Wyniki wyszukiwania: sephora
Naoglądałam się instruktaży makijażowych i zamierzam wypróbować nakładanie podkładu pędzlem.
W ogóle stwierdziłam, że mojej kosmetyczce brakuje kilku pędzli do makijażu. Na co dzień nakładam do prawda tylko niewielką ilość podkładu i tusz do rzęs, ale kiedy już się naprawdę maluję, robię to z przyjemnością i straszną frajdę sprawia mi używanie każdego kosmetyku. Pędzli też. Nagle kobieta czuje się artystką.
Moja absolutna wyrocznia w makijażu, Lisa Eldridge, przekonała mnie do tego, by używać pędzla do podkładu.
Już nastawiam się na kupno jakiegoś (prawdopodobnie Sigmy), ale wcześniej przeszperałam swój kuferek, w którym trzymam resztki perfum i inne szpargały. Znalazłam to:
Na stronie Sephory dowiadujemy się, że pędzel przeznaczony jest do nakładania bronzera, ale ja za cholerę nie potrafię nim nałożyć niczego ciemniejszego, bo efekt jest taki, że wyglądam jak chory dalmatyńczyk. Za to do podkładu dobrze się nadaje. Myślałam, że nic nie jest w stanie poradzić sobie z fluidem lepiej, niż palce, a tu zaskoczenie. Włosie nie wchłania kosmetyku, po aplikacji zostaje na nim mniej więcej taka sama ilość, jak na palcach, które przecież też trzeba umyć. A tak, nałożenie podkładu nie wymaga każdorazowego mycia rąk, zanim przejdziemy do kolejnego etapu makijażu.
Kosztował niemało, pamiętam. Z drugiej jednak strony ma jakieś... 5-6 lat. Naprawdę. Byłam w szoku, że wciąż jest na stronie Sephory i w sprzedaży. Teraz wiem, że wart był tych pieniędzy, bo wygląda niemal jak nowy, choć wcześniej nakładałam nim puder, a ponieważ nie należał do moich ulubieńców, walał się najczęściej w torebce. Włosie jednak myłam regularnie, suszyłam poziomo i chyba też mi się odwdzięczyło dobrym stanem.
Podsumowując: zakup świetny.
Teraz jeszcze poluję na to coś:
A to na koniec. Makijaż z wykorzystaniem minimalnej ilości kosmetyków. Dla mnie wciąż jeszcze dość sporo, bo nie korzystam np. z serum, ale to i tak znakomita inspiracja:
W ogóle stwierdziłam, że mojej kosmetyczce brakuje kilku pędzli do makijażu. Na co dzień nakładam do prawda tylko niewielką ilość podkładu i tusz do rzęs, ale kiedy już się naprawdę maluję, robię to z przyjemnością i straszną frajdę sprawia mi używanie każdego kosmetyku. Pędzli też. Nagle kobieta czuje się artystką.
Moja absolutna wyrocznia w makijażu, Lisa Eldridge, przekonała mnie do tego, by używać pędzla do podkładu.
Już nastawiam się na kupno jakiegoś (prawdopodobnie Sigmy), ale wcześniej przeszperałam swój kuferek, w którym trzymam resztki perfum i inne szpargały. Znalazłam to:
Na stronie Sephory dowiadujemy się, że pędzel przeznaczony jest do nakładania bronzera, ale ja za cholerę nie potrafię nim nałożyć niczego ciemniejszego, bo efekt jest taki, że wyglądam jak chory dalmatyńczyk. Za to do podkładu dobrze się nadaje. Myślałam, że nic nie jest w stanie poradzić sobie z fluidem lepiej, niż palce, a tu zaskoczenie. Włosie nie wchłania kosmetyku, po aplikacji zostaje na nim mniej więcej taka sama ilość, jak na palcach, które przecież też trzeba umyć. A tak, nałożenie podkładu nie wymaga każdorazowego mycia rąk, zanim przejdziemy do kolejnego etapu makijażu.
Kosztował niemało, pamiętam. Z drugiej jednak strony ma jakieś... 5-6 lat. Naprawdę. Byłam w szoku, że wciąż jest na stronie Sephory i w sprzedaży. Teraz wiem, że wart był tych pieniędzy, bo wygląda niemal jak nowy, choć wcześniej nakładałam nim puder, a ponieważ nie należał do moich ulubieńców, walał się najczęściej w torebce. Włosie jednak myłam regularnie, suszyłam poziomo i chyba też mi się odwdzięczyło dobrym stanem.
Podsumowując: zakup świetny.
Teraz jeszcze poluję na to coś:
A to na koniec. Makijaż z wykorzystaniem minimalnej ilości kosmetyków. Dla mnie wciąż jeszcze dość sporo, bo nie korzystam np. z serum, ale to i tak znakomita inspiracja:
10.03.2012 o godz. 10:09
komentuj (0)
Coś prostego i zielonego :)
1. Na 3/4 powieki górnej oraz 1/4 dolnej nałóż niebieskawy odcień zielonego ... (jakkolwiek to brzmi XD)
2. Resztę powieki górnej pomaluj jasnym, błyszczącym odcieniem zielonego
3. Środek powieki dolnej podkreśl tym samym cieniem co w punkcie 2.
4. Nad załamaniem powieki nałóż jasny zielony w odcieniu zgniłej zieleni. Połącz kolory :)
5. Wewnętrzny kącik powieki dolnej podkreśl jasną, błyszczącą zielenią połączoną z duralinem.
6. Pomaluj rzęsy, a wewnętrzną linię oka podkreśl białą kredką :)
JAK ZAWSZE OPIS BARDZO SKOMPLIKOWANY :D
Dodałam zdjęcia użytych cieni. Reszta to:
podkład - revlon colorstay (buff)
puder brązujący - scott barnes (st.tropez)
korektor - biotherm forget it (01)
puder - kryolan anti-shine
usta - pomadka sephora LIP ATTITUDE glamour (G06)
To chyba wszystko :) Pozdrawiam :)))
1. Na 3/4 powieki górnej oraz 1/4 dolnej nałóż niebieskawy odcień zielonego ... (jakkolwiek to brzmi XD)
2. Resztę powieki górnej pomaluj jasnym, błyszczącym odcieniem zielonego
3. Środek powieki dolnej podkreśl tym samym cieniem co w punkcie 2.
4. Nad załamaniem powieki nałóż jasny zielony w odcieniu zgniłej zieleni. Połącz kolory :)
5. Wewnętrzny kącik powieki dolnej podkreśl jasną, błyszczącą zielenią połączoną z duralinem.
6. Pomaluj rzęsy, a wewnętrzną linię oka podkreśl białą kredką :)
JAK ZAWSZE OPIS BARDZO SKOMPLIKOWANY :D
Dodałam zdjęcia użytych cieni. Reszta to:
podkład - revlon colorstay (buff)
puder brązujący - scott barnes (st.tropez)
korektor - biotherm forget it (01)
puder - kryolan anti-shine
usta - pomadka sephora LIP ATTITUDE glamour (G06)
To chyba wszystko :) Pozdrawiam :)))
Częściowa, bo pewnie zdążę jeszcze coś dodać, a coś z niej wyrzucić. Z poprzedniej listy jak na razie zaopatrzyłam się w Lip Injection i Dandellion, a z kilku rzeczy w ogóle się rozmyśliłam - np. Realness of Concealness, który podobno w realu jest tak maleńki, że jego zakup to absolutne wyrzucenie pieniędzy.
Lista obejmuje tylko kosmetyki, ubrania i inne gadżety to osobna bajka. Ale z tych innych gadżetów jak już wiecie planuję zakup lepszego aparatu i być może BlackBerry, jako że mój przyjaciel ma niesamowitą zniżkę na te telefony i swój nabył za 150$.
Zarejestrowałam się na stronach wszystkich sklepów, w jakich chcę zrobić zakupy i skorzystałam z opcji wishlisty. Te zakupy tam sobie na mnie czekają, a ja mogę sobie poobserwować jak zmienia się cena, popatrzeć na nowe recenzje produktu i ewentualnie zrobić mały update.
Mam też twarde postanowienie, że kupować będę tylko kosmetyki, których naprawdę używam. Od jakiegoś czasu w ogóle nie używam fluidów, ciężkich pudrów i od wielkiego dzwonu sięgam po cienie do powiek, a tych mam pod dostatkiem i wiem, że każde kolejne opakowanie będzie niepotrzebne. Niemniej jednak wpadła mi w oko jedna paleta, którą najpewniej zakupię, ale na tym raczej poprzestanę, jeśli o cienie chodzi. Bardzo mnie za to kuszą błyszczyki powiększające, róże do policzków, lekkie, matujące, półtransparentne lub zupełnie transparentne pudry i tusze do rzęs. Kończy mi się także moja ukochana paletka korektorów od Bobbi Brown i szukam dla niej stosownego zamiennika.
Z innych kosmetycznych spraw bardzo chcę sobie zafundować hennę i regulację brwi, którą w centrach handlowych oferują hinduskie kobiety. Regulacja minimalna, a kolor - chciałabym coś ciut jaśniejszego, niż moja naturalna czerń, bo do rudych włosów wyglądać będą zbyt teatralnie, ale z rudymi też mi niedobrze. No i zamierzam popatrzeć za ciekawymi produktami do stylizacji brwi. Ale przjedźmy do rzeczy.
Kosmetyki i akcesoria drogeryjne:
- Soap & Glory peeling do strefy T
- Soap & Glory lekki korektor rozświetlający pod oczy
- Soap & Glory błyszczyk Sexy MotherPucker XL
- Soap & Glory błyszczyki Sexy MotherPucker w kolorach Nude i Plum
- pędzle od Sonii Kashuk
- CoverGirl Lash Blast Lux podwójne opakowanie
- CoverGirl Lash Blast Length plus kredka Black Onyx
- Boots No7 róż do policzków w odcieniu Petal
- L'Oreal Infallible Plumping Gloss w kolorach: Plumped Rose, Plumped Pink, Plumped Mauve, Plumped Coral, Plumped Tawny
- CoverGirl Exact EyeLights Black Ruby - co najmniej dwa opakowania :) uwielbiam ten tusz!
- Lakiery do paznokci Sonia Kashuk kolory Tutti Frutti i Ooh La La
- i taka specyficzna suszarka stylizująca ConAir
A teraz trochę wyższa półka:
- róż do policzków NARS Orgasm
- korektor Benefit Erase Paste (nie wiem, czy nie jest za gęsty)
- korektor Smashbox HD Concealer
- korektor rozświetlający Smashbox Photo Op
- zestaw mini-tuszów do rzęs Sephora Favorites
- zestaw błyszczyków na bazie wody Stila
- paleta Sephora Color Play 5 in 1
- zestaw błyszczyków Lip Fusion
- tusz do rzęs Lash Fusion
- zestaw DuWop Plumparazzi - olejek i błyszczyk powiększający usta oraz pasta peelingująca i baza pod błyszczyki i szminki o takim samym działaniu - mój numer 1 na liście!
Najpewniej nie uda mi się kupić wszystkich tych cudów, ale pomarzyć i poplanować zawsze można, prawda? :)
Lista obejmuje tylko kosmetyki, ubrania i inne gadżety to osobna bajka. Ale z tych innych gadżetów jak już wiecie planuję zakup lepszego aparatu i być może BlackBerry, jako że mój przyjaciel ma niesamowitą zniżkę na te telefony i swój nabył za 150$.
Zarejestrowałam się na stronach wszystkich sklepów, w jakich chcę zrobić zakupy i skorzystałam z opcji wishlisty. Te zakupy tam sobie na mnie czekają, a ja mogę sobie poobserwować jak zmienia się cena, popatrzeć na nowe recenzje produktu i ewentualnie zrobić mały update.
Mam też twarde postanowienie, że kupować będę tylko kosmetyki, których naprawdę używam. Od jakiegoś czasu w ogóle nie używam fluidów, ciężkich pudrów i od wielkiego dzwonu sięgam po cienie do powiek, a tych mam pod dostatkiem i wiem, że każde kolejne opakowanie będzie niepotrzebne. Niemniej jednak wpadła mi w oko jedna paleta, którą najpewniej zakupię, ale na tym raczej poprzestanę, jeśli o cienie chodzi. Bardzo mnie za to kuszą błyszczyki powiększające, róże do policzków, lekkie, matujące, półtransparentne lub zupełnie transparentne pudry i tusze do rzęs. Kończy mi się także moja ukochana paletka korektorów od Bobbi Brown i szukam dla niej stosownego zamiennika.
Z innych kosmetycznych spraw bardzo chcę sobie zafundować hennę i regulację brwi, którą w centrach handlowych oferują hinduskie kobiety. Regulacja minimalna, a kolor - chciałabym coś ciut jaśniejszego, niż moja naturalna czerń, bo do rudych włosów wyglądać będą zbyt teatralnie, ale z rudymi też mi niedobrze. No i zamierzam popatrzeć za ciekawymi produktami do stylizacji brwi. Ale przjedźmy do rzeczy.
Kosmetyki i akcesoria drogeryjne:
- Soap & Glory peeling do strefy T
- Soap & Glory lekki korektor rozświetlający pod oczy
- Soap & Glory błyszczyk Sexy MotherPucker XL
- Soap & Glory błyszczyki Sexy MotherPucker w kolorach Nude i Plum
- pędzle od Sonii Kashuk
- CoverGirl Lash Blast Lux podwójne opakowanie
- CoverGirl Lash Blast Length plus kredka Black Onyx
- Boots No7 róż do policzków w odcieniu Petal
- L'Oreal Infallible Plumping Gloss w kolorach: Plumped Rose, Plumped Pink, Plumped Mauve, Plumped Coral, Plumped Tawny
- CoverGirl Exact EyeLights Black Ruby - co najmniej dwa opakowania :) uwielbiam ten tusz!
- Lakiery do paznokci Sonia Kashuk kolory Tutti Frutti i Ooh La La
- i taka specyficzna suszarka stylizująca ConAir
A teraz trochę wyższa półka:
- róż do policzków NARS Orgasm
- korektor Benefit Erase Paste (nie wiem, czy nie jest za gęsty)
- korektor Smashbox HD Concealer
- korektor rozświetlający Smashbox Photo Op
- zestaw mini-tuszów do rzęs Sephora Favorites
- zestaw błyszczyków na bazie wody Stila
- paleta Sephora Color Play 5 in 1
- zestaw błyszczyków Lip Fusion
- tusz do rzęs Lash Fusion
- zestaw DuWop Plumparazzi - olejek i błyszczyk powiększający usta oraz pasta peelingująca i baza pod błyszczyki i szminki o takim samym działaniu - mój numer 1 na liście!
Najpewniej nie uda mi się kupić wszystkich tych cudów, ale pomarzyć i poplanować zawsze można, prawda? :)
Nieszczęśliwa, bo nie mogę ich mieć już, zaraz, w tej chwili! Bardzo bym chciała być w stanie je zrealizować w najbliższej przyszłości, ale studencki budżet się kłania :( Mam jednak nadzieję, że powolutku, po jednym-dwa produkty uda mi się skompletować tę listę - może coś sobie zafunduję na święta, a z częścią pewnie poczekam to wakacji, żeby w Stanach zrobić napad na Nordstrom czy Sephorę, kto wie :D
W każdym razie zrobiłam listę kosmetyków, które na tę chwilę bardzo mnie kuszą i są to kosmetyki, na które tak od zaraz nie mogę sobie pozwolić. Wrzucam je tutaj bo:
1. Podejrzewam, że moje Czytelniczki podobnie do mnie lubią sobie popatrzeć na takie cuda.
2. Być może szukacie akurat czegoś podobnego i któryś z tych kosmetyków przypadnie Wam do gustu.
3. A może miałyście już okazję wypróbować i podzielicie się swoją opinią? :)
Tak więc na fotkach kolejno:
1. Zestaw Hollywood Special Effects od Too Faced - kosmetyki są tańsze o jakieś 40% kupione w tym zestawie. Zawiera błyszczyk powiększający usta, tusz do rzęs, jakiś krem (na zmarszczki! Będzie dla Mamy :) ) i podkład pod cienie.
2. Kuracja intensywnie powiększająca usta - Too Faced. Wiecie już, że lubię powiększacze, a ta podobno należy do tej nielicznej, działającej grupy, dlatego mam zamiar ją przetestować.
3. Sypki puder kryjący niedoskonałości od Benefit. To ma być coś jak sypki korektor, ale podobno można używać go na całej buzi. Zobaczymy :)
4. Erase Paste, również Benefit. Mocno kryjący kamuflaż, jego opis brzmi doskonale, trzeba będzie zobaczyć, jak jest w rzeczywistości.
5. Zestaw Realness of Concealness - takżee Benefit, mini-paletka korektorów plus rozświetlacz do policzków i błyszczyk powiększający usta, czyli coś co tygryski lubią najbardziej!
6. Róż do policzków Thrrrob, Benefit.
7. Róż do policzków Coralista tejże firmy.
8. Róż do policzków Dandelion - ten i dwa powyższe - przecudowne kolory!
9. Pigment MAC Mauvent - czeka mnie polowanie na eBayu lub Amazonie, ale warto - ten kolor chodzi za mną od dawna.
10. Eyeliner w żelu Bobbi Brown - kocham kosmetyki Bobbi Brown, a ten eyeliner ma doskonałą opinię - jest bardzo trwały, łatwo się rozprowadza a jego czerń jest barrrrdzo głęboka. Dostępny jest też w innych kolorach, ale ja zacznę klasycznie.
11. Cień do powiek NARS Mekong - wystarczy spojrzeć na zdjęcie i już wszystko wiadomo. Naprawdę szkoda, że jest taki drogi - kosztuje niemal tyle, co niektóre powyższe zestawy kosmetyków :(
12. Paletka Tarte Treasure Chest - wyhaczyłam ją dziś na Zeberce i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Co prawda niektóre cienie zastąpiłabym innymi kolorami, ale generalnie paletka wydaje się być fantastyczna. I cena jak za taki produkt tej marki też nie jest jakaś zabójcza.
13. Zestaw błyszczyków nawilżających Tarte. Chyba wszystkie możliwe odcienie, różne stopnie krycia kolorem, różne wykończenia - wszystko to za 39$, co też nie jest jakąś wygórowaną ceną za taki zestaw, ale mimo wszystko chciałabym teraz te 39$ "na waciki" mieć.
I to na razie by było na tyle, w przygotowaniu mam bardziej hmmm przydatne posty, ale chwilowo zajęło mnie życie, więc wrzucam tenże miły oku zapychacz :)
W każdym razie zrobiłam listę kosmetyków, które na tę chwilę bardzo mnie kuszą i są to kosmetyki, na które tak od zaraz nie mogę sobie pozwolić. Wrzucam je tutaj bo:
1. Podejrzewam, że moje Czytelniczki podobnie do mnie lubią sobie popatrzeć na takie cuda.
2. Być może szukacie akurat czegoś podobnego i któryś z tych kosmetyków przypadnie Wam do gustu.
3. A może miałyście już okazję wypróbować i podzielicie się swoją opinią? :)
Tak więc na fotkach kolejno:
1. Zestaw Hollywood Special Effects od Too Faced - kosmetyki są tańsze o jakieś 40% kupione w tym zestawie. Zawiera błyszczyk powiększający usta, tusz do rzęs, jakiś krem (na zmarszczki! Będzie dla Mamy :) ) i podkład pod cienie.
2. Kuracja intensywnie powiększająca usta - Too Faced. Wiecie już, że lubię powiększacze, a ta podobno należy do tej nielicznej, działającej grupy, dlatego mam zamiar ją przetestować.
3. Sypki puder kryjący niedoskonałości od Benefit. To ma być coś jak sypki korektor, ale podobno można używać go na całej buzi. Zobaczymy :)
4. Erase Paste, również Benefit. Mocno kryjący kamuflaż, jego opis brzmi doskonale, trzeba będzie zobaczyć, jak jest w rzeczywistości.
5. Zestaw Realness of Concealness - takżee Benefit, mini-paletka korektorów plus rozświetlacz do policzków i błyszczyk powiększający usta, czyli coś co tygryski lubią najbardziej!
6. Róż do policzków Thrrrob, Benefit.
7. Róż do policzków Coralista tejże firmy.
8. Róż do policzków Dandelion - ten i dwa powyższe - przecudowne kolory!
9. Pigment MAC Mauvent - czeka mnie polowanie na eBayu lub Amazonie, ale warto - ten kolor chodzi za mną od dawna.
10. Eyeliner w żelu Bobbi Brown - kocham kosmetyki Bobbi Brown, a ten eyeliner ma doskonałą opinię - jest bardzo trwały, łatwo się rozprowadza a jego czerń jest barrrrdzo głęboka. Dostępny jest też w innych kolorach, ale ja zacznę klasycznie.
11. Cień do powiek NARS Mekong - wystarczy spojrzeć na zdjęcie i już wszystko wiadomo. Naprawdę szkoda, że jest taki drogi - kosztuje niemal tyle, co niektóre powyższe zestawy kosmetyków :(
12. Paletka Tarte Treasure Chest - wyhaczyłam ją dziś na Zeberce i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Co prawda niektóre cienie zastąpiłabym innymi kolorami, ale generalnie paletka wydaje się być fantastyczna. I cena jak za taki produkt tej marki też nie jest jakaś zabójcza.
13. Zestaw błyszczyków nawilżających Tarte. Chyba wszystkie możliwe odcienie, różne stopnie krycia kolorem, różne wykończenia - wszystko to za 39$, co też nie jest jakąś wygórowaną ceną za taki zestaw, ale mimo wszystko chciałabym teraz te 39$ "na waciki" mieć.
I to na razie by było na tyle, w przygotowaniu mam bardziej hmmm przydatne posty, ale chwilowo zajęło mnie życie, więc wrzucam tenże miły oku zapychacz :)







