Trudno było odnaleźć chakre, którą się ledwo pamięta.
Po kilku godzinach szukania poddałem się i poszedłem razem z Kumi do baru.
- Co podać ? – zapytał kelner
- Całą butelkę Sake – odparłem a Kumi tylko przytaknęła.
Usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zaczęliśmy pić.
[pije 6 szklankę] – wiesz chyba się poddam i po prostu Pojdę gdzie mnie nogi poniosą – powiedziałem będąc już trochę pijany.
Kumi przysunęła się do mnie po czym objęła mnie rękoma:
- Odnajdziesz matkę mówię ci… a teraz może.
Dziewczyna zbliżyła swoje usta do mojej twarzy, było coraz bliżej pocałunku aż w końcu pocałowała mnie, siedziałem zdumiały nie robiąc niczego a dziewczyna wciąż całowała mnie.
Nagle do baru weszła kobieta, kelner od razu wyjął worek z pieniędzmi i przekazał go jej.
Spojrzała na mnie i na Kumi po czym podeszła do nas.
- Ej wy… Wynocha stąd, to moje miejsce.
Posadziłem Kumi obok siebie po czym wstałem i powiedziałem:
- Nie będę słuchał rozkazów.
Nagle poczułem od kobiety znaną mi chakrę „nie to niemożliwe” pomyślałem i dokładnie się przyglądałem kobiecie, ona zaś strzeliła mnie tak mocno w twarz że wylądowałem za oknem.
Kumi siedziała na miejscu, była kompletnie pijana wiec nie mogłem na nią liczyć.
Złożyłem kilka pieczęci lecz kobieta okazała się szybsza, kopnęła mnie w brzuch, uderzyłem plecami w pobliski budynek.
Złapała mnie za szyję i podniosła:
- Nie masz zemną szans szczeniaku – powiedziała.
Ja aktywowałem Sharingana i użyłem Chidori Nagashi, kobieta automatycznie odskoczyła i zaczęła mi się przyglądać wiec wykorzystałem ta sytuacje i obezwładniłem ją lecz tylko na moment, okazała się silniejsza niż wyglądała i to ona obezwładniła mnie.
- Jesteś do niego podobny ale to nie możesz być ty… - powiedziała sama do siebie.
Nie odezwałem się, leżałem na ziemi bez ruchu skupiając dużą ilość chakry w dłoniach, po chwili byłam już wolny a kobieta upadła na ziemię.
- Koniec zabawy, powiedz mi kim jesteś… - powiedziałem
Kobieta uśmiechnęła się lekko.
- Tak jak myślałam jesteś moim synem.
Stałem jak słup soli a kobieta podchodziła do mnie, jeżeli była moją matką to się zmieniła.
Na zdjęciach, które miał ojciec wyglądała zupełnie inaczej.
Kobieta podeszła do mnie i objęła mnie:
- Jak ty tu trafiłeś?? Gdzie masz brata i ojca?
Nie odpowiedziałem, spuściłem tylko głowę zastanawiając się co mam powiedzieć.
Po chwili milczenia odezwałem się;
- Zostawiłem ich i wioskę, nawet mnie nie szukali więc nic dla nich nie znaczyłem.
Kobieta uśmiechnęła się i przycisnęła mnie do siebie bardzo mocno.
- Powiedz mi jeszcze jak masz na imię bo ciężko mi to stwierdzić po wyglądzie- powiedziała
Roześmiałem się na całe gardło.
- Fate, sama dałaś mi to imię, a tak właściwie to co tu robisz mamo?
Kobieta na słowo „mamo” przytuliła mnie jeszcze mocniej.
- Ja zbieram podatki na wioskę, robie to raz na dwa miesiące – odparła
- Mamo powiedz mi czemu chcieli cię zabic? – zapytałem
Kobieta zaczęła opowiadać, mówiła że sam Sasuke kazał jej odejść by nie musiał jej zabić, wioska chciał by umarła bo będąc żoną Sasuke urodziła nas i poznała kilka skrywanych tajemnic jedną z nich było to że wioska chciała wyszkolić bliźniaków Uchiha na zabójców, którzy dostawali by misje rangi S i w czasie wojny mieli by rozkaz zabicia głównych dowodzących armią wroga, mama jednak się na to nie zgodziła i zaczęła walczyć dlatego też chcieli ją zabić.
Po opowieści mamy zrobiło mi się bardzo przykro i uświadomiłem sobie że Zero powinien już zakończyć swoje szkolenie na Zabójcę.
- Mamo, chcę zniszczyć wioskę Liścia lecz najpierw musiał bym zabić Zera… - powiedziałem.
Kobieta stała z uśmiechem.
- Jeżeli Zero jest wierny wiosce a nie rodzinie to na pewno już został Jouninem i szukając ciebie, bo z tego co mi wiadomo to jesteś poszukiwany i ta dziewczyna ( wskazała na Kumi ) też , wiec prędzej czy później stoczysz walkę z bratem.
Mitsuki gestem kazała mi zabrać Kumi i iść za nią, ja oczywiście zrobiłem to.
Poszliśmy do jej domu, był bardzo duży więc pomieściliśmy się w nim wszyscy.
Położyłem w Kumi w pierwszym lepszym pokoju a sam wróciłem do salonu.
- Synku słuchaj mnie teraz bardzo uważnie, jeżeli chcesz zniszczyć Konohe musisz aktywować Mangenkou Sharingana po czym przeszczepić sobie oczy najlepiej kogoś z najbliższej rodziny czyli , Ojca , brata lub moje… - powiedziała
„moje przecież mama nie była Uchiha” – pomyślałem i słuchałem dalej mamy
- … widzę że zdziwiło cię słowo moje więc już ci to tłumaczę, pochodzę z rodziny Hayata lecz moja matka spłodziła mnie z kimś z rodu uchiha, nie wiedziałam o tym do czasu aż ninja z Konohy nie chcieli mnie zabić, zabiłam też swoją „ najlepszą przyjaciółkę” dlatego mam Mangenkou Sharingana… - w oczach kobiety zabłysnął szkarłat lecz nie był zwykły.
- … Jeżeli chcesz zniszczyć wioskę i wszystkich, którzy nie dali mi cię wychować musisz mnie zabić i przeszczepić sobie moje oczy, przemyśl to do jutra, a jeżeli niechżesz mnie zabić to powiem ci że i tak już umieram więc tylko byś uśmierzył mój ból – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju.
Siedziałem na sofie jak kamień, nie ruszałem się nawet na minimetr, zastanawiałem się nad tym co zaproponowała mi mama.
Dopiero co ją odnalazłem a teraz mam ją zabić, moje myśli błądziły w głowie tak długo aż zasnąłem w salonie.
Rano obudziła mnie Kumi.
- Fate wstań, rozmawiałam z twoją mamą i mam się ciebie zapytać czy przemyślałeś to – zapytała dziewczyna.
Otworzyłem zaspane oczy, ziewnąłem i spojrzałem na nią.
- Kumi zostaniemy tu kilka miesięcy i mam do ciebie prośbę – powiedziałem
Dziewczyna kiwnęła pytająco głową
- Pomożesz mi zniszczyć Konohę i mojego brata? – zapytałem
- Oczywiście, nie zostawię cię samego – odpowiedziała.
Poszedłem do mamy, uzgodniłem z nią ze za trzy miesiące mogę przyjąć jej propozycje ponieważ chce spędzić z nią trochę czasu.
Mama uśmiechnięta przystała na moje warunki.
Trzy Miesiące Później:
Byłem już po walce z matką, leżała u moich stóp przebita moją kataną, była uśmiechnięta bo wiedziała że cząstka niej jest we mnie.
Ledwo stałem byłą to ciężka walka, Kumi podbiegła do mnie.
- Muszę cię wyleczyć – powiedziała
- Dobrze, a potem przeszczepisz mi oczy, tak jak cię tego uczyła moja mama- powiedziałem
Kumi przytaknęła i zabrała się za leczenie moich ran, a ja zemdlałem.
Obudziłem się następnego dnia, dziewczyna siedziała przy mnie bynajmniej tak mi się wydawało, oczy miałem obwinięte bandażami.
- Czyli zrobiłaś to o co cię prosiłem- powiedziałem zadowolony
- Teraz musimy poczekać aż przyzwyczaisz się do nowych oczu- powiedziała dziewczyna.
Uśmiechnąłem się i leżałem na łóżku.
Następna notka będzie nie jako Fate a jako Zero po spotkaniu przez Fate’a z Tsuki.
Po kilku godzinach szukania poddałem się i poszedłem razem z Kumi do baru.
- Co podać ? – zapytał kelner
- Całą butelkę Sake – odparłem a Kumi tylko przytaknęła.
Usiedliśmy przy stoliku pod oknem i zaczęliśmy pić.
[pije 6 szklankę] – wiesz chyba się poddam i po prostu Pojdę gdzie mnie nogi poniosą – powiedziałem będąc już trochę pijany.
Kumi przysunęła się do mnie po czym objęła mnie rękoma:
- Odnajdziesz matkę mówię ci… a teraz może.
Dziewczyna zbliżyła swoje usta do mojej twarzy, było coraz bliżej pocałunku aż w końcu pocałowała mnie, siedziałem zdumiały nie robiąc niczego a dziewczyna wciąż całowała mnie.
Nagle do baru weszła kobieta, kelner od razu wyjął worek z pieniędzmi i przekazał go jej.
Spojrzała na mnie i na Kumi po czym podeszła do nas.
- Ej wy… Wynocha stąd, to moje miejsce.
Posadziłem Kumi obok siebie po czym wstałem i powiedziałem:
- Nie będę słuchał rozkazów.
Nagle poczułem od kobiety znaną mi chakrę „nie to niemożliwe” pomyślałem i dokładnie się przyglądałem kobiecie, ona zaś strzeliła mnie tak mocno w twarz że wylądowałem za oknem.
Kumi siedziała na miejscu, była kompletnie pijana wiec nie mogłem na nią liczyć.
Złożyłem kilka pieczęci lecz kobieta okazała się szybsza, kopnęła mnie w brzuch, uderzyłem plecami w pobliski budynek.
Złapała mnie za szyję i podniosła:
- Nie masz zemną szans szczeniaku – powiedziała.
Ja aktywowałem Sharingana i użyłem Chidori Nagashi, kobieta automatycznie odskoczyła i zaczęła mi się przyglądać wiec wykorzystałem ta sytuacje i obezwładniłem ją lecz tylko na moment, okazała się silniejsza niż wyglądała i to ona obezwładniła mnie.
- Jesteś do niego podobny ale to nie możesz być ty… - powiedziała sama do siebie.
Nie odezwałem się, leżałem na ziemi bez ruchu skupiając dużą ilość chakry w dłoniach, po chwili byłam już wolny a kobieta upadła na ziemię.
- Koniec zabawy, powiedz mi kim jesteś… - powiedziałem
Kobieta uśmiechnęła się lekko.
- Tak jak myślałam jesteś moim synem.
Stałem jak słup soli a kobieta podchodziła do mnie, jeżeli była moją matką to się zmieniła.
Na zdjęciach, które miał ojciec wyglądała zupełnie inaczej.
Kobieta podeszła do mnie i objęła mnie:
- Jak ty tu trafiłeś?? Gdzie masz brata i ojca?
Nie odpowiedziałem, spuściłem tylko głowę zastanawiając się co mam powiedzieć.
Po chwili milczenia odezwałem się;
- Zostawiłem ich i wioskę, nawet mnie nie szukali więc nic dla nich nie znaczyłem.
Kobieta uśmiechnęła się i przycisnęła mnie do siebie bardzo mocno.
- Powiedz mi jeszcze jak masz na imię bo ciężko mi to stwierdzić po wyglądzie- powiedziała
Roześmiałem się na całe gardło.
- Fate, sama dałaś mi to imię, a tak właściwie to co tu robisz mamo?
Kobieta na słowo „mamo” przytuliła mnie jeszcze mocniej.
- Ja zbieram podatki na wioskę, robie to raz na dwa miesiące – odparła
- Mamo powiedz mi czemu chcieli cię zabic? – zapytałem
Kobieta zaczęła opowiadać, mówiła że sam Sasuke kazał jej odejść by nie musiał jej zabić, wioska chciał by umarła bo będąc żoną Sasuke urodziła nas i poznała kilka skrywanych tajemnic jedną z nich było to że wioska chciała wyszkolić bliźniaków Uchiha na zabójców, którzy dostawali by misje rangi S i w czasie wojny mieli by rozkaz zabicia głównych dowodzących armią wroga, mama jednak się na to nie zgodziła i zaczęła walczyć dlatego też chcieli ją zabić.
Po opowieści mamy zrobiło mi się bardzo przykro i uświadomiłem sobie że Zero powinien już zakończyć swoje szkolenie na Zabójcę.
- Mamo, chcę zniszczyć wioskę Liścia lecz najpierw musiał bym zabić Zera… - powiedziałem.
Kobieta stała z uśmiechem.
- Jeżeli Zero jest wierny wiosce a nie rodzinie to na pewno już został Jouninem i szukając ciebie, bo z tego co mi wiadomo to jesteś poszukiwany i ta dziewczyna ( wskazała na Kumi ) też , wiec prędzej czy później stoczysz walkę z bratem.
Mitsuki gestem kazała mi zabrać Kumi i iść za nią, ja oczywiście zrobiłem to.
Poszliśmy do jej domu, był bardzo duży więc pomieściliśmy się w nim wszyscy.
Położyłem w Kumi w pierwszym lepszym pokoju a sam wróciłem do salonu.
- Synku słuchaj mnie teraz bardzo uważnie, jeżeli chcesz zniszczyć Konohe musisz aktywować Mangenkou Sharingana po czym przeszczepić sobie oczy najlepiej kogoś z najbliższej rodziny czyli , Ojca , brata lub moje… - powiedziała
„moje przecież mama nie była Uchiha” – pomyślałem i słuchałem dalej mamy
- … widzę że zdziwiło cię słowo moje więc już ci to tłumaczę, pochodzę z rodziny Hayata lecz moja matka spłodziła mnie z kimś z rodu uchiha, nie wiedziałam o tym do czasu aż ninja z Konohy nie chcieli mnie zabić, zabiłam też swoją „ najlepszą przyjaciółkę” dlatego mam Mangenkou Sharingana… - w oczach kobiety zabłysnął szkarłat lecz nie był zwykły.
- … Jeżeli chcesz zniszczyć wioskę i wszystkich, którzy nie dali mi cię wychować musisz mnie zabić i przeszczepić sobie moje oczy, przemyśl to do jutra, a jeżeli niechżesz mnie zabić to powiem ci że i tak już umieram więc tylko byś uśmierzył mój ból – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju.
Siedziałem na sofie jak kamień, nie ruszałem się nawet na minimetr, zastanawiałem się nad tym co zaproponowała mi mama.
Dopiero co ją odnalazłem a teraz mam ją zabić, moje myśli błądziły w głowie tak długo aż zasnąłem w salonie.
Rano obudziła mnie Kumi.
- Fate wstań, rozmawiałam z twoją mamą i mam się ciebie zapytać czy przemyślałeś to – zapytała dziewczyna.
Otworzyłem zaspane oczy, ziewnąłem i spojrzałem na nią.
- Kumi zostaniemy tu kilka miesięcy i mam do ciebie prośbę – powiedziałem
Dziewczyna kiwnęła pytająco głową
- Pomożesz mi zniszczyć Konohę i mojego brata? – zapytałem
- Oczywiście, nie zostawię cię samego – odpowiedziała.
Poszedłem do mamy, uzgodniłem z nią ze za trzy miesiące mogę przyjąć jej propozycje ponieważ chce spędzić z nią trochę czasu.
Mama uśmiechnięta przystała na moje warunki.
Trzy Miesiące Później:
Byłem już po walce z matką, leżała u moich stóp przebita moją kataną, była uśmiechnięta bo wiedziała że cząstka niej jest we mnie.
Ledwo stałem byłą to ciężka walka, Kumi podbiegła do mnie.
- Muszę cię wyleczyć – powiedziała
- Dobrze, a potem przeszczepisz mi oczy, tak jak cię tego uczyła moja mama- powiedziałem
Kumi przytaknęła i zabrała się za leczenie moich ran, a ja zemdlałem.
Obudziłem się następnego dnia, dziewczyna siedziała przy mnie bynajmniej tak mi się wydawało, oczy miałem obwinięte bandażami.
- Czyli zrobiłaś to o co cię prosiłem- powiedziałem zadowolony
- Teraz musimy poczekać aż przyzwyczaisz się do nowych oczu- powiedziała dziewczyna.
Uśmiechnąłem się i leżałem na łóżku.
Następna notka będzie nie jako Fate a jako Zero po spotkaniu przez Fate’a z Tsuki.
tak ciężko przyznać mi się nawet przed samą sobą jak bardzo mi Ciebie brakuje.
Po 4-tygodniowym zapieprzaniu na rowerku i rozpoczęciu a6w (brzuch boli po tym jak przy okresie) zaczynam dostrzegać znikome różnice w moim wyglądzie. Oponki się trochę zmniejszły, kity jakby też trochę mniejsze, no i zeszło mi trochę z bioder.
zresztą, wpierdalanie musli 2x na dzień robi chyba swoje. A czekoladowy batonik stał się dla mnie jak hera dla narkomana na delirce. Cała się trzepię jak stoją przy kasie w Biedronce, a oni się śmieli bezczelnie wyłożyć tam te wszystkie Bounty, Snickery, Marsy itd. Im kolejka dłuższa tym dłuższa próba silnej woli.
A dziś przyjeżdża On na 3 dni. Okres się skończył.
A my pewnie jak dzieci o 23 padniemy i zaśniemy.
Love it.
zresztą, wpierdalanie musli 2x na dzień robi chyba swoje. A czekoladowy batonik stał się dla mnie jak hera dla narkomana na delirce. Cała się trzepię jak stoją przy kasie w Biedronce, a oni się śmieli bezczelnie wyłożyć tam te wszystkie Bounty, Snickery, Marsy itd. Im kolejka dłuższa tym dłuższa próba silnej woli.
A dziś przyjeżdża On na 3 dni. Okres się skończył.
A my pewnie jak dzieci o 23 padniemy i zaśniemy.
Love it.
zakochujesz się i nagle każdy mężczyzna ma to samo imię co on. paranoja.
ale dziś znów mam tysiąc wspomnień. i tylko jedną twarz przed oczami.
"Nie wiem czy imię mam.
Nazwij mnie.
Pieczęć złam."
To tak lirycznie na początek.
Na rozwinięcie:
Mimo wszystko fajnie jest wstać w piątek rano na ćwiczenia o 8.15 :) inaczej bym przespała pół dnia i znów nic nie zrobiła. Aczkolwiek drobną drzemkę przewiduję i tak :P
I na zakończenie, żeby było poprawnie:
Wszystko ma swój czas, nie należy przyspieszać na siłę, ani zbyt spowalniać kroku. Złoty środek.
Chwile spędzone samotnie wyzwalają w człowieku tęsknotę, która zazwyczaj - pośród tłumów - ukryta jest głęboko na dnie. Tęsknotę, dzięki której doceniamy to, co mamy.
Na sam koniec - małe podsumowanie:
Dziś dzień NAUKOWY. Czas na poodrabianie zadań, naukę na koło i lekki odpoczynek :) Lekki, bo jutro będzie grubszy :P
Miłego dnia! :*
Nazwij mnie.
Pieczęć złam."
To tak lirycznie na początek.
Na rozwinięcie:
Mimo wszystko fajnie jest wstać w piątek rano na ćwiczenia o 8.15 :) inaczej bym przespała pół dnia i znów nic nie zrobiła. Aczkolwiek drobną drzemkę przewiduję i tak :P
I na zakończenie, żeby było poprawnie:
Wszystko ma swój czas, nie należy przyspieszać na siłę, ani zbyt spowalniać kroku. Złoty środek.
Chwile spędzone samotnie wyzwalają w człowieku tęsknotę, która zazwyczaj - pośród tłumów - ukryta jest głęboko na dnie. Tęsknotę, dzięki której doceniamy to, co mamy.
Na sam koniec - małe podsumowanie:
Dziś dzień NAUKOWY. Czas na poodrabianie zadań, naukę na koło i lekki odpoczynek :) Lekki, bo jutro będzie grubszy :P
Miłego dnia! :*
10.02.2012 o godz. 11:57
211. Harry chciał ogolić wlosy na cele charytatywne.
212. Niall:"Jeśli Harry nosi czapkę znaczy, że spał z kimś noc wcześniej"
213.Kiedyś zrobiłem ostrą imprezę w domu, oczywiscie moi rodzice wyjechali i o niczym nie wiedzieli do czasu kiedy zadzwoniła do nich policja... żeby przyjechali odebrać mnie z komisariatu , ponieważ byłem troche pod wpływem alkoholu. Nie chcecie wiedziec jaki miałem za to koszmar w domu! - Lou.
214. Zdecydowanie mógłbym umawiać się z fanką, jeśli tylko nie krzyczałaby mi prosto w twarz lub robiła cokolwiek przez co nie mógłbym w spokoju zjeść obiadu - Niall.
215. Najgorszą rzeczą jaką dziewczyna może zrobić na randce, to pierdnąć głośniej ode mnie - Niall.
216. Liam: *przez telefon do fana* Miło Cię poznać. Andy: Miło Cię poznać? Kto spotyka ludzi przez telefon? Liam, Ty prostaku!
217. Chłopaki: Wszyscy mieszkamy w tym samym miejscu. Wiecie że teletubisie mieszkały w swoich osobnych chatkach, ale te chatki były częścią jednego, wielkiego zbiorowiska. To dokładnie tak jak u nas.
218. Podczas kręcania klipu do WMYB, Zayn z trudem pokonał swój strach przed wodą.
219. Niall pierdzi nawet przez sen.
220. Harry 'ego zdaniem najlepsze w byciu chłopakiem jest to, że czasem może zachowywać się jak idiota.
221. Harry Lubi dziewczyny, które grają w tenisa.
222. R:"Dlaczego ćwiczenia?" Liam:"Żeby móc ściągnąć koszulkę na plaży" Zayn:"Harry ściąga koszulkę, gdziekolwiek jest"
223. Niall ma dwa telefony. Jeden to Blackberry a drugi to iPhone.
224. W USA chłopaki poznali menagera Justina Biebera.
225. Liam: Dlaczego to niby ja jestem JigglyPuff? (pokemon) 1D : Jesteś taki słodki i delikatny, Liam.
226. Jakaś dziewczyna próbowała wsunąć jej telefon w kieszenie Harry'ego. ~ Liam Payne.
227. Louis: to wspaniałe mieć ludzi, którzy wspierają cię gdy robisz to co kochasz.
228. Gdy Louis miał 5 lat miewał regularne koszmary, w których śniło mu się że idzie do szkoły i zapomina ubrań i
ubierał je dopiero gdy na placu dla dzieci uświadamiał sobie że jest kompletnie nagi.
229. Podczas ostatniej trasy Zayn z nudów próbował jeździć na desce i prawie złamał rękę.
230. Kiedy bus 1D zderzył sie z innym samochodem, Niall po prostu zaczął się śmiać.
212. Niall:"Jeśli Harry nosi czapkę znaczy, że spał z kimś noc wcześniej"
213.Kiedyś zrobiłem ostrą imprezę w domu, oczywiscie moi rodzice wyjechali i o niczym nie wiedzieli do czasu kiedy zadzwoniła do nich policja... żeby przyjechali odebrać mnie z komisariatu , ponieważ byłem troche pod wpływem alkoholu. Nie chcecie wiedziec jaki miałem za to koszmar w domu! - Lou.
214. Zdecydowanie mógłbym umawiać się z fanką, jeśli tylko nie krzyczałaby mi prosto w twarz lub robiła cokolwiek przez co nie mógłbym w spokoju zjeść obiadu - Niall.
215. Najgorszą rzeczą jaką dziewczyna może zrobić na randce, to pierdnąć głośniej ode mnie - Niall.
216. Liam: *przez telefon do fana* Miło Cię poznać. Andy: Miło Cię poznać? Kto spotyka ludzi przez telefon? Liam, Ty prostaku!
217. Chłopaki: Wszyscy mieszkamy w tym samym miejscu. Wiecie że teletubisie mieszkały w swoich osobnych chatkach, ale te chatki były częścią jednego, wielkiego zbiorowiska. To dokładnie tak jak u nas.
218. Podczas kręcania klipu do WMYB, Zayn z trudem pokonał swój strach przed wodą.
219. Niall pierdzi nawet przez sen.
220. Harry 'ego zdaniem najlepsze w byciu chłopakiem jest to, że czasem może zachowywać się jak idiota.
221. Harry Lubi dziewczyny, które grają w tenisa.
222. R:"Dlaczego ćwiczenia?" Liam:"Żeby móc ściągnąć koszulkę na plaży" Zayn:"Harry ściąga koszulkę, gdziekolwiek jest"
223. Niall ma dwa telefony. Jeden to Blackberry a drugi to iPhone.
224. W USA chłopaki poznali menagera Justina Biebera.
225. Liam: Dlaczego to niby ja jestem JigglyPuff? (pokemon) 1D : Jesteś taki słodki i delikatny, Liam.
226. Jakaś dziewczyna próbowała wsunąć jej telefon w kieszenie Harry'ego. ~ Liam Payne.
227. Louis: to wspaniałe mieć ludzi, którzy wspierają cię gdy robisz to co kochasz.
228. Gdy Louis miał 5 lat miewał regularne koszmary, w których śniło mu się że idzie do szkoły i zapomina ubrań i
ubierał je dopiero gdy na placu dla dzieci uświadamiał sobie że jest kompletnie nagi.
229. Podczas ostatniej trasy Zayn z nudów próbował jeździć na desce i prawie złamał rękę.
230. Kiedy bus 1D zderzył sie z innym samochodem, Niall po prostu zaczął się śmiać.







