Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Moja koleżanka jest w ciąży. Dodam, że jest ona również moją współlokatorką. Mieszkamy razem w jednym domku. To, że ona potrafi całymi dniami leżeć w łóżku i nic nie robić to rozumiem. Musi się oszczędzać, odpoczywać itd. Ale tego, że jej facet wyleguje się z nią 24h na dobę, nie, tego nie pojmuję. Co z niego za facet?! Nic nie robi całymi dniami, gnije tylko pod ciepłą kołderką i męczy ten cholerny komputer. No i jak byliśmy w sobotę w MediaMarkt(miał sobie kupić kartę pamięci do telefonu), zobaczył, że wszystkie notebooki są w przecenie minimum 100 euro to oczywiście od razu zakupił takowy sprzęt. No ja pierdzielę, teraz ma tutaj 2 laptopy + jeden stacjonarny w polsce. Jak ja bym takiego chłopa miała to chyba bym go zabiła normalnie! Dziecko w drodze, nic nie przygotowane, nawet mieszkać nie mają gdzie, nic nie mają a on sobie nowy komputer kupuje!
30.08.2010 o godz. 10:36
Historia Akatsuki cz13
Dalej z kotem
--------------------------------------------------------------
Kilka dni później nagato wyjechał w ważnej sprawie.
W domu idiotów jest bałagan i taki haos że sami z sobą nie wytrzymóją.
Wszyscy ze sobą się kłucą poza konan leżącą przed telewizorem z kotem.
Konan się uniosła i walnęła tobiego w maskę że aż mu się wygięła: Kretynie zasłaniasz mi widok!!!
Tobi: Ał
Po słowie tobiego całe akatsuki ucichło.
W tym samym czasie co był haos nikt nie zauważył nagato który weszedł do mieszkania.
Konan: Wiem że mamy 15 lat, ale to nie powód żebyście zachowywali się jak idioci.
Tobi: No pewnie bo mamy się zachowywać jak SUPER IDIOCI!!!
Konan ponownie walnęła tobiego w maskę.
Deidara: A jak mamy się zachowywać??
Konan: Jak ludzie!!!
Kakuzu: Czyli??
Konan: JAK JA
Nagato: No i ja
Wszyscy hurem: Nagato??
Konan i kisame: Kiedy wszedłeś ??
Nagato: Już dawno.
Kakuzu: DAWAJ FORSE ( Do nagato)
Nagato: Z jakiej racji??
Kakuzu: bo dwa dni temu pożyczyłeś.
Nagato: Deidara je ma!
Kakuzu: Tyyyyy ( Żucajęc się na deidare i go obezwładniając:Oddawaj moją forsę ( Dusząc go)
Konan: Dobra dosyć( Ustała na leżącym na ziemi tobim) To takie irytujące.
Hidan: Byliśmy w sklepie :)
Nagato: Widzisz konan?? Trzeba częściej spuszczać ich ze smyczy, są bardzo pomocni skoro poszli do sklepu.
Itacz: Poszliśmy do sklepu z broniami.
Konan i nagato: Po co.
Tobi który nadal leży na ziemi i ma zawroty głowy: Spać ==> Śnić ==> Wstać ==> Żyć ==> Dla??? Dla mnie, dla tobiego mnie.
Sasori: A ja mam nową prace,,,, wiecie??
Deidara: Gdzie??
Sasori: Nie wiem myślałem że wy wiecie.
Zetsu: Ty mnie nie denerwuj, ja idę na pięć minut na drugą stronę i nie wiem kiedy wrócę.
Konan: Ale skoro wiesz kiedy wrócisz to ( Trzasną drzwiami.
Itacz: Dziwny człowieko roślina, Idę rozpalić ognisko bo muszę rozbudzić mojego makenqu sharingan`a.
Nagato: Ale poco skoro.
Itacz mu nie dał dokończyć: A po to że jestem głodny a zetsu ma mi przynieść parówki z sklepu.

Kilka minut później o godzinie 14-32
Poszli wspinać się na wielką górę.
Koło góry.
Deidara: Głodny jestem
Sasori: Pić mi się chce.
Tobi: Bo bez jedzenia i picia coca colli nic się nie zrobi.
Konan walnęła tobiego w brzuch za rymowanie że aż się stoczył z sześcio metrowej górki na którą weszli.
Itacz: a tak wogulę to gdzie Nagato??
Zetsu: Poszedł do biedronki po cocacole i kanapki.
Konan: Przecież w biedronce nie sprzedają kanapek tylko naleśniki.
Hidan: Tak ale kanapki sprzedawali kiedyś w sklepie spożywczym po drugiej stronie góry a my właśnie mieliśmy iść do tego sklepu górą.
Konan: Wy idioci!!!! nie lepiej by było przejść na około góry???? Przez was złamałam obcas na bucie od wbijania ich w te dórną górę.!!!!!!
Hidan: Nagato to wymyślił.
Konan zobaczyla nagato który właśnie wyszedł z biedronki i zaczyna spinać się po górze, konan spuściła się na nagato: Ty kretynie , ja będę czekać na was po drugiej stronie góry.
Nagato: Ooo To można iść na około?? Nie pomyślałem i się drze: EJ ZŁAŚCIE Z TEJ GÓRY.
Kretyni zeszli i poszli na około.
Sasori: No kto by pomyślał że jest taki prosty skrót.
Weszli do sklepu zrobili zakupy i do domu wrucili i włączyli tv.
Kot: Miau miau miał
Konan: Co się dzieje ??
Kot siedzi wpatrzony w tv w wiadomości bo tam pokazywali ich jak się wspinali i jak szli na obkoło do sklepu.
Konan: Co tam, Oł
Deidara: Co tam konan??
Hidan: JESTEŚMY W TELEWIZI!!
Wszyscy się zbiegli a konan zaczeła walić tobim o podłogę.
Nagato: Konan co on ci zrobił???
Konan: Nie nic ale przez wasz durny wyczyn jestem upokożona.
Dobra na dzisiaj koniec bo nie mam więcej pomysłów i wogóle cały czas myślę nad śmiesznymi textami i jakośh niema.

Wierszyk dla NiedosttepnA

Często jest różnie w życiu.
Myślimy ale nic nie wymyślimy.
Siedzimy i siedzimy,
Do puki się nie domyślimy,
Że jedna mała gwiazdka z nieba,
Może być fałszywa.

No sama wymyślałam i z nikąt nie kopiowałam.



W tym komiksie sama pisałam napisy.
30.08.2010 o godz. 10:33
Możliwe, że zepsuję niektórym osobom dzieciństwo...
Oglądacie na własną odpowiedzialność!
30.08.2010 o godz. 10:04
Jak idę ulicą i widzę miękkie podbrzusza to gapię się na ich bebzon. Robię to ostentacyjnie i tak, żeby widzieli, że to robię. Kiedy minę już takiego na ulicy to ogląda swój śmietnik i zastanawia się o co chodziło. Sprawdza czy może się ubrudził itp. Czyli zmieszany jest, szkoda tylko, że powodu mojego gapienia, doszukuje się nie tam gdzie trzeba. Moja znajoma mówiła "chłopak z miasta, dupa z ciasta" ale to się nie ogranicza tylko do miastowych. Już od lat obserwuję grubasów, którzy dosłownie zrośli się ze swoimi samochodami. Stu metrów się nie ruszy bez samochodu. Dosłownie, mój sąsiad ma sto metrów do sklepu i jeździ do niego samochodem. Zastanawiam się też, jak taki grubas się pieprzy? No przecież to dosłownie tak jakbym wziął ze sobą do łóżka piłkę plażową. To musi przeszkadzać strasznie.
30.08.2010 o godz. 09:55
Hejka nie bęę pisał już o czarnej sile już nie wiem o czym to tyle a ta nocia na szybkoo
30.08.2010 o godz. 09:37
wczoraj w nocy nie mogłam zasnąć.. może to dlatego że nie mogłam sobie podarować że tak wcześnie skończyłam malować [czyt jako.. 21.00 ^_^ ] ale to przez tą śmierdzącą terpentynę, bo nie mam własnej pracowni =.='

dziś ledwo co wstałam.. zostały niecałe 2 dni do rozpoczęcia..
w środę się dowiem kiedy będę musiała jeździć do Mościc, bo nam starą część szkoły remontują, a kiedy będę się uczyć w nowej części..
mówię wam.. ten rok będzie nieźle porąbany =.='

a teraz idę zjeść kukurydzę
mrau =^.^=
30.08.2010 o godz. 09:02
Siedzę sobie tak przed komputerem i przeglądam strony z butami. Podobają mi się czółenka na duuuzym obcasie. No nie aż na takim dużym, ale takie jak te, takie klasyczne.


Chciałam podobne sobie kupić w CCC, ale nie było na mnie rozmiarów. A w Deichmannie są z takimi ozdobami na dole.
No, ale może dzisiaj pojadę i jakieś będą.;p

Jedyny zakup jaki mam do szkoły z ciuchów to sweterek, który kupiłam w Croppie. I tyle.
Muszę, no muszę chociaż na razie kupić sobie spodnie, a resztę dokupię na początku września.

Hym. I tak zbliża się szkoła. Nie chce mi się iść, bo do mojej klasy chodzi taki debil. Jak go na lekcjach nie ma, to jest fajnie, ale jak jest, to lekcje są do dupy.
Ale oczywiście chłopak będzie chodził z nami do końca szkoły, bo nie ma to jak mieć nadzianych rodziców i przekupować co roku dyrektorkę.

Damn! Głodna jestem. Muszę coś zjeść. Może jogurt. Najlepiej jakby był w lodówce wiśniowy.;p Mmm.

bajj;*


30.08.2010 o godz. 08:49

Asia i jej uśmiech :)
30.08.2010 o godz. 08:27
Udało mi się wejść na meila, 46 wiadomości :D wooow, ale roboty, połowa do kosza, bo wiem co tam jest. Jestem zmęczona, zaspana i zakochana.


__________________________________________


Mój Romeo obudził mnie o 6,30 telefonem. Oczy mi sie kleiły jak nie wiem. Wstałam o 7 i poszłam do kuchni. Zaglądam do lodówki a tam jajka, twaróg...to sobie myśle, a co mi tam zrobię sobie płatki i kawkę. Wyciągam talerz, wsypuje płatki, wstawiam mleko na jedną porcje, zanim mleko było gotowe poparzyłam sobie delikatnie rekę 3 razy. A co z kawą, tu nie było oparzeń, zaniosłam do siebie gotowe płatki i mówię ide po kawę, poszłam zamieszałam, wróciłam, mama za godzinę przychodzi "to ty robiłaś kawę?",rozglądam się, a kawy w pokoju nie ma, ale jestem rozkojarzona...



__________________________________________



30.08.2010 o godz. 08:11

My

Wczorajszy dzień był okej, pogadaliśmy sobie o tym słowie bez użycia tego słowa. Jego koleżanka miała w opisie na gg, to powiedziałam,że głupio pisze... Zrozumiał, że myślę to co on.


__________________________________________


Na koniec dnia bawiliśmy sie w jakieś kreseczki. Za pierwszym razem wygrał, nigdy w kreseczki nie grałam, a za drugim razem to go mocno ograłam (twierdzi,że dał mi fory :P no niestety byłam lepsza) za tydzień rewanż, upiekę mu roladkę, bo ogram go na pewno znowu :D w gruncie rzeczy to strategiczna gra, a ja szybko się uczę strategii, gorzej z wyścigami, na telefonie daje rade, bo mi autkiem nie buja, a na kompie to już buja i nie radze sobie.


__________________________________________


30.08.2010 o godz. 07:55

Wczorajszy dzień był najgorszy w moim życiu właśnie wczoraj zdechł mi pies o imieniu Rafi w miejscowosci gdzie mieszlam mam rodzine i oni tez maja pieska tylko że Rafi był jego bratem bo oni byli od jednej suki najbardziej mi szkoda brata Rafiego i ciągle za Rafiego płacze a najgorzsze to że niewiem co jest przyczyna jego śmierci niezdajecie sobie sprawy co ja cuzje w tej chwili tak mi go brakuje...
30.08.2010 o godz. 06:46

Uśmiechnij się

Uśmiechnij się, bo smucić się nie warto
Uśmiechnij się jak księżyc pośród gwiazd
Niech Twe oczy promienieją radością
By inni patrzyli w nie z przyjemnością
Ciesz się z małych rzeczy
One dają najwięcej uciechy
Z uśmiechem Ci do twarzy
Każdy o pięknej, uśmiechniętej dziewczynie marzy

H.P

komuś było smutno, więc mnie tak jakoś naszło i napisałem.
30.08.2010 o godz. 01:46

Mam, mam mam maaaaaaam! Zaklepaną suczkę! JA pierdziele, ale się cieszę. Zdążyłam idealnie bo z tego co właścicielka mówiła zaraz po mnie zadzwonili dwaj inni i pytali o suczkę. Łoh. A nadzieję traciłam.. Całkiem miła dziewczyna, chyba w moim wieku.. W każdym bądź razie odbiór będzie chyba koło piątku/ soboty, więc o.. Oh.:)
Od właścicielki wysępiłam małą sklejkę. Nagapić się nie mogę,
eine-kleine-misz-maszen, dołącze do Twojego grona mam :D

30.08.2010 o godz. 00:29


'wszystko ma swoje priorytety - niestety ' .


*

tak wiem , jestem marudą .
chciałam trochę brzydszej pogody, by nie było już tak gorąco . no i mam czego chciałam . a raczej nie mam ? nie chciałam tego ! no , może chciałam , ale nie aż takiego pogorszenia . koniec wakacji a tu co ? pogoda jakby był listopad a nie sierpień . :|
więc o pogodzie już wspominać nawet nie będę . pierdolę , robię się jak jakaś wróżka . niedługo zacznę myśleć o zatrudnieniu się w TV i wróżeniu tym , którym się nudzi . no bo co za normalny człowiek zadzwoni do wróżki ? :o albo do tych telegier ? co ja pierdolę .
no więc niedziela . niedziela minęła mi całkiem ciekawie . cóż , znów wylądowałam u chrzesntego i ciotki . dziś były urodziny chrzestnego - kalendarzowe . no więc obiad i takie tam . znów się oczywiście ulotniłam po 2 h i co ? wracając spotkałam srebrną hondę a w niej - T . ten jego uśmiech mnie rozpierdala . naprawdę . tylko za cholerę nie wiem , co On w nim ma , że tak mi się podoba ? nie wiem , niewazne w sumie . pogadaliśmy trochę i trochę dziwna to była rozmowa . kiedy spytał o to czy wpadnę do nich na osiedle (chociazby budowę o której pisałam rano) i jak wspomniałam , że niejaki T-motocyklista (ten od ścigacza) własnie mnie tam zapraszał , to na samo o nim wspomnienie oburzył się , że w ogóle pisze z kimś innym niż z Nim . a nazwanie naszej znajomości 'związkiem' powaliło mnie totalnie . no ,ale to cały T . po Nim spodziewać się można w sumie wszystkiego . w ogóle podobno płuco ma pęknięte czy co tam z nim . ;o można tak ?
no , a wieczorek spędziłam oczywiście z dziewczętami . no ja nie wiem jak ja kurwa mać wytrzymam w tej klasie . bez Z , bez D . w ogóle D jest załamana faktem , że nawet razem w szkole nie będziemy . święta trójca , w cholerę . no cóż , w gim nie byłśmy razem i jakoś radziłyśmy . ale tu sama czuję , że to może nie być dobre dla nas . ;x no , ale kij . mamy jeszcze dwa dni ! poradzimy ! <3
zastanawiam się czy iść jutro na tego grila klasowego ? wpadnę z Marcinem , zapoznam się i się ulotnię do dziewczyn . to chyba nie taki zły pomysł . przynajmniej nie będę outsider'em w klasie , ale jakoś nie chętnie myślę o tym żeby iść . kurde . no i nie wiem , iść czy nie iść ? ;x

29.08.2010 o godz. 23:49

Trzeba zacząć od początku .! Moje życie to jeden wielki koszmar no ale oleje to bo jutro jadę do Gabci Żabci z Sowką moją i nie mam zamiaru przejmować się Gorem i Maciusiem .;d
Trzeba być wesołym przecież. a Juz mi sie Maciuś nie podoba ;]
No co ? Kobieta zmienną być. :P
Za to Goro zrobił sie na maxa zboczony, kupił sobie rurki i myśli ,że mi sie spodoba bo Maciuś nosi rurki i przez to mi się podobał. Nienawidze jak chłopak sie do mnie przystawia dziś sie do mnie przystawiał to prawie złamałam mu nos XD
Ale to było przypadkiem :p
Potem robił coś dziwnego z markerem ;/ wkurzające.. no ale bywa .
Nurtuje mnie to ,że próbuje założyć strone internetową i mi nie wychodzi ;/


Jak wychodziłam wieczorem z psem to mnie jakieś ''jebaki leśne'' pogryzły ;/
29.08.2010 o godz. 23:48
„ Najbardziej pewna w życiu jestem mojej niepewności... "


Wieczór, świeczki o waniliowym zapachu, kubek herbaty pomarańczowej, Kurt w głośnikach. Za kilka minut wybije mi 17 lat. Mam w sobie tyle sprzeczności, że nie wiem jak je pogodzić. I czasem bywa pięknie gdy szukam nowych wersji starych ran. Kto by pomyślał.. Pewnej nocy wyobraziłam sobie coś.. i nie wiem czy mi się uda wam przekazać to co miałam na myśli.
Zacznijmy od pustej białej kartki. "Biała" musimy ją jakoś nazwać a jej prawdziwe imię brzmi "Nicość". Wyobraźmy sobie ,że taką kartę my sami malujemy przez całe swoje życie. Różnymi barwami w zależności od zdarzeń, miejsc i ludzi powstaje dany kolor. Żywe barwy symbolizujące radość, optymizm, błogi stan.. Malujemy pierwsze barwy jako małe dzieci gdy dostaniemy pierwsze zabawki, słodycze, dowolne rzeczy ,które nam sprawiają radość. Powstały pierwsze kolory.
Czerwień: miłość do drugiego człowieka, pożądanie, zakochanie. I kolejne kolory zostały zamieszczone na kartce.
Zagrożenie, strach, panika.. każdy w swoim życiu pewnie odczuwał coś takiego; więc dokładamy jeszcze kolor brązowy i powoli powstaje piękny mix barw.
Nagle ktoś przewrócił pojemnik z czarnym atramentem i zalał nam większą część kartki na czarno lub sami potrąciliśmy go ręką: utrata bliskich osób, raniące słowa, popełnione błędy. Jak wiadomo czarny kolor ciężko zastąpić innym. Zakrył poprzednie kolory, które teraz poszły w niepamięć. Został tylko ten czarny , o którym bardzo ciężko jest zapomnieć i zastąpić go innym kolorem.

I’ve been sitting in the dirt for 24hrs
I’d forgotten my own worth for 24hrs
Said that you'd be here last night
I can have anything I want
They say I’m just too young, but it’s not my fault



29.08.2010 o godz. 23:43
Wszystko co się ostatnio wokół mnie dzieje zmusza mnie do zastanowienia się nad tym czym jest życie... Mam czasami takie wrażenie, że to kara. Nie chcę umierać, ale... z każdej strony narażeni jesteśmy na ból, strach, zazdrość, smutek... Są szczęśliwe chwile dla, których warto żyć, ale.. Widziałam dziś chłopaka w tramwaju... Chce mi się płakać na samą myśl o nim. Wyglądał... porządnie, normalnie, ale... W sumie nie widziałam warzy, miał ją przysłoniętą włosami... warczał, warczał jak dzikie zwierzę, jak... jakby był opętany i walił głową w okno, ale z taką siłą. Nie żartuję, jego uderzeni wstrząsały tramwajem. Pytam dlaczego ludzie muszą tak cierpieć? Nie wiem co myśleć, mam nadzieję, że mu pomogli, że mu pomogą... Ale to było na prawdę przerażające i smutne.

Cały czas mówię, nie chcę końca świata. Mam tyle do zrobienia, dwa lata mi nie wystraczą, nie chcę zakończyć swojej drogi w wieku 17 lat. Ale kto powiedział, że wg tylu dożyję? Wszystko może się zdarzyć, nie mam zagwarantowanego życia. Boję się, wiem, że jestem za młoda na myślenie o śmierci, ale... czuję się taka... nie potrafię tego wytłumaczyć, jest mi źle, bardzo źle nie wiem dlaczego... Po prostu- czuję się taka... sama... ;(
29.08.2010 o godz. 23:37
Dzionek taki se... byłam z Mamuśką na wycieczce tramwajowej dookoła Mjego Miasta... Fajnie było, nie ma co. Ale nie o tym chciałam pisać.

Chcę sobie kupiś nowy rower. Czekam, aż te stanieją, choć ociupinkę... Ech... nie stanieją ja to wiem, ale są takie mega...!

29.08.2010 o godz. 23:18

18.

Chyba 2 dni temu moja przyjaciółka
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
29.08.2010 o godz. 23:16
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki