Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Takkk, rok szkolny mijał szybko. Miałam dużą średnią. To dzięki Pedrze więc dałam jej prezent - wątróbkę. Kala też kupiła Panu Kotu, po tym jak dostała sms-groźbę:

Dostanę prezent za to że pomogłem ci w naucę... inaczej pogryzę ci wszystkie meble

Musiała :D

Szczerze to nie zamierzam mówić o Maćku. Omijałam go szerokim łukiem. A teraz zapomnijmy. Są długo oczekiwane wakacje. W tym roku jadę do LA! Jeszcze cały miesiąc, który spędzę na plaży no i oczywiście z Kalą.




Słoneczny dzionek. Pierwszy dzień wakacji. Idę sobie na plaże. Rozkładam tobołki, czekam na Kalę. Tak czekałam, czekałam, że aż zaczęłam się opalać. Niestety jakiś cień zasłaniał mi słońce. Pomyślałam to pewnie Kala
-No jesteś wreszcie...
Nikt nie odpowiedział.
Siadam, zdejmuję okularki, patrzę... to Maciek. Czego on chce?
-Czego chcesz?
-Byś była ze mną...
-Zapomnij...
-Czemu?
-Bo cię nie kocham
Usiadł koło mnie. I zaczął wypytywać. Grrr
-Ale jak to mnie nie kochasz? Nie da się odkochać, od tak
-No widzisz ja jakoś moge.
Powiedziałam obojętnie, przy czym patrzyłam czy Kala nie nadciąga.
-Masz kogoś?
-A ty masz?
-Pierwszy spytałem!
-No i?
-Ja...
-No...?
-Nie ważne...
-Czyli masz kogoś. Po co więc się mnie pytasz?
-Bo chcę byś mi wybaczyła...
-Zapomnij...
-Czyli nie ma szansy...
Urwałam mu...
-Nie, nie ma... Idź nie zasłaniaj słońca.
Po czym położyłam się i czekałam aż pójdzie.
Niestety nie dawał za wygraną.
-Przyjdziesz zagrać z nami w siatkę?
Wiedział, że kocham siatkę. Serce >do siatki< mówiło idź, nienawiść do tego chłopaka była silniejsza, ale...
-A kiedy?
-Dzisiaj o 14.00
-A jest...?
-12.00
-Może w padnę z Kalą
-Nie przyjdzie dziś do ciebie...
-Taa... Yhy... Na pewno...
-Nie mówiła ci, że pojechała z moim kolegą?
Kurczę... Jak ona śmiała? Z drugiej strony on mógł kłamać... Kala była przeciwna wszystkim chłopcom... Co się z nią stało?
-Trudno, czyli nie przyjdę...
-Cooo?
-Too...
-Idę...
-To idź... A... i dzięki za popsucie dnia...
-Spoko!
Poszedł. Mam mętlik w głowie... Zadzwonie... Wybieram nr.

-Halo?
-Kala gdzie jesteś?
-Słuchaj, a w sumie to Maciek mówił, że mnie nienawidzisz!
-Coo?
-To...
-Mi mówił, że nie przyjdziesz... Bo wyjechałaś z jego kolegą....
-Ja siedze w domciu
-Co za cham!
-To ja lecę na plażę tylko się przebiorę
-To pa


Nie minęła minuta, patrzę jest.
-Sorka, że tak późno, ale musiałam się przebrać
-Aleś ty szybka
-Eeee, tam
-Jak on mógł coś takiego powiedzieć?
-I jak mu uwierzyłam.
-Słuchaj, on gra dzisiaj w siatkę.
-O której?
-No o 14.00. Pójdziemy tam, i będziemy grać byle jak i...
Przerwała mi...
-I będziemy w niego trafiać...
-Ok, która to godzina?
-13.50
-To lecimy...
Doszłyśmy, patrzymy, jest...
Zdziwił się...
-Kala, co ty tu robisz?
-Stoję, nie widać?
Zaniemówił...
-To gramy?
Odezwał się jakiś koleś.(nie Maciek :PP)
-Spoko
I zaczęłyśmy grać. Koleś (Maciek) oberwał specjalnie z jakieś 60 razy.
Wszystko było by pięknie, gdyby nie to... że...
Szłam z Kalą nad morze. Chodziłyśmy tak... Patrzymy... Maciek idzie z nad przeciwka... Chciałyśmy go minąć... ale... Jakiś gościu popchnął mnie specjalnie... i wpadłam na niego... Tego głąba... Co to miało znaczyć?

☺☻☺☻Piszcie jaki chcecie ciąg dalszy☻☺☻☺
10.02.2012 o godz. 17:33

- zostawił mnie. - masz złamane serce.? - serce jest mięśniem, a mięśni złamać nie można!
- zawsze byłaś realistką.

- Liczy się wnętrze !
- Taa. Ty byś tylko ludziom pod żebra zaglądała !
10.02.2012 o godz. 17:33
Twoja ulubiona. ;)
10.02.2012 o godz. 17:32

kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy , nie wiedziałam że niedługo będziesz dla mnie taki ważny . ♥

i czuję się kurwa całkiem żałośnie, gdy myślę o Tobie nocą i błądzę./ pezet
10.02.2012 o godz. 17:23

TAMPONY

okazja dla Pań-tampony


http://www.missdejour.com.au/
10.02.2012 o godz. 17:22

Próbka tabaki
Okazja z dalekiego kraju(str w jezyku angielskim)
Możecie zamówić próbki tabaki
http://www.snuff.co.in/free_sample_enquiry.html

10.02.2012 o godz. 17:20
"Ona.. ona walczy o życie. Nie mogę jej stracić"


Postać się poruszyła i wtedy zobaczyłam,że to ta dziewczyna z parku. Chwila jak ona się nazywała.
-Mówiłam, że pożałujesz-gdy się odezwała od razu poznałam ten przesłodki głosik.
-Czego chcesz?- podniosłam się do pozycji siedzącej
-Odpłacić się za popsucie mi randki
Podniosła rękę i teraz zwróciłam uwagę na przedmiot, który trzymała w ręce. Ostrze błysnęło, a ja na szczęście zdążyłam się odsunąć. Powietrze świsnęło koło mnie i nów zbił się w moje łóżko. Zeskoczyłam z niego i uderzyłam ją w tył głowy. Ona tylko odwróciła się i zaśmiała. Coś runęło na podłogę i przez chwilę się zdekoncentrowałam. Jednak ta chwila wystarczyła aby ta zdzira zbiła mi nów w nogę.
Kurwaaa jak boli!! Jęknęłam z bólu i upadłam. Próbowałam się podnieść ale ten ból był zbyt wielki. Nic dziwnego skoro wbiła mi w łydkę. Dziewczyna czymś mnie odurzyła i powoli odpływałam, ale przed całkowitym odpłynięciem czułam uderzenia na mojej twarzy. Próbowałam krzyczeć, ale nie potrafiłam. Przez cały czas czułam straszny ból na twarzy i całym ciele później uderzenie w brzuch i wtedy odpłynęłam...

Oczami Chaz'a

Obudził mnie jakiś hałas dochodzący z pokoju Kathie. Od razu się podniosłem, bo po tym co dziś się wydarzyło nic nie wiadomo. Otworzyłem drzwi do jej pokoju i zobaczyłem ją lezącą nie przytomną na podłodze. Przestraszony zapaliłem światło i podbiegłem do niej. Cała podłoga wokół niej była czerwona od krwi. Spojrzałem na nią i to było straszne. W brzuch miała wbity nóż, a twarz cała poobijana.
-Maaamoo!!!!- wydarłem się tak głośno, że cała ulica mnie usłyszała.
Przybiegła szybko a gdy zobaczyła Kathie o mało nie zemdlała. Złapała telefon i zadzwoniła po pogotowie. Mama płakała tuląc Kathie, próbowała wyjąć nóż z jej brzucha.
-Nie ! Może się wykrwawić
Od razu zrezygnowała. Nie zauważyłem tego, ale po moich policzkach spływały słone łzy. Karetka przyjechała i zabrała Kathie do szpitala. Na szczęście pozwolili nam jechać z nią. Od razu po przekroczeniu progu szpitala zabrali Kathie na sale operacyjną.
Zadzwoniłem do Zayn'a
(rozmowa telefoniczna)
Z-Hallo?
J-Przyjedź do szpitala
Z-Co się stało?
J-Nie ma czasu tłumaczyć. Szybciej!
(koniec rozmowy)
Rozłączyłem się i mama nagle się do mnie przytuliła z płaczem. Boję się o nią. Ona se to zrobiła czy kto. Ale przecież by nie poobijała sobie twarzy. Niech tylko się dowiem kto jej to zrobił.

Oczami Zayn'a

O 3:00 zaczął dzwonić mój fon. Odebrałem tylko dlatego, że dzwonił Chaz. Powiedział, że mam przyjechać do szpitala. Pytałem co się stało, ale on tylko powiedział zdenerwowany że nie ma czasu. Był załamany. Proszę tylko nie Kathie.
Wyskoczyłem z łóżka narzuciłem na siebie jakieś ubranie i wybiegłem z domu. Do szpitala dotarłem po 5 minutach. W przychodni zobaczyłem Chaz'a i jego mamę. Obydwoje mieli podpuchnięte oczy, a jego mama nawet cicho płakała. Pierwsza myśl jaka mnie naszła to , że coś się stało Kathie. Podszedłem do miejsca gdzie stali. Chaz od razu podniósł wzrok na mnie i miał takie smutne oczy
-Powiedz co się dzieje. Gdzie jest Kathie?
-Bo Kathie..- głos mu się załamał, a gdy doszedł do siebie miał w ozach łzy.
-Powiedz- pośpieszałem go
-Bo Kathie... Ona jest teraz na sali operacyjnej
-Co czemu?
Byłem przerażony. Moja Kathie w szpitalu. Znowu
-Miała ranę w łydce i znalazłem ją w jej pokoju nie przytomną w kałuży krwi z poobijaną twarzą i..
-I??
-I nożem wbitym w jej brzuch
W tej jednej chwili cała krew odpłynęła z mojego ciała, a zastąpił ją strach. Strach o to, że ja stracę..
-Ile juz tam jest?- zapytałem a łzy same zaczęły spływać po mojej twarzy
-Od jakiś 20 minut

3 godziny później

Jest 6 rano, a my nadal czekamy. Żadne z nas nie może spać, ani usiedzieć dłużej na miejscu. Mama Kathie ciągle płacze i nieraz mam taką chwilę, że ryczę jak małe dziecko. Ja nie mogę jej stracić. Nie mogę po prostu nie !! Zadzwonił mi telefon. Wyświetlił się "Paul"
-Co?
-Gdzie jesteś, przecież mamy próbę!- wydarł się
-Kurwa moja miłość walczy o życie od 3 godzin, a ty ,i jeszcze karzesz przyjechać na próbę??!
Nie wytrzymałem i wybuchłem. Nie mam nic ważniejszego na głowie niż próba. No tak bo przecież Kathie to nic.
-W którym szpitalu jesteście?- zapytał wystraszony
Podałem mu adres a on powiedział, że zaraz będą.
Przyjechali po 30 minutach. Każdy miał smutną minę. Liam podszedł do mnie i usiadł na krzesło obok
-Liam ona.. ona walczy o życie. Nie mogę jej stracić - zacząłem płakać jak dziecko

Czekamy już ósmą godzinę, ale nadal nic. Chłopacy musieli jechać, ale obiecali, że później przyjadą. prosili aby powiadomić ich gdy coś się zmieni z Kathie.
Byłem już zmęczony, ale czekałem aż dowiem się coś o jej stanie. Przez te 8 godzin cały czas wspominałem wszystkie chwile spędzone z nią. Spędziliśmy razem te wszystkie chwile i co teraz ma tak po prostu odejść. Co chwilę miałem załamki. Wspominałem jej dotyk, pocałunki, uśmiech i nowa fala łez napłynęła do moich oczu. Nagle z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Był strasznie blady i zmęczony.
Od razu się poderwaliśmy.
-Doktorze co z nią?- zapytaliśmy razem
-Straciła zbyt dużo krwi, przez tyle ciosów otrzymanych w głowę została uszkodzona czaszka. Walczyliśmy o nią 8 godzin i niestety nie...

_________________________________________________________
Już 21 rozdział. Wow jak to szybko idzie. Nie myślałam, że napiszę tyle rozdziałów. Dziękuję za komentarze <33
Pisałam go wczoraj albo przed wczoraj i jest koniec.

Komentować !! <3

A teraz małe sprostowanie
Pod poprzednim rozdziałem napisałam, ze większość anonimowych komentuję, ale nie chodziło mi o to, że coś do was mam bo to nie prawda. Cieszę sie, że komentujecie moje rozdziały naprawdę.l I jeśli zrozumieliście tamto jako obrazę albo cos to przepraszam nie miałam tego na myśli <3
10.02.2012 o godz. 17:20

8.

LIfe is brutal.

Czuje sie zszokowana troszku. ;) Mając chłopaka, po szkole poszłam na szluga z ex. Wyszło jakos takos sie mnie odprowadził no i w sumie wbił. Akuratnie miałam wolną chate oraz rano ogarnełam troche pokoj, co dziwne, bo nigdy tak nie robie a dzis mnie jakos tak natkneło. Czyzby "tak mialo byc"? Siedział ze 3 godziny, lajtowo było :D Beka i wgl zajebiscie. Wypił troceh rumu 80%, ale chyba nie az tak zeby byc mijanym no.. Zacząl sie przystawiac. Strasznie chciał mnie pocałowac i nie chciał pusic. Przytuliłam go, zeby dał se juz spokoj. W koncu nie pocałował mnie. Na pozegnanie tylko buziaka w policzek. Beznadzieja. Tak strasznie mi na nim kiedys zalealo, ale to .. przeszłosc .. Teraz nagle wkracza w moj swiat, gdzie nie obchodzi go to ze mam kogos. O co człowieku Ci chodzi. Namieszałes mi tak w glowie, ze nie wiem co mam robic. Nienawidze Cie za to ;c Ale wiesz ze i tak duzo dla mnie znaczysz. Jednak to przeszłosc. To juz było i nigdy nie wroci.. HAHA co ja pierdole. Zalezy mi na nim w uuj. Dobrze, ze teraz ferie. Bardzo dobrze. Dwa tygodnie swietego spokoju. Czas na przemyslenia uwazam za otwarty :/ Ale nie rozumiem, czemu mi to robisz? Chcesz się pobawic, za duzo wypiłes, czy moze cos do mnie czujesz? NIE ROZUMIEM NO.. :c
10.02.2012 o godz. 17:20
DARMOWE KALENDARZE

Tutaj można zamówić jeden z 3 bezpłatnych kalendarzy.Wzory proponowane przez firmę BlueDophin.Chyba bardziej do gustu przypadną Panom.


http://bluedolphintapes.com/lanpl/t65.html
10.02.2012 o godz. 17:18
W końcu nadeszły! tak długo oczekiwane - FERIE! Jestem taaaka szczęśliwa, jeszcze nie dochodzi do mnie fakt, że przede mną dwa tygodnie wolnego.
Dzisiejszy dzień w szkole dłużył mi się niesamowicie, ale jakoś przeżyłam. Nie było tak źle jeśli chodzi o jakieś sprawdziany, kartkówki, nauczyciele byli całkiem łaskawi. Na ostatniej lekcji już wszystkim tak odbijało, że masakra. Ale trudno się dziwić!!! prawda?

A Po 00:30 wyjazd do Włoch! już się nie mogę doczekać, mimo, że czeka mnie całonocna droga. Pakowanie trwa już od trzech dni. Dziś już na szczęście nie zostało dużo do zrobienia. Muszę tylko ogarnąć co biorę na podróż i gotowe.
Mam nadzieję, że wyjazd będzie udany, że pogoda dopisze i wgl... nie będzie żadnych niemiłych niespodzianek.
Notki będą się pojawiać mimo mojego wyjazdu bo będę miała internet w hotelu.

Do wszystkich tych, którzy mają teraz dwa tygodnie wolnego - UDANYCH FERII!!!! ♥♥♥
10.02.2012 o godz. 17:09

dziś notki na fbl nie będzie bo missperfekt kurwia z powodu siostry a wiadomo tam tego napisać nie może ;/

Więc przez tą małą podłą szmate (wiem nie powinnam to moja siostra ale jebie mnie to) najpewniej niepojade do chłopaka na urodziny, jeaa, fajnie nie ma co :/ pierdole ją ! :/
10.02.2012 o godz. 17:06
No to wytrzymałam 7 dni.. no ale cóż.
Będe robić brzuszki teraz.

Nie wytrzymałam, zdarza się...
10.02.2012 o godz. 17:02

* Godzina 7.00, Piątek. *
Był dość wczesny ranek, gdy moje uszy dostrzegły dźwięk budzika. Zanim otworzyłam oczy, moja dłoń z szybkością światła wyłączyła hałaśliwą melodyjkę. Leżałam w łóżku 5 minut, rozmyślając o dzisiejszym dniu. Doszłam do wniosku że będzie to kolejny, nudny, taki sam piątek jak zawsze. Gdy już wygramoliłam się z łóżka, poszłam od razu pod prysznic. Po piętnastominutowym myciu, zakładając kapcie zmierzałam ku schodom.
- Witaj, kochanie. - Uśmiechnęła Się do mnie mama.
- No cześć, cześć.
Usiadłam przy blacie i oparłam się łokciem na stole, podtrzymując podbródek.
- Co jest na śniadanie? - Szepnęłam.
- Właściwie nic nie planowałam, ale mogę ci zrobić jajecznicę i kakao. - Spojrzała na Mnie.
- No okej.
Chwile poczekałam i dostałam gotowe śniadanie. Nie miałam apetytu, ale mama nie wypuściłaby mnie z domu bez zjedzenia czegokolwiek.
Po skończeniu śniadania, pobiegłam na górę po plecak, i wróciłam na dół. Usłyszałam że ktoś otwiera bramę do naszego podwórka, a wkrótce zza drzwi wyłoniła się Megan.
- Dzień dobry, i Cześć. - Uśmiechnęła sie do mojej mamy, po czym mnie przytuliła. Mama odpowiedziała jej to samo i oby dwie wyszłyśmy z domu.
- I co, Jak tam? - Zapytała.
- Nie pytaj.. - Przerwałam, zamykając bramę. - W ogóle się nie wyspałam, Marka nie ma w domu. - Dokończyłam.
Marek to mąż mojej mamy, mój prawdziwy ojciec zostawił nas gdy miałam 13 lat, i straciłam z nim kontakt.
- U mnie tak samo. Też się nie wyspałam. - Megan uśmiechnęła się, próbując mnie pocieszyc.
Wchodząc do szkoły zauważyłam auto One Direction.
- Zobacz, widzisz? - Wyszeptałam.
- Ale co? Gdzie?
- No tam, po lewej! - Pokazałam palcem.
- Aaa, już widzę. Ach.. - Westchnęła.
Chłopcy zaczęli wychodzić z samochodu. Kolejno : Niall, Harry, Louis, Liam i .. i Zayn.
- Chodz, bo zauważą że się na nich gapimy. - Pociągnęłam za rękę Megan i zaczęłyśmy lekcje.
* Godzina 15. Koniec Lekcji. *
- Mama mnie zabije za tą pałe z matematyki. - Spojrzałam z przerażeniem na przyjaciółkę.
- Powiedz że uczyłaś się z czegoś innego.
- Nie wiem czy pomoże, już mówiłam to mamie setki razy, ale Spróbuje.
Zatrzymałyśmy się w parku, siadając na ławce. Rozmawiałyśmy o wszystkim, a zarazem o niczym. Megan to osoba, którą znam na wylot. Mogłybyśmy przegadać całą noc, dzień, noc i jeszcze raz dzień.
- Zobacz! - Krzyknęła Meg. Pokazując palcem na menagera One Direction.
- Co on tu ro.. - Nie zdążyłam dokończyć, ponieważ dostrzegłam resztę grupy, na sąsiedniej ławce. - Megan, Megan, Megan. - Odwróciłam jej głowę, na Liama, Zayna, Hazze, Nialla i Louisa.
- o Kurwa! - Wrzasnęła, i wszyscy na raz się na nas popatrzyli.
- Cicho bądz! - Wytrzeszczyłam oczy. - Cicho! - Zaśmiałam się, odwracając wzrok.

Narazie jest nudny, ale rozkręci się, Obiecuję!


Rozdział Pierwszy - Zakończony. :)
10.02.2012 o godz. 16:48

- Wasza miłość się skończyła?
- Nie. Zapadła w sen zimowy.
10.02.2012 o godz. 16:46
10.02.2012 o godz. 16:44

14.

No i trzeba wrócić do codzienności. W moim przypadku nie do szarej...
Wstałam z uśmiechem na twarzy, zwinęłam rolety i pierwsze promienie słońca wpadły do mojego pokoju. Poszłam się umyć. W mojej głowie krązyła tylko jedna myśl - Harry. Co to miało znaczyć? Nagle w tamtym momencie ogarnęła mnie chęć, mieć chłopaka. Teraz uświadomiłam sobie... chciałabym być szczęśliwa, mieć się od kogo przytulić, obawiałam się, że w moim przypadku moze to byc wręcz niemożliwe.Chciałabym zapełnić pustke w moim sercu, by znów mnie ogarnęła ciepła fala miłości. Gdzieś w środku chciałabym, żeby to był Harry. Od dwóch lat nie miałam prawdziwego chłopaka. Albo przelotny "romans", albo ustawka....

Godzina 10.00 i gotowa wraz z resztą ruszliśmy w stronę studia. Była ładna pogoda więc postanowiliśmy przejść się na piechotkę.
- Czemu ostatnimi dniami mnie unikasz? - zapytałam Kate idąc przed siebie
- Ja cię unikam? - zapytała ironicznie
- O co Ci chodzi?! Chodzi Ci o One Direction? - zapytałąm wkurzona
- Wow brawo za spostrzegawczość, dobrze wiedziałaś że ich lubię - zaczęła mówić podnosząc głos
- Wiedziałam i wiem, ale nie masz prawa mieć do mnie o co kolwiek pretensje. Mogłąs jechać ze mną, ale nie chciałaś się zastanów się o co Ci chodzi - powiedziałam i przyspieszyłam kroku by nie iść z nią. Denerwowała mnie to. Zawsze kiedy coś się działo nigdy ona nie była winna tylko ja. I tak ją kochałam... na próbie nie odezwałyśmy się do siebie ani razu. Mogłabym ja przeprosić i zakończyć tą całą szopkę, ale w tym przypadku ja nic nie zawniniłam, to ona robiła z igły widły.
- Okej, w środę jest festival, na którym będą zbierane pieniądze na chore dzieci. Zatańczycie tam - zakomunikowała nam Jane - Zatańczycie ten układ, co go przed chwilą ćwiczyliśmy. Na dziś to chyba koniec. - Około 16 byliśmy wolni. Wracaliśy do domu, tym razem już wygodnie siedząc w naszym aucie
- TO gdzie chcecie jechać? - zapytał nas Bill
- Zakupy? - zaproponował Mike. Wszyscy pokiwali twierdząco głowami. Po 10 minutach bliśmy w galerii. Pierwszy sklep, drugi, trzeci, czwarty.... któryś tam. Kiedy chłopaki wchodzili do jakiegoś sklepu zmieniali się w jakieś zwierzęta, biegali od wieszaka do wieszaka, mieżyli, kupowali.... zakupoholicy. Nawet Alex zamieniał się w zwierze. Kolejna rzecz jaka o nim wiem.Zmęczeni usiedliśmy na ławce, z kilkunastoma torbami i koktajlami w rękach
- Zakupy uważam za udane - powiedział z bananem na twarzy Mike
- No co ty nie powiesz ? - powiedziała Kate masując kostke - nie czuje nóg - dodała
- Oj tam oj tam - rzekł Mike. W mojej kieszeni coś zaczęło wibrować. Dzownił Harry. Odeszłam od grupy i nacisnęłam zieloną słuchawkę:
rozmowa telefoniczna:
(J - ja, H - Harry)
J: Halo?
H: Cześć, co słychać?
J: Hmm byłam na zakupach z ekipą i nóg nie czuję, a co u Ciebie jak tam przygotowania do trasy?
H: Ehh pełną parą, wiesz co Vanessa?
J: Hm?
H: Wciąż myśle o tym pocałunku
J: Ja też
H Tęsknie - My też! - ktoś krzyknął z tyłu - Musze kończyć Pa!
J: Tez tęsknie pozdrów ich Pa!
koniec rozmowy.
- Kto dzownił? - zapytała podejrzyliwie Kate. Nie chciałam jej pwoiedzieć że Harry
- mama - skłamałam. Obładowani torbami ruszyliśy w stronę auta, a następnie apartamentu. Wieczór mijał nudno. Weszłan na Skype. One Direction byli dostępni. miałam zamiar do nich zadzownić, ale oni mnie uprzedzili.
- Pozdrownienia z Anglii- krzyknął Liam, potem wszyscy położyli się na łóżku i widziałam każdego z nich
- Och dziękuje - udawałam wzruszoną - Siema, co tam u was?
- A no leci jak na razie bez dzieci - powiedział Louis i wszyscy zaczęliśmy się śmiac - ale wiesz, nie wiadomo co tej nocy się zdarzy - dodał
- A co tam u Ciebie? - zapytał Zayn
- A u mnie, leże jak widać na załączonym obrazku - pomachałam do kamerki - i się nudze - Gadaliśmy jeszcze z dobrą godzine kiedy Kate weszła do pokoju
- Chłopaki chcę wam kogoś przedstawić - gestem ręki zawołałam Kate do siebie - A więc Kate to jest One Direction, chłopaki to Kate - Przywitali się, Kate z twarzy nie znikał uśmiech. Teraz w siódemkę gadaliśmy i wygłupialiśmy się. Jarry paczył na ekran jak zahipnotyzowany, ja w sumie tez. W tym czasie kiedy oni się wydurniali ja i Harry namiętnie smsowaliśmy, patrząc w ekran jaka jest nasza reakacja.
- Drogie panie wybaczcie ale musimy kończyć.. - powiedział Louis
- Obowiązki - dodał Niall - całujemy i do zobaczenia - dodal
- harry najbardziej całuje Vanesse - krzyknąl Liam
- Zamknij się! - usłyszałam Harrego i zaczęłam się śmiać - Cześć - powiedział i się rozłączyli
- W sumie moim celem wejścia do tego pokoju było przeproszenie Cię. - zaczęła Kate - masz racje robie igły z widly
- Z grzeszności nie zaprzecze - powiedziałam
- Przepraszam i dziękuje - dokończyła. Ja podeszłam do niej i przytuliłam ją mocno. Pogodzone... zaczęłyśy plotkowac i wygłupiać się... tak nam zeszło do pólnocy...
Wykąpana, leżąca w łóżku dodałam posta na fb " Udana rozmowa na Skype, dziękuje :) Kate jesteś boska <3 Dobranoc i miłej nocki" Zamknęłam laptopa, zgasiłam lampkę i próbowałąm zasnąć. Nie mogłam.. cały czas myślałam o tym co się teraz dzieje w moim życiu...czy ja i Harry? nie to nie możliwe...a moż?! nie! vanessa ogarnij się..
- Jakoś to będzie - powiedziałam sama do siebie szeptem - będzie dobrze - po tych słowach zamknęłam oczy i wreszcie po chwilii zasnęłam....

-------
O tak ! Nareszcie zaczęły mi się ferie :D Współczuje tym którym się już skończyły i pozdrawiam tych co się zaczęły :P
Dziękuje za komentarze, jest to miłe :)
Mam nadzieje, że będzie ich przybywać :D
Kocham was <3
10.02.2012 o godz. 16:35

życie to krew
krew to wolność
wolność to nadzieja
nadzieja to cierpienie!
Słowa we krwi
Myśli we krwi
Marzenia we krwi
10.02.2012 o godz. 16:31

Dwie wady które mnie najbardziej wkurwiają to :
1. że ci ufam .
2. nie przestałam cię kochać .
10.02.2012 o godz. 16:29
**************Następnego Dnia******************
Obudziłam się wyspana, jak codziennie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam(bez skarpetek i kurtki) i zeszłam na dół, na śniadanie.Ej ale coś było nie tak : cisza, spokój, kurwa to znaczy że pomyliłam domy, ale przecież wczoraj nie byłam na imprezie.Nagle zauważyłam na stole karteczkę...
Demi, ja i twoi bracia wyjeżdżamy na wakacje, u siebie w pokoju masz kartę kredytową jak zabraknie ci pieniędzy to zadzwoń. Mama.Ja pierdole wybyli.!Nie będzie tutaj nikogo przez jakieś 3 mies. , bo jak moja mama se robi wakacje to na jakieś 6 mies. wyjeżdża.! Zaczęłam tańczyć swój taniec radości i zaczęło mi odwalać. Po jakiś 20 min. ogarnęłam się i spojrzałam na zegarek, o kurwa już 8:20 .?! Baba od biologii mnie zabije. A w dupie to mam, dzisiaj nie idę do szkoły.Więc poszłam do salonu i włączyłam sobie telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial, po jakiś 5 min. znudził mi się, więc poszłam na dwór do galerii kupić sobie ciuchy na zakończenie roku bo to już za 2 dni.Kupiłam sporo rzeczy nie tylko na zakończenie roku. Ale ten zestaw bardzo mi się spodobał kupiłam jeszcze dwa zestawy i poszłam do domu. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest już piętnasta, więc wzięłam się za robienie obiadu, zrobiłam zupkę amino i poszłam do swojego pokoju ją zjeść i włączyć komputer.Zadzwoniłam jeszcze do Zendayi żeby weszła na czat to sobie pogadamy.Po chwili zobaczyłam że jest już dostępna.
-Hej co tam w szkole.?
-Hej, hmm od czego tu zacząć od tego że do naszej szkoły przyszedł nowy uczeń, że baba od biologii odeszła na emeryturę czy od tego że na jutro mamy przeczytać książkę i napisać samodzielnie wypracowanie na 12 stron.
-Że kurwa co.?! Nowy uczeń.?!
-No tak a może chcesz tytuł tej książki co.?
-A dajesz, lubię oglądać okładki.- i uśmiechnęłam się najmocniej jak potrafię.
-Heh, więc ta książka to Potop 1, 2 i 3.
-Chyba coś ich jebie, kto to nam wogóle zadał.?
-A kto inny jak nie baba od historii tylko, że ona zadała nam część 1, baba od polskiego część 2, a 3 dał nam dyrko..
-Dyrko też przeciwko nam, ja pierdole myślałam że to równy gość.
-Ja w sumie też, ale dobra muszę kończyć ,bo musze jeszcze to "coś" przeczytać.Pa pa.
-Ok, powodzenia. Pa pa.
Pożegnałyśmy się i zakończyłyśmy rozmowę.Dobra to teraz muszę lecieć do biblioteki po te książki.Ubrałam się i poszłam do tej biblioteki.Zobaczyłam w niej mojego byłego chłopaka Zayana..
-Cześć Demi, co tam u ciebie.?
-Hej, wszystko w porządku mama z braćmi wybyła na 3 mies. mam chatę tylko dla siebie czego można jeszcze więcej chcieć.A co tam u ciebie.?
-Wszystko w porządku, ktoś ci mówił że mamy na jutro cały potop przeczytać.?
-No właśnie w tej sprawie jestem - powiedziałam i się słodko uśmiechnęłam.
-Ale ty masz przejebane bo właśnie ktoś wziął ostatnie 3 książki.
-Kto.?!
-A ja.!!
Zayan zaczął uciekać po całej bibliotece, nie był za szybki bo po jakiś 15 min. go dogoniłam, ale przy tym ozwaliłam z 7 regałów z książkami i chyba jeden komputer.Dorwałam go i skoczyłam mu na grzbiet.
-I tak już mi nie uciekniesz więc oddawaj mi te książki.!
-Założymy się - uśmiechnął się cwaniacko.
-Ej patrz Lady Gaga za tobą.!
-Gdzie.?!
W tym czasie zdążyłam zeskoczyć z jego grzbietu, wziąć mu te książki i zapisać na swojej karcie bibliotecznej. A on jak debil chodził i szukał Gagi. Miałam z niego nie zły ubaw, po jakiś 15 min. się ogarnęłam, zapłaciłam za szkody ,które wyrządziłam i poszłam do domu. Umyłam się, przebrałam w piżamkę i zaczęłam czytać tą lekturę.....
****************************************************
Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale byłam chora i dopiero teraz dochodzę do siebie ;). Rozdział jak zawsze krótki i do dupy.Pozdrawiam Angel <3
10.02.2012 o godz. 16:28
  • Najczęściej czytane: szlam
  • Najwięcej wpisów: Semi
  • Komentator: Julia1987
  • Najwięcej zdjęć: Mystic
  • Najwięcej filmów: Semi
  • Najczęściej komentowany: mimmi
  • Najdłużej na BloBlo: LITALI
  • Najwięcej avatarów: Tysiorek
  • Najczęściej obserwowany: Semi
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki