Dwie wady które mnie najbardziej wkurwiają to :
1. że ci ufam .
2. nie przestałam cię kochać .
1. że ci ufam .
2. nie przestałam cię kochać .
**************Następnego Dnia******************
Obudziłam się wyspana, jak codziennie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam(bez skarpetek i kurtki) i zeszłam na dół, na śniadanie.Ej ale coś było nie tak : cisza, spokój, kurwa to znaczy że pomyliłam domy, ale przecież wczoraj nie byłam na imprezie.Nagle zauważyłam na stole karteczkę...
Demi, ja i twoi bracia wyjeżdżamy na wakacje, u siebie w pokoju masz kartę kredytową jak zabraknie ci pieniędzy to zadzwoń. Mama.Ja pierdole wybyli.!Nie będzie tutaj nikogo przez jakieś 3 mies. , bo jak moja mama se robi wakacje to na jakieś 6 mies. wyjeżdża.! Zaczęłam tańczyć swój taniec radości i zaczęło mi odwalać. Po jakiś 20 min. ogarnęłam się i spojrzałam na zegarek, o kurwa już 8:20 .?! Baba od biologii mnie zabije. A w dupie to mam, dzisiaj nie idę do szkoły.Więc poszłam do salonu i włączyłam sobie telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial, po jakiś 5 min. znudził mi się, więc poszłam na dwór do galerii kupić sobie ciuchy na zakończenie roku bo to już za 2 dni.Kupiłam sporo rzeczy nie tylko na zakończenie roku. Ale ten zestaw bardzo mi się spodobał kupiłam jeszcze dwa zestawy i poszłam do domu. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest już piętnasta, więc wzięłam się za robienie obiadu, zrobiłam zupkę amino i poszłam do swojego pokoju ją zjeść i włączyć komputer.Zadzwoniłam jeszcze do Zendayi żeby weszła na czat to sobie pogadamy.Po chwili zobaczyłam że jest już dostępna.
-Hej co tam w szkole.?
-Hej, hmm od czego tu zacząć od tego że do naszej szkoły przyszedł nowy uczeń, że baba od biologii odeszła na emeryturę czy od tego że na jutro mamy przeczytać książkę i napisać samodzielnie wypracowanie na 12 stron.
-Że kurwa co.?! Nowy uczeń.?!
-No tak a może chcesz tytuł tej książki co.?
-A dajesz, lubię oglądać okładki.- i uśmiechnęłam się najmocniej jak potrafię.
-Heh, więc ta książka to Potop 1, 2 i 3.
-Chyba coś ich jebie, kto to nam wogóle zadał.?
-A kto inny jak nie baba od historii tylko, że ona zadała nam część 1, baba od polskiego część 2, a 3 dał nam dyrko..
-Dyrko też przeciwko nam, ja pierdole myślałam że to równy gość.
-Ja w sumie też, ale dobra muszę kończyć ,bo musze jeszcze to "coś" przeczytać.Pa pa.
-Ok, powodzenia. Pa pa.
Pożegnałyśmy się i zakończyłyśmy rozmowę.Dobra to teraz muszę lecieć do biblioteki po te książki.Ubrałam się i poszłam do tej biblioteki.Zobaczyłam w niej mojego byłego chłopaka Zayana..
-Cześć Demi, co tam u ciebie.?
-Hej, wszystko w porządku mama z braćmi wybyła na 3 mies. mam chatę tylko dla siebie czego można jeszcze więcej chcieć.A co tam u ciebie.?
-Wszystko w porządku, ktoś ci mówił że mamy na jutro cały potop przeczytać.?
-No właśnie w tej sprawie jestem - powiedziałam i się słodko uśmiechnęłam.
-Ale ty masz przejebane bo właśnie ktoś wziął ostatnie 3 książki.
-Kto.?!
-A ja.!!
Zayan zaczął uciekać po całej bibliotece, nie był za szybki bo po jakiś 15 min. go dogoniłam, ale przy tym ozwaliłam z 7 regałów z książkami i chyba jeden komputer.Dorwałam go i skoczyłam mu na grzbiet.
-I tak już mi nie uciekniesz więc oddawaj mi te książki.!
-Założymy się - uśmiechnął się cwaniacko.
-Ej patrz Lady Gaga za tobą.!
-Gdzie.?!
W tym czasie zdążyłam zeskoczyć z jego grzbietu, wziąć mu te książki i zapisać na swojej karcie bibliotecznej. A on jak debil chodził i szukał Gagi. Miałam z niego nie zły ubaw, po jakiś 15 min. się ogarnęłam, zapłaciłam za szkody ,które wyrządziłam i poszłam do domu. Umyłam się, przebrałam w piżamkę i zaczęłam czytać tą lekturę.....
****************************************************
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale byłam chora i dopiero teraz dochodzę do siebie ;). Rozdział jak zawsze krótki i do dupy.Pozdrawiam Angel <3
Obudziłam się wyspana, jak codziennie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam(bez skarpetek i kurtki) i zeszłam na dół, na śniadanie.Ej ale coś było nie tak : cisza, spokój, kurwa to znaczy że pomyliłam domy, ale przecież wczoraj nie byłam na imprezie.Nagle zauważyłam na stole karteczkę...
Demi, ja i twoi bracia wyjeżdżamy na wakacje, u siebie w pokoju masz kartę kredytową jak zabraknie ci pieniędzy to zadzwoń. Mama.Ja pierdole wybyli.!Nie będzie tutaj nikogo przez jakieś 3 mies. , bo jak moja mama se robi wakacje to na jakieś 6 mies. wyjeżdża.! Zaczęłam tańczyć swój taniec radości i zaczęło mi odwalać. Po jakiś 20 min. ogarnęłam się i spojrzałam na zegarek, o kurwa już 8:20 .?! Baba od biologii mnie zabije. A w dupie to mam, dzisiaj nie idę do szkoły.Więc poszłam do salonu i włączyłam sobie telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial, po jakiś 5 min. znudził mi się, więc poszłam na dwór do galerii kupić sobie ciuchy na zakończenie roku bo to już za 2 dni.Kupiłam sporo rzeczy nie tylko na zakończenie roku. Ale ten zestaw bardzo mi się spodobał kupiłam jeszcze dwa zestawy i poszłam do domu. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest już piętnasta, więc wzięłam się za robienie obiadu, zrobiłam zupkę amino i poszłam do swojego pokoju ją zjeść i włączyć komputer.Zadzwoniłam jeszcze do Zendayi żeby weszła na czat to sobie pogadamy.Po chwili zobaczyłam że jest już dostępna.
-Hej co tam w szkole.?
-Hej, hmm od czego tu zacząć od tego że do naszej szkoły przyszedł nowy uczeń, że baba od biologii odeszła na emeryturę czy od tego że na jutro mamy przeczytać książkę i napisać samodzielnie wypracowanie na 12 stron.
-Że kurwa co.?! Nowy uczeń.?!
-No tak a może chcesz tytuł tej książki co.?
-A dajesz, lubię oglądać okładki.- i uśmiechnęłam się najmocniej jak potrafię.
-Heh, więc ta książka to Potop 1, 2 i 3.
-Chyba coś ich jebie, kto to nam wogóle zadał.?
-A kto inny jak nie baba od historii tylko, że ona zadała nam część 1, baba od polskiego część 2, a 3 dał nam dyrko..
-Dyrko też przeciwko nam, ja pierdole myślałam że to równy gość.
-Ja w sumie też, ale dobra muszę kończyć ,bo musze jeszcze to "coś" przeczytać.Pa pa.
-Ok, powodzenia. Pa pa.
Pożegnałyśmy się i zakończyłyśmy rozmowę.Dobra to teraz muszę lecieć do biblioteki po te książki.Ubrałam się i poszłam do tej biblioteki.Zobaczyłam w niej mojego byłego chłopaka Zayana..
-Cześć Demi, co tam u ciebie.?
-Hej, wszystko w porządku mama z braćmi wybyła na 3 mies. mam chatę tylko dla siebie czego można jeszcze więcej chcieć.A co tam u ciebie.?
-Wszystko w porządku, ktoś ci mówił że mamy na jutro cały potop przeczytać.?
-No właśnie w tej sprawie jestem - powiedziałam i się słodko uśmiechnęłam.
-Ale ty masz przejebane bo właśnie ktoś wziął ostatnie 3 książki.
-Kto.?!
-A ja.!!
Zayan zaczął uciekać po całej bibliotece, nie był za szybki bo po jakiś 15 min. go dogoniłam, ale przy tym ozwaliłam z 7 regałów z książkami i chyba jeden komputer.Dorwałam go i skoczyłam mu na grzbiet.
-I tak już mi nie uciekniesz więc oddawaj mi te książki.!
-Założymy się - uśmiechnął się cwaniacko.
-Ej patrz Lady Gaga za tobą.!
-Gdzie.?!
W tym czasie zdążyłam zeskoczyć z jego grzbietu, wziąć mu te książki i zapisać na swojej karcie bibliotecznej. A on jak debil chodził i szukał Gagi. Miałam z niego nie zły ubaw, po jakiś 15 min. się ogarnęłam, zapłaciłam za szkody ,które wyrządziłam i poszłam do domu. Umyłam się, przebrałam w piżamkę i zaczęłam czytać tą lekturę.....
****************************************************
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale byłam chora i dopiero teraz dochodzę do siebie ;). Rozdział jak zawsze krótki i do dupy.Pozdrawiam Angel <3
Liam Payne.
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków zespołu One Direction. Jest zabawny, i miły. Chłopaki lubią go za to że potrafi się zachować dobrze w każdej sytuacji.

Louis Tomlinson.
Osiemnastoletni Chłopak, Jeden z członków zespołu One Direction. Jest bardzo zabawny i wszyscy cenią go za ogromne poczucie humoru. Potrafi rozbawić najsmutniejszego człowieka.

Niall Horan.
Szesnastoletni Chłopak, Jeden z członków 1D.
Najmłodszy z przyjaciół i najwrażliwszy. Nie ukrywa uczuć, nie wstydzi się płakać.

Harry Styles.
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków One Direction. Najbardziej dogaduje się z Zaynem. Jest wrażliwy, ale również potrafi się śmiać.

Zayn Malik.
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków One Direction. Typ nie grzecznego chłopca, wrażliwego i z poczuciem humoru. Uwielbia grać na gitarze.

Nelly Cameron.
Szesnastoletnia dziewczyna. Kocha grać na swoim fortepianie, uwielbia muzykę.

Megan Lopez.
Szesnastoletnia dziewczyna. Chodzi do klasy z Nel. i się z nią przyjaźni. Kocha rysować.

Poza tym będą postacie drugoplanowe. Opowiadanie jest pisane oczami Nelly Cameron.
♥♥♥
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków zespołu One Direction. Jest zabawny, i miły. Chłopaki lubią go za to że potrafi się zachować dobrze w każdej sytuacji.

Louis Tomlinson.
Osiemnastoletni Chłopak, Jeden z członków zespołu One Direction. Jest bardzo zabawny i wszyscy cenią go za ogromne poczucie humoru. Potrafi rozbawić najsmutniejszego człowieka.

Niall Horan.
Szesnastoletni Chłopak, Jeden z członków 1D.
Najmłodszy z przyjaciół i najwrażliwszy. Nie ukrywa uczuć, nie wstydzi się płakać.

Harry Styles.
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków One Direction. Najbardziej dogaduje się z Zaynem. Jest wrażliwy, ale również potrafi się śmiać.

Zayn Malik.
Siedemnastoletni chłopak, Jeden z członków One Direction. Typ nie grzecznego chłopca, wrażliwego i z poczuciem humoru. Uwielbia grać na gitarze.

Nelly Cameron.
Szesnastoletnia dziewczyna. Kocha grać na swoim fortepianie, uwielbia muzykę.

Megan Lopez.
Szesnastoletnia dziewczyna. Chodzi do klasy z Nel. i się z nią przyjaźni. Kocha rysować.

Poza tym będą postacie drugoplanowe. Opowiadanie jest pisane oczami Nelly Cameron.
♥♥♥
Potrzebuję twojej miłości potrzebuję twojej miłości potrzebuję tego, żebyś mnie kochał. Posiadasz lekarstwo dzięki któremu żyję...
Piosenka włączona dzisiaj przez przypadek. Miłość od pierwszego usłyszenia <3
No więc zaczniemy tak .. oczywiście opowiadanie o podejrzewam ,że miłości :D .
Występują
- Justin Bieber (wiecie jak wygląda :* )
- Natalia ( wygląda jak Selena Gomez , typ samotniczki , lubi naukę :p . )
+ kilka osób . Pojawiających się czasem .
Piątek .
Dziewczyna :
Wstałam jak co rano ,ten dźwięk budzika Justin Bieber ahh aż sie chce stać , ale i tak jestem zmęczona po nocnym uczeniu ,ale bynajmniej przygotowana do kartkówek. Dzisiaj jak zwykle pewnie ze 2 kartkówki będą . Uh... ;( Zeszłam na dół ,żeby zjeść śniadanie . Mamy już nie było . Zostałam tylko z siostrą i ojcem . Wzięłam miskę z szafki ,nasypałam płatki do miski . Zapytałam siostry czy chce , uzyskałam odpowiedź tą w sumie co zawsze :
- Nie jestem głodna!
To już jej sprawa. Zjadłam śniadanie . Poszłam na góre sie ubrać i umalować . Nie zajmowało mi to dzisiaj wybitnie dużo czasu :D Spakowałam sie i wyszłam do szkoły .
Justin :
Dźwięk budzika!
- aaa! Wstaje.
Obudziłem sie nie dobrowolnie ,zdecydowanie za wcześnie . Ale trzeba sie jakoś przygotować , sesje , wywiady , nagrania . Wygrzebałem sie z łóżka . Toaleta . Śniadanie .
Przyszedł Kenny :
-Młody , gotowy już ?
- Wydaje mi sie ,że tak { ubrałem okulary i kaptur }
Wyszliśmy z budynku to auta . Pojechaliśmy na pierwszy wywiad, na szczęście w radiu . Nie będzie widać mojego zmęczenia. Pojechaliśmy .
Dziewczyna :
Doszłam do szkoły . Ujrzałam moją przyjaciółke . Była czymś bardzo podekscytowana . Biegała i szalała . Nie zadziwiło mnie jej zachowanie ,często była taka. Weszłam do sali . Przyszła nauczycielka . Po chwili wbiegła do sali Magda.( przyjaciółka )
-Przepraszam za spóźnienie {wydyszała}
-Siadaj i sie uspokój {zarzuciła sarkastycznie nauczycielka}
Usiadła . Po chwili sie spojrzała na mnie i sie uśmiechnęła
-Musze Ci coś powiedzieć {szepnęła }
-Ale co takiego?
- Powiem Ci na przerwie! Aaa! :D
{wtrąciła sie nauczycielka}
-Robimy kartkóweczke ! Wyciągamy karteczki .
Minęły lekcje . Masakra .
Justin :
Dojechaliśmy na pierwszy wywiad . Pytali o wszystko , jak zawsze . Czy jestem singlem . Jakby nie wiedzieli ,że tak. Co z płytą ,czy szukam dziewczyny , jaka ma być , jak nowy teledysk !? Koszmar . Wsiedliśmy do auta po wywiadzie pojechaliśmy na sesje . Dali mi nowe ciuchy i zaczęli fotografować .
- Justin ustaw sie naturalnie . Pokaż ,że jesteś zakochany .
-A co jak nie jestem ?!
- To udawaj . Pomyśl o swojej wybrance ,przyszłej .
Pozowałem . Po sesji mieliśmy chwilę dla siebie . Poszedłem więc na spacer i ,żeby coś zjeść. Kenny nie zauważył ,że odszedłem . Uff ! Teraz może mnie nikt nie pozna , z tak dużym gościem zawsze! ;p
Dziewczyna :
-To co chciałaś powiedzieć ?
- Justin Bieber jest u nas w mieście!! Aaaa!
- Poważnie! { krzyknęłam }
- Tak!! :D
-Łiii! :D
Nie mogłam w to uwierzyć co usłyszałam! Byłam tak pobudzona,że pierwszy raz wyszłam szybciej ze szkoły .!! :D
Włożyłam słuchawki do uszu ,puściłam Justina i ruszyłam swobodnym krokiem . Do rytmu .! :D
Justin :
Spuściłem głowe w dół założyłem kaptur i okulary .
Poszedłem przed siebie. Już za 3 dni gram w tym mieście koncert. Ciekawe jaka jest tu publiczność . Myślałem o wszystkim. O tym jak ludzie mnie pytają o to kto jest moja dziewczyną . Dlaczego nie mam ;/
Idąc tak niechcący walnąłem w dziewczyne .Ona najwyraźniej też mnie nie zauważyła. Pomogłem jej wstać. Była prześliczna . Ale bardzo cicha . Podała mi dłoń , dreszcz przeze mnie przeszedł .Pierwszy raz. Wstała.
-Przepraszam nie zauważyłem Cie .
-Nie Ty jeden . {zachichotała } Nie no ja Ciebie też nie zauważyłam . Wsłuchałam sie w piosenke. I tak jakoś . Sorki.
Dziewczyna :
Co za pajac mnie przewrócił . Nie widział ,że ide czy jak!?
No ale bynajmniej wychowany . Pomógł wstać i przeprosił . Zaczęliśmy rozmawiać . Zapytał :
-A czego słuchałaś?
- Justin Bieber - Down to earth . Ale pewnie nie znasz, a jak znasz to nie lubisz ,jak prawie każdy koleś na tej planecie -.-
Justin:
-Tak sie akurat składa ,że znam . Zaje*isty gość . Znam osobiście.
-Hahaha { zaczęła sie głośno śmiać } Ty Justina Biebera osobićie ? Jakim cudem!?
(zdjąłem kaptur i okulary )
- Takim ,że jestem nim . {uśmiechnąłem sie. }
-O Mój Boże! Aaa!! :D Jak mogłam nie poznać ,ale wstyd!
Dziewczyna:
Jak ujrzałam jego uśmiech przeszedł mnie dreszcz i oniemiałam. Ohh :D
Nagle w okół nas zebrało sie mnóstwo dziennikarzy ...
Występują
- Justin Bieber (wiecie jak wygląda :* )
- Natalia ( wygląda jak Selena Gomez , typ samotniczki , lubi naukę :p . )
+ kilka osób . Pojawiających się czasem .
Piątek .
Dziewczyna :
Wstałam jak co rano ,ten dźwięk budzika Justin Bieber ahh aż sie chce stać , ale i tak jestem zmęczona po nocnym uczeniu ,ale bynajmniej przygotowana do kartkówek. Dzisiaj jak zwykle pewnie ze 2 kartkówki będą . Uh... ;( Zeszłam na dół ,żeby zjeść śniadanie . Mamy już nie było . Zostałam tylko z siostrą i ojcem . Wzięłam miskę z szafki ,nasypałam płatki do miski . Zapytałam siostry czy chce , uzyskałam odpowiedź tą w sumie co zawsze :
- Nie jestem głodna!
To już jej sprawa. Zjadłam śniadanie . Poszłam na góre sie ubrać i umalować . Nie zajmowało mi to dzisiaj wybitnie dużo czasu :D Spakowałam sie i wyszłam do szkoły .
Justin :
Dźwięk budzika!
- aaa! Wstaje.
Obudziłem sie nie dobrowolnie ,zdecydowanie za wcześnie . Ale trzeba sie jakoś przygotować , sesje , wywiady , nagrania . Wygrzebałem sie z łóżka . Toaleta . Śniadanie .
Przyszedł Kenny :
-Młody , gotowy już ?
- Wydaje mi sie ,że tak { ubrałem okulary i kaptur }
Wyszliśmy z budynku to auta . Pojechaliśmy na pierwszy wywiad, na szczęście w radiu . Nie będzie widać mojego zmęczenia. Pojechaliśmy .
Dziewczyna :
Doszłam do szkoły . Ujrzałam moją przyjaciółke . Była czymś bardzo podekscytowana . Biegała i szalała . Nie zadziwiło mnie jej zachowanie ,często była taka. Weszłam do sali . Przyszła nauczycielka . Po chwili wbiegła do sali Magda.( przyjaciółka )
-Przepraszam za spóźnienie {wydyszała}
-Siadaj i sie uspokój {zarzuciła sarkastycznie nauczycielka}
Usiadła . Po chwili sie spojrzała na mnie i sie uśmiechnęła
-Musze Ci coś powiedzieć {szepnęła }
-Ale co takiego?
- Powiem Ci na przerwie! Aaa! :D
{wtrąciła sie nauczycielka}
-Robimy kartkóweczke ! Wyciągamy karteczki .
Minęły lekcje . Masakra .
Justin :
Dojechaliśmy na pierwszy wywiad . Pytali o wszystko , jak zawsze . Czy jestem singlem . Jakby nie wiedzieli ,że tak. Co z płytą ,czy szukam dziewczyny , jaka ma być , jak nowy teledysk !? Koszmar . Wsiedliśmy do auta po wywiadzie pojechaliśmy na sesje . Dali mi nowe ciuchy i zaczęli fotografować .
- Justin ustaw sie naturalnie . Pokaż ,że jesteś zakochany .
-A co jak nie jestem ?!
- To udawaj . Pomyśl o swojej wybrance ,przyszłej .
Pozowałem . Po sesji mieliśmy chwilę dla siebie . Poszedłem więc na spacer i ,żeby coś zjeść. Kenny nie zauważył ,że odszedłem . Uff ! Teraz może mnie nikt nie pozna , z tak dużym gościem zawsze! ;p
Dziewczyna :
-To co chciałaś powiedzieć ?
- Justin Bieber jest u nas w mieście!! Aaaa!
- Poważnie! { krzyknęłam }
- Tak!! :D
-Łiii! :D
Nie mogłam w to uwierzyć co usłyszałam! Byłam tak pobudzona,że pierwszy raz wyszłam szybciej ze szkoły .!! :D
Włożyłam słuchawki do uszu ,puściłam Justina i ruszyłam swobodnym krokiem . Do rytmu .! :D
Justin :
Spuściłem głowe w dół założyłem kaptur i okulary .
Poszedłem przed siebie. Już za 3 dni gram w tym mieście koncert. Ciekawe jaka jest tu publiczność . Myślałem o wszystkim. O tym jak ludzie mnie pytają o to kto jest moja dziewczyną . Dlaczego nie mam ;/
Idąc tak niechcący walnąłem w dziewczyne .Ona najwyraźniej też mnie nie zauważyła. Pomogłem jej wstać. Była prześliczna . Ale bardzo cicha . Podała mi dłoń , dreszcz przeze mnie przeszedł .Pierwszy raz. Wstała.
-Przepraszam nie zauważyłem Cie .
-Nie Ty jeden . {zachichotała } Nie no ja Ciebie też nie zauważyłam . Wsłuchałam sie w piosenke. I tak jakoś . Sorki.
Dziewczyna :
Co za pajac mnie przewrócił . Nie widział ,że ide czy jak!?
No ale bynajmniej wychowany . Pomógł wstać i przeprosił . Zaczęliśmy rozmawiać . Zapytał :
-A czego słuchałaś?
- Justin Bieber - Down to earth . Ale pewnie nie znasz, a jak znasz to nie lubisz ,jak prawie każdy koleś na tej planecie -.-
Justin:
-Tak sie akurat składa ,że znam . Zaje*isty gość . Znam osobiście.
-Hahaha { zaczęła sie głośno śmiać } Ty Justina Biebera osobićie ? Jakim cudem!?
(zdjąłem kaptur i okulary )
- Takim ,że jestem nim . {uśmiechnąłem sie. }
-O Mój Boże! Aaa!! :D Jak mogłam nie poznać ,ale wstyd!
Dziewczyna:
Jak ujrzałam jego uśmiech przeszedł mnie dreszcz i oniemiałam. Ohh :D
Nagle w okół nas zebrało sie mnóstwo dziennikarzy ...
Zaczęło się tak... Poznałam chłopaka o imieniu Bartek. Chodzi do moje szkoły, ale innej klasy. Przechodziłam koło niego, ale on mnie nie pamiętał. Nie odwarzyłam się do niego zagadać... Julia, moja najlepsza kumpela wyprawiała imprezę. Jej brat znał z klasy Bartka. ( Oni to bliźniaki dwu jajowe, my chodzimy do normalnej, a oni sportowej) No i wyprawiała imprezę w pobliskim klubie. Zaprosiła całą klasę i innych. Tam też miał być Bartek. Miałam podejść do niego i zagadać na tej imprezie. Gdy się zblirzała , dokładnie miała być od 17.
Ok.15 poszłam na zakupy( bo była sobota) z Juliom,Eweliną, Zosią, Martą, Magdą , Kingą i Nikolą. Całe pół godziny spędziłam w markowym sklepie. Kupiłam sobie czarną miniówkę z cekinami. Malowałam się kolejne pół godziny, dobierałam znowuż dodatki i było już pół godziny ( albo mniej )przyszły po mnie kumpele. Nasza banda poszła na imprezę i czułam się nie typowo bo... prawie wszystkie miały chłopaków. Impreza zacznała się... aż wkońcu była muza zamuwiona o jakieś miłości.
podeszłam do Bartka i zagadałam
- Muszę ci coś powiedzieć
- A ty to?
- Edzia
-A... to ty!
-Tak
- To co chcesz mi powiedzieć?
- Ja... kocham cię. czy jest szansa że
- Nie! co ty sobie wyobrażasz ? - zaczął kszyczeć. Miłosz mnie obronił i włączyła się cała klasa w bronieniu mnie.
Aż wkońcu... Zaatakował Miłosza. Ochrona go wyprowadziła na dwór. Kończyła się impreza i była ok. pół noc.
Czekał na mnie. Siedem godzin! nie przypuszczałam.
Podeszłam do niego z niewinnym uśmiechem.
- Czemu na mnie poczekałeś? Przepraszam.
- Poczekałem by powiedzieć ci żeby to się więcej nie powtórzyło.
- ale... kocham cię!
- spadaj mała.
- uwarzaj co i do kogo mówisz!
- uważam! spadaj
- Będziesz tęsknił!
- oczywiście.
Ze złamanym sercem pobiegłam do domu.
kilka dni puźniej napisał do mnie na facebooku:
Miałem nie tęsknić a tęsknię

Ok.15 poszłam na zakupy( bo była sobota) z Juliom,Eweliną, Zosią, Martą, Magdą , Kingą i Nikolą. Całe pół godziny spędziłam w markowym sklepie. Kupiłam sobie czarną miniówkę z cekinami. Malowałam się kolejne pół godziny, dobierałam znowuż dodatki i było już pół godziny ( albo mniej )przyszły po mnie kumpele. Nasza banda poszła na imprezę i czułam się nie typowo bo... prawie wszystkie miały chłopaków. Impreza zacznała się... aż wkońcu była muza zamuwiona o jakieś miłości.
podeszłam do Bartka i zagadałam
- Muszę ci coś powiedzieć
- A ty to?
- Edzia
-A... to ty!
-Tak
- To co chcesz mi powiedzieć?
- Ja... kocham cię. czy jest szansa że
- Nie! co ty sobie wyobrażasz ? - zaczął kszyczeć. Miłosz mnie obronił i włączyła się cała klasa w bronieniu mnie.
Aż wkońcu... Zaatakował Miłosza. Ochrona go wyprowadziła na dwór. Kończyła się impreza i była ok. pół noc.
Czekał na mnie. Siedem godzin! nie przypuszczałam.
Podeszłam do niego z niewinnym uśmiechem.
- Czemu na mnie poczekałeś? Przepraszam.
- Poczekałem by powiedzieć ci żeby to się więcej nie powtórzyło.
- ale... kocham cię!
- spadaj mała.
- uwarzaj co i do kogo mówisz!
- uważam! spadaj
- Będziesz tęsknił!
- oczywiście.
Ze złamanym sercem pobiegłam do domu.
kilka dni puźniej napisał do mnie na facebooku:
Miałem nie tęsknić a tęsknię
Cześć Wam, jestem Victoria.
Założyłam bloga żeby pisać opowiadanie. Nie będzie ono tym razem o Justinie Bieberze, ale o One Direction. Tak, tak wiem, co myślicie. Jestem kolejną, pustą i płytką Fanką. Może i jestem, co z tego. A więc na początku chciałabym wam coś opowiedzieć o moim opowiadaniu, żebyście byli już troszkę zapoznani.
Cała akcja rozgrywa się w pięknym, angielskim mieście, a mianowicie w Londynie. Młoda dziewczyna wraz z jej przyjaciółką chodzą razem do tej samej szkoły co One Direction. Tong High School. Zdjęcia Bohaterów i ich opisy, Zamieszczę w następnej notce. Mam nadzieje ze nie będę jedyną osobą która tu zagląda.
Pozdrawiam, Victoria.
Założyłam bloga żeby pisać opowiadanie. Nie będzie ono tym razem o Justinie Bieberze, ale o One Direction. Tak, tak wiem, co myślicie. Jestem kolejną, pustą i płytką Fanką. Może i jestem, co z tego. A więc na początku chciałabym wam coś opowiedzieć o moim opowiadaniu, żebyście byli już troszkę zapoznani.
Cała akcja rozgrywa się w pięknym, angielskim mieście, a mianowicie w Londynie. Młoda dziewczyna wraz z jej przyjaciółką chodzą razem do tej samej szkoły co One Direction. Tong High School. Zdjęcia Bohaterów i ich opisy, Zamieszczę w następnej notce. Mam nadzieje ze nie będę jedyną osobą która tu zagląda.
Pozdrawiam, Victoria.
Obudziłam się wtulona w Justina . Zsunęłam się z łóżka i poszłam do łazienki . Wzięłam długa kąpiel. Wysuszyłam włosy splotłam je w wysokiego kucyka , ubrałam się w to . Poszłam do chłopaków z grupy .
-Zapraszamy na śniadanie .
Usłyszałam tuż po wejściu do pokoju . Usiadłam z nimi i spokojnie zjedliśmy naleśniki z nutellą . Uwielbiam je. Niestety potem trzeba była zacząć się zbierać bo za 3 h wyjeżdżamy z tond . Poszłam do pokoju i Justin jeszcze spał podeszłam do niego chciałam go pocałować , ale on szybko złapał mnie w talii rzucił na łóżko i usiadł na mnie .
-Co ty wyprawiasz śpiochu ?
-Chciałem się przywitać .
-No to fajnie a nie mogłeś normalnie tylko wygnieść dopiero uprasowane rzeczy .
-No dobra jak chcesz ..
Chyba udawał , że się obraził bo się nie przywitał tylko zszedł ze mnie i udała się do łazienki . Długo siedział w tej łazience .Już nie wytrzymywałam , bo zawsze śpiewał pod prysznicem lun w kąpieli . a teraz nic . nawet mnie nie zawołał ani nic . zaczęłam się denerwować . Poszłam w kierunku drzwi . Otworzyłam a tam zobaczyłam Justina śpiącego w wannie . Podeszłam do niego . I nic . Nalałam do kubka zimnej wody i wylałam mu na głowę . On od razu się obudził .
-W wannie śpisz ?! Ty normalny jesteś . Jak by ci się coś stało . !?
-Jak widzisz żyje . I dzięki za brutalna pobudkę . A tak ogółem co ja tu robię ?
-No poszedłeś się kąpać 30 min temu .
-Co!? Ja nic takiego nie pamiętam , ale dobra . Cos jeszcze robiłem ?
-No nie przywitałeś się ze mną . I chyba się na mnie obraziłeś .
-To fajnie ,że nie pamiętam . Ale przywitać się możemy .
-Teraz nie . Najpierw wyjdź z wanny
Poszłam do pokoju i zaczęłam się pakować . Po jakimś czasie wyszedł z łazienki Bieber . Przywitaliśmy się namiętnym pocałunkiem i kazałam mu się zbierać . Gdy polowanko dobiegło końca poszliśmy do pokoju chłopaków oni się już zbierali do wyjścia . My zeszliśmy na dół oddaliśmy kartę do pokoju i szybko wyszliśmy z hotelu . Biegliśmy w stronę naszego busa . Jak już wszyscy byli to opowiedziałam historię co Biebs rano zrobił i nawet tego nie pamiętał . Wszyscy się śmiali oprócz niego . Wygłupialiśmy się cały czas . Postanowiliśmy zagrać w butelką na prawdę . Wypadło , że Oscar zadaje mi pytanie .
„Czy kiedykolwiek w trakcie związku z Justinem całowałaś się z kimś innym ?”
Oo. Przecież Kuba . O nie . Co ja teraz powiem ? No kurde . Wszyscy się na mnie patrzyli . Ale odpowiedziałam
-Tak .
Usłyszałam uuuuuuu… I poczułam wzrok Justina na sobie . Odwróciłam się i patrzył się na mnie takim zdziwieniem a zarazem ze złością . Szepnęłam mu do ucha , że pogadamy o tym potem . Ale kurde zabije Oscara . No super teraz nie wiadomo co sobie Justin o mnie pomyśli . Az się boje rozmowy z nim . Ale to było takie zwykł to znaczy w usta . No ojć .
*********************Oczami Justina ***********************
Czekałem , aż odpowie byłem pewien , że powie nie . A tu nagle wydusiła z siebie tak . Jak to mówiła patrzyła mi prosto w oczy potem szybko się odwróciła . Ja odmówiłem uczestnictwo w dalszej części gry . Nie wiedziałam co robić miejmy nadzieje , że to jest żart albo ze to był zwykły buziak w policzek . Nie wiedziałem co sobie myśleć . Powiedziała mi pogadamy o tym potem . Czekałam , aż gra dobiegnie końca . Doczekałam się . Podszedłem do Alex . Złapałem ją za rękę i weszliśmy do naszej sypialni . Popatrzyłem jej prosto w oczy . Było widać , ze się stresuje . Wiec musiałem zacząć .
-To więc o co chodzi ?
-To nie tak jak myślisz. To był tylko zwykły buziak.
-W policzek ?
-Nie , w usta . No , ale to nic nie znaczyło .
-Tak gdyby nie Oscar to bym o tym dalej nie wiedział . No nie ?! Byś mi nie powiedziała. Bo po co mam to wiedzieć .
-Ale to nic nie znaczyło . –powiedziała , ze strachem w oczach
-A mogę wiedzieć kiedy i z kim ? –Zapytałem i bałem się odpowiedzi , że to ktoś z grupy czy coś takiego .
-Jak Victor był w szpitalu wtedy [poznałam tego Kubę co go pobił . Spotkałam się z nim 2 razy i to tyle już nie ma i nie chce mieć nim kontaktów .
-No nie powiem , ze zły nie jestem bo bym wtedy kłamał .
Alex wzięła do ręki pamiętnik mi go pokazała .
-Jeżeli chcesz wiedzieć jak to wyglądało to masz . Przeczytaj.
Odebrałem go od niej i zacząłem czytać ten dzień Było tam napisane
„Poznałam bardzo miłego Kube . Ładny jest , ale ja kocham Justina . Opiszę wiec dialog nasz i co się stało . Wiec dialog wyglądał tak
-Cześć –powiedziałam
-Hej słońce .
-Jak coś ja jestem w parku możesz dołączyć .
-No dobra to idę .
Byłam zdziwiona jego rozpoczęciem rozmowy Hej słońce . Co on sobie myśli . Miałam nadzieje , ze nie coś więcej niż przyjaciele. Ale się myliłam bo było to tak: Stałam sobie przy fontannie i nagle poczułam jak ktoś mnie łapie w biodrach i przyciąga do siebie . I to nie był Justin to był Kuba . Dał mi buziaka w usta . Nie powiem , że byłam zła . Bo wcale , że nie . Lecz czułam , że nie powinnam . Poszliśmy do kawiarni . Wypiliśmy napoje i udaliśmy się w kierunku mojego domu. : Ale to całe zdarzenie nie zrobiło na mnie wrażenie bo to dla mnie nic nie znaczyło . Najwięcej znaczy dla mnie mój Justin ♥. Kocham go a taki koleś tego nie zmieni . Dobra pamiętniku to do jutra ; *"
Jak to przeczytałem kamień spadł mi z serca . Czytałem to z 5 razy . Podszedłem do Alex przytuliłem ja i przeprosiłem . powiedziałem tez , że najbardziej podoba mi się fragment „Najwięcej dal mnie znaczy mój Justin ♥” Ona swoimi pięknymi oczyma popatrzyła na mnie . Wtedy wpiłem się w jej wargi . Pocałunek nie trwał długo . Bo musiał przerwać go Scooter .
-Sorry gołąbeczki , ale to moja miejscówka . Idźcie sobie do swojej sypialni
. Zaśmialiśmy się i udaliśmy na kanapę . Oglądaliśmy film . Szepnąłem jej do ucha
-Wykrzycz całemu światu ,że mnie Kochasz .
Alex przybliżyła się do mnie i szepnęła mi do ucha
-Kocham Justina Biebera najbardziej na świecie .
-Dlaczego mi to mówisz ?
-Bo ty jesteś moim całym światem .
W tej chwili zrobiło mi się bardzo miło . Uśmiechnąłem się i ja pocałowałem . Uwierzcie jak by tak na was patrzyła to nie dało się obejść bez pocałunku . Po chwili udaliśmy się do sypialni . Ja słuchałem muzyki a Alex po chwili usnęła . Przykryłem ją i poszedłem spać .
------------------------------------------------------------
Mam nadzieję , że się podoba . Bez was nie dała bym rade napisać 30 rozdziałów . Mam nadzieje , że komentarzy będzie coraz więcej .
Mały szantażyk :
5 Komentarzy = NN
-Zapraszamy na śniadanie .
Usłyszałam tuż po wejściu do pokoju . Usiadłam z nimi i spokojnie zjedliśmy naleśniki z nutellą . Uwielbiam je. Niestety potem trzeba była zacząć się zbierać bo za 3 h wyjeżdżamy z tond . Poszłam do pokoju i Justin jeszcze spał podeszłam do niego chciałam go pocałować , ale on szybko złapał mnie w talii rzucił na łóżko i usiadł na mnie .
-Co ty wyprawiasz śpiochu ?
-Chciałem się przywitać .
-No to fajnie a nie mogłeś normalnie tylko wygnieść dopiero uprasowane rzeczy .
-No dobra jak chcesz ..
Chyba udawał , że się obraził bo się nie przywitał tylko zszedł ze mnie i udała się do łazienki . Długo siedział w tej łazience .Już nie wytrzymywałam , bo zawsze śpiewał pod prysznicem lun w kąpieli . a teraz nic . nawet mnie nie zawołał ani nic . zaczęłam się denerwować . Poszłam w kierunku drzwi . Otworzyłam a tam zobaczyłam Justina śpiącego w wannie . Podeszłam do niego . I nic . Nalałam do kubka zimnej wody i wylałam mu na głowę . On od razu się obudził .
-W wannie śpisz ?! Ty normalny jesteś . Jak by ci się coś stało . !?
-Jak widzisz żyje . I dzięki za brutalna pobudkę . A tak ogółem co ja tu robię ?
-No poszedłeś się kąpać 30 min temu .
-Co!? Ja nic takiego nie pamiętam , ale dobra . Cos jeszcze robiłem ?
-No nie przywitałeś się ze mną . I chyba się na mnie obraziłeś .
-To fajnie ,że nie pamiętam . Ale przywitać się możemy .
-Teraz nie . Najpierw wyjdź z wanny
Poszłam do pokoju i zaczęłam się pakować . Po jakimś czasie wyszedł z łazienki Bieber . Przywitaliśmy się namiętnym pocałunkiem i kazałam mu się zbierać . Gdy polowanko dobiegło końca poszliśmy do pokoju chłopaków oni się już zbierali do wyjścia . My zeszliśmy na dół oddaliśmy kartę do pokoju i szybko wyszliśmy z hotelu . Biegliśmy w stronę naszego busa . Jak już wszyscy byli to opowiedziałam historię co Biebs rano zrobił i nawet tego nie pamiętał . Wszyscy się śmiali oprócz niego . Wygłupialiśmy się cały czas . Postanowiliśmy zagrać w butelką na prawdę . Wypadło , że Oscar zadaje mi pytanie .
„Czy kiedykolwiek w trakcie związku z Justinem całowałaś się z kimś innym ?”
Oo. Przecież Kuba . O nie . Co ja teraz powiem ? No kurde . Wszyscy się na mnie patrzyli . Ale odpowiedziałam
-Tak .
Usłyszałam uuuuuuu… I poczułam wzrok Justina na sobie . Odwróciłam się i patrzył się na mnie takim zdziwieniem a zarazem ze złością . Szepnęłam mu do ucha , że pogadamy o tym potem . Ale kurde zabije Oscara . No super teraz nie wiadomo co sobie Justin o mnie pomyśli . Az się boje rozmowy z nim . Ale to było takie zwykł to znaczy w usta . No ojć .
*********************Oczami Justina ***********************
Czekałem , aż odpowie byłem pewien , że powie nie . A tu nagle wydusiła z siebie tak . Jak to mówiła patrzyła mi prosto w oczy potem szybko się odwróciła . Ja odmówiłem uczestnictwo w dalszej części gry . Nie wiedziałam co robić miejmy nadzieje , że to jest żart albo ze to był zwykły buziak w policzek . Nie wiedziałem co sobie myśleć . Powiedziała mi pogadamy o tym potem . Czekałam , aż gra dobiegnie końca . Doczekałam się . Podszedłem do Alex . Złapałem ją za rękę i weszliśmy do naszej sypialni . Popatrzyłem jej prosto w oczy . Było widać , ze się stresuje . Wiec musiałem zacząć .
-To więc o co chodzi ?
-To nie tak jak myślisz. To był tylko zwykły buziak.
-W policzek ?
-Nie , w usta . No , ale to nic nie znaczyło .
-Tak gdyby nie Oscar to bym o tym dalej nie wiedział . No nie ?! Byś mi nie powiedziała. Bo po co mam to wiedzieć .
-Ale to nic nie znaczyło . –powiedziała , ze strachem w oczach
-A mogę wiedzieć kiedy i z kim ? –Zapytałem i bałem się odpowiedzi , że to ktoś z grupy czy coś takiego .
-Jak Victor był w szpitalu wtedy [poznałam tego Kubę co go pobił . Spotkałam się z nim 2 razy i to tyle już nie ma i nie chce mieć nim kontaktów .
-No nie powiem , ze zły nie jestem bo bym wtedy kłamał .
Alex wzięła do ręki pamiętnik mi go pokazała .
-Jeżeli chcesz wiedzieć jak to wyglądało to masz . Przeczytaj.
Odebrałem go od niej i zacząłem czytać ten dzień Było tam napisane
„Poznałam bardzo miłego Kube . Ładny jest , ale ja kocham Justina . Opiszę wiec dialog nasz i co się stało . Wiec dialog wyglądał tak
-Cześć –powiedziałam
-Hej słońce .
-Jak coś ja jestem w parku możesz dołączyć .
-No dobra to idę .
Byłam zdziwiona jego rozpoczęciem rozmowy Hej słońce . Co on sobie myśli . Miałam nadzieje , ze nie coś więcej niż przyjaciele. Ale się myliłam bo było to tak: Stałam sobie przy fontannie i nagle poczułam jak ktoś mnie łapie w biodrach i przyciąga do siebie . I to nie był Justin to był Kuba . Dał mi buziaka w usta . Nie powiem , że byłam zła . Bo wcale , że nie . Lecz czułam , że nie powinnam . Poszliśmy do kawiarni . Wypiliśmy napoje i udaliśmy się w kierunku mojego domu. : Ale to całe zdarzenie nie zrobiło na mnie wrażenie bo to dla mnie nic nie znaczyło . Najwięcej znaczy dla mnie mój Justin ♥. Kocham go a taki koleś tego nie zmieni . Dobra pamiętniku to do jutra ; *"
Jak to przeczytałem kamień spadł mi z serca . Czytałem to z 5 razy . Podszedłem do Alex przytuliłem ja i przeprosiłem . powiedziałem tez , że najbardziej podoba mi się fragment „Najwięcej dal mnie znaczy mój Justin ♥” Ona swoimi pięknymi oczyma popatrzyła na mnie . Wtedy wpiłem się w jej wargi . Pocałunek nie trwał długo . Bo musiał przerwać go Scooter .
-Sorry gołąbeczki , ale to moja miejscówka . Idźcie sobie do swojej sypialni
. Zaśmialiśmy się i udaliśmy na kanapę . Oglądaliśmy film . Szepnąłem jej do ucha
-Wykrzycz całemu światu ,że mnie Kochasz .
Alex przybliżyła się do mnie i szepnęła mi do ucha
-Kocham Justina Biebera najbardziej na świecie .
-Dlaczego mi to mówisz ?
-Bo ty jesteś moim całym światem .
W tej chwili zrobiło mi się bardzo miło . Uśmiechnąłem się i ja pocałowałem . Uwierzcie jak by tak na was patrzyła to nie dało się obejść bez pocałunku . Po chwili udaliśmy się do sypialni . Ja słuchałem muzyki a Alex po chwili usnęła . Przykryłem ją i poszedłem spać .
------------------------------------------------------------
Mam nadzieję , że się podoba . Bez was nie dała bym rade napisać 30 rozdziałów . Mam nadzieje , że komentarzy będzie coraz więcej .
Mały szantażyk :
5 Komentarzy = NN
— ♢ Selfish vampire and irresponsible witch
Witajcie .! Dzisiaj przygotowałam dla Was iconki z Katherine z TVD oraz z Faye z TSC. Przypominam o zasadzie bierzesz = piszesz. Piszcie z kim następna notka ; )
Witajcie .! Dzisiaj przygotowałam dla Was iconki z Katherine z TVD oraz z Faye z TSC. Przypominam o zasadzie bierzesz = piszesz. Piszcie z kim następna notka ; )
New Story By Invisible BEAUTIFUL !
-----------
Tiffαny "Tiff" Tomlinson - jest główną bohaterką opowiadania. Dziewczyna ma 17 lat. Nicole jest siostrą cioteczną Louisa Tomlinson'a ale jest z nim bardzo blisko. Tiffany jako osoba jest dość skryta ze swoimi uczuciami ,za to świetnie dogaduje się ze wszystkimi. Nawet z osobami niewartymi jej uwagi. W szkole nie ma wrogów ,ale ze względu na jej nazwisko dużo osób chce się z nią przyjaźnić tylko dla Louisa. Ona sama jednak wie ,że jej prawdziwą przyjaciółką jest Danielle, jest także zakochana w przyjacielu swojego brata - Harry'm Stylesie.Tiffany lubi zaszaleć. Pali gdy jest załamana ,ale jest to rzadko. Popiera kampanie NO H8 i PETA. Tiff lubi pomagać ludziom.
Dαnielle "Dαni" Kennedy Najlepsza przyjaciółka Tiffany. Ma 17 lat. Lubi muzykę zwaną ' rock '. Skrycie podkochuje się z bracie Tiff - Louisie. Zawsze gdy coś jest nie tak ona próbuje opanować sytuację. Zwykle z każdych kłopotów wychodzi cało. Gra na gitarze akustycznej jak i elektrycznej.
Louis Tomlinson - Ma 20 lat. 1/5 One Direction. Brat Tiffany.
Harry Styles - Ma 18 lat. 1/5 zespołu 1Direction.
Niall Horan - 18 lat. 1/5 zespołu 1D
Zayn Malik - 19 lat.1/5 zespołu 1D
Liam Payne - 18 lat. 1/5 zespołu 1D
Zdjęcie
Nic się nie zmienia prócz tego ,że chłopaki nie mają dziewczyn. ( Liam i jego dziewczyna Danielle zostają tak jak są ).
----
Poowraacam :D
Mam nadzieję ,że się podoba..1 rozdział dodam dzisiaj wieczorem . :D
Będzie takie połączenie prologu i rozdziału :3
Dziękuję ^_^
xxx Beautiful <3
-----------
Tiffαny "Tiff" Tomlinson - jest główną bohaterką opowiadania. Dziewczyna ma 17 lat. Nicole jest siostrą cioteczną Louisa Tomlinson'a ale jest z nim bardzo blisko. Tiffany jako osoba jest dość skryta ze swoimi uczuciami ,za to świetnie dogaduje się ze wszystkimi. Nawet z osobami niewartymi jej uwagi. W szkole nie ma wrogów ,ale ze względu na jej nazwisko dużo osób chce się z nią przyjaźnić tylko dla Louisa. Ona sama jednak wie ,że jej prawdziwą przyjaciółką jest Danielle, jest także zakochana w przyjacielu swojego brata - Harry'm Stylesie.Tiffany lubi zaszaleć. Pali gdy jest załamana ,ale jest to rzadko. Popiera kampanie NO H8 i PETA. Tiff lubi pomagać ludziom.
Dαnielle "Dαni" Kennedy Najlepsza przyjaciółka Tiffany. Ma 17 lat. Lubi muzykę zwaną ' rock '. Skrycie podkochuje się z bracie Tiff - Louisie. Zawsze gdy coś jest nie tak ona próbuje opanować sytuację. Zwykle z każdych kłopotów wychodzi cało. Gra na gitarze akustycznej jak i elektrycznej.
Louis Tomlinson - Ma 20 lat. 1/5 One Direction. Brat Tiffany.
Harry Styles - Ma 18 lat. 1/5 zespołu 1Direction.
Niall Horan - 18 lat. 1/5 zespołu 1D
Zayn Malik - 19 lat.1/5 zespołu 1D
Liam Payne - 18 lat. 1/5 zespołu 1D
Zdjęcie
Nic się nie zmienia prócz tego ,że chłopaki nie mają dziewczyn. ( Liam i jego dziewczyna Danielle zostają tak jak są ).
----
Poowraacam :D
Mam nadzieję ,że się podoba..1 rozdział dodam dzisiaj wieczorem . :D
Będzie takie połączenie prologu i rozdziału :3
Dziękuję ^_^
xxx Beautiful <3
hej :)
dziś się wyspałam w moim łóżeczku, hehe trzeba było nadrobić zaległości :)
spoglądam z dumą na leżący na meblach indeks i zastanawiam się co będzie dalej, jak to wszystko się poukłada ze szkołą, z Grajdołkami, ze mną i moimi pragnieniami.. no zobaczymy, mam nadzieję, że niektóre me pragnienia się spełnią :*
rano spacerek z Mamą do rynku trochę zmroził mi uszy :) teraz siedzę i się obijam.
zaraz napiszę szybko pracę na poniedziałkowe zajęcia i trochę uprzątnę to i owo. eh, takie niecałe trzy dni w domu to naprawdę mało czasu, żeby się spotkać ze wszystkimi znajomymi i by pozałatwiać ważne sprawy.
miłego dnia :)
dziś się wyspałam w moim łóżeczku, hehe trzeba było nadrobić zaległości :)
spoglądam z dumą na leżący na meblach indeks i zastanawiam się co będzie dalej, jak to wszystko się poukłada ze szkołą, z Grajdołkami, ze mną i moimi pragnieniami.. no zobaczymy, mam nadzieję, że niektóre me pragnienia się spełnią :*
rano spacerek z Mamą do rynku trochę zmroził mi uszy :) teraz siedzę i się obijam.
zaraz napiszę szybko pracę na poniedziałkowe zajęcia i trochę uprzątnę to i owo. eh, takie niecałe trzy dni w domu to naprawdę mało czasu, żeby się spotkać ze wszystkimi znajomymi i by pozałatwiać ważne sprawy.
miłego dnia :)
hej <3 . Uwielbiam rozmowy, w których mówimy sobie wszystko, w których pokazujesz jakim jesteś idiotą, w których powtarzasz mi ciągle to samo, ale ja i tak nie umiem tego zrozumieć, w których mnie pocieszasz i wspierasz. Tak, mówię teraz o Tb, ponieważ obiecałam Ci, że kiedyś coś tu o Tb napisze. Więc masz ;*. Jeszcze raz dziękuje ♥. Wiesz za co :).
możesz mówić , że go nie ma , ale w Twoich smutnych oczach on cały czas jest .
Miałam jechać na kursy - nie jadę . To wszystko takie nie ogarnięte. Ferie zapowiadają się w bardzo specyficzny sposób. Ciekawe co z tego wyniknie.
W szkole było dobrze :) . Więcej takich dni!
Chciałam powiedzieć. Ale zrezygnowałam. Już tego nie powiem, chyba .. Także najlepiej nie jest.
możesz mówić , że go nie ma , ale w Twoich smutnych oczach on cały czas jest .
Miałam jechać na kursy - nie jadę . To wszystko takie nie ogarnięte. Ferie zapowiadają się w bardzo specyficzny sposób. Ciekawe co z tego wyniknie.
W szkole było dobrze :) . Więcej takich dni!
Chciałam powiedzieć. Ale zrezygnowałam. Już tego nie powiem, chyba .. Także najlepiej nie jest.
♥♥♥ Rozdział 3 ♥♥♥
Słyszę budzik!!! Chciałam delikatnie go wyłączyć,ale... moje ciało odmówiło posłuszeństwa. Zegarek wylądował roztrzaskany na podłodze. Mija godzina. Znowu jakiś dźwięk planuje mi popsuć poranek. Tym razem to telefon. Ignoruję go i idę spać. Komórka nie daje za wygraną. Dostałam Sms-ka. Otwieram...
-Lejla, gdzie jesteś? Czekamy na ciebie.
Potem 5 min. leżę w zastanowieniu. Kto na mnie czeka?! Potem...olśnienie! Kurczę,przecież wczoraj zobowiązowałam się do gry w siatkówkę... Znowu on! To przez niego nastawiłam budzik. A planowałam dzisiaj przespać cały dzień...To taki hojny cel!
No nic... muszę! Poszłam szybko w coś się ubrać i ruszyłam na plażę. Zauważyłam go...
-Cześć! -wykrzyknął radośnie
-Siema... - powiedziałam wkurzona i rzuciłam mu nikczeme spojrzenie.
Zapeszył się... i dobrze! O to chodziło. Nie mam zamiaru się z nim ,,kolegować''. On chyba nie ma pojęcia co ja zamierzam mu wyrządzić. Hah... to lepiej!
Zaczynamy grać. Akcja jak dla mnie nudna. Nagle piłka leci w moją stronę - oczywiście chciałam odbić i to nie byle jak, ale w kierunku wczorajszego zamachowca. Niestety potknęłam się o jakiś głupi kamyk i...bam! Zamiast dać kolesiowi nauczkę... Wtopa dnia. Wylądowałam na nim. Kurde! Jeszcze sobie coś pomyśli...
☺☻☺☻☺ Rozdział 4 - już wkrótce ☺☻☺☻☺
-3-
– Jaki kurwa remont? Powaliło cię?
- Będę tu teraz mieszkał, nie? To raczej logiczne, że dostosowuję mieszkanie do swoich potrzeb!
- To jest ciągle moje mieszkanie.
- Matko, nie będę ci przecież ścian burzył, tylko… no, poprzynoszę kilka rzeczy, coś zawieszę, przemaluję…
- Co ty chcesz malować? Wykluczone!
- Z tobą to tak zawsze! A ja już farbę i pędzle załatwiłem, nie możesz mi teraz…
- Co zrobiłeś?!
- Farbę załatwiłem. I pędzle. No Piotrek, daj spokój! Co ci zależy na jednej malutkiej ściance?
- Jak malutkiej?
- O, tamtej.
- Mogę ci dać najwyżej tą.
- Ale Piotrek…
- Ta albo żadna.
- Cholera jasna, ależ ty jesteś… Niech ci będzie.
Żeby jakoś odstresować tą wymianę zdań, poszedłem do pierwszego lepszego klubu, wypiłem kilka drinków, potańczyłem…
…A teraz bez skrępowania chodzę po wielgachnym mieszkaniu jakiegoś wypacykowanego lalusia i rozglądam się. Mieszkanie, a właściwie apartament, nie dość że w połowie jest dwupoziomowy, to jeszcze ma wyjście na ogród na dachu. Facet (nawet nie pamiętam jak ma na imię) mówi coś do mnie bezustannie, ale ja go nie słucham i w myślach przeliczam metry kwadratowe i porównuję jego dom z moją kawalerką. Wychodzi mi, że to jest tak ze cztery razy większe. Nieco dołujące.
- Kredyt to chyba będziesz spłacał do usranej śmierci – stwierdzam i przyjmuję on niego kieliszek białego wina. Wącham, próbuję i powstrzymuję się przed wypluciem. Konsumpcję kontynuuję tylko i wyłącznie z grzeczności.
Krzywi się lekko i otwiera przede mną drzwi do sypialni na piętrze.
- Mam nadzieję, że zejdzie mi się trochę krócej – szczerzy się do mnie i siada obok na łóżku.
- A można spytać, ile zarabiasz? – pytam i odstawiam pustą lampkę na podłogę. Dzięki bogom skończyłem. W normalnych warunkach pewnie nawet nie wziąłbym go do ust, ale coś czuję, że ta sprawa będzie potrzebowała procentów, choćby śladowej ilości.
- Teraz niedużo, coś koło 25… nie, 30…
Słodki Jezu. Ja tyle w rok zarabiam. A i to tylko wtedy, kiedy zechce mi się użerać na korkach z jakimiś totalnymi debilami, nie spać w nocy, żeby dokończyć tłumaczenie i napisać artykuł, który „koniecznie trzeba dostarczyć na dwa dni najpóźniej”. A zazwyczaj mi się nie chce.
- O matko, nic ci nie jest? – pyta i uderza mnie w plecy dłonią. Muchy by tym nie zabił. Ten facet zaczyna mnie na serio wkurzać – nie dość, że wręcz ocieka homoseksualizmem, to jeszcze mówi tym cholernym, falsetowo-zaciągającym głosikiem. Odganiam go od siebie i sam opanowuję atak kaszlu.
-… ńska po prostu ceni mnie jako stylistę i to gł…
Do tego jest stylistą. Dobry Panie, za jakie grzech… Chociaż… obejdzie się bez wymieniania. Zamykam oczy, biorę kilka oddechów i, przełamawszy wszystkie bariery, zamykam mu usta pocałunkiem, równocześnie kładąc go na łóżko. Banalne, owszem, za to niezwykle skuteczne.
- Nie rozmawiajmy o pracy… - mówię cicho wiele obiecującym tonem, wyćwiczonym do perfekcji i sprawdzonym na kilku… nastu? …dziesięciu? Nieważne. W każdym razie reakcje zawsze były podobne: przygryzienie wargi w pseudo figlarnym uśmiechu, przyciągnięcie mnie do siebie, wpicie się w usta, pociągnięcie w kierunku najbliższej toalety, bądź – w przypadku młodych lub mniej doświadczonych – wielki rumieniec. Pomyliłem się tylko raz. Pamiętam, że owy przypadek hetero uderzył mnie w mostek i kilka innych rzeczy i wyzywał jak tylko Polak potrafi, a potem się zaprzyjaźniliśmy. Ale to już inna historia.
Stylista za to wzdycha głęboko, a krew szaleńczym pędem płynie ku dolnym partiom jego ciała i sprawia, że z przodu materiał kolorowych spodni jest nieco bardziej wypukły. Biedak. Jeśli samym głosem można go doprowadzić do takiego stanu… Mruczy coś i szybko kiwa głową, przyciągając mnie do siebie. Rozpinam guzik jego spodni i zsuwam je z bioder razem z bielizną, całując go po szyi. Odchyla głowę do tyłu i jęczy cicho, biorąc głębokie wdechy gdy masuję go po udach. Mam dziwne wrażenie, że facet spuści się, zanim zacznie się dziać coś konkretnego.
- Jak lubisz? – szepczę mu do ucha, szarpiąc się równocześnie ze swoimi spodniami. Mógłby, do cholery, wykazać się jakąś inicjatywa i mi pomóc, a nie tylko jęczy i jęczy. Nie cierpię pasywności. W łóżku jest raczej małomówny – teraz też tylko wzrusza ramionami. Nie wiem jak to możliwe, że jeszcze nie przegryzłem mu tętnicy.
Długo nie pociągnę.
***
20 minut później stoję na przystanku i czekam na najbliższy autobus. Jest dosyć wcześnie, załapuję się nawet na ostatni dzienny kurs. Szczęśliwie ten, który teraz wjeżdża na przystanek, jedzie do Centrum. Wsiadam do niego szczękając zębami i momentalnie siadam na wolnym miejscu obok grzejnika. Zimny. Po raz kolejny zaczynam tęsknić za znacznie cieplejszymi nocami w Berlinie. Nienawidzę warszawskich zim.
Siadam z piwem w kącie klubu przy maleńkim stoliczku i rozplątuję szalik. Nareszcie jakieś ciepłe miejsce, gdzie można się napić, zrelaksować, ogrzać, zapomnieć… Chociaż wątpię, żebym z tym czerwonym nosem przez najbliższe pół godziny miał szanse na jakiekolwiek zapomnienie z kimkolwiek. Pociągam potężny łyk, w myślach dopisując stylistę do listy moich życiowych porażek.
- Nigdy więcej seksu z lalusiowatymi ciotami – obiecuję sobie szeptem, z hukiem stawiając piwo na blacie stolika.
W ciągu kilkudziesięciu minut jestem obstawiony czterema wielkimi kuflami i na wpół pozbawiony świadomości. Dociera do mnie tylko irytujące kolorowe światło i cichy, ale cholernie irytujący rytm jakiegoś kawałka techno; przestaję rozróżniać ludzi, mózg przetwarza informacje wyjątkowo opornie, dodatkowo spowolniony nie pozwalającym się skupić szumem.
Niedługo potem przestaję widzieć cokolwiek poza wszechogarniającą czernią.
Zawsze starałem się dobierać sobie takich facetów, nad którymi mogłem dominować: słabszych psychicznie, niezdecydowanych, nieśmiałych o wybujałych fantazjach, albo po prostu niższych. Najwięcej kłopotów było ze zrealizowaniem tego ostatniego kryterium (do najwyższych nie należę), ale nie zwracałem na to większej uwagi – naprawdę dużo facetów w moim typie mieściło się w pozostałych warunkach.
Zawsze ja brałem i dawałem najwięcej, słuchałem posapywań, jęków rozkoszy, zduszonych, urywanych próśb, podniecałem, wzbudzałem niekontrolowane odruchy, spełniałem życzenia o więcej, dominowałem. To ja zdobywałem, podrywałem, robiłem pierwszy krok, według niektórych za szybki i za długi, bo zawsze lądował w łóżku. Dzielnie się tego trzymałem, a tego, który próbował mnie sobie podporządkować, bezceremonialnie zostawiałem. Od razu.
Odzyskuję zdolność analizowania sytuacji, jak zwykle, po około godzinie. Ziewam szeroko, przeciągam się. Nawet się nie rozebrałem. Zarzucam wyprostowane ręce za głowę i patrzę na obcy sufit. Nie pamiętam, jak się tu dostałem. W sumie nic nowego.
Nowością za to jest facet, który nagle zjawia się nade mną i niemal od razu zaczyna się do mnie dobierać. Łapię go za nadgarstki i stanowczo odklejam je od swoich spodni, łypię na gościa podejrzliwie.
- Ty chyb… - urywam nagle i wydaję sycząco-jęczący dźwięk.
Debil ugryzł mnie w wargę. Mocno trzaskam go pięścią w ramię. Tak się bawić nie będziemy.
- Nie gryź – warczę z mocnym akcentem i próbuję się podnieść, ale klęczący nade mną facet pcha mnie z powrotem na łóżko.
- Bo? – mruczy wyzywająco i szczypie mnie zębami w płatek ucha, równocześnie mocno przyciskając dłoń do mojego torsu i prowadząc ją ku szyi. Przy okazji zabrał się za zdejmowanie mi T-shirtu.
- Będzie bolało.
Jednym szybkim ruchem ściąga ze mnie bluzkę i uśmiecha się ironicznie. Głowa mnie boli, dekolt był bardzo wąski. Najchętniej walnąłbym tego kretyna w zęby.
- Nie wierzysz mi – stwierdzam, zsuwając mu z bioder bokserki, niby przypadkiem przejeżdżając paznokciami po jego skórze. Cholernie trudna sprawa gdy się leży.
- Ani trochę – szepcze i bezczelnie się uśmiecha, wyraźnie mnie zachęcając. Przyjmuję zaproszenie.
Chyba pierwszy raz kocham się z kimś tak brutalnie i agresywnie. Jeśli tylko można to nazwać kochaniem. Po kilkunastu minutach mam opuchnięte wargi, podrapany tors i plecy, pulsuje mi tył głowy, boli mnie pewne miejsce intymne, tępy ból czuję w kilku miejscach, ale przyzwyczaiłem się do niego na tyle, że nie zwracam już na niego uwagi. Mój „partner” jest za to gdzieniegdzie posiniaczony i zaczerwieniony, na dolnej wardze zbiera mu się krew (przygryzł ją sobie, gdy uderzyłem go w szczękę), a jego plecy wyglądają tak, jakby wpakował się w krzak jeżyn. Przez kilka ładnych minut (może dłużej, straciłem poczucie czasu) walczymy o dominację. Walczymy naprawdę. Nie w tym ślady ckliwego przewracania się po pościeli, słodkich pocałunków i opiekuńczych objęć – jest wściekłą szamotanina na dywanie, przygryzanie najczęściej uszu, warg i sutków, wpijanie się paznokci w skórę. Pocałunki też są, ale agresywne i na siłę. Za to, że wepchnął mi język do gardła, za każdym razem dostawał w żołądek. Obaj nie przebieramy w środkach i stosujemy wszelkie możliwe chwyty, byle tylko przejąć nad drugim kontrolę. Boli mnie dosłownie każda komórka, ale jest to ten szczególny rodzaj bólu sprawiający przyjemność. I nie tylko mi, bo szczególnie na dolnych partiach ciała mam na sobie jego spermę. On moją na sobie też.
Ostatecznie klęka za mną, mocno przyciska mnie do ziemi, kładąc mi rękę na karku i po krótkim poleceniu „Szerzej”, które przez mój opór w większości wykonuje za mnie, bezpardonowo pcha biodrami i wchodzi. Wrzeszczę krótko, przeklinam po niemiecku jego i cztery pokolenia wstecz, i wczepiam paznokcie w dywan. Czuję każdy, nawet najmniejszy ruch. Przestaje mnie katować dopiero kiedy kopię go w bok. „Wyjście” jest równie bolesne. Natychmiast po tym wstaję z niemałym trudem, mocno biję go pięścią w mostek i starając się iść w miarę prosto, kieruję się do łazienki. Biorę szybki prysznic, wracam do pokoju i zbieram z podłogi swoje rzeczy, nie odzywając się słowem i idę spać na kanapę.
Nigdy więcej.
***
Leżę nieruchomo na kanapie u siebie w salonie z kompresem na głowie i posykuję cicho, gdy nieopatrznie się poruszę. Cały jestem oklejony plastrami, mam zabandażowany nadgarstek i rozciętą brew. I tak dobrze, że mogę leżeć, bo jeszcze kilka godzin temu wykonanie jakiejkolwiek innej postawy niż stojąca graniczyło z cudem.
Patrzę na dzieło Szymona. Chłopakowi udało się w niecałą dobę zrobić ten swój „remont”. Dany mu łaskawie kawałek ściany wykorzystał maksymalnie – pomalował ją na czarno, namalował czerwonym sprejem wielki znak anarchii, powiesił plakaty, przytargał szafki i komódki z których zrobił dodatkową ściankę, przyniósł płyty, książki, na podłodze położył materac. Muszę przyznać, że nie wygląda to tak tragicznie jak myślałem.
- Piotrek?! Jesteś?
Podnoszę się nieco wyżej na poduszkach.
- Na kanapie! – odwrzaskuję. – Chodź!
Nina wchodzi do salonu chwilę później z wielką siata w dłoni, z którą od razu idzie do kuchni.
- Jak chcesz to weź coś sobie, wiesz gdzie co leży. Co cię przygnało?
- Zostały mi pielmienie. Smakowały ci, więc sobie pomyślałam, że ci przyniosę – mówi, zamyka lodówkę i nalewa sobie coś do szklanki, a potem wraca do salonu i siada na fotelu obok mnie. – Wystarczy, że je sobie podgrze… O Matko Przenajświętsza.
- Chodzi ci o ścianę? To Szymon.
- O ciebie debilu, nie o ścianę – mówi i energicznie stawia szklankę na stoliku. – Wiesz jak ty wyglądasz?! Co ci się stało?
- Wiem jak wyglądam – mruczę i wypijam nieco z jej szklanki. – Paskudna i długa historia, lepiej nie mówić.
- Powiedz. – Krzyżuje ręce na piersi i zaczyna wpatrywać się we mnie tym swoim wzrokiem. Wzdycham i opadam na poduszki, przytrzymując ciepły kompres.
- Pieprzyłem się z takim jednym i…
- A nie biłeś?
- Pieprzyłem – powtarzam i syczę, zmieniając pozycję. – Ale tak to chyba po raz pierwszy. Nie, na pewny. Wiesz że ten debil włoż…
- Nie chcę wiedzieć! – krzyczy i zatyka sobie uszy dłońmi. – Nie mów mi co on ci robił i co ty mu robiłeś, jeśli wybiega to poza pocałunek. Wybiega?
- Uznajesz pocałunki w które miejsca?
Jęczy długo i ukrywa twarz w dłoniach, mrucząc coś pod nosem po ukraińsku.
- Co ja ci takiego zrobiłam, co?
- Kocham cię – posyłam jej całusa w powietrzu i uśmiecham się.
- Gdzie obiad?
- Szymon – rzucam do Niny i krzyczę: - Nie mam czasu! Zrób coś sobie i nie przeszkadzaj!
- Jak to zrób? Co znaczy zrób?
- On tak zawsze? – pyta Nina, a ja już mam odpowiedzieć, gdy Szymon wchodzi do salonu.
- Z kim ty rozmaw… O.
- Nie „o”, tylko Nina – mówię złośliwie. – Daj mi dokończyć rozmowę i nie przeszkadzaj.
Szymon, jakby nie słyszał co mówię, podchodzi do Niny i podaje jej rękę.
- Szymon.
- Nina – uśmiecha się. Chłopak odwzajemnia uśmiech, przyglądając jej się krytycznie, a potem człapie do kuchni, wyjmuje piwo z lodówki i zaszywa się z nim w swoim kącie. Dziewczyna patrzy za nim zdziwiona.
- On chyba jest niepełnoletni, nie? Czy nie powinien…
- Nie. To jest właśnie ten Szymon, o którym ci mówiłem.
- Wiedziałem, że ktoś mnie obgaduje – krzyczy rudy zza ścianki. – Swędziały mnie uszy.
- Bo się nie myjesz.
- Prawdziwe punki śmierdzą! – ryczy, wymachując puszką.
- Niech sobie śmierdzą, ale nie tutaj! Co jest? – dodaję, zerkając na Ninę, która patrzy na mnie z niewyraźną miną.
- Wiesz… - zaczyna i wstaje – przyjdę, jak go nie będzie. Nie będę wam tera przeszkadzać.
- Co ty wygadujesz? Nie przeszkadzasz. Siadaj i się nie wygłupiaj.
- Kiedy… Zmiana mi się niedługa zaczyna! – wykrzykuje nagle radośnie i wybiega do przedpokoju. Podnoszę się z jękiem i wytaczam się za nią.
- Nina…
- Na razie – staje na palcach i całuje mnie w policzek. – Zadzwonię.
- Zadzwoń – wzdycham.
- Wyszła? – pyta Szymon, gdy wracam do salonu.
- Wyszła – warczę.
- Świetnie – chłopak weseleje wyraźnie i wraca do czytania książki.
Zgrzytam zębami i staram się nie jęczeć z bólu, gdy kładę się w swoim pokoju na materacu.
Ostatnie kilkanaście godzin były bardzo pouczające: po pierwsze, nie chodzić do łóżka z lalusiowatymi ciotami. Po drugie: nie upijać się samemu. Po trzecie: kiedy już się walnęło kogoś po mordzie, trzeba wiać, a nie czekać aż odda. Po czwarte: nigdy więcej nie dopuścić do spotkania pewnego rudego Polaka z pewną niską Ukrainką.
Jeśli tylko będę o tym pamiętać, na bank będzie mi się lepiej żyło.
(by Feri)
____________________________________
UWAGA, UWAGA!
Jeśli macie pomysł na poprowadzenie akcji, znaleźliście jakiś błąd, chcecie, żeby napisać coś z punktu widzenia jakiejś postaci (nawet niezgodnego z fabułą), żeby w następnym rozdziale wpleść coś o czyjejś przeszłości czy życiu obecnym (nasze OCe kryją dużo tajemnic ^^) - piszcie w komentarzach albo prywatnych.
Bywają dni w których zastanawiasz się czemu właściwie się tu znajdujesz. Wszystko jest przeciwko Ciebie a ty nie rozumiesz jaką rolę odgrywasz w życiu innych. Naszą dusze przeplatają miliony pytań na które w większości nie umiemy odpowiedzieć. Jaki jest sens w tym że oddychamy, w tym że czujemy ? Jaki jest sens w tym że żyjemy.
Jeszcze nie dawno za wielu wskoczyłbym w ogień, lecz zrozumiałam ze nie warto. Ci których uważamy za przyjaciół niejednokrotnie jako pierwsi obrabiają nam dupę za plecami.
Kiedyś dążyłam do doskonałości bo spotykałam na swej drodze ludzi których za doskonałych uznawałam, jednak z czasem docierało do mnie że nikt nie jest doskonały. Każdy z nas może założyć maskę na swą twarz i udawać jednak to nie sprawi z nas kogoś idealnego. Wielu życie udupiło by byli zbyt słabi by któryś raz kolei wstać. Bali się , jednak kto z nas czegoś się nie boi ? Jeśli chcemy by było lepiej musimy za wszelką cenę się nie poddawać. Za każdym razem po upadku z ziemi wstawać .Może życie nie jest proste. Nawet nie może. To pewne. Jednak do odważnych świat należy. Odważnym nie jest ten kto się nie boi, lecz ten kto potrafi pomimo niego sięgnąć po to czego pragnie. Ten który wie że są grosze rzeczy niż strach.



Jeszcze nie dawno za wielu wskoczyłbym w ogień, lecz zrozumiałam ze nie warto. Ci których uważamy za przyjaciół niejednokrotnie jako pierwsi obrabiają nam dupę za plecami.
Kiedyś dążyłam do doskonałości bo spotykałam na swej drodze ludzi których za doskonałych uznawałam, jednak z czasem docierało do mnie że nikt nie jest doskonały. Każdy z nas może założyć maskę na swą twarz i udawać jednak to nie sprawi z nas kogoś idealnego. Wielu życie udupiło by byli zbyt słabi by któryś raz kolei wstać. Bali się , jednak kto z nas czegoś się nie boi ? Jeśli chcemy by było lepiej musimy za wszelką cenę się nie poddawać. Za każdym razem po upadku z ziemi wstawać .Może życie nie jest proste. Nawet nie może. To pewne. Jednak do odważnych świat należy. Odważnym nie jest ten kto się nie boi, lecz ten kto potrafi pomimo niego sięgnąć po to czego pragnie. Ten który wie że są grosze rzeczy niż strach.

Obudziłam się o siódmej trzydzieści.
Szybkim ruchem zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki w której odbyłam codzienną toaletę. Zeszłam na dół po kręconych schodach i zobaczyłam w kuchni jedzącą śniadanie Samantę. Jak zwykle tona tapety na ryju, nie wiem jak ona może tyle nosić. Mi wystarczy tusz do rzęs , cienie i błyszczyk.
- I co się tak gapisz ? - zapytała mierząc mnie wzrokiem.
- Po to mam oczy. - zauważyłam wkładając drugie śniadanie do torby.
- I tak pro po te spodnie są nie modne. - zaśmiała się kpiąco wkładając talerz do zmywarki.
- Tyle tapety tak samo. -zmierzyłam ją wzrokiem a ona wyszła z domu o mało nie zabijając się o ścianę. Dokończyłam swoje śniadanie i wyszłam z domu słuchając przez słuchawki muzyki taak, jestem jego wielką fanką. Rodzice ? Rodzice.. wyjeżdżają ciągle na jakieś delegacje przez co mają nas w dupie. Myślą że są świetnymi rodzicami a gówno prawda. Weszłam do wnętrza szkoły i zobaczyłam podekscytowane dziewczyny, w oddali zobaczyłam Erce.
- O co im chodzi ? - zapytałam gdy już do niej podeszłam.
- Bieber będzie w naszej szkole. - powiedziała cicho.
- Co ? Jezu jeszcze go tu brakuje. - wywróciłam oczami. - Masz szlugę ?
- Nie.
- Kurwa. - włożyłam książki do szafki i weszłam do klasy od biologi. No tak baba mnie nie lubi i z wzajemnością rzecz jasna.
- Za nim przejdziemy do lekcji pewnie wiecie że do naszej szkoły będzie chodził Justin Bieber, i tak się składa że będzie w waszej klasie. - powiedziała, a ja prychnęłam. - Coś nie tak Jasmine ?
- Czemu akurat nasza klasa ?
- Bo tak zażądził dyrektor jeśli ci coś nie pasuje to idź do pana. - do klasy wszedł on, w czapce skate , czarne rurki , czarna koszulka w serek i białe supry. Patrzył na dziewczyny i jego wzrok zatrzymał na mnie i puścił mi oczko, ja natomiast prychnęłam i spiorunowałam go wzrokiem co go zdziwiło. - O witaj Justin, usiądziesz z Jasmine.
- Ee, a która to ? - zapytał.
- Ta. - wskazała palcem na mnie.
- To ja już wolę siedzieć na ziemi. - powiedziałam, a Erica się przesiadła.
- Możesz przejść się do gabinetu dyrektora. - dobrze wiedziała że mam u niego przesrane. Ściągnęłam torbę z krzesła by pan gwiazda mógł usiąść. Cała lekcja minęła spokojnie po za tym że ciągle czułam na sobie spojrzenie Biebera.
- Musisz się tak gapić ? - zapytałam.
- Tak. Jesteś bardzo ładna wiesz ? - powiedział, a ja wybuchłam śmiechem.
- Zmień dilera, albo bierz połowę. - poklepałam go po ramieniu brechtając się.
- No co nie zgadasz się ze mną ?
- Tak. Bo jestem brzydka.
- Chyba ci kupię okulary wiesz ? - zapytał śmiejąc się, a ja na niego spojrzałam i kazałam mu się popukać w głowę co u niego spowodowało większy wybuch śmiechu aż w końcu ja też się zaczęłam śmiać.
- Dave i Bieber ! - krzyknęła belferka.
- To właśnie my. - powiedziałam kpiąco.
- Na pytanie odpowiesz mi ty. - wskazała na mnie swoim palcem, ble przydałby by się jej manicure czy pedicure yh nie ważne.
- Jakie ?
- Po co potrzebna jest człowiekowi krew ?
- Ee.. - przywarłam palec do brody i próbowałam się skupić.
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. - wzruszyłam ramionami.
- Jedynka. Justin ?
- Do... ten.. ni żeby jak jest rana żeby mogło coś z niej wypływać ? - zapytał drapiąc się po głowie.
- Wy jesteście tacy puści czy tylko takich udajecie ? - zapytała kręcąc głową z politowaniem.
- Dla pani wiadomości, ja jestem mądra a on ? - wskazałam palcem na bruneta. - Nie wiem chuj mnie to obchodzi czy jest geniuszem czy głupi.
- Uwaga za przeklinanie.
- Niech se pani wstawia. - prychnęłam i zadzwonił dzwonek. Spakowałam rzeczy i wybiegłam z klasy a za mną Erica.
- Uu, ktoś tu polubił Biebera. - poruszyła brwiami.
- Ja ? Nie nawet go nie znam. - próbowałam się wykręcić. - I śmialiśmy się dla tego bo próbowałam mi wkręcić kity że jestem ładna. - dodałam szybki widząc że dziewczyna otwiera usta by zadać kolejne pytanie.
- Tutaj ma rację bo jesteś. - powiedziała pewnie.
- Wy jacyś pojebani jesteście. - pokręciłam głową i poszłam pod kolejną klasę.
Oczami Justina.
Ta jak jej tam ? Aa no Jasmine jest nawet spoko i wydaje się inna niż wszystkie dziewczyny które znam. Właśnie się kleją do mnie jakieś plastiki jak im tam ? Czekaj.. Samandra , Sandra ? Aan już wiem ! Samanta. Ale niezła jest.. ciekawe jaka jest w łóżku ? Hm. Właśnie pod klasę przyszła Jas z tą jej koleżanką. Jak można mieć rude włosy ? O boże do jakiej ja szkoły chodzę, dobra mało ważne. Odszedłem od plastików i podszedłem do dziewczyn.
- Siema. - przywitałem się.
- Ziomek posłuchaj to że siedzimy razem na biologi nie znaczy że musisz za mną chodzić w krok w krok. - zdenerowała się blondynka i odeszła. No ostra jest.. lubię wyzwania.
cdn.
Tak wiem że nudny bo pierwszy rozdział -.- . Mogę wam zdradzić jedno że postaram się żeby Justin w tym opowiadaniu był skurwielem :3. Więc do NN <3.
Szybkim ruchem zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki w której odbyłam codzienną toaletę. Zeszłam na dół po kręconych schodach i zobaczyłam w kuchni jedzącą śniadanie Samantę. Jak zwykle tona tapety na ryju, nie wiem jak ona może tyle nosić. Mi wystarczy tusz do rzęs , cienie i błyszczyk.
- I co się tak gapisz ? - zapytała mierząc mnie wzrokiem.
- Po to mam oczy. - zauważyłam wkładając drugie śniadanie do torby.
- I tak pro po te spodnie są nie modne. - zaśmiała się kpiąco wkładając talerz do zmywarki.
- Tyle tapety tak samo. -zmierzyłam ją wzrokiem a ona wyszła z domu o mało nie zabijając się o ścianę. Dokończyłam swoje śniadanie i wyszłam z domu słuchając przez słuchawki muzyki taak, jestem jego wielką fanką. Rodzice ? Rodzice.. wyjeżdżają ciągle na jakieś delegacje przez co mają nas w dupie. Myślą że są świetnymi rodzicami a gówno prawda. Weszłam do wnętrza szkoły i zobaczyłam podekscytowane dziewczyny, w oddali zobaczyłam Erce.
- O co im chodzi ? - zapytałam gdy już do niej podeszłam.
- Bieber będzie w naszej szkole. - powiedziała cicho.
- Co ? Jezu jeszcze go tu brakuje. - wywróciłam oczami. - Masz szlugę ?
- Nie.
- Kurwa. - włożyłam książki do szafki i weszłam do klasy od biologi. No tak baba mnie nie lubi i z wzajemnością rzecz jasna.
- Za nim przejdziemy do lekcji pewnie wiecie że do naszej szkoły będzie chodził Justin Bieber, i tak się składa że będzie w waszej klasie. - powiedziała, a ja prychnęłam. - Coś nie tak Jasmine ?
- Czemu akurat nasza klasa ?
- Bo tak zażądził dyrektor jeśli ci coś nie pasuje to idź do pana. - do klasy wszedł on, w czapce skate , czarne rurki , czarna koszulka w serek i białe supry. Patrzył na dziewczyny i jego wzrok zatrzymał na mnie i puścił mi oczko, ja natomiast prychnęłam i spiorunowałam go wzrokiem co go zdziwiło. - O witaj Justin, usiądziesz z Jasmine.
- Ee, a która to ? - zapytał.
- Ta. - wskazała palcem na mnie.
- To ja już wolę siedzieć na ziemi. - powiedziałam, a Erica się przesiadła.
- Możesz przejść się do gabinetu dyrektora. - dobrze wiedziała że mam u niego przesrane. Ściągnęłam torbę z krzesła by pan gwiazda mógł usiąść. Cała lekcja minęła spokojnie po za tym że ciągle czułam na sobie spojrzenie Biebera.
- Musisz się tak gapić ? - zapytałam.
- Tak. Jesteś bardzo ładna wiesz ? - powiedział, a ja wybuchłam śmiechem.
- Zmień dilera, albo bierz połowę. - poklepałam go po ramieniu brechtając się.
- No co nie zgadasz się ze mną ?
- Tak. Bo jestem brzydka.
- Chyba ci kupię okulary wiesz ? - zapytał śmiejąc się, a ja na niego spojrzałam i kazałam mu się popukać w głowę co u niego spowodowało większy wybuch śmiechu aż w końcu ja też się zaczęłam śmiać.
- Dave i Bieber ! - krzyknęła belferka.
- To właśnie my. - powiedziałam kpiąco.
- Na pytanie odpowiesz mi ty. - wskazała na mnie swoim palcem, ble przydałby by się jej manicure czy pedicure yh nie ważne.
- Jakie ?
- Po co potrzebna jest człowiekowi krew ?
- Ee.. - przywarłam palec do brody i próbowałam się skupić.
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. - wzruszyłam ramionami.
- Jedynka. Justin ?
- Do... ten.. ni żeby jak jest rana żeby mogło coś z niej wypływać ? - zapytał drapiąc się po głowie.
- Wy jesteście tacy puści czy tylko takich udajecie ? - zapytała kręcąc głową z politowaniem.
- Dla pani wiadomości, ja jestem mądra a on ? - wskazałam palcem na bruneta. - Nie wiem chuj mnie to obchodzi czy jest geniuszem czy głupi.
- Uwaga za przeklinanie.
- Niech se pani wstawia. - prychnęłam i zadzwonił dzwonek. Spakowałam rzeczy i wybiegłam z klasy a za mną Erica.
- Uu, ktoś tu polubił Biebera. - poruszyła brwiami.
- Ja ? Nie nawet go nie znam. - próbowałam się wykręcić. - I śmialiśmy się dla tego bo próbowałam mi wkręcić kity że jestem ładna. - dodałam szybki widząc że dziewczyna otwiera usta by zadać kolejne pytanie.
- Tutaj ma rację bo jesteś. - powiedziała pewnie.
- Wy jacyś pojebani jesteście. - pokręciłam głową i poszłam pod kolejną klasę.
Oczami Justina.
Ta jak jej tam ? Aa no Jasmine jest nawet spoko i wydaje się inna niż wszystkie dziewczyny które znam. Właśnie się kleją do mnie jakieś plastiki jak im tam ? Czekaj.. Samandra , Sandra ? Aan już wiem ! Samanta. Ale niezła jest.. ciekawe jaka jest w łóżku ? Hm. Właśnie pod klasę przyszła Jas z tą jej koleżanką. Jak można mieć rude włosy ? O boże do jakiej ja szkoły chodzę, dobra mało ważne. Odszedłem od plastików i podszedłem do dziewczyn.
- Siema. - przywitałem się.
- Ziomek posłuchaj to że siedzimy razem na biologi nie znaczy że musisz za mną chodzić w krok w krok. - zdenerowała się blondynka i odeszła. No ostra jest.. lubię wyzwania.
cdn.
- - -
Tak wiem że nudny bo pierwszy rozdział -.- . Mogę wam zdradzić jedno że postaram się żeby Justin w tym opowiadaniu był skurwielem :3. Więc do NN <3.
zespół muzyczny RAGO z Zawiercie
Kliknij w poniższy link do naszej prywatnej strony:
najnowsze utwory , dema , zdjęcia ...
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.p
Kliknij w poniższy link do naszej prywatnej strony:
najnowsze utwory , dema , zdjęcia ...
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.pl
http://www.rago-zawiercie.p
Moje marzenia to moje skarby. Nie oddam nigdy, a walczę o spełnienie!





