Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Wróciłam z Krakowa kilka dni temu, ale nie chciało mi się zebrać dupy i coś napisać :(
Cholera kończą się ferie.. nie chce mi sie wracać do szkoły .kurva. No i niestety zbliżają się walentynki. dobrze że pokłuciłam się z moją "żoną" (kol.)
Inaczej 24/7 trułaby mi o swoim Krzysiu -.-'
Dzisiaj skończyłam igloo. Ja pierdziele kupa roboty. Opłaciła się :D A siniec na brodzie zagojony. Yeah..
Kurde, nie mam weny do pisania -.- chciałam tylko dać o sobie znak życia
Pzdr. :)
09.02.2012 o godz. 18:43
Jesteś jak trucizna która mnie niszczy coraz bardziej z każdym dniem. Możecie spojrzeć mi w oczy lecz nie ujrzycie prawdy. Powoli umieram bo niszczy mnie ten świat. Zmieniłam się w kogoś zupełnie innego ale i tak znajdą się Ci którzy oceniają nas i wypowiadają się nic nie wiedząc. Życie to nie bajka gdzie księżniczka zawsze znajdzie swego księcia. Tutaj nikt nie jest niewinny. Każdy ma brudne ręce bo zrobił cos czego nie da się już cofnąć.

_____________

-English?
-No, no!
-Fransh?
-No,no!
-Doutsh?
-No,no!
-Spanish?
-No,no!
-Kurwa!
-O witam koleżankę:D






09.02.2012 o godz. 18:40

Rozdział 1. " Wyjazd "

Leżąc ostatni raz w moim łóżku przetwarzałam sobie w myślach cały dzień. Lodowisko z dziewczynami. Bilard z chłopakami. Kino z Igorem i innymi. Break z wszystkimi moimi znajomymi. To pożeganie z nimi. Ich smutne twarze, aż do oczu napływają łzy. Postanowiłam o tym nie myśleć, chociaż to było zbyt trudne zadanie.
Odkręciłam się na drugi bok, zamknęłam oczy i odleciałam w krainę snu.

Rano.
Obudził mnie znów budzik. Wstałam szybko i spakowałam wszystkie ubrania, szczoteczkę do zębów, pastę i parę kosmetyków. Do torebki włożyłam szczotkę, gumkę do włosów, tusz do rzęs i drobne pieniądze.

Lotnisko.
-Boję się. – Zadrżałam w objęciach dziewczyn.
-Nie ma czego. – Pocieszyła mnie Wika.
-Jasne. Jakbyście słyszały o jakiejś katastrofie lotniczej to na pewno ja brałam w niej udział. – Kiwnęłam głową.
-Trzymamy cię za słowo. – Zaśmiała się Olka.
-Ta to jak zwykle musi wszystko obrócić w żart. – Uśmiechnęłam się szeroko i musnęłam policzek Oli.
-Samolot z Warszawy do Los Angeles startuje za dziesięć minut. Proszę pasażerów o wejście na pokład. – Zakomenderowała kobieta z mikrofonu.
-Kocham was. – Pocałowałam je w policzek na pożegnanie i pobiegłam w stronę wejścia na lotnisko.
-My też cię kochamy. – Krzyknęły za mną.
Poczułam, że oczy zaczynają mi się szklić. Cały obraz na około zaczął się rozmazywać i mało co widziałam. Podałam grzecznie bilet jakiejś kobiecie… albo mężczyźnie. I pobiegłam do samolotu. Miejsce miałam obok jakiejś dziewczynki. Miała najwyżej dwanaście lat. Jej proste blond włosy idealnie podkreślały jej rysy twarzy. Jej figura była drobna, a na jej twarzyczce nie mogłam odnaleźć uśmiechu. Tego uśmiechu które ma każde dziecko. Uśmiech podekscytowania, radości z powodu lecenia samolotem. Siedziała przy oknie także mogła widzieć cały świat czego mi dane nie było, bo swoją głową nagle zasłoniła okno. Postanowiłam nie dłużyć sobie lotu więc wysłałam SMS’a do Wiki.
` Jak dolecę dam znać. Kocham Was bardzo mocno i tęsknię. ; ** `
Kiedy wcisnęłam przycisk ` Wyślij ` po policzku spłynęła mi łza. Założyłam słuchawki, włączyłam piosenkę PiH’a „ Przyjaciele „ zamknęłam oczy i zasnęłam.
-Przepraszam. – Ktoś mnie szturchnął.
-Co?! Gdzie jestem? – Drygnęłam rozglądając się po samolocie. Nie widziałam tej dziewczynki a przede mną stała stewardessa uśmiechając się dziwnie.
-Proszę pani. Jesteśmy w Los Angeles. Już wylądowaliśmy. – Kiwnęła głową.
-Aha, przepraszam i dziękuję. – Zabrałam torbę odpięłam pospiesznie pasy i wyszłam z samolotu. Tutaj było inaczej niż sobie to wyobrażałam, świeciło słońce, wiatr delikatnie muskał moją skórę, wszyscy byli inni niż w Polsce.
___________________________________
no jeszcze tu nie ma JB.^^
ale w drugim rozdziale na pewno się pojawi. jeszcze nie wiem dokładnie jak się tu operuje tymi różnymi rzeczami. xd
mam nadzieję, że początek się spodobał i zapraszam do komentowania. : ]

pozdrawiam : youdaone < 333333333
09.02.2012 o godz. 18:36

Jak tam bloblowiczki??? :) u mnie jak na razie spoko. mam szlaban na neta, za oceny z fizyki.. :)
Ferie niestety się skończyły, zabieram się ostrej pracy. Duuużo konkursów mi powierzonych, zespół taneczny na mojej głowie, a przecież jest jeszcze nauka!!! :) ale jest fajnie. :)
Wdech, wydech, śmiech. ---> lekarstwo na całe zło od mojej koleżanki. :)
09.02.2012 o godz. 18:34

Ruch fizyczny jest ważny dla zdrowia i niezbędny dla stracenia na wadze i utrzymania tej wagi. Wiemy, że powinniśmy się ruszać, wiemy, że nawet trzeba, ale nie potrafimy się zmusić do ćwiczeń, przełamać lenistwa, niechęci i strachu przed porażką.

Co robić, kiedy nie lubimy ćwiczyć, kiedy nie chcemy ćwiczyć, kiedy brak motywacji uniemożliwia nam efektywne chudnięcie? Co robić, kiedy ruch fizyczny jest tylko złem koniecznym, kiedy czujemy, że musimy ćwiczyć za karę, za jedzenie tego, co lubimy w ilościach jakie lubimy?

Kilka rad i sposobów na to, jak pokonać wewnętrzny hamulec i stać się maszyną do spalania tłuszczu:

Realne cele
Łatwo jest się zniechęcić do ćwiczeń stawiając sobie wygórowane cele, wymagając od swojego nieprzyzwyczajonego do ruchu organizmu wytrzymałości i sprawności, którą zyskamy dopiero za jakiś czas regularnie ćwicząc. Kiedy już znajdziesz w sobie odrobinę zapału i szczyptę entuzjazmu do podjęcia aktywności fizycznej, najważniejsze zadanie to nie zniechęcić się. Zamiast planować, że po miesiącach albo i latach tkwienia w bezruchu zaczniesz ćwiczyć codziennie przez godzinę, zacznij od małych ilości wysiłku fizycznego, ale regularnie – np. kilka razy w tygodniu po 20 - 30 minut. Po dwóch tygodniach możesz zacząć zwiększać czas i częstotliwość ćwiczeń.

Śledź postępy
Nic nie zwiększa motywacji jak samozadowolenie. Do tego trzeba widzieć swoje postępy. Najlepiej notować wszystko, co robimy w kalendarzu albo dzienniczku. Widząc wyraźnie jak systematycznie zwiększamy intensywność, długość i częstotliwość treningów, łatwiej jest utrzymać ich regularność oraz wypracować sobie trwały grafik ćwiczeń.

Nie oczekuj perfekcji
Myślenie w kategoriach „wszystko albo nic” skazuje początkujących na porażkę. Takie perfekcjonistyczne spojrzenie na życie i wykonywanie czynności sprawia, że opuszczony dzień czy dwa treningu mogą doprowadzić do całkowitego porzucenia aktywności fizycznej. Choroba, kontuzja, zmęczenie, lenistwo – to wszystko może spowodować, że raz na jakiś czas opuścimy zaplanowany trening, ale nie może być wymówką do całkowitej rezygnacji z dalszych ćwiczeń. Trzeba być przygotowanym na to, że bez względu na powód zawsze zdarzy się, że opuścimy jakiś trening.

Nie porównuj się z innymi
Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykonuje ćwiczenia lepiej do ciebie, jest szybszy, sprawniejszy, bardziej wytrzymały, bardziej wytrwały. Ale to niczego nie zmienia - sukcesy i sprawność innych ludzi nie mają i nie mogą mieć wpływu na twój plan ćwiczeń. W najgorszym wypadku, jeśli wstydzisz się swojej niezdarności i niedoskonałości, ćwicz w samotności, ale nie rezygnuj z aktywności.

Spróbuj się dobrze bawić
Nie traktuj ćwiczeń jak by to była kara. Tak, ponosisz odpowiedzialność za to, że za dużo jesz i za mało się ruszasz i dlatego masz nadmiar tłuszczu, ale pogódź się z tym. Twój organizm musi jakoś spalić nadmiar dostarczanej mu energii i musisz, chociaż trochę lubić sposób, w jaki mu to zapewniasz. Jeśli nie przepadasz za ćwiczeniami wśród ludzi, wybierz sporty indywidualne, które możesz uprawiać w samotności, w zaciszu własnego domu albo w lesie. Jeśli potrzebujesz odrobiny zewnętrznego przymusu żeby się ruszać, wybierz ćwiczenia w grupie pod okiem trenera, najlepiej w miłym towarzystwie znajomych. I dostosuj typ zajęć do swoich upodobań, rób tylko to, co lubisz, zacznij od ćwiczeń zabaw – skacz na skakance, kręć hula hoop, jeśli masz z kim, baw się w berka, ścigajcie się, grajcie w badmintona. Po dwóch tygodniach poczujesz większy zapał do ruchu i może nawet „zmusisz się” do pójścia na siłownię. Może nawet ci się tam spodoba.

Dawkuj sobie
Jeśli czujesz, że pełna godzina ćwiczeń to za dużo, podziel trening na krótsze części – trzy razy w ciągu dnia. Niektórym o wiele łatwiej jest się zmobilizować do 20 minutowego wysiłku albo nudzi ich 60 minut wykonywania tej samej czynności – może jesteś właśnie taką osobą. Spróbuj tej metody, jeśli boisz się, że opuścisz trening, bo nie masz czasu albo ochoty na poświęcanie w danym momencie aż godziny.

Zapomnij o przeszłości
Nie zadręczaj się wypominaniem sobie dawnych niepowodzeń. Nawet, jeśli poprzednim razem nie udało ci się na trwałe zmienić trybu życia i regularnie ćwiczyć, nie pozwól, żeby te negatywne doświadczenia z przeszłości, zniechęcały cię do tego, co robisz tu i teraz.

Nagradzaj się
Nie czekoladą albo powiększonym zestawem z fast food’u. Znajdź coś, co lubisz, i zrób to albo kup to. Nawet jeśli nagrodą za naprawdę dobry tydzień ćwiczeń ma być obejrzenie filmu albo bukiet kwiatów – myśl o symbolicznym znaczeniu tej rzeczy albo czynności, którą serwujesz sobie jako nagrodę za wytrwałość w realizacji postanowienia.
09.02.2012 o godz. 18:19

UWAGA!UWAGA!

Mam sprawę do każdego który wchodzi na mego bloga czyli do tych zalogowanych i tych nie!!!
Chciałabym poprosić was czy byście mogli zostawiać komentarze prosze:(
Wiem że dla was to nic nie znaczy ale dla mnie bardzo wiele ...
Chciałabym dla tego że chce miec pewnośc że nie pisze opowiadania dla siebie:)

Kocham Was:*
Ewelina

DemiAndJustin
09.02.2012 o godz. 18:04

`, wracamy do starej przyjazni ? ;*
chciałabym znów zaufać.. serce nakazuje , lecz rozum zabrania.

``, sterszczenie dnia - brak konferecji z nim , z rodzicami nie gadam , oni czasem cos tam napierdalajaa , ale ja wciaz myśle. w szkzole dosć smiechowoo , zajebałaam głową w kafelkii jak szłama , ale byłam tak nacpana ze nic nie poczułam xd tylkoo , semen coś się hyba pokminił. ale narazie brak przypałuu. nawet się dziewczyny nie poobrazały , wiedziały ze musiałam.. 3pierwsze lekcje najgorsze , najbardziej nosiło , potem włef to mogłaam sie wyrzyc normalnie jusz ;d teraaz leze sobie z przemyconym laptopeem , bo zmułe złapałaam , zimno sie zrobiło. mamusia wzieła sis do lekarzaa , a tatuss jeszcze w racy. ale wrócą pewni za niedługoo -,- eghh. zakuwałam wczorai w nocy na sprawdzian z biologi , a chój , faktycznie amfetamina wyzera muzg. hahah. a tak naprawdee to zabardzo nakurwiona bylam zeby myśleć ; ) ale poprawieee.

```, siedzymy czekamy asz napisze , obczajamy kwejka i zakuwaamy ;d



09.02.2012 o godz. 17:55

Rozdział 1.
Obudził mnie (jak zwykle) wstrętny budzik. Wstałam umyłam się no i ubrałam. Jakoś nie miałm dobrego samopoczucia. Zeszłam na dół no i na stole stało już przepyszne śniadanko. Zdziwiłam sie bo zawsze mama sama każe robić sobie śniadania i kolacje.
-Cześć mamo!
-Cześć córciu!
-Maks jeszcze śpi?-spytałam bo zdziwiło mnie to, bo zawsze siędzi i je śniadanie przede mną.
-Maks już wyszedł nie chciał się spóźnić na spotkanie ze swoją nową jak on to mówi 'laską'.
Właśnie nie powiedziałm wam, bo mój ukochany, starszy braciszek ma w końcu nową dziewczynę. Strasznie się nią jara.
-Aha.-odpowiedziałam.
-A dla kogo to pyszne śniadanko?- spytałam z nadzieją, że dla mnie.
-A dla taty.
- To tata nie jest w pracy?- zdziwiłam się.
-No bo...wiesz...-powiedziała ze smutkiem.
- No bo..??
- Tata został zwolniony.
-Że co??- Ale jak?? Przeciesz tylko tata pracował. Mama zajmowałą się domem.
- No ale co teraz będzie??- Zapytałam zmartwiona boo.. Moi rodzice płacili mi za szkołe muzyczną. Obawiałam się tylko tego, że...
- No bo wiesz, córeczko. Musimy, chyba zrezygnować z twoich zajęć muzycznych.
-Że co??- byłam wściekła. Tylko tego się obawiałam.
-No wiem córeczko. Kochasz śpiewać ale...
- Tak. KOcham śpiewać, ale teraz...No...-zaczełam płakać.
Pobiegłam do swojego pokoju i walnęłam się na łóżko. Byłam zła na rodziców, bo chcą mnie wypisać z zajęć muzycznych. Jedyne co mnie dziwiło to to, że Maks chodził na zajęcia malarskie, a rodzice nie zrezygnowali z jego zajęć tak jak z moich. To wszystko mieszało mi się w głowie. Nawet nie zorientowałam się, że już dawno miałam być w szkole. Spojrzałam na zegarek a tam?! Że co?? Już 11?? OMG.!! Mama mnie udusi.! Szybko ubrałam kurtkę, wziełam torbę i migiem do szkoły! Weszłam do klasy, a wszyscy taki dziwny wzrok na mnie.
-Witam cię Saro!-powiedziała moja nauczycielka od francuskiego.
-Witam Panią.-trochę się obawiałam, że znowu będę musiała zostwać na przerwach i godzinami tłumaczyć się czemu się spóżniłam.
-Powie pani czemu się spóźniła??
-NO bo ja...zaspałam.-odpowiedziałam. Fakt, że kłamstwem ale tylko to przyszło mi do głowy.
-Wiesz, że zostaniesz po lekcjach??
-Tak wiem proszę pani.-szybko odpowiedziałam.
-To dobrze, że wiesz, a teraz usiądź.
-Hej! POwiedziałam po ciuchu do mojej qmpeli.
-Siema!Ale ci się upiekło, chyba miała dobry chumor. -odpowiedziała też po cichu.
-No..
No więc reszta lekcji obeszła się bez żadbych uwag. Wróciłam do domu a tam...?!

09.02.2012 o godz. 17:47
"I kill you"

Stałam tam wystraszona gdy nagle jeden z nich wyjął telefon i zadzwonił do kogoś.
-Znaleźliśmy ją- poznałam ten głos. to był Liam. Rozmawiał chyba z Zayn'em
Co oni mnie szukali? No tak fon mi padł
-Ja pierdole ale mnie wystraszyliście. Prawie zawału dostałam
-Spokojnie my tylko cię szukaliśmy, bo nie odbierasz telefonu, a my się martwiliśmy.
-A no, bo tel mi padł, a nie chciało mi się wracać do domu

Razem wyszliśmy z tej uliczki. Nigdy więcej nie skręcę w nieznaną mi uliczkę, co by było gdyby to nie byli moi przyjaciele.
Naprawdę się bałam. Podjechał do nas samochód,a z niego wysiadł Zayn. Podbiegł do mnie i przytulił.
-Tak się bałem
-Kochanie spokojnie nic mi nie jest
-Mogłaś powiedzieć, że idziesz a nie. Jest 23 a ciebie nadal nie było w domu. Więc postanowiłem cie szukać
23?! ups trochę przegięłam
-Przepraszam, ale telefon mi padł
Wsiedliśmy wszyscy do samochodu, ale Harry musiał usiąść na kolana Louis'owi, bo było tylko pięć miejsc. Wyglądało to przekomicznie.
Nie mogłam wyrobić ze śmiechu.

W domu byłam o północy to chyba mój najdłuższy spacer. Jeszcze musiałam uspokajać mamę i dopiero wtedy mogłam pójść do siebie.
Szybko się wykapałam i gdy tylko poczułam ciepło łóżka zasnęłam...

2 dni później (dzień wywiadu)

Jestem w Polsce. Jak ja tu dawno nie byłam. Kocham ten kraj. Przyjechałam tu z zespołem na wywiad, który jest dziś o 15, a ja będę robić za tłumacza ;D
Przy okazji Zayn mnie przedstawi jako swoją dziewczynę. Po wywiadzie planuje odwiedzić moich dziadków i zabrać ze sobą chłopaków.
Jest 12, a ja nie wiem co mam zrobić,a wywiad jest dopiero za trzy godziny.
-Zayn!!- wydarłam się do chłopaka, który był w łazience
-Co?!
-Chodź na miasto
-Chwila
Po kilku minutach zjawił się gotowy w drzwiach, aja zajęłam jego miejsce, bo pobiegłam do łazienki.
Po 10 minutach wyszłam gotowa. Podeszłam do Zayn'a, który usypiał na łóżku. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go łaskotać.
To jego słaby punkt. On zaczął się wyrywać i wyszło że spadliśmy z łózka.
Akurat do pokoju wparowali chłopacy. Gdy nas zobaczyli speszyli się i mieli przekomiczne miny. Ja i Zayn zaczęliśmy się z nich brechtać.
-Ym.. No ten.. - jąkał się Harry
-Co będziecie robić przez te trzy godziny?- zapytał w końcu Louis
-Zamierzamy iść na miasto. Idziecie z nami? Kathie może nas oprowadzić- powiedział Zayn
-Dobra to będziecie się miziać czy idziemy?- zapytał Liam
-No już idziemy
Wstaliśmy z podłogi i wyszliśmy z hotelu.
-Zakładać kaptury- rozkazałam
-Czemu?
-Bo nie będę czekać, aż wasze napalone fanki nas napadną
-Doobra -założyli je i ruszyliśmy
Zwiedziliśmy pełno miejsc i za każdy, razem dziwnie się czułam. W końcu mieszkałam tu trochę i szkoda, że się wyprowadziłam , ale z drugiej strony gdybym tu zostałam nie poznałabym Zayn'a i reszty.
Do hotelu wróciliśmy o 14 i na szczęście nie napadły nas fanki. W pokoju pierwsze co to poszłam do łazienki. Zakręciłam sobie włosy i przygotowałam się.
Po mnie poszedł Zayn, a ja opadłam na łóżko. Gdy byliśmy gotowi poszliśmy po resztę i pojechaliśmy na wywiad.
Podczas wywiadu pytali mnie kim jestem dla Zayn'a, bo widać między nami chemie. Spojrzałam na niego on kiwnął głową,a ja zwróciłam się do Marii (prezenterka. Imię wymyślone)
-No więc masz rację ja i Zayn jesteśmy razem. Kocham go z całego serce
Zayn tez powiedział o nas,a ja to przetłumaczyłam
-Zayn mówi, że kocha mnie nad życie
-To życzymy wam szczęścia
Widownia zaczęła klaskać i krzyczeć. Wywiad trwał pół godziny więc w hotelu byliśmy po 16.
-Kochanie powiedz chłopakom żeby byli przyszli do naszego pokoju
-Ale po co?
-Zobaczysz- powiedziałam- A teraz idź
Po chwili wrócił i powiedział, że za chwilę przyjdą. Poszłam się przebrać tak w nawiasie uwielbiam się przebierać. Zayn zrobił to samo i położyliśmy się na łóżko.
Zaczęliśmy się całować, ale przerwało nam pukanie
-Proszę
Do pokoju weszli chłopacy. Liam spojrzał na nas i się zaśmiał
-Zostawić was na chwilę a wy już . Ciekawe co robicie w nocy
-Tego się nie dowiesz tajemnica- powiedział ze śmiechem Zayn
-O co chodzi?- zapytał Louis
Opanowaliśmy śmiech i wszyscy usiedli na łóżku
-Chcę abyście pojechali ze mną do moich dziadków. Już jutro wyjeżdżamy, ale przedtem chce ich odwiedzić. Zgadzacie się?
-No pewnie
-to świetnie. Za pięć minut jedziemy
-Ok. A Paul?
-Pogadam z nim
Poszłam do Paul'a i powiedziałam gdzie jedziemy i czy tez pojedzie
-Chciałbym, ale mam dużo pracy
-Szkoda
Po 10 minutach siedzieliśmy już w samochodzie. Do domu babci dojechaliśmy szybko. Nadal pamiętałam adres.
Zapukałam do drzwi i otworzyła mi jakaś młoda dziewczyna. Na oko miała tyle lat co ja albo mniej niż ja o rok.
-Cześć jest Marysia?
-A kto pyta?
-Kathie. Marysia to moja babcia
-Oh. Ja jestem Melania, a Marysia to moja ciocia. To ty jesteś moją kuzynką.- spojrzała za mnie- Chwila czy to są??
Otworzyła szerzej oczy
-Tak, ale proszę nie krzycz. Chwila ja cie pamiętam. Pamiętasz jak w deszcz chlapałyśmy się w kałuży, a później twoja mama krzyczała, że nabrudziłyśmy w całym domu?
-Pamiętam. Boże jak ja się stęskniłam
Rzuciłam jej się na szyję, a chłopacy patrzyli na nas z otwartymi ustami. No tak przecież mówimy po polsku.
Przedstawiłam ich sobie jak już byliśmy w środku
-Babcia!!- wydarłam się gdy ja zobaczyłam
-Kathie to ty?
-A babciu to jest Zayn mój chłopak, a to Liam, Niall, Louis i Harry
Gdy tylko wymieniłam ich imiona oni spojrzeli na mnie od razu, a ja po angielski wszystko im wytłumaczyłam
-A gdzie twoja mama i Chaz?
-W Atlancie. Przyjechałam tylko z zespołem na wywiad i postanowiłam przy okazji cie odwiedzić
-Szkoda, że nie przyjechali z tobą
-Wiem
Babcia zrobiła nam herbaty i usiedliśmy przy stole w kuchni. Razem ze mną wspominała czasy kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce.
wtedy prawie codziennie byłam u niej i zawsze znaleźliśmy jakieś zajęcie np. pielęgnowanie róż, albo rozmawialiśmy. Babcia zawsze opowiadała mi dzieciństwo mamy. Lubiłam ich słuchać.
Melania umiała trochę angielski i jakoś dogadywała się z chłopakami. Pierwsze co zrobiła to poprosiła o autografy i zdjęcia.
Oni jak to oni się zgodzili. Mela była wniebowzięta. Zauważyłam, że najwięcej rozmawia z Zayn'em nie powiem byłam trochę zazdrosna, ale ufam mu i wiem, że nic nie zrobi.
-No wnusiu trafił ci się sympatyczny chłopak i do tego gwiazda
-Wiem, mam szczęście, ale on dla mnie nie jest gwiazdą tylko normalnym chłopakiem. Kochałabym go nawet gdyby był biedny.
-To dobrze, że kochasz go nie ze względu na pieniądze tylko za to kim jest.
Z babcią rozmawiałyśmy długi, ale musieliśmy już wracać. w samochodzie chłopacy wychwalali babcię, a Zayn coś powiedział o Melanii.
-Fajna ona jest
Postanowiłam nie pokazywać sobie jak jego słowa mnie poruszyły
-Wiem. W końcu po rodzinie nic nie ginie
-No widać- powiedział Niall- Ej kupimy m&m?- dodał, a każdy wpadł w śmiech- No co wiecie, że je uwielbiam- oburzył się
-Wiemy i tez wiemy, że byś mógł za nie nawet zabić- zaśmiał się Louis
Każdy popadł w brecht, a Niall udawał obrażonego, ale i tak nie wytrzymał długo, bo tak jak każdy z nas nie potrafi być poważny.
W hotelu byliśmy po 20. Z Zayn'em poszliśmy do siebie, a chłopacy do siebie. W naszym pokoju było słychać śmiechy chłopaków dochodzących z korytarza. Uśmiechnęłam się.
Zayn spojrzał na mnie jak na wariatkę
-Co ci?
-Kocham tych wariatów- spojrzałam na niego i po jego minie było widać, ze udaje obrażonego i dobrze o to mi chodziło, a teraz zaczynamy zabawę
-Ejj jestem zazdrosny- powiedział
-Ja też
-O co- spytał zbity z tropu
-"Ale ta Melania jest fajna "
Spojrzał na mnie i wybuchnął śmiechem
-Dobra weź- wkurzyłam się i poszłam do łazienki.
Specjalnie nie wzięłam piżamy. Po wykonaniu wszystkich czynności owinęłam się krótkim ręcznikiem i wyszłam do pokoju po czym poszłam po piżamę.
Zayn śledził mnie pożądającym wzrokiem. No i dobrze niech patrzy i tak to nic nie da. Niech pójdzie do Melanii. Wiem może jestem zbyt mocno zazdrosna i to jeszcze o taką błahostkę no, ale nic na to nie poradzę.
Wróciłam do łazienki powolnym krokiem żeby mógł się napatrzeć. Przebrałam się w piżamę i od razu rzuciłam sie na łóżko. Narzuciłam na siebie kołdrę i szczelnie owinęłam. Zayn chwile próbował ją ze mnie zedrzeć, ale nie dałam się. Zrezygnowany poszedł do łazienki. Gdy wrócił położył sie koło mnie
-Psytulis mnie?- zapytał
-Nie wiem może
Przykrył sie kołdrą i już chciał odwrócić sie do mnie plecami, ale ja gwałtownie się do niego przytuliłam. On zaskoczony tylko mnie objął i tak poszliśmy spać....

Rano

Wstałam o 7, bo o 10 mamy samolot, ale muszę się jeszcze spakować i przygotować. Dzis byłam taka ożywiona to pewnie dzięki wizycie u babci. Podniosłam się i poszłam do łazienki.
Wzięłam gorący prysznic ubrałam się w ten zestaw i umalowałam.
Po drodze do pokoju zebrałam wszystkie swoje rzeczy z łazienki, a w pokoju wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Zajęło mi to 30 min. Wow to chyba mój rekord. Postanowiłam obudzić Zayn'a.
Skoczyłam na niego i zaczęłam smyrać go po jego umięśnionym brzuchu. Po chwili otworzył leniwie oczy i gdy mnie zobaczył uśmiech wkradł się na jego teraz. Pocałował mnie i gdy zobaczył godzinę wyskoczył z łózka jak oparzony.
No tak była 8:00 zaczął latać po pokoju, a potem szybko poszedł pod prysznic i jak wyszedł zaczął sie pakować. Dobra pomogę mu, bo jak to facet nie umie porządnie złożyć ubrania.
Każdy ciuch składany w innym stylu. w pół godziny sie uwinęliśmy i poszliśmy szybko na śniadanie. Zjedliśmy nawet szybko i wróciliśmy po nasze rzeczy. Przed samochodem byli juz wszyscy.
-No przyszły nasze gołąbeczki- powiedział Paul
Nic nie odpowiedzieliśmy tylko wsiedliśmy so auta i ruszyliśmy na lotnisko.
W samolocie zasnęłam, ale obudziłam sie gdy dostałam czymś w twarz. Dopiero po chwili jak otworzyłam oczy skapnełam sie, że dostałam m&m. Jedyną osobą w zespole uzależnioną od nich jest Niall.
Spojrzałam na niego z wzrokiem "I kill you"- jego mina była bezcenna. Spojrzałam na miejsce gdzie siedział Zayn, ale było puste.
-Ejj gdzie Zayn?
-Poszedł do jednej ze stewardess
-Po co?
-Chyab o cos spytać ale nie wiem. Swoją drogą niezła była nie chłopacy- powiedział Harry
Wstałam i poszłam do poszukać. Znalazłam go w kabinie dla stewardess. Siedział tam z jakąś blondynką i sie smiał. Poczułam ukłucie w środku.
Zobaczyłam jak ona kieruję swoją rekę na jego i juz po chwili trzymała go za rękę. To ja powinnam być na jej miejscu. Jak on tak może i jeszcze nie ma nic przeciwko.
Łzy napłynęły mi do oczu i wyszłam z tamtąd nie mogłam na to patrzec. No przecież nie będę im przeszkadzać. Wróciłam na swoje miejsce i zamknęłam oczy. Głównie tylko po to, żeby chłopacy ni zauważyli, że ocs jest nie tak.
Po chwili ktoś usiadł koło mnie. Nie spojrzałam kto, bo poznałam po perfumach. Sama mu je kupiłam, ale teraz to i tak nie ważne.
Ktoś zaczął mnie szturchać to był on i powiedział, że lądujemy. Zapiełam pasy, ale nadal nie zwróciłam uwagi na niego.
Gdy samolot wylądował szybko wyszłam w niego, odebrałam bagaz i ruszyłam na postój taksówek. Nikt mnie nie zatrzymał na szczęście, bo nawet nie mieli jak bo pech chciał, że złapali ich paparazzi. Złapałam taksówkę i podałam adres mojego domu.
Weszłam do domu, a w nim był tylko Chaz. Rzuciłam walizkę i podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Mała co jest?
Niec nie odpwiedziałam tylko zaczęłam szlochać i bardziej się w niego wtuliłam. On tylko mnie mocno przytulił, a gdy trochę sie uspokoiłam zabrał mnie do kuchni, zrobił herbatę taką jak lubię i siedzieliśmy w ciszy
Jak dobrze, że jeszcze nie wyjechał.
-Chaz to zabolało co on zrobił. Wiem, że może to głupie byc zazdrosnym o takie coś, ale on tak nie powiniem- znów zaczełam płakać
-Może pogadajcie
-Nie dam rady teraz. Idę do siebie

Poszłam do mojego pokoju i zaczęłam sie rozpakowywać. Gdy skończyłam położyłam się na łóżko i nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Obudziłam sie dopiero gdy było ciemno. Tak właściwie to obudził mnie chłód.
Spojrzałam na okno i było otwarte, dopiero po chwili zobaczyłam kogoś siedzącego na moim łóżku i trzymającego cos w ręce. Serce podskoczyło mi do gardła. Postać się poruszyła i wtedy...

_______________________________________________________
Macie dwudziesty rozdział. Szkoda, że wiekszość komentarzy jest od anonimowych ;( Nie żeby coś, ale obserwuje mnie 22 osoby, a skomentowało mniej niz 10 ;( Dziękuję za komentarze <3 Tak jak obiecałam jest długi

Nowy bohater
Melania - 15 lat
09.02.2012 o godz. 17:36

Rozdział 7

<<Tym czasem w Angli>>
-Wie ktroś gdzie jest Zayn.Zadał najtrudniejsze pytanie jakie mógł.
-Max!Pomyśl.Czy Malik mów nam o tym gdzie chodzi?
-No nie wle od rana go nie ma.I nie odbiera telefonu a pozatym Smile też nie odbiera.
-No a co jak oni teraz są razem?Lou zaczoł fantazować.
-Daj spokuj.Malik nie jest takim dupkiem żeby zrobić ci coś takiego Max.
-Ide do niej zadzwonić.A pozatym to nie jest dziewczyna która idze do łóżka na pierwszej rance.A pozatym oni sie nie znają i nie mają nawet swojego numeru telefonu żeby sie umówić.
-Max ?
-co?Liam wiedział co sie święci
-No ba tylko Malik z nas zna twoje hasło do telefonu.Ale Smile pewnie spi sobie więc jej nie budz! Napisz do siostry Zayna.Max zaczoł pisać:
Hej!Jest Zayn w domu.
Nie ma go od rana.A nie ma go z wami?
No właśnie nie.A wiesz gdzie może być ?
Jego nie jego rzezcy więc pewnie też wyjechał.
A wiesz gdzie?
Nie mam pojęcia.Ale napisze jak sie znajdzie; )

-Nie ma ani jego ani jego rzeczy.
-A o czym gadacie ?Nill jak zwykle nie wiedział o co chodzi.
-Wiesz moze miszczu gdzie jest Zayn?Liam spytał bez żadnej nadzieji.
-W Paryżu.
-W Paryżu?! Wszyscy zerwali sie z kanapy.
-Z kąd ty to wiesz.
-No bo słyszałem jak zamawiał blety na samolot, ale nie wiem czy dokładnie usłyszałem.Nill dalej sie sie zajadła ciasto.
-Na co czakasz!Dzwoń do niej.!Max wybieg z pokoju i zaczoł dzwonić.Nie było go z jakieś 5 minut. Przyszet dość zły.
-I co ?
-Co i co?Nie odbierają.
-Max.Wyuzuj.Zayn nic jej nie zrobi.Liam zaczoł powoli. -Jest po szóstej.Chocie sie położymy.

<<Tymczasem u Zayna i Smile >>
-Musze to odebrać.Zayn nie pozwalał mi wyjść z łużka za każdym razem gdy sie odsówałam Zayn przysuwał sie do mnie.-A co jak to coś ważnego ?
-A ja nie jestem ważny?Zayn zrobił minke smutnego psaczka.-Jak to coś ważnego to zadzwonią puźniej.
-Przekonałeś mnie.Położyłam sie koło Zayna i mocno sie do niego przytuliłam.-Teraz twój dzwoni.!
-I co z tego.Nie przejmuj sie.
-Max i chłopcy wiedzą że tu jesteś ?
-Nie.O tym widzą tylo moi rodzice ale oni nic nie powiedzą.
-A co powiesz chłopca jak sie będą pytać?
-Że jestm u dziadków w Frankfurcie.
-Miło.Zayn pocałował mnie w czoło.
-O której musisz być w domu?
-Około 8:30 a co ?
-Nie nic, ale zobaczymy sie po południu?
-Tak ja jestem wolna od 15 do 22 a ty ?
-No to gdzieś pojedziemy.
-Ale gdzie ?Podnosłam sie z łóźka i nachyliłam nad Zaynem.
-Niespodzianka.Gdzie idzesz ?
-Zobaczysz kto dzwonił.Uśmiechnełam sie do niego.Poszłam do salonu gdzie leżała moja torba. Wyjełam z niej komórke i zobaczyłam:
6 Nieodebranych połączeń od Maxiu<3
Będzie masakra.Max musiał sie dowiedzieć że jestem z Zaynem i pewnie będzie zły jak cos powiem że byłam na koncercie i zostawiłam telefon w domu a jak wruciłam został w salonie.Postanowiłam wrucić do Zayna bo w hotelu nie było dość zimno.Poszłam do pokoju ale Zaynanie było w łóżku nagle poczułam jak bieże mnie na ręce.
-Zayn!Wszystko tylko nie do wody.Strasznie sie jej bałam od dziecka.
-Nie bój sie nic ci sie nie stanie.Zayn postawił mnie na dnie.-Jesteś ze mną.Ufasz mi ?
-Chyba tak.Poczułam jak Zayn sciąga ze mnie jego koszulke.Stałam przed nim w biliznie.Miałam szczęscie bo na forum przeczytałam że chlapią wodą i wrzucają do basenów na tym koncercie ubrałam coś podobnego do stroju.Zayn zobaczył moje sinkai.
-Czy te siniaki to ...masz przez ojca?Zayn był zmieszany całą tą sytułacją.
-Tak ale to nic.Zayn przytulił mnie ale zachwile pociągną za sobą w głab basenu.Woda sięgąła mi do szyji.Strasznie sie bałam, ale przy Zaynie było mi łatwiej.Usiedliśmy na ławce która była pod wodą. Przez cały czas sie przytulaliśmy i całowaliśmy się.
Ale było już 8:20 musiałam sie zbierać.Wyszłam ze wody i poszłam do łazienki.Ubrałam sie i pomalowałam. Zajeła mi to jakieś 15 minut.Zayn ubrał sie i czekał na mnie ze śniadaniem.
-Nie puszcze cie bez śniadzania.Zjadłam siadanie i postanowiliśmy że Zayn mnie odwiezie.Jechaliśmy jakieś 10 minut.Dojechaliśmy do domu i Zayn pocałował mnie w usta.
-Widzimy sie 15:20.Przyjade po cieie.Wyszłam z samochodu i weszłam do domu. Zayn odjechał weszłam do salonu.
-Wszysto opowiadaj ! Zaczełyśmy gadać była 12.Usłyszałam mój dzwonek.Max dzwoni i co ja mu powiem przeciż nie wydam Zayna.OK !Dam rade.
-Cześć Max! Co sie stało...?

Mam ten rozdział i jestem zadowolona.Nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo zepsułam laptop.Więc dodaje rozdział z laptopa taty; )będę pisała z laptopa taty albo z kafejki !Dzięki za komentarze!
09.02.2012 o godz. 17:12

Niby zwykły czwartek, jednak zczłapałam się z łóżka z wspaniałym humorem. Poprawiłam moją oliwkową pościel i poszłam do kuchni, mieszkanie puste. Zrobiłam sobie kawkę na przebudzenie, wzięłam pączka i poszłam do salonu obejrzeć telewizję. W sumie, w telewizji tylko to czego nikt normalny nie ogląda. Burknęłam pod nosem i poszłam do łazienki ogarnąć włosy i twarz co najważniejsze. Patrzę na godzine, tutaj 8:30. Na 10:00 mam do szkoły, dobra.. zdążę. Położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy. Otwieram, patrzę na zegarek.
11:30 - no kurwa.. - krzyknęłam. Poderwałam się, zarzuciłam ogar i poszłam do szkoły. Lekcje mijały szybko, jednak sporo pracy na nich było. Po szkole, zapaliłam papierosa, zanurzając się w przemyśleniach i postanowieniach. Zgasiłam i poszłam do domu, muszę się jeszcze pouczyć.. bo o 18:00 mam zamiar iść do koleżanki . hmm..

PRZEPRASZAM ,ŻE NOTKI SĄ MAŁO AMBITNE.. ALE JAKOŚ OSTATNIO PRZEZ DÓŁ I ZAWIECHY ŻYCIOWE NIE MAM WENY TWÓRCZEJ. ŻEBY ROZPISAĆ SIĘ BARDZIEJ..
09.02.2012 o godz. 17:08
"Przecież sama byłaś zakochana i wiesz ,że miłość jest silniejsza od człowieka, który nosi ją w sercu."

Od ponad godziny siedziałam na ziemi w szpitalnej poczekalni odchylając głowę, która spoczęła na zimnej ścianie, od ponad godziny nie dostałam żadnej wieści o Megan.
Widziałam jak jej mama przeciera oczy chusteczką i próbuje powstrzymać następny potok łez. Mój ojciec stał z boku, przyglądając się mi. Może wydaje mu się, że pogodziłam się z faktem dokonanym przez niego ? Zamknęłam oczy i nie mogłam uwierzyć, że tkwię w Polsce, mówiąc po angielsku, przy tym nikogo nie rozumiejąc.
Powoli drzwi od sali na którą więźli Meg otworzyły się i wyszedł przez nie mężczyzna w okularach, o siwych włosach i zaokrąglonym brzuszku.
Ja i mama Megan podbiegłyśmy do lekarza i od razu zapytałyśmy - oczywiście ja po angielsku.
- Co z nią ? - równocześnie patrząc w jego zielone oczy przepełnione pewnym rodzajem smutki, że akurat mu przypadła ta rola.
- Dziewczynka nie ma dużo szczęścia. - odezwał się lekarz i usiadł na niewielkim krześle pod ścianą.
- Nie rozumiem. - odpowiedziała ciocia Samanta i podtarła nos chusteczką.
- Rzadko zdarzają się takie przypadki. - ciągnął lekarz wciąż trzymając nas w niepewności. Oczywiście obawialiśmy się najgorszego.
- Ona ma raka. - wypalił szybko mężczyzna jakby chciał mieć to za sobą i powstał z plastikowego siedzenia.
- Czy to znaczy ? - szepnęła mama Megan nie dowierzając.
- Dwa tygodnie. - odezwał się lekarz i wrócił na salę zostawiając nas z otwartymi buziami pośrodku długiego, białego korytarza.
Niewiele rozumiałam z przebiegu całej rozmowy, ale wytłumaczył mi ją tata.Ciocia Samanta wciąż szeptała 'Dwa tygodnie, dwa tygodnie' i stała w miejscu gniotąc białą chusteczkę. Wszyscy mogli zrozumieć jej zachowanie, żadna matka nie chciałaby ,aby życie jego dziecka skończyły się tak szybko, przecież Meg czekał cały świat stojący otworem na jej zdolności, które zachwycały. Podczas niewielu dni dziewczyna pokazała mi prawdziwą sztukę, którą niedawno w sobie odkryła. Potrafiła malować równie doskonale jak Leonardo da Vinci, ale nie pozwoliła mi wysłać żadnej z praz na jakikolwiek konkurs, a teraz leżała czekając na śmierć - nawet jeśli o tym nie wiedziała.
Cały czas tuliłam do siebie ciocię i głaskałam jej plecy, ale nie dawało to rezultatów.
Drzwi powtórnie się otworzyły a wyszła przez nie blond pielęgniarka w białym ubraniu.
- Przepraszam panią. - zaczepił kobietę mój ojciec.
- Tak ? - odezwała się piszczącym głosem.
- Czy moglibyśmy odwiedzić Megan ? - zapytał tata.
- Najwyżej dziesięć minut. - odpowiedziała pielęgniarka i uchyliła nam drzwi. Znaleźliśmy się na długim korytarzu, gdzie po wszystkich stronach porozmieszczane były drzwi. Mama Megan złapała mnie za rękę i ściskała ją coraz mocniej kiedy zobaczyła dziewczynkę, może w moim wieku. Szła po korytarzu trzymając stojak z kroplówką. Była owinięta szlafrokiem a na głowie lśniła łyska skóra. Takich widoków się bałam. Uśmiechnięta Meg pozbawiona swoich długich, czarnych włosów. Przed wejściem do sali włożyliśmy zielone nakrycia ciał.
W środku pomieszczenia ,w którym leżała Megan było cakiem przyjemnie, po za tym ,że na sali leżała sama mając obok siebie od teraz towarzyszących jej przyjaciół : kroplówki i prochy.
- Moje dziecko ! - krzyknęła ciocia i podbiegła do łóżka dziewczynki przytulając ją do siebie. Megan nie poruszyła się tylko wydała z siebie ciche westchnienie. - Jestem tutaj. - powiedziała mama Meg i chwyciła jej bladą rączkę siadając na łóżku.
- Musi być bardzo osłabiona. - powiedziałam cicho, a samotna łza spłynęła po moim policzku. Usiadłam na jednym z krzesełek i wpatrywałam się w obraz kruchej dziewczynki, leżącej w olbrzymim szpitalnym łóżku. Próbowałam sobie wyobrazić jak jej organizm walczy z chorobą, której w końcu się oprze i przegra ... Nie mogłam dopuścić ,aby jej życie zakończyło się bez najważniejszego marzenia.
- Tato. - szturchnęłam go i wskazałam na drzwi. Wyszliśmy i usiadłam z powrotem na krześle na poczekalni.
- Megan ma jedno marzenie. Mogę je spełnić. - zaczęłam kiedy ojciec był zdolny do słuchania mnie. - Jej marzeniem jej Justin. - powiedziałam cicho i spoglądnęłam na jego twarz, aby dostrzec reakcje.
- Nie ma takiej opcji. - odpowiedziałam ostro.
- Nie robisz tego dla mnie ! Dla Megan. Ten ostatni raz. - podkreśliłam swoje słowa i ujęłam dłoń taty. - Proszę. - dodałam i błagalnie patrzyłam w jego oczy. Tata wyparł powietrze z płuc i pokręcił głową, jakby nie wierzył, że to robi.
- Daj mi jego numer. - powiedział, a ja od razu wyjęłam swój telefon i wpisałam w jego tak, aby mógł zadzwonić w tej chwili.
Po chwili tata kierował się do drzwi wyjściowych ,a ja wróciłam na salę.

* * * Oczami Justina * * *
[/center]

Dziwne jest to, że kiedy odejdzie ta jedna osoba zabierze ze sobą wszystko. Cały świat legnie w gruzach kiedy nie ma Cię przy niej i wiesz, że nie wróci.
Grzebałem łyżką w misce pełnej mleka i płatków nie mając w ogóle ochoty na jakikolwiek posiłek. Wstałem od stołu, ale moja komórka przywołała mnie z powrotem - wibrując.
- Halo ? - odezwałem się znudzonym głosem.
- Justin Bieber ? - odezwał się znajomy głos.
- Tak, z kim rozmawiam ? - zapytałem i dosyć długo czekałem na odpowiedź.
- Mężczyzna, który zniszczył życie dwóm nastolatkom. - powiedziałam głosem pełnym skruchy.
- Tata Eleny. - odezwałem się mało optymistycznie.
- Potrzebujemy Cię. - odparł mężczyzna pełny odrazy, że wypowiedział te słowa. Czułem to.
- Niby do czego ? - zapytałem.
- Zrób to dla Eleny. Zaraz wyślę Ci adres. Reszty dowiesz się na miejscu. - powiedział mężczyzna i usłyszałem tylko puste sygnały.
Minutę po rozmowie przyszedł sms z adresem jakiegoś domu w Warszawie. Przecież Scooter mi zabronił ... Nie mogę, ale dla Eleny. Czy to właściwe, człowiek z miłości robi wiele głupot.
Wbiegłem po schodach do swojego pokoju i przez internet zamówiłem samolot na najbliższy lot do Warszawy. Spakowałam jedną, fioletową walizkę i jednym zdecydowanym ruchem napisałem list :
' Mamo,
może mnie zrozumiesz. Robię to, bo ją kocham i muszę być z nią bez względu na wszystko. Przecież sama byłaś zakochana i wiesz ,że miłość jest silniejsza od człowieka, który nosi ją w sercu, ode mnie jest.
Kiedy przeczytasz ta kartkę będę już pewnie siedział w samolocie, nie martw się. Wrócę, my zawsze wracamy :) Po za tym muszę skończyć płytę, proszę przekonaj jakoś Scootera, że nie robię źle. Tak mówi mi serce, a TY powtarzałaś, że właśnie go powinien słuchać. Robię to. Właśnie teraz.
Justin.'


Położyłem list na stole schodząc na dół i zamówiłem taksówkę na lotnisko. Została niecała godzina. Wiedziałam, że to wszystko co robię ma sens, że ona mnie potrzebuje, że robię dobrze.
Kiedy minęło pół godziny siedziałem w samolocie i słuchałem znanych mi instrukcji jak zachowywać się podczas lotu. Zastanawiałem się jak zareaguje Scooter, co takiego będzie jak wrócę, ale bardziej ciekawiło mnie co będzie jak znajdę się pod wskazanym adresem i o co w ogóle chodzi.
Po cichu zacząłem nucić piosenkę, która dodawała mi otuchy :

Hello, hello
Anybody out there
cause I don't hear a sound
alone, alone
I don't really know where the world is
but I miss it now
[/i]

____________________________
Jednogłośnie zdecydowaliście, że mam pisać ile wlezie :)
14 osób, w tym też anonimowi, a gdzie obserwujący ?
No cóż trudno, i tak Wam dziękuję.
Co do limitu. Zniżam go.
14-15 komentarzy = NN

Dziękuję :
Sickofyou, love040497, SourCandy, just-love-me, Sheila, Odwazyszsiex3, Monshine, MILEYiJUSTIN, klaudia 991, lovestory332211, maggi15, Comeclean, kasia24209, Lastsong. < 3
Jest Was wiele więcej, ale nie mam za dużo czasu.
Dziękuję też tym, co trują mi na gadu o nowy rozdział.
Justina, Paulina i koleżanki < 3
09.02.2012 o godz. 16:39

13.

** 2 dni później...**
- Vanessa! - krzyknął Michael i podbiegł do mnie. Mocno mnie przytulił. Jak bardzo stęskniłam sie za tymi czopami... Wreszcie w mieszkaniu nie będzi chicho i nudno
- Tęskniłam za wami! - krzyknęłam
- My za tobą też, Soul bez ciebie to sie soul - dodał Dominic.
- Vanessa chodź tu na chwile - zawołała mnie Jane. Reszta poszła do swoich pokoi - Opowiadaj jak tam na castingu
- Wygrałam, o 12 mam jechać pod dany adres i podpisac umowe - powiedziałam jej
- Bill i mój prawnik pojedą z tobą - przytuliła mnie - Cieszę się że wygrałaś, ja lece powodzenia. - po chwili poszłam w stronę pokoju. Ubrałam się i zrobiłam makjaż. Weszłam na fb i dodałam posta " One Direction - dziś się widzimy :P Moje głupki dziś wróciły <3". W domu znów panowal hałas i nieład, to co jakby nie patrzec bardzo lubię. Chłopaki zamówili pizze i zaczęłi grac na konsoli. Kate gadała z kimś przez telefon
- Ja lece, trzymajcie się! - krzyknęła i wyszłam. Na dole czekało już auto z Billem i kimś w środku
- Dzień dobry - przywitałam się - Czesć Bill - dodałam
- Dzień Dobry jestem Mark Speed prawnik Jane - podałam mu rękę na przywitanie. Po jakiś 20 minutach auto zarzymało się pod ekskluzywną restauracją. Paparazzi już kręcili się wokół niej. Razem z Billem weszliśmy do środka. Na końcu sali w rogu siedzieli chłopcy, a obok przy drugim stoliku siedział Paul. Ja poszłam do chłopaków a Mark powędrował czytać umowe.
- Cześć - rzuciłam i z każdym z nich przybiłam żółwika, widząc Zayna tak jakby posmutniałam, a widząc Harolda znów się uśmiehchnęłam - Co tam ?
- Wyglądasz ślicznie - powiedział Niall, a po chwili reszta go zawturowała
- lasencja - dodał Zayn
- Dziękuje - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich
- Dziś wracamy do Wielkiej Brytani - powiedział Louis
- Buu... czyli zobaczymy się dopiero za dwa tygodnie? - zapytałam ich oni potwiedzili twierdząco głową - podróżowałam po świecie ale w Londynie nidgy nie byłam... możecie mi coś przywieść - oni zaczęli się śmiać
- Haha masz to jak w banku - powiedział Liam. Zamówiliśmy sobie po pucharku lodów. Przez szyby cały czas patrzyli na nas paparazzi, nas jednak zbytnio to nie interesowało. Wygłupialiśmy się... Harry był na prawdnę zabwny... razem z Louisem tworzyli idealny duet. Po jakiejś godzinie Mark i Paul zawołali nas do ich stolika.
- Przeczytałem dokładnie umowę, jest dobra, powiedziałbym nawet bardzo dobra. Warunki dobre dla Ciebie... - powiedział w moją stronę Mark. Usiadłam na krześle i zaczęłam przeglądać te kartki. Nic nie rozumiałam, ale skoro Mark mówie, że dobra to dobra. Otrzymałam długopis i podpisałam tam gdzie trzeba było.
- Witamy w zespole - poiwedział Paul, a 1D zaczęli bić brawo. - Chłopaki pamiętajcie o 15 na lotnisku, zostawiam was samych narazie.
- Dzięki Mark - uśmiechnęłam się do niego ciepło - pogadałam z nim i z Billem przez chwile, a potem w restauracji zostałam tylko ja i oni.. no i inni ludzie. Gadaliśmy jeszcze, do godziny 14. Siedziałam na przeciwko Harrego. Co chwile wymienialiśmy się spojrzeniami, bądź uśmiechami...
- Czas się zbierac - powiedział Niall
- Potowarzyszę wam w drodze na lotnisko - zakomunikowałam im, na co oni odpowiedzieli radością. W aucie Louis i Zayn zaczęli tańczyć - mega zabawne. Zwijałam się ze śmiechu...
- Hahahahha jakie łosie hahahah - mówiłam przez śmiech. - przez te dwa tygodnie hahah tam ja hahahah pękne ze śmiechu . Droga minęła zabawnie. Po odprawie chłopaki mieli jeszcze 20 minu czasu
- To co widzimy się za dwa tygodnie na Bahamach? - zapytał Liam
- Już nie moge się doczekać - uśmiehcnęłam się ciepli w ich stronę. Przytuliłam się mocno z każdym z nich, a nastęnie przybiłam żółwika.
- Dozobaczenia! - powiedzieli i zaczęli wchodzić przez bramki.
- Ja zaraz do was dołącze! -krzyknął Harry. Zostałam ja i on. - Widzimy się za niedługo piękna - powiedział i lekko musnął moje usta. Nie opierałam się tylko odwzajemniłam pocałunek. To było cudowne, dreszcze przeszły me ciało. Po zakończonym pocałunku przytuliłam się do niego
- Idź bo odlecą bez ciebie przystojniaczku - powiedziałam odklejajac się od niego.
- Pa - powiedział i po chwili zniknął. Zastanawiałam się czy po czterech dniach znajomości można się tak z kimś zżyć. Nie mogłam uwierzyć, Harry mnie pocałował! chciałam to wszystkim wykrzyczeć..jednak nie musiałam, dzienniakrze zrobili to za mnie. Kiedy jechałam taksówką w strone domu, weszłan na fb, krążyły po nim moje zdjęcia z Harrym. Byłam wkurzona, ale czego można było się spodziewać, w każdym kącie kraży jakiś dziennikarz. Mimowolne się uśmiechnęłam :)

Po powrocie do domu reszte dnia spędziłam z chłopakami i Kate. Wygłupialiśmy się i graliśmy na konsoli. Mini imprezka w naszym stylu. Nawet Kate się dobrze bawiła. Wiczorem kiedy leżałam w łóżku otrzymałam Sms'a:
" Wciąż myślę o Tobie, chyba masz tam teraz noc, To dobranoc
Harry".

Uśmiechnęłam się i odpisałam mu:
" Tak, właśnie ide spać. Też o tobie myślę, Dziękuje, to dobranoc, a raczej dzień dobry :D :*
Vanessa"

Z uśmiechem na twarzy, odpłynęłam do krainy Morefusza...
09.02.2012 o godz. 16:36

Zacznijmy od... przedstawienia się. ; )

Jestem Vanielle. Tak wiem, imię jest bez sensu. Ale ciocia się uparła i tak musiało być. Szczerze mówiąc nie chcę mieć takiego imienia jak przyprawa czy aromat. Pomijając temat imienia... Mieszkam w Polsce, mam 16 lat i uwielbiam tańczyć BreakDance'a. Moim marzeniem jest się wybić jak Shorty ( moja idolka ). Kiedyś na pewno mi się uda. Jutro jadę do LA na rok odwiedzić moją ciocię ( tak, to ta co mi wymyśliła to imię )i dawno nie widziane rodzeństwo. W sumie przykro mi jest zostawić moje najlepsze przyjaciółki Wiktorię i Olę, wszystkich znajomych z treningów i ze szkoły, ale człowiek chce zobaczyć ten kawałek świata. Jestem ciekawa jak mnie tam przyjmą, czy ludzie są tam mili? Może poznam kogoś sławnego? Albo zostanę zraniona przez kogoś bardzo mi bliskiego? Czy w LA poznam tą właściwą miłość, i czy będę mogła powiedzieć mu szczerze prosto w oczy te dwa słowa i dziewięć liter? Co może się stać z moimi przyjaciółmi? Jeśli chcesz wiedzieć to zapraszam do wysłuchania czy jak wolisz do przeczytania mojej opowieści.
______________________________
jejku tak się stresuję pisząc to wszystko. : /
pierwszy raz udostępniam swoją opowieść, chociaż mam ich dość dużo, a tak dokładniej to dwie. xd
mam nadzieję, że się Wam spodoba i zapraszam do komentowania : D
pozdrawiam. : *
09.02.2012 o godz. 16:33

Prolog .

Krzyki , wrzski i te słowa :
- Już wchodzicie . ! - krzyknął jeden z mężczyzn z mikroportem .
- Niech przedstawienie się zacznie - powiedzialam sama do siebie i wybieglam wraz z innymi na scenę . Włśnie leciała piosenka Kids In America , a śpiewali ją chłopaki z zespołu " One Direction " . Śpiewają na prawdę świetnie , a najprzystojniejszy z nich jest Liam . Ma duże , ciemno brązowe oczy i uroczy uśmiech . Tańczyłam układ , którego uczyłam się prez dwa calutkie miesiące , ale moja praca nie poszła na marne . Chłopaki zaśpiewali cudownie , a my również dobrze zatańczyliśmy . Zeszlam zza kulisy i cekałam na chlopakow . Po około 7 minutach zeszli ze sceny . Podeszłam do nich aby im pogratulować .
- świetny występ - uśmiechnęłam się i musnęłam policzek każdego po kolei zaczynając od Liama , a kończąc na Harrym .
- Dzięki , ale też połowa gratulacji należy sie tobie , Caroline - powiedział i usmiechnął się Liam .
- Oj tam , oj tam . Wy zaśpiewaliscie i byliście tam gwiazdami , no i prawdę mówiąc to niedługo nimi będziecie - zaśmialismy się razem . Chłopacy udali się do garderoby aby się przebrać , Po około godzinie ogłoszono wyniki . One Direction przeszli dalej . !
- Chłopaki . ! - rzuciłam się w ich stronę . Niechcący wpadłam na Liama i dotknęłam ustami jeo ust . Poczułam te słodkie wargi . Szybko odeszłam od niego - Na prawdę cie przepraszzam - powiedziałam lekko speszona i spusciłam głowę w dól .
- Nic się nie stało - powieział i mnie do siebie przytulił . Wow , Liam Panye mnie przytula . ! Gdy wypuścil mnie z uścisku uśmiechnęliśmy się .
- No , koniec tego romansowania - między nami stanął Louis śmijąc się .
- Dobra ,dobra . Ty nie lepszy jesteś - powiedział Liam . Wrócilam do domu , mojego domu . Wzięlam kompiel i położyłam się spać . Zanim usnęłam analizowałam cały dzień spędzony z One Direction .

_____
Siemka . < 3
Więc po długim czasie dodałam prolog . Myślę , że wam się spodoba . Pisałam go z autorką bloga www.onedirectionforever.pl - Olą . < 33 Czekam na dużą ilość komentarzy .
Pa . : - **
09.02.2012 o godz. 16:33
!!!! TRZY DNI PÓŹNIEJ!!!
***oczami Jenn*** rano (szpital)
Otaczający mnie mrok zaczął rozpraszać nasilające się światło było jasne, ciepłe takie… przyjemne… do czasu gdy nie zaczęło mnie razić a do moich uszu nie docierało cichy
regularny sygnał który również się nasilał. Gdy otworzyłam oczy pierwsze na co zwróciłam uwagę to słup ciepłych porannych promieni wypadające przez okno do białego i zimnego pokoju w którym byłam pooklejana setkami małymi kabelkami podłączonymi do kilkunastu maszyn stojących za moją głową. Teraz gdy poznałam skąd pochodzi ten dziwny dźwięk i tyle oślepiającego światła zaczęłam rozglądać się po pokoju i w tedy go zobaczyłam. Spał spokojnie na krześle z głową położoną na leżących na łóżku rękach.
Ruszyłam delikatnie palcami lewej dłoni które były splecione z jego palcami. Chłopak miał lekki sen bo gdy tylko to zrobiłam chłopak szybko podniósł głowę.
-Jenn-szepnął zrywając się z krzesła by usiąść na łóżku obok mnie.
-hej-przywitałam się gdy ON całował mnie w czoło-gdzie reszta??
-na korytarzu, już idę ich zawołać..
-nie-powstrzymałam go mocniej z ciskając jego dłoń-ja…-zaczęłam
-cii nic nie mów-przerwał- nie ważne- dodał wiedząc co chce powiedzieć
-nie wręcz przeciwnie-zaprzeczyłam próbując usiąść ale na marne, ból w klatce był za silny.
-nie ruszaj się-polecił pomagając mi usiąść –lepiej?-zapytał poprawiając poduszkę
-tak dziękuje-przyznałam opierając się o nią- Liam..-zaczęłam rozdarta nie wiedząc co mam powiedzieć.
-później porozmawiamy-zapewnił-odpoczywaj.
-nie chcę teraz to wyjaśnić i…. i przeprosić-wyznałam starając się głęboko oddychać- to nie tak miało być
-a jak??-zapytał- czemu nic nie powiedziałaś o chorobie??
-nie chciałam litości-
-litości??!-wstał- miłość i troskę nazywasz litością??-dodał zdenerwowany krążąc po pokoju-mogłaś umrzeć!-rzucił
-ale nie umarłam-zawołałam również się irytując
-ale mogłaś!-zawołał- jak mogłaś być taką egoistką??!, zdajesz sobie sprawę jak my się czuliśmy gdy dowiedzieliśmy się o wszystkim na szpitalnym korytarzu.
-a zdajesz sobie sprawę jak ja się czułam!-również zaczęłam się złościć- nie wiesz jak jest co tydzień przez siedem miesięcy przyjeżdżać tu i spędzać czas chorymi dziećmi czy nastolatkami jak, nie masz pojęcia jak to jest wiedzieć czyjeś cierpienie doskonale wiedząc co czyje, jaki strach go otacza gdy poczuje małe okucie, małe malutkie zakręt w głowie, nie masz pojęcia jak się czuje gdy nie mogę czegoś zrobić doskonale wiedząc jak to się skończy!-przerwałam czając jak łzy napływają mi do oczu-nie masz pojęcia jak to jest…. chcieć być z kimś ponad wszystko doskonale wiedząc jak to się skończy… jak bardzo ją się zrani- dodałam coraz cichszym głosem- pogodziłam się z ty-szepnęłam
czując jak mała łezka popłynęła po policzku a za nią kolejne.
-Jenn nie mów tak-poprosił błagalnie przytulając mnie- nie możesz-zabronił całując mnie czoło-nie możesz-powtórzył patrząc mi w oczy.
-a miałam wyjście?? nie mogłam nic zrobić
-mogłaś mieć nadzieje
-nadzieja natką głupich-odparłam- na liście przede mną są tysiące jak nie setki ludzi-wyznałam ocierając palcami łzy- nawet jeśli znalazło by się serce to i tak nie miałam bym pewności czy ja je bym dostała czy przeszczep by się udał –dodałam zachrypniętym głosem
-ale się udało- wyznał cichym głosem uśmiechając się o mnie delikatnie.
-co!? jak to!?- zapytałam czając przypływ nadziei
-w ostatniej chwili znaleźli dawcę-wyjaśnił
-gdzie!? kiedy?! nie rozumiem przecież?!
-trzy dni temu jak zemdlałaś w parku był wypadek-zaczął przerywając-jakaś młoda dziewczyna została potrącona-dodał smutniejąc, widząc że również posmutniałam przytulił mnie.
-jestem potworem-szepnęłam łykając własne łzy
-nie to nie prawda-zaprzeczył znów patrząc na mnie badawczo
-ucieszyłam się , nie myśląc że ktoś stracił przeze mnie życie-zaczęłam się jąkać
-Jennifer o na i tak by umarła-przypomniał- powinnaś być dumna że dzięki tobie nadal żyje jej część
-i wdzięczna- dodałam po chwili
-i szczęśliwa przede wszystkim- dokończył całując mnie delikatnie jakby bał się mnie skrzywdzić-jak się czujesz??-zapytał po chwili przygładzając moje włosy.
-nijak-przyznałam
-będzie lepiej-przytulił mnie mocno dając mi otuchy-jesteśmy w końcu razem-zaśmiał się z ulgą zmieniając
-a jesteśmy??
- a nie??
-nie wiem ty mi powiedz-poprosiłam-
-no pewnie!-uśmiechną się znów mnie całując-heh.. trzeba było takiej tragedii byś mi wybaczyła-westchną z ulgą znów mnie przytulił
-wcale nie byłam zła-przyznałam odwzajemniając uścisk - tylko zraniona-dodałam w ostatniej chwili przed wejściem Nicol
-Jenn!-zawołała biegnąc w moją stronę nie zamykając za sobą drzwi- wszystko dobrze??-zapytała przytulając się do mnie po tym jak Liam mnie puścił
-dopiero się obudziła
-oj nie pogrążaj się-przerwała Nicol nie zadowolona zwłoką Liam’a
-ja mu kazałam-wtrąciłam chcąc go ratować-musieliśmy pogadać-dodałam uśmiechając się do niego przez ramię Niki
-Jenn!-zawołała banda chłopaków z Leti i Zayn’em na czele, po czym rzucili się by mnie przytulić
-ej udusicie ją-zawołała pielęgniarka stojąc w drzwiach-cofnąć się już!-poleciła. Spojrzałam razem z innymi na kobietę zmierzającą do mojej kroplówki jednak po chwili znów przeniosłam wzrok na wejście i zobaczyłam w wejściu Nathan’a z założonymi rękoma. Uśmiechną się delikatnie.
-czujesz jakieś trudności w oddychaniu??, kucie??, kręci ci się w głowie??-zapytała badawczo pielęgniarkę czytając moją kartę pacjenta.
-nie, wszytko jest w porządku- zaprzeczyłam przenosząc na chwilę wzrok na nią, po czym z powrotem na Nathan’a którego już nie było.
-to świetnie- stwierdziła odkładając kartę-teraz odpoczywaj a wy ze mną-dodała
-nie-poprosiłam-nie chcę być sama
-co ja się z tobą mam Jenn nigdy się mnie nie słuchasz-stwierdziła i słusznie od kont tu się ”zadomowiłam” zawsze chodziłam swoimi drogami chodziłam wszędzie gdzie miałam ochotę, nawet bawiłam się z młodszymi w chowanego, organizowałam im wycieczki, teatrzyki inne zabawy by nie usiały myśleć o chorobie.-dobrze ale tylko jedna osoba i nie na długo-dodała-i masz leżeć rany są jeszcze świeże-poleciła.
-no to na razie-zwrócił się Naill żegnalnym tonem znów przytulając się do mnie, a po nim pozostali.
-pa-zawołałam za nimi gdy Lou zamykał drzwi.
-połóż się-polecił Liam znów poprawiając moją poduszkę-i odpoczywaj
-pod warunkiem że położysz się obok mnie-odparłam przesuwając się na bok.
-wygodnie??-spytał leżąc już obok mnie na boku
-yhymm- przytaknęłam przytulając się do niego- zrobisz coś jeszcze dla mnie??-zapytałam nie śmiało
-wszystko- zapewnił
-zaśpiewasz mi tą piosenkę??
-heh… muszę?
-proszę jedna piosenka
-jedna
-tylko jedna, słowo-obiecałam mocniej wtulając się w niego
Liam: Próbowałem rozegrać to dobrze [cooƖ]
Ale kiedy patrzę na ciebie
Nigdy nie mogę być odważny
Bo ty sprawiasz że moje serce zaczyna bić szybciej
Strzelasz we mnie z nieba
Jesteś moim kryptonitem *(odłamek w meteorze)
Ty ciągle sprawiasz, że jestem słabszy
nie mogę się ruszyć i nie mogę oddychać
Niektóre rzeczy staną się bardziej zauważalne
Bo umieram, żebyś tylko to zobaczyła,
Że potrzebuję Cię tu ze mną.
Bo ty masz to coś.
Więc, wynoś się, wynoś się, wynoś się z mojej głowy
I zamiast tego, wpadnij w moje ramiona
Nie wiem, nie wiem, nie wiem co to jest
Ale potrzebuję tej jednej rzeczy (tego czegoś)
A ty masz to coś.
Piosenka szeptana do ucha była wspaniała. Brzmiała bardziej jak wyznanie niż kolejny hit. Ale nawet to nie uchroniło mnie od pięknego lecz mocnego snu.
------------------------------------------------------------
09.02.2012 o godz. 16:27
09.02.2012 o godz. 16:25
Debety wolno podzielić z uwagi na na okres spłaty na krótkoterminowe, które obejmują okres do 24 miesięcy - wtenczas rata jest całkiem duża, dlatego że rozwinięta na malutko miechów, średnioterminowe do 5 lat - w tym przypadku wolno w miarę swobodnie spłacać debet, ale nie ograniczać się w codziennym życiu. Ostatnią grupą są kredyty długoterminowe, trwające powyżej 5 lat - te dopuszczają na dużą autonomię w przelaniu pieniędzy, ale również stanowią niejaki dyskomfort.

Jeżeli macie Państwo niepewności, czy zapoczątkowywać potyczkę z kredytami i nie wiecie, jak tak rzeczywiście rozczulać się w problemie, jesteśmy pewni - nasi opiniodawcy odpowiedzialnie i profesjonalnie poprowadzą Państwa przez krzaki regulaminów, uchylą rąbka tajemnicy własnego fachu oraz obliczą na zagrożenia, jak i korzyści, jakie zdołają powstawać z zawleczenia kredytu każdego rodzaju.
09.02.2012 o godz. 16:25

Ejj

Brakuje trzech komentarzy pod rozdziałem 19, a ja już mam napisany 20. No ale wygląda na to, że będę musiała jeszcze czekać;(
09.02.2012 o godz. 16:04
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki