No i kochani upragniony Piątek. Wciąż myślę o Harrym. Rozsypka. Tak. A więc, chce sobie przemalować pokój na biało i wstawić tapete z Big Benem .! I zrobię to. Moze wtedy poczuję się choć troszeczkę jak w Londynie. Z Leną planujemy pójśc do Mam Talent. Teraz,W tym roku. Mm nadzieje, ze nie wycofa sie po tym jak mi obiecała. Ale i tak każdy może cię wyruchać. Przed sekundą skończyłam oglądac 1D, w Telewizji. Nie ważne że trwao to 5 minut. Nie obchodzi mnie to. Ważna jest dla mnie każda sekunda widzenia się z nimi. Każda. Może Harry jeszcze o tym nie wie, ale jest moim mężem. Dowie się w swoim czasie. i nie nie ejstem taką zwykłą fanką jak każda inna która umie na Twitterze napisać tylko np. " LIAM I LOVE YOU" lub " PLEASE NIALL FOLLOW ME". Myslicie, ze będą. Spam, Spam, Spam. Nie wiem nawet czy w ogóle to oglądają. Mam nadzieje, że tak. Nadzieja. Jestem w ten weeked u mojej mamy, w Poniedziałek idę z Leną do sklepu po budyń i kisiel i bedziemy jeść. c(: O tak.! Przepraszam, że nie pisałam przez tydzień, lecz nie miałąm czasu. Nauka, problemy itp. Zwyczajność. Słuchajcie.! Za rok może ja z Lenką jedziemy do Londynu.! WŁAŚNIE.! Zapomniałam wam o tym powiedzieć. Do Brytyjskiej rodziny na tydzień. Ale by było super.! O ja ciebie. Dobra idę zjeśc pizzę, bo wczoraj był jej dzień więc trzeba to odrobić.
Ps.: Na koszulce w któej będe grać, będe miała napisane "Cookie" a Lena "Monster". : )
Pokój, kochani.♥
Ps.: Na koszulce w któej będe grać, będe miała napisane "Cookie" a Lena "Monster". : )
Pokój, kochani.♥
Nie powiem, że jest źle, ale dobrze też nie jest. Od dłuższego czasu po raz pierwszy dziś płakałam.. Nie ogarniam. Chciałabym powiedzieć, ale się boje. Czego ? Boje się, że wyjdę na idiotke, co jest pewne. Musze się ogarnąć i nie robić sb dalej nadzieji. To trudne, cholernie trudne, ale nie mam innego wyjścia.
milczenie pogłębia problem .
Alice Smith(15lat) - nieszczęśliwa nastolatka, która nie ma matki, ponieważ umarła jej pół roku temu. Myśli że nikt jej nie potrzebuje. Jest smutna. Jej hobby to: taniec, śpiew. Mieszka w Los Angeles
Denis Smith (40lat) - tata Alice wiecznie zapracowany. Po śmierci żony zaczął 2 razy więcej pracować, zaniedbując córkę...
David(17lat) - przyjaciel Alice i Sally. Podoba mu sie Alice, ale po czasie bardziej będzie lubił, (kochał) Sally. Jego hobby to: jeżdżenie na deskorolce i BMX'ie, taniec, granie na gitarze elektrycznej i perkusji. Mieszka w tym samym mieście co Aliece
Sally(15lat) - przyjaciółka Alice i David'a. Podoba jej się David. Hobby: taniec, śpiew, granie na gitarze akustycznej. Mieszka w tym samym mieście co David.
Justin Bieber(17lat) - no chyba nie musze wam o nim nic opowiadać?! xD
Pattie Mallette(35lat) - mama Justina. Ładana, miła.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Podoba się? Jak tak to fajnie, jak nie to trudno. Prolog jeszcze dzisiaj. KOCHAM WAS :*
Denis Smith (40lat) - tata Alice wiecznie zapracowany. Po śmierci żony zaczął 2 razy więcej pracować, zaniedbując córkę...
David(17lat) - przyjaciel Alice i Sally. Podoba mu sie Alice, ale po czasie bardziej będzie lubił, (kochał) Sally. Jego hobby to: jeżdżenie na deskorolce i BMX'ie, taniec, granie na gitarze elektrycznej i perkusji. Mieszka w tym samym mieście co Aliece
Sally(15lat) - przyjaciółka Alice i David'a. Podoba jej się David. Hobby: taniec, śpiew, granie na gitarze akustycznej. Mieszka w tym samym mieście co David.
Justin Bieber(17lat) - no chyba nie musze wam o nim nic opowiadać?! xD
Pattie Mallette(35lat) - mama Justina. Ładana, miła.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Podoba się? Jak tak to fajnie, jak nie to trudno. Prolog jeszcze dzisiaj. KOCHAM WAS :*
Rozdział 6
" Nic sie kochanie nie stało . Wyjedziemy z tond i zaczniesz nowe życie w Londynie . "
- Savi , posłuchaj mnie . Kocham cię cholernie mocno i zawsze tak było oraz zawsze tak będzie dlatego teraz chcę cię zapytać o jedno : Zostaniesz moja dziewczyną . ? - zapytał a ja stałam jak wryta .
- Jejku , to bardzo miłe . Wiesz , ja czuję do ciebie to samo . Właściwie zawsze czułam i czuc zawsze będę oraz zgadzam się . ! – krzyknęłam podekscytowana , a Zayn wziął mnie na ręce i zakołował wokół własnej osi . Gdy postawił mnie na ziemi jedną , ciepłą dłoń położył na moim policzku a grugą z tyłu na moich plecach . Delikatnie pocałował najpierw górną , a następnie dolną wargę i gdy poczuł , że odwzajemniłam całował namiętniej . Jak już się od siebie oderwaliśmy przytulił mnie do siebie muskając moją głowę , ja natomiast wtuliłam się w jego tors i dokładnie czułam jego szybsze bicie serca i jego perfumy .
- Kocham cię – wyszeptał mi do ucha . Po około 5 minutach zaczęły zbierać się chmury , a w oddali było widać pioruny . No tak , wakacje = wyładowania atmosferyczne . Weszliśmy do domu , a Caroline od razu się na mnie rzuciła . Następnie wszyscy to zrobili i prawie nie oddychałam .
- Dobra , puśćcie mnie . Wiem , że wy też w tym palce maczaliście , ale dziękuję wam – zaśmiałam się na co wszyscy mi zawtórowali . Poszłam na górę do pokoju się przebrać , bo nie chciałam zniszczyć tej świętej sukienki . Szłam wolno po korytarzu uśmiechając się . Wchodząc do pokoju poszłam do garderoby aby założyć coś wygodnego . Wybrałam zestaw (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/114694675/1131.html ) i udałam się do łazienki . Tam ubrałam się w wcześniej wybrane ubrania , a sukienkę powiesiłam na wieszak w szafie . Buty schowałam do pudełka , a dodatki do poszczególnych pojemniczków i pudełeczek . Nagle do mojego pokoju wpadł Louis .
- Chodź , musisz cos zobaczyć . ! Szybko . ! – krzyknął , a jego mina była poważna , więc mu wierzyłam . Wybiegłam razem z nim z pokoju i szybko przebiegając przez korytarz zaczepiłam o jakiś wazon , który spadł i się potłukł . Nie obchodziło nie to . Zbiegłam po schodach i zobaczyłam , że wszyscy siedząc w salonie na kanapie i oglądają wiadomości .
- Co się stało . ? – popatrzyłam na wszystkim i gdy mój wzrok zatrzymał się na Caroline zobaczyłam ją całą zapłakaną i przytulaną przez Liama – Do jasnej cholery . ! Ktoś mi powie o co chodzi . ? ! – nikt się nie odezwał tylko pokazali palcem na ekran telewizora . Spojrzałam w wskazywane miejsce i zobaczyłam palący się samolot . Jakaś kobieta około trzydziestki zaczęła mówić . Usiadłam na brzegu sofy i patrzyłam w ekran .
- Pół godziny temu rozbił się samolot lecący z Nowego Jorku do Londynu . Był to prywatny samolot . Zginęło 86 pasażerów . Nikt nie przeżył . W samolocie znajdowali się między innymi Sophie i Mike Stone , Megan i Jeff Hart , Marie Bruce i wiele innych . Jest nam przykro z tego powodu . Współczujemy rodzinie i najbliższym – zakończyła swoje przemówienie i jeszcze raz pokazali paląc się samolot , a następnie wszystkich pasażerów . Łzy zaczęły mi spływać po policzkach gdy zobaczyłam zdjęcie moich rodziców i rodziców Caroline . Wstałam i szybko pobiegłam z powrotem na górę do swojego pokoju . Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać . Straciłam najważniejsze osoby w moim życiu . Straciłam wszystko . Teraz miałam ochotę się zabić , ale nie zrobię tego Zaynowi . Za bardzo go kocham , żeby go teraz zostawić , ale nie chciałam już żyć . Moi rodzice już nigdy nie wrócą do domu . Teraz już wiem czemu Caroline płakała . Ja nie jestem lepsza . Mogłam tylko płakać i nic więcej . Początek dnia był cudowny , plaża , ale ten pocałunek Zayna i Katy to był koszmar , ale mi wszystko wytłumaczył , potem była ta magiczna chwila i znów ta katastrofa . Usiadłam na łóżku i przysunęłam nogi do piersi . Nadal płakałam . Nie mogłam opanować tych łez . Po prostu większa cześć mojego świata zawaliła się . Nie spałam całą noc , a ze mną siedział Zayn . Jestem mu strasznie wdzięczna za to , że mnie wspiera . Wtulona w niego płakałam . Nie mówił mi , żebym się ogarnęła i zapomniała o tym . Nie , on pozwolił mi płakać ile chcę . Kochałam go za to , że był taki cudowny . Gdy nastał poranek , a pierwsze promienie słoneczne wpadły do mojego pokoju rozejrzałam się po pokoju . On całą noc siedział ze mną i mnie wspierał . Nic nie mówił , ale był przy mnie i to Się dla mnie liczyło .
- Jak się czujesz . ? – zapytał mnie gdy spojrzałam na jego twarz . Widać było troskę w jego oczach .
- Nie wiem sama . To mnie przerasta – wzięłam głęboki oddech – Dziękuję ci , że przesiedziałeś ze mną całą noc i , że pozwoliłeś mi płakać – lekko się uśmiechnęłam , a na jego twarzy również zagościł uśmiech .
- Nie ma za co . Wiem jak się czujesz . No może to trochę inne , ale też tak się czułem . Może się wydaje , że jestem złym chłopakiem , ale ja jestem wrażliwy . Pamiętasz nasze ostatnie pożegnanie . ? Przez całą noc nie spałem , bo myślałem , że już nigdy się nie spotkamy . To było okropne uczucie , a teraz jesteś przy mnie i jesteś ze mną . Kocham cię po prostu i nic tego nie zmieni – musnął delikatnie moje usta i się uśmiechnął .
- Też cię kocham , a teraz pozwól , że się ubiorę w świeże ubrania – wygramoliłam się spod kołdry i udałam się do garderoby to ubrania . Szukałam dość długo odpowiednich ubrań , Lae nic nie mogłam wybrać . Nagle znalazłam komplet ubrań , który bardzo lubiłam (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/99541686/648.html ) . Poszłam do łazienki i nalałam całą wannę wodą . Dolałam płynu brzoskwiniowego . Stanęłam przed lusterkiem i oparłam się rękoma o umywalkę . Popatrzyłam w moje odbicie i ujrzałam dziewczynę z czerwonymi od płaczu łzami , rozmazanym makijażem i strasznie bladą skórą . Nie poznałam się . Byłam zupełnie inna . Gdy woda się nalała weszłam do wanny . Uwielbiałam się kapać w gorącej wodzie . Zamknęłam oczy i rozłożyłam się w wannie . Po około czterdziestu minutach woda zaczęła robić się chłodna , więc umyłam głowę i wychodząc chwyciłam dwa ręczniki . Jednym wytarłam ciało , a następnie owinęłam je im , a drugim wytarłam włosy i wysuszyłam . Ubrałam się w wcześniej przygotowane ubrania , a włosy związałam w kucyka . Nałożyłam na twarz jedynie krem i wyszłam z łazienki . Nikogo nie zastałam w pokoju , więc wyszłam z niego i skierowałam się w stronę schodów . Schodząc po nich poczułam zapach jajecznicy . Przeszłam przez salon i weszłam do kuchni , gdzie zastałam Zayna robiącego jajecznicę .
- Mam nadzieję , że lubisz jajecznicę – uśmiechnął się gdy podeszłam bliżej niego .
- Jakoś nie chce mi się jeść – zrobiłam w ust dzióbek i przechyliłam go na prawą stronę .
- I ty myślisz , że będziesz paradowała bez zjedzonego śniadania . ? Ha ha ha . Co to to nie . Zjesz śniadanie , bo wiem że jesteś głodna i żadnego ale . Jasne . ? – popatrzył na mnie nakładając mi jajecznicę na talerz . Sobie również nałożył .
- No dobrze . Zrobię to dla ciebie – uśmiechnęłam się lekko do niego i usiadłam przy stole . Zaczęłam wcinać pyszne śniadanie . Po skończonym posiłku Zayn włożył talerzyki jak i szklanki po soku pomarańczowym .
- To co porobimy . ? – zapytał gdy wychodziliśmy z domu .
- Nie wiem , a co byś chciał porobić . ? – spojrzałam na jego twarzyczkę i uśmiechnęłam się . To skarb mieć takiego chłopaka jak on . On jest inny niż moi byli .
- Nie mam pojęcia . Może pójdziemy do reszty . ? Są u nas . Co ty na to . ? – jedną ręką objął mnie w tali , a drugą założył na nos okulary przeciwsłoneczne .
- Okey , tylko zamknę drzwi – zamknęłam drzwi od domu i wyszliśmy po za moje podwórko . Weszliśmy do domu chłopaków i już w drzwiach słychać było krzyki i śmiechy .
- O patrzcie kogo przygnało – powiedział Liam śmiejąc się i wychodząc z kuchni i podążał w stronę salonu z miską popcornu w rękach .
- Tak , tak . Gdzie jest Caroline . ? 0 zapytałam ich , a po schodach zeszła blada dziewczyna z czerwonymi oczami . Mało co nie zemdlała . Ubrana była w strój (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/99428366/636.html ) . Szybko do niej podbiegłam i ją przytuliłam .
- Jak się czujesz . ? – zapytałam się jej .
- Tak sobie . trudno mi się z tym wszystkim pozbierać , ale jakoś dam radę . Będę silna . A ty jak się czujesz . ? – popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła .
- Lepiej się czuję dzięki Zaynowi . Siedział ze mną przez całą noc i pozwolił mi płakać ile chcę . Dziękuję Bogu , że go mam – popatrzyłam na niego , a on właśnie tłukł się z Liamem – Może pójdziemy na spacer . ? – spojrzałam na nią , a ona przytaknęła głową . Oznajmiłyśmy chłopakom , że idziemy na spacer . Nie chcieli nas najpierw puścić , bo bali się , że coś sobie zrobimy , ale obiecałyśmy im , że wrócimy całe . Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy chodnikiem przed siebie .
- A jak Liam . ? – zaśmiałam się cicho i poruszyłam brwiami .
- No dobrze . Jestem mu strasznie wdzięczna , że mnie pocieszał . Nocowałam u chłopaków , bo nie chcieli , abym siedziała sama w domu . Właściwie to Liam chciał , ale chłopacy się z nim zgodzili . Chyba się w nim zakochałam – uśmiechnęła się lekko w moją stronę – A jak ci się układa z Zaynem . ?
- Cudownie . Jest po prostu ideałem . Skarb mieć takiego chłopaka – uśmiechnęłam się sama do siebie . Chodziłyśmy i rozmawiałyśmy o wielu sprawach . Caroline była wspaniałą przyjaciółką , której mogłam wszystko powiedzieć , bo wiedziałam , że nikomu nie powie . Po około trzech godzinach wróciłyśmy do domu One Direction . W domu było dość cicho i nawet zastanawiałyśmy się czy są w domu . Weszłyśmy do salonu i zobaczyłyśmy ich siedzących na sofie i fotelach .
- To jakieś zebranie czy co . ? – popatrzyłam na każdego po kolei .
- Właściwie to tak . Usiądźcie – jak powiedział Niall tak zrobiłyśmy – Więc mamy dla was propozycję , a mianowicie taką , żebyście pojechały z nami do Londynu i zostały tam na stałe . Byśmy mieszkali w jednym domu . Mamy duży dom i dla każdego starczy pokoi . Co wy na to . ? Wyjechalibyśmy pojutrze , bo i tak to wczorajszym zdarzeniu pewnie nie macie ochoty tu już mieszkać – po tych słowach łzy napłynęły mi do oczu . Zaczęły spływać po moich policzkach .
- Przepraszam was – wstałam i wyszłam tylnym wejściem na dwór . Usiadłam na ławce i zakryłam twarz dłońmi . Zaczęłam płakać . Znowu przyszły wczorajsze wspomnienia . Nagle poczułam , że ktoś mnie obejmuje i przysuwa do siebie . Wtuliłam się w tą osobę i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem . On pogładził moje plecy i pocałował w głowę .
- Przepraszam cię za to , ale nie mogę ich zatrzymać – pociągnęłam noskiem i popatrzyłam na twarzyczkę mojego chłopaka .
- Nic się kochanie nie stało . Wyjedziemy z tond i zaczniesz nowe życie w Londynie – przejechał lekko dłonią po moim mokrym policzku .
- Tylko najpierw muszę iść na pogrzeb – wytarłam mokre oczy i ponownie pociągnęłam noskiem .
- Pójdziemy z tobą , a raczej z wami – uśmiechnął się i musnął moje usta . . .
Ciąg Dalszy Nastąpi .
~~~~
Hej , Hej . : - ♥♥
Więc Dodałam Rozdział Chociaż Nie Było 12 Komentarzy No , Ale Od Dziś Nie Liczą Sie Dla Mnie Komentarze Tylko Osoby , Które Czytają I Którym Podoba Sie Mój Blog . Serdecznie Zapraszam Na Bloga Mojej Przyjaciółki : www.upallnight.bloblo.pl . Dziękuję Oczywiście Bartkowi , Któremu Podoba Sie Moje Opowiadanie I Nigdy Nie Może Się Doczekac Kolejnej Notki , Ale Za To Co Zrobił Z Moim Ołówkiem To Go Mniej Lubię . : p < 3 Będę Pisała Jeszcze Jedno Opowiadanie . < 3
Do Kolejnego Rozdziału Dzióbki . < 3
" Nic sie kochanie nie stało . Wyjedziemy z tond i zaczniesz nowe życie w Londynie . "
- Savi , posłuchaj mnie . Kocham cię cholernie mocno i zawsze tak było oraz zawsze tak będzie dlatego teraz chcę cię zapytać o jedno : Zostaniesz moja dziewczyną . ? - zapytał a ja stałam jak wryta .
- Jejku , to bardzo miłe . Wiesz , ja czuję do ciebie to samo . Właściwie zawsze czułam i czuc zawsze będę oraz zgadzam się . ! – krzyknęłam podekscytowana , a Zayn wziął mnie na ręce i zakołował wokół własnej osi . Gdy postawił mnie na ziemi jedną , ciepłą dłoń położył na moim policzku a grugą z tyłu na moich plecach . Delikatnie pocałował najpierw górną , a następnie dolną wargę i gdy poczuł , że odwzajemniłam całował namiętniej . Jak już się od siebie oderwaliśmy przytulił mnie do siebie muskając moją głowę , ja natomiast wtuliłam się w jego tors i dokładnie czułam jego szybsze bicie serca i jego perfumy .
- Kocham cię – wyszeptał mi do ucha . Po około 5 minutach zaczęły zbierać się chmury , a w oddali było widać pioruny . No tak , wakacje = wyładowania atmosferyczne . Weszliśmy do domu , a Caroline od razu się na mnie rzuciła . Następnie wszyscy to zrobili i prawie nie oddychałam .
- Dobra , puśćcie mnie . Wiem , że wy też w tym palce maczaliście , ale dziękuję wam – zaśmiałam się na co wszyscy mi zawtórowali . Poszłam na górę do pokoju się przebrać , bo nie chciałam zniszczyć tej świętej sukienki . Szłam wolno po korytarzu uśmiechając się . Wchodząc do pokoju poszłam do garderoby aby założyć coś wygodnego . Wybrałam zestaw (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/114694675/1131.html ) i udałam się do łazienki . Tam ubrałam się w wcześniej wybrane ubrania , a sukienkę powiesiłam na wieszak w szafie . Buty schowałam do pudełka , a dodatki do poszczególnych pojemniczków i pudełeczek . Nagle do mojego pokoju wpadł Louis .
- Chodź , musisz cos zobaczyć . ! Szybko . ! – krzyknął , a jego mina była poważna , więc mu wierzyłam . Wybiegłam razem z nim z pokoju i szybko przebiegając przez korytarz zaczepiłam o jakiś wazon , który spadł i się potłukł . Nie obchodziło nie to . Zbiegłam po schodach i zobaczyłam , że wszyscy siedząc w salonie na kanapie i oglądają wiadomości .
- Co się stało . ? – popatrzyłam na wszystkim i gdy mój wzrok zatrzymał się na Caroline zobaczyłam ją całą zapłakaną i przytulaną przez Liama – Do jasnej cholery . ! Ktoś mi powie o co chodzi . ? ! – nikt się nie odezwał tylko pokazali palcem na ekran telewizora . Spojrzałam w wskazywane miejsce i zobaczyłam palący się samolot . Jakaś kobieta około trzydziestki zaczęła mówić . Usiadłam na brzegu sofy i patrzyłam w ekran .
- Pół godziny temu rozbił się samolot lecący z Nowego Jorku do Londynu . Był to prywatny samolot . Zginęło 86 pasażerów . Nikt nie przeżył . W samolocie znajdowali się między innymi Sophie i Mike Stone , Megan i Jeff Hart , Marie Bruce i wiele innych . Jest nam przykro z tego powodu . Współczujemy rodzinie i najbliższym – zakończyła swoje przemówienie i jeszcze raz pokazali paląc się samolot , a następnie wszystkich pasażerów . Łzy zaczęły mi spływać po policzkach gdy zobaczyłam zdjęcie moich rodziców i rodziców Caroline . Wstałam i szybko pobiegłam z powrotem na górę do swojego pokoju . Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać . Straciłam najważniejsze osoby w moim życiu . Straciłam wszystko . Teraz miałam ochotę się zabić , ale nie zrobię tego Zaynowi . Za bardzo go kocham , żeby go teraz zostawić , ale nie chciałam już żyć . Moi rodzice już nigdy nie wrócą do domu . Teraz już wiem czemu Caroline płakała . Ja nie jestem lepsza . Mogłam tylko płakać i nic więcej . Początek dnia był cudowny , plaża , ale ten pocałunek Zayna i Katy to był koszmar , ale mi wszystko wytłumaczył , potem była ta magiczna chwila i znów ta katastrofa . Usiadłam na łóżku i przysunęłam nogi do piersi . Nadal płakałam . Nie mogłam opanować tych łez . Po prostu większa cześć mojego świata zawaliła się . Nie spałam całą noc , a ze mną siedział Zayn . Jestem mu strasznie wdzięczna za to , że mnie wspiera . Wtulona w niego płakałam . Nie mówił mi , żebym się ogarnęła i zapomniała o tym . Nie , on pozwolił mi płakać ile chcę . Kochałam go za to , że był taki cudowny . Gdy nastał poranek , a pierwsze promienie słoneczne wpadły do mojego pokoju rozejrzałam się po pokoju . On całą noc siedział ze mną i mnie wspierał . Nic nie mówił , ale był przy mnie i to Się dla mnie liczyło .
- Jak się czujesz . ? – zapytał mnie gdy spojrzałam na jego twarz . Widać było troskę w jego oczach .
- Nie wiem sama . To mnie przerasta – wzięłam głęboki oddech – Dziękuję ci , że przesiedziałeś ze mną całą noc i , że pozwoliłeś mi płakać – lekko się uśmiechnęłam , a na jego twarzy również zagościł uśmiech .
- Nie ma za co . Wiem jak się czujesz . No może to trochę inne , ale też tak się czułem . Może się wydaje , że jestem złym chłopakiem , ale ja jestem wrażliwy . Pamiętasz nasze ostatnie pożegnanie . ? Przez całą noc nie spałem , bo myślałem , że już nigdy się nie spotkamy . To było okropne uczucie , a teraz jesteś przy mnie i jesteś ze mną . Kocham cię po prostu i nic tego nie zmieni – musnął delikatnie moje usta i się uśmiechnął .
- Też cię kocham , a teraz pozwól , że się ubiorę w świeże ubrania – wygramoliłam się spod kołdry i udałam się do garderoby to ubrania . Szukałam dość długo odpowiednich ubrań , Lae nic nie mogłam wybrać . Nagle znalazłam komplet ubrań , który bardzo lubiłam (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/99541686/648.html ) . Poszłam do łazienki i nalałam całą wannę wodą . Dolałam płynu brzoskwiniowego . Stanęłam przed lusterkiem i oparłam się rękoma o umywalkę . Popatrzyłam w moje odbicie i ujrzałam dziewczynę z czerwonymi od płaczu łzami , rozmazanym makijażem i strasznie bladą skórą . Nie poznałam się . Byłam zupełnie inna . Gdy woda się nalała weszłam do wanny . Uwielbiałam się kapać w gorącej wodzie . Zamknęłam oczy i rozłożyłam się w wannie . Po około czterdziestu minutach woda zaczęła robić się chłodna , więc umyłam głowę i wychodząc chwyciłam dwa ręczniki . Jednym wytarłam ciało , a następnie owinęłam je im , a drugim wytarłam włosy i wysuszyłam . Ubrałam się w wcześniej przygotowane ubrania , a włosy związałam w kucyka . Nałożyłam na twarz jedynie krem i wyszłam z łazienki . Nikogo nie zastałam w pokoju , więc wyszłam z niego i skierowałam się w stronę schodów . Schodząc po nich poczułam zapach jajecznicy . Przeszłam przez salon i weszłam do kuchni , gdzie zastałam Zayna robiącego jajecznicę .
- Mam nadzieję , że lubisz jajecznicę – uśmiechnął się gdy podeszłam bliżej niego .
- Jakoś nie chce mi się jeść – zrobiłam w ust dzióbek i przechyliłam go na prawą stronę .
- I ty myślisz , że będziesz paradowała bez zjedzonego śniadania . ? Ha ha ha . Co to to nie . Zjesz śniadanie , bo wiem że jesteś głodna i żadnego ale . Jasne . ? – popatrzył na mnie nakładając mi jajecznicę na talerz . Sobie również nałożył .
- No dobrze . Zrobię to dla ciebie – uśmiechnęłam się lekko do niego i usiadłam przy stole . Zaczęłam wcinać pyszne śniadanie . Po skończonym posiłku Zayn włożył talerzyki jak i szklanki po soku pomarańczowym .
- To co porobimy . ? – zapytał gdy wychodziliśmy z domu .
- Nie wiem , a co byś chciał porobić . ? – spojrzałam na jego twarzyczkę i uśmiechnęłam się . To skarb mieć takiego chłopaka jak on . On jest inny niż moi byli .
- Nie mam pojęcia . Może pójdziemy do reszty . ? Są u nas . Co ty na to . ? – jedną ręką objął mnie w tali , a drugą założył na nos okulary przeciwsłoneczne .
- Okey , tylko zamknę drzwi – zamknęłam drzwi od domu i wyszliśmy po za moje podwórko . Weszliśmy do domu chłopaków i już w drzwiach słychać było krzyki i śmiechy .
- O patrzcie kogo przygnało – powiedział Liam śmiejąc się i wychodząc z kuchni i podążał w stronę salonu z miską popcornu w rękach .
- Tak , tak . Gdzie jest Caroline . ? 0 zapytałam ich , a po schodach zeszła blada dziewczyna z czerwonymi oczami . Mało co nie zemdlała . Ubrana była w strój (http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/99428366/636.html ) . Szybko do niej podbiegłam i ją przytuliłam .
- Jak się czujesz . ? – zapytałam się jej .
- Tak sobie . trudno mi się z tym wszystkim pozbierać , ale jakoś dam radę . Będę silna . A ty jak się czujesz . ? – popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła .
- Lepiej się czuję dzięki Zaynowi . Siedział ze mną przez całą noc i pozwolił mi płakać ile chcę . Dziękuję Bogu , że go mam – popatrzyłam na niego , a on właśnie tłukł się z Liamem – Może pójdziemy na spacer . ? – spojrzałam na nią , a ona przytaknęła głową . Oznajmiłyśmy chłopakom , że idziemy na spacer . Nie chcieli nas najpierw puścić , bo bali się , że coś sobie zrobimy , ale obiecałyśmy im , że wrócimy całe . Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy chodnikiem przed siebie .
- A jak Liam . ? – zaśmiałam się cicho i poruszyłam brwiami .
- No dobrze . Jestem mu strasznie wdzięczna , że mnie pocieszał . Nocowałam u chłopaków , bo nie chcieli , abym siedziała sama w domu . Właściwie to Liam chciał , ale chłopacy się z nim zgodzili . Chyba się w nim zakochałam – uśmiechnęła się lekko w moją stronę – A jak ci się układa z Zaynem . ?
- Cudownie . Jest po prostu ideałem . Skarb mieć takiego chłopaka – uśmiechnęłam się sama do siebie . Chodziłyśmy i rozmawiałyśmy o wielu sprawach . Caroline była wspaniałą przyjaciółką , której mogłam wszystko powiedzieć , bo wiedziałam , że nikomu nie powie . Po około trzech godzinach wróciłyśmy do domu One Direction . W domu było dość cicho i nawet zastanawiałyśmy się czy są w domu . Weszłyśmy do salonu i zobaczyłyśmy ich siedzących na sofie i fotelach .
- To jakieś zebranie czy co . ? – popatrzyłam na każdego po kolei .
- Właściwie to tak . Usiądźcie – jak powiedział Niall tak zrobiłyśmy – Więc mamy dla was propozycję , a mianowicie taką , żebyście pojechały z nami do Londynu i zostały tam na stałe . Byśmy mieszkali w jednym domu . Mamy duży dom i dla każdego starczy pokoi . Co wy na to . ? Wyjechalibyśmy pojutrze , bo i tak to wczorajszym zdarzeniu pewnie nie macie ochoty tu już mieszkać – po tych słowach łzy napłynęły mi do oczu . Zaczęły spływać po moich policzkach .
- Przepraszam was – wstałam i wyszłam tylnym wejściem na dwór . Usiadłam na ławce i zakryłam twarz dłońmi . Zaczęłam płakać . Znowu przyszły wczorajsze wspomnienia . Nagle poczułam , że ktoś mnie obejmuje i przysuwa do siebie . Wtuliłam się w tą osobę i wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem . On pogładził moje plecy i pocałował w głowę .
- Przepraszam cię za to , ale nie mogę ich zatrzymać – pociągnęłam noskiem i popatrzyłam na twarzyczkę mojego chłopaka .
- Nic się kochanie nie stało . Wyjedziemy z tond i zaczniesz nowe życie w Londynie – przejechał lekko dłonią po moim mokrym policzku .
- Tylko najpierw muszę iść na pogrzeb – wytarłam mokre oczy i ponownie pociągnęłam noskiem .
- Pójdziemy z tobą , a raczej z wami – uśmiechnął się i musnął moje usta . . .
Ciąg Dalszy Nastąpi .
~~~~
Hej , Hej . : - ♥♥
Więc Dodałam Rozdział Chociaż Nie Było 12 Komentarzy No , Ale Od Dziś Nie Liczą Sie Dla Mnie Komentarze Tylko Osoby , Które Czytają I Którym Podoba Sie Mój Blog . Serdecznie Zapraszam Na Bloga Mojej Przyjaciółki : www.upallnight.bloblo.pl . Dziękuję Oczywiście Bartkowi , Któremu Podoba Sie Moje Opowiadanie I Nigdy Nie Może Się Doczekac Kolejnej Notki , Ale Za To Co Zrobił Z Moim Ołówkiem To Go Mniej Lubię . : p < 3 Będę Pisała Jeszcze Jedno Opowiadanie . < 3
Do Kolejnego Rozdziału Dzióbki . < 3
Słodkie serducha czekają na kogoś kto je przygarnie i ogrzeje w te zimowe dni:) do kupienia na www.friform-design.pl . Zakupy ułatwią Wam płatności PayPal w Galerii FRIFORM - szybko, bezpiecznie i bez dodatkowych kosztów, zapłacicie kartą, szybkim przelewem lub z konta PayPal!
Moi bohaterowie to chlopaki z 1D czyli :
-Zayn Malik (19 lat)
-Harry Styles (18 lat)
-Niall Horan (18 rocznikowo 19 lat)
-Liam Payn (19 lat)
-Louis Tomilson (20 rocznikowo 21 lat)
-Zayn Malik (19 lat)
-Harry Styles (18 lat)
-Niall Horan (18 rocznikowo 19 lat)
-Liam Payn (19 lat)
-Louis Tomilson (20 rocznikowo 21 lat)
Wspomóż ! Przekaż 1%
Wpisujemy w rubrykach w PIT
KRS: 0000 21 55 85
Cel szczegółowy 1% ONR
Wpisujemy w rubrykach w PIT
KRS: 0000 21 55 85
Cel szczegółowy 1% ONR
Zauważyłem, że wszystkie moje wpisy kręcą się wokół jednego Tematu. JEJ. Może i jest to zrozumiałe z tego względu, że była dla mnie wszystkim. Te słowa mają w sobie ogromną moc, ale są prawdziwe - co niestety w zaistniałej sytuacji jest tragiczne. Nie. Nie zamierzam znów wracać do przeszłości, skutecznie odcinałem przez ostatnie miesiące wszelkie myśli i wspomnienia chcące namieszać mi w obecnym życiu. Przyznam, że coraz skuteczniej mi się to udaje. Jest lepiej.
Dla rozwinięcia pewnej myśli powtórzę: Była dla mnie wszystkim. Była. Nie ma jej i nie będzie. Pora zacząć wykorzystywać umysł do czegoś innego niż mentalnej walki z przeszłością.
Wszystkie nadzieje, plany i oczekiwania ulokowałem w jednej osobie. To największy osobisty błąd jaki można popełnić w życiu.
Dla rozwinięcia pewnej myśli powtórzę: Była dla mnie wszystkim. Była. Nie ma jej i nie będzie. Pora zacząć wykorzystywać umysł do czegoś innego niż mentalnej walki z przeszłością.
Wszystkie nadzieje, plany i oczekiwania ulokowałem w jednej osobie. To największy osobisty błąd jaki można popełnić w życiu.
6.
Na dworze nadal było strasznie. Słuchałam muzyki, a banda facetów nadal zajmowała salon. W pewnym momencie ktoś wszedł do mojego pokoju.
-Obiad-oznajmił ten „ktoś”, a był nim Scott.
Zbiegłam po schodach i usiadłam przy stole. Został już tylko Usher i Bieber. W ciszy zjedliśmy swoje porcje ohydnego spaghetti i rozeszliśmy się do innych pomieszczeń.
Postanowiłam wypróbować salę do tańca. Przebrałam się w krótkie spodenki dresowe i luźną koszulkę po czym weszłam na dość dużą salę. Włączyłam muzykę, rozgrzałam się i zatańczyłam moje własne układy. Kiedyś dniami i nocami uczyłam się kroków aż w końcu sama coś wymyśliłam.
Dwie godziny później wzięłam prysznic i rozłożyłam się na swoim łóżku. Usłyszałam.. śpiew? No dobra, może mi się przesłyszało. W każdym bądź razie nadal słyszałam śpiew. Grr, czyżby Bieberek? Tak, właśnie. Po chwili wszedł do mojego pokoju... nadal śpiewając jakąś zboczoną piosenkę.
-Och, Och, Och-zajęczał gwiazdorek siadając na moim łóżku-Mam na Ciebie ochotę.
-Słuchaj panie Bieber-mruknęłam chcąc to jak najszybciej skończyć-Tamten wieczór był jednorazowy, jasne? Przespałam się z Tobą tak samo jak z wieloma innymi facetami i już. I nie licz na coś jeszcze.
Uśmiech z twarzy „Justinka” zniknął. No co kurwa?! Dlaczego?!
-Ale wiesz-przygryzłam wargę-Zawsze możesz być kilku razowym kochankiem.
Przez jakiś czas było strasznie cicho. Scott już śpi?
-Myślałem, że to coś dla Ciebie znaczyło. Chyba się pomyliłem. Jesteś zwykłą... Nie, nie powiem tego.
Wstał i spojrzał na mnie. Jego śliczne, czekoladowe oczy wyglądały jak szklanki. Nie mogłam pojąć dlaczego. Zanim zdążyłam choć trochę poukładać myśli, Bieber wyszedł z pokoju. Zrobiło mi się Go szkoda. Ale dlaczego? Może darzę Go jakimś uczuciem? Nie, niemożliwe. Czemu to wszystko jest takie trudne? No dlaczego?!
Oczami Justina
Nie mogę uwierzyć, że Ona to powiedziała. Ta noc nic dla niej nie znaczyła? To co ja mam robić? Dobra, Bieber, spokój! Poczekaj do piątku, może wszystko się zmieni. Nie wiem. Ale jedno jest pewne. Będę walczył o Selenę!
Oczami Seleny
Nadszedł dzień rozdana tych całych nagród. Kupiłam na tą okazję sukienkę, ale wcześniej upewniłam się, że zaproszenie chłopaka jest nadal aktualne. Nałożyłam granatową sukienkę na cienkich ramiączkach sięgającą prawie do kolan. Na rękach miałam dużo kolorowych bransoletek. Moje nogi zdobiły srebrne szpilki. Na ramiona założyłam czarny sweterek i byłam gotowa. Zostało pięć minut do wyjazdu, więc zeszłam na dół.
-Może być?-zapytałam zebranych na dole.
-Mam śliczną córkę-zaśmiał się Scotter.
Przyjrzałam się Bieberowi. Rurki, koszulka i bluza. Wszystko czarne oprócz koszulki. Była biała tak samo jak jego buty.
-No dobra-Justin zbliżył się do mnie i objął mnie ramieniem w talii-Uśmiech na twarz i idziemy.
-Oczywiście-warknęłam i wsiadłam za nim do limuzyny.
-Selli, może byśmy się pogodzili?-zapytał-Od ostatniej rozmowy w ogóle się do mnie nie odzywasz.
-Dziwisz się?
-Okej, pogadamy o tym później. Ale postaraj się dobrze bawić. Będziemy pozować razem jak coś. Została jeszcze jedna sprawa-westchnął i zakłopotany spojrzał na Scotta-Twój ojciec chce, żebym powiedział dziennikarzom, że jesteś moją dziewczyną. No wiesz, udawalibyśmy parę przez jakiś czas.
-Zwariowaliście?-uniosłam jedną brew do góry. Pomysł głupi, ale zaciekawił mnie. Można by się tak zabawić kosztem Biebera. Chociaż, czy to na pewno byłoby udawane?
-No więc od dzisiaj jestem twoją dziewczyną na kilka tygodni-mruknęłam i w tym samym czasie samochód się zatrzymał.
Wyszłam zaraz za Justinem. Z wielkim uśmiechem na twarzy z powrotem objął mnie w talii i razem weszliśmy na ten cały czerwony dywan aby robili nam zdjęcia.
-Uśmiechnij się-szepnął mi do ucha. Posłuchałam Go i po chwili pozowaliśmy dziennikarzom. W pewnym momencie poczułam usta Biebsa na moim policzku. Natychmiast pośpieszył z wyjaśnieniami-W końcu jesteśmy parą.
-Okej-zeszliśmy z dywanu i udaliśmy się do sali gdzie zajęliśmy miejsca. Jakaś baba miała z nami przeprowadzić wywiad, a raczej z Justinem.
-Kim jest ta dziewczyna?-zapytała.
-To Selena-uśmiechnął się do mnie. Zrozumiałam, że najpierw wykorzystają wszystko dla rozgłosu a po kilku dniach czy tygodniach Justin powie „jesteśmy parą”.
Zaczęła się cała gala. Ktoś zaśpiewał piosenkę, następnie jakaś nominacja, nagroda i te sprawy. Poznałam Rihannę i Chrisa Browna. Super! A poza tym to nudy. Nie lubię takich imprez. Nadszedł czas na kategorie, w której jest nominowany Justin.
-A nagrodę w kategorii „najseksowniejszy chłopak świata” wygrywa Justin Bieber!-krzyknęła Selena Gomez. Dziwne, że mam tak samo na imię. Ale co tam. Przytuliłam Biebsa a on poszedł po nagrodę.
-Dziękuję wszystkim moim fanom, menagerowi. Usherowi i innym, którzy mi zawsze towarzyszą-powiedział po czym zwrócił swój wzrok na mnie-Ostatnio poznałem bardzo ciekawą osobę. Jest niezwykła i tajemnicza. Mam nadzieję, że między nami będzie coraz lepiej. Jeszcze raz dziękuję i przepraszam.
Po jego słowach miałam łzy w oczach. Chłopak wrócił do mnie wraz ze statuetką i bez słowa pociągnął mnie w stronę wyjścia. Zaprowadził mnie do jednej z łazienek, a ja nie sprzeciwiałam się. Na miejscu zamknął drzwi na klucz i przysunął mnie do ściany. Łapczywie wpił się w moje rozgrzane wargi.
-Sel-jęknął przenosząc pocałunki na szyję-Nie wiem co ty do mnie czujesz, ale ja jestem pewien, że Cię kocham. Nie chcę, aby nasza miłość przed kamerami była udawana, rozumiesz?
Z szeroko otwartymi oczami przyglądałam się chłopakowi mówiącemu te słowa. Na jego policzkach widziałam łzy. Co ja zrobiłam?!
-Justin, nie płacz-szepnęłam, wierzchem dłoni ścierając płynące łzy-Nie wiem dlaczego Cię tak potraktowałam. Przepraszam.
Wtuliłam się w jego ramiona i poczułam jak oplata mnie swoimi ramionami. Twarz schował w moje włosy i staliśmy tak jakieś dziesięć minut. W końcu ogarnęliśmy się trochę i wyszliśmy. Żadne z nas nie miało siły wracać na salę, więc Justin zadzwonił po Kenny'ego i wróciliśmy do domu.
W domu wzięłam prysznic i nałożyłam wygodniejsze ciuchy. Nie wiedziałam co zrobić w związku z Justinem. Jestem pewna, że coś do mnie czuje. Ale czy ja czuję to samo? W moim pokoju i na moim łóżku czekał wyżej wymieniony osobnik.. w samych bokserkach. Gdy mnie zobaczył, powoli do mnie podszedł i wpił się w moje usta. Zaśmiałam się i oddawałam pocałunki. Chłopak rzucił mnie na łóżko a po chwili siedział na mnie okrakiem. Ściągnął moją bluzkę, a ja przypomniałam sobie, że nie założyłam stanika. Justin przyglądał mi się przez chwilę, a gdy zauważył, że się rumienię, głośno się zaśmiał.
Po chwili nasz Bieberek się opanował i zabrał się za konkrety. Zdjął ze mnę resztę ciuchów a ja zręcznie pozbyłam się jego zajebistych bokserek. Po chwili Bieber lekko rozsunął moje uda i spojrzał mi w oczy.
-Mogę?-zapytał nieśmiało. Chciałam tego jak nigdy, więc lekko pokiwałam głową. Chłopak z powrotem całował całe moje ciało, a po chwili niespodziewanie we mnie wszedł, co skomentowałam jęknięciem. Rytmicznie poruszał biodrami całując mnie i pieszcząc biust a ja wbijałam paznokcie w jego plecy. Po kilku minutach opadł obok mnie na poduszki ciężko dysząc.
-Kocham Cię...
*no! zakończyłam tak jak chciałam. nie wiecie co i jak. nie macie pojęcia kto powiedział te magiczne słowa etc. więc next rozdział będzie od tego właśnie momentu a będzie chyba jutro. miłego czytania. : )
Na dworze nadal było strasznie. Słuchałam muzyki, a banda facetów nadal zajmowała salon. W pewnym momencie ktoś wszedł do mojego pokoju.
-Obiad-oznajmił ten „ktoś”, a był nim Scott.
Zbiegłam po schodach i usiadłam przy stole. Został już tylko Usher i Bieber. W ciszy zjedliśmy swoje porcje ohydnego spaghetti i rozeszliśmy się do innych pomieszczeń.
Postanowiłam wypróbować salę do tańca. Przebrałam się w krótkie spodenki dresowe i luźną koszulkę po czym weszłam na dość dużą salę. Włączyłam muzykę, rozgrzałam się i zatańczyłam moje własne układy. Kiedyś dniami i nocami uczyłam się kroków aż w końcu sama coś wymyśliłam.
Dwie godziny później wzięłam prysznic i rozłożyłam się na swoim łóżku. Usłyszałam.. śpiew? No dobra, może mi się przesłyszało. W każdym bądź razie nadal słyszałam śpiew. Grr, czyżby Bieberek? Tak, właśnie. Po chwili wszedł do mojego pokoju... nadal śpiewając jakąś zboczoną piosenkę.
-Och, Och, Och-zajęczał gwiazdorek siadając na moim łóżku-Mam na Ciebie ochotę.
-Słuchaj panie Bieber-mruknęłam chcąc to jak najszybciej skończyć-Tamten wieczór był jednorazowy, jasne? Przespałam się z Tobą tak samo jak z wieloma innymi facetami i już. I nie licz na coś jeszcze.
Uśmiech z twarzy „Justinka” zniknął. No co kurwa?! Dlaczego?!
-Ale wiesz-przygryzłam wargę-Zawsze możesz być kilku razowym kochankiem.
Przez jakiś czas było strasznie cicho. Scott już śpi?
-Myślałem, że to coś dla Ciebie znaczyło. Chyba się pomyliłem. Jesteś zwykłą... Nie, nie powiem tego.
Wstał i spojrzał na mnie. Jego śliczne, czekoladowe oczy wyglądały jak szklanki. Nie mogłam pojąć dlaczego. Zanim zdążyłam choć trochę poukładać myśli, Bieber wyszedł z pokoju. Zrobiło mi się Go szkoda. Ale dlaczego? Może darzę Go jakimś uczuciem? Nie, niemożliwe. Czemu to wszystko jest takie trudne? No dlaczego?!
Oczami Justina
Nie mogę uwierzyć, że Ona to powiedziała. Ta noc nic dla niej nie znaczyła? To co ja mam robić? Dobra, Bieber, spokój! Poczekaj do piątku, może wszystko się zmieni. Nie wiem. Ale jedno jest pewne. Będę walczył o Selenę!
Oczami Seleny
Nadszedł dzień rozdana tych całych nagród. Kupiłam na tą okazję sukienkę, ale wcześniej upewniłam się, że zaproszenie chłopaka jest nadal aktualne. Nałożyłam granatową sukienkę na cienkich ramiączkach sięgającą prawie do kolan. Na rękach miałam dużo kolorowych bransoletek. Moje nogi zdobiły srebrne szpilki. Na ramiona założyłam czarny sweterek i byłam gotowa. Zostało pięć minut do wyjazdu, więc zeszłam na dół.
-Może być?-zapytałam zebranych na dole.
-Mam śliczną córkę-zaśmiał się Scotter.
Przyjrzałam się Bieberowi. Rurki, koszulka i bluza. Wszystko czarne oprócz koszulki. Była biała tak samo jak jego buty.
-No dobra-Justin zbliżył się do mnie i objął mnie ramieniem w talii-Uśmiech na twarz i idziemy.
-Oczywiście-warknęłam i wsiadłam za nim do limuzyny.
-Selli, może byśmy się pogodzili?-zapytał-Od ostatniej rozmowy w ogóle się do mnie nie odzywasz.
-Dziwisz się?
-Okej, pogadamy o tym później. Ale postaraj się dobrze bawić. Będziemy pozować razem jak coś. Została jeszcze jedna sprawa-westchnął i zakłopotany spojrzał na Scotta-Twój ojciec chce, żebym powiedział dziennikarzom, że jesteś moją dziewczyną. No wiesz, udawalibyśmy parę przez jakiś czas.
-Zwariowaliście?-uniosłam jedną brew do góry. Pomysł głupi, ale zaciekawił mnie. Można by się tak zabawić kosztem Biebera. Chociaż, czy to na pewno byłoby udawane?
-No więc od dzisiaj jestem twoją dziewczyną na kilka tygodni-mruknęłam i w tym samym czasie samochód się zatrzymał.
Wyszłam zaraz za Justinem. Z wielkim uśmiechem na twarzy z powrotem objął mnie w talii i razem weszliśmy na ten cały czerwony dywan aby robili nam zdjęcia.
-Uśmiechnij się-szepnął mi do ucha. Posłuchałam Go i po chwili pozowaliśmy dziennikarzom. W pewnym momencie poczułam usta Biebsa na moim policzku. Natychmiast pośpieszył z wyjaśnieniami-W końcu jesteśmy parą.
-Okej-zeszliśmy z dywanu i udaliśmy się do sali gdzie zajęliśmy miejsca. Jakaś baba miała z nami przeprowadzić wywiad, a raczej z Justinem.
-Kim jest ta dziewczyna?-zapytała.
-To Selena-uśmiechnął się do mnie. Zrozumiałam, że najpierw wykorzystają wszystko dla rozgłosu a po kilku dniach czy tygodniach Justin powie „jesteśmy parą”.
Zaczęła się cała gala. Ktoś zaśpiewał piosenkę, następnie jakaś nominacja, nagroda i te sprawy. Poznałam Rihannę i Chrisa Browna. Super! A poza tym to nudy. Nie lubię takich imprez. Nadszedł czas na kategorie, w której jest nominowany Justin.
-A nagrodę w kategorii „najseksowniejszy chłopak świata” wygrywa Justin Bieber!-krzyknęła Selena Gomez. Dziwne, że mam tak samo na imię. Ale co tam. Przytuliłam Biebsa a on poszedł po nagrodę.
-Dziękuję wszystkim moim fanom, menagerowi. Usherowi i innym, którzy mi zawsze towarzyszą-powiedział po czym zwrócił swój wzrok na mnie-Ostatnio poznałem bardzo ciekawą osobę. Jest niezwykła i tajemnicza. Mam nadzieję, że między nami będzie coraz lepiej. Jeszcze raz dziękuję i przepraszam.
Po jego słowach miałam łzy w oczach. Chłopak wrócił do mnie wraz ze statuetką i bez słowa pociągnął mnie w stronę wyjścia. Zaprowadził mnie do jednej z łazienek, a ja nie sprzeciwiałam się. Na miejscu zamknął drzwi na klucz i przysunął mnie do ściany. Łapczywie wpił się w moje rozgrzane wargi.
-Sel-jęknął przenosząc pocałunki na szyję-Nie wiem co ty do mnie czujesz, ale ja jestem pewien, że Cię kocham. Nie chcę, aby nasza miłość przed kamerami była udawana, rozumiesz?
Z szeroko otwartymi oczami przyglądałam się chłopakowi mówiącemu te słowa. Na jego policzkach widziałam łzy. Co ja zrobiłam?!
-Justin, nie płacz-szepnęłam, wierzchem dłoni ścierając płynące łzy-Nie wiem dlaczego Cię tak potraktowałam. Przepraszam.
Wtuliłam się w jego ramiona i poczułam jak oplata mnie swoimi ramionami. Twarz schował w moje włosy i staliśmy tak jakieś dziesięć minut. W końcu ogarnęliśmy się trochę i wyszliśmy. Żadne z nas nie miało siły wracać na salę, więc Justin zadzwonił po Kenny'ego i wróciliśmy do domu.
W domu wzięłam prysznic i nałożyłam wygodniejsze ciuchy. Nie wiedziałam co zrobić w związku z Justinem. Jestem pewna, że coś do mnie czuje. Ale czy ja czuję to samo? W moim pokoju i na moim łóżku czekał wyżej wymieniony osobnik.. w samych bokserkach. Gdy mnie zobaczył, powoli do mnie podszedł i wpił się w moje usta. Zaśmiałam się i oddawałam pocałunki. Chłopak rzucił mnie na łóżko a po chwili siedział na mnie okrakiem. Ściągnął moją bluzkę, a ja przypomniałam sobie, że nie założyłam stanika. Justin przyglądał mi się przez chwilę, a gdy zauważył, że się rumienię, głośno się zaśmiał.
Po chwili nasz Bieberek się opanował i zabrał się za konkrety. Zdjął ze mnę resztę ciuchów a ja zręcznie pozbyłam się jego zajebistych bokserek. Po chwili Bieber lekko rozsunął moje uda i spojrzał mi w oczy.
-Mogę?-zapytał nieśmiało. Chciałam tego jak nigdy, więc lekko pokiwałam głową. Chłopak z powrotem całował całe moje ciało, a po chwili niespodziewanie we mnie wszedł, co skomentowałam jęknięciem. Rytmicznie poruszał biodrami całując mnie i pieszcząc biust a ja wbijałam paznokcie w jego plecy. Po kilku minutach opadł obok mnie na poduszki ciężko dysząc.
-Kocham Cię...
*no! zakończyłam tak jak chciałam. nie wiecie co i jak. nie macie pojęcia kto powiedział te magiczne słowa etc. więc next rozdział będzie od tego właśnie momentu a będzie chyba jutro. miłego czytania. : )
Hej. Dzisiaj pierwszy wpis ;D
Ostatni dzień szkoły i mamy ferie :D W szkole nie byłam mama pozwoliła mi zostać w domu ;D Nudy były straszne -.- Ale znalazłam sb zajęcie. Muza i zabrałam się za sprzątanie domu, jutro będe miała spokój i więcej czasu spędzę na łyżwach :D.
Jako, że to pierwszy wpis dodam muze mojego przyjaciela ;D
http://www.youtube.com/watch?v=SXRzezhcgy8
Ostatni dzień szkoły i mamy ferie :D W szkole nie byłam mama pozwoliła mi zostać w domu ;D Nudy były straszne -.- Ale znalazłam sb zajęcie. Muza i zabrałam się za sprzątanie domu, jutro będe miała spokój i więcej czasu spędzę na łyżwach :D.
Jako, że to pierwszy wpis dodam muze mojego przyjaciela ;D
http://www.youtube.com/watch?v=SXRzezhcgy8
Rozdział II " Pierwsze chwile w LA "
Kiedy wzięłam swoją walizkę zaczęłam się rozglądać za ciocią. Umówiłyśmy się, że ciocia Wanda będzie miała kartkę z napisem „ WITAMY W LOS ANGELES VANIELLE”. Błądziłam wzrokiem po wszystkich osobach. Każdy miał inną kartkę. Niektóre były kolorowe, niektóre białe. Kiedy wypatrzyłam napis „ WITAMY „ przeczytałam dalej i uśmiechnęłam się szeroko.
-Ciocia! – Krzyknęłam rzucając walizki i pobiegłam tuląc się do niej.
-Cześć kochanie. – Ciocia pocałowała mnie w czoło po czym sięgnęła po jedną z moich walizek i ruszyłyśmy do samochodu wujka.
Samochód? Tego samochodem się nie dało nazwać. To było cudo wszech czasów. Takiego auta na żywe oczy nigdy nie widziałam. Nie znałam marki tego samochodu, ogółem nie znałam się na samochodach.
Nie mogłam wykrztusić ani słowa, ale uważałam, że zachowywanie się normalnie będzie najlepszym wyjściem. Wsiadłam do auta zupełnie na luzie delektując się zapachem w środku.
-Cześć wujku. – Przybiłam mu żółwika wsiadając na tylne siedzenie.
-Cześć mała. – Wyszczerzył swoje równe zęby w przyjacielskim uśmiechu.
Lubiłam wujka Zbyszka. Był wyluzowany i z tego co pamiętam nigdy nie widziałam na jego twarzy najmniejszego grymasu.
-Oscar, Benjamin i Paris czekają na ciebie. – Powiedziała ciocia.
-Świetnie. – Uśmiechnęłam się, założyłam słuchawki i włączyłam muzykę.
Kiedy zatrzymaliśmy się obok domu otworzyłam szeroko oczy i zsunęłam słuchawki na szyję.
-O matko. – Powiedziałam przełykając głośno ślinę. – Jak tu pięknie. – Rozejrzałam się po okolicy.
Parę ludzi przejechało na rowerze patrząc na mnie z dziwnymi minami.
-Spokojnie. Przyzwyczaisz się. – Uśmiechnęła się ciocia.
-Do tych ludzi? – Wskazałam brodą na parę osób skręcających za zakrętem.
-Widzę przyzwyczajona do Polski. – Zaśmiała się kręcąc głową.
Wujek wziął walizki, po które zaraz przyszedł lokaj.
Otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-To jest Oliver. Nasz lokaj. Kiedy chcesz możesz go zawołać. – Uśmiechnęła się ciocia patrząc na Olivera.
Mężczyzna ukłonił się i wskazał na wejście.
-Eh, nie trzeba. – Kiwnęłam ręką aby się nie kłaniał. – Jestem Vanille. – Wyciągnęłam rękę aby go przywitać.
-Miło mi panienkę poznać. – Uścisnął moją rękę i nachylił się aby ją pocałować.
-Mnie również miło pana poznać. – Drygnęłam.
-Proszę mi mówić po imieniu. – Uśmiechnął się.
-Dobrze Oliverze. – Wyszczerzyłam swoje zęby. – W takim razie oczekuję tego samego od ciebie.
Mężczyzna uniósł brwi i wziął moje walizki.
Kiedy powoli weszłam na pierwszy stopień do willi wzięłam głęboki wdech.
-Pięknie tu. - Wycedziłam zaciągając się kolejną dawką powietrza.
-Cześć siostra. – Z domu wyszedł Oscar, uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie targając mi włosy.
-Cześć brat. – Przewróciłam oczami poprawiając sobie włosy i spojrzałam na niego. – Wyrosłeś. – Uśmiechnęłam się szeroko uderzając go pięścią w brzuch.
Oscar ma dziewiętnaście lat. Po jego wyglądzie było widać, że jest dobrze zbudowany. Jest wysoki i przystojny. Ma brązowe włosy, jak każdy w tej rodzinie. Pomijając Paris.
-Idę pobiegać. – Uśmiechnął się do cioci i nastawił coś w zegarku.
___________________________
Ehm. . weny nie ma. -.- a to dlatego, że moja przyjaciółka Wiktoria wylądowała w szpitalu. : C
przez ten tydzień nie będę miała czasu praktycznie na nic. codziennie rehabilitacja, przy okazji odwiedzanie Wiki, odrabianie lekcji, uczenie się ( bo mamy 4 sprawdziany w tyg. ). będę wykończona - __ -
miejmy nadzieję, że kolejny rozdział się spodoba. wiem, że jeszcze nie ma tu sławnych osobistości, ale niedługo się pojawią, postaram się o to ^.^
no i dziękuję za pierwsze komentarze i pierwszych obserwujących < 3
pozdrawiam : youdaone : *****
Kiedy wzięłam swoją walizkę zaczęłam się rozglądać za ciocią. Umówiłyśmy się, że ciocia Wanda będzie miała kartkę z napisem „ WITAMY W LOS ANGELES VANIELLE”. Błądziłam wzrokiem po wszystkich osobach. Każdy miał inną kartkę. Niektóre były kolorowe, niektóre białe. Kiedy wypatrzyłam napis „ WITAMY „ przeczytałam dalej i uśmiechnęłam się szeroko.
-Ciocia! – Krzyknęłam rzucając walizki i pobiegłam tuląc się do niej.
-Cześć kochanie. – Ciocia pocałowała mnie w czoło po czym sięgnęła po jedną z moich walizek i ruszyłyśmy do samochodu wujka.
Samochód? Tego samochodem się nie dało nazwać. To było cudo wszech czasów. Takiego auta na żywe oczy nigdy nie widziałam. Nie znałam marki tego samochodu, ogółem nie znałam się na samochodach.
Nie mogłam wykrztusić ani słowa, ale uważałam, że zachowywanie się normalnie będzie najlepszym wyjściem. Wsiadłam do auta zupełnie na luzie delektując się zapachem w środku.
-Cześć wujku. – Przybiłam mu żółwika wsiadając na tylne siedzenie.
-Cześć mała. – Wyszczerzył swoje równe zęby w przyjacielskim uśmiechu.
Lubiłam wujka Zbyszka. Był wyluzowany i z tego co pamiętam nigdy nie widziałam na jego twarzy najmniejszego grymasu.
-Oscar, Benjamin i Paris czekają na ciebie. – Powiedziała ciocia.
-Świetnie. – Uśmiechnęłam się, założyłam słuchawki i włączyłam muzykę.
Kiedy zatrzymaliśmy się obok domu otworzyłam szeroko oczy i zsunęłam słuchawki na szyję.
-O matko. – Powiedziałam przełykając głośno ślinę. – Jak tu pięknie. – Rozejrzałam się po okolicy.
Parę ludzi przejechało na rowerze patrząc na mnie z dziwnymi minami.
-Spokojnie. Przyzwyczaisz się. – Uśmiechnęła się ciocia.
-Do tych ludzi? – Wskazałam brodą na parę osób skręcających za zakrętem.
-Widzę przyzwyczajona do Polski. – Zaśmiała się kręcąc głową.
Wujek wziął walizki, po które zaraz przyszedł lokaj.
Otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-To jest Oliver. Nasz lokaj. Kiedy chcesz możesz go zawołać. – Uśmiechnęła się ciocia patrząc na Olivera.
Mężczyzna ukłonił się i wskazał na wejście.
-Eh, nie trzeba. – Kiwnęłam ręką aby się nie kłaniał. – Jestem Vanille. – Wyciągnęłam rękę aby go przywitać.
-Miło mi panienkę poznać. – Uścisnął moją rękę i nachylił się aby ją pocałować.
-Mnie również miło pana poznać. – Drygnęłam.
-Proszę mi mówić po imieniu. – Uśmiechnął się.
-Dobrze Oliverze. – Wyszczerzyłam swoje zęby. – W takim razie oczekuję tego samego od ciebie.
Mężczyzna uniósł brwi i wziął moje walizki.
Kiedy powoli weszłam na pierwszy stopień do willi wzięłam głęboki wdech.
-Pięknie tu. - Wycedziłam zaciągając się kolejną dawką powietrza.
-Cześć siostra. – Z domu wyszedł Oscar, uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie targając mi włosy.
-Cześć brat. – Przewróciłam oczami poprawiając sobie włosy i spojrzałam na niego. – Wyrosłeś. – Uśmiechnęłam się szeroko uderzając go pięścią w brzuch.
Oscar ma dziewiętnaście lat. Po jego wyglądzie było widać, że jest dobrze zbudowany. Jest wysoki i przystojny. Ma brązowe włosy, jak każdy w tej rodzinie. Pomijając Paris.
-Idę pobiegać. – Uśmiechnął się do cioci i nastawił coś w zegarku.
___________________________
Ehm. . weny nie ma. -.- a to dlatego, że moja przyjaciółka Wiktoria wylądowała w szpitalu. : C
przez ten tydzień nie będę miała czasu praktycznie na nic. codziennie rehabilitacja, przy okazji odwiedzanie Wiki, odrabianie lekcji, uczenie się ( bo mamy 4 sprawdziany w tyg. ). będę wykończona - __ -
miejmy nadzieję, że kolejny rozdział się spodoba. wiem, że jeszcze nie ma tu sławnych osobistości, ale niedługo się pojawią, postaram się o to ^.^
no i dziękuję za pierwsze komentarze i pierwszych obserwujących < 3
pozdrawiam : youdaone : *****
Kilka dni temu pokazywałam mój blog mojej kuzynce i czytałam wszystkie moje stare posty ;p Znalazłam tyle ortografów że szok ! No ale cóż dawno to było i jakoś nie zwracałam na to uwagi xd Nie szukajcie już tych błędów bo pousuwałam ;)
Moja nazwa wzięła swój początek na stronie www.fashionstyle.pl ponieważ właśnie tam zobaczyłam reklamę tej strony ;p Kita to moja ksywka, stara już nikt tak do mnie nie mówi ;/ A samo kita powstała od tego że mój znak zodiaku to lew a jak każdy wie lew też ma kite ;D
Całuję was serdecznie ;*
Całuję was serdecznie ;*
Rozdział 2.
Dziewczyna .
Oblecieli nas dziennikarze ... Czułam sie dziwnie . Pierwszy raz miałam taką sytuacje. W oddali zobaczyliśmy oboje Kenny'ego . Justin zaczął krzyczeć,żeby pomógł . Ochroniarz Justina podbiegł . Wziął go i zaczął ochraniać . Niestety ja zostałam sama, więc zaczęłam iść dalej w swoim kierunku. Zostałam sama ! ;c Po chwili dogonili mnie paparazzi . Byłam wystraszona ;c Zaczęli pytać co mnie łączy z Justinem.? Co sie stało ?. Czemu sie śmiałam ?. Milczałam .
Justin
Nie powinienem jej zostawiać samej . Nawet nie wiem jak ma na imie .
-Kenny pomóż jej! { krzyknąłem } Nie możesz jej tak samej zostawić . Zobacz jak ją oblecieli !
Kenny pobiegł jej pomóc , poszedłem za nim. Kenny odsunął reporterów od niej . Chwyciłem ją za ręke . I przyciągnąłem do siebie .
-Nie bój sie nic Ci nie grozi .
-Dziękuje { trzęsła sie}
Przytuliłem ją do siebie .
Dziewczyna :
Przytulił i mnie ocalił . Czułam jak cały drży . Był bardzo ciepły i tak ładnie pachniał . Przeszedł mnie dreszcz! Gdy już odeszli paparazzi , odprowadził mnie do domu . Szliśmy w ciszy . Nigdy nie byłam w takiej sytuacji . Żeby jaka kolwiek sławna osoba mnie odprowadziła. On nie był taki zwykły.
Doszliśmy do mojego domu.
-Dziękuje bardzo za ratunek . {uścisnęłam jego dłoń}
-Nie ma za co . Tylko czekaj . Jak sie nazywasz? Wciąż nie wiem!
-Natalia.
Justin
Weszła do domu . Poczułem jak wypowiedziała swoje imie ,coś dziwnego , gęsią skóre! Zazwyczaj tak nie mam . Obróciłem sie a tam Kenny ze złą miną .
-Młody to nie było mądre!
-Daj spokój ,było minęło . {wytknąłem język} {poklepałem go po ramieniu } . Jestem duży.
{obrócił oczami }
Pojechaliśmy do hotelu . A później na próbe . Później postanowiłem...
Dziewczyna :
Weszłam do domu. Nikogo nie zastałam. Byłam sama. I kartka na stole " W szafce masz zupki chińskie , jak będziesz głodna zjedz . Rodzice : ) " . Zjadłam więc zupke .Przebrałam sie w stare dresy i koszulke krótką . Odrobiłam lekcje. Obejrzałam film. Poszłam do siebie pouczyć sie. Otworzyłam książkę od historii i usłyszałam dzwonek do drzwi . Pomyślałam ,że może w końcu rodzice. Zeszłam otworzyłam drzwi a tam ...
Justin:
Pojechałem do Natalii . Zapukałem . Otworzyła mi jakby zaspana. W dresach i koszuleczce . Chyba sie zawstydziła troche . Powiedziała :
-Wejdź {zachwianym głosem }
I uciekła na góre . Zeszła przebrana.
- Przepraszam ,że przyszedłem tak bez zapowiedzi. Chciałem Cie zobaczyć. :)
-Ooo kochany jesteś .
Dziewczyna.
Przyszedł do mnie sam Justin Bieber! Musiałam sie jakoś ogarnąć pobiegłam sie przebrać . ;p
Zaczęliśmy gadać :)
Po chwili Justin zarzucił :
- Masz ochote na ciastko ?
- Pewnie . { uśmiech }
- To chodźmy .
Justin .
Ten jej uśmiech mnie powalał. Był taki wesolutki! I niewinny zarazem . Wyciągnąłem ją z domu ,żeby nie siedziała sama . Oczywiście oboje okulary i czapki. Żeby nikt mnie nie poznał . Doszliśmy do cukierni .
Powiedziałem ,żeby wybrała co chce . A Ona tylko ciasteczko z czekoladą i kakao :D Wziąłem to samo :) Zapłaciłem . Upierała sie ,że sama za siebie zapłaci. Ale nie pozwoliłem jej na to. Poszliśmy z cukierni na spacer . Poszliśmy na jakiś plac zabaw . Dałem jej swój numer telefonu a Ona mi swój . Nie powinienem ale jednak. Miała coś w sobie .
Dziewczyna :
Był taki uroczy i kochany . Zapłacił za mnie , chociaż sama chciałam. Wymieniliśmy sie numerami . Chyba nie powinniśmy ,ale cóż ;p
Pobawiliśmy sie chwile na placu . Spojrzałam na zegarek : Było po 24.00 . Wystraszyłam sie
-Musze już iść . Pa.
-Czekaj odprowadze Cie .
-Pójde sama : ) Dzięki .
Wróciłam do domu ...
Dziewczyna .
Oblecieli nas dziennikarze ... Czułam sie dziwnie . Pierwszy raz miałam taką sytuacje. W oddali zobaczyliśmy oboje Kenny'ego . Justin zaczął krzyczeć,żeby pomógł . Ochroniarz Justina podbiegł . Wziął go i zaczął ochraniać . Niestety ja zostałam sama, więc zaczęłam iść dalej w swoim kierunku. Zostałam sama ! ;c Po chwili dogonili mnie paparazzi . Byłam wystraszona ;c Zaczęli pytać co mnie łączy z Justinem.? Co sie stało ?. Czemu sie śmiałam ?. Milczałam .
Justin
Nie powinienem jej zostawiać samej . Nawet nie wiem jak ma na imie .
-Kenny pomóż jej! { krzyknąłem } Nie możesz jej tak samej zostawić . Zobacz jak ją oblecieli !
Kenny pobiegł jej pomóc , poszedłem za nim. Kenny odsunął reporterów od niej . Chwyciłem ją za ręke . I przyciągnąłem do siebie .
-Nie bój sie nic Ci nie grozi .
-Dziękuje { trzęsła sie}
Przytuliłem ją do siebie .
Dziewczyna :
Przytulił i mnie ocalił . Czułam jak cały drży . Był bardzo ciepły i tak ładnie pachniał . Przeszedł mnie dreszcz! Gdy już odeszli paparazzi , odprowadził mnie do domu . Szliśmy w ciszy . Nigdy nie byłam w takiej sytuacji . Żeby jaka kolwiek sławna osoba mnie odprowadziła. On nie był taki zwykły.
Doszliśmy do mojego domu.
-Dziękuje bardzo za ratunek . {uścisnęłam jego dłoń}
-Nie ma za co . Tylko czekaj . Jak sie nazywasz? Wciąż nie wiem!
-Natalia.
Justin
Weszła do domu . Poczułem jak wypowiedziała swoje imie ,coś dziwnego , gęsią skóre! Zazwyczaj tak nie mam . Obróciłem sie a tam Kenny ze złą miną .
-Młody to nie było mądre!
-Daj spokój ,było minęło . {wytknąłem język} {poklepałem go po ramieniu } . Jestem duży.
{obrócił oczami }
Pojechaliśmy do hotelu . A później na próbe . Później postanowiłem...
Dziewczyna :
Weszłam do domu. Nikogo nie zastałam. Byłam sama. I kartka na stole " W szafce masz zupki chińskie , jak będziesz głodna zjedz . Rodzice : ) " . Zjadłam więc zupke .Przebrałam sie w stare dresy i koszulke krótką . Odrobiłam lekcje. Obejrzałam film. Poszłam do siebie pouczyć sie. Otworzyłam książkę od historii i usłyszałam dzwonek do drzwi . Pomyślałam ,że może w końcu rodzice. Zeszłam otworzyłam drzwi a tam ...
Justin:
Pojechałem do Natalii . Zapukałem . Otworzyła mi jakby zaspana. W dresach i koszuleczce . Chyba sie zawstydziła troche . Powiedziała :
-Wejdź {zachwianym głosem }
I uciekła na góre . Zeszła przebrana.
- Przepraszam ,że przyszedłem tak bez zapowiedzi. Chciałem Cie zobaczyć. :)
-Ooo kochany jesteś .
Dziewczyna.
Przyszedł do mnie sam Justin Bieber! Musiałam sie jakoś ogarnąć pobiegłam sie przebrać . ;p
Zaczęliśmy gadać :)
Po chwili Justin zarzucił :
- Masz ochote na ciastko ?
- Pewnie . { uśmiech }
- To chodźmy .
Justin .
Ten jej uśmiech mnie powalał. Był taki wesolutki! I niewinny zarazem . Wyciągnąłem ją z domu ,żeby nie siedziała sama . Oczywiście oboje okulary i czapki. Żeby nikt mnie nie poznał . Doszliśmy do cukierni .
Powiedziałem ,żeby wybrała co chce . A Ona tylko ciasteczko z czekoladą i kakao :D Wziąłem to samo :) Zapłaciłem . Upierała sie ,że sama za siebie zapłaci. Ale nie pozwoliłem jej na to. Poszliśmy z cukierni na spacer . Poszliśmy na jakiś plac zabaw . Dałem jej swój numer telefonu a Ona mi swój . Nie powinienem ale jednak. Miała coś w sobie .
Dziewczyna :
Był taki uroczy i kochany . Zapłacił za mnie , chociaż sama chciałam. Wymieniliśmy sie numerami . Chyba nie powinniśmy ,ale cóż ;p
Pobawiliśmy sie chwile na placu . Spojrzałam na zegarek : Było po 24.00 . Wystraszyłam sie
-Musze już iść . Pa.
-Czekaj odprowadze Cie .
-Pójde sama : ) Dzięki .
Wróciłam do domu ...
Siedzieć beztrosko na rozgrzanym asfalcie ze słuchawkami w uszach. jedząc tabliczkę czekolady, cieszyć się życiem nie myśląc o czyhających problemach.
Nawet jak przyjaciółka zarzuci strasznego suchara to i tak się ryjesz xd
Nawet jak przyjaciółka zarzuci strasznego suchara to i tak się ryjesz xd
Kiedy wreszcie zima pójdzie,
Opuści nas zimowy czas,
Zaczną się wakacje,
Przyjdzie dla nas letni czas,
Ref:
Opuścimy Bałwinę,
Którą ulepiliśmy,
Ale za rok, ale za rok,
Znów ją ulepimy.
Wracają do nas wspomnienia,
Lepsze niż rok temu,
Będą jeszcze lepsze,
Ale za pół wieku.
Ref.
Opuścimy Bałwinę...
Opuści nas zimowy czas,
Zaczną się wakacje,
Przyjdzie dla nas letni czas,
Ref:
Opuścimy Bałwinę,
Którą ulepiliśmy,
Ale za rok, ale za rok,
Znów ją ulepimy.
Wracają do nas wspomnienia,
Lepsze niż rok temu,
Będą jeszcze lepsze,
Ale za pół wieku.
Ref.
Opuścimy Bałwinę...





