Wyniki wyszukiwania: wiersz
412. Spowiedź przedślubna
Przerażeni swoim stanem,
mając klęknąć przed Kapłanem,
zwlekaliśmy tydzień cały
zanim się żeśmy zdecydowali...
Spowiedź to z życia całego,
tak pisali tu i ówdzie,
a w nas żadnego zapału
czas nam się kończył pomału...
Patrząc na życie nasze,
od kołyski do teraz
zebrało się grzechów tyle,
że się w liczeniu pomylę...
To nas przerasta, nie chcemy...
po prostu tak nie umiemy...
Przyszła niedziela Zesłania,
Duch święty nas mocą ochrania
męstwo nam wlał w serducha
odwagi! - szepce do ucha...
Więc żeśmy się w sobie zebrali
i kościół miły wybrali,
postanowienie czynimy
- grzech cały Bogu złożymy
przy kratkach konfesjonału...
By Bogu podziękować,
że tak nas zechciał ratować
dając nam siebie nawzajem...
czyniąc miłości obrazem...
do Niego idziemy razem...
Skruszeni i zawstydzeni
jak dziecko co stłukło wazon
lecz Ojcu chce szczerze to wyznać
tak my chcieliśmy się przyznać...
Lecz przedtem zapytaliśmy
jaka jest Boża wola...
Ksiądz na to - hola, hola...
choć tak dosłownie nie powiem,
bo wszak to tajemnica...
Sęk w tym,
że z naszego życia
co takie czarne być miało...
ukazał nam dziś Duch święty,
że prochu kupę zostało...
bo przecież grzechy te wszystkie
co dawniej były wyznane,
już kiedyś w Sercu Boga
i w naszym, zostały zmazane...
Jak kupa spalonych śmieci,
co w ogniu miłości spłonęła,
tak nasze wyznane grzechy...
Bóg już dopełnił swe dzieła...
Więc patrząc na miłosierdzie,
które przez lata całe
towarzyszyło nam zawsze
Bożą głosimy dziś chwałę!
Dziękujemy Ci Ojcze,
za cud Twej niepamięci...
za nowe szanse - tak często...
za miłosierdzie Twe gęsto
w te życiorysy wplecione
co dziś przed Tobą skruszone...
Co było - to bez znaczenia...
jak śmieci w ogniu spalone,
tak wszystko nam wybaczone
już dawno...
już tego nie ma...
i tylko pamięć została - nie po to by oskarżała...
lecz po to by miłosierdzie tak wielkie przypominała...
Jak szmaty całe skrwawione
tak dusze nasze wyprane
z grzechu wyjałowione
Skruchą dziś przeorane
wdzięcznością nawodnione
czekające na Ziarno...
co przyjdzie wraz z Sakramentem
- z najbardziej intymnym momentem...
http://www.youtube.com/watch?v=t706xlwFiBM
Przerażeni swoim stanem,
mając klęknąć przed Kapłanem,
zwlekaliśmy tydzień cały
zanim się żeśmy zdecydowali...
Spowiedź to z życia całego,
tak pisali tu i ówdzie,
a w nas żadnego zapału
czas nam się kończył pomału...
Patrząc na życie nasze,
od kołyski do teraz
zebrało się grzechów tyle,
że się w liczeniu pomylę...
To nas przerasta, nie chcemy...
po prostu tak nie umiemy...
Przyszła niedziela Zesłania,
Duch święty nas mocą ochrania
męstwo nam wlał w serducha
odwagi! - szepce do ucha...
Więc żeśmy się w sobie zebrali
i kościół miły wybrali,
postanowienie czynimy
- grzech cały Bogu złożymy
przy kratkach konfesjonału...
By Bogu podziękować,
że tak nas zechciał ratować
dając nam siebie nawzajem...
czyniąc miłości obrazem...
do Niego idziemy razem...
Skruszeni i zawstydzeni
jak dziecko co stłukło wazon
lecz Ojcu chce szczerze to wyznać
tak my chcieliśmy się przyznać...
Lecz przedtem zapytaliśmy
jaka jest Boża wola...
Ksiądz na to - hola, hola...
choć tak dosłownie nie powiem,
bo wszak to tajemnica...
Sęk w tym,
że z naszego życia
co takie czarne być miało...
ukazał nam dziś Duch święty,
że prochu kupę zostało...
bo przecież grzechy te wszystkie
co dawniej były wyznane,
już kiedyś w Sercu Boga
i w naszym, zostały zmazane...
Jak kupa spalonych śmieci,
co w ogniu miłości spłonęła,
tak nasze wyznane grzechy...
Bóg już dopełnił swe dzieła...
Więc patrząc na miłosierdzie,
które przez lata całe
towarzyszyło nam zawsze
Bożą głosimy dziś chwałę!
Dziękujemy Ci Ojcze,
za cud Twej niepamięci...
za nowe szanse - tak często...
za miłosierdzie Twe gęsto
w te życiorysy wplecione
co dziś przed Tobą skruszone...
Co było - to bez znaczenia...
jak śmieci w ogniu spalone,
tak wszystko nam wybaczone
już dawno...
już tego nie ma...
i tylko pamięć została - nie po to by oskarżała...
lecz po to by miłosierdzie tak wielkie przypominała...
Jak szmaty całe skrwawione
tak dusze nasze wyprane
z grzechu wyjałowione
Skruchą dziś przeorane
wdzięcznością nawodnione
czekające na Ziarno...
co przyjdzie wraz z Sakramentem
- z najbardziej intymnym momentem...
http://www.youtube.com/watch?v=t706xlwFiBM
27.05.2012 o godz. 22:59
komentuj (0)
Wodzisz mnie na pokuszenie każdego dnia,
nawet nie wiem dokąd za tobą idę,
i co za zakrętem spotkać mnie może
kamienie, kobierzec czy...szaniec?
Podążam za tobą jak muzyka za nutami,
jak echo za słowami i za nocą dzień,
błądzę między jawą a snem
między nadzieją a...wspomnieniami.
Bezwiednie wszystkim emocjom zaufałam
skąd to przeczucie, że nie zawiedziesz,
że na rozstaju dróg o zmierzchu...
ostatniej nadziei mi nie odbierzesz?
Ryzykownie najpiękniejsze uczucia ci oddałam
chociaż serce i tak samo ciebie wybrało,
to na pokuszenie...
za tobą, każdego dnia... idę dalej.
nawet nie wiem dokąd za tobą idę,
i co za zakrętem spotkać mnie może
kamienie, kobierzec czy...szaniec?
Podążam za tobą jak muzyka za nutami,
jak echo za słowami i za nocą dzień,
błądzę między jawą a snem
między nadzieją a...wspomnieniami.
Bezwiednie wszystkim emocjom zaufałam
skąd to przeczucie, że nie zawiedziesz,
że na rozstaju dróg o zmierzchu...
ostatniej nadziei mi nie odbierzesz?
Ryzykownie najpiękniejsze uczucia ci oddałam
chociaż serce i tak samo ciebie wybrało,
to na pokuszenie...
za tobą, każdego dnia... idę dalej.
jeszcze na kilka sekund
dusza zahaczyła o kanty
łamiącego się oddechu
próbując śmierć oswoić
ostatnia łza plącze się
pomiędzy ramionami
zastygającego życia
z wolna cichnie muzyka
dusza zahaczyła o kanty
łamiącego się oddechu
próbując śmierć oswoić
ostatnia łza plącze się
pomiędzy ramionami
zastygającego życia
z wolna cichnie muzyka
Przeklęte miasta
ludzie zatraceni
młodość
wieczność
starość
w zatrutej przestrzeni
zatruta muzyka
melodia bez brzmienia
sen bez kolorów
martwa każda scena
świat bez barier twardych
bez zasad
bez radości
wszechświat w rozsypce
w krainie odmienności.
ludzie zatraceni
młodość
wieczność
starość
w zatrutej przestrzeni
zatruta muzyka
melodia bez brzmienia
sen bez kolorów
martwa każda scena
świat bez barier twardych
bez zasad
bez radości
wszechświat w rozsypce
w krainie odmienności.
Widzisz ją
choćbyś oczy snom zawierał
snuje się
pod powieką linią wiotką
tańczy wciąż
choć ucichła już muzyka
tylko wiatr
w jej włosach łzy kołysze
W takt jej kroków
zapisałeś ścieżkę życia
dziś pozwalasz fali gniewu
ją zacierać
gdy odchodzi
księżyc ślady jej całuje
ty nie czekasz
nawet w snach
nie mogąc już jej dotknąć
choćbyś oczy snom zawierał
snuje się
pod powieką linią wiotką
tańczy wciąż
choć ucichła już muzyka
tylko wiatr
w jej włosach łzy kołysze
W takt jej kroków
zapisałeś ścieżkę życia
dziś pozwalasz fali gniewu
ją zacierać
gdy odchodzi
księżyc ślady jej całuje
ty nie czekasz
nawet w snach
nie mogąc już jej dotknąć





