Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Jestem kompletnie wykończona. Może to przez pogodę, może to sam fakt istnienia 1 września, a może to perspektywa wstawania na 7:10 do szkoły od poniedziałku do czwartku? Nie wiem. Najchętniej zostawiłabym to wszystko, rzuciła w cztery diabły, lecz jest jeden problem... czy jest coś w czym mogę się podać już teraz? Przecież dopiero dziś był początek roku szkolnego, prawdziwa nauka jeszcze się nie zaczęła. no właśnie - jeszcze. Lecz, czy mam jakieś priorytety na ten rok? Nie bardzo. Może "przejście do kolejnej klasy"? Nie, moje chore ambicje sięgają wyżej. Tylko co jest tym "wyżej"? Nie wiem.
Czuję się źle. Powinnam się czym zająć, lecz nie potrafię wykrzesać z siebie ani odrobiny siły, czy optymizmu. Jest mi z tym cholernie niewygodnie, lecz bardziej frustruje mnie fakt, że nie wiem, jak temu zaradzić. Po za tym Włóczykij dziś płakała. Nie wiem dlaczego. Może przez dyrektora, a może przez ten list, może coś stało się w jej rodzinie? Nie wiem. Zapewne nie powie teraz nic żeby nas nie martwić, szkoda tylko że przez to bardziej się martwię, zapewne tak samo Em. Nienawidzę czuć się bezsilna, lecz muszę uszanować jej wybór. Przecież nie wyciągnę z niej tego siłą - to by mijało się z celem.
Pomimo przykrych dzisiejszych przeżyć cieszę się, że je dziś zobaczyłam. Spotkałam też innych znajomych. Mimo wszystko początek roku szkolnego nie jest taki zły - to trzeba stwierdzić. Idąc do pierwszej klasy podstawówki podejmujemy obowiązkową walkę, która trwa dalej, dopóki nie skończy się szkoły. Szkoła powinna przygotować na życia w "dorosłym świecie", lecz czy spełnia te warunki, każdy ma inne zadanie. Po za tym, czy życie nie jest walką? Czy nie dorastamy walcząc o swoje oceny, przywileje, prawa, znajomości? Czy nie musimy piąć się w górę, niczym jakaś mała roślinka, jeśli chcemy być kimś, kogo nie będą wstydziły się nasze dzieci lub abyśmy żyli tak,
aby na łoży śmierci moglibyśmy powiedzieć: "Byłem tym, kim chciałem być. Nie żałuję niczego."? Czy nasze życie nie powinno tak wyglądać?
01.09.2010 o godz. 17:11
kurde, pomocy. nie daje sb rady z tymi bachorami. jedno jebbeło głową o półkę i ma śiniaka, drugie wylało mleko. nie ogarniam.
eh.;/ a co drugiego powodu smutku to pogada nas nie oszczedza. ani wyjść na dwór ani nic.
pozostało mi tylko oglądanie 'dlaczego ja' z kubkiem mrożonej kawy z biedronki. no ale cóż. okej juz nie bd narzekać.

pisałam dziś dwie godziny z nikolą chyba, opowiadała o kontakatach z adamem, polepszyły się. baśki z przemkiem też. troszki doradziłam im i się chyba opłacało. ;) teraz są szczęśliwe.
a tak w ramach objaśnienia to :
- nikola ( przyjaciółka poznana przez net)
- baśka koleżanka z równeległej kl, doś fajna. mamay razem wf.;)

a takie pytanko jeszcze : ma któraś z was może konto na moblo.pl ?
01.09.2010 o godz. 17:09

Cześć!
Nazywam się Alice McGee's. Mam 13lat. Chce aby ten blog był dla mnie... Czymś w rodzaju pamiętnika. Zawsze interesowała mnie fantastyka. To pewnego rodzaju hobby. Dlatego ten blog nie będzie o mnie samej, a o moim drugim ja- dziewczyny imieniem Hexii, która jest co prawda ode mnie starsza o 3 lata(ma 16 lat) lecz żyje we mnie. Hexii daje mi odpocząć od codzienności. Szarego, zwykłego dnia takiego jak np. dzisiejszy. Hexii ma niezwykłe umiejętności, jest też dziewczyną o kilku mocach, ale nie wykorzystuje ich na codzień.Jest osobą, której często dopisuje dobry humor. To jak narazie...chyba wszystko, co chciałam na tą chwilę powiedzieć. Chciałam jeszcze dodać, że za chwilę dodam opis Hexii.
01.09.2010 o godz. 16:56
Hej Ka! MASAKRA z 5d mamy dużoooooo lekcji
Oto podział godzin

PONIEDZIAŁEK
1 Technika
2 Przyroda
3 WF
4 J. Angielski
5 J. Polski
6 WF
7 WDŻ


WTOREK

1 J. Pol
2 Historia :(
3 Plastyka
4 Matma :(
5 WF
6 Religia

ŚRODA

1 Matma
2 J. Polski
3 WF
4 Religia
5 J. Ang
6 Godzina wychowawcza

CZWARTEK

1 J. Pol
2 J. pol
3 WF
4 Informatyka
5 Matma
6 Przyroda

PIĄTEK

1 Matma
2 J. Polsko
3 Histeria ( Historia) xDe
4 J. Ang
5 Muza


Głupio co nie... tygodniowo mam 30 LEKCJI
Jutro mam taki sobie dzień nie lubie i to BARDZO Historii, znaczy bym lubiał jak by twn mój nauczyciel z Histerii był normalny, Np na Lekcji moja koleżanka napisała cukier przez ó i do niej ty SIEROTO JEDNA jak napisałaś Cukier ...

Dobra nie będę mówił tego..!
Dobra tyle...

Aha jeszcze nie...

Przez Rok szkolny nie będę odwiedzał bloblo dużo razy raz na tydzień lub więcej tygodniowo wiecie czego bo jak wam mówiłem że muszę się zabrać do roboty z nauką!

Dobra tyle mam jeszcze dużo roboty dzisiaj idę coś poczytać z książek i zostawię Siebie dostępnego na bloblo... Papa

Do widzenia wam :)

01.09.2010 o godz. 16:39
Hehe, wracam do domu dopiero piatek. Przede mná 20-godzinna podroz...
Te dwa tygodnie w Anglii przeminely dosc szybko... niby jestem dobra z angielskiego, ale tutaj mowia tak szybko i z tym swoim typowym londynskim akcentem, ze mialam czasem problem ze zrozumieniem, o co im chodzi. Ale ogolnie sie dogadywalam. Cholera, tu nie mam na klawiaturze polskich znakow, eh...
Chyba jednak najbardziej stesknilam sie za psem;] Niby tylko dwa tygodnie, ale czasem mam wrazenie, ze to AZ dwa tygodnie... coz, przynajmniej mam dluzsze wakacje:)

01.09.2010 o godz. 16:34

Mała domóweczka na środową nudę.

01.09.2010 o godz. 16:22
W strugach zimnego deszczu, wstrząsna dreszczami, tylko w ciemnej spódniczce i rajstopkach (wyżej miałam kurtkę, to było mi ciepło) stanęłam przed moją nową szkołą. Spokojny, prawie elegancki budynek. Gdyby nie jadowicie niebieskie okiennice, zupełnie przeciętny.
Kolejne dwie i pół godziny spędziłam na sali gimnastycznej- ogromnej i supernowoczesnej.
Po pierwszej godzinie, gdy żołądek buntował mi się jeszcze lekko, wyszedł na środek jakiś gość. Mnóstwo osób przemawiało, nie wiem, kto to był.
-Widzę, że młodzież jest lekko zmęczona- zaczął mówić- przydałaby wam się przerwa.
Zamilkł, bo i tak nie przekrzyczałby oklasków i wiwatów ze strony umęczonych uczniów.
-Niestety, ja wam tej przerwy nie dam- kontynuował zupełnie spokojnie- a zamiast tego powiem kilka słów. Nasza dzielnica ma najnowocześniejszy sprzęt w całym mieście. Ostatnio ilość dzieci w wieku przedszkolnym zwiększyła się o...
Dalej totalnie się wyłączyłam. Niby słuchałam, ale po zakończeniu jego mowy nic nie pamiętałam. Tak było przez dwie i pół godziny.
Plus godzinka w klasie. Przez którą n i c nie zrobiliśmy i n i c nie wiemy. Wychowawczyni ludzka, jak na moje oko, ludzie chyba też. Życzcie mi powodzenia.
01.09.2010 o godz. 16:21

Była 7 rano,zerwałem się na równe nogi po czym odbiłem się kilka razy od sufitu i podłogi,ubrałem koszule i zawiązałem buta ,idąc schodami błądziłem myślami gdzieś nad chmurami,do miejsca w którym miałem się spotkać z tajnym agentem doszedłem w 3 minuty idąc na skróty trochę brudząc przy tym buty. Wyprostowałem kręgosłup przy kiosku i robiłem wrażenie niemrawego legwana czekającego na autobus,wtopiłem się w tłum jak osa w ulu,czekałem i obserwowałem,nagle zza zakrętu wyłoniła się agentka 06,przeszła chodnikiem kręcąc dupką i obrzucając mnie spojrzeniem " mrrrr" aż zdrętwiały mi palce u stopy i aby nie zrobić z siebie idioty ruszyłem w ślad za nią.. zadzwoniłem idąc i podałem tajne hasło,czekała na mnie przy szpitalu na schodach wyłożona jak lwica na perskim dywanie,wyglądała uroczo.Zrobiłem 1 krok " cześć,to ja agent 013 ,idziemy na akcje ?" kiwnęła głową i ruszyłem w ślad za nią po schodach podziwiając rytmiczny taniec jej pośladków. Gdy dotarliśmy na miejsce kolejka oczekujących była długa ,na pozór zwykli obywatele ale mój zmysł agenta od razu zwietrzył 3 agentów z wrogiego obozu,06 weszła do sali gdzie miała zostać zbadana jej krew,wszystko szło zgodnie z planem, pomyślałem hmmm czy ona faktycznie jest 5 elementem ? ..wyszła trochę osłabiona ale z uśmiechem,ruszyliśmy schodami w dół ,bosko tupała nogami ,po drodze podłożyłem 4 kostki trotylu by pozbyć się wrogów. Wyszliśmy z ośrodka i usiedliśmy na ławce ,pachniała i mówiła do mnie ,spędziliśmy miło trochę czasu plując pestkami w myszołowy po czym rozstaliśmy się pod topolami,pocałowała mnie w policzek i ruszyła w swoją stronę,uśmiechłem się w duchu i wtopiłem w tłum idąc swoją ścieżką.
01.09.2010 o godz. 16:13
01.09.2010 o godz. 16:03
I z powrotem w szkole... chciałabym napisać coś mądrego, ale...

Kurwa mam historię po niemiecku! Chyba ich pojebało, tego nie było w umowie! Gegra, fiza i matma- to wszystko. Skąd oni historię wytrzasnęli? Kurwa i zdaje się, że jeszcze zmienią nam nauczyciela! Czy historia nie jest już sama w sobie dość trudna?! Myślałam, że padnę jak to usłyszałam, ja chcę negocjować, proszę dopuścić mnie do głosu!!! Ych!

Szczerze mówiąc nie zdąrzyłam nawet rozejrzeć się po klasie. Nie mam pojęcia czy ludzie się zmienili... Całe rozpoczęcie włącznie ze 'spotkaniem w klasie' trwało niecałe 40 min. Zawierało, wprowadzenie pocztu, powitanie, przemówienie dyrektora i nawet część 'artystyczną'. Prawdę powiedziawszy spierałabym się nieco z tą nazwą, biorąc pod uwagę marność przygotowania i wykonania (przedewszystkim) ale... Moja szkoła dba wyłącznie o perfekcyjne przygotowanie do testów, nic poza tym. Tam nie rozwiniesz się w kierunku artystycznym, sportowym czy jakimkolwiek innym- nie! Tam nie liczy się nawet średnia, zaniżą ci ile wlezie, a dlaczego? Bo do mojej szkoły chodzą same kujony (nie żebym była wyjątkiem) i jesli ktoś tylko dostanie ocenę niższą niż 4, chwyta za książkę i ryje ile wlezie, by następnym razem zabłysnąć wiedzą. To jest ich sposób na przygotowanie do testów... bolesny, stresujący, ale- SKUTECZNY...!

Tak to już z nami jest... Dlatego właśnie nienawidzę mojej szkoły i odmawiam(!) dwujęzycznej historii (KTÓREJ NIE BYŁO W PLANACH!!!) i wg uważam, że jest DO-DU-PY! Yyyy
01.09.2010 o godz. 15:46
minął całkiem niczego sobie. Cały dzień siedziałam za biurkiem i pomagałam mojej opiekunce praktyk w wypełnianiu wniosków - ciągle przychodzili ludzie po zasiłki i tak dalej. W tygodniu wybieramy się w teren na wywiady środowiskowe - mam nadzieję, że się nieco rozerwę. Dziś pierwszy dzień, więc wypuściła mnie wcześniej ^^

Mała wada - będę pracować od siódmej do piętnastej, czyli będę musiała wstać po piątej rano, żeby dojechać rowerem na czas. I pieprzę pocieszenia, że wzmocnię kondycję - dziś w dwie strony miałam pod wiatr i w drugą padał deszcz. Myślałam, że rzucę rower do rowu i położę się na środku ulicy, żeby coś mnie łaskawie rozjechało.

Jeszcze lepiej - łapię za damkę, bo to jedyny działający rower, a matka na mnie z krzykiem, żebym sie nie tykała jej roweru, bo to jej rower. I jeżdżę zósemkowanym gratem, jeszcze kradzionym. Kurwa mać, po prostu kurwa mać. A specjalnie nie poszłam do wąbrzeźna, żeby nie płacili na bilet miesięczny blisko stówy i ta suka mogła kupić swojemu synkowi nowe ubranka do szkoły.

Wróciłam to wrzaski, że psy nie nakarmione i mam ruszyć dupę. W garnku reszta grochówki. Teraz siedzą w mieście, to sobie usiadłam przy komputerze.

Plan dnia:

Robota, praktyki, robota.

Na granie będę miała czas w nocy. Znowu będę przeciągać kable do garażu.


Buntuje się. Idę zrobić frytki.

Chciałabym obejrzeć ten film, podobno dzieło i lubię Nolana.
01.09.2010 o godz. 15:43







fashiongonerogue
01.09.2010 o godz. 15:38
Na rozpoczęciu nie byłam, pojechałam ostatni dzień do pracy. I kurwa, J. wysłała mi plan lekcji. Jest kurwa mać zajebisty. Dowalili nam dwie dodatkowe matmy, doszła gegra i ochrona...Na dodatek mam nową wychowawczynie, chwała Bogu że tylko dwa miechy. Ukrainkę, która uczy angielskiego -.-
I tego angielskiego też nas będzie uczyć, kurwa mać. Mam nadzieję, że się powstrzymam i jej nie zabiję przez te najbliższe dwa miesiące. Zresztą, chuj wie, czy czasem aż do matury nie bedzie mnie anglika uczyć O_o
Jutro msza o 8 rano . Ba, dyrek chce, żebysmy sie modlili o lepszy rozum :D
Coś czuję że będzie niewesoło w tym roku. Z roku na rok jest coraz gorzej. A co to kurwa bedzie na studiach -.-
01.09.2010 o godz. 15:37

Gabriella miewała koszmary dotyczące jej syna, którego pozostawiła samego sobie w lesie. Podczas snu zawsze krzyczała, prosząć by mogła cofnąć czas. Niegdyś żywa, wesoła i radosna dziewczyna, stała się teraz smutną i nie uczestniczącą w zabawach. Wiele razy wybuchała głośnym płaczem, uciekała do swojego pokoju i zamykała się w nim.
Matka wtedy zawsze przychodziła i pukała w drzwi do pokoju córki i pytała co się stało. Dziewczyna w obawie, że matka wygna ją z domu, zaprzeczała wszystkiemu.
Któregoś dnia osobista pokojówka panienki Gabrieli zapytała
wprost co trapi dziewczynę, ale ona nikomu niczego nie powiedziała. Wolałaby się zabić, niż komuś powiedzieć, co zrobiła ze swoim małym synkiem.

- Może mi panienka o wszystkim powiedzieć - oświadczyła pokojówka. - Jestem do panienki dyspozycji. Czy coś się dzieje?
- Nie, nic takiego. - mówiła, patrząc przez okno na las. - Nic szczególnego.
- Mam nadzieję, wszyscy o panienkę się bardzo martwią.
Gabriella uśmiechnęła się sztucznie, pokojówka wyszła zostawiając ją z własnymi myślami. Dziewczyna wybuchnęła jeszcze z poteżniejszym płaczem, rzucając się na łóżko i rozrzucając wszędzie drobne szklane przedmioty.

***


Sol siedziała przy krzaku gdzie widziała Tengela Złego. Zastanawiała się gdzie mógł schować ten kociołek zła. Już miała się brać za kopanie, gdy przed nią staneli Tengel i Liv.
- Sol co Ty wyprawiasz. - zapytała Liv.
- Szukam tego przeklętego kociołka! - krzyknęła Sol.
- Nie przeklinaj! Pomogę Ci go szukać, mam dość tego złego dziedzictwa.
- Ehh.. Dobrze, pomogę wam. - rzekła Liv z uśmiechem radości.
Wreszcie robią coś razem! myślała.
- Czuję jego moc, wujku! - pisnęła. - gdzies tutaj..
- Ja też. - powiedział - ale gdzie on może być?
- Wiem! Widzicie tamtę górę? Pewnie stamtąd patrzył gdzie zakopac kociołek. - powiedziała Liv - zdaje mi się, że tam siedzi.
- Ale trudno będzie tam wejść, wiedząc, że tam jest.
- Rzeczywiście, a gdyby tak wejść od trzech stron? = zapytała Sol. - nie zdążyłby nas powstrzymać.
- Tak. Ale wie co planujemy. Kopmy dalej, aż w końcu sam zejdzie. - powiedział Tengel.
Kopali bardzo długo, lecz nie znaleźli kociołka. Sol odkopała jeszcze troszkę ziemi i zauważyła czarny zaokrąglony przedmiot, coś przypominającego kociołek.
- Tengelu.. - powiedziała, próbując go obudzić. - Tengelu!
- Słucham? - powiedział sennie.
- Chyba.. Chyba znalazłam. - rzekła mała radośnie.
- Co?! - krzyknął.

Więc znaleźli, powiedział sobei Tengel Zły. Ehh, za łatwo go schowałem, a może nie trzeba było się jej ujawniać?

01.09.2010 o godz. 15:23
Oh jak mi się już nie chce uczyć. Trzy razy w tygodniu mam na 7.05 co oznacza ze muszę wstać o 5.00, bo autobus mam o 5.45. Wykończę się:/


Z koloni wróciłam z drugą dziurką w prawym uchu^^


A i od sponsorów którzy nam ten wyjazd zorganizowali dostaliśmy plecaki z Pumy^^:)



Kocham ta piosenkę:) Chyba zacznę słuchać Hemp Gru^^
Coraz bardziej mi się ten zespół podoba:)




01.09.2010 o godz. 14:57

tak, ale tylko raz.
raz zdarzyło mi sie płakać ze szczęścia, że mam ciebie. nigdy mu tego nie powiem, chyba że znów mnie upije, czymś po czym nie ma się kaca. to 'płakałam ze szczęścia' jest tak głeboko zakazane, jak miałabym mu wykrzyczeć w oczy, że go pragnę. nie dorzeczne. nie do spłenienia.

czy rozmowy po alkoholu są naparwdę szczerę? bo ja nie mówiłam tych słów, które chciałabym usyszeć ze swoich ust, nie mówiłam, jakaś wewnętrzna blokada, każe milczeć.
ta sama często każe, nie rzucać obelg w jego stronę, bo tak naprawdę to co o nim myśle, w chwilach złości, wtedy gdy chcę rzucać przedmiotami, a do ust cisną mi się obelgi w językach całego świata i nienawiść przeszywa mnie na wskroś tak bardzo, że aż sprawia ból, wmawiać sobie, że to nie istotne, że to chwila złości, żąbym przypmniała sobie ile było tych miłych.
wtedy muszę liczyć do 10 i się uspokoić, by go nie ranić, choć denerwuje mnie swoja kolejną 12 lasek wyrwanych w clubie.
wtedy błagam go, by mnie uspokoił, a on..
on, szyderczo wmawiam mi, że ja jestem tą najlepszą, tą której nie oddałby nikomu.
i porywa mnie swoim uśmiechem i tymi oczkami, tymi błagającymi o kochanie, a tak szalenie kłamiącymi z każdej tęczówki.

muszę go mieć do życia, jest niezbędny, to jak z oddychaniem musi być powetrze, z konieczność.
a on tak strasznie rani..

ból, który zadawaje mi coraz częściej.. na początku dusił, dławiłam się nim, wtedy on sie pojawiał i poklepywał po plecach kolejną złudna obietnicą, było ciężko znów wybaczyć, owszem. może nie było miepiej, ale na pewno trochę łatwiej, bo wieziałam, że go nie straciłam.
ten ból, wczorajszy z okolicy wieczora, zabijał, nie trzymał za gardło, on wbijał igły w serce.

dziś - upadam, podziwiam zdarte kolana i opuchnięte oczy, że chcą jeszcze chodzić i otwierać się.
01.09.2010 o godz. 14:57
Ostatnio naszła mnie chęć napisania książki. Jednak, czy uda mi się? To trudne, nie powiem. Czytając przedwczoraj jedną książkę piętnastoletniego chłopaka, uświadomiłam sobie, że pisanie nie jest trudne, jednakże gdy zasiadłam przy komputerze, włączając program do pisania, bodajże WordPad, nie wiem jak to się nazywa, stwierdziłam, że to trudne. Nie mogłam wysilić z siebie ani jednego zdania. Napisałam jedno. Cóż, przetrwałoby, ale ma świadomość powiedziała, że ono nie pasuje. Zastanawiając się pół dnia nad jednym słowem, bądź zdaniem, następne prace poszły na marne, ale cóż. Liczą się dobre chęci. Do tej pory próbuję wysilić z siebie cokolwiek, ale łatwiej mi idzie pisanie tu, na blogu, niż ruszyć swą wyobraźnię i zacząć pisać opowieść, którą pożądam już jakiś czas. Jak to powiedziała mi pani Majka w bibliotece szkolnej: "Jeśli pierwsze zdanie będzie dobre, to i książka będzie dobra". Choć nie jestem do końca przekonana jej słów, warto spróbować. Co ja będę się tutaj wyżalać, że nie umiem zacząć pisać? Nie chcę męczyć ludzi.
01.09.2010 o godz. 14:54
Cześć Jestem Aga i ten blog będę traktowała jak mój pamiętnik:) Krótko o mnie:
Nazywam się Agnieszka i pochodzę z małego miasteczka. Mam 13 lat i chodzę teraz do I gimnazjum :) Jeśli chcecie mnie lepiej poznać to obserwujcie mnie a dowiecie się czegoś o mnie więcej :))))))))) POZDRAWIAM I ZAPRASZAM :)

01.09.2010 o godz. 14:52
Co za dzień. Dobrze, ze nie prostowałam włosów, bo była by masakra.
Poszłam do szkoły w dżinsach, białej bluzce i na to sweterek. Myślałam, że nie jest aż tak zimno, mimo, ze leje jak z cebra.
I się myliłam. Zimno jak w listopadzie!

'*'
Do szkoły pojechałam z bratem koleżanki.
Z powrotem musiałam czekać na autobus ponad 2 godziny. Więc z dziewczynami pojechaliśmy do centrum handlowego do MacDonalda. Kupiłam sobie jakiś zestaw. Chyba Mc zestaw NY. Nie wiem jak to się nazywa.;p Ale był to hamburger z podwójną (!) warstwą mięsa;/, cola i frytki. Hamburgera udałam, ze zjadłam całego, ale tak naprawdę z 1/3 wyrzuciłam. Resztę jakoś zjadłam, ale myślałam, że wszystko zwymiotuję.

'*'
Byłam cała przemoczona, mimo, ze ciągle autobusami jeździliśmy po mieście. Z powrotem czekałam chyba z 5 min na przystanku, aż przyjedzie mój autobus. + dodatkowe zimno + dodatkowe przemoczenie.
Jak już dojechałam na przystanek w mojej miejscowości, myślałam, ze tata po mnie wyjedzie, bo od przystanku do domu mam około 1 km. No to do niego zadzwoniłam, ale okazało się, że jest w gminie. Więc wracałam na pieszo do domu. Nie używałam parasolki, bo nie miałam siły zmagać się z wiatrem. I wróciłam do domu cała mokra i zziębnięta. Na dodatek tak mnie teraz głowa boli. Jedyne czego pragnę to nie rozchorować się na początku roku. I odrobinę słońca, tego cholernego słońca chcę. Chce ciepła.
Idę położyć się pod grzejnikami.;p


01.09.2010 o godz. 14:50
REKLAMA


plotki

quizy


figurki figurki