Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Dzisiaj znów idę z kumplami do baru. Nie chce mi się pić ale obiecałem to przyjdę. Mam nadzieję, że żadna brzydka dziewczyna się tym razem do mnie nie odezwie. Nie cierpię tego, do zoo z brzydkimi dziewczynami!! A te ładne czasami też nie lepsze, tak, jak ta ostatnia, potrafią czasem wkurzyć. Zresztą na moją przyjaźń ciężko sobie zasłużyć. No ale skoro z jakimiś muszę trzymać, to przecież nie z brzydkimi. Faceci też mnie wkurzają. Nie podoba mi się typowe męskie podejście "jednorazowej dziewczyny". Jeśli widzę po lasce, że to z pewnością nie jest dziewczyna, z którą mógłbym się związać, to się z nią nie pieprzę. Od razu pokazuję jej brak zainteresowania, tak samo jak brzydkim. Przynajmniej ich zawód nie jest wtedy tak wielki, jak gdyby narobiły sobie wielkich nadziei na coś więcej. Nie chcę nikogo wcale ranić. Wczoraj usłyszałem od mojego przyjaciela jedno zdanie, które zapadło mi mocno w pamięć. Powiedział: Tobie wszystko co powiesz uchodzi na sucho, gdybym ja powiedział identycznie to samo, to na mnie by się obrazili. I wiecie co? Chyba ma racje. Ciekaw jestem sam jak to działa. Psychologia mnie w ogóle nie interesuje, ale przypuszczam, że to dzięki temu, że po prostu jestem autentyczny w tym co robię. Jak maleńkie dziecko: Dorosły potrafi przełknąć każde gówno, dziecko je wypluje. I jeszcze jedno, ostatnie: Ci co czytają moje wpisy, pewnie znają moje podejście do tematu wyglądu. Chciałbym więc zauważyć, że nie jestem wcale piękny. Jestem raczej przeciętnym kolesiem. Nic specjalnego. Zresztą kiedyś tam wrzucę fotę jeśli kogoś to w ogóle obchodzi. Brzydkich dziewczyn nie trawię bo zwyczajnie nie chcę żeby się do mnie lepiły, mam już dość spławiania!
30.08.2010 o godz. 15:55

Lubię pisać bez sensu . Eh . Dlaczego ?! ;d

Dobrze , zamykam się już . xDD

Sayoo ;d
30.08.2010 o godz. 15:55
Nałeczów <33 ;d]

Świetnie było .

W drodze do parku , zachaczyliśmy o świetną lodziarnię gałkową . xDD
Ja wziełam czekoladę, toskafkę i cytrynę. Pycha! Polecam!

Potem chodzilismy po parku, patrzylismy na kaczki, labedzie i inne. xD
Byla piekna zlota i ogromna ryba . xDD

potem zdjecie z Prusem . ;dd
30.08.2010 o godz. 15:52
a dziś kierat..nie mogę się odnaleźć..niby się cieszę, że niektórych widze ale takie dni, gdy bez względu na dzwoniący budzik, można było się podnieść z łóżka dopiero wtedy, gdy pęcherz krzyczał - więcej nie zmieszczę, choćbym chciał..eh..

no i kierat do 19..jak w obozie pracy, co do pieprzonej minuty..eh..zamieniłabym to na inne godziny ale specyfikacja nie pozwala:/..i wspomnienie czasów studenckich przyszło..lenistwo na ostatnim roku..i jak z Rafielem chcieliśmy już koniecznie do pracy, bo nudno..eh..głupki z nas były..jak mozna było chciec do pracy..

Scandi..czekam na info dot. spotkania..coś mam przeczucie, ze dobrzeby było pogadac o życiu..
30.08.2010 o godz. 15:38
Tak, jeszcze dziś oprócz ostatniego prania, muszę się spakować. Wziąć wszystkie książki, potrzebne ubrania... Właśnie mi się przypomniało, że nie wyprałam piżamy. Sic! Zaraz to zrobię.

Wczoraj miałam napisać, ale tak się złożyło, że Mój przyjechał i brakło mi czasu. Pod przykrywka kolejnego wieś party pojechaliśmy sobie pojeździć po nocy. Zrobiliśmy sobie taką mega-szczerą rozmowę pod gwiazdami.
Jestem z nim już 11 miesięcy a nadal czuję jakbym się w nim dopiero co zakochała. Czy to możliwe, żeby ten stan trzymał i trzymał? Widać tak musi być;). Poza tym gadaliśmy jak to będzie w tym roku i o studiach. Generalnie o wszystkim.

No to jutro się zacznie. Jeszcze tylko nie wiem, where Renata zamieszka, ze mną i z El czy z Justyną. Kitra się z tym jak ja z tymi notkami przed bratem. Ogólnie to sąsiadki mi wyemigrują i moja Ania. Teraz będę musiała zapieprzać 1,5 km, żeby sobie u nich posiedzieć. Z Kassia pisałam niedawno.

Ja: No to teraz będziemy musiały to wasze mieszkanko jakoś ochrzcić =3
K: Hahaha;p Ono ma służyć wyłącznie celom edukacyjnym!
Ja: Spoko to Ty się będziesz uczyć, a my przerobimy przez ten czas jakiegoś Pana Tadeusza >;>
K: No zobaczy się pijaki... Ale z waszymi możliwościami impreza trwałaby dwa dni ;P

[Edit] Miałam wrzucić to zdjęcie ot tak, ale stwierdziła, że za oknem szaro, na blogu szaro, to coś trzeba zmienić ;P
30.08.2010 o godz. 15:29
Cześć .
Zrobię jakąś przerwę w pisaniu opowiadania . Ta jakby przerwa na reklamę . xDD

Za 2 dni rozpoczęcie roku .! Jak ja nie chcę iść do sql .!
Bosh . Help me . xDD


Jakoś nie mam zamiaru się uczyć , dla mnie wakacje mogą być przez cały rok . ;d

Eh . !



` Morena, Morena, I give you my love ` <33 ;dd
30.08.2010 o godz. 15:16

Wierszyk :


Siedzę w kącie od rana,
szukam swego miejsca.
Kąt za kątem,
i żyletka,
ciągle jestem sama.

Mimo moich pasków,
blizn,
czaszek
i grzywki,
Żaden koleś nie chce mnie,
ten co chce - jest brzydki.

I męczy zwierzęta,
ja tego nie lubię.
Ciągle tne się i marudzę,
sama już się gubię.

W CCC różowe trampki
bez końca kupuję,
są fajowe i ja zawsze
dobrze się w nich czuję.

Lecz nie mam przyjaciół,
zbyt bardzo mi bliskich,
od różowych trampków,
mam tylko odciski.

Więc piszę pamiętnik,
chociaż nie wiem po co.
Kiedy blizny bolą,
piszę w nim nocą.

Ciężkie życie mam,
i nikt mnie nie kocha.
Gdy wychodzę z domu
zawsze cicho szlocham.

Bo jestem tru emo.
Płakać ciągle muszę.
Wiedziałam, co robię
oddawając czaszkom duszę.

Teraz ciągle płaczę,
wciąż ktoś mnie goni.
Żaden z mych kolegów,
nawet mnie nie broni!



30.08.2010 o godz. 15:10
hej .
wczoraj miałam wspomnieć, że wmawiam mamuśce, że Justin Bieber to dziewczyna, która jest transseksualistką . xd
ale nieważne to .

oczywiście nawiedzony sen miałam .
gadałam ze swoją zmarłą babcią i wypytywałam ja o zaświaty xd.
o dziwo na większość mi odpowiedziała ..
heee.. tak więc wstałam sobie o 12:30 ..
kawa + herbata + tosty i było dobrze . ;d
pada deszcz sobie.. pogoda całkowicie pod psem, czy jak to się mówi .
wszelkie wypady dzisiaj zawieszone, odwołane (chociaż ich nawet nie było) ;d.
jutro zakupy z Jagodą .. no musi być Słóńce ;d.

ogólnie to podjęłam akcję 'help my people" .
naprawiam sytuację ze wspomnianym przyjacielem wcześniej .
jakoś idzie.. chyba.. wszystko mu wygadałam prosto, bez ogródek, to co myślę, czuję, uważam, czego się boję.. co i dlaczego.. ulżyło mi..
jeszcze chciałam coś z Żanetą podyskutować, ale z nią się nie dało .
za ciężki człowiek .
no w każdym razie .. ymm..
a miałam wspomnieć o SK .
w ch*ja mnie zrobił . miał wczoraj byc wieczorem na gg, miałam ja się spytać o wtorek i w ogóle..
ale nic nie wyszło, bo nawet się nie pojawił .
zła jestem trochę o to, ale tam dobra .

czasem z tego wszystkiego piszę piosenki, wiecie ..
jakoś mi lżej .
no a z ostatniej to wiersz wyszedł raczej, ale taki ładny .
dodałam go na stronkę o poezji ..
podoba mi się bardzo . ;]

no cóż.. będę zmykać .
dzisiaj bd nudanudnuda .
pośpiewam .
papa .. ;]
30.08.2010 o godz. 14:59

mysl... przyszla... i zaczela sie rozwijac w glowie jak świeży pak kwiatu... co by bylo gdybym mogl ujrzec kawalek przyszlosci... kilka minut z jednego dnia... za pol roku... kilka lat... co by bylo gdybym wiedzial jaki kiedys bede... czy wogle bede do tego czasu zyl?... i jak bardzo ta wiadomosc odmienilaby moje zycie?... czy zaczalbym walczyc aby zwiekszysc prawdopodobieństwo swojej wizji... a moze chcialbym odmienic swoj los ktory sie nie wydazyl.... a moze postanowilbym nie robic nic wiedzac ze zycie samo pokieruje mna tak aby zdarzenie mialo miejsce... czy bylbym szczesliwy zyjac ze swiadomoscia tego ze wiem co mnie kiedys spotka?... czasem mysle ze tak... tylko ze to jest glupie i egoistyczne gdyz dotyczy to tylko wlasnego dobra... a przeciez to co bym wiedzial nie koiecznie musialoby mi sie podobac... zreszta nie znajac pelnych faktow moglbym zle to zinterpretowac..
chyba bym nie dal rady zyc z tak wiedza... choc czasem korci taka mysl... co bedzie za kilka lat... gdzie bede i jaki bede patzrac w lustro i co wtedy bede czul... czasem... bo nie wiem jakbym zyl jesli nie spodbalby mi sie to co ujrze... zabawne... poznajac przyszlosc na pewno chcialbym poznac tylko same dobre wiadomosci... a zlych nie ujrzec... na szczescie nie mozna jednego i drugiego... jedyne co moge to cos sobie zalozyc a potem sprobowac do tego dazyc... i aptzrec czy male decyzje ktore podejmuje kazdego dnia mialy wplyw na to ze jestem blisko celu?... choc trudno jest dazyc do czegos jesli stracilo sie cel i za cholere nie mozna go odnalezc... ani pod lozkiem... w szafie... w lustrze patrzac w swoje odbicie... i lazac w srodku samego siebie... zabawne gdy nie masz celu do ktorego chcesz dazyc... przyszlosc jest nie wazna... z punktu widzenia terazniejszosci...

ehh... czas chyba dorosnac...
30.08.2010 o godz. 14:46
Nastawiła dziś budzik na 7:15 i wiedziałam ze musze wstać.
Po pierwsze musiałam umyc głowe i ją wysuszyc,po drugie o 9:30 jechałam na próbe,po trzecie...od czwartku o 7:15 to ja bede stać na przystanku.
Pojechałam na tą próbe z planem ze przejde pare razy z pocztem po sali i wróce do domu bo zimno wszędzie jest...ale oczywiście nie...czekałam 2 godziny na sali aż skończy sie próba chórku i zacznie częśc oficjalna i w ostatneczności przeszliśmy tylko 2 razy i powiedzieli że jutro próba jest o 11:00...czyli my wejdziemy ze sztandarem jakoś po 12:D
Ale na 11 musze być obowiązkowo...jak choc minute bede musiała czekać z tym durnym sztandarem to pójde i przywale nim vice dyrektorce...
30.08.2010 o godz. 14:25

Nie potrafię wykreślić tych zdań z moich dialogów.
Tłumaczę Ci wielokrotnie dlaczego.

Bo liczę, że usłyszę słowa obietnicy, słowa dające ciepło, które zagaszą tlące się we mnie niedobre węgielki.

Mówisz, że kochasz mnie mocniej z każdym dniem.
A ja pewien czas temu stanęłam w dziwnym miejscu.
Miłość zaszalała na wietrze, trzasnęło nią tu i tam, a teraz leży taka bez ruchu i bezbronna.
Żeby się ruszyć potrzebuję Ciebie. Potrzebuję pewności. Potrzebuję, żebyś mnie pozbierał.

Analizujemy nasze problemy. Gadamy wciąż to samo. A po skończonej rozmowie znów łączymy się w jedno, wszystko to, co wydaje się niepewne ucieka daleko.

I znów wraca...

Widzę, że kochasz. Tak bardzo już mnie zmieniłeś. Tyle mi już dałeś. I chcesz mi dawać.
Kierujesz mną. Nie wiesz, ile mam szacunku do Ciebie.

Słyszę - rok. Słyszę - trzy. Mówisz - będzie. Czy aby na pewno?

Gdybyś w przeszłości nie wprawił strun w drgania dziś nie byłoby tych wszystkich wylanych przez nas obu łez.

I to Twoje zdanie o miłości w komputerze.
Zabolało.
Bo miałeś rację. Nadpsułam wczorajszy dzień.
Ale dobrze wiesz, dlaczego.
Naiwnie liczę, że można się Ciebie nawdychać na zapas.

Spełnij swoją obietnicę. Ja z całych sił spróbuję spełnić moją.

Nie mów do mnie, że muszę wybierać.
Nie mów, że jedno spłynie do mych rąk, a drugiego nigdy nie dostanę.
I nie wątp we mnie.

Nie podobają mi się te słowa tutaj.
Ten zaahroliryzm jest jakiś przykurzony.
Nie odzwierciedla tego, co teraz czuję.

Znowu rozdarło się serce, już Cię tu nie ma,
został tylko słodki prasad na stole, kolorowe sznurki, koszule do prania.
Świeża pościel już woła za Tobą.
Nieotwarta butelka wina płacze do wczorajszego nieidealnego wieczoru.

A wszystkie poboczne zagmatwane sprawy zataczają koło i chyba oboje nie wiemy, do czego włożyć ręce.

Chcę pomóc, ale czasami tak ciężko mi rozmawiać...
Chociaż i tak twierdzisz, że jestem silniejsza.

Kocham Cię tak bardzo.

Lecz przez kilka dni Ci o tym nie powiem.
Zrobię to inaczej.

Przynajmniej spróbuję.
30.08.2010 o godz. 14:24

Tak więc... jest kolejny, nudny dzień.
Wczoraj siedziałam na kompie do drugiej a potem do trzeciej pisałam z Natalią smsy. Miałam nadzieję że szybko zasnę a męczyłam się chyba z dwie godziny no i... wstałam przed pierwszą a potem nie mogłam się wygramolić z łóżka! najchętniej leżałabym tak cały dzień lecz w końcu musiałam wstać no nie?

Dziś jadę z mamą po książki którch jeszcze mi brakuje i podjedziemy może po tą nieszczęsną bluzkę. Mam nadzieję że w końcu uda mi się ją kupić. Potem będę siedziała na kompie może pooglądam telewizję, poczytam i jakoś dzień zleci ;)

Zapewne napiszę wieczorem i powiem jak naprawdę spędziłam mój dzień.
30.08.2010 o godz. 14:07

Hej :d .

A oto nowe teledyski :) :




Kate Perry - Not Like the Movies



OneRepublic - Marching On



Adam Lambert - If I Had You
30.08.2010 o godz. 14:03



27.08 | Gabinet zdrowia
Profilaktyka raka jelita grubego

Umieralność na raka jelita grubego jest tak duża, że choroba ta plasuje się na drugim miejscu pod względem ilości zgonów w krajach rozwiniętych. W Polsce 50% ludzi, u których zostaje wykryta, umiera. Jest to spowodowane brakiem świadomości społecznej o konieczności wykonywania badań kontrolnych. Ogromny wpływ na to ma również fakt, że nowotwór jelita grubego rozwija się długo, nie dając przy tym często żadnych objawów. Wczesne zdiagnozowanie choroby umożliwia niemal całkowite wyleczenie.

Przyczyny zachorowań na raka jelita grubego:

złe nawyki żywieniowe (dieta wysokotłuszczowa, uboga w owoce i warzywa, spożywanie peklowanych mięs i produktów o dużej zawartości cholesterolu),
brak aktywności fizycznej,
wiek (zwiększa się ryzyko zachorowania na tę chorobę po 50. roku życia),
występowanie raka jelita wśród członków rodziny.

RJG jest chorobą cywilizacyjną, która ze względu na brak niepokojących symptomów jest zbyt późno rozpoznawana, kiedy szanse na wyleczenie niestety maleją.

Wśród wczesnych objawów, które mogą sugerować RJG, należy wymienić:

zmianę rytmu i konsystencji wypróżnień,
zwężanie mas kałowych, mogą one przypominać wygląd ołówka lub tasiemki,
częste zaparcia,
bóle podczas wydalania kału.

Aby uniknąć zachorowania na tę chorobę, należy pamiętać o profilaktyce. Niestety w Polsce wykonywanie badań umożliwiających wykrycie choroby w porównaniu do krajów Europy Zachodniej jest ciągle za rzadkie, o czym świadczy umieralność większa o 30%. Wynika to przede wszystkim z małej wiedzy na temat samej choroby, jej zagrożeń, możliwości jej leczenia oraz strach przed wykonywaniem badań czy funkcjonowanie służby zdrowia w naszym kraju, co wiąże się z koniecznością długiego oczekiwania na badania finansowane przez państwo, a wykonanie ich bez refundacji NFZ jest niestety kosztowne i nie każdego na nie stać.

Badania w kierunku rozpoznania raka jelita grubego powinno przeprowadzać się po ukończeniu 35. roku życia, zwłaszcza gdy w rodzinie wystąpiły przypadki zachorowań na tę chorobę.

W celu zdiagnozowania choroby przeprowadza się badanie odbytnicy palcem, badanie radiologiczne jelita grubego, wziernikowanie odbytnicy lub wyższego odcinka jelita grubego, badanie za pomocą tomografu komputerowego.

Od niedawna można samodzielnie przeprowadzić badanie profilaktyczne – test - bez konieczności zmiany diety czy innych przygotowań. Jest to badanie bezinwazyjne. Stosuje się je w profilaktyce i wczesnym wykrywaniu raka jelita grubego. Test jest dostępny w aptekach, a w jego cenę wliczony jest koszt przesłania próbki do badania. Test M2-PK wykonuje się w domu. Pacjent pobiera za pomocą dozownika próbkę kału i wkłada ją do specjalnego pojemnika, by potem przesłać ją kurierem do badania, do laboratorium. Specjaliści sprawdzają obecność markera M2PK. Wykonanie testu umożliwia wykrycie komórek rakowych w jelicie grubym oraz polipy powyżej 1 cm, rozpoznanie zmian zapalnych jelita grubego i obecność uchyłków. Wyniki przesyłane są do domu pacjenta pocztą lub można je odebrać osobiście. W przypadku wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości konieczne jest przeprowadzenie kolonoskopii.

W profilaktyce raka jelita grubego dużą rolę odgrywają następujące czynniki:

dbałość o odporność biologiczną i immunologiczną organizmu,
regularne wypróżnienia,
unikanie jednostronnego odżywiania (spożywanie w nadmiarze węglowodanów bezbłonnikowych, tłuszczów, białek, produktów wędzonych, kwaszonych, peklowanych oraz nieświeżych),
stosowanie diety bogatobłonnikowej oraz złożonej z produktów gruboziarnistych,
unikanie zbyt częstego zażywania środków przeczyszczających,
unikanie skażonych pestycydami warzyw, owoców i innych produktów spożywczych.
30.08.2010 o godz. 13:57
Te wakacje to tylko sobie w dupę wsadzić- cały czas drąca się matka, opieka nad rozpuszczonym (i grubym) braciszkiem i zrywanie o 8:00 rano.

Stawiam 10 zł, że w środę pokemony zaczną szukać jakiegoś muzyka do ich słitaśnego zespołu i pierwszą osobą, do której się zwrócą będę ja. Chyba ze 100 razy im odmawiałam, a te nadal swoje. Na samą myśl o tym żal mi dupę ściska.
Podobno mają już gitarzystę (pewnie takiego, który ledwie zaczął uczyć się grać na gitarze).

O rany... znowu się powtarzam...

Chyba aż zacznę liczyć, ileż to razy zostanę poproszona o zniżanie się pod względem muzycznym do poziomu gówna. Tak samo zacznę nabijać ilość kłód rzuconych pod nogi mojej klasie przez wychówę.

Najechało mnie na piosenki zespołu Theatre Of Tragedy zajeżdżające industrialem.



30.08.2010 o godz. 13:55

Liv zerwała się gwałtownie i opadła na koc cała obolała. Nie śmiała budzić Tengela, był zmęczony po całym dniu drogi. W świetle księzyca nie wydawał sie taki diaboliczny jak za dnia. Jego włosy mieniły się w srebrzystym świetle księzyca. Nie było nawet widać bardzo nie wymiarowych barków, które miał. Wstała by zoabczyć, co się tak szybko zbliżało. Weszła między drzewa i skradała się powoli. Nagle coś podeszło bliżej łamiąc po kolei małe i cienkie patyki.
Nie jest ostrożne, myślała Liv. To człowiek czy zwierze?
Liv nie mogła zobaczyć kim jest skradająca się zwierzyna lub człowiek. Światło księżyca nie przdedostwało się przez liście drzew. Nagle Liv zachaczyła o korzeń drzewa i upadła z głośnym hukiem. Zza drzew wyłoniła się wysoka sylwetka człowieka.
- Kim jesteś ?! - krzyknęła Liv, próbując się podnieść i rzucić nogi za pas. - Odejdź! - Człowiek chwycił ją za ramiona i potrząsnął nią.
- Liv to tylko ja. - powiedział woźnica, odrazu rozpoznała jego głos i usiadła nie opodal korzenia, o który się przewróciła. - Wiem co oznaczają te litery.
- Tak?! Co oznaczają?! - krzyknęła podekscytowana Liv.
- Powoli. Pamiętasz miasteczko Sisen? - zapytał. - mieszka tam pewna rodzina Baronów o nazwisku Pricess. - powiedział - Matką dziecka jest Gabriella Pricess, Baronowa nie wie, że jej córka zaszła w ciążę. Córka starannie to ukryła, przed ojcem, matką i służbą.
- Ile ona ma lat ? - zaptała Liv.
- Mniej więcej szesnaście, siedemnaście. - odparł woźnica.
- Boże mój! To jeszcze dziecko! - wymknęło się Liv tak głośno, że Tengel się obudził i chciał się dowiedzieć o co chodzi.
- O co chodzi Liv? - zapytał Tengel sennym głosem, wstając z koca.
Liv i woźnica opowiedzieli historię córki Baronowej Pricess. Że litery G.P. oznaczają imię matki dziecka. - Gabrielli Pricess. Tengel oniemiały nie odedzwał się słowem przez najbliższe pięc minut, siedział nie daleko woźnicy i słuchał poruszony całą tą historią.
- Ale jak to sie stało, że młoda baronowa zaszła w ciążę. Chyba nie przypadkiem, prawda? - rzekł Tengel stanowczo lecz bardzo chłodno.
- O tym też się dowiedziałem. Facet nazywa sie Martin Lock. - rzekł woźnica. - I jest żonaty.
- A to łajdak. - krzyknął Tengel.
Liv zaś nie odedzwała się ani słowem. Nie miała ochoty dyskutować, po tych przeżyciach miała ochotę na kilka godzin solidnej drzemki.
- Panowie ja idę spać. - wstała i ruszyła w stronę skały. Gdy już tam podeszła małej Sol nie było.
Może poszła za potrzebą, myślała. A może szuka kociołka, w co szczerze wątpię.
- Tengelu, nie ma Sol. - rzekła Liv bardzo przerażona, iż dziewczynka wybrała się sama po ciemku.
- Gdzie ona poszła? - zapytał Tengel, właśnie w tej chwili przypomniał sobie, że widziała wczoraj Tengela Złego i mogła pójść szukać kociołka, co jest mało prawdopodbne, ale możliwe. - Myślałaś, o tym, że mogła szukać kociołka?
- Tak, gdzie wczoraj widziała wiesz kogo. - zapytała Liv.
- Chodź! Szybko, zanim będzie za późno!
30.08.2010 o godz. 13:43
Jak widać dzisiaj nie pracuję bo za oknem kap, kap, kap. Wstałam o siódmej - nie padało, byłam cała happy. Piętnaście minut nie minęło, jak zadzwonił telefon. Dzwoniła kuzynka z wiadomością, że dziś nie pracujemy bo pada. Spojrzałam za okno. "Faktycznie, kurwa jego mać" - pomyślałam i z kurwicą położyłam się z powrotem do łóżka. Skoro już dzień zapowiadał się na zmarnowany postanowiłam wydać resztę moich 'piniendzy' i pojechać na zakupy. Zachowując środki ostrożności, wzięłam tylko stówę, żeby za dużo na raz nie wydać :D W naszym zapierdziałym mieścisku nic nie kupiłam, bo kurwa nic ładnego nie ma, więc pojechałam do sąsiedniego miasta, oddalonego o 22 km. Jak by nie było, spodnie kupiłam w pierwszym sklepie, do jakiego weszłam. Potem wstąpiłam do Big Stara. Se myślę, może jakieś wyprzedaże będą. Ale gdzie tam. Spodnie przymierzyłam, zadowolona byłam jak bąk, bo tak ładnie leżały na dupie, że na siebie się napatrzeć nie mogłam. Gorzej było, jak spojrzałam na metkę z ceną O_o Jedyne 226 złotych -.- No dobra, z żalem opuściłam sklep. W efekcie spodnie kupiłam za złotych osiemdziesiąt pięć i groszy czterdzieści dziewięć. Pozostałe piętnaście złotych wydałam na krem do rąk i słownik z rozmówkami angielskimi.
Kurwa, te pieniądze, heh.
Bluza poszła się jebać. Bo żem chciała sobie zamówić. Taką zajebistą. Jak na mój gust. Macie linka.

Jasna dupa. Czy kiedykolwiek będzie chociaż chwila, w której nie będę potrzebować jakiejś nowej rzeczy?



30.08.2010 o godz. 13:42


Jest pies. Jest obrzygana tapicerka.
Wytrzęsło malucha przez te 150 km jakie z nim zrobiliśmy. Jeszcze jest trochę przestraszony, ale damy radę. Zdjęcie potem, na razie padły baterie w aparacie, a gdzie są inne nie mam pojęcia, no i kabelek też jest gdzieś w pudłach. Właśnie sprzątamy z M stare mieszkanie i za 3h oddajemy klucze. Piesio leży w kącie i odpoczywa. Mam nadzieję, że się rozrusza, bo na razie taki niemrawy z deka. Ma fajną strzałkę na pyszczku, więc chyba imię będzie miał z tym związane, tylko w innym języku...

Kończę, bo do roboty jeszcze trochę zostało. Bye!
30.08.2010 o godz. 13:14
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki