeszcze ludzie ktory zawsze sa przy mnie i pomagaja mi nawet w najgorszych chwilach...

Mr. Natret sie nie odzywa do dluzszego czasu, ale jakos mnie to nie martwi...;d Chociaz ostatnio mu troche pocisnelam...
A co...?!
Nie bede sie uzerala z kolesiem, ktory prawie caly czas pisze mi o 'swoim' motorze odziedziczonym pewnie jeszcze po dziadkku ktory wyciaga max. 40km/godz., albo o traktorach i zbieraniu burakow... Bleeee... Niedobrze mi sie robi...;/

Majka poprawila mi troche humor jak z nia gadalam ale z takim przyglupemto sie nie da zalamywac...;d

To chyba tyle...
29.08.2010 o godz. 22:12
siema . ;d
tak więc mija mi niedziela ..
usiadłam właśnie na kompa, gg przepełnione- jest dobrze, na bloblo ok. 20 osób- jest dobrze . ;d
czekam sobie na SK, może uda mi się z nim spotkać we wtorek..
głupio dziewczynie tak jakoś wyskakiwać z propozycjami o spotkanie, no ale czasem trzeba .
ciekawe czy nie będzie miał nic przeciwko, że będę z Jagodą . niech sobie też kolesia obczai hehe, a Jagoda wolna, no to można robić podwójną randkę ;d .
co ja w ogóle sobie tutaj gadam.. xd
i tak go nie spytam, bo ' się obsram ' znając mnie..
eh.. zobaczymy.. potem się wam pochwalę co wyszło z tym^^

tak więc od 13:00..
najpierw poszłam oglądać tv, nuda jak nie wiem..
na 4funtv wyczaiłam fajną piosenkę < 3
hmm, potem polazłam do łóżka.. skok, bam i leżałam słuchając dobijającej muzy..
łezki mi pociekły^^
jeszcze się Sandra użalała do mnie i gadała niestworzone rzeczy o swoich miłościach..
no wiecie, ja z nią to taka sms-owa znajomość, nigdy się nie widziałyśmy, jedynie zdjęcia, spotkanie w planie, no ale zmierzam do tego, że owa Sandra może sobie wymyślać o swoim życiu do woli, a ja nawet się nie skapnę^^ ;d
ale to pojebane, jak tak robi .
inna beczka już.. dwa razy dzisiaj miałam chwilę dla debila, tzn napady chęci śpiewania..
najpierw, gdy obejrzałam Szansę na Sukces, a potem po Tak to leciało..
wszystko muzyczne i jakoś mnie tak napełniło pozytywnością .
nawet nie macie pojęcia jak mi zajebiście wychodzi Sen o Warszawie. xd
spisałam repertuar sobie, a w nim jakieś 60 piosenek .

a poza tym w międzyczasie pisałam z Krzychem..
potem jeszcze z Jackiem i Pawłem.. oboje idioci, że masakra.
dzisiaj jednego z nich pojechałam tak, że już z dwie godziny milczy, no i dobrze .
pytał się czy mam ochotę poklikać, no to ja że nie jeśli będzie zamulał, a tak jeżeli bd ciekawie .
no to ten jak zawsze tylko o sobie i się zaczął użalać .
pocisnęłam chłopakowi z grubej rury i spokój jest .
pseudo koledzy .. i tak ich nie lubię! masakra jakaś .
jeden zamulony i pie*doli o niczym, a drugi ciągle gada o didżejach ;x . żal .
mam nowe powiedzonko:
nie ma ludzi, na których brakuje słów, bo jeśli nie wiesz co powiedzieć, powiedz na takich jedno- żal .
ehe.. ;d

taak! wróciła dawna Ambulance, która pisze przezajebiście długie notki, których niby nikt nie czyta. xd no ale czytacie i mnie nikt nie oszuka.. ;]

coś mam dużo do powiedzenia.. ale powstrzymam się na tym .
kończę, bajuu. ;*
29.08.2010 o godz. 22:01

21.

Kiedy kilka dni później pojawił się na literaturze, ona z powrotem siedziała z tą rozpustną Craigową. Nie miał jej tego za złe; właściwie, mógł się tego spodziewać. Siedział wpatrzony w jej plecy i obserwował jak kucyk jej włosów porusza się w rytm ruchów głowy. Całą poprzednią noc spędził na wyobrażaniu sobie rozmowy z nią – w jaki sposób wytłumaczy własne zachowanie i przygotuje na przyszłe wydarzenia. Potem przypomniał sobie własne emocje tego feralnego spotkania i zrezygnował z wszelkich prób, uznając, że lepiej będzie zostawić ją w spokoju.
Dla jej własnego dobra, powinien trzymać się od niej z daleka. Poza Aleksynem, w rodzinie to on miał najkrótszy staż obcowania z ludźmi na co dzień, tym też tłumaczył własną reakcję na nią. Usiłował znaleźć podobieństwa między swoimi przypadkiem, a Belli i Edwarda – w końcu nie dalej niż kilka lat wcześniej mieli sytuację, w której krew jego obecnej żony działała na jego brata niezwykle apetycznie (właściwie, w pewnej części na niego też – był moment, kiedy sam się na nią rzucił), ale nie znalazł zbyt wielu punktów stycznych. Podstawowy szkopuł tkwił w fakcie, że ta dziewczyna nie pociągała go tylko ze względu na krew. Nie patrzył na nią jak na ewentualną przekąskę, ale na… właśnie, na co? To stawał w obliczu problemu, którego nie potrafił rozwikłać.
Może dlatego, że nie był w takiej sytuacji. Z drugiej strony, dwa wieki to kupa czasu, mogło mu co nieco umknąć.
Wyszła z klasy przyspieszonym krokiem, nie zaszczycając go spojrzeniem.
Dobrze, księżniczko, pomyślał. Rób jak uważasz.
Mimo to, czuł się źle. W głębi duszy był poirytowany tym, że nie zwraca na niego najmniejszej uwagi. Na niego! Nie należał do próżnych osób, ale, mimo wszystko, ta dziewczyna przekraczała wszelkie granice bezczelności.
Rosalie nie poprawiła mu nastroju.
- Wybieramy się z Renesmee się do miasta – oznajmiła pogodnie w trakcie drogi powrotnej do domu.
Początkowo nic nie podejrzewał.
- W porządku – odparł. – Tylko zatankujcie auto, bo bak jest na wykończeniu.
- Jedziesz z nami – odpowiedziała, jakby to było oczywiste.
- Słucham? – musiał się przesłyszeć, bowiem wszyscy w promieniu stanu wiedzieli, że nienawidzi zakupów.
Rose przybrała litościwy wyraz twarzy.
- Jedziesz z nami do miasta – powtórzyła łagodnie. – Jest dobra pogoda, a Nessie chciałaby poznać Allegan.
- Rose, dobrze wiesz, że nie…
- Daj spokój – przerwała mu niecierpliwie. – Przyda ci się nieco rozluźnienia, ostatnio jesteś nie do wytrzymania.
Utkwił wzrok w szybie samochodu. Spacerowanie po mieście pełnym aromatycznych ludzi nie należało do jego ulubionych form spędzania wolnego czasu. Nagle coś mu przyszło do głowy:
- Emmet nie może się z wami zabrać?
Pokręciła przecząco głową, skręcając na podjazd.
- Od tygodnia nie był na sycącym polowaniu, w jego wypadku odpada.
- Edward? Bella? Alice?
Zatrzymała się z piskiem opon pod drzwiami garażu.
- Coś się tak uparł? Przybyła do nas w gości, więc powinnyśmy o nią zadbać – wyłączyła silnik. – Rodziców ma dość na co dzień, a Alice wybiera się z Emm do lasu – uśmiechnęła się zachęcająco, widząc jego niezdecydowaną minę. – Będzie w porządku. Nessie uważa, że jesteś sympatyczny.
Nie zareagował na przymilną nutę w jej głosie.
- Niech będzie – powiedział z ręką na klamce drzwi. – Tylko żadnych zakupów.
- Jak sobie życzysz – jej uśmiech poszerzył się niebezpiecznie. Gdyby byli w innych okolicznościach pomyślałby, że zwyczajnie coś knuje – w takim razie wyruszymy wieczorem.
29.08.2010 o godz. 22:00

W sumie nie chciałam tych wakacji, ale tak smutno się z nimi żegnać. I znowu nadchodzi ten monotonny czas, kiedy to praktycznie codziennie robię to samo. Wstaję, ubieram się, idę do szkoły, wracam, jem obiad, wychodzę na spacer, nauka, kolacja i do spania. STANDART ;)
MIŁEGO POWROTU DO SZKOŁY UCZNIAKI ;)
29.08.2010 o godz. 21:59

Ktoś kiedyś bawił się waszym zaufaniem ?
moim sie bawi mój przyjaciel ... ufam mu i wiem ,że nie powie ale on to tak jakby tępi tym,że mówi ,że komuś powie ... skomplikowane ;P no ale tak jest. BAWI Się moim zaufaniem ! ;/

No a co do Maciusia to się z nim pogodziłam ;) nasza kłótnia była krótka ale on sam do mnie napisał ;P
Ja tam tęskniłam, nie wiem jak on xd
Dobra to tyle :P
29.08.2010 o godz. 21:50
Byłam dziś z bratem na basenie sportowym troche forme poprawic i przypomnieć sobie jak sie pływa przed zajeciami w szkole.Wychodzimy z basenu,patrzymy a tu nas jakiś zielony wsiowo tuningowany punciak zastawił i co najgorsze debil z punciaka miał pelno miejsca żeby stanąć gdzies indziej ale musiał nas przyblokować.Mój brat sie zdenerował i popodnosił mu wycieraczki,patrzymy a tu kierowca Punto przychodzi...Sweter zapięty na suwak do końca,w łapie kebab,łysa glaca,"bystry" wzrok,takie po 18 lat(jak to mój brat nazwał gówniarze-dla niego napewno) i z pretensjami do mojego brata ze mógł mu koła odkręcić a mój brat że żałuje ze nie ma odpowiedniego klucza i sie pyta czemu go przyblokował a ten że mój brat wcale nie musiał tam stawać bo to "jego" miejsce ale szczerze to w takich chwilach fajnie być moim bratem-190cm. wzrostu,95 kilo wagi i 2-dniowy zarost,nikt ci specjalnie nie podskoczy a w szczególności fani wiejskich imprez i zimnych łokci,dzięki temu mój brat odpuścił sobie kawe.
Fajnie mieć brata.:D


Na poprawienie humoru-i najlepsze jak on śpiewa gupi.Widać że aktorstwo to ciężki kawałek chleba:)

29.08.2010 o godz. 21:45
Niedziela kurwa zmarnowana do reszty. Nie żebym narzekała na to, że brat przyjechał, ale no po prostu siedzenie i nicnierobienie jest dla mnie straszne. Mam nadzieję, że jutro nie będzie padać, bo chciałabym jeszcze przez te dwa dni zarobić trochę kasy w sadzie...A tu się zapowiada deszcz i zimno. Zimno można przetrwać, gorzej z deszczem. Jasna dupa.
Włączyłam TV na Polsat, patrzę, a tam wybory miss Polski trwają w najlepsze. TV wyłączyłam, jak na ekranie pojawił się lider Ich Troje - Wiśniewski (jako gość specjalny). A to Ich Troje w ogóle jeszcze istnieje? szczerze mówiąc, to ja będąc w podstawówce słuchałam ich piosenek, ale nie przypominam sobie, żeby wtedy w mojej klasie był ktoś, kto ich nie słuchał :D Teraz priorytety się zmieniły i na tapecie jest AC/DC, Sum41, Pidżama Porno i Strachy na Lachy :) TV włączyłam po minutach pięciu, żeby mieć pewność, że już skończył swoje trele. Reklamy.
Przełączyłam na tvp1 - Dom nad rozlewiskiem. Zostawiam. Jednym okiem patrzę, drugie oko zawieszone na monitorze od kompa, prawa półkula skupiona na facecie, lewa na filmie i na pisaniu notki.

I tak oto kończę moją jakże inteligentną wypowiedź.

Bye!
29.08.2010 o godz. 21:41
Piję już 4 herbatę miętową. Dziwnie mi. Strasznie bolą mnie plecy, mama mówiła : 'nie garb się !'. Od godziny siedzę zapłakana, towarzyszą mi chusteczki. Szczerze, dzisiejszy dzień był głupi. Cieszę się, że idę do tego gimnazjum. Chce poznać nowych ludzi, oderwać sie od starych. Spaliłam już dzisiaj 8 kadzidełek, rodzice zaczynają narzekać. Kocham ten zapach wiśni unoszący się w powietrzu. Uwielbiam nadchodząca porę roku, jesień. Właściwie to wszystkie kocham. Zieloną wiosnę, słoneczne lato, smutną jesień i mroźną zimę.
Jutro idę z Werą na zdjęcia, oby wypaliły. Znowu zaczyna boleć mnie brzuch, idę po kolejną herbatę.

To nie moje zdjęcie, wzięłam z deviantarta, ale marzy mi się takie <3
29.08.2010 o godz. 21:36

ha, jednak nam nie przedłużą wakacji. na szczęście.
trzydziestego dowiem się jak i co dokładnie.

i cieszę się, że już koniec wakacji. boże, jak się stęskniłam za niektórymi osobami. większość przez wakacje w ogóle nie widziałam, ale te najważniejsze tak : >

teraz idę na LAT. ha, żeby im się znowu rozpadało!

a później w łóżku, popijając ciepłą herbatę będę oglądać "Salt" <3


kocham życie.
29.08.2010 o godz. 21:14

ostatnio jest szaro. chciałabym, żeby już było po tym syfie. fajnie jest budzić się kilka razy w nocy, marznąć, słuchać dresów rozmawiających pod oknem o herkulesie. fajnie jest chodzić po warszawskiej starówce przy wietrze, w deszczu. fajnie jest siedzieć z bezdomnym grającym tam na gitarze.
a ten człowiek, urzekł mnie. idąc jakąś tam uliczką usłyszałam wehikuł czasu, dżemu. wykonanie genialne, wokal niemal tak dobry jak oryginalny. zobaczyłam starszego mężczyznę, który siedział gdzieś tam na schodach, to właśnie on grał. podeszłam i usiadłam obok. kiedy skończył miałam coś tam powiedzieć, ale zgarnęła go policja. słodko, bo właściwie nie mieli za co. nie był pijany, ani nic.
uwielbiam jeździć metrem w tą i z powrotem, obserwując ludzi.
ostatnio często nachodzą mnie myśli o ucieczce z domu. wiem, że tego nie zrobię, zawsze byłam dobrym, grzecznym, spokojnym i ułożonym dzieckiem. ale nie chcę, żeby dalej było tak jak jest. potrzebuję zmian, dużych zmian. nienawidzę codziennie budzić się w tym miejscu, słuchać narzekań mojej matki. tak tęskniłam, a teraz? chyba przypomniała o swoich wadach, a okazuje to dużo bardziej niż przed wyjazdem.
uwielbiam mojego ojca, który wypowiada się nie mając na dany temat pojęcia. jako iż ostatnio wolę nie denerwować swoją obecnością ludzi, zawieszam się. niby chodzę za nimi, grzecznie odpowiadam i tak dalej, ale wypracowałam sposób na zamknięcie się w swojej głowie. więc dziś pod pałacem kultury mój tata powiedział:
'zachowujesz się jakbyś była wiecznie naćpana'
hm, nie miałam nigdy do czynienia z narkotykami ani narkomanami, ale podejrzewam że 'naćpanie się' nie tak wygląda. słodko. ogólnie mam ochotę zbudować sobie mały, drewniany domek gdzieś w górach, daleko od ludzi i mieszkać tam żyjąc jedząc jakieś korzonki, czy coś takiego. tak, wiem że byłoby mi tam źle, ale to jakaś radykalna zmiana. potrzebuję takiej.
29.08.2010 o godz. 19:52
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki