Wyniki wyszukiwania: przemyślenia
Mała refleksja na dziś:
Czy Wy jesteście szczęśliwe? Macie chłopaków? Takich, którym by, kurwa ja pierdolę, zależało?
Dlaczego to zawsze my cierpimy? A oni mają nas w dupie?
A może to tylko w moim wypadku?
Tyle co do refleksji. Dobra rada: spierdalaj kotek, na drzewko.Amen.
Czy Wy jesteście szczęśliwe? Macie chłopaków? Takich, którym by, kurwa ja pierdolę, zależało?
Dlaczego to zawsze my cierpimy? A oni mają nas w dupie?
A może to tylko w moim wypadku?
Tyle co do refleksji. Dobra rada: spierdalaj kotek, na drzewko.Amen.
Rano gdy się obudziłam bolała mnie bardzo głowa, ale nie dałam tego po sobie poznać. Nadal się zastanawiałam o tym buziaku. Przecież prawie go nie znałam ale był taki słodki. Także cieszyłam się z tego że wychodzę ze szpitala. Weszła pielęgniarka z bukietem róż i karteczką. Powiedziała:
-No mała to od Twojego wielbiciela. Kazał przekazać byś kartkę przeczytała.
-Okeej.-odpowiedziałam nieco zdziwiona.
Dała mi bukiet czerwonych róż i przeczytałam karteczkę było napisane ,,Przepraszam, że tak wyszło. Straciłem Ciebie wiem, ale wybacz mi i Moli. Bardzo tego żałujemy ale to silniejsze od nas. Bardzo Cię kochamy, pamiętaj. Lukas i Moli."
Wstałam z łóżka i podeszłam do kosza. Podarłam kartkę i wrzuciłam róże do śmietnika. Miałam zamiar o nim zapomnieć. Poszłam umyłam ząbki i ubrałam się już w to, ponieważ niedługo mama miała po mnie przyjechać:
http://www.faslook.pl/collection/stroj-zwykly/
Akurat jak się ubrałam i wyszykowałam wszedł William mówiąc:
-No kochana porywamy Cię.
-Hehe. Ta jasne.-zaśmiałam
-No to napad, nie wierzysz?
-No jakoś nie.
-To patrz teraz.
I wziął mnie na ręce i wniósł mnie do samochodu. Czułam się tak fajnie. Mama przyszła z moimi ciuchami i powiedziała:
-No to ja mam nosić Twoją torbę?
-Przepraszam prze pani ale musiałem ją porwać, a o torbie zapomniałem.-wtrącił się William
-No dobrze dobrze.-odpowiedziała mama
Jadąc po drodze znowu zasnęłam a William delikatnie mnie głaskał po główce. Kiedy byliśmy w połowie drogi nagle zgasł nam samochód. Z lekka się przebudziłam i zapytałam jeszcze zaspana:
-Co jest grane?
-Nie wiem. Idź spać jeszcze.-odpowiedział William
-Nie. Już się wyspałam.-odpowiedziałam
-Samochód się chyba popsuł.
-A to jak dojedziemy do domu?
-Nie wiem. Na pewno zaraz dojedziemy.
Wyszłam na zewnątrz i się zapytałam co jest grane. Niestety dowiedziałam się złych rzeczy. Ustaliśmy na jakimś opuszczonym zadupiu. Nie było żadnego domu a co gorsze nikt tędy nie przejeżdżał. Jeszcze zasięgu nie było. Byłam bardzo zła ale też smutna. Robiło się zimno a ja nie miałam żadnej kurtki (znowu). Weszłam do samochodu i przytuliłam się do Williama. Był taki ciepły i miły w dotyku. Próbowałam dzwonić do mojego wujka z Warszawy. Za ok. setnym razem się dodzwoniłam. Powiedziałam mu wszystko i powiedział że jak najszybciej przyjedzie. William wyszedł i powiedział:
-Roxi się dodzwoniła do jakiegoś waszego wujka i powiedział że niedługo przyjedzie.
-No to dobrze-odparła moja mama.
Kiedy minęła już godzina przyjechał wujek. Podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Bardzo go lubiłam i kochałam spędzać z nim czas. Był bratem mojego tatusia. Zastępował mi go więc traktowałam go jak tatę. Co weekend byłam u niego. Wziął nas przeholował do Krakowa. Było już na prawdę późno, a ja bardzo zmęczona. Zasnęłam. Już zapadłam w sen zimowy. Gdzieś około 4 rano się przebudziłam i poszłam do kuchni po coś do picia. Wzięłam coś a miałam jeszcze zamknięte oczy więc wzięłam jakieś niedobre coś. Zapaliłam światło i zobaczyłam że to maślanka. Od razu ją wyplułam i wzięłam wody. Poszłam do pokoju i poszłam spać. Dziwiło mnie tylko to jak ja się dostałam do łóżka.
-No mała to od Twojego wielbiciela. Kazał przekazać byś kartkę przeczytała.
-Okeej.-odpowiedziałam nieco zdziwiona.
Dała mi bukiet czerwonych róż i przeczytałam karteczkę było napisane ,,Przepraszam, że tak wyszło. Straciłem Ciebie wiem, ale wybacz mi i Moli. Bardzo tego żałujemy ale to silniejsze od nas. Bardzo Cię kochamy, pamiętaj. Lukas i Moli."
Wstałam z łóżka i podeszłam do kosza. Podarłam kartkę i wrzuciłam róże do śmietnika. Miałam zamiar o nim zapomnieć. Poszłam umyłam ząbki i ubrałam się już w to, ponieważ niedługo mama miała po mnie przyjechać:
http://www.faslook.pl/collection/stroj-zwykly/
Akurat jak się ubrałam i wyszykowałam wszedł William mówiąc:
-No kochana porywamy Cię.
-Hehe. Ta jasne.-zaśmiałam
-No to napad, nie wierzysz?
-No jakoś nie.
-To patrz teraz.
I wziął mnie na ręce i wniósł mnie do samochodu. Czułam się tak fajnie. Mama przyszła z moimi ciuchami i powiedziała:
-No to ja mam nosić Twoją torbę?
-Przepraszam prze pani ale musiałem ją porwać, a o torbie zapomniałem.-wtrącił się William
-No dobrze dobrze.-odpowiedziała mama
Jadąc po drodze znowu zasnęłam a William delikatnie mnie głaskał po główce. Kiedy byliśmy w połowie drogi nagle zgasł nam samochód. Z lekka się przebudziłam i zapytałam jeszcze zaspana:
-Co jest grane?
-Nie wiem. Idź spać jeszcze.-odpowiedział William
-Nie. Już się wyspałam.-odpowiedziałam
-Samochód się chyba popsuł.
-A to jak dojedziemy do domu?
-Nie wiem. Na pewno zaraz dojedziemy.
Wyszłam na zewnątrz i się zapytałam co jest grane. Niestety dowiedziałam się złych rzeczy. Ustaliśmy na jakimś opuszczonym zadupiu. Nie było żadnego domu a co gorsze nikt tędy nie przejeżdżał. Jeszcze zasięgu nie było. Byłam bardzo zła ale też smutna. Robiło się zimno a ja nie miałam żadnej kurtki (znowu). Weszłam do samochodu i przytuliłam się do Williama. Był taki ciepły i miły w dotyku. Próbowałam dzwonić do mojego wujka z Warszawy. Za ok. setnym razem się dodzwoniłam. Powiedziałam mu wszystko i powiedział że jak najszybciej przyjedzie. William wyszedł i powiedział:
-Roxi się dodzwoniła do jakiegoś waszego wujka i powiedział że niedługo przyjedzie.
-No to dobrze-odparła moja mama.
Kiedy minęła już godzina przyjechał wujek. Podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Bardzo go lubiłam i kochałam spędzać z nim czas. Był bratem mojego tatusia. Zastępował mi go więc traktowałam go jak tatę. Co weekend byłam u niego. Wziął nas przeholował do Krakowa. Było już na prawdę późno, a ja bardzo zmęczona. Zasnęłam. Już zapadłam w sen zimowy. Gdzieś około 4 rano się przebudziłam i poszłam do kuchni po coś do picia. Wzięłam coś a miałam jeszcze zamknięte oczy więc wzięłam jakieś niedobre coś. Zapaliłam światło i zobaczyłam że to maślanka. Od razu ją wyplułam i wzięłam wody. Poszłam do pokoju i poszłam spać. Dziwiło mnie tylko to jak ja się dostałam do łóżka.
.
.
.Żyłoby się nam o wiele wiele lieiej, gdybyśmy potrafili wyprowadzać, w swoje własne życie rady, które udzielamy innym.
.
.
.
.Żyłoby się nam o wiele wiele lieiej, gdybyśmy potrafili wyprowadzać, w swoje własne życie rady, które udzielamy innym.
.
.





