Znacie jakieś dobre horrory..? Chodzi mi tu o coś psychologicznego, trzymającego w napięciu, najlepiej o jakichś zakładach psychiatrycznych, egzorcyzmach, obłąkaniach, opuszczonych domach... czy coś w tym stylu... Film ten musi orać psychikę!
31.08.2010 o godz. 19:57
komentuj (2)
już wieczór. a cały czas pada. nawet na chwilę nie przestało ;/
a tak bardzo chciałam iść z moim pieskiem na spacer. on uwielbia chodzić na łąki ;)) ja zresztą też, bo tam zawsze można spokojnie pomyśleć, albo po prostu odpocząć ;)
a tak bardzo chciałam iść z moim pieskiem na spacer. on uwielbia chodzić na łąki ;)) ja zresztą też, bo tam zawsze można spokojnie pomyśleć, albo po prostu odpocząć ;)
31.08.2010 o godz. 19:48
a było tak dobrze ale sie skończyło .;((
niestety...
dobre chwile nie moga trwać wieczniee .;((
potrzebuje z komś pogaac ...
ale nikogo na gadu nie ma a deszcz lejee .;((
nie no a lecenie wyrabiam bay .;((
niestety...
dobre chwile nie moga trwać wieczniee .;((
potrzebuje z komś pogaac ...
ale nikogo na gadu nie ma a deszcz lejee .;((
nie no a lecenie wyrabiam bay .;((
31.08.2010 o godz. 19:41
Hey wszystkim;)
Jak wcześniej obiecałam - robię wpis o moich zakupach z oriflame. Dziś znalazłam trochę czasu aby coś napisać i miejsce bo remont w moim pokoju jest już na mecie :] Chociaż nie mam jeszcze mebli to przeniosłam już sobie moje biurko kosmetyczne więc mam skrawek swojego miejsca żeby coś napisać.
3...2...1... zaczynamy!!!
1. Chociaż już nie ma takich upałów to kupiłam sobie dezodorant do stóp w nowej wersji. Ma przyjemny zapach eukaliptusa i mięty - fajnie chłodzi stópki. Zawarty w nim olejek eukaliptusowy ma właściwości antyseptyczne
Cena 12,90 (150 ml)
2.Zestaw "kojący aloes&marakuja" kupiłam ze względu na piękny zapach. W skład zestawu wchodzi mydełko w kostce,żel pod prysznic i krem do ciała.Miałam już wcześniej takie kosmetyki-tylko w innych wersjach zapachowych i tak w wielkim skrócie:
krem do ciała- fajna, lekka konsystencja i przyjemny tropikalny zapach, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze.
żel nie jest jakiś supernawilżający ale swoje podstawowe zadanie spełnia-dobrze się pieni-podobnie jest z mydełkiem.Szkoda tylko ,że nie możecie poczuć tego zapachu- szczególnie teraz jak jest taka brzydka pogoda- ja wąchając go czuje się jak na wakacjach:)
Cena: mydełko- 2,90 (75 g) ; żel 8,90 (200 ml) ; krem do ciała 10,90 (200 ml)
3.Po promocyjnej cenie kupiłam 2 pomadki z serii Pure Colour w kolorze Candy Pink i Vintage Nude, pierwsza jest w delikatnym kolorze różowym, trochę wpadająca w łosoś. Druga pomadka to naturalny brązik - są lekkie i praktycznie nie czuć ich na ustach.Do wyboru było 15 kolorów.
Cena: 6,90 każda (4 g)
4.Na wyprzedaży - 50 % kupiłam kredkę do oczu Visions Eye Glitz w kolorze Bronze- w rzeczywistości jest to złotawy kolorek- lśniąca bez brokatu.
Cena:4,90 (0,8 g)
5.Kajal Eye Liner- kolor savannah sky- niebieski lśniący kolor, mam jeszcze w kolorze zielonym- używam tego jako cień albo robię sobie tym kreskę przy użyciu pędzelka- ta kredeczka jest niby ostro zakończona ale w trakcie użycia nie temperuję się jej i w ogóle nie da się nią zrobić cienkiej i precyzyjnej kreski
Cena: ok.10 zł (2,5 g)
6.Tusz Wonder - zrobię osobną recenzję:)
To już wszystkie kosmetyki ,które kupiłam w katalogu 11, dodaję zdjęcia kosmetyków i prowizoryczne wzorniki kolorów:P
Pozdrawiam Was gorąco mimo okropnego zimna i deszczu za oknem oraz zapraszam do komentowania i obserwowania mojego bloga:)
Jak wcześniej obiecałam - robię wpis o moich zakupach z oriflame. Dziś znalazłam trochę czasu aby coś napisać i miejsce bo remont w moim pokoju jest już na mecie :] Chociaż nie mam jeszcze mebli to przeniosłam już sobie moje biurko kosmetyczne więc mam skrawek swojego miejsca żeby coś napisać.
3...2...1... zaczynamy!!!
1. Chociaż już nie ma takich upałów to kupiłam sobie dezodorant do stóp w nowej wersji. Ma przyjemny zapach eukaliptusa i mięty - fajnie chłodzi stópki. Zawarty w nim olejek eukaliptusowy ma właściwości antyseptyczne
Cena 12,90 (150 ml)
2.Zestaw "kojący aloes&marakuja" kupiłam ze względu na piękny zapach. W skład zestawu wchodzi mydełko w kostce,żel pod prysznic i krem do ciała.Miałam już wcześniej takie kosmetyki-tylko w innych wersjach zapachowych i tak w wielkim skrócie:
krem do ciała- fajna, lekka konsystencja i przyjemny tropikalny zapach, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze.
żel nie jest jakiś supernawilżający ale swoje podstawowe zadanie spełnia-dobrze się pieni-podobnie jest z mydełkiem.Szkoda tylko ,że nie możecie poczuć tego zapachu- szczególnie teraz jak jest taka brzydka pogoda- ja wąchając go czuje się jak na wakacjach:)
Cena: mydełko- 2,90 (75 g) ; żel 8,90 (200 ml) ; krem do ciała 10,90 (200 ml)
3.Po promocyjnej cenie kupiłam 2 pomadki z serii Pure Colour w kolorze Candy Pink i Vintage Nude, pierwsza jest w delikatnym kolorze różowym, trochę wpadająca w łosoś. Druga pomadka to naturalny brązik - są lekkie i praktycznie nie czuć ich na ustach.Do wyboru było 15 kolorów.
Cena: 6,90 każda (4 g)
4.Na wyprzedaży - 50 % kupiłam kredkę do oczu Visions Eye Glitz w kolorze Bronze- w rzeczywistości jest to złotawy kolorek- lśniąca bez brokatu.
Cena:4,90 (0,8 g)
5.Kajal Eye Liner- kolor savannah sky- niebieski lśniący kolor, mam jeszcze w kolorze zielonym- używam tego jako cień albo robię sobie tym kreskę przy użyciu pędzelka- ta kredeczka jest niby ostro zakończona ale w trakcie użycia nie temperuję się jej i w ogóle nie da się nią zrobić cienkiej i precyzyjnej kreski
Cena: ok.10 zł (2,5 g)
6.Tusz Wonder - zrobię osobną recenzję:)
To już wszystkie kosmetyki ,które kupiłam w katalogu 11, dodaję zdjęcia kosmetyków i prowizoryczne wzorniki kolorów:P
Pozdrawiam Was gorąco mimo okropnego zimna i deszczu za oknem oraz zapraszam do komentowania i obserwowania mojego bloga:)
31.08.2010 o godz. 19:32
Poczekam na odpowiedni moment by zrobić zdjęcie lasu. Spróbuję, może jesienny las liściasty będzie pasował jako tło dla dwóch gracji.
31.08.2010 o godz. 19:24
Jaa... Już jutro do sql... Kolejne niecałe 10 miesięcy męczarni. xD Ciekawe kto dojdzie, jacy bd nowi nauczyciele... Najbardziej się boje WOS ' u. ;/ Mam nadzieję że nie będzie tak źle... ;P
A jak tam z Wami. ? Jak wspomnienia z wakacji. ? ;P
A jak tam z Wami. ? Jak wspomnienia z wakacji. ? ;P
31.08.2010 o godz. 19:12
Cause when I borrow your sweater
It's all alright!
It's all alright!
„Młodość jest jak te butelki, które rozwaliliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa dla każdego z nas, marnych ciuli, że ktoś przyjdzie i ułoży z nich witraż.”
Właściwie to nie wiem co czuje dzisiaj.. strach, radość, smutek, optymizm, sfrustrowanie, uradowanie, ból, zainteresowanie, zaniepokojenie. Jak można mieć w sobie tyle uczuć w ciągu jednego dnia ? A no można...
Zacznijmy może od samego początku dzisiejszego dziwnego dnia:
Miałam wstać o 9 a wstałam dwie godziny później z podkrążonymi oczami, bolącą głową, nosem jak Rudolf i do tego z telefonem pod głową. Pierwsze co to sms do D, że nigdzie dzisiaj nie idę bo występuje u mnie przypadek powolnej śmierci spowodowanej najzwyklejszym przeziębieniem.
Dopiero godzinna kąpiel w gorącej wodzie, wypicie pomarańczowo-witaminowej herbaty postawiło mnie na nogi.
Później mały meeting z S i różne inne dziwne rzeczy.
"weź no cofnij do przodu", siedzenie w domu było jednak złą opcją, dobra opcja to spacer przy takiej pogodzie i szukanie sklepu z zapałkami. Wróciłam i dalej idę kontynuować moją naukę chodzenia na szpilkach aczkolwiek kiepsko to jutro widzę.
I nie rozumiem was czemu narzekacie tak na tą pogodę ?
Owszem jest zimno, nie można zrobić większości rzeczy na zewnątrz jak przy ładnej pogodzie, ale przynajmniej da się oddychać świeżym powietrzem! Co do mojego ostatniego wakacyjnego wieczoru to chyba spędzę go tak jak większość wieczorów.. przy dobrej muzyce, kubku gorącej herbaty i fondue. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko djarumów wiśniowych.
Zacznijmy może od samego początku dzisiejszego dziwnego dnia:
Miałam wstać o 9 a wstałam dwie godziny później z podkrążonymi oczami, bolącą głową, nosem jak Rudolf i do tego z telefonem pod głową. Pierwsze co to sms do D, że nigdzie dzisiaj nie idę bo występuje u mnie przypadek powolnej śmierci spowodowanej najzwyklejszym przeziębieniem.
Dopiero godzinna kąpiel w gorącej wodzie, wypicie pomarańczowo-witaminowej herbaty postawiło mnie na nogi.
Później mały meeting z S i różne inne dziwne rzeczy.
"weź no cofnij do przodu", siedzenie w domu było jednak złą opcją, dobra opcja to spacer przy takiej pogodzie i szukanie sklepu z zapałkami. Wróciłam i dalej idę kontynuować moją naukę chodzenia na szpilkach aczkolwiek kiepsko to jutro widzę.
I nie rozumiem was czemu narzekacie tak na tą pogodę ?
Owszem jest zimno, nie można zrobić większości rzeczy na zewnątrz jak przy ładnej pogodzie, ale przynajmniej da się oddychać świeżym powietrzem! Co do mojego ostatniego wakacyjnego wieczoru to chyba spędzę go tak jak większość wieczorów.. przy dobrej muzyce, kubku gorącej herbaty i fondue. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko djarumów wiśniowych.
Cause all I ever needed was a little bit of lovin'
31.08.2010 o godz. 19:05
Coś nowego na pożegnanie wakacji :)
Nie wiem kiedy znowu się to pojawię...Szkoła i za bardzo czasu nie będzie :)Ale jak tylko będę mogła to na bloga wejdę :)
No a teraz pora na fotkę :)
Nie wiem kiedy znowu się to pojawię...Szkoła i za bardzo czasu nie będzie :)Ale jak tylko będę mogła to na bloga wejdę :)
No a teraz pora na fotkę :)
31.08.2010 o godz. 18:59
Wczoraj jeszcze narzekałam na brak kasy. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że będzie i bluza :D Całe szczęście, dziś nie padało aż do szesnastej i w tym czasie zdążyłam być w sadzie 8 godz. Akurat :D Przed chwilą dzwoniła babka jakaś z zapytaniem czy może ode mnie kupić książki do 3 gim (wyprzedaję starocie, które zagracają szafę). Ma przyjechać jeszcze dziś. Skasuję 40 złotych. I mam problem nad dniem jutrzejszym. Czy iść na rozpoczęcie roku czy nie. Bo gdybym nie poszła, to bym pojechała do sadu pracować. A gdybym chciała iść na rozpoczęcie i dopiero po iść do sadu to stracę ok 3 godz. Ale i tak musze jechać zapłacić za zamówienie z Fm. A no i kasa będzie jeszcze z zamówienia, co prawda tym razem zarobek niewielki, ale zawsze to coś.
Czy nie myślicie, że ja mam po prostu farta?
Czy nie myślicie, że ja mam po prostu farta?
31.08.2010 o godz. 18:50
Albo to, albo mi spodnie przeciekły. Ale nie sądzę. xDD
Byłam na Chełmie, siedziałyśmy na huśtawkach(z Emcikem) i słuchałyśmy piosenek. ^^
Potem poszłyśmy podglądać chłopaków. ;P
I cały plan poszedł się paść. xDD
siedziałyśmy trochę z Mikołajem i Piotrkiem na koszu i poszliśmy do Emilki.
I była waagaa! xDD Ważę najwięcej. Bo Emila się nie ważyła. ;P
Ale chłopacy to szkielety -.-
No i leżeliśmy na ziemi parę godzin i gadaliśmy. :3
Ja: Niewygodnie mi się leży na brzuchu!
Mikołaj: Albo jesteś w ciąży, albo okres się zbliża. ;D
Hah, no i przewidział. ;d
Nie, nie jestem w ciąży. xDD
___
Jutro szkooła! :3
Ciekawe jakie będą w czwartek lekcje. ;d
Na pewno Polski, matma i w-f. ^^
Uch, nie mogę się doczekać. ;O
Bajj, idę pisać książkę. xDD
Byłam na Chełmie, siedziałyśmy na huśtawkach(z Emcikem) i słuchałyśmy piosenek. ^^
Potem poszłyśmy podglądać chłopaków. ;P
I cały plan poszedł się paść. xDD
siedziałyśmy trochę z Mikołajem i Piotrkiem na koszu i poszliśmy do Emilki.
I była waagaa! xDD Ważę najwięcej. Bo Emila się nie ważyła. ;P
Ale chłopacy to szkielety -.-
No i leżeliśmy na ziemi parę godzin i gadaliśmy. :3
Ja: Niewygodnie mi się leży na brzuchu!
Mikołaj: Albo jesteś w ciąży, albo okres się zbliża. ;D
Hah, no i przewidział. ;d
Nie, nie jestem w ciąży. xDD
___
Jutro szkooła! :3
Ciekawe jakie będą w czwartek lekcje. ;d
Na pewno Polski, matma i w-f. ^^
Uch, nie mogę się doczekać. ;O
Bajj, idę pisać książkę. xDD
31.08.2010 o godz. 18:36
Jutro zaczynam praktyki w ośrodku pomocy społecznej w miejscowości Kowalewo Pomorskie. Specjalnie zrezygnowałam z Wąbrzeźna, żeby rodziców nie narażać na koszta biletu miesięcznego itd, a tu się okazało, że nie mam co się wybierać motorem, bo mi go sprzedali, inna historia. A MZeta jest niezarejestrowana, o reszcie gratów nie wspominając.
No, to zostaje rower. Cały wrzesień zapierdalania dziesięć kilometrów w jedną stronę rowerem. Jakie to kurwa jest upokarzające.
Mój brat dla przykładu - dostał jeden samochód, to powiedział, że nie będzie nim jeździł, bo to benzyniak i on do niego nie wsiądzie. No to, ford stoi w garażu i dostał passata. W którym ostatnio wybił szybę pięścią i podpieprza ojcu merca.
Jak to leciało.. może byś tak Damian wpadł popedałować? matko -.-
No, to zostaje rower. Cały wrzesień zapierdalania dziesięć kilometrów w jedną stronę rowerem. Jakie to kurwa jest upokarzające.
Mój brat dla przykładu - dostał jeden samochód, to powiedział, że nie będzie nim jeździł, bo to benzyniak i on do niego nie wsiądzie. No to, ford stoi w garażu i dostał passata. W którym ostatnio wybił szybę pięścią i podpieprza ojcu merca.
Jak to leciało.. może byś tak Damian wpadł popedałować? matko -.-
31.08.2010 o godz. 18:32
Zimno mi w ręce. Pogoda nieciekawa. Całe wakacje pogoda była do kitu. Nienawidzę, kiedy temperatura w cieniu wynosi ponad 24 stopnie... Ale nienawidzę też, kiedy cały dzień popaduje. A przez ostatnie dwa miesiące właśnie tak było.
Pogoda mojego ducha też była nieszczególna. Gówno zrobiłam w te wakacje (ktoś już pisał to samo w notce, sory że powtarzam ale to jest idealne określenie). Może napiszecie, że dużo zrobiłam, że się zmieniłam, przestałam niszczyć sobie życie, cokolwiek to znaczy... Ale tak na prawdę to ja się nie zmieniłam. Poza tym, że przybyły mi ponad dwa miesiące wieku, ze dwa centymetry włosów i parę kilo wagi... Gówno. Miałam codziennie biegać (pamiętacie...?) miałam ograniczyć kompa, pomagać starszej, zrobić wielkie porządki w pokoju. W sumie całe wakacje siedziałam przed monitorem w stercie papierków po cukierkach. (Okej, byłam na mazurach, nad morzem, w Bieszczadach, ale tam cały czas myślałam o powrocie do domciu) Teraz tak samo. Zapas cuksów z LIDL-a pomniejszył się do czterech sztuk, papierków jest wszędzie pełno. Talerzyk z obierkami od jabłka. Kiedy ja jadłam jabłko?! Świeczka. Co tu robi świeczka?! Stado breloczków z gumowych żyłek, zapałki, kartki, taśma dwustronowo klejąca i zeszyt od gegry z High School Musical 2.
Moje biurko to piekiełko. Moje wakacje to zwał źle wykorzystanego wolnego czasu i marudzenia że nic się nie dzieje. To moja wina, że mi się nudziło. Ale z drugiej strony... Lepiej że mi się nudziło niż gdybym miała znowu spędzać każdą pierwszą część dnia na rzyganiu a drugą na odurzaniu się.
Okej, dość użalania się nad... No dość użalania się ogólnie.
Jutro na dziesiątą idę na przywitanie z panią wychowawczynią która mnie na wstępie obejmie w szczęściu, że żyję, bo na pewno jej się wydaje, że uciekłam z domu, rzuciłam się z mostu albo użyłam tej strzykawki, którą nosiłam cały rok w piórniku (mniejsza o to, że to była strzykawka do tonerów do drukarki).
Nie wiem, kiedy napiszę, bo nie mam zamiaru wrócić z rozpoczęcia prosto do domu ;))
Pogoda mojego ducha też była nieszczególna. Gówno zrobiłam w te wakacje (ktoś już pisał to samo w notce, sory że powtarzam ale to jest idealne określenie). Może napiszecie, że dużo zrobiłam, że się zmieniłam, przestałam niszczyć sobie życie, cokolwiek to znaczy... Ale tak na prawdę to ja się nie zmieniłam. Poza tym, że przybyły mi ponad dwa miesiące wieku, ze dwa centymetry włosów i parę kilo wagi... Gówno. Miałam codziennie biegać (pamiętacie...?) miałam ograniczyć kompa, pomagać starszej, zrobić wielkie porządki w pokoju. W sumie całe wakacje siedziałam przed monitorem w stercie papierków po cukierkach. (Okej, byłam na mazurach, nad morzem, w Bieszczadach, ale tam cały czas myślałam o powrocie do domciu) Teraz tak samo. Zapas cuksów z LIDL-a pomniejszył się do czterech sztuk, papierków jest wszędzie pełno. Talerzyk z obierkami od jabłka. Kiedy ja jadłam jabłko?! Świeczka. Co tu robi świeczka?! Stado breloczków z gumowych żyłek, zapałki, kartki, taśma dwustronowo klejąca i zeszyt od gegry z High School Musical 2.
Moje biurko to piekiełko. Moje wakacje to zwał źle wykorzystanego wolnego czasu i marudzenia że nic się nie dzieje. To moja wina, że mi się nudziło. Ale z drugiej strony... Lepiej że mi się nudziło niż gdybym miała znowu spędzać każdą pierwszą część dnia na rzyganiu a drugą na odurzaniu się.
Okej, dość użalania się nad... No dość użalania się ogólnie.
Jutro na dziesiątą idę na przywitanie z panią wychowawczynią która mnie na wstępie obejmie w szczęściu, że żyję, bo na pewno jej się wydaje, że uciekłam z domu, rzuciłam się z mostu albo użyłam tej strzykawki, którą nosiłam cały rok w piórniku (mniejsza o to, że to była strzykawka do tonerów do drukarki).
Nie wiem, kiedy napiszę, bo nie mam zamiaru wrócić z rozpoczęcia prosto do domu ;))
31.08.2010 o godz. 18:18
Wczoraj wieczorkiem trochę posmutałam, ale dzięki temu powstał nowy wierszyk. ;D
Marionetka
Mała, szara marionetka...
Odgrywa spektakl nazwany życiem.
Złą rolę niestety dostała.
Biedna, nieszczęśliwie pokochała...
Lecz skąd miała wiedzieć,
że wróg na nią czyha. ?
Zwabił ją do siebie
I poznała smak ryzyka...
Własne życie mu oddała.
Bała się, ale jednak spróbowała...
Teraz diabeł marionetką steruje.
Podły, innych wabi, rozkochuje...
A mała bohaterka patrzy bezsilna,
Nie może, choć wie,
Co zrobić powinna...
Odgrywa spektakl nazwany życiem.
Złą rolę niestety dostała.
Biedna, nieszczęśliwie pokochała...
Lecz skąd miała wiedzieć,
że wróg na nią czyha. ?
Zwabił ją do siebie
I poznała smak ryzyka...
Własne życie mu oddała.
Bała się, ale jednak spróbowała...
Teraz diabeł marionetką steruje.
Podły, innych wabi, rozkochuje...
A mała bohaterka patrzy bezsilna,
Nie może, choć wie,
Co zrobić powinna...
31.08.2010 o godz. 18:17
Zastanawia mnie jedna rzecz,możliwe że może to być fikcja ale bardzo mnie to za interesowało a raczej ta historia o wiedźmie z Blair ta opowieść o faktach autentycznych zaczyna się w Parafi Blair, mieściła się w północno-środkowym Maryland, dwie godziny drogi od Waszyngtonu.
Luty 1785
Oskarża Elly Kedward o zwabienie ich do swojego domu w celu ściągnięcia ich krwi. Kedward zostaje ogłoszona winną czarów i wyrzucona ze wsi w czasie wyjątkowo groźnej zimy, po czym uznana za zmarłą.
Listopad 1786
Przed końcem zimy wszyscy oskarżyciele Kenward wraz z połową dzieci zamieszkujących miasteczko znikają. Bojąc się klątwy mieszkańcy uciekają z Blair i przyrzekają nigdy nie wypowiadać nazwiska Elly Kedward.
Listopad 1809
Publikacja "Kultu wiedźmy z Blair". Ta rzadka książka opowiadająca o całym miasteczku przeklętym przez wygnaną czarownicę zostaje powszechnie uznana za fikcję.

1824
Na miejscu Blair powstaje miasteczko Burkittsville.
Sierpień 1825
Jedenastu świadków zeznaje, że widziało rękę bladej kobiety, która wciągnęła do strumienia Tappy
East Creek dziesięcioletnią Eileen Treacle. Nigdy nie odnaleziono jej ciała, a przez 13 dni od utonięcia strumień wypełniony jest wiązkami patyków.

Marzec 1886
Znika ośmioletni Robin Weaver. Ekipy poszukiwawcze próbują go odnaleźć. Robin powraca, jednak członkowie jednej z ekip nie pojawiają się. Tydzień później ich pozbawione wnetrzności ciała znalezione są w Coffin Rock .
Listopad 1940 - Maj 1941
Uprowadzonych zostaje siedmioro dzieci z okolic Burkittsville.
25 maja 1941
Stary pustelnik Rustin Parr odwiedzając miejscowy targ oświadcza ludziom, że jest "absolutnie skończony". Kiedy policja po czterogodzinnej wędrówce dociera do jego odosobnionego w lesie domu, znajduje w piwnicy ciała siedmiorga dzieci. Każde z nich było ofiarą rytualnego mordu i pozbawione wnętrzności. Parr przyznaje się do wszystkiego ze szczegółami, mówiąc, że zrobił to dla "ducha starej kobiety", która zamieszkuje lasy wokół jego domu. Szybko zostaje uznany winnym i powieszony.

20 października 1994
Studenci Montgomery College - Heather Donahue, Joshua Leonard i Michael Williams przyjeżdżają do
Burkittsville. Ich celem jest przeprowadzenie wywiadów z mieszkańcami na temat legendy o wiedźmie z Blair. Heather rozmawia z Mary Brown, niepoczytalną starą kobietą, która całe życie mieszkała w tej okolicy. Mary twierdzi, że któregoś dnia koło Tappy Creek widziała wiedźmę z Blair, która przybrała formę pół-człowieka, pół-bestii.
21 października 1994
Wczesnym rankiem Heather rozmawia z dwoma wędkarzami, którzy informują ją, że Coffin Rock znajduje się około dwudziestu minut od miasta i można tam łatwo dojechać starą drogą. Zaraz potem filmowcy wędrują do lasu Black Hills i ślad po nich ginie.
25 października 1994
Na drodze Black Rock zostaje znaleziony zaparkowany samochód Josha.
26 października 1994
Policja stanowa rozpoczyna przeszukiwanie okolic Black Hills. Cała operacja, w której bierze udział 100 osób wspomaganych przez psy trwa 10 dni. Użyto również helikopterów, a nawet satelity należącego do Ministerstwa Obrony.
5 listopada 1994
Poszukiwania zostają zawieszone. Pomimo ogromnych wysiłków nie natrafiono na żaden ślad, ani nie znaleziono jakichkolwiek rzeczy należących do filmowców. Matka Heather, Angie Donahue rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwanie córki i jej kolegów na własną rękę.
19 czerwca 1995
Sprawa zostaje zamknięta jako niewyjaśniona.
16 października 1995
Studenci antropologii Uniwersytetu Maryland znajdują zakopany pod fundamentami stuletniej chaty marynarski worek. Worek zawiera puszki z taśmą, kasety DAT, wideokasety, kamerę Hi-8, dziennik Heather i kamerę filmową CP-16. Po dokładnym sprawdzeniu znaleziska, szeryf Burkittsville - Ron Cravens ogłasza, że 11 rolek czarno-białego filmu i 10 kaset Hi-8 faktycznie jest własnością Heather Donahue i jej ekipy.
15 grudnia 1995
Po wstępnym przejrzeniu zawartości worka, niektóre fragmenty nagrań zostają pokazane rodzinom. Angie Donahue zauważa pewne niezwykłe zdarzenia, ale nie ma w nich nic co by rozstrzygało sprawę. Rodziny kwestionują dokładność analiz i żądają ponownego rozpatrzenia.
19 lutego 1996
Rodziny oglądają kolejne fragmenty filmu, które według miejscowych prawników są fałszywe. Oburzona pani Donahue, publicznie krytykuje te doniesienia. Szeryf Cravens zamyka wszelki dostęp do dowodów. Zakazu tego nie mogą znieść nawet dwie kolejne rozprawy.
1 marca 1996
Departament Policji ogłasza, że dowody są niewystarczające i sprawa zostaje ponownie zamknięta jako niewyjaśniona. Nakręcony materiał zostaje pokazany rodzicom 16 października 1997 po zakończeniu okresu niedostępności dowodów.
16 października 1997
Znalezione materiały ukazujące ostatnie dni ich dzieci zostają przekazane rodzinom Heather Donahue, Joshuy Leonarda i Michaela Williamsa. Angie Donahue podpisuje kontrakt z Haxan Films. Z otrzymanych taśm, firma ma ułożyć w całość wydarzenia, które miały miejsce między 20, a 28 października 1994 roku.
Luty 1785
Oskarża Elly Kedward o zwabienie ich do swojego domu w celu ściągnięcia ich krwi. Kedward zostaje ogłoszona winną czarów i wyrzucona ze wsi w czasie wyjątkowo groźnej zimy, po czym uznana za zmarłą.
Listopad 1786
Przed końcem zimy wszyscy oskarżyciele Kenward wraz z połową dzieci zamieszkujących miasteczko znikają. Bojąc się klątwy mieszkańcy uciekają z Blair i przyrzekają nigdy nie wypowiadać nazwiska Elly Kedward.
Listopad 1809
Publikacja "Kultu wiedźmy z Blair". Ta rzadka książka opowiadająca o całym miasteczku przeklętym przez wygnaną czarownicę zostaje powszechnie uznana za fikcję.

1824
Na miejscu Blair powstaje miasteczko Burkittsville.
Sierpień 1825
Jedenastu świadków zeznaje, że widziało rękę bladej kobiety, która wciągnęła do strumienia Tappy
East Creek dziesięcioletnią Eileen Treacle. Nigdy nie odnaleziono jej ciała, a przez 13 dni od utonięcia strumień wypełniony jest wiązkami patyków.

Marzec 1886
Znika ośmioletni Robin Weaver. Ekipy poszukiwawcze próbują go odnaleźć. Robin powraca, jednak członkowie jednej z ekip nie pojawiają się. Tydzień później ich pozbawione wnetrzności ciała znalezione są w Coffin Rock .
Listopad 1940 - Maj 1941
Uprowadzonych zostaje siedmioro dzieci z okolic Burkittsville.
25 maja 1941
Stary pustelnik Rustin Parr odwiedzając miejscowy targ oświadcza ludziom, że jest "absolutnie skończony". Kiedy policja po czterogodzinnej wędrówce dociera do jego odosobnionego w lesie domu, znajduje w piwnicy ciała siedmiorga dzieci. Każde z nich było ofiarą rytualnego mordu i pozbawione wnętrzności. Parr przyznaje się do wszystkiego ze szczegółami, mówiąc, że zrobił to dla "ducha starej kobiety", która zamieszkuje lasy wokół jego domu. Szybko zostaje uznany winnym i powieszony.

20 października 1994
Studenci Montgomery College - Heather Donahue, Joshua Leonard i Michael Williams przyjeżdżają do
Burkittsville. Ich celem jest przeprowadzenie wywiadów z mieszkańcami na temat legendy o wiedźmie z Blair. Heather rozmawia z Mary Brown, niepoczytalną starą kobietą, która całe życie mieszkała w tej okolicy. Mary twierdzi, że któregoś dnia koło Tappy Creek widziała wiedźmę z Blair, która przybrała formę pół-człowieka, pół-bestii.
21 października 1994
Wczesnym rankiem Heather rozmawia z dwoma wędkarzami, którzy informują ją, że Coffin Rock znajduje się około dwudziestu minut od miasta i można tam łatwo dojechać starą drogą. Zaraz potem filmowcy wędrują do lasu Black Hills i ślad po nich ginie.
25 października 1994
Na drodze Black Rock zostaje znaleziony zaparkowany samochód Josha.
26 października 1994
Policja stanowa rozpoczyna przeszukiwanie okolic Black Hills. Cała operacja, w której bierze udział 100 osób wspomaganych przez psy trwa 10 dni. Użyto również helikopterów, a nawet satelity należącego do Ministerstwa Obrony.
5 listopada 1994
Poszukiwania zostają zawieszone. Pomimo ogromnych wysiłków nie natrafiono na żaden ślad, ani nie znaleziono jakichkolwiek rzeczy należących do filmowców. Matka Heather, Angie Donahue rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwanie córki i jej kolegów na własną rękę.
19 czerwca 1995
Sprawa zostaje zamknięta jako niewyjaśniona.
16 października 1995
Studenci antropologii Uniwersytetu Maryland znajdują zakopany pod fundamentami stuletniej chaty marynarski worek. Worek zawiera puszki z taśmą, kasety DAT, wideokasety, kamerę Hi-8, dziennik Heather i kamerę filmową CP-16. Po dokładnym sprawdzeniu znaleziska, szeryf Burkittsville - Ron Cravens ogłasza, że 11 rolek czarno-białego filmu i 10 kaset Hi-8 faktycznie jest własnością Heather Donahue i jej ekipy.
15 grudnia 1995
Po wstępnym przejrzeniu zawartości worka, niektóre fragmenty nagrań zostają pokazane rodzinom. Angie Donahue zauważa pewne niezwykłe zdarzenia, ale nie ma w nich nic co by rozstrzygało sprawę. Rodziny kwestionują dokładność analiz i żądają ponownego rozpatrzenia.
19 lutego 1996
Rodziny oglądają kolejne fragmenty filmu, które według miejscowych prawników są fałszywe. Oburzona pani Donahue, publicznie krytykuje te doniesienia. Szeryf Cravens zamyka wszelki dostęp do dowodów. Zakazu tego nie mogą znieść nawet dwie kolejne rozprawy.
1 marca 1996
Departament Policji ogłasza, że dowody są niewystarczające i sprawa zostaje ponownie zamknięta jako niewyjaśniona. Nakręcony materiał zostaje pokazany rodzicom 16 października 1997 po zakończeniu okresu niedostępności dowodów.
16 października 1997
Znalezione materiały ukazujące ostatnie dni ich dzieci zostają przekazane rodzinom Heather Donahue, Joshuy Leonarda i Michaela Williamsa. Angie Donahue podpisuje kontrakt z Haxan Films. Z otrzymanych taśm, firma ma ułożyć w całość wydarzenia, które miały miejsce między 20, a 28 października 1994 roku.
31.08.2010 o godz. 18:11
Jutro mam rozpoczęcie o dziesiątej.
Podobno ma być zimno a my mamy bardzo małą sale gimnastyczną że nie da rady by wszyscy tam weszli więc będziemy musieli marznąć na dworze... kto wie czy nie na deszczu.
Do teraz siedzę tylko przy laptopie oczywiście nie licząc obiadu i ciągłego schodzenia na dół po cole.
Dobra to już ostatnia i zarazem bardzo krótka notka. Teraz będę się pojawiać tylko w weekendy.
Może jutro jeszcze będę mogła na chwilę wejść ale to w sumie mało prawdopodobne ;)
Podobno ma być zimno a my mamy bardzo małą sale gimnastyczną że nie da rady by wszyscy tam weszli więc będziemy musieli marznąć na dworze... kto wie czy nie na deszczu.
Do teraz siedzę tylko przy laptopie oczywiście nie licząc obiadu i ciągłego schodzenia na dół po cole.
Dobra to już ostatnia i zarazem bardzo krótka notka. Teraz będę się pojawiać tylko w weekendy.
Może jutro jeszcze będę mogła na chwilę wejść ale to w sumie mało prawdopodobne ;)
31.08.2010 o godz. 17:59
CZEŚĆ
A więc jutro szkoła...
Jutro napisze wrażenia itd...Jestem ciekawa czy spotkanie po apelu z Piterem będzie udane.
Pula Desta przygotujcie się!!
Idę szykować jakieś ciuszki :)
♫ ♫pieśń na chwilę obecną♫ ♫
http://www.youtube.com/watch?v=dwfKZ-1jyiw
A więc jutro szkoła...
Jutro napisze wrażenia itd...Jestem ciekawa czy spotkanie po apelu z Piterem będzie udane.
Pula Desta przygotujcie się!!
Idę szykować jakieś ciuszki :)
♫ ♫pieśń na chwilę obecną♫ ♫
http://www.youtube.com/watch?v=dwfKZ-1jyiw
31.08.2010 o godz. 17:43






